ENCYKLIKA - LABOREM EXERCENS
Dokumenty Ko?cio?a - Encykliki - Jan Pawe? II

LABOREM EXERCENS

OJCA ?WI?TEGO JANA PAW?A II
O PRACY LUDZKIEJ
(Z OKAZJI 90. ROCZNICY ENCYKLIKI
RERUM NOVARUM),
W KTÓREJ ZWRACA SI?
DO CZCIGODNYCH BRACI W BISKUPSTWIE, DO KAP?ANÓW, DO RODZIN ZAKONNYCH, DO DROGICH SYNÓW I CÓREK KO?CIO?A
ORAZ
DO WSZYSTKICH LUDZI DOBREJ WOLI

 

Czcigodni Bracia, Umi?owani Synowie i Córki,
Pozdrowienie i Apostolskie B?ogos?awie?stwo!

Z PRACY swojej ma cz?owiek po?ywa? chleb codzienny (por. Ps 128 [127], 2; por. tak?e Rdz 3, 17 nn.; Prz 10, 22; Wj 1, 8-14; Jr 22, 13) i poprzez prac? ma si? przyczynia? do ci?g?ego rozwoju nauki i techniki, a zw?aszcza do nieustannego podnoszenia poziomu kulturalnego i moralnego spo?ecze?stwa, w którym ?yje jako cz?onek braterskiej wspólnoty; praca za? oznacza ka?d? dzia?alno??, jak? cz?owiek spe?nia, bez wzgl?du na jej charakter i okoliczno?ci, to znaczy ka?d? dzia?alno?? cz?owieka, któr? za prac? uzna? mo?na i uzna? nale?y po?ród ca?ego bogactwa czynno?ci, do jakich jest zdolny i dysponowany poprzez sam? swoj? natur?, poprzez samo cz?owiecze?stwo. Stworzony bowiem na obraz i podobie?stwo Boga Samego (por. Rdz 1, 26) w?ród widzialnego wszech?wiata, ustanowiony aby ziemi? czyni? sobie poddan? (por. Rdz 1, 28), jest cz?owiek przez to samo od pocz?tku powo?any do pracy. Praca wyró?nia go w?ród reszty stworze?, których dzia?alno?ci zwi?zanej z utrzymaniem ?ycia nie mo?na nazywa? prac? - tylko cz?owiek jest do niej zdolny i tylko cz?owiek j? wykonuje, wype?niaj?c równocze?nie prac? swoje bytowanie na ziemi. Tak wi?c praca nosi na sobie szczególne znami? cz?owieka i cz?owiecze?stwa znami? osoby dzia?aj?cej we wspólnocie osób - a znami? to stanowi jej wewn?trzn? kwalifikacj?, konstytuuje niejako sam? jej natur?.


I. WPROWADZENIE

O PRACY LUDZKIEJ W 90 LAT PO ENCYKLICE ?RERUM NOVARUM?

W dniu 15 maja br. up?yn??o 90 lat od og?oszenia przez wielkiego Papie?a ?kwestii spo?ecznej?, Leona XIII, prze?omowej encykliki zaczynaj?cej si? od s?ów ?Rerum novarum?, pragn? przeto niniejszy dokument po?wi?ci? w?a?nie pracy ludzkiej, a bardziej jeszcze pragn? go po?wi?ci? cz?owiekowi w szerokim kontek?cie tej rzeczywisto?ci, jak? jest praca. Je?li bowiem, jak wyrazi?em si? w encyklice Redemptor hominis, wydanej na pocz?tku mego pos?ugiwania na rzymskiej stolicy ?w. Piotra, cz?owiek ?jest pierwsz? i podstawow? drog? Ko?cio?a?1, i to w?a?nie w oparciu o niezg??bion? tajemnic? Odkupienia w Chrystusie, wypada przeto stale wraca? na t? drog? i pod??a? ni? wci?? na nowo wedle ró?nych aspektów, w których ods?ania nam ona ca?e bogactwo i równocze?nie ca?y trud ludzkiego bytowania na ziemi.
Praca jest jednym z tych aspektów, aspektem odwiecznym i pierwszoplanowym, zawsze aktualnym i wci?? na nowo domagaj?cym si?, by o niej my?le? i ?wiadczy?. Coraz to nowe bowiem powstaj? pytania i problemy, coraz nowe rodz? si? nadzieje, ale tak?e obawy i zagro?enia, zwi?zane z tym podstawowym wymiarem ludzkiego bytowania, z którego ?ycie cz?owieka jest zbudowane na co dzie?, z którego czerpie w?a?ciw? sobie godno?? - ale w którym zawiera si? zarazem nieustaj?ca miara ludzkiego trudu, cierpienia, a tak?e krzywdy i niesprawiedliwo?ci, si?gaj?cych g??boko w ?ycie spo?eczne w obr?bie poszczególnych narodów i w zakresie mi?dzynarodowym. Je?li wi?c prawd? jest, ?e z pracy r?k swoich po?ywa cz?owiek chleb (por. Ps 128 [127], 2) - i to nie tylko ów chleb codzienny, którym utrzymuje si? przy ?yciu jego cia?o, ale tak?e chleb wiedzy i post?pu, cywilizacji i kultury - to równocze?nie prawd? odwieczn? jest, ?e chleb ten po?ywa ?w pocie czo?a? (por. Rdz 3,19), to znaczy nie tylko przy osobistym wysi?ku i trudzie, ale tak?e w?ród wielu napi??, konfliktów i kryzysów, jakie w zwi?zku z rzeczywisto?ci? pracy wstrz?saj? ?yciem poszczególnych spo?ecze?stw, a tak?e ca?ej ludzko?ci.
Obchodzimy 90-t? rocznic? encykliki Rerum novarum w przeddzie? nowych przemian w uk?adach technologicznych, ekonomicznych i politycznych, które wed?ug opinii wielu specjalistów b?d? wywiera? na ?wiat pracy i produkcji wp?yw nie mniejszy od tego, jaki mia?a rewolucja przemys?owa w ubieg?ym wieku. Wielorakie s? te czynniki o ogólnym zasi?gu: powszechne wprowadzenie automatyki do ró?nych dziedzin produkcji, wzrost ceny energii i surowców podstawowych, wzrastaj?ca ?wiadomo?? ograniczono?ci ?rodowiska naturalnego oraz niedopuszczalnego zanieczyszczenia tego? ?rodowiska. W parze z tym idzie pojawienie si? na arenie politycznej ludów, które po wiekach podda?stwa domagaj? si? w?asnego, nale?nego im miejsca w?ród narodów i udzia?u w decyzjach mi?dzynarodowych. Te nowe warunki i ??dania b?d? wymaga? przekszta?cenia i rewizji struktur wspó?czesnej ekonomii oraz podzia?u pracy. Nie mo?na wykluczy?, ?e zmiany takie dla milionów pracowników kwalifikowanych b?d? niestety oznacza? brak pracy, czyli bezrobocie, przynajmniej okresowe lub konieczno?? przekwalifikowania - ?e zmiany te poci?gn? za sob? z wielkim prawdopodobie?stwem zmniejszenie lub powolniejszy wzrost dobrobytu materialnego dla krajów bardziej rozwini?tych; ale mog? tak?e przynie?? popraw? losu i nadziej? milionom ludzi, którzy dzi? ?yj? w warunkach n?dzy uw?aczaj?cej godno?ci cz?owieka.
Nie jest zadaniem Ko?cio?a przeprowadzanie naukowych analiz wszystkich tych zmian oraz ich mo?liwych nast?pstw we wspó??yciu ludzi i ludów. Natomiast Ko?ció? uwa?a za swoje zadanie sta?e przypominanie o godno?ci i o prawach ludzi pracy oraz pi?tnowanie takich sytuacji, w których bywaj? one gwa?cone, staraj?c si? przez to tak oddzia?ywa? na bieg tych przemian, aby wraz z nimi dokonywa? si? prawdziwy post?p cz?owieka i spo?ecze?stwa.


 
2. W ORGANICZNYM ROZWOJU DZIA?ANIA I NAUKI SPO?ECZNEJ KO?CIO?A
 
Praca jako problem cz?owieka znajduje si? na pewno w samym centrum owej ?kwestii spo?ecznej?, ku której na przestrzeni ostatnich prawie stu lat od wydania encykliki Rerum novarum zwraca si? w sposób szczególny nauczanie Ko?cio?a oraz rozliczne poczynania zwi?zane z jego apostolskim pos?annictwem. Je?eli na niej pragn? skoncentrowa? niniejsze rozwa?ania, to nie inaczej, jak tylko w organicznym zwi?zku z ca?? tradycj? tego nauczania i tych poczyna?. Równocze?nie jednak czyni? to wedle ewangelicznego wskazania, a?eby z dziedzictwa Ewangelii wydobywa? ?rzeczy nowe i stare? (por. Mt 13, 52). Z pewno?ci? praca jest ?rzecz? star?? - tak star? jak cz?owiek i jego ?ycie na ziemi. Równocze?nie za? ogólna sytuacja cz?owieka w ?wiecie wspó?czesnym, rozpoznawana i analizowana w ró?nych aspektach geograficznych, kulturalnych i cywilizacyjnych, domaga si? tego, aby ods?ania? nowe znaczenia pracy ludzkiej - a tak?e, aby formu?owa? nowe zadania, jakie w tej dziedzinie stoj? przez ka?dym cz?owiekiem, przed rodzin?, przed poszczególnymi narodami i ca?? ludzko?ci?, wreszcie równie? przed samym Ko?cio?em.
Na przestrzeni lat, jakie dziel? nas od ukazania si? encykliki Rerum novarum, kwestia spo?eczna nie przesta?a zajmowa? uwagi Ko?cio?a. ?wiadcz? o tym liczne dokumenty Urz?du Nauczycielskiego, zarówno wypowiedzi Papie?y, jak te? Soboru Watyka?skiego II, ?wiadcz? enuncjacje poszczególnych Episkopatów, ?wiadczy dzia?alno?? ró?nych o?rodków my?li oraz praktycznych inicjatyw apostolskich, b?d? to w wymiarze mi?dzynarodowym, b?d? te? poszczególnych Ko?cio?ów lokalnych. Trudno tutaj wszystkie te przejawy ?ywego zaanga?owania si? Ko?cio?a i chrze?cijan w kwestii spo?ecznej wymienia? szczegó?owo, jest ich bowiem bardzo wiele. W wyniku Soboru centralnym o?rodkiem koordynacyjnym w tej dziedzinie sta?a si? Papieska Komisja ?Iustitia et Pax?, która znajduje swe odpowiedniki w poszczególnych Konferencjach Episkopatów. Nazwa tej instytucji jest bardzo wymowna. Wskazuje ona na to, ?e kwesti? spo?eczn? nale?y ujmowa? w jej wymiarze integralnym i kompleksowym. Zaanga?owanie na rzecz sprawiedliwo?ci musi by? gruntownie zespolone z zaanga?owaniem na rzecz pokoju w ?wiecie wspó?czesnym. Przemówi?o tutaj z pewno?ci? bolesne do?wiadczenie dwóch wielkich wojen ?wiatowych, które wstrz?sn??y wielu krajami kontynentu zarówno europejskiego, jak te? - przynajmniej cz??ciowo - innych kontynentów. Przemawia tu, zw?aszcza po zako?czeniu drugiej wojny ?wiatowej, stale trwaj?ce zagro?enie wojny nuklearnej oraz perspektywa straszliwego samozniszczenia, która st?d si? wy?ania.
Je?li ?ledzimy g?ówn? lini? rozwojow? dokumentów najwy?szego Magisterium Ko?cio?a, to znajdujemy w nich wyra?ne potwierdzenie takiego w?a?nie stawiania sprawy. Pozycj? kluczow? ma tutaj, gdy chodzi o spraw? pokoju w ?wiecie, Encyklika Pacem in terris Jana XXIII. Je?li za? chodzi o rozwój kwestii samej sprawiedliwo?ci spo?ecznej, to nale?y zauwa?y?, ?e o ile w okresie od Rerum novarum do Quadragesimo anno Piusa XI nauczanie Ko?cio?a koncentruje si? przede wszystkim wokó? sprawiedliwego rozwi?zania tak zwanej sprawy robotniczej w obr?bie poszczególnych narodów, o tyle na dalszym etapie rozszerza ono swój kr?g widzenia do rozmiarów ca?ego globu. Nieproporcjonalny rozk?ad bogactwa i n?dzy krajów i kontynentów rozwini?tych i s?abo rozwini?tych domaga si? wyrównania oraz szukania dróg sprawiedliwego rozwoju dla wszystkich. W tym kierunku idzie nauczanie zawarte w encyklice Mater et Magistra Jana XXIII, w Konstytucji pastoralnej Gaudium et spes Soboru Watyka?skiego II oraz w Encyklice Populorum progressio Paw?a VI.
Ten kierunek rozwoju nauczania, a w ?lad za tym tak?e zaanga?owanie Ko?cio?a w kwestii spo?ecznej, odpowiada ?ci?le rozpoznaniu obiektywnego stanu rzeczy. Je?li w przesz?o?ci w centrum tej kwestii ujawnia? si? przede wszystkim problem ?klasowy?, to w ostatnim okresie na plan pierwszy wysuwa si? problem ??wiatowy?. A wi?c nie tylko klasowy, ale ?wiatowy rozmiar nierówno?ci i niesprawiedliwo?ci, a w konsekwencji nie tylko klasowy, ale ?wiatowy rozmiar zada? na drodze do realizacji sprawiedliwo?ci w ?wiecie wspó?czesnym. Wszechstronna analiza sytuacji ?wiata wspó?czesnego ujawni?a g??bsze i pe?niejsze znaczenie, jakie nale?y nada? wysi?kom zmierzaj?cym do budowania sprawiedliwo?ci na ziemi, ni? dawniejsza analiza struktur niesprawiedliwo?ci spo?ecznej, nie przes?aniaj?c przez to owych struktur, lecz postuluj?c rozpatrywanie ich i przeobra?anie w bardziej uniwersalnym wymiarze.


 
3. PROBLEM PRACY KLUCZEM DO KWESTII SPO?ECZNEJ

W?ród tych wszystkich procesów - zarówno rozpoznawania obiektywnej rzeczywisto?ci spo?ecznej, jak te? nauczania Ko?cio?a w zakresie z?o?onej i wieloaspektowej kwestii spo?ecznej - problem pracy ludzkiej pojawia si? oczywi?cie wielokrotnie. Jest on sta?ym poniek?d elementem sk?adowym zarówno ?ycia spo?ecznego, jak i nauczania Ko?cio?a. Prócz tego jest to problem, który w nauczaniu tym jest o wiele starszy ni? ostatnie dziewi??dziesi?ciolecie. Nauka spo?eczna Ko?cio?a ma swoje ?ród?o w ca?ym Pi?mie ?wi?tym, poczynaj?c od Ksi?gi Rodzaju, a w szczególno?ci w Ewangelii i pismach Apostolskich. Problem pracy nale?a? od pocz?tku do nauczania Ko?cio?a, jego nauki o cz?owieku, o ?yciu spo?ecznym, a w szczególno?ci nauki o moralno?ci spo?ecznej, któr? wypracowywa? wedle potrzeb ró?nych epok. Owo dziedzictwo tradycji zosta?o przej?te i rozwini?te przez nauczanie Papie?y zwi?zane ze wspó?czesn? ?kwesti? spo?eczn??, zw?aszcza w encyklice Rerum novarum. W kontek?cie tej ?kwestii? zg??bianie problemu pracy ludzkiej doznawa?o ci?g?ego ?uwspó?cze?niania?, zachowuj?c stale ów chrze?cija?ski zr?b prawdy, który mo?na nazwa? odwiecznym.
Je?li w obecnym dokumencie si?gamy znów do tego problemu, nie usi?uj?c oczywi?cie powiedzie? wszystkiego na ten temat, to nie w tym celu, aby tylko powtórzy? i zestawi? to, co w nauczaniu Ko?cio?a dot?d si? zawiera. Chodzi raczej o to, aby - mo?e jeszcze bardziej ni? dot?d - uwydatni?, ?e praca ludzka stanowi klucz, i to chyba najistotniejszy klucz, do ca?ej kwestii spo?ecznej, je?eli staramy si? j? widzie? naprawd? pod k?tem dobra cz?owieka. Je?li za? rozwi?zanie - czy raczej stopniowe rozwi?zywanie tej stale na nowo kszta?tuj?cej si?, i na nowo spi?trzaj?cej kwestii spo?ecznej ma i?? w tym kierunku, a?eby ??ycie ludzkie uczyni? bardziej ludzkim?2, wówczas w?a?nie ów klucz - praca ludzka - nabiera znaczenia podstawowego i decyduj?cego.
 

II. PRACA A CZ?OWIEK4. W KSI?DZE RODZAJU

Ko?ció? jest przekonany, ?e praca stanowi podstawowy wymiar bytowania cz?owieka na ziemi. W przekonaniu tym umacnia si? równie?, gdy uwzgl?dnia ca?y dorobek ró?norodnych nauk po?wi?conych cz?owiekowi: antropologia, paleontologia, historia, socjologia, psychologia i inne - wszystkie zdaj? si? ?wiadczy? o tym w sposób niezbity. Ko?ció? jednak czerpie to swoje przekonanie przede wszystkim z objawionego S?owa Bo?ego i dlatego to, co jest prze?wiadczeniem rozumu, nabiera równocze?nie charakteru przekonania wiary. Ko?ció? bowiem - to warto zauwa?y? ju? tutaj - wierzy w cz?owieka: nie tylko w ?wietle do?wiadczenia historycznego, nie tylko przy pomocy wielorakich metod poznania naukowego my?li o cz?owieku i odnosi si? do niego - ale my?li o nim przede wszystkim w ?wietle objawionego S?owa Boga ?ywego, a odnosz?c si? do cz?owieka, stara si? by? wyrazicielem tych odwiecznych zamierze? i tych transcendentnych przeznacze?, jakie z cz?owiekiem zwi?za? ten ?ywy Bóg: Stwórca i Odkupiciel.
?ród?o prze?wiadczenia o tym, ?e praca stanowi podstawowy wymiar bytowania cz?owieka na ziemi, znajduje Ko?ció? ju? na pierwszych stronach Ksi?gi Rodzaju. Analiza tych tekstów u?wiadamia nam, ?e zosta?y w nich - przy ca?ym nieraz archaicznym sposobie wyra?ania my?li - wypowiedziane zasadnicze prawdy o cz?owieku, ?e zosta?y one wypowiedziane ju? w kontek?cie tajemnicy Stworzenia. S? to prawdy, które stanowi? o cz?owieku od pocz?tku i równocze?nie wytyczaj? g?ówne linie jego bytowania na ziemi, zarówno w stanie pierwotnej sprawiedliwo?ci, jak te? i po z?amaniu przez grzech pierwotnego przymierza Stwórcy ze swoim stworzeniem w cz?owieku. Kiedy cz?owiek, stworzony ?na obraz Bo?y (...) jako m??czyzna i niewiasta? (por. Rdz 1, 27), s?yszy s?owa: ?B?d?cie p?odni i rozmna?ajcie si?, aby?cie zaludnili ziemi? i uczynili j? sobie poddan?? (Rdz l, 28) - to chocia? s?owa te nie mówi? wprost i wyra?nie o pracy, po?rednio wskazuj? na ni? ponad wszelk? w?tpliwo??, jako na dzia?anie, które ma on wykonywa? na ziemi. Owszem, ukazuj? sam? jej istot?. Cz?owiek jest obrazem Boga mi?dzy innymi dzi?ki nakazowi otrzymanemu od swojego Stwórcy, by czyni? sobie ziemi? poddan?, by panowa? nad ni?. W wype?nianiu tego polecenia cz?owiek, ka?da istota ludzka, odzwierciedla dzia?anie samego Stwórcy wszech?wiata.
Praca rozumiana jako dzia?alno?? ?przechodnia? - to znaczy taka, która, bior?c pocz?tek w ludzkim podmiocie, skierowana jest ku zewn?trznemu przedmiotowi, zak?ada swoiste panowanie cz?owieka nad ?ziemi??, z kolei za? panowanie to potwierdza i rozwija. Oczywi?cie, ?e przez ?ziemi??, o której mówi tekst biblijny, nale?y rozumie? przede wszystkim ten fragment widzialnego wszech?wiata, którego cz?owiek jest mieszka?cem, po?rednio jednak mo?na rozumie? ca?y ?wiat widzialny, o ile mo?e on znale?? si? w zasi?gu wp?ywu cz?owieka i jego poszukiwa? w celu zaspokojenia w?asnych potrzeb. Prócz tego s?owa o ?czynieniu sobie ziemi poddan?? posiadaj? ogromn? no?no??. Wskazuj? na wszystkie zasoby, które ziemia (a po?rednio ?wiat widzialny) kryje w sobie, a które przy pomocy ?wiadomego dzia?ania cz?owieka mog? by? odkryte i celowo wykorzystywane przez niego. Tak wi?c owe s?owa, zapisane ju? na samym pocz?tku Biblii, nie przestaj? nigdy by? aktualne. S? nimi obj?te wszystkie minione epoki cywilizacji i ekonomii równie dobrze, jak ca?a wspó?czesno?? oraz przysz?e fazy rozwoju, które mo?e cz??ciowo ju? si? zarysowuj?, ale w znacznej mierze pozostaj? przed cz?owiekiem jako jeszcze nieznane i zakryte.
Je?li mówi si? czasem o okresach ?przyspiesze?? w ?yciu ekonomiczno-cywilizacyjnym ludzko?ci czy poszczególnych narodów, wi???c te ?przyspieszenia? z post?pem nauki i techniki, zw?aszcza za? z prze?omowymi dla ?ycia spo?eczno-gospodarczego odkryciami - to mo?na równocze?nie te? powiedzie?, ?e ?adne z tych ?przyspiesze?? nie wyprzedza istotnej tre?ci tego, co zosta?o powiedziane w owym prastarym tek?cie biblijnym. Cz?owiek, staj?c si? - przez swoj? prac? - coraz bardziej panem ziemi, potwierdzaj?c - równie? przez prac? - swoje panowanie nad widzialnym ?wiatem, w ka?dym wypadku i na ka?dym etapie tego procesu znajduje si? na linii owego pierwotnego ustanowienia Stwórcy, które pozostaje w koniecznym i nierozerwalnym zwi?zku z faktem stworzenia cz?owieka jako m??czyzny i niewiasty ?na obraz Boga?. Ów proces za? jest równocze?nie uniwersalny: obejmuje wszystkich ludzi, ka?de pokolenie, ka?dy etap rozwoju ekonomicznego i kulturalnego, a równocze?nie jest to proces przebiegaj?cy w ka?dym cz?owieku, w ka?dym ?wiadomym ludzkim podmiocie. Wszyscy i ka?dy s? nim równocze?nie obj?ci. Wszyscy i ka?dy w odpowiedniej mierze, i na niesko?czon? prawie ilo?? sposobów, bior? udzia? w tym gigantycznym procesie, poprzez który cz?owiek ?czyni sobie ziemie poddan??: w procesie pracy.
 
5. PRACA W ZNACZENIU PRZEDMIOTOWYM. TECHNIKA

Owa uniwersalno??, a zarazem wielorako?? procesu ?panowania nad ziemi?? rzuca ?wiat?o na prac? ludzk?, skoro panowanie cz?owieka nad ziemi? dokonuje si? w niej i poprzez ni?. W ten sposób wy?ania si? znaczenie pracy w sensie przedmiotowym, co znajduje wyraz w kolejnych epokach kultury i cywilizacji. Cz?owiek panuje nad ziemi? ju? poprzez to, ?e oswaja i hoduje zwierz?ta, czerpi?c z tego dla siebie konieczne po?ywienie i odzienie, a tak?e przez to, ?e mo?e wydobywa? z ziemi i morza ró?ne bogactwa naturalne. Daleko bardziej jednak cz?owiek ?panuje nad ziemi??, gdy zaczyna t? ziemi? uprawia?, a z kolei jej p?ody przetwarza, przystosowuj?c je do swego u?ytku. W ten sposób rolnictwo stanowi wci?? podstawow? dziedzin? ?ycia gospodarczego i przez prac? ludzk? nieodzowny sk?adnik produkcji. Przemys? z kolei b?dzie polega? zawsze na odpowiednim zespoleniu bogactw ziemi - czy to ?ywych zasobów natury, czy produktów rolnych, czy te? bogactw mineralnych lub chemicznych - z prac? cz?owieka, zarówno fizyczn?, jak i intelektualn?. To samo odnosi si? w pewnym sensie tak?e do dziedziny tak zwanych us?ug, jak niemniej do bada? naukowych teoretycznych lub stosowanych.
Dzia?alno?? cz?owieka w przemy?le i w rolnictwie w wielu wypadkach przesta?a by? dzisiaj prac? g?ównie r?czn?, gdy? wysi?ek ludzkich r?k i mi??ni wspomagany jest dzia?aniem coraz bardziej doskonalonych maszyn i mechanizmów. Nie tylko w przemy?le, ale tak?e w rolnictwie jeste?my ?wiadkami przemian, które mog?y zaistnie? dzi?ki stopniowemu i ci?g?emu rozwojowi nauki i techniki. Wszystko to razem sta?o si? historyczn? przyczyn? wielkiego prze?omu cywilizacyjnego, od powstania ?ery przemys?owej? do kolejnych faz post?pu w tej dziedzinie, poprzez nowe techniki, takie jak elektronika czy w ostatnich latach mikroprocesory.
Je?li zdawa? si? mo?e, i? w produkcji przemys?owej ?pracuje? maszyna, a cz?owiek tylko j? obs?uguje, umo?liwiaj?c i podtrzymuj?c na ró?ne sposoby jej funkcjonowanie - to równocze?nie rozwój przemys?u stworzy? w?a?nie podstaw? do postawienia w nowy sposób problemu pracy ludzkiej. Zarówno pierwsza industrializacja, która wywo?a?a tak zwan? kwesti? robotnicz?, jak i kolejne przemiany przemys?owe ukazuj? w sposób wymowny, ?e tak?e w epoce ?pracy? coraz bardziej zmechanizowanej w?a?ciwym podmiotem pracy nadal pozostaje cz?owiek.
Rozwój przemys?u oraz zwi?zanych z nim ró?norodnych dziedzin, a? do najbardziej nowoczesnych technologii elektroniki, zw?aszcza na polu miniaturyzacji, informatyki, telematyki i innych, wskazuje na to, jak ogromn? rol? pomi?dzy tym podmiotem a przedmiotem pracy (w najszerszym tego s?owa znaczeniu) posiada w?a?nie ów zrodzony z my?li ludzkiej sprzymierzeniec pracy cz?owieka: technika. Technika rozumiana w tym wypadku nie jako podmiotowa umiej?tno?? czy sprawno?? pracy, ale jako zespó? narz?dzi, którymi cz?owiek pos?uguje si? przy pracy, jest niew?tpliwie sprzymierze?cem cz?owieka. U?atwia mu prac?, usprawnia j?, przyspiesza i zwielokrotnia. Pomna?a w przyspieszonym post?pie ilo?? produktów pracy, a tak?e pod wzgl?dem jako?ciowym wiele z nich udoskonala. Technika, w pewnych wypadkach, ze sprzymierze?ca mo?e przekszta?ci? si? jakby w przeciwnika cz?owieka, jak w wypadku, gdy mechanizacja pracy ?wypiera? cz?owieka, odbieraj?c mu wszelkie zadowolenie osobiste oraz podniety do dzia?ania twórczego i do odpowiedzialno?ci; gdy pozbawia zaj?cia wielu zatrudnionych dot?d pracowników lub, na skutek przesadnej fascynacji maszyn?, czyni cz?owieka swoim niewolnikiem.
Je?li biblijne s?owa o ?czynieniu sobie ziemi poddan??, skierowane do cz?owieka na pocz?tku, maj? by? rozumiane w kontek?cie ca?ej epoki nowo?ytnej, epoki przemys?owej i postprzemys?owej - to niew?tpliwie kryj? one w sobie tak?e stosunek do techniki, do owego ?wiata mechanizmów i maszyn, które same s? owocem pracy ludzkiego umys?u i historycznym potwierdzeniem panowania cz?owieka nad przyrod?.
Ostatnia epoka dziejów ludzko?ci, zw?aszcza niektórych spo?ecze?stw, niesie z sob? s?uszn? afirmacj? techniki jako podstawowego wspó?czynnika post?pu ekonomicznego; równocze?nie jednak z t? afirmacj? powsta?y i stale powstaj? istotne pytania, te mianowicie, które dotycz? pracy ludzkiej od strony jej podmiotu, czyli w?a?nie samego cz?owieka. Pytania te zawieraj? w sobie szczególny ?adunek tre?ci i napi?? o charakterze etycznym i etyczno - spo?ecznym. I dlatego te? stanowi? sta?e wyzwanie dla wielorakich instytucji, dla pa?stw i rz?dów, dla ustrojów i organizacji mi?dzynarodowych - stanowi? równie? wyzwanie dla Ko?cio?a.

6. PRACA W ZNACZENIU PODMIOTOWYM. CZ?OWIEK - PODMIOT PRACY

Aby kontynuowa? nasz? analiz? pracy, zwi?zan? ze s?owem Biblii, moc? którego cz?owiek ma czyni? sobie ziemi? poddan?, trzeba, aby?my skoncentrowali nasz? uwag? na pracy w znaczeniu podmiotowym, i to daleko bardziej jeszcze, ni? uczynili?my to w odniesieniu do znaczenia przedmiotowego pracy, dotykaj?c zaledwie rozleg?ej problematyki, która doskonale i szczegó?owo znana jest specjalistom z wielu dziedzin, a tak?e samym ludziom pracy wedle ich specjalizacji. S?owa Ksi?gi Rodzaju, do których w tej naszej analizie nawi?zujemy - skoro o pracy w znaczeniu przedmiotowym mówi? w sposób po?redni - to w taki te? sposób mówi? o podmiocie pracy; niemniej to, co mówi?, jest bardzo wymowne i obarczone wielkim ci??arem znaczeniowym.
Cz?owiek dlatego ma czyni? sobie ziemi? poddan?, ma nad ni? panowa?, poniewa? jako ?obraz Boga? jest osob?, czyli bytem podmiotowym uzdolnionym do planowego i celowego dzia?ania, zdolnym do stanowienia o sobie i zmierzaj?cym do spe?nienia siebie. Jako osoba jest tedy cz?owiek podmiotem pracy. Jako osoba pracuje, wykonuje ró?ne czynno?ci przynale??ce do procesu pracy, a wszystkie one, bez wzgl?du na ich charakter, maj? s?u?y? urzeczywistnianiu si? jego cz?owiecze?stwa, spe?nianiu osobowego powo?ania, które jest mu w?a?ciwe z racji samego? cz?owiecze?stwa. Zasadnicze prawdy na ten temat zosta?y ?wie?o przypomniane przez Sobór Watyka?ski II w Konstytucji Gaudium et spes, zw?aszcza w rozdziale I po?wi?conym powo?aniu cz?owieka.
Tak wi?c owo ?panowanie?, o jakim mówi rozwa?any tutaj biblijny tekst, odnosi si? nie tylko do przedmiotowego wymiaru pracy, ale wprowadza nas równocze?nie w zrozumienie jej wymiaru podmiotowego. Praca jako proces, poprzez który cz?owiek i ludzko?? ?czyni sobie ziemi? poddan??, tylko wówczas odpowiada temu podstawowemu poj?ciu z Biblii, gdy równocze?nie w tym ca?ym procesie cz?owiek ujawnia siebie jako tego, który ?panuje?. Owo panowanie odnosi si? do wymiaru podmiotowego poniek?d bardziej ni? do przedmiotowego: wymiar ten warunkuje sam? etyczn? istot? pracy. Nie ulega bowiem w?tpliwo?ci, ?e praca ludzka ma swoj? warto?? etyczn?, która wprost i bezpo?rednio pozostaje zwi?zana z faktem, i? ten, kto j? spe?nia, jest osob?, jest ?wiadomym i wolnym, czyli stanowi?cym o sobie podmiotem.
Ta prawda, która stanowi jakby sam podstawowy i odwieczny rdze? chrze?cija?skiej nauki o pracy ludzkiej, posiada?a i posiada zasadnicze znaczenie dla kszta?towania donios?ych problemów spo?ecznych w wymiarze ca?ych epok.
Okres staro?ytny wprowadza? typowe dla siebie rozwarstwienia pomi?dzy lud?mi ze wzgl?du na charakter wykonywanej pracy. Praca, która domaga?a si? ze strony pracuj?cego wprz?gni?cia jego si? fizycznych, praca mi??ni i r?k, uwa?ana by?a za niegodn? ludzi wolnych, do wykonywania jej natomiast przeznaczano niewolników. Chrze?cija?stwo, rozwijaj?c niektóre w?tki w?a?ciwe ju? Staremu Testamentowi, dokona?o tutaj zasadniczego przeobra?enia poj??, wychodz?c od ca?ej tre?ci or?dzia ewangelicznego, a nade wszystko od faktu, ?e Ten, który b?d?c Bogiem, sta? si? podobny do nas we wszystkim (por. Hbr 2,17; Flp 2, 5-8), wi?ksz? cz??? lat swego ?ycia na ziemi po?wi?ci? pracy przy warsztacie ciesielskim, pracy fizycznej. Okoliczno?? ta sama z siebie stanowi najwymowniejsz? ?ewangeli? pracy?, która ujawnia, ?e podstaw? okre?lania warto?ci pracy ludzkiej nie jest przede wszystkim rodzaj wykonywanej czynno?ci, ale fakt, ?e ten, kto j? wykonuje, jest osob?. ?róde? godno?ci pracy nale?y szuka? nie nade wszystko w jej przedmiotowym wymiarze, ale w wymiarze podmiotowym.
W takim uj?ciu znika jakby sama podstawa staro?ytnego rozwarstwienia ludzi wedle rodzaju pracy przez nich wykonywanej. Nie oznacza to, ?e praca ludzka z punktu widzenia przedmiotowego nie mo?e i nie powinna by? w ogóle warto?ciowana i kwalifikowana. Znaczy to tylko, ?e pierwsz? podstaw? warto?ci pracy jest sam cz?owiek - jej podmiot. Wi??e si? z tym od razu bardzo wa?ny wniosek natury etycznej: o ile prawd? jest, ?e cz?owiek jest przeznaczony i powo?any do pracy, to jednak nade wszystko praca jest ?dla cz?owieka?, a nie cz?owiek ?dla pracy?. We wniosku tym dochodzi prawid?owo do g?osu pierwsze?stwo podmiotowego znaczenia pracy przed przedmiotowym. W tym sposobie rozumienia, zak?adaj?c, ?e ró?ne prace spe?niane przez ludzi mog? mie? wi?ksz? lub mniejsz? warto?? przedmiotow?, trzeba jednak podkre?li?, ?e ka?da z nich mierzy si? nade wszystko miar? godno?ci samego podmiotu pracy, czyli osoby: cz?owieka, który j? spe?nia. Z kolei, bez wzgl?du na prac?, jak? ka?dy cz?owiek spe?nia, i przyjmuj?c, ?e stanowi ona - czasem bardzo absorbuj?cy - cel jego dzia?ania, cel ten nie posiada znaczenia ostatecznego sam dla siebie. Ostatecznie bowiem celem pracy: jakiejkolwiek pracy spe?nianej przez cz?owieka - cho?by by?a to praca najbardziej ?s?u?ebna?, monotonna, w skali potocznego warto?ciowania wr?cz upo?ledzaj?ca - pozostaje zawsze sam cz?owiek.
 
7. ZAGRO?ENIE W?A?CIWEGO PORZ?DKU WARTO?CI

Te w?a?nie podstawowe stwierdzenia o pracy wy?ania?y si? zawsze z zasobów chrze?cija?skiej prawdy, zw?aszcza z samego or?dzia ?ewangelii pracy?, stwarzaj?c zr?b nowego my?lenia, warto?ciowania i post?powania ludzi. W epoce nowo?ytnej, od samego pocz?tku kszta?towania si? ery przemys?owej, chrze?cija?ska prawda o pracy musia?a si? przeciwstawi? ró?nym kierunkom my?lenia materialistycznego i ekonomistycznego. Niektórzy zwolennicy takich idei pojmowali i traktowali prac? jako pewnego rodzaju ?towar?, który pracownik - w szczególno?ci robotnik w przemy?le - ?sprzedaje? pracodawcy, a zarazem posiadaczowi kapita?u, czyli zespo?u narz?dzi i ?rodków umo?liwiaj?cych produkcj?. Ten sposób rozumienia pracy by? g?oszony dawniej, zw?aszcza chyba w pierwszej po?owie XIX stulecia, z kolei wyra?ne sformu?owania tego typu raczej zanik?y, ust?puj?c wobec bardziej humanistycznego sposobu my?lenia i warto?ciowania pracy. Interakcja zachodz?ca mi?dzy cz?owiekiem pracy a ca?o?ci? narz?dzi i ?rodków produkcji da?a miejsce rozwojowi ró?nych form kapitalizmu równolegle do rozmaitych form kolektywizmu. Do??czy?y si? do tego jeszcze inne elementy spo?eczno-polityczne w nast?pstwie nowych konkretnych okoliczno?ci, jak dzia?alno?? stowarzysze? robotniczych i w?adz publicznych oraz pojawienie si? wielkich przedsi?biorstw ponadnarodowych. Mimo to niebezpiecze?stwo traktowania pracy ludzkiej jako sui generis ?towaru? czy anonimowej ?si?y? potrzebnej dla produkcji (mówi si? wr?cz o ?sile roboczej?), istnieje stale, istnieje zw?aszcza wówczas, gdy ca?e widzenie problematyki ekonomicznej nacechowane jest przes?ankami ekonomizmu materialistycznego.
Systematyczn? okazj?, a poniek?d nawet podniet? do tego rodzaju my?lenia i warto?ciowania, stanowi ca?y rozwój, przyspieszony post?p cywilizacji jednostronnie materialnej, w której przywi?zuje si? wag? przede wszystkim do przedmiotowego wymiaru pracy, natomiast wymiar podmiotowy - to wszystko, co pozostaje w bezpo?rednim lub po?rednim zwi?zku z samym podmiotem pracy - pozostaje na dalszym planie. W ka?dym takim wypadku, w ka?dej tego typu sytuacji spo?ecznej zachodzi pomieszanie, a nawet wr?cz odwrócenie porz?dku wyznaczonego po raz pierwszy ju? s?owami Ksi?gi Rodzaju; cz?owiek zostaje potraktowany jako narz?dzie produkcji, podczas gdy powinien on - on jeden, bez wzgl?du na to, jak? prac? wype?nia - by? traktowany jako jej sprawczy podmiot, a wi?c w?a?ciwy sprawca i twórca. Takie w?a?nie odwrócenie porz?dku, bez wzgl?du na to, w imi? jakiego programu i pod jak? nazw? si? dokonuje, zas?ugiwa?oby na miano ?kapitalizmu? w znaczeniu, o którym mowa poni?ej. Wiadomo, ?e ?kapitalizm? posiada swoje historycznie ustalone znaczenie jako system i ustrój ekonomiczno-spo?eczny, przeciwstawny do ?socjalizmu? lub ?komunizmu?. Natomiast w ?wietle analizy tej podstawowej rzeczywisto?ci ca?ego procesu gospodarczego, a przede wszystkim struktur produkcji, jak? jest w?a?nie praca, wypada przyj??, ?e b??d kapitalizmu pierwotnego mo?e powtórzy? si? wsz?dzie tam, gdzie cz?owiek zostaje potraktowany poniek?d na równi z ca?ym zespo?em materialnych ?rodków produkcji, jako narz?dzie, a nie - jak to odpowiada w?a?ciwej godno?ci jego pracy - jako podmiot i sprawca, a przez to samo tak?e jako w?a?ciwy cel ca?ego procesu produkcji.
Wida? st?d, ?e analiza pracy ludzkiej prowadzona w ?wietle owych s?ów, które mówi? o ?panowaniu? cz?owieka nad ziemi?, wnika w samo centrum problematyki spo?eczno-etycznej. Winna równie? znajdowa? dla siebie centralne miejsce w ca?ej sferze polityki spo?ecznej i gospodarczej, zarówno w wymiarach poszczególnych krajów, jak te? w wymiarze rozleg?ych stosunków mi?dzynarodowych i mi?dzykontynentalnych, zw?aszcza gdy chodzi o napi?cia, jakie rysuj? si? w ?wiecie nie tylko na osi Wschód - Zachód, ale tak?e na osi Pó?noc - Po?udnie. Zdecydowan? uwag? na te w?a?nie wymiary wspó?czesnej problematyki etyczno-spo?ecznej zwróci? Jan XXIII w encyklice Mater et Magistra i Pawe? VI w encyklice Populorum progressio. 

8. SOLIDARNO?? LUDZI PRACY

Skoro mowa o pracy ludzkiej w podstawowym dla niej wymiarze podmiotu, czyli cz?owieka-osoby, który t? prac? wype?nia, nale?y z tego punktu widzenia dokona? bodaj pobie?nie oceny procesów, które na przestrzeni tych 90 lat, jakie nas dziel? od Rerum novarum, dokona?y si? w stosunku do przedmiotowego wymiaru pracy. O ile bowiem podmiot pracy jest zawsze ten sam - to znaczy cz?owiek - to natomiast w aspekcie przedmiotowym zachodz? daleko id?ce zró?nicowania. O ile ze wzgl?du na podmiot mo?na powiedzie?, ?e praca jest jedna (jedna i za ka?dym razem niepowtarzalna), to natomiast z uwagi na jej przedmiotowe uwarunkowania nale?y stwierdzi?, ?e istnieje wiele prac: wiele ró?nych prac. Rozwój ludzkiej cywilizacji przynosi w tej dziedzinie sta?e wzbogacenie. Równocze?nie jednak nie sposób nie zauwa?y?, ?e w procesie tego rozwoju nie tylko przybywaj? nowe odmiany pracy ludzkiej, ale tak?e zanikaj? inne. Przyjmuj?c, ?e w zasadzie jest to zjawisko prawid?owe, trzeba tym niemniej ?ledzi?, czy i o ile nie wkradaj? si? w nie równie? pewne nieprawid?owo?ci, które ze wzgl?dów etyczno-spo?ecznych mog? by? gro?ne.
W?a?nie przecie? ze wzgl?du na tak? nieprawid?owo?? o wielkim zasi?gu zrodzi?a si? w wieku ubieg?ym tak zwana kwestia robotnicza, okre?lana tak?e czasem jako ?kwestia proletariacka '. Kwestia ta - razem z problemami, które si? z ni? ??cz? - sta?a si? ?ród?em s?usznej reakcji spo?ecznej, wyzwoli?a wielki zryw solidarno?ci pomi?dzy lud?mi pracy, a przede wszystkim pomi?dzy pracownikami przemys?u. To wezwanie do solidarno?ci i wspólnego dzia?ania skierowane do ludzi pracy - przede wszystkim wycinkowej, monotonnej pracy w zak?adach przemys?owych, która ogranicza?a osobowo?? ludzk? na rzecz panuj?cej nad ni? maszyny - posiada?o swoj? donios?? warto?? i wymow? z punktu widzenia etyki spo?ecznej. By?a to reakcja przeciwko degradacji cz?owieka jako podmiotu pracy, po??czonej z nies?ychanym wyzyskiem w dziedzinie zarobków, warunków pracy i troski o osob? pracownika, która po??czy?a ?wiat robotniczy we wspólnocie wielkiej solidarno?ci.
W ?lad za encyklik? Rerum novarum i wielu kolejnymi dokumentami Magisterium Ko?cio?a trzeba da? wyraz prze?wiadczeniu, ?e by?a to s?uszna, z punktu widzenia moralno?ci spo?ecznej, reakcja na ca?y system niesprawiedliwo?ci, krzywdy ?wo?aj?cej o pomst? do nieba? (por. Pwt 24, 15; Jk 5, 4; por. tak?e Rdz 4,10), jaki ci??y? nad cz?owiekiem pracy w okresie gwa?townej industrializacji. Takiemu stanowi rzeczy sprzyja? liberalny ustrój spo?eczno-polityczny, który wedle swoich ekonomistycznych za?o?e? popierali zabezpiecza? inicjatyw? gospodarcz? posiadaczy i przedsi?biorców, ale nie troszczy? si? dostatecznie o zabezpieczenie praw cz?owieka pracy, utrzymuj?c, ?e praca ludzka jest tylko narz?dziem produkcji, której podstaw?, czynnikiem sprawczym oraz celem jest sam kapita?.
Od tego czasu solidarno?? ludzi pracy oraz pe?niejsze i bardziej odpowiedzialne u?wiadomienie sobie praw robotników ze strony innych dokona?o w wielu wypadkach g??bokich przemian. Zosta?y wynalezione ró?ne nowe systemy. Rozwin??y si? ró?ne formy neokapitalizmu lub kolektywizmu. Nierzadko ludzie pracy mog? uczestniczy? i faktycznie uczestnicz? w zarz?dzaniu i kontroli produkcji przedsi?biorstw. Poprzez odpowiednie stowarzyszenia wywieraj? oni wp?yw na warunki pracy i wynagrodzenie, jak te? na ustawodawstwo spo?eczne. Równocze?nie jednak poszczególne systemy ideologiczne lub systemy w?adzy oraz nowe uk?ady, jakie zaistnia?y na ró?nych poziomach wspó??ycia ludzkiego, pozwoli?y przetrwa? ra??cym niesprawiedliwo?ciom lub te? wytworzy?y nowe ich formy. Rozwój za? cywilizacji i komunikacji w wymiarach ?wiatowych umo?liwi? pe?niejsze rozeznanie warunków ?ycia i pracy ludzkiej na ca?ym globie, a tak?e ujawni? inne jeszcze rozmiary niesprawiedliwo?ci, szersze ni? te, które sta?y si? ju? w zesz?ym stuleciu pobudk? do ??czenia si? ludzi pracy, do szczególnej solidarno?ci ?wiata robotniczego, nie tylko w krajach, które przesz?y ju? przez proces swego rodzaju rewolucji przemys?owej, ale równie? w krajach, w których podstawowym warsztatem pracy cz?owieka nie przestaje by? uprawa roli lub inne zbli?one do tego zaj?cia.
Owe fronty solidarno?ci w dziedzinie pracy ludzkiej - solidarno?ci, która nie mo?e by? zamkni?ta na dialog i na wspó?prac? z innymi - mog? by? potrzebne równie? w takich warunkach i w?ród takich warstw spo?ecznych, które dawniej nie by?y nimi obj?te, a w zmieniaj?cych si? uk?adach spo?ecznych oraz warunkach ?ycia doznaj? faktycznej ?proletaryzacji? lub ju? wr?cz si? znajduj? w stanie ?proletariatu? - mo?e nie nazwanego jeszcze po imieniu - ale de facto zas?uguj?cego ju? na tak? nazw?. W takim stanie mog? si? równie? znajdowa? pewne kategorie lub grupy pracuj?cej inteligencji, zw?aszcza gdy wraz z coraz szerszym dost?pem do wykszta?cenia, z coraz wi?ksz? liczb? w spo?ecze?stwie ludzi posiadaj?cych dyplomy inteligenckie, nast?puje zani?enie zapotrzebowania na ich prac?. Tego rodzaju bezrobocie inteligencji powstaje lub wzrasta, gdy dost?pne wykszta?cenie nie jest skierowane ku takim rodzajom zatrudnienia czy us?ugom, jakich wymagaj? prawdziwe potrzeby spo?ecze?stwa lub te? gdy praca, do której wymagane jest wykszta?cenie (bodaj zawodowe), bywa mniej poszukiwana i ni?ej op?acana ni? zwyk?a praca fizyczna. Oczywi?cie, ?e warto?? wykszta?cenia sama z siebie stanowi zawsze donios?e wyposa?enie osoby ludzkiej - niemniej pewne procesy ?proletaryzacji? s? mo?liwe niezale?nie od tego.
Trzeba przeto w dalszym ci?gu stawia? sobie pytanie zwi?zane z podmiotem pracy i warunkami jego egzystencji. Dla realizacji sprawiedliwo?ci spo?ecznej w ró?nych cz??ciach ?wiata, w ró?nych krajach i we wzajemnych pomi?dzy nimi stosunkach, potrzebne s? coraz to nowe fronty solidarno?ci ludzi pracy, a tak?e solidarno?ci z lud?mi pracy. Solidarno?? taka winna wyst?powa? stale tam, gdzie domaga si? tego spo?eczna degradacja podmiotu pracy, wyzysk pracuj?cych i rosn?ce obszary n?dzy, a nawet wr?cz g?odu. Ko?ció? jest w tej sprawie ?ywo zaanga?owany, uwa?a bowiem za swoje pos?annictwo, za swoj? s?u?b?, za sprawdzian wierno?ci wobec Chrystusa - by? ?Ko?cio?em ubogich?. ?Ubodzy? za? pojawiaj? si? pod ró?nymi postaciami, pojawiaj? si? w ró?nych miejscach i w ró?nych momentach, pojawiaj? si? w wielu wypadkach jako wynik naruszenia godno?ci ludzkiej pracy, b?d? przez to, ?e zostaj? ograniczone mo?liwo?ci pracy ludzkiej, a wi?c przez kl?sk? bezrobocia, b?d? przez to, ?e si? zani?a warto?? pracy i prawa, jakie z niej wynikaj?, w szczególno?ci prawo do sprawiedliwej p?acy, do zabezpieczenia osoby pracownika oraz rodziny.

9. PRACA - GODNO?? OSOBY

Pozostaj?c nadal w perspektywie cz?owieka jako podmiotu pracy, wypada dotkn?? bodaj syntetycznie kilku spraw, które bli?ej okre?laj? godno?? ludzkiej pracy, pozwalaj? bowiem pe?niej scharakteryzowa? w?a?ciw? jej warto?? moraln?. Wypada to uczyni?, maj?c wci?? przed oczyma owo biblijne wezwanie do tego, aby czyni? sobie ziemi? poddan? (por. Rdz 1, 28)w czym wyrazi?a si? wola Stwórcy, aby praca umo?liwia?a cz?owiekowi osi?gni?cie w?a?ciwego ?panowania? w ?wiecie widzialnym.
Ów podstawowy, pierwotny zamiar Boga w stosunku do cz?owieka, którego uczyni? na swój obraz i podobie?stwo (por. Rdz 1, 26 n.), nie zosta? cofni?ty ani przekre?lony równie? i wówczas, kiedy cz?owiek - po z?amaniu pierwotnego przymierza z Bogiem - us?ysza? s?owa: ?w pocie (...) oblicza twego b?dziesz musia? zdobywa? po?ywienie? (Rdz 3,19). S?owa te mówi? o trudzie, o ci??kim nieraz trudzie, jaki odt?d towarzyszy pracy ludzkiej - ale nie zmieniaj? faktu, ?e jest ona drog?, na której cz?owiek realizuje w?a?ciwe sobie ?panowanie? w ?wiecie widzialnym, ?czyni?c ziemi? sobie poddan??. Ów trud za? jest faktem powszechnie znanym, bo powszechnie do?wiadczanym. Wiedz? o nim ludzie pracy fizycznej, prowadzonej w warunkach nieraz wyj?tkowo uci??liwych. Wiedz? o nim nie tylko rolnicy, po?wi?caj?cy d?ugie dni uprawie ziemi, która niekiedy ?rodzi ciernie i osty? (Hbr 6, e; por. Rdz 3,18), ale tak?e górnicy w kopalniach czy kamienio?omach, hutnicy przy swoich wysokich piecach, ludzie pracuj?cy przy budowach i konstrukcjach w cz?stym niebezpiecze?stwie kalectwa czy utraty ?ycia. Wiedz? o nim równocze?nie ludzie zwi?zani z warsztatem pracy umys?owej, wiedz? uczeni, wiedz? ludzie obci??eni wielk? odpowiedzialno?ci? za decyzje o du?ym znaczeniu spo?ecznym. Wiedz? lekarze i piel?gniarki czuwaj?cy dzie? i noc przy chorych. Wiedz? kobiety, które niekiedy bez nale?ytego uznania ze strony spo?ecze?stwa, a czasem w?asnej rodziny znosz? codzienny trud i odpowiedzialno?? za dom i za wychowanie dzieci. Wiedz? wszyscy ludzie pracy - a poniewa? praca jest powo?aniem powszechnym: wiedz? wszyscy ludzie.
A przecie?, z tym ca?ym trudem - a mo?e nawet poniek?d z jego powodu - praca jest dobrem cz?owieka. Je?li dobro to nosi na sobie znami? ?bonum arduum? wedle terminologii ?w. Tomasza, to niemniej jako takie jest ono dobrem cz?owieka. I to nie dobrem tylko ?u?ytecznym? czy ?u?ytkowym?, ale dobrem ?godziwym?, czyli odpowiadaj?cym godno?ci cz?owieka, wyra?aj?cym t? godno?? i pomna?aj?cym j?. Chc?c bli?ej okre?li? znaczenie etyczne pracy, trzeba mie? przed oczyma t? przede wszystkim prawd?. Praca jest dobrem cz?owieka - dobrem jego cz?owiecze?stwa - przez prac? bowiem cz?owiek nie tylko przekszta?ca przyrod?, dostosowuj?c j? do swoich potrzeb, ale tak?e urzeczywistnia siebie jako cz?owiek, a tak?e poniek?d bardziej ?staje si? cz?owiekiem?.
Bez tego nie mo?na zrozumie? znaczenia cnoty pracowito?ci, nie mo?na w szczególno?ci zrozumie?, dlaczego pracowito?? mia?aby by? cnot? - cnot? bowiem (czyli sprawno?ci? moraln?) nazywamy to, przez co cz?owiek staje si? dobry jako cz?owiek. Fakt ten nie zmienia w niczym s?usznej obawy o to, a?eby w pracy, poprzez któr? materia doznaje uszlachetnienia, cz?owiek sam nie doznawa? pomniejszenia swej godno?ci. Wiadomo przecie?, ?e pracy mo?na tak?e na ró?ny sposób u?ywa? przeciwko cz?owiekowi, ?e mo?na go kara? obozowym systemem pracy, ?e mo?na z pracy czyni? ?rodek ucisku cz?owieka, ?e mo?na wreszcie na ró?ne sposoby wyzyskiwa? prac? ludzk?, czyli cz?owieka pracy. To wszystko przemawia na rzecz moralnej powinno?ci ??czenia pracowito?ci jako cnoty ze spo?ecznym ?adem pracy, który pozwoli cz?owiekowi w pracy bardziej ?stawa? si? cz?owiekiem?, a nie degradowa? si? przez prac?, trac?c nie tylko si?y fizyczne (co do pewnego stopnia jest nieuniknione), ale nade wszystko w?a?ciw? sobie godno?? i podmiotowo??.

10. PRACA A SPO?ECZE?STWO: RODZINA, NARÓD
 
Potwierdzaj?c w ten sposób osobowy wymiar pracy ludzkiej, trzeba z kolei si?gn?? do drugiego kr?gu warto?ci, jaki z ni? nieodzownie si? ??czy. Praca stanowi podstaw? kszta?towania ?ycia rodzinnego, które jest naturalnym prawem i powo?aniem cz?owieka. Te dwa kr?gi warto?ci - jeden zwi?zany z prac?, drugi wynikaj?cy z rodzinnego charakteru ?ycia ludzkiego musz? ??czy? si? z sob? prawid?owo i prawid?owo wzajemnie si? przenika?. Praca jest poniek?d warunkiem zak?adania rodziny, rodzina bowiem domaga si? ?rodków utrzymania, które w drodze zwyczajnej nabywa cz?owiek przez prac?. Praca i pracowito?? warunkuj? tak?e ca?y proces wychowania w rodzinie w?a?nie z tej racji, ?e ka?dy ?staje si? cz?owiekiem ' mi?dzy innymi przez prac?, a owo stawanie si? cz?owiekiem oznacza w?a?nie istotny cel ca?ego procesu wychowania. Oczywi?cie, ?e wchodz? tutaj w gr? poniek?d dwa znaczenia pracy: ta, która warunkuje ?ycie i utrzymanie rodziny - i ta, poprzez któr? urzeczywistniaj? si? cele rodziny, zw?aszcza wychowanie; tym niemniej te dwa znaczenia pracy ??cz? si? z sob? i dope?niaj? w ró?nych punktach.
W ca?o?ci nale?y przypomnie? i stwierdzi?, i? rodzina stanowi jeden z najwa?niejszych uk?adów odniesienia, wedle których musi by? kszta?towany spo?eczno-etyczny porz?dek pracy ludzkiej. Nauka Ko?cio?a zawsze po?wi?ca?a tej sprawie szczególn? uwag?, a w dokumencie niniejszym tak?e wypadnie nam jeszcze do tego powróci?. Rodzina jest bowiem równocze?nie wspólnot?, która mo?e istnie? dzi?ki pracy i jest zarazem pierwsz? wewn?trzn? szko?? pracy dla ka?dego cz?owieka.
Trzeci kr?g warto?ci, który wy?ania si? w niniejszej perspektywie - w perspektywie podmiotu pracy - odnosi si? do owego wielkiego spo?ecze?stwa, do którego cz?owiek przynale?y na podstawie szczególnych wi?zi kultury i historii. Spo?ecze?stwo takie - chocia?by nie osi?gn??o jeszcze dojrza?ej formy narodu - jest nie tylko wielkim, chocia? po?rednim ?wychowawc?? ka?dego cz?owieka (ka?dy wszak wychowuje si? w rodzinie na tych tre?ciach i warto?ciach, jakie sk?adaj? si? na ca?o?? kultury danego narodu); jest ono tak?e wielkim historycznym i spo?ecznym wcieleniem pracy ca?ych pokole?. To wszystko sprawia, ?e cz?owiek swoj? g??bsz? to?samo?? ludzk? ??czy z przynale?no?ci? do narodu, swoj? za? prac? pojmuje tak?e jako pomna?anie dobra wspólnego wypracowywanego przez jego rodaków, u?wiadamiaj?c sobie przy tym, ?e na tej drodze praca ta s?u?y pomna?aniu dorobku ca?ej rodziny ludzkiej, wszystkich ludzi ?yj?cych na ?wiecie.
Te trzy zakresy zachowuj? stale swoj? wa?no?? dla pracy ludzkiej w podmiotowym jej wymiarze. Wymiar ten za?, czyli konkretna rzeczywisto?? cz?owieka pracy, posiada pierwsze?stwo przed wymiarem przedmiotowym. W wymiarze podmiotowym urzeczywistnia si? przede wszystkim owo ?panowanie? nad ?wiatem przyrody, do którego cz?owiek wezwany jest od pocz?tku wedle znanych s?ów Ksi?gi Rodzaju. Je?li sam proces ?czynienia sobie ziemi poddan??, czyli praca w znaczeniu techniki, znamionuje si? na przestrzeni dziejów, a zw?aszcza na przestrzeni ostatnich stuleci, ogromnym rozwojem ?rodków, to jest to zjawisko korzystne i pozytywne pod tym warunkiem, ?e wymiar przedmiotowy pracy nie we?mie góry nad wymiarem podmiotowym - odbieraj?c cz?owiekowi lub pomniejszaj?c jego godno?? i jego niezbywalne prawa. 
 

III. KONFLIKT PRACY I KAPITA?U NA OBECNYM ETAPIE HISTORYCZNYM
  

11. WYMIARY KONFLIKTU

Powy?szy zarys podstawowej problematyki pracy, nawi?zuj?cy do pierwszych tekstów biblijnych, stanowi jakby sam zr?b nauczania Ko?cio?a, który utrzymuje si? nie zmieniony w ci?gu stuleci, w kontek?cie ró?nych do?wiadcze? historii. Jednak?e na tle do?wiadcze?, które poprzedzi?y og?oszenie encykliki Rerum novarum i które potem nast?pi?y, nabiera on szczególnej wyrazisto?ci oraz prawdziwie wspó?czesnej wymowy. Praca jawi si? w tej analizie jako wielka rzeczywisto??, posiadaj?ca podstawowy wp?yw na kszta?towanie si? w sposób ludzki ?wiata oddanego cz?owiekowi przez Stwórc? - jest rzeczywisto?ci? ?ci?le przy tym zwi?zan? z cz?owiekiem jako w?a?ciwym podmiotem oraz z jego celowym dzia?aniem. Rzeczywisto?? ta, w zwyczajnym biegu rzeczy, wype?nia ?ycie ludzkie i stanowi o jego warto?ci i sensie. Chocia? zwi?zana z trudem i wysi?kiem, praca nie przestaje by? dobrem - i st?d cz?owiek rozwija si? poprzez umi?owanie pracy. Ten na wskro? pozytywny i twórczy, wychowawczy i zas?uguj?cy charakter pracy ludzkiej musi stanowi? podstaw? równie? wspó?czesnego my?lenia, warto?ciowania i stanowienia o niej na gruncie podmiotowych praw cz?owieka, jak o tym ?wiadcz? mi?dzynarodowe deklaracje, a tak?e rozliczne kodeksy pracy, wypracowane b?d? przez odpowiednie instytucje ustawodawcze poszczególnych pa?stw, b?d? te? przez organizacje po?wi?caj?ce sw? spo?eczn? lub te? naukowo-spo?eczn? dzia?alno?? problematyce pracy. Organizmem skupiaj?cym te wszystkie inicjatywy pozostaje Mi?dzynarodowa Organizacja Pracy, najstarsza instytucja specjalistyczna Organizacji Narodów Zjednoczonych.
W dalszej cz??ci niniejszych rozwa?a? zamierzam powróci? w sposób nieco bardziej szczegó?owy do owych donios?ych problemów, przypominaj?c wa?niejsze przynajmniej elementy nauki Ko?cio?a na ten temat. Przedtem jednak?e wypada dotkn?? ogromnie donios?ego kr?gu zagadnie?, po?ród których kszta?towa?a si? ta nauka na ostatnim etapie, to znaczy w okresie, którego dat? poniek?d symboliczn? jest rok ukazania si? encykliki Rerum novarum.
Wiadomo, ?e w ca?ym tym okresie, który bynajmniej jeszcze si? nie zako?czy?, problem pracy postawiony zosta? na gruncie wielkiego konfliktu, jaki wraz z rozwojem przemys?u ujawni? si? pomi?dzy ??wiatem kapita?u? a ??wiatem pracy? - to znaczy pomi?dzy w?sk?, ale bardzo wp?ywow? grup? w?a?cicieli i posiadaczy ?rodków produkcji a szerok? rzesz? ludzi tych ?rodków pozbawionych, natomiast uczestnicz?cych w procesie produkcji wy??cznie przez prac?. Konflikt, o jakim mowa, wyrós? z takich sytuacji, w których robotnicy, ??wiat pracy?, oddawali swoje si?y do dyspozycji grupy przedsi?biorców, podczas gdy oni, kieruj?c si? zasad? najwy?szego zysku, usi?owali ustanowi? mo?liwie najni?sze wynagrodzenie za prac? wykonywan? przez robotników. Wypada do tego do??czy? jeszcze inne elementy wyzysku, które wynika?y z braku bezpiecze?stwa pracy oraz zapewnienia warunków zdrowia i ?ycia robotników i ich rodzin.
Ów konflikt, rozumiany przez niektórych jako konflikt spo?eczno-ekonomiczny o charakterze klasowym znalaz? swój wyraz w walce ideologicznej mi?dzy liberalizmem rozumianym jako ideologia kapitalizmu, a marksizmem, poj?tym jako ideologia socjalizmu naukowego i komunizmu, który pretenduje do wyst?powania w charakterze rzecznika klasy robotniczej ca?ego ?wiatowego proletariatu. W ten sposób rzeczywisty konflikt istniej?cy mi?dzy ?wiatem pracy a ?wiatem kapita?u przekszta?ci? si? w systematyczn? walk? klas, prowadzon? nie tylko metodami ideologicznymi, lecz tak?e i przede wszystkim - politycznymi. Historia tego konfliktu jest znana, podobnie jak znane s? tak?e roszczenia jednej i drugiej strony. Marksistowski program oparty na filozofii Marksa i Engelsa widzi w walce klas jedyny ?rodek wiod?cy do wyeliminowania klasowych niesprawiedliwo?ci, jakie istniej? w spo?ecze?stwie, a tak?e do wyeliminowania samych klas. Realizacja za? tego programu zak?ada uspo?ecznienie ?rodków produkcji, aby przenosz?c to posiadanie z prywatnych w?a?cicieli na kolektyw, zabezpieczy? prac? robotnika przed wyzyskiem.
Do tego zmierza walka prowadzona metodami nie tylko ideologicznymi. Ugrupowania kieruj?ce si? ideologi? marksistowsk? jako partie polityczne, poprzez wywieranie wielorakiego wp?ywu, a tak?e poprzez nacisk rewolucyjny, d??? w imi? zasady ?dyktatury proletariatu? do opanowania wy??cznej w?adzy w poszczególnych spo?ecze?stwach, a?eby przez likwidacj? w?asno?ci prywatnej wprowadzi? w nich ustrój kolektywny. Wedle g?ównych ideologów i przywódców tego wielkiego mi?dzynarodowego ruchu, celem owego programu dzia?ania jest dokonanie rewolucji spo?ecznej i zaprowadzenie socjalizmu, ostatecznie za? ustroju komunistycznego na ca?ym ?wiecie.
Dotykaj?c tego niezwykle donios?ego kr?gu zagadnie?, które stanowi? nie tylko teori?, ale sam? tkank? ?ycia spo?eczno-ekonomicznego, politycznego i mi?dzynarodowego naszej epoki, nie mo?na, ani te? nie trzeba wchodzi? w szczegó?y, te bowiem s? znane z olbrzymiej literatury, jak te? z praktycznych do?wiadcze?. Trzeba natomiast w ich kontek?cie wróci? do podstawowego problemu ludzkiej pracy, której nade wszystko po?wi?cone s? rozwa?ania zawarte w niniejszym dokumencie. Jest bowiem równocze?nie rzecz? jasn?, i? tego kapitalnego, z punktu widzenia samego cz?owieka, problemu - problemu, który stanowi podstawowy wymiar jego ziemskiego bytowania i powo?ania - nie sposób na?wietla? inaczej, jak tylko licz?c si? z pe?nym kontekstem wspó?czesno?ci.
 
12. PIERWSZE?STWO PRACY

Wobec wspó?czesnej rzeczywisto?ci, w której struktur? wpisa?o si? g??boko tyle konfliktów spowodowanych przez cz?owieka, i w której ?rodki techniczne - owoc ludzkiej pracy - graj? rol? pierwszoplanow? (wchodzi tu w gr? tak?e perspektywa kataklizmu o wymiarach ?wiatowych w wypadku wojny przy u?yciu ?rodków techniczno-nuklearnych o niewyobra?alnych wr?cz mo?liwo?ciach zniszczenia), nale?y przede wszystkim przypomnie? zasad?, której Ko?ció? stale naucza?. Jest to zasada pierwsze?stwa ?pracy? przed ?kapita?em ?.
Zasada ta dotyczy bezpo?rednio samego procesu produkcji, w stosunku do której praca jest zawsze przyczyn? sprawcz?, naczeln?, podczas gdy ,kapita?? jako zespó? ?rodków produkcji pozostaje tylko instrumentem: przyczyn? nadrz?dn?. Zasada ta jest oczywist? prawd? ca?ego historycznego do?wiadczenia cz?owieka.
Kiedy w pierwszym rozdziale Biblii s?yszymy, ?e cz?owiek ma ziemi? czyni? sobie poddan? - to s?owa te mówi? o wszystkich zasobach, jakie kryje w sobie widzialny ?wiat, oddanych do dyspozycji cz?owieka. Zasoby te jednak?e nie mog? s?u?y? cz?owiekowi inaczej, jak tylko poprzez prac?. Z prac? równie? pozostaje zwi?zany od pocz?tku problem w?asno?ci, je?eli bowiem cz?owiek poprzez prac? ma przyswaja? sobie i innym te zasoby, jakie kryje w sobie natura, to ma on jako jedyny ?rodek: w?asn? prac?. Aby te zasoby mog?y poprzez prac? owocowa?, cz?owiek zaw?aszcza cz?stki ró?nych bogactw natury: w g??bi ziemi, w morzu, na ziemi, w przestrzeni. Zaw?aszcza je, czyni?c z nich warsztat swej pracy. Zaw?aszcza przez prac? - i dla pracy.
To samo odnosi si? do dalszych etapów tego procesu, w którym pierwszym etapem pozostaje zawsze stosunek cz?owieka do zasobów i bogactw natury. Ca?y wysi?ek poznawczy, zmierzaj?cy do odkrycia tych bogactw, do okre?lenia ró?nych mo?liwo?ci ich wykorzystywania przez cz?owieka i dla cz?owieka, u?wiadamia nam, ?e wszystko, co w ca?ym dziele produkcji ekonomicznej pochodzi od cz?owieka, zarówno praca, jak i zespó? ?rodków produkcji oraz zwi?zana z nimi technika (czyli umiej?tno?? stosowania tych ?rodków w pracy), zak?ada owe bogactwa i zasoby widzialnego ?wiata, które cz?owiek zastaje, ale ich samych nie tworzy. Zastaje je poniek?d gotowe, przygotowane do poznawczego odkrycia i w?a?ciwego wykorzystania w procesie produkcji. Na ka?dym etapie rozwoju ludzkiej pracy cz?owiek spotyka si? z faktem podstawowego obdarowania przez ?natur??, czyli w ostateczno?ci przez Stwórc?. U pocz?tku ludzkiej pracy stoi tajemnica stworzenia. To stwierdzenie, przyj?te jako punkt wyj?cia, stanowi przewodni w?tek niniejszego dokumentu i wypadnie jeszcze rozwin?? go w innej cz??ci niniejszej wypowiedzi.
Dalsze rozwa?anie tego samego problemu musi nas umocni? w przekonaniu o pierwsze?stwie pracy ludzkiej w stosunku do tego, co z biegiem czasu przyzwyczajono si? nazywa? ?kapita?em?. Je?eli bowiem w zakres tego ostatniego poj?cia wchodzi, oprócz zasobów natury stoj?cych do dyspozycji cz?owieka, równie? ów zespó? ?rodków, przy pomocy których cz?owiek przyswaja sobie zasoby natury, przetwarzaj?c je na miar? swoich potrzeb (i w ten sposób poniek?d je ?ucz?owieczaj?c?), to ju? tutaj nale?y stwierdzi?, ?e ów zespó? ?rodków jest owocem historycznego dorobku pracy cz?owieka. Wszystkie ?rodki produkcji, poczynaj?c od najprymitywniejszych, a ko?cz?c na najnowocze?niejszych, wypracowa? stopniowo cz?owiek: do?wiadczenie i umys? cz?owieka. W ten sposób powsta?y nie tylko najprostsze narz?dzia s?u??ce uprawie roli, ale tak?e - przy odpowiednim zaawansowaniu nauki i techniki - te najnowocze?niejsze i skomplikowane maszyny i fabryki, laboratoria i komputery. Tak wi?c owocem pracy jest wszystko to, co ma s?u?y? pracy, co stanowi - przy dzisiejszym stanie techniki - jej rozbudowane ?narz?dzie?.
Owo gigantyczne i pot??ne narz?dzie - zespó? ?rodków produkcji - który uwa?a si? poniek?d za synonim ?kapita?u?, powsta? z pracy i nosi na sobie znamiona ludzkiej pracy. Przy obecnym stopniu zaawansowania techniki, cz?owiek, który jest podmiotem pracy, chc?c pos?ugiwa? si? owym zespo?em nowoczesnych narz?dzi, ?rodków produkcji, musi naprzód przyswoi? sobie w sposób poznawczy owoc pracy tych ludzi, którzy owe narz?dzia wynale?li, zaplanowali, zbudowali, ulepszali i czyni? to nadal. Umiej?tno?? pracy, to znaczy sprawczego uczestnictwa w nowoczesnym procesie produkcji - wymaga coraz wi?kszego przygotowania, a przede wszystkim odpowiedniego wykszta?cenia. Oczywi?cie, jest rzecz? jasn?, ?e ka?dy cz?owiek, który uczestniczy w procesie produkcji, cho?by spe?nia? tylko takie rodzaje pracy, do których nie potrzeba szczególnego wykszta?cenia i osobnych kwalifikacji, jest jednak w tym?e procesie produkcji prawdziwym podmiotem sprawczym - podczas gdy zespó? narz?dzi, cho?by sam w sobie najdoskonalszy, jest tylko i wy??cznie narz?dziem podporz?dkowanym pracy cz?owieka.
T? prawd?, która nale?y do trwa?ego dziedzictwa nauki Ko?cio?a, trzeba stale podkre?la? w zwi?zku z problemem ustroju pracy, a tak?e ca?ego ustroju spo?eczno-ekonomicznego. Trzeba podkre?la? i uwydatnia? pierwsze?stwo cz?owieka w procesie produkcji - prymat cz?owieka wobec rzeczy. Wszystko to, co mie?ci si? w poj?ciu ?kapita?u? - w znaczeniu zaw??onym - jest tylko zespo?em rzeczy. Cz?owiek jako podmiot pracy - bez wzgl?du na to, jak? spe?nia prac? - cz?owiek sam jeden jest osob?. Prawda ta posiada zasadnicze i donios?e konsekwencje.
 
13. EKONOMIZM I MATERIALIZM

Przede wszystkim w ?wietle tej prawdy wida? jasno, ?e nie mo?na oddziela? ?kapita?u? od pracy - i w te? ?aden sposób nie mo?na przeciwstawi? pracy kapita?owi ani kapita?u pracy, ani tym bardziej - jak o tym b?dzie mowa poni?ej - przeciwstawia? sobie konkretnych ludzi, stoj?cych za tymi poj?ciami. S?usznym, to znaczy zgodnym z sam? istot? sprawy; s?usznym, to znaczy wewn?trznie prawdziwym i zarazem moralnie godziwym mo?e by? taki ustrój pracy, który u samych podstaw przezwyci??a antynomie pracy i kapita?u, staraj?c si? kszta?towa? wedle przedstawionej powy?ej zasady merytorycznego i faktycznego pierwsze?stwa pracy, podmiotowo?ci ludzkiej pracy oraz jej sprawczego udzia?u w ca?ym procesie produkcji, i to bez wzgl?du na charakter wykonywanych przez pracownika zada?.
Antynomia pracy i kapita?u ma swoje ?ród?o nie w strukturze samego procesu produkcji ani te? samego procesu ekonomicznego w ogólno?ci. Proces ten bowiem wykazuje wzajemne przenikanie si? pracy i tego, co przyzwyczaili?my si? nazywa? kapita?em - ich zwi?zek nierozerwalny. Cz?owiek, pracuj?c przy jakimkolwiek warsztacie, czy stosunkowo pierwotnym, czy te? na wskro? nowoczesnym, ?atwo mo?e zda? sobie spraw? z tego, ?e prac? swoj? wchodzi w podwójne dziedzictwo - mianowicie w dziedzictwo tego, co jest dane wszystkim ludziom w zasobach natury, oraz tego, co inni przed nim ju? wypracowali na gruncie tych zasobów, przede wszystkim rozwijaj?c technik?, czyli kszta?tuj?c zespó? coraz doskonalszych narz?dzi pracy; cz?owiek pracuj?c, wchodzi zarazem w ich prac? (por. J 4, 38). Taki obraz warsztatu i procesu pracy ludzkiej bez trudu przyjmujemy, zarówno kieruj?c si? rozumem, jak te? wiar?, która czerpie ?wiat?o ze S?owa Boga ?ywego. Jest to obraz spójny, teologiczny i zarazem humanistyczny. Cz?owiek jest w nim ?panem ' stworze? oddanych do jego dyspozycji w widzialnym ?wiecie. Je?li w procesie pracy odkrywa si? jak?? zale?no?? - to jest to zale?no?? od Dawcy wszystkich zasobów stworzenia, a z kolei zale?no?? od innych ludzi - tych, których pracy i inicjatywom zawdzi?czamy poszerzone i ulepszone mo?liwo?ci swojej pracy. Natomiast o wszystkim tym, co w procesie produkcji stanowi zespó? ?rzeczy?, instrumentów, kapita?u, mo?emy tylko twierdzi?, ?e warunkuje prac? cz?owieka, nie mo?emy natomiast powiedzie?, ?e stanowi jakby anonimowy ?podmiot? uzale?niaj?cy cz?owieka i jego prac?.
Rozbicie tego spójnego obrazu, w którym jest ?ci?le zachowana zasada prymatu osoby przed rzecz?, zosta?o dokonane w my?li ludzkiej czasem po d?ugim okresie ukrytego rozwijania si? w ?yciu praktycznym: dokonane za? w ten sposób, ?e praca zosta?a oddzielona od kapita?u i przeciwstawiona kapita?owi, a kapita? pracy, jakby dwie anonimowe si?y, dwa czynniki produkcji zestawione ze sob? w tej samej perspektywie ekonomistycznej. W takim stawianiu sprawy zawiera? si? podstawowy b??d, który mo?na nazwa? b??dem ekonomizmu, je?li si? we?mie pod uwag? prac? w kategoriach celowo?ci wy??cznie ekonomicznej. Mo?na równie? i trzeba nazwa? ten podstawowy b??d my?lenia b??dem materializmu, o ile ekonomizm wprost albo po?rednio zawiera przekonanie o pierwsze?stwie i nadrz?dno?ci tego, co materialne, natomiast to, co duchowe i osobowe (dzia?anie cz?owieka, warto?ci moralne itp.) ustawia wprost lub po?rednio na pozycji podporz?dkowanej w stosunku do rzeczywisto?ci materialnej. Nie jest to jeszcze materializm teoretyczny w pe?nym tego s?owa znaczeniu, ale jest to ju? z pewno?ci? materializm praktyczny, który nie tyle si?? przes?anek pochodz?cych z teorii materialistycznej, ile si?? okre?lonego sposobu warto?ciowania, a wi?c pewnej hierarchii dóbr opartej na bezpo?rednio wi?kszej atrakcji tego, co jako materialne, jest oceniane jako zdolne do zaspokojenia potrzeb cz?owieka.
B??d my?lenia w kategoriach ekonomizmu szed? w parze z pojawieniem si? filozofii materialistycznej i jej rozwojem od postaci najbardziej elementarnej i potocznej (zwanej równie? materializmem wulgarnym, poniewa? rzeczywisto?? duchow? usi?uje on zredukowa? do zjawiska niepotrzebnego) a? do fazy zwanej materializmem dialektycznym. Wydaje si? jednak, i? dla podstawowego, w ramach niniejszych rozwa?a?, problemu pracy ludzkiej, a w szczególno?ci dla owego oddzielenia i przeciwstawienia ?pracy? i ?kapita?u? jako dwóch czynników produkcji rozpatrywanych w tej samej perspektywie ekonomistycznej, ekonomizm mia? znaczenie decyduj?ce - i wcze?niej zawa?y? na takim w?a?nie niehumanistycznym postawieniu tego problemu, ani?eli filozoficzny system materializmu. Niemniej jest rzecz? jasn?, ?e materializm - nawet w swojej postaci dialektycznej - nie jest zdolny dostarczy? my?leniu o pracy ludzkiej dostatecznych i ostatecznych podstaw do tego, a?eby prymat cz?owieka przed narz?dziem-kapita?em, osoby przed rzecz?, móg? znale?? w nim w?a?ciw? i niepodwa?aln? weryfikacj? i oparcie. Równie? i w materializmie dialektycznym cz?owiek nie jest przede wszystkim podmiotem pracy i sprawcz? przyczyn? procesu produkcji, ale pozostaje rozumiany i traktowany w zale?no?ci od tego, co materialne, jako pewnego rodzaju ?wypadkowa ' panuj?cych w danej epoce stosunków ekonomicznych, stosunków produkcji.
Oczywi?cie, ?e rozwa?ana tutaj antynomia pracy i kapita?u - antynomia, w ramach której praca zosta?a oddzielona od kapita?u i przeciwstawiona mu jako poniek?d równorz?dny ontycznie element procesu ekonomicznego - bierze swój pocz?tek nie w samej tylko filozofii oraz teoriach ekonomii XVIII stulecia, ale o wiele bardziej jeszcze w ca?ej ekonomiczno-spo?ecznej praktyce tamtych czasów rodz?cej si? i gwa?townie rozwijaj?cej industrializacji, w której dostrze?ono przede wszystkim mo?liwo?? intensywnego pomno?enia bogactw materialnych, czyli ?rodków, a przeoczono cel: czyli cz?owieka, któremu maj? s?u?y? te ?rodki. Ten to w?a?nie b??d porz?dku praktycznego ugodzi? przede wszystkim w prac? ludzk?, w cz?owieka pracy, i wywo?a? s?uszn? etycznie reakcj? spo?eczn?, o której by?a ju? mowa poprzednio. Ten?e sam b??d, który posiada ju? swoj? okre?lon? posta? historyczn?, zwi?zan? z okresem pierwotnego kapitalizmu i liberalizmu, mo?e jednak powtarza? si? w innych okoliczno?ciach czasu i miejsca, o ile wychodzi si? z tych samych za?o?e? my?lowych, zarówno teoretycznych, jak te? praktycznych. Nie wida? innej mo?liwo?ci radykalnego przezwyci??enia tego b??du, jak tylko przez odpowiednie zmiany, zarówno w dziedzinie teorii, jak i praktyki - zmiany id?ce po linii zdecydowanego prze?wiadczenia o pierwsze?stwie osoby przed rzecz?, pracy cz?owieka przed kapita?em jako zespo?em ?rodków produkcji.

14. PRACA A W?ASNO??
 
Przedstawiony tutaj pokrótce proces historyczny, który wprawdzie wyszed? ze swojej poprzedniej fazy, jednak?e trwa nadal, owszem rozprzestrzenia si? w?ród narodów i kontynentów - domaga si? na?wietlenia z innej jeszcze strony. Jest jasne, ?e gdy mowa o antynomii pracy i kapita?u, wówczas nie chodzi tylko o abstrakcyjne poj?cia czy te? ?anonimowe si?y? dzia?aj?ce w produkcji ekonomicznej. Za jednym i drugim poj?ciem stoj? ludzie, ?ywi konkretni ludzie, z jednej strony ci, którzy wykonuj? prac?, nie b?d?c w?a?cicielami ?rodków produkcji, z drugiej ci, którzy s? przedsi?biorcami i posiadaczami tych ?rodków albo s? przedstawicielami w?a?cicieli. Tak wi?c w ca?okszta?t tego trudnego historycznego procesu od pocz?tku wchodzi sprawa w?asno?ci. Encyklika Rerum novarum rozwa?a kwesti? spo?eczn? pod k?tem tej w?a?nie sprawy, przypominaj?c i potwierdzaj?c nauk? Ko?cio?a o w?asno?ci, o prawie w?asno?ci prywatnej, równie? gdy chodzi o ?rodki produkcji. To samo czyni encyklika Mater et Magistra.
Powy?sza zasada, jak zosta?a ona wówczas przypomniana i jak bywa nauczana przez Ko?ció?, ró?ni si? radykalnie od programu kolektywizmu g?oszonego przez marksizm, a tak?e na przestrzeni dziesi?cioleci, jakie min??y od czasów encykliki Leona XIII, wprowadzonego ju? w ?ycie w ró?nych krajach ?wiata. Ró?ni si? ona równocze?nie od programu kapitalizmu stosowanego w praktyce przez liberalizm i zbudowane na nim ustroje polityczne. W tym drugim wypadku ró?nica polega na sposobie rozumienia samego prawa w?asno?ci. Tradycja chrze?cija?ska nigdy nie podtrzymywa?a tego prawa jako absolutnej i nienaruszalnej zasady. Zawsze rozumia?a je natomiast w najszerszym kontek?cie powszechnego prawa wszystkich do korzystania z dóbr ca?ego stworzenia: prawo osobistego posiadania jako podporz?dkowane prawu powszechnego u?ywania, uniwersalnemu przeznaczeniu dóbr.
Prócz tego, w?asno?? w nauczaniu Ko?cio?a nigdy nie by?a rozumiana tak, aby mog?a ona stanowi? spo?eczne przeciwie?stwo pracy. Jak ju? uprzednio wspomniano w tym samem tek?cie, w?asno?? nabywa si? przede wszystkim przez prac? po to, aby s?u?y?a pracy. Odnosi si? to w sposób szczególny do w?asno?ci ?rodków produkcji. Wyodr?bnienie ich jako osobnego zespo?u w?asno?ciowego po to, aby w formie ?kapita?u? przeciwstawi? go ?pracy?, a tym bardziej dokonywa? wyzysku pracy, jest przeciwne samej naturze tych ?rodków oraz ich posiadania. Nie mog? one by? posiadane wbrew pracy, nie mog? te? by? posiadane dla posiadania, poniewa? jedynym prawowitym tytu?em ich posiadania - i to zarówno w formie w?asno?ci prywatnej, jak te? publicznej czy kolektywnej - jest, a?eby s?u?y?y pracy. Dalej za?: a?eby s?u??c pracy, umo?liwia?y realizacj? pierwszej zasady w tym porz?dku, jak? jest uniwersalne przeznaczenie dóbr i prawo powszechnego ich u?ywania. Z tego punktu widzenia, a wi?c z uwagi na prac? ludzk? i powszechny dost?p do dóbr przeznaczonych dla cz?owieka, nie jest wykluczone równie? - pod odpowiednimi warunkami - uspo?ecznianie pewnych ?rodków produkcji. Na przestrzeni dziesi?cioleci, które dziel? nas od ukazania si? encykliki Rerum novarum, nauka Ko?cio?a stale przypomina?a te wszystkie zasady, si?gaj?c do argumentów sformu?owanych w dawniejszej o wiele tradycji, a wi?c np. do znanych argumentów z Summy ?w. Tomasza.
W niniejszej wypowiedzi, która ma za g?ówny temat prac? ludzk?, wypada potwierdzi? ca?y ten wysi?ek, przez który nauka Ko?cio?a o w?asno?ci stara?a si? i zawsze stara zabezpieczy? prymat pracy, a przez to samo w?a?ciw? cz?owiekowi podmiotowo?? w ?yciu spo?ecznym, a zw?aszcza w dynamicznej strukturze ca?ego procesu ekonomicznego. Z tego punktu widzenia nadal pozostaje rzecz? nie do przyj?cia stanowisko ?sztywnego? kapitalizmu, który broni wy??cznego prawa w?asno?ci prywatnej ?rodków produkcji jako nienaruszalnego ?dogmatu? w ?yciu ekonomicznym. Zasada poszanowania pracy domaga si? tego, a?eby prawo to by?o poddawane twórczej rewizji tak w teorii, jak i w praktyce. Je?li bowiem prawd? jest, ?e kapita? jako zespó? ?rodków produkcji jest zarazem dzie?em pracy pokole?, to prawd? jest równie?, ?e tworzy si? on stale dzi?ki pracy wykonywanej przy pomocy tego zespo?u ?rodków produkcji jakby przy wielkim warsztacie, przy którym pracuje dzie? po dniu obecne pokolenie ludzi pracy. Chodzi tu oczywi?cie o ró?ne rodzaje tej pracy, nie tylko o tak zwan? prac? fizyczn?, ale tak?e o wielorak? prac? umys?ow?, od koncepcyjnej do kierowniczej.
W tym ?wietle nabieraj? wymowy szczególnej s?uszno?ci liczne propozycje wysuwane przez przedstawicieli katolickiej nauki spo?ecznej, a tak?e przez sam Nauczycielski Urz?d Ko?cio?a. S? to propozycje mówi?ce o wspó?w?asno?ci ?rodków pracy, o udziale pracowników w zarz?dzie lub w zyskach przedsi?biorstw, o tak zwanym akcjonariacie pracy itp. Niezale?nie od konkretnej stosowalno?ci tych ró?nych propozycji, jasn? pozostaje rzecz?, i? uznanie w?a?ciwej pozycji pracy i cz?owieka pracy w procesie produkcji domaga si? ró?nych adaptacji w zakresie samego prawa w?asno?ci ?rodków produkcji; i to bior?c pod uwag? nie tylko sytuacje dawniejsze, ale przede wszystkim t? rzeczywisto?? i problematyk?, jaka si? wytworzy?a w drugiej po?owie bie??cego stulecia, w zwi?zku z tak zwanym Trzecim ?wiatem oraz powstaniem wielu nowych niezale?nych pa?stw, zw?aszcza - ale nie tylko - w Afryce, na miejscu dawnych obszarów kolonialnych.
Je?li wi?c stanowisko ?sztywnego? kapitalizmu w dalszym ci?gu domaga si? rewizji w celu dokonania reformy pod k?tem jak najszerzej rozumianych praw cz?owieka zwi?zanych z jego prac?, to z tego samego punktu widzenia nale?y stwierdzi?, ?e owych tak bardzo po??danych i wielorakich reform nie mo?na dokona? przez apriorycznie poj?t? likwidacj? w?asno?ci prywatnej ?rodków produkcji. Wypada bowiem zauwa?y?, ?e proste odebranie owych ?rodków produkcji (kapita?u) z r?k ich prywatnych w?a?cicieli nie jest wystarczaj?ce do ich uspo?ecznienia w sposób zadowalaj?cy. ?rodki te przestaj? by? prywatn? w?asno?ci? pewnej grupy spo?ecznej - w?a?nie owych prywatnych posiadaczy, aby sta? si? w?asno?ci? zorganizowanego spo?ecze?stwa i podlega? pod bezpo?redni zarz?d i wp?yw pewnej grupy osób - tych mianowicie, które mimo ?e ich nie posiadaj? na w?asno??, lecz sprawuj?c w?adz? w spo?ecze?stwie, dysponuj? nimi na skal? gospodarki ca?ego spo?ecze?stwa lub te? w skali bardziej lokalnej.
Ta grupa zarz?dzaj?ca i dysponuj?ca mo?e wywi?zywa? si? ze swoich zada? w sposób zadowalaj?cy z punktu widzenia prymatu pracy, ale mo?e zadania te spe?nia? ?le, broni?c równocze?nie dla siebie monopolu zarz?dzania i dysponowania ?rodkami produkcji, i nie cofaj?c si? nawet przed naruszaniem owych zasadniczych praw cz?owieka. Tak wi?c samo przej?cie ?rodków produkcji na w?asno?? przez pa?stwo o ustroju kolektywistycznym nie jest jeszcze równoznaczne z ?uspo?ecznieniem? tej?e w?asno?ci. O uspo?ecznieniu mo?na mówi? tylko wówczas, kiedy zostanie zabezpieczona podmiotowo?? spo?ecze?stwa, to znaczy, gdy ka?dy na podstawie swej pracy b?dzie móg? uwa?a? siebie równocze?nie za wspó?gospodarza wielkiego warsztatu pracy, przy którym pracuje wraz ze wszystkimi. Drog? do osi?gni?cia takiego celu mog?aby by? droga po??czenia, o ile to jest mo?liwe, pracy z w?asno?ci? kapita?u i powo?ania do ?ycia w szerokim zakresie organizmów po?rednich o celach gospodarczych, spo?ecznych, kulturalnych, które cieszy?yby si? rzeczywist? autonomi? w stosunku do w?adz publicznych; d??y?yby one do sobie w?a?ciwych celów poprzez lojaln? wzajemn? wspó?prac?, przy podporz?dkowaniu wymogom wspólnego dobra, i zachowa?yby form? oraz istot? ?ywej wspólnoty, to znaczy takich organizmów, w których poszczególni cz?onkowie byliby uwa?ani i traktowani jako osoby, i pobudzani do aktywnego udzia?u tych?e organizmów.

15. ARGUMENT ?PERSONALISTYCZNY?
 
Tak wi?c zasada pierwsze?stwa pracy przed kapita?em jest postulatem nale??cym do porz?dku moralno?ci spo?ecznej, który to postulat posiada swoje kluczowe znaczenie zarówno w ustroju zbudowanym na zasadzie prywatnej w?asno?ci ?rodków produkcji, jak te? w ustroju, w którym prywatna w?asno?? tych ?rodków zosta?a nawet w sposób radykalny ograniczona. Praca w jakim? sensie jest nieroz??czna od kapita?u i nie przyjmuje w ?adnej postaci owej antynomii, czyli roz??czenia i przeciwstawienia w stosunku do ?rodków produkcji, jakie zaci??y?o nad ?yciem ludzkim ostatnich stuleci w rezultacie za?o?e? wy??cznie ekonomistycznych. Je?eli cz?owiek pracuje przy pomocy zespo?u ?rodków produkcji, to równocze?nie pragnie, aby owoce tej pracy s?u?y?y jemu i drugim oraz a?eby w samym procesie pracy móg? wyst?powa? jako wspó?odpowiedzialny i wspó?twórca warsztatu, przy którym pracuje.
Rodz? si? z tego pewne szczegó?owe uprawnienia pracuj?cych, które odpowiadaj? obowi?zkowi pracy. B?dzie o tym mowa poni?ej. Ale ju? tutaj trzeba ogólnie podkre?li?, ?e cz?owiek pracuj?cy pragnie nie tylko nale?ytej za sw? prac? zap?aty, ale tak?e uwzgl?dnienia w samym procesie produkcji takich mo?liwo?ci, a?eby móg? mie? poczucie, ?e pracuj?c nawet na wspólnym, pracuje zarazem ?na swoim?. To poczucie zostaje w nim wygaszone w systemie nadmiernej biurokratycznej centralizacji, w której cz?owiek pracuj?cy czuje si? raczej trybem w wielkim mechanizmie, poruszanym odgórnie, na prawach bardziej zwyk?ego narz?dzia produkcji, ni? prawdziwego podmiotu pracy obdarzonego w?asn? inicjatyw?. Nauka Ko?cio?a zawsze wyra?a?a to najg??bsze przekonanie, ?e praca ludzka odnosi si? nie tylko do ekonomii, ale ma tak?e, a nawet przede wszystkim warto?ci osobowe. Sam za? system ekonomiczny i proces produkcji zyskuje na tym, gdy te w?a?nie warto?ci osobowe s? w pe?ni respektowane. Zdaniem ?w. Tomasza z Akwinu, ta przede wszystkim racja przemawia za prywatnym posiadaniem równie? samych ?rodków produkcji. Je?eli przyjmujemy, ?e z ró?nych uzasadnionych motywów mog? istnie? wyj?tki od zasady w?asno?ci prywatnej - co wi?cej, je?li w naszej epoce jeste?my ?wiadkami wprowadzania w ?ycie ustroju w?asno?ci ?uspo?ecznionej? - to jednak argument personalistyczny nie traci swojej mocy zarówno zasadniczej, jak i praktycznej. Ka?de celowe i owocne uspo?ecznienie ?rodków produkcji musi uwzgl?dnia? ten argument. Nale?y uczyni? wszystko, aby cz?owiek równie? i w takim systemie móg? zachowa? poczucie, ?e pracuje ?na swoim?. W przeciwnym razie musz? powstawa? w ca?ym procesie ekonomicznym nieobliczalne straty - i to nie tylko straty ekonomiczne, ale przede wszystkim straty w cz?owieku.

IV. UPRAWNIENIA LUDZI PRACY

16. W SZEROKIM KONTEK?CIE PRAW CZ?OWIEKA

Je?li praca - w wielorakim tego s?owa znaczeniu - jest powinno?ci?, czyli obowi?zkiem, to jest ona równocze?nie ?ród?em uprawnie? po stronie cz?owieka pracuj?cego. Uprawnienia te nale?y rozpatrywa? w szerokim kontek?cie ogó?u praw w?a?ciwych cz?owiekowi, z których wiele zosta?o ju? proklamowanych przez odno?ne instancje mi?dzynarodowe i gwarantowanych coraz bardziej przez poszczególne pa?stwa w stosunku do w?asnych obywateli. Poszanowanie tego szerokiego ogó?u praw cz?owieka stanowi podstawowy warunek pokoju w ?wiecie wspó?czesnym - zarówno pokoju wewn?trz poszczególnych pa?stw i spo?ecze?stw, jak te? w obr?bie stosunków mi?dzynarodowych, jak ju? na to, zw?aszcza od czasu encykliki Pacem in terris, Magisterium Ko?cio?a wielokrotnie zwraca?o uwag?. Prawa ludzkie wynikaj?ce z pracy mieszcz? si? w szerszym kontek?cie tych w?a?nie podstawowych praw osoby.
Niemniej, w obr?bie tego kontekstu posiadaj? one charakter swoisty, odpowiadaj?cy zarysowanej uprzednio specyficznej naturze pracy ludzkiej i w tym w?a?nie charakterze wypada na nie spojrze?. Praca jest, jak powiedziano, powinno?ci?, czyli obowi?zkiem cz?owieka i to w wielorakim tego s?owa znaczeniu. Cz?owiek powinien pracowa? zarówno ze wzgl?du na nakaz Stwórcy, jak te? ze wzgl?du na swoje w?asne cz?owiecze?stwo, którego utrzymanie i rozwój domaga si? pracy. Powinien cz?owiek pracowa? ze wzgl?du na bli?nich, zw?aszcza ze wzgl?du na swoj? rodzin?, ale tak?e ze wzgl?du na spo?ecze?stwo, do którego nale?y, na naród, którego jest synem czy córk?, ze wzgl?du na ca?? rodzin? ludzk?, której jest cz?onkiem, b?d?c dziedzicem pracy pokole?, a zarazem wspó?twórc? przysz?o?ci tych, którzy po nim nastan? w kolei dziejów. To wszystko sk?ada si? na szeroko poj?t? moraln? powinno?? pracy. Kiedy wypadnie rozwa?a? odpowiadaj?ce tej powinno?ci moralne uprawnienia ka?dego cz?owieka ze wzgl?du na prac?, trzeba b?dzie zawsze mie? przed oczyma ów szeroki zasi?g odniesie?, w jakich ukazuje si? praca ka?dego pracuj?cego podmiotu.
Jednak?e mówi?c o obowi?zku pracy oraz o odpowiadaj?cym temu? obowi?zkowi prawom cz?owieka pracy, mamy na my?li przede wszystkim stosunek, jaki zachodzi pomi?dzy pracodawc? - bezpo?rednim lub po?rednim - a pracownikiem.
Rozró?nienie pomi?dzy pracodawc? bezpo?rednim a po?rednim wydaje si? bardzo wa?ne z uwagi na faktyczn? organizacj? pracy oraz z uwagi na mo?liwo?? kszta?towania si? sprawiedliwych lub niesprawiedliwych stosunków w dziedzinie pracy.
Je?eli pracodawc? bezpo?rednim jest ta osoba lub te? instytucja, z któr? pracownik zawiera bezpo?rednio umow? o prac? pod okre?lonymi warunkami - to natomiast przez pracodawc? po?redniego nale?y rozumie? wiele zró?nicowanych czynników, stoj?cych poza pracodawc? bezpo?rednim i wywieraj?cych okre?lony wp?yw na to, w jaki sposób kszta?tuje si? umowa o prac?, a w konsekwencji mniej lub bardziej sprawiedliwe stosunki w dziedzinie pracy ludzkiej.
 
17. PRACODAWCA ?PO?REDNI? A ?BEZPO?REDNI?

Poj?cie ?pracodawcy po?redniego? obejmuje zarówno osoby, jak te? instytucje ró?nego typu, obejmuje równie? zbiorowe umowy o prac?, ustalane przez te osoby i instytucje zasady post?powania, okre?laj?ce ca?y ustrój spo?eczno-ekonomiczny oraz zasady z niego wynikaj?ce. Poj?cie pracodawcy po?redniego odnosi si? wi?c do wielu ró?nych elementów. Jego odpowiedzialno?? ró?ni si? od odpowiedzialno?ci pracodawcy bezpo?redniego - jak wskazuje sam termin: odpowiedzialno?? jest mniej bezpo?rednia - ale pozostaje ona odpowiedzialno?ci? merytoryczn?: pracodawca po?redni okre?la w sposób zasadniczy taki lub inny aspekt stosunku pracy i warunkuje w ten sposób post?powanie pracodawcy bezpo?redniego, gdy ten ustala okre?lony kontrakt i stosunki pracy. Stwierdzenie takie nie ma na celu uwolnienia tego ostatniego od w?a?ciwej mu odpowiedzialno?ci, ale tylko zwrócenie uwagi na ca?y splot uwarunkowa?, które wywieraj? wp?yw na jego post?powanie. Je?eli chodzi o ustalenie prawid?owej z punktu widzenia etycznego polityki pracy, wszystkie te uwarunkowania trzeba mie? przed oczyma. Prawid?owa za? jest ona wówczas, gdy s? w niej w pe?ni respektowane obiektywne prawa cz?owieka pracy.
Poj?cie po?redniego pracodawcy mo?na stosowa? w wymiarze ka?dego z osobna spo?ecze?stwa, a przede wszystkim pa?stwa. To ono bowiem winno prowadzi? w?a?ciw? polityk? pracy. Wiadomo jednak?e, i? w obecnym uk?adzie stosunków gospodarczych w ?wiecie zachodz? pomi?dzy poszczególnymi pa?stwami wielorakie powi?zania, wyra?aj?ce si? cho?by w procesie importu i eksportu, czyli wzajemnej wymiany dóbr ekonomicznych, b?d? to surowców, b?d? pó?fabrykatów, b?d? wreszcie pe?nych wytworów przemys?owych. Procesy te tworz? tak?e wzajemne uzale?nienia, w wyniku czego trudno mówi? w odniesieniu do jakiegokolwiek pa?stwa, cho?by najpot??niejszego w znaczeniu ekonomicznym, o pe?nej samowystarczalno?ci, czyli autarchii.
Taki uk?ad wzajemnych zale?no?ci jest w zasadzie normalny, mo?e jednak ?atwo stawa? si? okazj? do ró?nych form wyzysku czy niesprawiedliwo?ci i z kolei odbija? si? na polityce pracy poszczególnych pa?stw, dosi?gaj?c w ko?cu cz?owieka pracy, który jest w?a?ciwym jej podmiotem. Tak wi?c np. pa?stwa wysoko uprzemys?owione, bardziej jeszcze mi?dzynarodowe organizmy steruj?ce na wielk? skal? ?rodkami produkcji przemys?owej (tak zwane multinationalia lub transnationalia), dyktuj? mo?liwie wysokie ceny za swoje produkty, staraj?c si? równocze?nie o ustalanie mo?liwie niskich cen za surowce lub pó?fabrykaty, co w rezultacie, obok innych przyczyn, stwarza coraz bardziej rosn?c? dysproporcj? w skali dochodu narodowego odno?nych spo?ecze?stw. Odleg?o?? pomi?dzy krajami bogatymi a ubogimi nie zmniejsza si? i nie wyrównuje, ale coraz bardziej powi?ksza na niekorzy?? tych ostatnich. Oczywi?cie, ?e nie mo?e to pozosta? bez skutku dla lokalnej polityki pracy oraz dla sytuacji cz?owieka pracy w gospodarczo upo?ledzonych spo?ecze?stwach. Bezpo?redni pracodawca, znajduj?c si? w systemie takich uwarunkowa?, okre?la warunki pracy poni?ej obiektywnych wymaga? pracowników - zw?aszcza, je?eli sam chce z prowadzonego przez siebie przedsi?biorstwa (czy te? z prowadzonych przez siebie przedsi?biorstw, gdy chodzi o sytuacj? ?uspo?ecznionej? w?asno?ci ?rodków produkcji) czerpa? mo?liwie wielkie zyski.
Ów obraz zale?no?ci, jakie ??cz? si? z poj?ciem po?redniego pracodawcy, jest - jak ?atwo wnosi? - ogromnie rozbudowany i skomplikowany. Przy jego okre?laniu trzeba bra? pod uwag? poniek?d ca?okszta?t elementów stanowi?cych o ?yciu ekonomicznym w przekroju danego spo?ecze?stwa i pa?stwa, ale trzeba równocze?nie uwzgl?dnia? powi?zania i uzale?nienia znacznie szersze. Urzeczywistnienie uprawnie? cz?owieka pracy nie mo?e by? jednak skazywane na to, a?eby by?o tylko pochodn? systemów ekonomicznych, które na wi?ksz? lub mniejsza skal? kieruj? si? przede wszystkim kryterium maksymalnego zysku. Wr?cz przeciwnie - to w?a?nie ów wzgl?d na obiektywne uprawnienia cz?owieka pracy - ka?dego rodzaju pracownika: fizycznego, umys?owego, w przemy?le, w rolnictwie, itp. winien stanowi? w?a?ciwe i podstawowe kryterium kszta?towania ca?ej ekonomii zarówno w wymiarze ka?dego spo?ecze?stwa i pa?stwa, jak te? w ca?okszta?cie ?wiatowej polityki ekonomicznej oraz wynikaj?cych st?d uk?adów i stosunków mi?dzynarodowych.
W tym kierunku winny oddzia?ywa? wszelkie powo?ane do tego organizacje mi?dzynarodowe, poczynaj?c od Organizacji Narodów Zjednoczonych. Wydaje si?, ?e Mi?dzynarodowa Organizacja Pracy (OIT), a tak?e Organizacja Narodów Zjednoczonych dla Wy?ywienia i Rolnictwa (FAO) i inne, maj? tutaj szczególnie wiele do powiedzenia. W obr?bie poszczególnych pa?stw istniej? powo?ane do tego ministerstwa, resorty w?adzy publicznej, a tak?e odno?ne organizacje spo?eczne. Wszystko to wskazuje dowodnie, jak donios?e znaczenie w realizacji pe?nego poszanowania uprawnie? cz?owieka pracy, które stanowi? kluczowy element ca?ego spo?ecznego ?adu moralnego, posiada ów - jak powiedziano wy?ej - ?po?redni pracodawca?.

18. PROBLEM ZATRUDNIENIA
 
Rozwa?aj?c uprawnienia ludzi pracy w relacji do tego w?a?nie ?po?redniego pracodawcy?, czyli do zespo?u instancji krajowych i mi?dzynarodowych, które s? odpowiedzialne za ca?y kierunek polityki pracy, nale?y przede wszystkim zwróci? uwag? na spraw? podstawow?. Jest to sprawa posiadania pracy, czyli innymi s?owy - sprawa odpowiedniego zatrudnienia wszystkich uzdolnionych do tego podmiotów. Przeciwie?stwem w?a?ciwej i poprawnej sytuacji w tej dziedzinie jest bezrobocie, czyli brak zatrudnienia dla uzdolnionych do tego podmiotów pracy. Mo?e chodzi? o brak zatrudnienia w ogólno?ci albo te? w okre?lonych sektorach pracy. Zadaniem tych instancji, które obejmuje si? tutaj nazw? po?redniego pracodawcy, jest przeciwdzia?a? bezrobociu, które jest w ka?dym wypadku jakim? z?em, a przy pewnych rozmiarach mo?e sta? si? prawdziw? kl?sk? spo?eczn?. Problem bezrobocia staje si? problemem szczególnie bolesnym wówczas, gdy zostaj? nim dotkni?ci przede wszystkim m?odzi, którzy po zdobyciu przygotowania poprzez odpowiedni? formacj? kulturaln?, techniczn? i zawodow?, nie mog? znale?? zatrudnienia. Ich szczera wola pracy, ich gotowo?? podj?cia w?asnej odpowiedzialno?ci za rozwój ekonomiczny i spo?eczny spo?ecze?stwa rodzi wówczas przykr? frustracj?. Obowi?zek ?wiadcze? na korzy?? bezrobotnych, czyli obowi?zek wyp?acania odpowiednich zasi?ków niezb?dnych dla utrzymania niezatrudnionych pracowników oraz ich rodzin, jest powinno?ci? wynikaj?c? z najbardziej podstawowej zasady porz?dku moralnego w tej dziedzinie - to znaczy z zasady powszechnego u?ywania dóbr, albo inaczej jeszcze i po prostu: z prawa do ?ycia i utrzymania.
A?eby przeciwstawi? si? niebezpiecze?stwu bezrobocia, aby wszystkim zapewni? zatrudnienie, instancje, które zosta?y tu okre?lone jako po?redni pracodawca, winny czuwa? nad ca?o?ciowym planowaniem w odniesieniu do tego zró?nicowanego warsztatu pracy, przy którym kszta?tuje si? ?ycie nie tylko ekonomiczne, ale tak?e kulturalne danego spo?ecze?stwa - oraz nad prawid?ow? i celow? organizacj? pracy przy tym warsztacie. Winna to by? troska ca?o?ciowa, która ostatecznie spoczywa na barkach pa?stwa, ale która nie mo?e oznacza? jednokierunkowej centralizacji ze strony w?adz pa?stwowych. Chodzi natomiast o trafn? i celow? koordynacj?, w ramach której by? winna zagwarantowana inicjatywa poszczególnych osób, samodzielnych grup, o?rodków i lokalnych warsztatów pracy - zgodnie z tym, co ju? wy?ej powiedziano o podmiotowym charakterze pracy ludzkiej.
Fakt wzajemnego uzale?nienia poszczególnych spo?ecze?stw i pa?stw oraz konieczno?? wspó?pracy w ró?nych dziedzinach przemawia za tym, a?eby zachowuj?c suwerenne prawa ka?dego z nich w dziedzinie planowania i organizacji pracy w zakresie w?asnego spo?ecze?stwa, dzia?a? równocze?nie w tej donios?ej dziedzinie w wymiarze mi?dzynarodowej wspó?pracy poprzez wielorakie umowy i porozumienia. Trzeba tak?e i tutaj, aby kryterium owych umów i porozumie? stawa?a si? coraz bardziej praca ludzka, rozumiana jako podstawowe prawo wszystkich ludzi i daj?ca wszystkim pracuj?cym analogiczne uprawnienia tak, aby poziom ?ycia ludzi pracy w poszczególnych spo?ecze?stwach ukazywa? coraz mniej ra??cych ró?nic, które s? niesprawiedliwe i mog? prowokowa? równie? do gwa?townych wyst?pie?. Organizacje mi?dzynarodowe maj? w tej dziedzinie ogromne zadania do spe?nienia. Trzeba, a?eby kierowa?y si? trafnym rozeznaniem z?o?onych sytuacji i uwarunkowa? naturalnych, historycznych, cywilizacyjnych i innych - trzeba te?, aby posiada?y w stosunku do ustalonych wspólnie planów dzia?ania wi?ksz? operatywno??, czyli skuteczno?? realizacji.
Na takiej drodze mo?e si? realizowa? ów plan powszechnego, proporcjonalnego post?pu wszystkich, który by? my?l? przewodni? encykliki Paw?a VI Populorum progressio. Nale?y podkre?li?, ?e elementem konstytutywnym, a zarazem najw?a?ciwszym sprawdzianem owego post?pu w duchu sprawiedliwo?ci i pokoju, który Ko?ció? g?osi i o który nie przestaje si? modli? do Ojca wszystkich ludzi i ludów - jest w?a?nie sta?e dowarto?ciowywanie pracy ludzkiej, zarówno pod k?tem jej przedmiotowej celowo?ci, jak te? pod k?tem godno?ci podmiotu ka?dej pracy, którym jest cz?owiek. Post?p, o który chodzi, ma si? dokonywa? przez cz?owieka i dla cz?owieka oraz owocowa? w cz?owieku. Sprawdzianem post?pu b?dzie coraz dojrzalsze uznanie celowo?ci pracy i coraz powszechniejsze respektowanie uprawnie? z ni? zwi?zanych odpowiednio do godno?ci cz?owieka - podmiotu pracy.
Rozs?dne planowanie i dostosowana do niego organizacja pracy ludzkiej w skali poszczególnych spo?ecze?stw i pa?stw powinna tak?e u?atwi? znajdowanie w?a?ciwych proporcji pomi?dzy ró?nymi rodzajami zatrudnie?: prac? na roli, w przemy?le, w wielorakich us?ugach, prac? umys?ow?, a tak?e naukow? czy artystyczn?, wedle uzdolnie? poszczególnych ludzi i dla dobra wspólnego ka?dego ze spo?ecze?stw oraz ca?ej ludzko?ci. Organizacji ?ycia ludzkiego wedle wielorakich mo?liwo?ci pracy powinien odpowiada? w?a?ciwy system wykszta?cenia i wychowania, który przede wszystkim ma na celu rozwój dojrza?ego cz?owiecze?stwa, ale tak?e odpowiednie przygotowanie do zaj?cia z po?ytkiem w?a?ciwego miejsca przy wielkim i spo?ecznie zró?nicowanym warsztacie pracy.
Gdy patrzymy na rodzin? ludzk? rozproszon? po ca?ej ziemi, nie mo?e nas nie uderzy? niepokoj?cy fakt o ogromnych wymiarach: z jednej strony, znaczne zasoby natury pozostaj? niewykorzystane, z drugiej za?, istniej? ca?e zast?py bezrobotnych czy te? nie w pe?ni zatrudnionych i ogromne rzesze g?oduj?cych; fakt, który niew?tpliwie dowodzi, ?e zarówno wewn?trz poszczególnych wspólnot politycznych, jak i we wzajemnych stosunkach mi?dzy nimi na p?aszczy?nie kontynentalnej i ?wiatowej - gdy chodzi o organizacj? pracy i zatrudnienia - co? nie dzia?a prawid?owo, i to w?a?nie w punktach najbardziej krytycznych i o wielkim znaczeniu spo?ecznym.

19. P?ACA I INNE ?WIADCZENIA SPO?ECZNE
 
Po zarysowaniu tej donios?ej roli, jak? dla zabezpieczenia niezbywalnych uprawnie? cz?owieka ze wzgl?du na jego prac? posiada troska o zatrudnienie dla wszystkich ludzi pracy, wypada dotkn?? bli?ej tych uprawnie?, które ostatecznie kszta?tuj? si? w relacji pomi?dzy pracownikiem a pracodawc? bezpo?rednim. Wszystko, co dot?d powiedziano na temat po?redniego pracodawcy, ma na celu bli?sze okre?lenie tych w?a?nie relacji poprzez ukazanie owych wielorakich uwarunkowa?, w jakich one po?rednio si? kszta?tuj?. Rozwa?anie to jednak nie posiada znaczenia li tylko opisowego, nie jest skróconym traktatem z ekonomii czy polityki. Chodzi o ukazanie aspektu deontologicznego oraz etycznego. Problemem kluczowym etyki spo?ecznej jest w tym wypadku sprawa sprawiedliwej zap?aty za wykonywan? prac?. Nie ma w obecnym kontek?cie innego, wa?niejszego sposobu urzeczywistniania sprawiedliwo?ci w stosunkach pracownik - pracodawca, jak w?a?nie ten: zap?ata za prac?. Bez wzgl?du na to, czy praca ta dokonuje si? w ustroju prywatnej w?asno?ci ?rodków produkcji, czy te? w ustroju, w którym w?asno?? ta podleg?a ?uspo?ecznieniu?, stosunek pomi?dzy pracodawc? (przede wszystkim bezpo?rednim) a pracownikiem rozwi?zuje si? na zasadzie salariatu - czyli przez odpowiednie wynagrodzenie wykonywanej pracy.
Wypada tak?e stwierdzi?, ?e sprawiedliwo?? ustroju spo?eczno-ekonomicznego, a w ka?dym razie jego sprawiedliwe funkcjonowanie, zas?uguje ostatecznie na os?d wedle tego, czy praca ludzka jest w tym ustroju prawid?owo wynagradzana. W tym punkcie docieramy znów do pierwszej zasady ca?ego porz?dku spo?eczno-etycznego, a jest to zasada powszechnego u?ywania dóbr. W ka?dym ustroju, bez wzgl?du na panuj?ce w nim podstawowe uk?ady pomi?dzy kapita?em a prac?, zap?ata czyli wynagrodzenie za prac? pozostaje konkretnym ?rodkiem, dzi?ki któremu ogromna wi?kszo?? ludzi mo?e korzysta? z owych dóbr, które s? przeznaczone dla powszechnego u?ywania: s? to zarówno dobra natury, jak te? dobra b?d?ce owocem produkcji. Jedne i drugie staj? si? dost?pne dla cz?owieka pracy na podstawie zap?aty, jak? otrzymuje on jako wynagrodzenie za sw? prac?. St?d w?a?nie sprawiedliwa p?aca staje si? w ka?dym wypadku konkretnym sprawdzianem sprawiedliwo?ci ca?ego ustroju spo?eczno-ekonomicznego, a w ka?dym razie sprawiedliwego funkcjonowania tego ustroju. Nie jest to sprawdzian jedyny, ale szczególnie wa?ny i poniek?d kluczowy.
Sprawdzian ten dotyczy przede wszystkim rodziny. Za sprawiedliw? p?ac?, gdy chodzi o doros?ego pracownika obarczonego odpowiedzialno?ci? za rodzin?, przyjmuje si? tak?, która wystarcza na za?o?enie i godziwe utrzymanie rodziny oraz na zabezpieczenie jej przysz?o?ci. Takie wynagrodzenie mo?e by? realizowane czy to poprzez tak zwan? p?ac? rodzinn?, to znaczy jedno wynagrodzenie dane g?owie rodziny za prac?, wystarczaj?ce na zaspokojenie potrzeb rodziny bez konieczno?ci podejmowania pracy zarobkowej poza domem przez wspó?ma??onka, czy to poprzez inne ?wiadczenia spo?eczne, jak zasi?ek rodzinny albo dodatek macierzy?ski dla kobiety, która oddaje si? wy??cznie rodzinie; dodatek ten powinien odpowiada? realnym potrzebom, to znaczy uwzgl?dnia? liczb? osób pozostaj?cych na utrzymaniu w ci?gu ca?ego okresu, gdy nie s? w stanie podj?? odpowiedzialno?ci za w?asne ?ycie.
Do?wiadczenie potwierdza, ?e nale?y stara? si? o spo?eczne dowarto?ciowanie zada? macierzy?skich, trudu, jaki jest z nimi zwi?zany, troski, mi?o?ci i uczucia, których dzieci nieodzownie potrzebuj?, aby mog?y si? rozwija? jako osoby odpowiedzialne, moralnie i religijnie dojrza?e oraz psychicznie zrównowa?one. Przyniesie to chlub? spo?ecze?stwu, je?li - nie ograniczaj?c wolno?ci matki, nie dyskryminuj?c jej psychologicznie lub praktycznie, nie pogarszaj?c jej sytuacji w zestawieniu z innymi kobietami - umo?liwi kobiecie-matce oddanie si? trosce o wychowanie dzieci, odpowiednio do zró?nicowanych potrzeb ich wieku. Zaniedbanie tych obowi?zków spowodowane konieczno?ci? podj?cia pracy zarobkowej poza domem jest niew?a?ciwe z punktu widzenia dobra spo?ecze?stwa i rodziny, skoro uniemo?liwia lub utrudnia wype?nienie pierwszorz?dnych celów pos?annictwa macierzy?skiego.
W tym kontek?cie nale?y w sposób zasadniczy podkre?li?, ?e ca?y system pracy trzeba tak organizowa? i dostosowywa?, aby uszanowane by?y wymogi osoby i formy jej ?ycia, przede wszystkim ?ycia domowego, z uwzgl?dnieniem wieku i p?ci. Faktem jest, ?e w wielu spo?ecze?stwach kobiety pracuj? niemal we wszystkich dziedzinach ?ycia. Winny one jednak mie? mo?liwo?? wykonywania w pe?ni swoich zada? zgodnie z w?a?ciw? im natur?, bez dyskryminacji i bez pozbawienia mo?no?ci podj?cia takiego zatrudnienia, do jakiego s? zdolne; nie pomniejszaj?c poszanowania dla ich aspiracji rodzinnych, jak te? i dla ich szczególnego wk?adu, jaki wraz z m??czyznami wnosz? w dobro spo?ecze?stwa. Prawdziwy awans spo?eczny kobiety wymaga takiej struktury pracy, aby kobieta nie musia?a za? p?aci? rezygnacj? ze swojej specyficznej odr?bno?ci ze szkod? dla rodziny, w której jako matka posiada rol? niezast?pion?.
Obok p?acy wchodz? tutaj w gr? jeszcze ró?ne ?wiadczenia spo?eczne, maj?ce na celu zabezpieczenie ?ycia i zdrowia pracowników, a tak?e ich rodziny. Wydatki zwi?zane z konieczno?ci? leczenia, zw?aszcza w razie wypadku przy pracy, domagaj? si? tego, aby pracownik mia? u?atwiony kontakt z o?rodkami pomocy lekarskiej - i to, o ile mo?no?ci, kontakt tani, a nawet bezp?atny. Inn? dziedzin? ?wiadcze? jest ta, która wi??e si? z prawem do wypoczynku - przede wszystkim chodzi tutaj o regularny wypoczynek tygodniowy, obejmuj?cy przynajmniej niedziel?, a prócz tego o d?u?szy wypoczynek, czyli tak zwany urlop raz w roku, ewentualnie kilka razy w roku przez krótsze okresy. Wreszcie chodzi równie? o prawo do emerytury, zabezpieczenia na staro?? i w razie wypadków zwi?zanych z rodzajem wykonywanej pracy. W obr?bie tych g?ównych uprawnie? rozbudowuje si? ca?y system uprawnie? szczegó?owych, które wraz z wynagrodzeniem za prac? stanowi? o prawid?owym uk?adaniu si? stosunków pomi?dzy pracownikiem a pracodawc?. Trzeba pami?ta?, ?e do tych uprawnie? nale?y tak?e i to, aby miejsce pracy i procesy produkcji nie szkodzi?y zdrowiu fizycznemu pracowników i nie narusza?y ich zdrowia moralnego.

20. ZNACZENIE ZWI?ZKÓW ZAWODOWYCH
 
Na gruncie tych wszystkich uprawnie?, wraz z potrzeb? ich zabezpieczenia ze strony samych ludzi pracy, wyrasta potrzeba jeszcze jednego uprawnienia. Jest to mianowicie uprawnienie do zrzeszania si?, czyli do tworzenia stowarzysze? lub zwi?zków maj?cych na celu obron? ?ywotnych interesów ludzi zatrudnionych w ró?nych zawodach. St?d te? zwi?zki te nosz? nazw? zwi?zków zawodowych lub syndykatów. ?ywotne interesy ludzi pracy s? do pewnego stopnia wspólne dla wszystkich, równocze?nie jednak ka?dy rodzaj pracy, ka?dy zawód, posiada w?a?ciw? sobie specyfik?, która w tych organizacjach winna znale?? swe szczegó?owe odzwierciedlenie.
Zwi?zki zawodowe znajduj? swe odpowiedniki poniek?d ju? w ?redniowiecznych cechach rzemie?lniczych o tyle, ?e organizacje te ??czy?y z sob? ludzi przynale??cych do tego samego zawodu, a wi?c na zasadzie wykonywanej pracy. Równocze?nie jednak zachodzi ró?nica pomi?dzy cechami a zwi?zkami zawodowymi w tym zasadniczym punkcie, ?e nowo?ytne zwi?zki zawodowe wyros?y na podstawie walki pracowników, ?wiata pracy, a przede wszystkim robotników przemys?owych o ich s?uszne uprawnienia w stosunku do posiadaczy ?rodków produkcji. Zadaniem ich w zwi?zku z tym pozostaje obrona bytowych interesów ludzi pracy we wszystkich dziedzinach, w których dochodz? do g?osu uprawnienia tych ostatnich. Do?wiadczenie historyczne poucza, ?e organizacje tego typu s? nieodzownym sk?adnikiem ?ycia spo?ecznego, zw?aszcza w nowoczesnych spo?ecze?stwach uprzemys?owionych. Nie znaczy to oczywi?cie, ?e tylko pracownicy przemys?u tworz? tego rodzaju zwi?zki. S?u?? one zabezpieczeniu analogicznych uprawnie? dla przedstawicieli ka?dego zawodu. Istniej? wi?c zwi?zki rolników i pracowników umys?owych. Istniej? tak?e zwi?zki pracodawców. Wszystkie, jak ju? wspomniano, dziel? si? jeszcze na dalsze grupy i podgrupy wedle szczegó?owej specjalizacji zawodowej.
Katolicka nauka spo?eczna nie uwa?a, a?eby zwi?zki zawodowe stanowi?y li tylko odzwierciedlenie ?klasowej? struktury spo?ecze?stwa i by?y wyk?adnikiem nieuchronnie rz?dz?cej ?yciem spo?ecznym walki klas. Owszem, s? one wyk?adnikiem walki o sprawiedliwo?? spo?eczn?, o s?uszne uprawnienia ludzi pracy wedle poszczególnych zawodów. Jednak?e ?walka? ta winna by? traktowana jako normalne staranie o w?a?ciwe dobro: w tym wypadku o dobro odpowiadaj?ce potrzebom i zas?ugom ludzi zrzeszonych wedle zawodów - nie jest to natomiast walka ?przeciwko? innym. Je?li w sprawach spornych przybiera równie? i taki charakter, to dzieje si? to z uwagi na dobro spo?ecznej sprawiedliwo?ci, a nie ?dla walki? albo te? dla wyeliminowania przeciwnika. Praca ma to do siebie, ?e przede wszystkim ??czy ludzi - i na tym polega jej si?a spo?eczna: si?a budowania wspólnoty. W ostateczno?ci we wspólnocie tej musz? si? w jaki? sposób po??czy? i ci, którzy pracuj?, i ci, którzy dysponuj? ?rodkami produkcji lub s? ich posiadaczami. W ?wietle tej podstawowej struktury wszelkiej pracy - w ?wietle faktu, ?e ostatecznie w ka?dym ustroju spo?ecznym ?praca? i ?kapita?? s? nieodzownymi sk?adnikami procesu produkcji - zrodzona z potrzeb pracy ??czno?? ludzi dla zabezpieczenia w?a?ciwych im uprawnie? pozostaje konstruktywnym czynnikiem ?adu spo?ecznego i nieodzownej dla tego solidarno?ci.
S?uszne zabiegi o zabezpieczenie uprawnie? ludzi pracy po??czonych tym samym zawodem musz? zawsze liczy? si? z tymi ograniczeniami, jakie nak?ada ogólna sytuacja ekonomiczna kraju. ??dania syndykalne nie mog? zamieni? si? w pewien rodzaj ?egoizmu? grupowego czy klasowego - chocia? mog? i powinny d??y? równie? do tego, aby ze wzgl?du na dobro wspólne ca?ego spo?ecze?stwa naprawi? i to wszystko, co jest wadliwe w systemie posiadania ?rodków produkcji oraz w sposobie zarz?dzania i dysponowania nimi. ?ycie spo?eczne i ekonomiczno-spo?eczne jest z pewno?ci? rodzajem ?naczy? po??czonych? - i do tego musi te? stosowa? si? wszelka dzia?alno?? spo?eczna maj?ca na celu zabezpieczenie uprawnie? ka?dej z grup.
W tym znaczeniu dzia?alno?? zwi?zków zawodowych wkracza niew?tpliwie w dziedzin? ?polityki? rozumianej jako roztropna troska o dobro wspólne. Równocze?nie jednak zadaniem zwi?zków nie jest uprawianie ?polityki? w znaczeniu, jakie si? powszechnie nadaje temu s?owu dzisiaj. Zwi?zki nie maj? charakteru ?partii politycznych? walcz?cych o w?adz? i nie powinny podlega? decyzjom partii politycznych ani te? mie? zbyt ?cis?ych zwi?zków z nimi. W takiej bowiem sytuacji ?atwo trac? ??czno?? z tym, co jest ich w?a?ciwym zadaniem, to znaczy zabezpieczenie s?usznych uprawnie? ludzi pracy w ramach dobra wspólnego ca?ego spo?ecze?stwa, staj? si? natomiast narz?dziem do innych celów.
Mówi?c o zabezpieczeniu s?usznych uprawnie? ludzi pracy wedle poszczególnych zawodów, wypada oczywi?cie zawsze mie? przed oczyma to, co stanowi o przedmiotowym charakterze pracy w ka?dym zawodzie, ale równocze?nie, a nawet przede wszystkim to, co warunkuje w?a?ciw? godno?? podmiotu pracy. Otwieraj? si? tutaj wielorakie mo?liwo?ci w dzia?aniu organizacji zwi?zkowych, i to równie? w dzia?aniu o charakterze o?wiatowym, wychowawczym i samowychowawczym. Zas?u?ona jest praca uczelni w rodzaju tak zwanych uniwersytetów robotniczych lub ludowych, programów i kursów formacyjnych, które ten w?a?nie kierunek dzia?alno?ci rozwija?y i nadal staraj? si? rozwija?. Stale nale?y d??y? do tego, a?eby dzi?ki dzia?alno?ci swoich zwi?zków pracownik móg? nie tylko wi?cej ?mie??, ale przede wszystkim bardziej ?by??: pe?niej urzeczywistni? pod ka?dym wzgl?dem swe cz?owiecze?stwo.
Zabiegaj?c o s?uszne uprawnienia swych cz?onków, zwi?zki zawodowe pos?uguj? si? tak?e metod? strajku, czyli zaprzestania pracy, jako pewnego rodzaju ultimatum skierowanym do odpowiedzialnych czynników, a nade wszystko do pracodawców. Jest to metoda, któr? katolicka nauka spo?eczna uwa?a za uprawnion? pod odpowiednimi warunkami i we w?a?ciwych granicach. Pracownicy powinni w zwi?zku z tym mie? zapewnione prawo do strajku, bez osobistych sankcji karnych za uczestnictwo w nim. Przyznaj?c, ?e jest to ?rodek uprawniony, trzeba równocze?nie podkre?li?, ?e strajk pozostaje poniek?d ?rodkiem ostatecznym. Nie mo?na go nadu?ywa?. Nie mo?na zw?aszcza nadu?ywa? go dla rozgrywek ?politycznych?. Ponadto nie nale?y nigdy zapomina? o tym, ?e nieodzowne us?ugi dla ?ycia spo?ecznego winny by? zawsze zabezpieczone, w razie konieczno?ci nawet przy pomocy odpowiednich ?rodków prawnych. Nadu?ywanie strajku mo?e prowadzi? do parali?owania ca?ego ?ycia spo?eczno-ekonomicznego, co jest sprzeczne z wymogami wspólnego dobra spo?ecze?stwa, które odpowiada tak?e w?a?ciwie rozumianej naturze samej pracy.

21. GODNO?? PRACY NA ROLI

Wszystko to, co zosta?o wy?ej powiedziane o godno?ci pracy, o wymiarze przedmiotowym i podmiotowym pracy ludzkiej, znajduje bezpo?rednie zastosowanie w odniesieniu do problemu pracy rolniczej i do sytuacji cz?owieka, który ci??ko pracuj?c uprawia ziemi?. Chodzi bowiem o bardzo szerok? dziedzin? pracy na naszej planecie, o ?rodowisko, które nie zacie?nia si? do jednego czy drugiego kontynentu i nie ogranicza si? do spo?ecze?stw, które ju? osi?gn??y pewien stopie? rozwoju i post?pu. Rolnictwo, które dostarcza spo?ecze?stwu dóbr koniecznych dla codziennego utrzymania, posiada zasadnicze znaczenie. Warunki panuj?ce na wsi i warunki pracy na roli nie s? wsz?dzie jednakowe, ró?na te? jest pozycja spo?eczna rolników w poszczególnych krajach. Nie zale?y to tylko od stopnia rozwoju techniki w uprawie roli, lecz tak?e, a mo?e nawet przede wszystkim, od uznania s?usznych praw rolników i od stopnia ?wiadomo?ci dotycz?cej ca?ej spo?ecznej etyki pracy.
Praca na roli niesie ze sob? niema?e trudno?ci, jak sta?y i cz?sto wyczerpuj?cy wysi?ek fizyczny, znikome uznanie ze strony spo?ecze?stwa, co u ludzi pracuj?cych na roli powoduje nawet poczucie spo?ecznego upo?ledzenia i sk?ania ich do masowego opuszczania wsi i przenoszenia si? do miasta, a wi?c, niestety, do warunków ?ycia, które tym bardziej mog? przyczynia? si? do wykorzenienia cz?owieka. Dochodzi do tego brak w?a?ciwej formacji zawodowej i odpowiednich urz?dze?, pewien szerz?cy si? indywidualizm oraz uk?ady obiektywnie niesprawiedliwe. W wielu krajach rozwijaj?cych si? miliony ludzi bywaj? zmuszane do uprawy cudzej ziemi i s? przy tym wyzyskiwane przez posiadaczy latyfundiów, bez nadziei uzyskania kiedykolwiek cho?by ma?ego skrawka ziemi na w?asno??. Brakuje form opieki prawnej dla rolników i ich rodzin na staro??, w przypadku choroby lub braku zatrudnienia. D?ugie dni ci??kiej pracy fizycznej s? n?dznie wynagradzane. Tereny uprawne bywaj? opuszczone przez w?a?cicieli; prawny tytu? posiadania ma?ego skrawka ziemi, uprawianej jako w?asna od lat, bywa lekcewa?ony i pozostaje bez obrony wobec ?g?odu ziemi? ze strony pot??niejszych jednostek czy grup. Ale tak?e w krajach ekonomicznie rozwini?tych, gdzie badania naukowe, zdobycze technologiczne i polityka pa?stwowa postawi?y rolnictwo na wysokim poziomie, prawo do pracy mo?e by? naruszone, gdy mieszka?ca wsi pozbawia si? prawa do udzia?u w podejmowaniu decyzji dotycz?cych jego ?wiadcze? z tytu?u pracy, lub gdy odbiera mu si? prawo do wolnego zrzeszania si?, s?u??cego w?a?ciwemu rozwojowi spo?ecznemu, kulturalnemu i ekonomicznemu.
W wielu wypadkach konieczne s? wi?c radykalne i pilne zmiany w celu przywrócenia rolnictwu i rolnikom w?a?ciwego znaczenia jako podstawy zdrowej ekonomii w ca?okszta?cie rozwoju wspólnoty spo?ecznej. Dlatego te? nale?y g?osi? i popiera? godno?? pracy, ka?dej pracy, a zw?aszcza pracy na roli, w której cz?owiek, w sposób tak bardzo wymowny, ziemi? otrzyman? w darze od Boga ?czyni sobie poddan?? i potwierdza swoje ?panowanie? w widzialnym ?wiecie.

22. OSOBA UPO?LEDZONA A PRACA

W ostatnich czasach wspólnoty narodowe i organizacje mi?dzynarodowe zwróci?y uwag? na inny jeszcze, o rozleg?ych powi?zaniach, problem zwi?zany z prac?: na problem osób upo?ledzonych. One równie? w pe?ni s? podmiotami ludzkimi z nale?nymi im wrodzonymi, ?wi?tymi i nienaruszalnymi prawami, które mimo ogranicze? i cierpie? wpisanych w ich cia?o i w?adze, stanowi? jednak o szczególnym znaczeniu godno?ci i wielko?ci cz?owieka. Osoba przeto w jaki? sposób ?upo?ledzona?, b?d?c podmiotem ze wszystkimi jego prawami, winna mie? u?atwiony dost?p do uczestnictwa w ?yciu spo?ecze?stwa we wszystkich wymiarach i na wszystkich poziomach, odpowiednio do swych mo?liwo?ci. Osoba upo?ledzona jest jednym z nas i w pe?ni uczestniczy w naszym cz?owiecze?stwie. By?oby rzecz? w najwy?szym stopniu niegodn? cz?owieka i zaprzeczeniem wspólnego cz?owiecze?stwa, gdyby dopuszcza?o si? do ?ycia spo?ecznego, a wi?c tak?e do pracy, tylko osoby pe?nosprawne, gdy? w ten sposób popada?oby si? w niebezpieczn? form? dyskryminacji s?abych i chorych ze strony silnych i zdrowych. Praca w znaczeniu przedmiotowym tak?e w takich okoliczno?ciach musi by? podporz?dkowana godno?ci cz?owieka, podmiotowi pracy, a nie korzy?ci ekonomicznej.
Do ró?nych instancji dzia?aj?cych na terenie ?wiata pracy, zarówno do pracodawcy bezpo?redniego, jak i po?redniego, nale?y popieranie - za pomoc? skutecznych i w?a?ciwych ?rodków - prawa osoby upo?ledzonej do przygotowania zawodowego i do pracy, tak aby mog?a by? w??czona w dzia?alno?? produkcyjn? zgodnie ze swymi kwalifikacjami. Wchodz? tu w gr? liczne problemy natury praktycznej, prawnej, a tak?e ekonomicznej, lecz spo?ecze?stwo, to znaczy odpowiednie w?adze publiczne, zwi?zki i grupy po?rednie, przedsi?biorstwa i sami upo?ledzeni winni jednoczy? idee i ?rodki, aby osi?gn?? ów cel nieodzowny: jest nim udost?pnienie pracy osobom upo?ledzonym zgodnie z ich mo?liwo?ciami, gdy? tego domaga si? ich godno?? jako ludzi i jako podmiotów pracy. Ka?da wspólnota potrafi, w ramach odpowiednich struktur, znale?? lub stworzy? miejsce pracy dla takich osób, b?d? w przedsi?biorstwach publicznych lub prywatnych, daj?c im zaj?cie zwyczajne lub bardziej dostosowane, b?d? w przedsi?biorstwach i ?rodowiskach tak zwanych ?chronionych?.
Wielk? uwag? nale?y zwróci?, podobnie jak w przypadku innych pracowników, na fizyczne i psychologiczne warunki pracy osób upo?ledzonych, na sprawiedliwe wynagrodzenie, na mo?liwo?? awansu i na usuwanie ró?nego rodzaju przeszkód. Nie ukrywaj?c, ?e chodzi tu o zadanie z?o?one i trudne, nale?a?oby sobie jednak ?yczy?, aby w?a?ciwe pojmowanie pracy w znaczeniu podmiotowym prowadzi?o do takiej sytuacji, w której osoba upo?ledzona nie czu?aby si? pozostawiona na marginesie ?wiata pracy lub uzale?niona od spo?ecze?stwa, lecz mog?a egzystowa? jako pe?noprawny podmiot pracy, po?yteczny i szanowany ze wzgl?du na sw? ludzk? godno??, powo?any do wnoszenia wk?adu w rozwój i dobro w?asnej rodziny i spo?ecze?stwa, zgodnie ze swymi mo?liwo?ciami.
 
23. PRACA A PROBLEM EMIGRACJI
 
Wypada na koniec, przynajmniej w zwi?z?ych s?owach, wypowiedzie? si? na temat tak zwanej emigracji za prac?. Jest to zjawisko stare, które jednak wci?? si? odnawia. Równie? obecnie posiada ono wielkie rozmiary z powodu komplikacji wspó?czesnego ?ycia. Cz?owiek ma prawo do opuszczenia kraju swego pochodzenia z ró?nych motywów, a?eby szuka? warunków ?ycia w innym kraju, ma te? prawo powrotu do swego kraju. Fakt taki z pewno?ci? nie jest pozbawiony trudno?ci wielorakiej natury, przede wszystkim jednak stanowi na ogó? strat? dla kraju, z którego si? emigruje. Odchodzi cz?owiek, a zarazem cz?onek wielkiej wspólnoty zjednoczonej histori?, tradycj?, kultur?, aby rozpocz?? ?ycie po?ród innego spo?ecze?stwa zwi?zanego inn? kultur? i najcz??ciej te? innym j?zykiem. Ubywa przy tym podmiot pracy, który wysi?kiem swojej my?li czy swoich r?k móg?by przyczyni? si? do pomno?enia dobra wspólnego w?asnego kraju. Ów wysi?ek i ów wk?ad zostaje oddany innemu spo?ecze?stwu, które ma poniek?d mniejsze do tego prawo ni? w?asna ojczyzna.
A jednak - je?li nawet emigracja jest pewnym z?em - jest to w okre?lonych okoliczno?ciach tzw. z?o konieczne. Trzeba uczyni? wszystko - i z pewno?ci? wiele si? czyni w tym celu - a?eby to z?o w znaczeniu materialnym nie poci?gn??o za sob? wi?kszych szkód w znaczeniu moralnym, owszem, by - o ile mo?no?ci - przynios?o nawet dobro w ?yciu osobistym, rodzinnym i spo?ecznym emigranta, zarówno gdy chodzi o kraj, do którego przybywa, jak te? o ojczyzn?, któr? opuszcza. W tej dziedzinie ogromnie wiele zale?y od w?a?ciwego prawodawstwa - w szczególno?ci gdy chodzi o uprawnienia cz?owieka pracy. Pod tym przede wszystkim k?tem widzenia sprawa ta wchodzi w kontekst niniejszych rozwa?a?.
Rzecz? najwa?niejsz? wydaje si? to, a?eby cz?owiek pracuj?cy poza swym ojczystym krajem, czy to jako sta?y emigrant, czy te? w charakterze pracownika sezonowego, nie by? w zakresie uprawnie? zwi?zanych z prac? upo?ledzany w stosunku do innych ludzi pracy w danym spo?ecze?stwie. Emigracja za prac? nie mo?e w ?aden sposób stawa? si? okazj? do wyzysku finansowego lub spo?ecznego. O stosunku do pracownika - imigranta musz? decydowa? te same kryteria, co w stosunku do ka?dego innego pracownika w tym spo?ecze?stwie. Warto?? pracy musi by? mierzona t? sam? miar?, a nie wzgl?dem na odmienn? narodowo??, religi? czy ras?. Tym bardziej nie mo?e by? wyzyskiwana sytuacja przymusowa, w której znajduje si? emigrant. Wszystkie te okoliczno?ci musz? stanowczo ust?pi? - oczywi?cie przy uwzgl?dnieniu szczegó?owych kwalifikacji - wobec podstawowej warto?ci pracy, która zwi?zana jest z godno?ci? ludzkiej osoby. Trzeba przypomnie? tu raz jeszcze podstawow? zasad?: hierarchia warto?ci, g??boki sens samej pracy domaga si?, by kapita? s?u?y? pracy, a nie praca kapita?owi. 

V. ELEMENTY DUCHOWO?CI PRACY24. SZCZEGÓLNE ZADANIE KO?CIO?A

Ostatni? cz??? rozwa?a? na temat ludzkiej pracy, zwi?zanych z 90. rocznic? encykliki Rerum novarum, wypada po?wi?ci? duchowo?ci pracy w chrze?cija?skim znaczeniu tego s?owa. Skoro praca w swym podmiotowym wymiarze jest zawsze dzia?aniem osoby, actus personae, zatem uczestniczy w niej ca?y cz?owiek, uczestniczy cia?o i duch, bez wzgl?du na to, czy jest to praca fizyczna czy umys?owa. Do ca?ego te? cz?owieka zwrócone jest S?owo Boga ?ywego, ewangeliczne or?dzie zbawienia, w którym odnajdujemy wiele tre?ci - jakby szczególnych ?wiate? - skierowanych ku pracy ludzkiej. Potrzebna jest odpowiednia asymilacja tych tre?ci, potrzebny jest wewn?trzny wysi?ek ducha ludzkiego, prowadzony wiar?, nadziej? i mi?o?ci?, aby przy pomocy tych tre?ci nada? pracy konkretnego cz?owieka to znaczenie, jakie ma ona w oczach Boga, i poprzez które wchodzi ona w dzie?o zbawienia jako jego zwyczajny, a równocze?nie szczególnie donios?y w?tek i sk?adnik.
Je?li Ko?ció? uwa?a za sw? powinno?? wypowiadanie si? w sprawach pracy z punktu widzenia jej ludzkiej warto?ci oraz zwi?zanego z ni? spo?ecznego porz?dku moralnego - widz?c w tym donios?e swe zadanie w s?u?bie ca?ego or?dzia ewangelicznego - to równocze?nie szczególn? sw? powinno?? dostrzega w kszta?towaniu takiej duchowo?ci pracy, która wszystkim ludziom pomo?e przez ni? przybli?a? si? do Boga - Stwórcy i Odkupiciela, uczestniczy? w jego zbawczych zamierzeniach w stosunku do cz?owieka i ?wiata i pog??bia? w swym ?yciu przyja?? z Chrystusem, podejmuj?c przez wiar? ?ywy udzia? w Jego trojakim pos?annictwie: Kap?ana, Proroka i Króla, tak jak o tym wspaniale naucza Sobór Watyka?ski II.

25. PRACA JAKO UCZESTNICTWO W DZIELE STWÓRCY

?Dla wierz?cych - uczy Sobór Watyka?ski II - jest pewne, ?e aktywno?? ludzka indywidualna i zbiorowa, czyli ów ogromny wysi?ek, przez który ludzie staraj? si? w ci?gu wieków poprawi? warunki swego bytowania, wzi?ty sam w sobie, odpowiada zamierzeniu Bo?emu. Cz?owiek bowiem, stworzony na obraz Boga, otrzyma? zlecenie, ?eby rz?dzi? ?wiatem w sprawiedliwo?ci i ?wi?to?ci, podporz?dkowuj?c sobie ziemi? ze wszystkim, co w niej jest, oraz ?eby, uznaj?c Boga Stwórc? wszystkiego, odnosi? do Niego siebie samego i wszystkie rzeczy, tak aby przez poddanie cz?owiekowi wszystkiego przedziwne by?o po ca?ej ziemi imi? Bo?e?12.
Bardzo g??boko wpisana jest w S?owo Bo?ego Objawienia ta podstawowa prawda, ?e cz?owiek, stworzony na obraz Boga, przez swoj? prac? uczestniczy w dziele swego Stwórcy - i na miar? swoich ludzkich mo?liwo?ci poniek?d dalej je rozwija i dope?nia, post?puj?c wci?? naprzód w ods?anianiu ukrytych w ca?ym stworzeniu zasobów i warto?ci. Prawd? t? znajdujemy ju? na samym pocz?tku Pisma ?wi?tego, w Ksi?dze Rodzaju, gdzie samo dzie?o stworzenia przedstawione jest na podobie?stwo ?pracy?, któr? Bóg wype?nia w ci?gu ?sze?ciu dni? (por. Rdz 2, 2; Wj 20, 8.11; Pwt 5,12 nn.), a?eby dnia siódmego ?odpocz??? (por. Rdz 2, 3). Sk?din?d za? jeszcze ostania Ksi?ga Pisma ?wi?tego rozbrzmiewa tym samym akcentem uznania dla dzie?a, jakiego dokona? Bóg przez sw? stwórcz? ?prac? ', gdy g?osi: ?Dzie?a Twoje s? wielkie i godne podziwu, Panie, Bo?e Wszechw?adny? (Ap 15, 3) - podobnie jak Ksi?ga Rodzaju, która opis ka?dego dnia stworzenia ko?czy stwierdzeniem ?widzia? Bóg, ?e by?o dobre? (por. Rdz 1, 4.10.12.18. 21. 25. 31.).
Ów opis stworzenia, jaki znajdujemy ju? w pierwszym rozdziale Ksi?gi Rodzaju, jest równocze?nie jakby pierwsz? ?ewangeli? pracy?, ukazuje bowiem, na czym polega jej godno?? - uczy, ?e cz?owiek pracuj?c, winien na?ladowa? Boga, swojego Stwórc?, nosi bowiem w sobie - on jeden - ów szczególny pierwiastek podobie?stwa do Niego. Powinien na?ladowa? Boga zarówno pracuj?c, jak i odpoczywaj?c - skoro Bóg sam zechcia? przedstawi? mu swoje stwórcze dzia?anie pod postaci? pracy i odpoczynku. Owo za? dzia?anie Boga w ?wiecie trwa stale, jak o tym ?wiadcz? s?owa Chrystusa ?Ojciec mój dzia?a a? do tej chwili (...)? (J 5,17); dzia?a stwórcz? moc?, podtrzymuj?c w istnieniu ?wiat, który powo?a? do bytu z nico?ci - i dzia?a moc? zbawcz? w sercach ludzi, których od pocz?tku przeznaczy? do ?odpoczynku? (por. Hbr 4, 1. 9 n.) w zjednoczeniu z Sob?, w ?domu Ojca? (por. J 14, 2). St?d te? i ludzka praca nie tylko domaga si? odpoczynku ?co siódmy dzie?? (por. Pwt 5,12 nn.; Wj 20, 8-12), ale co wi?cej: nie mo?e polega? na samej tylko eksploatacji ludzkich si? w zewn?trznym dzia?aniu - musi pozostawia? przestrze? wewn?trzn?, w której cz?owiek, staj?c si? coraz bardziej tym, kim z woli Boga stawa? si? powinien, przygotowuje si? do owego ?odpoczynku?, jaki Pan gotuje swoim s?ugom i przyjacio?om (por. Mt 25, 21).
?wiadomo??, ?e praca ludzka jest uczestnictwem w dziele Boga, winna przenika? - jak uczy Sobór - tak?e do ?zwyk?ych, codziennych zaj???. M??czy?ni bowiem i kobiety, którzy zdobywaj?c ?rodki na utrzymanie w?asne i rodziny tak wykonuj? swoje przedsi?wzi?cia, by nale?ycie s?u?y? spo?ecze?stwu, mog? s?usznie uwa?a?, ?e swoj? prac? rozwijaj? dzie?o Stwórcy, zaradzaj? potrzebom swoich braci i osobistym wk?adem przyczyniaj? si? do tego, by w historii spe?nia? si? zamys? Bo?y?13.
Trzeba przeto, a?eby owa chrze?cija?ska duchowo?? pracy by?a powszechnym udzia?em wszystkich. Trzeba, aby zw?aszcza w dzisiejszej epoce duchowo?? pracy wykazywa?a t? dojrza?o??, jakiej domagaj? si? napi?cia i niepokoje my?li i serc: ?(...) chrze?cijanie nie s?dz?, jakoby dzie?a zrodzone przez pomys?owo?? i sprawno?? ludzi przeciwstawia?y si? pot?dze Boga, a stworzenie rozumne stawa?o si? jakby wspó?zawodnikiem Stwórcy; przeciwnie, s? oni przekonani, ?e zwyci?stwa rodzaju ludzkiego s? oznak? wielko?ci Boga i owocem niewypowiedzianego Jego planu. Im za? bardziej pot?ga ludzi ro?nie, tym szerzej si?ga odpowiedzialno?? zarówno jednostek, jak i spo?ecze?stw (...) nauka chrze?cija?ska nie odwraca cz?owieka od budowania ?wiata i nie zach?ca go do zaniedbywania dobra bli?nich, lecz raczej silniej wi??e go obowi?zkiem wype?niania tych rzeczy?14.
?wiadomo??, ?e przez prac? cz?owiek uczestniczy w dziele stworzenia, stanowi najg??bsz? pobudk? do jej podejmowania na ró?nych odcinkach: ?Powinni tedy wierni - czytamy w Konstytucji Lumen gentium - poznawa? najg??bsz? natur? ca?ego stworzenia, jego warto?? i przeznaczenie do chwa?y Bo?ej, i przez ?wieckie równie? dzie?a dopomaga? sobie wzajemnie do bardziej ?wi?tego ?ycia, tak aby ?wiat przepojony zosta? duchem Chrystusowym i w sprawiedliwo?ci, mi?o?ci i pokoju tym skuteczniej swój cel osi?ga? (...). Dzi?ki (...) swej kompetencji w umiej?tno?ciach ?wieckich i przez sw? dzia?alno?? uwznio?lon? wewn?trznie ?ask? Chrystusow?, winni oni wydatnie przyczynia? si? do tego, aby dobra stworzone doskonalone by?y dzi?ki ludzkiej pracy, technice i cywilizacji spo?ecznej zgodnie z przeznaczeniem, jakie im wyznaczy? Stwórca i z o?wieceniem, jakie przynios?o S?owo Jego?15.

26. CHRYSTUS - CZ?OWIEK PRACY
 
Ta prawda, ?e przez prac? cz?owiek uczestniczy w dziele samego Boga, swego Stwórcy, zosta?a w sposób szczególny uwydatniona przez Jezusa Chrystusa - tego Jezusa, o którego wielu z Jego pierwszych s?uchaczy w Nazarecie ?pyta?o ze zdziwieniem: ?,Sk?d On to ma? I co za m?dro??, która Mu jest dana...? Czy nie jest to cie?la...??? (Mk 6, 2 n). Powierzon? bowiem sobie ?ewangeli??: s?owo odwiecznej M?dro?ci, Jezus nie tylko g?osi?, ale przede wszystkim wype?nia? czynem. By?a to przeto równie? ewangelia pracy, gdy? Ten, kto j? g?osi?, sam by? cz?owiekiem pracy, pracy rzemie?lniczej, jak Józef z Nazaretu (por. Mt 13, 55). I chocia? w Jego s?owach nie znajdujemy specjalnego nakazu pracy - raczej w jednym wypadku zakaz zbytniej troski o prac? i egzystencj? (por. Mt 6, 25-34) - to równocze?nie wymowa ?ycia Chrystusa jest jednoznaczna: nale?y On do ??wiata pracy?, ma dla ludzkiej pracy uznanie i szacunek, mo?na powiedzie? wi?cej: z mi?o?ci? patrzy na t? prac?, na ró?ne jej rodzaje, widz?c w ka?dej jaki? szczególny rys podobie?stwa cz?owieka do Boga - Stwórcy i Ojca. Czy? nie mówi: Ojciec mój jest rolnikiem (por. J 15,1), przenosz?c na ró?ne sposoby w swoje nauczanie ow? podstawow? prawd? o pracy, która wyra?a si? ju? w ca?ej Tradycji Starego Testamentu, poczynaj?c od Ksi?gi Rodzaju?
Nie brakowa?o w Ksi?gach Starego Testamentu wielorakich odniesie? do pracy ludzkiej, do poszczególnych zawodów wykonywanych przez cz?owieka: tak np. do lekarza (por. Syr 38, 1 nn), do aptekarza (por. Syr 38, 4-8), do rzemie?lnika-artysty (por. Wj 31,1-5; Syr 38, 27), do kowala (por. Rdz 4, 22; Iz 44,12) (mo?na te s?owa odnie?? do pracy wspó?czesnej hutnika); do garncarza (por. Jr 18, 3 n.; Syr 38, 29 n), do rolnika (por. Rdz 9, 20; Iz 5,1 n), do uczonego (por. Koh 12, 9-12; Syr 39,1-8), do ?eglarza (por. Ps 107 [106], 23-30; Mdr 14, 2-3), do budowniczego (por. Rdz 11, 3; 2 Krl 12, 12 n.; 22, 5 n), do muzyka (por. Rdz 4, 21), do pasterza (por. Rdz 4, 2; 37, 3; Wj 3,1;1 Sm 16,11; passim), do rybaka (por. Ez 47,10). Znane s? pi?kne s?owa po?wi?cone pracy kobiety (por. Prz 31,15-27). Jezus Chrystus w swych przypowie?ciach o Królestwie Bo?ym stale odwo?uje si? do pracy ludzkiej: do pracy pasterza (por. np. J 10,1-16), rolnika (por. Mk 12,1-12), lekarza (por. ?k 4, 23), siewcy (por. Mk 4,1-9), gospodarza (por. Mt 13, 52), s?u??cego (por. Mt 24, 45; ?k 12, 42-48), ekonoma (por. ?k 16,1-8), rybaka (por. Mt 13, 47-50), kupca (por. Mt 13, 45 n), robotnika najemnego (por. Mt 20,1-16). Mówi równie? o ró?norodnej pracy kobiet (por. Mt 13, 33; ?k 15, 8 n). Apostolstwo przedstawia na podobie?stwo pracy fizycznej ?niwiarzy (por. Mt 9, 37; J 4, 35-38) czy rybaków (por. Mt 4,19). Wspomina tak?e o pracy uczonych (por. Mt 13, 52).
Ta Chrystusowa nauka o pracy, oparta na przyk?adzie w?asnego ?ycia w ci?gu lat nazareta?skich, znajduje szczególnie ?ywe echo w nauczaniu ?w. Paw?a Aposto?a. ?w. Pawe? szczyci? si? tym, ?e pracowa? w swoim zawodzie (prawdopodobnie wyrabia? namioty), (por. Dz 18, 3) i ?e dzi?ki temu móg? równie?, jako Aposto?, sam zarabia? na swoje ?ycie (por. Dz 20, 34 n): ?pracowali?my w trudzie i zm?czeniu, we dnie i w nocy, aby dla nikogo z was nie by? ci??arem? (2 Tes 3, 8)16. St?d te? p?yn? jego pouczenia na temat pracy, które maj? charakter napomnienia i nakazu: ?nakazujemy i napominamy ich w Panu Jezusie Chrystusie, aby pracuj?c ze spokojem, w?asny chleb jedli? - tak pisze do Tesaloniczan (2 Tes 3, 12). Ci bowiem, którzy ?wcale nie pracuj? (...) post?puj? wbrew porz?dkowi? (2 Tes 3, 11)i Aposto?, w tym?e samym kontek?cie, nie zawaha si? powiedzie?: ?kto nie chce pracowa?, niech te? nie je? (2 Tes 3,10). Gdzie indziej natomiast zach?ca: ?Cokolwiek czynicie, z serca wykonujcie dla Pana, a nie dla ludzi, ?wiadomi, ?e od Pana otrzymacie dziedzictwo wiekuiste jako zap?at? ' (Kol 3, 23 n).
Pouczenia Aposto?a narodów maj?, jak wida?, kluczowe znaczenie dla moralno?ci i duchowo?ci ludzkiej pracy. S? wa?nym dopowiedzeniem do tej wielkiej, chocia? dyskretnej ewangelii pracy, jak? znajdujemy w ?yciu Chrystusa i Jego przypowie?ciach - w tym, ?co Jezus czyni? i czego naucza?? (Dz 1,1).
W oparciu o te ?wiat?a bij?ce z samego ?ród?a, Ko?ció? stale g?osi? to, czego wspó?czesny wyraz znajdujemy w nauce Vaticanum II: ?Aktywno?? ludzka, jak pochodzi od cz?owieka, tak te? ku niemu si? skierowuje. Cz?owiek bowiem pracuj?c nie tylko przemienia rzeczy i spo?eczno??, lecz doskonali te? samego siebie. Uczy si? wielu rzeczy, swoje zdolno?ci rozwija, wychodzi z siebie i ponad siebie. Je?eli si? dobrze pojmuje ten wzrost, jest on wart wi?cej ani?eli zewn?trzne bogactwa, jakie mo?na zdoby? (...) St?d norm? aktywno?ci ludzkiej jest to, ?eby zgodnie z planem Bo?ym i wol? Bo?? odpowiada? prawdziwemu dobru rodzaju ludzkiego i pozwoli? cz?owiekowi na realizowanie i wype?nianie pe?nego swojego powo?ania b?d? indywidualnie, b?d? spo?ecznie?17.
W kontek?cie takiego widzenia warto?ci ludzkiej pracy - takiej duchowo?ci pracy - t?umaczy si? w pe?ni to, co w tym samym miejscu Konstytucji pastoralnej Soboru czytamy na temat w?a?ciwego znaczenia post?pu: ?Wi?cej wart jest cz?owiek z racji tego, czym jest, ni? ze wzgl?du na to, co posiada. Podobnie warte jest wi?cej to wszystko, co ludzie czyni? dla wprowadzenia wi?kszej sprawiedliwo?ci, szerszego braterstwa, bardziej ludzkiego uporz?dkowania dziedziny powi?za? spo?ecznych, ani?eli post?p techniczny. Albowiem post?p ten mo?e tylko dostarcza? niejako materii do udoskonalenia cz?owieka, ale sam przez si? tego udoskonalenia nie urzeczywistni?18.
Taki pogl?d na spraw? post?pu i rozwoju - temat tak bardzo dominuj?cy we wspó?czesnej umys?owo?ci - mo?e by? rozumiany tylko jako owoc rzetelnej duchowo?ci ludzkiej pracy i tylko w oparciu o tak? duchowo?? mo?e te? by? urzeczywistniany i wprowadzany w ?ycie. Jest to pogl?d i program, który swymi korzeniami tkwi w ?ewangelii pracy?.

27. PRACA LUDZKA W ?WIETLE CHRYSTUSOWEGO KRZY?A I ZMARTWYCHWSTANIA
 
Jest jeszcze jeden aspekt ludzkiej pracy, jeden jej istotny wymiar, w który duchowo?? zbudowana na Ewangelii wnika dog??bnie. Praca ka?da - zarówno fizyczna, jak umys?owa - ??czy si? nieodzownie z trudem. Ksi?ga Rodzaju daje temu wyraz w sposób zaiste przejmuj?cy, przeciwstawiaj?c owo pierwotne b?ogos?awie?stwo pracy, zawarte w samej tajemnicy stworzenia i po??czone z wyniesieniem cz?owieka jako obrazu Boga - owemu przekle?stwu, jakie przyniós? ze sob? grzech: ?przekl?ta niech b?dzie ziemia z twego powodu: w trudzie b?dziesz zdobywa? z niej po?ywienie dla siebie po wszystkie dni twego ?ycia ' (Rdz 3,17). Ów trud zespolony z prac? znaczy drog? ?ycia ludzkiego na ziemi i stanowi zapowied? ?mierci: ?W pocie wi?c oblicza twego b?dziesz musia? zdobywa? po?ywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zosta?e? wzi?ty (...)? (Rdz 3, 19). Jakby echo tych s?ów przemawia autor jednej z ksi?g ?m?dro?ciowych?: ?przyjrza?em si? wszystkim dzie?om, jakich dokona?y moje r?ce, i trudowi, jaki sobie przy tym zada?em (...)? (Koh 2,11). Nie ma cz?owieka na ziemi, który nie móg?by tych s?ów uzna? za w?asne.
Ewangelia wypowiada tak?e w tym wzgl?dzie swe ostatnie poniek?d s?owo w tajemnicy paschalnej Jezusa Chrystusa. Tam te? wypada szuka? odpowiedzi na te problemy, tak donios?e dla duchowo?ci ludzkiej pracy. W tajemnicy paschalnej zawiera si? Krzy? Chrystusa, Jego pos?usze?stwo a? do ?mierci, które Aposto? przeciwstawia owemu niepos?usze?stwu, jakie obci??y?o dzieje cz?owieka na ziemi od pocz?tku (por. Rz 5,19). Zawiera si? w niej tak?e wyniesienie Chrystusa, który poprzez ?mier? krzy?ow? wraca do swoich uczniów z moc? Ducha ?wi?tego w Zmartwychwstaniu.
Pot i trud, jaki w obecnych warunkach ludzko?ci zwi?zany jest nieodzownie z prac?, daj? chrze?cijaninowi i ka?demu cz?owiekowi, który jest wezwany do na?ladowania Chrystusa, mo?liwo?? uczestniczenia z mi?o?ci? w dziele, które Chrystus przyszed? wype?ni? (por. J 17, 4). To dzie?o zbawienia dokona?o si? przez cierpienie i ?mier? krzy?ow?. Znosz?c trud pracy w zjednoczeniu z Chrystusem ukrzy?owanym za nas, cz?owiek wspó?pracuje w pewien sposób z Synem Bo?ym w odkupieniu ludzko?ci. Okazuje si? prawdziwym uczniem Jezusa, kiedy na ka?dy dzie? bierze krzy? (por. ?k 9, 23) dzia?alno?ci, do której zosta? powo?any.
Chrystus, ?ponosz?c ?mier? za wszystkich nas grzeszników, uczy nas swoim przyk?adem, ?e trzeba tak?e nie?? krzy?, który cia?o i ?wiat nak?ada na ramiona tym, którzy d??? do pokoju i sprawiedliwo?ci?; równocze?nie jednak ?Chrystus przez swoje zmartwychwstanie ustanowiony Panem, któremu dana jest wszelka w?adza na niebie i na ziemi, ju? dzia?a w sercach ludzi moc? Ducha swojego, (...) oczyszczaj?c i umacniaj?c te szlachetne pragnienia, dzi?ki którym rodzina ludzka zabiega o uczynienie ?ycia ludzkiego bardziej ludzkim i o poddanie ca?ej ziemi temu celowi?19.
W pracy ludzkiej chrze?cijanin odnajduje cz?stk? Chrystusowego Krzy?a i przyjmuje j? w tym samym duchu odkupienia, w którym Chrystus przyj?? za nas swój Krzy?. W tej?e samej pracy dzi?ki ?wiat?u, jakie przenika w nas z Chrystusowego Zmartwychwstania, znajdujemy zawsze przeb?ysk nowego ?ycia, nowego dobra, jakby zapowied? nowego nieba i nowej ziemi (por. 2 P 3,13; Ap 21,1) - które w?a?nie poprzez trud pracy staje si? udzia?em cz?owieka i ?wiata. Poprzez trud - a nigdy bez niego. Potwierdza to z jednej strony nieodzowno?? krzy?a w duchowo?ci ludzkiej pracy, z drugiej strony jednak?e ods?ania si? w tym krzy?u-trudzie nowe dobro, które z tej pracy bierze pocz?tek. Z pracy rozumianej dog??bnie i wszechstronnie - ale nigdy bez niej.
Czy to nowe dobro - owoc ludzkiej pracy - jest ju? cz?stk? owej nowej ziemi, gdzie mieszka sprawiedliwo??? (por. 2 P 3,13). W jakim stosunku pozostaje ono do Chrystusowego Zmartwychwstania, je?li prawd? jest, i? wieloraki trud pracy cz?owieka jest cz?stk? Chrystusowego Krzy?a? I na to pytanie stara si? odpowiedzie? Sobór, czerpi?c ?wiat?o z samych ?róde? objawionego S?owa: ?S?yszymy wprawdzie, ?e na nic cz?owiekowi si? nie przyda, je?li ca?y ?wiat zyska, a siebie samego zatraci (por. ?k 9, 25). Oczekiwanie jednak nowej ziemi nie powinno os?abia?, lecz ma raczej pobudza? zapobiegliwo??, aby uprawia? t? ziemi?, na której wzrasta owo cia?o nowej rodziny ludzkiej, mog?ce da? pewne wyobra?enie nowego ?wiata. Przeto, cho? nale?y starannie odró?nia? post?p ziemski od wzrostu Królestwa Chrystusowego, to przecie? dla Królestwa Bo?ego nie jest oboj?tne, jak dalece post?p ten mo?e przyczyni? si? do lepszego urz?dzenia spo?eczno?ci ludzkiej?20.
Starali?my si? w niniejszych rozwa?aniach po?wi?conych ludzkiej pracy uwydatni? to wszystko, co wydaje si? nieodzowne, je?li przez ni? maj? krzewi? si? na ziemi nie tylko ?owoce naszej zapobiegliwo?ci ', ale tak?e ?godno?? ludzka, wspólnota braterska i wolno???. Chrze?cijanin, który ws?uchuje si? w s?owo Boga ?ywego, ??cz?c prac? z modlitw?, niech wie, jakie miejsce ta jego praca zajmuje nie tylko w post?pie ziemskim, ale tak?e we wzro?cie Królestwa Bo?ego, do którego wszyscy jeste?my wezwani moc? Ducha ?wi?tego i s?owem Ewangelii.
Na tym ko?cz? moje rozwa?ania, udzielaj?c Wszystkim Apostolskiego B?ogos?awie?stwa.
Niniejszy dokument, który przygotowa?em do publikacji na 15 maja br., w dziewi??dziesi?t? rocznic? encykliki Rerum novarum, mog?em przejrze? definitywnie dopiero po opuszczeniu szpitala.
 
W Castel Gandolfo, dnia 14 wrze?nia, w ?wi?to Podwy?szenia Krzy?a ?wi?tego, w trzecim roku mojego Pontyfikatu.
 
                            Jan Pawe? II, papie?

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 62 goĹ›ci