MY?L?C OJCZYZNA...
Czytelnia - Publikacje religijne

 

MY?L?C OJCZYZNA...
(OJCZYZNA - NARÓD - PA?STWO)
 
11. Poj?cie ojczyzny
12. Patriotyzm
13. Poj?cie narodu
14. Historia
15. Naród a kultura
 


 
11.
Poj?cie ojczyzny

 
Po ?wybuchu? z?a i dwóch wielkich wojnach w XX wieku ?wiat staje si? coraz bardziej zespo?em wspó?zale?nych kontynentów, pa?stw i spo?ecze?stw, a Europa - lub przynajmniej znaczna jej cz??? - d??y do tego, by sta? si? nie tylko jedn? ca?o?ci? gospodarcz?, ale tak?e polityczn?. Co wi?cej, zakres zagadnie?, w które ingeruj? stosowne organy Wspólnoty Europejskiej, jest znacznie szerszy ni? jedynie gospodarka i zwyczajna polityka. Upadek systemów totalitarnych w Polsce i w krajach s?siaduj?cych umo?liwi? naszemu krajowi odzyskanie niepodleg?o?ci i otwarcie na Zachód. Stoimy obecnie przed konieczno?ci? okre?lenia naszego stosunku do Europy i ?wiata. Jeszcze niedawno toczy?a si? dyskusja na temat sensu, nast?pstw - korzy?ci i niebezpiecze?stw - przyst?pienia do Wspólnoty Europejskiej. Dyskutowa?o si? w szczególno?ci na temat ryzyka zatracenia przez naród w?asnej kultury, a przez pa?stwo suwerenno?ci. Wej?cie Polski w sk?ad wi?kszej wspólnoty sk?ania do zastanowienia si?, jakie b?d? konsekwencje tego faktu dla postawy bardzo wysoko cenionej w polskiej historii: patriotyzmu. W ci?gu wieków wielu Polaków powodowanych tym uczuciem gotowych by?o odda? ?ycie w walce o wolno?? ojczyzny i bardzo wielu te? to ?ycie po?wi?ci?o. Jakie znaczenie maj? w istocie, wed?ug Ojca ?wi?tego, poj?cia: ?ojczyzna?, ?naród?, ?kultura?? Jak maj? si? do siebie ich przedmioty?
 
Wyraz ?ojczyzna? ??czy si? z poj?ciem i rzeczywisto?ci? ojca. Ojczyzna to jest poniek?d to samo co ojcowizna, czyli zasób dóbr, które otrzymali?my w dziedzictwie po ojcach. To znacz?ce, ?e wielokrotnie mówi si? te?: ?ojczyzna-matka?. Wiemy z w?asnego do?wiadczenia, w jakim stopniu przekaz dziedzictwa duchowego dokonuje si? za po?rednictwem matek. Ojczyzna wi?c to jest dziedzictwo, a równocze?nie jest to wynikaj?cy z tego dziedzictwa stan posiadania - w tym równie? ziemi, terytorium, ale jeszcze bardziej warto?ci i tre?ci duchowych, jakie sk?adaj? si? na kultur? danego narodu. O tym w?a?nie mówi?em w UNESCO 2 czerwca 1980 roku, podkre?laj?c, ?e nawet wówczas, gdy Polaków pozbawiono terytorium, a naród zosta? podzielony, dziedzictwo duchowe, czyli kultura przej?ta od przodków, przetrwa?o w nich. Co wi?cej, wyj?tkowo dynamicznie si? rozwin??o.
Wiadomo, ?e na wiek XIX przypadaj? szczytowe osi?gni?cia kultury polskiej. W ?adnym innym okresie naród polski nie wyda? takich geniuszów pióra jak Adam Mickiewicz, Juliusz S?owacki, Zygmunt Krasi?ski czy Cyprian Norwid. Nigdy przedtem muzyka polska nie osi?gn??a takich poziomów jak w twórczo?ci Fryderyka Chopina, Stanis?awa Moniuszki i wielu innych kompozytorów, którzy to dziedzictwo artystyczne XIX wieku przenie?li w przysz?o??. To samo odnosi si? do sztuk plastycznych, malarstwa czy rze?by: XIX stulecie to wiek Jana Matejki i Artura Grottgera, a na pocz?tku wieku XX pojawia si? Stanis?aw Wyspia?ski, niezwyk?y, wielostronny geniusz, czy te? Jacek Malczewski i inni. Wiek XIX to tak?e wiek pionierski dla polskiego teatru: zapocz?tkowa? go jeszcze Wojciech Bogus?awski, a potem zosta? rozwini?ty przez wielu innych, zw?aszcza na po?udniu Polski, w Krakowie i we Lwowie, który wówczas nale?a? do Polski. Teatry prze?ywa?y swój z?oty okres, dokonywa? si? rozwój teatru mieszcza?skiego i ludowego. Nale?y te? stwierdzi?, ?e ów rozwój kultury duchowej w XIX wieku przygotowa? Polaków do tego wielkiego wysi?ku, który przyniós? narodowi odzyskanie niepodleg?o?ci. Polska, skre?lona z map Europy i ?wiata, w roku 1918 zaistnia?a na nich z powrotem i od tego czasu istnieje na nich ci?gle. Nie zdo?a?o zniszczy? tej obecno?ci nawet szale?stwo nienawi?ci, które wybuch?o na Zachodzie i na Wschodzie w latach 1939-1945.
Wida? z tego, ?e w obr?bie poj?cia ?ojczyzna? zawiera si? jakie? g??bokie sprz??enie pomi?dzy tym, co duchowe, a tym, co materialne, pomi?dzy kultur? a ziemi?. Ziemia odebrana narodowi przemoc? staje si? niejako g?o?nym wo?aniem w kierunku ?ducha? narodu. Duch narodu si? budzi, ?yje nowym ?yciem i z kolei walczy, aby by?y przywrócone ziemi jej prawa. Wszystko to uj?? Norwid w zwi?z?ej formie, mówi?c o pracy: ?(...) Pi?kno na to jest, by zachwyca?o do pracy - praca, by si? zmartwychwsta?o.
Skoro ju? weszli?my w analiz? samego poj?cia ojczyzny, to trzeba nawi?za? do Ewangelii. Przecie? w Ewangelii w ustach Chrystusa w?a?nie to s?owo: ?Ojciec?, jest s?owem podstawowym. W?a?ciwie najcz??ciej je stosuje: ?Wszystko przekaza? Mi Ojciec mój? (Mt 11, 27; por. ?k 10, 22). ?Ojciec bowiem mi?uje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co On sam czyni, i jeszcze wi?ksze dzie?a uka?e Mu? (J 5, 20; por. J 5, 21 i inne). Nauczanie Chrystusa zawiera w sobie najg??bsze elementy teologicznej wizji zarówno ojczyzny, jak i kultury. Chrystus jako Syn, który przychodzi od Ojca, przynosi z sob? ludzko?ci szczególn? ojcowizn?, niezwyk?e dziedzictwo. O tym mówi ?w. Pawe? w Li?cie do Galarów: ?Gdy (...) nadesz?a pe?nia czasu, zes?a? Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty (...), by?my mogli otrzyma? przybrane synostwo. (...) A zatem nie jeste? ju? niewolnikiem, lecz synem. Je?eli za? synem, to i dziedzicem z woli Bo?ej? (Ga 4, 4-7).
Chrystus mówi: ?Wyszed?em od Ojca i przyszed?em na ?wiat? (J 16, 28). To przyj?cie dokona?o si? za po?rednictwem Niewiasty, Matki. Dziedzictwo Ojca Przedwiecznego zosta?o przeprowadzone w istotnym sensie przez serce Maryi i tak dope?nione tym wszystkim, co niezwyk?y geniusz kobiecy Matki móg? wnie?? w Chrystusow? ojcowizn?. Ca?e chrze?cija?stwo w swym uniwersalnym wymiarze jest t? ojcowizn?, w której bardzo znacz?cy jest udzia? Matki. I dlatego te? Ko?ció? bywa nazywany matk? - Materecclesia. Mówi?c w ten sposób, mamy na my?li t? Bo?? ojcowizn?, która sta?a si? naszym udzia?em dzi?ki przyj?ciu Chrystusa.
Ewangelia nada?a wi?c nowe znaczenie poj?ciu ojczyzny. Ojczyzna w swoim pierwotnym sensie oznacza to, co odziedziczyli?my po ziemskich ojcach i matkach. Ojcowizna, któr? zawdzi?czamy Chrystusowi, skierowuje to, co nale?y do dziedzictwa ludzkich ojczyzn i ludzkich kultur, w stron? wiecznej ojczyzny Chrystus mówi: ?Wyszed?em od Ojca i przyszed?em na ?wiat; znowu opuszczam ?wiat i id? do Ojca? (J 16,28). To odej?cie Chrystusa do Ojca oznacza zapocz?tkowanie nowej ojczyzny w dziejach wszystkich ojczyzn i wszystkich ludzi. Mówi si? czasem ?ojczyzna niebieska?, ?ojczyzna wieczna?. S? to wyra?enia, które wskazuj? w?a?nie na to, co dokona?o si? w dziejach cz?owieka i narodów za spraw? przyj?cia Chrystusa na ?wiat i Jego odej?cia z tego ?wiata do Ojca.
Odej?cie Chrystusa otwar?o poj?cie ojczyzny w kierunku eschatologii i wieczno?ci, ale bynajmniej nie odebra?o niczego jego tre?ci doczesnej. Wiemy z do?wiadczenia, chocia?by na podstawie polskich dziejów, na ile inspiracja wiecznej ojczyzny zrodzi?a gotowo?? s?u?enia ojczy?nie doczesnej, wyzwala?a w obywatelach gotowo?? do wszelakich po?wi?ce? dla niej - po?wi?ce? niejednokrotnie heroicznych. ?wi?ci, których Ko?ció? wyniós? na o?tarze w ci?gu dziejów, a zw?aszcza w ostatnich stuleciach, ?wiadcz? o tym w sposób szczególnie wymowny.
Ojczyzna jako ojcowizna jest z Boga, ale równocze?nie jest w jakim? znaczeniu równie? ze ?wiata. Chrystus przyszed? na ?wiat, a?eby potwierdzi? odwieczne prawa Ojca, Stwórcy Równocze?nie jednak da? pocz?tek zupe?nie nowej kulturze. Kultura znaczy uprawa. Chrystus swoim nauczaniem, swoim ?yciem, ?mierci? i zmartwychwstaniem ?uprawi?" niejako na nowo ten ?wiat stworzony przez Ojca. Ludzie sami stali si? ?uprawn? rol? Bo??", jak pisze ?w. Pawe? (por. 1 Kor 3, 9). Tak wi?c ta Bo?a ojcowizna przyoblek?a si? w kszta?t ?kultury chrze?cija?skiej?. Istnieje ona nie tylko w spo?ecze?stwach i w narodach chrze?cija?skich, ale w jakiej? mierze zaistnia?a ona w ca?ej kulturze ludzko?ci. W jakiej? mierze ca?? t? kultur? przetworzy?a.
To, co zosta?o dotychczas powiedziane na temat ojczyzny, t?umaczy nieco g??biej tak zwane chrze?cija?skie korzenie kultury polskiej i ogólniej - europejskiej. U?ywaj?c tego okre?lenia, najcz??ciej my?li si? o korzeniach historycznych kultury i to jest s?uszne, poniewa? kultura ma charakter historyczny. Badanie tych korzeni idzie wi?c w parze z badaniem naszych dziejów, w tym równie? dziejów politycznych. Wysi?ek pierwszych Piastów zmierzaj?cy do ugruntowania polsko?ci w formie pa?stwowej na ?ci?le okre?lonym obszarze Europy by? wspierany przez szczególn? inspiracj? duchow?. Jej wyrazem by? chrzest Mieszka I i jego ludu (966 r.), dzi?ki czeskiej ksi??niczce Dobrawie, jego ?onie. Wiadomo, w jakim stopniu zadecydowa?o to o ukierunkowaniu kultury tego s?owia?skiego ludu ?yj?cego nad brzegami Wis?y. Odmienne ukierunkowanie mia?a kultura innych ludów s?owia?skich, do których or?dzie chrze?cija?skie dotar?o poprzez Ru?, która przyj??a chrzest z r?k misjonarzy z Konstantynopola. Do dzisiaj trwa w rodzinie narodów s?owia?skich to rozró?nienie, znacz?c duchowe granice ojczyzn i kultur.
 


 
12.
Patriotyzm

 
Refleksja nad poj?ciem ojczyzny rodzi nast?pne pytanie: Jak w ?wietle takiego pog??bienia poj?cia ojczyzny rozumie? nale?y patriotyzm?
 
Analiza poj?cia ojczyzny i jej zwi?zku z ojcostwem i z rodzeniem t?umaczy te? zasadniczo warto?? moraln? patriotyzmu. Je?li pytamy o miejsce patriotyzmu w Dekalogu, to odpowied? jest jednoznaczna: wchodzi on w zakres czwartego przykazania, które zobowi?zuje nas, aby czci? ojca i matk?. Jest to ten rodzaj odniesienia, który j?zyk ?aci?ski wyra?a terminem pietas, podkre?laj?c wymiar religijny, jaki kryje si? w szacunku i czci nale?nym rodzicom. Mamy czci? rodziców, gdy? oni reprezentuj? wobec nas Boga Stwórc?. Daj?c nam ?ycie, uczestnicz? w tajemnicy stworzenia, a przez to zas?uguj? na cze?? podobn? do tej, jak? oddajemy Bogu Stwórcy. Patriotyzm zawiera w sobie tak? w?a?nie postaw? wewn?trzn? w odniesieniu do ojczyzny, która dla ka?dego prawdziwie jest matk?. To dziedzictwo duchowe, którym ojczyzna nas obdarza, dociera do nas poprzez ojca i matk? i gruntuje w nas obowi?zek owej pietas.
Patriotyzm oznacza umi?owanie tego, co ojczyste: umi?owanie historii, tradycji, j?zyka czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to mi?o??, która obejmuje równie? dzie?a rodaków i owoce ich geniuszu. Prób? dla tego umi?owania staje si? ka?de zagro?enie tego dobra, jakim jest ojczyzna. Nasze dzieje ucz?, ?e Polacy byli zawsze zdolni do wielkich ofiar dla zachowania tego dobra albo te? dla jego odzyskania. ?wiadcz? o tym tak liczne mogi?y ?o?nierzy, którzy walczyli za Polsk? na ró?nych frontach ?wiata. S? one rozsiane na ziemi ojczystej oraz poza jej granicami. Wydaje mi si? jednak, ?e jest to do?wiadczenie ka?dego kraju i ka?dego narodu w Europie i na ?wiecie.
Ojczyzna jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli i jako taka, jest te? wielkim obowi?zkiem. Analiza dziejów dawniejszych i wspó?czesnych dowodzi, ?e Polacy mieli odwag?, nawet w stopniu heroicznym, dzi?ki której potrafili wywi?zywa? si? z tego obowi?zku, gdy chodzi?o o obron? ojczyzny jako naczelnego dobra. Nie oznacza to, ?e w niektórych okresach nie mo?na by?o dostrzec os?abienia tej gotowo?ci do ofiary, jakiej wymaga?o wprowadzanie w ?ycie warto?ci i idea?ów zwi?zanych z poj?ciem ojczyzny. By?y to te momenty, w których prywata oraz tradycyjny polski indywidualizm dawa?y o sobie zna? jako przeszkody.
Ojczyzna jest zatem wielk? rzeczywisto?ci?. Mo?na powiedzie?, ?e jest t? rzeczywisto?ci?, w której s?u?bie rozwin??y si? i rozwijaj? z biegiem czasu struktury spo?eczne, poczynaj?c od tradycji plemiennych. Mo?na si? jednak pyta?, czy ten rozwój ?ycia spo?ecznego osi?gn?? ju? swój kres. Czy XX stulecie nie ?wiadczy o rozpowszechnionym d??eniu ku strukturom ponadnarodowym albo te? w kierunku kosmopolityzmu? A to d??enie czy nie ?wiadczy równie? o tym, ?e ma?e narody powinny da? si? ogarn?? wi?kszym tworom politycznym, a?eby przetrwa?? Te pytania s? uprawnione. Zdaje si? jednak, ?e tak jak rodzina, równie? naród i ojczyzna pozostaj? rzeczywisto?ciami nie do zast?pienia. Katolicka nauka spo?eczna mówi w tym przypadku o spo?eczno?ciach ?naturalnych?, aby wskaza? na szczególny zwi?zek zarówno rodziny, jak i narodu z natur? cz?owieka, która ma charakter spo?eczny. Podstawowe drogi tworzenia si? wszelkich spo?eczno?ci prowadz? przez rodzin? i co do tego nie mo?na mie? ?adnych w?tpliwo?ci. Wydaje si?, ?e co? podobnego mo?na powiedzie? o narodzie. To?samo?? kulturalna i historyczna spo?ecze?stw jest zabezpieczana i o?ywiana przez to, co mie?ci si? w poj?ciu narodu. Oczywi?cie, trzeba bezwzgl?dnie unika? pewnego ryzyka: tego, a?eby ta niezbywalna funkcja narodu nie wyrodzi?a si? w nacjonalizm. XX stulecie dostarczy?o nam pod tym wzgl?dem do?wiadcze? skrajnie wymownych, równie? w ?wietle ich dramatycznych konsekwencji. W jaki sposób mo?na wyzwoli? si? od tego zagro?enia? My?l?, ?e sposobem w?a?ciwym jest patriotyzm. Charakterystyczne dla nacjonalizmu jest bowiem to, ?e uznaje tylko dobro w?asnego narodu i tylko do niego d??y, nie licz?c si? z prawami innych. Patriotyzm natomiast, jako mi?o?? ojczyzny, przyznaje wszystkim innym narodom takie samo prawo jak w?asnemu, a zatem jest drog? do uporz?dkowanej mi?o?ci spo?ecznej.
 


 
13.
Poj?cie narodu

 
Patriotyzm jako poczucie przywi?zania do narodu i do ojczyzny nie mo?e przeradza? si? w nacjonalizm. Jego s?uszne rozumienie zale?y od tego, co obejmujemy poj?ciem narodu, Jak wiec rozumie? trzeba naród, ku któremu kieruje si? cz?owiek w postawie patriotyzmu?
 
Je?li si? przyjrze? uwa?nie obu terminom, istnieje ?cis?a ??czno?? znaczeniowa pomi?dzy ojczyzn? i narodem. W j?zyku polskim - ale nie tylko - termin ?naród? pochodzi od ?ród?, ?ojczyzna? natomiast ma swoje korzenie w s?owie ?ojciec?. Ojciec jest tym, który wraz z matk? daje ?ycie nowej istocie ludzkiej. Ze zrodzeniem przez ojca i matk? wi??e si? poj?cie ojcowizny, które stanowi t?o dla terminu ?ojczyzna?. Ojcowizna, a w dalszym ci?gu ojczyzna s? wi?c tre?ciowo ?ci?le zwi?zane z rodzeniem. Równie? s?owo ?naród? z punktu widzenia etymologu jest zwi?zane z rodzeniem.
Termin ?naród? oznacza t? spo?eczno??, która znajduje swoj? ojczyzn? w okre?lonym miejscu ?wiata i która wyró?nia si? w?ród innych w?asn? kultur?. Katolicka nauka spo?eczna uwa?a zarówno rodzin?, jak i naród za spo?eczno?ci naturalne, a wi?c nie owoc zwyczajnej umowy. Niczym innym zatem nie mo?na ich zast?pi? w dziejach ludzko?ci. Nie mo?na na przyk?ad zast?pi? narodu pa?stwem, chocia? naród z natury pragnie zaistnie? jako pa?stwo, czego dowodz? dzieje poszczególnych narodów europejskich i polska historia. Stanis?aw Wyspia?ski w Wyzwoleniu napisa?: ?Naród musi istnie? jako pa?stwo...?. Tym bardziej nie mo?na zamieni? narodu na tak zwane spo?ecze?stwo demokratyczne, gdy? chodzi tutaj o dwa ró?ne, chocia? wi???ce si? z sob?, porz?dki. Spo?ecze?stwo demokratyczne bli?sze jest pa?stwu ani?eli narodowi. Jednak?e naród jest tym gruntem, na którym rodzi si? pa?stwo. Sprawa ustroju demokratycznego jest ju? poniek?d dalszym zagadnieniem, nale??cym do dziedziny polityki wewn?trznej.
Po tych wst?pnych uwagach na temat narodu trzeba i w tej dziedzinie wróci? do Pisma ?wi?tego. Zawiera ono bowiem elementy prawdziwej teologii narodu. Odnosi si? to naprzód do Izraela. Stary Testament ukazuje genealogi? tego narodu, który zosta? wybrany przez Boga jako Jego lud. Mówi?c o genealogii, wskazuje si? zazwyczaj na przodków w znaczeniu biologicznym. Mo?na jednak mówi? o genealogii - mo?e nawet w sposób bardziej w?a?ciwy - w znaczeniu duchowym. My?l biegnie do Abrahama. Do niego odwo?uj? si? nie tylko Izraelici, ale - w?a?nie w sensie duchowym - tak?e chrze?cijanie (por. Rz 4, 11-12) i mahometanie. Dzieje Abrahama i jego powo?anie przez Boga, jego niezwyk?e ojcostwo, narodziny Izaaka - wszystko to ukazuje, w jaki sposób droga do narodu prowadzi poprzez rodzenie, poprzez rodzin? i ród.
U pocz?tków jest zatem fakt zrodzenia. ?ona Abrahama Sara wydaje w pó?nych latach swego ?ycia syna. Abraham ma potomka co do cia?a i powoli z tej Abrahamowej rodziny powstaje ród. Ksi?ga Rodzaju ukazuje kolejne etapy rozwoju tego rodu: od Abrahama, poprzez Izaaka, do Jakuba. Jakub ma dwunastu synów, a tych dwunastu synów daje z kolei pocz?tek dwunastu pokoleniom, które mia?y stanowi? naród izraelski.
Ten w?a?nie naród Bóg wybra?, a potwierdzeniem tego wybrania by?y wydarzenia, jakie mia?y miejsce w historii, poczynaj?c od wyj?cia z Egiptu pod wodz? Moj?esza. Od czasów tego Prawodawcy mo?na ju? mówi? o narodzie izraelskim, jakkolwiek na pocz?tku sk?ada si? on z rodzin i rodów. Jednak?e nie tylko to le?y u podstaw dziejów Izraela. Maj? one równocze?nie swój wymiar duchowy Bóg wybra? ten naród, a?eby w nim i przez niego objawi? si? ?wiatu. To objawienie ma swój pocz?tek w Abrahamie, ale szczytowym jego punktem jest pos?annictwo Moj?esza. Do Moj?esza Bóg mówi? ?twarz? w twarz?, kieruj?c za jego po?rednictwem ?yciem duchowym Izraela. O ?yciu duchowym Izraela stanowi?a wiara w jednego Boga, Stworzyciela nieba i ziemi, a tak?e Dekalog, czyli prawo moralne zapisane na kamiennych tablicach, które Moj?esz otrzyma? na górze Synaj.
Pos?annictwo Izraela trzeba okre?li? jako ?mesja?skie? w?a?nie dlatego, ?e z tego narodu mia? si? narodzi? Mesjasz, Pomazaniec Pa?ski. ?Gdy (...) nadesz?a pe?nia czasu, zes?a? Bóg Syna swego?(por. Ga 4, 4), który sta? si? cz?owiekiem za spraw? Ducha ?wi?tego w ?onie córki Izraela, Maryi z Nazaretu. Tajemnica wcielenia, fundament Ko?cio?a, nale?y do teologii narodu. Wcielaj?c si? bowiem, czyli staj?c si? cz?owiekiem, wspó?istotny Ojcu Syn, S?owo przedwieczne, da? pocz?tek ?rodzeniu? winnym porz?dku. By?o to rodzenie si? ?z Ducha ?wi?tego?. Owocem tego rodzenia jest nasze nadprzyrodzone synostwo, synostwo przybrane. Nie chodzi tutaj o narodzenie ?z cia?a?, jak mówi ?w. Jan. Tu nie chodzi o narodzenie ?ani z krwi, ani z ??dzy cia?a, ani z woli m??a, ale z Boga? (J 1, 13). Ci narodzeni ?z Boga? staj? si? cz?onkami ?narodu Bo?ego? -wed?ug s?usznej formu?y drogiej Ignacemu Ró?yckiemu. Jak wiadomo, od czasów II Soboru Watyka?skiego szeroko przyj??a si? formu?a ?ludu Bo?ego?. Sobór, mówi?c w Lumen gentium o ludzie Bo?ym, niew?tpliwie odnosi si? do tych, którzy ?z Boga si? narodzili? przez ?ask? Zbawiciela, wcielonego Syna Bo?ego, który umar? i zmartwychwsta? dla zbawienia ludzko?ci.
Izrael jest jedynym narodem, którego dzieje s? w znacznej mierze zapisane w Pi?mie ?wi?tym. Dzieje te nale?? do Objawienia Bo?ego: przez nie Bóg objawia si? ludzko?ci. A w ?pe?ni czasu?, gdy ju? na wiele sposobów przemawia? do ludzi, On sam staje si? cz?owiekiem. Tajemnica wcielenia nale?y tak?e do historii Izraela, chocia? równocze?nie wprowadza nas ona ju? w dzieje nowego Izraela, czyli Ludu Nowego Przymierza. ?Do nowego Ludu Bo?ego powo?ani s? wszyscy ludzie. (...) W?ród wszystkich zatem narodów ziemi zakorzeniony jest jeden Lud Bo?y, skoro ze wszystkich narodów przybiera swoich obywateli, obywateli królestwa o charakterze nie ziemskim, lecz niebieskim? (Lumen gentium 13). Mówi?c inaczej, oznacza to, ?e historia wszystkich narodów niesie w sobie wezwanie, by przej?? w histori? zbawienia. Chrystus bowiem przyszed? na ?wiat, a?eby przynie?? zbawienie wszystkim ludziom. Ko?ció?, Lud Bo?y zbudowany na Nowym Przymierzu, jest nowym Izraelem i jawi si? jako ten, który posiada charakter uniwersalny: ka?dy naród ma takie samo prawo do obecno?ci w nim.
 


 
14.
Historia
 
?Historia wszystkich narodów niesie w sobie wezwanie, by przej?? w histori? zbawienia? - w tym stwierdzeniu odgrywamy nowy wymiar poj?? ?naród? i ?ojczyzna?: wymiar historyczno-zbawczy. Jak Ojciec ?wi?ty scharakteryzowa?by bli?ej ten - niew?tpliwie istotny - wymiar narodu?
 
W szerokim znaczeniu mo?na powiedzie?, ?e ca?y stworzony kosmos jest poddany czasowi, ma zatem swoje dzieje. Maj? swoje dzieje w szczególny sposób istoty o?ywione. Niemniej o ?adnej z tych istot, o ?adnym gatunku zwierz?t nie mo?emy powiedzie?, ?e maj? charakter historyczny, tak jak mo?emy powiedzie? o cz?owieku, o narodach i o ca?ej rodzinie ludzkiej. Historyczno?? cz?owieka wyra?a si? we w?a?ciwej mu zdolno?ci obiektywizacji dziejów. Cz?owiek nie tylko podlega nurtowi wydarze?, nie tylko w okre?lony sposób dzia?a i post?puje jako jednostka i jako nale??cy do grupy, ale ma zdolno?? refleksji nad w?asn? histori? i obiektywizacji, opisywania jej powi?zanych biegów zdarze?. Tak? sam? zdolno?? posiadaj? poszczególne ludzkie rodziny, jak te? ludzkie spo?ecze?stwa, a w szczególno?ci narody.
Te ostatnie, podobnie jak pojedynczy cz?owiek, s? obdarzone pami?ci? dziejow?. Jest zrozumia?e, ?e narody staraj? si? utrwali? równie? na pi?mie to, co pami?taj?. W ten sposób historia staje si? historiografi?. Ludzie pisz? o dziejach grupy, do której nale??. Czasem pisz? te? o swoich dziejach osobistych (my?l? tu o autobiografiach s?awnych ludzi), ale bardziej znacz?ce jest, ?e pisz? te? o dziejach swoich narodów. I te zobiektywizowane i utrwalone na pi?mie dzieje narodów s? jednym z istotnych elementów kultury - elementem, który stanowi o to?samo?ci narodu w wymiarach czasowych. Czy historia mo?e ?pop?yn?? przeciw pr?dowi sumie??? To pytanie zadawa?em sobie wiele lat temu w utworze My?l?c Ojczyzna. A zrodzi?o si? ono z refleksji nad poj?ciami narodu i patriotyzmu. W tym samym utworze stara?em si? równie? da? odpowied?. Mo?e warto w tym miejscu przytoczy? jego fragment:
 
Wolno?? stale trzeba zdobywa?, nie mo?na jej tylko posiada?. Przy chodzi jako dar, utrzymuje si? poprzez zmaganie. Dar i zmaganie wpisuj? si? w karty ukryte, a przecie? jawne.
Ca?ym sob? p?acisz za wolno?? - wi?c to wolno?ci? nazywaj. ?e mo?esz p?ac?c ci?gle na nowo siebie posiada?.
T? zap?at? wchodzimy w histori? i dotykamy jej epok:
Któr?dy przebiega dzia? pokole? mi?dzy tymi, co nie dop?acili, a tymi, co musieli nadp?aca?? Po której jeste?my stronie?
(...)
Historia warstwa wydarze? powleka zmagania sumie?. W warstwie tej drgaj? zwyci?stwa i upadki. Historia ich nie podrywa, lecz uwydatnia.
(...)
S?aby jest lud, je?li godzi si? ze swoja kl?sk? gdy zapomina, ?e zosta? pos?any, by czuwa?, a? przyjdzie jego godzina. Godziny wci?? powracaj? na wielkiej tarczy historii.
Oto liturgia dziejów. Czuwanie jest s?owem Pana i s?owem Ludu, które b?dziemy przyjmowa? ci?gle na nowo. Godziny przechodz? w psalm nieustaj?cych nawróce?: Idziemy uczestniczy? w Eucharystii ?wiatów.
 
Tak ko?czy?em:
 
Ziemio, która nie przestajesz by? cz?stk? naszego czasu. Ucz?c si? nowej nadziei, idziemy, poprzez ten czas ku ziemi nowej. I wznosimy ciebie, ziemio dawna, jak owoc mi?o?ci pokole?, która przeros?a nienawi??.
 
Historia ka?dego cz?owieka, a przez cz?owieka dzieje wszystkich narodów nios? w sobie szczególny zapis eschatologiczny Wiele na ten temat powiedzia? II Sobór Watyka?ski w ca?ym swoim nauczaniu, a w szczególno?ci w Konstytucjach Lumen gentium oraz Gaudium et spes. Jest to odczytanie historii w ?wietle Ewangelii, które ma donios?e znaczenie. Odniesienie eschatologiczne mówi bowiem o tym, ?e ?ycie ludzkie ma sens i ?e maj? te? sens dzieje narodów. Oczywi?cie ludzie, a nie narody stan? przed s?dem Boga, ale przecie? w tym s?dzie nad poszczególnymi lud?mi jako? s?dzone s? równie? narody.
Czy istnieje eschatologia narodu? Naród ma sens wy??cznie historyczny Eschatologiczne jest natomiast powo?anie cz?owieka. Ono jednak rzutuje w jaki? sposób na dzieje narodów. Temu tak?e pragn??em da? wyraz w cytowanym utworze, który chyba jest równie? jakim? refleksem nauczania II Soboru Watyka?skiego.
Narody utrwalaj? swoje dzieje w opracowaniach, przekazuj? w ró?norakich formach dokumentów, dzi?ki którym tworz? w?asn? kultur?. Podstawowym narz?dziem tego sukcesywnego tworzenia jest j?zyk. Za jego pomoc? cz?owiek wypowiada prawd? o ?wiecie i o sobie samym, i pozwala innym mie? udzia? w owocach swoich poszukiwa? w ró?nych dziedzinach. Komunikuje si? z innymi, a to s?u?y wymianie my?li, g??bszemu poznaniu prawdy, a przez to samo równie? pog??bianiu i gruntowaniu w?asnej to?samo?ci.
W ?wietle tych rozwa?a? mo?na precyzyjniej wyja?ni? poj?cie ojczyzny. W moim przemówieniu w UNESCO odwo?a?em si? do do?wiadczenia mojej ojczyzny, a zosta?o to szczególnie dobrze zrozumiane przez przedstawicieli spo?ecze?stw, które znajduj? si? na etapie kszta?towania w?asnych ojczyzn i tworzenia swoich narodowych to?samo?ci. Na takim etapie my, Polacy, znajdowali?my si? na prze?omie X i XI wieku. Przypomnia?o nam to Millenium, czyli Tysi?clecie Chrztu Polski. Mówi?c bowiem o chrzcie, nie mamy na my?li tylko sakramentu chrze?cija?skiej inicjacji przyj?tego przez pierwszego historycznego w?adc? Polski, ale te? wydarzenie, które by?o decyduj?ce dla powstania narodu i dla ukszta?towania si? jego chrze?cija?skiej to?samo?ci. W tym znaczeniu data chrztu Polski jest dat? prze?omow?. Polska jako naród wychodzi wówczas z w?asnej dziejowej prehistorii, a zaczyna istnie? historycznie. Prehistori? tworzy?y poszczególne plemiona s?owia?skie.
Najwa?niejsze dla powstania tego narodu, z punktu widzenia etnicznego, jest chyba zespolenie dwóch wielkich plemion: Polan na pó?nocy, a na po?udniu Wi?lan. Nie by?y one jednak wy??cznym tworzywem narodu polskiego. Tworzywo to stanowi?y równie? takie plemiona jak ?l??anie, Pomorzanie czy Mazowszanie. Od momentu chrztu plemiona te zaczynaj? bytowa? jako naród polski.
 


 
15.
Naród a kultura
 
Ojciec ?wi?ty mówi? o kulturalnej i historycznej to?samo?ci narodu. Jest to z?o?ony temat. Budz? si? pytania: jak nale?y rozumie? kultur?? Jaki jest jej sens i geneza? Jak okre?li? bli?ej role kultury w ?yciu narodu?
 
Ka?dy wierz?cy wie, ?e pocz?tków historii cz?owieka trzeba szuka? w Ksi?dze Rodzaju. Równie? pocz?tków ludzkiej kultury trzeba szuka? na tych stronach. Wszystko zawiera si? w tych prostych s?owach: ?Pan Bóg ulepi? cz?owieka z prochu ziemi i tchn?? w jego nozdrza tchnienie ?ycia, wskutek czego sta? si? cz?owiek istot? ?yw?? (Rdz 2, 7). Ta decyzja Stwórcy ma szczególny wymiar. O ile bowiem przy stwarzaniu innych bytów Stwórca mówi po prostu: ?Niech si? stanie?, to w tym jednym przypadku niejako wchodzi On w siebie, aby podj?? jak gdyby trynitarn? konsultacj?, a potem decyzj?: ?Uczy?my cz?owieka na Nasz obraz, podobnego Nam? (Rdz 1, 26). Autor biblijny tak kontynuuje: ?Stworzy? wi?c Bóg cz?owieka na swój obraz, na obraz Bo?y go stworzy?: stworzy? m??czyzn? i niewiast?. Po czym Bóg im b?ogos?awi?, mówi?c do nich: ?B?d?cie p?odni i rozmna?ajcie si?, aby?cie zaludnili ziemi? i uczynili j? sobie poddan??? (Rdz 1, 27-28). Czytamy jeszcze o tym szóstym dniu stworzenia: ?A Bóg widzia?, ?e wszystko, co uczyni?, by?o bardzo dobre? (Rdz 1, 51). S?owa te znajdujemy w rozdziale pierwszym Ksi?gi Rodzaju, powszechnie przypisywanym tak zwanej tradycji kap?a?skiej.
W rozdziale drugim, dziele redaktora jahwistycznego, sprawa stworzenia cz?owieka jest potraktowana szerzej, bardziej opisowo i psychologicznie. Zaczyna si? od stwierdzenia samotno?ci cz?owieka powo?anego do istnienia w?ród widzialnego wszech?wiata. Cz?owiek nadaje bytom, które go otaczaj?, stosowne nazwy. A kiedy nazwa? ju? wszystkie po imieniu, stwierdza, ?e nie ma w?ród otaczaj?cych go istot ?adnej istoty do niego podobnej. Bóg pragnie zaradzi? temu poczuciu samotno?ci, decyduj?c o stworzeniu kobiety. Wed?ug zapisu biblijnego, Stwórca zsy?a na m??czyzn? g??boki sen, w czasie którego kszta?tuje z jego cia?a Ew?. Zbudzony ze snu m??czyzna patrzy z zachwytem na now? istot?, podobn? do niego, i daje wyraz swemu zdumieniu: ?Ta dopiero jest ko?ci? z moich ko?ci i cia?em z mego cia?a!? (Rdz 2, 23). W ten sposób obok cz?owieka m??czyzny staje w ?wiecie stworzonym cz?owiek niewiasta. Czytamy w dalszym ci?gu s?owa, które otwieraj? ca?? perspektyw? jedno?ci dwojga, jedno?ci szczególnie wymagaj?cej: ?Dlatego to m??czyzna opuszcza ojca swego i matk? swoj? i ??czy si? ze sw? ?on? tak ?ci?le, ?e staj? si? jednym cia?em? (Rdz 2, 24). Ta jedno?? w ciele wprowadza w tajemnic? rodzicielstwa.
I jeszcze dalej mówi Ksi?ga Rodzaju, ?e Bóg stworzy? cz?owieka m??czyzn? i kobiet?, i dodaje, ?e byli oboje nadzy i nie doznawali wstydu. Ten stan trwa? a? do momentu, kiedy pozwolili si? uwie?? w??owi, symbolizuj?cemu z?ego ducha. W?a?nie on, w??, nak?oni? ich do zerwania owocu z drzewa wiadomo?ci dobrego i z?ego, zach?ci? ich do przekroczenia wyra?nego zakazu Bo?ego, a uczyni? to w przekonuj?cych s?owach: ?Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, ?e gdy spo?yjecie owoc z tego drzewa, otworz? si? wam oczy i tak jak Bóg b?dziecie znali dobro i z?o? (Rdz 3, 4-5). Kiedy oboje, kobieta i m??czyzna, post?pili wedle podszeptu z?ego ducha, poznali, ?e s? nadzy, i zrodzi? si? w nich wstyd w?asnego cia?a.Utracili pierwotn? niewinno??. Trzeci rozdzia? Ksi?gi Rodzaju w sposób bardzo sugestywny zarysowuje konsekwencje grzechu pierworodnego zarówno dla kobiety, jak i dla m??czyzny, jak równie? dla ich wzajemnego odniesienia. Jednak Bóg zapowiada przysz?? Niewiast?, której potomek ma zdepta? g?ow? w??a, to znaczy zapowiada przyj?cie Odkupiciela i Jego dzie?o zbawienia (por. Rdz 3, 15).
Trzeba, aby?my mieli przed oczyma ten zarys pierwotnego stanu cz?owieka, gdy wrócimy raz jeszcze do pierwszego rozdzia?u Ksi?gi Rodzaju, gdzie jest mowa o tym, ?e Bóg stworzy? cz?owieka na obraz i podobie?stwo swoje i powiedzia?: ?Czy?cie sobie ziemi? poddan?? (por. Rdz 1, 28). Te s?owa bowiem s? najpierwotniejsz? i najbardziej kompletn? definicj? ludzkiej kultury Czyni? sobie ziemi? poddan? to znaczy odkrywa? i potwierdza? prawd? o w?asnym cz?owiecze?stwie, o tym cz?owiecze?stwie, które jest w równej mierze udzia?em m??czyzny i kobiety Bóg temu cz?owiekowi, jego cz?owiecze?stwu, da? ca?y stworzony ?wiat widzialny i równocze?nie mu go zada?. Tym samym Bóg zada? cz?owiekowi konkretn? misj?: realizowa? prawd? o sobie samym i o ?wiecie. Cz?owiek musi kierowa? si? t? prawd? o sobie samym, aby móg? wed?ug niej kszta?towa? ?wiat widzialny, a?eby móg? go prawid?owo u?ywa?, nie nadu?ywaj?c go. Innymi s?owy, ta dwoista prawda - o ?wiecie i o sobie - jest podstaw? wszelkiej pracy, któr? cz?owiek wykonuje, przeobra?aj?c widzialny ?wiat.
Ta misja cz?owieka wobec widzialnego ?wiata, jak j? rysuje Ksi?ga Rodzaju, ma w dziejach swoj? ewolucj?, która w czasach najnowszych dozna?a niezwyk?ego przyspieszenia. Wszystko zacz??o si? od wytworzenia nowoczesnych maszyn: od tego momentu cz?owiek przetwarza ju? nie tylko surowce dostarczane mu przez natur?, ale tak?e produkty swojej pracy. W tym sensie praca ludzka sta?a si? produkcj? przemys?ow?, której zasadnicza norma pozostaje jednak ta sama: cz?owiek musi pozosta? wiemy prawdzie o sobie samym i o przedmiocie swej pracy, zarówno w przypadku gdy tym przedmiotem jest surowiec naturalny, jak i gdy tym przedmiotem jest wytworzony produkt.
Na pierwszych stronach Ksi?gi Rodzaju dotykamy samej istoty tego, co si? nazywa kultur?, wydobywaj?c jej znaczenie najbardziej pierwotne i podstawowe, od którego mo?emy z kolei doj?? do tego, co stanowi prawd? naszej cywilizacji przemys?owej. Wida?, ?e zarówno na tym pierwotnym etapie, jak i dzi? cywilizacja jest i pozostaje zwi?zana z rozwojem poznania prawdy o ?wiecie, czyli z rozwojem nauki. To jest jej wymiar poznawczy. By?oby rzecz? potrzebn? zatrzyma? si? i przeanalizowa? dog??bnie pierwsze trzy rozdzia?y Ksi?gi Rodzaju, stanowi?ce pierwotne ?ród?o, z którego mo?emy zaczerpn??. Istotne bowiem dla ludzkiej kultury jest nie tylko ludzkie poznanie ?wiata zewn?trznego, ale równie? siebie samego. A to poznanie prawdy ukierunkowuje si? równie? w stron? dwoisto?ci ludzkiej istoty: ?M??czyzn? i niewiast? stworzy? ich? (por. Rdz 1, 27). Pierwszy rozdzia? Ksi?gi Rodzaju uzupe?nia to stwierdzenie zaleceniem Boga, które mówi o ludzkim rodzicielstwie: ?B?d?cie p?odni i rozmna?ajcie si?, aby?cie zaludnili ziemi? i uczynili j? sobie poddan?? (Rdz 1, 28). Rozdzia? drugi i trzeci przynosz? dalsze elementy, które pomagaj? lepiej zrozumie? zamys? Bo?y: wszystko, co tam zosta?o powiedziane o samotno?ci cz?owieka, o stworzeniu istoty do niego podobnej, o pierwotnym zachwycie stworzonego m??czyzny nad stworzon? z niego niewiast?, o powo?aniu do ma??e?stwa, wreszcie o ca?ej historii naturalnej niewinno?ci utraconej, niestety, przez grzech pierworodny - to wszystko daje ju? pe?ny obraz tego, czym jest dla kultury mi?o?? zrodzona z poznania. Ta mi?o?? jest ?ród?em nowego ?ycia. A jeszcze wcze?niej jest ?ród?em twórczego zachwytu, który domaga si? wyra?enia w sztuce.
W kultur? cz?owieka od samego pocz?tku wpisany jest bardzo g??boko element pi?kna. Pi?kno wszech?wiata jest jak gdyby odbite w oczach Boga, o którym powiedziano: ?A Bóg widzia?, ?e wszystko, co uczyni?, by?o bardzo dobre? (Rdz 1, 31). Za ?bardzo dobre? zosta?o uznane przede wszystkim pojawienie si? pierwszej pary, stworzonej na obraz i podobie?stwo Boga, w ca?ej pierwotnej niewinno?ci i w tej nago?ci, jaka by?a udzia?em cz?owieka przed grzechem pierworodnym. To wszystko le?y u podstaw kultury wyra?aj?cej si? w dzie?ach sztuki, czy to b?d? dzie?a malarstwa, rze?by, architektury, czy dzie?a muzyczne, czy inne rezultaty twórczej wyobra?ni i my?li.
Ka?dy naród ?yje dzie?ami swojej kultury My, Polacy, na przyk?ad, ?yjemy tym wszystkim, czego pocz?tek odnajdujemy w pie?ni Bogurodzica - najstarszej zapisanej polskiej poezji, jak te? starodawnej melodii z ni? zwi?zanej. Kiedy by?em w Gnie?nie w 1979 roku, podczas pierwszej pielgrzymki do Polski, mówi?em o tym do m?odzie?y zgromadzonej na Wzgórzu Lecha, W?a?nie Bogurodzica nale?y w jaki? szczególny sposób do tradycji gnie?nie?skiej w polskiej kulturze.Jest to tradycja Wojciechowa. Temu bowiem ?wi?temu Patronowi przypisuje si? autorstwo tej kompozycji. Tradycja ta przetrwa?a wiele wieków. Pie?? Bogurodzica sta?a si? hymnem narodowym, który jeszcze pod Grunwaldem prowadzi? zast?py polskie i litewskie do walki z Krzy?akami. Równocze?nie istnia?a ju? pochodz?ca z Krakowa druga tradycja, zwi?zana z kultem ?w. Stanis?awa. Wyrazem tej tradycji .jest ?aci?ski hymn GaudeMater Polonia, ?piewany do dzisiaj w j?zyku ?aci?skim, tak jak Bogurodzica ?piewana jest w j?zyku staropolskim. Te dwie tradycje przenikaj? si?. Wiadomo, ?e ?acina przez d?ugi czas by?a obok polszczyzny mow? kultury polskiej. Po ?acinie by?y pisane poezje, jak na przyk?ad Janicjusza, czy te? traktaty polityczno-moralne, na przyk?ad Andrzeja Frycza Modrzewskiego czy Stanis?awa Orzechowskiego, wreszcie dzie?o Miko?aja Kopernika De revolutionibus orbium coelestium. Równolegle rozwija si? polska literatura, poczynaj?c od Miko?aja Reja i Jana Kochanowskiego, dzi?ki któremu osi?ga ona najwy?szy poziom europejski. Psa?terz Dawidów Kochanowskiego ?piewany jest do dzisiaj. Treny za? s? szczytem liryki, natomiast Odprawa postów greckich - znakomitym dramatem nawi?zuj?cym do wzorów staro?ytnych.
To wszystko, co tutaj powiedzia?em, znów ka?e mi wróci? do przemówienia w UNESCO, które po?wi?ci?em roli kultury w ?yciu narodów. Si?? tamtego przemówienia by?o to, ?e nie by?o ono teori? kultury, ale ?wiadectwem o kulturze - zwyczajnym ?wiadectwem cz?owieka, który na podstawie w?asnego do?wiadczenia dawa? wyraz temu, czym by?a kultura w dziejach jego narodu i czym ta kultura jest w dziejach wszystkich narodów. Jaka jest rola kultury w ?yciu m?odych narodów na kontynencie afryka?skim? Trzeba si? pyta?, jak to wspólne, ogólnoludzkie bogactwo wszystkich kultur mo?e pomna?a? si? w czasie i jak bardzo trzeba przestrzega? w?a?ciwego stosunku pomi?dzy ekonomi? a kultur?, a?eby nie zniszczy? tego dobra, które jest wi?ksze, które jest bardziej ludzkie, na rzecz cywilizacji pieni?dza, na rzecz dyktatury jednostronnego ekonomizmu. W tym bowiem przypadku niewa?ne jest, czy b?dzie to dyktatura pod postaci? marksistowsko-totalitarn?, czy te? zachodnio-liberaln?. We wspomnianym przemówieniu mówi?em mi?dzy innymi: ?Cz?owiek ?yje prawdziwie ludzkim ?yciem dzi?ki kulturze. (...) Kultura jest w?a?ciwym sposobem istnienia i bytowania cz?owieka. (...) Kultura jest tym, przez co cz?owiek jako cz?owiek staje si? bardziej cz?owiekiem: bardziej ?jest? (...). Naród bowiem jest t? wielk? wspólnot? ludzi, któr? ??cz? ró?ne spoiwa, ale nade wszystko w?a?nie kultura. Naród istnieje ?z kultury? i ?dla kultury?. I dlatego w?a?nie jest ona tym znamienitym wychowawc? ku temu, aby ?bardziej by?? we wspólnocie, która ma d?u?sz? histori? ni? cz?owiek i jego rodzina. (...) Jestem synem narodu, który przetrwa? najstraszliwsze do?wiadczenia dziejów, którego wielokrotnie s?siedzi skazywali na ?mier? - a on pozosta? przy ?yciu i pozosta? sob?. Zachowa? w?asn? to?samo?? i zachowa? po?ród rozbiorów i okupacji w?asn? suwerenno?? jako naród - nie bior?c za podstaw? przetrwania jakichkolwiek innych ?rodków fizycznej pot?gi jak tylko w?asna kultura, która si? okaza?a w tym przypadku pot?g? wi?ksz? od tamtych pot?g. I dlatego te? to, co tutaj mówi? o prawach narodu wyros?ych z podwalin kultury i zmierzaj?cych ku przysz?o?ci, nie jest echem ?adnego ?nacjonalizmu?, ale pozostaje trwa?ym elementem ludzkiego do?wiadczenia i humanistycznych perspektyw cz?owieka. Istnieje podstawowa suwerenno?? spo?ecze?stwa, która wyra?a si? w kulturze narodu. Jest to ta zarazem suwerenno??, przez któr? równocze?nie najbardziej suwerenny jest cz?owiek? (Przemówienie w siedzibie UNESCO, Pary?, 2 VI 1980).
To, co powiedzia?em wówczas na temat roli kultury w ?yciu narodu, to by?o ?wiadectwo, jakie mog?em da? polskiemu duchowi. Moje przekonania na ten temat mia?y ju? wtedy charakter uniwersalny. To by? drugi rok pontyfikatu - 2 czerwca 1980. Mia?em ju? wówczas za sob? kilka podró?y apostolskich: do Ameryki ?aci?skiej, Afryki i Azji. W czasie tych podró?y przekona?em si?, ?e z moim do?wiadczeniem historii ojczyzny, z moim narastaj?cym do?wiadczeniem warto?ci narodu nie by?em wcale obcy ludziom, których spotyka?em. Wr?cz przeciwnie, do?wiadczenie mojej ojczyzny bardzo mi u?atwia?o spotykanie si? z lud?mi i narodami na wszystkich kontynentach.
S?owa wypowiedziane w UNESCO na temat to?samo?ci narodu, wyra?aj?cej si? przez kultur?, spotka?y si? ze szczególnym aplauzem przedstawicieli krajów Trzeciego ?wiata. Niektórzy delegaci Europy Zachodniej - jak mi si? wydawa?o - byli bardziej pow?ci?gliwi. Mo?na by w tym miejscu zapyta?: dlaczego? Jedna z moich pierwszych podró?y apostolskich prowadzi?a do Zairu w Afryce Równikowej. Olbrzymi kraj, w którym u?ywa si?, oprócz czterech g?ównych, oko?o dwustu pi??dziesi?ciu j?zyków, wielka ilo?? szczepów i plemion. Jak z tej ró?norodno?ci i wielo?ci stworzy? naród? W podobnej sytuacji znajduj? si? prawie wszystkie kraje Afryki. By? mo?e, ?e pod wzgl?dem kszta?towania si? ?wiadomo?ci narodowej s? na etapie, który w historii Polski odpowiada czasom Mieszka I czy Boles?awa Chrobrego. Nasi pierwsi królowie stawali przed podobnym zadaniem. Teza o kszta?towaniu to?samo?ci narodu poprzez kultur?, wypowiedziana w UNESCO, odpowiada?a najbardziej ?ywotnym potrzebom wszystkich m?odych narodów, które szukaj? dróg do ugruntowania swojej suwerenno?ci.
Kraje Europy Zachodniej s? dzisiaj na etapie, który mo?na by okre?li? jako ?postto?samo?ciowy?. My?l?, ?e jednym ze skutków II wojny ?wiatowej by?o w?a?nie kszta?towanie si? tej mentalno?ci obywateli, w kontek?cie Europy, która kierowa?a si? ku zjednoczeniu. Naturalnie, jest te? wiele innych motywów jednoczenia si? Starego Kontynentu. Jednym z nich jest niew?tpliwie stopniowe wychodzenie poza kategorie wy??cznie narodowe w okre?laniu w?asnej to?samo?ci. Owszem, narody Europy Zachodniej z regu?y nie boj? si?, ?e utrac? swoj? to?samo?? narodow?. Francuzi nie boj? si?, ?e przestan? by? Francuzami przez fakt wst?pienia do Unii Europejskiej, jak te? W?osi, Hiszpanie itd. Polacy te? si? tego nie boj?, cho? historia ich to?samo?ci narodowej jest bardziej z?o?ona.
Historycznie polsko?? ma za sob? bardzo ciekaw? ewolucj?. Takiej ewolucji nie przesz?a prawdopodobnie ?adna inna narodowo?? w Europie. Naprzód, w okresie zrastania si? plemion Polan, Wi?lan i innych, to polsko?? piastowska by?a elementem jednocz?cym: rzec by mo?na, by?a to polsko?? ?czysta?. Potem przez pi?? wieków by?a to polsko?? epoki jagiello?skiej: pozwoli?a ona na utworzenie Rzeczypospolitej wielu narodów, wielu kultur, wielu religii. Wszyscy Polacy nosili w sobie t? religijn? i narodow? ró?norodno??. Sam pochodz? z Ma?opolski, z terenu dawnych Wi?lan, silnie zwi?zanych z Krakowem. Ale nawet i tu, w Ma?opolsce - mo?e nawet w Krakowie bardziej ni? gdziekolwiek - czu?o si? blisko?? Wilna, Lwowa i Wschodu.
Niezmiernie wa?nym czynnikiem etnicznym w Polsce by?a tak?e obecno?? ?ydów. Pami?tam, i? co najmniej jedna trzecia moich kolegów z klasy w szkole powszechnej w Wadowicach to byli ?ydzi. W gimnazjum by?o ich troch? mniej. Z niektórymi si? przyja?ni?em. A to, co u niektórych z nich mnie uderza?o, to by? ich polski patriotyzm. A wi?c polsko?? to w gruncie rzeczy wielo?? i pluralizm, a nie ciasnota i zamkni?cie. Wydaje si? jednak, ?e ten ?jagiello?ski? wymiar polsko?ci, o którym wspomnia?em, przesta? by?, niestety, w naszych czasach czym? oczywistym.

 

Komentarze   

 
0 #5 Ola 2012-03-22 14:39
Cytować
 
 
0 #4 niunia 2011-09-18 10:51
zniewalaj?ce ;-):D;-):-)
Cytować
 
 
0 #3 Marlenka 2011-09-18 10:50
?adne ;-):D:-*
Cytować
 
 
0 #2 klaudia 2011-03-15 16:35
fajne:-);-):-*
Cytować
 
 
0 #1 Janek 2011-03-12 13:08
jak zawsze pi?kne...
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 97 goĹ›ci