MIARA WYZNACZONA Z?U
Czytelnia - Publikacje religijne

 

MIARA WYZNACZONA Z?U
 
1. Mysterium iniquitatis:Koegzystencja dobra i z?a
2. Ideologie z?a
3. Miara wyznaczona z?u w dziejach Europy
4. Odkupienie jako boska miara wyznaczona z?u
5. Tajemnica odkupienia
6. Odkupienie: zwyci?stwo zadane cz?owiekowi

 


 
1.
Mysterium iniquitatis: Koegzystencja dobra i z?a
 
Po upadku dwu pot??nych systemów totalitarnych - nazizmu w Niemczech i komunistycznego ?realnego socjalizmu? Zwi?zku Radzieckiego - które zaci??y?y nad ca?ym wiekiem XX i s? odpowiedzialne za niezliczone zbrodnie, wydaje si?, ze przysz?a pora na zastanowienie si? nad ich genez?, skutkami, a zw?aszcza nad ich znaczeniem w historii ludzko?ci. Jak, Ojcze ?wi?ty, nale?y rozumie? sens tego wielkiego ?wybuchu? z?a?
 
Wiek XX by? w jakim? sensie widowni? narastania procesów dziejowych, a tak?e procesów ideowych, które zmierza?y w kierunku wielkiego ?wybuchu? z?a, ale tak?e by? widowni? ich pokonywania. Czy zatem spojrzenie na Europ? jedynie od strony z?a, które pojawi?o si? w jej nowo?ytnych dziejach, jest spojrzeniem s?usznym? Czy nie zawiera si? tutaj jaka? jednostronno??? Nowo?ytne dzieje Europy, naznaczone - zw?aszcza na Zachodzie - wp?ywami o?wiecenia, zrodzi?y tak?e wiele dobrych owoców. Jest to poniek?d zgodne z natur? z?a, tak jak je definiuje, zgodnie z uj?ciem ?w. Augustyna, ?w. Tomasz. Z?o jest zawsze brakiem jakiego? dobra, które w danym bycie powinno si? znajdowa?, jest niedostatkiem. Nigdy nie jest jednak ca?kowit? nieobecno?ci? dobra. W jaki sposób z?o wyra-
sta i rozwija si? na zdrowym pod?o?u dobra, stanowi poniek?d tajemnic?. Tajemnic? jest równie? owo dobro, którego z?o nie potrafi?o zniszczy?, które si? krzewi niejako wbrew z?u, i to na tej samej glebie. Przypomina si? ewangeliczna przypowie?? o pszenicy i k?kolu (por. Mt 13, 24-30). Kiedy s?udzy pytaj? gospodarza: ?Chcesz wi?c, ?eby?my poszli i zebrali go [k?kol]??, on odpowiada w sposób bardzo znamienny: ?Nie, by?cie zbieraj?c chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu ró?? a? do ?niwa; a w czasie ?niwa powiem ?e?com: zbierzcie najpierw chwast i powi??cie go w snopki na spalenie; pszenic? za? zwie?cie do mego spichlerza? (Mt 13, 29-30). W tym przypadku wspomnienie ?niwa odnosi si? do ostatniej fazy historii, do eschatologii.
Mo?na powiedzie?, ?e ta przypowie?? jest kluczem do rozumienia ca?ych dziejów cz?owieka. W ró?nych epokach i w ró?nym znaczeniu ?pszenica" ro?nie razem z ?k?kolem?, a ?k?kol? razem z ?pszenic??. Dzieje ludzko?ci s? widowni? koegzystencji dobra i z?a. Znaczy to, ?e z?o istnieje obok dobra; ale znaczy tak?e, ?e dobro trwa obok z?a, ro?nie niejako na tym samym pod?o?u ludzkiej natury. Natura bowiem nie zosta?a zniszczona, nie sta?a si? ca?kowicie z?a, pomimo grzechu pierworodnego. Zachowa?a zdolno?? do dobra i to potwierdza si? w ró?nych epokach dziejów.
 


 
2.
Ideologie z?a

 
Sk?d zatemwzi?ty si? ideologie z?a? Jakie s? korzenie nazizmu i komunizmu? Jak dosz?o do upadku tych systemów?
 
Wszystkie te pytania maj? g??bokie znaczenie filozoficzne i teologiczne. Trzeba zrekonstruowa? ?filozofi? z?a? w jej wymiarze europejskim i nie tylko europejskim. A rekonstrukcja ta wyprowadza nas poza ideologie. Zmusza nas, by wej?? w ?wiat wiary. Trzeba dotkn?? tajemnicy Boga i stworzenia, a w szczególno?ci tajemnicy cz?owieka. S? to tajemnice, którym stara?em si? da? wyraz w pierwszych latach mego pos?ugiwania na Stolicy ?w. Piotra poprzez encykliki Redemptor hominis, Dives in misericordia oraz Dominum et vivificantem. Ca?y ten tryptyk odpowiada w istocie trynitarnej tajemnicy Boga. Wszystko, co zawiera si? w encyklice Redemptor hominis, przynios?em z sob? z Polski. Równie? refleksje zawarte w Dives in misericordia by?y owocem moich do?wiadcze? duszpasterskich zdobytych w Polsce, a w sposób szczególny w Krakowie. Przecie? tam znajduje si? grób siostry Faustyny Kowalskiej, której Chrystus pozwoli? by? szczególnie natchnion? wyrazicielk? prawdy o Bo?ym mi?osierdziu. Prawda ta ukszta?towa?a w Faustynie niezwykle bogate ?ycie mistyczne. By?a to osoba prosta, niewykszta?cona, a mimo to ludzie czytaj?cy Dzienniczek jej objawie? zdumiewaj? si? nad g??bi? mistycznego do?wiadczenia, które w nim si? zawiera.
Mówi? o tym dlatego, ?e objawienia siostry Faustyny, skoncentrowane na tajemnicy Bo?ego mi?osierdzia, odnosz? si? do czasu przed n wojn? ?wiatow?. To jest w?a?nie ten czas, w którym powstawa?y i rozwija?y si? owe ideologie z?a, jakimi by?y nazizm i komunizm. Siostra Faustyna sta?a si? rzeczniczk? przes?ania, i? jedyn? prawd? zdoln? zrównowa?y? z?o tych ideologii jest ta, ?e Bóg jest Mi?osierdziem - prawda o Chrystusie mi?osiernym. I dlatego, powo?any na Stolic? Piotrow?, czu?em szczególn? potrzeb? przekazania tych rodzimych do?wiadcze?, które z pewno?ci? nale?? do skarbca Ko?cio?a powszechnego.
Encyklika o Duchu ?wi?tym Dominum et vivificantem ma ju? swój rzymski rodowód. Dojrzewa?a nieco pó?niej. Zrodzi?a si? z medytacji nad Ewangeli? ?w. Jana, nad tym, co Chrystus mówi? podczas Ostatniej Wieczerzy W?a?nie w tych ostatnich godzinach ziemskiego ?ycia Chrystusa otrzymali?my chyba najpe?niejsze objawienie o Duchu ?wi?tym. W?ród s?ów, które wypowiedzia? wówczas Jezus, znajduje si? tak?e stwierdzenie bardzo znamienne dla interesuj?cej nas kwestii. Mówi On, ?e Duch ?wi?ty ?przekona ?wiat o grzechu? (J 16, 8). Stara?em si? wnikn?? w te s?owa i to doprowadzi?o mnie do pierwszych stron Ksi?gi Rodzaju, do wydarzenia, które zosta?o nazwane ?grzechem pierworodnym?. ?w. Augustyn z niezwyk?? wnikliwo?ci? scharakteryzowa? natur? tego grzechu w nast?puj?cej formule: amorsui usque ad contemptum Dei - ?mi?o?? siebie a? do negacji Boga? (De civitate Dei, XIV, 28). W?a?nie amorsui - mi?o?? w?asna - popchn??a pierwszych rodziców ku pierwotnemu niepos?usze?stwu, które da?o pocz?tek rozszerzaniu si? grzechu w ca?ych dziejach cz?owieka. Odpowiadaj? temu s?owa z Ksi?gi Rodzaju: ?Tak jak Bóg b?dziecie znali dobro i z?o? (Rdz 3,5), czyli b?dziecie sami stanowi? o tym, co jest dobrem, a co z?em.
I ten w?a?nie pierworodny wymiar grzechu nie móg? znale?? wspó?miernej rekompensaty w innej postaci, jak poprzez przeciwstawne amor Dei usque ad contemptum sui - ?mi?o?? Boga a? do negacji siebie?. Tutaj w?a?nie dotykamy tajemnicy odkupienia cz?owieka, a do tego poznania prowadzi nas Duch ?wi?ty. To On pozwala nam tak g??boko wnikn?? w mysteriumCrucis, a równocze?nie pochyli? si? nad otch?ani? z?a, którego sprawc? i zarazem ofiar? sta? si? cz?owiek na pocz?tku swoich dziejów. Do tego w?a?nie odnosi si? wyra?enie: ?przekona? ?wiat o grzechu?. A celem tego ?przekonywania? nie jest pot?pienie ?wiata. Je?eli Ko?ció? w mocy Ducha ?wi?tego nazywa z?o po imieniu, to tylko w tym celu, a?eby wskazywa? mo?liwo?? jego przezwyci??enia. Amor Dei usque ad contemptum sui ma takie w?a?nie wymiary. S? to w?a?ciwe wymiary mi?osierdzia. Bóg w Jezusie Chrystusie pochyla si? nad cz?owiekiem, aby poda? mu d?o?, a?eby go d?wign?? za ka?dym razem, gdy upada, a?eby go stale podnosi? i wspomaga? w podejmowaniu z moc? nowej drogi. Cz?owiek nie potrafi powsta? o w?asnych si?ach. Potrzebuje pomocy Ducha ?wi?tego. Je?eli odrzuca t? pomoc, wówczas dopuszcza si? grzechu, który Chrystus nazwa? ?blu?nierstwem przeciwko Duchowi?, oznajmiaj?c równocze?nie, ?e jest on nieodpuszczalny (por. Mt 12, 31). Dlaczego nieodpuszczalny? Dlatego, ?e wyklucza w samym cz?owieku pragnienie odpuszczenia. Cz?owiek odpycha mi?o?? i mi?osierdzie Boga, gdy? sam uwa?a si? za Boga. Mniema, ?e sam sobie potrafi wystarczy?.
Wspomnia?em krótko trzy encykliki, które wyda?y mi si? koniecznym komentarzem do ca?ego magisterium II Soboru Watyka?skiego, a tak?e do z?o?onych sytuacji pojawiaj?cych si? w tym momencie dziejowym, w którym wypad?o nam ?y?.
W ci?gu lat zrodzi?o si? we mnie prze?wiadczenie, ?e ideologie z?a s? g??boko zakorzenione w dziejach europejskiej my?li filozoficznej. W tym miejscu musz? dotkn?? pewnych faktów, które zwi?zane s? z dziejami Europy, a zw?aszcza jej kultury Kiedy ukaza?a si? encyklika o Duchu ?wi?tym, pewne ?rodowiska na Zachodzie bardzo negatywnie na ni? zareagowa?y. Z czego wynika?a ta reakcja? Pochodzi?a ona z tych samych ?róde?, z których przed ponad dwustu laty zrodzi?o si? tak zwane europejskie o?wiecenie - w szczególno?ci o?wiecenie francuskie, nie wykluczaj?c jednak angielskiego, niemieckiego, hiszpa?skiego czy w?oskiego. Od nich wszystkich ró?ni?o si? o?wiecenie w Polsce. Rosja za? chyba nie prze?y?a wstrz?su o?wieceniowego. Kryzys tradycji chrze?cija?skiej przyszed? tam inn? drog? i na pocz?tku XX wieku wybuch? z tym wi?ksz? gwa?towno?ci? w postaci radykalnie ateistycznej rewolucji marksistowskiej.
Aby lepiej na?wietli? ten problem, trzeba wróci? jeszcze do okresu przed o?wieceniem, a przede wszystkim do tej rewolucji, jakiej w my?leniu filozoficznym dokona? Kartezjusz. Cogito, ergo sum - ?my?l?, wi?c jestem?, przynios?o odwrócenie porz?dku w dziedzinie filozofowania. W okresie przed-kartezja?skim filozofia, a wi?c cogito (my?l?) czy raczej cognosco (poznaj?), by?a przyporz?dkowana do esse (by?), które by?o czym? pierwotnym. Dla Kartezjusza natomiast esse sta?o si? czym? wtórnym, podczas gdy za pierwotne uwa?a? cogito.
W ten sposób dokona?a si? nie tylko zmiana kierunku filozofowania, ale równie? radykalne odej?cie od tego, czym dawniej by?a filozofia, czym by?a w szczególno?ci filozofia ?w. Tomasza z Akwinu: filozofia esse. Wcze?niej wszystko by?o interpretowane przez pryzmat istnienia (esse) i wszystko si? przez ten pryzmat t?umaczy?o. Bóg jako samoistne Istnienie (Ens subsistens) stanowi? nieodzowne oparcie dla ka?dego ens non subsistens, ens participatum, czyli dla wszystkich bytów stworzonych, a wi?c tak?e dla cz?owieka. Cogito, ergo sum przynios?o zerwanie z tamt? tradycj? my?li. Pierwotne sta?o si? teraz enscogitans (istnienie my?l?ce). Od Kartezjusza filozofia staje si? nauk? czystego my?lenia: wszystko to, co jest bytem (esse) - zarówno ?wiat stworzony, jak i Stwórca - pozostaje w polu cogito jako tre?? ludzkiej ?wiadomo?ci. Filozofia zajmuje si? bytami o tyle, o ile s? tre?ci? ?wiadomo?ci, a nie o tyle, o ile istniej? poza ni?.
W tym miejscu trzeba nieco czasu po?wi?ci? tradycjom filozofii polskiej, a szczególnie temu, co sta?o si? w niej po doj?ciu do w?adzy partii komunistycznej. Z uniwersytetów usuwano wszelkie formy my?lenia filozoficznego, które nie odpowiada?y modelowi marksistowskiemu. Dokonywano tego w sposób prosty i radykalny: usuwano ludzi, którzy reprezentowali ten sposób uprawiania filozofii. Bardzo znamienne, ?e w?ród tych, których pozbawiono katedr, znajdowali si? przede wszystkim reprezentanci filozofii realistycznej, w??cznie z przedstawicielami realistycznej fenomenologii, jak prof. Roman Ingarden, oraz szko?y Iwowsko-warszawskiej, jak prof. Izydora D?mbska. Trudniej by?o z reprezentantami tomizmu, poniewa? znajdowali si? na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i na wydzia?ach teologicznych w Warszawie i w Krakowie oraz w seminariach duchownych. I ich jednak w inny sposób dotkn??a bole?nie r?ka ustroju. Marksistowskie w?adze z nieufno?ci? odnosi?y si? te? do cenionych my?licieli, którzy zachowali krytycyzm wobec materializmu dialektycznego. Spo?ród nich pami?tam zw?aszcza Tadeusza Kotarbi?skiego, Mari? Ossowsk? i Tadeusza Cze?owskiego. Z uniwersyteckiego programu zaj?? nie mo?na by?o oczywi?cie usun?? logiki czy metodologii nauk. Mo?na by?o natomiast na ró?ne sposoby utrudnia? i ogranicza? wp?yw ?nieprawomy?lnych? profesorów na formacj? studentów.
Otó? te wydarzenia, które mia?y miejsce w Polsce po doj?ciu do w?adzy marksistów, przynios?y skutki podobne do tych, jakie wynikn??y w zwi?zku z procesami, które ju? wcze?niej wyst?pi?y w Europie Zachodniej w okresie poo?wieceniowym. Mówi?o si? mi?dzy innymi o ?zmierzchu realizmu tomistycznego?, a równocze?nie próbowano to rozumie? jako odwrót od chrze?cija?stwa jako ?ród?a filozofowania. W ostateczno?ci kwesti?, która by?a podana w w?tpliwo??, by?a sama mo?liwo?? dotarcia do Boga. W logice cogito, ergo sum Bóg móg? pozosta? jedynie jako tre?? ludzkiej ?wiadomo?ci, natomiast nie móg? pozosta? jako Ten, który wyja?nia do ko?ca ludzkie sum. Nie móg? wi?c pozosta? jako Essesubsistens, ?samoistne Istnienie?, jako Stwórca, Ten, który obdarowuje istnieniem, i jako Ten, który obdarowuje sob? w tajemnicy wcielenia, odkupienia i ?aski. ?Bóg Objawienia? przesta? istnie? jako ?Bóg filozofów". Pozosta?a tylko ?idea Boga?, jako temat do dowolnego kszta?towania przez ludzk? my?l.
W ten sposób zawali?y si? równie? podstawy ?filozofii z?a?. Z?o bowiem, w znaczeniu realistycznym, mo?e zaistnie? tylko w relacji do dobra, a zw?aszcza w relacji do Boga, najwy?szego Dobra. O takim w?a?nie z?u mówi Ksi?ga Rodzaju. W tej perspektywie mo?na zrozumie? grzech pierworodny, a tak?e ka?dy grzech osobisty cz?owieka. To z?o zosta?o odkupione przez Chrystusa na krzy?u. ?ci?le mówi?c, zosta? odkupiony cz?owiek, który za spraw? Chrystusa sta? si? uczestnikiem ?ycia Bo?ego. To wszystko, ca?y ten wielki dramat dziejów zbawienia, zanik?o w umys?owo?ci o?wieceniowej. Cz?owiek zosta? sam: sam jako twórca w?asnych dziejów i w?asnej cywilizacji; sam jako ten, który stanowi o tym, co jest dobre, a co z?e, jako ten, który powinien istnie? i dzia?a? etsiDeus non daretur - nawet gdyby Boga nie by?o.
Skoro cz?owiek sam, bez Boga, mo?e stanowi? o tym, co jest dobre, a co z?e, mo?e te? zdecydowa?, ?e pewna grupa ludzi powinna by? unicestwiona. Takie decyzje, na przyk?ad, by?y podejmowane w Trzeciej Rzeszy przez osoby, które po doj?ciu do w?adzy na drodze demokratycznej ucieka?y si? do nich, aby realizowa? przewrotny program ideologii narodowego socjalizmu, inspiruj?cej si? przes?ankami rasowymi. Podobne decyzje podejmowa?a te? partia komunistyczna w Zwi?zku Radzieckim i w krajach poddanych ideologii marksistowskiej. W tym kontek?cie dokona?a si? eksterminacja ?ydów, a tak?e innych grup, jak na przyk?ad Romów, ch?opów na Ukrainie, duchowie?stwa prawos?awnego i katolickiego w Rosji, na Bia?orusi i za Uralem. Podobnie dokonywa?y si? prze?ladowania wszystkich osób niewygodnych dla ustroju: na przyk?ad kombatantów wrze?nia 1939 roku oraz ?o?nierzy Armii Krajowej w Polsce po II wojnie ?wiatowej, a tak?e przedstawicieli inteligencji, którzy nie podzielali ?wiatopogl?du marksistowskiego czy nazistowskiego. Chodzi?o tu zazwyczaj o eliminacj? w wymiarze fizycznym, ale czasem tak?e moralnym: mniej lub bardziej drastycznie osoba by?a pozbawiana przys?uguj?cych jej praw.
W tym miejscu nie sposób nie dotkn?? sprawy bardzo dzisiaj nabrzmia?ej i bolesnej. Po upadku ustrojów zbudowanych na ?ideologiach z?a? wspomniane formy eksterminacji w tych krajach wprawdzie usta?y, utrzymuje si? jednak nadal legalna eksterminacja pocz?tych istnie? ludzkich przed ich narodzeniem. Równie? i to jest eksterminacja zadecydowana przez demokratycznie wybrane parlamenty i postulowana w imi? cywilizacyjnego post?pu spo?ecze?stw i ca?ej ludzko?ci. Nie brak innych powa?nych form naruszania prawa Bo?ego. My?l? na przyk?ad o silnych naciskach Parlamentu Europejskiego, aby zwi?zki homoseksualne zosta?y uznane za inn? posta? rodziny, której przys?ugiwa?oby równie? prawo adopcji. Mo?na, a nawet trzeba si? zapyta?, czy tu nie dzia?a równie? jaka? inna jeszcze ?ideologia z?a?, w pewnym sensie g??bsza i ukryta, usi?uj?ca wykorzysta? nawet prawa cz?owieka przeciwko cz?owiekowi oraz przeciwko rodzinie.
Dlaczego si? to wszystko dzieje? Jaki jest korze? tych ideologii poo?wieceniowych? Odpowied? jest jednoznaczna i prosta: dzieje si? to po prostu dlatego, ?e odrzucono Boga jako Stwórc?, a przez to jako ?ród?o stanowienia o tym, co dobre, a co z?e. Odrzucono to, co najg??biej stanowi o cz?owiecze?stwie, czyli poj?cie ?natury ludzkiej? jako ?rzeczywisto?ci?, zast?puj?c j? ?wytworem my?lenia? dowolnie kszta?towanym i dowolnie zmienianym wed?ug okoliczno?ci. S?dz?, ?e gruntowne przemy?lenie tej sprawy mog?oby nas zaprowadzi? poza
cezur? kartezja?sk?. Je?eli sensownie chcemy mówi? o dobru i z?u, musimy wróci? do ?w. Tomasza z Akwinu, to jest do filozofii bytu. Mo?na na przyk?ad metod? fenomenologiczn? analizowa? do?wiadczenia, takie jak do?wiadczenie moralno?ci, religii czy te? cz?owiecze?stwa, wzbogacaj?c w znacz?cy sposób nasze poznanie. Nie mo?na jednak zapomina?, ?e te wszystkie analizy poniek?d milcz?co zak?adaj? rzeczywisto?? bytu ludzkiego, to znaczy bytu stworzonego, a tak?e rzeczywisto?? Bytu Absolutnego. Je?eli nie wychodzimy od tego ?realistycznego? za?o?enia, poruszamy si? w pró?ni.
 


 
3.
Miara wyznaczona z?u w dziejach Europy

 
Ludziom wydaje si? czasem, ze z?o jest wszechpot??ne, ?e panuje niepodzielnie na tym ?wiecie. Czy wed?ug Waszej ?wi?tobliwo?ci istnieje jaka? okre?lona miara, której z?o nie mo?e przekroczy??
 
Dane mi by?o do?wiadczy? osobi?cie ?ideologii z?a?. To jest co?, czego nie da si? zatrze? w pami?ci. Najpierw nazizm. To, co si? widzia?o w tamtych latach, by?o okropne. A wielu wymiarów nazizmu w tamtym okresie przecie? si? nie widzia?o. Rzeczywisty wymiar z?a, które przesz?o przez Europ?, nie wszystkim nam by? znany, nawet tym spo?ród nas, którzy ?yli w samym jego ?rodku. ?yli?my pogr??eni w jakim? wielkim ?wybuchu? z?a i dopiero stopniowo zacz?li?my sobie zdawa? spraw? z jego rzeczywistych wymiarów. Odpowiedzialni za z?o starali si? bowiem za wszelk? cen? ukry? swe zbrodnie przed oczami ?wiata. Zarówno nazi?ci w czasie wojny, jak i potem komuni?ci na wschodzie Europy starali si? ukry? przed opini? ?wiatow? to, co robili. Zachód d?ugo przecie? nie chcia? uwierzy? w eksterminacj? ?ydów. Dopiero potem wysz?o to na jaw w ca?ej pe?ni. Nawet w Polsce nie wiedzia?o si? o wszystkim, co robili nazi?ci z Polakami, co Sowieci zrobili z oficerami polskimi w Katyniu, a tragiczne dzieje deportacji znane by?y tylko po cz??ci.
Pó?niej, ju? po zako?czeniu wojny, my?la?em sobie: Pan Bóg da? hitleryzmowi dwana?cie lat egzystencji i po dwunastu latach system ten si? zawali?. Widocznie taka by?a miara, jak? Opatrzno?? Bo?a wyznaczy?a temu szale?stwu. Prawd? mówi?c, to by?o nie tylko szale?stwo - to by?o jakie? ?bestialstwo?, jak napisa? Konstanty Michalski (por. Mi?dzy heroizmem a bestialstwem). A wi?c Opatrzno?? Bo?a wymierzy?a temu bestialstwu tylko dwana?cie lat. Je?eli komunizm prze?y? d?u?ej - my?la?em - i je?li ma przed sob? jak?? perspektyw? dalszego rozwoju, to musi by? w tym jaki? sens.
Wtedy, w pierwszych latach powojennych, komunizm jawi? si? jako bardzo mocny i gro?ny - o wiele bardziej ni? w roku 1920. Ju? wtedy zdawa?o si?, ?e komuni?ci podbij? Polsk? i pójd? dalej do Europy Zachodniej, ?e zawojuj? ?wiat. W rzeczywisto?ci wówczas do tego nie dosz?o. ?Cud nad Wis???, zwyci?stwo Pi?sudskiego w bitwie z Armi? Czerwon?, zatrzyma? te sowieckie zakusy. Po zwyci?stwie w II wojnie ?wiatowej nad faszyzmem komuni?ci z ca?ym impetem szli znowu na podbój ?wiata, a w ka?dym razie Europy Doprowadzi?o to z pocz?tku do podzia?u kontynentu na strefy wp?ywów, zgodnie z porozumieniem zawartym na konferencji w Ja?cie w lutym 1945 roku. By? to uk?ad, który komuni?ci pozornie respektowali, naruszaj?c go jednocze?nie na ró?ne sposoby, przede wszystkim poprzez inwazj? ideologiczn? i propagand? polityczn? nie tylko w Europie, ale i w innych cz??ciach ?wiata. Sta?o si? wi?c dla mnie jasne, ?e ich panowanie potrwa d?u?ej ni? nazizm. Jak d?ugo? Trudno by?o przewidzie?. Mo?na by?o my?le?, ?e i to z?o by?o w jakim? sensie potrzebne ?wiatu i cz?owiekowi. Zdarza si? bowiem, ?e w konkretnym realistycznym uk?adzie ludzkiego bytowania z?o w jakim? sensie jawi si? jako potrzebne -jest potrzebne o tyle, o ile daje okazj? do dobra. Czy Johann Wolfgang von Goethe nie powiedzia? o diable: ein Teil von jener Kraft, die stets das Böse will und stets das Gute schafft - ?jestem cz??ci? tej si?y, która pragnie z?a, a czyni dobro?. ?w. Pawe? na swój sposób wzywa: ?Nie daj si? zwyci??y? z?u, ale z?o dobrem zwyci??aj? (Rz 12, 21). Ostatecznie, zastanawiaj?c si? nad z?em, dochodzimy do uznania wi?kszego dobra.
Je?eli zatrzyma?em si? tu, aby uwydatni? miar? wyznaczon? z?u w dziejach Europy, to musz? zaraz doda?, ?e ta miara jest wyznaczona przez dobro - dobro boskie i ludzkie, które si? objawi?o w tych samych dziejach, w ci?gu minionego stulecia, a tak?e w ci?gu ca?ych tysi?cleci. Tak czy owak, z?a doznanego nie zapomina si? ?atwo. Mo?na je tylko przebaczy?. A co to znaczy przebaczy?? To znaczy odwo?a? si? do dobra, które jest wi?ksze od jakiegokolwiek z?a. Ostatecznie takie dobro ma swoje ?ród?o tylko w Bogu. Tylko Bóg jest takim Dobrem. Ta miara wyznaczona z?u przez boskie dobro sta?a si? udzia?em dziejów cz?owieka, w szczególno?ci dziejów Europy, za spraw? Chrystusa. Chrystusa nie da si? wi?c od??czy? od dziejów cz?owieka. To samo powiedzia?em podczas moich pierwszych odwiedzin w Polsce, w Warszawie, na placu Zwyci?stwa. Mówi?em wtedy, ?e nie mo?na od??czy? Chrystusa od dziejów mojego narodu. Czy mo?na oddzieli? Go od dziejów jakiegokolwiek narodu? Czy mo?na oddzieli? Go od dziejów Europy? To przecie? w Nim wszystkie narody i ludzko?? ca?a mog? przekroczy? ?próg nadziei?!
 


 
4.
Odkupienie jako boska miara wyznaczona z?u
 
Jak nale?y rozumie? bli?ej t? miar? z?a, o której mówimy? Na czym polega istota tego ograniczenia?
 
Kiedy mówi? ?miara wyznaczona z?u?, my?l? przede wszystkim o mierze historycznej, która za spraw? Opatrzno?ci zosta?a wyznaczona z?u totalitaryzmów XX stulecia: z?u narodowego socjalizmu, a potem marksistowskiego komunizmu.Trudno mi jednak w tej perspektywie oprze? si? jeszcze innym refleksjom, które maj? charakter teologiczny. Nie chodzi tutaj o ten rodzaj rozwa?a?, który czasami zwyk?o si? nazywa? ?teologi? historii?. Chodzi raczej o ten wymiar my?lenia, który przez refleksj? teologiczn? wnika w g??bi?, a? do poznania korzeni z?a, aby odkry? mo?liwo?? jego przezwyci??enia dzi?ki dzie?u Chrystusa.
Tym, który mo?e wyznaczy? ostateczn? miar? z?u, jest sam Bóg. On bowiem jest sam? Sprawiedliwo?ci?. Jest ni?, poniewa? jest Tym, który za dobro wynagradza, a za z?o karze, z doskona?? zgodno?ci? z rzeczywisto?ci?. Chodzi tutaj o wszelkie z?o moralne, chodzi o grzech. Bóg os?dzaj?cy i karz?cy jawi si? na horyzoncie dziejów cz?owieka ju? w ziemskim raju. Ksi?ga Rodzaju szczegó?owo opisuje kar?, jak? ponie?li pierwsi rodzice po swoim grzechu (por. Rdz 3, 14-19). Ich kara przenios?a si? na ca?? histori? cz?owieka. Grzech pierworodny jest bowiem grzechem dziedzicznym. Jako taki, oznacza on pewn? wrodzon? grzeszno?? cz?owieka, sk?onno?? do z?ego raczej ni? do dobrego, która w nim tkwi. Jest w cz?owieku pewna s?abo?? wrodzona natury moralnej, która idzie w parze z krucho?ci? jego bytu, z krucho?ci? psychofizyczn?. Z t? krucho?ci? ??cz? si? ró?norakie cierpienia, które Biblia od pierwszych stron wskazuje jako kar? za grzech.
Mo?na wi?c powiedzie?, ?e dzieje cz?owieka od pocz?tku s? naznaczone miar?, któr? Bóg Stwórca wyznacza z?u. Wiele na ten temat powiedzia? II Sobór Watyka?ski w Konstytucji Gaudium et spes. Warto by tu przypomnie? zw?aszcza wyk?ad wprowadzaj?cy, jaki Sobór po?wi?ca sytuacji cz?owieka w ?wiecie wspó?czesnym - ale nie tylko wspó?czesnym. Ogranicz? si? do pewnych przytocze? na temat grzechu i grzeszno?ci cz?owieka: ?Cz?owiek bowiem, badaj?c swoje serce, stwierdza, ?e jest sk?onny równie? do z?ego i ?e jest pogr??ony w rozlicznych nieprawo?ciach, które nie mog? pochodzi? od jego dobrego Stwórcy. Cz?sto, wzbraniaj?c si? uzna? Boga za ?ród?o swego pochodzenia, niszczy tak?e w?a?ciwe nastawienie do swego ostatecznego celu, a tym samym porz?dek w sobie samym i w?a?ciw? postaw? wobec innych ludzi i wszystkich rzeczy stworzonych.
Tak wi?c cz?owiek jest w sobie samym podzielony, st?d ca?e ?ycie ludzi, czy to indywidualne, czy te? zbiorowe, okazuje si? dramatyczn? walk? pomi?dzy dobrem i z?em, pomi?dzy ?wiat?em i ciemno?ci?. Co wi?cej, cz?owiek stwierdza swoj? niezdolno?? do samodzielnego i skutecznego zwalczania ataków z?a, tak ?e ka?dy czuje si? jak gdyby sp?tany wi?zami niemocy. Jednak sam Pan przyszed?, aby wyzwoli? i umocni? cz?owieka, odmieniaj?c go wewn?trznie i wyrzucaj?c precz w?adc? tego ?wiata (por. J 12, 31), który zatrzymywa? go w niewoli grzechu. Grzech za? degraduje samego cz?owieka, poniewa? nie pozwala mu osi?gn?? jego pe?ni.
W ?wietle tego Objawienia zarówno wznios?e powo?anie, jak i g??boka n?dza, których do?wiadczaj? ludzie, znajduj? ostateczne wyt?umaczenie? (n. 13).
Tak wi?c nie sposób mówi? o ?mierze wyznaczonej z?u?, nie bior?c pod uwag? tre?ci przytoczonych s?ów. Sam Bóg przyszed?, a?eby nas zbawi?, a?eby wyzwala? cz?owieka od z?a, a to przyj?cie Boga, ten Adwent?, który tak rado?nie prze?ywamy w okresie poprzedzaj?cym Bo?e Narodzenie, ma charakter odkupie?czy Niepodobna my?le? o mierze, jak? Bóg wyznacza z?u pod jego ró?nymi postaciami, nie odwo?uj?c si? do tajemnicy odkupienia.
Czy tajemnica odkupienia jest równie? odpowiedzi? na to z?o dziejowe, które powraca w historii cz?owieka pod ró?nymi postaciami? Czy jest ona odpowiedzi? na z?o naszych czasów? Zdawa? by si? mog?o, ?e z?o obozów koncentracyjnych, komór gazowych, okrucie?stwa pewnych dzia?a? s?u?b policyjnych, wreszcie samej wojny totalnej oraz ustrojów opartych na przemocy - ?e to z?o, które równie? programowo przekre?la?o obecno?? krzy?a - by?o mocniejsze. Je?li jednak popatrzymy nieco wnikliwiej na dzieje ludów i narodów, które przesz?y przez prób? systemów totalitarnych i prze?ladowa? za wiar?, wówczas odkryjemy tam wyra?n?, zwyci?sk? obecno?? krzy?a Chrystusowego. A na tak dramatycznym de ta obecno?? jawi si? jako jeszcze bardziej przejmuj?ca. Tym, którzy s? poddani programowemu oddzia?ywaniu z?a, nie pozostaje nikt inny i nic innego poza Chrystusem i krzy?em, jako ?ród?em duchowej samoobrony, jako r?kojmi? zwyci?stwa. Czy? takim znakiem zwyci?stwa nad z?em nie sta? si? ?w. Maksymilian Kolbe w o?wi?cimskim obozie zag?ady? Czy nie jest nim historia ?w. Edyty Stein - wielkiej my?licielki ze szko?y Husserla - która podzieli?a los wielu synów i córek Izraela, spalona w krematorium w Brzezince? A prócz tych dwóch postaci, które zwyk?o si? razem wymienia?, tyle innych, które w owych .bolesnych dziejach by?y wielkie wielko?ci? ?wiadectwa dawanego w?ród wspó?wi??niów Chrystusowi ukrzy?owanemu i zmartwychwsta?emu.
Tajemnica Chrystusowego odkupienia jest bardzo g??boko zakorzeniona w naszej egzystencji. ?ycie wspó?czesne zosta?o zdominowane przez cywilizacj? techniczn?, ale i tutaj si?ga skuteczno?? tej tajemnicy, jak nam to przypomnia? II Sobór Watyka?ski: ?Na pytanie, w jaki sposób mo?na przezwyci??y? to nieszcz??cie, chrze?cijanie odpowiadaj?, ?e wszystkie dzia?ania ludzkie, które na skutek pychy i nieumiarkowanej mi?o?ci w?asnej codziennie nara?ane s? na niebezpiecze?stwo, powinny by? oczyszczane i doprowadzane do doskona?o?ci przez krzy? i zmartwychwstanie Chrystusa. Odkupiony przez Chrystusa i uczyniony w Duchu ?wi?tym nowym stworzeniem, cz?owiek mo?e i powinien kocha? rzeczy stworzone przez Boga. Od Boga bowiem je otrzymuje i jako dar Boga powa?a i szanuje. Sk?adaj?c za nie dzi?ki Dobroczy?cy, u?ywaj?c stworzenia i korzystaj?c z niego w ubóstwie i wolno?ci ducha, dochodzi do prawdziwego posiadania ?wiata, jako ten, który nic nie ma, a posiada wszystko. ?Wszystko jest wasze, wy za? Chrystusa, a Chrystus - Boga? (1 Kor 3, 22n)? (n. 37).
Mo?na powiedzie?, ?e poprzez ca?? Konstytucj? Gaudium et spes Sobór rozwija definicj? ?wiata, któr? znajdujemy na samym pocz?tku dokumentu: ?Ma on [Sobór] (...) przed oczami ?wiat ludzi, czyli ca?? rodzin? ludzk? wraz z ca?okszta?tem rzeczywisto?ci, w?ród której ona ?yje; ?wiat, widowni? dziejów rodzaju ludzkiego, naznaczony jego przedsi?biorczo?ci?, kl?skami i zwyci?stwami; ?wiat, który jak wierz? chrze?cijanie, zosta? stworzony i jest zachowywany dzi?ki mi?o?ci Stworzyciela, popad? w niewol? grzechu, lecz po z?amaniu przez ukrzy?owanego i zmartwychwsta?ego Chrystusa mocy Z?ego zosta? wyzwolony, aby przeobrazi? si? zgodnie z zamierzeniem Boga i osi?gn?? doskona?o??? (n. 2).
Przegl?daj?c strony Gaudium et spes, mo?na zauwa?y?, ?e wci?? powracaj? te ?poj?cia podstawowe?: krzy?, zmartwychwstanie, tajemnica paschalna. A wszystkie te s?owa mówi? razem: odkupienie. ?wiat zosta? odkupiony przez Boga. Scholastycy ujmowali to w wyra?eniu status naturae redemptae - ?stan natury odkupionej? Chocia? Sobór prawie ?e nie u?ywa s?owa ?odkupienie?, jednak w tylu miejscach o nim mówi. W uj?ciu soborowym odkupienie ma charakter paschalny i jest zwi?zane z momentem kulminacyjnym, którym jest zmartwychwstanie. Czy by?a jaka? racja przemawiaj?ca za tym wyborem? Kiedy zapozna?em si? bli?ej z teologi? wschodni?, zrozumia?em lepiej, i? takie uj?cie mia?o w tle wa?ny rys ekumeniczny. W akcentowaniu zmartwychwstania znajduje wyraz duchowo?? wielkich Ojców chrze?cija?skiego Wschodu. Je?li odkupienie jest t? bosk? miar? wyznaczon? z?u, to nie dla czego innego, jak tylko dlatego, ?e w nim z?o zostaje w sposób radykalny przezwyci??one dobrem, nienawi?? mi?o?ci?, ?mier? zmartwychwstaniem.
 


 
5.
Tajemnica odkupienia
 
W ?wietle tych rozwa?a? jawi si? potrzeba jakiej? pe?niejszej odpowiedzi na kwesti? natury odkupienia. Czym jest zbawienie w kontek?cie owego zmagania si? dobra ze z?em, w którym bytuje cz?owiek?
 
Czasami to zmaganie si? bywa przedstawiane w postaci wagi. W nawi?zaniu do tego symbolu mo?na by powiedzie?, ?e Bóg, sk?adaj?c ofiar? ze swego Syna na krzy?u, z?o?y? na szali dobra to zado??uczynienie o niesko?czonej warto?ci, a?eby ono mog?o zawsze ostatecznie przewa?a?. S?owo ?Odkupiciel? ma w swym polskim rdzeniu wyrazowym co? z ?kupowania?, co? z ?wykupywania?. Zreszt? tak te? jest z ?aci?skim okre?leniem Redemptor, którego etymologia ??czy si? z czasownikiem redimere (wykupi?). W?a?nie ta analiza etymologiczna mo?e nas przybli?y? do zrozumienia rzeczywisto?ci odkupienia.
??cz? si? z ni? w sposób bardzo bliski takie poj?cia, jak odpuszczenie, a tak?e usprawiedliwienie. Jedno i drugie nale?y do j?zyka Ewangelii. Chrystus odpuszcza? grzechy, podkre?laj?c z moc?, ?e Syn Cz?owieczy ma w?adz? odpuszczania grzechów. Kiedy przyniesiono Mu cz?owieka sparali?owanego, powiedzia? naprzód: ?Dziecko, odpuszczaj? ci si? twoje grzechy? (Mk 2, 5), a potem doda?: ?Wsta?, we? swoje nosze i id? do swego domu!? (Mk 2, 11). W ten sposób po?rednio zaznaczy?, ?e grzech jest wi?kszym z?em ani?eli parali? cia?a. Kiedy za? po zmartwychwstaniu po raz pierwszy przyszed? do wieczernika, gdzie byli zgromadzeni Aposto?owie, pokaza? im swoje przebite r?ce, nogi i bok, a potem tchn?? na nich i rzek?: ?We?mijcie Ducha ?wi?tego! Którym odpu?cicie grzechy, s? im odpuszczone, a którym zatrzymacie, s? im zatrzymane? (J 20, 22-25). W ten sposób Chrystus objawi?, ?e w?adza odpuszczania grzechów, któr? posiada tylko sam Bóg, zostaje udzielona Ko?cio?owi. Równocze?nie potwierdzi? raz jeszcze to, ?e grzech jest najwi?kszym z?em, od którego cz?owiek musi by? uwolniony, a zarazem ukaza?, ?e moc wyzwolenia cz?owieka z grzechu jest powierzona Ko?cio?owi dzi?ki odkupie?czej m?ce i ?mierci Chrystusa.
?w. Pawe? wyrazi t? sam? prawd? jeszcze g??biej w poj?ciu usprawiedliwienia. Nauka o usprawiedliwieniu ma w listach Aposto?a - przede wszystkim w Li?cie do Rzymian i do Galatów - tak?e wymiar polemiczny. Pawe?, wychowany w szko?ach faryzeuszów, specjalistów od egzegezy Starego Przymierza, wyst?puje przeciw ich przekonaniu, ?e ?ród?em usprawiedliwienia jest Prawo. Twierdzi on, ?e w rzeczywisto?ci cz?owiek nie dost?puje usprawiedliwienia poprzez uczynki, które p?yn? z wype?niania Prawa - zw?aszcza wszystkich szczegó?owych przepisów o charakterze rytualnym, do których przywi?zywano wielk? wag?. Usprawiedliwienie ma swoje ?ród?o w wierze w Chrystusa (por. Ga 2, 15-21). Chrystus ukrzy?owany usprawiedliwia grzesznego cz?owieka za ka?dym razem, gdy ten, opieraj?c si? na wierze w odkupienie przez Niego dokonane, ?a?uje za swoje grzechy, nawraca si? i powraca do Boga jako swego Ojca. Tak wi?c poj?cie usprawiedliwienia jest poniek?d g??bszym jeszcze wyrazem tego, co zawiera si? w tajemnicy odkupienia. Nie wystarcz? tylko ludzkie wysi?ki, a?eby zosta? usprawiedliwionym przed Bogiem. Konieczne jest, by zadzia?a?a ?aska, która wyp?ywa z ofiary Chrystusa. Tylko bowiem krzy?owa ofiara Chrystusa posiada moc przywracania cz?owiekowi sprawiedliwo?ci przed Bogiem.
Zmartwychwstanie Chrystusa ?wiadczy o tym, ?e tylko miara dobra, jak? Bóg wprowadza w dzieje cz?owieka poprzez tajemnic? odkupienia, jest tej wielko?ci, ?e w ca?ej pe?ni odpowiada ona prawdzie bytu ludzkiego. Tajemnica paschalna staje si? zatem ostatecznym wymiarem bytowania cz?owieka w ?wiecie stworzonym przez Boga. W tej tajemnicy zosta?a nam objawiona nie tylko prawda eschatologiczna, pe?nia Ewangelii, czyli Dobrej Nowiny. Ja?nieje w niej ?wiat?o, które sp?ywa na ca?? ludzk? egzystencj? w doczesno?ci i w konsekwencji odzwierciedla si? w ?wiecie stworzonym. Poprzez swoje zmartwychwstanie Chrystus poniek?d ?usprawiedliwi?? dzie?o stworzenia, a szczególnie stworzenia cz?owieka, w tym sensie, ?e objawi? ?w?a?ciw? miar?? dobra, jak? Bóg zamierzy? na pocz?tku ludzkiej historii. Taka miara nie jest tylko t? przewidzian? przez Niego w akcie stworzenia, a potem zniweczon? przez grzech cz?owieka. Jest to miara nadobfita, w której pierwotny zamys? realizuje si? jeszcze pe?niej (por. Rdz 3,14-15). W Chrystusie cz?owiek jest wezwany do nowego ?ycia - ?ycia syna w Synu, które doskonale wyra?a chwa?? Boga: gloria Dei vivens homo - ?chwa?? Boga ?yj?cy cz?owiek? (?w. Ireneusz, Adversus haeresesIV, 20, 7).
 


 
6.
Odkupienie: zwyci?stwo zadane cz?owiekowi
 
Odkupienie, odpuszczenie, usprawiedliwienie s? wiec wyrazem mi?o?ci Boga do cz?owieka i Jego mi?osierdzia okazywanego cz?owiekowi. Jak ma si? jednak tajemnica odkupienia do wolno?ci cz?owieka? Jak w ?wietle odkupienia przedstawia si? droga, któr? cz?owiek ma obra?, realizuj?c sw? wolno???
 
W tajemnicy odkupienia zwyci?stwo Chrystusa nad z?em jest dane cz?owiekowi nie tylko jako osobista korzy??, ale tak?e jako zadanie. Cz?owiek podejmuje je, wchodz?c na drog? ?ycia wewn?trznego, to znaczy na drog? ?wiadomej pracy nad sob? - tej pracy, w której Mistrzem jest Chrystus. Ewangelia wzywa cz?owieka do pój?cia t? w?a?nie drog?. Chrystusowe ?Pójd? za Mn?!? rozbrzmiewa na wielu kartach Ewangelii i jest kierowane do ró?nych osób - nie tylko do tych rybaków galilejskich, których Jezus powo?uje na swoich aposto?ów (por. Mt 4, 19; Mk 1, 17; J 1, 43), ale tak?e na przyk?ad do bogatego m?odzie?ca, o którym wspominaj? Synoptycy (por. Mt 19, 16-22; Mk 10, 17-22; ?k 18, 18-23). Rozmowa Jezusa z tym m?odzie?cem jest jednym z kluczowych tekstów, do których wci?? na ró?ne sposoby wypada powraca?, tak jak to uczyni?em na przyk?ad w encyklice Veritatissplendor (por. nn. 6-27).
?Pójd? za Mn?? jest zaproszeniem do wej?cia na t? drog?, po której prowadzi nas wewn?trzna dynamika tajemnicy odkupienia. Do tej drogi odnosi si? szeroko rozpowszechniona w traktatach o ?yciu duchowym i do?wiadczeniach mistycznych nauka o trzech etapach, jakie musi przej?? ten, kto chce ?na?ladowa? Chrystusa?. Te trzy etapy same bywaj? te? nazywane ?drogami?. Mówi si? wi?c o drodze oczyszczenia, o?wiecenia i zjednoczenia. Nie s? to jednak trzy ró?ne drogi, ale trzy etapy jednej i tej samej drogi, na któr? Chrystus zaprasza ka?dego cz?owieka, tak jak kiedy? zaprosi? owego ewangelicznego m?odzie?ca.
Kiedy m?odzieniec pyta: ?Nauczycielu, co dobrego mam czyni?, aby otrzyma? ?ycie wieczne??, Chrystus odpowiada: ?Je?li chcesz osi?gn?? ?ycie, zachowuj przykazania? (Mt 19, 16-17). A kiedy m?odzieniec w dalszym ci?gu pyta: ?Które??, Chrystus po prostu przypomina g?ówne przykazania Dekalogu, a przede wszystkim te z tak zwanej drugiej tablicy, czyli te, które odnosz? si? do obcowania z bli?nimi. ?Wiadomo jednak, ?e w nauczaniu Chrystusa wszystkie przykazania streszczaj? si? w przykazaniu mi?o?ci Boga nade wszystko, a bli?niego jak siebie samego. Zwraca na to wyra?nie uwag? uczonemu w Prawie, który zapyta? Go o najwa?niejsze przykazanie (por. Mt 22, 34-40; Mk 12, 28-31). Zachowywanie przykaza?, je?li dobrze rozumiane, jest synonimem drogi oczyszczaj?cej: znaczy bowiem przezwyci??anie grzechu, moralnego z?a w jego ró?norakich formach. To za? prowadzi ku sukcesywnemu oczyszczeniu wewn?trznemu.
Równocze?nie pozwala to odkrywa? warto?ci. Tak wi?c mo?na powiedzie?, ?e droga oczyszczaj?ca przechodzi niejako organicznie w drog? o?wiecaj?c?. Warto?ci bowiem s? tymi ?wiat?ami, które rozja?niaj? bytowanie, a w miar? jak cz?owiek pracuje nad sob?, coraz intensywniej ?wiec? na horyzoncie jego ?ycia. Je?li cz?owiek zachowuje przykazania - co ma znaczenie przede wszystkim oczyszczaj?ce - równocze?nie rozwijaj? si? w nim cnoty. I tak na przyk?ad, zachowuj?c przykazanie: ?Nie zabijaj!?, cz?owiek odkrywa warto?? ?ycia pod ró?nymi postaciami i uczy si? coraz g??bszego szacunku dla ?ycia. Zachowuj?c przykazanie: ?Nie cudzo?ó?!?, cz?owiek nabiera cnoty czysto?ci, a to znaczy, ?e coraz pe?niej poznaje bezinteresowne pi?kno cia?a ludzkiego, m?sko?ci i kobieco?ci. W?a?nie to bezinteresowne pi?kno staje si? ?wiat?em dla jego uczynków. Zachowuj?c przykazanie: ?Nie mów fa?szywego ?wiadectwa!?, cz?owiek uczy si? cnoty prawdomówno?ci. Nie tylko wyklucza ze swego ?ycia k?amstwo i wszelkie zak?amanie, ale rozwija w sobie jak gdyby ?instynkt prawdy?, która kieruje ca?ym jego post?powaniem. Kiedy za? w ten sposób ?yje w prawdzie, nadaje swemu cz?owiecze?stwu niejako znami? naturalnej prawdziwo?ci.
W ten sposób etap o?wiecaj?cy drogi ?ycia wewn?trznego wy?ania si? stopniowo z etapu oczyszczaj?cego. Z biegiem czasu, je?eli cz?owiek wytrwale post?puje za Mistrzem, którym jest Chrystus, coraz mniej odczuwa ci??ar zwalczania w sobie grzechu, a coraz bardziej raduje si? ?wiat?em Bo?ym, które przenika ca?e stworzenie. Jest to ogromnie wa?ne, gdy? pozwala cz?owiekowi wyj?? z sytuacji nieustannego zagro?enia wewn?trznego przez grzech - który jednak na tej ziemi w jakim? stopniu pozostaje zawsze obecny - i porusza? si? coraz swobodniej po?ród ca?ego stworzonego ?wiata. Zachowuje t? swobod? i prostot? w obcowaniu z innymi osobami ludzkimi, równie? z osobami innej p?ci. ?wiat?o wewn?trzne o?wieca jego uczynki i pozwala mu widzie? ca?e dobro ?wiata stworzonego, które pochodzi z r?ki Bo?ej. W ten sposób droga oczyszczaj?ca, a nast?pnie o?wiecaj?ca stanowi? organiczne wprowadzenie do tego, co nazywa si? drog? jednocz?c?. Jest to ostatni etap drogi wewn?trznej, w którym dusza do?wiadcza szczególnego zjednoczenia z Bogiem. Zjednoczenie dokonuje si? przez kontemplacj? Bo?ej istoty oraz przez do?wiadczenie mi?o?ci, która z tej kontemplacji wyp?ywa z coraz wi?ksz? intensywno?ci?. W ten sposób mo?na w pewnej mierze antycypowa? to, co ma by? udzia?em cz?owieka w wieczno?ci, poza granic? ?mierci i grobu. Istotnie, Chrystus jako najwy?szy Mistrz ?ycia duchowego, a tak?e ci wszyscy, którzy kszta?towali si? w Jego szkole, ucz?, ?e na drog? zjednoczenia z Bogiem mo?na wej?? ju? w tym ?yciu.
Soborowa Konstytucja dogmatyczna Lumen gentium mówi: ?Chrystus, który sta? si? pos?uszny a? do ?mierci i dlatego zosta? wywy?szony przez Ojca (por. Flp 2, 8n), wszed? do chwa?y swego Królestwa. Jemu wszystko jest poddane, dopóki sam siebie i wszystkiego nie podda Ojcu, aby Bóg by? wszystkim we wszystkich (por. 1 Kor 15,27n)? (n. 36). Jak wida?. Sobór porusza si? w bardzo szerokim kontek?cie, t?umacz?c, na czym polega uczestnictwo w królewskim pos?annictwie Chrystusa. Równocze?nie te soborowe s?owa pomagaj? nam zrozumie?, jak mo?e realizowa? si? to zjednoczenie z Bogiem w ?yciu doczesnym. Je?eli droga królewska, któr? wskazuje Chrystus, prowadzi ostatecznie do tego, aby ?Bóg by? wszystkim we wszystkich?, to zjednoczenie z Bogiem w tym ?yciu dokonuje si? na tej w?a?nie zasadzie. Cz?owiek we wszystkim znajduje Boga, we wszystkim i poprzez wszystko z Nim obcuje. Rzeczy stworzone przestaj? by? dla niego zagro?eniem, jak to by?o na etapie drogi oczyszczaj?cej. Rzeczy, a w szczególno?ci osoby, nie tylko odzyskuj? w?a?ciwe sobie ?wiat?o, które w nich zawar? Bóg jako Stwórca, ale, je?li tak mo?na si? wyrazi?, ?udost?pniaj?" Boga samego, tak jak On sam zechcia? si? cz?owiekowi objawi?: jako Ojca, jako Odkupiciela i jako Oblubie?ca.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 93 goĹ›ci