Ma??e?stwo i Rodzina 21-30
Czytelnia - Ma??e?stwo i rodzina

21 .Cz?sto przyczyn? nieporozumie? ma??e?skich jest utrzymanie rodziny i dbanie o sfer? materialn?. Oskar?anie m??a o zbyt ma?e zarobki lub ?ony o zaniedbywanie domu to jeden z wielu przyk?adów. Wiele tych nieporozumie? jest wynikiem zbyt wybuja?ych oczekiwa? wobec wspó?ma??onka, jednak jak radzi? sobie w momentach, gdy problemy materialne staj? si? powa?ne dla ca?ej rodziny?

Rzeczywi?cie ludzie maj? coraz wi?cej problemów finansowych. Dzieje si? tak g?ównie dlatego, ?e posiadaj? mniej pieni?dzy ni? chc? mie?. Chc? za?, manipulowani przez reklamy, coraz wi?cej. W poradni dla ma??e?stw najwi?ksze problemy finansowe zg?aszali zwykle ludzie ponadprzeci?tnie zamo?ni czy wr?cz bardzo bogaci. Zazwyczaj chodzi w tych wypadkach o podzia? pieni?dzy na „moje" i „twoje" i pos?dzanie wspó?ma??onka o rozrzutno??. Czasem w??czaj? si? w spory rodziny obu stron, wypominaj?c, ile to maj?tku ich rodzone dziecko wnios?o w posagu. Coraz cz??ciej, ju? „na konto" przysz?ych k?opotów finansowych, jeszcze przed ?lubem spisywana jest intercyza. Nierzadko zdarza si?, ?e krótko przed ?lubem, w po?piechu obdarowuje si? swoje dziecko (samochód, mieszkanie, gospodarstwo), by w razie rozwodu...

Bywa, ?e strona zarabiaj?ca (cz??ciej m??czyzna) wydziela drugiej „limity", ??daj?c szczegó?owych, dos?ownie groszowych, rozlicze? na pi?mie. Ostatnio w poradni pewna pani opowiada?a (m?? siedzia? obok ze spuszczon? g?ow?) jak pó? godziny biegali po mie?cie szukaj?c bezp?atnej toalety, bo m?? nie chcia? jej da? z?otówki. M??, cz?owiek bardzo bogaty, posiadaj?cy kilkana?cie mieszka? w du?ym mie?cie i kilkusettysi?czne lokaty przeprowadzi? rozdzielno?? maj?tkow? i ?ona zosta?a bez ?rodków do ?ycia zdana ca?kowicie na jego ?ask?. Zreszt? w rozmowie kilkakrotnie podkre?la?, ?e ?ona wszystko mu zawdzi?cza.

Wiele problemów stwarzanych jest na w?asne ?yczenie i wynikaj? one tak naprawd? z wysokich, nierzadko wygórowanych oczekiwa? finansowych lub braku wspólnoty maj?tkowej. A przecie? ma??e?stwo powinno by? pe?n? wspólnot? obejmuj?c? wszystkie obszary ?ycia bez ?adnych egoistycznych rachub czy wyj?tków. Przyj?cie takiej postawy po??czone ze skromno?ci? wymaga? finansowych rozwi?zuje zdecydowan? wi?kszo?? problemów „o pieni?dze". Pono? Sokrates przechadzaj?c si? po rynku w?ród najwspanialszych wytworów ówczesnego ?wiata mia? zwyczaj powtarza?: „Jaki ja jestem szcz??liwy, ?e nie musz? tego wszystkiego mie?".

By jednak nie zbagatelizowa? sprawy, trzeba przyzna?, ?e s? te? oczywi?cie problemy finansowe wynikaj?ce z prawdziwej biedy. Brakuje pieni?dzy na chleb, na lekarstwa, nawet na zaspokojenie podstawowych potrzeb dzieci. Czasem jest to po??czone z patologi? (alkoholizm, narkomania) i wówczas pomoc finansowa jest bardzo utrudniona. S? na szcz??cie specjalistyczne o?rodki i organizacje zajmuj?ce si? takimi rodzinami. Ofiarowywane jest nie tylko wsparcie materialne, lecz tak?e terapia i to dla ca?ych dotkni?tych chorob? rodzin.

Gdy jednak rodzina cierpi bied? w sposób zupe?nie niezawiniony (utrata pracy, wypadek lub ?mier? ?ywiciela rodziny), to pomoc nie tylko jest konieczna, lecz staje si? moralnym obowi?zkiem otoczenia. W ma?ych ?rodowiskach, w których nie ma jak w wielkich miastach osób anonimowych, naturalna pomoc s?siedzka mo?e wiele zdzia?a?. Na w?asne oczy widzia?em, jak w kilka tygodni odbudowany zosta? przez górali spalony dom s?siada. Od pierwszych chwil po po?arze ca?a rodzina pogorzelców zosta?a obj?ta wszechstronn? opiek? s?siadów i proboszcza. Warto przy okazji zauwa?y?, ?e wiele organizacji i stowarzysze? skupionych przy Ko?ciele katolickim ?wiadczy tego rodzaju pomoc w sposób dyskretny i bez rozg?osu. Wa?ne jest takie jej zaoferowanie, by potrzebuj?cy nie kr?powali si? z niej korzysta?. Naj?atwiej mo?na rozpozna? komu i jaka pomoc jest potrzebna, gdy patrzymy z perspektywy parafii. Pi?kny przyk?ad stanowi pozna?ska inicjatywa „Patronat nad rodzin?" obejmuj?ca sta?? opiek? niezamo?ne rodziny wielodzietne. Anonimowi sponsorzy (osoby prywatne i instytucje) dyskretnie czuwaj? nad funkcjonowaniem tych rodzin. Chwalebne jest to, ?e rodziny nie wiedz? od kogo otrzymuj? pomoc. Wa?ne jest bowiem, aby nie by?a ona kr?puj?ca czy wywo?uj?ca wra?enie, ?e osoby obdarowywane s? gorsze, co mog?oby wywo?a? w nich uczucie upokorzenia. Chodzi o to, ?eby pomoc by?a skuteczna i trafia?a w prawdziwe potrzeby.

Niestety, w pa?stwowej opiece spo?ecznej nadal funkcjonuj? pewne przepisy, które nie pozwalaj? pomóc rodzinie po prostu biednej. Trzeba w podaniu „dopisa?" drugi czynnik, jak?? patologi?. To faktycznie poni?aj?ce...

22. Wspó??ycie ma??e?skie oprócz p?odzenia potomstwa ma na celu wyra?anie mi?o?ci mi?dzy ma??onkami. Jak jednak odró?ni? kiedy jest to wyraz mi?o?ci, a kiedy egoistyczne wykorzystanie drugiej osoby dla zaspokojenia w?asnych zachcianek?

Rzeczywi?cie sens wspó??ycia p?ciowego jest podwójny: ma wyra?a? jedno?? kochaj?cych si? ma??onków oraz by? znakiem rodzicielstwa. Cho? wyra?enie „p?odzenie potomstwa" jest ca?kowicie poprawne, dla mnie ma wyd?wi?k nieco „ch?odny". Wol? mówi? raczej o uczestniczeniu ma??onków w cudzie pocz?cia nowego cz?owieka. Dziecko jest efektem spotkania si? trzech mi?o?ci: ?ony, m??a i samego Boga. Jestem przekonany, ?e tym ma??onkom, którzy doceniaj? ten cud, nigdy nie grozi zrobienie z tego ?wi?tego terenu obszaru spe?niania swych egoistycznych zachcianek.

Jak rozpozna? i zaklasyfikowa? konkretne dzia?ania? Bardzo prosto. Je?eli w dzia?aniu pojawi si? jakikolwiek przymus, mo?emy ?mia?o wyrokowa? o egoizmie, o braku mi?o?ci. Zmuszanie drugiej strony do czegokolwiek, co mu „duchowo" nie odpowiada, co jawi si? mu jako z?e moralnie czy cho?by niestosowne, nieodpowiednie, jest wyrazem egoizmu, a nie mi?osnej troski o wspó?ma??onka. Gdy dla zaspokojenia w?asnych zachcianek, pojawia si? argument, w którym jedna strona powo?uje si? na „ w?asne wysokie potrzeby", czy nawet straszy zdrad?, egoizm sam siebie jednoznacznie demaskuje.

Wspó??ycie ma??e?skie, które jest wyrazem mi?o?ci, musi szanowa? nie tylko osob? wspó?ma??onka, ale te? nakazy moralne i odbywa? si? w sposób prawid?owy. W szczególno?ci wa?na jest postawa otwarto?ci na nowe ?ycie, czyli opowiadanie si? po stronie „cywilizacji mi?o?ci". Moralnie z?e w tej dziedzinie s? bez w?tpienia cudzo?óstwo i masturbacja. Prawid?owy akt ma??e?ski prowadzi przez „jakie?" przygotowanie (bardzo du?a dowolno?? i pole do swoistej twórczo?ci intymnej) do zjednoczenia narz?dów rozrodczych ?ony i m??a i przekazanie p?ynu nasiennego m??a (wytrysk) do otwartych na jego przyj?cie i niczym nie okaleczonych dróg rodnych ?ony.

Je?eli d??? celowo do wywo?ania reakcji jak we wspó??yciu bez zjednoczenia narz?dów rozrodczych to dzia?anie takie ma charakter masturbacyjny. Jest obiektywnie moralnie z?e i prowadzi (jak ka?de z?o) do wewn?trznego rozbicia, frustracji i niszczenia relacji ma??e?skiej. Nie wyra?a wi?c mi?o?ci. Mi?o?? bowiem rodzi dobro i tylko dobro.

Trzeba tu jednak doda?, ?e wspó??ycie jest normalnym ?rodkiem wyrazu mi?o?ci ma??e?skiej. Tak wi?c odmowa wspó??ycia przez któr?kolwiek ze stron nie mo?e by? wynikiem „widzimisi?", lecz powinna by? spokojnie i ?yczliwie wypowiedziana. Odmowa wska?uj?ca na konkretn? przyczyn?, np. awantur? pó? godziny wcze?niej, powinna zawiera? zaproszenie do wspó??ycia po wyciszeniu negatywnych emocji. Mo?e to by? np. nast?puj?ca wypowied?: „ Ja po tym, co si? przed chwil? dzia?o, naprawd? nie mog? ot tak... wskoczy? do ?ó?ka. Ale zadbajmy, by dwa nast?pne dni by?y pi?kne, mi?e i spokojne i pojutrze... zapraszam ci? sama do wspó??ycia".

0 ile? ?atwiej przyj?? tak? odmow? od typowego: „ Nie bo nie, sam powiniene? wiedzie?,... zobaczymy kiedy..."

23. Czym jest zdrada ma??e?ska?

Zdrada jest czynnym z?amaniem przysi?gi wierno?ci. Jest zdrad? siebie, wspó?ma??onka i Boga. Wszak przysi?ga wierno?ci by?a sk?adana cz?owiekowi przez cz?owieka, ale wobec Boga, z przywo?ywaniem Go na ?wiadka swych s?ów. Kiedy? ludzie dla wype?nienia z?o?onej przysi?gi gotowi byli odda? ?ycie. Niestety, w czasach wspó?czesnych cena przysi?gi zmala?a. Zdrada to jeden z najokrutniejszych ciosów, jakie mo?na zada? ma??e?stwu i sobie samemu. Bardzo rani, kiepsko i d?ugo si? goi, dotyka i niszczy obie strony: zdradzonego i zdradzaj?cego. Nikomu si? nie op?aca - jest ?yciowym b??dem i tragedi?. Zawsze. Dla zdrady nie ma usprawiedliwienia!

Oczywi?cie zdrada ma zawsze swoj? przyczyn?. Bez obawy pope?nienia pomy?ki mo?na powiedzie?, ?e zdrada jest dowodem niedojrza?o?ci osoby zdradzaj?cej. Jednak zwykle s? jeszcze jakie? inne przyczyny towarzysz?ce. Zdrady zdarzaj? si? prawie wy??cznie wtedy, gdy ma??e?stwo prze?ywa kryzys osób i wi?zi. Nierzadko jednym z symptomów kryzysu jest odchodzenie od Boga i praktyk religijnych. Nie bez znaczenia s? tak?e okoliczno?ci zach?caj?ce do zdrady. Znam niestety wiele przypadków zdrad sprowokowanych s?u?bowym wyjazdem „integracyjnym". Organizator zadba?o „dobr? atmosfer?", alkohol, nastrojowe ta?ce, dwuosobowe pokoje bez konieczno?ci podawania nazwisk w recepcji... Nie chc? powiedzie?, ?e wszystkie wyjazdy s?u?bowe i szkolenia maj? taki scenariusz, lecz niew?tpliwie si? zdarzaj?, a rozs?dek nakazuje wystrzega? si? podejrzanych imprez. „Kto stoi, niech baczy, by nie upad?".

Zdrady m??czyzn (zw?aszcza tych p?ytko traktuj?cych p?ciowo?? w ogóle) bywaj? „okazjonalne" i powierzchowne, bez g??bszego zaanga?owania uczuciowego. Zdrady kobiet zazwyczaj s? „przygotowane" silnym zwi?zkiem uczuciowym (kobiety realizuj? w nim t?sknoty uczuciowe niespe?nione w ma??e?stwie). Skutki zdrad, wywo?uj?ce w psychikach m??a i ?ony spustoszenie, s? niesymetryczne. Zawsze g??biej zdrad? dotkni?ta jest kobieta i to zarówno zdradzona, jak i zdradzaj?ca. Ona bardziej jest obci??ona konsekwencjami biologicznymi i psychicznymi wspó??ycia.

24. Je?eli ju? dosz?o do ujawnienia zdrady ma??e?skiej, co powinien zrobi? ma??onek zdradzaj?cy, a co zdradzony, aby uratowa? ich zwi?zek?

Zdradzaj?cy powinien radykalnie i ca?kowicie zerwa? kontakty z kochank? (iem), szczerze prosi? o wybaczenie i próbowa? zado??uczyni?. To on powinien bra? na siebie g?ówny ci??ar odbudowy ma??e?stwa z ruiny. Zdradzony powinien szczerze wybaczy? i próbowa? nie wraca? do tematu zdrady w rozmowach oraz nie wykorzystywa? go jako argumentu przeciwko wspó?ma??onkowi przy ka?dej sposobno?ci, w ka?dej dyskusji. To bardzo trudne, ale konieczne, by pozwoli? zabli?ni? si? ranom.

Oboje powinni podj?? rozmowy i pog??bion? refleksj? na lemat okoliczno?ci, w jakich dosz?o do zdrady, po to, by nigdy wi?cej nie powtórzy?y si? one w ich ma??e?stwie. Przy czym ta pog??biona refleksja powinna by? m?dra i konstruktywna. Nierozs?dne jest na przyk?ad opowiadanie osobie zdradzonej jakichkolwiek szczegó?ów o kochance(ku) lub zadawanie b?d? odpowiadanie na pytania: |ak mia?a na imi?? Czy by?a m?odsza? ?adniejsza? Mas/ zdj?cie? Poka?esz? A jak to robili?cie? Gdzie? Ile razy? By?o ci z ni? lepiej?...Uwaga, wcale nie namawiam do k?amstwa. Przeciwnie, zach?iam do przyznania si?, uznania swej winy i okazania skruchy. Konieczne jest jed-

nak zniszczenie wszystkich rztczy przypominaj?cych t? osob? (zdj?cia, listy, SMS-y, pami?tki). Mog? si? one bowiem sta?, podobnie jak opowiedziane konkretne szczegó?y, po?ywk? dla wyobra?ni i b?d? przeszkadza?y w ostatecznym pojednaniu. Spróbuj? zilustrowa? to przyk?adem. Do poradni przysz?a para ma??e?ska osiem lat po zdradzie. M?? przy?apany przez ?on? przyzna? si?, prosi? o wybaczenie i rzeczywi?cie radykalnie w jednej chwili zerwa? wszelkie kontakty z kochank?. Na pro?b? ?ony, my?l?cej naiwnie, ?e to jej pomo?e wybaczy?, opowiedzia? wszystko ze szczegó?ami. W?ród szczegó?ów by?a nazwa hotelu, w którym si? spotykali. Hotel le?a? na trasie ich dom - jej praca. Przez osiem lat, przeje?d?aj?c ko?o tego hotelu, ?ona przypomina?a sobie ze szczegó?ami zdrad? m??a. Po kilku latach takich do?wiadcze? nadawa?a si? do leczenia psychiatrycznego.

W przypadku ma??e?stwa zranionego zdrad? zawsze namawiam, by si?gn?li do mocy nadprzyrodzonych, do ?ask sakramentalnych, gdy? ludzkich si?, nawet popartych szczer? i dobr? wol?, mo?e po prostu nie wystarczy?.

25. Jaka jest ró?nica mi?dzy rozwodem i separacj?? Dlaczego Ko?ció? odrzuca rozwody, a dopuszcza separacj??

Zasadnicz? ró?nic? mi?dzy rozwodem a separacj? mo?na, jak wszystko, pozna? po owocach. Rozwód umo?liwia formalne, urz?dowe zawarcie nowego zwi?zku. Zreszt?, nie oszukujmy si?, zwykle g?ównie o to chodzi. Wierz?cy wspó?ma??onek, zgadzaj?cy si? dobrowolnie na rozwód, w pewnym sensie popycha m??a (?on?) do grzesznego, cudzo?o?nego zwi?zku. Ma si? to nijak do odpowiedzialno?ci za zbawienie m??a (?ony). Rozwód jest zezwoleniem na ostateczne rozstanie, jest dezercj?, definitywn? ucieczk? z ma??e?stwa. Ko?ció?, nauczaj?c zbawiennie o nierozerwalno?ci ma??e?stwa sakramentalnego, nie mo?e pochwala?, a tym bardziej zaakceptowa? rozwodu otwieraj?cego furtk? do zawarcia nowego zwi?zku. Mimo wszystko pozwala jednak, aby ma??onkowie b?d?cy po rozwodzie, lecz niewchodz?cy w zwi?zki nowe (czyli z punktu

widzenia przysi?gi ma??e?skiej cudzo?o?ne), mogli w pe?ni uczestniczy? w ?yciu sakramentalnym.

Separacja natomiast nie daje mo?liwo?ci zawarcia drugiego zwi?zku. W tym sensie chroni przed zalegalizowanym urz?dowo cudzo?óstwem i daje szans? powrotu i naprawy ma??e?stwa. Osoba wnosz?ca o separacj? nie podwa?a sensu istnienia ma??e?stwa, nie chce wchodzi? w kolejny zwi?zek, nie u?atwia tego wspó?ma??onkowi, a jedynie uwa?a, ?e relacje s? aktualnie tak trudne, ?e wspólne mieszkanie jest czasowo niemo?liwe. Uzna?a wi?c, ?e dla dobra ma??e?stwa celowe b?dzie tymczasowe rozstanie. Bywa, ?e napi?cie, jakie naros?o, doprowadza do r?koczynów i zagro?one jest zdrowie, a nawet ?ycie ?ony i dzieci. Separacja mo?e te? zagwarantowa? pokrywanie kosztów utrzymania przez ma??onka uchylaj?cego si? od tego obowi?zku, co cz?sto ratuje podstawy bytu ?ony i dzieci. Separacja jest prób? zachowania wa?no?ci i nierozerwalno?ci ma??e?stwa przez przetrwanie kryzysu w oddaleniu od siebie. Ko?ció? nie tyle zaleca, co dopuszcza separacj?, uznaj?c, ?e losy ludzkie bywaj? tak pogmatwane, i? czasem potrzebna jest czasowa (a nawet trwa?a) separacja, by przywróci? godne warunki ?ycia zagro?onemu ma??onkowi i dzieciom.

26. Co to jest orzeczenie niewa?no?ci ma??e?stwa i jakie s? podstawy do takiego orzeczenia?

W potocznej mowie s?yszymy cz?sto o „rozwodach ko?cielnych". Tymczasem wa?nie zawartego i dope?nionego ma??e?stwa nie mo?e rozwi?za? nawet Papie?. Ma??e?stwo niedope?nione (bez rozpocz?cia wspó??ycia p?ciowego) mo?e by? „dla s?usznych powodów" rozwi?zane przez Papie?a na pro?b? dwu lub nawet jednej strony.

Mo?e si? jednak zdarzy?, ?e ma??e?stwo zosta?o zawarte niewa?nie. Dzieje si? to wtedy, gdy w chwili zawierania ma??e?stwa dzia?a?y przeszkody tzw. zrywaj?ce. Przeszkody te pochodz? z prawa Bo?ego lub ko?cielnego. Od przeszkód z prawa ko?cielnego mo?e,

gdy istniej? s?uszne przyczyny, udzieli? dyspensy biskup. Przeszkód jest kilkana?cie, z których wymie?my najwa?niejsze:

• Przeszkoda wieku (w skali ?wiata m??czyzna 16 lat, kobieta 14, w Polsce odpowiednio 18, 16)

• Niezdolno?? fizyczna (impotencja - trwa?a i pewna)

• Przeszkoda w?z?a ma??e?skiego

• Przeszkoda ró?no?ci religii

• Przeszkoda przyj?tych ?wi?ce? lub ?lubu wieczystego w instytucie zakonnym

• Przeszkoda uprowadzenia (w celu wymuszenia zgody na ma??e?stwo)

• Przeszkoda wyst?pku (zabójstwo lub udzia? w nim, by „uzyska?" stan wolny)

• Przeszkoda pokrewie?stwa, powinowactwa lub pokrewie?stwa prawnego (przez adopcj?)

• Przeszkoda przyzwoito?ci publicznej (nie wolno po?lubi? bliskich krewnych konkubiny).

• Powodem niewa?no?ci mo?e by? równie? niezdolno?? prawna do zawarcia ma??e?stwa poprzez niewystarczaj?ce u?ywanie rozumu, brak dostatecznego rozeznania lub mo?liwo?ci pod j?cia istotnych praw i obowi?zków ma??e?skich. Nale?y ponadto wymieni? b??d co do osoby, oszustwo w sprawie wa? nej, zgoda pozorna lub zawarcie ma??e?stwa pod warunkiem dotycz?cym przysz?o?ci lub pod przymusem.

Zatem zadaniem trybuna?u ko?cielnego nie jesl udzielenie „rozwodu" wKo?ciele, ajedynie stwierdzenie, czy mal?e?siwo /oslalo zawarte w sposób wa?ny. Tak wi?c jakiekolwiek wydarzenie po ?lubie, cho?by najbardziej dramatyczne, nie mo?e nuci najmniejszego wp?ywu na wa?no?? zawartego wcze?niej ni.il/ensi w.i.

27. W dzisiejszym ?wiecie coraz wi?cej ludzi staje si? ofiarami rewolucji seksualnej na skutek wczesnej edukacji seksualnej w szkole, ?atwego dost?pu do pornografii i braku zachowania czysto?ci przedma??e?skiej. W jaki sposób wp?ywa to pó?niej na wspó??ycie ma??e?skie?

W sposób zasadniczy, jako?ciowy i zawsze negatywny.

Spróbuj? to szerzej wyja?ni?. Dodajmy, ?e powodów nie?adu seksualnego, poza wymienionymi, jest bardzo wiele, poczynaj?c od naturalnych pobudze? (nieopanowanych rozumem i wol?), a ko?cz?c na programowej, profesjonalnej, niemal powszechnej zach?cie do dzia?a? seksualnych poza ma??e?stwem, a wi?c cudzo?o?nych. Czyni? to, nie szcz?dz?c ?rodków, ci, którzy zarabiaj? na ba?aganie seksualnym. Faktycznie, rozwi?z?o?? seksualna niezwykle si? w czasach wspó?czesnych rozpanoszy?a. Akceptowana obecnie do?? powszechnie obyczajowo?? w sferze seksualnej jeszcze 50 lat temu nazwana by?aby skrajn? nieobyczajno?ci?. Skutki takiego stanu rzeczy s? op?akane. Mo?na je obserwowa? na poziomie pojedynczej osoby, w relacjach mi?dzyosobowych (w tym ma??e?skich) i na poziomie spo?ecznym (ca?e mnóstwo negatywnych zjawisk takich jak: rozbite rodziny, domy dziecka, przest?pczo?? seksualna, zjawisko aborcji i wiele innych). Osoby, które podj??y dzia?ania seksualne w poszukiwaniu egoistycznej przyjemno?ci (masturbacja, wspó??ycie z przygodnymi partnerami) s? wewn?trznie rozbite i gorzej nadaj? si? do wchodzenia w relacj? mi?o?ci, która wymaga ch?ci obdarowywania oraz postawy panowania nad sob?. Osoby z do?wiadczeniami pozama??e?skimi znacznie trudniej nawi?zuj? trwa?e wi?zi. Ich ma??e?stwa szybciej i cz??ciej si? rozpadaj?. W zwi?zku ma??e?skim maj? natomiast trudno?ci z wierno?ci? i, co mo?e wyda? si? dziwne, ze wspó??yciem p?ciowym. Trudno im równie? zaakceptowa? pocz?te dzieci. Powszechnie si?gaj? po antykoncepcj?, a w razie „zawodu" ?atwiej decyduj? si? na aborcj?. Znani mi z poradni wszyscy m?odzi ok. trzydziestoletni impotenci bardzo wcze?nie i intensywnie „korzystali" z pornografii, uprawiali samogwa?t i mieli „bogate" do?wiadczenia z wieloma partnerami. Nie spotka?em pary w sytuacji rozwodowej, w której oboje dotrwali w czysto?ci do ma??e?stwa.

Co jest g?ówn? przyczyn? faktu, ?e do?wiadczenia przed?lubne niszcz? wspó??ycie ma??e?skie? Jest ni? degradacja osoby poprzez wypaczone nastawienie psychiczne i utrwalone nieprawid?owe stereotypy prze?ywania przyjemno?ci seksualnej. Normalne wspó??ycie ma??e?skie odbywa si? w atmosferze spokoju moralnego (to, co robimy, jest pi?kne i dobre), w kontek?cie trwa?ej wi?zi heteroseksualnej (umo?liwiaj?cej przyj?cie i wychowanie dzieci), przy akceptacji podwójnego znaczenia wspó??ycia (jedno?ci i rodzicielstwa). W?a?nie niepokój moralny, brak poczucia bezpiecze?stwa i rozbicie tego podwójnego znaczenia (jedno?ci i rodzicielstwa) le?? u podstaw niemal wszystkich niepowodze? i tragedii seksualnych. Wszelkie pozama??e?skie formy aktywno?ci seksualnej s? szukaniem przyjemno?ci w oderwaniu od rodzicielstwa. Wi?cej, s? stawianiem wy?ej przyjemno?ci seksualnej, która staje si? wa?niejsza od ?ycia dziecka. To nieludzkie podej?cie wniesione w ma??e?stwo powoduje spustoszenie we wspó??yciu oraz wychowaniu dzieci. Sprowadza akt ma??e?ski do wci?? malej?cego wymiaru przyjemno?ciowego i pozbawia g??bi, która stanowi najwspanialszy wymiar wspó??ycia m??a i ?ony. ?wiat, z wiadomych przyczyn, milczy na temat prze?y? wy?szych dost?pnych jedynie wiernym ma??onkom, otwartym na ?ycie pocz?te i oddaj?cym si? sobie nawzajem bez ?adnego l?ku. Tymcza sem rosn?ca a? do ?mierci wi?? psychiczna i duchowa ma??onków stanowi najpi?kniejszy owoc wspó??ycia p?ciowego, który jest zupcl nie niedost?pny, a cz?sto nawet nie u?wiadamiany przez osoby odda j?ce si? przygodnym uciechom seksualnym.

28. Co to jest czysto?? ma??e?ska i jak j? zachowywa??

Czysto?? jest to stan najbli?szy idealnemu. Czyste z?oto, izyslc powietrze, czysta woda to niekwestionowane dzi? warlo?i i (//ysly ch?opak, czysta dziewczyna, czysto?? przedma??e?ska bywui? przyj mowane z u?mieszkiem podwa?aj?cym warto?? i op?acalno?? takiej postawy. Czysto?? ma??e?ska jest dla wielu terminem niezrozumia?ym. Ma??e?stwo czyste to takie, jakim je zaplanowa? Stwórca i przez to najszcz??liwsze. Warto precyzyjnie zdefiniowa? czysto?? ma??e?sk? w wymiarze p?ciowym. Tak, jak czysto?? przedma??e?ska wyklucza ca?kowicie wspó??ycie, a nawet ?wiadome pobudzenie seksualne, tak wa?nym jej elementem w ma??e?stwie jest prawid?owe wspó??ycie. W wymiarze cielesnym oznacza ono zjednoczenie narz?dów rozrodczych ?ony i m??a i przekazanie p?ynu nasiennego m??a (wytrysk nasienia) do otwartych na jego przyj?cie, niczym niezablokowanych i nieokaleczonych w swej funkcji narz?dów rodnych ?ony. W wymiarze psychicznym czysto?? wspó??ycia wymaga obopólnej zgody (brak jakiegokolwiek wymuszenia) i trwa?ej blisko?ci psychicznej m??a i ?ony w codzienno?ci. Wspó??ycie ma by? wyrazem tego, co ??czy ma??onków. Ponadto powinno si? ono odbywa? w atmosferze absolutnego spokoju, bez jakiegokolwiek l?ku, w szczególno?ci przed pocz?ciem dziecka. By nie ba? si? w?asnej p?odno?ci i móc traktowa? j? jako pi?kny dar do zagospodarowania, trzeba j? obj?? rozumem i podporz?dkowa? woli w?asne dzia?ania seksualne. Zauwa?my, ?e zupe?nie sprzeczna z takim podej?ciem jest oferta ?wiata zach?caj?ca do dzia?a? bezrozumnych i bezwolnych - „spontanicznych". Zatem poznanie i akceptacja p?odno?ci ?ony jest koniecznym elementem czysto?ci ma??e?skiej.

Czysto?? wymaga wzi?cia w ryzy rozumu i woli w?asnej i wspólnej p?ciowo?ci. Aby wspó??ycie ma??e?skie by?o czyste, musi by? zawsze prawid?owe i odbywa? si? w czasie respektuj?cym rytm p?odno?ci ?ony oraz dokonywa? si? za obopóln? zgod?, z zachowaniem nakazów moralnych. S?owem, czysto?? jest postaw? wpisania si? z dzia?aniami seksualnymi w natur? z pe?nym jej uszanowaniem. Nieczyste s? wszelkie dzia?ania autoerotyczne, antykoncepcyjne, poronne i abortywne. ?ród?em nieczysto?ci jest stawianie przyjemno?ci seksualnej wy?ej ni? ?ycia dziecka. Mo?na zaryzykowa? stwierdzenie, ?e nieczysty jest ju? sam l?k przed dzieckiem i jego odrzuc?-

nie psychiczne. Dziecko bowiem, nawet to niezaplanowane, powinno by? zawsze traktowane jako wielki dar. Ma ono do tego niezbywalne prawo, gdy? jest darem samego Boga.

29. Na czym polegaj? uzale?nienia seksualne i jaki jest ich wp?yw na wspó??ycie ma??e?skie?

Uzale?nienia seksualne s? skutkiem wcze?niejszych postaw i dzia?a?. Wynikaj? z zaburzenia harmonii rozwoju cz?owieka. Najcz??ciej ich korzenie si?gaj? okresu dojrzewania. Wtedy to m?ody cz?owiek odczuwa nowe, dotychczas nieznane pobudzenia cia?a i wyobra?ni, co zawsze sprawia mu pewne trudno?ci. Jest to czas ostatecznego kszta?towania si? heteroseksualizmu, jedynej biologicznie uzasadnionej (poprzez p?odno??), a wi?c normalnej orientacji seksualnej cz?owieka.

Niebezpiecze?stwem dla dziewcz?t s? pobudzenia wyobra?ni inspirowane przez profesjonalnie redagowane i podsuwane „pi?mi-de?ka" popychaj?ce je w kierunku „przygód mi?osnych" lub wprost pobudze? seksualnych. Szczytem dra?stwa by?a zach?ta do samogwa?tu wraz z instrukta?em zawarta w ksi??kach dla klas V-VIII zatwierdzonych przez MEN za czasów min. Wiatra. Dziewczynka, której t?sknoty skierowane s? ku doznaniom seksualnym z du?ym prawdopodobie?stwem podejmie jakie? dzia?ania, by je zaspokoi?. Zaczyna si? od „niewinnego" fantazjowania, po czym przychodz? podniecaj?ce rozmowy z rówie?niczkami, które toruj? drog? do podj?cia dzia?a?. Gdy dochodzi do tego w bardzo m?odym wieku, przy nieukszta?towanej jeszcze psychice, w prostej linii prowadzi do uzale?nienia od prze?ywania przyjemno?ci seksualnej (samogwa?t, zabawy z przygodnymi partnerami, wchodzenie w „wolne" zwi?zki).

W przypadku ch?opców jest nieco inaczej. Najwi?cej bod?ców (w tym seksualnych) dociera do nich za po?rednictwem zmys?u wzroku. W zwi?zku z tym czyha na nich mnóstwo pu?apek, które zastawiaj? fachowcy od manipulacji „poluj?cy" na sta?ych klientów (czytaj na?ogowców) w przemys?ach, dla których po?ywk? stanowi

rozwi?z?o?? seksualna. Ich lista jest d?uga: pornograficzny, antykoncepcyjny, ?yj?cy z nierz?du (dawniej „burdele" dzi? „agencje towarzyskie"), sieci klinik aborcyjnych i wiele innych solidarnie wspó?pracuj?cych. Ch?opak, który wpadnie w pu?apk? i zasmakuje w przyjemno?ci, jak? rodzi ogl?danie cho?by lekko porozbieranych pa?, wst?puje na równi? pochy?? ku uzale?nieniu. Po chwili bowiem te „lekko rozebrane" przestaj? dzia?a?. By uzyska? t? sam? przyjemno??, trzeba si?ga? po coraz silniejsze bod?ce (psychiczne prawo znu?enia). Zwykle napi?cie, jakie wywo?uje ogl?danie „panienek", jest roz?adowywane na drodze samogwa?tu. To prosta droga do uzale?nienia od przyjemno?ci seksualnej. Bywa, ?e ch?? prze?ycia „nowych wra?e?" (stare si? nudz?) popycha uzale?nionego do dzia?a? perwersyjnych czy wr?cz przest?pczych.

Osoba uzale?niona nie mo?e dzia?a? w sposób wolny. Nie panuj?c nad sob?, nie posiadaj?c siebie, nie mo?e siebie jako dar ofiarowa?. Traktuj?c spraw? jak najbardziej powa?nie, trzeba powiedzie?, ?e osoba uzale?niona nie mo?e wej?? w prawdziw?, g??boko rozumian? relacj? mi?o?ci. Wchodz?c w zwi?zki, nawet ma??e?skie, z innymi ma siln? sk?onno?? do u?ywania osoby i cia?a wspó?ma??onka jako „przedmiotu" dostarczaj?cego przyjemno?ci cielesnej. Rola „przedmiotu" do samogwa?tu jest tragiczna, ale wcale nie tak rzadka w praktyce. Tak wi?c wszelkie uzale?nienia od przyjemno?ci seksualnej wp?ywaj? katastrofalnie na wspó??ycie ma??e?skie i s? nierzadko przyczyn? rozpadu wi?zi i prowadz? do rozwodów.

30. Jakie zagro?enia p?yn? z pornografii, która jest powszechnie dost?pna?

Szkodliwo?? pornografii jest powszechnie niedoceniana. Tymczasem nawet pojedynczy obejrzany obraz pornograficzny czy przeczytany w m?odo?ci opis mo?e pozostawa? w pami?ci i wprowadza? niepokój przez ca?e ?ycie. Wszyscy wiedz?, ?e pornografia ma na celu wywo?anie bezpo?redniego, najlepiej natychmiastowego pobudzenia seksualnego. Wi?kszo?? jednak nie zdaje sobie sprawy z d?u-

gofalowych skutków jej oddzia?ywania. Pornografia wzbudza lesk noty do prze?ycia tego samego w rzeczywisto?ci. W ten sposób staje si? nieu?wiadomionym wzorcem w?asnych zachowa? seksualnych. Co wi?cej, ogl?dane reakcje cia? i „szcz??cie" filmowych partnerów staj? si? ?ród?em przygn?bienia i frustracji po przyrównaniu do nich w?asnych dzia?a? i prze?y?. Podobnie rzecz si? ma z przedstawio nymi na zdj?ciu czy w filmie wyidealizowanymi cia?ami. Nikt tak w rzeczywisto?ci nie wygl?da, nawet ci „aktorzy" we w?asnych zwi?? kach, o ile w ogóle takie stworzyli. Porównanie ?ony (czy m??a) do ogl?danych „idea?ów" zawsze wypada blado i rodzi frustracje oraz pokusy zmiany partnera na „lepszego". Nade wszystko jednak pornografia k?adzie nacisk na wygl?d i reakcje cia?a (orgazm). Takie spojrzenie sieje spustoszenie w relacjach ma??e?skich, bo odwraca uwag? od tego, co najistotniejsze w spotkaniu mi?osnym m??a i ?ony. Ca?a jego g??bia, decyduj?ca w warstwie psychicznej i duchowej dozgonnej atrakcyjno?ci wspó??ycia ma??e?skiego, pozostaje w cieniu. Niewa?ne staj? si? wówczas: rado?? z wzajemnej wierno?ci i dozgonnej mi?o?ci ma??e?skiej, wy??czno?? seksualna, czysto?? relacji i wreszcie p?odno?? potwierdzona zrodzonymi dzie?mi.

S?owem pornografia zabija ducha i g??bi? spotkania intymnego, sprowadzaj?c je do spektaklu zredukowanego do wymiaru cieles nego (doznania i reakcje cia?a).

 

Komentarze   

 
+1 #11 Majka 2015-05-04 18:47
Cytować
 
 
0 #10 MALGORZATA 2015-02-07 16:42
MNIE ZDRADZA MOJ FACET NOTORYCZNIE GLOWNIE Z PROSTYTUTKAMI.W CIAZ UDAJE SWIETEGO I TWIERDZI ZE MAM WYBUJALA WYOBRAZNIE,PO MIMO ZE NAKRYLAM GO NA POCALUNKACH Z MOIMI SASIADKAMI KOLEZANKAMI I NA SMSACH PISANYCH Z INNYMI NAWET Z PROSTYTUTKAMI,N A TL:DO NICH ITP.NADAL SILNIE GO KOCHAM,CO ROBIC?POMOZCIE. JESTEM 7 LAT STARSZA OD NIEGO ,ALE ON WCIAZ JEST WOBEC MNIE NAMIETNY I TWIERDZI ZE BARDZO MNIE KOCHA
Cytować
 
 
0 #9 Pawel 2015-02-05 07:15
Czytam te wszystkie historie o zdradzie I naprawde jest mi smutno ze musicie przez to przechodzic ,uwierzcie ale nie wszyscy faceci sa tacy sami.
Pawel
Cytować
 
 
-1 #8 tomek 2014-11-04 18:42
Cytować
 
 
0 #7 nieszcz??liwa ?ona 2014-09-12 20:52
Cytować
 
 
-2 #6 Lucyna 2014-01-04 11:07
Jestem 1,5roku po slubie od slubu mam pieklo na ziemi maz mnie bije duzo poije oglada porno filmy nawet te hard i zmusza w sypialni do nasladowania scen z tych filmow mamy dwojke dzieci zaszlam w ciaze przed slubem jego matka pobila mnie ciagle mnie upokarzala on zreszta tez traktuje mnie jak smiecia bije pluje twierdzi ze mam kochanka a to nie prawda caly dzien ciezko pracuje wieczorami odbieram dzieci ze szkoly a on twierdzi ze go zdradzam nawet jak do sklepu wychodze to szybko musze wracac twierdzi ze wydaje pieniadze na bzdury a to nie prawda kupuje tylko najpotrzebniejs ze rzeczy i najtansze.On za to robi dlug za dlugiem przepija pieniadze a ja juz sil nie mam ostatnio nawet mowil ze rzuca urok na moja mame zeby "zdechla albo mam wybierac ze bede tlusta za rok" to jest chore dzieci boja sie jak on drze sie pozatym rzuca wszystkim co jest moje obraza Boga i twierdzi ze jak bylam mala to ksiadz mi krzywde zrobil a to jest klamstwo sam nie chodzi do kosciola a mnie wyzywa ze jestem psychiczna katoliczka juz mam tego dosyc mysle o separacji i rozdzielczosci majatkowej a i jeszcze wspomne ze mieszkamy w Belgii.Co mam robic ile jeszcze mam chowac noze i obrywac od niego?
Cytować
 
 
-1 #5 Klara 2013-12-27 00:12
Cytować
 
 
0 #4 Piotr 2013-01-09 08:02
Cytować
 
 
0 #3 zalamana 2012-11-26 18:28
Jestem i bylam caly czas zdradzana , przed slubem , zaraz po sluboe a potem prawie caly czas . Dodac pragne z jestesmy ze soba juz 40lat Ciezko mi o tym pisac , gdyz o tym wszystkim dowiedzialam sie calkiem niedawno . Jestm w strasznym stanie psychicznym , boje sie , ze oszaleje . . Nie moge sie pozbierac i chyba nigdy mi sie to nie uda . Maz co jakis czas , dodaje kolejne zdrady , a najgorsze w tym wszystkim jest to , ze twierdzi , ze to nie byly zdrady . To , ze byl z mloda dziewczyna w lozkz majac juz ponad 50 lat , zabawiajac sie z nia , . grzebiac w jej intymnych sprawach uwaza , ze nic takiego sie nie stalo , ze mnie w zaden sposob nie skrzywdzil .Od momentu gdy sie dowiedzialam , nie potrafie mu zaufac , znienawidzilam wszystkie te miejsca w ktorych mnie zdradzal , a robil to w moim miescie . Nie moge slyszec slowa hotel , bo tam poszedl z ta dziwka po dyskotece . Nie moge sluchac piosenek , ktore mie sie kojarza z miejscem gdzie maz mnie zdradzal , bo tam wlasnie czesto byly puszczane , nie moge patrzec na wszystkie mlode dziewczyn , bo z takimi wlasnie mnnie zdradzal . Moj swiat sie zawalil , moje zycie skonczylo i wszystko to co bylo z nim zwiazane . Zostalam odarta z tozsamosci , z przeszlosci ,ze wspomnien , dla mnie juz nic nie m sensu . Jestem juz w takom wieku , ze nie zamierzam ukladac sobie zycia na nowo , nie moglabym nikomu zaufac , tak strasznie zostalam zraniona. Jestem rowniez finansowo uzalezniona od meza , dokada mam pojsc , co zrobic ? Naleze do kobiet dbajacyh o siebie , maz nie mial mi w tej kwesti nic do zarzucenia , jestem piec lat mlodsza od meza , ale dla niego to chyba , zbyt malo . Musze dodac , ze maz obecnie choruje i pewnie dlatego powiedzial mi o tym wszystkim . Nie rozumiem tylko dlaczego mnie to spotkalo , czym sobie na to zysluzlamy , zawsze staram sie zyc uczciwie ,, zylam tak aby nikogo nie krzywdzic . Nigdy nie przypuszczalam , ze cos takiego mnie spotka i pewnie dlatego tak bardzo czuje sie zraniona !
Cytować
 
 
0 #2 anka 2010-12-26 10:16
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 178 goĹ›ci