Ksi?ga Tobiasza
Pismo ?wi?te - Stary Testament

1

1 Ksi?ga historii Tobiasza, syna Tobiela, syna Ananiela, syna Aduela, syna Gabaela z rodu Asjela, z pokolenia Neftalego, 2 którego uprowadzi? do niewoli Salmanassar, król asyryjski, z Tisbe, z miasta le??cego na prawo od Kadesz-Neftali, w Górnej Galilei, poni?ej Chasor poza drog? na zachód z lewej strony Fogor. 3 Ja, Tobiasz, chodzi?em drogami prawdy i dobrych uczynków przez wszystkie dni mojego ?ycia. Dawa?em wiele ja?mu?ny moim braciom i moim rodakom, uprowadzonym razem ze mn? do kraju Asyrii do Niniwy. 4 Kiedy by?em jeszcze w mojej ojczy?nie, w ziemi Izraela - by?em wtedy jeszcze m?odzie?cem - ca?e pokolenie Neftalego, mego przodka, odst?pi?o od domu Dawida, mego praojca, i od miasta Jerozolimy, które wybrane by?o ze wszystkich pokole? Izraela jako miasto dla wszystkich pokole? izraelskich do sk?adania ofiar. Tam by?a po?wi?cona ?wi?tynia, w której mieszka Bóg, i zbudowana dla wszystkich pokole? na wieki. 5 Wszyscy moi bracia i dom Neftalego, mego przodka, sk?adali ofiary cielcowi, którego uczyni? Jeroboam, król izraelski, w Dan i na wszystkich górach Galilei. 6 Ale ja pielgrzymowa?em cz?sto zupe?nie sam na ?wi?ta do Jerozolimy, jak jest przepisane w nakazie wiekuistym dla ca?ego Izraela. Spieszy?em do Jerozolimy z pierwocinami owoców i zwierz?t, z dziesi?cin? byd?a i z pierwsz? we?n? owiec. 7 Dawa?em to kap?anom, synom Aarona, na o?tarz. Synom za? Lewiego, pe?ni?cym sw? s?u?b? w Jerozolimie, dawa?em dziesi?ciny ze zbo?a, wina, oliwy, jak równie? z drzewa granatu, z figowego i z innych drzew owocowych. T? drug? dziesi?cin? p?aci?em w pieni?dzach przez sze?? lat. Szed?em tam i sk?ada?em j? co roku w Jerozolimie. 8 Trzeci? dziesi?cin? dawa?em sierotom, wdowom i prozelitom, którzy nale?eli do synów Izraela. Przynosi?em im j? i dawa?em co trzeci rok. My?my j? jedli stosownie do podanego w Prawie Moj?eszowym przepisu i stosownie do zalece? Debory, matki Ananiela, mojego ojca, poniewa? ojciec mój umar? pozostawiaj?c mnie sierot?. 9 A gdy sta?em si? m??em wzi??em za ?on? Ann?, pochodz?c? z naszego rodu. Ona urodzi?a mi syna, któremu nada?em imi? Tobiasz. 10 Po uprowadzeniu do Asyrii, dok?d mnie zabrano, przyby?em do Niniwy. Wszyscy moi bracia i wspó?rodacy jedli tam potrawy pogan. 11 Co do mnie strzeg?em si?, aby nie je?? niczego z poga?skich potraw. 12 I wierny by?em mojemu Bogu z ca?ej duszy. 13 Najwy?szy da? mi ?ask? i wzgl?dy u Salmanassara i dokonywa?em wszelkich potrzebnych mu zakupów. 14 Podró?owa?em do Medii, gdzie dokonywa?em zakupów a? do jego ?mierci. Przy tej sposobno?ci z?o?y?em u Gabaela, brata Gabriego, w kraju Medów sakw? z dziesi?cioma talentami srebra. 15 A gdy Salmanassar umar?, a królem zosta? jego syn Sennacheryb, wtedy drogi Medii sta?y si? niebezpieczne, tak ?e ju? nie mog?em podró?owa? do Medii. 16 W dniach panowania Salmanassara dawa?em cz?sto ja?mu?n? braciom z mojego narodu. 17 Dawa?em mój chleb g?odnym i ubranie nagim. A je?li widzia?em zw?oki którego? z moich rodaków wyrzucone poza mury Niniwy, grzeba?em je. 18 I grzeba?em tak?e, je?li kiedy zabi? kogo? Sennacheryb, gdy po swej ucieczce powróci? z Judei w dzie? s?du, który wykona? na nim Król Nieba za jego blu?nierstwa. W swoim gniewie pomordowa? on wielu synów Izraela. Ja za? potajemnie zabiera?em ich cia?a i grzeba?em je. Sennacheryb za? szuka? ich, ale ich nie znalaz?. 19 A jeden z mieszka?ców Niniwy poszed? i doniós? królowi, ?e to ja jestem tym, który grzebie potajemnie. Wtedy musia?em si? ukrywa?, a kiedy dowiedzia?em si?, ?e król mnie szuka, aby mnie zabi?, ba?em si? i uciek?em. 20 Wtedy ca?y mój maj?tek zagrabiono i nie zosta?o mi nic, co by nie posz?o do skarbu królewskiego, oprócz mojej ?ony Anny i mojego syna Tobiasza. 21 A po up?ywie nieca?ych czterdziestu dni zabili króla dwaj jego synowie i uciekli w góry Ararat. Po nim zosta? królem jego syn Asarhaddon. Ten ustanowi? Achikara, syna mego brata Anaela, zwierzchnikiem nad podatkami w swoim królestwie. Tak?e nad ca?ym krajem otrzyma? on w?adz?. 22 Wtedy Achikar wstawi? si? za mn? i powróci?em do Niniwy. Achikar by? za Sennacheryba, króla asyryjskiego, wielkim podczaszym, stró?em piecz?ci, zarz?dc? i g?ównym rachmistrzem. Asarhaddon podniós? go w jego godno?ciach jeszcze wy?ej. By? on z mojego rodu, by? moim siostrze?cem.

2

1 Tak wi?c za panowania Asarhaddona wróci?em do swego domu i ?ona moja Anna, i syn mój Tobiasz zostali mi przywróceni. Na nasz? Pi??dziesi?tnic?, to jest na ?wi?to Tygodni, przygotowano mi wspania?? uczt?, a ja zaj??em miejsce przy stole. 2 Zastawiono mi stó? i przyniesiono liczne potrawy. Wtedy powiedzia?em do mojego syna Tobiasza: Dziecko, id?, a gdy znajdziesz kogo biednego z braci moich uprowadzonych do Niniwy, który zachowuje wierno?? ca?ym sercem, przyprowad? go tu, aby jad? razem ze mn?. Ja czekam, dziecko, na twój powrót. 3 Wyszed? wi?c Tobiasz, aby poszuka? jakiego? biednego mi?dzy naszymi bra?mi, ale wróci? i rzek?: Ojcze!, a ja odpowiedzia?em: Oto jestem dziecko. A on odezwa? si?: Ojcze, oto jeden nasz rodak zosta? zamordowany i porzucony na rynku. I dopiero co go uduszono. 4 Wtedy wyskoczy?em, pozostawi?em uczt? nietkni?t?, ?ci?gn??em cz?owieka z placu i z?o?y?em go w jednym z moich pomieszcze?, czekaj?c a? do zachodu, aby go pogrzeba?. 5 Powróci?em, umy?em si? i jad?em chleb w smutku. 6 Wspomina?em sobie przy tym na s?owa proroka Amosa, które wypowiedzia? o Betel: Wasze ?wi?ta zamieni? si? na smutki, a wasze pie?ni na ?a?obne lamentacje. 7 I wybuchn??em p?aczem. Potem, gdy s?o?ce zasz?o, wyszed?em, wykopa?em grób i pogrzeba?em tamtego. 8 Moi s?siedzi mówili drwi?c ze mnie: Jeszcze si? nie boi. Ju? bowiem z powodu takiego samego czynu poszukiwano go, aby go zabi?, tak ?e musia? ucieka?, i oto znowu grzebie umar?ych. 9 Tej nocy wyk?pa?em si? i poszed?em na podwórze, i po?o?y?em si? pod murem dziedzi?ca. Z powodu upa?u mia?em twarz odkryt?. 10 Nie zauwa?y?em, ?e ptaki siedzia?y nade mn? na murze. Wtedy spad?y ciep?e odchody ich na moje oczy i spowodowa?y bielmo. Poszed?em do lekarzy, aby si? wyleczy?. Ale tym bardziej oczy moje wygasa?y z powodu bielma, im bardziej smarowano mi je ma?ci?, a? w ko?cu ca?kiem o?lep?em. Przez cztery lata by?em niewidomy. Wszyscy moi bracia smucili si? z mojego powodu. Achikar utrzymywa? mnie przez dwa lata, zanim wyjecha? do Elimaidy. 11 W tym w?a?nie czasie ?ona moja Anna prz?d?a, wykonuj?c kobiece roboty. 12 Odsy?a?a to wszystko pracodawcom, a oni dawali jej za to zap?at?. Siódmego dnia miesi?ca Dystros odci??a prz?dz? i odes?a?a j? pracodawcom. Oni dali jej pe?n? zap?at? i dodali do tego kozio?ka. 13 Kiedy kozio?ek szed? do mnie, zacz?? becze?. Zawo?a?em wtedy ?on? i powiedzia?em: Sk?d ten kozio?ek? Czy nie pochodzi on z kradzie?y? Oddaj go w?a?cicielom! Nie wolno nam bowiem je?? niczego, co pochodzi z kradzie?y. 14 A ona mi rzek?a: Jest to podarunek dodany mi do zarobku. Ja nie wierzy?em jej i powiedzia?em, ?eby odda?a go w?a?cicielom, i wstydzi?em si? z tego powodu za ni?. A ona odpowiedzia?a: Gdzie s? teraz twoje ofiary, gdzie s? twoje dobre uczynki? Teraz jest ju? wszystko o tobie wiadome.

3

1 Wtedy bardzo si? zasmuci?em, wzdycha?em i p?aka?em, i zacz??em w?ród westchnie? tak si? modli?: 2 Sprawiedliwy jeste?, Panie, i wszystkie dzie?a Twoje s? sprawiedliwe. Wszystkie Twoje drogi s? mi?osierdziem i prawd?, Ty s?dzisz ?wiat. 3 A teraz, o Panie, wspomnij na mnie, wejrzyj, nie karz mnie za grzechy moje ani za zapomnienia moje, ani za moich przodków, którymi zgrzeszyli?my wobec Ciebie. 4 Nie s?uchali?my Twoich przykaza?, a Ty wyda?e? nas na ?up, niewol? i ?mier?, na po?miewisko i na szyderstwa, i na wzgard? u wszystkich narodów, w?ród których nas rozproszy?e?. 5 Teraz wi?c liczne Twoje wyroki s? prawdziwe, wykonane nade mn? za moje grzechy, poniewa? nie wype?niali?my Twoich przykaza? ani?my nie chodzili w prawdzie przed Tob?. 6 Teraz wi?c uczy? ze mn? wed?ug Twego upodobania, pozwól duchowi mojemu odej?? ode mnie: chc? odej?? z ziemi i sta? si? znowu ziemi?. Poniewa? ?mier? jest lepsza dla mnie ni? ?ycie, albowiem s?ucha? musz? wyrzutów nies?usznych i ogarnia mnie wielka bole??. Panie, rozka?, niech b?d? uwolniony od tej niedoli! Pozwól mi uda? si? na miejsce wiecznego pobytu, nie odwracaj Twego oblicza ode mnie, Panie, poniewa? dla mnie lepiej jest umrze?, ani?eli przygl?da? si? wielkiej niedoli w moim ?yciu i s?ucha? szyderstw. 7 Tego dnia Sara, córka Raguela z Ekbatany w Medii, równie? us?ysza?a s?owa obelgi od jednej ze s?u??cych swojego ojca, 8 ?e by?a ona wydana za siedmiu m??ów, których zabi? z?y duch Asmodeusz, zanim by?a razem z nimi, jak to jest w?a?ciwe dla ?on. S?u??ca mówi?a do niej: To ty zabijasz swoich m??ów. Oto ju? za siedmiu by?a? wydana i od ?adnego nie otrzyma?a? imienia. 9 Dlaczego nas karzesz za twoich m??ów, skoro oni pomarli? Odejd? zatem z nimi, aby?my ju? nigdy nie zobaczyli twego syna ani córki. 10 Tego dnia by?a ona bardzo zmartwiona i zacz??a p?aka?. Wyszed?szy do górnej izby swojego ojca mia?a zamiar si? powiesi?. Jednak zaraz opami?ta?a si? i rzek?a: Niechaj nie szydz? z mego ojca - mówi?c do niego: Mia?e? jedn? umi?owan? córk? i ona z powodu nieszcz??? si? powiesi?a. Nie mog? w?ród smutku przyprowadza? do Otch?ani staro?ci ojca mego. B?dzie lepiej dla mnie nie powiesi? si?, lecz ub?aga? Pana o ?mier?, abym nie wys?uchiwa?a wi?cej obelg w moim ?yciu. 11 I wówczas wyci?gn?wszy ramiona ku oknu, modli?a si? tymi s?owami: B?ogos?awiony jeste?, mi?osierny Bo?e, i b?ogos?awione Twoje imi? na wieki, i wszystkie Twoje dzie?a niech Ci? b?ogos?awi? na wieki! 12 A teraz wznosz? moje oblicze i zwracam me oczy ku Tobie. 13 Pozwól mi odej?? z ziemi, abym wi?cej nie s?ucha?a obelg. 14 Ty wiesz, o W?adco, ?e jestem czysta od wszelkiej zmazy z m??czyzn?. 15 Nie splami?am mojego imienia ani imienia mojego ojca w kraju mojej niewoli. Jestem jedyn? córk? mojego ojca i nie ma on innego dziecka, które by po nim dziedziczy?o, ani nie ma on bliskiego po sobie, ani nie zostaje mu ?aden rodak, dla którego mia?abym siebie zachowa? jako przysz?? ?on?. Ju? siedmiu m??ów straci?am, na có? mia?abym ?y? d?u?ej? A je?li nie podoba Ci si? odebra? mi ?ycia, to wys?uchaj, Panie, jak mi ubli?aj?. 16 I tej godziny modlitwa obojga zosta?a wys?uchana wobec majestatu Boga. 17 I zosta? pos?any Rafa?, aby uleczy? obydwoje: Tobiasza, aby mu zdj?? bielmo z oczu, tak, aby oczyma swymi znowu ogl?da? ?wiat?o Bo?e, i Sar?, córk? Raguela, aby j? da? Tobiaszowi, synowi Tobiasza, za ?on? i odp?dzi? od niej z?ego ducha Asmodeusza, poniewa? Tobiaszowi przys?uguje prawo otrzyma? j? w dziedzictwie przed wszystkimi, którzy j? pragn? po?lubi?. W tym czasie powróci? Tobiasz z podwórza swego domu. Tak?e Sara, córka Raguela, zesz?a z górnej izby.

4

1 Tego dnia Tobiasz przypomnia? sobie o pieni?dzach, które z?o?y? u Gabaela w Raga w Medii. 2 I mówi? do siebie: Przecie? ja prosi?em o ?mier?. Dlaczego nie mam zawo?a? mego syna i nie powiedzie? mu o tych pieni?dzach, zanim umr?? 3 I zawo?a? swego syna Tobiasza, który przyszed? do niego. I rzek? mu: Spraw mi pi?kny pogrzeb! Szanuj swoj? matk? i nie zapomnij o niej przez wszystkie dni jej ?ycia! Czy? to, co jej si? b?dzie podoba?, i nie zasmucaj jej duszy ?adnym twoim uczynkiem! 4 Przypomnij sobie, dziecko, na jakie liczne niebezpiecze?stwa by?a ona nara?ona z powodu ciebie, gdy ci? w ?onie swoim nosi?a. A kiedy umrze, pogrzeb j? obok mnie w jednym grobie! 5 Pami?taj, dziecko, na Pana przez wszystkie dni twoje! Nie pope?niaj dobrowolnie grzechu i nie przest?puj nigdy Jego przykaza?! Przez wszystkie dni twojego ?ycia spe?niaj uczynki mi?osierne i nie chod? drogami nieprawo?ci, 6 poniewa? ci, którzy w?a?ciwie post?puj?, doznaj? powodzenia we wszystkich swych czynach. 7 A wszystkim, którzy post?puj? sprawiedliwie, dawaj ja?mu?n? z maj?tno?ci swojej i niech oko twoje nie b?dzie sk?pe w czynieniu ja?mu?ny! Nie odwracaj twarzy od ?adnego biedaka, a nie odwróci si? od ciebie oblicze Boga. 8 Jak ci tylko starczy, wed?ug twojej zasobno?ci dawaj z niej ja?mu?n?! B?dziesz mia? ma?o - daj mniej, ale nie wzbraniaj si? dawa? ja?mu?ny nawet z niewielkiej w?asno?ci! 9 Tak zaskarbisz sobie wielkie dobra na dzie? potrzebny, 10 poniewa? ja?mu?na wybawia od ?mierci i nie pozwala wej?? do ciemno?ci. 11 Ja?mu?na bowiem jest wspania?ym darem dla tych, którzy j? daj? przed obliczem Najwy?szego. 12 Strze? si?, dziecko, wszelkiej rozpusty, a przede wszystkim we? sobie ?on? z potomstwa twych przodków! Nie bierz ?ony obcej, która nie by?aby z pokolenia twojego ojca, poniewa? jeste?my synami proroków. Wspomnij sobie, dziecko, z przesz?o?ci, ?e Noe, Abraham, Izaak, Jakub, przodkowie nasi, wszyscy wzi?li ?ony z pokrewie?stwa swego i dlatego byli b?ogos?awieni w dzieciach swoich, a ich potomstwo posi?dzie ziemi?. 13 A teraz, dziecko, kochaj twoich braci i nie wyno? si? w sercu swoim nad twych krewnych ani nad synów, ani nad córki twego narodu i wybierz sobie z nich ?on?, poniewa? w pysze jest wiele zepsucia i niegodziwo?ci, a w pró?niactwie ubytek i wielka bieda. Albowiem pró?niactwo jest matk? g?odu. 14 Zarobku jakiegokolwiek cz?owieka, który by pracowa? u ciebie, nie zatrzymuj do jutra, a wyp?acaj natychmiast. A je?li b?dziesz s?u?y? Bogu, On tobie odp?aci. Uwa?aj na siebie, dziecko, we wszystkich swoich uczynkach i b?d? dobrze wychowany w ca?ym swoim post?powaniu! 15 Czym sam si? brzydzisz, nie czy? tego nikomu! Nie pij wina a? do upicia si? i niech pija?stwo nie idzie z tob? w drog?! 16 Udzielaj twego chleba g?odnemu, a szat swoich u?ycz nagim! Ze wszystkiego, co ci zbywa, dawaj ja?mu?n?, a oko twoje niech nie b?dzie sk?pe, gdy j? dajesz. 17 K?ad? chleby twoje na grobie sprawiedliwych, ale grzesznikom nie dawaj. 18 Szukaj rady u ka?dego m?drego i nie gard? ?adn? po?yteczn? rad?. 19 W ka?dej chwili uwielbiaj Pana Boga i pro? Go, aby drogi twoje by?y proste i aby dosz?y do skutku wszystkie twoje zamiary i pragnienia, poniewa? ?aden naród nie posiada m?dro?ci, lecz wszystko, co dobre, daje sam Pan i kogo Pan chce, tego upokarza, jak chce. A teraz, dziecko, pami?taj na moje zalecenia i nie wymazuj ich z serca! 20 Teraz powiadamiam ci?, dziecko, ?e z?o?y?em dziesi?? talentów srebra u Gabaela, syna Gabriego, w Raga w Medii. 21 Nie bój si?, dziecko, ?e?my zbiednieli. Ty masz wielkie bogactwa, je?li ty Boga si? b?dziesz ba? i b?dziesz unika? ka?dego grzechu, i czyni?, co dobre jest przed Panem, Bogiem twoim.

5

1 Na to odpowiedzia? Tobiasz ojcu swemu Tobiaszowi i rzek?: Wszystko, co? mi poleci?, ojcze, uczyni?. 2 Ale jak ja b?d? móg? od niego odebra? pieni?dze? Przecie? ani on mnie nie zna, ani ja jego nie znam. Jaki dam mu znak, aby mnie rozpozna? i uwierzy? mi, i da? mi te pieni?dze? Zreszt? nie znam dróg wiod?cych do Medii, aby si? tam dosta?. 3 Odpowiadaj?c na to Tobiasz powiedzia? do swego syna Tobiasza: On z?o?y? swój podpis na dokumencie, a ja z?o?y?em podpis mój. I podzieli?em dokument na dwie cz??ci i wzi?li?my ka?dy po jednej z nich. Ja da?em mu jedn? cz??? z pieni?dzmi. A oto teraz ju? mija dwadzie?cia lat, odk?d z?o?y?em u niego te pieni?dze. A teraz, dziecko, poszukaj sobie cz?owieka zaufanego, który pójdzie z tob?. Damy mu zap?at?, skoro powrócisz. I odbierz od niego te pieni?dze. 4 I poszed? Tobiasz poszuka? cz?owieka, który wyruszy razem z nim do Medii, a b?dzie zna? drog?. A gdy wyszed?, spotka? stoj?cego przed sob? anio?a Rafa?a, a nie wiedzia?, ?e jest to anio? Bo?y. 5 I odezwa? si? do niego: Sk?d jeste?, m?odzie?cze? A ten mu odpowiedzia?: Jestem spo?ród synów Izraela, twoich braci, a przyszed?em tu, aby naj?? si? do pracy. I rzek? mu Tobiasz: Czy wiesz ty, jak? drog? uda? si? do Medii? 6 On za? odpowiedzia?: Oczywi?cie, cz?sto tam bywa?em i znam z do?wiadczenia wszystkie drogi. Nieraz podró?owa?em do Medii, przebywa?em u Gabaela, brata naszego, który mieszka w Raga w Medii. Od Ekbatany do Raga jest dobre dwa dni drogi. Le?y bowiem ono na górze. 7 I rzek? do niego Tobiasz: Zaczekaj tu na mnie, m?odzie?cze, dopóki nie pójd? i nie opowiem tego memu ojcu. Albowiem jeste? mi potrzebny, aby i?? ze mn?, a ja dam ci nale?n? zap?at?. 8 A ten mu odpowiedzia?: Ja poczekam, tylko nie b?d? tam d?ugo! 9 I poszed? Tobiasz, i powiedzia? ojcu swemu, i rzek? do niego: Oto znalaz?em cz?owieka spo?ród braci naszych, z synów Izraela. I odpowiedzia? mu ojciec: Zawo?aj mi tego cz?owieka, abym dok?adnie pozna?, z jakiego to on jest rodu i z którego pokolenia pochodzi, i czy jest godny zaufania, aby ci towarzyszy?, dziecko moje. 10 Wtedy Tobiasz wyszed?, zawo?a? go i rzek? do niego: M?odzie?cze, ojciec ci? wo?a. I przyszed? do niego, a Tobiasz pozdrowi? go pierwszy. A Rafa? rzek? do niego: Niech ci? spotka wiele rado?ci! Odpowiadaj?c na to Tobiasz powiedzia? do niego: Z czego mam si? radowa?? Jestem cz?owiekiem pozbawionym wzroku i nie widz? ?wiat?a nieba, ale siedz? w ciemno?ciach, jak umarli, którzy ju? nie ogl?daj? ?wiat?a. ?yj?c, przebywam w?ród umar?ych, s?ysz? g?osy ludzi, ale ?adnego nie widz?. A ten mu odpowiada: Ufaj, bliska jest ju? u Boga chwila, aby ci? uzdrowi?, ufaj! Na to odezwa? si? do niego Tobiasz: Mój syn Tobiasz ma zamiar odby? podró? do Medii. Czy móg?by? i?? razem z nim i poprowadzi? go? Dam ci za to nale?n? zap?at?, bracie. I odpowiedzia? mu: Mog? z nim wyruszy?, znam wszystkie drogi i cz?sto chodzi?em do Medii. Przeszed?em wszystkie doliny i góry i znam wszystkie jej szlaki. 11 I rzek? mu Tobiasz: Z jakiej rodziny ty jeste? i z którego pokolenia, powiedz mi to, bracie! 12 Odpowiedzia?: Na co ci jest potrzebne pokolenie? A ten odrzek?: Chc? pozna? naprawd?, czyim synem jeste?, bracie, i jakie jest twoje imi?. 13 Na co otrzyma? odpowied?: Jestem Azariasz, syn wielkiego Ananiasza, spo?ród twoich braci. 14 I powiedzia? mu Tobiasz: Witaj i b?d? pozdrowiony, bracie! Nie gniewaj si? na mnie, bracie, ale chcia?em wiedzie? prawd? i pozna? twoj? rodzin?. Okazuje si?, ?e jeste? moim krewnym i pochodzisz z pi?knego i dobrego rodu. Zna?em Ananiasza i Natana, dwóch synów wielkiego Szemajasza. Oni obaj chodzili ze mn? do Jerozolimy i tam ze mn? pok?on Bogu oddawali, i nie zeszli na bezdro?a. Twoi bracia s? dobrymi lud?mi. Ze szlachetnego rody ty jeste?, dlatego rado?nie przybywaj! 15 I mówi? dalej do niego: Ja ci daj? jako zap?at? drachm? za dzie? i utrzymanie takie samo, jak i mojemu synowi. 16 Id??e wi?c z moim synem, a jeszcze dodam ci co? do zap?aty. 17 A on odpowiedzia?: Wybior? si? z nim w drog?. Nie bój si?! Zdrowi wyjdziemy i zdrowi powrócimy do ciebie, poniewa? droga jest bezpieczna. I rzek? do niego Tobiasz: Niech b?dzie z tob? b?ogos?awie?two, bracie! A potem zawo?a? syna swego i rzek? do niego: Dziecko, przygotuj si? do drogi i id? razem z bratem twoim, a Bóg, który jest w niebie, niech was ma w swej opiece tam i niech was przyprowadzi do mnie zdrowych, a anio? Jego niech wam towarzyszy i zachowa ca?o, dziecko moje! I Tobiasz wyszed?, aby wybra? si? w drog?, i uca?owa? ojca swego i matk?. I rzek? mu Tobiasz starszy: Id? zdrów! 18 A matka jego zap?aka?a i powiedzia?a do Tobiasza: Po co? ty w?a?ciwie wys?a? moje dziecko? Czy? nie by? on podpor? nasz?, b?d?c stale z nami? 19 Niechby pieni?dze nie po??czy?y si? z pieni?dzmi, lecz sta?y si? okupem za nasze dziecko. 20 Co dane nam jest przez Pana do ?ycia, to nam przecie? wystarczy. 21 A on jej odpowiedzia?: Nie martw si?! Nasze dziecko pójdzie w drog? zdrowe i zdrowe powróci do nas, a oczy twoje zobacz? ten dzie?, w którym on zdrów przyjdzie do ciebie. 22 Nie martw si? i nie l?kaj o niego, siostro! Towarzyszy mu bowiem dobry anio?, wi?c b?dzie mia? szcz??liw? podró? i wróci zdrowy. 23 I przesta?a p?aka?.

6

1 I poszed? ch?opiec, a razem z nim anio?, a tak?e i pies wyszed? z nim i podró?owa? razem z nimi. Tak podró?owali obaj i zasta?a ich pierwsza noc, i przenocowali nad rzek? Tygrys. 2 Ch?opiec wszed? do rzeki Tygrys, aby umy? sobie nogi. Wtedy wynurzy?a si? z wody wielka ryba i chcia?a odgry?? nog? ch?opca. Na to on krzykn??. 3 A anio? rzek? ch?opcu: Uchwy? j? i nie puszczaj tej ryby! I uchwyci? ch?opiec mocno ryb? i wyci?gn?? j? na l?d. 4 Wtedy powiedzia? mu znowu anio?: Rozp?ataj t? ryb? i wyjmij z niej ?ó??, serce i w?trob?, i zostaw je przy sobie, a wn?trzno?ci odrzu?! ?ó?? bowiem, serce i w?troba jej s? po?ytecznym lekarstwem. 5 M?odzieniec rozp?ata? ryb? i po?o?y? razem ?ó??, serce i w?trob?. Cz??? ryby upiekli i zjedli, a reszt? z niej zachowa? zasolon?. 6 Potem poszli obaj dalej, a? przyszli do Medii. 7 A m?odzieniec zapyta? anio?a i rzek? mu: Bracie Azariaszu, co za lekarstwo jest w sercu, w w?trobie i w ?ó?ci ryby? 8 A ten mu odpowiedzia?: Serce i w?trob? ryby spal przed m??czyzn? lub kobiet?, których opanowa? demon lub z?y duch, a zniknie op?tanie i ju? nigdy nie zwi??e si? z nim. 9 A ?ó?ci? trzeba potrze? oczy cz?owieka, które pokry?o bielmo, dmuchn?? potem na nie, na to bielmo, a oczy b?d? zdrowe. 10 A kiedy przybyli do Medii i zbli?yli si? do Ekbatany, 11 odezwa? si? Rafa? do m?odzie?ca: Bracie Tobiaszu! On mu odpowiedzia?: Oto jestem, a ten o?wiadczy?: T? noc musimy przep?dzi? u Raguela. Jest to cz?owiek z twojego rodu i ma córk? imieniem Sara. 12 A oprócz jedynaczki Sary nie posiada on ani syna, ani córki. Ty mi?dzy wszystkimi lud?mi jeste? najbli?szy jej krewny, ona nale?y si? tobie i ca?y maj?tek jej ojca s?usznie przypadnie tobie jako dziedzictwo. Jest to dziewcz? rozs?dne, m??ne i bardzo pi?kne, a i ojca ma dobrego. 13 I doda?: Prawnie ci si? nale?y wzi?? j? za ?on?. Ale s?uchaj mnie, bracie: Ja chc? tej nocy pomówi? z ojcem o córce, aby?my j? dostali dla ciebie jako narzeczon?. A kiedy powrócimy z Raga, wyprawimy z ni? wesele. Wiem, ?e Raguel nie b?dzie móg? ci jej odmówi? lub zar?czy? z innym. Narazi si? on na ?mier?, wed?ug wyroku ksi?gi Prawa Moj?eszowego, bo on wie, ?e tobie przed innym jakimkolwiek m??czyzn? nale?y si? wzi?? w dziedzictwie jego córk?. A wi?c s?uchaj mnie, bracie! Pomówimy tej nocy o dziewczynie i zar?czymy j? z tob?. A kiedy powrócimy z Raga, zabierzemy j? i przyprowadzimy ze sob? do twego domu. 14 A Tobiasz w odpowiedzi rzek? Rafa?owi: Bracie Azariaszu, ja s?ysza?em, ?e ona by?a wydawana ju? za siedmiu m??ów i ?e oni zmarli w swych komnatach ma??e?skich tej nocy, kiedy zbli?ali si? do niej. S?ysza?em tak?e, jak niektórzy mówili, ?e zabija ich demon. 15 Teraz to i ja si? boj?, poniewa? jej samej nie dzieje si? krzywda, lecz ktokolwiek chce si? zbli?y? do niej, zabija go demon. Jestem jedynakiem ojca mego. Nie mog? umrze? i tak doprowadzi? do grobu ?ycia mojego ojca i matki skutkiem ?a?oby po mnie. A przecie? nie maj? drugiego syna, aby ich pogrzeba?. 16 A on odpowiedzia? mu na to: Nie przypominasz ty sobie polecenia twego ojca, który ci rozkaza? wzi?? ?on? z domu ojca twego? A wi?c pos?uchaj mnie teraz, bracie: nie martw si? o tego demona, ale bierz j? za ?on?. Jestem przekonany, ?e tej nocy j? otrzymasz jako ?on?. 17 A kiedy b?dziesz wst?powa? do komnaty ma??e?skiej, zabierz cz??? w?troby ryby i serce i po?ó? to na roz?arzone do kadzenia w?gle. Potem rozejdzie si? zapach, demon go poczuje i ucieknie, i nie pojawi si? przy niej po wieczne czasy. 18 A gdy ju? b?dziesz mia? z ni? si? z??czy?, powsta?cie najpierw oboje i módlcie si?, i pro?cie Pana nieba, aby okaza? wam mi?osierdzie i ocali? was. Nie bój si?, poniewa? od wieków jest ona przeznaczona dla ciebie. W ten sposób j? ocalisz i ona pójdzie z tob?. S?dz? te?, ?e urodzi ci dzieci i b?d? dla ciebie jak bracia. Nie martw si?! 19 A kiedy Tobiasz s?ucha? s?ów Rafa?a, ?e ona jest jego krewn? z pokolenia z domu ojca jego, zap?on?? ku niej wielk? mi?o?ci? i serce jego przylgn??o do niej.

7

1 A kiedy Tobiasz wszed? do Ekbatany, rzek? do niego: Bracie Azariaszu, zaprowad? mnie prosto do naszego brata Raguela! I przyprowadzi? go do domu Raguela, i zastali go, jak siedzia? w bramie dziedzi?ca, i pierwsi go pozdrowili. A on im odpowiedzia?: Serdecznie was pozdrawiam, bracia, i mile witam zdrowych. I wprowadzi? ich do swego domu. 2 I rzek? do swej ?ony, Edny: O, jak podobny jest ten m?odzieniec do brata mego, Tobiasza. 3 A Edna zapyta?a go i rzek?a do nich: Sk?d jeste?cie, bracia? A oni jej odpowiedzieli: Jeste?my z synów Neftalego, uprowadzonych do Niniwy. 4 A ona im na to: Czy nie znacie wy naszego brata Tobiasza? I odpowiedzieli jej: Znamy go. 5 I zapyta?a ich znowu: Czy jest on zdrów? I odpowiedzieli jej: Zdrów i ?yje. I rzek? jej Tobiasz: On jest ojcem moim. 6 Wtedy Raguel zerwa? si?, uca?owa? go i zacz?? p?aka?. Potem odezwa? si? i przemówi? do niego: B?d? b?ogos?awiony, ch?opcze, synu tak szlachetnego i dobrego ojca! O jak?e wielkie nieszcz??cie, ?e o?lep?, on m?? tak sprawiedliwy i czyni?cy mi?osierdzie. I rzuci? si? na szyj? Tobiasza, syna brata swego, i zacz?? p?aka?. 7 I ?ona Edna zap?aka?a, a tak?e p?aka?a ich córka Sara. 8 I zabili baranka z trzody, i urz?dzili im go?cinne przyj?cie. 9 A kiedy si? wyk?pali i umyli, i zasiedli do uczty, rzek? Tobiasz do Rafa?a: Bracie Azariaszu, powiedz Raguelowi, aby mi da? moj? siostr? Sar? za ?on?. 10 A Raguel pos?ysza? te s?owa i rzek? do m?odzie?ca: Jedz i pij, i niech ci b?dzie dobrze tej nocy! Nie ma bowiem ?adnego cz?owieka, oprócz ciebie, który by mia? prawo wzi?? Sar?, córk? moj?, za ?on?, bracie. Tak?e i ja nie mam w?adzy da? jej innemu m??owi oprócz ciebie, poniewa? ty jeste? najbli?szym krewnym. Ale teraz, moje dziecko, musz? ci powiedzie? prawd?: 11 Da?em j? ju? siedmiu m??om spo?ród naszych braci i wszyscy umarli tej nocy, w której zbli?ali si? do niej. A teraz, dziecko, jedz i pij, a Pan b?dzie dzia?a? przez was. 12 I rzek? Tobiasz: Nie b?d? jad? i pi? tak d?ugo, dopóki ty nie rozstrzygniesz mojej sprawy. I rzek? mu Raguel: Ja to robi?. Ona jest dana tobie zgodnie z postanowieniem ksi?gi Prawa Moj?esza i niebo te? postanowi?o, abym ci j? da?. We? wi?c swoj? siostr?! Od teraz ty jeste? jej bratem, a ona twoj? siostr?. Jest ona dana tobie od dzi? na zawsze. Niech Pan nieba b?dzie, dziecko, ?askawy dla was tej nocy i niech oka?e wam mi?osierdzie i da pokój! 13 Potem zawo?a? Raguel córk? swoj? Sar?, i przysz?a do niego. A on uj?? jej r?k? i odda? j? Tobiaszowi, i rzek?: We? j? zgodnie z postanowieniem i wyrokiem zapisanym w ksi?dze Prawa Moj?esza, ?e nale?y ci j? da? za ?on?. Masz j? i zaprowad? j? w zdrowiu do swego ojca. A Bóg niebios niech was obdarzy pokojem! 14 I zawo?a? jej matk?, i poleci?, aby przynios?a zwój papirusu i napisa? na nim za?wiadczenie o zawartym ma??e?stwie i to, ?e daje mu j? za ?on?, zgodnie z wyrokiem Prawa Moj?esza. Teraz dopiero zacz?to je?? i pi?. 15 A Raguel zawo?a? swoj? ?on? Edn? i rzek? do niej: Siostro, przygotuj inn? sypialni? i wprowad? j? tam! 16 I uda?a si? do sypialni, aby j? zas?a?, jak jej poleci?. I wprowadzi?a tam Sar?, i zacz??a p?aka? nad ni?. Potem otar?a ?zy i rzek?a do niej: Ufaj, córko, Pan nieba obdarzy ci? rado?ci? w miejsce twego smutku. Ufaj, córko! I wysz?a od niej.

8

1 A kiedy sko?czyli je?? i pi?, zapragn?li uda? si? na nocny spoczynek. Odprowadzono m?odzie?ca i przyprowadzono go do sypialni. 2 Wtedy przypomnia? sobie Tobiasz s?owa Rafa?a, wyj?? w?trob? i serce ryby z torby, w której je przechowywa?, i po?o?y? na roz?arzonych w?glach do kadzenia. 3 Zapach ryby powstrzyma? demona i uciek? a? on a? do Górnego Egiptu. A Rafa? poszed? za nim, zwi?za? go tam w oka mgnieniu i unieszkodliwi? go. 4 Rodzice wyszli i zamkn?li drzwi od sypialni. Tobiasz podniós? si? z ?ó?ka i powiedzia? do niej: Wsta?, siostro, módlmy si? i b?agajmy Pana naszego, aby okaza? nam mi?osierdzie i ocali? nas. 5 Wsta?a i ona i zacz?li si? modli? i b?aga?, aby dost?pi? ocalenia. I zacz?li tak mówi?: B?d? uwielbiony, Bo?e ojców naszych, i niech b?dzie uwielbione imi? Twoje na wieki przez wszystkie pokolenia! Niech Ci? uwielbiaj? niebiosa i wszystkie Twoje stworzenia po wszystkie wieki. 6 Ty? stworzy? Adama, i stworzy?e? dla niego pomocn? ostoj? - Ew?, jego ?on?, i z obojga powsta? rodzaj ludzki. I Ty rzek?e?: Nie jest dobrze by? cz?owiekowi samemu, uczy?my mu pomocnic? podobn? do niego. 7 A teraz nie dla rozpusty bior? t? siostr? moj? za ?on?, ale dla zwi?zku prawego. Oka? mnie i jej mi?osierdzie i pozwól razem do?y? staro?ci! 8 I powiedzieli kolejno: Amen, amen! 9 A potem spali ca?? noc. 10 A Raguel wsta?, zawo?a? swoje s?ugi do siebie, a oni poszli, aby wykopa? grób. Powiedzia? przy tym: ?eby tylko on nie umar?, bo staniemy si? wtedy po?miewiskiem i wzgard?. 11 A gdy mieli ju? grób wykopany, Raguel poszed? do domu i zawo?a? swoj? ?on?, 12 i rzek?: Po?lij jedn? ze s?u??cych, aby posz?a zobaczy?, czy on ?yje. A je?li umar?, to go pogrzebiemy, aby nikt si? nie dowiedzia?. 13 I wys?ali s?u??c?, zapalili lamp? i otworzyli drzwi. Potem ona wesz?a i zobaczy?a ich, jak le?eli i spali spokojnie razem. 14 A wychodz?c s?u??ca powiadomi?a rodziców, ?e on ?yje i ?e nic z?ego im si? nie dzieje. 15 Wtedy dzi?kowali Bogu niebios i mówili: B?d? uwielbiony, Bo?e, wszelkim czystym uwielbieniem! Niech Ci? wielbi? po wszystkie wieki. 16 B?d? uwielbiony, poniewa? mnie ucieszy?e? i nie sta?o si?, jak przypuszcza?em. Post?pi?e? z nami wed?ug wielkiego Twego mi?osierdzia. 17 B?d? uwielbiony, poniewa? si? zmi?owa?e? nad dwoma jedynakami, oka? im, Panie, mi?osierdzie i ocal ich! Pozwól im doko?czy? ?ycia w szcz??ciu i w ?asce! 18 Potem powiedzia? swoim s?ugom, aby grób zasypali, zanim nastanie poranek. 19 A ?onie swojej poleci?, aby wypiek?a wiele chleba. On sam poszed? do trzody, wzi?? dwa wo?y i cztery barany i poleci?, aby je zabito. I zacz?to je przyrz?dza?. 20 Potem zawo?a? Tobiasza i rzek? do niego: Nie ruszysz si? st?d przed up?ywem czternastu dni, lecz pozostaniesz tu i b?dziesz jad? i pi? u mnie, i rozradujesz pogr??on? w smutku dusz? mojej córki. 21 Potem we? z ca?ego mojego maj?tku po?ow? i wracaj w zdrowiu do ojca swego! A kiedy ja umr? i moja ?ona, wasza b?dzie i druga po?owa. Ufaj, synu, ja jestem twoim ojcem i Edna jest twoj? matk?, i do ciebie nale?ymy, i do twojej siostry od teraz i na zawsze. Ufaj, dziecko!

9

1 Potem zawo?a? Tobiasz Rafa?a i rzek? do niego: 2 Bracie Azariaszu, we? ze sob? czterech s?u??cych i dwa wielb??dy i jed? do Raga. Id? do Gabaela i przeka? mu dokument, odbierz od niego pieni?dze i we? go samego ze sob? na wesele. 3.04 Ty wiesz bowiem, ?e ojciec liczy dni, i je?li pozostan? jeden dzie? d?u?ej, bardzo go zasmuc?. Ty wiesz, co Raguel przysi?g?, i ja nie mog? wykroczy? przeciw jego przysi?dze. 5 I wyruszy? Rafa? z czterema s?ugami i dwoma wielb??dami do Raga w Medii i zatrzymali si? u Gabaela. I da? mu jego dokument, i opowiedzia? mu o Tobiaszu, synu Tobiasza, ?e po?lubi? ?on? i ?e zaprasza go na wesele. Wtedy Gabael wsta? i zacz?? liczy? w jego obecno?ci piecz?towane worki. I za?adowali je. 6 I razem rano wstali i przybyli na wesele. I przyszli do Raguela, i zastali Tobiasza siedz?cego przy stole. A on zerwa? si? i przywita? go. A Gabael zacz?? p?aka? i z?o?y? mu ?yczenia, mówi?c do niego: O szlachetny i dobry cz?owieku, synu m??a szlachetnego, dobrego, sprawiedliwego i uczynnego. Niech Pan udzieli tobie i ?onie twojej b?ogos?awie?stwa niebieskiego i twemu ojcu, i matce twojej ?ony! B?ogos?awiony niech b?dzie Bóg, ?e ja widzie? mog? Tobiasza, który tak jest podobny do mojego krewnego.

10

1 Tymczasem Tobiasz z dnia na dzie? liczy?, w ile dni zajdzie syn tam i w ile powróci. A kiedy dni te przemin??y, a syn jego nie wraca?, 2 my?la? sobie: mo?e zatrzymano go tam? Albo mo?e Gabael umar? i nie ma nikogo, kto by mu odda? pieni?dze? 3 I zacz?? si? martwi?. 4 A ?ona jego Anna rzek?a: Dziecko moje zgin??o i ju? go nie ma mi?dzy ?ywymi. I zacz??a p?aka? i lamentowa? nad synem swoim, i mówi?a: 5 Biada mi, dziecko moje, ?e ja ci pozwoli?am i??, ?wiat?o moich oczu. 6 A Tobiasz jej odpowiedzia?: Cicho, nie martw si?, siostro, on jest zdrów. Oni tam maj? wiele trudno?ci, a i cz?owiek, który z nim wyruszy?, jest godny zaufania i jest spo?ród braci naszych. Nie martw si? o niego, siostro, on wkrótce wróci. 7 Ale ona mu odpowiedzia?a: Zostaw mnie i nie zwód? mnie, dziecko moje zgin??o. I wychodzi?a codziennie, i wypatrywa?a drog?, któr? jej syn poszed?, i nie da?a si? nikomu przekona?. A kiedy zasz?o s?o?ce, wraca?a, lamentowa?a i p?aka?a przez ca?? noc, i nie mog?a spa?. 8 A kiedy min??o czterna?cie dni uroczysto?ci weselnych, które Raguel przysi?g? wyprawi? swej córce, przyszed? do niego Tobiasz i o?wiadczy? mu: Wypu?? mnie, bo wiem, ?e ojciec mój i matka moja strac? wiar?, ?e mnie jeszcze zobacz?. A wi?c teraz prosz? ci?, ojcze, aby? mi pozwoli? odej??, a ja pójd? do mego ojca. Ja ci ju? powiedzia?em, w jakim stanie go zostawi?em. 9 A Raguel odpowiedzia? Tobiaszowi: Pozosta?, dziecko, pozosta? jeszcze ze mn?! Ja wy?l? pos?a?ców do twego ojca Tobiasza, a oni mu opowiedz? o tobie. A Tobiasz mu odpowiedzia?: O nie! Pozwól mi, abym odszed? st?d do ojca mego. 10 Wtedy Raguel wsta?, da? Tobiaszowi jego ?on? Sar? i po?ow? ca?ego maj?tku, s?ugi i s?u??ce, wo?y i owce, os?y i wielb??dy, szaty, pieni?dze i sprz?ty. 11 I tak odes?a? ich w zdrowiu. I po?egna? go, i rzek? do niego: B?d? zdrów, dziecko, i w zdrowiu podró?uj! A Pan niebios niech was wspomaga i ?on? twoj? Sar?! Obym widzia? wasze dzieci, zanim umr?! 12 I powiedzia? te? do córki swojej Sary: Id? do swojego te?cia, bo odt?d oni s? dla ciebie jak twoi rodzice. Id? w pokoju, córko, abym s?ysza? o tobie dobre wie?ci, dopóki ?yj?. Potem po?egna? ich i pozwoli? odej??. 13 A Edna odezwa?a si? do Tobiasza: Dziecko i bracie umi?owany, niech ci? Pan przyprowadzi znowu, abym widzia?a dzieci twoje, dopóki ?yj?, i Sary, córki mojej, zanim umr?. Wobec Pana - oddaj? ci córk? moj? w opiek?. Nie zasmucaj jej przez wszystkie dni twojego ?ycia. Id? w pokoju, dziecko! Od tej chwili jestem twoj? matk?, a Sara siostr?. Niech ci si? we wszystkim szcz??ci przez wszystkie dni waszego ?ycia! I serdecznie ich oboje uca?owa?a, i odes?a?a zdrowych. 14 I odszed? Tobiasz od Raguela zdrów i szcz??liwy, b?ogos?awi?c Pana nieba i ziemi, króla wszechrzeczy, ?e tak szcz??liw? da? mu drog?. I rzek? do niego Raguel: Oby ci si? uda?o czci? ich przez wszystkie dni ?ycia!

11

1 A kiedy zbli?yli si? do Kaserin naprzeciw Niniwy, powiedzia? Rafa?: Ty wiesz, w jakim stanie zostawili?my twego ojca. 2 Wyprzed?my twoj? ?on?, 3 aby dom przyprowadzi? do porz?dku, zanim oni nadejd?. 4 I wyruszyli obaj wspólnie. A Rafa? rzek? do niego: We? ?ó?? w r?ce! A pies bieg? z ty?u za nim i za Tobiaszem. 5 Tymczasem Anna siedzia?a i wypatrywa?a drog? swego syna. 6 I spostrzeg?a go powracaj?cego, i zawo?a?a do ojca jego: Oto zbli?aj? si? syn twój i cz?owiek, który poszed? razem z nim. 7 A Rafa? rzek? do Tobiasza, zanim ten zbli?y? si? do ojca: Wiem, ?e otworz? mu si? oczy. 8 Potrzyj ?ó?ci? ryby jego oczy, a lekarstwo wygryzie i ?ci?gnie bielmo z jego oczu, a ojciec twój przejrzy i zobaczy ?wiat?o. 9 Anna tymczasem wybieg?a, rzuci?a si? synowi na szyj? i zawo?a?a do niego: Ujrza?am ci?, dziecko, teraz ju? mog? umrze?, i rozp?aka?a si?. 10 Tak?e Tobiasz starszy podniós? si? i utykaj?c na nogi wyszed? do wrót podwórza. 11 I przyst?pi? do niego Tobiasz z ?ó?ci? z ryby w r?ku, i dmuchn?? na jego oczy, dotkn?? si? i rzek?: Ufaj, ojcze!, i przy?o?y? mu lekarstwo, i odczeka? chwil?. 12 Potem zerwa? obiema r?kami bielmo z k?tów jego oczu. 13 A Tobiasz starszy rzuci? mu si? na szyj?, zacz?? p?aka? i zawo?a?: Ujrza?em ci?, dziecko, ?wiat?o oczu moich. 14 I rzek?: Niech b?dzie b?ogos?awiony Bóg! Niech b?dzie b?ogos?awione wielkie imi? Jego! Niech b?d? b?ogos?awieni wszyscy Jego ?wi?ci anio?owie! Niech b?dzie obecne z nami wielkie imi? Jego! I niech b?d? b?ogos?awieni wszyscy anio?owie Jego po wszystkie wieki! Poniewa? do?wiadczy? mnie, a oto teraz widz? Tobiasza, syna mego. 15 I wszed? Tobiasz do domu, ciesz?c si? i wielbi?c Boga na ca?y g?os. Potem opowiedzia? Tobiasz ojcu, ?e podró? swoj? odby? szcz??liwie i ?e przyniós? pieni?dze, oraz jak wzi?? za ?on? Sar?, córk? Raguela. A oto i ona przybli?a si? i jest ju? blisko bramy Niniwy. 16 I Tobiasz starszy, ciesz?c si? i wielbi?c Boga, wyszed? na spotkanie swej synowej do bramy Niniwy. A mieszka?cy Niniwy o?ywili si? bardzo, gdy go ujrzeli, jak porusza si? i kroczy, ile si?, nie prowadzony za r?k? przez nikogo. A Tobiasz rozg?asza? przed nimi, ?e Bóg zmi?owa? si? nad nim i otworzy? mu oczy. 17 Potem Tobiasz podszed? do Sary, ?ony syna swego Tobiasza, pob?ogos?awi? j? i tak do niej przemówi?: Witaj, w zdrowiu przybywaj?ca córko, niech b?dzie b?ogos?awiony twój Bóg, który przyprowadzi? ci? do nas. Niech b?dzie b?ogos?awiony twój ojciec i niech b?dzie b?ogos?awiony Tobiasz, mój syn, i ty b?d? b?ogos?awiona, córko! Wejd? do domu swego w zdrowiu z b?ogos?awie?stwem i rado?ci?! Wejd?, córko! 18 A tego dnia nasta?a wielka rado?? mi?dzy wszystkimi ?ydami, mieszkaj?cymi w Niniwie. 19 I zjawili si? jego krewni: Achikar i Nabad, dziel?c rado?? razem z Tobiaszem.

12

1 A kiedy sko?czy?o si? wesele, zawo?a? Tobiasz syna swego, Tobiasza, i powiedzia? do niego: Dziecko, pomy?l o daniu zap?aty cz?owiekowi, który towarzyszy? tobie, i dodaj mu co? jeszcze do zap?aty! 2 A on mu odpowiedzia?: Ojcze, jak wielk? mam mu da? zap?at?? Nie ponios? szkody, je?li dam mu po?ow? maj?tku, który on przyniós? ze mn?. 3 On przecie? mnie przyprowadzi? w zdrowiu, ?on? moj? wyzwoli? i pieni?dze przyniós? ze mn?, i ciebie uleczy?. Jak? wi?c mam mu da? zap?at?? 4 I rzek? mu Tobiasz: Sprawiedliw? jest rzecz?, dziecko, ?eby on wzi?? po?ow? wszystkiego, co mia? przy sobie wracaj?c. 5 I poprosi? go do siebie, i rzek?: We? po?ow? wszystkiego, co? wracaj?c mia? przy sobie, jako zap?at? swoj?, i id? do domu zdrów! 6 Wtedy Rafa? poprosi? ich obu na bok i rzek? do nich: Uwielbiajcie Boga i wys?awiajcie Go przed wszystkimi ?yj?cymi za dobrodziejstwa, jakie wy?wiadczy? wam - w celu uwielbienia i wys?awiania Jego imienia. Og?aszajcie przed wszystkimi lud?mi dzie?a Bo?e, jak s? godne uwielbienia, i nie wahajcie si? wyra?a? Mu wdzi?czno?ci. 7 Ukrywa? tajemnice królewskie jest rzecz? pi?kn?, ale godn? pochwa?y jest rozg?asza? i wys?awia? dzie?a Bo?e. Czy?cie dobrze, a z?o was nie spotka. 8 Lepsza jest modlitwa ze szczero?ci? i mi?osierdzie ze sprawiedliwo?ci? ani?eli bogactwo z nieprawo?ci?. Lepiej jest dawa? ja?mu?n?, ani?eli gromadzi? z?oto. 9 Ja?mu?na uwalnia od ?mierci i oczyszcza z ka?dego grzechu. Ci, którzy daj? ja?mu?n?, nasyceni b?d? ?yciem. 10 Ci, którzy pope?niaj? grzech i nieprawo??, s? wrogami w?asnej duszy. 11 Odkryj? przed wami ca?? prawd?, nie ukrywaj?c niczego. Ju?em wam obja?ni? i powiedzia?: Pi?kn? jest rzecz? zachowywa? tajemnic? królewsk?, ale godn? wszelkiej pochwa?y objawia? dzie?a Bo?e. 12 A teraz: gdy ty i Sara modlili?cie si?, ja przypomnia?em b?agania wasze przed majestatem Pa?skim, a tak?e, gdy grzeba?e? zmar?ych. 13 A kiedy nie waha?e? si? wstawa? i opuszcza? swojego posi?ku, i i??, i grzeba? umar?ego, ja zosta?em pos?any, aby ci? wypróbowa?. 14 Równocze?nie pos?a? mnie Bóg, aby uzdrowi? ciebie i twoj? synow? Sar?. 15 Ja jestem Rafa?, jeden z siedmiu anio?ów, którzy stoj? w pogotowiu i wchodz? przed majestat Pa?ski. 16 Na to przel?kli si? obaj, upadli na twarz przed nim i bali si? bardzo. 17 I powiedzia? do nich: Nie bójcie si?! Pokój wam! Uwielbiajcie Boga po wszystkie wieki! 18 To, ?e by?em z wami, nie by?o moj? zas?ug?, lecz by?o z woli Bo?ej. Jego uwielbiajcie przez wszystkie dni i Jemu ?piewajcie hymn! 19 Widzieli?cie, ?e nic nie jad?em, wy?cie tylko mieli widzenie. 20 A teraz uwielbiajcie Pana na ziemi i dzi?kujcie Bogu! A oto ja wst?puj? do Tego, który mnie pos?a?. Opiszcie to wszystko, co was spotka?o. I odszed?. 21 Oni podnie?li si?, ale ?aden nie móg? ju? go zobaczy?. 22 I uwielbiali Boga, i ?piewali hymny, i dzi?kowali Mu za tak wielkie Jego dzie?a, ?e ukaza? si? im anio? Bo?y.

13

1 I rzek? Tobiasz starszy: 2 Niech b?dzie b?ogos?awiony Bóg, który ?yje na wieki, i królestwo Jego. Poniewa? On karze i okazuje mi?osierdzie, posy?a do Otch?ani pod ziemi? i wyprowadza z najwi?kszej zag?ady. I nie ma nikogo, kto by uszed? Jego r?ki. 3 Wys?awiajcie Go, synowie Izraela, przed narodami, poniewa? On was rozproszy? mi?dzy nimi. 4 I tam okazywa? wam swoj? wielko??, wyno?cie Go pochwa?ami przed wszystkim, co ?yje, poniewa? On sam jest Panem i Bogiem naszym, On sam Ojcem naszym i Bogiem po wszystkie wieki. 5 On karci was za wasze nieprawo?ci, ale zmi?uje si? nad wami wszystkimi i zgromadzi was spo?ród wszystkich narodów, mi?dzy którymi zostali?cie rozproszeni. 6 A kiedy nawrócicie si? do Niego ca?ym sercem i z ca?ej duszy, aby post?powa? przed Nim w prawdzie, wtedy On zwróci si? do was i ju? nigdy nie zakryje oblicza swego przed wami. 7 A teraz spójrzcie, co On wam wy?wiadczy?, i dzi?kujcie Mu pe?nym g?osem, uwielbiajcie Pana sprawiedliwego i wys?awiajcie króla wieków! 8 Ja za? wys?awiam Go w ziemi mego wygnania i narodowi grzeszników opowiadam moc i wielko?? Jego. Nawró?cie si?, grzesznicy, i post?pujcie przed Nim sprawiedliwie, kto wie, mo?e sobie w was upodoba i oka?e wam mi?osierdzie? 9 Uwielbiam Boga mego, a dusza moja - Króla Niebios, i b?dzie si? radowa? z majestatu Jego. 10 Niech wszyscy wo?aj? i wys?awiaj? Go w Jerozolimie; Jerozolimo - miasto ?wi?te! On ze?le kar? za czyny twych synów i znowu zmi?uje si? nad synami sprawiedliwych. 11 Wys?awiaj Pana godnie i chwal Króla wieków, aby znów odbudowa? twój namiot z rado?ci?. 12 Oby rozradowa? w tobie pojmanych i umi?owa? w tobie wszystkich nieszcz??liwych we wszystkich pokoleniach na wieki. 13 Wspania?e ?wiat?o promieniowa? b?dzie na wszystkie kra?ce ziemi. Liczne narody przyjd? do ciebie z daleka i mieszka?cy wszystkich kra?ców ziemi do ?wi?tego twego imienia. Dary maj? w swych r?kach dla Króla niebios. Z pokolenia na pokolenia oddawa? ci b?d? chwa??, a imi? "Wybranej" przejdzie na przysz?e pokolenia. 14 Przekl?ci niech b?d? wszyscy, którzy mówi? przeciw tobie obra?liwie, przekl?ci niech b?d? wszyscy, którzy ci? burz? i wywracaj? mury twoje, i ci wszyscy, którzy wie?e twoje obalaj? i pal? twoje mieszkania. A b?ogos?awieni niech b?d? na wieki ci wszyscy, którzy czcz? ciebie. 15 A wi?c raduj si?, wesel z powodu synów sprawiedliwych, bo wszyscy b?d? zgromadzeni i uwielbia? b?d? Pana wieków, szcz??liwi, którzy ci? mi?uj?, i szcz??liwi, którzy si? ciesz? z twego pokoju. 16 Szcz??liwi wszyscy ci ludzie, którzy si? smuc? wszystkimi plagami twymi, poniewa? w tobie cieszy? si? b?d? i ogl?da? wszelk? rado?? twoj? na wieki. Duszo moja, uwielbiaj Pana, wielkiego Króla. 17 Poniewa? Jerozolima b?dzie odbudowana, w mie?cie dom Jego - na wszystkie wieki. Szcz??liwy b?d?, je?li reszta rodu mego ujrzy twoj? chwa?? i uwielbia? b?dzie Króla niebios. Bramy Jerozolimy b?d? odbudowane z szafiru i ze szmaragdu, a wszystkie mury twoje z drogich kamieni. Wie?e Jerozolimy b?d? zbudowane ze z?ota, a wa?y ochronne ze szczerego z?ota. Ulice Jerozolimy wy?o?one b?d? rubinami i kamieniami z Ofiru. 18 Bramy Jerozolimy rozbrzmiewa? b?d? pie?niami wesela, a wszystkie jej domy zawo?aj?: "Alleluja, niech b?dzie uwielbiony Bóg Izraela!" I b?ogos?awieni b?d? b?ogos?awi? Imi? ?wi?te na wieki i na zawsze.

14

1 Koniec s?ów hymnu pochwalnego Tobiasza. 2 Umar? on w pokoju maj?c sto dwana?cie lat i pogrzebano go uroczy?cie w Niniwie. A mia? sze??dziesi?t dwa lata, kiedy zas?ab? na oczy. A po przejrzeniu ?y? w dobrobycie i dawa? ja?mu?ny. W dalszym ci?gu uwielbia? Boga i oddawa? ho?d majestatowi Bo?emu. 3 A kiedy mia? umiera?, przywo?a? syna swego Tobiasza i upomnia? go mówi?c: Synu, wyprowad? st?d twoje dzieci 4 i id? szybko do Medii, poniewa? ja wierz? s?owom Boga, które wypowiedzia? Nahum o Niniwie, ?e wszystko spe?ni si? i spotka Asyri? i Niniw? to, co przepowiedzieli prorocy Izraela, których Bóg wys?a?, i nic nie umniejszy si? ze wszystkich przepowiedni, wszystko wype?ni si? w swoim czasie. Ocalenie b?dzie raczej w Medii ani?eli w Asyrii i Babilonii. Jestem przekonany i mam nadziej?, ?e wszystko, co Bóg powiedzia?, spe?ni si?, nast?pi i ?adne s?owo z tych przepowiedni nie zginie. A bracia nasi, którzy mieszkaj? w ziemi izraelskiej, wszyscy b?d? rozproszeni i uprowadzeni do niewoli z ich pi?knej ziemi. Ca?y za? kraj izraelski zamieni si? w pustyni?, i Samaria, i Jerozolima stan? si? pustyni?. Dom za? Bo?y a? do czasu zostanie spustoszony i spalony. 5 Wtedy znowu Bóg zlituje si? nad nimi. I po?le ich Bóg do ziemi izraelskiej, i odbuduj? znowu dom, wprawdzie nie taki jak pierwszy, a? do chwili, w której dokona si? czas ?wiata. A potem powróc? z niewoli wszyscy i odbuduj? w chwale Jerozolim?, a w niej odbuduj? dom Bo?y, tak jak to przepowiedzieli o nim prorocy Izraela. 6 I wszystkie narody na ca?ym ?wiecie nawróc? si? i prawdziwie czci? b?d? Boga. I odrzuc? wszystkie swoje bo?ki i tych, którzy ich wiedli na manowce, i uwielbia? b?d? Boga na wieki w sprawiedliwo?ci. 7 Wszyscy synowie Izraela, którzy ocalej? w tych dniach, wspomina? b?d? Boga w prawdzie i zgromadzeni b?d? razem. I przyjd? do Jerozolimy, i zamieszkaj? bezpiecznie na wieki w ziemi Abrahama, która zostanie im dana na nowo. I cieszy? si? b?d? ci, którzy mi?uj? Boga w prawdzie, a pope?niaj?cy grzech i nieprawo?? znikn? z ca?ej ziemi. 8 A teraz, dzieci, rozkazuj? wam: S?u?cie Bogu w prawdzie i czy?cie, co podoba si? Jemu. Dzieciom waszym pole?cie wykonywa? sprawiedliwo?? i dawa? ja?mu?n? i niech pami?taj? o Bogu, i wielbi? Imi? Jego w ka?dej chwili, w prawdzie i z ca?ej si?y. 9 A teraz, dziecko moje, wyjd? z Niniwy i nie zostawaj tu! Od tego dnia, w którym pochowasz matk? swoj? obok mnie, od tego samego dnia nie pozostawaj d?u?ej w tych okolicach. Widz? bowiem, ?e jest tu wiele niesprawiedliwo?ci i dokonuje si? wiele podst?pu, a ludzie si? nie wstydz?. 10 Popatrz, dziecko, co uczyni? Nadab swemu ?ywicielowi Achikarowi. Czy? ?ywego nie zakopa? do ziemi? Ale Bóg wynagrodzi? mu t? krzywd? przed obliczem swoim. Achikar wyszed? na ?wiat?o, a Nadab poszed? do wiecznych ciemno?ci, poniewa? czyha? na ?ycie Achikara. A poniewa? Achikar dawa? ja?mu?n?, unikn?? zasadzki ?mierci, któr? zastawi? na niego Nadab. A Nadab wpad? w zasadzk? ?mierci i zgubi? samego siebie. 11 Tak teraz, dzieci, patrzcie, jakie skutki sprawia dawanie ja?mu?ny, a jakie - pope?nianie nieprawo?ci, ?e mianowicie ona zabija. A oto i dusza moja opuszcza mnie. I po?o?ono go na ?ó?ku, i umar?. Pochowano go uroczy?cie. 12 A kiedy umar?a jego matka, pochowa? j? Tobiasz obok swego ojca. Potem wyw?drowa? on sam i jego ?ona do Medii i zamieszkali w Ekbatanie u swojego te?cia Raguela. 13 A Tobiasz opiekowa? si? nimi ze czci? i pochowa? ich w Ekbatanie w Medii. I odziedziczy? maj?tek po Raguelu i po ojcu swoim Tobiaszu. 14 I umar? otoczony czci? w sto siedemnastym roku ?ycia. 15 A przed swoj? ?mierci? przekona? si? na w?asne oczy o upadku Niniwy i widzia? jej je?ców prowadzonych przez Achiacharosa, króla Medii. I b?ogos?awi? Boga za wszystko, co On uczyni? synom Niniwy i Asyrii. I cieszy? si? przed swoj? ?mierci? z powodu Niniwy, i uwielbia? Pana Boga na wieki wieków.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 330 goĹ›ci