ENCYKLIKA - CENTESIMUS ANNUS
Dokumenty Ko?cio?a - Encykliki - Jan Pawe? II

CENTESIMUS ANNUS

OJCA ?WI?TEGO JANA PAW?A II
DO CZCIGODNYCH BRACI W EPISKOPACIE DO KAP?ANÓW I RODZIN ZAKONNYCH DO WIERNYCH KO?CIO?A KATOLICKIEGO
I WSZYSTKICH LUDZI DOBREJ WOLI
W SETN? ROCZNIC? ENCYKLIKI
RERUM  NOVARUM
 
 
 
Czcigodni Bracia, Drodzy Synowie i Córki,
pozdrowienie i Apostolskie B?ogos?awie?stwo!

WPROWADZENIE

l. Stulecie encykliki mojego Poprzednika Leona XIII, zaczynaj?cej si? od s?ów Rerum novarum1, zwraca uwag? na fakt o wielkim znaczeniu dla wspó?czesnych dziejów Ko?cio?a, a tak?e dla mojego pontyfikatu. Istotnie, data og?oszenia tej encykliki, poczynaj?c od czterdziestej a? po dziewi??dziesi?t? rocznic?, by?a zaszczytnie wyró?niana przez uroczyste Dokumenty Papie?y. Rzec zatem mo?na, jej historyczn? drog? wyznacza?y systematycznie og?aszane inne pisma, które przypomina?y j?, a jednocze?nie aktualizowa?y2.
Podejmuj?c t? tradycj? w stulecie og?oszenia encykliki, na pro?b? licznych biskupów, instytucji ko?cielnych, o?rodków studiów, przedsi?biorców i ludzi pracy, którzy zwracali si? do mnie we w?asnym imieniu i jako cz?onkowie ró?nych stowarzysze?, pragn? przede wszystkim sp?aci? d?ug wdzi?czno?ci ca?ego Ko?cio?a wobec wielkiego Papie?a Leona XIII i jego ?nie?miertelnego Dokumentu?3. Pragn? równie? ukaza?, ?e ?yciodajne soki, obficie p?yn?ce z tego korzenia, nie wyczerpa?y si? z biegiem lat, ale wr?cz przeciwnie, sta?y si? jeszcze bardziej owocne. ?wiadcz? o tym ró?nego rodzaju inicjatywy, które poprzedzi?y obchody tej rocznicy, towarzysz? jej i b?d? realizowane w przysz?o?ci - inicjatywy Konferencji Episkopatów, organizacji mi?dzynarodowych, uniwersytetów i instytutów akademickich, stowarzysze? zawodowych oraz innych instytucji i osób w wielu krajach ca?ego ?wiata.
 
2. W ramach tych obchodów, niniejsza encyklika ma by? dzi?kczynieniem Bogu, od którego zst?puje ?ka?de dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskona?y? (Jk 1,17), za to, ?e pos?u?y? si? Dokumentem wydanym przed stu laty przez Stolic? Piotrow?, aby w Ko?ciele i w ?wiecie dokona? tak wiele dobra i tyle zapali? ?wiate?. Pragn? tu upami?tni? encyklik? Leona XIII, a zarazem encykliki i inne pisma moich Poprzedników, dzi?ki którym zachowa?a ona aktualno?? oraz si?? oddzia?ywania, i które z?o?y?y si? na to, co zosta?o nazwane ?doktryn? spo?eczn??, ?nauczaniem spo?ecznym? czy te? ?Magisterium spo?ecznym? Ko?cio?a.
O wielkim znaczeniu tego nauczania mówi? dwie encykliki, które og?osi?em w poprzednich latach mojego pontyfikatu: Laborem exercens o pracy ludzkiej i Sollicitudo rei socialis o aktualnych problemach rozwoju ludzi i narodów4.
 
3. Obecnie pragn? zaproponowa? ?odczytanie na nowo? encykliki Papie?a Leona XIII, zach?caj?c do ?spojrzenia wstecz?, to jest na jej tekst, aby sobie u?wiadomi? bogactwo sformu?owanych w niej fundamentalnych zasad, dotycz?cych rozwi?zywania kwestii robotniczej. Ale zach?cam te? do ?spojrzenia doko?a?, na ?rzeczy nowe?, które nas otaczaj? i w których jeste?my - by tak rzec - zanurzeni, a które znacznie ró?ni? si? od ?rzeczy nowych?, charakteryzuj?cych ostatnie dziesi?ciolecie ubieg?ego wieku. Zach?cam wreszcie do ?spojrzenia w przysz?o???, w której ju? dostrzegamy trzecie tysi?clecie ery chrze?cija?skiej, pe?ne niewiadomych, ale te? wiele obiecuj?ce. Te niewiadome i te nadzieje wp?ywaj? na nasz? wyobra?ni? i zmys? twórczy, a jednocze?nie u?wiadamiaj? nam, ?e jako uczniowie ?jedynego Nauczyciela?, Chrystusa (por. Mt 23, 8), mamy obowi?zek wskazywa? drog?, g?osi? prawd? i przekazywa? ?ycie, którym On jest (por. J 14, 6).
W ten sposób nie tylko zostanie potwierdzona trwa?a warto?? nauczania encykliki, ale tak?e ujawni si? prawdziwe znaczenie Tradycji Ko?cio?a, która zawsze ?ywa i dynamiczna - wznosi si? na fundamencie po?o?onym przez naszych ojców w wierze, a w szczególno?ci na tym, co Aposto?owie przekazali Ko?cio?owi5 w imi? Jezusa Chrystusa, fundamentu, ?którego nikt nie mo?e zast?pi?? innym (por. 1 Kor 3,11).
Leonowi XIII kaza?a przemówi? ?wiadomo?? misji nast?pcy Piotra. Ta sama ?wiadomo?? kieruje dzi? jego nast?pc?. Tak jak dla niego i dla innych Papie?y przed nim i po nim, jest dla mnie natchnieniem ewangeliczny obraz ?uczonego w Pi?mie, który sta? si? uczniem Królestwa niebieskiego?, o którym Chrystus mówi, ?e ?podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare? (Mt 13, 52). Skarbcem jest wielki nurt Tradycji Ko?cio?a. Niesie on ?rzeczy stare ', przejmowane i przekazywane od pocz?tku, i pozwala odczytywa? ?rzeczy nowe?, w?ród których ?yje Ko?ció? i ?wiat.
Do takich rzeczy, które w??czaj?c si? w nurt Tradycji, staj? si? ?stare? i dostarczaj? sposobno?ci i tworzywa do jej wzbogacenia i do wzbogacenia ?ycia wiary, nale?y równie? owocna dzia?alno?? milionów ludzi, którzy pod wp?ywem nauki spo?ecznej Ko?cio?a starali si? czerpa? z niej natchnienie dla swego zaanga?owania w ?wiecie. Dzia?aj?c indywidualnie czy ??cz?c si? na ró?ne sposoby w grupy, stowarzyszenia i organizacje, tworzyli oni by wielki ruch obrony osoby ludzkiej i ochrony jej godno?ci, przez co przyczyniali si? po?ród zmiennych wydarze? dziejowych do budowania spo?ecze?stwa bardziej sprawiedliwego, a przynajmniej przeciwstawiali si? niesprawiedliwo?ci i próbowali j? ograniczy?.
Celem tej encykliki jest uwydatnienie ?ywotno?ci zasad sformu?owanych przez Leona XIII, które nale?? do doktrynalnego dziedzictwa Ko?cio?a i st?d - ze wzgl?du na powag? Urz?du Nauczycielskiego - maj? moc wi???c?. Troska pasterska ka?e mi jednak rozwa?y? równie? niektóre zjawiska najnowszej historii. Nie trzeba podkre?la?, ?e uwa?na analiza dokonuj?cych si? przemian dla rozpoznania nowych potrzeb ewangelizacji, nale?y do zada? pasterzy. Tego rodzaju analiza nie ma jednak na celu formu?owania s?dów definitywnych, bowiem ze swej natury wykracza poza ?cis?y zakres kompetencji Magisterium.

I. ZNAMIENNE RYSY ENCYKLIKIRERUM NOVARUM 

4. Pod koniec ubieg?ego stulecia Ko?ció? by? ?wiadkiem procesu historycznego, który si? rozpocz?? ju? wcze?niej, ale w?a?nie wówczas wchodzi? w faz? szczególnie delikatn?. W procesie tym czynnikiem decyduj?cym by? ca?okszta?t radykalnych przemian w dziedzinie politycznej, gospodarczej i spo?ecznej, ale równie? na polu nauki i techniki, a ponadto ró?norakie wp?ywy dominuj?cych ideologii. Rezultatem tych przemian by?a - w dziedzinie polityki - nowa koncepcja spo?ecze?stwa i Pa?stwa, a w konsekwencji w?adzy. Spo?ecze?stwo tradycyjne si? rozpada?o i zaczyna?o si? kszta?towa? inne, o?ywione nadziej? nowych swobód, ale równie? nara?one na niebezpiecze?stwo nowych form niesprawiedliwo?ci i zniewolenia.
W dziedzinie gospodarki, w której wykorzystywano odkrycia i zastosowania nauk ?cis?ych, kszta?towa?a si? stopniowo nowa struktura produkcji dóbr konsumpcyjnych. Pojawi?a si? nowa forma w?asno?ci - kapita? - nowa forma pracy - praca najemna, której cech? znamienn? by?o to, ?e uci??liwy rytm produkcji wyznacza?o jedynie d??enie do zwi?kszenia wydajno?ci i pomno?enia zysku, bez uwzgl?dniania takich czynników, jak p?e?, wiek czy sytuacja rodzinna zatrudnionych.
Praca stawa?a si? w ten sposób towarem, który mo?na by?o swobodnie kupowa? i sprzedawa? na rynku i którego cen? okre?la?o prawo popytu i poda?y, niezale?nie od minimum ?yciowego, koniecznego do utrzymania danej osoby i jej rodziny. Pracownik nie mia? nawet pewno?ci, czy mu si? uda sprzeda? swój ?towar?; by? bowiem nieustannie zagro?ony bezrobociem, które przy braku opieki spo?ecznej stawia?o go przed widmem ?mierci g?odowej.
Nast?pstwem tych przekszta?ce? by? ?podzia? spo?ecze?stwa na dwie klasy odgrodzone od siebie g??bokim przedzia?em?6. Na t? sytuacj? nak?ada?y si? bardzo wyra?nie przemiany w dziedzinie polityki. W ten sposób zgodnie z dominuj?c? wówczas teori? polityczn? starano si? popiera? przy pomocy odpowiednich praw lub te? przeciwnie, poprzez celowe powstrzymywanie si? od jakiejkolwiek interwencji - ca?kowit? wolno?? ekonomiczn?. Równocze?nie zaczyna?a wy?ania? si? w formie zorganizowanej i w sposób niejednokrotnie gwa?towny inna koncepcja w?asno?ci i ?ycia gospodarczego, której za?o?eniem by?o wprowadzenie nowego systemu ?ycia politycznego i spo?ecznego.
W kulminacyjnym momencie tego konfliktu, gdy ju? z ca?? wyrazisto?ci? ujawni?a si? g??boka niesprawiedliwo?? sytuacji spo?ecznej w wielu krajach oraz niebezpiecze?stwo rewolucji, której sprzyja?y koncepcje zwane wówczas ?socjalistycznymi ', Leon XIII og?osi? Dokument, podejmuj?cy w sposób organiczny ?kwesti? robotnicz? '. Encyklik? poprzedzi?o kilka innych Dokumentów, zawieraj?cych przede wszystkim nauczanie o charakterze politycznym, inne z kolei zosta?y opublikowane pó?niej7. W tym kontek?cie wspomnie? nale?y zw?aszcza encyklik? Libertas praestantissimum, która zwróci?a uwag? na istotne powi?zanie wolno?ci ludzkiej z prawd?: jest ono tak wa?ne, ?e wolno??, która by odrzuca?a wi?? z prawd?, zmieni?aby si? w samowol?, a w ko?cu podporz?dkowa?a najni?szym nami?tno?ciom i uleg?a samounicestwieniu. Sk?d bowiem wywodz? si? wszystkie przejawy z?a, jakim encyklika Rerum novarum pragnie si? przeciwstawi?, je?li nie z wolno?ci, która w dziedzinie dzia?alno?ci gospodarczej i spo?ecznej odrywa si? od prawdy o cz?owieku?
Papie? czerpa? ponadto natchnienie z nauczania swych Poprzedników, a tak?e z licznych Dokumentów biskupów, z dorobku naukowego ludzi ?wieckich, z do?wiadcze? ruchów i stowarzysze? katolickich i z konkretnych dokona? w dziedzinie spo?ecznej, znamionuj?cych ?ycie Ko?cio?a w drugiej po?owie XIX wieku.
 
5. ?Rzeczy nowe?, które mia? na my?li Leon XIII, nie by?y bynajmniej pozytywne. Pierwszy punkt encykliki opisuje ?rzeczy nowe?, którym zawdzi?cza ona swój tytu?, w bardzo ciemnych barwach: ?Raz zbudzona ??dza nowo?ci, która ju? od dawna wstrz?sa spo?ecze?stwami, musia?a w ko?cu sw? ch?? zmian przenie?? z dziedziny polityki na s?siednie pole gospodarstwa spo?ecznego. A nowe post?py w przemy?le i nowe metody produkcji, zmiana stosunków mi?dzy przedsi?biorcami a pracownikami najemnymi, nap?yw bogactw do r?k niewielu przy równoczesnym zubo?eniu mas, wzrost zaufania samych pracowników we w?asne si?y i - w konsekwencji - ?ci?lejsza ??czno?? mi?dzy nimi, nade wszystko za? pogorszenie si? obyczajów, sprawi?y, ?e walka (spo?eczna) zawrza?a?8.
Papie?, a wraz z nim Ko?ció?, jak te? ?rodowiska ?wieckie stan?li wobec spo?ecze?stwa wewn?trznie sk?óconego; ten konflikt by? tym bardziej bezwzgl?dny i nieludzki, ?e nie uznawa? regu? ani norm. By? to konflikt pomi?dzy kapita?em a prac?, albo - jak go nazywa encyklika - ?kwestia robotnicza?. W?a?nie na temat tego sporu widzianego w ca?ej jego ostro?ci tak, jak si? on wówczas przedstawia?, nie omieszka? wypowiedzie? si? Papie?.
Przychodzi tu na my?l pierwsza refleksja dotycz?ca dnia dzisiejszego, jak? nasuwa lektura encykliki. Papie? nie mia? w?tpliwo?ci, ?e wobec konfliktu, który przeciwstawia? cz?owieka cz?owiekowi, ka??c im walczy? ?niczym wilki?, jednemu o przetrwanie, drugiemu o bogactwo, powinien zabra? g?os na mocy swego ?urz?du apostolskiego?9, czyli pos?annictwa otrzymanego od samego Jezusa Chrystusa, który poleci? mu ?pa?? baranki i owce? (por. J 21,15-17) oraz ?wi?za? i rozwi?zywa?? na ziemi dla Królestwa niebieskiego (por. Mt 16,19). Zamiarem Leona XIII by?o niew?tpliwie przywrócenie pokoju: wspó?czesny czytelnik nie mo?e nie dostrzec stanowczego pot?pienia walki klas, jednoznacznie wyra?onego przez Papie?a10. Papie? by? jednak w pe?zni ?wiadomy, ?e pokój buduje si? na fundamencie sprawiedliwo?ci: istotn? tre?ci? encykliki jest w?a?nie g?oszenie zasadniczych wymogów sprawiedliwo?ci w ówczesnej sytuacji gospodarczej i spo?ecznej11.
W ten sposób Leon XIII, id?c ?ladami swych Poprzedników, da? Ko?cio?owi trwa?y wzór post?powania. Ko?ció? mianowicie wypowiada si? na temat okre?lonych sytuacji ludzkich, indywidualnych i wspólnotowych, narodowych i mi?dzynarodowych, i formu?uje w ten sposób swoje nauczanie, prawdziwy corpus doktrynalny, który pozwala mu analizowa? zjawiska spo?eczne, wypowiada? si? na ich temat i wskazywa? kierunki w?a?ciwego rozwi?zywania problemów, które z nich wynikaj?.
W czasach Leona XIII taka koncepcja prawa-obowi?zku Ko?cio?a bynajmniej nie by?a powszechnie przyj?ta. Przewa?a?a bowiem podwójna tendencja: jedna, ukierunkowana na ten ?wiat i na ?ycie doczesne, dla której wiara mia?a pozostawa? czym? obcym, i druga zwrócona ku zbawieniu wy??cznie pozaziemskiemu, które jednak nie o?wieca?o i nie kszta?towa?o obecno?ci cz?owieka na tej ziemi. Stanowisko Papie?a, wyra?one w encyklice Rerum novarum niejako nadawa?o Ko?cio?owi ?uprawnienia obywatelskie? w zmiennych rzeczywisto?ciach ?ycia spo?ecznego; w pó?niejszym okresie prawa te mia?y jeszcze zosta? potwierdzone. Tak bowiem jest, ?e nauczanie i upowszechnianie nauki spo?ecznej wchodzi w zakres misji ewangelizacyjnej Ko?cio?a i stanowi istotn? cz??? or?dzia chrze?cija?skiego, poniewa? ukazuje jego bezpo?rednie konsekwencje dla ?ycia spo?ecze?stwa i czyni codzienn? prac? i walk? o sprawiedliwo?? elementem ?wiadectwa o Chrystusie Zbawicielu. Doktryna ta jest tak?e ?ród?em jedno?ci i pokoju, pomagaj?cym rozwi?zywa? konflikty, które nieuchronnie powstaj? w dziedzinie gospodarczo-spo?ecznej. Dzi?ki niej staje si? mo?liwe prze?ywanie nowych sytuacji bez poni?ania transcendentnej godno?ci osoby ludzkiej w sobie samym i w przeciwnikach oraz wybór w?a?ciwych rozwi?za?.
Zasadno?? takiej formy obecno?ci Ko?cio?a pozwala mi dzi?, po stu latach, wnie?? wk?ad w proces kszta?towania ?chrze?cija?skiej nauki spo?ecznej?. ?Nowa ewangelizacja?, której wspó?czesny ?wiat pilnie potrzebuje i której konieczno?? wielokrotnie podkre?la?em, musi uczyni? jednym ze swych istotnych elementów g?oszenie nauki spo?ecznej Ko?cio?a, który zdolny jest dzisiaj, tak jak za czasów Leona XIII, wskazywa? s?uszn? drog? i podejmowa? wielkie wyzwania wspó?czesnej epoki, podczas gdy ideologie trac? wiarygodno??. Tak jak wówczas, trzeba dzi? powtórzy?, ?e nie ma prawdziwego rozwi?zania ?kwestii spo?ecznej? poza Ewangeli? i ?e ?rzeczy nowe? mog? w niej odnale?? swoj? przestrze? prawdy i odpowiedni fundament moralny.
 
6. Stawiaj?c sobie za cel na?wietlenie konfliktu, który wytworzy? si? mi?dzy kapita?em a prac?, Leon XIII potwierdza? podstawowe prawa robotników. Dlatego kluczowym poj?ciem w tek?cie Papie?a Leona XIII jest godno?? robotnika jako takiego i, z tej samej racji, godno?? pracy, która zostaje okre?lona jako ?dzia?alno?? dla zdobycia ?rodków wymaganych do zaspokojenia ró?nych ?yciowych potrzeb, a przede wszystkim potrzeby prze?ycia?12. Wed?ug Papie?a, praca ma charakter ?osobowy?, ?poniewa? si?a pracy tkwi w osobie i jest w?a?ciwo?ci? osoby, która jej u?ywa i na której po?ytek natura j? przeznaczy?a?13. Tak rozumiana praca wchodzi w zakres powo?ania ka?dej osoby; co wi?cej, w swojej pracy cz?owiek wyra?a si? i realizuje. Jednocze?nie praca ma wymiar spo?eczny, z uwagi na swój wewn?trzny zwi?zek zarówno z rodzin?, jak i z dobrem wspólnym, poniewa? ?bez wahania mo?na powiedzie?, i? praca robotników jest jedynym ?ród?em bogactw pa?stw?14. Temat ten zosta? przeze mnie podj?ty i rozwini?ty w encyklice Laborem exercens15.
Inn? wa?n? zasad? jest niew?tpliwie prawo do ?w?asno?ci prywatnej?16. O przypisywanym temu prawu znaczeniu ?wiadczy cho?by ilo?? miejsca, któr? encyklika mu po?wi?ca. Papie? jest w pe?ni ?wiadom, ?e w?asno?? prywatna nie jest warto?ci? absolutn?, i g?osi jasno zasady koniecznej komplementarno?ci, a tak?e uniwersalnego przeznaczenia dóbr ziemi17.
Z drugiej strony jest prawda, ?e mówi?c o w?asno?ci prywatnej, Papie? mia? na my?li przede wszystkim posiadanie na w?asno?? ziemi18. Nie oznacza to jednak, ?e przytoczone racje przemawiaj?ce za ochron? w?asno?ci prywatnej, czyli potwierdzaj?ce prawo do posiadania tego, co konieczne do rozwoju w?asnej osoby i rodziny - niezale?nie od tego, jak? konkretn? form? to prawo mo?e przyj?? - straci?y dzisiaj sw? warto??. Nale?y to raz jeszcze z naciskiem stwierdzi? zarówno wobec przemian, jakie si? dokonuj? na naszych oczach w systemach, zdominowanych przez kolektywn? w?asno?? ?rodków produkcji, jak te? wobec zjawiska rosn?cego ubóstwa, czy mówi?c ?ci?lej, pozbawienia w?asno?ci prywatnej, które wyst?puj? w ró?nych cz??ciach ?wiata, równie? tam, gdzie panuj? systemy oparte na uznaniu prawa w?asno?ci prywatnej. Wspomniane przemiany i utrzymuj?ce si? ubóstwo wymagaj? g??bszej analizy tego problemu, której zostanie po?wi?cona osobna cz??? tego Dokumentu.
 
7. Razem z prawem do w?asno?ci encyklika Leona XIII potwierdza równie? inne niezbywalne prawa w?a?ciwe osobie ludzkiej. W?ród nich na pierwsze miejsce wysuwa si? tak ze wzgl?du na ilo?? po?wi?conego mu miejsca, jak i wag?, jak? Papie? mu przypisuje, ?naturalne prawo cz?owieka? do zak?adania prywatnych stowarzysze?, oznaczaj?ce przede wszystkim prawo do tworzenia stowarzysze? zawodowych przedsi?biorców i robotników czy te? samych robotników19. Mo?na tu ?atwo dostrzec racj?, dla której Ko?ció? broni i aprobuje tworzenie zrzesze?, które powszechnie s? nazywane zwi?zkami zawodowymi; nie czyni tego bynajmniej ze wzgl?dów ideologicznych ani te? ulegaj?c sposobowi my?lenia w kategoriach klasowych, lecz w?a?nie dlatego, ?e chodzi tu o naturalne prawo istoty ludzkiej, które wyprzedza jej integracj? w spo?eczno?? polityczn?. Istotnie, Pa?stwo nie mo?e ?zabroni? ich zak?adania?, gdy? ?Pa?stwo istnieje nie po to, by niszczy? prawo natury, ale by je chroni?; dlatego Pa?stwo, zakazuj?c tworzenia takich stowarzysze?, podwa?a?oby w?asne swoje podstawy '20.
Wraz z tym prawem, które - nale?y to podkre?li? - Papie? wyra?nie przyznaje robotnikom, czy, zgodnie ze swoim j?zykiem, ?proletariuszom ' równie jasno s? uznane prawa do ograniczenia liczby godzin pracy, do nale?nego odpoczynku i do odmiennego traktowania dzieci i kobiet21, je?li chodzi o rodzaj i czas pracy.
Bior?c pod uwag? to, co przekaza?a nam historia na temat dopuszczalnej wówczas, a przynajmniej nie wykluczanej prawnie procedury zatrudniania, nie przewiduj?cej ?adnych gwarancji ani co do godzin pracy, ani co do warunków higienicznych ?rodowiska, ani te? nie uwzgl?dniaj?cej wieku i p?ci kandydatów do pracy, surowo?? u?ytych przez Papie?a sformu?owa? staje si? zrozumia?a. ?Ani sprawiedliwo??, ani uczucie ludzko?ci - pisze on - nie pozwalaj? wymaga? takiej pracy, by umys? t?pia? od zbytniego trudu, a cia?o upada?o od zm?czenia?. Nawi?zuj?c za? do umowy zmierzaj?cej do nadania mocy prawnej tego rodzaju ?stosunkom pracy?, stwierdza w sposób jeszcze bardziej precyzyjny: ?W ka?dej umowie o prac? mi?dzy pracodawc? a pracownikiem mie?ci si? w sposób mniej lub bardziej wyra?ny? troska o odpowiedni odpoczynek ?tak d?ugi, jak d?ugiego czasu trzeba na odzyskanie si? zu?ytych na prac??. Po czym ko?czy: ?By?aby niegodziw? umowa przeciwna?22
 
8. Nast?pnie Papie? mówi o innym prawie robotnika jako osoby. Jest to prawo do ?s?usznej p?acy?, o której nie mo?e decydowa? ?wolna umowa? stron, ?tak, ?e pracodawca wyp?aciwszy umówion? p?ac?, tym samym czyni zado?? swoim obowi?zkom i do niczego ju? nie jest obowi?zany?23. Ingerencja Pa?stwa - mówiono wówczas - nie mo?e dotyczy? okre?lania tych umów, lecz jedynie zapewnia? wype?nienie zawartych w nich wyra?nie warunków. Tego rodzaju koncepcja stosunków mi?dzy pracodawcami a robotnikami, czysto pragmatyczna i podyktowana ?cis?ym indywidualizmem, jest w encyklice poddana surowej krytyce, jako sprzeczna z podwójn? natur? pracy, uznanej za fakt osobowy i konieczny. Je?li bowiem praca, jako fakt osobowy, jest obj?ta przys?uguj?cym ka?demu prawem do rozporz?dzania w?asnymi zdolno?ciami i si?ami, to jako konieczno?? jest zdeterminizowana przez spoczywaj?cy na ka?dym powa?ny obowi?zek zachowania ?ycia. ?Z tego to obowi?zku wywodzi si? - ko?czy Papie? - prawo do zabiegania o rzeczy potrzebne dla utrzymania ?ycia, których ubogiemu dostarczy? mo?e tylko p?aca otrzymana za prac??24.
P?aca musi wystarcza? robotnikowi na utrzymanie siebie i swojej rodziny. ?Je?li pracownik zmuszony konieczno?ci? albo z obawy przed sytuacj? jeszcze gorsz? zgadza si? na niekorzystne dla siebie warunki, bowiem zosta?y one narzucone przez w?a?ciciela warsztatu czy przedsi?biorstwa i chc?c nie chc?c musz? by? przyj?te, jest to oczywistym gwa?tem, przeciwko któremu g?os podnosi sprawiedliwo??25.
Da?by Bóg, by tych s?ów napisanych w czasach rozkwitu tzw. ?dzikiego kapitalizmu? nie trzeba by?o dzisiaj powtarza? z t? sam? surowo?ci?. Niestety wci?? jeszcze dzi? mo?na spotka? takie umowy mi?dzy pracodawcami i robotnikami, w których nie bierze si? pod uwag? najbardziej elementarnych zasad sprawiedliwo?ci dotycz?cych zatrudnienia nieletnich, zatrudnienia kobiet, liczby godzin pracy, stanu higienicznego pomieszcze? i s?usznego wynagrodzenia. Dzieje si? to za? mimo mi?dzynarodowych Deklaracji i Konwencji w tym zakresie26 i wewn?trznych praw pa?stwowych. ?W?adzy publicznej? Papie? przypisywa? ??cis?y obowi?zek? zadbania o dobrobyt pracowników, gdy? nieczynienie tego stanowi pogwa?cenie sprawiedliwo?ci, a co wi?cej, nie waha? si? tu mówi? o ?sprawiedliwo?ci rozdzielczej?27.
 
9. Do tych praw Leon XIII dodaje jeszcze jedno, równie? zwi?zane z po?o?eniem robotników. Ze wzgl?du na jego znaczenie pragn? je tu przypomnie?. Chodzi o prawo do swobodnego wype?niania obowi?zków religijnych. Papie? mówi o nim w kontek?cie innych praw i obowi?zków robotników, pomimo powszechnej tak?e w jego czasach tendencji do traktowania pewnych kwestii jako spraw nale??cych wy??cznie do sfery prywatnej. Stwierdza on konieczno?? odpoczynku w dni ?wi?teczne, aby cz?owiek móg? kierowa? swoje my?li ku dobrom niebieskim i oddawa? nale?n? cze?? Bo?emu Majestatowi28. Tego prawa, zakorzenionego w przykazaniu, nikt nie mo?e pozbawia? cz?owieka: ?nikomu nie wolno zniewa?a? bezkarnie godno?ci ludzkiej, do której si? sam Bóg z wielkim szacunkiem odnosi ', a zatem Pa?stwo winno zapewni? robotnikowi mo?liwo?? korzystania z tej wolno?ci29.
S?usznie w tym jasnym stwierdzeniu nale?y widzie? zal??ek zasady g?osz?cej prawo do wolno?ci religijnej, które pó?niej sta?o si? przedmiotem licznych uroczystych Deklaracji i Konwencji mi?dzynarodowych30, jak te? znanej Deklaracji Soborowej i mojego wielokrotnie powtarzanego nauczania31. W zwi?zku z tym musimy zada? sobie pytanie, czy obowi?zuj?ce systemy prawne, a tak?e praktyka panuj?ca w spo?ecze?stwach uprzemys?owionych skutecznie zapewniaj? dzisiaj korzystanie z tego podstawowego prawa do odpoczynku ?wi?tecznego?
 
10. Innym wa?nym zapisem bardzo pouczaj?cym dla naszych czasów, jest koncepcja stosunków pomi?dzy Pa?stwem a obywatelami. Encyklika Rerum novarum poddaje krytyce dwa systemy spo?eczno-ekonomiczne: socjalizm i liberalizm. Socjalizmowi po?wi?ca cz??? pierwsz?, w której zostaje potwierdzone prawo do w?asno?ci prywatnej. Liberalizmowi za? nie po?wi?ca specjalnego rozdzia?u, ale - co zas?uguje na uwag? - przeprowadza jego krytyk?, gdy podejmuje temat obowi?zków Pa?stwa32. Nie mo?e si? ono ogranicza? do ?starania o dobro cz??ci obywateli?, to znaczy tych, którzy s? bogaci i ?yj? w dobrobycie, a ?zaniedbywa? reszt??, stanowi?c? niew?tpliwie przewa?aj?c? wi?kszo?? spo?ecze?stwa; w przeciwnym razie zostaje naruszona zasada sprawiedliwo?ci, która nakazuje odda? ka?demu to, co mu si? nale?y. ?Chroni?c za? prawa poszczególnych osób, Pa?stwo winno mie? w sposób szczególny na wzgl?dzie maluczkich i biednych. Warstwa bowiem bogatych, dostatkami obwarowana, mniej potrzebuje opieki Pa?stwa; klasy natomiast ubogie, pozbawione ochrony, jak? daje maj?tek, szczególniej tej opieki potrzebuj?. Dlatego Pa?stwo powinno bardzo pilnym staraniem i opiek? otoczy? pracowników najemnych, stanowi?cych masy ludno?ci biednej?33.
Przytoczone teksty zachowuj? i dzi? swoj? warto??, zw?aszcza w obliczu nowych form ubóstwa istniej?cych w ?wiecie, tak?e dlatego, ?e zawieraj? stwierdzenia niezale?ne od jakiejkolwiek okre?lonej koncepcji Pa?stwa czy jakiej? konkretnej teorii politycznej. Papie? potwierdza elementarn? zasad? ka?dej zdrowej organizacji politycznej, to znaczy takiej, w której jednostki, im bardziej s? bezbronne w danym spo?ecze?stwie, tym bardziej winny by? podmiotem zainteresowania i troski innych, a zw?aszcza interwencji w?adzy publicznej.
Tak wi?c zasada, któr? dzi? nazywamy zasad? solidarno?ci, i której aktualno?? zarówno w porz?dku wewn?trznym ka?dego Narodu, jak i w porz?dku mi?dzynarodowym przypomnia?em w encyklice Sollicitudo rei socialis34, jawi si? jako jedna z fundamentalnych zasad chrze?cija?skiej koncepcji organizacji spo?ecznej i politycznej. Mówi o niej wielokrotnie Leon XIII, nazywaj?c j? - podobnie jak filozofia grecka - ?przyja?ni??; Pius XI u?ywa tu niemniej znamiennego okre?lenia: ?mi?o?? spo?eczna ', za? Pawe? VI, w??czaj?c do tego poj?cia wielorakie wspó?czesne wymiary kwestii spo?ecznej, mówi o ?cywilizacji mi?o?ci?35.
 
11. Ponowne odczytanie encykliki w ?wietle wspó?czesnej rzeczywisto?ci pozwala w?a?ciwie oceni? sta?? trosk? Ko?cio?a i uwag?, jak? po?wi?ca tym kategoriom osób, które zosta?y w sposób szczególny umi?owane przez Pana Jezusa. Tre?? Dokumentu jest doskona?ym ?wiadectwem ci?g?o?ci istnienia w Ko?ciele tak zwanej ?opcji preferencyjnej na rzecz ubogich?, okre?lonej przeze mnie jako ?specjalna forma pierwsze?stwa w praktykowaniu mi?o?ci chrze?cija?skiej?36. Encyklika o ?kwestii robotniczej? jest zatem encyklik? o ubogich i o przera?aj?cych warunkach, w jakich na skutek nowego i cz?sto gwa?townego procesu uprzemys?owienia znalaz?y si? ogromne rzesze ludzi. Tak?e dzisiaj w ró?nych cz??ciach ?wiata podobne procesy przemian gospodarczych, spo?ecznych i politycznych poci?gaj? za sob? to samo z?o.
Je?li Leon XIII apeluje do Pa?stwa, by zgodnie z zasadami sprawiedliwo?ci zosta?y polepszone warunki ?ycia ludzi ubogich, czyni to w s?usznym przekonaniu, ?e zadaniem Pa?stwa jest czuwanie nad dobrem wspólnym i troska o to, by wszystkie dziedziny ?ycia spo?ecznego, nie wy??czaj?c gospodarki, przyczynia?y si? do urzeczywistniania go, respektuj?c s?uszn? autonomi? ka?dej z nich. Jednak?e nie znaczy to, ?e zdaniem Papie?a wszystkie rozwi?zania kwestii spo?ecznej winny pochodzi? od Pa?stwa. Przeciwnie, podkre?la on niejednokrotnie konieczno?? ograniczenia interwencji Pa?stwa oraz jego charakter instrumentalny, jako ?e jednostka, rodzina i spo?ecze?stwo s? w stosunku do niego wcze?niejsze, Pa?stwo za? istnieje po to, by chroni? ich prawa, bynajmniej za? nie po to, by je t?umi?37.
Trudno nie zauwa?y? aktualno?ci tych rozwa?a?. Do wa?nego problemu ogranicze? zwi?zanych z natur? Pa?stwa wypadnie jeszcze powróci?; tak wymienione tu punkty, jak zreszt? wiele innych zawartych w encyklice wskaza?, s? ?ci?le zwi?zane z kontynuowanym przez Ko?ció? nauczaniem spo?ecznym, a tak?e ze zdrow? koncepcj? w?asno?ci prywatnej, pracy, procesu gospodarczego, rzeczywisto?ci pa?stwa, a przede wszystkim samego cz?owieka. Inne tematy zostan? omówione w dalszym ci?gu tego Dokumentu przy rozpatrywaniu niektórych aspektów wspó?czesnej rzeczywisto?ci. Trzeba jednak ju? teraz wyra?nie sobie u?wiadomi?, ?e tym, co stanowi w?tek i w pewnym sensie my?l przewodni? encykliki i w ogóle ca?ej nauki spo?ecznej Ko?cio?a, jest poprawna koncepcja osoby ludzkiej, jej niepowtarzalnej warto?ci, p?yn?cej st?d, ?e cz?owiek jest ?jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chcia? dla niego samego?38. Uczyni? go na swój obraz i podobie?stwo (por. Rdz 1, 26), obdarzaj?c niezrównan? godno?ci?, któr? niejednokrotnie podkre?la encyklika. Istotnie bowiem oprócz praw, które cz?owiek nabywa w?asn? prac?, istniej? takie, które nie maj? zwi?zku z ?adnym wykonanym przeze? dzie?em, lecz wywodz? si? z jego zasadniczej godno?ci jako osoby.


 II. KU ?RZECZOM NOWYM? NASZYCH CZASÓW 

12. Rocznica encykliki Rerum novarum nie zosta?aby nale?ycie upami?tniona, gdyby zabrak?o odniesienia jej do sytuacji dzisiejszej. Sama zreszt? tre?? Dokumentu sk?ania do rozwa?enia go pod tym k?tem, jako ?e zawarty w nim opis sytuacji historycznej oraz przewidywania okaza?y si? w ?wietle tego, co nast?pi?o pó?niej, zaskakuj?co trafne.
Potwierdzi?y to w szczególno?ci wydarzenia ostatnich miesi?cy roku 1989 i pierwszych miesi?cy roku 1990. Wydarzenia te oraz radykalne przemiany, które po nich nast?pi?y, mo?na zrozumie? jedynie na tle wcze?niejszych sytuacji, które by?y poniek?d konkretnym i instytucjonalnym urzeczywistnieniem przewidywa? Leona XIII i coraz bardziej niepokoj?cych sygna?ów dostrzeganych przez jego nast?pców. Papie? przewidzia? bowiem wszystkie negatywne konsekwencje - polityczne, spo?eczne i gospodarcze - ustroju spo?ecze?stwa proponowanego przez ?socjalizm?, który wtedy istnia? jako filozofia spo?eczna i jako ruch mniej lub bardziej zorganizowany. Mo?na by si? dziwi?, ?e Papie? rozpocz?? krytyk? proponowanych rozwi?za? ?kwestii robotniczej? od ?socjalizmu?, kiedy nie wyst?powa? on jeszcze, jak to nast?pi?o pó?niej, w kszta?cie silnego mocarstwa, dysponuj?cego wszelkiego rodzaju ?rodkami. Da? on jednak w?a?ciw? ocen? niebezpiecze?stwa, jakie stanowi?a dla mas n?c?ca propozycja rozwi?zania - tyle? prostego, co radykalnego - ówczesnej kwestii robotniczej. Trafno?? tej oceny mo?na dostrzec szczególnie wyra?nie, gdy si? rozwa?y, jak straszliwej niesprawiedliwo?ci doznawa?y wówczas rzesze proletariackie w krajach od niedawna uprzemys?owionych.
Trzeba tu podkre?li? dwie rzeczy: z jednej strony ogromn? przenikliwo?? Papie?a, pozwalaj?c? dostrzec z ca?? ostro?ci? rzeczywiste po?o?enie proletariuszy - m??czyzn, kobiet i dzieci; z drugiej strony nie mniejsz? zdolno?? przewidzenia ca?ego z?a, jakie mia?o przynie?? rozwi?zanie, które pod pozorem odwrócenia sytuacji ubogich i bogatych w rzeczywisto?ci dzia?a?o na szkod? tych, którym obiecywa?o pomoc. Lekarstwo mia?o si? w ten sposób okaza? gorsze od samej choroby. Wskazuj?c istot? wspó?czesnego sobie socjalizmu w zniesieniu w?asno?ci prywatnej, Leon XIII si?gn?? do sedna zagadnienia.
Warto raz jeszcze odczyta? z uwag? jego s?owa: ?Socjali?ci, wznieciwszy zazdro?? mniemaj?, ?e dla usuni?cia przepa?ci mi?dzy nimi znie?? trzeba prywatn? w?asno??, a zast?pi? j? wspólnym posiadaniem dóbr materialnych (...). Przez t? przemian? (...) spodziewaj? si? uleczy? obecne z?o (niesprawiedliwy podzia? bogactw i n?dz? proletariatu). (...) To jednak nie rozwi??e trudno?ci, a samej klasie robotników przyniesie w rezultacie szkod?. Pogl?d ten jest ponadto niesprawiedliwy; zadaje bowiem gwa?t prawnym w?a?cicielom, psuje ustrój pa?stwa i do g??bi wzburza spo?ecze?stwo '39. Nie mo?na by?o lepiej ukaza? szkód, jakie mia? wyrz?dzi? tego rodzaju socjalizm, staj?c si? systemem pa?stwowym, znanym pó?niej pod nazw? ?socjalizmu realnego?.
 
13. Pog??biaj?c obecnie refleksj? oraz nawi?zuj?c do tego, co zosta?o powiedziane w encyklikach Laborem exercens i Sollicitudo rei socialis, musimy doda?, ?e podstawowy b??d socjalizmu ma charakter antropologiczny. Rozpatruje on bowiem pojedynczego cz?owieka jako zwyk?y element i cz?stk? organizmu spo?ecznego, tak ?e dobro jednostki zostaje ca?kowicie podporz?dkowane dzia?aniu mechanizmu ekonomiczno-spo?ecznego; z drugiej strony utrzymuje on, ?e dobro jednostki mo?na urzeczywistni? nie uwzgl?dniaj?c jej samodzielnego wyboru i niezale?nie od przyj?cia przez ni? w sposób indywidualny i wy??czny odpowiedzialno?ci za dobro czy z?o. Cz?owiek zostaje w ten sposób uto?samiony z pewnym zespo?em relacji spo?ecznych, a jednocze?nie zanika poj?cie osoby jako samodzielnego podmiotu decyzji moralnych, który podejmuj?c je, tworzy porz?dek spo?eczny. Skutkiem tej b??dnej koncepcji osoby jest deformacja prawa, które okre?la zakres wolno?ci cz?owieka, a tak?e sprzeciw wobec w?asno?ci prywatnej. Cz?owiek bowiem, pozbawiony wszystkiego, co móg?by ?nazwa? swoim? oraz mo?liwo?ci zarabiania na ?ycie dzi?ki w?asnej przedsi?biorczo?ci, staje si? zale?ny od machiny spo?ecznej i od tych, którzy sprawuj? nad ni? kontrol?, co utrudnia mu znacznie zrozumienie swej godno?ci jako osoby i zamyka drog? do tworzenia autentycznej ludzkiej wspólnoty.
Z chrze?cija?skiej koncepcji osoby wyp?ywa natomiast w sposób konieczny w?a?ciwa wizja spo?ecze?stwa. Wed?ug Rerum novarum i ca?ej nauki spo?ecznej Ko?cio?a, wyrazem spo?ecznej natury cz?owieka nie jest jedynie Pa?stwo, ale tak?e ró?ne grupy po?rednie, poczynaj?c od rodziny, a ko?cz?c na wspólnotach gospodarczych, spo?ecznych, politycznych i kulturalnych, które jako przejaw tej?e ludzkiej natury posiadaj? - zawsze w ramach dobra wspólnego - sw? w?asn? autonomi?. To w?a?nie nazwa?em ?podmiotowo?ci?? spo?ecze?stwa, która wraz z podmiotowo?ci? jednostki, zosta?a unicestwiona przez ?socjalizm realny '40.
Je?li zapytamy dalej, sk?d bierze si? ta b??dna koncepcja natury osoby i ?podmiotowo?ci? spo?ecze?stwa, musimy odpowiedzie?, ?e pierwszym jej ?ród?em jest ateizm. Odpowiadaj?c na wezwanie Boga, zawarte w samym istnieniu rzeczy, cz?owiek u?wiadamia sobie sw? transcendentn? godno??. Ka?dy cz?owiek winien sam da? t? odpowied?, która jest szczytem jego cz?owiecze?stwa, i ?aden mechanizm spo?eczny czy kolektywny podmiot nie mo?e go zast?pi?. Negacja Boga pozbawia osob? jej fundamentu, a w konsekwencji prowadzi do takiego ukszta?towania porz?dku spo?ecznego, w którym ignorowana jest godno?? i odpowiedzialno?? osoby.
Ateizm, o którym mowa, jest zreszt? ?ci?le zwi?zany z o?wieceniowym racjonalizmem, który pojmuje rzeczywisto?? ludzk? i spo?eczn? w sposób mechanistyczny. Zostaje w ten sposób zanegowana najg??bsza intuicja prawdziwej wielko?ci cz?owieka, jego transcendencja wobec ?wiata rzeczy oraz napi?cie, jakie odczuwa on w swoim sercu pomi?dzy pragnieniem pe?ni dobra a w?asn? niezdolno?ci? do osi?gni?cia go, przede wszystkim za? zostaje zanegowana wynikaj?ca st?d potrzeba zbawienia.
 
14. Te ateistyczne korzenie decyduj? te? o wyborze ?rodków dzia?ania w?a?ciwym dla socjalizmu, który zostaje pot?piony w Rerum novarum. Mamy tu na my?li walk? klas. Papie? nie zamierza oczywi?cie pot?pia? ka?dej i jakiejkolwiek formy konfliktowo?ci spo?ecznej: Ko?ció? dobrze wie, ?e w historii nieuchronnie powstaj? konflikty interesów pomi?dzy ró?nymi grupami spo?ecznymi i ?e wobec nich chrze?cijanin musi cz?sto zaj?? stanowisko zdecydowane i konsekwentne. Encyklika Laborem exercens jednoznacznie uzna?a pozytywn? rol? konfliktu, gdy jest on przejawem ?walki o sprawiedliwo?? spo?eczn??41; ju? encyklice Quadragesimo anno czytamy: ?Walka klas bowiem, je?li si? z niej wykluczy gwa?ty i nienawi?? w stosunku do drugiej strony, przemienia si? powoli w szlachetne wspó?zawodnictwo, oparte na d??eniu do sprawiedliwo?ci '42.
Tym, co zostaje pot?pione w walce klas, jest raczej idea konfliktu nie ograniczonego ?adnymi wzgl?dami natury etycznej czy prawnej, który odrzuca poszanowanie godno?ci osoby w drugim cz?owieku, a w nast?pstwie i w sobie samym; taki konflikt wyklucza zatem wszelkie rozs?dne porozumienie, a jego celem nie jest ju? ogólne dobro spo?ecze?stwa, ale korzy?ci okre?lonej grupy spo?ecznej, która stawia w?asny interes ponad dobro wspólne i d??y do zniszczenia wszystkiego, co jej si? przeciwstawia. Jest to, jednym s?owem, przeniesiona na p?aszczyzn? wewn?trznej konfrontacji pomi?dzy grupami spo?ecznymi doktryna ?wojny totalnej?, któr? militaryzm i imperializm owej epoki narzuca?y w dziedzinie stosunków mi?dzynarodowych. Doktryna ta, d???c do znalezienia w?a?ciwej równowagi pomi?dzy interesami ró?nych Narodów, zast?powa?a doktryn? bezwzgl?dnego d??enia do w?asnej przewagi poprzez zniszczenie si?? oporu przeciwnika dokonywane wszelkimi ?rodkami, nie wy??czaj?c k?amstwa, terroru wobec ludno?ci cywilnej, broni masowego zniszczenia (któr? w?a?nie w tamtych latach zaczynano projektowa?). Walka klas w znaczeniu marksistowskim oraz militaryzm maj? zatem te same korzenie: ateizm i pogard? dla osoby ludzkiej, które daj? pierwsze?stwo zasadzie si?y przed zasad? s?uszno?ci i prawa.
 
15. Encyklika Rerum novarum przeciwstawia si? upa?stwowieniu ?rodków produkcji, które uczyni?oby z ka?dego obywatela jeden z trybów machiny Pa?stwa. Równie zdecydowanie poddaje krytyce koncepcj? Pa?stwa pozostawiaj?cego dziedzin? gospodarki ca?kowicie poza zasi?giem swego zainteresowania i oddzia?ywania. Niew?tpliwie istnieje sfera uzasadnionej autonomii gospodarki, w któr? Pa?stwo nie powinno ingerowa?. Ma ono jednak obowi?zek okre?lania ram prawnych, wewn?trz których rozwijaj? si? relacje gospodarcze, i w ten sposób stworzenia podstawowych warunków wolnej ekonomii, która zak?ada pewn? równo?? pomi?dzy stronami, tak ?e jedna z nich nie mo?e by? na tyle silniejsza od drugiej, by j? praktycznie zniewoli?'43.
W tej dziedzinie encyklika Rerum novarum wskazuje drog? w?a?ciwych reform, które przywróci?yby pracy jej godno?? wolnej dzia?alno?ci cz?owieka. Wymagaj? one przyj?cia odpowiedzialno?ci przez spo?ecze?stwo i pa?stwo, przede wszystkim w celu obrony pracownika przed widmem bezrobocia. Historycznie zosta?o to urzeczywistnione na dwa prowadz?ce do zbie?nych rezultatów sposoby: przez polityk? gospodarcz?, maj?c? na celu zapewnienie równowagi wzrostu i stworzenie warunków pe?nego zatrudnienia oraz przez ubezpieczenie spo?eczne bezrobotnych i polityk? przekwalifikowania zawodowego, która u?atwia przep?yw pracowników z sektorów przechodz?cych kryzys do innych, rozwijaj?cych si? pomy?lnie.
Spo?ecze?stwo i Pa?stwo winny ponadto gwarantowa? taki poziom zarobków, by wystarcza?y one na utrzymanie pracownika i jego rodziny, a tak?e pozwala?y na gromadzenie pewnych oszcz?dno?ci. Nale?y zatem dok?ada? stara?, by doskonali? umiej?tno?ci i uzdolnienia pracowników i w ten sposób czyni? ich prac? coraz lepsz? i bardziej wydajn?; ale potrzeba te? nieustannej czujno?ci i odpowiednich praw, by wyeliminowa? haniebne zjawiska wyzysku, przede wszystkim wzgl?dem pracowników najs?abszych, imigrantów czy ?yj?cych na marginesie spo?ecznym. Niezmiernie wa?na w tej dziedzinie jest rola zwi?zków zawodowych, które zawieraj?c kontrakty, ustalaj? doln? granic? zarobków i warunki pracy.
Wreszcie zagwarantowa? trzeba respektowanie ?ludzkiego? czasu pracy i odpoczynku, a tak?e prawa do wyra?ania w?asnej osobowo?ci w miejscu pracy, przy czym w ?aden sposób nie mo?e by? naruszona wolno?? sumienia pracownika czy jego godno??. Równie? tutaj przypomnie? nale?y rol? zwi?zków zawodowych, nie tylko jako instrumentu pertraktacji, ale równie? jako ?miejsca? wyra?ania podmiotowo?ci pracowników. S?u?? one rozwijaniu autentycznej kultury pracy i pomagaj? pracownikom uczestniczy? w sposób w pe?ni ludzki w ?yciu przedsi?biorstwa44.
Do osi?gni?cia tych celów Pa?stwo winno si? przyczynia? zarówno bezpo?rednio, jak i po?rednio. Po?rednio i zgodnie z zasad? pomocniczo?ci, stwarzaj?c warunki sprzyjaj?ce swobodnej dzia?alno?ci gospodarczej, która mog?aby zaofiarowa? wiele miejsc pracy i ?róde? zamo?no?ci. Bezpo?rednio i zgodnie z zasad? solidarno?ci, ustalaj?c w obronie s?abszego pewne ograniczenia autonomii tych, którzy ustalaj? warunki pracy; a w ka?dym przypadku zapewniaj?c minimum ?rodków utrzymania pracownikowi bezrobotnemu45.
Encyklika i nauka spo?eczna z ni? zwi?zana wp?yn??y na wielorakie przemiany, jakie dokona?y si? na prze?omie XIX i XX wieku. Wp?yw ten odzwierciedlaj? liczne reformy wprowadzone w dziedzinie opieki spo?ecznej, emerytur, ubezpieczenia od chorób i zapobiegania wypadkom w ramach wi?kszego poszanowania praw ludzi pracy46.
 
16. Reformy te zosta?y w cz??ci zrealizowane przez Pa?stwa, ale w walce o ich przeprowadzenie wa?n? rol? odegra?a dzia?alno?? Ruchu robotniczego. Zrodzony jako reakcja ?wiadomo?ci moralnej na niesprawiedliwo?? i krzywd?, rozwin?? on szerok? dzia?alno?? zwi?zkow? i reformistyczn?, woln? od ideologicznych mrzonek, a bli?sz? codziennym potrzebom ludzi pracy; w tej sferze jego wysi?ki ??czy?y si? cz?sto z wysi?kami chrze?cijan, zmierzaj?cymi do polepszenia warunków ?ycia pracowników. Pó?niej ruch ten zosta? w pewnej mierze zdominowany w?a?nie przez ideologi? marksistowska, przeciwko której wyst?powa?a encyklika Rerum novarum.
Reformy te by?y te? wynikiem nieskr?powanego procesu samoorganizowania si? spo?ecze?stwa; wytworzy? on skuteczne mechanizmy solidarno?ci, dzi?ki którym mo?liwy sta? si? wzrost gospodarczy w wi?kszym stopniu respektuj?cy warto?ci osoby. Trzeba tu przypomnie? ró?norodn? dzia?alno??, podejmowan? tak?e przez wielu chrze?cijan, a zwi?zan? z zak?adaniem spó?dzielni wytwórczych, spo?ywców oraz spó?dzielni kredytowych, z rozwijaniem o?wiaty ludowej i kszta?cenia zawodowego, z tworzeniem eksperymentalnych form udzia?u w ?yciu przedsi?biorstwa i ca?ego spo?ecze?stwa.
Spojrzenie w przesz?o?? ka?e nam wi?c dzi?kowa? Bogu za to, ?e wielka encyklika nie pozosta?a bez odd?wi?ku w sercach ludzkich i sk?oni?a do dzia?ania na rzecz dobra bli?nich. Tym niemniej trzeba uzna?, ?e zawarte w niej profetyczne or?dzie nie zosta?o w ca?o?ci przyj?te przez ludzi tamtych czasów i to w?a?nie sta?o si? przyczyn? wielkich nieszcz???.
 
17. Czytaj?c encyklik? w kontek?cie ca?ego bogatego nauczania Papie?a Leona XIII47 zauwa?amy, ?e ukazuje ona w istocie rzeczy konsekwencje w dziedzinie gospodarczo-spo?ecznej b??du maj?cego szerszy zasi?g. B??d ten - jak ju? powiedzieli?my - kryje si? w koncepcji ludzkiej wolno?ci oderwanej od pos?usze?stwa prawdzie, a zatem równie? od obowi?zku poszanowania praw innych ludzi. Tre?ci? wolno?ci staje si? wówczas mi?o?? samego siebie posuni?ta a? do wzgardzenia Bogiem i bli?nim, mi?o??, która prowadzi do bezgranicznej afirmacji w?asnej korzy?ci i nie daje si? ograniczy? ?adnymi nakazami sprawiedliwo?ci48.
Ten w?a?nie b??d doprowadzi? do skrajnych konsekwencji w serii tragicznych wojen, które wstrz?sn??y Europ? i ?wiatem mi?dzy rokiem 1914 a 1945. ?ród?em tych wojen by? militaryzm i agresywny nacjonalizm oraz zwi?zane z nimi formy totalitaryzmu, a tak?e walka klas, konflikty wewn?trzne i ideologiczne. Bez straszliwego ?adunku nienawi?ci i uraz, naros?ego wskutek tak licznych niesprawiedliwo?ci w stosunkach mi?dzynarodowych oraz wewn?trz poszczególnych Pa?stw, nie by?yby mo?liwe wojny tak okrutne, anga?uj?ce energie wielkich Krajów, podczas których nie cofni?to si? przed pogwa?ceniem naj?wi?tszych praw ludzkich, zaplanowano i zrealizowano zag?ad? ca?ych Narodów i grup spo?ecznych. Przypomnijmy tu w szczególno?ci Naród ?ydowski, którego straszliwy los sta? si? symbolem aberracji, do jakiej mo?e doj?? cz?owiek, gdy zwróci si? przeciwko Bogu.
Jednak?e nienawi?? i niesprawiedliwo?? opanowuj? ca?e Narody i popychaj? je do dzia?ania tylko wówczas, gdy s? uwierzytelniane i organizowane przez ideologie, które opieraj? si? na nich, zamiast na prawdzie o cz?owieku49.Encyklika Rerum novarum przeciwstawi?a si? ideologiom nienawi?ci i ukaza?a drog? eliminacji przemocy i uraz poprzez sprawiedliwo??. Oby pami?? owych straszliwych wydarze? kierowa?a dzia?aniami wszystkich ludzi, a w szczególno?ci rz?dz?cych Narodami w naszych czasach, w których inne niesprawiedliwo?ci podsycaj? nowe nienawi?ci i gdy rodz? si? ju? nowe ideologie s?awi?ce przemoc.
 
18. Co prawda, od roku 1945 na kontynencie europejskim bro? zamilk?a; jednak trzeba pami?ta?, ?e prawdziwy pokój nigdy nie jest wynikiem zwyci?stwa militarnego, ale zak?ada przezwyci??enie przyczyn wojny i autentyczne pojednanie mi?dzy Narodami. Tymczasem istniej?ca przez wiele lat w Europie i w ?wiecie sytuacja by?a raczej nieobecno?ci? wojny, ani?eli autentycznym pokojem. Po?owa kontynentu znalaz?a si? pod rz?dami dyktatury komunistycznej, druga za? po?owa, zagro?ona tym samym niebezpiecze?stwem, organizowa?a system obrony przed nim. Liczne Narody, trac?c mo?liwo?? decydowania o sobie, zostaj? zamkni?te w d?awi?cych granicach imperium, d???cego do zniszczenia ich pami?ci historycznej i wiekowych korzeni ich kultury. W konsekwencji tych przemoc? dokonanych podzia?ów ogromne masy ludzi zostaj? zmuszone do opuszczenia swej ziemi i s? przymusowo deportowane.
Szalony wy?cig zbroje? poch?ania zasoby konieczne do rozwoju gospodarki wewn?trznej oraz do pomocy Krajom najubo?szym. Post?p naukowy i technologiczny, który powinien przyczyni? si? do dobrobytu cz?owieka, zostaje przekszta?cony w narz?dzie wojny: nauka i technika s? wykorzystywane do produkcji broni wci?? doskonalonych i coraz bardziej niszcz?cych, równocze?nie za? od ideologii, b?d?cej wynaturzeniem autentycznej filozofii, ??da si? doktrynalnych usprawiedliwie? dla nowej wojny. Wojna jest nie tylko oczekiwana i przygotowywana, ale w wielu cz??ciach ?wiata rzeczywi?cie wybuchaj? walki, prowadz?ce do ogromnego rozlewu krwi. Logika bloków i imperiów, pi?tnowana w Dokumentach Ko?cio?a, a ostatnio w encyklice Sollicitudo rei socialis50, sprawia, ?e spory i konflikty, pojawiaj?ce si? w krajach Trzeciego ?wiata, s? systematycznie podsycane i wykorzystywane dla stwarzania trudno?ci przeciwnikowi.
Grupy ekstremistyczne, usi?uj?ce rozwi?zywa? te spory zbrojnie, z ?atwo?ci? znajduj? polityczne i militarne poparcie, otrzymuj? bro? i wojenne przeszkolenie, gdy tymczasem ci, którzy zabiegaj? o znalezienie rozwi?za? pokojowych i humanitarnych, z poszanowaniem s?usznych interesów wszystkich zainteresowanych stron, pozostaj? osamotnieni i cz?sto padaj? ofiar? przeciwników. Prowizoryczny charakter pokoju, który nast?pi? po drugiej wojnie ?wiatowej, stanowi? tak?e jedn? z g?ównych przyczyn militaryzacji wielu krajów Trzeciego ?wiata, tocz?cych si? tam bratobójczych walk, szerzenia si? terroryzmu i coraz bardziej barbarzy?skich ?rodków walki polityczno-militarnej. Nad ca?ym wreszcie ?wiatem zawis?a gro?ba wojny atomowej, która mo?e doprowadzi? do zag?ady ludzko?ci. Nauka, u?yta do celów militarnych, oddaje w r?ce nienawi?ci podsycanej przez ideologie, narz?dzie rozstrzygaj?ce. Ale wojna mo?e prowadzi? nie do zwyci?stwa jednych i przegranej drugich, lecz do samobójstwa ludzko?ci. Nale?y wi?c odrzuci? wiod?c? do niej logik? oraz sam? koncepcj?, wed?ug której walka zmierzaj?c? do zniszczenia przeciwnika, sprzeczno?? interesów i wojna to czynniki rozwoju i post?pu historii51. ?wiadome odrzucenie tej koncepcji niezawodnie prowadzi do za?amania si? zarówno logiki ?wojny totalnej?, jak i logiki ?walki klas?.
 
19. W chwili jednak zako?czenia drugiej wojny ?wiatowej ?wiadomo?? takiego rozwoju sytuacji dopiero zaczyna si? kszta?towa?, a tym, co absorbuje uwag?, jest rozprzestrzenienie si? komunistycznego totalitaryzmu na ponad po?ow? Europy i inne obszary ?wiata. Wojna, która powinna by?a przywróci? wolno?? i odbudowa? prawa narodów, zako?czy?a si? nie osi?gn?wszy tych celów; co wi?cej, sytuacja wielu narodów, zw?aszcza tych, które najbardziej ucierpia?y, wyra?nie pozostaje z owymi celami w sprzeczno?ci. Mo?na powiedzie?, ?e sytuacja ta spotka?a si? z ró?nymi reakcjami.
W niektórych krajach i w pewnych dziedzinach podj?to konstruktywny wysi?ek odbudowy po zniszczeniach wojennych spo?ecze?stwa demokratycznego, rz?dz?cego si? sprawiedliwo?ci? spo?eczn?, która pozbawia komunizm rewolucyjnego potencja?u w postaci wyzyskiwanych i uciskanych rzesz ludzkich. Próby te polegaj? zwykle na staraniach o utrzymanie mechanizmów wolnego rynku, zapewnienie - poprzez stabilno?? pieni?dza i pewno?? stosunków spo?ecznych - warunków sta?ego i zdrowego rozwoju gospodarczego, który ludziom pozwala w?asn? prac? budowa? lepsz? przysz?o?? dla siebie i dla swych dzieci. Równocze?nie kraje te staraj? si? o to, by mechanizmy rynkowe nie sta?y si? jedynym punktem odniesienia dla ?ycia spo?ecze?stwa i d??? do poddania ich kontroli spo?ecznej, która by urzeczywistnia?a zasad? powszechnego przeznaczenia dóbr ziemi. Stosunkowo liczne mo?liwo?ci pracy, istnienie solidnego systemu ubezpiecze? spo?ecznych i przysposobienia zawodowego, wolno?? zrzeszania si? oraz skuteczna dzia?alno?? zwi?zków zawodowych, zabezpieczenie w przypadku bezrobocia, ?rodki zapewniaj?ce demokratyczny udzia? w ?yciu spo?ecznym w tym kontek?cie sprawiaj?, ?e praca przestaje by? ?towarem?, i zapewniaj? godne jej wykonywanie.
Istniej? te? inne si?y spo?eczne i nurty ideowe, które przeciwstawiaj? si? marksizmowi, tworz?c systemy ?bezpiecze?stwa narodowego?, zmierzaj?c do drobiazgowej kontroli ca?ego spo?ecze?stwa dla uniemo?liwienia infiltracji marksistowskiej. Stawiaj?c bardzo wysoko i zwi?kszaj?c si?? Pa?stwa, maj? one ustrzec spo?eczno?ci przed komunizmem, jednak czyni?c tak, nara?aj? si? na powa?ne ryzyko zniszczenia tej wolno?ci i tych warto?ci osoby ludzkiej, w imi? których nale?y mu si? przeciwstawia?.
Inn? jeszcze praktyczn? form? odpowiedzi na komunizm stanowi spo?ecze?stwo dobrobytu albo spo?ecze?stwo konsumpcyjne. D??y ono do zadania kl?ski marksizmowi na terenie czystego materializmu, poprzez ukazanie, ?e spo?ecze?stwo wolnorynkowe mo?e doj?? do pe?niejszego ani?eli komunizm zaspokojenia materialnych potrzeb cz?owieka, pomijaj?c przy tym warto?ci duchowe.
Je?eli w rzeczywisto?ci prawd? jest, ?e ten model spo?eczny uwydatnia niepowodzenie marksizmu w swoich zamiarach zbudowania nowego i lepszego spo?ecze?stwa, to równocze?nie, na tyle na ile odmawia moralno?ci, prawu, kulturze i religii autonomicznego istnienia i warto?ci, spotyka si? z marksizmem w d??eniu do ca?kowitego sprowadzenia cz?owieka do dziedziny ekonomicznej i zaspokojenia potrzeb materialnych.
 
20. W tym samym okresie dokonuje si? rozleg?y proces ?dekolonizacji?, w wyniku którego liczne kraje uzyskuj? lub odzyskuj? niepodleg?o?? i prawo do swobodnego samostanowienia. Jednak?e w chwili formalnego odzyskania pa?stwowej suwerenno?ci kraje te cz?sto rozpoczynaj? dopiero budowanie autentycznej niepodleg?o?ci. W rzeczywisto?ci bowiem decyduj?ce dziedziny gospodarki pozostaj? jeszcze w r?kach wielkich przedsi?biorstw zagranicznych, które nie chc? w trwa?y sposób wi?za? si? z rozwojem goszcz?cego je kraju; nawet polityka znajduje si? pod kontrol? obcych si?, podczas gdy w granicach Pa?stwa ?yj? obok siebie grupy plemienne, które nie po??czy?y si? jeszcze w jedn? autentyczn? wspólnot? narodow?. Ponadto brakuje ludzi kompetentnych, zdolnych do kierowania w sposób profesjonalny, uczciwy i w?a?ciwy funkcjonowaniem aparatu pa?stwowego, brak równie? osób umiej?cych wydajnie i odpowiedzialnie kierowa? gospodark?. W tej sytuacji wielu uwa?a, ?e marksizm móg?by by? jakby krótsz? drog? do zbudowania narodu i pa?stwa, i st?d rodz? si? ró?ne odmiany socjalizmu o specyficznym charakterze narodowym. W ten sposób w wielu ró?norodnych ideologiach mieszaj? si? s?uszne wymogi narodowego wyzwolenia, rozmaite formy nacjonalizmu i militaryzmu, zasady zaczerpni?te ze starych tradycji ludowych, niejednokrotnie zgodne z chrze?cija?sk? nauk? spo?eczn?, a tak?e poj?cia marksistowsko-leninowskie.
 
21. Trzeba wreszcie przypomnie?, ?e po drugiej wojnie ?wiatowej i jako reakcja na jej okrucie?stwa upowszechni?a si? ?ywsza ?wiadomo?? praw cz?owieka, co znalaz?o wyraz w ró?nych Dokumentach mi?dzynarodowych52 i - mo?na powiedzie? - w wypracowaniu nowego ?prawa Narodów?, w co Stolica Apostolska wnios?a swój trwa?y wk?ad. Punktem oparcia dla tego procesu sta?a si? Organizacja Narodów Zjednoczonych. Wzros?a nie tylko ?wiadomo?? prawa jednostek, ale i praw narodów, a jednocze?nie lepiej zrozumiano konieczno?? dzia?ania na rzecz przywrócenia powa?nie zachwianej równowagi pomi?dzy ró?nymi strefami geograficznymi ?wiata, co w pewnym sensie przenios?o centrum kwestii spo?ecznej z p?aszczyzny narodowej na mi?dzynarodow?53.
Konstatuj?c z zadowoleniem post?py tego procesu, nie mo?na jednak przemilcze? faktu, ?e ca?o?ciowy bilans ró?nego rodzaju poczyna? politycznych, maj?cych na celu wspieranie rozwoju, nie zawsze jest pozytywny. Ponadto Organizacji Narodów Zjednoczonych dot?d si? nie uda?o wypracowa? skutecznych ?rodków, które w miejsce wojny by?yby w stanie rozwi?zywa? konflikty mi?dzynarodowe. Wydaje si?, i? jest to najpilniejszy problem, który wspólnota mi?dzynarodowa musi jeszcze rozwi?za?.


 III. ROK 1989

22. Na tle opisanej tu sytuacji w ?wiecie, która zosta?a ju? obszernie przedstawiona w encyklice Sollicitudo rei socialis, mo?na doceni? znaczenie nieoczekiwanych i wiele obiecuj?cych wydarze? ostatnich lat. Ich punktem kulminacyjnym by?y niew?tpliwie wydarzenia roku 1989 w krajach Europy ?rodkowej i wschodniej, ale obejmuj? one okres d?u?szy i szerszy horyzont geograficzny. W ci?gu lat osiemdziesi?tych stopniowo upadaj? w niektórych krajach Ameryki ?aci?skiej, a tak?e Afryki i Azji, dyktatorskie rz?dy ucisku; inne Kraje podejmuj? trudny, ale owocny proces przechodzenia ku formom politycznym bardziej sprawiedliwym i zapewniaj?cym obywatelom pe?niejszy udzia? w ?yciu kraju. Wa?nym, a nawet decyduj?cym czynnikiem tego procesu by?a dzia?alno?? Ko?cio?a w obronie i dla umocnienia praw cz?owieka: w ?rodowiskach, które znalaz?y si? pod silnym wp?ywem ideologii, gdzie przynale?no?? do okre?lonej grupy zaciera?a ?wiadomo?? powszechnej ludzkiej godno?ci, Ko?ció? g?osi? z prostot? i moc?, ?e ka?dy cz?owiek - niezale?nie od osobistych przekona? - nosi w sobie obraz Boga, a zatem zas?uguje na szacunek. Z takim stanowiskiem identyfikowa?a si? cz?sto znaczna wi?kszo?? Narodu, co prowadzi?o do poszukiwania form walki i rozwi?za? politycznych bardziej uwzgl?dniaj?cych godno?? osoby.
Z tego procesu historycznego wy?oni?y si? nowe formy demokracji, których kruche jeszcze struktury polityczne i spo?eczne pozwalaj? ?ywi? nadziej? na przemiany, cho? obci??one s? hipotek? wielu jaskrawych niesprawiedliwo?ci i krzywd, a tak?e zrujnowan? gospodark? i g??bokimi konfliktami spo?ecznymi. Dzi?kuj?c wraz z ca?ym Ko?cio?em Bogu za ?wiadectwo, niejednokrotnie heroiczne, jakie liczni Pasterze, ca?e wspólnoty chrze?cija?skie, poszczególni wierni i inni ludzie dobrej woli sk?adali w tych trudnych warunkach, modl? si?, aby wspiera? On wszystkie wysi?ki zmierzaj?ce do budowania lepszej przysz?o?ci. Odpowiedzialno?? za to spoczywa nie tylko na obywatelach poszczególnych krajów, ale na wszystkich chrze?cijanach i ludziach dobrej woli. Chodzi o to, by ukaza?, ?e z?o?one problemy tych narodów mo?na rozwi?za? metod? dialogu i solidarno?ci, a nie walk? czy wojn? zmierzaj?c? do zniszczenia przeciwnika.
 
23. W?ród licznych przyczyn upadku systemów ucisku niektóre zas?uguj? na szczególne przypomnienie. Decyduj?cym czynnikiem, który da? pocz?tek zmianom, by?o niew?tpliwie pogwa?cenie praw pracy. Nie mo?na zapomina?, ?e zasadniczy kryzys ustrojów, które chc? uchodzi? za form? rz?dów czy wr?cz za dyktatur? robotników, rozpocz?? si? wielk? akcj? protestu, podj?t? w Polsce w imi? solidarno?ci. Rzesze robotników pozbawi?y prawomocno?ci ideologi?, która chce przemawia? w ich imieniu, a czerpi?c z w?asnego trudnego do?wiadczenia pracy i ucisku odnalaz?y czy niejako odkry?y na nowo poj?cia i zasady nauki spo?ecznej Ko?cio?a.
Zas?uguje dalej na podkre?lenie fakt, ?e do upadku tego ?bloku?, czy imperium doprowadza prawie wsz?dzie walka pokojowa, która pos?uguje si? jedynie broni? prawdy i sprawiedliwo?ci. Podczas gdy marksizm uwa?a?, ?e jedynie zaostrzaj?c sprzeczno?ci spo?eczne, mo?na je rozwi?za? poprzez gwa?towne starcie, to walka, która doprowadzi?a do upadku marksizmu, poszukuje wytrwale wszelkich dróg pertraktacji i dialogu, daje ?wiadectwo prawdzie, odwo?uje si? do sumienia przeciwnika i usi?uje rozbudzi? w nim poczucie wspólnej ludzkiej godno?ci.
Wydawa?o si?, ?e porz?dkiem europejskim, który wy?oni? si? z drugiej wojny ?wiatowej i zosta? usankcjonowany przez uk?ady ja?ta?skie, mog?a wstrz?sn?? jedynie kolejna wojna. Tymczasem zosta? on przezwyci??ony wysi?kiem ludzi, którzy nie uciekali si? do przemocy, za? odmawiaj?c konsekwentnie ust?pienia przed pot?g? si?y, zawsze umieli znale?? skuteczne formy ?wiadczenia o prawdzie. Taka postawa rozbroi?a przeciwnika, gdy? przemoc musi si? zawsze usprawiedliwia? k?amstwem, przybiera? fa?szywe pozory obrony jakiego? prawa czy odpowiedzi na czyj?? gro?b?54. Nie przestaj? dzi?kowa? Bogu, ?e wspar? ludzkie serca w czasie tej trudnej próby i prosz? Go, aby term przyk?ad by? na?ladowany w innych miejscach i w innych okoliczno?ciach; by ludzie nauczyli si? walczy? o sprawiedliwo?? bez uciekania si? do przemocy, wyrzekaj?c si? walki klas w sporach wewn?trznych i wojny w konfliktach mi?dzynarodowych.
 
24. Drugim czynnikiem kryzysu jest niew?tpliwie niesprawno?? systemu gospodarczego, której nie nale?y rozpatrywa? jedynie jako problemu technicznego, ale raczej nale?y widzie? w tym nast?pstwo pogwa?cenia praw cz?owieka do inicjatywy, do w?asno?ci i do wolno?ci w dziedzinie ekonomicznej. Z tym aspektem nale?y z kolei po??czy? wymiar kulturowy i narodowy: nie mo?na zrozumie? cz?owieka, analizuj?c jedynie jego aktywno?? gospodarcz?, tak jak nie mo?na go okre?li? tylko na podstawie jego przynale?no?ci klasowej. Zrozumienie cz?owieka jest bardziej wyczerpuj?ce, gdy widzi si? go w kontek?cie kultury, poprzez j?zyk, histori? i postawy przyjmowane wobec podstawowych faktów egzystencjalnych, takich jak narodziny, mi?o??, praca, ?mier?. Osi? ka?dej kultury jest postawa cz?owieka wobec najwi?kszej tajemnicy: tajemnicy Boga. Kultury poszczególnych narodów s? w istocie rzeczy ró?nymi odpowiedziami na pytanie o sens osobistej egzystencji: gdy to pytanie zostanie uchylone, kultura i ?ycie moralne Narodów ulegaj? rozk?adowi. Dlatego walka w obronie pracy zosta?a spontanicznie po??czona z walk? o kultur? i prawa narodowe.
Prawdziw? jednak?e przyczyn? tych ?rzeczy nowych? jest pustka duchowa wytworzona przez ateizm, który pozostawi? m?ode pokolenia bez drogowskazów, a nierzadko doprowadza? do tego, i? w nieustannym poszukiwaniu w?asnej to?samo?ci i sensu ?ycia odkrywa?y one na nowo religijne korzenie kultury swych narodów oraz sam? osob? Chrystusa, jako adekwatn? egzystencjalnie odpowied? na pragnienie dobra, prawdy i ?ycia, obecne w sercu ka?dego cz?owieka. Poszukiwanie to czerpa?o energi? ze ?wiadectwa ludzi, którzy w trudnych warunkach i po?ród prze?ladowa? pozostali wierni Bogu. Marksizm zapowiada?, ?e wykorzeni potrzeb? Boga z serca cz?owieka, ale rzeczywisto?? dowiod?a, ?e nie da si? tego dokona?, nie zadaj?c gwa?tu ludzkiemu sercu.
 
25. Wydarzenia roku 1989 s? przyk?adem zwyci?stwa woli dialogu i ducha ewangelicznego w zmaganiach z przeciwnikiem, który nie czuje si? zwi?zany zasadami moralnymi: s? zatem przestrog? dla tych, którzy w imi? realizmu politycznego chc? usun?? z areny politycznej prawo i moralno??. Nie ulega w?tpliwo?ci, ?e walka, która doprowadzi?a do przemian roku 1989, wymaga?a wielkiej przytomno?ci umys?u, umiarkowania, cierpie? i ofiar. W pewnym sensie zrodzi?a si? ona z modlitwy i z pewno?ci? by?aby nie do pomy?lenia bez nieograniczonego zaufania Bogu, który jest Panem historii i sam kszta?tuje serce cz?owieka. ??cz?c w?asne cierpienia za prawd? i za wolno?? z cierpieniem Chrystusa na Krzy?u, cz?owiek mo?e dokona? cudu pokoju i uczy si? dostrzega? w?ska nieraz ?cie?k? pomi?dzy ma?oduszno?ci?, która ulega z?u, a przemoc?, która chce je zwalcza?, a w rzeczywisto?ci je pomna?a.
Nie mo?na jednak pomija? niezliczonych uwarunkowa?, w których urzeczywistnia si? wolno?? pojedynczego cz?owieka: to prawda, ?e wp?ywaj? one na wolno??, ale nie determinuj? jej do ko?ca; u?atwiaj? albo utrudniaj? korzystanie z niej, ale nie mog? jej zniszczy?. Lekcewa?enie natury cz?owieka, stworzonego dla wolno?ci, jest nie tylko niedozwolone z punktu widzenia etycznego, ale i praktycznie niemo?liwe. Gdzie organizacja spo?ecze?stwa ogranicza czy wr?cz eliminuje sfer? wolno?ci, przys?uguj?cej obywatelom, tam ?ycie spo?eczne ulega stopniowemu rozk?adowi i zamiera.
Ponadto cz?owiek stworzony do wolno?ci nosi w sobie ran? grzechu pierworodnego, który stale poci?ga go ku z?u i sprawia, ?e potrzebuje on odkupienia. Nauka ta jest nie tylko integralna cz??ci? chrze?cija?skiego Objawienia, ale ma równie? du?? warto?? hermeneutyczn? gdy? pozwala zrozumie? ludzk? rzeczywisto??. Cz?owiek d??y do dobra, ale jest równie? zdolny do z?a; potrafi wznie?? si? ponad swoj? dora?n? korzy??, pozostaj?c jednak do niej przywi?zany. Porz?dek spo?eczny b?dzie tym trwalszy, im w wi?kszej mierze b?dzie uwzgl?dnia? ten fakt i nie b?dzie przeciwstawia? korzy?ci osobistej interesowi spo?ecze?stwa jako ca?o?ci, a raczej szuka? b?dzie sposobów ich owocnej koordynacji. W istocie, tam gdzie indywidualny zysk jest przemoc? zniesiony, zast?puje si? go ci??kim systemem biurokratycznej kontroli, który pozbawia cz?owieka inicjatywy i zdolno?ci twórczej. Gdy ludzie s?dz?, ?e posiedli tajemnice doskona?ej organizacji spo?ecznej, która eliminuje z?o, s?dz? tak?e, i? mog? stosowa? wszelkie ?rodki, tak?e przemoc czy k?amstwo, by j? urzeczywistni?. Polityka staje si? wówczas ??wieck? religi??, która ?udzi si?, ?e buduje w ten sposób raj na ziemi. ?adnego jednak wyposa?onego w organizacj? polityczn? spo?ecze?stwa, które posiada w?asn? autonomi? i prawa55, nie mo?na nigdy myli? z Królestwem Bo?ym. Ewangeliczna przypowie?? o dobrym nasieniu i chwa?cie (por. Mt 13, 24-30. 36-43) uczy nas, ?e jedynie Bóg mo?e oddziela? tych, którzy nale?? do Królestwa, od tych, którzy nale?? do Z?ego, i ?e tego rodzaju s?d b?dzie mia? miejsce na ko?cu czasów. Roszcz?c sobie prawo do formu?owania tego s?du ju? teraz, cz?owiek stawia siebie na miejscu Boga i sprzeciwia si? Jego cierpliwo?ci.
Dzi?ki ofierze Chrystusa na Krzy?u zwyci?stwo Królestwa Bo?ego dokona?o si? raz na zawsze, niemniej jednak chrze?cijanin musi walczy? z pokusami i z si?ami z?a. Dopiero na ko?cu dziejów Pan powróci w chwale na s?d ostateczny (por. Mt 25, 31) i ustanowi nowe niebiosa i now? ziemi? (por. 2 P 3,13; Ap 21,1), dopóki jednak trwa czas, w sercu ludzkim wci?? toczy si? walka pomi?dzy dobrem a z?em.
Nauczanie Pisma ?wi?tego o losach Królestwa Bo?ego nie pozostaje bez zwi?zku z ?yciem spo?eczno?ci doczesnych, które - zgodnie z tym okre?leniem - istniej? w czasie i w konsekwencji znamionuje je niedoskona?o?? i przemijalno??. Królestwo Bo?e obecne w ?wiecie, nie b?d?c ze ?wiata, o?wieca porz?dek spo?eczno?ci ludzkiej, a energie ?aski przenikaj? go i o?ywiaj?. W ten sposób mo?na lepiej zrozumie? potrzeby spo?ecze?stwa godnego cz?owieka, naprawi? wypaczenia, zach?ca? do odwa?nego dzia?ania w s?u?bie dobra. Do tego dzie?a przepajania duchem Ewangelii rzeczywisto?ci ludzkich powo?ani s?, razem ze wszystkimi lud?mi dobrej woli, chrze?cijanie, a w szczególny sposób ?wieccy56.
 
26. Wydarzenia roku 1989, które rozgrywa?y si? g?ównie w krajach wschodniej i ?rodkowej Europy, maj? znaczenie uniwersalne, poniewa? ich pozytywne i negatywne konsekwencje dotycz? ca?ej rodziny ludzkiej. Nast?pstwa te nie maj? charakteru mechanicznego ani fatalistycznego, stanowi? raczej okazje, w których ludzka wolno?? mo?e wspó?pracowa? z mi?osiernym planem Boga dzia?aj?cego w historii.
Pierwsz? z owych konsekwencji by?o w niektórych krajach spotkanie pomi?dzy Ko?cio?em a ruchem robotniczym, zrodzone z reakcji o charakterze etycznym i wyra?nie chrze?cija?skim na sytuacj? powszechnej niesprawiedliwo?ci. Przez okres oko?o stu lat, z powodu przekonania, ?e aby skutecznie walczy? z uciskiem, proletariat musi przyswoi? sobie teorie materialistyczne i ekonomistyczne, ten?e ruch robotniczy cz??ciowo znalaz? si? pod przemo?nym wp?ywem marksizmu.
Gdy marksizm znalaz? si? w kryzysie, zacz??y wy?ania? si? spontaniczne formy ?wiadomo?ci robotniczej, które wyra?aj? ??danie sprawiedliwo?ci i uznania godno?ci pracy, zgodnie z nauk? spo?eczn? Ko?cio?a57. Ruch robotniczy w??cza si? w szerszy ruch ludzi pracy i ludzi dobrej woli na rzecz wyzwolenia osoby ludzkiej i afirmacji jej praw; ogarnia on wiele krajów i nie zamierzaj?c tworzy? opozycji wobec Ko?cio?a katolickiego, patrzy na? z zainteresowaniem.
Kryzys marksizmu nie oznacza uwolnienia ?wiata od sytuacji niesprawiedliwo?ci i ucisku, z których marksizm, traktuj?c je instrumentalnie, czerpa? po?ywk?. Tym, którzy dzisiaj poszukuj? nowej autentycznej teorii i praktyki wyzwolenia, Ko?ció? ofiarowuje nie tylko sw? doktryn? spo?eczn? i w ogóle nauk? o osobie ludzkiej, odkupionej przez Chrystusa, lecz tak?e swoje konkretne zaanga?owanie i pomoc w zwalczaniu upo?ledzenia spo?ecznego i cierpienia.
W niedawnej przesz?o?ci szczere pragnienie, by opowiedzie? si? po stronie uci?nionych i by nie znale?? si? poza biegiem historii, doprowadzi?o licznych wierz?cych do szukania na ró?ne sposoby niemo?liwego do znalezienia kompromisu mi?dzy marksizmem a chrze?cija?stwem. Tera?niejszo??, przezwyci??aj?c wszystko to, co w owych próbach by?o skazane na niepowodzenie, sk?ania do potwierdzenia warto?ci autentycznej teologii ca?o?ciowego wyzwolenia cz?owieka58. Rozwa?ane z tego punktu widzenia wydarzenia 1989 roku s? równie wa?ne dla krajów ?rodkowej i wschodniej Europy, jak i dla krajów tzw. Trzeciego ?wiata, poszukuj?cych drogi swego rozwoju.
 
27. Drugie nast?pstwo dotyczy Narodów Europy. Liczne niesprawiedliwo?ci indywidualne i spo?eczne, obejmuj?ce regiony i narody, pope?nione zosta?y w latach, kiedy panowa? komunizm, a tak?e wcze?niej; nagromadzi?o si? wiele nienawi?ci i uraz. Istnieje realne niebezpiecze?stwo, ?e po upadku dyktatury wybuchn? one na nowo, powoduj?c powa?ne konflikty i rozlew krwi, je?li zabraknie postawy moralnej i ?wiadomego wysi?ku, by dawa? ?wiadectwo prawdzie, jak to mia?o miejsce w czasach minionych. Nale?y ?yczy? sobie, by nienawi?? i przemoc nie zatriumfowa?y w sercach tych zw?aszcza, którzy walcz? o sprawiedliwo??, i aby wszystkich przenika? duch pokoju i przebaczenia.
Trzeba jednak podejmowa? konkretne dzia?ania zmierzaj?ce do stworzenia b?d? umocnienia mi?dzynarodowych struktur, które w przypadku konfliktów mi?dzy narodami s? w stanie interweniowa? i proponowa? s?uszne rozstrzygni?cia, zapewniaj?c poszanowanie praw ka?dego z nich, osi?gni?cie sprawiedliwego porozumienia i pokojowego uk?adu, szanuj?cego prawa innych. To wszystko jest niezb?dne dla narodów europejskich, ze sob? z??czonych wi?zi? wspólnej kultury i tysi?cletniej historii. Trzeba podj?? ogromny wysi?ek moralnej i gospodarczej odbudowy krajów, które odesz?y od komunizmu. Bardzo d?ugo wypaczeniu ulega?y nawet najbardziej elementarne stosunki gospodarcze, a podstawowe cnoty zwi?zane z dziedzin? ?ycia gospodarczego, takie jak prawdomówno??, wiarygodno?? i pracowito??, zosta?y wykorzenione. Konieczna jest cierpliwa odbudowa materialna i moralna, podczas gdy tymczasem wyczerpane d?ugotrwa?ymi wyrzeczeniami Narody domagaj? si? od rz?dz?cych natychmiastowych i namacalnych rezultatów: dobrobytu i odpowiedniego zaspokojenia ich s?usznych aspiracji.
Upadek marksizmu naturalnie poci?gn?? za sob? daleko id?ce skutki w tym, co wi??e si? z podzia?em globu ziemskiego na zamkni?te wobec siebie i zazdro?nie rywalizuj?ce ?wiaty. Ja?niej ukaza? realn? wspó?zale?no?? narodów oraz to, ?e ludzka praca ze swej natury powinna narody jednoczy?, a nie dzieli?. Pokój i pomy?lno?? bowiem s? dobrami, które nale?? do ca?ego rodzaju ludzkiego, i nie mo?na korzysta? z nich w sposób w?a?ciwy i trwa?y, je?eli s? osi?gane i u?ywane kosztem innych ludów i narodów, z pogwa?ceniem ich praw, czy pozbawieniem ich dost?pu do ?róde? dobrobytu.
 
28. Dla niektórych krajów Europy rozpoczyna si? w pewnym sensie dopiero teraz prawdziwy okres powojenny. Radykalna reorganizacja gospodarki do niedawna skolektywizowanej stwarza problemy i wymaga wyrzecze? porównywalnych z tymi, które po drugiej wojnie ?wiatowej podj??y kraje zachodniej Europy dla dokonania w?asnej odbudowy. W obecnej trudnej sytuacji inne narody powinny solidarnie wspiera? by?e kraje komunistyczne. Oczywi?cie, one same musz? si? sta? pierwszymi twórcami w?asnego rozwoju; trzeba jednak im to w sposób racjonalny umo?liwi?, co z kolei wymaga pomocy innych krajów. Zreszt?, aktualne trudno?ci i niedostatek s? skutkiem historycznego procesu, w którym kraje te by?y cz?sto przedmiotem, a nie podmiotem, a zatem ich sytuacja nie jest wynikiem wolnego wyboru czy pope?nionych b??dów, lecz narzuconego przemoc? ci?gu tragicznych wydarze? historycznych, które uniemo?liwi?y im pój?cie drog? gospodarczego i obywatelskiego rozwoju.
Pomoc ze strony innych krajów, zw?aszcza europejskich, które uczestniczy?y w tej samej historii i ponosz? za ni? odpowiedzialno??, jest wymogiem sprawiedliwo?ci. Le?y to jednak równie? w interesie Europy i s?u?y jej ogólnemu dobru. Europa bowiem nie b?dzie mog?a ?y? w pokoju, je?li pojawiaj?ce si?, jako nast?pstwo przesz?o?ci, ró?nego rodzaju konflikty zaostrz? si? na skutek gospodarczego chaosu, duchowego niedosytu i rozpaczy.
Ta potrzeba nie mo?e jednak prowadzi? do os?abienia wysi?ków podejmowanych w celu niesienia pomocy i wsparcia krajom Trzeciego ?wiata, znajduj?cym si? cz?sto w jeszcze wi?kszym niedostatku i ubóstwie59. Konieczny b?dzie nadzwyczajny wysi?ek uruchomienia zasobów, których ?wiatu jako ca?o?ci nie brakuje, dla wzrostu gospodarczego i wspólnego rozwoju, przy jednoczesnej rewizji skali warto?ci i priorytetów, na których opieraj? si? decyzje gospodarcze i polityczne. Olbrzymie zasoby stan? si? dost?pne dzi?ki rozwi?zaniu wielkich struktur militarnych, utworzonych na wypadek konfliktu mi?dzy Wschodem i Zachodem. Mog? si? one okaza? jeszcze wi?ksze, je?li si? uda wprowadzi? skuteczne, alternatywne w stosunku do wojny sposoby rozwi?zywania konfliktów, a nast?pnie upowszechni? zasad? kontroli i redukcji zbroje? równie? w krajach Trzeciego ?wiata, stosuj?c odpowiednie ?rodki przeciwko handlowi broni?60. Przede wszystkim jednak b?dzie musia? znikn?? ten typ mentalno?ci, która ubogich ludzi i narody - traktuje jako ci??ar i jako dokuczliwych natr?tów, roszcz?cych sobie pretensje do u?ytkowania tego, co wytworzyli inni. Ubodzy domagaj? si? prawa do uczestnictwa w u?ytkowaniu dóbr materialnych i chc?, aby wykorzystano ich zdolno?? do pracy w budowaniu ?wiata sprawiedliwszego i szcz??liwszego dla wszystkich. Pod?wigni?cie ubogich jest wielk? szans? dla moralnego, kulturalnego, a tak?e gospodarczego wzrostu ca?ej ludzko?ci.
 
29. Rozwoju nie nale?y ponadto pojmowa? w znaczeniu wy??cznie gospodarczym, ale w sensie integralnie ludzkim61. Jego celem nie jest tylko zrównanie poziomu ?ycia wszystkich narodów z poziomem, który dzi? osi?gn??y kraje najbogatsze, ale tworzenie solidarn? prac? ?ycia bardziej godnego, konkretne przyczynianie si? do umocnienia godno?ci i rozwoju uzdolnie? twórczych ka?dej poszczególnej osoby, jej zdolno?ci do odpowiedzi na w?asne powo?anie, a wi?c na zawarte w nim Bo?e wezwanie. Szczytem rozwoju jest zatem mo?liwo?? korzystania z prawa-obowi?zku szukania Boga, poznawania Go i ?ycia zgodnie z tym poznaniem62. W ustrojach totalitarnych i autokratycznych zosta?a doprowadzona do ostateczno?ci zasada pierwsze?stwa si?y przed rozs?dkiem. Zmuszono cz?owieka do poddania si? ?wiatopogl?dowi narzuconemu si??, a nie wypracowanemu przez wysi?ek w?asnego rozumu i korzystanie z w?asnej wolno?ci. Nale?y t? zasad? odwróci? i uzna? w ca?o?ci prawa ludzkiego sumienia, zwi?zanego tylko prawda, czy to naturaln?, czy te? objawion?. Uznanie tych praw stanowi pierwsz? zasad? wszelkiego porz?dku politycznego prawdziwie wolnego63. T? zasad? trzeba potwierdzi? z wielu powodów:
a) dlatego, ?e wyst?puj?ce w ró?nych formach totalitaryzm i autokratyzm nie zosta?y jeszcze ca?kowicie przezwyci??one, a nawet istnieje niebezpiecze?stwo, ?e od?yj? na nowo: wymaga to wyt??onej wspó?pracy i solidarno?ci wszystkich krajów;
b) dlatego, ?e w krajach rozwini?tych prowadzi si? niekiedy przesadn? propagand? warto?ci czysto utylitarnych, rozbudzaj?c instynkty i niepohamowan? ch?? natychmiastowego zaspokojenia wszystkich pragnie?, co utrudnia uznanie i poszanowanie hierarchii prawdziwych warto?ci ludzkiej egzystencji;
c) dlatego, ?e w niektórych krajach pojawiaj? si? nowe formy fundamentalizmu religijnego, który w sposób zawoalowany czy nawet otwarcie uniemo?liwia mniejszo?ciom wyznaniowym pe?ne korzystanie z przys?uguj?cych im praw obywatelskich czy religijnych, utrudniaj?c im udzia? w ?yciu kulturalnym, ograniczaj?c prawo Ko?cio?a do przepowiadania Ewangelii i prawo ludzi s?uchaj?cych tego przepowiadania do przyj?cia go i nawrócenia si? do Chrystusa. ?aden autentyczny post?p nie jest mo?liwy bez poszanowania naturalnego i pierwotnego prawa cz?owieka do poznania prawdy i kierowania si? ni? w ?yciu. Z prawem tym wi??e si? inne, b?d?ce jego zastosowaniem i pog??bieniem, mianowicie prawo do odkrycia i przyj?cia w sposób wolny Jezusa Chrystusa, który jest prawdziwym dobrem cz?owieka64.


IV. W?ASNO?? PRYWATNA I POWSZECHNE PRZEZNACZENIE DÓBR

30. W encyklice Rerum novarum Leon XIII twierdzi? stanowczo, przytaczaj?c ró?ne argumenty, w opozycji do socjalizmu jego czasów, ?e prawo do w?asno?ci prywatnej ma charakter naturalny65. Tego prawa, podstawowego dla autonomii i rozwoju osoby, Ko?ció? nieustannie broni? a? po dzie? dzisiejszy. Ko?ció? naucza te?, ?e posiadanie dóbr nie jest prawem absolutnym, ale jako prawo ludzkie ze swej natury jest ograniczone.
G?osz?c prawo do w?asno?ci prywatnej, Papie? stwierdza? równie jasno, ?e ?u?ywanie ' dóbr, nale??ce do sfery wolno?ci, jest podporz?dkowane od pocz?tku powszechnemu przeznaczeniu wszystkich dóbr stworzonych, co zgodne jest tak?e z wol? Jezusa Chrystusa, objawion? w Ewangelii. Pisa? bowiem: ?W ten sposób bogaci otrzymuj? upomnienie (...), bogatych przera?a? winny niezwyk?e gro?by Jezusa Chrystusa, ?e wreszcie kiedy? b?d? musieli Bogu S?dziemu zda? naj?ci?lej spraw? z u?ywania dóbr doczesnych?, a cytuj?c ?w. Tomasza z Akwinu doda?: ?Je?li za? si? pytamy, jak nale?y u?ywa? bogactw, Ko?ció? bez wahania odpowiada: pod tym wzgl?dem cz?owiek nie powinien rzeczy zewn?trznych uwa?a? za w?asne, lecz za wspólne?, gdy? ?ponad prawa i s?dy ludzkie wznosi si? prawo i s?d Chrystusa?66.
Nast?pcy Leona XIII powtórzyli to dwoiste stwierdzenie: w?asno?? prywatna jest konieczna, a zatem godziwa, jednocze?nie za? obci??ona ograniczeniami67. Sobór Watyka?ski II przedstawi? raz jeszcze t? tradycyjn? nauk? w nast?puj?cych s?owach: ?Cz?owiek u?ywaj?c tych dóbr powinien uwa?a? rzeczy zewn?trzne, które posiada, nie tylko za w?asne, ale za wspólne w tym znaczeniu, by nie tylko jemu, ale i innym przynosi?y po?ytek?. A nast?pnie: ?W?asno?? prywatna lub pewne dysponowanie dobrami zewn?trznymi daj? ka?demu przestrze? koniecznie potrzebn? dla autonomii osobistej i rodzinnej, i nale?y je uwa?a? za poszerzenie niejako wolno?ci ludzkiej (...). W?asno?? prywatna ma z natury swojej charakter spo?eczny, oparty na prawie powszechnego przeznaczenia dóbr?68. Do tej doktryny nawi?za?em najpierw w przemówieniu na otwarcie III Konferencji Episkopatu Ameryki ?aci?skiej w Puebla, a nast?pnie w encyklikach Laborem exercens i Sollicitudo rei socialis69.
 
31. Odczytuj?c na nowo nauczanie o prawie do w?asno?ci i powszechnym przeznaczeniu dóbr w perspektywie naszych czasów, mo?na zapyta? o pochodzenie dóbr, które utrzymuj? cz?owieka przy ?yciu, zaspokajaj? jego potrzeby i s? przedmiotem jego praw.
Pierwszym ?ród?em wszystkiego, co dobre, jest sam akt Boga, który stworzy? ziemi? i cz?owieka, cz?owiekowi za? da? ziemi?, aby swoj? prac? czyni? j? sobie poddan? i cieszy? si? jej owocami (por. Rdz l, 28-29). Bóg da? ziemi? ca?emu rodzajowi ludzkiemu, aby utrzymywa?a wszystkich jego cz?onków, nie wykluczaj?c ani nie wyró?niaj?c nikogo. To stanowi uzasadnienie powszechnego przeznaczenia dóbr ziemi. Ona to przez sam? sw? urodzajno?? i zdolno?? zaspokajania potrzeb cz?owieka jest pierwszym darem, który Bóg ofiarowa? cz?owiekowi, aby utrzyma? go przy ?yciu. Ziemia za? nie wydaje owoców, je?li ten dar Bo?y nie spotyka si? z w?a?ciw? odpowiedzi? cz?owieka, któr? jest praca: w?a?nie przez prac? cz?owiek, korzystaj?c ze swej inteligencji i wolno?ci, zdolny jest panowa? nad ziemi? i czyni z niej swe mieszkanie. W ten sposób przyw?aszcza sobie cz??? ziemi, nabywaj?c j? w?a?nie poprzez prac?. Tu le?y pocz?tek w?asno?ci indywidualnej. Oczywi?cie nie mo?e przeszkadza? w tym, aby i inni ludzie posiedli cz??? daru Bo?ego, a nawet powinien wspó?dzia?a? z nimi, by wspólnie opanowywa? ziemi?.
W przesz?o?ci, u pocz?tków ka?dej ludzkiej spo?eczno?ci, wspó?dzia?a?y ze sob? zawsze te dwa czynniki: praca i ziemia; nie zawsze jednak pozostaj? one w tej samej relacji do siebie. Niegdy? naturalna urodzajno?? ziemi jawi?a si? i rzeczywi?cie by?a g?ównym czynnikiem bogactwa, a praca by?a niejako pomoc? i uzupe?nieniem dla tej urodzajno?ci. W naszych czasach wzrasta rola pracy ludzkiej jako czynnika wytwarzaj?cego dobra niematerialne i materialne; coraz wyra?niej te? widzimy, jak praca jednego cz?owieka splata si? w sposób naturalny z prac? innych ludzi. Dzisiaj bardziej ni? kiedykolwiek pracowa? znaczy pracowa? z innymi i pracowa? dla innych: znaczy robi? co? dla kogo?. Praca jest tym bardziej owocna i wydajna, im lepiej cz?owiek potrafi poznawa? mo?liwo?ci wytwórcze ziemi i g??biej odczytywa? potrzeby drugiego cz?owieka, dla którego praca jest wykonywana.
 
32. Istnieje jednak inna forma w?asno?ci, która szczególnie w naszych czasach nabiera znaczenia nie mniejszego ni? w?asno?? ziemi: jest to w?asno?? wiedzy, techniki i umiej?tno?ci. Bogactwo Krajów uprzemys?owionych polega o wiele bardziej na tym typie w?asno?ci, ani?eli na zasobach naturalnych.
Powiedzieli?my wy?ej, ?e cz?owiek pracuje z innymi lud?mi, uczestnicz?c w ?pracy spo?ecznej?, która obejmuje coraz szersze kr?gi. Je?li kto? wytwarza jaki? przedmiot, to czyni to na ogó? nie tylko dla w?asnego u?ytku, ale tak?e po to, by inni mogli go u?ywa? po zap?aceniu s?usznej ceny, ustalonej za wspóln? zgod? w drodze wolnej umowy. Otó? w?a?nie zdolno?? rozpoznawania w por? potrzeb innych ludzi oraz uk?adów czynników produkcyjnych najbardziej odpowiednich do ich zaspokojenia jest kolejnym wa?nym ?ród?em bogactwa wspó?czesnego spo?ecze?stwa. Istnieje zreszt? wiele dóbr, których nie mo?na w odpowiedni sposób wytworzy? prac? pojedynczego cz?owieka i które wymagaj? zmierzaj?cej do jednego celu wspó?pracy wielu osób. Zorganizowanie takiego wysi?ku, rozplanowanie go w czasie, zatroszczenie si?, by rzeczywi?cie odpowiada? temu, czemu ma s?u?y?, oraz podj?cie koniecznego ryzyka jest dzi? tak?e ?ród?em bogactwa spo?ecze?stwa. W ten sposób staje si? coraz bardziej oczywista i determinuj?ca rola zdyscyplinowanej i kreatywnej pracy ludzkiej oraz - jako cz??? istotna tej pracy - rola zdolno?ci do inicjatywy i przedsi?biorczo?ci70.
Ten proces, który w sposób konkretny i jasny ukazuje prawd? o osobie, prawd? nieustannie potwierdzan? przez chrze?cija?stwo, zas?uguje na uwag? i przychylno??. Istotnie, g?ównym bogactwem cz?owieka jest wraz z ziemi? sam cz?owiek. To w?a?nie jego inteligencja pozwala odkry? mo?liwo?ci produkcyjne ziemi i ró?norakie sposoby zaspokojenia ludzkich potrzeb. To jego zdyscyplinowana praca i solidarne wspó?dzia?anie z innymi umo?liwia tworzenie coraz szerszych i coraz bardziej godnych zaufania wspólnot pracy, maj?cych dokonywa? przekszta?ce? ?rodowiska naturalnego i ?rodowiska spo?ecznego. Proces ten wymaga zaanga?owania tak wa?nych cnót, jak rzetelno??, pracowito??, roztropno?? w podejmowaniu uzasadnionego ryzyka, wiarygodno?? i wierno?? w relacjach mi?dzyosobowych, m?stwo we wprowadzaniu w ?ycie decyzji trudnych i bolesnych, lecz koniecznych dla wspólnej pracy przedsi?biorstwa i dla zapobie?enia ewentualnym katastrofom.
Wspó?czesna ekonomia przedsi?biorstwa zawiera aspekty pozytywne, których korzeniem jest wolno?? osoby, wyra?aj?ca si? w wielu dziedzinach, mi?dzy innymi w dziedzinie gospodarczej. Ekonomia bowiem jest jedn? z dziedzin wielorakiej ludzkiej dzia?alno?ci i podobnie jak w ka?dej z nich obowi?zuje w niej prawo do wolno?ci oraz obowi?zek odpowiedzialnego z niej korzystania. Trzeba tu jednak podkre?li? specyficzne ró?nice pomi?dzy tymi tendencjami wspó?czesnego spo?ecze?stwa a tendencjami wyst?puj?cymi w spo?ecze?stwie przesz?o?ci nawet niedawnej. Niegdy? decyduj?cym czynnikiem produkcji by?a ziemia, a pó?niej kapita?, rozumiany jako wyposa?enie w maszyny i dobra s?u??ce jako narz?dzie, dzi? za? czynnikiem decyduj?cym w coraz wi?kszym stopniu jest sam cz?owiek; to jest jego zdolno?ci poznawcze, wyra?aj?ce si? w przygotowaniu naukowym, zdolno?ci do uczestniczenia w solidarnej organizacji, umiej?tno?? wyczuwania i zaspokajania potrzeb innych ludzi.
 
33. Nale?y jednak ostrzec oraz ujawni? niebezpiecze?stwa i problemy zwi?zane z tego rodzaju procesem. Istotnie, wielu, mo?e nawet znaczna wi?kszo?? ludzi, nie rozporz?dza takimi narz?dziami, które pozwoli?yby im rzeczywi?cie i w sposób godny przenikn?? do wn?trza systemu przedsi?biorstwa, w którym praca zajmuje miejsce centralne. Nie jest dla nich dost?pne zdobycie podstawowych wiadomo?ci, które pozwoli?yby im wyrazi? ich zdolno?? tworzenia i rozwin?? swe mo?liwo?ci. Nie maj? oni mo?liwo?ci wej?cia w uk?ad znajomo?ci i wzajemnych powi?za?, które by im pozwoli?y cieszy? si? uznaniem i wykorzysta? posiadane przymioty. Krótko mówi?c, s? oni, je?li nie wyzyskiwani, to w znacznej mierze pozostawieni na marginesie, i rozwój gospodarczy dokonuje si?, rzec mo?na, ponad ich g?owami, o ile wprost nie ogranicza ju? i tak zaw??onej przestrzeni ich dzia?alno?ci gospodarczej, z której ?yj?. Nie wytrzymuj?c konkurencji towarów produkowanych nowymi sposobami i zaspokajaj?cych potrzeby, którym przedtem mogli sprosta? przy pomocy tradycyjnych form organizacyjnych, zwabieni blaskiem bogactwa nieosi?galnego dla nich i równocze?nie przymuszani konieczno?ci?, ludzie ci wype?niaj? miasta Trzeciego ?wiata, cz?sto wykorzenieni kulturowo i zagro?eni tymczasowo?ci?, bez mo?liwo?ci integracji. Nie przyznaje si? im ?adnej godno?ci czy realnych ludzkich mo?liwo?ci, cz?sto usi?uj?c wyeliminowa? ich z historii przez stosowan? w ró?nych formach przymusow? kontrol? demograficzn?, sprzeczn? z ludzk? godno?ci?.
Wielu innych ludzi nie ?yje co prawda w warunkach upo?ledzenia spo?ecznego, ale w warunkach zmuszaj?cych ich do nieustannej walki o zaspokojenie podstawowych potrzeb, a wi?c w sytuacji, która rz?dzi si? zasadami pierwotnego, ?bezlitosnego ' kapitalizmu i w której wyst?puj? najbardziej ponure zjawiska pierwszej fazy industrializacji. W innych przypadkach centralnym elementem procesu gospodarczego pozostaje ziemia, a ci co j? uprawiaj?, nie s? jej w?a?cicielami i ?yj? w warunkach na po?y feudalnych71. W podobnych sytuacjach mo?na dzi? jeszcze, jak w czasach encykliki Rerum novarum, mówi? o nieludzkim wyzysku. Pomimo wielkich przeobra?e?, które dokona?y si? w najbardziej rozwini?tych spo?ecze?stwach, niedostatki kapitalizmu w dziedzinie humanitarnej, prowadz?ce do dominacji rzeczy nad lud?mi, bynajmniej nie zanik?y; przeciwnie, ubodzy cierpi? dzi? nie tylko z powodu braku dóbr materialnych, ale tak?e braku wiedzy i umiej?tno?ci, co nie pozwala im wyj?? ze stanu upokarzaj?cego podporz?dkowania.
Niestety w takich warunkach ?yje jeszcze znaczna wi?kszo?? mieszka?ców Trzeciego ?wiata. By?oby jednak b??dem rozumienie poj?cia ?Trzeci ?wiat? w znaczeniu czysto geograficznym. W niektórych jego rejonach i w niektórych kr?gach spo?ecznych zosta?y zapocz?tkowane procesy rozwojowe, zmierzaj?ce do lepszego wykorzystania nie tyle zasobów materialnych, co ?zasobów ludzkich?.
Jeszcze niedawno g?oszono tez?, ?e kraje ubo?sze, aby si? rozwija?, musz? si? odizolowa? od rynków ?wiatowych i zaufa? jedynie w?asnym si?om. Do?wiadczenia ostatnich lat wykaza?y, ?e kraje, które wybra?y izolacj?, zatrzyma?y si? lub cofn??y w rozwoju, natomiast posun??y si? naprzód te, które umia?y si? w??czy? w ogólny system wzajemnych powi?za? gospodarczych na poziomie mi?dzynarodowym. Wydaje si? zatem, ?e najwi?kszym problemem jest uzyskanie równoprawnego dost?pu do rynku mi?dzynarodowego, opartego nie na jednostronnej zasadzie eksploatacji zasobów naturalnych, ale na lepszym wykorzystaniu potencja?u ludzkiego72.
Zjawiska typowe dla Trzeciego ?wiata wyst?puj? jednak równie? w krajach rozwini?tych, gdzie nieustanne zmiany sposobów produkcji i u?ytkowania dóbr dewaluuj? pewne zdobyte ju? umiej?tno?ci i sprawdzone dot?d przygotowanie zawodowe, zmuszaj?c do nieustannego zdobywania nowych kwalifikacji i przystosowywania si? do zmian. Ci, którzy nie potrafi? dotrzyma? kroku post?powi czasu, ?atwo mog? znale?? si? na marginesie, a wraz z nimi ludzie starzy, m?odzie? nie umiej?ca w??czy? si? w pe?ni w ?ycie spo?ecze?stwa i w ogóle jednostki najs?absze i tak zwany Czwarty ?wiat. Równie? sytuacja kobiety w tych warunkach nie jest bynajmniej ?atwa.
 
34. Wydaje si?, ?e zarówno wewn?trz poszczególnych narodów, jak i w relacjach mi?dzynarodowych wolny rynek jest najbardziej skutecznym narz?dziem wykorzystania zasobów i zaspokajania potrzeb. Dotyczy to jednak tylko tych potrzeb, za których zaspokojenie mo?na zap?aci?, to jest które dysponuj? si?? nabywcz?, i tych zasobów, które ?nadaj? si? do sprzedania?, czyli mog? uzyska? odpowiedni? cen?. Istniej? jednak liczne ludzkie potrzeby, które nie maj? dost?pu do rynku. W imi? sprawiedliwo?ci i prawdy nie wolno dopu?ci? do tego, aby podstawowe ludzkie potrzeby pozosta?y nie zaspokojone i do wyniszczenia z tego powodu ludzkich istnie?. Konieczne jest te? udzielenie ludziom potrzebuj?cym pomocy w zdobywaniu wiedzy, we w??czaniu si? w system wzajemnych powi?za?, w rozwini?ciu odpowiednich nawyków, które pozwol? im lepiej wykorzysta? w?asne zdolno?ci i zasoby. Wa?niejsze ni? logika wymiany równowarto?ci i ni? ró?ne formy sprawiedliwo?ci, które si? z tym wi???, jest to, co nale?y si? cz?owiekowi, poniewa? jest cz?owiekiem, ze wzgl?du na jego wznios?? godno??. To, co nale?y si? cz?owiekowi, musi gwarantowa? mo?liwo?? prze?ycia i wniesienia czynnego wk?adu w dobro wspólne ludzko?ci.
W warunkach Trzeciego ?wiata zachowuj? sw? wag?, a w niektórych wypadkach musz? dopiero zosta? osi?gni?te, cele wskazane przez encyklik? Rerum novarum, by nie sprowadza? ludzkiej pracy i samego cz?owieka do poziomu zwyk?ego towaru: p?aca wystarczaj?ca na utrzymanie rodziny; ubezpieczenia spo?eczne dla ludzi starych i bezrobotnych, odpowiednia ochrona warunków pracy.
 
35. Otwieraj? si? tu wielkie i bogate mo?liwo?ci zaanga?owania oraz walki w imi? sprawiedliwo?ci dla zwi?zków zawodowych i innych organizacji pracowniczych, które broni? praw ludzi pracy i ochraniaj? ich podmiotowo??, spe?niaj?c jednocze?nie istotn? funkcj? kulturow?. Nale?y umo?liwi? pracownikom uczestniczenie w sposób bardziej pe?ny i godny w ?yciu Narodu i wspiera? ich w procesie rozwoju.
W tym sensie s?usznie mo?na mówi? o walce z ustrojem gospodarczym rozumianym jako system zabezpieczaj?cy absolutn? dominacj? kapita?u oraz w?asno?ci narz?dzi produkcji i ziemi nad podmiotowo?ci? i wolno?ci? pracy cz?owieka73. W walce z tym systemem, modelem alternatywnym nie jest system socjalistyczny, który w rzeczywisto?ci okazuje si? kapitalizmem pa?stwowym, lecz spo?ecze?stwo, w którym istniej?: wolno?? pracy przedsi?biorczo?? i uczestnictwo. Tego rodzaju spo?ecze?stwo nie przeciwstawia si? wolnemu rynkowi, ale domaga si?, by poprzez odpowiedni? kontrol? ze strony si? spo?ecznych i pa?stwa by?o zagwarantowane zaspokojenie podstawowych potrzeb ca?ego spo?ecze?stwa.
Ko?ció? uznaje pozytywn? rol? zysku jako wska?nika dobrego funkcjonowania przedsi?biorstwa: gdy przedsi?biorstwo wytwarza zysk, oznacza to, ?e czynniki produkcyjne zosta?y w?a?ciwie zastosowane a odpowiadaj?ce im potrzeby ludzkie - zaspokojone. Jednak?e zysk nie jest jedynym wska?nikiem dobrego funkcjonowania przedsi?biorstwa. Mo?e si? zdarzy?, ?e mimo poprawnego rachunku ekonomicznego, ludzie, którzy stanowi? najcenniejszy maj?tek przedsi?biorstwa, s? poni?ani i obra?a si? ich godno??. Jest to nie tylko moralnie niedopuszczalne, lecz na d?u?sz? met? musi te? negatywnie odbi? si? na gospodarczej skuteczno?ci przedsi?biorstwa. Celem za? przedsi?biorstwa nie jest po prostu wytwarzanie zysku, ale samo jego istnienie jako wspólnoty ludzi, którzy na ró?ny sposób zd??aj? do zaspokojenia swych podstawowych potrzeb i stanowi? szczególn? grup? s?u??c? ca?emu spo?ecze?stwu. Zysk nie jest jedynym regulatorem ?ycia przedsi?biorstwa; obok niego nale?y bra? pod uwag? czynniki ludzkie i moralne, które z perspektywy d?u?szego czasu okazuj? si? przynajmniej równie istotne dla ?ycia przedsi?biorstwa.
Przekonali?my si?, ?e nie do przyj?cia jest twierdzenie, jakoby po kl?sce socjalizmu realnego kapitalizm pozosta? jedynym modelem organizacji gospodarczej. Nale?y obala? bariery i monopole, które wielu narodom nie pozwalaj? na w??czenie si? w ogólny proces rozwoju i wszystkim - jednostkom i narodom - zapewni? podstawowe warunki uczestnictwa w nim. Osi?gni?cie tego celu wymaga planowych i odpowiedzialnych dzia?a? ca?ej wspólnoty mi?dzynarodowej. Narody silniejsze musz? nauczy? si? dawa? s?abszym szans? w??czenia si? w ?ycie mi?dzynarodowe, a narody s?absze musz? umie? wykorzystywa? tego rodzaju okazje, tak?e za cen? koniecznych wysi?ków i ofiar, zapewniaj?c stabilno?? sytuacji politycznej i gospodarczej oraz pewno?? perspektyw na przysz?o??, dbaj?c o doskonalenie kwalifikacji w?asnych pracowników i kszta?cenie przedsi?biorców kompetentnych i ?wiadomych swej odpowiedzialno?ci74.
Podejmowane obecnie w tym zakresie wysi?ki utrudnia powa?ny, w znacznej mierze jeszcze nie rozwi?zany problem zagranicznego zad?u?enia krajów najubo?szych. Niew?tpliwie zasada, ?e d?ugi winny by? sp?acane, jest s?uszna; ??da? jednak lub oczekiwa? sp?aty, gdy to narzuca?oby w istocie decyzje polityczne skazuj?ce ca?e narody na g?ód i rozpacz nie by?oby rzecz? godziw?. Nie mo?na wymaga?, by zaci?gni?te d?ugi by?y sp?acane za cen? zbyt dotkliwych wyrzecze?. W takich sytuacjach nale?y poszukiwa? sposobów - i to w niektórych przypadkach ju? si? czyni - zmniejszenia, odroczenia czy nawet umorzenia d?ugu, zgodnie z podstawowym prawem narodów do istnienia i post?pu.
 
36. Wypada teraz zwróci? uwag? na specyficzne problemy i zagro?enia, które powstaj? w najbardziej rozwini?tych strukturach gospodarczych i wi??? si? z ich charakterystycznymi cechami. W poprzednich fazach rozwoju cz?owiek ?y? zawsze w obliczu konieczno?ci: jego potrzeby by?y nieliczne, narzucone poniek?d przez obiektywne struktury jego cielesnej natury, dzia?alno?? za? gospodarcza by?a nastawiona na ich zaspokojenie. Jest jednak oczywiste, ?e dzi? problem polega nie tylko na tym, by dostarczy? cz?owiekowi odpowiedni? ilo?? dóbr, ale tak?e by zaspokoi? zapotrzebowanie na jako??: jako?? towarów produkowanych i konsumowanych, jako?? us?ug, z których si? korzysta, jako?? ?rodowiska naturalnego i ?ycia w ogóle.
D??enie do coraz lepszych i bardziej zadowalaj?cych warunków ?ycia i coraz wi?kszej zamo?no?ci jest samo w sobie uzasadnione; trudno jednak nie podkre?li? zwi?zanych z tym etapem rozwoju nowych obowi?zków i niebezpiecze?stw. W sposobie powstawania i okre?lania nowych potrzeb zawsze si? wyra?a mniej lub bardziej s?uszna koncepcja cz?owieka i jego prawdziwego dobra. Poprzez decyzje dotycz?ce produkcji i konsumpcji ujawnia si? okre?lona kultura jako ogólna koncepcja ?ycia. To w?a?nie tutaj powstaje zjawisko konsumizmu. Okre?laj?c nowe potrzeby i nowe sposoby ich zaspokajania, koniecznie nale?y si? kierowa? integraln? wizj? cz?owieka, która ogarnia wszystkie wymiary jego istnienia i która wymiary materialne i instynktowne podporz?dkowuje wewn?trznym i duchowym. Natomiast odwo?ywanie si? bezpo?rednio do jego instynktów i ignorowanie na ró?ne sposoby jego wolnej i ?wiadomej natury osobowej mo?e prowadzi? do wytworzenia nawyków konsumpcyjnych i stylów ?ycia obiektywnie niegodziwych lub szkodliwych dla fizycznego i duchowego zdrowia. W samym systemie gospodarczym nie ma kryteriów pozwalaj?cych na poprawne odró?nienie nowych i doskonalszych form zaspokajania ludzkich potrzeb od potrzeb sztucznie stwarzanych, przeszkadzaj?cych kszta?towaniu si? dojrza?ej osobowo?ci. Dlatego pilnie potrzebna jest tu wielka praca na polu wychowania i kultury, obejmuj?ca przygotowanie konsumentów do odpowiedzialnego korzystania z prawa wyboru, kszta?towanie g??bokiego poczucia odpowiedzialno?ci u producentów i przede wszystkim u specjalistów w dziedzinie spo?ecznego przekazu; konieczna jest tak?e interwencja w?adz publicznych.
Jaskrawym przyk?adem konsumpcji sztucznej, szkodliwej dla zdrowia i godno?ci cz?owieka, oraz wymykaj?cej si? spod kontroli, jest u?ywanie narkotyków. Szerzenie si? narkomanii jest wska?nikiem powa?nych zaburze? w funkcjonowaniu systemu spo?ecznego i sk?ania do materialistycznej, poniek?d destruktywnej, interpretacji ludzkich potrzeb. Dochodzi do tego, ?e twórcze mo?liwo?ci wolnej gospodarki urzeczywistniaj? si? w sposób jednostronny i niew?a?ciwy. Narkotyki, a tak?e pornografia i inne formy konsumizmu, wykorzystuj?c nieodporno?? jednostek s?abych, maj? wype?ni? duchow? pustk?, jaka powstaje w cz?owieku.
Pragnienie, by ?y? lepiej, nie jest niczym z?ym, ale b??dem jest styl ?ycia, który wy?ej stawia d??enie do tego, by mie?, ani?eli by?, i chce wi?cej mie? nie po to, aby bardziej by?, lecz by dozna? w ?yciu jak najwi?cej przyjemno?ci75. Dlatego trzeba tworzy? takie style ?ycia, w których szukanie prawdy, pi?kna i dobra, oraz wspólnota ludzi d???cych do wspólnego rozwoju by?yby elementami decyduj?cymi o wyborze jako?ci konsumpcji, oszcz?dno?ci i inwestycji. W tym kontek?cie nie mog? ograniczy? si? tylko do przypomnienia obowi?zku mi?osierdzia, czyli obowi?zku wspomagania z tego, co ?zbywa?, a czasem nawet z tego, co ?potrzebne?, by da? ubogiemu to, co dla niego jest niezb?dne. Mam na my?li fakt, ?e równie? decyzja o takiej a nie innej inwestycji, w danej dziedzinie produkcji, a nie w innej, jest zawsze wyborem moralnym i kulturowym. Przy zaistnieniu pewnych warunków ekonomicznych i stabilno?ci politycznej, absolutnie niezb?dnych, decyzja o zainwestowaniu, czyli o daniu jakiej? spo?eczno?ci okazji do dowarto?ciowania jej pracy, p?ynie równie? z postawy ludzkiej sympatii i zaufania do Opatrzno?ci, w czym ujawniaj? si? ludzkie przymioty tego, kto decyduje.
 
37. Obok problemu konsumizmu budzi niepokój ?ci?le z ni? zwi?zana kwestia ekologiczna. Cz?owiek, opanowany pragnieniem posiadania i u?ywania, bardziej ani?eli bycia i wzrastania, zu?ywa w nadmiarze i w sposób nie uporz?dkowany zasoby ziemi, nara?aj?c przez to tak?e w?asne ?ycie. U korzeni bezmy?lnego niszczenia ?rodowiska naturalnego tkwi b??d antropologiczny, niestety rozpowszechniony w naszych czasach. Cz?owiek, który odkrywa sw? zdolno?? przekszta?cania i w pewnym sensie stwarzania ?wiata w?asn? prac?, zapomina, ?e zawsze dzieje si? to w oparciu o pierwszy dar, otrzymany od Boga na pocz?tku w postaci rzeczy przeze? stworzonych. Cz?owiek mniema, ?e samowolnie mo?e rozporz?dza? ziemi?, podporz?dkowuj?c j? bezwzgl?dnie w?asnej woli, tak jakby nie mia?a ona w?asnego kszta?tu i wcze?niejszego, wyznaczonego jej przez Boga, przeznaczenia, które cz?owiek, owszem, mo?e rozwija?, lecz któremu nie mo?e si? sprzeniewierza?. Zamiast pe?ni? rol? wspó?pracownika Boga w dziele stworzenia, cz?owiek zajmuje Jego miejsce i w ko?cu prowokuje bunt natury, raczej przez niego tyranizowanej, ni? rz?dzonej76
Wida? w tym przede wszystkim ubóstwo czy raczej miernot? sposobu patrzenia cz?owieka, kierowanego ??dz? posiadania rzeczy bardziej ni? ch?ci? odnoszenia ich do prawdy, nie posiadaj?cego owej postawy bezinteresownej, szlachetnej, wra?liwej na warto?ci estetyczne, która si? rodzi z zachwytu dla istnienia i dla pi?kna, oraz pozwala odczytywa? w rzeczach widzialnych przes?anie niewidzialnego Boga, który je stworzy?. Wspó?czesna ludzko?? winna by? ?wiadoma swych obowi?zków i zada?, jakie w tej dziedzinie spoczywaj? na niej wobec przysz?ych pokole?.
 
38. Oprócz irracjonalnego niszczenia ?rodowiska naturalnego nale?y tu przypomnie? bardziej jeszcze niebezpieczne niszczenie ?rodowiska ludzkiego, czemu zreszt? bynajmniej nie po?wi?ca si? koniecznej uwagi. Podczas gdy s?usznie, cho? jeszcze nie w dostatecznej mierze okazuje si? trosk? o zachowanie naturalnego ?habitat? ró?nych gatunków zwierz?t zagro?onych wymarciem, wiedz?c, ?e ka?dy z nich wnosi swój wk?ad w ogóln? równowag? ziemi, to zbyt ma?o wagi przywi?zuje si? do ochrony warunków moralnych prawdziwej ?ekologii ludzkiej?. Nie tylko ziemia zosta?a dana cz?owiekowi przez Boga, aby u?ywa? jej z poszanowaniem pierwotnie zamierzonego dobra, dla którego zosta?a mu ona dana, ale równie? cz?owiek jest dla siebie samego darem otrzymanym od Boga i dlatego musi respektowa? naturaln? i moraln? struktur?, w jak? zosta? wyposa?ony. W tym kontek?cie nale?y wspomnie? o powa?nych problemach wspó?czesnej urbanizacji, konieczno?ci urbanistyki troszcz?cej si? o ?ycie osoby, jak równie? o nale?ytym zwracaniu uwagi na ?spo?eczn? ekologi?? pracy.
Cz?owiek otrzymuje od Boga sw? istotn? godno??, a wraz z ni? zdolno?? wznoszenia si? ponad wszelki porz?dek spo?eczny w d??eniu do prawdy i dobra. jest on jednak równie? uwarunkowany struktur? spo?eczn?, w której ?yje, otrzymanym wychowaniem i ?rodowiskiem. Elementy te mog? u?atwia? albo utrudnia? ?ycie wed?ug prawdy. Decyzje wi?c, dzi?ki którym powstaje jakie? ludzkie ?rodowisko, mog? tworzy? specyficzne struktury grzechu, przeszkadzaj?c w pe?nej ludzkiej realizacji tym, którzy s? przez te struktury w rozmaity sposób uciskani. Burzenie takich struktur i zast?powanie ich bardziej autentycznymi formami wspó??ycia jest zadaniem wymagaj?cym odwagi i cierpliwo?ci77.
 
39. Pierwsz? i podstawow? komórk? ?ekologii ludzkiej? jest rodzina w której cz?owiek otrzymuje pierwsze i decyduj?ce wyobra?enia zwi?zane z prawd? i dobrem, uczy si?, co znaczy kocha? i by? kochanym, a wi?c co konkretnie znaczy by? osob?. Chodzi tu o rodzin? opart? na ma??e?stwie, gdzie wzajemny dar z samego siebie, m??czyzny i kobiety, stwarza takie ?rodowisko ?ycia, w którym dziecko mo?e si? urodzi? i rozwija? swe mo?liwo?ci, nabywa? ?wiadomo?? w?asnej godno?ci i przygotowa? si? do podj?cia swego jedynego i niepowtarzalnego przeznaczenia. Cz?sto si? jednak zdarza, ?e zniech?cony do tworzenia autentycznych warunków ludzkiej prokreacji cz?owiek sk?ania si? do traktowania siebie samego i w?asnego ?ycia raczej jako zespo?u dozna?, których nale?y do?wiadczy?, ani?eli dzie?a, które ma wype?ni?. St?d si? wywodzi brak wolno?ci, a w konsekwencji rezygnacja z anga?owania si? w sta?y zwi?zek z inn? osob? i rodzenie dzieci, lub sk?onno?? do uwa?ania ich za jedn? z wielu ?rzeczy?, które mo?na mie? lub nie mie?, wed?ug w?asnych upodoba?, i które wspó?zawodnicz? z innymi mo?liwo?ciami.
Trzeba odkry? na nowo, ?e rodzina jest sanktuarium ?ycia. Istotnie bowiem jest ona ?wi?ta: jest miejscem, w którym ?ycie, dar Boga, mo?e w sposób w?a?ciwy by? przyj?te i chronione przed licznymi atakami, na które jest ono wystawione, mo?e te? rozwija? si? zgodnie z wymogami prawdziwego ludzkiego wzrostu. Wbrew tak zwanej kulturze ?mierci, rodzina stanowi o?rodek kultury ?ycia.
Wydaje si?, ?e ludzka inteligencja w tej dziedzinie jest nastawiona bardziej na ograniczanie czy unicestwianie ?róde? ?ycia, a? po uciekanie si? do tak niestety rozpowszechnionego w ?wiecie, pozbawiania ?ycia dzieci nie narodzonych, ani?eli na obron? ?ycia i otwieranie przed nim mo?liwo?ci. W encyklice Sollicitudo rei socialis zosta?y pot?pione systematyczne kampanie przeciw przyrostowi naturalnemu, które w oparciu o wypaczone rozumienie problemu demograficznego i w atmosferze ?zupe?nego braku poszanowania wolnej decyzji zainteresowanych osób? nierzadko poddaj? te osoby ?bezwzgl?dnym naciskom (...) maj?cym podporz?dkowa? je tej nowej formie przemocy?78. Jest to polityka, która na skutek u?ycia nowych technik tak rozci?ga zasi?g swego oddzia?ywania, ?e podobnie jak ?wojna chemiczna? prowadzi do zniszczenia ?ycia milionów bezbronnych istot ludzkich.
Krytyki te s? skierowane nie tyle przeciwko konkretnemu systemowi gospodarczemu, co przeciw pewnemu systemowi etyczno-kulturowemu. Gospodarka bowiem jest tylko pewnym aspektem i wymiarem z?o?onej dzia?alno?ci ludzkiej. Je?eli jednak si? j? absolutyzuje i produkcja oraz konsumpcja towarów znajduj? si? ostatecznie w centrum ?ycia spo?ecznego, staj?c si? dla? jedyn?, nie podporz?dkowan? ?adnej innej warto?ci?, to przyczyny szuka? nale?y nie tylko i nie tyle w samym systemie gospodarczym, co w fakcie, ?e ca?y system spo?eczno-kulturalny, zapoznaj?c wymiar etyczny i religijny, zosta? os?abiony i ogranicza si? ju? tylko do wytwarzania dóbr i ?wiadczenia us?ug79.
Wszystko to mo?na podsumowa? raz jeszcze stwierdzaj?c, ?e wolno?? gospodarcza jest tylko jednym z elementów ludzkiej wolno?ci. Kiedy staje si? niezale?na, to znaczy kiedy cz?owieka traktuje si? bardziej jako producenta czy konsumenta dóbr ani?eli jako podmiot, który produkuje i konsumuje po to, aby ?y?, wtedy wolno?? traci konieczne odniesienie do osoby ludzkiej i ostatecznie wyobcowuje j? i przyt?acza80.
 
40. Do obowi?zków Pa?stwa nale?y troska o obron? i zabezpieczenie takich dóbr zbiorowych jak ?rodowisko naturalne i ?rodowisko ludzkie, których ochrony nie da si? zapewni? przy pomocy zwyk?ych mechanizmów rynkowych. Jak w czasach dawnego kapitalizmu na pa?stwie spoczywa? obowi?zek obrony podstawowych praw pracy, tak teraz wobec nowego kapitalizmu na Pa?stwie i ca?ym spo?ecze?stwie spoczywa obowi?zek obrony dóbr zbiorowych, stanowi?cych mi?dzy innymi ramy wyznaczaj?ce jedyn? przestrze?, w której cz?owiek mo?e w uprawniony sposób realizowa? w?asne, indywidualne cele.
Stanowi to nowe ograniczenie rynku: istniej? potrzeby zbiorowe i jako?ciowe, których nie da si? zaspokoi? za po?rednictwem jego mechanizmów. Istniej? wa?ne wymogi ludzkie, które wymykaj? si? jego logice. Istniej? dobra, których ze wzgl?du na ich natur? nie mo?na i nie nale?y sprzedawa? i kupowa?. Niew?tpliwie mechanizmy rynkowe nios? pewne korzy?ci: m.in. s?u?? lepszemu wykorzystaniu zasobów, u?atwiaj? wymian? produktów, a zw?aszcza w centrum zainteresowania umieszczaj? wol? i upodobania osoby ludzkiej, umo?liwiaj?c jej w chwili zawierania kontraktu spotykanie z wol? i upodobaniami innej osoby. Wi??e si? z nimi jednak niebezpiecze?stwo przyj?cia wobec rynku postawy ?ba?wochwalczej?, nie bior?cej pod uwag? istnienia dóbr, które ze swej natury nie mog? by? zwyk?ymi towarami.
 
41. Marksizm podda? krytyce kapitalistyczne spo?ecze?stwa bur?uazyjne, zarzucaj?c im sprowadzenie do roli towaru i alienacj? ludzkiej egzystencji. Zarzut ten niew?tpliwie opiera si? na b??dnej i nieadekwatnej koncepcji alienacji, wywodz?c j? jedynie ze sfery stosunków produkcji i w?asno?ci, czyli przyznaj?c jej fundament materialistyczny i, co wi?cej, neguj?c prawomocno?? i pozytywno?? relacji rynkowych równie? w dziedzinie, która jest im w?a?ciwa. Tak wi?c ostatecznie dochodzi do stwierdzenia, ?e wyeliminowanie alienacji mo?liwe jest tylko w spo?ecze?stwie typu kolektywistycznego. Otó? gorzkie do?wiadczenie historyczne krajów socjalistycznych wykaza?o, ?e kolektywizm nie likwiduje alienacji, lecz raczej j? powi?ksza poprzez brak rzeczy koniecznych i gospodarz? niewydajno??.
Do?wiadczenie historyczne Zachodu natomiast wykazuje, ?e nawet je?li marksistowska analiza i rozumienie podstaw alienacji s? fa?szywe, to jednak alienacja po??czona z utrat? autentycznego sensu istnienia jest zjawiskiem obecnym równie? w rzeczywisto?ci spo?ecze?stw zachodnich. Wyst?puje ona w sferze konsumpcji, gdy cz?owiek wik?a si? w sie? fa?szywych i powierzchownych satysfakcji, podczas gdy powinien spotka? si? z pomoc? w autentycznej i konkretnej realizacji swojej osobowo?ci. Alienacja wyst?puje równie? w sferze pracy, kiedy jej organizacja jest nastawiona tylko na maksymalizacj? produkcji i zysku, pomija za? to, w jakim stopniu pracownik przez w?asn? prac? realizuje si? jako cz?owiek. To za? zale?y od tego, czy wzrasta jego udzia? w autentycznej i solidarnej wspólnocie, czy te? si? pog??bia izolacja w z?o?onym uk?adzie stosunków zdeterminowanych przez bezwzgl?dn? rywalizacj? i wyobcowanie, w którym jest on traktowany jedynie jako ?rodek, nie za? jako cel.
Nale?y sprowadzi? poj?cie alienacji do wizji chrze?cija?skiej, dostrzegaj?c, ?e alienacja polega na odwróceniu relacji ?rodków i celów: cz?owiek, nie uznaj?c warto?ci i wielko?ci osoby w samym sobie i w bli?nim, pozbawia si? mo?liwo?ci prze?ycia w pe?ni w?asnego cz?owiecze?stwa i nawi?zania tej relacji solidarno?ci i wspólnoty z innymi lud?mi, dla której zosta? stworzony przez Boga. Cz?owiek bowiem staje si? naprawd? sob? poprzez wolny dar z siebie samego81; dar ten jest mo?liwy dzi?ki podstawowej ?zdolno?ci transcendencji ' osoby ludzkiej. Cz?owiek nie mo?e odda? si? czemu?, co stanowi projekcj? rzeczywisto?ci czysto ludzkiej, abstrakcyjnemu idea?owi lub fa?szywej utopii. B?d?c osob?, mo?e uczyni? z siebie dar dla innej osoby czy innych osób, a w ko?cu dla Boga, bo Bóg jest sprawc? jego istnienia i tylko On mo?e w pe?ni ten dar przyj??82. Wyobcowany jest zatem taki cz?owiek, który nie chce wyj?? poza samego siebie, uczyni? z siebie daru ani stworzy? autentycznej ludzkiej wspólnoty, d???cej ku swemu ostatecznemu przeznaczeniu, którym jest Bóg. Wyobcowane jest spo?ecze?stwo, które poprzez formy spo?ecznej organizacji, produkcji i konsumpcji utrudnia zarówno realizacj? tego daru, jak i budowanie tej mi?dzyludzkiej solidarno?ci.
W spo?ecze?stwie zachodnim przezwyci??one zosta?o zjawisko wyzysku, przynajmniej w tych formach, które analizowa? i opisa? Marks. Nie zosta?a natomiast przezwyci??ona alienacja przejawiaj?ca si? w ró?nych formach wyzysku, polegaj?cego na tym, ?e ludzie pos?uguj? si? sob? nawzajem i w sposób coraz bardziej wyrafinowany zaspokajaj?c swoje partykularne i drugorz?dne potrzeby, staj? si? g?usi na potrzeby podstawowe i autentyczne które równie? powinny okre?la? sposoby zaspokajania innych potrzeb83. Cz?owiek, który troszczy si? wy??cznie albo g?ównie o to, by mie? i u?ywa?, niezdolny ju? do opanowywania w?asnych instynktów i nami?tno?ci oraz do podporz?dkowania ich sobie przez pos?usze?stwo prawdzie, nie mo?e by? wolny: pos?usze?stwo prawdzie o Bogu i cz?owieku jest pierwszym warunkiem wolno?ci, pozwala cz?owiekowi uporz?dkowa? w?asne potrzeby, w?asne pragnienia i sposoby ich zaspokajania wed?ug w?a?ciwej hierarchii, tak by posiadanie rzeczy pomaga?o mu wzrasta?. Przeszkod? dla wzrostu mo?e natomiast stanowi? manipulacja, jakiej dopuszczaj? si? ?rodki spo?ecznego przekazu, gdy natarczywie i w sposób zorganizowany narzucaj? nowe mody i opinie, przy czym trudno jest podda? krytycznej analizie przes?anki, na których si? opieraj?.
 
42. Wró?my teraz do pocz?tkowego pytania: czy mo?na powiedzie?, ?e kl?ska komunizmu oznacza zwyci?stwo kapitalizmu jako systemu spo?ecznego i ?e ku niemu winny zmierza? kraje, które podejmuj? dzie?o przebudowy gospodarczej i spo?ecznej? Czy to jest model, który nale?y proponowa? krajom Trzeciego ?wiata, szukaj?cym w?a?ciwej drogi rozwoju gospodarczego i politycznego?
Odpowied? jest oczywi?cie z?o?ona. Je?li mianem ?kapitalizmu? okre?la si? system ekonomiczny, który uznaje zasadnicz? i pozytywn? rol? przedsi?biorstwa, rynku, w?asno?ci prywatnej i wynikaj?cej z niej odpowiedzialno?ci za ?rodki produkcji, oraz wolnej ludzkiej inicjatywy w dziedzinie gospodarczej, na postawione wy?ej pytanie nale?y z pewno?ci? odpowiedzie? twierdz?co, cho? mo?e trafniejsze by?oby tu wyra?enie ?ekonomia przedsi?biorczo?ci?, ?ekonomia rynku? czy po prostu ?wolna ekonomia?. Ale je?li przez ?kapitalizm ' rozumie si? system, w którym wolno?? gospodarcza nie jest uj?ta w ramy systemu prawnego, wprz?gaj?cego j? w s?u?b? integralnej wolno?ci ludzkiej i traktuj?cego jako szczególny wymiar tej?e wolno?ci, która ma przede wszystkim charakter etyczny i religijny, to wówczas odpowied? jest zdecydowanie przecz?ca.
Koncepcja marksistowska ponios?a kl?sk?, ale nadal wyst?puj? na ?wiecie zjawiska marginalizacji i wyzysku, zw?aszcza w Trzecim ?wiecie, a tak?e zjawiska alienacji cz?owieka, zw?aszcza w krajach najbardziej rozwini?tych, przeciw którym stanowczo wyst?puje Ko?ció?. Wielkie rzesze ludzkie ?yj? nadal w warunkach skrajnej n?dzy materialnej i moralnej. Upadek systemu komunistycznego w wielu krajach usuwa niew?tpliwie jedn? z przeszkód, które nie pozwala?y skutecznie i w sposób realistyczny stawi? czo?a tym problemom, nie wystarcza jednak do ich rozwi?zania. Istnieje wr?cz niebezpiecze?stwo rozpowszechnienia si? radykalnej ideologii kapitalizmu, która odmawia nawet ich rozpatrywania, uwa?aj?c a priori za skazane na niepowodzenie wszelkie próby stawienia im czo?a, pozostawiaj?c ze ?lep? wiar? ich rozwi?zanie swobodnej grze si? rynkowych.
 
43. Ko?ció? nie proponuje ?adnych modeli. Realne i naprawd? skuteczne modele mog? si? zrodzi? jedynie w ramach ró?nych historycznych sytuacji, dzi?ki wysi?kowi tych wszystkich, którzy w sposób odpowiedzialny podejmuj? konkretne problemy we wszystkich ich aspektach spo?ecznych, gospodarczych, politycznych i kulturalnych, zaz?biaj?cych si? ze sob?84. Temu wysi?kowi Ko?ció? ofiarowuje, jako niezb?dn? ide? przewodni?, swoj? nauk? spo?eczn?, która - jak ju? zosta?o powiedziane - uznaje pozytywny charakter rynku i przedsi?biorstwa, ale jednocze?nie wskazuje, ?e musz? by? one nastawione na dobro wspólne. Uznaje te?, ?e ludzie pracy maj? prawo zabiega? o pe?ne poszanowanie ich godno?ci oraz o szerszy zakres udzia?u w ?yciu przedsi?biorstwa, tak, by nawet pracuj?c razem z innymi i pod kierunkiem innych, mogli w pewnym sensie ?pracowa? na swoim?85, u?ywaj?c swej inteligencji i wolno?ci.
Integralny rozwój osoby ludzkiej w pracy nie stoi w sprzeczno?ci, lecz raczej sprzyja wi?kszej jej wydajno?ci i skuteczno?ci, cho? mo?e os?abi? ugruntowany porz?dek w?adzy. Przedsi?biorstwa nie mo?na uwa?a? jedynie za ?zrzeszenie kapita?ów?; jest ono równocze?nie ?zrzeszeniem osób?, w sk?ad którego wchodz? w ró?ny sposób i w ró?nych zakresach odpowiedzialno?ci zarówno ci, którzy wnosz? konieczny do jego dzia?alno?ci kapita?, jak i ci, którzy w t? dzia?alno?? wnosz? sw? prac?. Dla osi?gni?cia tych celów potrzebny jest wci?? jeszcze wielki zwi?zkowy ruch pracowników, zmierzaj?cy do wyzwolenia oraz integralnej promocji osoby ludzkiej.
W ?wietle ?rzeczy nowych? dnia dzisiejszego zosta? odczytany zwi?zek pomi?dzy w?asno?ci? indywidualn? albo prywatn? a powszechnym przeznaczeniem dóbr. Cz?owiek urzeczywistnia siebie samego poprzez swoj? inteligencj? i swoj? wolno??, i dokonuj?c tego, traktuje jako przedmiot i narz?dzie rzeczy tego ?wiata i sobie je przyw?aszcza. W dzia?aniu tym tkwi podstawa prawa do inicjatywy i do w?asno?ci indywidualnej. Poprzez swoj? prac? cz?owiek anga?uje si? nie tylko dla samego siebie, ale tak?e dla drugich i z drugimi: ka?dy wspó?dzia?aj?c uczestniczy w pracy i dobru drugiego. Cz?owiek pracuje dla zaspokojenia potrzeb swojej rodziny i wspólnoty, do której nale?y, Narodu i w ko?cu ca?ej ludzko?ci86. Uczestniczy ponadto w pracy innych pracowników tego samego przedsi?biorstwa, a tak?e w pracy dostawców i konsumpcji klientów w??czonych w ?a?cuch solidarno?ci, który stopniowo ro?nie. W?asno?? ?rodków produkcji tak w przemy?le, jak i w rolnictwie, jest s?uszna wtedy, gdy s?u?y u?ytecznej pracy; przestaje natomiast by? uprawniona, gdy nie jest produktywna, lub kiedy s?u?y przeszkadzaniu pracy innych, lub uzyskiwaniu dochodu, którego ?ród?em jest nie globalny rozwój pracy i spo?ecznego maj?tku, lecz wyzysk, niegodziwe wykorzystywanie, spekulacja i rozbicie solidarno?ci ?wiata pracy87. W?asno?? taka nie ma ?adnego usprawiedliwienia i w obliczu Boga i ludzi jest nadu?yciem.
Obowi?zek zarabiania na chleb w pocie czo?a zak?ada równocze?nie prawo do tego. Spo?ecze?stwo, które by?oby tego prawa systematycznie pozbawiane, w którym ?rodki polityki gospodarczej nie pozwala?yby pracownikom osi?ga? zadowalaj?cego poziomu zatrudnienia, nie mo?e znale?? odpowiedniego uzasadnienia etycznego, ani te? doj?? do pokoju spo?ecznego88. Tak jak osoba ludzka w pe?ni si? realizuje w bezinteresownym darze z siebie, tak te? w?asno?? znajduje moralne usprawiedliwienie w tworzeniu, w odpowiedni sposób i w stosownym czasie, mo?liwo?ci pracy i ludzkiego rozwoju dla wszystkich.


 V. PA?STWO I KULTURA 

44. Leon XIII wiedzia?, ?e do zapewnienia normalnego rozwoju ludzkich _ dzia?a?, zarówno duchowych, jak i materialnych, jedne i drugie bowiem s? j niezb?dne, konieczna jest zdrowa teoria Pa?stwa89. Dlatego w jednym z punktów encykliki Rerum novarum przedstawia on organizacj? spo?ecze?stwa , opart? na trzech w?adzach - prawodawczej; wykonawczej i s?downiczej co w tamtych czasach by?o nowo?ci? w nauczaniu Ko?cio?a90. Ten porz?dek odzwierciedla realistyczn? wizj? spo?ecznej natury cz?owieka, która wymaga odpowiedniego prawodawstwa dla ochrony wolno?ci wszystkich. Dlatego jest wskazane, by ka?da w?adza by?a równowa?ona przez inne w?adze i inne zakresy kompetencji, które by j? utrzymywa?y we w?a?ciwych granicach. Na tym w?a?nie polega zasada ?pa?stwa praworz?dnego?, w którym najwy?sz? w?adz? ma prawo, a nie samowola ludzi.
Koncepcji tej w czasach wspó?czesnych przeciwstawi? si? totalitaryzm, który, w formie marksistowsko-leninowskiej, utrzymuje, ?e niektórzy ludzie z racji g??bszej znajomo?ci praw rozwoju spo?ecze?stwa, szczególnej pozycji klasowej czy kontaktu z najg??bszymi ?ród?ami kolektywnej ?wiadomo?ci nie myl? si?, a zatem mog? sobie ro?ci? prawo do sprawowania w?adzy absolutnej. Trzeba doda?, ?e totalitaryzm rodzi si? z negacji obiektywnej prawdy: je?eli nie istnieje prawda transcendentna, przez pos?usze?stwo której cz?owiek zdobywa sw? pe?n? to?samo??, to nie istnieje te? ?adna pewna zasada, gwarantuj?ca sprawiedliwe stosunki pomi?dzy lud?mi. Istotnie, ich klasowe, grupowe i narodowe korzy?ci nieuchronnie przeciwstawiaj? jednych drugim. Je?li si? nie uznaje prawdy transcendentnej, triumfuje si?a w?adzy i ka?dy d??y do maksymalnego wykorzystania dost?pnych mu ?rodków, do narzucenia w?asnej korzy?ci czy w?asnych pogl?dów, nie bacz?c na prawa innych. Wówczas cz?owiek jest szanowany tylko na tyle, na ile mo?na si? nim pos?u?y? do w?asnych egoistycznych celów. Tak wi?c, nowoczesny totalitaryzm wyrasta z negacji transcendentnej godno?ci osoby ludzkiej, b?d?cej widzialnym obrazem Boga niewidzialnego i w?a?nie dlatego z samej swej natury podmiotem praw, których nikt nie mo?e narusza?: ani jednostka czy grupa, ani te? klasa, naród lub pa?stwo. Nie mo?e tego czyni? nawet wi?kszo?? danego spo?ecze?stwa, zwracaj?c si? przeciwko mniejszo?ci, spychaj?c j? na margines, uciskaj?c, wyzyskuj?c czy usi?uj?c j? unicestwi?91.
 
45. Kultura i praktyka totalitaryzmu nios? z sob? tak?e negacj? Ko?cio?a. Pa?stwo czy te? partia, które utrzymuj?, ?e mog? realizowa? w historii dobro absolutne i które siebie stawiaj? ponad wszelkimi warto?ciami, nie b?d? tolerowa?y uznawania obiektywnego kryterium dobra i z?a, innego ani?eli wola sprawuj?cych w?adz?, które w okre?lonych okoliczno?ciach mo?e sta? si? podstaw? os?du ich zachowa?. To w?a?nie dlatego totalitaryzm stara si? zniszczy? Ko?ció?, a przynajmniej podporz?dkowa? go sobie i uczyni? z niego narz?dzie swego aparatu ideologicznego 92.
Pa?stwo totalitarne d??y równie? do wch?oni?cia narodu, spo?ecze?stwa, rodziny, wspólnot religijnych i poszczególnych osób. Broni?c w?asnej wolno?ci, Ko?ció? jednocze?nie broni osoby ludzkiej, która ma bardziej s?ucha? Boga ni? ludzi (por. Dz 5, 29), rodziny, ró?nych spo?ecznych organizacji i narodów, bowiem im wszystkim przys?uguje w?asny zakres autonomii i suwerenno?ci.
 
46. Ko?ció? docenia demokracj? jako system, który zapewnia udzia? obywateli w decyzjach politycznych i rz?dzonym gwarantuje mo?liwo?? wyboru oraz kontrolowania w?asnych rz?dów, a tak?e - kiedy nale?y to uczyni? - zast?powania ich w sposób pokojowy innymi93. Nie mo?e za? demokracja sprzyja? powstawaniu w?skich grup kierowniczych, które dla w?asnych partykularnych korzy?ci albo dla celów ideologicznych przyw?aszczaj? sobie w?adz? w pa?stwie.
Autentyczna demokracja mo?liwa jest tylko w Pa?stwie prawnym i w oparciu o poprawn? koncepcj? osoby ludzkiej. Wymaga ona spe?nienia koniecznych warunków, jakich wymaga promocja zarówno poszczególnych osób, przez wychowanie i formacj? w duchu prawdziwych idea?ów, jak i ?podmiotowo?ci' spo?ecze?stwa, przez tworzenie struktur uczestnictwa oraz wspó?odpowiedzialno?ci. Dzi? zwyk?o si? twierdzi?, ?e filozofi? i postaw? odpowiadaj?c? demokratycznym formom polityki s? agnostycyzm i sceptyczny relatywizm, ci za?, którzy ?ywi? przekonanie, ?e znaj? prawd?, i zdecydowanie za ni? id?, nie s?, z demokratycznego punktu widzenia, godni zaufania, nie godz? si? bowiem z tym, ?e o prawdzie decyduje wi?kszo??, czy te?, ?e prawda si? zmienia w zale?no?ci od zmiennej równowagi politycznej. W zwi?zku z tym nale?y zauwa?y?, ?e w sytuacji, w której nie istnieje ?adna ostateczna prawda, b?d?ca przewodnikiem dla dzia?alno?ci politycznej i nadaj?ca jej kierunek, ?atwo o instrumentalizacj? idei i przekona? dla celów, jakie stawia sobie w?adza. Historia uczy, ?e demokracja bez warto?ci ?atwo si? przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm.
Ko?ció? nie zamyka bynajmniej oczu na niebezpiecze?stwo fanatyzmu czy fundamentalizmu tych ludzi, którzy w imi? ideologii uwa?aj?cej si? za naukow? albo religijn? czuj? si? uprawnieni do narzucania innym w?asnej koncepcji prawdy i dobra. Prawda chrze?cija?ska do tej kategorii j nie nale?y. Nie b?d?c ideologi?, wiara chrze?cija?ska nie s?dzi, by mog?a uj?? w sztywny schemat tak bardzo ró?norodn? rzeczywisto?? spo?eczno-polityczn? i uznaje, ?e ?ycie ludzkie w historii realizuje si? na ró?ne sposoby, które bynajmniej nie s? doskona?e. Tak wi?c metod? Ko?cio?a jest poszanowanie wolno?ci przy niezmiennym uznawaniu transcendentnej godno?ci osoby ludzkiej94.
Wolno?? jednak w pe?ni jest dowarto?ciowana jedynie poprzez przyj?cie prawdy: w ?wiecie bez prawdy wolno?? traci swoj? tre??, a cz?owiek zostaje wystawiony na pastw? nami?tno?ci i uwarunkowa? jawnych lub ukrytych. Chrze?cijanin ?yje wolno?ci? (por. J 8, 31-32) i s?u?y jej zgodnie z misyjn? natur? swego powo?ania, ofiarowuj?c innym prawd?, któr? sam pozna?. W dialogu z innymi lud?mi, baczny na ka?dy fragment prawdy, obecny w konkretnym ?yciu i w kulturze poszczególnych osób oraz Narodów, nie przestaje potwierdza? tego, co pozna? dzi?ki wierze i w?a?ciwemu u?ywaniu rozumu95.
 
47. Po upadku totalitaryzmu komunistycznego i wielu innych ustrojów totalitarnych i tak zwanych systemów ?bezpiecze?stwa narodowego?, obserwuje si? dzisiaj dominacj? - co prawda nie woln? od sprzeczno?ci - idea?u demokratycznego, który ??czy si? z zainteresowaniem i trosk? o prawa cz?owieka. W?a?nie dlatego te narody, które reformuj? swoje systemy, musz? demokracji zapewni? autentyczne i mocne fundamenty poprzez wyra?ne uznanie tych praw96. W?ród zasadniczych nale?y przede wszystkim wymieni? prawo do ?ycia, którego integraln? cz??ci? jest prawo do wzrastania pod sercem matki od chwili pocz?cia; prawo do ?ycia w zjednoczonej wewn?trznie rodzinie i w ?rodowisku moralnym sprzyjaj?cym rozwojowi osobowo?ci; prawo do rozwijania w?asnej inteligencji i wolno?ci w poszukiwaniu i poznawaniu prawdy; prawo do uczestniczenia w pracy dla doskonalenia dóbr ziemi i zdobycia ?rodków utrzymania dla siebie i swych bliskich; prawo do swobodnego za?o?enia rodziny oraz przyj?cia i wychowania dzieci, dzi?ki odpowiedzialnemu realizowaniu w?asnej p?ciowo?ci. ?ród?em i syntez? tych praw jest w pewnym sensie wolno?? religijna, rozumiana jako prawo do ?ycia w prawdzie w?asnej wiary i zgodnie z transcendentn? godno?ci? w?asnej osoby97.
Tak?e w krajach, gdzie obowi?zuj? demokratyczne formy rz?dów, prawa te nie zawsze w pe?ni s? respektowane. Odnosi si? to nie tylko do gorsz?cej sprawy sztucznych poronie?, ale równie? do ró?nych aspektów kryzysu systemów demokratycznych, które niekiedy, jak si? wydaje, zatraci?y zdolno?? podejmowana decyzji zgodnych z dobrem wspólnym. Niekiedy postulaty spo?ecze?stwa rozpatruje si? nie przy u?yciu kryteriów sprawiedliwo?ci i moralno?ci, ale raczej bior?c pod uwag? si?? wyborcz? lub finansow? stoj?cych za nimi grup. Tego rodzaju odst?pstwa od zasad moralno?ci politycznej prowadz? z czasem do zniech?cenia i apatii, a w konsekwencji do zaniku zaanga?owania politycznego i ducha obywatelskiego ludno?ci, która czuje si? poszkodowana i zawiedziona. Wynika st?d coraz wi?ksza niezdolno?? do w??czania korzy?ci partykularnych w konsekwentny obraz dobra wspólnego, które nie jest zwyk?? sum? korzy?ci partykularnych, ale wymaga ich oceny i pogodzenia w oparciu o sprawiedliw? hierarchi? warto?ci i, w ostatecznym rozrachunku, o w?a?ciwe zrozumienie godno?ci i praw osoby98.
Ko?ció? respektuje s?uszn? autonomi? porz?dku demokratycznego i nie ma tytu?u do opowiadania si? za takim albo innym rozwi?zaniem instytucjonalnym czy konstytucyjnym. Wk?ad, który w ów porz?dek wnosi, polega na takim zrozumieniu godno?ci osoby, jakie w ca?ej pe?ni objawia tajemnica S?owa Wcielone99.
 
48. Te ogólne rozwa?ania tak?e rzucaj? ?wiat?o na rol? Pa?stwa w dziedzinie gospodarki. Dzia?alno?? gospodarcza, zw?aszcza w zakresie gospodarki rynkowej, nie mo?e przebiega? w pró?ni instytucjonalnej, prawnej i politycznej. Przeciwnie, zak?ada ona poczucie bezpiecze?stwa w zakresie gwarancji indywidualnej wolno?ci i w?asno?ci, a ponadto stabilno?? pieni?dza oraz istnienie sprawnych s?u?b publicznych. Naczelnym zadaniem Pa?stwa jest wi?c zagwarantowanie tego bezpiecze?stwa, tak by cz?owiek, który pracuje i wytwarza, móg? korzysta? z owoców tej pracy, a wi?c znajdowa? bodziec do wykonywania jej skutecznie i uczciwie. Brak tego poczucia bezpiecze?stwa, towarzysz?ca mu korupcja w?adz publicznych i mno?enie si? niew?a?ciwych ?róde? wzbogacenia i ?atwych zysków opartych na dzia?aniach nielegalnych czy po prostu spekulacji, jest dla rozwoju i dla porz?dku gospodarczego jedn? z g?ównych przeszkód.
Kolejn? funkcj? Pa?stwa jest czuwanie nad realizowaniem praw ludzkich w dziedzinie gospodarczej i kierowanie nim; tu jednak g?ówna odpowiedzialno?? spoczywa nie na Pa?stwie, ale na poszczególnych ludziach oraz na ró?nych grupach i zrzeszeniach, z których si? sk?ada spo?ecze?stwo. Pa?stwo nie by?oby w stanie bezpo?rednio zapewni? prawa do pracy wszystkim obywatelom bez narzucenia sztywnej dyscypliny ca?emu ?yciu gospodarczemu i st?umienia wolnej inicjatywy jednostek, co jednak nie oznacza, ?e nie ma ono ?adnej kompetencji w tej dziedzinie, jak utrzymywali zwolennicy zupe?nej eliminacji regu? z dziedziny gospodarczej. Co wi?cej, obowi?zkiem Pa?stwa jest popieranie dzia?alno?ci przedsi?biorstw poprzez tworzenie warunków zapewniaj?cych mo?liwo?ci pracy, dostarczanie bod?ców tam, gdzie owa dzia?alno?? jest niewystarczaj?ca, albo przez udzielanie pomocy w chwilach kryzysu.
Pa?stwo ma równie? prawo interweniowa? wówczas, gdy szczególne sytuacje wywo?ane przez istnienie monopolu powoduj? zahamowania czy stwarzaj? przeszkody dla rozwoju. Jednak oprócz funkcji harmonizowania rozwoju i kierowania nim, Pa?stwo, w sytuacjach wyj?tkowych, mo?e spe?nia? tak?e funkcje zast?pcze, wtedy mianowicie, gdy zbyt s?abe lub dopiero si? tworz?ce sektory spo?eczne lub organizacje przedsi?biorstw nie s? przystosowane do swych zada?. Te zast?pcze interwencje, usprawiedliwione pilnymi potrzebami wi???cymi si? z dobrem wspólnym, powinny by?, w miar? mo?no?ci, ograniczone w czasie, by nie odbiera? na sta?e wspomnianym sektorom i organizacjom przedsi?biorstw w?a?ciwych im kompetencji oraz nadmiernie nie poszerza? zakresu interwencji Pa?stwa ze szkod? dla wolno?ci, tak gospodarczej, jak i obywatelskiej.
Byli?my w ostatnich latach ?wiadkami znacznego poszerzenia zakresu tego rodzaju interwencji, co doprowadzi?o do powstania w pewnym sensie nowego typu Pa?stwa - ?Pa?stwa dobrobytu?. Rozwój ten w niektórych Pa?stwach mia? na celu sprostanie licznym konieczno?ciom i potrzebom i zaradzi? ubóstwu i brakom niegodnym osoby ludzkiej. Nie obesz?o si? jednak bez przesady i nadu?y?, które, zw?aszcza w ostatnich latach, spowodowa?y ostre krytyki ?Pa?stwa dobrobytu?, okre?lanego jako ?Pa?stwo opieku?cze? '. Niesprawno?ci i niedostatki w Pa?stwie opieku?czym wynikaj? z nieodpowiedniego rozumienia w?a?ciwych Pa?stwu zada?. Tak?e w tej dziedzinie winna by? przestrzegana zasada pomocniczo?ci, która g?osi, ?e spo?eczno?? wy?szego rz?du nie powinna ingerowa? w wewn?trzne sprawy spo?eczno?ci ni?szego rz?du, pozbawiaj?c j? kompetencji, lecz raczej winna wspiera? j? w razie konieczno?ci i pomóc w koordynacji jej dzia?a? z dzia?aniami innych grup spo?ecznych, dla dobra wspólnego100.
Interweniuj?c bezpo?rednio i pozbawiaj?c spo?ecze?stwo odpowiedzialno?ci, Pa?stwo opieku?cze powoduje utrat? ludzkich energii i przesadny wzrost publicznych struktur, w których - przy ogromnych kosztach - raczej dominuje logika biurokratyczna, ani?eli troska o to, by s?u?y? korzystaj?cym z nich ludziom. Istotnie, wydaje si?, ?e lepiej zna i mo?e zaspokoi? potrzeby ten, kto styka si? z nimi z bliska i kto czuje si? bli?nim cz?owieka potrzebuj?cego. Przy tym cz?sto pewnego rodzaju potrzeby wymagaj? odpowiedzi wykraczaj?cej poza porz?dek tylko materialny, takiej mianowicie, która potrafi wyj?? naprzeciw g??bszym potrzebom ludzkim. Nale?y tu pomy?le? o sytuacji uchod?ców, emigrantów, osób starych lub chorych i o tylu innych osobach wymagaj?cych opieki, jak cho?by narkomani; ludziom tym skutecznie mo?e pomóc tylko ten, kto oprócz koniecznego leczenia zaofiaruje im szczere braterskie oparcie.
 
49. Ko?ció?, wierny nakazowi swojego Za?o?yciela Chrystusa, zawsze, poprzez swoje dzie?a, jest na tym polu obecny, by cz?owiekowi potrzebuj?cemu ofiarowa? materialne wsparcie, nie upokarzaj?c go przy tym i nie sprowadzaj?c do roli przedmiotu opieki, lecz pomagaj?c mu wyj?? z trudnej sytuacji przez dowarto?ciowanie godno?ci jego osoby. Nale?y tu zaznaczy?, ?e dzi?ki Bogu, czynna mi?o?? nigdy w Ko?ciele nie wygas?a, co wi?cej, wzrasta dzi? i przejawia si? w budz?cych nadziej? wielorakich formach. W zwi?zku z tym na szczególne wspomnienie zas?uguje zjawisko wolontariatu. Ko?ció? mu sprzyja, rozwija je i wszystkich zach?ca do udzia?u w popieraniu inicjatyw w tym zakresie.
By przezwyci??y? rozpowszechnion? dzisiaj mentalno?? indywidualistyczn?, jest potrzebny konkretny wysi?ek solidarno?ci i mi?o?ci; zaczyna si? on w rodzinie poprzez wzajemne wspieranie si? ma??onków, a tak?e przez troskliwo?? okazywan? przez jedno pokolenie drugiemu. W ten sposób rodzina staje si? wspólnot? pracy i solidarno?ci. Zdarza si? jednak, ?e kiedy rodzina postanawia w pe?ni odpowiedzie? na swoje powo?anie, nie znajduje koniecznego oparcia ze strony Pa?stwa i brak jej dostatecznych ?rodków. Spraw? ogromnie piln? jest popieranie, obok dzia?a? na korzy?? rodziny, równie? tych dziedzin polityki spo?ecznej, które dotycz? przede wszystkim samej rodziny i pomagaj? jej, przeznaczaj?c na to odpowiednie zasoby i skuteczne ?rodki w celu wspierania jej zarówno w wychowaniu dzieci, jak i opieki nad lud?mi w podesz?ym wieku, unikaj?c oddzielania ich od rodziny i umacniaj?c wi?zi mi?dzypokoleniowe101.
Oprócz rodziny spe?niaj? pierwszorz?dn? rol? i uruchamiaj? swojego rodzaju system solidarno?ci tak?e inne spo?eczno?ci po?rednie. Dojrzewaj? one jako prawdziwe wspólnoty osób i umacniaj? tkank? spo?eczn?, zapobiegaj?c jej degradacji, jak? jest anonimowo?? i bezosobowe umasowienie, niestety cz?ste we wspó?czesnym spo?ecze?stwie. Osoba ludzka ?yje i ?podmiotowo?? spo?ecze?stwa? wzrasta wtedy, kiedy wiele ró?nych relacji wzajemnie si? ze sob? splata. Cz?sto jednostka dusi si? dzi? pomi?dzy dwoma biegunami: Pa?stwem i rynkiem. Niekiedy wydaje si?, jakoby istnia?a ona jedynie jako wytwórca i nabywca towarów, czy te? jako przedmiot administracji pa?stwowej i zapomina si?, ?e ani rynek, ani Pa?stwo nie s? celem mi?dzyludzkiego wspó??ycia, bowiem ono samo w sobie posiada szczególn? warto??, której Pa?stwo i rynek maj? s?u?y?. Cz?owiek jest przede wszystkim istot?, która szuka prawdy, usi?uje ni? ?y? i pog??bia? j? w dialogu, który obejmuje dawne i przysz?e pokolenia102
 
50. To otwarte i odnawiaj?ce si? w ka?dym pokoleniu poszukiwanie prawdy charakteryzuje kultur? narodu. Prawd? jest, ?e m?odzie? kontestuje dziedzictwo przekazywanych jej warto?ci. Kontestuje, to niekoniecznie znaczy, ?e niszczy je czy z góry odrzuca, lecz raczej poddaje je próbie we w?asnym ?yciu i przez tego rodzaju egzystencjaln? weryfikacj? o?ywia te warto?ci, nadaje im aktualno?? i charakter personalny, rozró?niaj?c to, co w tradycji jest warto?ciowe, od fa?szu i b??dów oraz przestarza?ych form, które mo?na zast?pi? innymi, lepiej dostosowanymi do czasów.
W tym kontek?cie nale?y przypomnie?, ?e równie? ewangelizacja w??cza si? w kultur? Narodów, wspieraj?c j? w d??eniu ku prawdzie i pomagaj?c w dziele oczyszczania i ubogacania103. Je?eli jednak jaka? kultura zamyka si? w sobie i przejawia tendencj? do utrwalania przestarza?ych obyczajów, odrzucaj?c jak?kolwiek wymian? i konfrontacj? dotycz?c? prawdy o cz?owieku, to grozi jej ja?owo?? i upadek.
 
51. Ca?a ludzka dzia?alno?? dokonuje si? w obr?bie okre?lonej kultury i obie wzajemnie na siebie oddzia?ywuj?. Rzeczywiste kszta?towanie si? kultury wymaga w??czenia si? ca?ego cz?owieka, który wyra?a w niej swój zmys? twórczy, inteligencj?, znajomo?? ?wiata i ludzi. Anga?uje w ni? tak?e sw? umiej?tno?? panowania nad sob?, osobistego po?wi?cenia, solidarno?ci i pracy dla rozwoju dobra wspólnego. Dlatego pierwsza i najwa?niejsza jest ta praca, która si? dokonuje w ludzkim sercu, a to, w jaki sposób anga?uje si? on w budowanie w?asnej przysz?o?ci, zale?y od jego pojmowania siebie i swojego przeznaczenia. Tej w?a?nie p?aszczyzny dotyczy specyficzny i istotny wk?ad Ko?cio?a na rzecz prawdziwej kultury. Ko?ció? rozwija te w?a?ciwo?ci ludzkich postaw, które sprzyjaj? kulturze pokoju i sprzeciwiaj? si? wzorcom, które gubi?c cz?owieka w masie, nie uznaj? roli jego inicjatywy i wolno?ci, a podstaw? jego wielko?ci widz? w zdolno?ciach do walki i prowadzenia wojny. Ko?ció? pe?ni t? pos?ug?, g?osz?c prawd? o stworzeniu ?wiata, który Bóg z?o?y? w r?ce ludzi, aby czynili go urodzajnym i doskonalili sw? prac?, oraz prawd? o odkupieniu, poprzez które Syn Bo?y zbawi? i równocze?nie zjednoczy? wszystkich ludzi, czyni?c ich za siebie nawzajem odpowiedzialnymi. Pismo ?wi?te mówi nam nieustannie o czynnym zaanga?owaniu na rzecz brata i wymaga wspó?odpowiedzialno?ci, która powinna obejmowa? wszystkich ludzi.
Wymaganie to nie ogranicza si? do w?asnej rodziny, ani nawet do narodu czy Pa?stwa, lecz obejmuje wed?ug pewnego porz?dku ca?? ludzko??, tak ?e dla nikogo los innych cz?onków ludzkiej rodziny nie mo?e pozostawa? obcy czy oboj?tny. ?aden cz?owiek nie mo?e twierdzi?, ?e nie jest odpowiedzialny za los swego brata (por. Rdz 4, 9; ?k 10, 29-37; Mt 25, 31-46)! Pe?na uwagi, serdeczna troska o bli?niego wtedy, kiedy znajduje si? on w potrzebie, jest dzi? ?atwiejsza tak?e dzi?ki nowym ?rodkom przekazu, które ludzi do siebie zbli?y?y, i dzisiaj szczególnie wa?na, gdy chodzi o szukanie odmiennych od wojny sposobów rozwi?zywania mi?dzynarodowych konfliktów. ?atwo dostrzec, ?e przera?aj?ca si?a narz?dzi zniszczenia dost?pnych nawet ?rednim i ma?ym mocarstwom, oraz coraz ?ci?lejsze powi?zania istniej?ce mi?dzy narodami ca?ej ziemi utrudniaj? dzi? czy wr?cz praktycznie uniemo?liwiaj? ograniczenie skutków konfliktu.
 
52. Papie? Benedykt XV i jego nast?pcy dobrze zrozumieli to niebezpiecze?stwo104. Ja sam w zwi?zku z niedawn? tragiczn? wojn? w Zatoce Perskiej, powtórzy?em wo?anie: ?Nigdy wi?cej wojny!?. Tak! Nigdy wi?cej wojny, która niszczy ?ycie niewinnych, która uczy zabija? i burzy równie? ?ycie tych, którzy zabijaj?, która pozostawia w konsekwencji urazy i nienawi??, bardziej jeszcze utrudniaj?c sprawiedliwe rozwi?zanie problemów, które j? wywo?a?y! Je?eli w poszczególnych Pa?stwach wreszcie nadszed? czas, gdy osobista zemsta i odwet zosta?y zast?pione rz?dami prawa, to jest ju? najwy?sza pora, by podobny post?p dokona? si? we wspólnocie mi?dzynarodowej. Nie nale?y zreszt? zapomina?, ?e u korzeni wojny znajduj? si? na ogó? rzeczywiste i powa?ne powody: doznane niesprawiedliwo?ci, rozczarowanie w s?usznych d??eniach, n?dza i wyzysk zrozpaczonych rzesz ludzkich, które nie widz? realnej mo?liwo?ci poprawy warunków ?ycia na drodze pokojowej.
Dlatego drugim imieniem pokoju jest rozwój105. Tak jak istnieje zbiorowa odpowiedzialno?? za unikanie wojny, istnieje te? zbiorowa odpowiedzialno?? za popieranie rozwoju. Tak jak w obr?bie poszczególnych Pa?stw mo?na i nale?y tworzy? ekonomi? spo?eczn?, która b?dzie kierowa?a funkcjonowaniem rynku tak, by by?o to z korzy?ci? dla dobra wspólnego, podobnie niezb?dne s? odpowiednie interwencje tak?e na p?aszczy?nie mi?dzynarodowej. Trzeba zatem podj?? ogromny wysi?ek wzajemnego zrozumienia, poznania i uwra?liwienia sumie?. Nale?y sobie ?yczy? takiej kultury, która pomna?a wiar? w ludzkie mo?liwo?ci cz?owieka ubogiego, a zatem w zdolno?? do polepszenia w?asnej sytuacji przez prac?, to jest przez pozytywny wk?ad w dobrobyt gospodarczy. jednak, aby tego dokona?, ubogi - jednostka czy naród - musi mie? zapewnione realne po temu warunki. Tworzenie takich warunków jest zadaniem ?wiatowej wspó?pracy si? na rzecz rozwoju, która zak?ada równie? po?wi?cenia w zakresie posiadanych dochodów i w?adzy, b?d?cych przywilejem bardziej rozwini?tych systemów gospodarczych106.
Mo?e to oznacza? powa?ne zmiany w ustalonym stylu ?ycia, niezb?dne dla ograniczenia marnotrawstwa zasobów ?rodowiskowych i ludzkich, dzi?ki czemu wszystkie Narody i wszyscy ludzie na ziemi b?d? je mie? w wystarczaj?cej mierze. Do tego doda? nale?y dowarto?ciowanie nowych dóbr materialnych i duchowych, owocu pracy i kultury ludów dzi? upo?ledzonych, co prowadzi do wzbogacenia ca?ej ludzkiej rodziny narodów.


VI. CZ?OWIEK JEST DROG? KO?CIO?A

53. Leon XIII tak pisa? o n?dzy proletariatu: ?Podejmujemy to zagadnienie z pe?n? ufno?ci? i ?wiadomo?ci?, ?e do zabrania g?osu mamy prawo (...). Milczenie by?oby w oczach wszystkich zaniedbaniem obowi?zku?107. W ci?gu ostatnich stu lat Ko?ció? wypowiada? si? wielokrotnie, ?ledz?c z bliska nieustanny rozwój kwestii spo?ecznej i nie czyni? tego bynajmniej po to, by odzyska? dawne przywileje czy narzuci? jak?? swoj? koncepcj?. Kierowa?a nim wy??cznie troska i odpowiedzialno?? za cz?owieka, powierzonego mu przez samego Chrystusa; tego cz?owieka, którego, jak mówi Sobór Watyka?ski II, Bóg chcia? - jako jedyne stworzenie - dla niego samego, i wobec którego ma swój plan: pragnie mianowicie da? mu udzia? w zbawieniu wiecznym. Nie chodzi tu o cz?owieka ?abstrakcyjnego?, ale o cz?owieka rzeczywistego, ?konkretnego? i ?historycznego?: chodzi o ka?dego cz?owieka, poniewa? ka?dy zosta? obj?ty Tajemnic? Odkupienia i z ka?dym Chrystus zjednoczy? si? na zawsze poprzez t? tajemnic?108. Wynika st?d, ?e Ko?ció? nie mo?e opu?ci? cz?owieka i ?e ?ten cz?owiek jest pierwsz? drog?, po której winien kroczy? Ko?ció? w wype?nianiu swojego pos?annictwa (:..), drog? wytyczon? przez samego Chrystusa, drog?, która nieodmiennie prowadzi przez Tajemnic? Wcielenia i Odkupienia?109.
Jest to jedyne ?ród?o inspiracji, z którego czerpie nauka spo?eczna Ko?cio?a. Je?li Ko?ció? wypracowa? j? stopniowo i nadawa? jej systematyczn? form?, zw?aszcza poczynaj?c od daty, której rocznic? obchodzimy, to dlatego, ?e centrum ca?ego dziedzictwa doktrynalnego Ko?cio?a jest cz?owiek w swej konkretnej rzeczywisto?ci grzesznika i sprawiedliwego.
 
54. Nauka spo?eczna interesuje si? dzi? szczególnie cz?owiekiem w jego powi?zaniu ze z?o?on? sieci? relacji, charakterystyczn? dla wspó?czesnych spo?ecze?stw. Nauki humanistyczne i filozofia pomagaj? wyja?ni?, na czym polega centralna rola cz?owieka w spo?ecze?stwie, i uzdalniaj? go do lepszego rozumienia samego siebie jako ?istoty spo?ecznej?. Tylko wiara jednak objawia mu w pe?ni jego prawdziw? to?samo?? i w?a?nie z niej wyrasta nauka spo?eczna Ko?cio?a, który wykorzystuj?c dorobek nauk przyrodniczych i filozofii pragnie towarzyszy? cz?owiekowi na drodze zbawienia.
Encyklik? Rerum novarum mo?na uzna? za wa?ny wk?ad w analiz? spo?eczno-ekonomiczn? ko?ca XIX wieku, ale jej szczególna warto?? wynika z faktu, ?e jest ona Dokumentem Urz?du Nauczycielskiego, a wi?c integraln? cz??ci? prowadzonego przez Ko?ció? dzie?a ewangelizacji, podobnie jak wiele innych Dokumentów tego rodzaju. Wynika st?d, ?e nauka spo?eczna ma sama w sobie warto?? narz?dzia ewangelizacji: jako taka g?osi ona Boga i tajemnic? zbawienia w Chrystusie ka?demu cz?owiekowi i z tej samej racji objawia cz?owieka samemu sobie. W tym ?wietle - i wy??cznie w tym - podejmuje inne zagadnienia, takie jak prawa ka?dego cz?owieka, a szczególnie ?proletariatu?, rodzina i wychowanie, powinno?ci Pa?stwa, ustrój spo?eczno?ci narodowej i mi?dzynarodowej, ?ycie gospodarcze, kultura, wojna i pokój, szacunek dla ?ycia od chwili pocz?cia a? do ?mierci.
 
55. Ko?ció? czerpie ?zdolno?? rozumienia cz?owieka? z Bo?ego Objawienia. ?Aby pozna? cz?owieka, cz?owieka prawdziwego, cz?owieka integralnego, trzeba pozna? Boga?, powiedzia? Pawe? VI, przywo?uj?c nast?pnie s?owa ?wi?tej Katarzyny ze Sieny, która wyra?a?a w modlitwie t? sam? my?l: ?W Twojej naturze, wieczne Bóstwo, poznam moj? natur??110.
Antropologia chrze?cija?ska jest zatem w istocie jednym z dzia?ów teologii; z tej samej racji nauka spo?eczna Ko?cio?a, zajmuj?c si? cz?owiekiem, interesuj?c si? nim samym i jego sposobem post?powania w ?wiecie, nale?y (...) do dziedziny (...) teologii, zw?aszcza teologii moralnej?111. Tak wi?c zarówno interpretacja, jak i rozwi?zanie aktualnych problemów ludzkiego wspó??ycia wymaga uwzgl?dnienia ich wymiaru teologicznego. Trzeba tu podkre?li?, ?e odnosi si? to w równej mierze do rozwi?zania ?ateistycznego?, które pozbawia cz?owieka jednego z jego podstawowych wymiarów, mianowicie wymiaru duchowego, co do rozwi?za? permisywnych i konsumistycznych, które ró?nymi argumentami próbuj? go przekona? o jego niezale?no?ci od wszelkiego prawa i od Boga, zamykaj?c go w egoizmie, który szkodzi ostatecznie jemu samemu i innym.
G?osz?c cz?owiekowi Bo?e zbawienie, ofiarowuj?c mu i przekazuj?c Bo?e ?ycie za po?rednictwem sakramentów, nadaj?c kierunek jego ?yciu przykazaniami mi?o?ci Boga i bli?niego, Ko?ció? przyczynia si? do ubogacenia godno?ci cz?owieka. Nie mo?e on nigdy zaniecha? spe?niania swojej religijnej i transcendentnej misji dla dobra cz?owieka, chocia? zdaje sobie spraw?, ?e jego dzie?o napotyka dzi? szczególne trudno?ci i przeszkody. Oto dlaczego podejmuje wci?? nowymi si?ami i nowymi metodami ewangelizacj?, która ma na celu rozwój ca?ego cz?owieka. Tak?e dzi?, w wigili? trzeciego tysi?clecia, Ko?ció? pozostaje ?znakiem i zabezpieczeniem transcendentnego charakteru osoby ludzkiej?112, którym stara? si? by? zawsze od pocz?tku swego istnienia, towarzysz?c cz?owiekowi przez ca?? histori?. Encyklika Rerum novarum jest tego wymownym ?wiadectwem.
 
56. W setn? rocznic? tej encykliki pragn? podzi?kowa? wszystkim, którzy podj?li wysi?ek studiowania, pog??biania i rozpowszechniania chrze?cija?skiej nauki spo?ecznej. Praca ta wymaga wspó?dzia?ania Ko?cio?ów lokalnych, jest zatem moim ?yczeniem, by obchody tej rocznicy rozbudzi?y nowy zapa? do studiowania, szerzenia i stosowania nauki spo?ecznej Ko?cio?a w ró?nych ?rodowiskach.
Pragn? zw?aszcza, by upowszechniano j? i realizowano w krajach, które po za?amaniu si? socjalizmu realnego napotykaj? na wielkie trudno?ci w dziele odbudowy. Z kolei krajom zachodnim grozi niebezpiecze?stwo, ?e uznawszy upadek socjalizmu za ca?kowite zwyci?stwo w?asnego systemu gospodarczego, zaniedbaj? podj?cie odpowiednich wysi?ków w celu doskonalenia go. Natomiast kraje Trzeciego ?wiata znajduj? si? w dramatyczniejszej ni? kiedykolwiek sytuacji niedorozwoju, pogarszaj?cej si? z dnia na dzie?.
Leon XIII, wy?o?ywszy te zasady i wskazania dotycz?ce rozwi?zania kwestii robotniczej, zaleca stanowczo: ?Stan?? wi?c ka?demu trzeba na w?a?ciwym stanowisku i to jak najpr?dzej, aby odwlekanie leczenia nie uczyni?o z?a nieuleczalnym?. Dodaje równie?: ?Co si? za? Ko?cio?a tyczy, to nigdy nie braknie jego w tej sprawie pomocy?113.
 
57. Ko?ció? uwa?a, ?e or?dzie spo?eczne Ewangelii nie powinno by? traktowane jako teoria, ale przede wszystkim jako podstawa dzia?ania i zach?ta do niego. Pod wp?ywem tego or?dzia niektórzy z pierwszych chrze?cijan rozdawali swe dobra ubogim, daj?c ?wiadectwo, ?e nawet mi?dzy lud?mi ró?nego pochodzenia spo?ecznego mo?liwe jest pokojowe i solidarne wspó??ycie. Czerpi?c w ci?gu wieków moc z Ewangelii, mnisi uprawiali ziemi?, zakonnicy i zakonnice zak?adali szpitale i przytu?ki dla ubogich, cz?onkowie bractw religijnych oraz m??czy?ni i kobiety wszelkiego stanu nie?li pomoc ludziom potrzebuj?cym i upo?ledzonym spo?ecznie, przekonani, ?e s?owa Chrystusa: ?Wszystko, co uczynili?cie jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie?cie uczynili? (Mt 25, 40), nie powinny pozostawa? pobo?nym ?yczeniem, ale musz? sk?ania? do konkretnego dzia?ania.
Dzi? bardziej ni? kiedykolwiek Ko?ció? jest ?wiadom, ?e jego or?dzie spo?eczne zyska wi?ksz? wiarygodno?? dzi?ki ?wiadectwu dzia?ania, ni? dzi?ki swej wewn?trznej spójno?ci i logice. Równie? z tej ?wiadomo?ci wyp?ywa jego opcja preferencyjna na rzecz ubogich, która nigdy nie jest wy??czn? ani nie dyskryminuje innych grup. Opcja ta nie dotyczy tylko ubóstwa materialnego, wiadomo bowiem, ?e zw?aszcza we wspó?czesnym spo?ecze?stwie spotyka si? liczne formy ubóstwa nie tylko ekonomicznego, ale równie? kulturowego i religijnego. Mi?o?? Ko?cio?a do ubogich, kieruj?ca jego dzia?aniem i nale??ca do jego sta?ej tradycji, ka?e mu zwraca? si? ku ?wiatu, w którym pomimo post?pu techniczno-ekonomicznego istnieje niebezpiecze?stwo, ?e ubóstwo przybierze gigantyczne formy. W krajach zachodnich istnieje ró?norakie ubóstwo grup zepchni?tych na margines, ludzi starych i chorych, ofiar konsumizmu i - w jeszcze wi?kszym stopniu - ubóstwo bardzo licznych uchod?ców i emigrantów; w krajach rozwijaj?cych si? mo?e doj?? do dramatycznych kryzysów, którym s? w stanie zapobiec tylko podj?te na czas i skoordynowane dzia?ania mi?dzynarodowe.
 
58. Konkretnym wyrazem mi?o?ci do cz?owieka, a przede wszystkim do ubogiego, w którym Ko?ció? widzi Chrystusa, jest umacnianie sprawiedliwo?ci. Pe?na sprawiedliwo?? stanie si? mo?liwa dopiero wówczas, gdy ludzie nie b?d? traktowa? ubogiego, który prosi o wsparcie dla podtrzymania ?ycia, jak k?opotliwego natr?ta czy jako ci??ar, ale dostrzeg? w nim sposobno?? do czynienia dobra dla samego dobra, mo?liwo?? osi?gni?cia bogactwa wi?kszego. Jedynie z tak? ?wiadomo?ci? mo?na odwa?nie podj?? ryzyko i dokona? przemiany, która wi??e si? z ka?d? autentyczn? prób? przyj?cia z pomoc? drugiemu cz?owiekowi. Nie chodzi bowiem jedynie o danie tego, co zbywa, ale o pomoc do w??czenia si? w proces rozwoju gospodarczego i cywilizacyjnego ca?ym narodom, które s? z niego wykluczone czy pozostawione na uboczu. Stanie si? to mo?liwe nie tylko dzi?ki wykorzystaniu dóbr, które istniej? w nadmiarze, a które nasz ?wiat wytwarza w obfito?ci, ale gdy zmienione zostan? style ?ycia, modele produkcji i konsumpcji, utrwalone struktury w?adzy, na których opieraj? si? dzi? spo?ecze?stwa. Nie ma to oznacza? zniszczenia elementów organizacji spo?ecznej, które dobrze zda?y egzamin, ale ukierunkowanie ich zgodnie z w?a?ciwym rozumieniem dobra wspólnego ca?ej rodziny ludzkiej. Wspó?cze?nie dokonuje si? proces powstawania wspó?zale?no?ci gospodarczych na skal? ?wiatow?. Zjawiska tego nie nale?y uwa?a? za negatywne, gdy? mo?e stwarza? niezwyk?e mo?liwo?ci osi?gni?cia wi?kszego dobrobytu. Coraz bardziej jednak odczuwa si? potrzeb?, by w miar? wzrastaj?cego umi?dzynarodowienia gospodarki powstawa?y odpowiednie i skutecznie dzia?aj?ce mi?dzynarodowe organy kontrolne i kierownicze, dzi?ki którym gospodarka s?u?y?aby dobru wspólnemu; pojedyncze Pa?stwo, cho?by najpot??niejsze, nie jest ju? w stanie tego dokona?. D??enie do tego celu wymaga coraz bardziej harmonijnej wspó?pracy wielkich krajów oraz równoprawnej reprezentacji w instytucjach mi?dzynarodowych interesów ca?ej wielkiej rodziny ludzkiej. Konieczne jest tak?e, aby oceniaj?c nast?pstwa swych decyzji, instytucje te bra?y zawsze w stosownej mierze pod uwag? te narody i kraje, które nie maj? du?ego znaczenia na rynku mi?dzynarodowym, ale najdotkliwiej cierpi? z powodu niedostatku i które najbardziej potrzebuj? pomocy, aby si? rozwija?. Niew?tpliwie w tej dziedzinie wiele pozostaje do zrobienia.
 
59. Tak wi?c, aby nasta?a sprawiedliwo?? i osi?gn??y swój cel wysi?ki ludzi, którzy pragn? j? urzeczywistni?, konieczny jest dar ?aski ofiarowanej przez Boga. Dzi?ki niej i wspó?pracy ludzkiej wolno?ci mo?liwa jest owa tajemnicza obecno?? Boga w historii, czyli Opatrzno??.
Do?wiadczenie nowo?ci, które prze?ywa si? na?laduj?c Chrystusa, trzeba przekazywa? innym ludziom po?ród ich konkretnych trudno?ci, zmaga?, problemów i wyzwa?, aby ?wiat?o wiary o?wietli?o je i uczyni?o bardziej ludzkimi. Wiara bowiem nie tylko pomaga znale?? rozwi?zania, ale równie? uzdalnia cz?owieka do prze?ywania cierpienia tak, aby si? nie zagubi? i nie zapomina? o swej godno?ci i powo?aniu.
Wa?n? cech? doktryny spo?ecznej Ko?cio?a jest ponadto jej charakter interdyscyplinarny. By lepiej wciela? w rozmaite i stale si? zmieniaj?ce konteksty spo?eczne, gospodarcze i polityczne jedyn? prawd? o cz?owieku, doktryna ta podejmuje dialog z ró?nymi dyscyplinami, które zajmuj? si? cz?owiekiem, przyswaja sobie ich dorobek i ukazuje im szersz? perspektyw? s?u?by osobie ludzkiej, poznanej i mi?owanej w pe?ni jej powo?ania.
Obok wymiaru interdyscyplinarnego doktryny spo?ecznej trzeba tak?e dalej wspomnie? o jej wymiarze praktycznym i w pewnym sensie do?wiadczalnym. Sytuuje si? ona w miejscu spotkania ?ycia i sumienia chrze?cija?skiego z ?yciem ?wiata i znajduje wyraz w wysi?kach podejmowanych przez jednostki, rodziny, ludzi kultury i dzia?aczy spo?ecznych, polityków i m??ów stanu, którzy staraj? si? znale?? dla niej historyczn? form? i zastosowanie.
 
60. Wskazuj?c zasady rozwi?zania kwestii robotniczej, Leon XIII pisa?: ?Wielka ta sprawa wymaga trudu i wspó?pracy innych tak?e czynników?114. By? on przekonany, ?e powa?ne problemy powsta?e w spo?ecze?stwie przemys?owym mog?y by? rozwi?zane jedynie przy wspó?pracy wszystkich zainteresowanych si?. Stwierdzenie to sta?o si? trwa?ym elementem nauki spo?ecznej Ko?cio?a; by?a to jedna z przyczyn, dla których Jan XXIII skierowa? sw? encyklik? o pokoju tak?e do ?wszystkich ludzi dobrej woli?.
Papie? Leon XIII stwierdzi? jednak z bólem, ?e ówczesne ideologie, zw?aszcza liberalizm i marksizm, odrzuca?y tak? wspó?prac?. Od tamtych czasów wiele si? zmieni?o, zw?aszcza w ostatnich latach. Dzisiejszy ?wiat jest coraz bardziej ?wiadomy, ?e rozwi?zanie powa?nych problemów narodowych i mi?dzynarodowych nie jest tylko kwesti? produkcji gospodarczej czy organizacji prawnej albo spo?ecznej, ale wymaga odwo?ania si? do okre?lonych warto?ci etyczno-religijnych, a tak?e przemiany mentalno?ci, post?powania i struktur. Ko?ció? czuje si? szczególnie odpowiedzialny za t? ostatni? dziedzin?, i, jak napisa?em w encyklice Sollicitudo rei socialis, istnieje uzasadniona nadzieja, ?e równie? liczna grupa ludzi, którzy nie wyznaj? ?adnej religii, b?dzie mog?a si? przyczyni? do ukszta?towania etycznych podstaw rozwi?zania kwestii spo?ecznej115.
W tym samym Dokumencie zwróci?em si? równie? z apelem do Ko?cio?ów chrze?cija?skich i do wyznawców wielkich religii ?wiata, wzywaj?c do dawania zgodnego ?wiadectwa wspólnym przekonaniom o godno?ci cz?owieka, stworzonego przez Boga116. Jestem bowiem pewien, ?e zarówno dzi?, jak i w przysz?o?ci religie odegraj? wybitn? rol? w utrwaleniu pokoju i budowaniu spo?ecze?stwa godnego cz?owieka.
Z drugiej strony, gotowo?ci do dialogu i do wspó?pracy nale?y oczekiwa? od wszystkich ludzi dobrej woli, a szczególnie osób i grup, które ponosz? konkretn? odpowiedzialno?? za sprawy polityczne, gospodarcze i spo?eczne, zarówno na szczeblu krajowym, jak i mi?dzynarodowym.
 
61. U pocz?tków spo?ecze?stwa przemys?owego ?jarzmo prawie niewolnicze? zmusi?o mojego Poprzednika do zabrania g?osu w obronie cz?owieka. Podj?temu wówczas zobowi?zaniu Ko?ció? pozosta? wierny w ci?gu stu lat, które od tego czasu up?yn??y. Istotnie, w burzliwym okresie walki klasowej po pierwszej wojnie ?wiatowej broni? cz?owieka przed wyzyskiem ekonomicznym i tyrani? systemów totalitarnych. Po drugiej wojnie ?wiatowej uczyni? godno?? cz?owieka centrum swych wypowiedzi spo?ecznych, k?ad?c nacisk na powszechne przeznaczenie dóbr materialnych, domagaj?c si? ustanowienia porz?dku spo?ecznego, w którym nie ma ucisku i w którym panuje duch wspó?pracy i solidarno?ci. Podkre?la? te? nieustannie, ?e osoba i spo?ecze?stwo potrzebuj? nie tylko tych dóbr, ale równie? warto?ci duchowych i religijnych. Ponadto, zdaj?c sobie coraz lepiej spraw? z tego, ?e zbyt wielu ludzi ?yje nie w dobrobycie ?wiata zachodniego, ale w n?dzy krajów rozwijaj?cych si?, i dzi? jeszcze d?wiga ?jarzmo prawie niewolnicze?, Ko?ció? czuje si? niezmiennie zobowi?zany do jednoznacznego i otwartego pi?tnowania tej sytuacji, cho? wie, ?e to jego wo?anie nie zawsze i nie przez wszystkich przyj?te zostanie przychylnie.
W sto lat od og?oszenia encykliki Rerum novarum Ko?ció? stoi nadal wobec ?rzeczy nowych? i nowych wyzwa?. Stulecie to winno zatem umocni? gorliwo?? wszystkich ludzi dobrej woli, a szczególnie wierz?cych.
 
62. Celem niniejszej Encykliki by?o spojrzenie w przesz?o??, ale przede wszystkim skierowanie uwagi ku przysz?o?ci. Podobnie jak encyklika Rerum novarum, stoi ona niejako na progu nowego wieku i pragnie z Bo?? pomoc? przygotowa? jego nadej?cie.
?ród?em prawdziwej i odwiecznej ?nowo?ci rzeczy? w ka?dym czasie jest niesko?czona moc Bo?a, która mówi: ?Oto czyni? wszystko nowe? (Ap 21, 5). S?owa te odnosz? si? do ko?ca czasów, gdy Chrystus ?przeka?e królowanie Bogu i Ojcu (...), aby Bóg by? wszystkim we wszystkich? (1 Kor 15, 24. 28). Chrze?cijanin wie jednak dobrze, ?e ?nowo???, której pe?ni oczekujemy w chwili powrotu Pana, obecna jest w ?wiecie od stworzenia, a zw?aszcza odk?d Bóg sta? si? cz?owiekiem w Jezusie Chrystusie i z Nim i przez Niego dokona? ?nowego stworzenia? (2 Kor 5, 17; Ga 6, 15).
Na koniec dzi?kuj? raz jeszcze Bogu Wszechmog?cemu, który da? swemu Ko?cio?owi ?wiat?o i moc, by móg? towarzyszy? cz?owiekowi w ziemskiej w?drówce ku wiecznemu przeznaczeniu. Równie? w trzecim tysi?cleciu Ko?ció? pozostanie temu wierny, czyni?c cz?owieka swoj? w?asn? drog?, ?wiadomy, ?e nie post?puje naprzód sam, ale z Chrystusem, swym Panem. To On uczyni? swoj? w?asn? drog? cz?owieka i prowadzi go nawet wówczas, gdy ten nie zdaje sobie z tego sprawy.
 
Niech Maryja, Matka Odkupiciela, która trwa u boku Chrystusa w Jego drodze ku ludziom i z lud?mi i poprzedza Ko?ció? w pielgrzymce wiary, towarzyszy swym macierzy?skim wstawiennictwem ludzko?ci zd??aj?cej ku bliskiemu ju? nowemu tysi?cleciu, w wierno?ci Temu, który wczoraj i dzi? jest ten sam i b?dzie tak?e na wieki (por. Hbr 13, 8), Jezusowi Chrystusowi, naszemu Panu. W Jego imi? wszystkim z serca b?ogos?awi?.
 
W Rzymie, u ?w. Piotra, 1 maja 1991 roku, w dniu ?w. Józefa Rzemie?lnika, w trzynastym roku mego pontyfikatu.
 
                       Jan Pawe? II, papie?

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 54 goĹ›ci