WOLNO?? I ODPOWIEDZIALNO??
Czytelnia - Publikacje religijne

 

WOLNO?? I ODPOWIEDZIALNO??
 
 
7. O w?a?ciwe u?ywanie wolno?ci
8. Wolno?? jest dla mi?o?ci
9. Nauka z najnowszej historii
10. Tajemnica mi?osierdzia
 


 
7.
O w?a?ciwe u?ywanie wolno?ci
 
Po upadku systemów totalitarnych, w których zniewolenie ludzi dosz?o do zenitu, otworzy?a si? dla uci?nionych obywateli perspektywa wolno?ci, perspektywa stanowienia o sobie. W tej kwestii wyra?ono ju? wiele opinii. Ostatecznie pytanie mo?na sformu?owa? tak: Jak wykorzysta? t? mo?liwo?? wolnej decyzji, aby w przysz?o?ci mo?na by?o unikn?? z?a zwi?zanego z tymi systemami, z tymi ideologiami?
 
Je?eli po upadku systemów totalitarnych spo?ecze?stwa poczu?y si? wolne, to prawie równocze?nie zrodzi? si? inny podstawowy problem - problem u?ycia wolno?ci. A problem ten ma wymiar nie tylko indywidualny, ale tak?e zbiorowy. Domaga si? on rozwi?zania niejako systemowego. Je?eli jestem wolny, to znaczy, ?e mog? u?ywa? w?asnej wolno?ci dobrze albo ?le. Je?eli u?ywam jej dobrze, to i ja sam przez to staj? si? dobry, a dobro, które spe?niam, wp?ywa pozytywnie na otoczenie. Je?eli za? ?le jej u?ywam, konsekwencj? tego jest zakorzenianie si? i rozprzestrzenianie z?a we mnie i w moim ?rodowisku. Niebezpiecze?stwo obecnej sytuacji polega na tym, ?e w u?yciu wolno?ci usi?uje si? abstrahowa? od wymiaru etycznego - to znaczy od wymiaru dobra i z?a moralnego. Specyficzne pojmowanie wolno?ci, które szeroko rozpowszechnia si? dzi? w opinii publicznej, odsuwa uwag? cz?owieka od odpowiedzialno?ci etycznej. To, na czym dzi? koncentruje si? uwaga, to sama wolno??. Mówi si?: wa?ne jest, a?eby by? wolnym i wykorzystywa? t? wolno?? w sposób niczym nie skr?powany, wy??cznie wed?ug w?asnych os?dów, które w rzeczywisto?ci s? tylko zachciankami. To jasne: jest to forma liberalizmu prymitywnego. Jego wp?yw, tak czy owak, jest niszcz?cy.
Trzeba jednak zaraz doda?, ?e tradycje europejskie, zw?aszcza okresu o?wieceniowego, uznaj? konieczno?? jakiego? kryterium u?ywania wolno?ci. Kryterium tym nie jest jednak dobro godziwe (bonum honestum), ale raczej u?yteczno?? i przyjemno??. Tutaj natrafiamy na bardzo istotne z?o?e tradycji my?li europejskiej, któremu trzeba po?wi?ci? nieco wi?cej uwagi.
W dzia?aniu cz?owieka poszczególne w?adze duchowe d??? ku syntezie. W syntezie tej g?ówn? rol? odgrywa wola. Dzi?ki temu zaznacza si? w dzia?aniu charakter rozumny ludzkiego podmiotu. Akty ludzkie s? wolne, a jako takie, domagaj? si? odpowiedzialno?ci podmiotu. Cz?owiek chce okre?lonego dobra, wybiera je i z kolei odpowiada za swój wybór.
Na tle takiej metafizycznej, a zarazem antropologicznej wizji dobra kszta?tuje si? podzia?, który ma ju? charakter przede wszystkim etyczny Jest to podzia?, a raczej rozró?nienie dobra godziwego (bonum honestum), dobra u?ytecznego (bonum utile) oraz dobra przyjemnego (bonumdelectabile). Te trzy odmiany dobra okre?laj? ludzkie dzia?anie w sensie organicznym. Dzia?aj?c, cz?owiek wybiera jakie? dobro, które dla tego dzia?ania staje si? celem. Je?eli podmiot wybiera bonum honestum, jego cel jest zgodny z sam? istot? przedmiotu dzia?ania, a wi?c jest to dzia?anie s?uszne. Kiedy za? przedmiotem wyboru jest bonumutile, celem jest korzy??, jak? czerpie podmiot. Problem odpowiedzialno?ci moralnej pozostaje jeszcze otwarty: tylko w przypadku gdy dzia?anie, z którego wynika dobro u?yteczne, jest godziwe, i godziwe s? ?rodki, równie? cel osi?gni?ty mo?na uwa?a? za godziwy. W?a?nie w odniesieniu do tej kwestii zaczyna si? rozdwojenie pomi?dzy tradycj? etyki arystotelesowsko-tomistycznej a nowo?ytnym utylitaryzmem.
Utylitaryzm zapomnia? o pierwszym i podstawowym wymiarze dobra, jakim jest bonumhonestum. Utylitarystyczna antropologia i wynikaj?ca z niej etyka wychodz? z za?o?enia, ?e cz?owiek zasadniczo d??y do korzy?ci w?asnej i korzy?ci grupy, do której nale?y. Ostatecznie korzy?? osobista czy kolektywna jest celem jego dzia?ania.
Je?li chodzi o bonumdelectabile, to istnia?o ono oczywi?cie tak?e w tradycji arystotelesowsko-tomistycznej. Wielcy my?liciele tego nurtu, podejmuj?c refleksj? etyczn?, zdawali sobie bowiem doskonale spraw? z tego, ?e spe?nieniu dobra godziwego towarzyszy zawsze wewn?trzna rado?? - rado?? z dobra. Wymiar dobra i wymiar rado?ci zosta? w my?leniu utylitarystów przes?oni?ty poszukiwaniem u?yteczno?ci lub przyjemno?ci. Tomistyczne bonum delectabile w nowym uj?ciu niejako si? wyemancypowa?o, staj?c si? dobrem i celem samo dla siebie. Wed?ug wizji utylitarystycznej, cz?owiek szuka w swoich dzia?aniach przede wszystkim przyjemno?ci, a nie godziwo?ci (honestum). Owszem, tacy utylitary?ci jak Jeremy Bentham czy John Stuart Mill podkre?laj?, ?e nie chodzi tylko o przyjemno?ci na poziomie zmys?owym. Wchodz? w gr? równie? przyjemno?ci duchowe. Mówi? oni, ?e trzeba tak?e bra? pod uwag? tak zwany rachunek przyjemno?ci. W?a?nie ten rachunek, wed?ug ich sposobu my?lenia, stanowi ?normatywny? wyraz etyki utylitarystycznej: maksimum przyjemno?ci dla jak najwi?kszej liczby osób. Pod takim k?tem nale?y kszta?towa? dzia?anie cz?owieka i wspó?dzia?anie ludzi.
Odpowied? na etyk? utylitarystyczn? znalaz?a si? w filozofii Immanuela Kanta. Filozof z Królewca s?usznie dostrzeg?, ?e to wysuni?cie przyjemno?ci na pierwszy plan w analizie ludzkiego dzia?ania jest niebezpieczne i zagra?a samej istocie moralno?ci. W swoim apriorycznym widzeniu rzeczywisto?ci Kant zakwestionowa? dwie rzeczy równocze?nie, a mianowicie przyjemno?? i u?yteczno??. Nie wróci? jednak do tradycji bonumhonestum. Ca?? moralno?? ludzk? opar? na apriorycznych formach umys?u praktycznego, maj?cych charakter imperatywny. Zasadniczy dla moralno?ci jest imperatyw kategoryczny, który wyra?a si? w formule: ?Post?puj tylko wed?ug takiej maksymy, dzi?ki której mo?esz zarazem chcie?, ?eby si? sta?a powszechnym prawem?.
Istnieje te? druga posta? imperatywu kategorycznego, która uwydatnia miejsce osoby w ca?ym porz?dku moralno?ci. Jej formu?a brzmi nast?puj?co: ?Post?puj tak, by? cz?owiecze?stwa tak w twej osobie, jako te? w osobie ka?dego innego u?ywa? zawsze zarazem jako celu, nigdy tylko jako ?rodka?. W tej formie cel i ?rodek powracaj? w my?li etycznej Kanta, jednak?e nie jako kategorie pierwszorz?dne, tylko wtórne.
Kategori? pierwszorz?dn? staje si? osoba. Kant poniek?d po?o?y? podwalmy pod nowoczesny personalizm w etyce. Z punktu widzenia rozwoju refleksji etycznej jest to bardzo wa?ny etap. Równie? i neotomi?ci podj?li zasad? personalizmu, opieraj?c si? na Tomaszowej koncepcji bonum honestum,bonum utile i bonum delectabile.
Z tego zwi?z?ego wywodu wida?, ?e zagadnienie w?a?ciwego u?ycia wolno?ci wi??e si? ?ci?le z ludzkim my?leniem na temat dobra i z?a. Jest to zagadnienie pasjonuj?ce w znaczeniu nie tylko praktycznym, ale równie? teoretycznym. Je?eli etyka jest filozoficzn? nauk? o dobru i z?u moralnym, to musi czerpa? swoje podstawowe kryterium oceny z istotnej w?a?ciwo?ci ludzkiej woli, jak? jest wolno??. Cz?owiek mo?e czyni? dobrze lub ?le, poniewa? jego wola jest wolna, ale tak?e omylna. Kiedy wybiera, czyni to zawsze wed?ug jakiego? kryterium. Tym kryterium mo?e by? godziwo?? obiektywna lub te? u?yteczno?? w znaczeniu utylitarystycznym. Etyka absolutnego imperatywu Kanta s?usznie uwydatni?a zobowi?zuj?cy charakter moralnych rozstrzygni?? cz?owieka. Chyba jednak równocze?nie oderwa?a si? od tego, co stanowi prawdziwie obiektywne kryterium owych rozstrzygni??: uwydatnia?a podmiotow? powinno??, natomiast oderwa?a si? od tego, co jest fundamentem moralno?ci, czyli od bonum honestum. Je?eli za? chodzi o bonumdelectabile, w takim znaczeniu, jakim je rozumieli utylitary?ci anglosascy, Kant w zasadzie wykluczy? je z zakresu moralno?ci.
Ca?y powy?szy wywód dotycz?cy teorii dobra i z?a nale?y do filozofii moralno?ci. Po?wi?ci?em tym zagadnieniom kilka lat pracy na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Moje refleksje dotycz?ce tego tematu znalaz?y wyraz w ksi??ce Mi?o?? i odpowiedzialno??, potem w studium Osoba i czyn, a wreszcie, na dalszym jeszcze etapie, w ?rodowych katechezach, które ukaza?y si? w zbiorze pod tytu?em M??czyzn? i niewiast? stworzy? ich. Na podstawie pó?niejszych lektur, a tak?e prac, jakie prowadzi?em na seminarium etyki w Lublinie, mog?em si? przekona?, jak bardzo ta tematyka odzywa si? u ró?nych my?licieli wspó?czesnych: u Maxa Schelera i innych fenomenologów, u Jeana Paula Sartre?a czy te? u Emmanuela Levinasa i Paula Ricoeura, ale tak?e u W?adimira So?owjowa, nie mówi?c ju? o Fiodorze Dostojewskim. Poprzez te analizy rzeczywisto?ci antropologicznej przeziera na ró?ne sposoby ludzka potrzeba odkupienia i potwierdza si? konieczno?? Odkupiciela dla zbawienia cz?owieka.
 


 
8.
Wolno?? jest dla mi?o?ci

 
Wspó?czesna historia przynios?a nam obszerne i tragicznie wymowne dowody z?ego u?ycia wolno?ci. Pozostaje jednaj do wyja?nienia w sposób pozytywny, na czym polega i do czego s?u?y ludzka wolno???
 
Dotykamy tutaj problemu, który je?li by? wa?ny w ca?ej naszej przesz?o?ci, to sta? si? jeszcze wa?niejszy w tera?niejszo?ci, po wydarzeniach roku 1989. Czym jest ludzka wolno??? Odpowied? znajdujemy ju? u Arystotelesa. Dla Arystotelesa wolno?? jest w?asno?ci? woli, która urzeczywistnia si? przez prawd?. Jest zadana cz?owiekowi. Nie ma wolno?ci bez prawdy. Wolno?? jest kategori? etyczn?. Tego uczy Arystoteles przede wszystkim w swojej Etyce nikomachejskiej, zbudowanej jako system etyki filozoficznej. Ta naturalna etyka zosta?a w ca?o?ci zaadoptowana przez ?w. Tomasza w jego Sumie teologicznej. W ten sposób Etyka nikomachejska trwa w dziejach moralno?ci, jednak ju? z cechami etyki chrze?cija?skiej, tomistycznej.
?w. Tomasz zaakceptowa? w ca?ej pe?ni arystotelesowski system cnót. Dobro, które staje przed ludzk? wolno?ci? jako zadanie do spe?nienia, to jest w?a?nie dobro cnoty. Chodzi przede wszystkim o tak zwane cztery cnoty kardynalne: roztropno??, sprawiedliwo??, m?stwo i wstrzemi??liwo??. Roztropno?? ma znaczenie kierownicze. Sprawiedliwo?? warunkuje ?ad spo?eczny. Wstrzemi??liwo?? i m?stwo determinuj? natomiast ?ad wewn?trzny w cz?owieku, okre?laj? bowiem to dobro, które pozostaje w relacji do ludzkiej pop?dliwo?ci i po??dliwo?ci: vis irascibilis - vis concupiscibilis. Tak wi?c u podstaw Etyki nikomachejskiej stoi wyra?nie ?ci?le okre?lona antropologia.
Do tego systemu cnót kardynalnych w??czaj? si? cnoty, które s? im na ró?ne sposoby przyporz?dkowane. Mo?na powiedzie?, ?e system cnót warunkuj?cych spe?nianie si? ludzkiej wolno?ci w prawdzie jest systemem kompletnym. Nie jest to system abstrakcyjny i aprioryczny. Arystoteles wychodzi od do?wiadczenia podmiotu moralnego. ?w. Tomasz równie? wychodzi od do?wiadczenia moralno?ci, ale szuka dla niego tak?e ?wiate? zawartych w Pi?mie ?wi?tym. Najwi?kszym ?wiat?em jest przykazanie mi?o?ci Boga i bli?niego. W nim wolno?? ludzka znajduje najpe?niejsze urzeczywistnienie. Wolno?? jest dla mi?o?ci. Spe?nianie jej przez mi?o?? mo?e osi?ga? równie? stopie? heroiczny Chrystus mówi o ?dawaniu ?ycia? za brata, za drug? istot? ludzk?. W dziejach chrze?cija?stwa nie brakowa?o tych, którzy na ró?ne sposoby ?dawali ?ycie? za bli?nich, a dawali je, aby na?ladowa? Chrystusa. By?o tak szczególnie w przypadku m?czenników, których ?wiadectwo towarzyszy chrze?cija?stwu od czasów apostolskich a? po nasze czasy. XX stulecie by?o wielkim wiekiem m?czenników chrze?cija?skich, i to zarówno w Ko?ciele katolickim, jak i w innych Ko?cio?ach i Wspólnotach ko?cielnych.
Wracaj?c do Arystotelesa, trzeba doda?, ?e obok Etyki nikomachejskiej pozostawi? on jeszcze inne dzie?o, dotycz?ce tym razem etyki spo?ecznej. Nosi tytu? Polityka, Arystoteles nie odnosi si? w nim do kwestii zwi?zanych z konkretn? strategi? ?ycia politycznego, ale ogranicza si? do okre?lenia zasad etycznych, na których powinien si? opiera? ka?dy sprawiedliwy ustrój. Do Polityki Arystotelesowskiej nawi?zuje katolicka nauka spo?eczna, która nabra?a szczególnego znaczenia w czasach nowo?ytnych pod wp?ywem kwestii robotniczej. Od wielkiej encykliki Leona XIII Rerum novarum, jeszcze z roku 1891, XX stulecie naznaczone by?o szeregiem dokumentów Magisterium, które maj? zasadnicze znaczenie dla ró?norakich, narastaj?cych stopniowo kwestii spo?ecznych. Encyklika Quadragesimoanno Piusa XI, og?oszona z okazji czterdziestolecia Rerum novarum, odnosi si? bezpo?rednio do kwestii robotniczej. Natomiast Jan XXIII w Materet magistra rozwa?a dog??bnie kwesti? sprawiedliwo?ci spo?ecznej w odniesieniu do wielkich rzesz ludzi pracuj?cych na roli; potem w encyklice Pacem in tenis kre?li g?ówne zasady sprawiedliwego pokoju i porz?dku mi?dzynarodowego, podejmuj?c i rozwijaj?c pryncypia zarysowane ju? w niektórych wa?nych wypowiedziach Piusa XII. Pawe? VI w li?cie apostolskim Octogesimaadveniens powraca do problemu pracy przemys?owej, za? w encyklice Populomm progressio zatrzymuje si? w sposób szczególny na analizie ró?nych aspektów sprawiedliwego post?pu. Ca?a ta problematyka wejdzie równie? w zakres refleksji Ojców II Soboru Watyka?skiego, a zw?aszcza b?dzie podj?ta w Konstytucji Gaudium et spes. Wychodz?c od podstawowej problematyki powo?ania osoby ludzkiej, dokument soborowy analizuje po kolei jego ró?norakie wymiary. W szczególno?ci zatrzymuje si? na ma??e?stwie i rodzinie, zapytuje o kultur?, podejmuje z?o?one zagadnienia ?ycia ekonomicznego, politycznego i spo?ecznego zarówno w wymiarze narodowym, jak i mi?dzynarodowym. Ca?a ta problematyka spo?eczna zostanie przypomniana przeze mnie w dwóch encyklikach: Sollicitudo rei socialis oraz Centesimus annus. Przedtem jeszcze osobn? encyklik? po?wi?ci?em ludzkiej pracy - Laborem exercens. Przewidziana na 90-lecie Rerum novarum, ukaza?a si? z pewnym opó?nieniem z powodu zamachu na ?ycie papie?a.
Mo?na powiedzie?, ?e u ?róde? tych wszystkich dokumentów Magisterium znajduje si? temat wolno?ci cz?owieka. Wolno?? jest dana cz?owiekowi przez Stwórc? i jest mu równocze?nie zadana. Poprzez wolno?? bowiem cz?owiek jest powo?any do przyj?cia i realizacji prawdy. Wybieraj?c i wype?niaj?c prawdziwe dobro w ?yciu osobistym i rodzinnym, w rzeczywisto?ci ekonomicznej i politycznej, czy wreszcie w ?rodowisku narodowym i mi?dzynarodowym, cz?owiek realizuje swoj? wolno?? w prawdzie. Pozwala mu to unika? mo?liwych dewiacji, jakie zna historia, albo je przezwyci??a?. Jedn? z nich by? z pewno?ci? renesansowy makiawelizm; tak? dewiacj? by?y tak?e ró?ne formy utylitaryzmu spo?ecznego, od klasowego (marksizm) do narodowego (narodowy socjalizm, faszyzm). Po upadku w Europie obu tych systemów staje przed spo?ecze?stwami, zw?aszcza dawnego bloku sowieckiego, problem liberalizmu. Zagadnienie to by?o ?ywo dyskutowane w zwi?zku z encyklik? Centesimus annus, a tak?e, w innym aspekcie, w zwi?zku z encyklik? Veritatis splendor. Powracaj? w tych dyskusjach odwieczne pytania, które ju? na ko?cu XIX stulecia podejmowa? Leon XIII, po?wi?caj?c problematyce wolno?ci wiele encyklik.
Z tej pobie?nej analizy historii my?li na ten temat wida?, jak bardzo podstawowe jest pytanie o ludzk? wolno??. Wolno?? jest sob?, jest wolno?ci? w takiej mierze, w jakiej jest urzeczywistniana przez prawd? o dobru. Tylko wtedy ona sama jest dobrem. Je?eli wolno?? przestaje by? zwi?zana z prawd?, a uzale?nia prawd? od siebie, tworzy logiczne przes?anki, które maj? szkodliwe konsekwencje moralne. Ich rozmiary s? czasami nieobliczalne. W tym przypadku nadu?ycie wolno?ci wywo?uje reakcj?, która przyjmuje posta? takiego czy innego systemu totalitarnego. Jest to jedna z form zniszczenia wolno?ci, której skutków do?wiadczyli?my w wieku XX i nie tylko.
 


 
9.
Nauka z najnowszej historii

 
Ojciec ?wi?ty by? naocznym ?wiadkiem d?ugiego i trudnego okresu w historii Polski i krajów by?ego bloku wschodniego (1939-1989). Jak? nauk?, wed?ug Waszej ?wi?tobliwo?ci, mo?emy wynie?? z do?wiadcze? Jego kraju rodzinnego, a w szczególno?ci z do?wiadcze? Ko?cio?a w Polsce w tym okresie?
 
Pi??dziesi?t lat zmaga? z totalitaryzmem stanowi okres niepozbawiony znaczenia opatrzno?ciowego: wyra?a?a si? w nich spo?eczna potrzeba samoobrony przed zniewoleniem ca?ego narodu. Chodzi?o o samoobron?, która dzia?a?a nie tylko w perspektywie negatywnej. Spo?ecze?stwo nie tylko odrzuca?o hitleryzm jako system zmierzaj?cy do zniszczenia Polski, a z kolei komunizm jako system narzucony ze Wschodu, ale w swym oporze trzyma?o si? warto?ci o wielkiej pozytywnej tre?ci. Chc? powiedzie?, ?e nie chodzi?o o zwyczajne odrzucenie tamtych wrogich systemów. W owych czasach by?o to odzyskiwanie i potwierdzanie fundamentalnych warto?ci, jakimi spo?ecze?stwo ?y?o i jakim pragn??o pozosta? wierne. Odnosz? si? tu zarówno do stosunkowo krótkiego okresu okupacji niemieckiej, jak i do czterdziestu z gór? lat panowania komunistycznego, w czasach Polski Ludowej.
Czy proces ten by? pog??biony? Czy by? to proces w pewnej mierze instynktowny? By? mo?e, ?e w wielu wypadkach przejawia? raczej charakter instynktowny. Polacy swoim sprzeciwem wyra?ali nie tyle jaki? wybór oparty na motywacjach teoretycznych, ile po prostu to, ?e nie mog? si? nie sprzeciwia?. By?a to sprawa jakiego? instynktu czy intuicji, chocia? sprzyja?o to równie? procesom pog??biania ?wiadomo?ci warto?ci religijnych i idea?ów spo?ecznych, stanowi?cych fundament tego odrzucenia, na skal? nie znan? nigdy przedtem w dziejach Polski.
Pragn? przytoczy? tutaj rozmow?, jak? mia?em podczas studiów w Rzymie z jednym z moich kolegów z kolegium, Flamandem z Belgii. Ten m?ody ksi?dz by? zwi?zany z dzie?em ks. Josepha Cardijna, pó?niejszego kardyna?a. Dzie?o to jest znane pod nazw?: JOC (Jeunesse Ouvriere Chretienne), czyli Chrze?cija?ska M?odzie? Robotnicza. W naszej rozmowie zeszli?my na temat sytuacji, jaka ukszta?towa?a si? w Europie po zako?czeniu II wojny ?wiatowej. Mój kolega powiedzia? mniej wi?cej tak: ?Pan Bóg dopu?ci?, ?e do?wiadczenie tego z?a, jakim jest komunizm, spad?o na was... A dlaczego tak dopu?ci???. I sam da? odpowied?, któr? uwa?am za znamienn?: ?Nam na Zachodzie zosta?o to oszcz?dzone, by? mo?e dlatego, ?e my na zachodzie Europy by?my nie wytrzymali podobnej próby, a wy wytrzymacie?. To zdanie m?odego Flamanda wyry?o si? w mej pami?ci. W jakiej? mierze mia?o ono znaczenie prorocze. Cz?sto do niego powracam my?l? i coraz wyra?niej widz?, ?e te s?owa zawiera?y pewn? diagnoz?.
Oczywi?cie, nie mo?na zbytnio upraszcza? problemu, przesadnie podkre?laj?c dychotomiczn? wizj? Europy podzielonej na Zachód i Wschód. Kraje Europy Zachodniej maj? najd?u?sz? tradycj? chrze?cija?sk?. W krajach tych kultura chrze?cija?ska osi?gn??a swoje szczyty. Ich narody ubogaci?y Ko?ció? wielk? ilo?ci? ?wi?tych. W Europie Zachodniej powsta?y wielkie dzie?a sztuki: majestatyczne roma?skie i gotyckie katedry, a potem barokowe bazyliki, malarstwo Giotta, Fra Angelica, niezliczonych artystów XV i XVI wieku, rze?by Micha?a Anio?a, kopu?a Bazyliki ?w. Piotra i Kaplica Syksty?ska. Tu ujrza?y ?wiat?o sumy teologiczne, a w?ród nich najwspanialsza Suma ?w. Tomasza z Akwinu; tu ukszta?towa?y si? najwy?sze tradycje chrze?cija?skiej duchowo?ci, dzie?a mistyków i mistyczek w krajach germa?skich, pisma ?w. Katarzyny ze Sieny we W?oszech, ?w. Teresy z Avila i ?w. Jana od Krzy?a w Hiszpanii. Tu narodzi?y si? pot??ne zakony monastyczne, poczynaj?c od zakonu ?w. Benedykta, którego mo?na ?mia?o nazwa? ojcem i wychowawc? ca?ej Europy, i zas?u?one zakony ?ebracze, a w?ród nich franciszkanie i dominikanie, a? do zgromadze? Reformy katolickiej i wieków pó?niejszych, które przynios?y tyle dobra w Ko?ciele. Wielka epopeja misyjna czerpa?a przede wszystkim z europejskiego Zachodu, a dzi? powstaj? tam wspania?e i dynamiczne ruchy apostolskie, których ?wiadectwo nie mo?e nie przynosi? owoców równie? w porz?dku doczesnym. W tym sensie mo?na powiedzie?, ?e Chrystus jest wci?? ?kamieniem w?gielnym? budowy i odbudowy spo?ecze?stw chrze?cija?skiego Zachodu.
Trudno jednak równocze?nie nie dostrzec, ?e wci?? na nowo daje o sobie zna? odrzucenie Chrystusa. Wci?? ujawniaj? si? oznaki innej cywilizacji ni? ta, której ?kamieniem w?gielnym? jest Chrystus - cywilizacji, która je?li nie jest programowo ateistyczna, to jest na pewno pozytywistyczna i agnostyczna, skoro kieruje si? zasad?: my?le? i dzia?a? tak, ?jakby Bóg nie istnia??. Takie uj?cie ?atwo daje si? odczyta? we wspó?czesnej tak zwanej mentalno?ci naukowej, albo raczej scjentystycznej, jak te? w literaturze, a zw?aszcza w mass mediach. A ?y? tak, ?jakby Bóg nie istnia??, to znaczy ustawia? si? poza wspó?rz?dnymi dobra i z?a, to jest poza tym kontekstem warto?ci, których On sam, Bóg, jest ?ród?em. Wysuwa si? roszczenie, a?eby cz?owiek sam stanowi? o tym, co jest dobre, a co z?e. I ten program z ró?nych stron jest proponowany i propagowany.
Je?eli z jednej strony Zachód wci?? daje ?wiadectwo dzia?ania ewangelicznego zaczynu, to równocze?nie z drugiej nie mniej mocne s? pr?dy antyewangelizacji. Godzi ona w same podstawy ludzkiej moralno?ci, godzi w rodzin? i propaguje moralny permisywizm, rozwody, woln? mi?o??, przerywanie ci??y, antykoncepcj?, walk? z ?yciem na etapie pocz?cia, a tak?e na etapie schy?ku, manipulacj? ?yciem. Program ten jest wspierany olbrzymimi ?rodkami finansowymi, nie tylko w poszczególnych spo?ecze?stwach, ale tak?e w skali ?wiatowej. Mo?e bowiem dysponowa? pot??nymi centrami wp?ywów i ekonomicznych, przez które usi?uje narzuca? warunki krajom b?d?cym na drodze rozwoju. Wobec tego wszystkiego s?usznie mo?na si? pyta?, czy to nie jest równie? inna posta? totalitaryzmu, ukryta pod pozorami demokracji.
By? mo?e wi?c, ?e ten mój flamandzki kolega mia? to wszystko na my?li, kiedy mówi?: ?Mo?e my na Zachodzie nie byliby?my w stanie wytrzyma? podobnej próby. A wy wytrzymacie?. Rzecz znamienna, ?e tak? sam? opini? us?ysza?em, ju? jako papie?, z ust jednego z wybitnych polityków europejskich. Powiedzia?: ?Je?eli komunizm sowiecki pójdzie na Zachód, my nie b?dziemy w stanie si? obroni?... Nie ma si?y, która by nas zmobilizowa?a do takiej obrony...?. Wiemy, ?e komunizm upad? ostatecznie z powodu niewydolno?ci spo?eczno-ekonomicznej tego systemu. Ale nie znaczy to, ?e zosta? rzeczywi?cie odrzucony jako ideologia i jako filozofia. W pewnych kr?gach na Zachodzie wci?? jeszcze jego zmierzch uwa?a si? za szkod? i odczuwa jako brak.
Czego mo?emy si? wi?c nauczy? z tych lat zdominowanych przez ?ideologie z?a? i walk? z nimi? My?l?, ?e musimy si? nauczy? przede wszystkim si?gania do korzeni. Tylko wtedy z?o wyrz?dzone przez faszyzm czy komunizm mo?e nas w jakim? sensie ubogaca?, mo?e nas prowadzi? do dobra, a to niew?tpliwie jest program chrze?cija?ski. ?Nie daj si? zwyci??y? z?u, ale z?o dobrem zwyci??aj? - pisze ?w. Pawe? (Rz 12, 21). Z tego punktu widzenia my w Polsce mo?emy mie? osi?gni?cia. Stanie si? tak jednak?e pod warunkiem, ?e nie zatrzymamy si? na powierzchni, nie ulegniemy propagandzie tego o?wiecenia, któremu w jakiej? mierze oparli si? ju? Polacy w XVIII wieku, aby dzi?ki temu w wieku XIX zdoby? si? na taki wysi?ek, który potem, po I i II wojnie ?wiatowej, doprowadzi? do odzyskania niepodleg?o?ci. Hart ducha spo?ecze?stwa ujawni? si? pó?niej w walce z komunizmem, któremu Polska opiera?a si? a? do zwyci?stwa w roku 1989. Chodzi o to, a?eby?my tego zwyci?stwa teraz nie zmarnowali.
Na Kongresie Teologów Europy ?rodkowej i Wschodniej w Lublinie, w roku 1991, próbowano podsumowa? do?wiadczenia Ko?cio?ów z tego czasu walki z komunistycznym totalitaryzmem i da? o nich ?wiadectwo. Teologia, jaka rozwin??a si? w tej cz??ci Europy, nie jest teologi? w znaczeniu zachodnim. Jest to co? wi?cej ni? teologia w ?cis?ym znaczeniu. To jest w?a?nie ?wiadectwo ?ycia, ?wiadectwo o tym, co to znaczy czu? si? w Bo?ych r?kach, co to znaczy ?uczy? si? Chrystusa?, który powierzy? siebie d?oniom Ojca a? do: ?Ojcze, w r?ce Twoje oddaj? ducha mego? (?k 23, 46), wypowiedzianego na krzy?u. W?a?nie to znaczy ?uczy? si? Chrystusa?: wnikn?? w ca?? g??bi? tajemnicy Boga, który na tej drodze dokonuje odkupienia ?wiata. Mia?em okazj? spotka? uczestników tego kongresu na Jasnej Górze, przy okazji ?wiatowego Dnia M?odzie?y, a nast?pnie zapozna? si? z tre?ci? wielu ich wypowiedzi. S? to dokumenty, które nieraz zdumiewaj? sw? prostot? i g??bi? zarazem.
Mówi?c o tych problemach, napotykamy jednak powa?n? trudno??. Wiele ich z?o?onych aspektów cz?sto jest poza zasi?giem wypowiedzenia. Jest w tym wszystkim wszak?e dzia?anie Boga, które dokonuje si? za ludzkim po?rednictwem: przez dobre dzie?a ludzi, oczywi?cie, ale tak?e przez ich b??dy, z których Bóg jest w stanie wydoby? wi?ksze dobro. Ca?e XX stulecie by?o naznaczone jakim? szczególnym dzia?aniem Boga, który jest Ojcem ?bogatym w mi?osierdzie? - divesin misericordia... (por. Ef 2, 4).
 


 
10.
Tajemnica mi?osierdzia

 
Czy móg?by Ojciec ?wi?ty zatrzyma? si? na tajemnicy mi?o?ci i mi?osierdzia? Wydaje si? bowiem wa?ne, by pog??bi? t? analiz?, si?gn?? do istoty tych dwóch Bo?ych atrybutów, tak dla nas znacz?cych.
 
Psalm Miserere jest chyba jedn? z najwspanialszych modlitw, jakie Ko?ció? odziedziczy? po Starym Testamencie. Okoliczno?ci jego powstania s? znane. Zrodzi? si? jako wo?anie grzesznika, króla Dawida, który przyw?aszczy? sobie ma??onk? ?o?nierza Uriasza i pope?ni? z ni? cudzo?óstwo, a nast?pnie, dla zatarcia ?ladów swojego przest?pstwa, postara? si? o to, ?eby prawowity m?? owej kobiety poleg? na placu boju. Przejmuj?ce jest to miejsce w Drugiej Ksi?dze Samuela, kiedy prorok Natan podnosi na Dawida oskar?aj?cy palec, wskazuj?c na niego jako winnego wielkiego przest?pstwa przed Bogiem: ?Ty jeste? tym cz?owiekiem? (2 Sm 12, 7). Wówczas król doznaje jak gdyby o?wiecenia, z którego wyp?ywa g??bokie wzruszenie, znajduj?ce upust w s?owach Miserere. Jest to psalm, który chyba cz??ciej od innych bywa. stosowany w liturgii:
 
Miserere mei, Deus,
secundum misericordiam tuam;
et secundum multitudinem miserationum tuarum
dele iniquitatem meam.
Amplius lava me ab iniquitate mea,
et a peccato meo munda me.
Quoniam iniquitatem meam ego cognosco,
et peccatum meum contra me est semper.
Tibi, tibi soli peccavi
et malum coram te feci,
ut iustus inveniaris in sententia tua
et aequus in iudicio tuo...
 
Jest jakie? szczególne pi?kno w tym powolnym falowaniu s?ów ?aci?skich, a równocze?nie falowaniu my?li, uczu? i odruchów serca. Oczywi?cie, j?zyk orygina?u psalmu Miserere by? inny, ale nasze ucho przyzwyczajone jest do przek?adu ?aci?skiego, mo?e nawet bardziej ni? do tych w j?zykach wspó?czesnych, chocia? i te wspó?czesne s?owa, a zw?aszcza melodie s? na swój sposób przejmuj?ce:
 
B?d? mi lito?ciw, Bo?e niesko?czony,
wed?ug wielkiego mi?osierdzia Twego!
Wed?ug lito?ci Twej nie policzonej
chciej zmaza? mnóstwo przewinienia mego.
Obmyj mi? z z?o?ci, obmyj tej godziny,
oczy?? mi? z brudu, w którym mi? grzech trzyma;
bo ja poznaj? wielko?? mojej winy,
i grzech mój zawsze przed mymi oczyma.
Odpu?? przed Tob? grzech mój pope?niony,
bo? przyrzek?, ?e ta kary ujdzie g?owa,
któr?-? przyniesie grzesznik uni?ony,
by nie mówiono, ?e nie trzymasz s?owa.
Wspomnij, ?em w grzechu od matki pocz?ty,
st?d mi z?a sk?onno??; chocia? z drugiej strony,
?e lubisz prawd? Twej m?dro?ci ?wi?tej,
i Twych tajemnic jestem nauczony (...)
 
(Ps 51 (50), 3-17, t?um. Franciszek Karpi?ski)
 
Te s?owa w?a?ciwie nie wymagaj? ?adnego komentarza. One mówi? same za siebie. One same objawiaj? prawd? o krucho?ci moralnej cz?owieka. Oskar?a on siebie przed Bogiem, bo wie, ?e grzech jest przeciwny ?wi?to?ci jego Stwórcy. Równocze?nie te? cz?owiek-grzesznik wie o tym, ?e Bóg jest mi?osierdziem i ?e to mi?osierdzie jest niesko?czone: Bóg wci?? na nowo gotów jest przebacza? i usprawiedliwia? grzesznego cz?owieka.
Sk?d si? bierze to niesko?czone mi?osierdzie Ojca? Dawid jest cz?owiekiem Starego Testamentu. Zna Boga Jedynego. My, ludzie Nowego Przymierza, w Dawidowym Miserere mo?emy rozpozna? obecno?? Chrystusa, Syna Bo?ego, którego Ojciec uczyni? grzechem za nas (por. 2 Kor 5, 21). Chrystus wzi?? na siebie grzechy nas wszystkich (por. Iz 53, 12), aby uczyni? zado?? sprawiedliwo?ci, i w ten sposób zachowa? równowag? pomi?dzy sprawiedliwo?ci? a mi?osierdziem Ojca. Rzecz znamienna, ?e tego Syna ?wi?ta Faustyna widzia?a jako Boga mi?osiernego, kontempluj?c Go nie przede wszystkim na krzy?u, ale raczej jako zmartwychwsta?ego i uwielbionego. Dlatego swoj? mistyk? mi?osierdzia zwi?za?a z tajemnic? Wielkiej Nocy, w której Chrystus jawi si? jako zwyci?zca grzechu i ?mierci (por. J 20, 19-23).
Je?li wspominam tutaj siostr? Faustyn? i zainaugurowany przez ni? kult Chrystusa mi?osiernego, to tak?e dlatego, ?e i ona nale?y do naszych czasów. ?y?a w pierwszych dekadach XX stulecia, a zmar?a przed II wojn? ?wiatow?. I w?a?nie w tym czasie zosta?a jej objawiona tajemnica mi?osierdzia Bo?ego, a to, co prze?y?a, zapisa?a w swym Dzienniczku. Tym, którzy przeszli przez do?wiadczenie II wojny ?wiatowej, s?owa zapisane w Dzienniczku ?wi?tej Faustyny jawi? si? jako szczególna Ewangelia mi?osierdzia Bo?ego napisana w perspektywie XX wieku. Ludzie tego stulecia poj?li to przes?anie. Zrozumieli je w?a?nie poprzez to dramatyczne spi?trzenie z?a, które przynios?a z sob? II wojna ?wiatowa, a potem okrucie?stwa systemów totalitarnych. Jakby Chrystus chcia? objawi?, ?e miar? wyznaczon? z?u, którego sprawc? i ofiar? jest cz?owiek, jest ostatecznie Bo?e mi?osierdzie. Oczywi?cie, jest w mi?osierdziu Bo?ym zawarta równie? sprawiedliwo??, ale nie jest ona ostatnim s?owem Bo?ej ekonomii w dziejach ?wiata, a zw?aszcza w dziejach cz?owieka. Bóg zawsze potrafi wyprowadzi? dobro ze z?a, Bóg chce, a?eby wszyscy byli zbawieni i mogli doj?? do poznania prawdy (por. 1 Tm 2, 4) - Bóg jest Mi?o?ci? (por. 1 J 4, 8). Chrystus ukrzy?owany i zmartwychwsta?y, tak jak ukaza? si? siostrze Faustynie, jest szczególnym objawieniem tej prawdy.
Pragn? tu jeszcze nawi?za? do tego, co powiedzia?em na temat do?wiadcze? Ko?cio?a w Polsce z czasów oporu przeciw komunizmowi. Wydaje mi si?, ?e maj? one uniwersalne znaczenie. My?l?, ?e równie? siostra Faustyna i jej ?wiadectwo o tajemnicy Bo?ego mi?osierdzia ma miejsce w tej perspektywie. To, co pozosta?o po niej jako dziedzictwo jej duchowo?ci, mia?o wielk? wag? - wiemy o tym z do?wiadczenia -dla oporu przeciw z?u dzia?aj?cemu w ówczesnych nieludzkich systemach. Wszystko to zachowuje konkretne znaczenie nie tylko dla Polaków, ale tak?e w szerokim zasi?gu Ko?cio?a powszechnego. Pokaza?a to wyra?nie mi?dzy innymi beatyfikacja i kanonizacja siostry Faustyny Jakby Chrystus chcia? mówi? za jej po?rednictwem: ?Z?o nie odnosi ostatecznego zwyci?stwa!?. Tajemnica paschalna potwierdza, ?e ostatecznie zwyci?skie jest dobro; ?e ?ycie odnosi zwyci?stwo nad ?mierci?; ?e nad nienawi?ci? tryumfuje mi?o??.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 81 goĹ›ci