MY?L?C EUROPA...
Czytelnia - Publikacje religijne

 

MY?L?C EUROPA...
(POLSKA - EUROPA - KO?CIÓ?)
 
16. Ojczyzna europejska
17. Ewangelizacja Europy ?rodkowo-Wschodniej
18. Owoce dobra na glebie o?wiecenia
19. Misja Ko?cio?a
20. Stosunek Ko?cio?a do pa?stwa
21. Europa na tle innych kontynentów
 


 
16.
Ojczyzna europejska

 
Ojcze ?wiaty, po refleksji na temat podstawowych poj??, takich jak. ojczyzna, naród, wolno??, kultura, wydaje si? s?uszne powróci? do pytania o Europ?, jej stosunek do Ko?cio?a i o rol? Polski w tym szerokim kontek?cie. Jak, Ojciec ?wi?ty widzi Europ?? Jak ocenia wydarzenia minione, tera?niejszo?? kontynentu, perspektywy na trzecie tysi?clecie? Jaka jest odpowiedzialno?? Europy za losy ?wiata?
 
Jako Polak nie mog? rozwija? pog??bionej refleksji na temat ojczyzny, nie podejmuj?c równocze?nie w?tku Europy i nie zastanawiaj?c si? nad tym, jaki wp?yw na rozwój tych dwóch rzeczywisto?ci wywar? Ko?ció?. Oczywi?cie, te rzeczywisto?ci s? ró?ne, nie ulega jednak w?tpliwo?ci, ?e wzajemnie na siebie oddzia?uj?. Nic dziwnego wi?c, ?e w toku refleksji pojawiaj? si? odniesienia do której? z tych czterech rzeczywisto?ci: ojczyzny, Europy, Ko?cio?a, ?wiata.
Polska jest cz??ci? sk?adow? Europy. Znajduje si? na kontynencie europejskim, na ?ci?le okre?lonym terytorium. Zetkn??a si? z chrze?cija?stwem tradycji ?aci?skiej za po?rednictwem pobratymczych Czech. Kiedy mówimy o pocz?tku chrze?cija?stwa w Polsce, wypada wróci? my?l? do pocz?tków chrze?cija?stwa w Europie.Czytamy w Dziejach Apostolskich, ?e ?w. Pawe?, ewangelizuj?c jeszcze w Ma?ej Azji, zosta? w tajemniczy sposób wezwany do przekroczenia granicy mi?dzy dwoma kontynentami (por. Dz 16, 9). Ewangelizacja Europy zacz??a si? od tego momentu. Sami Aposto?owie, a w szczególno?ci Pawe? i Piotr, przynie?li Ewangeli? do Grecji i do Rzymu, a te apostolskie pocz?tki z up?ywem stuleci wyda?y owoce. Ewangelia wkroczy?a na kontynent europejski ró?nymi drogami: na Pó?wysep Apeni?ski, na tereny dzisiejszej Francji i Niemiec, na Pó?wysep Iberyjski, na Wyspy Brytyjskie i do Skandynawii. Rzecz znamienna, ?e o?rodkiem, z którego wyruszali misjonarze, obok Rzymu, by?a Irlandia. Na Wschodzie centrum, z którego promieniowa?o chrze?cija?stwo w jego odmianie bizantyjskiej, a nast?pnie s?owia?skiej, by? Konstantynopol. Dla ?wiata s?owia?skiego szczególnie wa?na jest misja ?wi?tych braci Cyryla i Metodego, którzy podj?li swoje dzie?o ewangelizacji, wyruszaj?c z Konstantynopola, ale pozostaj?c równocze?nie w kontakcie z Rzymem. W tamtym czasie bowiem chrze?cijanie ze Wschodu i z Zachodu nie byli jeszcze podzieleni.
Dlaczego mówi?c o Europie, zaczynamy od ewangelizacji? Przyczyna, by? mo?e, tkwi po prostu w fakcie, ?e ta ewangelizacja stworzy?a Europ?, da?a pocz?tek cywilizacji narodów i ich kulturze. Szerzenie wiary na kontynencie sprzyja?o tworzeniu si? poszczególnych narodów europejskich, zasiewaj?c w nich ziarna kultur o ró?norakich rysach, ale powi?zanych wspólnym dziedzictwem warto?ci zakorzenionych w Ewangelii. W ten sposób rozwija? si? pluralizm kultur narodowych na fundamencie warto?ci uznawanych na ca?ym kontynencie. Tak by?o w pierwszym tysi?cleciu i tak w jakiej? mierze, pomimo podzia?ów, by?o równie? w drugim tysi?cleciu: Europa ?y?a jedno?ci? warto?ci fundamentalnych w wielo?ci kultur narodowych.
Mówi?c, ?e ewangelizacja wnios?a fundamentalny wk?ad w kszta?towanie si? Europy, nie mamy zamiaru umniejsza? wp?ywu ?wiata klasycznego. Ko?ció? w swojej dzia?alno?ci ewangelizacyjnej przej?? dziedzictwo kulturowe, które go poprzedza?o, i nada? mu now? form?. Przede wszystkim dziedzictwo Aten i Rzymu, ale tak?e ludów, które spotyka?, rozszerzaj?c si? na kontynencie. W procesie ewangelizacji Europy, który s?u?y? pewnej kulturalnej jedno?ci ?wiata ?aci?skiego na Zachodzie, a bizantyjskiego na Wschodzie, Ko?ció? post?powa? tak, aby zachowa? kryteria w?a?ciwe dla tego, co dzi? nazywamy inkulturacj?. S?u?y? bowiem rozwojowi kultur rodzimych i narodowych. Dobrze wi?c, ?e og?osi? wpierw ?wi?tego Benedykta, a potem tak?e ?wi?tych Cyryla i Metodego patronami Europy. Zwróci? tym samym uwag? wszystkich na wielki proces inkulturacji, jaki dokona? si? w ci?gu wieków, i równocze?nie przypomnia?, ?e on sam na kontynencie europejskim winien oddycha? ?dwoma p?ucami?. Jest to oczywi?cie przeno?nia, ale przeno?nia wiele mówi?ca. Tak jak zdrowy organizm potrzebuje dwóch p?uc, a?eby prawid?owo oddycha?, tak te? i Ko?ció?, jako organizm duchowy, potrzebuje tych dwóch tradycji, a?eby móg? coraz pe?niej czerpa? z bogactwa Objawienia.
D?ugi proces tworzenia si? Europy chrze?cija?skiej rozci?ga si? na ca?e pierwsze tysi?clecie, a cz??ciowo nawet na drugie. Mo?na powiedzie?, ?e w tym procesie nie tylko gruntowa? si? chrze?cija?ski charakter Europy, ale tak?e kszta?towa?a si? sama europejsko??. Owoce tego procesu s? widoczne w naszych czasach mo?e bardziej jeszcze ani?eli w staro?ytno?ci czy w ?redniowieczu. W tamtych bowiem czasach ?wiat by? o wiele mniej znany Na wschód od Europy pozostawa? tajemniczy kontynent azjatycki, ze swymi prastarymi kulturami, a tak?e religiami, które by?y starsze od chrze?cija?stwa. Olbrzymi kontynent ameryka?ski do ko?ca XV wieku pozostawa? ca?kowicie nieznany. To samo oczywi?cie odnosi si? do Australii, któr? odkryto jeszcze pó?niej. Je?eli chodzi o Afryk?, to w staro?ytno?ci i w ?redniowieczu znana by?a tylko jej cz??? pó?nocna, ?ródziemnomorska. Tak wi?c my?lenie w kategoriach ?europejskich? musia?o przyj?? pó?niej, kiedy ca?y glob ziemski by? ju? dostatecznie znany. We wcze?niejszych wiekach my?lano przede wszystkim w kategoriach poszczególnych imperiów: najpierw Egipt, potem wci?? zmieniaj?ce si? imperia na Bliskim Wschodzie, z kolei imperium Aleksandra Wielkiego, a w ko?cu Imperium Rzymskie.
Kiedy czytamy Dzieje Apostolskie, wypada nam si? zatrzyma? nad wydarzeniem, które dla ewangelizacji Europy, a tak?e dla przysz?ych dziejów samej europejsko?ci ma bardzo donios?e znaczenie. Mam na my?li to, co dokona?o si? na ate?skim Areopagu, gdy przyby? tam Pawe? i wyg?osi? s?awne przemówienie: ?M??owie ate?scy, (...) widz?, ?e jeste?cie pod ka?dym wzgl?dem bardzo religijni. Przechodz?c bowiem i ogl?daj?c wasze ?wi?to?ci jedn? po drugiej, znalaz?em te? o?tarz z napisem: ?Nieznanemu Bogu?. Ja wam g?osz? to, co czcicie, nie znaj?c. Bóg, który stworzy? ?wiat i wszystko, co w nim istnieje, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w ?wi?tyniach r?k? zbudowanych i nie odbiera pos?ugi z r?k ludzkich, jak gdyby czego? potrzebowa?, bo sam daje wszystkim ?ycie i tchnienie, i wszystko. On z jednego [cz?owieka] wyprowadzi? ca?y rodzaj ludzki, aby zamieszkiwa? ca?? powierzchni? ziemi. Okre?li? [im] w?a?ciwe czasy i granice zamieszkania, aby szukali Boga; mo?e dotkn? Go i znajd? niejako po omacku. Bo w rzeczywisto?ci jest On niedaleko od ka?dego z nas. W Nim bowiem ?yjemy, poruszamy si? i jeste?my, jak to powiedzieli niektórzy z waszych poetów: ?Jeste?my bowiem z Jego rodu?. B?d?c wi?c z rodu Bo?ego, nie powinni?my s?dzi?, ?e Bóstwo jest podobne do z?ota albo do srebra, albo do kamienia, wytworu r?k i my?li cz?owieka. Nie bior?c pod uwag? czasów nie?wiadomo?ci, wzywa Bóg teraz wsz?dzie i wszystkich ludzi do nawrócenia, dlatego ?e wyznaczy? dzie?, kiedy to sprawiedliwie b?dzie s?dzi? ?wiat przez Cz?owieka, którego na to przeznaczy?, po uwierzytelnieniu Go wobec wszystkich przez wskrzeszenie Go z martwych? (Dz 17, 22-31),
Czytaj?c te s?owa, zdajemy sobie spraw?, ?e Pawe? stan?? na Areopagu wszechstronnie przygotowany: zna? filozofi? i poezj? greck?. Mówi?c do Ate?czyków, wyszed? od idei ?nieznanego Boga?, dla którego ustawili o?tarz. O tym Bogu mówi, ukazuj?c Jego odwieczne przymioty: niematerialno??, m?dro??, wszechmoc, wszechobecno?? oraz sprawiedliwo??. W ten sposób, uciekaj?c si? do teodycei, w której odwo?ywa? si? wy??cznie do rozumu, Pawe? przygotowa? audytorium do s?uchania przes?ania o tajemnicy wcielenia. Tym samym móg? mówi? o objawieniu si? Boga w Cz?owieku, w Chrystusie ukrzy?owanym i zmartwychwsta?ym. Jednak w?a?nie w tym miejscu ate?scy s?uchacze, którzy dot?d zdawali si? przyjmowa? z aprobat? jego nauk?, zareagowali negatywnie. Czytamy: ?Gdy us?yszeli o zmartwychwstaniu, jedni si? wy?miewali, a inni powiedzieli: ?Pos?uchamy ci? o tym innym razem?? (Dz 17, 32). Tak wi?c misja Paw?a na Areopagu zako?czy?a si? niepowodzeniem, jakkolwiek niektórzy ze s?uchaczy przy??czyli si? do niego i uwierzyli. W?ród nich - wedle tradycji - by? Dionizy Areopagita.
Dlaczego przytoczy?em w ca?o?ci to przemówienie Paw?a na Areopagu? Dlatego ?e stanowi ono niejako wst?p do tego, co w dalekiej przysz?o?ci mia?o sprawi? chrze?cija?stwo w Europie. Po okresie wspania?ego rozwoju ewangelizacji, która w ci?gu pierwszego tysi?clecia dotar?a do prawie wszystkich krajów europejskich, przysz?o ?redniowiecze, ze swoim chrze?cija?skim uniwersalizmem; ?redniowiecze prostej, mocnej i g??bokiej wiary; ?redniowiecze roma?skich i gotyckich katedr i wspania?ych sum teologicznych. Ewangelizacja Europy zdawa?a si? nie tylko zako?czona, ale tak?e wszechstronnie dojrza?a: dojrza?a nie tylko w dziedzinie my?li filozoficznej i teologicznej, ale tak?e w dziedzinie sztuki i architektury sakralnej, jak równie? na polu spo?ecznej solidarno?ci (zwi?zki sztuk i rzemios?, bractwa, szpitale...). Jednak?e od roku 1054 ta tak bardzo dojrza?a Europa nosi?a na swym organizmie g??bok? ran? schizmy wschodniej. Dwa p?uca przesta?y pracowa? w jednym organizmie Ko?cio?a, a ka?de z nich zacz??o tworzy? jak gdyby osobny organizm. Ten podzia? cechowa? ?ycie duchowe Europy od pocz?tków drugiego tysi?clecia.
Pocz?tek czasów nowo?ytnych przyniós? dalsze p?kni?cia i podzia?y, tym razem na Zachodzie. Wyst?pienie Marcina Lutra da?o pocz?tek reformacji. Poszli za nim inni reformatorzy: Kalwin i Zwingli. W tej perspektywie trzeba tak?e widzie? oderwanie si? Ko?cio?a na Wyspach Brytyjskich od Stolicy ?w. Piotra. Europa Zachodnia, która w ?redniowieczu by?a religijnie zjednoczona, u progu czasów nowo?ytnych dozna?a wi?c powa?nych podzia?ów, które utrwali?y si? w dalszych stuleciach. W ?lad za tym wyst?pi?y tak?e konsekwencje o charakterze politycznym towarzysz?ce zasadzie cuius regio eius religio. Po?ród tych konsekwencji nie mo?na nie wymieni? smutnej rzeczywisto?ci wojen religijnych.
To wszystko nale?y do dziejów Europy i zaci??y?o nad sam? europejsko?ci?, wp?ywaj?c na jej przysz?y kszta?t, jakby zapowiadaj?c dalsze jeszcze podzia?y i nowe cierpienia, jakie mia?y przyj?? z up?ywem czasu. Trzeba jednak podkre?li?, ?e wiara w Chrystusa ukrzy?owanego i zmartwychwsta?ego pozosta?a jako wspólny mianownik chrze?cijan czasów reformacji. Ró?nili si? w odniesieniu do Ko?cio?a i do Rzymu, ale nie odrzucali prawdy o zmartwychwstaniu, jak to zrobili s?uchacze ?w. Paw?a na ate?skim Areopagu. Tak by?o przynajmniej na pocz?tku. Jednak?e z czasem, stopniowo, dojdzie, niestety, i do tego.
Odrzucenie Chrystusa, a w szczególno?ci Jego tajemnicy paschalnej - krzy?a i zmartwychwstania - zarysowa?o si? na horyzoncie my?li europejskiej na prze?omie XVII i XVIII stulecia. By? to okres o?wiecenia. By?o to o?wiecenie naprzód francuskie, potem angielskie i niemieckie. Jak?kolwiek przybiera?o posta?, o?wiecenie sprzeciwi?o si? temu, czym Europa sta?a si? w wyniku ewangelizacji. Jego przedstawiciele mog? by? porównani do s?uchaczy Paw?a na Areopagu. W wi?kszo?ci nie odrzucali oni istnienia ?nieznanego Boga? jako Istoty duchowej i transcendentnej, w której ??yjemy, poruszamy si? i jeste?my? (Dz 17, 28). Natomiast, w kilkana?cie wieków po przemówieniu na Areopagu, radykalni przedstawiciele o?wiecenia odrzucali prawd? o Chrystusie, Synu Bo?ym, który da? si? pozna?, staj?c si? cz?owiekiem, rodz?c si? z Dziewicy w Betlejem, przepowiadaj?c Dobr? Nowin?, a na ko?cu oddaj?c ?ycie za grzechy wszystkich ludzi. Tego Boga-Cz?owieka, który umar? i zmartwychwsta?, o?wiecona my?l europejska pragn??a si? pozby?, pragn??a Go wy??czy? z historii kontynentu. Temu d??eniu wielu dzisiejszych my?licieli i polityków uparcie dochowuje wierno?ci.
Przedstawiciele wspó?czesnego postmodernizmu oceniaj? krytycznie zarówno warto?ciow? spu?cizn?, jak i iluzje o?wiecenia. Nierzadko jest to jednak krytyka przesadna, która nie docenia donios?o?ci o?wieceniowych postaw w zakresie humanizmu, wiary w rozum i post?pu. Z drugiej strony, nie mo?na jednak równocze?nie nie dostrzega? polemicznego stanowiska licznych my?licieli o?wieceniowych w odniesieniu do chrze?cija?stwa. Prawdziwy ?kulturowy dramat?, trwaj?cy do dzi?, tkwi w tym, ?e wspomniane idee przeciwstawia si? chrze?cija?stwu, podczas gdy s? one w tradycji chrze?cija?skiej g??boko zakorzenione.
Zanim pójdziemy dalej w tej analizie europejsko?ci, pragn? nawi?za? do jeszcze innych kart Nowego Testamentu: chodzi o Jezusow? przypowie?? o szczepie winnym i latoro?lach. Chrystus mówi: ,Ja jestem krzewem winnym, wy ? latoro?lami? (J 15, 5). I dalej snuje t? wielk? przeno?ni?, w której zawiera si? teologia wcielenia i odkupienia. On jest krzewem winnym, Ojciec jest tym, który uprawia winnic?, a latoro?lami s? poszczególni ludzie. To porównanie Jezus przedstawi? Aposto?om w przeddzie? swojej m?ki: cz?owiek jako latoro?l. Ten obraz nie jest daleki od my?li Blaise?a Pascala, który nazwa? cz?owieka ?trzcin? my?l?c??. Jednak?e to, co w Chrystusowej przypowie?ci jest najistotniejsze i najg??bsze, to my?l o uprawie latoro?li. Bóg, który stworzy? cz?owieka, troszczy si? o to stworzenie. Jako w?a?ciciel winnicy, uprawia j?. Uprawia j? w sposób sobie w?a?ciwy. Zaszczepia On cz?owiecze?stwo w ?krzewie? bóstwa swojego jednorodzonego Syna. Przedwieczny i wspó?istotny Ojcu Syn staje si? cz?owiekiem w?a?nie w tym celu.
Dlaczego potrzebna jest ta Bo?a ?uprawa?? Czy jest mo?liwe zaszczepienie ludzkiej latoro?li w owym szczepie winnym, którym jest Bóg-Cz?owiek? Odpowied? Objawienia jest jasna: cz?owiek od pocz?tku zosta? powo?any do istnienia na obraz i podobie?stwo Boga (por. Rdz 1, 27), a zatem jego cz?owiecze?stwo od pocz?tku kryje w sobie co? boskiego. Cz?owiecze?stwo cz?owieka mo?e by? ?uprawione? równie? w ten nadzwyczajny sposób. Co wi?cej, w aktualnej ekonomii zbawienia, jedynie przyjmuj?c zaszczepienie w bosko?ci Chrystusa, cz?owiek mo?e si? w pe?ni zrealizowa?. Odrzucaj?c to zaszczepienie, skazuje si? w jakim? sensie na cz?owiecze?stwo niepe?ne.
Dlaczego w tym miejscu naszych rozwa?a? o Europie odwo?ujemy si? do Chrystusowej przypowie?ci o szczepie winnym i o latoro?lach? Chyba w?a?nie dlatego, ?e ta przypowie?? pozwala nam najlepiej wyja?ni? dramat europejskiego o?wiecenia. Odrzucaj?c Chrystusa, a przynajmniej nie bior?c pod uwag? Jego dzia?ania w dziejach cz?owieka i kultury, pewien pr?d my?li europejskiej dokona? jakiego? wy?omu. Pozbawiono cz?owieka ?szczepu winnego?, tego zaszczepienia w Krzewie, które zapewnia osi?gni?cie pe?ni cz?owiecze?stwa. Mo?na powiedzie?, ?e w jako?ciowo nowej formie, przedtem niespotykanej, a przynajmniej nie na tak? skal?, otwarto drog? do przysz?ych wyniszczaj?cych do?wiadcze? z?a.
Wed?ug definicji ?w. Tomasza, z?o jest brakiem tego dobra, które w danym bycie powinno si? znajdowa?. Otó? w cz?owieku, jako bycie stworzonym na obraz i podobie?stwo Boga, odkupionym z grzechu przez Chrystusa, winno si? znajdowa? dobro uczestniczenia w naturze i ?yciu Boga samego - nies?ychany przywilej, który wys?u?y? mu Chrystus przez tajemnic? wcielenia i odkupienia. Pozbawienie cz?owieka tego dobra jest - mówi?c j?zykiem ewangelicznym - oderwaniem latoro?li od winnego krzewu. Na skutek tego ludzka ?latoro?l? nie mo?e si? rozwin?? ku tej pe?ni, jak? dla niej zamierzy? ?gospodarz winnicy?, czyli Stwórca.
 


 
17.
Ewangelizacja Europy ?rodkowo-Wschodniej

 
Jak Ojciec ?wi?ty wspomnia?, ewangelizacja Europy ?rodkowo-Wschodniej mia?a swoj? odr?bn? histori?.Z pewno?ci? mia?o to wp?yw na kszta?t kultury tych ludów.
 
Istotnie, osobn? uwag? po?wi?ci? trzeba ewangelizacji, która ma swoje ?ród?o w Bizancjum. Mo?na powiedzie?, ?e jej symbolem s? ?wi?ci Cyryl i Metody, Aposto?owie S?owian. Byli Grekami rodem z Tesalonik. Podj?li ewangelizacj? S?owian, poczynaj?c od terenów dzisiejszej Bu?garii. Najpierw do?o?yli stara?, aby nauczy? si? miejscowego j?zyka, a nawet ?yw? mow? s?owia?sk? zapisa? za pomoc? pewnej liczby znaków graficznych, które stanowi?y pierwszy alfabet s?owia?ski, zwany potem cyrylic?. Alfabet ten, z pewnymi odmianami, utrzymuje si? do dzisiaj w krajach s?owia?skiego Wschodu, podczas gdy s?owia?ski Zachód przyj?? pismo ?aci?skie, naprzód pos?uguj?c si? ?acin? jako j?zykiem warstw wykszta?conych, a potem kszta?tuj?c stopniowo w?asne pi?miennictwo.
Cyryl i Metody dzia?ali na zaproszenie ksi?cia wielkomorawskiego na terenie jego pa?stwa w wieku IX. Jest prawdopodobne, ?e dotarli równie? na teren kraju Wi?lan, za Karpatami. Z pewno?ci? dzia?ali na terenach Panonii, a wi?c dzisiejszych W?gier, a tak?e na terenach Chorwacji, Bo?ni i Hercegowiny oraz w okolicach Ochrydy, czyli na terenie s?owia?skiej Macedonii. Zostawili po sobie uczniów, którzy ich dzia?alno?? misyjn? kontynuowali. Ci dwaj ?wi?ci bracia wywarli wp?yw na ewangelizacj? S?owian tak?e na terytoriach znajduj?cych si? na pó?noc od Morza Czarnego. Ewangelizacja S?owian bowiem, poprzez chrzest ?w. W?odzimierza w roku 988, rozprzestrzeni?a si? na ca?? Ru? Kijowsk?, a potem stopniowo ogarn??a pó?nocne obszary dzisiejszej Rosji i dotar?a a? do Uralu. W wieku XIII ewangelizacja ta przesz?a dziejow? prób? w zwi?zku z najazdem Mongo?ów, którzy zniszczyli pa?stwo kijowskie. Jednak?e nowe centra religijne i polityczne na pó?nocy, a zw?aszcza Moskwa, potrafi?y nie tylko ochroni? chrze?cija?sk? tradycj? w jej formie s?owia?sko-bizantyjskiej, ale tak?e j? rozprzestrzeni? w obr?bie Europy, a? po Ural, a tak?e poza Uralem, na terenie Syberii i pó?nocnej Azji.
Wszystko to nale?y do dziejów Europy i ukazuje w jaki? sposób natur? samej europejsko?ci. W okresie poreformacyjnym, na tle zasady cuiusregio eius religio, dosz?o do wojen religijnych. Jednak wielu chrze?cijan z ró?nych Ko?cio?ów zda?o sobie spraw? z faktu, ?e wojny te by?y sprzeczne z sam? Ewangeli?, i stopniowo dochodzi?o do sformu?owania zasady wolno?ci religijnej, daj?cej mo?no?? osobistego wyboru wyznania i przynale?no?ci ko?cielnej. Ponadto z biegiem czasu ró?ne wyznania chrze?cija?skie, zw?aszcza proweniencji ewangelickiej i protestanckiej, zacz??y kierowa? si? w stron? poszukiwania porozumienia i wspó?pracy. By?y to pierwsze kroki na drodze, która mia?a przybra? kszta?t ruchu ekumenicznego. Je?li chodzi o Ko?ció? katolicki, wydarzeniem prze?omowym w tym wzgl?dzie by? II Sobór Watyka?ski. Ko?ció? katolicki okre?li? swoje stanowisko wobec wszystkich Ko?cio?ów i Wspólnot ko?cielnych ?yj?cych poza jedno?ci? katolick? i zaanga?owa? si? z ca?ym oddaniem w dzia?alno?? ekumeniczn?. Wydarzenie to jest wa?ne dla przysz?ej jedno?ci wszystkich chrze?cijan. W XX wieku zdali oni sobie spraw? z tego, ?e nie mog? nie d??y? do tej jedno?ci, o któr? Chrystus modli? si? w przeddzie? swojej m?ki: ?aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, by ?wiat uwierzy?, ?e? Ty Mnie pos?a?? (J 17, 21). Poniewa? patriarchaty prawos?awnego Wschodu równie? aktywnie uczestnicz? w dialogu ekumenicznym, mo?na ?ywi? nadziej? na pe?n? jedno?? w niedalekiej przysz?o?ci. Stolica Apostolska ze swej strony dzia?a równie? w tym samym kierunku poprzez dialog zarówno z prawos?awiem, jak i z poszczególnymi Ko?cio?ami i Wspólnotami ko?cielnymi na Zachodzie.
Jak wiadomo z Dziejów Apostolskich, Europa otrzyma?a chrze?cija?stwo z Jerozolimy za po?rednictwem Ma?ej Azji. W Jerozolimie jest pocz?tek dróg misyjnych, które mia?y zaprowadzi? aposto?ów Chrystusa ?a? po kra?ce ziemi? (Dz 1, 8). Jednak?e ju? za czasów apostolskich centrum misji sta?a si? Europa. Przede wszystkim Rzym, gdzie dawali ?wiadectwo o Chrystusie ?wi?ci aposto?owie Piotr i Pawe?, ale pó?niej tak?e Konstantynopol, czyli Bizancjum. Tak wi?c ewangelizacja mia?a dwa g?ówne centra: Rzym i Bizancjum. Z tych miast wychodzili misjonarze, a?eby wype?ni? Chrystusowy mandat: ?Id?cie wi?c i nauczajcie wszystkie narody, udzielaj?c im chrztu w imi? Ojca i Syna, i Ducha ?wi?tego? (Mt 28, 19). Skutki tej misyjnej dzia?alno?ci trwaj? do dzisiaj w Europie. Odzwierciedlaj? si? one w dzisiejszym uformowaniu kulturowym narodów.
Je?eli misjonarze przychodz?cy z Rzymu kszta?towali, równie? na drodze inkulturacji, ?aci?sk? odmian? chrze?cija?stwa, to misjonarze przychodz?cy z Bizancjum kszta?towali jego odmian? bizantyjsk?: najpierw greck?, a potem s?owia?sk?, cyrylo-metodia?sk?. Wedle tych dwóch g?ównych szlaków dokona?a si? ewangelizacja ca?ej Europy.
Stopniowo, z up?ywem wieków, ewangelizacja zacz??a wychodzi? poza granice Europy. By?a to wspania?a epopeja, na której jednak k?adzie si? cie? kolonizacji. W nowoczesnym znaczeniu tego s?owa mo?na mówi? o kolonizacji od czasu odkrycia Ameryki. Pierwsz? wielk? koloni? europejsk? by? w?a?nie kontynent ameryka?ski: w swej cz??ci po?udniowej i centralnej skolonizowany przez Hiszpanów i Portugalczyków, a w cz??ci pó?nocnej przez Francuzów i Anglosasów. Kolonizacja by?a zjawiskiem przej?ciowym. Kilka wieków po odkryciu Ameryki ukszta?towa?y si? na Po?udniu i na Pó?nocy nowe spo?ecze?stwa, a tak?e nowe pa?stwa postkolonialne, które coraz bardziej stawa?y si? prawdziwymi partnerami Europy.
Obchody pi??setnej rocznicy odkrycia Ameryki by?y okazj? do postawienia bardzo wa?nego pytania o zale?no??, jaka zachodzi?a pomi?dzy rozwojem spo?ecze?stw ameryka?skich na Pó?nocy i Po?udniu a prawami ludno?ci tubylczej. W gruncie rzeczy to pytanie towarzyszy wszelkiej kolonizacji. Równie? kolonizacji na kontynencie afryka?skim. Wynika ono st?d, ?e kolonizacja oznacza zawsze przyniesienie i zaszczepienie ?nowego? na starym pniu. Pod pewnym wzgl?dem s?u?y to rozwojowi lokalnych spo?eczno?ci, ale równocze?nie niesie ze sob? pewien rodzaj wyw?aszczenia nie tylko z ich ziem, ale tak?e z ich duchowego dziedzictwa. W jaki sposób problem ten przejawi? si? w Ameryce Pó?nocnej i Po?udniowej? Jaka powinna by? moralna ocena w ?wietle ró?norakich procesów, jakie dokona?y si? w dziejach? To pytania, które s?usznie si? nasuwaj?, a nad w?a?ciwymi odpowiedziami trzeba wci?? pracowa?. Nie mniej potrzebne jest uznanie win kolonizatorów i zaanga?owanie, na ile to mo?liwe, na rzecz zado??uczynienia za te winy.
W ka?dym razie problem kolonizacji w jaki? sposób nale?y do historii Europy i europejsko?ci. Europa jest stosunkowo ma?a. Równocze?nie jednak jest kontynentem bardzo rozwini?tym, któremu - mo?na powiedzie? - Opatrzno?? zawierzy?a zadanie zapocz?tkowania wielorakiej wymiany dóbr pomi?dzy ró?nymi cz??ciami ?wiata, ró?nymi krajami, ludami i narodami zamieszkuj?cymi kul? ziemsk?. Nie mo?na tutaj zapomina?, ?e dzie?o misyjne Ko?cio?a roznios?o si? na ?wiat z Europy. Otrzymawszy z Jerozolimy Dobr? Nowin? o zbawieniu, Europa - zarówno rzymska, jak i bizantyjska - sta?a si? wielkim centrum ewangelizacji ?wiata i, pomimo wszystkich kryzysów, nie przestaje nim by? a? do dzisiaj. By? mo?e ten uk?ad ulegnie zmianie. By? mo?e w jakiej? przysz?o?ci, bli?szej lub dalszej, Ko?ció? w krajach europejskich b?dzie potrzebowa? pomocy Ko?cio?ów z innych kontynentów. Je?li do tego dojdzie, now? sytuacj? b?dzie mo?na uzna? za pewne wyrównanie ?d?ugów?, jakie inne kontynenty zaci?gn??y wobec Europy w procesie g?oszenia Ewangelii.
Mówi?c o Europie, trzeba w ko?cu zaznaczy?, ?e nie mo?na my?le? o jej nowo?ytnych dziejach bez uwzgl?dnienia dwóch wielkich rewolucji: wpierw rewolucji francuskiej pod koniec XVIII wieku, a nast?pnie rewolucji rosyjskiej na pocz?tku XX stulecia. Obie by?y reakcj? na system feudalny, który przy j?? we Francji posta? ?o?wieconego absolutyzmu?, a w Rosji posta? carskiego ?samodier?awia?. Rewolucja francuska poci?gn??a za sob? wiele niewinnych ofiar, ostatecznie utorowa?a drog? do w?adzy Napoleonowi, który og?osi? si? cesarzem Francuzów, a jego geniusz wojenny dominowa? nad Europ? w ci?gu pierwszego dziesi?ciolecia XIX wieku. Po upadku Napoleona kongres wiede?ski przywróci? w Europie system o?wieconego absolutyzmu, przede wszystkim w tych krajach, które by?y odpowiedzialne za rozbiory Polski. Koniec XIX wieku i pocz?tki wieku XX utrwali?y ten uk?ad sil, chocia? równocze?nie pojawi?o si? nowe zjawisko odradzania i konsolidowania si? w Europie niektórych narodów, na przyk?ad narodu w?oskiego.
W drugim dziesi?cioleciu XX wieku sytuacja w Europie nabrzmia?a do tego stopnia, ?e wybuch?a I wojna ?wiatowa. By?a ona konfrontacj? ?wielkich przymierzy? - z jednej strony Francja, Anglia i Rosja, do których przy??czy?y si? W?ochy, z drugiej Niemcy i Austria - ale by?a te? konfliktem, z którego zrodzi?a si? wolno?? niektórych narodów. W roku 1918, wraz z zako?czeniem I wojny ?wiatowej, wracaj? na map? Europy pa?stwa, które dotychczas by?y pozbawione niepodleg?o?ci przez okupacyjne mocarstwa. Tak wi?c rok 1918 przynosi odzyskanie niepodleg?o?ci Polsce, Litwie, ?otwie i Estonii. Podobnie na po?udniu powstaje wolna Czechos?owacja, a niektóre narody Europy ?rodkowej wchodz? w sk?ad Federacji Jugos?owia?skiej. Ukraina i Bia?oru? nie uzyskuj? wtedy jeszcze niepodleg?o?ci mimo dobrze znanych aspiracji i oczekiwa? tych narodów. Ten nowy w znaczeniu politycznym uk?ad si? w Europie przetrwa zaledwie dwadzie?cia lat.
 


 
18.
Owoce dobra na glebie o?wiecenia

 
?Wybuch? z?a, jaki mia? miejsce podczas I wojny ?wiatowej, zaowocowa? nast?pnie jeszcze gorsz? II wojn? i zbrodniami, o których mówili?my na pocz?tku. Ojciec ?wi?ty powiedzia?, ?e spojrzenie na wspó?czesn? Europ? nie mo?e ogranicza? si? do widzenia z?a, destrukcyjnej spu?cizny o?wiecenia i wspomnianej w?a?nie rewolucji francuskiej, by?oby to bowiem spojrzenie jednostronne. Jak zatem nale?y rozszerzy? t? perspektyw?, aby dostrzec równie? aspekty pozytywne wspó?czesnej historii Europy?
 
Europejskie o?wiecenie zaowocowa?o nie tylko okrucie?stwami rewolucji francuskiej; przynios?o równie? dobre owoce, jak idee wolno?ci, równo?ci i braterstwa, które - jak wiadomo - s? zakorzenione w Ewangelii. Cho? idee te g?oszono w oderwaniu od niej, to jednak same mówi?y o swym pochodzeniu. W ten sposób francuskie o?wiecenie przygotowa?o grunt pod lepsze zrozumienie praw cz?owieka. W rzeczywisto?ci sama rewolucja na ró?ne sposoby pogwa?ci?a te prawa. Jednak wysi?ki na rzecz skutecznego uznania praw cz?owieka zacz??y odt?d przybiera? na mocy, wbrew feudalnym tradycjom. Trzeba wszak?e podkre?li?, ?e te prawa by?y ju? znane, poniewa? s? zakorzenione w naturze cz?owieka, stworzonej przez Boga na Jego obraz i jako takie g?oszone w Pi?mie ?wi?tym od pierwszych stron Ksi?gi Rodzaju. Odwo?uje si? do nich cz?sto sam Chrystus, który w Ewangelii stwierdza mi?dzy innymi, ?e ?to szabat zosta? ustanowiony dla cz?owieka, a nie cz?owiek dla szabatu? (Mk 2, 27). W tych s?owach wyja?nia autorytatywnie, ?e godno?? cz?owieka jest najwa?niejsza, wskazuj?c ostatecznie na Bo?e ?ród?o jego praw.
Podobnie te? idei prawa narodu nie da si? od??czy? od o?wieceniowej tradycji, a nawet od rewolucji francuskiej. Prawo narodu do istnienia, do w?asnej kultury, a tak?e do politycznej suwerenno?ci by?o szczególnie wa?ne w tamtym momencie dziejów, to znaczy w XVIII wieku, dla wielu narodów na kontynencie europejskim, ale tak?e i poza nim. By?o ono wa?ne dla Polski, która w?a?nie w tych latach, pomimo Konstytucji 3 maja, traci?a niepodleg?o??. By?o ono tak?e bardzo wa?ne dla tworz?cych si? za Oceanem Stanów Zjednoczonych Ameryki Pó?nocnej. Rzecz znamienna, ?e te trzy wydarzenia - wybuch rewolucji francuskiej (14 lipca 1789), og?oszenie Konstytucji 3 maja w Polsce (1791) i Deklaracji Niepodleg?o?ci Stanów Zjednoczonych Ameryki (4 lipca 1776) - dokona?y si? prawie równocze?nie. Mo?na by to samo powiedzie? o rozmaitych krajach Ameryki ?aci?skiej, które po d?ugim okresie feudalnym dochodzi?y wówczas do nowej ?wiadomo?ci narodowej, a wraz z tym gruntowa?y si? ich d??enia niepodleg?o?ciowe wobec korony hiszpa?skiej czy portugalskiej.
Tak wi?c idee wolno?ci, równo?ci i braterstwa umacnia?y si? - niestety, za cen? krwi wielu ofiar na szafocie - i rzuca?y nowe ?wiat?o na dzieje ludów i narodów, przynajmniej na dwóch kontynentach, europejskim i ameryka?skim, daj?c pocz?tek nowej epoce w historii. Je?li chodzi o ide? braterstwa, która jest na wskro? ewangeliczna, okres rewolucji francuskiej przyniós? tak?e jakie? nowe jej ugruntowanie w dziejach Europy i ?wiata. Braterstwo ??czy nie tylko poszczególnych ludzi, ale tak?e narody. Histori? ?wiata powinna rz?dzi? zasada ?braterstwa ludów?, a nie tylko polityczne uk?ady si? czy absolutna wola monarchów, nielicz?ca si? ani z prawami cz?owieka, ani te? z prawami narodów.
Idee wolno?ci, równo?ci i braterstwa by?y opatrzno?ciowe na pocz?tku XIX stulecia tak?e i z tego powodu, ?e tamte lata mia?y przynie?? wielkie przesilenie tak zwanej kwestii spo?ecznej. Kapitalizm pocz?tków rewolucji przemys?owej na ró?ne sposoby przeczy? wolno?ci, równo?ci i braterstwu, pozwalaj?c na wyzysk cz?owieka przez cz?owieka w imi? praw rynku. My?l o?wieceniowa, zw?aszcza jej has?a wolno?ciowe, przyczyni?a si? z pewno?ci? do powstania Manifestu komunistycznego Karola Marksa, ale sprzyja?a tak?e - mo?e nawet niezale?nie od tej odezwy - kszta?towaniu postulatów sprawiedliwo?ci spo?ecznej, która równie? mia?a swój korze? w Ewangelii. Warto si? zastanowi?, w jaki sposób te wszystkie procesy zwi?zane z inspiracj? o?wieceniow? prowadzi?y do g??bszego odkrycia prawd zawartych w Ewangelii. ?wiadcz? o tym chocia?by encykliki spo?eczne - od Rerum novarum Leona XIII a? do encyklik XX wieku, do Centesimus annus.
W dokumentach II Soboru Watyka?skiego mo?na si? doszuka? twórczej syntezy stosunku chrze?cija?stwa do o?wiecenia. Wprawdzie teksty nie mówi? o tym wprost, jednak je?eli g??biej je przeanalizowa? w kontek?cie kulturowym naszej epoki, mo?na w nich odnale?? cenne wskazówki na ten temat. Sobór, przedstawiaj?c swoj? doktryn?, celowo unika? formy polemicznej. Uzna?, ?e lepiej b?dzie, je?li zaprezentuje si? jako kolejny wyraz inkulturacji, która towarzyszy?a chrze?cija?stwu od czasów apostolskich. Id?c za jego wskazówkami, chrze?cijanie mog? wychodzi? naprzeciw ?wiatu, czy raczej naprzeciw ludzko?ci poo?wieceniowej i nawi?za? z ni? konstruktywny dialog. Mog? tak?e pochyla? si?, jak ewangeliczny Samarytanin, nad cz?owiekiem zranionym, usi?uj?c leczy? jego rany na pocz?tku XXI stulecia. A zach?ta do niesienia pomocy cz?owiekowi jest nieporównanie wa?niejsza od polemik i oskar?e? dotycz?cych na przyk?ad o?wieceniowego pod?o?a wielkich katastrof dziejowych XX wieku. Bowiem duch Ewangelii wyra?a si? przede wszystkim w postawie gotowo?ci do niesienia bli?niemu braterskiej pomocy ?W istocie misterium cz?owieka wyja?nia si? prawdziwie jedynie w misterium S?owa Wcielonego? (Gaudium et spes, 22). W takich s?owach II Sobór Watyka?ski daje wyraz tej antropologii, która stanowi fundament ca?ego soborowego magisterium. Chrystus nie tylko wskazuje ludziom drogi ?ycia wewn?trznego, ale sam jest t? ?drog??, któr? .trzeba przeby?, aby osi?gn?? cel. Jest ?drog?? dlatego, ?e jest S?owem Wcielonym, jest Cz?owiekiem. Czytamy dalej w tek?cie soborowym: ?Adam bowiem, pierwszy cz?owiek, by? typem Tego, który mia? przyj??, to znaczy Chrystusa Pana. Chrystus, nowy Adam, w?a?nie w objawieniu tajemnicy Ojca i Jego mi?o?ci objawia w pe?ni cz?owieka samemu cz?owiekowi i ods?ania przed nim jego najwy?sze powo?anie? (tam?e). Tylko Chrystus swoim cz?owiecze?stwem ods?ania do ko?ca tajemnic? cz?owieka. Wnikn?? do g??bi w tajemnic? cz?owieka mo?na tylko wówczas, kiedy si? przyjmie jako punkt wyj?cia jego stworzenie na obraz i podobie?stwo Bo?e. Istota ludzka nie mo?e zrozumie? siebie samej na podstawie odniesienia do innych stworze? ?wiata widzialnego. Klucz do zrozumienia samego siebie cz?owiek znajduje, kontempluj?c boski Pierwowzór, S?owo Wcielone, przedwiecznego Syna Bo?ego. Pierwotnym i decyduj?cym ?ród?em do zrozumienia wewn?trznej natury istoty ludzkiej jest zatem Trójca ?wi?ta. O wszystkim tym mówi biblijna formu?a ?obrazu i podobie?stwa?, zawarta na pierwszych kartach Ksi?gi Rodzaju (por. Rdz 1, 26-27). A?eby wi?c wyja?ni? do ko?ca istot? cz?owieka, trzeba si?gn?? do tego ?ród?a.
W dalszym ci?gu Konstytucja Gaudium et spes rozwija t? podstawow? my?l. Chrystus ?jest ?obrazem Boga niewidzialnego? (Kol 1, 15), jest zarazem doskona?ym cz?owiekiem, który przywróci? synom Adama podobie?stwo Bo?e, zniekszta?cone przez grzech pierworodny. Poniewa? w Nim natura ludzka zosta?a przyj?ta, a nie odrzucona, tym samym tak?e w nas zosta?a wyniesiona do wysokiej godno?ci? (n. 22). Ta kategoria godno?ci jest bardzo wa?na, bardzo istotna dla chrze?cija?skiego my?lenia o cz?owieku. Jest ona szeroko stosowana w ca?ej antropologii, nie tylko teoretycznej, ale tak?e praktycznej, w nauczaniu moralno?ci, a nawet w dokumentach o charakterze politycznym. Godno?? w?a?ciwa cz?owiekowi, wed?ug nauki Soboru, nie zasadza si? tylko na samym cz?owiecze?stwie, ale bardziej jeszcze na fakcie, ?e w Jezusie Chrystusie Bóg sta? si? prawdziwym cz?owiekiem. Czytamy wi?c dalej: ?On sam bowiem, Syn Bo?y, poprzez wcielenie zjednoczy? si? w pewien sposób z ka?dym cz?owiekiem. Ludzkimi r?kami wykonywa? prac?, ludzkim umys?em my?la?, ludzk? wol? dzia?a?, ludzkim sercem kocha?. Zrodzony z Maryi Dziewicy, sta? si? prawdziwie jednym z nas, podobny do nas we wszystkim z wyj?tkiem grzechu? (n. 22). Za ka?dym z tych sformu?owa? stoi wielki wysi?ek doktrynalny Ko?cio?a pierwszego milenium, a?eby prawid?owo przedstawi? tajemnic? Boga-Cz?owieka. ?wiadcz? o tym prawie wszystkie sobory, które bior?c pod uwag? ró?ne aspekty, wraca?y do tej podstawowej dla chrze?cija?stwa tajemnicy wiary, II Sobór Watyka?ski opiera swoje nauczanie na ca?ym wypracowanym wcze?niej bogactwie doktrynalnym na temat ?boskiego cz?owiecze?stwa Chrystusa?, wyci?gaj?c z niego zasadniczy wniosek dla chrze?cija?skiej antropologii. Na tym w?a?nie polega jego odkrywczy i nowy charakter.
Tajemnica S?owa bielonego pomaga nam w zrozumieniu tajemnicy cz?owieka, i to tak?e w wymiarze historycznym. Chrystus bowiem jest ?ostatnim Adamem?, jak uczy ?w. Pawe? w-Pierwszym Li?cie do Koryntian (15, 45-49). Ten nowy Adam jest Odkupicielem cz?owieka. Odkupicielem pierwszego Adama, to znaczy cz?owieka historycznego, obci??onego dziedzictwem pierworodnego upadku. Czytamy w Gaudium et spes: ?Niewinny Baranek, przelawszy dobrowolnie swoj? krew, wys?u?y? nam ?ycie, w Nim Bóg pojedna? nas ze sob?, a tak?e mi?dzy nami, i wyrwa? nas z niewoli diab?a i grzechu, tak ?e ka?dy z nas mo?e powiedzie? wraz z Aposto?em: Syn Bo?y ?umi?owa? mnie i samego siebie wyda? za mnie? (Ga 2, 20). Cierpi?c za nas, nie tylko da? przyk?ad, aby?my szli Jego ?ladami, lecz tak?e przetar? szlak; gdy nim idziemy, ?ycie i ?mier? u?wi?caj? si? i nabieraj? nowego znaczenia. (...) Chrze?cijanina z pewno?ci? przynagla konieczno?? i obowi?zek walki ze z?em po?ród licznych udr?k, a tak?e przyj?cia ?mierci; ale z??czony z misterium paschalnym i upodobniony do ?mierci Chrystusa, wyjdzie umocniony nadziej? na spotkanie zmartwychwstania? (n. 22).
Mówi si?, ?e II Sobór Watyka?ski przyniós? pewnego rodzaju ?zwrot antropologiczny?, wed?ug wyra?enia Karla Rahnera. Jest to uzasadniona intuicja, ale w ?adnym razie nie mo?na zapomina?, ?e ten zwrot ma charakter dog??bnie chrystologiczny. Antropologia Vaticanum II zakorzeniona jest w chrystologii, czyli zarazem w teologii. Przytoczone zdania z Konstytucji duszpasterskiej Gaudium et spes stanowi? poniek?d samo sedno tego zwrotu, który dokona? si? w sposobie prezentowania antropologii przez Ko?ció?. Opieraj?c si? na tym nauczaniu, mog?em powiedzie? w encyklice Redemptor hominis, ?e ?cz?owiek jest drog? Ko?cio?a? (n. 14).
Gaudium et spes podkre?la bardzo mocno, ?e to wyja?nienie tajemnicy cz?owieka, które si?ga do g??bi tajemnicy S?owa Wcielonego, odnosi si? ?nie tylko do chrze?cijan, lecz tak?e do wszystkich ludzi dobrej woli, w których sercu w niewidzialny sposób dzia?a ?aska. Skoro bowiem Chrystus umar? za wszystkich i skoro ostateczne powo?anie cz?owieka jest w istocie jedno, mianowicie Boskie, powinni?my utrzymywa?, ?e Duch ?wi?ty wszystkim daje mo?liwo?? uczestniczenia w tym misterium paschalnym w tylko Bogu znany sposób? (n. 22).
Antropologia Soboru ma charakter wyra?nie dynamiczny, mówi o cz?owieku w ?wietle jego powo?ania, mówi o nim w sposób egzystencjalny. Na nowo zosta?a zaproponowana wizja tajemnicy cz?owieka, która zaja?nia?a wierz?cym przez Objawienie chrze?cija?skie. ?Przez Chrystusa i w Chrystusie wi?c roz?wietlana jest tajemnica cierpienia i ?mierci, która poza Jego Ewangeli? przygniata nas. Chrystus zmartwychwsta?, unicestwiaj?c ?mier? swoj? ?mierci?, i szczodrze udzieli? nam swojego ?ycia, aby?my, synowie w Synu, wo?ali w Duchu: ?Abba. Ojcze!?? (n. 22). Takie uj?cie centralnego misterium chrze?cija?stwa najdoskonalej odpowiada wyzwaniom wspó?czesnej my?li, która jest ukierunkowana na to, co egzystencjalne. Jest to my?l, która niesie w sobie pytanie o sens ca?ej ludzkiej egzystencji, a zw?aszcza o sens cierpienia i ?mierci. W?a?nie w tej perspektywie Ewangelia jawi si? jako najwi?ksze proroctwo. Jest to proroctwo o cz?owieku. Poza Ewangeli? cz?owiek pozostaje dramatycznym pytaniem bez odpowiedzi. W?a?ciw? bowiem odpowiedzi? na pytanie o cz?owieka jest Chrystus - Redemptor hominis.
 


 
19.
Misja Ko?cio?a
 
W pa?dzierniku 1978 roku Ojciec ?wi?ty opu?ci? Polsk?, udr?czon? przez wojn? i komunizm, aby przyby? do Rzymu i podj?? zadanie Nast?pcy Piotra. Te polskie do?wiadczenia zbli?y?y Ojca ?wi?tego do nowego, posoborowego kszta?tu Ko?cio?a: do Ko?cio?a bardziej ni? dot?d otwartego na sprawy ?wieckich i na ?wiat. Jakie s?, wed?ug Ojca ?wi?tego, najwa?niejsze zadania Ko?cio?a w obecnym ?wiecie? Jaka winna by? postawa ludzi Ko?cio?a?
 
Potrzebna jest dzisiaj olbrzymia praca Ko?cio?a. Potrzebne jest zw?aszcza apostolstwo ?wieckich, to, o którym mówi - II Sobór Watyka?ski. Niezb?dnie konieczna jest pog??biona ?wiadomo?? misyjna. Ko?ció? w Europie i na wszystkich kontynentach musi sobie zdawa? spraw? z tego, ?e jest wsz?dzie i zawsze Ko?cio?em misyjnym (in statu missionis). Misja nale?y do jego natury tak bardzo, ?e nigdy i nigdzie, nawet w krajach o ugruntowanej tradycji chrze?cija?skiej, Ko?ció? nie mo?e nie by? misyjny. T? ?wiadomo??, odnowion? na II Soborze Watyka?skim, pog??bia? w czasie pi?tnastu lat swego pontyfikatu Pawe? VI przy pomocy Synodu Biskupów. Tak powsta?a na przyk?ad adhortacja papieska Evangelii nuntiandi. Ja równie? od pierwszych tygodni mego pos?ugiwania stara?em si? to kontynuowa?. ?wiadczy o tym pierwszy dokument pontyfikatu, encyklika Redemptorhominis.
W tej misji, jak? otrzyma? od Chrystusa, Ko?ció? musi by? niestrudzony. Musi by? pokorny i m??ny, tak jak Chrystus sam i tak jak Jego aposto?owie. Nawet gdy napotyka sprzeciwy, gdy bywa oskar?any na ró?ne sposoby - na przyk?ad o prozelityzm lub o rzekome próby klerykalizacji ?ycia spo?ecznego - nie mo?e si? zniech?ca?. Przede wszystkim za? nie mo?e zaprzesta? g?oszenia Ewangelii. Ju? ?w. Pawe? by? tego ?wiadom, gdy pisa? do swojego ucznia: ?G?o? nauk?, nastawaj w por? i nie w por?, wykazuj b??d, napominaj, podno? na duchu z ca?? cierpliwo?ci? w ka?dym nauczaniu? (2 Tm 4, 2). Sk?d si? bierze ten wewn?trzny imperatyw, o którego mocy ?wiadcz? inne s?owa Pawiowe: ?Biada mi bowiem, gdybym nie g?osi? Ewangelii!? (1 Kor 9, 16)? To jasne! Bierze si? on z tej ?wiadomo?ci, ?e nie zosta?o nam dane ?adne imi? pod niebem, w którym by ludzie mogli by? zbawieni, tylko to jedno: Chrystus (por. Dz 4, 12).
?Chrystus - tak, Ko?ció? - nie!?, g?osz? niektórzy wspó?cze?ni: W tym programie, mimo kontestacji, zdaje si? przejawia? jakie? otwarcie na Chrystusa, które o?wiecenie wyklucza?o. Jest to jednak otwarcie pozorne. Chrystus bowiem, je?eli jest rzeczywi?cie akceptowany, zawsze kszta?tuje Ko?ció?, który jest Jego Cia?em mistycznym. Nie ma Chrystusa bez wcielenia, nie ma Chrystusa bez Ko?cio?a. Wcielenie Syna Bo?ego w ludzk? natur? ma z Jego woli swoje przed?u?enie we wspólnocie istot ludzkich, któr? On sam ustanowi? i której zagwarantowa? swoj? nieustann? obecno??: ?A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, a? do sko?czenia ?wiata? (Mt 28, 20). Oczywi?cie, Ko?ció? jako ludzka instytucja potrzebuje wci?? oczyszczenia i odnowy. Przyzna? to z pe?n? odwagi szczero?ci? II Sobór Watyka?ski (por. Lumen gentium, 8; Gaudiumet spes, 43; Unitatis redintegratio, 6). Jednak?e Ko?ció? jako Cia?o Chrystusa jest warunkiem Chrystusowej obecno?ci i dzia?ania w ?wiecie.
Mo?na powiedzie?, ?e wszystkie my?li, które tutaj zosta?y wypowiedziane, wyra?aj?, bezpo?rednio czy po?rednio, tre?? inicjatyw podj?tych w zwi?zku z obchodami zako?czenia drugiego tysi?clecia od narodzin Chrystusa i rozpocz?cia trzeciego. Mówi?em o tym w dwóch listach apostolskich, które skierowa?em do Ko?cio?a, a tak?e, w pewnym sensie, do wszystkich ludzi dobrej woli, przy okazji tego wydarzenia. Zarówno w Tertio millennio adveniente, jak i w Novo millennioineunte podkre?la?em, ?e Wielki Jubileusz by? wydarzeniem, które w stopniu dot?d niespotykanym dotyczy?o ca?ego rodzaju ludzkiego. Chrystus nale?y do dziejów ca?ej ludzko?ci i te dzieje tworzy O?ywia je w sposób sobie w?a?ciwy, na podobie?stwo ewangelicznego zaczynu. Zosta?o bowiem odwiecznie zaplanowane przez Boga jakie? przebóstwiaj?ce przetworzenie cz?owieka i ?wiata w Chrystusie. I to przetworzenie stale si? urzeczywistnia - tak?e w naszych czasach.
Wizja Ko?cio?a, jak? zarysowa?a Konstytucja dogmatyczna Lumen gentium, domaga?a si? jak gdyby uzupe?nienia. Wyczuwa? to bardzo wnikliwie ju? Jan XXIII, który w ostatnich tygodniach przed swoj? ?mierci? zadecydowa?, ?e Sobór b?dzie pracowa? nad osobnym dokumentem o Ko?ciele w ?wiecie wspó?czesnym. Ta praca okaza?a si? niezmiernie p?odna. Konstytucja duszpasterska Gaudium et spes niejako otworzy?a Ko?ció? na wszystko to, co mie?ci si? w poj?ciu ??wiat?. Wiadomo, ?e poj?cie to ma w Pi?mie ?wi?tym podwójne znaczenie. Kiedy mówi si? na przyk?ad o ?duchu tego ?wiata? (por. 1 Kor 2, 12), chodzi o wszystko to, co w ?wiecie odwodzi cz?owieka od Boga. Dzi? mogliby?my to uj?? w poj?ciu tak zwanego ze?wiecczenia, czyli laickiej sekularyzacji. Jednak to negatywne znaczenie ?wiata jest w Pi?mie ?wi?tym zrekompensowane znaczeniem pozytywnym: ?wiata jako dzie?a Bo?ego, ?wiata jako zespo?u dóbr, które zosta?y cz?owiekowi dane i zadane przez Stwórc?, aby ?wiadomie i odpowiedzialnie w??cza? si? w jego tworzenie. Jest to ?wiat, który jest teatrem historii rodzaju ludzkiego, naznaczonym ?ladami jego wysi?ków, jego przegranych i zwyci?stw. Zosta? ska?ony grzechem cz?owieka, ale te? zosta? odkupiony przez Chrystusa ukrzy?owanego i zmartwychwsta?ego, i oczekuje swojego wype?nienia, równie? dzi?ki zaanga?owaniu cz?owieka (por. Konstytucja Gaudiumet spes, 2). Mo?na by, parafrazuj?c wyra?enie ?w. Ireneusza, powiedzie?: Gloria Dei mundus a homine secundum amorem Dei excultus - Chwa?? Boga ?wiat, który cz?owiek doskonali zgodnie z Bo?? mi?o?ci?.
 


 
20.
Stosunek Ko?cio?a do pa?stwa
 
Misyjne zadania Ko?cio?a realizowane s? w okre?lonym spo?ecze?stwie i na terenie okre?lonego pa?stwa. Jak Ojciec ?wi?ty widzi stosunek Ko?cio?a do pa?stwa w obecnej sytuacji?
 
W Konstytucji duszpasterskiej Gaudium et spes czytamy: ?Wspólnota polityczna i Ko?ció? s?, ka?de na w?asnym terenie, od siebie niezale?ne i autonomiczne. Jednak i wspólnota polityczna, i Ko?ció?, cho? z ró?nego tytu?u, s?u?? osobistemu i spo?ecznemu powo?aniu tych samych ludzi. S?u?b? t? b?d? mog?y pe?ni? dla dobra wszystkich tym skuteczniej, im lepiej prowadzi? b?d? ze sob? zdrow? wspó?prac?, uwzgl?dniaj?c tak?e okoliczno?ci miejsca i czasu. Cz?owiek bowiem nie jest ograniczony do samego tylko porz?dku doczesnego, ale ?yj?c w historii ludzkiej, integralnie zachowuje swoje powo?anie do ?ycia wiecznego? (n. 76). Tak wi?c znaczenie, jakie nadaje Sobór terminowi ?rozdzia? Ko?cio?a od pa?stwa?, jest bardzo dalekie od tego, jakie usi?owa?y nada? mu systemy totalitarne. By?o to z pewno?ci? zaskoczeniem, a tak?e poniek?d wyzwaniem dla wielu krajów, zw?aszcza tych rz?dzonych przez komunistów. Z ca?? pewno?ci? rz?dy te nie mog?y takiego stanowiska Soboru odrzuci?, ale równocze?nie zdawa?y sobie spraw?, ?e godzi?o ono w ich rozumienie rozdzia?u Ko?cio?a od pa?stwa, wedle którego ?wiat nale?y wy??cznie do pa?stwa, a Ko?ció? ma w?asny zakres, w pewnym sensie poza?wiatowy. Soborowa wizja Ko?cio?a ?w ?wiecie? takiemu stanowisku przeczy. ?wiat jest dla Ko?cio?a zadaniem i wyzwaniem. Jest nim dla wszystkich chrze?cijan, a w szczególno?ci dla katolików ?wieckich. Sobór postawi? mocno spraw? apostolstwa ?wieckich, czyli czynnej obecno?ci chrze?cijan w ?yciu spo?ecznym. Ten jednak zakres, wedle ideologii marksistowskiej, mia? stanowi? wy??czn? domen? pa?stwa i partii.
Warto o tym przypomnie?, poniewa? istniej? dzisiaj partie, które cho? maj? charakter demokratyczny, wykazuj? narastaj?c? sk?onno?? do interpretacji zasady rozdzia?u Ko?cio?a od pa?stwa zgodnie z rozumieniem, jakie stosowa?y rz?dy komunistyczne. Oczywi?cie, dzi? spo?ecze?stwo dysponuje odpowiednimi ?rodkami samoobrony. Musi tylko chcie? je stosowa?. W?a?nie w tej dziedzinie budzi obawy pewna bierno??, jak? mo?na dostrzec w zachowaniu wierz?cych obywateli. Odnosi si? wra?enie, ?e niegdy? by?o bardziej ?ywe ich przekonanie o prawach w dziedzinie religii, a co za tym idzie, wi?ksza gotowo?? do ich obrony z zastosowaniem istniej?cych ?rodków demokratycznych. Dzisiaj to wszystko wydaje si? w jaki? sposób os?abione, a nawet zahamowane, mo?e tak?e z powodu niewystarczaj?cego przygotowania elit politycznych.
W wieku XX uczyniono wiele, aby ?wiat przesta? wierzy?, a?eby odrzuci? Chrystusa. Pod koniec stulecia, a zarazem pod koniec tysi?clecia te destruktywne si?y os?ab?y, pozostawiaj?c jednak po sobie wielkie spustoszenia. Chodzi o spustoszenia w duszach ludzkich, z rujnuj?cymi skutkami w dziedzinie moralno?ci, zarówno osobistej i rodzinnej, jak te? w dziedzinie etyki spo?ecznej. W?dz? o tym najlepiej duszpasterze, którzy maj? do czynienia z ?yciem duchowym cz?owieka na co dzie?. Kiedy dane mi jest rozmawia? z nimi, s?ysz? niejednokrotnie wyznania wstrz?saj?ce. Niestety, Europ? na prze?omie tysi?cleci mo?na by okre?li? jako kontynent spustosze?. Programy polityczne nastawione przede wszystkim na rozwój ekonomiczny same nie uzdrowi? tych ran. Mog? je nawet jeszcze pog??bi?. Otwiera si? tutaj olbrzymie pole pracy dla Ko?cio?a. Ewangeliczne ?niwo we wspó?czesnym ?wiecie jest naprawd? wielkie. Nale?y tylko prosi? Pana - prosi? Go usilnie - aby pos?a? robotników na ?niwo, które oczekuje zbiorów.
 


 
21.
Europa na tle innych kontynentów
 
By?oby mo?e ciekawe spojrze? na Europ? pod k?tem odniesie? do innych kontynentów. Ojciec ?wi?ty bra? udzia? w pracach Soboru i mia? mo?no?? spotykania si? z ró?nymi osobisto?ciami z ca?ego ?wiata. Podobnie w czasie swoich tak licznych pielgrzymek apostolskich. Jakie wra?enia wyniós? Wasza ?wi?tobliwo?? z tych spotka??
 
Odwo?uj? si? najpierw do do?wiadcze?, jakie mia?em jako biskup, zarówno podczas Soboru, jak i w pó?niejszym okresie wspó?pracy z ró?nymi kongregacjami Kurii Rzymskiej. Szczególne znaczenie mia? dla mnie udzia? w zgromadzeniach Synodu Biskupów. Wszystkie te spotkania pozwoli?y mi stworzy? sobie pewien obraz odniesienia Europy do krajów pozaeuropejskich, a nade wszystko Ko?cio?ów pozaeuropejskich. Stosunki te uk?ada?y si?, w ?wietle nauczania soborowego, na zasadzie ko?cielnej communio ecclesiarum, tej komunii, która przek?ada?a si? na wymian? dóbr i us?ug, wzajemne wzbogacanie si? duchowe. Ko?ció? katolicki w Europie, zw?aszcza w Europie Zachodniej, wspó?istnieje z chrze?cija?stwem poreformacyjnym. Na Wschodzie przewa?aj? prawos?awni. Poza Europ? kontynentem najbardziej katolickim jest Ameryka ?aci?ska. W Ameryce Pó?nocnej katolicy stanowi? wzgl?dn? wi?kszo??. Nieco podobna sytuacja jest w Australii i w Oceanii. Na Filipinach Ko?ció? reprezentuje znaczn? wi?kszo?? spo?ecze?stwa. Na kontynencie azjatyckim katolicy s? w liczbowej mniejszo?ci. Afryka jest kontynentem misyjnym, gdzie Ko?ció? wci?? czyni znaczne post?py. Wi?kszo?? Ko?cio?ów pozaeuropejskich powsta?a dzi?ki dzia?alno?ci misyjnej, która za punkt wyj?cia mia?a Europ?. S? to dzisiaj Ko?cio?y o w?asnej to?samo?ci i wyra?nej specyfice. Je?li, historycznie rzecz bior?c, Ko?cio?y po?udniowo- czy pó?nocnoameryka?skie, afryka?skie czy te? azjatyckie mo?na uwa?a? za ?emanacj?? Europy, to faktycznie stanowi? one dla Starego Kontynentu rodzaj przeciwwagi, zw?aszcza w miar? jak post?puje na nim pewien proces dechrystianizacji.
W znamienny sposób w XX wieku powsta?a sytuacja konkurencji trzech ?wiatów. Sens tego okre?lenia jest znany: za czasów dominacji komunistycznej na wschodzie Europy zacz??o si? uwa?a? za ?drugi ?wiat? ten, który pozosta? za ??elazn? kurtyn??, ?wiat ?kolektywistyczny?, przeciwstawiaj?c go ?pierwszemu ?wiatu?, kapitalistycznemu, na Zachodzie. Wszystko to, co znajdowa?o si? poza ich obr?bem, nazywano ?trzecim ?wiatem?, maj?c na my?li zw?aszcza kraje znajduj?ce si? na drodze ekonomicznego rozwoju.
W tym tak podzielonym ?wiecie Ko?ció? szybko zda? sobie spraw?, ?e musi zmodyfikowa? sposób wype?niania w?a?ciwego mu zadania, jakim jest ewangelizacja. Bior?c pod uwag? sprawiedliwo?? spo?eczn?, wa?ny wymiar ewangelizacji, w dzia?alno?ci duszpasterskiej po?ród mieszka?ców ??wiata kapitalistycznego? Ko?ció? wci?? popiera? sprawiedliwy post?p, nawet je?eli towarzyszy?y mu procesy dechrystianizacji, zakorzenione jeszcze w starych o?wieceniowych tradycjach. W odniesieniu za? do ?drugiego ?wiata?, komunistycznego, Ko?ció? odczuwa? konieczno?? walki przede wszystkim o prawa cz?owieka i prawa narodów. Mia?o to miejsce nie tylko w Polsce, ale i w krajach s?siednich. Natomiast w krajach ?trzeciego ?wiata? Ko?ció? nie tylko stara? si? chrystianizowa? miejscowe spo?ecze?stwa, ale tak?e uwydatnia? niesprawiedliwy podzia? dóbr, ju? nie tylko pomi?dzy poszczególne grupy spo?eczne, ale pomi?dzy strefy ziemskiego globu. Coraz przejrzystszy stawa? si? bowiem podzia? na bogat? i stale bogac?c? si? Pó?noc i ubogie Po?udnie, eksploatowane i na ró?ne sposoby dyskryminowane równie? po zako?czeniu kolonizacji. Ubóstwo Po?udnia, zamiast male?, stale ros?o. By?o konieczne uznanie, ?e ten niesprawiedliwy uk?ad by? konsekwencj? niekontrolowanego kapitalizmu, który z jednej strony s?u?y? bogaceniu si? bogatych, a z drugiej - zagra?a? dalszym, narastaj?cym zubo?eniem ubogich.
Taki jest obraz ?wiata i Europy, który wynios?em z kontaktów z biskupami z innych kontynentów podczas sesji Soboru i przy innych okazjach po Soborze. Po wyborze na Stolic? Pi?trow? 16 pa?dziernika 1978 roku, przebywaj?c w Rzymie czy te? nawiedzaj?c podczas wizyt duszpasterskich ró?ne Ko?cio?y rozsiane po ca?ym ?wiecie, mog?em stwierdzi? s?uszno?? tej wizji i j? zg??bi? i w tej w?a?nie perspektywie kontynuowa?em pos?ugiwanie maj?ce s?u?y? ewangelizacji ?wiata ju? w du?ym stopniu przenikni?tego Ewangeli?. W tych latach zawsze przywi?zywa?em szczególn? wag? do zada?, które le?a?y na linii spotkania Ko?cio?a ze ?wiatem wspó?czesnym. Konstytucja duszpasterska Gaudium et spes mówi o ??wiecie?, a wiadomo, ?e pod tym terminem kryje si? wiele ró?nych ?wiatów. Na to w?a?nie zwróci?em uwag? ju? na Soborze, przemawiaj?c jako metropolita krakowski.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 100 goĹ›ci