Ma??e?stwo i Rodzina 11-20
Czytelnia - Ma??e?stwo i rodzina

11. Niestety coraz wi?cej osób podchodzi do sakramentu ma??e?stwa bardzo lekkomy?lnie, jakby nie zdaj?c sobie sprawy z tego, co przysi?gaj? sobie i Bogu. jakie mog? by? tego skutki?

Skutki takiego podej?cia s? op?akane w dos?ownym znaczeniu tego s?owa. Odsuwaj?c Boga oraz ?wiat wy?szych warto?ci i motywacji, praktycznie ka?de ma??e?stwo mo?e doj?? do wniosku, by rozwi?za? istniej?ce problemy przez rozwód. I tak niestety dzieje si? bardzo cz?sto w coraz bardziej bezbo?nym, hedonistycznym i wyzutym z wszelkich warto?ci wy?szych ?wiecie. Je?eli g?ównym motywem post?powania staje si? dora?na przyjemno??, to trudno liczy? na trwa?o?? jakiegokolwiek zwi?zku.

12. Wype?nianie przysi?gi ma??e?skiej mo?na nazwa? recept? na szcz??liwe ma??e?stwo. Czego wyrazem zatem powinno by? to, co kobieta i m??czyzna ?lubuj? sobie przy o?tarzu?

Nie ulega w?tpliwo?ci, ?e ka?da para, która wype?ni?aby w pe?ni s?owa przysi?gi ma??e?skiej, by?aby bardzo szcz??liwa.

Jestem przekonany, ?e decyzja o ?lubie w Ko?ciele podejmowana jest niekiedy z pobudek zupe?nie pozareligijnych. Bywa, ?e nowo?e?cy nie tylko nie doceniaj? ?wi?to?ci chwili, ale wr?cz nie rozumiej?, czego wyrazem s? s?owa wypowiadane w Ko?ciele w momencie zawierania sakramentalnego zwi?zku ma??e?skiego. Gdyby w dniu ?lubu zdali sobie spraw?, co znacz? wypowiadane s?owa i deklaracje... Gdyby poj?li, ?e ?lubowana mi?o?? nie jest chwilowym kaprysem, lecz stanowi ?wiadomy wybór, ?e jest aktem ich wolnej woli i zobowi?zaniem do dozgonnej troski o dobro ma??onka. Gdyby rozumieli g??bi? ?lubu wierno?ci i uczciwo?ci. Gdyby zauwa?yli, ?e prosili o ?ask? wsparcia do wype?nienia przysi?gi samego Boga, anio?ów i wszystkich ?wi?tych. Gdyby mieli poczucie odpowiedzialno?ci za s?owa i cho?by odrobin? ludzkiej przyzwoito?ci... to losy ma??e?stw, przynajmniej tych zawartych w Ko?ciele, by?yby diametralnie inne. Ma??e?stwa sta?yby si? lepsze, trwalsze i po prostu szcz??liwsze.

13. Wielu jest przekonanych, ?e mi?o?? to silne uczucie, które z czasem musi przemin??. Czy mo?na sobie zatem ?lubowa? dozgonn? mi?o?? i w czym ma si? ona wyra?a? w ?yciu codziennym?

Mi?o?ci nie nale?y myli? z uczuciami cho? towarzysz? one sobie nieod??cznie. Uczucia s? bowiem z natury zmienne i zale?? od wielu czynników, zarówno wewn?trznych, jak i zewn?trznych, na które nie mamy wp?ywu. Uczucia i ich intensywno?? zmieniaj? si? np. wraz z wiekiem czy ze stanem zdrowia. Nie zale?? one bezpo?rednio od woli, zatem nie mo?na ich ?lubowa?. Nale?y natomiast troszczy? si? o nie i podtrzymywa? je w dobrej kondycji przez ca?e ?ycie. B??dne jest prze?wiadczenie, ?e tylko w dniu ?lubu m??czyzna i kobieta darz? si? prawdziw? mi?o?ci?. Mi?o?? i uczucia mog? si? rozwija? i dojrzewa?, na co wskazuje wiele wzruszaj?cych przyk?adów okazywania sobie mi?o?ci, szacunku i przywi?zania przez staruszków, którzy prze?yli ze sob? ca?e ?ycie. Ich uczucia s? zupe?nie inne ni? te gor?ce, m?odzie?cze, ale z pewno?ci? nie gorsze. Powiedzia?bym raczej, ?e s? bardziej dojrza?e, bo stanowi?ce owoc ca?ego ?ycia. Odmienne oblicza wzajemnych relacji w poszczególnych etapach ?ycia mo?na porówna? do wina: m?ode „buzuj?ce" powoduje zawrót g?owy (jak to bywa zazwyczaj z m?odymi lud?mi) i stare, „przele?akowane", przeznaczone dla koneserów, czyli osób dojrza?ych, które ju? wiedz?, ?e mi?o?? nie jest tylko chwilowym zauroczeniem. Mi?o?? jest funkcj? woli (i w tym sensie mo?na j? sobie narzuci?). Jest decyzj? troszczenia si? o dobro osoby ukochanej do ko?ca ?ycia, bez ?adnych warunków, a nawet pomimo wszystko. ?lubujemy mi?o??, bo ?lub ten mo?na jednoosobowo, nawet przy odrzuceniu przez drug? stron?, wype?ni? a? do ?mierci. W codzienno?ci b?dzie si? to wyra?a? najprostszymi gestami: zrobieniem herbaty, posprz?taniem, ale te? zauwa?eniem wysi?ku wspó?ma??onka, pochwa??, wreszcie podziwem dla jego dokona?, jak równie? przeproszeniem i wybaczeniem, gdy wymaga tego sytuacja. Jednego tylko mi?o?? nie dopuszcza: zach?cania do z?a moralnego czy przyzwalania na nie. Z?o moralne niszczy mi?o?? i niszczy cz?owieka, a wi?c oddala go od szcz??cia a tym samym od zbawienia. Dla osoby wierz?cej najwy?szym dobrem jest zbawienie i to ono powinno by? g?ównym celem troski o ukochanego cz?owieka. Pi?kn? definicj? mi?o?ci da? Jan Pawe? II: „Cz?owiek w pe?ni nie mo?e si? odnale?? inaczej, jak tylko przez bezinteresowny dar z siebie samego". Oprócz definicji mi?o?ci Papie? w tym zdaniu podkre?li?, ?e mi?o?? jest drog? odnalezienia siebie, swego przeznaczenia, jedyn? drog? do szcz??cia cz?owieka. A jak si? maj? uczucia do mi?o?ci? S? one bardzo wa?ne na etapie poznawania si?, gdy? cz?sto pozytywne uczucia, jakie wywo?uje druga osoba, zwracaj? na ni? uwag? i pozwalaj? dostrzec w niej to, co dobre i pi?kne. Umi?owanie tych warto?ci mo?e zrodzi? gotowo?? do po?wi?cenia i mamy... pocz?tek mi?o?ci. Uczucia, które wyrwa?y si? spod kontroli rozumu i woli, mog? doprowadzi? do ruiny ?ycia. Gdy uczucia s? dobre i szlachetne, podtrzymanie mi?o?ci w ma??e?stwie jest proste. Dlatego warto dba? o pozytywne uczucia w zwi?zku, gdy? jest to najprostsza recepta na przetrwanie i rozwój mi?o?ci a? do ?mierci. Tam, gdzie mi?o?? ma??e?ska jest zagro?ona, zawsze doradzam to samo: trosk? o napraw? uczu?. Pewien staruszek zapytany, czy nigdy nie zamierza? si? rozwie??, za?artowa?: „Rozwie?? - nigdy, ale zamordowa? ?on? - bardzo cz?sto!" Pojawiaj?ce si? nawet silne negatywne uczucia s? alarmem, ?e trzeba natychmiast co? zrobi?. Nie wolno jednak na tej podstawie stawia? absurdalnej diagnozy, ?e oto mi?o?? si? sko?czy?a. Trzeba zabra? si? za naprawianie uczu?. Tak wi?c uczucia w mi?o?ci s? wa?ne, dobre u?atwiaj? mi?owanie, lecz z?e, zaniedbane, nie naprawiane mog? rujnowa? mi?o??. Ostatecznie jednak mi?o?? (troska o dobro) dzi?ki rozumowi i woli mo?e trwa? nawet wbrew uczuciom. Mo?e nigdy si? nie ko?czy?.

14. Na czym polega wierno?? ma??e?ska?

Wierno?? obejmuje ca?e ?ycie, nie tylko sfer? p?ciowo?ci. Wierno?ci wspó?ma??onka nie da si? upilnowa? ?adn? si??, nadzorem, kontrol?. Na wierno?? trzeba si? zdecydowa? osobi?cie i samemu j? sobie narzuci?. Wa?ne jest, by mie? jasn?, klarown?, radykaln? wizj? w?asnej wierno?ci. Wszelkie relatywizowanie i ?agodzenie ostro?ci widzenia w tym wzgl?dzie s? ?miertelnie niebezpieczne. Ko?ció? w encyklice Humanae Vitae podpowiada, ?e wierno?? nale?y rozumie? tak, jak w dniu ?lubu, czyli dos?ownie. Wypowiedzenie roty przysi?gi ma??e?skiej jest bowiem publiczn? deklaracj? decyzji na wierno?? dozgonn?. Nale?y j? jednak egzekwowa? w pierwszej kolejno?ci od siebie, nie za? od wspó?ma??onka. Czy jeste? wierny? A czy w stosunku do spotkanej atrakcyjnej kobiety zachowa?by? si? tak samo, gdyby ?ona sta?a przy tobie? Czy w stosunku do obcego, interesuj?cego m??czyzny zachowa?aby? si? tak samo, gdyby przy twoim boku sta? m???

15. Na czym polega uczciwo?? ma??e?ska?

Uczciwo?? w rozumieniu ogólnym to przestrzeganie ustalonych zasad. W tym znaczeniu uczciwo?? ma??e?ska jest respektowaniem zasad, które s? podstaw?, fundamentem zawartego ma??e?stwa. W Ko?ciele katolickim zasady te wymienione s? w przysi?dze ma??e?skiej. Mie?ci si? w niej deklaracja zawarcia zwi?zku ma??e?skiego z w?asnej i nieprzymuszonej woli, trwania w nim w dobrej i z?ej doli a? do ?mierci oraz przyj?cia z mi?o?ci? ka?dego pocz?tego dziecka, oraz ?lub deklaracji mi?o?ci, wierno?ci i uczciwo?ci ma??e?skiej. ?lub uczciwo?ci jest swoistym zwornikiem, podsumowaniem i potwierdzeniem tych wszystkich deklaracji. Mo?na jednak uczciwo?? ma??e?sk? traktowa? dodatkowo jako deklaracj? czysto?ci w dziedzinie specyficznej dla ma??e?stw, a wi?c w sferze p?cio-wo?ci. Czysto?? ma??e?ska wymaga u?ycia rozumu (poznanie rytmu p?odno?ci ?ony) i woli (dostosowanie aktów ma??e?skich do aktualnych planów prokreacyjnych). Mo?na wreszcie, si?gaj?c do ?ród?os?owu, traktowa? uczciwo?? jako „uczczenie" wspó?ma??onka swoim post?powaniem. W dziedzinie p?ciowo?ci jest to szczególnie pi?kna deklaracja, bowiem „uczczenie" jest ca?kowicie sprzeczne z egoistycznym wykorzystaniem i uprzedmiotowieniem tak dzi? zagra?aj?cym ma??e?stwu wobec podszeptów bezbo?nego i zdemoralizowanego ?wiata (szatana).

16. Jak rozumie? nierozerwalno?? i trwanie ma??e?stwa a? do ?mierci?

Dos?ownie.

17. Jedn? z funkcji ma??e?stwa oprócz zrodzenia i wychowania potomstwa jest wzajemne wsparcie ma??onków. Na czym ono powinno polega? w ?wiecie, który stara si? zaciera? tradycyjne czy naturalne role wynikaj?ce z faktu bycia kobiet? lub m??czyzn??

G?upcy i manipulatorzy próbuj? zrówna? kobiety z m??czyznami w ka?dej p?aszczy?nie ?ycia. Dotyczy to zw?aszcza ról, jakie maj? oni do wype?nienia w spo?eczno?ci. Jest rzecz? oczywist?, ?e m??czyzna i kobieta jako osoby maj? równ? godno??. Inne s? jednak zadania, do wype?nienia których zostali powo?ani przez Boga w rodzinie i w ?wiecie. Równo?? rozumiana jako identyczno?? jest ewidentnie wbrew naturze, która nakazuje kobietom rodzi? dzieci, a m??czyznom troszczy? si? o swoje ?ony i potomstwo. W otoczeniu g?upców, mimo presji przez nich wywieranej, mo?na jednak ?y? m?drze. Tyle tylko, ?e trzeba si? przygotowa? na ich ataki i uodporni? na nazywanie siebie g?upcem i odsy?anie do „ciemnogrodu". Ja osobi?cie wol? by? szcz??liwy z przyklejon? etykietk? nienowoczesnego „oszo?oma" ni? nowoczesny wed?ug panuj?cych nowomodnych wymogów i... g??boko nieszcz??liwy, bo wynaturzony. Ma??onkowie powinni sobie nawzajem pomaga? w pog??bianiu rado?ci wynikaj?cej z ró?nic mi?dzy kobiet? a m??czyzn? oraz okazywa? podziw dla geniuszu kobieco?ci i m?sko?ci. Powinni ponadto m?drze, w zale?no?ci od talentów i predyspozycji, dzieli? role i zadania, jakie maj? do wype?nienia w rodzinie, zw?aszcza poprzez zrozumienie istoty powo?ania do macierzy?stwa i ojcostwa. Niezb?dne jest równie? udzielanie sobie wsparcia we wzajemnym rozwoju, dzi?ki czemu stanie si? mo?liwe coraz lepsze wype?nianie naturalnych dla ka?dej p?ci zada?. Najwa?niejszym wsparciem, jakiego powinni udziela? sobie ma??onkowie, jest jednak sta?e utwierdzanie siebie nawzajem w zdrowym poczuciu w?asnej warto?ci. Nic tak nie mobilizuje ?ony do wysi?ku i pracy nad sob? jak zachwyt w oczach m??a dla jej pi?kna i dobra. Analogicznie m??, szczerze podziwiany przez ?on?, gotów jest dla niej i dla rodziny do najwy?szych po?wi?ce?. Wzajemne wspieranie si? w?yciu codziennym mo?e by? bardzo ró?ne w zale?no?ci od osobistych talentów i umiej?tno?ci. Najlepiej jest, je?li ka?dy daje wspólnocie rodzinnej to, co ma najlepszego do zaoferowania. W niektórych sprawach ma??onkowie mog? si? wspiera? lub wymienia? (np. w kuchni). Kobieta jest jednak niezast?piona w trosce o ma?e dziecko. I nie chodzi tu tylko o karmienie piersi?. Wydaje si? jednak, ?e g?ównym i najwa?niejszym wk?adem kobiet w?ycie spo?eczne jest kszta?towanie pozytywnych relacji mi?dzy lud?mi. Najpi?kniejsz? relacj? jest mi?o??, a wi?c zadaniem kobiet jest szerzenie mi?o?ci. M??czyzna natomiast jest (a przynajmniej powinien by?) cz?owiekiem czynu, który walczy z przeciwno?ciami i doprowadza sprawy do zaplanowanego ko?ca. S?owem, stworzony jest do brania odpowiedzialno?ci za losy rodziny. W tej roli m??czyzna czuje si? w swoim ?ywiole i staje si? zdolny do najwy?szych po?wi?ce?. Najtrudniejsza jest jednak budowa komunii ma??e?skiej dwojga ca?kowicie odmiennych istot. Podstawowe wsparcie, jakiego udziela? winni sobie ma??onkowie w tym wzgl?dzie, to ubogacanie siebie nawzajem przez szczere i ufne ujawnianie niewidocznego dla oczu wn?trza siebie - osoby drugiej p?ci. To ujawnienie jest warunkiem koniecznym poznania, zaakceptowania i uszanowania, a nawet radowania si? uzupe?niaj?c? si? wzajemnie „inno?ci?" ma??onków.

18. W niektórych ?rodowiskach mo?na zaobserwowa? pewne tendencje do feminizacji zachowa? m??czyzn i maskulinizacji zachowa? kobiet. Czym to jest spowodowane i jak wp?ywa na relacje w rodzinie?

Rzeczywi?cie zjawisko maskulinizacji kobiet jest wyra?nie zauwa?alne i, niestety, rozszerza si?. Nie wynika ono ani z g??bokiej refleksji, ani z rozwa?nie podejmowanych decyzji, lecz jest raczej wynikiem bezmy?lno?ci, ?lepym pod??aniem za duchem (a mo?e upiorem) dziwacznie definiowanej nowoczesno?ci czy, mówi?c wprost, za mod?, która narzuca kobietom przekonanie, ?e osi?gn? szcz??cie, gdy stan? si? „jak m??czy?ni". Panuje wi?c w?ród pewnych grup kobiet moda na udawanie „twardziela" niepotrzebuj?cego wsparcia i opieki m??czyzny. Wiele kobiet tak dobrze wchodzi w t? rol?, ?e przyjmuje zachowania „typowo m?skie" wed?ug najgorszych wzorców, a wi?c pij?, pal?, przeklinaj?, ogl?daj? horrory, a nawet zabawiaj? si? seksualnie w przygodnych zwi?zkach. Nie wiedz?, ?e odchodz?c od kobiecej natury, trac? szans? na szcz??cie i w przysz?o?ci b?d? musia?y zadowala? si? jedynie powierzchownymi przyjemno?ciami. Ma to oczywi?cie katastrofalny wp?yw na ma??e?stwa takich kobiet i wype?nianie przez nie roli matki. Cz?sto jednak bywa, ?e kobiety tego typu nie wchodz? w trwa?e zwi?zki, a swym dzieciom nie pozwalaj? si? urodzi?. Feminizacja zachowa? m?skich jest równie? do?? powszechna i chocia? nic nie usprawiedliwia m??czyzn, którzy rezygnuj? z u?ywania rozumu i z pracy nad sob?, to jednak kobiety maj? w tym procesie swój niechlubny udzia?. Przede wszystkim zdominowa?y one wychowanie ch?opców. Nie ma ju? postrzy?yn i ch?opiec nie zaprawia si? do trudów ?ycia pod tward?, troch? szorstk? r?k? ojca. Matki, wychowawczynie przedszkolne, nauczycielki za idea? dobrego zachowania stawiaj? ch?opcom... grzeczne dziewczynki. Cz?sto nadopieku?cze, troszcz? si? g?ównie o bezpiecze?stwo ch?opców, nie pozwalaj?c na ?adne „m?skie wybryki". Takie wychowanie pozbawia okazji do nabijania sobie guzów i uczenia si? odpowiedzialno?ci na w?asnych, nawet bolesnych b??dach. W efekcie ch?opiec w wieku 18 lat staje si? nominalnie m??czyzn?, lecz schowany pod skrzyde?kami mamy, osaczony jej uczuciami, nie jest zdolny do brania na siebie nawet elementarnej odpowiedzialno?ci. To jest podstawowa przyczyna l?ku m??czyzn przed zawieraniem ma??e?stw (st?d „wolne" zwi?zki) i przed zdecydowaniem si? na rodzicielstwo (stosowanie antykoncepcji, aborcja). Zniewie?cia?y m??czyzna, niepotrafi?cy wzi?? na swoje barki odpowiedzialno?ci za losy rodziny, fatalnie funkcjonuje jako m?? i ojciec. Skutki feminizacji m??czyzn s? dos?ownie op?akane. Najtragiczniejsze jest to, ?e ucieczka zarówno kobiet, jak i m??czyzn od swej natury, od swego odwiecznego przeznaczenia czyni ich samych po prostu nieszcz??liwymi... w pewnym sensie na w?asne ?yczenie.

19. W?ród m?odych ludzi daje si? zaobserwowa? niepokoj?c? tendencj? do unikania trwa?ych zwi?zków ma??e?skich na rzecz zwi?zków na tzw. „koci? ?ap?". Gdzie mo?na szuka? przyczyn tego zjawiska i jak mu zapobiega??

„Kocia ?apa" czy, jak mówi dzisiejszy ?wiat, „wolny zwi?zek" jest wynikiem tchórzostwa, klasyczn? m?sk? ucieczk? przed odpowiedzialno?ci?. „Wolno??" takich zwi?zków od rodzicielstwa z jednoczesn? „swobod?" seksualn? (pozbawienie dzia?a? kontroli rozumu i woli) prowadzi w prostej linii do uzale?nienia od seksu. Uniemo?liwia to oczywi?cie tworzenie prawid?owej i daj?cej szcz??cie wi?zi intymnej, co w konsekwencji powoduje rozpad „wolnych zwi?zków". Do?wiadczenie potwierdza, ?e rozpadaj? si? one du?o cz??ciej i szybciej ni? formalnie zawarte ma??e?stwa. Podstawow? przyczyn? tego zjawiska jest niedojrza?o??, zw?aszcza m??czyzn. Bogata retoryka ukazuj?ca wy?szo?? „wolnych zwi?zków" jest bez w?tpienia wytworem pokr?tnych i skarla?ych duchowo m??czyzn. Napawa mnie to jako m??czyzn? wielkim smutkiem. Do rozpowszechniania si? „wolnych zwi?zków", obok wspomnianego ju? l?ku m??czyzn przed odpowiedzialno?ci?, przyczynia si? niew?tpliwie postawa hedonistyczna ukierunkowana jedynie na prze?ywanie przyjemno?ci. Sprzyja temu nowa obyczajowo??, która dawniej zosta?aby nazwana „nieobyczajno?ci?" i swoista moda na rozwi?z?o?? seksualn? reklamowana ochoczo w filmach, czasopismach, piosenkach. Zapobieganie temu zjawisku jest walk? Dawida z Goliatem, przy czym Goliat to gigantyczny ?wiatowy przemys? ?ywi?cy si? nie?adem i, co logiczne, propaguj?cy wszelkie formy ba?aganu seksualnego. Obron? by?by powszechny powrót do zasad moralnych zawartych w Dekalogu, za? jedynym narz?dziem, które, moim zdaniem, ostatecznie oka?e si? skuteczne, s? ?wiadectwa szcz??liwych ma??e?stw, a ludzie, patrz?c na nie b?d? mówili jak za czasów pierwszych chrze?cijan: „ Zobaczcie, jak oni si? mi?uj?". Wówczas powstanie powszechna t?sknota do tworzenia normalnych, prawdziwych i trwa?ych rodzin. I... Dawid wygra! Mamy wszak obietnic?, ?e moce piekielne nie zwyci???.

20. Ma??onkowie tworz? wspólne gospodarstwo rodzinne. Na czym polegaj? role kobiety i m??czyzny w prowadzeniu rodzinnego gospodarstwa?

Podzia? na role powinien by? przede wszystkim sprawiedliwy i m?dry. Nie chodzi tu o „sprawiedliwo??" typu: raz ty, raz ja. By?oby kompletnym absurdem, gdyby w?giel z piwnicy nosili na przemian m?? i ?ona! M?dro?? w podziale zada? i ról polega na uwzgl?dnieniu indywidualnych talentów i ogranicze? wynikaj?cych nie tylko z ró?nicy p?ci. Bywa, ?e m??czy?ni wspaniale gotuj?, a kobiety doskonale radz? sobie z majsterkowaniem przy sprz?cie elektrycznym czy elektronicznym, a nawet z komputerami. W tym wzgl?dzie wymienno?? mo?e posun?? si? bardzo daleko. Nie powinna ona jednak dotyka? terenów niejako przypisanych kobiecie i m??czy?nie przez natur?. Najogólniej mówi?c, kobieta powinna odpowiada? za pi?kno i dobro samego domu i relacji w nim panuj?cych. Rol? m??czyzny jest natomiast stanie na stra?y prawid?owego funkcjonowania domu i rodziny oraz odpowiedzialno?? za to, by wszystko zmierza?o do dobrego, ustalonego celu. Dla wierz?cych celem najwy?szym jest zbawienie, a dochodzenie do tego odbywa? si? powinno przez osobowy rozwój i wzrost ku ?wi?to?ci wszystkich cz?onków rodziny. Tego w?a?nie powinien pilnowa? m??czyzna. Terenem wybitnie kobiecym jest opieka nad ma?ym dzieckiem, nad ka?dym biednym i chorym oraz kszta?towanie pozytywnych relacji mi?dzyludzkich. To w?a?nie kobieta ma uczy? m??czyzn? tworzenia takich stosunków w rodzinie oraz anga?owa? go do zabawy lub opieki nad ma?ymi dzie?mi. Jednak?e to ona na tym terenie powinna pozostawa? domowym ekspertem i g?ównym decydentem. Nieroztropnym ze wzgl?dów psychologicznych by?oby np. wys?anie zaraz po urlopie macierzy?skim na urlop wychowawczy... m??a. Znam przypadek, kiedy m?? wpad? na taki „genialny" pomys? i, gdy min??a pierwsza euforia, popad? w tak ci??k? depresj?, ?e ca?a rodzina bole?nie ten pomys? odchorowa?a. Dzia?ania wymagaj?ce u?ycia du?ej si?y fizycznej czy nawet niebezpieczne z pewno?ci? powinno si? zostawia? m??czyznom. Podobnie niem?dre by?oby zdejmowanie z m??czyzny odpowiedzialno?ci za byt i bezpiecze?stwo rodziny. Pomijaj?c fakt, ?e to on ma wrodzone predyspozycje do dzia?ania racjonalnego, do planowania, przewidywania, wybiegania my?lami nawet w dalek? przysz?o??, to trzeba zauwa?y?, ?e przej?cie przez m??a ca?kowitej odpowiedzialno?ci za losy rodziny zawsze powoduje wzrost „m??czyzny" w wielu p?aszczyznach ?ycia. Mo?na wr?cz powiedzie?, ?e stanowi gwarancj? tego wzrostu. Oczywi?cie wszystkie decyzje podejmowane przez m??a powinny by? podporz?dkowane dobru rodziny, nigdy za? jego zachciankom. Ka?dy kapitan b?dzie ryzykowa? ?yciem, by ratowa? wszystkich powierzonych sobie pasa?erów i cz?onków za?ogi w razie katastrofy statku. Gdyby m??owie czuli si? w rodzinie tak wa?ni (pierwszy po Bogu), jak kapitanowie na okr?cie, zapewne gotowi byliby do oddania ?ycia za ?on? i dzieci. Je?eli tak nie jest, to znaczy, ?e nie weszli jeszcze dostatecznie w rol? g?owy rodziny, czyli w rol? g?ównego opiekuna, obro?cy, ?ywiciela i przewodnika (równie? w wierze) dla ?ony i dzieci.

 

Komentarze   

 
0 #2 Joanna 2015-01-05 20:07
Cytować
 
 
+2 #1 Ma?gorzata 2013-07-06 14:36
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 316 goĹ›ci