ENCYKLIKA - EVANGELIUM VITAE
Dokumenty Ko?cio?a - Encykliki - Jan Pawe? II

EVANGELIUM VITAE

OJCA ?WI?TEGO JANA PAW?A II
DO BISKUPÓW,
DO KAP?ANÓW I DIAKONÓW,
DO ZAKONNIKÓW I ZAKONNIC,
DO KATOLIKÓW ?WIECKICH
ORAZ
DO WSZYSTKICH LUDZI DOBREJ WOLI
O WARTO?CI I NIENARUSZALNO?CI
?YCIA LUDZKIEGO

WPROWADZENIE 

1. EWANGELIA ?YCIA znajduje si? w samym sercu or?dzia Jezusa Chrystusa. Ko?ció? ka?dego dnia przyjmuje j? z mi?o?ci?, aby wiernie i odwa?nie g?osi? j? jako dobr? nowin? ludziom wszystkich epok i kultur.
Gdy zaja?nia?a jutrzenka zbawienia, wie?? o narodzinach Dziecka zosta?a og?oszona jako radosna nowina: ?Oto zwiastuj? wam rado?? wielk?, która b?dzie udzia?em ca?ego narodu: dzi? w mie?cie Dawida narodzi? si? wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan? (?k 2,10-11). ?ród?em tej ?wielkiej rado?ci? jest oczywi?cie przyj?cie na ?wiat Zbawiciela; ale Bo?e Narodzenie objawi?o równie? g??boki sens ka?dych ludzkich narodzin i ukazuje, ?e rado?? mesja?ska jest fundamentem i wype?nieniem tej rado?ci, jak? przynosi ka?de dziecko przychodz?ce na ?wiat (por. J 16, 21).
Jezus, przedstawiaj?c istot? swojej odkupie?czej misji, mówi: ?Ja przyszed?em po to, aby [owce) mia?y ?ycie i mia?y je w obfito?ci? (J 10,10). Ma tu w rzeczywisto?ci na my?li owo ?ycie ?nowe? i ?wieczne?, polegaj?ce na komunii z Ojcem, do której ka?dy cz?owiek zostaje bez ?adnych zas?ug powo?any w Synu za spraw? Ducha U?wi?ciciela. Ale w?a?nie w ?wietle takiego ??ycia? nabieraj? pe?nego znaczenia wszystkie aspekty i momenty ?ycia cz?owieka.
 
Nieporównywalna warto?? ludzkiej osoby
 
2. Cz?owiek jest powo?any do pe?ni ?ycia, która przekracza znacznie wymiary jego ziemskiego bytowania, poniewa? polega na uczestnictwie w ?yciu samego Boga.
Wznios?o?? tego nadprzyrodzonego powo?ania ukazuje wielko?? i ogromn? warto?? ludzkiego ?ycia tak?e w jego fazie doczesnej. ?ycie w czasie jest bowiem podstawowym warunkiem, pocz?tkowym etapem i integraln? cz??ci? ca?ego i niepodzielnego procesu ludzkiej egzystencji. Proces ten - nieoczekiwanie i bez ?adnej zas?ugi cz?owieka - zostaje opromieniony obietnic? i odnowiony przez dar ?ycia Bo?ego, które urzeczywistni si? w pe?zni w wieczno?ci (por. 1 J 3,1-2). Równocze?nie to nadprzyrodzone powo?anie uwydatnia wzgl?dno?? ziemskiego ?ycia m??czyzny i kobiety. Nie jest ono jednak rzeczywisto?ci? ?ostateczn??, ale ?przedostateczn??; jest wi?c rzeczywisto?ci? ?wi?t?, która zostaje nam powierzona, aby?my jej strzegli z poczuciem odpowiedzialno?ci i doskonalili j? przez mi?o?? i dar z siebie ofiarowany Bogu i braciom.
Ko?ció? jest ?wiadom, ?e Ewangelia ?ycia, przekazana mu przez Chrystusa1, wzbudza ?ywy i powa?ny odzew w sercu ka?dego cz?owieka, tak wierz?cego jak i niewierz?cego, poniewa? przerastaj?c niesko?czenie jego oczekiwania, zarazem w zadziwiaj?cy sposób wspó?brzmi z nimi. Mimo wszelkich trudno?ci i niepewno?ci ka?dy cz?owiek szczerze otwarty na prawd? i dobro mo?e dzi?ki ?wiat?u rozumu i pod wp?ywem tajemniczego dzia?ania ?aski rozpozna? w prawie naturalnym wypisanym w sercu (por. Rz 2,14-15) ?wi?to?? ludzkiego ?ycia od pocz?cia a? do kresu oraz doj?? do przekonania, ?e ka?da ludzka istota ma prawo oczekiwa? absolutnego poszanowania tego swojego podstawowego dobra. Uznanie tego prawa stanowi fundament wspó??ycia mi?dzy lud?mi oraz istnienia wspólnoty politycznej.
Obro?cami i rzecznikami tego prawa powinni by? w sposób szczególny wierz?cy w Chrystusa, ?wiadomi wspania?ej prawdy przypomnianej przez Sobór Watyka?ski II: ?Syn Bo?y przez wcielenie swoje zjednoczy? si? jako? z ka?dym cz?owiekiem?2. W tym zbawczym wydarzeniu objawia si? bowiem ludzko?ci nie tylko bezgraniczna mi?o?? Boga, który ?tak (...) umi?owa? ?wiat, ?e Syna swego Jednorodzonego da?? (J 3,16), ale tak?e nieporównywalna warto?? ka?dej osoby.
Ko?ció? za?, rozwa?aj?c wnikliwie tajemnic? Odkupienia, u?wiadamia sobie t? warto?? zawsze z tym samym zdumieniem3 i czuje si? powo?any, by g?osi? ludziom wszystkich czasów t? ?ewangeli?? - ?ród?o niez?omnej nadziei i prawdziwej rado?ci dla ka?dej epoki dziejów. Ewangelia mi?o?ci Boga do cz?owieka, Ewangelia godno?ci osoby i Ewangelia ?ycia stanowi? jedn? i niepodzieln? Ewangeli?.
To dlatego w?a?nie cz?owiek, cz?owiek ?yj?cy, stanowi pierwsz? i podstawow? drog? Ko?cio?a4.
 
Nowe zagro?enia ?ycia ludzkiego
 
3. Ka?dy cz?owiek w?a?nie ze wzgl?du na tajemnic? S?owa Bo?ego, które sta?o si? cia?em (por. J 1,14) zostaje powierzony macierzy?skiej trosce Ko?cio?a. Dlatego te? ka?de zagro?enie godno?ci i ?ycia cz?owieka g??boko wstrz?sa samym sercem Ko?cio?a, dotyka samej istoty jego wiary w odkupie?cze wcielenie Syna Bo?ego i przynagla Ko?ció?, by pe?ni? sw? misj? g?oszenia Ewangelii ?ycia ca?emu ?wiatu i wszelkiemu stworzeniu (por. Mk 16, 15).
G?oszenie to staje si? szczególnie nagl?ce dzisiaj, gdy l?k budz? coraz liczniejsze i powa?niejsze zagro?enia ?ycia ludzi i narodów, zw?aszcza ?ycia s?abego i bezbronnego. Obok dawnych, dotkliwych plag, takich jak n?dza, g?ód, choroby endemiczne, przemoc i wojny, pojawiaj? si? dzi? plagi nowe, przybieraj?ce nieznane dot?d formy i niepokoj?ce rozmiary.
Ju? Sobór Watyka?ski II w jednej z wypowiedzi, która do dzi? zachowa?a sw? dramatyczn? aktualno??, pot?pi? stanowczo liczne zbrodnie i zamachy wymierzone przeciw ?yciu ludzkiemu. Przypominaj?c po trzydziestu latach s?owa Soboru, raz jeszcze i równie stanowczo pot?piam w imieniu ca?ego Ko?cio?a te przest?pstwa, w przekonaniu, ?e wyra?am w ten sposób autentyczne odczucia ka?dego prawego sumienia: ?Wszystko, co godzi w samo ?ycie, jak wszelkiego rodzaju zabójstwa, ludobójstwa, sp?dzanie p?odu, eutanazja i dobrowolne samobójstwo; wszystko, cokolwiek narusza ca?o?? osoby ludzkiej, jak okaleczenia, tortury zadawane cia?u i duszy, próby wywierania przymusu psychicznego; wszystko, co ubli?a godno?ci ludzkiej, jak nieludzkie warunki ?ycia, arbitralne aresztowania, deportacje, niewolnictwo, prostytucja, handel kobietami i m?odzie??; a tak?e nieludzkie warunki pracy, w których traktuje si? pracowników jak zwyk?e narz?dzia zysku, a nie jak wolne, odpowiedzialne osoby: wszystkie te i tym podobne sprawy i praktyki s? czym? haniebnym; zaka?aj?c cywilizacj? ludzk? bardziej ha?bi? tych, którzy si? ich dopuszczaj?, ni? tych, którzy doznaj? krzywdy, i s? jak najbardziej sprzeczne z czci? nale?n? Stwórcy?5.
 
4. Niestety, te niepokoj?ce zjawiska bynajmniej nie zanikaj?, przeciwnie, ich zasi?g staje si? raczej coraz szerszy: nowe perspektywy otwarte przez post?p nauki i techniki daj? pocz?tek nowym formom zamachów na godno?? ludzkiej istoty, jednocze?nie za? kszta?tuje si? i utrwala nowa sytuacja kulturowa, w której przest?pstwa przeciw ?yciu zyskuj? aspekt dot?d nieznany i - rzec mo?na -jeszcze bardziej niegodziwy, wzbudzaj?c g??boki niepokój; znaczna cz??? opinii publicznej usprawiedliwia przest?pstwa przeciw ?yciu w imi? prawa do indywidualnej wolno?ci i wychodz?c z tej przes?anki domaga si? nie tylko ich niekaralno?ci, ale wr?cz aprobaty pa?stwa dla nich, aby móc ich dokonywa? z ca?kowit? swobod?, a nawet korzystaj?c z bezp?atnej pomocy s?u?by zdrowia.
Wszystko to prowadzi do g??bokich przemian w sposobie patrzenia na ?ycie i na relacje mi?dzy lud?mi. Fakt, ?e prawodawstwo wielu pa?stw, oddalaj?c si? nawet od fundamentalnych zasad swych konstytucji, nie tylko nie karze tego rodzaju praktyk wymierzonych przeciw ?yciu, ale wr?cz uznaje je za ca?kowicie legalne, jest niepokoj?cym przejawem, a zarazem jedn? z istotnych przyczyn powa?nego kryzysu moralnego: czyny jednomy?lnie uwa?ane niegdy? za przest?pcze i w powszechnym odczuciu moralnym niedopuszczalne, zyskuj? stopniowo spo?eczn? aprobat?. Nawet medycyna, która z tytu?u swego powo?ania ma s?u?y? obronie ?ycia ludzkiego i opiece nad nim, w niektórych dziedzinach staje si? coraz cz??ciej narz?dziem czynów wymierzonych przeciw cz?owiekowi i tym samym zniekszta?ca swoje oblicze, zaprzecza samej sobie i uw?acza godno?ci tych, którzy j? uprawiaj?. W takim kontek?cie kulturowym i prawnym równie? powa?ne problemy demograficzne, spo?eczne i rodzinne, n?kaj?ce wiele narodów ?wiata i domagaj?ce si? odpowiedzialnej i czynnej reakcji ze strony spo?eczno?ci narodowych i mi?dzynarodowych, staj? si? przedmiotem rozwi?za? fa?szywych i z?udnych, sprzecznych z prawd? oraz z dobrem osób i narodów.
Prowadzi to do dramatycznych konsekwencji: cho? samo zjawisko eliminacji wielu ludzkich istot pocz?tych lub bliskich ju? kresu ?ycia jest niezwykle gro?ne i niepokoj?ce, równie gro?ny i niepokoj?cy jest fakt, ?e nawet ludzkie sumienie zostaje jak gdyby za?mione przez oddzia?ywanie wielorakich uwarunkowa? i z coraz wi?kszym trudem dostrzega ró?nic? mi?dzy dobrem a z?em w sprawach dotycz?cych fundamentalnej warto?ci ludzkiego ?ycia.
 
W jedno?ci z wszystkimi biskupami ?wiata
 
5. Problemowi zagro?e? ?ycia ludzkiego w naszych czasach po?wi?cony by? Nadzwyczajny Konsystorz Kardyna?ów, obraduj?cy w Rzymie od 4 do 7 kwietnia 1991 r. Po obszernym i g??bokim omówieniu problemu oraz wyzwa?, jakie stawia on ca?ej ludzkiej rodzinie, a zw?aszcza wspólnocie chrze?cija?skiej, Kardyna?owie zwrócili si? do mnie z jednomy?lnie wyra?on? pro?b?, abym autorytetem Nast?pcy ?w. Piotra potwierdzi? warto?? ludzkiego ?ycia i jego nienaruszalno??, nawi?zuj?c do obecnej sytuacji i do zagra?aj?cych mu dzi? niebezpiecze?stw.
Odpowiadaj?c na t? pro?b?, w uroczysto?? Zes?ania Ducha ?wi?tego 1991 r. skierowa?em osobny list do ka?dego ze Wspó?braci, aby w duchu biskupiej kolegialno?ci zechcieli dopomóc mi w opracowaniu dokumentu po?wi?conego tej sprawie6. Jestem g??boko wdzi?czny wszystkim Biskupom, którzy nades?ali odpowiedzi, zawieraj?ce cenne informacje, sugestie i propozycje. Równie? w ten sposób dali ?wiadectwo jednomy?lnego i zdecydowanego udzia?u w nauczycielskiej i duszpasterskiej misji Ko?cio?a, g?osz?cego Ewangeli? ?ycia.
W tym?e li?cie, wys?anym kilka dni po obchodach stulecia Encykliki Rerum novarum, zwraca?em uwag? wszystkich na pewn? szczególn? analogi?: ?Podobnie jak przed stu laty, wobec zagro?enia podstawowych praw robotników, Ko?ció? z ogromn? odwag? wyst?pi? w ich obronie, g?osz?c ?wi?te prawa pracownika jako osoby, tak te? dzi?, gdy zagro?one s? podstawowe prawa innej kategorii osób, Ko?ció? poczuwa si? do obowi?zku u?yczenia z t? sam? odwag? swego g?osu tym, którzy g?osu nie maj?. G?os Ko?cio?a jest zawsze ewangelicznym krzykiem w obronie ubogich tego ?wiata, tych, którzy s? zagro?eni, otoczeni pogard?, i których prawa ludzkie s? gwa?cone?7.
Jeste?my dzi? ?wiadkami deptania fundamentalnego prawa do ?ycia wielkiej rzeszy s?abych i bezbronnych istot ludzkich, jakimi s? zw?aszcza dzieci jeszcze nie narodzone. Je?eli u schy?ku ubieg?ego stulecia Ko?ció? nie móg? milcze? wobec istniej?cych wówczas form niesprawiedliwo?ci, tym bardziej nie wolno mu milcze? dzisiaj, gdy obok dawnych niesprawiedliwo?ci spo?ecznych, niestety nie wsz?dzie jeszcze przezwyci??onych, w wielu cz??ciach ?wiata obserwujemy zjawiska wi?kszej jeszcze niesprawiedliwo?ci i ucisku, mylnie nieraz uwa?ane za dowód post?pu na drodze do ustanowienia nowego porz?dku ?wiatowego.
Niniejsza Encyklika, owoc wspó?pracy Episkopatu wszystkich krajów ?wiata, ma zatem by? stanowczym i jednoznacznym potwierdzeniem warto?ci ludzkiego ?ycia i jego nienaruszalno?ci, a zarazem ?arliwym apelem skierowanym w imi? Bo?e do wszystkich i do ka?dego: szanuj, bro?, mi?uj ?ycie i s?u? ?yciu - ka?demu ?yciu ludzkiemu! Tylko na tej drodze znajdziesz sprawiedliwo??, rozwój, prawdziw? wolno??, pokój i szcz??cie!
Oby s?owa te dotar?y do wszystkich synów i córek Ko?cio?a! Oby dotar?y do wszystkich ludzi dobrej woli, zatroskanych o dobro ka?dego cz?owieka i o przysz?o?? ca?ego spo?ecze?stwa!
 
6. Zjednoczony wi?zi? g??bokiej wspólnoty z ka?dym bratem i siostr? w wierze i o?ywiony szczer? przyja?ni? dla wszystkich, pragn? ponownie rozwa?y? i obwie?ci? Ewangeli? ?ycia, blask prawdy rozja?niaj?cy sumienia, czyste ?wiat?o uzdrawiaj?ce przy?miony wzrok, niewyczerpane ?ród?o wytrwa?o?ci i odwagi, które pozwalaj? nam podejmowa? wci?? nowe wyzwania, jakie napotykamy na naszej drodze.
Gdy zatem wspominam bogate do?wiadczenia Roku Rodziny, dopisuj?c jak gdyby symboliczne zako?czenie Listu do Rodzin, skierowanego ?do konkretnych rodzin na ca?ym globie?8, spogl?dam z now? ufno?ci? na wszystkie wspólnoty domowe i wyra?am nadziej?, ?e odrodzi si? i umocni w ka?dym ?rodowisku wola wszystkich udzielenia pomocy rodzinie, aby tak?e dzisiaj - mimo licznych trudno?ci i powa?nych zagro?e? - pozosta?a ona zawsze ?sanktuarium ?ycia?9, zgodnie z Bo?ym zamys?em.
Do wszystkich cz?onków Ko?cio?a, który jest ludem ?ycia i s?u?y ?yciu, zwracam si? ze szczególnie nagl?cym wezwaniem, aby?my razem ukazali wspó?czesnemu ?wiatu nowe znaki nadziei, troszcz?c si? o wzrost sprawiedliwo?ci i solidarno?ci, o utrwalenie nowej kultury ludzkiego ?ycia, w celu budowania autentycznej cywilizacji prawdy i mi?o?ci.

I. KREW BRATA TWEGO G?O?NO WO?A KU MNIE Z ZIEMI

AKTUALNE ZAGRO?ENIA ?YCIA LUDZKIEGO
 
?Kain rzuci? si? na swego brata Abla i zabi? go? (Rdz 4, 8): u korzeni przemocy skierowanej przeciw ?yciu?
 
7. ?Bo ?mierci Bóg nie uczyni? i nie cieszy si? ze zguby ?yj?cych. Stworzy? bowiem wszystko po to, aby by?o (...). Bo dla nie?miertelno?ci Bóg stworzy? cz?owieka - uczyni? go obrazem swej w?asnej wieczno?ci. A ?mier? wesz?a na ?wiat przez zawi?? diab?a i do?wiadczaj? jej ci, którzy do niego nale??? (Mdr 1,13-14; 2, 23-24).
Ewangelia ?ycia, og?oszona na pocz?tku wraz z aktem stworzenia cz?owieka na obraz Bo?y, przeznaczonego do ?ycia pe?nego i doskona?ego (por. Rdz 2, 7; Mdr 9, 2-3), zostaje podwa?ona przez bolesne do?wiadczenie ?mierci, która wchodzi na ?wiat i rzuca cie? absurdu na ca?? egzystencj? cz?owieka. ?mier? pojawia si? na skutek zawi?ci diab?a (por. Rdz 3, I. 4-5) i grzechu pierwszych rodziców (por. Rdz 2,17; 3,17-19). Wchodzi na ?wiat przemoc? poprzez zabójstwo Abla, który ginie z r?ki swego brata Kaina: ?gdy byli na polu, Kain rzuci? si? na swego brata Abla i zabi? go? (Rdz 4, 8).
To pierwsze zabójstwo jest opisane w sposób niezwykle wymowny na kartach Ksi?gi Rodzaju, przez co nabiera znaczenia paradygmatu: te stronice s? na nowo zapisywane nieprzerwanie i ka?dego dnia, z zatrwa?aj?c? jednostajno?ci?, w ksi?dze dziejów ludzko?ci.
Przeczytajmy jeszcze raz t? biblijn? opowie??, która mimo swej archaiczno?ci i niezwyk?ej prostoty zawiera w sobie wyj?tkowo bogat? nauk?.
?Abel by? pasterzem trzód, a Kain uprawia? rol?. Gdy po niejakim czasie Kain sk?ada? dla Pana w ofierze p?ody roli, za? Abel sk?ada? równie? pierwociny ze swej trzody i z ich t?uszczu, Pan wejrza? na Abla i na jego ofiar?; na Kaina za? i na jego ofiar? nie chcia? patrze?.
Smuci?o to Kaina bardzo i chodzi? z ponur? twarz?. Pan zapyta? Kaina: ? Dlaczego jeste? smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? Przecie? gdyby? post?powa? dobrze, mia?by? twarz pogodn?; je?eli za? nie b?dziesz dobrze post?powa?, grzech le?y u wrót i czyha na ciebie, a przecie? ty masz nad nim panowa??.
Rzek? Kain do Abla, brata swego: ? Chod?my na pole. A gdy byli na polu, Kain rzuci? si? na swego brata Abla i zabi? go.
Wtedy Bóg zapyta? Kaina: ? Gdzie jest brat twój, Abel? On odpowiedzia?: ? Nie wiem. Czy? jestem stró?em brata mego? Rzek? Bóg: ? Có?e? uczyni?? Krew brata twego g?o?no wo?a ku mnie z ziemi ! B?d? wi?c teraz przekl?ty na tej roli, która rozwar?a sw? paszcz?, aby wch?on?? krew brata twego, przelana przez ciebie. Gdy rol? t? b?dziesz uprawia?, nie da ci ju? ona wi?cej plonu. Tu?aczem i zbiegiem b?dziesz na ziemi!
Kain rzek? do Pana: ? Zbyt wielka jest kara moja, abym móg? j? znie??. Skoro mnie teraz wyp?dzasz z tej roli, i mam si? ukrywa? przed tob?, i by? tu?aczem i zbiegiem na ziemi, ka?dy, kto mnie spotka, b?dzie móg? mnie zabi?! Ale Pan mu powiedzia?: ?O, nie! Ktokolwiek by zabi? Kaina, siedmiokrotn? pomst? poniesie! Da? te? Pan znami? Kainowi, aby go nie zabi?, ktokolwiek go spotka. Po czym Kain odszed? od Pana i zamieszka? w kraju Nod, na wschód od Edenu? (Rdz 4, 2-16).
 
8. Kain jest bardzo ?smutny? i ma ?ponur? twarz?, poniewa? ?Pan wejrza? na Abla i na jego ofiar?? (Rdz 4, 4). Tekst biblijny nie wyja?nia dlaczego Bogu bardziej si? podoba ofiara Abla ni? Kaina; bardzo jasno wskazuje jednak, ?e Bóg, cho? wybiera ofiar? Abla, nie przerywa dialogu z Kainem. Karci go, przypominaj?c mu o jego wolno?ci wobec z?a: z?o nie jest bynajmniej nieuniknionym przeznaczeniem cz?owieka. To prawda, ?e podobnie jak wcze?niej Adam, Kain jest kuszony przez z?owrog? moc grzechu, który niczym dzika bestia czyha u wrót jego serca, aby rzuci? si? na sw? ofiar?. Ale Kain pozostaje wolny od grzechu. Mo?e i powinien nad nim panowa?: ?grzech (...) czyha na ciebie, a przecie? ty masz nad nim panowa?? (Rdz 4, 7).
Zazdro?? i gniew uzyskuj? przewag? nad Bo?ym upomnieniem. Kain rzuca si? na swego brata i zabija go. Jak czytamy w Katechizmie Ko?cio?a Katolickiego, ?Pismo ?wi?te w opisie zabójstwa Abla przez jego brata Kaina ukazuje od pocz?tku historii ludzko?ci obecno?? w cz?owieku gniewu i po??dliwo?ci, skutków grzechu pierworodnego. Cz?owiek sta? si? nieprzyjacielem swego bli?niego?10.
Brat zabija brata. Podobnie jak w pierwszym bratobójstwie, tak i w ka?dym zabójstwie cz?owieka zostaje podeptana wi?? pokrewie?stwa ?duchowego?, która ??czy ludzi w jedn? wielk? rodzin?11, jako ?e wszyscy maj? udzia? w tym samym podstawowym dobru: w równej godno?ci osobowej. Nierzadko zostaje podeptane tak?e pokrewie?stwo ?cia?a i krwi?, na przyk?ad kiedy zagro?enia ?ycia powstaj? w relacjach mi?dzy rodzicami a dzie?mi, jak to si? dzieje w przypadku przerywania ci??y, albo gdy w szerszym ?rodowisku rodziny czy krewnych dopuszcza si? lub zaleca stosowanie eutanazji.
U korzeni wszelkiej przemocy skierowanej przeciw bli?niemu le?y ust?pstwo na rzecz ?logiki? Z?ego, to znaczy tego, który ?od pocz?tku by? zabójc?? (por. J 8, 44), jak przypomina nam aposto? Jan: ?Taka bowiem jest wola Bo?a, któr? objawiono nam od pocz?tku, aby?my si? wzajemnie mi?owali. Nie tak, jak Kain, który pochodzi? od Z?ego i zabi? swego brata? (1 J 3, 11-12). Tak wi?c zabójstwo brata od zarania historii jest smutnym ?wiadectwem tego, z jak przera?aj?c? szybko?ci? szerzy si? z?o: do buntu cz?owieka przeciw Bogu w rajskim ogrodzie, do??cza si? ?miertelna walka cz?owieka przeciw cz?owiekowi.
Po zbrodni Bóg wkracza, aby pom?ci? zabitego. Kain, zapytany o los Abla, zamiast zawstydzi? si? przed Bogiem i prosi? o przebaczenie, z zuchwa?o?ci? omija pytanie: ?Nie wiem. Czy? jestem stró?em brata mego?? (Rdz 4, 9). ?Nie wiem?: Kain próbuje k?amstwem zakry? zbrodni?. Czyniono tak cz?sto w przesz?o?ci i czyni si? nadal, pos?uguj?c si? ró?nymi ideologiami dla usprawiedliwienia i zamaskowania najokropniejszych przest?pstw przeciw osobie. ?Czy? jestem stró?em brata mego??: Kain nie chce my?le? o bracie i odrzuca odpowiedzialno??, któr? ka?dy cz?owiek ponosi za bli?niego. Mimo woli przychodz? tu na my?l wspó?czesne tendencje, prowadz?ce do uwolnienia cz?owieka od odpowiedzialno?ci za bli?nich, wyra?aj?ce si? mi?dzy innymi zanikiem solidarno?ci z najs?abszymi cz?onkami spo?ecze?stwa, jak starcy, chorzy, imigranci i dzieci oraz oboj?tno?ci? cz?sto wyst?puj?c? w relacjach mi?dzy narodami, nawet wówczas, gdy w gr? wchodz? warto?ci fundamentalne, takie jak ?ycie, wolno?? i pokój.
 
9. Ale Bóg nie mo?e pozwoli?, aby zbrodnia pozosta?a bezkarna: krew zabitego wo?a do Niego z ziemi, na której zosta?a przelana i domaga si?, aby wymierzy? sprawiedliwo?? (por. Rdz 37, 26; Iz 26, 21; Ez 24, 7-8). Z tego tekstu Ko?ció? zaczerpn?? okre?lenie ?grzechy wo?aj?ce o pomst? do nieba? i w??czy? do tej kategorii przede wszystkim dobrowolne zabójstwo cz?owieka12. Dla ?ydów, podobnie jak dla wielu innych narodów w staro?ytno?ci, krew jest no?nikiem ?ycia, wi?cej - ?krew jest ?yciem? (por. Pwt 12, 23), ?ycie za?, zw?aszcza ludzkie, nale?y wy??cznie do Boga: kto podnosi r?k? na ?ycie cz?owieka, podnosi niejako r?k? na samego Boga.
Kain zostaje przekl?ty przez Boga, ale równie? przez ziemi?, która odmówi mu swoich plonów (por. Rdz 4, 11-12). Zostaje te? ukarany: b?dzie mieszka? na stepie i na pustyni. Zabójcza przemoc ca?kowicie odmienia ?rodowisko ?ycia cz?owieka. Ziemia, która ?w ogrodzie Eden? (Rdz 2,15) by?a krain? obfito?ci, ?yczliwych relacji mi?dzy lud?mi i przyja?ni z Bogiem, staje si? ?krajem Nod? (por. Rdz 4,16) - miejscem ?n?dzy?, samotno?ci i oddalenia od Boga. Kain b?dzie ?tu?aczem i zbiegiem na ziemi ' (Rdz 4,14): niepewno?? i niesta?o?? losu stan? si? jego udzia?em na zawsze.
Bóg jednak, który zawsze jest mi?osierny, nawet wtedy, gdy karze, ?da? (...) znami? Kainowi, aby go nie zabi?, ktokolwiek go spotka? (Rdz 4,15): daje mu wi?c znak rozpoznawczy, który nie ma go skaza? na pot?pienie przez ludzi, ale os?ania? i broni? przed tymi, którzy chcieliby go zabi?, cho?by po to, by pom?ci? ?mier? Abla. Nawet zabójca nie traci swej osobowej godno?ci i Bóg sam czyni si? jej gwarantem. W?a?nie tutaj objawia si? paradoksalna tajemnica mi?osiernej sprawiedliwo?ci Boga, o której pisze ?w. Ambro?y: ?Skoro zosta?o pope?nione bratobójstwo, czyli najwi?ksza ze zbrodni, w momencie gdy wszed? na ?wiat grzech, natychmiast te? musia?o zosta? ustanowione prawo Bo?ego mi?osierdzia; gdyby bowiem kara spad?a bezpo?rednio na winnego, ludzie nie okazywaliby umiaru ani ?agodno?ci w karaniu, ale natychmiast wymierzaliby kar? winowajcom. (...) Bóg odrzuci? Kaina sprzed swojego oblicza, a gdy wyrzekli si? go tak?e rodzice, nakaza? mu ?y? jakby na wygnaniu, w osamotnieniu, poniewa? zwierz?ca dziko?? wypar?a ze? ludzk? ?agodno??. Jednak?e Bóg nie zamierza ukara? zabójcy zabójstwem, gdy? chce nawrócenia grzesznika bardziej ni? jego ?mierci?13.
 
?Có?e? uczyni??? (Rdz 4, 10): os?abienie warto?ci ?ycia
 
10. Bóg powiedzia? do Kaina: ?Có?e? uczyni?? Krew brata twego g?o?no wo?a ku mnie z ziemi!? (Rdz 4, 10). Krew wylana przez ludzi nie przestaje wo?a?, z pokolenia na pokolenie, i wo?anie to przybiera wci?? nowe brzmienia i akcenty.
Pytanie Boga: ?Có?e? uczyni???, od którego Kain nie mo?e si? uchyli?, jest skierowane tak?e do wspó?czesnego cz?owieka, aby u?wiadomi? sobie ogrom i powag? zamachów na ?ycie, których pi?tno nadal ci??y nad dziejami ludzko?ci; aby poszukiwa? ró?norakich przyczyn, które le?? u podstaw tych zamachów i je pomna?aj?; aby z najg??bsz? powag? zastanowi? si? nad konsekwencjami, jakie z zamachów tych wynikaj? dla istnienia osób i narodów.
Niektóre zagro?enia pochodz? z samej natury, ale narastaj? z winy cz?owieka, który okazuje beztrosk? i dopuszcza si? zaniedba?, chocia? nierzadko móg?by im zapobiec; inne s? skutkiem przemocy, nienawi?ci, sprzecznych interesów, które sk?aniaj? ludzi do agresji wobec innych, czego przejawem s? zabójstwa, wojny, masowe mordy i ludobójstwo.
Jak?e nie wspomnie? tu o przemocy wymierzonej przeciw ?yciu milionów istot ludzkich, zw?aszcza dzieci, zmuszonych znosi? n?dz?, niedo?ywienie i g?ód z powodu niesprawiedliwego podzia?u ziemi pomi?dzy poszczególne narody i klasy spo?eczne? O przemocy nieod??cznie zwi?zanej nie tylko z wojna, ale tak?e z gorsz?cym handlem broni?, który przyczynia si? do zaostrzenia licznych konfliktów zbrojnych, n?kaj?cych ?wiat? O zasiewie ?mierci, jaki dokonuje si? przez bezmy?lne naruszanie równowagi ekologicznej, przez zbrodniczy handel narkotykami i przez propagowanie wzorców zachowa? w dziedzinie ?ycia p?ciowego, które nie tylko s? moralnie nie do przyj?cia, ale rodz? tak?e powa?ne niebezpiecze?stwa dla ?ycia? Nie sposób sporz?dzi? pe?nej listy ró?norakich zagro?e? ?ycia ludzkiego, tak wiele jawnych i ukrytych form przybieraj? one w naszych czasach!
 
11. W tym miejscu pragniemy jednak zwróci? szczególn? uwag? na inny rodzaj zagro?e? wymierzonych przeciw ?yciu pocz?temu lub ?yciu, które zbli?a si? do ko?ca: dostrzegamy w nich nowe aspekty, nieznane w przesz?o?ci oraz problemy niezwyk?ej wagi, zwi?zane z faktem, ?e w ?wiadomo?ci zbiorowej te zamachy na ?ycie trac? stopniowo charakter ?przest?pstwa? i w paradoksalny sposób zyskuj? status ?prawa?, do tego stopnia, ?e ??da si? uznania ich pe?nej legalno?ci przez pa?stwo, a nast?pnie wykonywania ich bezp?atnie przez pracowników s?u?by zdrowia. Zamachy te uderzaj? w ludzkie ?ycie, gdy jest ono najs?absze i ca?kiem pozbawione mo?liwo?ci obrony. Jeszcze gro?niejszy jest fakt, ?e w du?ej mierze dochodzi do nich w gronie rodziny i za spraw? rodziny, która przecie? ze swej natury powinna by? ?sanktuarium ?ycia?.
Jak mog?o doj?? do takiej sytuacji? Trzeba wzi?? pod uwag? wiele ró?nych czynników. Pod?o?e stanowi g??boki kryzys kultury, który rodzi sceptyczn? postaw? wobec samych fundamentów poznania i etyki oraz sprawia, ?e coraz trudniej jest zrozumie? w pe?ni sens istnienia cz?owieka, jego praw i obowi?zków. ??cz? si? z tym najró?niejsze trudno?ci zwi?zane z codziennym ?yciem i ze stosunkami mi?dzy lud?mi, szczególnie dotkliwie odczuwane w z?o?onej rzeczywisto?ci wspó?czesnego spo?ecze?stwa, w którym pojedyncze osoby, ma??e?stwa i rodziny pozostaj? cz?sto same ze swoimi problemami. Nie brak sytuacji szczególnego ubóstwa, niedostatku i niepewno?ci, w których trud codziennej egzystencji, cierpienie si?gaj?ce granic ludzkiej wytrzyma?o?ci oraz doznawana przemoc - zw?aszcza przemoc wymierzona przeciw kobietom - sprawiaj?, ?e opowiedzenie si? po stronie ?ycia i jego obrona staj? si? trudne, a czasem wymagaj? wr?cz heroizmu.
Wszystko to t?umaczy, przynajmniej cz??ciowo, dlaczego warto?? ?ycia ulega dzi? swoistemu ?przy?mieniu?, chocia? sumienie nieustannie przypomina o jego ?wi?to?ci i nienaruszalno?ci, czego dowodem jest sam fakt, ?e próbuje si? przes?ania? niektóre przest?pstwa przeciw ?yciu pocz?temu lub zmierzaj?cemu ku naturalnemu ko?cowi okre?leniami typu medycznego, które maj? odwraca? uwag? od tego, ?e w rzeczywisto?ci zagro?one jest prawo konkretnego cz?owieka do istnienia.
 
12. W istocie, cho? wiele powa?nych problemów, wyst?puj?cych we wspó?czesnym spo?ecze?stwie, mo?e t?umaczy? w pewnej mierze, dlaczego tak powszechny jest klimat niepewno?ci moralnej i zmniejsza? czasem subiektywn? odpowiedzialno?? poszczególnych osób, jest równie? prawd?, ?e stoimy tu wobec rzeczywisto?ci bardziej rozleg?ej, któr? mo?na uzna? za prawdziw? struktur? grzechu: jej cech? charakterystyczn? jest ekspansja kultury antysolidarystycznej, przybieraj?cej w wielu wypadkach form? autentycznej ?kultury ?mierci?. Szerzy si? ona wskutek oddzia?ywania silnych tendencji kulturowych, gospodarczych i politycznych, wyra?aj?cych okre?lon? koncepcj? spo?ecze?stwa, w której najwa?niejszym kryterium jest sukces.
Rozpatruj?c ca?? sytuacj? z tego punktu widzenia, mo?na mówi? w pewnym sensie o wojnie silnych przeciw bezsilnym: ?ycie, które domaga si? wi?kszej ?yczliwo?ci, mi?o?ci i opieki, jest uznawane za bezu?yteczne lub traktowane jako niezno?ny ci??ar, a w konsekwencji odrzucane na ró?ne sposoby. Cz?owiek, który swoj? chorob?, niepe?nosprawno?ci? lub - po prostu - sam? swoj? obecno?ci? zagra?a dobrobytowi lub ?yciowym przyzwyczajeniom osób bardziej uprzywilejowanych, bywa postrzegany jako wróg, przed którym nale?y si? broni? albo którego nale?y wyeliminowa?. Powstaje w ten sposób swoisty ?spisek przeciw ?yciu?. Wci?ga on nie tylko pojedyncze osoby w ich relacjach indywidualnych, rodzinnych i spo?ecznych, ale si?ga daleko szerzej i zyskuje wymiar globalny, naruszaj?c i niszcz?c relacje ??cz?ce narody i pa?stwa.
 
13. Aby u?atwi? rozpowszechnianie stosowania aborcji, zainwestowano i nadal inwestuje si? ogromne fundusze w produkcj? ?rodków farmaceutycznych, pozwalaj?cych na zabicie p?odu w ?onie matki w taki sposób, ?e nie jest konieczna pomoc lekarza. Wydaje si?, ?e prawie wy??cznym celem bada? naukowych w tej dziedzinie jest uzyskiwanie produktów coraz prostszych w u?yciu i coraz skuteczniej niszcz?cych ?ycie, a zarazem pozwalaj?cych na wykonywanie przerywania ci??y bez ?adnej spo?ecznej kontroli i odpowiedzialno?ci.
Twierdzi si? cz?sto, ?e antykoncepcja, je?li jest bezpieczna i dost?pna dla wszystkich, stanowi najskuteczniejszy ?rodek przeciw aborcji. Zarzuca si? te? Ko?cio?owi katolickiemu, ?e w rzeczywisto?ci sprzyja rozpowszechnieniu si? przerywania ci??y, poniewa? uparcie obstaje przy swojej nauce o moralnej niegodziwo?ci antykoncepcji. Taka argumentacja okazuje si? w rzeczywisto?ci zwodnicza. By? mo?e wielu ludzi rzeczywi?cie stosuje ?rodki antykoncepcyjne po to, aby nie nara?a? si? pó?niej na pokus? aborcji. Jednak?e antywarto?ci wszczepione w ?mentalno?? antykoncepcyjn?? która jest czym? zupe?nie odmiennym od odpowiedzialnego ojcostwa i macierzy?stwa, prze?ywanego w poszanowaniu pe?nej prawdy aktu ma??e?skiego - sprawiaj?, ?e ta w?a?nie pokusa staje si? jeszcze silniejsza, je?eli dojdzie do pocz?cia ?nie chcianego? ?ycia. W istocie, kultura proaborcyjna jest najbardziej rozpowszechniona w?a?nie w ?rodowiskach, które odrzucaj? nauczanie Ko?cio?a o antykoncepcji. Z pewno?ci? antykoncepcja i przerywanie ci??y, z moralnego punktu widzenia, to dwa zasadniczo ró?ne rodzaje z?a: jedno jest sprzeczne z pe?n? prawd? aktu p?ciowego jako w?a?ciwego wyrazu mi?o?ci ma??e?skiej, drugie niszczy ?ycie ludzkiej istoty; pierwsze sprzeciwia si? cnocie czysto?ci ma??e?skiej, drugie za? jest sprzeczne z cnot? sprawiedliwo?ci i bezpo?rednio ?amie Bo?e przykazanie ?nie zabijaj?.
Mimo tej odmiennej natury i ci??aru moralnego pozostaj? one bardzo cz?sto w ?cis?ym zwi?zku, niczym owoce jednej ro?liny. To prawda, ?e nie brak przypadków, w których cz?owiek ucieka si? do antykoncepcji lub nawet do aborcji pod wp?ywem licznych trudno?ci egzystencjalnych, które jednak nikogo nie zwalniaj? z obowi?zku pe?nego zachowywania prawa Bo?ego. W bardzo wielu przypadkach korzenie tych praktyk tkwi? w hedonistycznej i nieodpowiedzialnej postawie wobec ?ycia p?ciowego i oparte s? na egoistycznej koncepcji wolno?ci, która widzi w prokreacji przeszkod? dla pe?nego rozwoju osobowo?ci cz?owieka. ?ycie, które mo?e si? pocz?? ze wspó??ycia m??czyzny i kobiety, staje si? zatem wrogiem, którego trzeba bezwzgl?dnie unika?, za? przerwanie ci??y jest jedyn? mo?liwo?ci? w przypadku niepowodzenia antykoncepcji.
Niestety, ?cis?a wi?? ??cz?ca na p?aszczy?nie mentalno?ci praktyk? antykoncepcji z przerywaniem ci??y staje si? coraz bardziej oczywista, czego wysoce niepokoj?cym dowodem jest produkcja ?rodków chemicznych, wk?adek wewn?trzmacicznych oraz szczepionek, które s? równie ?atwo dost?pne jak ?rodki antykoncepcyjne, ale w rzeczywisto?ci doprowadzaj? do przerwania ci??y w najwcze?niejszych stadiach rozwoju ?ycia nowej istoty ludzkiej.
 
14. Tak?e ró?ne techniki sztucznej reprodukcji, które wydaj? si? s?u?y? ?yciu i cz?sto s? stosowane z t? intencj?, w rzeczywisto?ci stwarzaj? mo?liwo?? nowych zamachów na ?ycie. S? one nie do przyj?cia z punktu widzenia moralnego, poniewa? oddzielaj? prokreacj? od prawdziwie ludzkiego kontekstu aktu ma??e?skiego14, a ponadto stosuj?cy te techniki do dzi? notuj? wysoki procent niepowodze?: dotyczy to nie tyle samego momentu zap?odnienia, ile nast?pnej fazy rozwoju embrionu wystawionego na ryzyko rych?ej ?mierci. Ponadto w wielu przypadkach wytwarza si? wi?ksz? liczb? embrionów, ni? to jest konieczne dla przeniesienia którego? z nich do ?ona matki, a nast?pnie te tak zwane ?embriony nadliczbowe? s? zabijane lub wykorzystywane w badaniach naukowych, które maj? rzekomo s?u?y? post?powi nauki i medycyny, a w rzeczywisto?ci redukuj? ?ycie ludzkie jedynie do roli ?materia?u biologicznego?, którym mo?na swobodnie dysponowa?.
Badania prenatalne, które nie wzbudzaj? obiekcji moralnych, o ile s? podejmowane w celu wskazania ewentualnych terapii, których podj?cia wymaga zdrowie dziecka nie narodzonego, zbyt cz?sto dostarczaj? okazji do zaproponowania i wykonywania przerwania ci??y. Jest to wówczas aborcja eugeniczna, akceptowana przez opini? publiczn? o specyficznej mentalno?ci, co do której ustala si? b??dny pogl?d, ?e jest ona wyrazem wymogów , terapeutycznych?: mentalno?? ta przyjmuje ?ycie tylko pod pewnymi warunkami, odrzucaj?c u?omno??, kalectwo i chorob?.
Ta sama logika doprowadza do sytuacji, w których odmawia si? podstawowego leczenia i opieki, a nawet po?ywienia dzieciom urodzonym z powa?nymi u?omno?ciami lub chorobami. Obraz wspó?czesnego ?wiata staje si? jeszcze bardziej niepokoj?cy w zwi?zku ze zg?aszanymi tu i ówdzie propozycjami, by uzna? za prawnie dopuszczalne - na tej samej zasadzie co przerywanie ci??y - nawet dzieciobójstwo. Oznacza?oby to powrót do epoki barbarzy?stwa, z której - jak si? wydawa?o - wyszli?my ju? raz na zawsze.
 
15. Nie mniej powa?ne niebezpiecze?stwa zagra?aj? nieuleczalnie chorym i umieraj?cym w takim kontek?cie spo?ecznym i kulturowym, w którym trudno jest przyj?? i znosi? cierpienie, a zatem zwi?ksza si? pokusa rozwi?zania problemu cierpienia, eliminuj?c go u podstaw przez przedwczesne spowodowanie ?mierci w momencie uznanym za najw?a?ciwszy.
Na tak? decyzj? wp?ywaj? cz?sto ró?nego rodzaju motywy, które niestety prowadz? ??cznie do tego samego straszliwego rezultatu. U chorego decyduj?cy wp?yw mo?e wywiera? odczuwany l?k, napi?cie, a nawet rozpacz wywo?ane do?wiadczeniem intensywnego i przed?u?aj?cego si? bólu. Wystawia to na ci??k? prób? poczucie równowagi, niekiedy ju? zachwianej, ?ycia osobistego i rodzinnego, tak ?e z jednej strony chory, mimo coraz skuteczniejszej pomocy lekarskiej i socjalnej, mo?e czu? si? jakby zmia?d?ony przez w?asn? s?abo??; z drugiej strony u osób uczuciowo zwi?zanych z chorym mo?e wówczas dochodzi? do g?osu zrozumia?a - chocia? ?le poj?ta - lito??. Wszystko to zaostrza si? pod wp?ywem atmosfery kulturowej, która nie dostrzega ?adnego znaczenia czy warto?ci cierpienia, a przeciwnie, uwa?a je za z?o samo w sobie, które nale?y za wszelk? cen? wyeliminowa?; dzieje si? tak zw?aszcza wówczas, gdy brakuje motywacji religijnej, która pomog?aby cz?owiekowi odczyta? pozytywnie tajemnic? cierpienia.
Jednak?e na p?aszczy?nie kulturowej zaznacza si? tak?e wp?yw swoistego prometeizmu cz?owieka, który ?udzi si?, ?e w ten sposób mo?e zapanowa? nad ?yciem i ?mierci?, poniewa? sam o nich decyduje, podczas gdy w rzeczywisto?ci zostaje pokonany i zmia?d?ony przez ?mier? nieodwracalnie zamkni?t? na wszelk? perspektyw? sensu i na wszelk? nadziej?. Tragicznym przejawem tego wszystkiego jest rozpowszechnianie si? eutanazji, zakamuflowanej i pok?tnej, albo wykonywanej otwarcie, a nawet za przyzwoleniem prawa. Usprawiedliwia si? j? nie tylko rzekomym wspó?czuciem dla cierpi?cego pacjenta, ale czasem tak?e racjami utylitarystycznymi, nakazuj?cymi unikanie nieproduktywnych wydatków, które nadmiernie obci??aj? spo?ecze?stwo. Proponuje si? zatem pozbawianie ?ycia noworodków z deformacjami cia?a, osób z powa?nymi upo?ledzeniami, niepe?nosprawnych, starców - zw?aszcza niezdolnych do samodzielnego ?ycia - oraz ludzi ?miertelnie chorych. Nie mo?emy te? przemilcze? istnienia innych, lepiej zamaskowanych, ale nie mniej gro?nych i realnych form eutanazji. Mieliby?my z nimi do czynienia na przyk?ad wówczas, gdyby w celu uzyskania wi?kszej ilo?ci organów do przeszczepów przyst?powa?oby si? do pobierania tych?e organów od dawców, zanim jeszcze zostaliby uznani wed?ug obiektywnych i adekwatnych kryteriów za zmar?ych.
 
16. Inne wspó?czesne zjawisko, z którym wi??? si? cz?sto zagro?enia ?ycia i zamach na ?ycie, to przemiany demograficzne. Przebiegaj? one odmiennie w ró?nych cz??ciach ?wiata: w krajach bogatych i rozwini?tych obserwujemy niepokoj?cy spadek, czasem bardzo gwa?towny, liczby urodzin; kraje ubogie natomiast maj? na ogó? wysoki wska?nik przyrostu ludno?ci, co stwarza trudne do rozwi?zania problemy w kontek?cie powolniejszego rozwoju gospodarczego i spo?ecznego czy wr?cz g??bokiego zacofania. Wobec problemu przeludnienia krajów ubogich spo?eczno?? mi?dzynarodowa nie podejmuje odpowiednich dzia?a? na skal? globaln? - powa?nej polityki rodzinnej i spo?ecznej oraz programów zmierzaj?cych do post?pu kulturowego i do sprawiedliwego podzia?u dóbr - nadal realizuje si? natomiast ró?ne formy polityki antynatalistycznej.
Antykoncepcj?, sterylizacj? i aborcj? mo?na z pewno?ci? zaliczy? do praktyk, które przyczyniaj? si? do powa?nego spadku liczby urodzin. Dlatego silna mo?e by? pokusa pos?u?enia si? tymi metodami, wymierzonymi przeciw ?yciu, tak?e w sytuacji ?eksplozji demograficznej?.
Faraon staro?ytnego Egiptu, przera?ony obecno?ci? i stale rosn?c? liczebno?ci? synów Izraela, prze?ladowa? ich na wszelkie sposoby i wyda? rozkaz zabicia ka?dego noworodka p?ci m?skiej urodzonego z kobiety hebrajskiej (por. Wj 1, 7-22). W ten sam sposób post?puje i dzi? wielu mo?nych tego ?wiata. Oni tak?e s? przera?eni obecnym tempem przyrostu ludno?ci i obawiaj? si?, ?e narody najbardziej p?odne i najubo?sze stanowi? zagro?enie dla dobrobytu i bezpiecze?stwa ich krajów. W konsekwencji, zamiast podj?? prób? rozwi?zania tych powa?nych problemów w duchu poszanowania godno?ci osób i rodzin oraz nienaruszalnego prawa ka?dego cz?owieka do ?ycia, wol? propagowa? albo narzuca? wszelkimi ?rodkami na skal? masow? polityk? planowania urodzin. Nawet wówczas, gdy proponuj? pomoc gospodarcz?, uzale?niaj? j? wbrew sprawiedliwo?ci od akceptacji polityki antynatalistycznej.
 
17. Obraz wspó?czesnej ludzko?ci budzi rzeczywi?cie g??boki niepokój, zw?aszcza gdy pomy?limy nie tylko o ró?nych dziedzinach, w których dochodzi do zamachów na ?ycie, ale tak?e o ich szczególnej cz?stotliwo?ci, a zarazem o wielorakim i silnym poparciu, jakie zyskuj? one dzi?ki szerokiemu przyzwoleniu spo?ecznemu, cz?stym przypadkom ich prawnego uznania oraz w??czeniu w nie niektórych pracowników s?u?by zdrowia.
Jak powiedzia?em z naciskiem w Denver z okazji obchodów VIII ?wiatowego Dnia M?odzie?y, ?z up?ywem czasu zagro?enia, na jakie wystawione jest ?ycie, bynajmniej nie zanikaj?. Przybieraj? ogromne rozmiary. I nie s? to tylko zagro?enia zewn?trzne, ze strony ?ywio?ów przyrody albo ? Kainów?, którzy zabijaj? ? Ablów?; nie - s? to zagro?enia zaprogramowane w sposób naukowy i systematyczny. Wiek XX zapisze si? jako epoka masowych ataków na ?ycie, jako nie ko?cz?ca si? seria wojen i nieustanna masakra niewinnych istot ludzkich. Fa?szywi prorocy i fa?szywi nauczyciele odnie?li w tym stuleciu najwi?ksze sukcesy?15. Niezale?nie od intencji, które bywaj? ró?ne i mog? si? nawet wydawa? przekonuj?ce czy wr?cz powo?ywa? si? na zasad? solidarno?ci, stoimy tu w rzeczywisto?ci wobec obiektywnego ?spisku przeciw ?yciu?, w który zamieszane s? tak?e instytucje mi?dzynarodowe, zajmuj?ce si? propagowaniem i planowaniem prawdziwych kampanii na rzecz upowszechnienia antykoncepcji, sterylizacji i aborcji. Nie mo?na na koniec zaprzeczy?, ?e równie? ?rodki spo?ecznego przekazu bior? cz?sto udzia? w tym spisku, utwierdzaj?c w opinii publicznej ow? kultur?, która uwa?a stosowanie antykoncepcji, sterylizacji, aborcji, a nawet eutanazji za przejaw post?pu i zdobycz wolno?ci, natomiast postaw? bezwarunkowej obrony ?ycia ukazuj? jako wrog? wolno?ci i post?powi.
 
?Czy? jestem stró?em brata mego?? (Rdz 4, 9): wynaturzone poj?cie wolno?ci
 
18. Aby w?a?ciwie uj?? opisan? tu sytuacj?, trzeba nie tylko przyjrze? si? samym zjawiskom niszcz?cym ?ycie, które si? na ni? sk?adaj?, ale odkry? te? ró?norakie przyczyny, które j? kszta?tuj?. Zadane przez Boga pytanie: ?Có?e? uczyni??? (Rdz 4,10) zdaje si? by? jakoby wezwaniem skierowanym do Kaina, aby wyszed? poza materialn? rzeczywisto?? swojego zbrodniczego czynu i dostrzeg? ca?? jego groz? w motywacjach, które da?y mu pocz?tek, i w konsekwencjach, które ze? wynikaj?.
Decyzje wymierzone przeciw ?yciu rodz? si? czasem z trudnych czy wr?cz dramatycznych do?wiadcze? g??bokiego cierpienia, samotno?ci, ca?kowitego braku perspektyw ekonomicznych, depresji i l?ku o przysz?o??. Tego rodzaju okoliczno?ci mog? tak?e znacznie z?agodzi? odpowiedzialno?? subiektywn?, a w konsekwencji tak?e win? tych, którzy podejmuj? takie decyzje, ze swej natury zbrodnicze. Niemniej problem ten wykracza dzisiaj poza sytuacje osobiste, chocia? ich znaczenia pomin?? nie mo?na. Wyst?puje on bowiem tak?e na p?aszczy?nie kulturowej, spo?ecznej i politycznej, gdzie ujawnia si? jego aspekt najbardziej szkodliwy i niepokoj?cy, a mianowicie tendencja - coraz bardziej rozpowszechniona - do interpretowania wymienionych tu przest?pstw przeciw ?yciu jako uprawnionych przejawów wolno?ci osobistej, które nale?y uznawa? i chroni? jako autentyczne prawa jednostki.
W ten sposób dokonuje si? tragiczny w skutkach zwrot w d?ugim procesie historycznym, który doprowadziwszy do odkrycia idei ?praw cz?owieka? - jako wrodzonych praw ka?dej osoby, uprzednich wobec konstytucji i prawodawstwa jakiegokolwiek pa?stwa - popada dzi? w zaskakuj?c? sprzeczno??: w?a?nie w epoce, w której uroczy?cie proklamuje si? nienaruszalne prawa osoby i publicznie deklaruje warto?? ?ycia, samo prawo do ?ycia jest w praktyce ?amane i deptane, zw?aszcza w najbardziej znacz?cych dla cz?owieka momentach jego istnienia, jakimi s? narodziny i ?mier?.
Z jednej strony, ró?ne deklaracje praw cz?owieka oraz liczne inicjatywy, które si? do nich odwo?uj?, wskazuj? na pog??bianie si? w ca?ym ?wiecie wra?liwo?ci moralnej, bardziej sk?onnej uzna? warto?? i godno?? ka?dej ludzkiej istoty jako takiej, bez wzgl?du na jej ras?, narodowo??, religi? czy pogl?dy polityczne i pochodzenie spo?eczne.
Z drugiej strony, w kontra?cie z tymi wznios?ymi deklaracjami pozostaj?, niestety, fakty tragicznie im przecz?ce. Ta sytuacja jest tym bardziej niepokoj?ca, czy raczej tym bardziej gorsz?ca, ?e powstaje w?a?nie w spo?ecze?stwie, dla którego gwarancja ochrony praw cz?owieka stanowi g?ówny cel i zarazem powód do chluby. Jak mo?na pogodzi? te wielokrotnie powtarzane deklaracje zasad z nieustannym mno?eniem si? zamachów na ?ycie i z powszechnym ich usprawiedliwianiem? Jak pogodzi? te deklaracje z odtr?ceniem s?abszych, bardziej potrzebuj?cych pomocy, starców i tych, których ?ycie dopiero si? pocz??o? Te zamachy s? jawnym zaprzeczeniem szacunku dla ?ycia i stanowi? radykalne zagro?enie dla ca?ej kultury praw cz?owieka. Zagro?enie to mo?e ostatecznie podwa?y? sam sens demokratycznego wspó?istnienia: nasze miasta przestan? by? wspólnotami ludzi ??yj?cych razem?, a stan? si? spo?eczno?ciami zapomnianych, zepchni?tych na margines, odtr?conych i skazanych na zag?ad?. Gdy za? przyjrzymy si? szerszej sytuacji ?wiatowej, czy? nie zauwa?ymy bez trudu, ?e te deklaracje praw osób i narodów, g?oszone na forum konferencji mi?dzynarodowych, s? jedynie ja?ow? retoryk?, je?eli nie towarzyszy im zdemaskowanie egoizmu krajów bogatych, które zamykaj? krajom ubogim dost?p do rozwoju albo uzale?niaj? go od absurdalnych zakazów prokreacji i tym samym przeciwstawiaj? rozwój samemu cz?owiekowi? Czy? nie nale?a?oby podda? pod dyskusj? samych systemów ekonomicznych, przyjmowanych przez niektóre pa?stwa cz?sto pod wp?ywem nacisków i uwarunkowa? o charakterze mi?dzynarodowym, a kszta?tuj?cych i utrwalaj?cych sytuacje niesprawiedliwo?ci i przemocy, które obra?aj? i depcz? ludzk? godno?? ca?ych spo?ecze?stw?
 
19. Gdzie le?? przyczyny tak paradoksalnej sprzeczno?ci?
Mo?emy je odkry? poprzez ca?o?ciow? ocen? zjawisk w dziedzinie kultury i moralno?ci, poczynaj?c od tej mentalno?ci, która doprowadzaj?c do skrajno?ci, a nawet wypaczaj?c poj?cie subiektywno?ci, uznaje za posiadacza praw tylko tego, kto dysponuje pe?n? albo przynajmniej zacz?tkow? autonomi? i wychodzi ju? ze stanu ca?kowitej zale?no?ci od innych. Czy? mo?na jednak pogodzi? takie za?o?enie z uznaniem cz?owieka za istot?, któr? nie mo?na ?rozporz?dza??? Teoria praw cz?owieka opiera si? w?a?nie na uznaniu faktu, ?e cz?owiek, inaczej ni? zwierz?ta i rzeczy, nie mo?e podlega? niczyjemu panowaniu. Trzeba tu wspomnie? tak?e o pewnym sposobie my?lenia, który sk?onny jest uto?samia? godno?? osobow? ze zdolno?ci? do bezpo?redniego porozumiewania si? z innymi za pomoc? j?zyka - w sposób do?wiadczalnie sprawdzalny. Jest oczywiste, ?e w takich warunkach nie ma na ?wiecie miejsca dla kogo?, kto - jak na przyk?ad nie narodzone dziecko albo cz?owiek umieraj?cy - jest podmiotem strukturalnie s?abym, wydaje si? zupe?nie zdany na ?ask? innych osób, jest od nich ca?kowicie uzale?niony i umie si? porozumiewa? tylko nies?yszalnym j?zykiem g??bokiej symbiozy uczu?. Tak wi?c czynnikiem kszta?tuj?cym decyzje i dzia?ania w sferze relacji mi?dzy osobami i wspó??ycia spo?ecznego staje si? si?a. Jest to jednak dok?adne zaprzeczenie tego, do czego d??y?o w ci?gu dziejów pa?stwo prawa jako wspólnota, w której ?racja si?y? zostaje zast?piona przez ?si?? racji?.
Na innej p?aszczy?nie ?ród?em sprzeczno?ci mi?dzy oficjalnymi deklaracjami praw cz?owieka a ich tragiczn? negacj? w praktyce jest poj?cie wolno?ci, które absolutyzuje znaczenie jednostki ludzkiej, przekre?laj?c jej odniesienie do solidarno?ci z drugimi, do pe?nej akceptacji drugiego cz?owieka i do s?u?enia innym. Chocia? prawd? jest, ?e do eliminacji ?ycia pocz?tego czy dobiegaj?cego kresu dochodzi w niektórych przypadkach pod wp?ywem ?le poj?tego altruizmu albo zwyk?ej ludzkiej lito?ci, nie mo?na zaprzeczy?, ?e tego rodzaju kultura ?mierci jako taka jest wyrazem ca?kowicie indywidualistycznego poj?cia wolno?ci, która staje si? ostatecznie wolno?ci? ?silniejszych?, wymierzon? przeciw s?abszym, skazanym na zag?ad?.
W?a?nie w ten sposób mo?na interpretowa? odpowied? Kaina na pytanie Boga: ?Gdzie jest brat twój, Abel??: ?Nie wiem. Czy? jestem stró?em brata mego?? (Rdz 4, 9). Tak, ka?dy cz?owiek jest ?stró?em swego brata?, poniewa? Bóg powierza cz?owieka cz?owiekowi. I w?a?nie w perspektywie tego zawierzenia Bóg obdarza ka?dego cz?owieka wolno?ci?, w której istotne znaczenie ma wymiar relacyjny. Wolno?? jest wielkim darem Stwórcy, jako ?e ma s?u?y? osobie i jej spe?nieniu, które dokonuje si? przez dar z siebie i otwarcie si? na drugiego cz?owieka. Natomiast absolutyzacja wolno?ci w indywidualistycznym uj?ciu prowadzi do ogo?ocenia jej z pierwotnej tre?ci oraz do przekre?lenia jej najg??bszego powo?ania i godno?ci.
Trzeba tu zwróci? uwag? na jeszcze g??bszy aspekt problemu: wolno?? zapiera si? samej siebie, zmierza do autodestrukcji i do zniszczenia drugiego cz?owieka, gdy przestaje uznawa? i respektowa? konstytutywn? wi??, jaka ??czy j? z prawd?. Ilekro? wolno??, pragn?c wyswobodzi? si? od wszelkiej tradycji i autorytetu, zamyka si? nawet na pierwotne najbardziej oczywiste pewniki prawdy obiektywnej i powszechnie uznawanej, stanowi?cej podstaw? ?ycia osobistego i spo?ecznego, wówczas cz?owiek nie przyjmuje ju? prawdy o dobru i z?u jako jedynego i niepodwa?alnego punktu odniesienia dla swoich decyzji, ale kieruje si? wy??cznie swoj? subiektywn? i zmienn? opini? lub po prostu swym egoistycznym interesem i kaprysem.
 
20. Ta koncepcja wolno?ci prowadzi do g??bokiego zniekszta?cenia ?ycia spo?ecznego. Je?eli promocja w?asnego ?ja? jest pojmowana w kategoriach absolutnej autonomii, prowadzi nieuchronnie do negacji drugiego cz?owieka; jest on postrzegany jako wróg, przed którym trzeba si? broni?. W ten sposób spo?ecze?stwo staje si? zbiorowo?ci? jednostek ?yj?cych obok siebie, ale nie po??czonych wzajemnymi wi?zami: ka?dy pragnie zrealizowa? swoje cele niezale?nie od innych czy wr?cz d??y do w?asnych korzy?ci kosztem innych. Jednak?e fakt, ?e tak?e inni maj? podobne d??enia, zmusza do poszukiwania jakiej? formy kompromisu, je?eli spo?ecze?stwo ma zagwarantowa? ka?demu mo?liwie jak najwi?cej wolno?ci. W ten sposób zanika wszelkie odniesienie do wspólnych warto?ci i do prawdy absolutnej, uznawanej przez wszystkich: ?ycie spo?eczne zostaje wystawione na ryzyko ca?kowitego relatywizmu. Wszystko staje si? wówczas przedmiotem umowy i negocjacji; tak?e owo pierwsze z podstawowych praw, jakim jest prawo do ?ycia.
Otó? to w?a?nie ma dzi? miejsce tak?e na scenie polityki i pa?stwa: pierwotne i niezbywalne prawo do ?ycia staje si? przedmiotem dyskusji lub zostaje wr?cz zanegowane na mocy g?osowania parlamentu lub z woli cz??ci spo?ecze?stwa, cho?by nawet liczebnie przewa?aj?cej. Jest to zgubny rezultat nieograniczonego panowania relatywizmu: ?prawo? przestaje by? prawem, poniewa? nie jest ju? oparte na mocnym fundamencie nienaruszalnej godno?ci osoby, ale zostaje podporz?dkowane woli silniejszego. W ten sposób demokracja, sprzeniewierzaj?c si? w?asnym zasadom, przeradza si? w istocie w system totalitarny. Pa?stwo nie jest ju? ?wspólnym domem?, gdzie wszyscy mog? ?y? zgodnie z podstawowymi zasadami równo?ci, ale przekszta?ca si? w pa?stwo tyra?skie, uzurpuj?ce sobie prawo do dysponowania ?yciem s?abszych i bezbronnych, dzieci jeszcze nie narodzonych, w imi? po?ytku spo?ecznego, który w rzeczywisto?ci oznacza jedynie interes jakiej? grupy.
Mo?na odnie?? wra?enie, ?e wszystko odbywa si? z pe?nym poszanowaniem praworz?dno?ci, przynajmniej w tych przypadkach, gdy prawa dopuszczaj?ce przerywanie ci??y lub eutanazj? zostaj? przeg?osowane zgodnie z tak zwanymi zasadami demokratycznymi. W rzeczywisto?ci mamy tu jednak do czynienia jedynie z tragicznym pozorem praworz?dno?ci, za? idea? demokratyczny - który zas?uguje na to miano tylko wówczas, gdy uznaje i chroni godno?? ka?dej osoby - zostaje zdradzony u samych podstaw: ?Czy? mo?na mówi? o godno?ci ka?dej osoby, kiedy pozwala si? na zabijanie tej najs?abszej i najbardziej niewinnej? W imi? jakiej sprawiedliwo?ci poddaje si? osoby najbardziej niesprawiedliwej dyskryminacji, uznaj?c niektóre z nich za godne obrony, a odmawiaj?c tej godno?ci innym??16. Pojawienie si? takich sytuacji oznacza, ?e dzia?aj? ju? mechanizmy, które prowadz? do zaniku prawdziwego ludzkiego wspó??ycia i do rozpadu samego organizmu pa?stwowego.
Rewindykacja prawa do przerywania ci??y, dzieciobójstwa i eutanazji oraz prawne jego uznanie jest równoznaczne z przyj?ciem wynaturzonej i nikczemnej wizji ludzkiej wolno?ci: z uznaniem jej za absolutn? w?adz? nad innymi i przeciw innym. To jednak oznacza ?mier? prawdziwej wolno?ci: ?Zaprawd?, zaprawd?, powiadam wam: Ka?dy, kto pope?nia grzech, jest niewolnikiem grzechu? (J 8, 34).
 
?Mam si? ukrywa? przed tob?? (Rdz 4, 14): os?abienie wra?liwo?ci na Boga i cz?owieka?
 
21. Poszukuj?c najg??bszych korzeni walki mi?dzy ?kultur? ?ycia? a ?kultur? ?mierci?, nie mo?emy uzna? za jej jedyn? przyczyn? wspomnianej wy?ej, wynaturzonej idei wolno?ci. Trzeba doj?? do sedna dramatu, jaki prze?ywa wspó?czesny cz?owiek: jest nim os?abienie wra?liwo?ci na Boga i cz?owieka, zjawisko typowe w kontek?cie spo?ecznym i kulturowym zdominowanym przez sekularyzm, którego wp?ywy przenikaj? nawet do wn?trza wspólnot chrze?cija?skich i wystawiaj? je na prób?. Kto poddaje si? oddzia?ywaniu tej atmosfery, ?atwo mo?e si? znale?? w zamkni?tym kole, które wci?ga go niczym straszliwy wir: trac?c wra?liwo?? na Boga, traci si? tak?e wra?liwo?? na cz?owieka, jego godno?? i ?ycie; z drugiej strony, systematyczne ?amanie prawa moralnego, zw?aszcza w powa?nej materii poszanowania ?ycia ludzkiego i jego godno?ci, prowadzi stopniowo do swoistego os?abienia zdolno?ci odczuwania o?ywczej i zbawczej obecno?ci Boga.
Raz jeszcze mo?emy si? tu odwo?a? do historii zabójstwa Abla przez jego brata. Po przekle?stwie na?o?onym przez Boga na Kaina tak zwraca si? on do Pana: ?Zbyt wielka jest kara moja, abym móg? j? znie??. Skoro mnie teraz wyp?dzasz z tej roli i mam si? ukrywa? przed tob?, i by? tu?aczem i zbiegiem na ziemi, ka?dy, kto mnie spotka, b?dzie móg? mnie zabi?!? (Rdz 4, 13-14). Kain uwa?a, ?e nigdy nie uzyska Bo?ego przebaczenia za swój grzech i ?e jego nieuniknionym przeznaczeniem jest ?ukrywanie si?? przed Bogiem. Je?li Kain potrafi wyzna?, ?e jego wina jest ?zbyt wielka? to dlatego, ?e u?wiadamia sobie, ?e znajduje si? przed obliczem Boga i przed Jego sprawiedliwym s?dem. W istocie bowiem tylko cz?owiek stoj?cy przed Panem mo?e uzna? swój grzech i dostrzec ca?y jego ci??ar. Do?wiadczy? tego Dawid, który ?uczyniwszy, co z?e jest przed Bogiem ' i wys?uchawszy nagany proroka Natana (por. 2 Sm 11-12), wo?a: ?Uznaj? (...) moj? nieprawo??, a grzech mój jest zawsze przede mn?. Tylko przeciw Tobie zgrzeszy?em i uczyni?em, co z?e jest przed Tob?? (Ps 51 [50], 5-6).
 
22. Gdy zatem zanika wra?liwo?? na Boga, zostaje te? zagro?ona i zniekszta?cona wra?liwo?? na cz?owieka, jak stwierdza lapidarnie Sobór Watyka?ski II: ?Stworzenie (...) bez Stworzyciela zanika. (...) Co wi?cej, samo stworzenie zapada w mroki przez zapomnienie o Bogu?17. Cz?owiek nie potrafi ju? postrzega? samego siebie jako kogo? ?przedziwnie odmiennego? od innych ziemskich stworze?; uznaje, ?e jest tylko jedn? z wielu istot ?yj?cych, organizmem, który - w najlepszym razie osi?gn?? bardzo wysoki stopie? rozwoju. Zamkni?ty w ciasnym kr?gu swojej fizycznej natury, staje si? w pewien sposób ?rzecz?? i przestaje rozumie? ?transcendentny? charakter tego, ?e ?istnieje jako cz?owiek?. Dlatego nie traktuje ju? ?ycia jako wspania?ego daru Bo?ego, który zosta? powierzony jego odpowiedzialno?ci, aby on strzeg? go z mi?o?ci? i ?czci?? jako rzeczywisto?? ??wi?t??. ?ycie staje si? dla niego po prostu ?rzecz??, któr? on uwa?a za sw? wy??czn? w?asno??, poddaj?c? si? bez reszty jego panowaniu i wszelkim manipulacjom.
W rezultacie, staj?c w obliczu ?ycia, które si? rodzi, i ?ycia, które umiera, cz?owiek nie potrafi ju? sobie zada? pytania o najbardziej autentyczny sens swego istnienia, przyjmuj?c w sposób prawdziwie wolny te prze?omowe momenty swego ?bycia '. Interesuje go tylko ?dzia?anie? i dlatego stara si? wykorzystywa? wszelkie zdobycze techniki, aby programowa? i kontrolowa? narodziny i ?mier?, rozci?gaj?c nad nimi swoje panowanie. Te pierwotne do?wiadczenia, które powinny by? ?prze?ywane?, staj? si? wówczas rzeczami, cz?owiek za? ro?ci sobie prawo do ich ?posiadania ' lub ?odrzucenia?.
Nie dziwi zreszt? fakt, ?e gdy raz wykluczy si? odniesienie do Boga, znaczenie wszystkich rzeczy ulega g??bokiemu zniekszta?ceniu, a sama natura, przestaj?c by? ?mater?, czyli matk?, zostaje sprowadzona do ?materia?u?, którym mo?na swobodnie manipulowa?.
Do tego zdaje si? prowadzi? swoisty racjonalizm techniczno-naukowy, dominuj?cy we wspó?czesnej kulturze, odrzucaj?cy sam? ide? prawdy o stworzeniu, któr? nale?y uzna?, czy te? Bo?ego zamys?u wobec ?ycia, który trzeba uszanowa?. Jest to równie? prawdziwe w przypadku, kiedy l?k przed rezultatami takiej ?wolno?ci bez prawa? prowadzi niektórych do przeciwnego stanowiska ?prawa bez wolno?ci ', czego przyk?adem s? ideologie kontestuj?ce dopuszczalno?? jakichkolwiek interwencji w natur? w imi? niemal jej ?ubóstwienia?, które tak?e tym razem nie dostrzega jej zale?no?ci od zamys?u Stwórcy.
W rzeczywisto?ci ?yj?c tak ?jakby Bóg nie istnia??, cz?owiek zatraca nie tylko tajemnic? Boga, ale równie? tajemnic? ?wiata i swojego istnienia.
 
23. Os?abienie wra?liwo?ci na Boga i cz?owieka prowadzi nieuchronnie do materializmu praktycznego, co sprzyja rozpowszechnianiu si? indywidualizmu, utylitaryzmu i hedonizmu. Ujawnia si? tu tak?e niezmienna prawdziwo?? s?ów Aposto?a: ?A poniewa? nie uznali za s?uszne zachowa? prawdziwe poznanie Boga, wyda? ich Bóg na pastw? na nic niezdatnego rozumu, tak ?e czynili to, co si? nie godzi? (Rz 1, 28). W ten sposób warto?ci zwi?zane z ?by??? zostaj? zast?pione przez warto?ci zwi?zane z ?mie???.
Jedynym celem, który si? bierze pod uwag?, jest w?asny dobrobyt materialny. Tak zwana ?jako?? ?ycia? jest interpretowana najcz??ciej lub wy??cznie w kategoriach wydajno?ci ekonomicznej, nie uporz?dkowanego konsumpcjonizmu, atrakcji i przyjemno?ci czerpanych z ?ycia fizycznego, natomiast zapomina si? o g??bszych - relacyjnych, duchowych i religijnych wymiarach egzystencji.
W takim klimacie cierpienie, które nieustannie ci??y nad ludzkim ?yciem, ale mo?e te? sta? si? bod?cem do osobowego wzrostu, zostaje ?ocenzurowane?, odrzucone jako bezu?yteczne, a nawet jest zwalczane jako z?o, którego nale?y unika? zawsze i we wszystkich okoliczno?ciach. Gdy nie mo?na go przezwyci??y? i gdy znika nawet nadzieja na dobrobyt w przysz?o?ci, cz?owiek sk?onny jest s?dzi?, ?e ?ycie straci?o wszelki sens, i doznaje coraz silniejszej pokusy, aby przypisa? sobie prawo do po?o?enia mu kresu.
W tym samym kontek?cie kulturowym cia?o nie jest postrzegane jako typowa rzeczywisto?? osobowa, znak i miejsce relacji z innymi, z Bogiem i ze ?wiatem. Zostaje sprowadzone do wymiaru czysto materialnego: jest tylko zespo?em organów, funkcji i energii, których mo?na u?ywa?, stosuj?c wy??cznie kryteria przyjemno?ci i skuteczno?ci. W konsekwencji tak?e p?ciowo?? zostaje pozbawiona wymiaru osobowego i jest traktowana instrumentalnie: zamiast by? znakiem, miejscem i j?zykiem mi?o?ci, to znaczy daru z siebie i przyj?cia drugiego cz?owieka wraz z ca?ym bogactwem jego osoby, staje si? w coraz wi?kszym stopniu okazj? i narz?dziem afirmacji w?asnego ?,ja? oraz samolubnego zaspokajania w?asnych pragnie? i pop?dów. Zniekszta?ca si? w ten sposób i fa?szuje pierwotn? tre?? ludzkiej p?ciowo?ci, za? dwa znaczenia - jednocz?ce i prokreacyjne - wpisane g??boko w natur? aktu ma??e?skiego, zostaj? sztucznie rozdzielone: jedno?? m??czyzny i kobiety zostaje tym samym zdradzona? a p?odno?? poddana ich samowoli. Prokreacja jest wówczas traktowana jako wróg którego nale?y unika? we wspó??yciu p?ciowym: je?eli zostaje przyj?ta? to tylko dlatego, ?e wyra?a pragnienie czy wr?cz wol? posiadania dziecka ??za wszelk? cen??? a wcale nie dlatego? ?e oznacza bezwarunkow? akceptacj? drugiego cz?owieka, a wi?c tak?e otwarcie si? na bogactwo ?ycia? które przynosi z sob? dziecko.
Opisana tu materialistyczna wizja prowadzi do prawdziwego zubo?enia relacji mi?dzy osobami. Szkod? ponosz? tu przede wszystkim kobiety? dzieci, chorzy lub cierpi?cy? starcy. W?a?ciwe kryterium, które powinno przes?dza? o uznaniu godno?ci osoby - to znaczy kryterium szacunku? bezinteresowno?ci i s?u?by - zostaje zast?pione przez kryterium wydajno?ci? funkcjonalno?ci i przydatno?ci: drugi cz?owiek jest ceniony nie za to, kim ?jest?, ale za to, co ?posiada, czego dokonuje i jakie przynosi korzy?ci?. Oznacza to panowanie silniejszego nad s?abszym.
 
24. Os?abienie wra?liwo?ci na Boga i cz?owieka, wraz z wszystkimi tego zgubnymi konsekwencjami dla ?ycia, dokonuje si? w g??bi sumienia. Chodzi tu przede wszystkim o sumienie ka?dego cz?owieka, który w swojej jedyno?ci i niepowtarzalno?ci staje sam przed Bogiem18. Ale w pewnym sensie chodzi tu te? o ?sumienie? spo?ecze?stwa: jest ono w jaki? sposób odpowiedzialne nie tylko dlatego, ?e toleruje albo popiera zachowania wymierzone przeciw ?yciu? ale tak?e dlatego, i? kszta?tuje ?kultur? ?mierci? posuwaj?c si? nawet do tworzenia i utrwalania prawdziwych ?struktur grzechu? wymierzonych przeciw ?yciu. Sumienie ?zarówno indywidualne? jak i spo?eczne? jest dzi? nara?one - mi?dzy innymi na skutek natarczywego oddzia?ywania wielu ?rodków spo?ecznego przekazu - na bardzo powa?ne i ?miertelne niebezpiecze?stwo: polega ono na zatarciu granicy mi?dzy dobrem a z?em w sprawach dotycz?cych fundamentalnego prawa do ?ycia. Znaczna cz??? dzisiejszego spo?ecze?stwa okazuje si?? niestety? podobna do tego? które opisuje ?w. Pawe? w Li?cie do Rzymian. Sk?ada si? z ludzi? ?którzy przez nieprawo?? nak?adaj? prawdzie p?ta? (1,18): odwracaj?c si? od Boga i mniemaj?, ?e mog? zbudowa? ziemsk? spo?eczno?? bez Niego? ?znikczemnieli w swoich my?lach?? tak ?e ?za?mione zosta?o bezrozumne ich serce? (1, 21); ?,podaj?c si? za m?drych? stali si? g?upimi ' (1? 22)? dopuszczaj? si? czynów zas?uguj?cych na ?mier? i ?nie tylko je pope?niaj?, ale nadto chwal? tych? którzy je czyni?? (1? 32). Je?eli sumienie, które jest okiem daj?cym ?wiat?o duszy (por. Mt 6? 22-23)? nazywa ?z?o dobrem, a dobro z?em? (por. Iz 5? 20), znaczy to, ?e wesz?o ju? na drog? niebezpiecznej degeneracji i ca?kowitej ?lepoty moralnej.
Jednak?e ?adne okoliczno?ci ani próby zag?uszenia nie zdo?aj? st?umi? g?osu Boga? który rozbrzmiewa w sumieniu ka?dego cz?owieka: w?a?nie w tym ukrytym sanktuarium sumienia cz?owiek mo?e si? zawsze nawróci? i znów wej?? na drog? mi?o?ci? otwarcia si? na innych i s?u?by ?yciu ludzkiemu.
 
?Przyst?pili?cie do pokropienia krwi?? (por. Hbr 12? 22. 24): znaki nadziei i zach?ta do dzia?ania
 
25. ?Krew brata twego g?o?no wo?a ku mnie z ziemi!? (Rdz 4? 10). Nie tylko krew Abla? pierwszej niewinnej ofiary zabójstwa? wo?a g?o?no do Boga? który jest ?ród?em i obro?c? ?ycia. Tak?e krew ka?dego innego cz?owieka zabitego po Ablu jest g?osem wznosz?cym si? do Pana. W sposób absolutnie jedyny i wyj?tkowy wo?a do Boga krew Chrystusa, którego prorocz? zapowiedzi? jest posta? niewinnego Abla? jak przypomina Autor Listu do Hebrajczyków: ?,Wy natomiast przyst?pili?cie do góry Syjon, do miasta Boga ?yj?cego? (...) do Po?rednika Nowego Testamentu - Jezusa? do pokropienia krwi?? która przemawia mocniej ni? [krew] Abla? (12? 22. 24).
Jest to krew pokropienia. Jej symbolem i proroczym znakiem by?a krew ofiar Starego Przymierza, poprzez które Bóg ukazywa? ludziom? ?e pragnie przekaza? im swoje ?ycie, oczyszczaj?c ich i u?wi?caj?c (por. Wj 24, 8; Kp? 17? 11). Otó? wszystko to spe?nia si? i urzeczywistnia w Chrystusie: Jego krew jest krwi? pokropienia, która dokonuje odkupienia? oczyszcza i zbawia; jest to krew Po?rednika Nowego Przymierza, ,?za wielu (...) wylana na odpuszczenie grzechów? (Mt 26, 28). Krew p?yn?ca z przebitego boku Chrystusa na krzy?u (por. J 19? 34) ?przemawia mocniej ni? krew Abla?: ta krew wyra?a bowiem i domaga si? g??bszej ?sprawiedliwo?ci?, przede wszystkim jednak b?aga o mi?osierdzie19, or?duje przed obliczem Ojca za bra?mi (por. Hbr 7? 25)? jest ?ród?em doskona?ego odkupienia i darem nowego ?ycia.
Krew Chrystusa objawia, jak wielka jest mi?o?? Ojca, a zarazem ukazuje, jak cenny jest cz?owiek w oczach Boga i jak ogromna jest warto?? jego ?ycia. Przypomina nam o tym aposto? Piotr: ?Wiecie bowiem, ?e z waszego, odziedziczonego po przodkach z?ego post?powania zostali?cie wykupieni nie czym? przemijaj?cym, srebrem lub z?otem, ale drogocenn? krwi? Chrystusa, jako baranka niepokalanego i bez zmazy? (1 P 1,18-19). W?a?nie kontempluj?c drogocenn? krew Chrystusa, znak Jego ofiarowania si? z mi?o?ci (por. J 13,1), cz?owiek wierz?cy uczy si? dostrzega? i ceni? niemal?e Bosk? godno?? ka?dej osoby i mo?e wo?a? pe?en wdzi?czno?ci i radosnego zdumienia: ?Jak?? warto?? musi mie? w oczach Stwórcy cz?owiek, skoro ??zas?u?y? na takiego i tak pot??nego Odkupiciela? (por. Exultet z Wigilii Paschalnej), skoro ??Bóg Syna swego Jednorodzonego da??, a?eby on, cz?owiek, ??nie zgin??, ale mia? ?ycie wieczne?? (por. J 3,16)!?20.
Krew Chrystusa objawia te? cz?owiekowi, ?e jego wielko??, a zatem jego powo?anie, polega na bezinteresownym darze z siebie. W?a?nie dlatego, ?e krew Jezusa zosta?a wylana jako dar ?ycia, nie jest ju? znakiem ?mierci i ostatecznej roz??ki z bra?mi, ale narz?dziem komunii udzielaj?cej wszystkim ?ycia w obfito?ci. Kto pije t? krew w sakramencie Eucharystii i trwa w Jezusie (por. J 6, 56), zostaje w??czony w dynamik? Jego mi?o?ci i ofiary z w?asnego ?ycia, aby móg? wype?ni? pierwotne powo?anie do mi?o?ci, w?a?ciwe ka?demu cz?owiekowi (por. Rdz 1, 27; 2,18-24).
Z krwi Chrystusa wszyscy ludzie czerpi? równie? moc do dzia?ania w obronie ?ycia. Ta w?a?nie krew jest najmocniejszym znakiem nadziei, a wr?cz fundamentem absolutnej pewno?ci co do tego, ?e zgodnie z Bo?ym zamys?em ?ycie zwyci??y. ?A ?mierci ju? odt?d nie b?dzie? - wo?a dono?ny g?os wychodz?cy od tronu Bo?ego w niebia?skim Jeruzalem (Ap 21, 4). Za? ?w. Pawe? zapewnia nas, ?e dzisiejsze zwyci?stwo nad grzechem jest znakiem i zapowiedzi? ostatecznego zwyci?stwa nad ?mierci?, kiedy to ?sprawdz? si? s?owa, które zosta?y napisane: Zwyci?stwo poch?on??o ?mier?. Gdzie? jest, o ?mierci, twoje zwyci?stwo? Gdzie? jest, o ?mierci, twój o?cie??? (1 Kor 15, 54-55).
 
26. W rzeczywisto?ci nie brak znaków zapowiadaj?cych to zwyci?stwo w naszych spo?ecze?stwach i kulturach, cho? nosz? one tak silne pi?tno ?kultury ?mierci '. Nasz obraz sytuacji by?by zatem jednostronny i móg?by sk?ania? do przyj?cia ja?owej postawy rezygnacji, gdyby?my ujawniaj?c zagro?enia ?ycia nie wskazali tak?e znaków pozytywnych, których oddzia?ywanie mo?emy zaobserwowa? we wspó?czesnym spo?ecze?stwie.
Niestety, cz?sto sprawia trudno?? dostrze?enie i rozpoznanie tych pozytywnych znaków, by? mo?e tak?e dlatego, ?e ?rodki spo?ecznego przekazu nie po?wi?caj? im nale?nej uwagi. W rzeczywisto?ci jednak podj?to ju? i nadal podejmuje si? bardzo wiele inicjatyw - we wspólnocie chrze?cija?skiej i w ca?ym spo?ecze?stwie, na szczeblu lokalnym, krajowym i mi?dzynarodowym, za spraw? pojedynczych osób, grup, ruchów oraz ró?nego rodzaju organizacji - aby zapewni? pomoc i oparcie najs?abszym i najbardziej bezbronnym.
Nadal bardzo wielu jest ma??onków, którzy w duchu ofiarnej odpowiedzialno?ci umiej? przyj?? dzieci b?d?ce ?najcenniejszym darem ma??e?stwa?21. Nie brak te? rodzin, które nie poprzestaj?c na swej codziennej s?u?bie ?yciu, potrafi? otworzy? si? na przyj?cie dzieci opuszczonych, m?odych ludzi zmagaj?cych si? z trudno?ciami, osób niepe?nosprawnych, samotnych, starców. Wiele jest o?rodków opieki nad ?yciem lub tym podobnych instytucji, prowadzonych przez osoby lub grupy, które z podziwu godnym oddaniem i ofiarno?ci? nios? pomoc moraln? i materialn? matkom znajduj?cym si? w trudnych sytuacjach i nara?onym na pokus? aborcji. Powstaj? te? i s? coraz liczniejsze grupy wolontariuszy, które staraj? si? otoczy? opiek? osoby pozbawione rodziny, ludzi zmagaj?cych si? ze szczególnymi problemami oraz tych, którzy musz? si? znale?? w odpowiednim ?rodowisku wychowawczym, aby przezwyci??y? zgubne na?ogi i odzyska? wiar? w sens ?ycia.
Medycyna, dzi?ki wysi?kom naukowców i lekarzy, post?puje naprzód w poszukiwaniu coraz skuteczniejszych ?rodków leczenia chorób: nowe odkrycia, niegdy? niewyobra?alne, zapowiadaj? dalsze post?py i ju? dzi? s?u?? rodz?cemu si? ?yciu, ludziom cierpi?cym, ci??ko chorym albo umieraj?cym. Ró?ne instytucje i organizacje staraj? si? udost?pni? najnowsze osi?gni?cia medycyny nawet krajom najbole?niej dotkni?tym przez n?dz? i choroby endemiczne. Równie? krajowe i mi?dzynarodowe stowarzyszenia lekarzy spiesz? z pomoc? ofiarom kl?sk ?ywio?owych, epidemii i wojen. Cho? wiele jeszcze brakuje do pe?nej realizacji na skal? mi?dzynarodow? sprawiedliwego podzia?u ?rodków medycznych, jak?e nie dostrzec w dzia?aniach, do tej pory podj?tych, oznaki coraz powszechniejszej solidarno?ci mi?dzy narodami, godnego uznania wzrostu wra?liwo?ci na potrzeby ludzi i nakazy moralne oraz wi?kszego szacunku dla ?ycia?
 
27. W odpowiedzi na ustawy prawne dopuszczaj?ce przerwanie ci??y oraz na próby legalizacji eutanazji tu i ówdzie zako?czone powodzeniem, powsta?y na ca?ym ?wiecie ruchy i inicjatywy, których celem jest obrona ?ycia poprzez budzenie wra?liwo?ci spo?ecznej. Gdy dzia?aj? one zgodnie ze sw? autentyczn? inspiracj?, stanowczo i konsekwentnie, ale bez u?ycia przemocy, upowszechniaj? ?wiadomo?? warto?ci ?ycia, stymuluj?c i organizuj?c bardziej zdecydowan? jego obron?.
Jak?e nie wspomnie? równie? o wszystkich gestach go?cinno?ci, po?wi?cenia i bezinteresownej troski, spe?nianych codziennie z mi?o?ci? przez ogromn? liczb? osób w rodzinach, w szpitalach, sieroci?cach, domach spokojnej staro?ci lub innych o?rodkach czy wspólnotach obrony ?ycia? Ko?ció?, id?c za przyk?adem Jezusa, ?dobrego Samarytanina? (por. ?k 10, 29-37) i z Niego czerpi?c swoj? moc, sta? zawsze w pierwszej linii na wszystkich tych frontach dzia?alno?ci charytatywnej: wiele jego synów i córek, zw?aszcza zakonnice i zakonnicy, przyjmuj?c dawne, ale zawsze aktualne formy dzia?ania, po?wi?ci?o i nadal po?wi?ca ?ycie Bogu, oddaje je z mi?o?ci bli?nim najs?abszym i najbardziej potrzebuj?cym.
Te gesty k?ad? g??bokie fundamenty owej ?cywilizacji mi?o?ci i ?ycia? bez której egzystencja osób i spo?ecze?stwa traci swój sens najbardziej ludzki. Nawet gdyby ich nikt nie zauwa?a? i gdyby pozostawa?y one zakryte przed wi?kszo?ci? ludzi, wiara daje nam pewno??, ?e Ojciec, ?który widzi w ukryciu? (Mt 6, 4), nie tylko je wynagrodzi w przysz?o?ci, ale ju? teraz sprawia, ?e przynosz? trwa?y po?ytek wszystkim.
Do znaków nadziei trzeba tak?e zaliczy? fakt, ?e w wielu kr?gach opinii publicznej wzrasta nowa wra?liwo?? coraz bardziej przeciwna wojnie jako metodzie rozwi?zywania konfliktów mi?dzy narodami i coraz aktywniej poszukuj?ca skutecznych sposobów powstrzymywania - cho? ?bez u?ycia przemocy? - uzbrojonych agresorów. W tej samej perspektywie nale?y widzie? coraz powszechniejszy sprzeciw opinii publicznej wobec kary ?mierci, cho?by stosowanej jedynie jako narz?dzie ?uprawnionej obrony? spo?ecznej: sprzeciw ten wynika z przekonania, ?e wspó?czesne spo?ecze?stwo jest w stanie skutecznie zwalcza? przest?pczo?? metodami, które czyni? przest?pc? nieszkodliwym, ale nie pozbawiaj? go ostatecznie mo?liwo?ci odmiany ?ycia.
Nale?y z zadowoleniem powita? tak?e wzrost zainteresowania jako?ci? ?ycia oraz ekologia, jaki nast?pi? zw?aszcza w spo?ecze?stwach o wysokim stopniu rozwoju, w których ludzie d??? ju? nie tyle do zapewnienia sobie podstawowych ?rodków do ?ycia, ile do globalnego polepszenia warunków ?ycia. Zjawiskiem szczególnie wa?nym jest o?ywienie refleksji etycznej wokó? ?ycia: powstanie i coraz szerszy rozwój bioetyki sprzyja refleksji i dialogowi - mi?dzy wierz?cymi i niewierz?cymi, a tak?e mi?dzy wyznawcami ró?nych religii - o podstawowych problemach etycznych zwi?zanych z ludzkim ?yciem.
28. Ten obraz pe?en ?wiate? i cieni powinien nam w pe?ni u?wiadomi?, ?e stoimy wobec nadludzkiego, dramatycznego zmagania mi?dzy z?em i dobrem, mi?dzy ?mierci? i ?yciem, mi?dzy ?kultur? ?mierci? i ?kultur? ?ycia?. Jeste?my nie tylko ?wiadkami, ale nieuchronnie zostajemy wci?gni?ci w t? walk?: wszyscy w niej uczestniczymy i st?d nie mo?emy uchyli? si? od obowi?zku bezwarunkowego opowiedzenia si? po stronie ?ycia.
Tak?e do nas skierowane jest wyra?ne i stanowcze wezwanie Moj?esza: ?Patrz! K?ad? dzi? przed tob? ?ycie i szcz??cie, ?mier? i nieszcz??cie. (...) K?ad? przed wami ?ycie i ?mier?, b?ogos?awie?stwo i przekle?stwo. Wybierajcie wi?c ?ycie, aby?cie ?yli wy i wasze potomstwo? (Pwt 30, 15. 19). To wezwanie dobrze odpowiada tak?e naszej sytuacji, bo i my musimy ka?dego dnia wybiera? mi?dzy ?kultur? ?ycia? a ?kultur? ?mierci?. Ale s?owa Ksi?gi Powtórzonego Prawa maj? jeszcze g??bszy sens, poniewa? ka?? nam dokona? wyboru ?ci?le religijnego i moralnego. Manny nada? naszej egzystencji pewien podstawowy kierunek, a w ?yciu przestrzega? wiernie i konsekwentnie prawa Bo?ego: ?Ja dzi? nakazuj? ci mi?owa? Pana, Boga twego, i chodzi? Jego drogami, pe?ni?c Jego polecenia, prawa i nakazy. (...) Wybierajcie wi?c ?ycie, aby?cie ?yli wy i wasze potomstwo, mi?uj?c Pana, Boga swego, s?uchaj?c Jego g?osu, lgn?c do Niego; bo tu jest twoje ?ycie i d?ugie trwanie twego pobytu na ziemi? (30,16.19-20).
Bezwarunkowe opowiedzenie si? po stronie ?ycia zyskuje pe?ne znaczenie religijne i moralne, gdy wyp?ywa z wiary w Chrystusa, jest przez ni? ukszta?towane i z niej czerpie moc. Nic bardziej nie pomaga w przyj?ciu w?a?ciwej postawy wobec konfliktu mi?dzy ?mierci? i ?yciem, w którym jeste?my pogr??eni, ni? wiara w Syna Bo?ego, który sta? si? cz?owiekiem i przyszed? do ludzi, ?aby [owce) mia?y ?ycie i mia?y je w obfito?ci ' (J 10,10): to wiara w Zmartwychwsta?ego zwyci??y?a ?mier?; wiara w krew Chrystusa, ?która przemawia mocniej ni? [krew) Abla? (Hbr 12, 24).
?wiat?o i moc tej wiary pozwala zatem Ko?cio?owi stoj?cemu wobec wyzwa? obecnej sytuacji g??biej u?wiadomi? sobie, ?e otrzyma? od swego Pana ?ask? i zadanie g?oszenia, wys?awiania i s?u?enia Ewangelii ?ycia.

II. PRZYSZED?EM, ABY MIELI ?YCIE


CHRZE?CIJA?SKIE OR?DZIE O ?YCIU

 
??ycie objawi?o si?. My?my je widzieli? (I J 1, 2): wpatrzeni w Chrystusa S?owo ?ycia?
 
29. Wobec niezliczonych i powa?nych niebezpiecze?stw, jakie zagra?aj? ?yciu we wspó?czesnym ?wiecie, czujemy si? jakby przygnieceni poczuciem bezsilno?ci: wydaje si?, ?e dobro nigdy nie znajdzie do?? si?, aby pokona? z?o!
W obliczu takiej w?a?nie sytuacji Lud Bo?y, a w nim ka?dy wierz?cy, zostaje powo?any, aby z pokor? i odwag? wyzna? sw? wiar? w Jezusa Chrystusa, ?S?owo ?ycia? (por. 1 J 1,1). Ewangelia ?ycia nie jest jedynie refleksj?, cho?by oryginaln? i g??bok?, nad ludzkim ?yciem; nie jest te? wy??cznie przykazaniem, które ma uwra?liwia? sumienia i wywo?a? g??bokie przemiany spo?eczne; tym bardziej te? nie jest z?udn? obietnic? lepszej przysz?o?ci. Ewangelia ?ycia jest rzeczywisto?ci? konkretn? i osobow?, gdy? polega na g?oszeniu osoby samego Jezusa. Zwracaj?c si? do aposto?a Tomasza, a za jego po?rednictwem do ka?dego cz?owieka, Jezus tak mówi o sobie: ?Ja jestem drog? i prawd?, i ?yciem? (J 14, 6). Tak samo okre?la swoj? to?samo?? w rozmowie z Mart?, siostr? ?azarza: ?Ja jestem zmartwychwstaniem i ?yciem. Kto we Mnie wierzy, cho?by i umar?, ?y? b?dzie. Ka?dy, kto ?yje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki? (J 11, 25-26). Jezus jest Synem, który odwiecznie otrzymuje ?ycie od Ojca (por. J 5, 26) i który przyszed? do ludzi, aby da? im udzia? w tym darze: ?Ja przyszed?em po to, aby [owce] mia?y ?ycie i mia?y je w obfito?ci? (J 10,10).
Tak wi?c s?owa, czyny i sama osoba Jezusa daj? cz?owiekowi mo?liwo?? ?poznania? pe?nej prawdy o warto?ci ?ycia ludzkiego; z tego ??ród?a? czerpie on zw?aszcza zdolno?? doskona?ego ?czynienia ' tej prawdy (por. J 3, 21), to znaczy przyj?cia i pe?nej realizacji obowi?zku mi?owania ludzkiego ?ycia i s?u?enia mu, bronienia go i wspomagania.
W Chrystusie bowiem zosta?a ostatecznie og?oszona i w pe?ni ofiarowana cz?owiekowi owa Ewangelia ?ycia, która - darowana ju? w Objawieniu Starego Testamentu, wi?cej, wpisana w jaki? sposób w serce ka?dego m??czyzny i kobiety - rozbrzmiewa w ka?dym sumieniu ?od pocz?tku?, to znaczy od chwili stworzenia, tak ?e mimo negatywnych wp?ywów grzechu mo?e by? poznana w swej istotnej tre?ci równie? przez ludzki rozum. Jak pisze Sobór Watyka?ski II, Chrystus ?przez ca?? swoj? obecno?? i okazanie si? przez s?owa i czyny, przez znaki i cuda, zw?aszcza za? przez ?mier? swoj? i pe?ne chwa?y zmartwychwstanie, a wreszcie przez zes?anie Ducha Prawdy, objawienie doprowadzi? do ko?ca i do doskona?o?ci oraz ?wiadectwem Bo?ym potwierdza, ?e Bóg jest z nami, by nas z mroków grzechu i ?mierci wybawi? i wskrzesi? do ?ycia wiecznego?22.
 
30. Ze spojrzeniem utkwionym w Chrystusie Panu pragniemy zatem raz jeszcze us?ysze? od Niego ?s?owa Bo?e? (J 3, 34) i rozwa?y? Ewangeli? ?ycia. Najg??bszy i najpierwotniejszy sens tego rozwa?ania or?dzia objawionego o ?yciu ludzkim zosta? wyra?ony przez aposto?a Jana, który tak pisze na pocz?tku swego Pierwszego Listu: ?[To wam oznajmiamy], co by?o od pocz?tku, co?my us?yszeli o S?owie ?ycia, co ujrzeli?my w?asnymi oczami, na co patrzyli?my i czego dotyka?y nasze r?ce - bo ?ycie objawi?o si?. My?my je widzieli, o czym ?wiadczymy i g?osimy wam ?ycie wieczne, które by?o w Ojcu, a nam zosta?o objawione - oznajmiamy wam, co?my ujrzeli i us?yszeli, aby?cie i wy mieli wspó?uczestnictwo z nami? (1,1-3).
W Jezusie, ?S?owie ?ycia?, zostaje nam tedy zapowiedziane i udzielone ?ycie Bo?e i wieczne. Dzi?ki temu objawieniu i temu obdarowaniu fizyczne i duchowe ?ycie cz?owieka, tak?e w swoim stadium ziemskim, zyskuje pe?n? warto?? i znaczenie: ?ycie Bo?e i wieczne jest bowiem celem, do którego zmierza i jest powo?any cz?owiek ?yj?cy w tym ?wiecie. Tak wi?c Ewangelia ?ycia zawiera w sobie to wszystko, co ludzkie do?wiadczenie i rozum mówi? o warto?ci ?ycia cz?owieka, przejmuje to, wywy?sza i dope?nia.
 
?Pan jest moj? moc? i ?ród?em m?stwa! Jemu zawdzi?czam moje ocalenie? (Wj 15, 2): ?ycie jest zawsze dobrem
 
31. Pe?nia ewangelicznego or?dzia o ?yciu zosta?a w rzeczywisto?ci przygotowana ju? w Starym Testamencie. Zw?aszcza historia wyj?cia z Egiptu, stanowi?ca podstaw? wiary Starego Testamentu, pozwala Izraelowi odkry?, jak cenne jest jego ?ycie w oczach Boga. Kiedy wydaje si?, ?e naród jest ju? skazany na zag?ad?, gdy? wszystkim nowo narodzonym dzieciom p?ci m?skiej grozi ?mier? (por. Wj 1, 15-22), Bóg objawia si? mu jako wybawca, zdolny zapewni? przysz?o?? ludowi pozbawionemu nadziei. W ten sposób rodzi si? w Izraelu szczególna ?wiadomo??: jego ?ycie nie jest zdane na ?ask? faraona, który mo?e samowolnie nim rozporz?dza?; przeciwnie, jest ono otoczone czu?? i wielk? mi?o?ci? Boga.
Wyprowadzenie z niewoli oznacza obdarzenie narodu to?samo?ci? i uznanie jego nieprzemijaj?cej godno?ci, daje te? pocz?tek nowej historii, w której odkrywanie Boga idzie w parze z odkrywaniem siebie. Wyj?cie z Egiptu jest do?wiadczeniem konstytutywnym i wzorcowym. Poucza ono Izraela, ?e za ka?dym razem gdy jego istnienie jest zagro?one, wystarczy mu uciec si? do Boga z odnowion? ufno?ci?, aby uzyska? od Niego skuteczn? pomoc: ?Ukszta?towa?em ciebie, jeste? moim s?ug?. Izraelu, nie pójdziesz u Mnie w niepami??? (Iz 44, 21).
Tak wi?c Izrael, u?wiadamiaj?c sobie warto?? swojego istnienia jako narodu, coraz wyra?niej dostrzega te? sens i warto?? ?ycia jako takiego. Ten kierunek refleksji rozwijaj? zw?aszcza Ksi?gi ?m?dro?ciowe?, wychodz?c od codzienne o do?wiadczenia ?krucho?ci' ?ycia oraz od stwierdzenia niebezpiecze?stw, jakie mu zagra?aj?. Sprzeczno?ci egzystencji stanowi? wyzwanie dla wiary i domagaj? si? odpowiedzi z jej strony.
Zw?aszcza problem cierpienia niepokoi wiar? i wystawia j? na prób?. Czy? medytacja z Ksi?gi Hioba nie jest jakby j?kiem bólu ca?ej ludzko?ci? Jest zrozumia?e, ?e niewinny cz?owiek, zmia?d?ony przez cierpienie, zadaje sobie pytanie: ?Po co si? daje ?ycie strapionym, istnienie z?amanym na duchu, co ?mierci czekaj? na pró?no, szukaj? jej bardziej ni? skarbu w roli?? (3, 20-21). Ale nawet po?ród najbardziej nieprzeniknionych ciemno?ci wiara prowadzi do uznania tajemnic z ufno?ci? i uwielbieniem: ?Wiem, ?e T wszystko mo?esz, co zamy?lasz, potrafisz uczyni?? (Hi 42, 2).
Objawienie pozwala stopniowo coraz wyra?niej dostrzec zal??ek ?ycia nie?miertelnego, umieszczony przez Stwórc? w sercach ludzi: ?Uczyni? wszystko pi?knie w swoim czasie, da? im nawet wyobra?enie o wieczno?ci? (por. Koh 3, 11). Ten zal??ek doskona?ej pe?ni ma si? objawi? przez mi?o?? i urzeczywistni? - na mocy niezas?u?onego daru Bo?ego - przez udzia? w Jego ?yciu wiecznym.
 
?Przez wiar? w imi? Jezusa temu cz?owiekowi (...) imi? to przywróci?o si?y? (Dz, 3, 16): do?wiadczaj?c u?omno?ci ludzkiej egzystencji, Jezus urzeczywistnia pe?ny sens ?ycia
 
32. Do?wiadczenie ludu Przymierza odnawia si? w do?wiadczeniu wszystkich ?ubogich?, którzy spotykaj? Jezusa z Nazaretu. Podobnie jak niegdy? Bóg, ?mi?o?nik ?ycia? (por. Mdr 11, 26) zapewni? Izraelowi bezpiecze?stwo po?ród zagro?e?, tak teraz Syn Bo?y obwieszcza wszystkim, których egzystencja jest wystawiona na niebezpiecze?stwa i podlega ograniczeniom, ?e tak?e ich ?ycie jest dobrem, któremu mi?o?? Ojca nadaje sens i warto??.
?Niewidomi wzrok odzyskuj?, chromi chodz?, tr?dowaci doznaj? oczyszczenia i g?usi s?ysz?; umarli zmartwychwstaj?, ubogim g?osi si? Ewangeli?? (?k 7, 22). Tymi s?owami proroka Izajasza (35, 5-6; 61,1) Jezus ukazuje sens swojej misji: w ten sposób wszyscy, którzy cierpi? z powodu jakiego? ?pomniejszenia? swojej egzystencji, mog? us?ysze? od Niego dobr? nowin? o tym, ?e Bóg si? nimi interesuje, i przekonuj? si?, i? tak?e ich ?ycie jest darem zazdro?nie strze?onym w r?kach Ojca (por. Mt 6, 25-34).
W?a?nie do ?ubogich? skierowane jest przede wszystkim przepowiadanie i dzia?alno?? Jezusa. Rzeszom chorych i zepchni?tych na margines, którzy za Nim chodz? i Go szukaj? (por. Mt 4, 23-25), Jego s?owa i czyny objawiaj?, jak wielk? warto?? ma ich ?ycie i na jak mocnej podstawie jest oparte ich oczekiwanie zbawienia.
Podobnie dzieje si? od samego pocz?tku misji Ko?cio?a. G?osz?c Jezusa jako Tego, który ?przeszed? dobrze czyni?c i uzdrawiaj?c wszystkich, którzy byli pod w?adz? diab?a, dlatego ?e Bóg by? z Nim? (por. Dz 10, 38), Ko?ció? wie, ?e jest zwiastunem or?dzia zbawienia, którego nowo?? jawi si? w ca?ej pe?ni w?a?nie w sytuacjach poni?enia i ubóstwa ludzkiego ?ycia. To or?dzie og?asza Piotr, gdy uzdrawia chromego, którego k?adziono ka?dego dnia przy wej?ciu do ?wi?tyni jerozolimskiej, w bramie zwanej ?Pi?kn??, aby prosi? o ja?mu?n?: ?Nie mam srebra ani z?ota - powiedzia? Piotr - ale co mam, to ci daj?: W imi? Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chod?? (Dz 3, 6). Przez wiar? w Jezusa, ?Dawc? ?ycia? (Dz 3,15), ?ycie wzgardzone i zdane na ?ask? innych odnajduje swoj? to?samo?? i pe?n? godno??.
S?owa i czyny Jezusa i Jego Ko?cio?a nie dotycz? jedynie tych, którzy do?wiadczaj? chorób, cierpie? i ró?nych form odrzucenia przez spo?ecze?stwo. W g??bszym znaczeniu dotycz? samego sensu ?ycia ka?dego cz?owieka w jego wymiarze moralnym i duchowym. Tylko cz?owiek, który uznaje, ?e jego ?ycie jest dotkni?te chorob? grzechu, mo?e odnale?? prawd? i autentyczno?? swojego istnienia przez spotkanie z Jezusem Zbawicielem, w my?l Jego w?asnych s?ów: ?Nie potrzebuj? lekarza zdrowi, ale ci, którzy si? ?le maj?. Nie przyszed?em wezwa? do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników? (?k 5, 31-32).
Ten natomiast, kto s?dzi - jak bogaty rolnik z ewangelicznej przypowie?ci - ?e potrafi zapewni? sobie ?ycie wy??cznie przez gromadzenie dóbr materialnych, w rzeczywisto?ci oszukuje samego siebie: ?ycie wymyka si? mu i rych?o zostanie mu odebrane, on za? nigdy nie pojmie jego prawdziwego sensu: ?G?upcze, jeszcze tej nocy za??daj? twojej duszy od ciebie, komu wi?c przypadnie to, co? przygotowa??? (?k 12, 20).

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 264 goĹ›ci