ZAKO?CZENIE
Czytelnia - Publikacje religijne

 

ZAKO?CZENIE
 
 
Ostatnia rozmowa odby?a si? przy obiedzie
w ma?ej jadalni pa?acu w Castel Gandolfo.
Uczestniczy? w niej tak?e sekretarz Ojca ?wi?tego,
ksi?dz pra?at Stanis?aw Dziwisz.

 


 
26.
?Kto? prowadzi? t? kul?..."
 
Jaki by? naprawd? przebieg zdarze? 13 maja 1981 roku? Czy zamach i wydarzenia mu towarzysz?ce nie ods?oni?y jakiej?, by? mo?e zapomnianej, prawdy o papiestwie? Czy nie mo?na odczyta? w nich jakiego? szczególnego przes?ania o osobistym pos?annictwie Waszej ?wi?tobliwo?ci? Ojciec ?wi?ty odwiedzi? zamachowca w wiezieniu i spotka? si? z nim twarz? w twarz. Jak Wasza ?wi?tobliwo?? patrzy na tamte wydarzenia dzi?, po tylu latach? Jakiego znaczenia nabra? zamach i wydarzenia z nim zwi?zane w ?yciu Ojca ?wi?tego?
 
Jan Pawe? II: Wszystko to by?o ?wiadectwem Bo?ej ?aski. Widz? tu pewn? analogi? do próby, jakiej zosta? poddany kardyna? Wyszy?ski podczas Jego uwi?zienia. Tyle ?e do?wiadczenie Prymasa Polski trwa?o przesz?o trzy lata, a to moje do?? krótko, tylko par? miesi?cy. Agca wiedzia?, jak strzela?, i strzela? z pewno?ci? bezb??dnie. Tylko ?e jak gdyby ?kto?? t? kul? prowadzi?...
Stanis?aw Dziwisz: Agca strzela?, by zabi?. Ten strza? powinien by? by? ?miertelny. Kula przeszy?a cia?o Ojca ?wi?tego, rani?c go w brzuch, prawy ?okie? i palec wskazuj?cy lewej r?ki. Upad?a mi?dzy Papie?em a mn?. Us?ysza?em jeszcze dwa strza?y, dwie stoj?ce w pobli?u osoby zosta?y zranione.
Zapyta?em Ojca ?wi?tego: ?Gdzie??. Odpowiedzia?: ?W brzuch?. ?Boli?? - ?Boli?.
W pobli?u nie by?o ?adnego lekarza. Nie mieli?my czasu na zastanawianie si?. Przenie?li?my Ojca ?wi?tego jak najszybciej do karetki i w ogromnym tempie pojechali?my do kliniki Gemelli. Ojciec ?wi?ty modli? si? pó?g?osem. Potem, jeszcze w drodze, straci? przytomno??.
O ?yciu b?d? ?mierci decydowa?y ró?ne czynniki. Cho?by kwestia czasu, czasu dojazdu do kliniki; par? minut d?u?ej, jaka? ma?a przeszkoda na drodze - i by?oby ju? za pó?no. W ca?ej tej sprawie wida? Bo?? r?k?. Wszystko na to wskazuje.
Jan Pawe? II: Tak, pami?tam t? drog? do szpitala. Zachowa?em jeszcze przez pewien czas ?wiadomo??. Mia?em poczucie, ?e prze?yj?. Cierpia?em, by? powód do strachu - ale mia?em tak? dziwn? ufno??.
Mówi?em do ksi?dza Stanis?awa, ?e wybaczam zamachowcowi., Co dzia?o si? w szpitalu, ju? nie pami?tam.
Stanis?aw Dziwisz: Prawie natychmiast po przyje?dzie do kliniki przewieziono Ojca ?wi?tego na sal? operacyjn?. Sytuacja by?a bardzo powa?na. Organizm Ojca ?wi?tego by? bardzo wykrwawiony. Ci?nienie krwi dramatycznie spad?o, bicie serca by?o ledwo wyczuwalne. Lekarze poprosili mnie, ?ebym udzieli? Ojcu ?wi?temu Namaszczenia Chorych. Zaraz to zrobi?em.
Jan Pawe? II: By?em ju? w?a?ciwie po tamtej stronie.
Stanis?aw Dziwisz: Potem zrobiono Ojcu ?wi?temu transfuzj? krwi.
Jan Pawe? II: Pó?niejsze komplikacje i w zwi?zku z nimi przed?u?enie ca?ego procesu leczenia by?y zreszt? konsekwencj? tej transfuzji.
Stanis?aw Dziwisz: Pierwsz? krew organizm odrzuci?. Znale?li si? jednak pracuj?cy w tym szpitalu lekarze, którzy dali Ojcu ?wi?temu w?asn? krew. Ta druga transfuzja przyj??a si?. Operacj? lekarze przeprowadzali, nie wierz?c w prze?ycie pacjenta. Przestrzelonym palcem nie zajmowali si? w ogóle - co by?o zrozumia?e. ?Jak prze?yje, to co? si? z tym potem zrobi? - powiedzieli mi. Palec zreszt? zrós? si? potem sam, bez ?adnej specjalnej interwencji.
Po operacji przewieziono Ojca ?wi?tego na sal? reanimacyjn?. Lekarze bali si? infekcji, która w tej sytuacji mog?a mie? ?miertelne skutki. Cz??? organów wewn?trznych organizmu Ojca ?wi?tego by?a zrujnowana. Operacja by?a bardzo z?o?ona i trudna. Ostatecznie wszystko zabli?ni?o si? w sposób doskona?y, bez ?adnych komplikacji, cho? po tak ci??kiej operacji cz?sto wyst?puj? komplikacje.
Jan Pawe? II: W Rzymie umieraj?cy papie?, w Polsce ?a?oba... W moim Krakowie studenci zorganizowali manifestacj? - ?bia?y marsz?. Gdy pojecha?em do Polski, powiedzia?em: ?Przyjecha?em wam podzi?kowa? za ?bia?y marsz??. By?em te? w Fatimie, ?eby podzi?kowa? Matce Boskiej.
Oj, Bo?e mój! To by?o ci??kie do?wiadczenie. Obudzi?em si? dopiero nast?pnego dnia, ko?o po?udnia. I mówi? do ksi?dza Stanis?awa: ?Komplety wczoraj nie zmówi?em?.
Stanis?aw Dziwisz: ?ci?lej mówi?c, zapyta? Ojciec ?wi?ty: ?Czy odmówi?em komplet???. Bo Ojciec ?wi?ty my?la?, ?e jest jeszcze poprzedni dzie?.
Jan Pawe? II: Zupe?nie nie zdawa?em sobie sprawy z tego wszystkiego, o czym wiedzia? ksi?dz Stanis?aw. Mnie nie mówiono, jak powa?na by?a sytuacja. Poza tym by?em przez d?u?szy czas po prostu nieprzytomny.
Po przebudzeniu mia?em nawet nie najgorsze samopoczucie. Przynajmniej z pocz?tku.
Stanis?aw Dziwisz: Nast?pne trzy dni by?y straszne. Ojciec ?wi?ty ogromnie cierpia?. Przecie? ze wszystkich stron mia? dreny, by? ca?y poci?ty. Niemniej jednak rekonwalescencja post?powa?a bardzo szybko. Z pocz?tkiem czerwca Ojciec ?wi?ty wróci? do domu. Nie musia? nawet przestrzega? jakiej? szczególnej diety.
Jan Pawe? II: Jak wida?, organizm mam raczej mocny.
Stanis?aw Dziwisz: Dopiero pó?niej organizm zaatakowa? gro?ny wirus, który pojawi? si? jako rezultat pierwszej transfuzji b?d? wycie?czenia. Ojcu ?wi?temu dano ogromn? ilo?? antybiotyków, ?eby uchroni? go od infekcji. To znacznie zredukowa?o odporno??. Tak rozwin??a si? inna choroba. Ojciec ?wi?ty znów zosta? przewieziony do szpitala.
Dzi?ki intensywnej terapii stan jego zdrowia poprawi? si? na tyle, aby lekarze mogli zdecydowa? o przeprowadzeniu kolejnego zabiegu i uzupe?nieniu operacji chirurgicznych wykonanych w dniu zamachu. Ojciec ?wi?ty wybra? dzie? 5 sierpnia, wspomnienie Matki Bo?ej ?nie?nej, które w kalendarzu liturgicznym figuruje jako dzie? Po?wi?cenia Bazyliki Matki Bo?ej Wi?kszej. Równie? ten drugi problem zosta? przezwyci??ony 13 sierpnia, w trzy miesi?ce po zamachu, lekarze wydali komunikat o zako?czeniu leczenia klinicznego. Pacjent móg? ostatecznie wróci? do domu.
W pi?? miesi?cy po zamachu Papie? wróci? na plac ?w. Piotra, by znów spotka? si? z wiernymi. Nie okazywa? cienia l?ku czy stresu, cho? lekarze zapowiadali, ?e to mo?e wyst?pi?. Powiedzia? wtedy: ?Sta?em si? na nowo d?u?nikiem Naj?wi?tszej Dziewicy i wszystkich ?wi?tych Patronów. Czy? mog? zapomnie?, ?e wydarzenie na placu ?w. Piotra mia?o miejsce w tym dniu i o tej godzinie, kiedy od sze??dziesi?ciu z gór? lat wspomina si? w portugalskiej Fatimie pierwsze pojawienie si? Matki Chrystusa ubogim wiejskim dzieciom? Wszak we wszystkim, co mnie w tym w?a?nie dniu spotka?o, odczu?em ow? niezwyk?? macierzy?sk? trosk? i opiek?, która okaza?a si? mocniejsza od ?mierciono?nej kuli?.
Jan Pawe? II: Na Bo?e Narodzenie 1983 roku odwiedzi?em zamachowca w wi?zieniu. D?ugo ze sob? rozmawiali?my. Ali Agca jest, jak wszyscy mówi?, zawodowym zabójc?. Co znaczy, ?e zamach nie by? jego inicjatyw?, ?e kto? inny to wymy?li?, kto? inny to zleci?. W ci?gu ca?ej rozmowy by?o jasne, ?e Alemu Agcy nie dawa?o spokoju pytanie: jak si? to sta?o, ?e zamach si? nie powiód?? Przecie? robi? wszystko, co nale?a?o, zadba? o najdrobniejszy szczegó? swego planu. A jednak ofiara unikn??a ?mierci. Jak to si? mog?o sta??
I ciekawa rzecz... ten niepokój naprowadzi? go na problem religijny. Pyta? si?, jak to w?a?ciwie jest z t? tajemnic? fatimsk?. Na czym ona polega? To by? g?ówny punkt jego zainteresowania, tego przede wszystkim chcia? si? dowiedzie?.
By? mo?e, te jego uporczywe pytania by?y znakiem, ?e zyska? ?wiadomo?? tego, co rzeczywi?cie wa?ne. Ali Agca - jak mi si? wydaje - zrozumia?, ?e ponad jego w?adz?, w?adz? strzelania i zabijania, jest jaka? pot?ga wy?sza. Zacz?? wi?c jej poszukiwa?. ?ycz? mu, aby j? znalaz?.
Stanis?aw Dziwisz: Uwa?am za dar niebios cudowny powrót Ojca ?wi?tego do ?ycia i zdrowia. Tajemnic? w ludzkich wymiarach pozosta? zamach. Nie wyja?ni? jej ani proces, ani d?ugie przetrzymywanie w wi?zieniu zamachowca. By?em ?wiadkiem odwiedzin Ojca ?wi?tego u Ali Agcy w wi?zieniu. Papie? przebaczy? mu publicznie ju? w pierwszym przemówieniu. Nie s?ysza?em s?owa ?przepraszam? ze strony wi??nia. By? tylko zainteresowany tajemnic? fatimsk?. Ojciec ?wi?ty wiele razy przyjmowa? jego matk? i rodzin?. Cz?sto pyta? o niego kapelanów zak?adu karnego.
Tajemnic? w wymiarze Bo?ym jest ca?e to dramatyczne wydarzenie, które mocno nadwer??y?o zdrowie i si?y Ojca ?wi?tego, a równocze?nie w niczym nie zahamowa?o skuteczno?ci i owocno?ci jego apostolskiej pos?ugi w Ko?ciele i ?wiecie.
My?l?, ?e nie b?dzie przesad? zastosowanie w tym przypadku powiedzenia: Sanguismartyrum semen christianorum(Krew m?czenników nasieniem chrze?cija?stwa). Mo?e trzeba by?o tej krwi na placu ?w. Piotra, w miejscu m?cze?stwa pierwszych chrze?cijan.
Niew?tpliwie pierwszym owocem tej krwi by?o zjednoczenie ca?ego Ko?cio?a w wielkiej modlitwie o ocalenie Papie?a. Przez ca?? noc po zamachu pielgrzymi, którzy przybyli tutaj na audiencj? generaln?, i coraz wi?ksze rzesze rzymian, modlili si? na placu ?w. Piotra. W kolejnych dniach w katedrach, w ko?cio?ach i kaplicach ?wiata odprawiano Msze ?wi?te i modlitwy w intencji Papie?a. Sam Ojciec ?wi?ty tak o tym mówi?: ?Trudno mi o tym my?le? bez wzruszenia. Bez g??bokiej wdzi?czno?ci dla wszystkich. Dla tych, którzy w dniu 13 maja zgromadzili si? na modlitwie. I dla tych, którzy w niej trwali przez ca?y ten czas. Jestem wdzi?czny Chrystusowi Panu i Duchowi ?wi?temu, który poprzez wydarzenie, jakie mia?o miejsce na placu ?w. Piotra w dniu 13 maja o godzinie 17.17, natchn?? tyle serc do wspólnej modlitwy.
I nie mog? - my?l?c o tej wielkiej modlitwie - zapomnie? o tych s?owach z Dziejów Apostolskich, które odnosz? si? do Piotra: ?Ko?ció? modli? si? za niego nieustannie do Boga? (Dz 12, 5)? (Katecheza podczas audiencji generalnej, 7 pa?dziernika 1981).
Jan Pawe? II: Ja ?yj? w prze?wiadczeniu, ?e we wszystkim, co mówi? i robi? w zwi?zku z moim powo?aniem i pos?annictwem, z moj? s?u?b?, dzieje si? co?, co nie jest wy??cznie moj? inicjatyw?. Wiem, ?e to nie tylko ja jestem czynny w tym, co robi? jako nast?pca Piotra.
We?my przyk?ad komunizmu. Jak ju? wcze?niej mówi?em, do jego upadku z pewno?ci? przyczyni? si? wadliwy system ekonomiczny. Odwo?ywanie si? jednak jedynie do czynników ekonomicznych by?oby zbyt wielkim uproszczeniem. Z drugiej strony, by?oby ?mieszne, gdybym uwa?a?, ?e to Papie? w?asnor?cznie obali? komunizm.
My?l?, ?e wyja?nienie znajduje siew Ewangelii. Gdy pierwsi uczniowie, rozes?ani w ?wiat, wracaj? do Mistrza, mówi?: ?Panie, przez wzgl?d na Twoje imi? nawet z?e duchy nam si? poddaj?? (?k 10,17). Chrystus odpowiada im na to: ?nie z tego si? cieszcie, ?e duchy si? wam poddaj?, lecz cieszcie si?, ?e wasze imiona zapisane s? w niebie? (?k 10, 20). I dodaje przy innej okazji: ?Mówcie: ?S?udzy nieu?yteczni jeste?my, co?my powinni byli zrobi?, to?my zrobili?? (por. ?k 17, 10).
S?udzy nieu?yteczni... ?wiadomo?? ?nieu?ytecznego s?ugi? jest we mnie coraz silniejsza w?ród tego wszystkiego, co si? wokó? mnie dzieje - i my?l?, ?e mi z tym dobrze.
Wracaj?c do zamachu: my?l?, ?e by? on jedn? z ostatnich konwulsji XX-wiecznych ideologii przemocy Przemoc propagowa? faszyzm i hitleryzm, przemoc propagowa? komunizm. Podobnymi argumentami uzasadniana przemoc rozwija?a si? tak?e tutaj, we W?oszech: Czerwone Brygady mordowa?y ludzi niewinnych i uczciwych.
Odczytuj?c ponownie, w perspektywie minionych lat, zapis tamtej rozmowy, odnosz? wra?enie, ?e przejawy przemocy w formie - by tak powiedzie? - zinstytucjonalizowanej znacznie przycich?y Jednak w ostatnim czasie rozszerzaj? si? w ?wiecie tak zwane ?siatki terroru?, które stanowi? nieustanne zagro?enie dla ?ycia milionów niewinnych ludzi. Dramatycznym tego potwierdzeniem by? zamach na wie?e World Trade Center w Nowym Jorku (11 wrze?nia 2001), na stacj? Atocha w Madrycie (11 marca 2004) i rze? w Bies?anie w Osetii (3 wrze?nia 2004). Dok?d prowadz? nas te nowe wybuchy przemocy?
Upadek najpierw nazizmu, a potem Zwi?zku Radzieckiego to potwierdzenie kl?ski z?a. Ujawni? ca?y bezsens przemocy na wielk? skal?, zaplanowanej i realizowanej przez te systemy. Czy ludzie wyci?gn? wnioski z tych dramatycznych ?lekcji?, jakie przynios?a im historia? A mo?e pozwolimy, aby zwyci??a?y budz?ce si? w duszy pokusy, aby ponownie ucieka? si? do zgubnych metod przemocy?
Wierz?cy jednak wie, ?e obecno?ci z?a zawsze towarzyszy obecno?? dobra, obecno?? ?aski. ?wi?ty Pawe? napisa?: ?Ale nie tak samo ma si? rzecz z przest?pstwem jak z darem ?aski. Je?eli bowiem przest?pstwo jednego sprowadzi?o na wszystkich ?mier?, to o ile? obficiej sp?yn??a na nich wszystkich ?aska i dar Bo?y (Rz 5, 15). Te s?owa do dzi? zachowuj? aktualno??. Odkupienie trwa. Tam, gdzie narasta z?o, ro?nie równie? nadzieja dobra. W naszych czasach z?o ogromnie naros?o, pos?uguj?c si? przewrotnymi systemami, które na szerok? skal? stosowa?y przemoc i ucisk. Nie mówi? tu o z?u czynionym przez poszczególnych ludzi, z?u indywidualnych motywów i indywidualnych post?pków. Z?o XX wieku nie by?o z?em w jakim? ma?ym, ?sklepikowym? wydaniu. To by?o z?o na wielk? skal?, z?o, które przyoblek?o si? w kszta?t pa?stwowy, aby dokonywa? zgubnego dzie?a, z?o, które przybra?o kszta?t systemu.
A jednocze?nie ?aska Bo?a wylewa?a si? z coraz wi?kszym bogactwem. Nie ma z?a, z którego Bóg nie móg?by wyprowadzi? wi?kszego dobra. Nie ma cierpienia, z którego nie móg?by uczyni? drogi prowadz?cej do Niego. Id?c na dobrowoln? m?k? i ?mier? na krzy?u, Syn Bo?y wzi?? na siebie ca?e z?o grzechu. Cierpienie ukrzy?owanego Boga nie jest tylko jakim? rodzajem cierpienia po?ród innych, mniejszym czy wi?kszym bólem, lecz nieporównywaln? miar? cierpienia. Chrystus, cierpi?c za nas wszystkich, nada? cierpieniu nowy sens, wprowadzi? je w nowy wymiar, w nowy porz?dek: w porz?dek mi?o?ci. To prawda, cierpienie wchodzi w histori? cz?owieka wraz z grzechem pierworodnym. To grzech jest tym ?o?cieniem? (por. 1 Kor 15, 55-56), co zadaje ból, co rani na ?mier? ludzkie istnienie. Ale m?ka Chrystusa na krzy?u nada?a cierpieniu sens zupe?nie nowy, wewn?trznie je przekszta?ci?a. Wprowadzi?a w ludzkie dzieje, które s? dziejami grzechu, cierpienie bez winy, podj?te wy??cznie z mi?o?ci. To jest cierpienie, które otwiera drzwi nadziei na wyzwolenie, na ostateczne wyrwanie ?o?cienia?, który rozdziera ludzko??. Jest to cierpienie, które pali i poch?ania z?o ogniem mi?o?ci i wyprowadza nawet z grzechu wielorakie owoce dobra.
Ka?de ludzkie cierpienie, ka?dy ból, ka?da s?abo?? kryje w sobie obietnic? wyzwolenia, obietnic? rado?ci: ?teraz raduj? si? w cierpieniach za was? - pisze ?w. Pawe? (Kol 1, 24). Odnosi si? to do ka?dego cierpienia wywo?anego przez z?o. Odnosi si? tak?e do ogromnego z?a spo?ecznego i politycznego, jakie wstrz?sa wspó?czesnym ?wiatem i rozdziera go: z?a wojen, zniewolenia jednostek i narodów, z?a niesprawiedliwo?ci spo?ecznej, deptania godno?ci ludzkiej, dyskryminacji rasowej i religijnej, z?a przemocy, terroryzmu, tortur i zbroje? - ca?e to cierpienie jest w ?wiecie równie? po to, ?eby wyzwoli? w nas mi?o??, ów hojny i bezinteresowny dar z w?asnego ?ja? na rzecz tych, których dotyka cierpienie. W mi?o?ci, która ma swoje ?ród?o w Sercu Chrystusa, jest nadzieja na przysz?o?? ?wiata. Chrystus jest Odkupicielem ?wiata: ?a w jego ranach jest nasze uzdrowienie? (Iz 53, 5).

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 103 goĹ›ci