Bo?e Mi?osierdzie - Dzienniczek Faustyny - Zagadnienia teologiczne

 

34.

BRAK STA?EGO SPOWIEDNIKA UTRUDNIA? ?W. FAUSTYNIE W ROZPOZNAWANIU PRAWDZIWO?CI ?ASK

Kiedy o tych niektórych rzeczach powiedzia?am spowiednikowi, odpowiedzia? mi, ?e mo?e to by? prawdziwie od Boga, ale mo?e by? tak?e i z?udzeniem. A poniewa? mia?am cz?ste zmiany, wi?c nie mia?am sta?ego spowiednika, co wi?cej, to mia?am niepoj?ta trudno?? w wypowiedzeniu tych rzeczy. Modli?am si? gor?co, aby mi Bóg da? t? ?ask? ? to jest kierownika duszy. Jednak t? ?ask? otrzyma?am dopiero po ?lubach wieczystych, kiedy przyjecha?am do Wilna. To jest ksi?dz Sopo?ko. Dal mi Big Go pozna? wpierw wewn?trznie, nim pojecha?am do Wilna. (Dz 34)

 

35.

?W. FAUSTYNA WYZNAJE, ?E BRAK STA?EGO SPOWIENIKA BY? PRZYCZYN? ZMARNOWANIA WIELU ?ASK

O, gdybym mia?a od pocz?tku kierownika duszy, to nie zmarnowa?abym tyle ?ask Bo?ych. Spowiednik wiele mo?e duszy dopomóc, ale i wiele mo?e zepsu?. O, jak bardzo spowiednicy powinni uwa?a? na dzia?anie ?aski Bo?ej w duszach swych penitentów, to rzecz wielkiej wagi. Po ?askach w duszy mo?na pozna? jej ?cis?y stosunek z Bogiem. (Dz 35)

75.

?W. FAUSTYNA WYAJWIA TRUDNO?CI W SPOWIEDZI U KAP?ANÓW POZBAWIONYCH WEWN?TRZNEJ PEWNO?CI I WIELKI PO?YTEK KAP?ANÓW POG??BIONYCH DUCHOWO

Dusza moja, kiedy wyczuje niepewno?? kap?ana w spowiedzi ?w. wtenczas nie nie ods?aniam duszy swojej g??biej, ale si? tylko oskar?am z grzechów. Nie da duszy spokoju taki kap?an, je?eli sam go nie posiada.

 

O kap?ani, wy ?wiece jasne, które o?wiecacie dusze, niech jasno?? wasza nigdy nie b?dzie przy?miona. Zrozumia?am, ?e wtenczas nie by?o woli Bo?ej, ?ebym sw? dusze ods?oni?a do g??bi. Dal mi Bóg t? lask? pó?niej. (Dz 75)

112.

?W. FAUSTYNA ZWRACA UWAG? NA PRZYMIOTY, KTÓRYMI ODZNACZA? SI? POWINIEN SPOWIEDNIK S?UCHAJ?CY DUSZ DO?WIADCZANYCH NOC? CIEMN?

Par? s?ów o spowiedzi i spowiednikach. Tylko to wspomn?, com do?wiadczy?a i prze?y?a w w?asnej duszy. Trzy rzeczy s? gdzie dusza nie odnosi po?ytku w spowiedzi w tych wyj?tkowych chwilach.

 

Pierwsze. ? ?e spowiednik ma?o zna drogi nadzwyczajne i okazuje zdziwienie, je?eli dusza ods?oni mu te wielkie tajemnice, jakich Bóg dokonywa? w duszy. To zdziwienie jego ju? dusz? subtelna zatrwa?a i ona spostrzega, ze spowiednik si? waha wypowiedzie? swego zdania, a dusza je?eli to spostrze?e, nie uspokoi jej, ale jeszcze wi?cej ma w?tpliwo?ci po spowiedzi, ani?eli przed spowiedzi?, bo ona wyczuje, ?e spowiednik uspakaja j?, a sam nie ma pewno?ci. Albo ? co mi si? zdarzy?o, ze spowiednik nie mog?c przenikn?? niektórych tajemnic duszy ? odmawia jej spowiedzi, okazuje jak?? boja?? przed zbli?eniem si? takiej duszy do kratki. Jak?e mo?e dusza w takim stanie czerpa? uspokojenie w konfesjonale, gdy? ona jest subtelniejsza na ka?de s?owo kap?ana. Moim zdaniem w takich chwilach szczególnych nawiedzin Bo?ych w duszy, je?eli jej nie rozumie, powinien duszy wskaza? jakiego? do?wiadczonego i ?wiat?ego spowiednika, albo samemu zaczerpn?? ?wiat?a, aby duszy d?? to, co ona potrzebuje, a nie wprost odmówi? jej spowiedzi, o w ten sposób nara?a j? na wielkie niebezpiecze?stwa i mo?e niejedna dusza opu?ci? drog?, na której ja Bóg szczególniej chcia? mie?. Jest to rzecz wielkiej wagi, bo sama tego do?wiadczy?am, ze ju? zacz??am si? chwia?, pomimo tych szczególnych darów Bo?ych, chocia? mnie Bóg Sam uspokaja?, jednak zawsze pragn??am mie? piecz?? Ko?cio?a.

 

Druga rzecz. To, ?e spowiednik nie pozwoli si? szczerze wypowiedzie?, okazuje zniecierpliwienie. Dusza wtenczas milknie i nie mówi wszystkiego, a tym samym nie odnosi po?ytku, a tym mniej odnosi po?ytku, a nie znaj?c jej, dlatego zamiast pomóc duszy, to szkodzi jej. A to dlatego, ze ona wie, ?e spowiednik nie zna jej, bo nie pozwoli ca?kowicie ods?oni? si? jej, jak co do ?ask, tak i co do n?dzy. A wiec próba nie jest stosowna. Mia?am niektóre próby, z których si? ?mia?am. Lepiej te rzecz wyra?? tymi s?owami, ?e spowiednik to lekarz duszy, wiec, jak lekarz nie znaj?c choroby mo?e da? stosowne lekarstwo? ? Nigdy. ? Bo albo nie b?dzie wywiera? ?adnego skutku po??danego, albo da za silne, gdzie powi?kszy chorob?, a czasami ? co nie daj bo?e ? mo?e nast?pi? ?mier?, poniewa? za silne. Mówi? to z do?wiadczenia, ?e w pewnych wypadkach wprost Sam Pan mnie powstrzymywa?.

 

Trzecia rzecz. To, ?e si? zdarza, ?e spowiednik nieraz lekcewa?y drobne rzeczy. Nic nie ma w ?yciu duchowym drobnego. Czasami rzecz drobna na pozór odkryje rzecz wielkiej wagi, a dla spowiednika jest snopem ?wiat?a w poznaniu duszy. Wiele odcieni duchownych kryje si? w rzeczach drobnych.

 

Nigdy nie stanie gmach wspania?y, je?li odrzucimy drobne cegie?ki. Bóg od niektórej duszy ??da wielkiej czysto?ci, wiec zsy?a jej g??bsze poznanie n?dzy. O?wiecona ?wiat?em z wysoka, lepiej poznaje, co si? Bogu podoba, a co ? nie. Grzech jest wed?ug poznania i ?wiat?a duszy, to samo i niedoskona?o?ci, chocia? ona wie, ?e co do sakramentu ?ci?le nale?y, to jest d??eniu do ?wi?to?ci i nie mo?e spowiednik tego lekcewa?y?. Cierpliwo?? i ?agodno?? spowiednika otwiera dusze do najg??bszych tajni duszy. Dusza niejako bezwiednie odlania sw? przepastn? g??bi? i czuje si? silniejsza i odporniejsza, tutaj m??nie walczy, wi?cej si? stara, poniewa? wie, ?e musi z tego zda? spraw?.

 

Jeszcze jedno wspomn? co do spowiedników. On musi nieraz do?wiadczy?, musi próbowa?, musi ?wiczy?, musi pozna?, czy ma do czynienia ze s?om?, czy z ?elazem, czy z czystym zlotem. Ka?da z tych trzech dusz potrzebuje odr?bnego ?wiczenia. Musi ? i to koniecznie spowiednik wyrobi? sobie o ka?dej s?d jasny, aby wiedzia?, co ona mo?e ud?wign?? w pewnych chwilach, okoliczno?ciach i wypadkach. Co do mnie, to pó?niej, po wielu do?wiadczeniach, kiedy pozna?em, ?e nie jestem zrozumiana, to nie ods?ania?am swej duszy i nie m?ci?am sobie spokoju. Ale to mia?o miejsce dopiero wtenczas ? kiedy ? czyli od czasu, kiedy ju? te wszystkie laski by?y ponad s?dem m?drego i wykszta?conego i do?wiadczonego spowiednika. Teraz wiem, jak w niektórych wypadkach si? kierowa?. (Dz 112)

595

PANU JEZUSOWI NIE PODOBA SI? NIEDOWIERZANIE KAP?ANÓW W SPRAWACH DUCHOWYCH

Zauwa?y?am to wiele razy, ?e Bóg do?wiadcza niektóre osoby ze wzgl?du na to, co mówi do mnie, bo nie podoba si? Jemu niedowierzanie. Kiedy raz zauwa?y?am, ?e Bóg do?wiadczy? pewnego Arcykap?ana, ?e mia? niech??, i nie dowierza? sprawie tej ?al mnie ogarn?? i prosi?am Boga za nim i ul?y? mu Pan. Bardzo si? Bogu me podoba niedowierzanie Jemu i przez to niektóre dusze trac? wiele ?ask; niedowierzanie duszy rani Jego Najs?odsze Serce, które jest, pe?ne dobroci i mi?o?ci niepoj?tej ku nam: bo wielka jest ró?nica mi?dzy obowi?zkiem, gdzie kap?an powinien nieraz nie dowierza?, ale dlatego, aby si? g??biej przekona? o prawdziwo?ci darów czy ?ask w pewnej duszy; i kiedy to czyni w tym' celu, by móc lepiej dusz? pokierowa? i posun?? j? do g??bszego zjednoczenia z Bogiem, wielk? i niepoj?t? ma za to nagrod?;, ale lekcewa?enie i niedowierzanie ?askom Bo?ym w duszy dlatego, ?e si? nie mo?e swoim rozumem zg??bi? i poj??, nie podoba si? Panu; bardzo mi ?al tych dusz, które trafiaj? na niedo?wiadczonych kap?anów. (Dz 595)

653.

NIEKTÓRZY SPOWIEDNICY L?KAJ? SI? DUSZ PROWADZ?CYCH G??BSZE ?YCIE WEWN?TRZNE

25.IV.I936. Walendów. W dniu tym, cierpienie w duszy mojej by?o tak ci??kie, jak rzadko kiedy. Od samego rana czu?am jakoby rozdzia? cia?a od duszy, czuj? przenikni?cie Bo?e na wskro?, czuj? ca?? sprawiedliwo?? Bo?? w sobie, czuj?, ?e jestem sama wobec Boga. Pomy?la?am, ?e jedno s?owo kierownika uspokoi?oby mnie zupe?nie, ale có?, tutaj go nie ma. Jednak postanowi?am szuka? ?wiat?a w spowiedzi ?w. Kiedy ods?oni?am sw? dusz?, kap?an ten ba? si? mnie dalej s?ucha? spowiedzi, a to mnie wprowadzi?o w jeszcze wi?ksze, cierpienie. Kiedy widz? boja?liwo?? jakiego kap?ana, to w ten czas nie otrzymuj? ??dnego uspokojenia wewn?trznego, to te? postanowi?am sobie, ?e tylko przed kierownikiem b?d? si? stara?a ods?ania? sw? dusz? we wszystkim, od rzeczy najwi?kszej do najdrobniejszej i trzyma? si? ?ci?le jego wskazówek. (Dz 653)

 

653.

NIEKTÓRZY SPOWIEDNICY L?KAJ? SI? DUSZ PROWADZ?CYCH G??BSZE ?YCIE WEWN?TRZNE

25.IV.I936. Walendów. W dniu tym, cierpienie w duszy mojej by?o tak ci??kie, jak rzadko kiedy. Od samego rana czu?am jakoby rozdzia? cia?a od duszy, czuj? przenikni?cie Bo?e na wskro?, czuj? ca?? sprawiedliwo?? Bo?? w sobie, czuj?, ?e jestem sama wobec Boga. Pomy?la?am, ?e jedno s?owo kierownika uspokoi?oby mnie zupe?nie, ale có?, tutaj go nie ma. Jednak postanowi?am szuka? ?wiat?a w spowiedzi ?w. Kiedy ods?oni?am sw? dusz?, kap?an ten ba? si? mnie dalej s?ucha? spowiedzi, a to mnie wprowadzi?o w jeszcze wi?ksze, cierpienie. Kiedy widz? boja?liwo?? jakiego kap?ana, to w ten czas nie otrzymuj? ??dnego uspokojenia wewn?trznego, to te? postanowi?am sobie, ?e tylko przed kierownikiem b?d? si? stara?a ods?ania? sw? dusz? we wszystkim, od rzeczy najwi?kszej do najdrobniejszej i trzyma? si? ?ci?le jego wskazówek. (Dz 653)

 

 

937-938-939-940-941.

?W. FAUSTYNA PODKRE?LA ROL? DOBREGO SPOWIEDNIKA

+ Wspomn? jeszcze jedno s?owo o kierowniku swej duszy. Dziwna rzecz, ?e jest tak ma?o takich kap?anów, którzy umiej? w dusz? wla? moc i odwag? i si??, ?e dusza nie m?cz?c si? idzie zawsze naprzód. Pod takim kierownictwem, dusza, nawet przy s?abych si?ach, wiele mo?e dla chwa?y Bo?ej uczyni?. I pozna?am w tym jedn? tajemnic?, to jest, ?e spowiednik, czyli kierownik nie lekcewa?y drobnych rzeczy, które mu dusza przedstawia. A kiedy dusza spostrze?e, ?e jest w tym kontrolowana, zaczyna si? ?wiczy? i nie opuszcza najdrobniejszej sposobno?ci do cnoty i tak?e unika najdrobniejszych b??dów i z tego, jako z drobnych kamyczków powstaje ?liczna ?wi?tynia duszy i przeciwnie. Je?eli dusza spostrze?e, ?e spowiednik lekcewa?y te drobne rzeczy, wi?c i ona zaczyna je lekcewa?y?, przestanie z nich zdawa? spraw? spowiednikowi, co gorsza, zacznie si? zaniedbywa? w drobnych rzeczach i tak zamiast naprzód, idzie si? poma?u wstecz. I dusza si? dopiero spostrze?e, jak ju? wpadnie w rzeczy powa?niejsze i teraz zachodzi powa?ne pytanie - czyja jest w tym wina? Czy jej, czy spowiednika czyli kierownika? Tu raczej mówi? o kierowniku. Mnie si? zdaje, ?e ca?? win? trzeba przypisa? nieroztropnemu kierownikowi; a duszy nale?y przypisa? tylko ten b??d, ?e sama zabra?a si? do wyboru kierownika. Kierownik móg? dobrze dusz? prowadzi? po drogach woli Bo?ej do ?wi?to?ci. Dusza powinna gor?co si? modli? o kierownika przez d?u?szy czas i prosi? Boga, aby Sam raczy? wybra? jej kierownika duszy. Co si? rozpocz??o z Bogiem - Bo?e b?dzie, a co si? rozpocz??o czysto po ludzku - ludzkie b?dzie. Bóg jest tak mi?osierny, ?e aby duszy dopomóc, Sam przeznacza dla duszy takiego wodza duchownego i duszy da ?wiat?o, ?e to ten jest, przed którym ona powinna si? ods?oni? - najtajniejsze g??bie swej duszy, tak jako jest przed Panem Jezusem. A kiedy dusza rozwa?y i pozna, ?e tym wszystkim kierowa? Bóg, niech gor?co Boga prosi, aby mu Bóg udzieli? wiele ?wiat?a w poznaniu jej duszy i niech nie zmienia takiego kierownika, chyba, ?eby zasz?a rzecz powa?na; jak przed wyborem kierownika modli?a si? wiele i gor?co o poznanie woli Bo?ej, tak i gdy go chce zmieni?, niech si? modli wiele i gor?co, czy jest naprawd? wol? Bo??, aby go opu?ci?, a wybiera? drugiego. Je?eli nie ma wyra?nej woli Bo?ej, aby pod tym wzgl?dem, to niech nie zmienia, bo dusza sama niedaleko zajdzie, a szatan tylko tego chce, aby dusza d???ca do ?wi?to?ci sama sob? kierowa?a, a wtenczas nie ma mowy, aby do niej dosz?a. Stanowi wyj?tek ta dusza, któr? Bóg Sam bezpo?rednio kieruje, ale to kierownik zaraz spostrzeg?, ?e dana duszyczka jest prowadzona przez Samego Boga, Bóg da mu to pozna? jasno i wyra?nie, a dusza taka powinna by? pod ?ci?lejsz? jeszcze kontrol? kierownika ni? inna. W tym wypadku kierownik nie tyle kieruje i wskazuje drogi, po których i?? winna dusza, ale raczej s?dzi i zatwierdza, ?e dusza dobr? drog? idzie i dobry duch ni? kieruje. W tym wypadku kierownik nie tylko powinien by? ?wi?ty, ale i do?wiadczony i roztropny, a dusza zdanie jego powinna prze?o?y? nad zdanie samego Boga, bo wtenczas b?dzie bezpieczna od z?udze? i zbocze?. Dusza, która by nie podda?a tych natchnie? pod ?cis?? kontrol? Ko?cio?a, czyli kierownika, tym samym daje pozna?, ?e nie dobry duch j? prowadzi. Kierownik powinien by? bardzo ostro?ny pod tym wzgl?dem i do?wiadcza? dusz? w pos?usze?stwie. Szatan mo?e si? okrywa? nawet p?aszczem pokory, ale p?aszcza pos?usze?stwa nie umie na siebie naci?gn?? i tu si? wydaje jego ca?a robota; ale przesadnie spowiednik nie powinien si? ba? takiej duszy, bo je?eli Bóg daje mu pod opiek? tak? wyj?tkow? dusz?, to daje mu wielkie ?wiat?o Bo?e wzgl?dem niej, bo inaczej jak?eby móg? dobrze s?dzi? tak wielkie tajemnice, jakie s? pomi?dzy dusz? a Bogiem. Sama wycierpia?am wiele i bardzo by?am do?wiadczana pod tym wzgl?dem. Dlatego co pisz?, to tylko to, com sama w sobie do?wiadczy?a. Wiele nowenn i modlitw i pokut odprawi?am, nim mi Bóg przys?a? kap?ana, który zrozumia? dusz? moj?; o wiele wi?cej by?oby dusz ?wi?tych, gdyby by?o wi?cej kierowników do?wiadczonych i ?wi?tych. Niejedna dusza szczerze d???ca do ?wi?to?ci, nie umie sobie poradzi? sama, gdy przyjd? chwile do?wiadcze? i opuszcza drog? doskona?o?ci. O Jezu, daj nam kap?anów gorliwych i ?wi?tych. O wielka godno?ci kap?ana, ale i o wielka odpowiedzialno?ci kap?ana. Wiele ci dano, o kap?anie, ale i wiele od ciebie ??da? b?d?. . . . .(Dz 937-941)

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 47 goĹ›ci