Małżeństwo i Rodzina 31-40
Czytelnia - Małżeństwo i rodzina

31. Media coraz częściej mówią o przypadkach pedofilii i molestowaniu seksualnym. Czy nie jest to przypadkiem skutek rewolucji seksualnej i promowania perwersyjnych zachowań w rodzaju homoseksualizmu?

Oczywiście, że wszystkie działania wynaturzone nasilaj.) się \vi ,1/ z nagłaśnianiem medialnym. Wielu nie wpadłoby na pomysł pedo filii, molestowania, zoofilii, nekrofilii czy działań homoscksu.ilnyi h, gdyby im tego nie podpowiedziano. Przykładowo po loion-poi 1.1/u w popularnym piśmie pornograficznym, ukazującym si cny gwałtu zbiorowego na stole bilardowym, odbyła się w kluku h sei 1.1 l.iku li

gwałtów według „zaproponowanego" scenariusza. Różnica była jednak taka, że w reportażu ofiara ochoczo współpracowała z gwałcicielami, a w rzeczywistości oczywiście nie chciała tego robić.

Działanie zgodne z naturą może odbywać się włącznie między kobietą (żoną) i mężczyzną (mężem) połączonymi trwałą więzią i gotowymi na przyjęcie skutku współżycia - dziecka poczętego. Ukazywanie działań seksualnych w jakiejkolwiek innej „konfiguracji" jest swoistą zachętą do tych działań i przyczynia się do szerzenia wynaturzeń seksualnych.

32. Małżeństwo z definicji jest otwarte na rodzicielstwo,

a więc na posiadanie potomstwa. Jednak można zauważyć,

że wielu małżonków traktuje dzieci jak ciężar,

a nie błogosławieństwo. Skąd taka postawa?_

Rzeczywiście wiele małżeństw traktuje dzieci wyłącznie jako ciężar. W nieprawdopodobny sposób krzywdzą one zarówno swoje potomstwo, jak i same siebie.

Skąd ta postawa? Wynika ona z krótkowzrocznego egoizmu i hedonistycznego nastawienia na używanie maksimum przyjemności w życiu oraz z braku głębszej refleksji i z bezmyślnego powtarzania tego, co dyktuje „nowoczesny" (czytaj bezbożny i wynaturzony) świat. Powstał nawet pewien styl, moda narzekania na dzieci i młodzież.

Tymczasem odkrywanie radości płynącej z towarzyszenia dzieciom w ich wzroście i rozwoju może być stokrotną zapłatą za rzeczywisty, niekwestionowany trud wychowania. Smak tego trudu jest słodki, gdy owoce wychowania są dobre. Dla wielu szczęśliwych małżonków sukcesy ich dzieci są jedną z podstawowych radości życia.

Słowem, małżeństwo, które traktuje dzieci jako dar i błogosławieństwo zbiera też błogosławione (szczęściorodne) owoce wychowania. Natomiast para, która skupia uwagę na ciężarach wychowania i dla której dzieci są zagrożeniem ich miłości, sama sobie odbiera radości płynące z wychowywania dzieci.

33. Dziś promuje się tzw. kontrolę urodzeń, a małżonkowie unikają posiadania dzieci stosując antykoncepcję. Na czym polega antykoncepcja i jakie są jej następstwa?

Antykoncepcja jest wynikiem wspomnianego przed chwilą zagubienia ludzi lub/i niedojrzałości objawiającej się nieumiejętnością panowania rozumem i wolą nad pobudzeniami seksualnymi. Dziecko, zamiast być wspaniałym darem, staje się w oczach współżyjącej pary ciężarem i przeszkodą w „miłości". Już samo to nastawienie jest rujnujące dla ludzi i ich relacji. Sięgnięcie po antykoncepcję jest czynnym przyznaniem, że przyjemność seksualna jest ważniejsza nawet od życia dziecka. Skutkiem takiej postawy jest szybkie zanikanie przyjemności seksualnej, zdrady i rozwody.

Promowana kontrola urodzeń (zachęta do sterylizacji, antykoncepcji, używania środków poronnych i korzystania z aborcji) jest elementem światowego biznesu opartego na bałaganie seksualnym. Warto sobie uświadomić, że w krajach „cywilizowanych", w tym w Polsce, zyski przemysłu farmaceutycznego ze sprzedaży samych środków antykoncepcyjnych, które niczego nie leczą, są kilkakrotnie wyższe niż ze sprzedaży wszystkich leków razem wziętych.

Antykoncepcja (anty - przeciw, conceptio - poczęcie) jest swoistym „dodatkiem" do współżycia, który ma zlikwidować naturalny jego skutek w postaci poczęcia dziecka. Tym samym działanie antykoncepcyjne jest wewnętrznie sprzeczne, gdyż oddziela jednoczących się partnerów, chce likwidować skutek bez panowania nad przyczyną. Ponadto jest antywychowawcze, bo zwalnia z używania rozumu i woli i jako takie zawsze powoduje degradację człowieka i więzi pary. Lęk przed dzieckiem, który leży u podstaw antykon cepcji, jest podstawową przyczyną złego przeżywania współżycia przez kobietę. Powoduje to u niej przysłowiowy „ból głowy" na samą myśl o współżyciu. Dodatkowo antykoncepcja hormonalna likwiduje w kobiecie jej naturalny cykl płodnościowy, co owocuje zanikiem zainteresowania współżyciem (spadek libido). To z kolei powoduje często wymuszanie współżycia przez partnera, który nie-okaleczony pragnie zbliżeń. W efekcie współżycie, które powinno być ważnym elementem budowy jedności pary, staje się źródłem konfliktów, rozdrażnienia, wzajemnych pretensji i frustracji.

Dla porządku należy odnotować, że preparaty hormonalne reklamowane jako antykoncepcyjne w rzeczywistości mają wielopłaszczyznowe działania. Część z nich można uznać za antykoncepcyjne (blokada jajeczkowania i utrudnienie penetracji plemników w głąb dróg rodnych). Jednak zmiana perystaltyki jajowodów i niedorozwój endometrium (śluzówki macicy - zachwalane mniejsze krwawienia!) mają na celu uniemożliwienie zagnieżdżenia się w macicy kilkudniowego dziecka, powodując jego śmierć.

Środki barierowe z najpopularniejszą wśród nich prezerwatywą mają skutecznie odizolować od siebie ciała „kochających" się i pragnących „jedności" osób. Najdelikatniejszy kontakt ciał w miejscu dwóch odsłoniętych śluzówek odgrodzony jest gumą. Przypomina mi to całowanie przez szybę czy głaskanie dłonią „zabezpieczoną" gumową rękawicą. Nowoczesne prezerwatywy natryskiwane są środkami plemnikobójczymi i tu powstaje kolejny dylemat. Nie tylko teoretycznie może się zdarzyć, że uszkodzony plemnik doprowadzi jednak do poczęcia, w efekcie czego może dojść do choroby lub śmierci poczętego dziecka. Kto za nią odpowiada?

Postawa antykoncepcyjna akceptuje, a nawet gloryfikuje, przyjemność seksualną, lecz odrzuca poczęte dziecko. Stąd biorą się niechciane ciąże i niekochane dzieci. Jest to mentalne przygotowanie do psychicznego odrzucenia dziecka mimo jego urodzenia i oczywiście do aborcji.

Warto wreszcie odnotować, że środki hormonalne stosowane przez młode dziewczęta, wraz z przedwczesnym rozpoczynaniem współżycia nierzadko z wieloma partnerami, są podstawową przyczyną zawinionej plagi niepłodności wśród młodych kobiet. Stabilizacja (pełna dojrzałość) hormonalna u kobiet w Polsce następuje ok. 21 roku życia. Preparaty celowo blokujące normalne procesy

hormonalne nie pozwalają osiągnąć pełni dojrzałości. Niewielu wie, że całkowitą odporność immunologiczną (biologiczną) osiąga dziewczyna ok. pięć lat po pierwszej miesiączce. Wcześniejsze współżycie może zaowocować infekcjami, a te z kolei nawet trwałą niepłodnością.

34. Czym jest aborcja i jakie są jej skutki?

Aborcja jest zabójstwem, wykroczeniem przeciwko V przykazaniu Bożemu: „Nie zabijaj", które obowiązuje od poczęcia do naturalnej śmierci. Prawo to wydał SAM BÓG i wpisał je w naturę człowieka w taki sposób, że jego zmiana leży poza kompetencjami ludzkimi. Aborcja jest grzechem ciężkim zrywającym więź z Bogiem i głęboką raną niejednokrotnie krwawiącą przez całe życie. Zabójstwo to jest szczególne, ponieważ:

• jest zabójstwem z premedytacją

• dokonywane jest na całkowicie bezbronnym i całkowicie niewinnym dziecku

• wyrok wydali ci, którzy są (powinni być) naturalnymi opiekunami i obrońcami dziecka

• zabójstwa dokonują ci, którzy powołani są do obrony życia, którzy składali przysięgę Hipokratesa zawierającą słowa: „(...) i będę bronił każdego poczętego życia (...)".

• dokonywane jest w „majestacie" prawa formalnie ustanowionego, lecz w gruncie rzeczy nielegalnego. Nikomu bowiem nie wolno stanowić ani wypełniać prawa nieludzkiego, sprzecznego z prawem naturalnym. (Powołując się właśnie na taką logikę skazano zbrodniarzy hitlerowskich, którzy też działali „zgodnie z prawem") Wierzę, że przyjdzie taki czas, iż prawo do aborcji i eutanazji zostanie sprawiedliwie osądzone, a jego propagatorzy, twórcy i wykonawcy będą napiętnowani.

Aborcja jest zawsze tragedią. Ofiarami tej tragedii są: zabite dziecko, jego matka i ojciec, niewiedzące o niczym rodzeństwo, nierzadko wiedzący o wszystkim dziadkowie dziecka, personel medyczny wykonujący wyrok śmierci, wszyscy „życzliwi" doradcy, a nawet niemi, przyzwalający świadkowie. Rzeczywiście dziś już wiemy z badań naukowych, że syndrom postaborcyjny (PASS i PAD) rozciąga się jak pajęczyna i sięga daleko poza głównych wykonawców aborcji. Matka Teresa z Kalkuty po odebraniu Pokojowej Nagrody Nobla zapytana została o największe zagrożenie dla pokoju na świecie. Odpowiedziała bez namysłu, że jest nim agresja, jaka popycha matkę do zabicia własnego dziecka. Powiedziała też: „Jeżeli matka zabija własne dziecko, to kto powstrzyma ciebie i mnie, byśmy się wzajemnie nie pozabijali?" W naszej Ojczyźnie był czas, że więcej dzieci zabijano, niż się ich rodziło. Prymas Tysiąclecia Stefan Kardynał Wyszyński pisał w memorandum do rządu o milionie Polaków mordowanych w łonach matek w czasie, gdy rodziło się około siedemset tysięcy dzieci rocznie. Biskup Wojtyła mówił, że naród Polski będzie musiał odpokutować za zbrodnię zabijania własnych dzieci, a jako Papież powiedział: „Naród, który zabija własne dzieci jest narodem bez przyszłości". Nie zdajemy sobie powszechnie sprawy, ile zła, ile agresji w relacjach społecznych jest pośrednio wynikiem tego zranienia. Trzeba jednak nadmienić, że Polska jako jedyny kraj ograniczyła prawną dopuszczalność dokonywania aborcji.

Jako mężczyzna, w imię sprawiedliwości, choć z prawdziwym bólem, muszę odnotować potwierdzony badaniami fakt, że żadna kobieta nie targnęłaby się na życie swego dziecka, gdyby w obronie stanął jego ojciec. Dlatego główną przyczyną tragicznego zjawiska aborcji (w świecie ponad 50 min rocznie) jest nieodpowiedzialność mężczyzn. Pragną oni zażywać przyjemności seksualnej, lecz nie są gotowi do brania odpowiedzialności za skutki swego działania. Nieodpowiedzialność w tej dziedzinie przenosi się na całe ich życie, staje się nieodpowiedzialnością w ogóle i jest w świecie źródłem

ogromu nieszczęść pozornie tylko niezwiązanych z dziedziną płcio-wości. W tym kontekście słuszne byłoby przepytywanie kandydatów do obieralnych funkcji społecznych, od sołtysa do prezydenta, jak radzą sobie z odpowiedzialnością za własne działania seksualne. Czy, brutalnie mówiąc, nie uśmiercili żadnego swojego poczętego dziecka.

35. Co to są środki wczesnoporonne?

Z odpowiedzią na to pytanie jest pewien problem. Siły zła wprowadziły zamęt terminologiczny właśnie po to, by zagmatwać sprawę i ukryć swe niecne zamiary. Otóż, za początek życia wszystkich ssaków uważa się moment zapłodnienia. Wówczas połączone komórki rozrodcze tworzą nową jakość o własnym kodzie genetycznym określającym m.in. przynależność do gatunku. Życie zaczyna nowa, odrębna istota. Identycznie jest z człowiekiem, choć w tym wypadku wolę używać określenia „poczęcie", gdyż podkreśla ono jego wyjątkowość. Od momentu poczęcia, ponad wszelką wątpliwość, mamy do czynienia z istotą nową, biologicznie żywą i przynależącą do gatunku „człowiek". Jest ona potomkiem - dzieckiem swoich rodziców: matki i ojca. Przez kilka dni wędruje jajowodem, rosnąc i rozwijając się po drodze. Następnie poszukuje odpowiedniego miejsca w macicy i zagnieżdża się w jej śluzówce (endometrium). Mniej więcej po tygodniu od poczęcia zagnieżdżanie jest zakończone i przez następne tygodnie dziecko rozwija się. Takie są fakty. By nie straszyć poronnością środków hormonalnych zaczęto mówić, że ciąża zaczyna się nie od poczęcia, ale od zagnieżdżenia. Poronnymi nazwano środki działające od początku ciąży. W ten sposób środki zabijające istoty ludzkie przed zagnieżdżeniem w macicy „przestały" być poronnymi. Jakiekolwiek jednak stosowano by zabiegi terminologiczne, nie ulega wątpliwości, że współczesne środki hormonalne charakteryzują się między innymi działaniami zabijającymi istotę ludzką w pierwszych dniach jej życia. Są oczywiście również liczne środki działające już po zagnieżdżeniu i te, bez

zastrzeżeń można nazywać poronnymi lub abortywnymi. Wśród nich najbardziej znana jest pigułka RU 486, która powoduje śmierć dziecka do 10 tygodnia ciąży, co nie przeszkadza niektórym nazywać ją pigułką antykoncepcyjną. Jako ciekawostkę można podać, że pierwszą decyzją nowo wybranego prezydenta USA Billa Clintona była legalizacja tej pigułki i „ochrona" homoseksualistów. Widocznie są to sprawy „najwyższej państwowej wagi" (albo najwyższego biznesu).

36. Jakie są moralnie dopuszczalne metody planowania rodziny?

Moralnie dopuszczalne metody planowania rodziny (ściślej: poczęć) to takie, przy wykorzystaniu których małżonkowie, kierując się rozumem i wolą, korzystają z daru płodności w niczym go nie niszcząc. Innymi słowy, po poznaniu rytmu płodności żony para małżeńska, w zależności od aktualnych planów prokreacyjnych, wybiera czas na okazywanie sobie wzajemnej miłości poprzez współżycie. Gdy planuje ona poczęcie dziecka, stara się współżyć w dniach dających na to maksymalną szansę, i odwrotnie, gdy z ważnych przyczyn odkłada poczęcie następnego potomka, wybiera czas, w którym nie ma na to szans. Fakt używania rozumu i woli decyduje o tym, że małżonkowie wzrastają i wzrasta ich więź. Słowem, podejście naturalne jest wychowawcze i dlatego przynosi dobre owoce. Warto zaznaczyć, że podjęty trud jest wynikiem uznania, że życie dziecka jest ważniejsze od przyjemności seksualnej. Gdy dodamy do tego otwarcie na życie wyrażające się gotowością przyjęcia nawet niespodziewanie poczętego dziecka i męską odpowiedzialność za poczęcie, to uzyskamy idealne warunki do rozwoju więzi seksualnej. Więź ta może stawać się coraz piękniejsza aż do późnych lat życia staruszków. O jej jakości będzie decydować nie siła doznań cielesnych, lecz głębia jedności psychicznej, doświadczenie wierności i wyłączności seksualnej. Jest to jednak zarezerwowane wyłącznie dla małżeństw monogamicznych, wiernych sobie przez całe życie.

37. Często mówi się, że w odróżnieniu od środków antykoncepcyjnych, naturalne metody planowania rodziny są nieskuteczne. Czy to prawda?

To zwykłe kłamstwo powtarzane tysiące razy, które w myśl zasady Goebbelsa stało się dla wielu osób prawdą. Tymczasem ciągle jeszcze nowoczesne, wielowskaźnikowe metody naturalne są skuteczniejsze od najnowszych preparatów antykoncepcyjnych. Należy również dodać, że skuteczność środków antykoncepcyjnych bada się na populacjach, w których ogromny procent stanowią pary niepłodne (po aborcjach, środkach hormonalnych i współżyciu z wieloma partnerami). Ponadto badania te przeprowadza się na zlecenie i za pieniądze firm produkujących środki antykoncepcyjne. Z kolei skuteczność metod naturalnych sprawdza się wyłącznie na małżeństwach mających co najmniej jedno dziecko, a więc płodnych.

Jednak w pytaniu o skuteczność jest pewna pułapka, bowiem porównuje się podejścia nieporównywalne.

Antykoncepcja jest czynnym buntem przeciwko koncepcji Stwórcy, próbą zniszczenia daru płodności. Dziecko to wpadka, niepowodzenie, niepożądana ciąża, przeszkoda w miłości. Antykoncepcja jest zatem antywychowawcza, bo zwalnia z używania rozumu i woli. Przynosi zawsze gorzkie owoce.

Podejście naturalne w pełni szanuje dar płodności i plan Stwórcy wpisany w ciała ludzi. Poprzez używanie rozumu i woli przyczynia się zawsze do wzrostu człowieka i zacieśnienia więzi par w pełni akceptujących takie podejście. Dziecko jest natomiast upragnionym darem, na które oczekuje się z radością. Taka postawa przynosi naprawdę piękne owoce.

38. Po co rodzice wychowują dzieci?

Dzieci dla rodziców są jednocześnie darem i zadaniem. Jednak z pewnością nie są one ich własnością. Rodzice nie wychowują potomstwa dla siebie, dlatego dziecko nie musi zaspakajać ich niespełnionych

ambicji. (Tatuś chciał być pianistą i katuje dziecko wielogodzinnymi ćwiczeniami, podczas gdy ono ma chęć i talent do gry... w piłkę nożną.) Rodzice powinni raczej pomagać dzieciom odkrywać ich prawdziwe talenty i wspierać je w rozwoju. Ostatecznie wychowanie ma zmierzać przede wszystkim do rozwoju osobowości. W tym celu konieczne jest zaszczepienie w dziecku idei samowychowania, by samodzielnie podejmowało ten trud. Bez tego nikt nie stanie się w pełni dojrzałym. Szczytem rozwoju jest pełna zdolność do dojrzałej miłości i odpowiedzialności. Pozwala to dziecku wyjść z domu, samodzielnie podjąć i wiernie wypełnić wybrane powołanie życiowe, osiągając przez to świętość, co jest, tak naprawdę, prawdziwym celem pobytu człowieka na ziemi. Bo choć brzmi to trochę górnolotnie, to jednak człowiek jest stworzony dla wieczności i dla nieba musi być wychowywany. Powinien więc żyć tak, aby osiągnąć zbawienie, życie w wiecznej szczęśliwości. Słowem dzieci wychowuje się jako „nowych obywateli nieba" (Pius XI)

39. Jak w praktyce ma wyglądać realizacja przykazania „Czcij ojca swego i matkę swoją"?

Na to pytanie znajdujemy bardzo dosłowną i dosadną odpowiedź w Piśmie Świętym: mam czcić ojca „nawet, gdyby rozum postradał". Zauważmy, że „czcić" wcale nie znaczy pochwalać za popełniane błędy ani też naśladować w złym postępowaniu.

Przykazanie: „Czcij ojca swego i matkę swoją" jest też ważnym wyzwaniem dla rodziców. Powinni oni żyć tak, aby nie utrudniać swym dzieciom wypełniania czwartego przykazania. Łatwiej jest czcić dzieciom rodziców świętych i dobrych niż złych, grzesznych czy wręcz patologicznych. Wskazówką w tym względzie niech będą słowa: „Rodzice nie rozdrażniajcie swoich dzieci".

40. Jakie są główne błędy wychowawcze?

Błędów wychowawczych jest mnóstwo i można by o nich spisać opasłe tomy. Są błędy popełniane z niewiedzy i, gorsze od nich, wynikające z wiedzy fałszywej jak również z obłędnych teorii i idei wychowawczych (np. wychowanie bezstresowe), z chybionych metod i środków, z niewypełniania potrzeb rozwojowych dziecka oraz ze złego rozumienia samego celu wychowania. Gdybym miał jednak wymienić najgroźniejszy w skutkach błąd wychowawczy, to powiedziałbym bez wahania: zły przykład rodziców. Wielu z nich wydaje się, że mogą kierować wychowaniem dzieci i nakładać na nie ciężary bez podejmowania osobistego trudu, „siedząc w wygodnym fotelu". To wielki błąd, a właściwie bezgraniczna naiwność rodziców. Ktoś powiedział, że „wojsko jest jak makaron - nie da się go pchać, trzeba ciągnąć". Z wychowaniem dzieci jest podobnie. Jeżeli rodzice nie stronią od osobistego trudu i czynnie własnym życiem uwiarygodniają wartości, które głoszą, to mają wielką szansę pociągnąć dzieci za sobą. Dzieci, podglądając kochaną matkę, zechcą być tak piękne i dobre jak ona. Patrząc na wspaniałego ojca, zapragną jak on być dzielne, mądre i odpowiedzialne. Oto cała tajemnica dlaczego ludzie prości, niewykształceni, nieznający żadnej teorii wychowawczej potrafią wspaniale wychować własne dzieci.

Mówiąc o wychowaniu, nie wolno pominąć jego nadrzędnego celu. Jest nim osiągnięcie przez wychowanka dojrzałości do miłości i odpowiedzialności oraz do wyboru powołania jak również wierne i dozgonne wypełnienie go aż do osiągnięcia świętości.

 

Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po łacinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

Naszą witrynę przegląda teraz 309 gości