Szcz??cie w nieszcz??ciu - ?wiadectwa o Mi?osierdziu Bo?ym
Bo?e Mi?osierdzie - Jezu Ufam Tobie


W nocy 23 marca 1973 r., kiedy w Bostonie szala?a ?nie?yca, przyszed? na ?wiat nasz syn Bobby. Podobna pogoda by?a i tego roku, w czasie osiemnastych urodzin Bobbiego. Jednak?e nic nie przeszkadza?o nam aby uroczy?cie obchodzi? t? rocznic?, jak nic nie zdo?a?o z?ama? jego ducha. Bo?e Narodzenie 1973 roku by?o wzruszaj?ce, kiedy w czasie Pasterki s?uchali?my s?ów: "Narodzi? si? nam syn", gdy? po trzech latach ma??e?stwa modlitwy nasze zosta?y wys?uchane. Chcieli?my mie? zdrowego, silnego syna, który by by? podpor? dla swej kalekiej matki, gdyby jego ojciec musia? odej?? wcze?niej. Nie min??o jednak wiele miesi?cy, jak pojawi?y si? pierwsze objawy padaczki wskazuj?ce na to, co nas potem spotka?o: ci?g?a walka z chorob?, nieustanne pobyty w szpitalu, dni lata bólu, zmartwie?, agonii, stracone marzenia, niespe?nione oczekiwania. By?y jednak i dobre dni, pe?ne rado?ci i nieoczekiwanego u?miechu, i momenty wielkiej dumy. Wi?kszo?? dni ziemskiej podró?y Bobbiego by?a jednak?e ci?g?? walk? jego ?ycia: ci?g?e napady padaczki, niespodziewana kontroli poruszania si?, zaburzenia równowagi, ci?g?e upadki i upo?ledzona mowa.
Kiedy Bobby mia? sze?? lat, zosta? odwieziony do szpitala, gdzie przebywa? przez pi?? i pó? miesi?ca, a pod koniec pobytu powiedziano nam, aby?my wzi?li tego wa??cego 9 kg ch?opca i cieszyli si? nim, jak tylko mo?emy, bo nie pozosta?o mu du?o ?ycia. Radzono nam, aby?my umie?cili go w specjalnym zak?adzie, co pozwoli?oby nam na prowadzenie "normalnego ?ycie". Nie chcieli?my si? rozsta? z nim, stanowili?my jedn? rodzin? czy to w domu, czy w szpitalu.
W czasie ósmych urodzin Bobbiego byli?my w Polsce i udali?my si? do grobu S?ugi Bo?ej Siostry faustyny Kowalskiej, która ww czasie swego ?ycia do?wiadczy?a wielu cierpie?. Pojechali?my tam wiedzeni wiar?, ?e ona wstawi si? za nami do naszego najmi?osierniejszego Zbawiciela.
W naszej wierze nie doznali?my zawodu. Po powrocie z Polski stan zdrowia Bobbiego diametralnie si? zmieni?. Pomimo odstawienia wszystkich leków przeciw-padaczkowych napady ju? wi?cej nie wyst?powa?y. Zacz?? normalnie je??, rosn??, chodzi?, nawet je?dzi? na trójko?owych rowerze, z czasem zacz?? biega? i nawet wygra? zawody, zdobywaj?c z?oty medal na Olimpiadzie dla Niepe?nosprawnych.
Bobby stopniowo zacz?? wyra?nie mówi?, wyra?a? swoje uczucia, ukazuj?c bogactwo swego ducha, wra?liwo?? na pi?kno i dobro. Pozosta? mu tylko l?k przed szpitalem i personelem medycznym; na sam jego widok zaczyna? szlocha?. jego reakcja spowodowana by?a z?ym traktowaniem, jakiego dozna? od niektórych cz?onków personelu medycznego. Z czasem na skutek poznania lekarzy i piel?gniarek, którzy byli wra?liwi na cierpienia kalek, negatywna reakcja Bobbiego na szpital min??a. Jeste?my bardzo wdzi?czni takim ludziom.
W czasie swego krótkiego osiemnastoletniego ?ycia Bobby wykaza? ogromn? zdolno?? pozyskiwania ludzkich serc. Jego ch?? ?ycia, okazywanie prawdziwej mi?o?ci ludziom, prawdziwego wspó?czucia osobom kaleki, przywodzi na my?l s?owa Pisma ?wi?tego: Widok Twój jest mi drogi (por. Ps 17,15).
Przez ostatnie pó?tora roku, w wyniku operacji kr?gos?upa, Bobby zosta? nie tylko sparali?owany, ale tak?e nie móg? je?? ani pi?. Mimo tych ogromnych cierpie?, nigdy si? nie skar?y?. Po pierwszym okresie ?alu by? w stanie przebaczy? tym, którzy bezpo?rednio przyczynili si? do tego wielkiego cierpienia.
Pomimo w?asnych ogromnych cierpie?, Bobby przejmowa? si? losem innych, np. tych, którzy brali udzia? w akcji "Desert Storm". Ofiarowa? równie? swoje cierpienie Bogu za dzieci z Bangladeszu i za Ojca ?wi?tego, do którego napisa? list. Odpowied? papie? przysz?a w dniu ?mierci Bobbiego. Kiedy musia? na wezwa? ostatniej nocy, przeprasza?, ?e nas obudzi?. Jego ostatnim zmartwieniem by?o to, kto si? b?dzie opiekowa? jego rodzicami.
Nie mieli?my zdrowego i silnego syna, jakiego spodziewali?my si?. Jednak?e Bóg w swoim mi?osierdziu da? nam - ca?kowicie nie zas?uguj?cym na to - syna, który przyniós? ?wiat?o, u?miech, mi?o?? i rado?? naszym sercom i wielu innym: syna, który pomimo swego kalectwa, zawsze mówi? i dzia?a? zgodnie z prawd?, a jego g??boka wiara w Boga By?a wynikiem wielkiej dojrza?o?ci duchowej. U?miech Bobiego nie tylko przyci?ga? ludzi, ale by? jakby oknem, przez które zagl?da? w ludzkie serca sam nasz najmi?osierniejszy Zbawiciel.
W Dniu Matki Bobby powiedzia?, ?e Bóg wkrótce przy?le swego Syna, aby go wzi?? do nieba. W nied?ugim czasie wyzna? zaprzyja?nionemu ksi?dzu, ?e w dniu urodzin swej matki, przypadaj?cym w nast?pnym miesi?cu, ju? go nie b?dzie. Na dwa dni przed ?mierci? wezwa? wszystkich, ka?dego z osobna, obj?? i wyzna?, jak bardzo nas kocha. Wczesnym rankiem ostatniego dnia zupe?nie ?wiadomie i przytomnie uczestniczy? z nami we Mszy ?wi?tej i z wielka rado?ci? przyj?? Komuni? ?wi?t? pod postaci? kropli wina. Mieli?my wtedy wra?enie, ?e on jest blisko nieba.
Bóg w swoim mi?osierdziu zachowa? go od zepsucia tego ?wiata da? mu przywilej i si?? do na?ladowania Jego Syna Jezusa w cierpieniu, które czyni natur? ludzka bli?sz? Bogu. W dniu Trójcy Przenaj?wi?tszej zosta?y nam przypomniane s?owa ?w. Paw?a: Sam Duch wspiera swymi ?wiadectwem naszego ducha, ?e jeste?my dzie?mi Bo?ymi. Je?eli za? jeste?my dzie?mi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a wspó?dziedzicami Chrystusa; skoro wspólnie z Nim cierpimy, to po to, by wspólnie mie? udzia? w chwale (Rz 8,16-17)
Dzi?kujemy Ci, nasz synu za osobiste przypomnienie naszego prawdziwego przeznaczenia. Dzi?kujemy Ci, synu, za pokazanie nam, jak wygra? ten wy?cig! Ty? tego dokona?! Czy my te? nie powinni?my? Pomó? nam swoimi modlitwami, nam, którzy Ciebie tak kochamy i za Tob? b?dziemy t?skni?!

Or?dzie Mi?osierdzia, Kraków (11), 5 X 1991

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 322 goĹ›ci