Dziecko zagrożone Email

Chyba nikt nie ma wątpliwości, że w dzisiejszym świecie panuje atmosfera wroga dziecku. Dla wielu dorosłych ludzi dzieci są intruzami, których trzeba się obawiać, bo mogę radykalnie zmienić życie. Tworzy się atmosferę, która z jednej strony ma zniechęcić młode, ambitne kobiety do zajścia w ciążę i do urodzenia dzieci, a z drugiej - kiedy się już pojawię na tym świecie, czyni się wszystko, aby je ?zepsuć." Jeśli spojrzymy na to z perspektywy teologii dziejów, biorąc pod uwagę zamysł Boga, który stworzył świat, oraz bunt szatana, który działa na przekór planom Boga - wtedy wcale nie zdziwi nas fakt, dlaczego właśnie dzieci są celem szczególnego ataku Lucyfera.

Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę (por. Rdz 1,27,). W tym krótkim fragmencie, jak zauważył Ojciec Święty Jan Paweł II w dokumencie Mulieris dignitatem, zawarta jest prawda o tym, że człowiek jest szczytem całego porządku stworzenia w świecie widzialnym, zaś rodzaj ludzki, który bierze swój początek z powołania do życia kobiety i mężczyzny, wieńczy całe dzieło stworzenia. Znaczy to również, że mężczyzna i kobieta stworzeni jako ?jedność dwojga" we wspólnym człowieczeństwie są wezwani do życia we wspólnocie miłości. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: ?Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną" (por. Rdz 1,27)' W ten sposób Stwórca powierza panowanie nad ziemią rodzajowi ludzkiemu.
Mężczyzna i kobieta mają przekazywać życie nowym pokoleniom ludzi. Jednak warunkiem koniecznym do tego jest zawarcie małżeństwa, o czym jest mowa w dalszych rozdziałach Księgi Rodzaju. Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączą się ze swoją żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem (por. Rdz 2,24). Opis biblijny mówi o ustanowieniu przez Boga małżeństwa wraz ze stworzeniem mężczyzny i kobiety jako nieodzownego warunku przekazywania życia nowym pokoleniom ludzi, do czego małżeństwo i miłość oblubieńcza ze swej natury są przeznaczone.

Dzieci w Bożym planie 

Dzieci są częścią planu Bożego. Bóg ich pragnie, bo pragnie każdego człowieka niezależnie od tego, czy jest piękny, czy brzydki, bogaty czy biedny, hory i cierpiący, narodzony czy nienarodzony. Bóg pragnie i kocha wszystkich, bo każdy człowiek nosi w sobie Boże tchnienie. Jednak szatan, który jako anioł kiedyś zbuntował się przeciw Bogu - choć wie, że nic nie wskóra przeciwko Niemu -chce czynić odwrotność dzieła Bożego. Robi to przez tę część stworzenia, która ciągle jeszcze jest poddawana przemianom, czyli poprzez ludzkość. Szatan chce pokrzyżować dzieła Boga w ludziach, sprowadzając ich na manowce. Jak zauważa prof. Plinio Correa de Oliveira: Plan szatana polega na tym, aby sprawić, by jak najwięcej ludzi poszło do piekła i aby człowiek nie mógł postrzegać dobrych rzeczy, które Bóg umieścił na ziemi i w stworzeniu, a które mogłyby go wychowywać i uświęcać. Szatan pragnie doprowadzić do takiej sytuacji, aby człowiek, który swoimi dziełami powinien dopełniać piękno ziemi, nie czynił tego.

Szatan i jego pomocnicy na ziemi, działając przeciw Bogu i człowiekowi wiedzą, że ich poczynania będą tym skuteczniejsze, im wcześniej zaczną wpływać na człowieka, najlepiej już od samego początku jego istnienia, od poczęcia, a nawet zanim się jeszcze pocznie. Stąd poprzez popularne filmy, czasopisma kobiece lansuje się kulturę emancypacji kobiet, która ma jak najbardziej opóźnić macierzyństwo i ograniczyć liczbę posiadanego potomstwa.
Już nie podziwia się kobiet spełniających tradycyjne role jako panie domu, kierujących wychowaniem dzieci, lecz ceni się kobiety niezależne finansowo, które na równi rywalizują z mężczyznami w pracy zawodowej. Ich niezależność wyraża się także w tym, że same decydują o tym, kiedy i czy w ogóle rodzić dzieci.
Praca zawodowa może bardzo łatwo wciągnąć. Jeśli ma się przed sobą jedynie perspektywę kariery zawodowej i nie ma uporządkowanego systemu wartości, trzeźwego spojrzenia na miejsce i swoją rolę na tym świecie, łatwo zagmatwać sobie życie. Jeśli ktoś decyduje się na zawarcie związku małżeńskiego, to musi brać pod uwagę konieczność posiadania dzieci i nie może zanadto odsuwać od siebie tej perspektywy ze względu na tykanie nieubłaganego zegara biologicznego. Wszelkie zaś przeciwności, które jawią nam się na początku (trudności materialne, brak własnego lokum, niskie pensje itp.) potrafią w zadziwiający sposób zblednąć, jeśli wystarczająco zaufa się Bożej Opatrzności. Nie wszystko zależy od nas.W Piśmie Świętym znajdujemy wiele przykładów mówiących, że dziecko jest błogosławieństwem i że przede wszystkim powinniśmy się troszczyć o królestwo Boże: Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane (por. Mt 6,31-33).
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu ludzie nie rozpaczali z powodu mającego się narodzić kolejnego dziecka. Pamiętamy i z naszych rodzin liczne i szczęśliwe rodzeństwo naszych dziadków i wujków. Dopiero zmiany obyczajowe, znaczne poprawienie się warunków życia, począwszy od połowy ub. stulecia sprawiły, że trudno nam jest zrezygnować z pewnego komfortu. Trafnie wyraził to pewien człowiek, który powiedział: Nagle zamieniliśmy Boże błogosławieństwo na materialne dobra i nie możemy się nadziwić, czemu, jako społeczeństwo, jesteśmy tacy nieszczęśliwi.

Antykoncepcja

By nie rezygnować z wygody życia wielu decyduje się na antykoncepcję, nie zdając sobie być może sprawy z tego, że są winni zabicia wielu istnień ludzkich. Wystarczy przyjrzeć się trójstopniowemu mechanizmowi działania choćby tylko pigułki antykoncepcyjnej, aby zrozumieć, dlaczego antykoncepcja jest niedopuszczalna. Po pierwsze zawarte w pigułce hormony mają nie dopuścić do jajeczkowania. Jeśli jednak do niego dojdzie i dojdzie również do zapłodnienia komórki jajowej, wówczas zawarte w niej hormony mają uniemożliwić zagnieżdżenie się tej komórki w odpowiednim miejscu. Wreszcie po trzecie, jeśli uda się nawet poczętemu życiu zagnieździć, to hormony mają spowodować zabicie tego życia. Innymi słowy mamy do czynienia z wczesną aborcją. I nie ma znaczenia, czy płód ma dopiero kilka minut życia. Informacja genetyczna zawarta w tych pierwszych komórkach jest tak bogata, że ma im pozwolić rozwinąć się w złożony organizm ludzki. I nic tego faktu nie zmieni. Nie czas i miejsce, by szczegółowo rozwinąć tę kwestię, chodzi jednak o to, by zasygnalizować pewne problemy i by naprawdę zdać sobie sprawę z tego, że stosowanie sztucznych środków, mających nie dopuścić do rozwinięcia się życia, jest poważnym wykroczeniem przeciw prawom Bożym. Jest sprzeniewierzeniem się planowi Bożemu. Pomijam fakt poważnych konsekwencji zdrowotnych dla kobiety, wywoływanych nawet przez najnowszej generacji pigułki, które w ostatnim czasie stały się w USA i Kanadzie przyczyną śmierci wielu kobiet, u których wystąpiły poważne krwotoki wewnętrzne.

Aborcja

Kolejna kwestia to sprawa aborcji eufemistycznie określana jako "przerwanie ciąży." W tym wypadku trzeba pamiętać, że nie wolno zabijać istoty niewinnej. Nawet kobieta, na której dopuszczono się bezeceństwa w wyniku napaści seksualnej, nie ma żadnego prawa do zabicia niewinnego przecież dziecka! Wielu mniema, że najlepszym rozwiązaniem jest zabicie tej niewinnej osoby i problem zniknie. Nawet jeśli z różnych przyczyn kobieta nie chce zająć się dzieckiem poczętym np. w wyniku gwałtu, może je oddać do adopcji. Przerwanie ciąży zawsze jest złym wyjściem. Problem nie zniknie, a jest to tak przerażające zdarzenie, że pozostawia trwałe skutki w psychice kobiety.
Kwestia aborcji żywo dotyka dziś wielu ludzi. Stanowi ona jeden z wielu frontów, na którym toczy się zaciekła walka w wojnie kulturowej, z którą obecnie mamy do czynienia. Ludzie jednoczą się w działaniu przeciwko aborcji, która jest naruszeniem samej natury rzeczy.
Wielotysięczne marsze dla życia z udziałem duchownych, wysoko postawionych urzędników państwowych, obnażanie ponurej rzeczywistości aborcyjnej (np. głośna sprawa hiszpańskich klinik z Madrytu i Barcelony, które dopuszczały się zabijania dzieci, nawet w ósmym miesiącu ciąży, wstrzykując już urodzonym istotom truciznę do główki, następnie ?mieląc" ich zwłoki i odprowadzając do ścieków) - wyraź­nie przyczyniły się do zmiany stanowiska wobec aborcji na korzyść życia.
Nawet prezydent USA, nie obawiając się, że może być posądzony o śmieszność, odważnie potrafił powiedzieć te słowa: Trzydzieści pięć lat temu Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych zdecydował, że zgodnie z prawem nienarodzone dziecko nie jest uważane za osobę. Jednak my wiemy wiele o ?nienarodzonym". Biologia potwierdza, że od samego początku każde nienarodzone dziecko jest odrębnym osobnikiem z własnym jego lub jej kodem genetycz­nym. Dzisiaj coraz młodsze dzieci mogą przetrwać poza łonem matki. A palcom u rąk i nóg oraz bijącemu sercu, które możemy zobaczyć za pomocą aparatury ultrasonograficznej, towarzyszy coś, czego nie możemy ujrzeć: to jest dusza.
Który z rządzących obecnie w Polsce odważyłby się powiedzieć coś podobnego? Prezydent Bush stwierdził także, że dziecko jest darem Boga, a nie państwa. Dlatego też politycy nie mają prawa manipulować przy ustawach, które zezwalają na zabijanie dzieci nie­narodzonych. Prawo ma chronić życie niewinnych istot.

In vitro

Niewinne istoty ludzkie giną nie tylko w wyniku stosowania antykoncepcji czy aborcji. Giną one wskutek stosowania sztucznych metod zapłodnienia in vitro i wskutek prowadzenia na nich w pierwszych chwilach życia eksperymentów medycznych.
Metoda in vitro proponowana jest niejednokrotnie nie tylko bezpłodnym małżeństwom, które mają pragnienie posiadania  ?własnego dziecka", a nie chcą np. adoptować dzieci, ale także samotnym kobietom i lesbijkom. Po to, aby zrealizować to pragnienie, przy każdej próbie zapłodnienia in vitro ginie wiele istot ludzkich. Metoda ta polega na tworzeniu wielu zarodków, z których tylko część pozostawia się przy życiu. Reszta jest zwyczajnie nisz­czona. W dodatku dawcą komórek może być np. obcy mężczyzna, bo przykładowo w danym związku powodem kłopotów z poczęciem mogą być wadliwe komórki męskie. Wtedy to łączy się poza ustrojem komórki kobiety z komórkami pochodzącymi od innego mężczyzny. Nie będę wdawać się w szczegóły dotyczące tej metody. Zacytuję jedynie fragmenty Katechizmu Koś­cioła Katolickiego.
Art. 2376 mówi: Techniki, które powodują oddzielenie rodzicielstwa wskutek interwencji osoby spoza małżeństwa (...) są głęboko niegodziwe. Techniki te (sztuczna insemizacja i sztuczne zapłodnienie heterologiczne) naruszają prawo dziecka do urodzenia się z ojca i matki, których zna i którzy połączeni są węzłem małżeńskim. Techniki te pozostają w sprzeczno­ści z wyłącznym prawem małżonków do stania się ojcem i matką wyłącznie dzięki sobie. Inny artykuł 2378 stanowi, że: Dziecko nie jest czymś należnym, ale jest darem. ?Największym darem małżeństwa" jest osoba ludzka. Dziecko nie może być uważane za przedmiot własności, za coś, do czego prowadziłoby uznanie rzekomego ?prawa do dziecka".

Badania nad komórkami macierzystymi

Przejdźmy teraz do tzw. badań nad komórkami macierzystymi. Badania tego typu faktycznie polegają na produkcji dużej ilości komórek, które są zdolne do nieograniczonej liczby podziałów i dostosowywania się do in­nych komórek. W ten sposób pozyskane komórki macierzyste naukowcy chcą wykorzystać do odbudowy zniszczonych tkanek, a przez to - do leczenia choroby Alzheimera, Parkinsona czy zawału serca.
Nie tak dawno temu byliśmy bombardowani wiadomościami dotyczącymi tzw. przełomu w badaniach nad komórkami macierzystymi. Chodzi o to, że podobno dwóm amerykańskim naukowcom udało się wypracować metodę pozyskiwania tzw. komórek macierzystych bez konieczności niszczenia embrionów ludzkich. Tymczasem dr Debbi Vinnedge ujawniła, że aby pozyskać materiał genetyczny DNA potrzebny do ?przeprogramowania" dorosłych komórek, z których mogłyby powstać komórki macierzyste, użyto DNA pochodzącego od zabitych w wyniku aborcji płodów ludzkich. Powstałe w wyniku eksperymentu za­rodki są niszczone po 14 dniach. Jest to swoista manipulacja życiem ludzkim, dla którego nie ma żadnego szacunku. Naukowcy mogą tworzyć, jakie chcą ?potwory." W Wielkiej Brytanii można już nawet łączyć komórki zwierzęce z ludzkimi. To pierwszy kraj na świecie, w którym zezwala się na tego typu eksperymenty.
Przewodniczący Papieskiej Akademii Pro Vita - biskup Elio Sgreccia w wy­wiadzie dla Radia Watykańskiego we wrześniu ub. roku powiedział, że takie działania są potwornym aktem przeciwko ludzkiej godności, co jest wbrew zasadom moralnym, nie tylko katolickim, religijnym czy wyznawanym przez obrońców życia, ale także wbrew moralności racjonalnej, która dotychczas była jasno wyrażana we wszelkich umowach międzynarodowych.
Widać stąd jasno, jak dużo niebezpieczeństw czyha na życie ludzkie, zanim się ono pojawi. A ile jeszcze zagrożeń czyha, by tę istotę, która przyjdzie na świat, zniszczyć, zepsuć, zagubić. Dzieje się to m.in. wskutek nieuporządkowa­nego życia dorosłych, którzy w imię realizacji prawa do własnego szczęścia rozwodzą się i szukają kontaktów pozamałżeńskich, zabijając poczucie bezpieczeństwa dzieci niezbędne do ich prawidłowego wzrastania.
Również rodzice, którzy poważnie traktują sprawy wychowania, doskonale wiedzą, że ich trud wychowawczy może być zniweczony wskutek oddziaływania szeregu negatywnych czynni­ków zewnętrznych.Rewolucja seksualna

Jednym z takich niebezpiecznych czynników jest oddziaływanie rewolucji seksualnej, zainicjowanej buntem studenckiej młodzieży pod koniec lat 60. rewolucji, która czyha na niewinność dzieci niemalże od kołyski. Powstałe wówczas ruchy lewicowe wszczęły walkę m.in. o ?wyzwolenie" seksualne dzieci, czyli o wyrwanie ich jak najszybciej spod opieki rodziców i zaszczepienie im ?seksualizmu." Świadczą o tym m.in. pomysły zwią­zane z wprowadzeniem do szkół tzw. edukacji seksualnej, jak i rozdawaniem środków antykoncepcyjnych. W Niemczech przykładowo, jak pisze Mathias von Gersdorff w książce o rewolucji seksualnej, antychrześcijańskie nauczanie o życiu seksualnym wprowadzono na początku lat 70. za sprawą m.in. Helmuta Kentlera, autora wstrząsającej książki, której fragmentów nie wypada tu nawet dosłownie przytaczać: Rodzice uczą się wychowania seksualnego. Jest w niej mowa m.in. o tym, że rodzice nie powinni narzucać swoim dzieciom treningu czystości, kiedy są jeszcze niemowlakami, ponieważ dzieci czerpią przyjemność z taplania się w swoich wydalinach (sic!). Zdaniem Kentlera, sfera seksualna nie musi podlegać żadnym normom moralnym. Krytykując takie podejście von Gersdorff zwraca uwagę, że człowiek właśnie w sferze sek­sualnej musi być wychowywany po to, aby mógł prowadzić cnotliwe życie zgodnie z chrześcijańską moralnością seksualną. Tymczasem Kentler chciałby, aby dzieci wychowywać jak istoty dzikie.
W naszym kraju promuje się książki takie, jak Wychowanie bez porażek, w których, podobnie jak w książce Kentlera, uprawia się terror psychiczny, pokazując, że rodzice, którzy odwołują się do autorytetu, są beznadziejni, i zaleca się negocjacje nawet w stosunku do niemowlaków (sic!). Przesłaniem tego typu metod wychowawczych jest pokazanie, że nie istnieje porządek i autorytet Dzieciom należy zostawić tyle swobody do decydowania o sobie, na ile to jest tylko możliwe. Kompletnie nie bierze się pod uwagę konieczności ukształtowania odpowiedzialnego człowieka, potrafią­cego dokonywać słusznych wyborów, nienaruszających prawa moralnego.
Przesłaniem wszelkiego rodzaju podręczników zalecanych dla nauczycieli prowadzących lekcje z wychowania seksualnego, jest przyzwolenie na swobodę seksualną, bo uważa się, że popęd płciowy jest czymś danym przez naturę, dlatego jest dobry z samej zasady. Z tego względu każdy bodziec seksualny należy zaspokajać w takiej formie, w jakiej ma się na to ochotę. Tymczasem, jak zauważa von Gersdorff, wcześniej obowią­zywała zupełnie inna zasada głosząca, że życie seksualne człowieka winno być ujmowane w karby dyscypliny. Człowiekowi należy wskazywać, jak ma się z tą sferą obchodzić. Nie należy folgować każdemu impulsowi, lecz kierować się rozsądkiem, nawet wtedy, kiedy zmysły domagają się czegoś innego.
Chrześcijańska moralność seksualna uczy, że popęd płciowy człowieka jest samowolny i musi być kształtowany, inaczej człowiek staje się niewolnikiem swojej własnej sfery seksualnej. W zależności od tego, jak chwiejna jest dana osoba, może dochodzić w takiej sytuacji do powstania różnego rodzaju perwersji. Tkwiące w człowieku popędy i namiętności cechują się dużą dynamiką, która wymaga ?ucywilizowania".

Homoseksualizm

Obecnie w wychowaniu seksualnym głóenie chodzi o oswojenie z rzeczami przeciwnymi naturze, jak np. z homoseksualizmem. Stąd m.in. inicjatywa w naszym kraju (na szczęście dotychczas nieudana), aby wprowadzić do szkół tzw. Tęczowy elementarz, przedstawiający homoseksualizm jako normalny sposób wyrażania uczuć pomiędzy osobami tej samej płci. Nie ma miejsca na przytacznie różnych inicjatyw, podejmowanych także przez organizacje międzynarodowe, zmierzające do wprowadzenia do szkół nauczania nt. homoseksualizmu (szczególnie w Wielkiej Brytanii, Kanadzie, USA i krajach UE). W niektórych krajach zakazuje się dzieciom nawet pod groźbą aresztu (sprawa w Wielkiej Brytanii) krytykowania tej ?opcji seksualnej" i mówienia, że jest ona niezgodna z prawem moralnym.

Epatowanie brzydotą i oswajanie z okropnościami

Pozostawmy te kwestie i przejdźmy do epatowania brzydotą oraz oswajania z okropnościami. Spójrzmy na zabawki wydzielające przykrą woń, słodycze, literaturę dziecięcą, czasopisma, podręczniki (zwłaszcza do nauki j. angielskiego), gry komputerowe i prymitywną muzykę. Wiele z nich epatuje brzydotą i próbuje przyciągać magią, okultyzmem (np. angażowanie dzieci w obchody Halloween, promocja książek o Harrym Potterze), satanizmem (np. popularna muzyka młodzieżowa zawierająca treści satanistyczne) oraz seksem. Cukierki w kształcie oczu, żab, jaszczurek mają oswajać z okropnościami, ohydą, byle tylko nie pozwolić czynić piękna i dobrych rzeczy. Po co właściwie sprzedaje się napoje w stylu brain soup (zupa z mózgu)? Na coś takiego powinniśmy się wzdrygać, bo jest to zwyczajnie okropne. A tymczasem przywykliśmy do tego... To wszystko jest robione po to, aby rzeczy naprawdę odrażające nas nie szokowały, by zwyrodnialcy mogli swobodnie czynić, co im się podoba. By wreszcie przygotować grunt pod akceptację najbardziej odrażających rzeczy. Jak w takim otoczeniu można prawidłowo uformować charakter i sumienie dziecka? 
Prowadzić do wyeliminowania z życia młodych ludzi wiary i moralności. Wielu zachwyca się, jaką to mamy wspaniałą młodzież, która powinna sama o sobie decydować, nieskrępowanym wychowaniem rodzinnym ani przykazaniami wiary przekazanej im przez rodziców, jest to wychowanie w stylu róbta co chceta, tylko że nikt nie I chce brać na siebie odpowiedzialności za opłakane skutki sprowadzenia młodzieży na manowce, wskutek przyzwolenia na nadużywanie przez nią alkoholu, narkotyków i seksu. Ci biedni młodzi ludzie, którym tak schlebiano, pozostają sami ze swoim upodleniem i wizją beznadziejności, co prowadzi ich niejednokrotnie do targnięcia się na swoje życie. A przecież są zbyt młodzi, by tak beznadziejnie zakończyć życie, które miało stanowić jedynie etap w zmierzaniu do celu ostatecznego. Gdzie prawdziwa radość, która ma towarzyszyć młodości? Gdzie ta beztroska i niewinność?

Walka w obronie prawa moralnego

Niestety nie jest dzisiaj łatwo rodzicom dobrze wychować dzieci. To wielki trud i odpowiedzialność, której jednak muszą się podjąć. I zdając sobie sprawę z tego, jak przemyślnych sposobów używa szatan, ten wieczny kłamca, który chce nas wszystkich zgubić, rodzice wraz z wszystkimi ludźmi dobrej woli muszą podjąć trudną walkę w woj­nie kulturowej. Walkę, w której chodzi o obronę prawa moralnego. Każdy z nas musi występować w obronie tradycyjnej rodziny, w której przychodzące na świat dziecko traktowane jest jak dar Boży, popierając wszelkie inicjatywy, które mogą tę rodzinę wzmocnić. Każdy z nas musi występować przeciw rozwodom, homoseksualizmowi, aborcji, sztucznemu zapłodnieniu czy wreszcie przeciw laickiemu wychowaniu, pornografii i roznamiętnianiu dzieci i młodzieży, porusza się według rozumu, porusza się własnym ruchem i wedle siebie działa: a to jest wolnością. Mówi on także, że ludzka wolność koniecznie potrzebuje światła i siły, które by kierowały czyny człowieka ku dobru i powstrzymywały go od zła. Prawdziwa zatem wolność w społeczeństwie ludzi nie na tym polega, iż byś działał, co się podoba (...) lecz na tym, abyś, zachowując cywilne prawa, mógł łatwiej żyć wedle przepisów wiecznego prawa.
Jesteśmy więc zobowiązani do obrony prawa moralnego, które chroni nas przed zamętem. Zobowiązani do zwalczania wszelkich przejawów rewolucji kulturowej, która zmierza do wyelimi­nowania tego prawa z naszego życia, a która najbardziej dotyka dzieci. Ażeby ta walka była skuteczna, konieczna jest potężna mobilizacja sił, by nie okazało się, że przechodzimy nad kolejną bulwersującą kwestią obojętnie.

 

Agnieszka Stelmach

 

Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po łacinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

Naszą witrynę przegląda teraz 162 gości