ENCYKLIKA - DIVES IN MISERICORDIA
Dokumenty Ko?cio?a - Encykliki - Jan Pawe? II

DIVES IN MISERICORDIA

OJCA ?WI?TEGO JANA PAW?A II
O BO?YM MI?OSIERDZIU
 
Czcigodni Bracia, Umi?owani Synowie i Córki,
Pozdrowienie i Apostolskie B?ogos?awie?stwo!

I. KTO MNIE WIDZI, WIDZI I OJCA (Por. J 14, 9)

1. OBJAWIENIE MI?OSIERDZIA
 
?BOGATY W MI?OSIERDZIU SWOIM BÓG? (por. Ef 2, 4) jest Tym, którego objawi? nam Jezus Chrystus jako Ojca. Objawi? nam Go za? i ukaza? w sobie - Jego Synu (por. J 1,18; Hbr 1,1 n.). Pami?tna jest owa chwila, kiedy Filip, jeden z dwunastu Aposto?ów, zwracaj?c si? do Chrystusa, mówi: ?Panie, poka? nam Ojca, a to nam wystarczy?, a na te s?owa Jezus daje nast?puj?c? odpowied?: ju? ?tak d?ugo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie pozna?e?? Kto Mnie zobaczy?, zobaczy? tak?e i Ojca? (J 14, 8 n.). S?owa te zosta?y wypowiedziane w czasie mowy po?egnalnej, pod koniec uczty paschalnej, z któr? rozpoczyna?y si? wydarzenia owych ?wi?tych dni, maj?ce potwierdzi? raz na zawsze, i? ?Bóg, b?d?c bogaty w mi?osierdzie, przez wielk? sw? mi?o??, jak? nas umi?owa?, i to nas umar?ych na skutek wyst?pków, razem z Chrystusem przywróci? do ?ycia? (Ef 2, 4 n.).
Id?c za nauk? Soboru Watyka?skiego II i odpowiadaj?c na szczególn? potrzeb? czasów, w których ?yjemy, po?wi?ci?em Encyklik? Redemptor hominis prawdzie o cz?owieku, która w pe?ni i do ko?ca ods?ania si? w Chrystusie. Nie mniejsza potrzeba tych prze?omowych i trudnych czasów przemawia za tym, aby w tym samym Chrystusie ods?oni? raz jeszcze oblicze Ojca, który jest ?Ojcem mi?osierdzia oraz Bogiem wszelkiej pociechy? (por. 2 Kor l, 3).
Oto bowiem, jak czytamy w Konstytucji Gaudium et spes: ?Chrystus, nowy Adam (...) objawia w pe?ni cz?owieka samemu cz?owiekowi i okazuje mu najwy?sze jego powo?anie?: dokonuje za? tego ?ju? w samym objawieniu tajemnicy Ojca i Jego mi?o?ci?1. S?owa powy?sze ?wiadcz? wyra?nie o tym, ?e ukazanie cz?owieka w pe?nej godno?ci jego cz?owiecze?stwa nie mo?e si? dokona? inaczej ni? przez odniesienie do Boga, chodzi za? nie tylko o odniesienie czysto poj?ciowe, ale uwzgl?dniaj?ce pe?n? rzeczywisto?? ludzkiej egzystencji. Cz?owiek i jego najwy?sze powo?anie ods?ania si? w Chrystusie poprzez objawienie tajemnicy Ojca i Jego mi?o?ci.
I dlatego te? ku tej tajemnicy wypada nam zwróci? si? obecnie. Przemawiaj? za tym równie? wielorakie do?wiadczenia Ko?cio?a i cz?owieka wspó?czesnego. Domagaj? si? tego wo?ania tylu ludzkich serc, ich cierpienia i nadzieje, ich zw?tpienia i oczekiwania. Je?li prawd? jest to, i? ka?dy cz?owiek jest poniek?d drog? Ko?cio?a - co zosta?o wyra?one w Encyklice Redemptor hominis - to równocze?nie Ewangelia i ca?a Tradycja wskazuj? niezmiennie na to, ?e musimy przebywa? t? drog? z ka?dym cz?owiekiem tak, jak otworzy? j? Chrystus, objawiaj?c w sobie samym ?Ojca i Jego mi?o???2. W Jezusie Chrystusie ka?da droga do cz?owieka, która w coraz to zmieniaj?cym si? kontek?cie czasów raz na zawsze zosta?a zadana Ko?cio?owi, jest równocze?nie wyj?ciem na spotkanie Ojca i Jego mi?o?ci. Sobór Watyka?ski II potwierdzi? t? prawd? na miar? naszych czasów.
Im bardziej pos?annictwo, jakie spe?nia Ko?ció?, jest skoncentrowane na cz?owieku, im bardziej jest, rzec mo?na, ?antropocentryczne?, tym bardziej musi potwierdza? si? i urzeczywistnia? teocentrycznie, to znaczy by? skierowane w Jezusie Chrystusie ku Ojcu. O ile ró?ne kierunki dziejowe i wspó?czesne pr?dy ludzkiej my?li by?y i s? sk?onne rozdziela?, a nawet przeciwstawia? sobie teocentryzm i antropocentryzm, to natomiast Ko?ció?, id?c za Chrystusem, stara si? wnosi? w dzieje cz?owieka organiczne i dog??bne zespolenie obojga. Jest to równie? jedna z g?ównych, a mo?e nawet najwa?niejsza podstawa magisterium ostatniego Soboru. Je?li zatem w obecnym okresie dziejów Ko?cio?a stawiamy sobie jako naczelne zadanie wprowadzenie w ?ycie nauki tego wielkiego Soboru, trzeba nam z wiar?, otwartym umys?em i sercem, si?gn?? do tej podstawy. Ju? w Encyklice Redemptor hominis stara?em si? wskaza? na to, ?e pog??bienie i wielorakie rozbudowanie ?wiadomo?ci Ko?cio?a, jakie zawdzi?czamy Soborowi, musi otworzy? nasze umys?y i serca pe?niej na samego Chrystusa. Dzi? pragn? powiedzie?, ?e otwarcie na Chrystusa, który jako Odkupiciel ?wiata w pe?ni objawia cz?owieka samemu cz?owiekowi, nie mo?e dokona? si? inaczej, jak tylko poprzez coraz dojrzalsze odniesienie do Ojca i Jego mi?o?ci.
 
2. WCIELENIE MI?OSIERDZIA
 
Bóg, który ?zamieszkuje ?wiat?o?? niedost?pn?? (1 Tm 6, 16), równocze?nie przemawia do cz?owieka j?zykiem ca?ego kosmosu: ?Albowiem od stworzenia ?wiata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego pot?ga oraz Bóstwo - staj? si? widzialne dla umys?u przez Jego dzie?a? (Rz 1, 20). To po?rednie i niedoskona?e poznanie jako dzie?o umys?u szukaj?cego Boga za po?rednictwem stworze?, poprzez ?wiat widzialny, nie jest jeszcze ?widzeniem Ojca?. ?Boga nikt nigdy nie widzia? (...)? pisze ?w. Jan, aby tym pe?niej uwydatni? prawd?, ?e ?Jednorodzony Bóg, który jest w ?onie Ojca, [o Nim] pouczy?? (J 1,18). To ?pouczenie? objawia Boga w niezg??bionej tajemnicy Jego istoty - jednej i trynitarnej - otoczonej ??wiat?o?ci? niedost?pn?? (por. 1 Tm 6, 16). Poprzez ?pouczenie? Chrystusa poznajemy jednak?e Boga przede wszystkim w Jego stosunku do cz?owieka, w Jego mi?o?ci: filantropia? (por. Tt 3, 4). I tutaj w?a?nie ?niewidzialne Jego przymioty staj? si? w sposób szczególny ?widzialne?, nieporównanie bardziej ni? poprzez wszystkie inne ?Jego dzie?a?. Staj? si? widzialne w Chrystusie i przez Chrystusa, przez Jego czyny i s?owa, w ostateczno?ci przez Jego krzy?ow? ?mier? i zmartwychwstanie.
W ten te? sposób staje si? w Chrystusie i przez Chrystusa szczególnie ?widzialny? Bóg w swoim mi?osierdziu, uwydatnia si? ten przymiot Bóstwa, który ju? Stary Testament (przy pomocy ró?nych poj?? i s?ów) okre?la? jako mi?osierdzie. Chrystus nadaje ca?ej starotestamentalnej tradycji mi?osierdzia Bo?ego ostateczne znaczenie. Nie tylko mówi o nim i t?umaczy je poprzez porównania i przypowie?ci, ale nade wszystko sam je wciela i uosabia. Poniek?d On sam jest mi?osierdziem. Kto je widzi w Nim, kto je w Nim znajduje, dla tego w sposób szczególny ?widzialnym? staje si? Bóg jako Ojciec ?bogaty w mi?osierdzie? (Ef 2,4).
Umys?owo?? wspó?czesna, mo?e bardziej ni? cz?owiek przesz?o?ci, zdaje si? sprzeciwia? Bogu mi?osierdzia, a tak?e d??y do tego, a?eby sam? ide? mi?osierdzia odsun?? ma margines ?ycia i odci?? od serca ludzkiego. Samo s?owo i poj?cie ?mi?osierdzie? jakby przeszkadza?o cz?owiekowi, który poprzez nieznany przedtem rozwój nauki i techniki bardziej ni? kiedykolwiek w dziejach sta? si? panem: uczyni? sobie ziemi? poddan? (por. Rdz 1, 28). Owo ?panowanie nad ziemi??, rozumiane nieraz jednostronnie i powierzchownie, jakby nie pozostawia?o miejsca dla mi?osierdzia. Mo?emy tutaj jednak?e odwo?ywa? si? z po?ytkiem do tego obrazu ?sytuacji cz?owieka w ?wiecie wspó?czesnym?, jaki zosta? nakre?lony na pocz?tku Konstytucji Gaudium et spes. Czytamy tam mi?dzy innymi zdanie nast?puj?ce: ?W takim stanie rzeczy ?wiat dzisiejszy okazuje si? zarazem mocny i s?aby, zdolny do najlepszego i do najgorszego; stoi bowiem przed nim otworem droga do wolno?ci i do niewolnictwa, do post?pu i cofania si?, do braterstwa i nienawi?ci. Poza tym cz?owiek staje si? ?wiadomy tego, ?e jego zadaniem jest pokierowa? nale?ycie si?ami, które sam wzbudzi?, a które mog? go zmia?d?y? lub te? s?u?y? mu?3.
Sytuacja ?wiata wspó?czesnego ujawnia nie tylko takie przeobra?enia, które budz? nadziej? na lepsz? przysz?o?? cz?owieka na ziemi, ale ujawnia równocze?nie wielorakie zagro?enia, i to zagro?enia si?gaj?ce dalej ni? kiedykolwiek w dziejach. Nie przestaj?c ods?ania? tych zagro?e? przy ró?nych sposobno?ciach (jak np. wyst?pienia w ONZ, UNESCO, FAO i inne), Ko?ció? musi rozwa?a? je równocze?nie w ?wietle prawdy, jak? otrzyma? od Boga. Objawiona w Chrystusie prawda o Bogu, który jest , Ojcem mi?osierdzia? (2 Kor 1, 3), pozwala nam ?widzie?? Go szczególnie bliskim cz?owiekowi wówczas, gdy jest on nawiedzany cierpieniem, gdy jest zagro?ony w samym rdzeniu swej egzystencji i ludzkiej godno?ci. I dlatego te? wielu ludzi i wiele ?rodowisk, kieruj?c si? ?ywym zmys?em wiary, zwraca si? niejako spontanicznie do mi?osierdzia Bo?ego w dzisiejszej sytuacji Ko?cio?a i ?wiata. Przynagla ich do tego zapewne sam Chrystus, dzia?aj?cy przez swego Ducha w ukryciu ludzkich serc. Objawiona bowiem przez Niego tajemnica Boga, który jest ?Ojcem mi?osierdzia?, staje si? w kontek?cie zagro?e? cz?owieka w naszej epoce, jakby szczególnym wezwaniem skierowanym do Ko?cio?a. W niniejszej Encyklice pragn? pój?? za tym wezwaniem. Pragn? si?gn?? do odwiecznego, a zarazem niezrównanego w swej prostocie i g??bi j?zyka objawienia i wiary, a?eby w tym w?a?nie j?zyku wyrazi? raz jeszcze wobec Boga i ludzi wielkie troski naszych czasów. Objawienie bowiem i wiara ucz? nas nie tyle, aby?my tajemnic? Boga jako ?Ojca mi?osierdzia? rozwa?ali w oderwaniu, ale by?my do tego mi?osierdzia odwo?ywali si? w imi? Chrystusa i w zjednoczeniu z Nim. Czy? Chrystus nie powiedzia?, ?e Ojciec nasz, ?który widzi w ukryciu? (Mt 6, 4; 6,18) stale niejako czeka na to, by?my odwo?uj?c si? do Niego we wszelkich potrzebach, poznawali zarazem coraz g??biej Jego tajemnic?: ?tajemnic? Ojca i Jego mi?o?ci?? (por. Ef 3, 18; ponadto ?k 11, 5-13).
Pragn? przeto, a?eby niniejsze rozwa?ania przybli?y?y wszystkim t? tajemnic?, staj?c si? równocze?nie ?arliwym wo?aniem Ko?cio?a o mi?osierdzie, którego tak bardzo potrzebuje cz?owiek i ?wiat wspó?czesny. Potrzebuje, cho? cz?sto o tym nie wie.

II. OR?DZIE MESJA?SKIE

3. KIEDY CHRYSTUS ROZPOCZ?? CZYNI? I NAUCZA?
 
Wobec swoich ziomków, mieszka?ców tego samego Nazaretu, Chrystus powo?uje si? na s?owa proroka Izajasza: ?Duch Pa?ski spoczywa na Mnie, poniewa? Mnie nama?ci? i pos?a? Mnie, abym ubogim niós? dobr? nowin?, wi??niom g?osi? wolno??, a niewidomym przejrzenie, abym uci?nionych odsy?a? wolnych, abym obwo?ywa? rok ?aski od Pana? (?k 4,18 n.). Zdania te zapisane u ?w. ?ukasza s? pierwsz? mesja?sk? Jego deklaracj?, w ?lad za któr? id? czyny i s?owa znane z Ewangelii. Poprzez te czyny i s?owa Chrystus uobecnia Ojca w?ród ludzi. Znamienne, ?e tymi lud?mi s? nade wszystko ubodzy, nie maj?cy ?rodków do ?ycia, s? ludzie, których pozbawiono wolno?ci, s? ?lepi, którzy nie widz? ca?ego pi?kna stworzenia, s? ci, którzy ?yj? w ucisku serca lub te? doznaj? spo?ecznej niesprawiedliwo?ci, s? wreszcie grzesznicy. Wobec tych nade wszystko ludzi Mesjasz staje si? szczególnie przejrzystym znakiem Boga, który jest mi?o?ci?, staje si? znakiem Ojca. W tym widzialnym znaku ludzie ówcze?ni - ale tak?e ludzie naszych czasów - mog? ?zobaczy?? Ojca.
Rzecz znamienna, ?e gdy od Jana Chrzciciela przybyli do Chrystusa wys?annicy, aby postawi? Mu pytanie: ?Czy Ty jeste? Tym, który ma przyj??, czy te? innego mamy oczekiwa??? (?k 7,19), Jezus odpowiedzia? im, powo?uj?c si? na to samo ?wiadectwo, od którego zacz?? swoje nauczanie w Nazarecie: ?Id?cie i donie?cie Janowi to, co?cie widzieli i s?yszeli: niewidomi wzrok odzyskuj?, chromi chodz?, tr?dowaci doznaj? oczyszczenia i g?usi s?ysz?; umarli zmartwychwstaj?, ubogim g?osi si? Ewangeli??, i zako?czy?: ?A b?ogos?awiony jest ten, kto we Mnie nie zw?tpi? (?k 7, 22 n.).
Jezus nade wszystko swoim post?powaniem, ca?? swoj? dzia?alno?ci? objawia?, ?e w ?wiecie, w którym ?yjemy, obecna jest mi?o??. Jest to mi?o?? czynna, mi?o??, która zwraca si? do cz?owieka, ogarnia wszystko, co sk?ada si? na jego cz?owiecze?stwo. Mi?o?? ta w sposób szczególny daje o sobie zna? w zetkni?ciu z cierpieniem, krzywd?, ubóstwem, w zetkni?ciu z ca?? historyczn? ?ludzk? kondycj??, która na ró?ne sposoby ujawnia ograniczono?? i s?abo?? cz?owieka, zarówno fizyczn?, jak i moraln?. W?a?nie ten sposób i zakres przejawiania si? mi?o?ci nazywa si? w j?zyku biblijnym ?mi?osierdziem?.
Chrystus wi?c objawia Boga, który jest Ojcem, jest ?mi?o?ci??, jak to wyrazi w swoim li?cie ?w. Jan (1 J 4,16), objawia Boga, który jest ?bogaty w mi?osierdzie?, jak czytamy u ?w. Paw?a (Ef 2, 4). Ta prawda, bardziej jeszcze ni? tematem nauczania, jest rzeczywisto?ci? uobecnian? przez Chrystusa. To uobecnianie Ojca: mi?o?ci i mi?osierdzia, jest w ?wiadomo?ci samego Chrystusa podstawowym dowodem Jego mesja?skiego pos?annictwa. Wskazuj? na to s?owa wypowiedziane na pocz?tku w synagodze nazareta?skiej, a pó?niej do uczniów i wys?anników Jana Chrzciciela.
W oparciu o takie uobecnianie Boga, który jest Ojcem: mi?o?ci? i mi?osierdziem, Jezus czyni mi?osierdzie jednym z g?ównych tematów swojego nauczania. Jak zwykle, i tutaj naucza nade wszystko ?przez przypowie?ci? one bowiem najlepiej unaoczniaj? istot? rzeczy. Wystarczy przypomnie? przypowie?? o synu marnotrawnym {?k 15,11-32), czy o mi?osiernym Samarytaninie (?k 10, 30-37), czy te? - dla kontrastu - przypowie?? o niemi?osiernym s?udze (Mt 18, 23-35). Jednak?e owych miejsc w nauczaniu Chrystusa, które ukazuj? mi?o??-mi?osierdzie w nowym zawsze aspekcie, jest ogromnie wiele. Wystarczy mie? przed oczyma dobrego pasterza, który szuka zgubionej owcy (Mt 18,12-14; ?k 15, 3-7), czy cho?by nawet t? niewiast?, która wymiata ca?e mieszkanie w poszukiwaniu zagubionej drachmy (?k 15, 8-10). Ewangelist?, który szczególnie wiele miejsca po?wi?ci? tym tematom w nauczaniu Chrystusa, jest ?w. ?ukasz; jego Ewangelia zas?u?y?a sobie na nazw? ?Ewangelii mi?osierdzia?.
Z t? chwil?, gdy mowa o nauczaniu, otwiera si? bardzo donios?y problem znaczenia odno?nych wyrazów i tre?ci poj??, a nade wszystko tre?ci poj?cia ?mi?osierdzie? (w stosunku do poj?cia ?mi?o??? ). Zrozumienie tych tre?ci stanowi klucz do zrozumienia samej rzeczywisto?ci mi?osierdzia, co dla nas jest najwa?niejsze. Zanim jednak?e tej sprawie, to znaczy ustaleniu znaczenia wyrazów i w?a?ciwej tre?ci poj?cia ?mi?osierdzie?, po?wi?cimy dalsz? cz??? naszych rozwa?a?, trzeba jeszcze stwierdzi?, ?e Chrystus, objawiaj?c mi?o??-mi?osierdzie Boga, równocze?nie stawia? ludziom wymaganie, aby w ?yciu swoim kierowali si? mi?o?ci? i mi?osierdziem. Wymaganie to stanowi sam rdze? or?dzia mesja?skiego, sam rdze? etosu Ewangelii. Mistrz daje temu wyraz zarówno w postaci przykazania, o którym mówi, ?e jest ?najwi?ksze? (Mt 22, 38), jak te? w postaci b?ogos?awie?stwa, kiedy w kazaniu na górze g?osi: ?B?ogos?awieni mi?osierni, albowiem oni mi?osierdzia dost?pi?? (Mt 5, 7).
W ten sposób mesja?skie or?dzie o mi?osierdziu zachowuje ów znamienny Bosko-ludzki wymiar. Chrystus, staj?c si? - jako spe?nienie proroctw mesja?skich - wcieleniem owej mi?o?ci, która wyra?a si? ze szczególn? si?? wobec cierpi?cych, pokrzywdzonych i grzesznych, uobecnia i w ten sposób najpe?niej objawia Ojca, który jest Bogiem ?bogatym w mi?osierdzie?. Równocze?nie za?, staj?c si? dla ludzi wzorem mi?osiernej mi?o?ci wobec drugich, Chrystus wypowiada, bardziej jeszcze ni? s?owami samym swoim post?powaniem, owo wezwanie do mi?osierdzia, które jest jednym z najistotniejszych cz?onów etosu Ewangelii. Chodzi za? w tym wypadku nie tylko o przykazanie czy wymaganie natury etycznej, chodzi równocze?nie o spe?nienie bardzo wa?nego warunku, a?eby Bóg móg? si? objawia? w swym mi?osierdziu w stosunku do cz?owieka: mi?osierni... dost?puj? mi?osierdzia.
 

III. STARY TESTAMENT

4. Poj?cie ?mi?osierdzie? ma swoj? d?ug? i bogat? histori? w Starym Testamencie. Musimy do tej historii si?gn??, aby tym pe?niej ujawni?o si? owo mi?osierdzie, które objawi? Chrystus. Objawiaj?c je zarówno czynami jak nauczaniem, zwraca? si? do ludzi; którzy nie tylko znali poj?cie mi?osierdzia; ale którzy ponadto ze swej wielowiekowej historii, jako Lud Bo?y Starego Przymierza wynie?li szczególne do?wiadczenie mi?osierdzia Bo?ego. By?o to do?wiadczenie zarówno spo?eczne i wspólnotowe, jak te? indywidualne i wewn?trzne.
Izrael by? bowiem ludem Przymierza z Bogiem, któremu to Przymierzu niejednokrotnie bywa? niewierny. Kiedy budzi?a si? ?wiadomo?? tej niewierno?ci - a w ci?gu dziejów Izraela nie brak?o proroków i m??ów, którzy ?wiadomo?? tak? budzili - wówczas odwo?ywano si? do mi?osierdzia. Znajdujemy na to ogromnie wiele dowodów w Ksi?gach Starego Testamentu. Z wa?niejszych wydarze? i tekstów biblijnych mo?na tu przytoczy? pocz?tek epoki S?dziów (por. Sdz 3, 7-9), modlitw? Salomona z okazji po?wi?cenia ?wi?tyni (por. 1 Krl 8, 22-53), pro?b? proroka Micheasza o przebaczenie (por. Mi 7,18-20), Izajaszowe or?dzie pocieszenia (por. Iz 1,18; 51, 4-16), modlitw? wygna?ców (por. Ba 2,11- 3, 8), odnow? Przymierza po powrocie z wygnania (por. Ne 9). Znamienne jest, ?e mowy prorockie owo mi?osierdzie, do którego odwo?uj? si? ze wzgl?du na grzechy ludu, wi??? niejednokrotnie z wyrazistym obrazem mi?o?ci ze strony Boga. Bóg mi?uje Izraela mi?o?ci? szczególnego wybrania, podobn? do mi?o?ci oblubie?ca (por. np. Oz 2, 21-25; Iz 54, 6-8) i dlatego przebaczy mu winy, przebaczy nawet zdrady i niewierno?ci. Je?li spotka si? z pokut?, z prawdziwym nawróceniem, przywróci swój lud z powrotem do ?aski (por. Jr 31, 20; Ez 39, 25-29). W mowach proroków mi?osierdzie oznacza szczególn? pot?g? mi?o?ci, która jest wi?ksza ni? grzech i niewierno?? ludu wybranego.
W tym szerokim kontek?cie ?spo?ecznym? pojawia si? mi?osierdzie jako korelat do?wiadczenia wewn?trznego poszczególnych osób, które b?d? znajduj? si? w stanie winy, b?d? te? doznaj? jakiegokolwiek cierpienia czy nieszcz??cia. Zarówno z?o fizyczne, jak te? z?o moralne lub grzech, ka?e poszczególnym synom czy córkom Izraela zwraca? si? do Boga, apeluj?c do Jego mi?osierdzia. Tak zwraca si? do Niego Dawid w poczuciu swojej ci??kiej winy (2 Sm 11;12; 24,10), ale podobnie zwraca si? do Boga zbuntowany Job ?wiadom swego straszliwego nieszcz??cia (Job, passim). Zwraca si? do Niego równie? Estera w poczuciu ?miertelnego zagro?enia swego ludu (Est 4,17k nn.). Jeszcze wiele innych przyk?adów znajdujemy w Ksi?gach Starego Testamentu (por. np. Ne 9, 30-32; Tb 3, 2-3.11-12; 8,16 n.; 1 Mch 4, 24).
U ?róde? tego wielorakiego przekonania wspólnotowego i indywidualnego potwierdzonego w ca?ym Starym Testamencie na przestrzeni stuleci, le?y podstawowe do?wiadczenie ludu wybranego, prze?yte w epoce wyj?cia. Bóg widzia? n?dz? swojego ludu w niewoli, s?ysza? jego wo?anie, pozna? jego udr?k? i postanowi? go uwolni? (por. Wj 3, 7 nn.). W tym akcie wyzwolenia dokonanym przez Boga Prorok umia? dostrzec Jego mi?o?? i wspó?czucie (por. Iz 63, 9). I tu w?a?nie zakorzenia si? ufno?? ca?ego ludu i ka?dego spo?ród jego cz?onków w mi?osierdzie Bo?e, którego mo?na wzywa? we wszystkich dramatycznych okoliczno?ciach. ??czy si? z tym fakt, ?e n?dz? cz?owieka jest tak?e jego grzech. Lud Starego Przymierza pozna? t? n?dz? ju? od czasu wyj?cia, gdy uczyni? pos?g cielca ze z?ota. Nad tym aktem zerwania Przymierza zatriumfowa? sam Bóg, kiedy w sposób uroczysty przedstawi? si? Moj?eszowi jako ?Bóg mi?osierny, lito?ciwy, cierpliwy, bogaty w ?ask? i wierno??? (Wj 34, 6). W tym w?a?nie centralnym objawieniu ca?y lud wybrany i ka?dy cz?owiek, który go stanowi, znajdzie zawsze po ka?dej przewinie si?? i motywy zwrócenia si? do Boga, aby przypomnie? Mu to, co On sam objawi? o sobie samym (por. Lb 14, 18; 2 Krn 30, 9; Ne 9,17; Ps 86 [85],15; Mdr 15,1; Syr 2,11; Job 2,13) i aby prosi? Go o przebaczenie.
Tak wi?c Bóg objawi? swoje mi?osierdzie w czynach i s?owach ju? od zarania istnienia tego ludu, który sobie wybra?, a lud ten na przestrzeni swojej historii nieustannie zawierza? si? swemu Bogu mi?osierdzia zarówno w nieszcz??ciach, jak i w akcie u?wiadomienia sobie w?asnego grzechu.
W mi?osierdziu Boga dla swego ludu ujawniaj? si? wszystkie odcienie mi?o?ci: On jest jego Ojcem (por. Iz 63,16), poniewa? Izrael jest Jego pierworodnym synem (por. Wj 4, 22), jest tak?e oblubie?cem tej, której Prorok oznajmia nowe imi?: ruhama, ?umi?owana?, poniewa? jej b?dzie okazane mi?osierdzie (por. Oz 2, 3).
A nawet, gdy Bóg rozgniewany niewierno?ci? swojego ludu chce z nim ostatecznie zerwa?, wtedy lito?? i wspania?omy?lna mi?o?? do niego przewa?a nad gniewem (por. Oz 11, 7-9; Jr 31, 20; Iz 54, 7 n.). ?atwo wi?c mo?na zrozumie?, dlaczego Psalmi?ci, chc?c wy?piewa? najwy?sz? pochwa?? Pana, intonuj? hymny do Boga mi?o?ci, ?agodno?ci, mi?osierdzia i wierno?ci (por. Ps 103 [102(;145 [144().
Mi?osierdzie, jak z tego wida?, nie tylko nale?y do poj?cia Boga, ale jest tre?ci? ?ycia ca?ego Izraela i poszczególnych jego synów i córek, jest tre?ci? obcowania z ich Bogiem, tre?ci? dialogu, jaki z Nim prowadz?. W tej nade wszystko postaci znalaz?o ono swój wyraz w poszczególnych Ksi?gach Starego Testamentu, a jest to wyraz bardzo bogaty. Trudno mo?e w tych Ksi?gach szuka? czysto teoretycznej odpowiedzi na pytanie: czym jest mi?osierdzie samo w sobie; przecie? ju? samo u?ywane w tych Ksi?gach s?ownictwo mo?e nam powiedzie? wiele na ten temat.
Przy pomocy takich to wyra?e?, zró?nicowanych w swojej szczegó?owej tre?ci, ale zbli?aj?cych si? jak gdyby od ró?nych stron do jednej tre?ci podstawowej, aby wyrazi? jej transcendentne bogactwo, a równocze?nie na ró?ne sposoby przybli?y? je cz?owiekowi, Stary Testament g?osi mi?osierdzie Boga. Ludziom pogr??onym w niedoli, a nade wszystko obci??onym grzechem oraz ca?emu Izraelowi, który pozostawa? w Przymierzu z Bogiem - ka?e odwo?ywa? si? do tego mi?osierdzia, pozwala na nie liczy?, przywodzi je na pami?? w czasach upadku i zw?tpienia. Z kolei za? dzi?kuje za nie i s?awi je wówczas, gdy objawi?o si? i dope?ni?o b?d? to w ?yciu ca?ego ludu, b?d? poszczególnej jednostki.
W ten sposób mi?osierdzie jest poniek?d przeciwstawione sprawiedliwo?ci Bo?ej, okazuje si? za? nie tylko w tylu wypadkach pot??niejsze od niej, ale tak?e g??bsze. Ju? Stary Testament uczy, ?e aczkolwiek sprawiedliwo?? jest prawdziw? cnot? u cz?owieka, u Boga za? oznacza transcendentn? Jego doskona?o??, to jednak mi?o?? jest od niej ?wi?ksza?. Jest wi?ksza w tym znaczeniu, ?e jest pierwsza i bardziej podstawowa. Mi?o?? niejako warunkuje sprawiedliwo??, a sprawiedliwo?? ostatecznie s?u?y mi?o?ci. Ów prymat, pierwsze?stwo mi?o?ci w stosunku do sprawiedliwo?ci (co jest rysem znamiennym ca?ego Objawienia), ujawnia si? w?a?nie poprzez mi?osierdzie. By?o to do tego stopnia oczywiste dla Psalmistów i Proroków, ?e sam termin sprawiedliwo?? oznacza u nich zbawienie dokonane przez Boga i Jego mi?osierdzie (por. Ps 40 [39], 11; 98 [97], 2 n.; Iz 45, 21; 51, 5. 8; 56, 1). Mi?osierdzie ró?ni si? od sprawiedliwo?ci, a jednak jej si? nie sprzeciwia, skoro za?o?ymy w dziejach cz?owieka - tak jak to czyni ju? Stary Testament obecno?? Boga, który zwi?za? si? ju? jako Stwórca szczególn? mi?o?ci? ze swoim stworzeniem. Do natury za? mi?o?ci nale?y to, ?e nie mo?e ona nienawidzi? i pragn?? z?a tego, kogo raz sob? obdarzy?a: Nihil odisti eorum quae fecisti - ?niczym si? nie brzydzisz, co uczyni?e?? (Mdr 11, 24). Te s?owa wskazuj? na najg??bsz? podstaw? stosunku pomi?dzy sprawiedliwo?ci? a mi?osierdziem w Bogu, w Jego stosunku do cz?owieka i do ?wiata. One mówi?, i? ?yciodajnych korzeni oraz najg??bszych racji tego stosunku musimy szuka? u ?pocz?tku?, w samej tajemnicy stworzenia. One te? - ju? w kontek?cie Starego Przymierza - zapowiadaj? pe?ne objawienie Boga, który ?jest mi?o?ci?? (j 4,16).
Z tajemnic? stworzenia ??czy si? tajemnica wybrania. Ukszta?towa?a ona w sposób szczególny dzieje ludu, którego duchowym ojcem sta? si? przez swoj? wiar? Abraham, jednak?e za po?rednictwem tego ludu, który idzie poprzez dzieje zarówno Starego, jak z kolei Nowego Przymierza, owa tajemnica wybrania odnosi si? do ka?dego cz?owieka, do ca?ej wielkiej rodziny ludzkiej. ?Ukocha?em ci? odwieczn? mi?o?ci?, dlatego te? zachowa?em dla ciebie ?askawo??? (Jr 31, 3). ?Bo góry mog? ust?pi? (...) ale mi?o?? moja nie odst?pi od ciebie i nie zachwieje si? moje przymierze pokoju? (Iz 54,10) ta prawda, wypowiedziana ongi? do Izraela, niesie w sobie perspektyw? ca?ych dziejów cz?owieka, perspektyw? doczesn? i eschatologiczn? zarazem (por. Jon 4, 2-11; Ps 145 [144], 9; Syr 18, 8-14; Mdr 11, 23 -12,1). Chrystus objawia Ojca w tej samej perspektywie, a zarazem na tak przygotowanym gruncie, jak to ukazuj? rozleg?e obszary pism Starego Testamentu. U kresu za? tego objawienia mówi do Aposto?a Filipa w przeddzie? swojej ?mierci te pami?tne zdania: ?Tak d?ugo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie pozna?e?? Kto Mnie zobaczy?, zobaczy? tak?e i Ojca? (J 14, 9).

IV. PRZYPOWIE?? O SYNU MARNOTRAWNYM

5. ANALOGIA
 
Ju? u progu Nowego Testamentu odzywa si? w Ewangelii ?w. ?ukasza swoisty dwug?os o Bo?ym mi?osierdziu, w którym mocnym echem rozbrzmiewa ca?a starotestamentalna tradycja. Dochodz? tu do g?osu owe tre?ci znaczeniowe, które zwi?za?y si? ze zró?nicowanym s?ownictwem Ksi?g Starego Przymierza. Oto Maryja na progu domostwa Zachariasza wielbi ca?? dusz? ?chwa?? Pana swego? za ?Jego mi?osierdzie?, które ?z pokolenia na pokolenie? staje si? udzia?em ludzi ?yj?cych w boja?ni Bo?ej. Nast?pnie, wspominaj?c wybranie Izraela, g?osi mi?osierdzie, na które ?wspomina?? stale Ten, który go wybra?.
Z kolei za? przy narodzinach Jana Chrzciciela, w tym?e samym domu, ojciec jego, Zachariasz, b?ogos?awi?c Boga Izraela, s?awi to mi?osierdzie, jakie On ?oka?e ojcom naszym i wspomni na swoje ?wi?te Przymierze?6.
W nauczaniu samego Chrystusa ten odziedziczony ze Starego Testamentu obraz doznaje uproszczenia i pog??bienia zarazem. Wida? to mo?e najlepiej na przypowie?ci o synu marnotrawnym (?k 15,11-32), w której s?owo ?mi?osierdzie? nie pada ani razu, równocze?nie za? sama istota mi?osierdzia Bo?ego wypowiedziana zostaje w sposób szczególnie przejrzysty. S?u?y temu nie samo s?ownictwo, jak w Ksi?gach starotestamentalnych, ale analogia, która najpe?niej pozwala zrozumie? sam? tajemnic? mi?osierdzia, jakby g??boki dramat rozgrywaj?cy si? pomi?dzy mi?o?ci? ojca a marnotrawstwem i grzechem syna.
Ten syn, który otrzymuje od ojca przypadaj?c? mu cz??? maj?tku i z t? cz??ci? opuszcza dom, aby w dalekich stronach wszystko roztrwoni? ??yj?c rozrzutnie?, to poniek?d cz?owiek wszystkich czasów, pocz?wszy od tego, który po raz pierwszy utraci? dziedzictwo ?aski i sprawiedliwo?ci pierwotnej. Analogia jest w tym miejscu bardzo pojemna. Przypowie?? dotyka po?rednio ka?dego z?amania przymierza mi?o?ci, ka?dej utraty ?aski, ka?dego grzechu. Mniej uwydatnia si? w tej analogii niewierno?? ca?ego ludu Izraela, tak jak to mia?o miejsce w tradycji prorockiej, ale równie? i tam si?ga analogia marnotrawnego syna. Ten syn ?gdy wszystko wyda? (...) zacz?? cierpie? niedostatek? tym bardziej, ?e ?nasta? ci??ki g?ód w owej krainie?, do której uda? si?, opuszczaj?c dom ojcowski. I w tym stanie rzeczy pragn?? po?ywi? si? czymkolwiek, bodaj tym, czym ??ywi?y si? ?winie?, które podj?? si? pasa? u ?jednego z obywateli owej krainy?. Ale nawet tego nikt mu nie chcia? poda?.
Analogia wyra?nie przesuwa si? ku wn?trzu cz?owieka. Dziedzictwo, które otrzyma? od ojca, by?o pewnym zasobem dóbr materialnych; jednak?e wa?niejsza od tych dóbr by?a godno?? syna w domu ojca. Sytuacja, w jakiej si? znalaz? wraz z utrat? owych dóbr, musia?a mu u?wiadomi? t? w?a?nie utracon? godno??. Nie my?la? o tym w przesz?o?ci, wówczas kiedy domaga? si? od ojca swojej cz??ci maj?tku, a?eby pój?? z ni? w ?wiat. I zdaje si? nie u?wiadamia? sobie tego nawet i teraz, kiedy mówi do siebie: ?Ilu? to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z g?odu gin? '! Mierzy siebie miar? tych dóbr, które utraci?, których ?nie ma ', podczas gdy najemnicy w domu jego ojca ?maj??. S?owa te ?wiadcz? przede wszystkim o stosunku do dóbr materialnych. A jednak poza powierzchni? tych s?ów kryje si? ca?y dramat utraconej godno?ci, ?wiadomo?? zmarnowanego synostwa.
I wtedy przychodzi decyzja: ?Zabior? si? i pójd? do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszy?em przeciw Bogu i wzgl?dem ciebie; ju? nie jestem godzien nazywa? si? twoim synem, uczy? mi? cho?by jednym z najemników? (?k 15, 18 n.). Te s?owa ods?aniaj? g??biej spraw? najistotniejsz?. W synu marnotrawnym poprzez ca?okszta?t sytuacji ?materialnej?, w jakiej si? znalaz? na skutek swojej lekkomy?lno?ci, na skutek grzechu, dojrza?o poczucie utraconej godno?ci. Kiedy decyduje si? pój?? z powrotem do domu rodzinnego i prosi? ojca o przyj?cie - ju? nie na prawach syna, ale najemnika - zewn?trznie bior?c zdaje si? dzia?a? ze wzgl?du na g?ód i n?dz?, w jak? popad?, jednak?e motyw ten jest przenikni?ty ?wiadomo?ci? g??bszej utraty: by? najemnikiem w domu w?asnego ojca, to z pewno?ci? g??bokie upokorzenie i wstyd. A jednak syn marnotrawny gotów jest przyj?? to upokorzenie i wstyd. U?wiadamia sobie, ?e nie ma prawa do niczego wi?cej, jak do stanu najemnika w domu swojego ojca. Decyzja jego zostaje podj?ta z ca?ym poczuciem tego, na co zas?u?y? i do czego jeszcze mo?e mie? prawo przy zachowaniu ?cis?ej sprawiedliwo?ci. W?a?nie to rozumowanie ukazuje, i? w centrum ?wiadomo?ci syna marnotrawnego znalaz?o si? poczucie utraconej godno?ci, tej, która wynika?a ze stosunku syna do ojca. I z tak podj?t? decyzj? wyrusza w drog?.
W przypowie?ci o synu marnotrawnym nie wyst?puje ani razu s?owo ?sprawiedliwo???, podobnie jak w tek?cie oryginalnym nie ma te? wyra?enia ?mi?osierdzie?. A jednak w sposób ogromnie precyzyjny stosunek sprawiedliwo?ci do tej mi?o?ci, która objawia si? jako mi?osierdzie, zostaje wpisany w sam? tre?? ewangelicznej przypowie?ci. Tym ja?niej wida?, i? mi?o?? staje si? mi?osierdziem wówczas, gdy wypada jej przekroczy? ?cis?? miar? sprawiedliwo?ci, ?cis??, a czasem nazbyt w?sk?. Syn marnotrawny z chwil? utraty wszystkiego, co otrzyma? od ojca, zas?uguje na to, a?eby - po powrocie - pracuj?c w domu ojca jako najemnik, zapracowa? na ?ycie i ewentualnie stopniowo dopracowa? si? jakiego? zasobu dóbr materialnych, chyba nigdy ju? w takiej ilo?ci, w jakiej zosta?y one przez niego roztrwonione. Tego domaga?by si? porz?dek sprawiedliwo?ci. Tym bardziej, ?e ów syn nie tylko roztrwoni? swoj? cz??? maj?tku, jak? otrzyma? od ojca, ale tak?e dotkn?? i obrazi? tego ojca ca?ym swoim post?powaniem. Post?powanie to, które w jego w?asnym poczuciu pozbawi?o go godno?ci syna, nie mog?o by? oboj?tne dla ojca. Musia?o go bole?. Musia?o go w jaki? sposób tak?e obci??a?. Przecie? chodzi?o w ko?cu o w?asnego syna. Tego za? stosunku ?aden rodzaj post?powania nie móg? zmieni? ani zniszczy?. Syn marnotrawny jest tego ?wiadom; ?wiadomo?? ta jednak ka?e mu tym wyra?niej widzie? utracon? godno?? i prawid?owo ocenia? miejsce, jakie mo?e mu jeszcze przys?ugiwa? w domu ojca.
 
 

6. SZCZEGÓLNA KONCENTRACJA NA GODNO?CI CZ?OWIEKA
 
Ten precyzyjny rysunek stanu duszy marnotrawnego syna pozwala nam z podobn? precyzj? zrozumie?, na czym polega mi?osierdzie Bo?e. Nie ulega wszak w?tpliwo?ci, i? w tej prostej, a tak wnikliwej analogii posta? ojca ods?ania nam Boga, który jest Ojcem. Post?powanie tego ojca z przypowie?ci, ca?y sposób zachowania si?, który uzewn?trznia wewn?trzn? postaw?, pozwala nam odnale?? poszczególne w?tki starotestamentalnej wizji Bo?ego mi?osierdzia w zupe?nie nowej syntezie, pe?nej prostoty i g??bi zarazem. Ojciec marnotrawnego syna jest wierny swojemu ojcostwu, wierny tej swojej mi?o?ci, któr? obdarza? go jako syna. Ta wierno?? wyra?a si? w przypowie?ci nie tylko natychmiastow? gotowo?ci? przyj?cia go do domu, gdy wraca roztrwoniwszy maj?tek. Wyra?a si? ona jeszcze pe?niej ow? rado?ci?, owym tak szczodrym obdarowaniem marnotrawcy po powrocie, ?e to a? budzi sprzeciw i zazdro?? starszego brata, który nigdy nie odszed? od ojca i nie porzuci? jego domu.
Ta wierno?? samemu sobie ze strony ojca - znany ju? rys starotestamentalnego hesed - znajduje równocze?nie szczególny wyraz uczuciowy. Czytamy, ?e skoro tylko ojciec ujrza? wracaj?cego do domu marnotrawnego syna, ?wzruszy? si? g??boko, wybieg? naprzeciw niego, rzuci? mu si? na szyj? i uca?owa? go? (?k 15, 20). Ów ojciec niew?tpliwie dzia?a pod wp?ywem g??bokiego uczucia i tym si? równie? t?umaczy jego szczodro?? wobec syna, która tak oburzy?a starszego brata. Jednak?e podstaw do owego wzruszenia nale?y szuka? g??biej. Oto ojciec jest ?wiadom, ?e ocalone zosta?o zasadnicze dobro: dobro cz?owiecze?stwa jego syna. Wprawdzie zmarnowa? maj?tek, ale cz?owiecze?stwo ocala?o. Co wi?cej, zosta?o ono jakby odnalezione na nowo. Wyrazem tej ?wiadomo?ci s? s?owa, które ojciec wypowiada do starszego syna: ?trzeba si? weseli? i cieszy? z tego, ?e ten brat twój by? umar?y, a znów o?y?; zagin??, a odnalaz? si?? (?k 15, 32). W tym samym rozdziale Ewangelii ?w. ?ukasza czytamy przypowie?? o znalezionej owcy (por. ?k 15, 3-6), a z kolei o odnalezionej drachmie (por. ?k 15, 8 n.), i za ka?dym razem uwydatniona jest taka sama rado??, jak w wypadku syna marnotrawnego. Owa ojcowska wierno?? sobie jest ca?kowicie skoncentrowana na cz?owiecze?stwie utraconego syna, na jego godno?ci. Radosne wzruszenie w chwili jego powrotu do domu tym nade wszystko si? t?umaczy.
Mo?na przeto - id?c dalej - powiedzie?, ?e mi?o?? do syna, która wynika z samej istoty ojcostwa, niejako skazuje ojca na trosk? o godno?? syna. Troska ta jest miar? jego mi?o?ci, tej mi?o?ci, o której pó?niej napisze ?w. Pawe?, ?e ?cierpliwa jest, ?askawa jest (...) nie szuka swego, nie unosi si? gniewem, nie pami?ta z?ego?, ?e ?wspó?weseli si? z prawd? (...) we wszystkim pok?ada nadziej? (...) wszystko przetrzyma? i ?e ?nigdy nie ustaje? (1 Kor 13, 4-8). Mi?osierdzie - tak jak przedstawi? je Chrystus w przypowie?ci o synu marnotrawnym - ma wewn?trzny kszta?t takiej mi?o?ci, tej, któr? w j?zyku Nowego Testamentu nazwano agape. Mi?o?? taka zdolna jest do pochylenia si? nad ka?dym synem marnotrawnym, nad ka?d? ludzk? n?dz?, nade wszystko za? nad n?dz? moraln?, nad grzechem. Kiedy za? to czyni, ów, który doznaje mi?osierdzia, nie czuje si? poni?ony, ale odnaleziony i ?dowarto?ciowany?. Ojciec ukazuje mu nade wszystko rado?? z tego, ?e ?si? odnalaz??, z tego, ?e ?o?y??. A ta rado?? wskazuje na dobro nienaruszone: przecie? syn, nawet i marnotrawny, nie przesta? by? rzeczywistym synem swego ojca; wskazuje tak?e na dobro odnalezione z powrotem: takim dobrem by? w wypadku marnotrawnego syna powrót do prawdy o sobie samym.
Tego, co si? dokona?o pomi?dzy ojcem a synem z Chrystusowej przypowie?ci, nie sposób oceni? ?od zewn?trz?. Nasze uprzedzenia na temat mi?osierdzia s? najcz??ciej wynikiem takiej w?a?nie zewn?trznej tylko oceny. Nieraz na drodze takiej oceny dostrzegamy w mi?osierdziu nade wszystko stosunek nierówno?ci pomi?dzy tym, kto je okazuje, a tym, który go doznaje. I z kolei gotowi jeste?my wyci?gn?? wniosek, ?e mi?osierdzie uw?acza temu, kto go doznaje, ?e uw?acza godno?ci cz?owieka. Przypowie?? o synu marnotrawnym u?wiadamia nam, ?e jest inaczej: relacja mi?osierdzia opiera si? na wspólnym prze?yciu tego dobra, jakim jest cz?owiek, na wspólnym do?wiadczeniu tej godno?ci, jaka jest jemu w?a?ciwa. To wspólne do?wiadczenie sprawia, ?e syn marnotrawny zaczyna widzie? siebie i swoje czyny w ca?ej prawdzie (takie widzenie w prawdzie jest autentyczn? pokor?); dla ojca za? w?a?nie z tego powodu staje si? on dobrem szczególnym: tak bardzo widzi to dobro, które si? dokona?o na skutek ukrytego promieniowania prawdy i mi?o?ci, ?e jak gdyby zapomina o ca?ym z?u, którego przedtem dopu?ci? si? syn.
Przypowie?? o synu marnotrawnym wyra?a w sposób prosty i dog??bny rzeczywisto?? nawrócenia. Nawrócenie jest najbardziej konkretnym wyrazem dzia?ania mi?o?ci i obecno?ci mi?osierdzia w ludzkim ?wiecie. W?a?ciwym i pe?nym znaczeniem mi?osierdzia nie jest samo cho?by najbardziej przenikliwe i najbardziej wspó?czuj?ce spojrzenie na z?o moralne, fizyczne czy materialne. W swoim w?a?ciwym i pe?nym kszta?cie mi?osierdzie objawia si? jako dowarto?ciowywanie, jako podnoszenie w gór?, jako wydobywanie dobra spod wszelkich nawarstwie? z?a, które jest w ?wiecie i w cz?owieku. W takim znaczeniu mi?osierdzie stanowi podstawow? tre?? or?dzia mesja?skiego Chrystusa oraz si?? konstytutywn? Jego pos?annictwa. Tak te? rozumieli i tak urzeczywistniali mi?osierdzie wszyscy Jego uczniowie i na?ladowcy. Nie przesta?a ona nigdy objawia? si? w ich sercach i czynach jako szczególnie twórczy sprawdzian tej mi?o?ci, która ?nie daje si? zwyci??y? z?u, ale z?o dobrem zwyci??a? (por. Rz 12, 21). Trzeba, a?eby to w?a?ciwe oblicze mi?osierdzia by?o wci?? na nowo ods?aniane. Naszym czasom wydaje si? ono - pomimo wszelkich uprzedze? - szczególnie potrzebne.

V. MISTERIUM PASCHALNE

7. MI?OSIERDZIE OBJAWIONE W KRZY?U I ZMARTWYCHWSTANIU
 
Or?dzie mesja?skie Chrystusa oraz ca?a Jego dzia?alno?? w?ród ludzi ko?czy si? krzy?em i zmartwychwstaniem. Musimy gruntownie wnikn?? w ten fina?, który - zw?aszcza w j?zyku soborowym - bywa okre?lany jako Mysterium Paschale, je?eli chcemy do ko?ca wypowiedzie? prawd? o mi?osierdziu tak, jak zosta?a ona do ko?ca objawiona w dziejach naszego zbawienia. W tym punkcie naszych rozwa?a? wypadnie nam szczególnie blisko zetkn?? si? z tym wszystkim, co sta?o si? tre?ci? Encykliki Redemptor hominis. Je?li bowiem rzeczywisto?? Odkupienia poprzez swój ludzki wymiar ods?ania nies?ychan? godno?? cz?owieka, qui talem ac tantum meruit habere Redemptorem (por. Exultet z liturgii Wigilii Paschalnej), to równocze?nie Boski wymiar Odkupienia pozwala nam w sposób najbardziej poniek?d do?wiadczalny i ?historyczny? ods?oni? g??bi? tej mi?o?ci, która nie cofa si? przed wstrz?saj?c? ofiar? Syna, aby uczyni? zado?? wierno?ci Stwórcy i Ojca wobec ludzi stworzonych na Jego obraz i ?od pocz?tku? w tym Synu wybranych do ?aski i chwa?y.
Wydarzenia wielkopi?tkowe, a przedtem ju? modlitwa w Ogrojcu, wprowadzaj? tak? zasadnicz? zmian? w ca?y tok objawienia si? mi?o?ci i mi?osierdzia w mesja?skim pos?annictwie Chrystusa, ?e Ten, który ?przeszed? dobrze czyni?c i uzdrawiaj?c (...)? (Dz 10, 38), lecz?c ?wszystkie choroby i wszystkie s?abo?ci? (Mt 9, 35), sam oto zdaje si? najbardziej zas?ugiwa? na mi?osierdzie i wzywa? do mi?osierdzia wówczas, gdy jest pojmany, wyszydzony, skazany, ubiczowany, ukoronowany cierniem, gdy zostaje przybity do krzy?a i na nim w straszliwych m?czarniach oddaje ducha (por. Mk 15, 37; J 19, 30). W szczególny sposób wówczas zas?uguje na mi?osierdzie - i nie doznaje go od ludzi, którym dobrze czyni?, a nawet najbli?si nie potrafi? Go os?oni? i wyrwa? z r?k prze?ladowców. Na tym ko?cowym etapie mesja?skiego pos?annictwa spe?niaj? si? na Chrystusie s?owa proroków, a nade wszystko Izajasza, wypowiedziane o S?udze Jahwe, w którego ?ranach jest nasze zdrowie? (Iz 53, 5).
Jak cz?owiek, który prawdziwie i straszliwie cierpi, Chrystus zwraca si? w Ogrojcu i na Kalwarii do Ojca - do tego Ojca, którego mi?o?? g?osi? ludziom, o którego mi?osierdziu ?wiadczy? ca?ym swoim post?powaniem. Ale nie zostaje Mu oszcz?dzone - w?a?nie Jemu - to straszne cierpienie: ?w?asnego swego Syna Bóg nie oszcz?dzi??, ale ?dla nas grzechem uczyni? Tego, który nie zna? grzechu? (2 Kor 5, 21), napisze ?w. Pawe?, ujmuj?c w tych kilku s?owach ca?? g??bi? tajemnicy krzy?a, a zarazem Boski wymiar rzeczywisto?ci odkupienia. Odkupienie w tym wymiarze jest ostatecznym i definitywnym objawieniem si? ?wi?to?ci Boga, który jest bezwzgl?dn? pe?ni? doskona?o?ci, pe?ni? sprawiedliwo?ci i mi?o?ci przez to, ?e sprawiedliwo?? ugruntowana jest w mi?o?ci, wyrasta z niej niejako i ku niej zmierza. W m?ce i ?mierci Chrystusa, w tym, ?e Ojciec w?asnego Syna nie oszcz?dzi?, ale uczyni? Go grzechem za nas (por. tam?e), znajduje swój wyraz absolutna sprawiedliwo??, gdy? m?ki i krzy?a doznaje Chrystus ze wzgl?du na grzechy ludzko?ci. Jest to wr?cz jaki? ?nadmiar? sprawiedliwo?ci, gdy? grzechy cz?owieka zostaj? ?wyrównane? ofiar? Boga-Cz?owieka. Jednak?e ta sprawiedliwo??, która prawdziwie jest sprawiedliwo?ci? ?na miar?? Boga, ca?kowicie rodzi si? z mi?o?ci: z mi?o?ci Ojca i Syna, i ca?kowicie owocuje w mi?o?ci. W?a?nie dlatego owa sprawiedliwo?? Bo?a objawiona w krzy?u Chrystusa jest ?na miar? Boga?, ?e rodzi si? z mi?o?ci i w mi?o?ci dope?nia si?, rodz?c owoce zbawienia. Boski wymiar Odkupienia nie urzeczywistnia si? w samym wymierzeniu sprawiedliwo?ci grzechowi, ale w przywróceniu mi?o?ci, tej twórczej mocy w cz?owieku, dzi?ki której ma on znów przyst?p od owej pe?ni ?ycia i ?wi?to?ci, jaka jest z Boga. W ten sposób Odkupienie niesie w sobie ca?? pe?ni? objawienia mi?osierdzia.
Misterium paschalne stanowi szczytowy punkt tego w?a?nie objawienia i urzeczywistnienia mi?osierdzia, które jest zdolne usprawiedliwi? cz?owieka, przywróci? sprawiedliwo?? w znaczeniu owego zbawczego ?adu, jaki Bóg od pocz?tku zamierzy? w cz?owieku, a przez cz?owieka w ?wiecie. Chrystus cierpi?cy przemawia w sposób szczególny do cz?owieka, i to nie tylko do ludzi wierz?cych. Równie? cz?owiek niewierz?cy potrafi w Nim odkry? ca?? wymow? solidarno?ci z ludzkim losem, a tak?e doskona?? pe?ni? bezinteresownego po?wi?cenia dla sprawy cz?owieka: dla prawdy i mi?o?ci. Boski wymiar tajemnicy paschalnej si?ga jednak jeszcze g??biej. Krzy? pozostawiony na Kalwarii, krzy?, na którym Chrystus toczy ostatni swój dialog z Ojcem, wy?ania si? z samej g??bi tej mi?o?ci, jak? cz?owiek, stworzony na obraz i podobie?stwo Boga, zosta? obdarzony w odwiecznym Bo?ym zamierzeniu. Bóg, którego objawi? Chrystus, pozostaje nie tylko w sta?ej ??czno?ci ze ?wiatem jako Stwórca, ostateczne ?ród?o istnienia. Jest On Ojcem: z cz?owiekiem, którego powo?a? do bytu w ?wiecie widzialnym, ??czy Go g??bsza jeszcze wi?? ni? sama stwórcza wi?? istnienia. Jest to mi?o??, która nie tylko stwarza dobro, ale doprowadza do uczestnictwa we w?asnym ?yciu Boga: Ojca, Syna i Ducha ?wi?tego. Ten bowiem, kto mi?uje, pragnie obdarza? sob?.
Krzy? Chrystusa na Kalwarii wyrasta na drodze tego admirable commercium, tego przedziwnego udzielania si? Boga cz?owiekowi, w którym równocze?nie zawiera si? skierowane do tego? cz?owieka wezwanie, aby - oddaj?c Bogu siebie, a w sobie ca?y widzialny ?wiat - uczestniczy? w Bo?ym ?yciu, aby stawa? si? jako Jego syn przybrany uczestnikiem tej prawdy i mi?o?ci, która jest w Bogu i która jest z Boga. I w?a?nie na tej drodze odwiecznego wybrania cz?owieka do godno?ci syna Bo?ego przybrania wyrasta w dziejach krzy? Chrystusa, Jednorodzonego Syna, który jako ?Bóg z Boga i ?wiat?o?? ze ?wiat?o?ci?7 przyszed? da? ostateczne ?wiadectwo przedziwnego Przymierza Boga z ludzko?ci?, Boga z cz?owiekiem, z ka?dym cz?owiekiem. Jest to Przymierze tak stare jak cz?owiek, si?gaj?ce samej tajemnicy stworzenia - przymierze zawierane potem wielokrotnie z jednym wybranym ludem - jest to równocze?nie, tu, na Kalwarii, Przymierze Nowe i ostateczne, nie ograniczone do jednego ludu, do Izraela, otwarte na wszystkich i na ka?dego.
O czym wi?c mówi do nas ów krzy? Chrystusa, ostatnie poniek?d s?owo Jego mesja?skiego or?dzia i pos?annictwa? A przecie? nie ostatnie jeszcze s?owo Boga Przymierza: ostatnie b?dzie wypowiedziane owej nocy i poranku, kiedy przybyli do grobu ukrzy?owanego Chrystusa i - naprzód niewiasty, potem Aposto?owie - zobacz? ten grób pustym i us?ysz? po raz pierwszy s?owo ?zmartwychwsta??, oznajmi? je innym i b?d? ?wiadkami Zmartwychwsta?ego. Jednak równie? i w tym uwielbieniu Syna Bo?ego pozostaje nadal krzy? Chrystusa i poprzez ca?e mesja?skie ?wiadectwo Cz?owieka-Syna, który na nim poniós? ?mier?, mówi i nie przestaje mówi? o Bogu-Ojcu, który jest bezwzgl?dnie wierny swojej odwiecznej mi?o?ci do cz?owieka. O Bogu, który tak umi?owa? ?wiat - a wi?c cz?owieka w ?wiecie - ??e Syna swojego Jednorodzonego da?, aby ka?dy kto w Niego wierzy, nie zgin??, ale mia? ?ycie wieczne (J 3,16). Uwierzy? w Syna ukrzy?owanego, to znaczy ?zobaczy? Ojca? (por. J 14, 9), to znaczy uwierzy?, ?e w ?wiecie jest obecna mi?o?? i ?e ta mi?o?? jest pot??niejsza od z?a jakiegokolwiek, w które uwik?any jest cz?owiek, ludzko??, ?wiat. Uwierzy? za? w tak? mi?o?? to znaczy uwierzy? w mi?osierdzie. Mi?osierdzie jest bowiem nieodzownym wymiarem mi?o?ci, jest jakby drugim jej imieniem, a zarazem w?a?ciwym sposobem jej objawiania si? i realizacji wobec rzeczywisto?ci z?a, które jest w ?wiecie, które dotyka i osacza cz?owieka, które wdziera si? równie? do jego serca i mo?e go ?zatraci? w piekle? (Mt 10, 28).


8. MI?O?? POT??NIEJSZA NI? ?MIER? - POT??NIEJSZA NI? GRZECH
 
Krzy? Chrystusa na Kalwarii jest równie? ?wiadectwem mocy tego z?a wobec samego Syna Cz?owieczego: wobec Tego, który jeden ze wszystkich synów ludzkich, ze swej natury by? niewinny i bezwzgl?dnie wolny od grzechu, którego przyj?cie na ?wiat pozostaje poza pierworodnym dziedzictwem grzechu, poza niepos?usze?stwem Adama. I oto w?a?nie w Nim, w Chrystusie, zostaje wymierzona sprawiedliwo?? grzechowi za cen? Jego ofiary, Jego pos?usze?stwa ?a? do ?mierci? (Flp 2, 8). Tego, który by? bez grzechu, Bóg ?dla nas grzechem uczyni?? (2 Kor 5, 21). Zostaje równie? wymierzona sprawiedliwo?? ?mierci, która od pocz?tku dziejów cz?owieka sprzymierzy?a si? z grzechem. Sprawiedliwo?? ?mierci zostaje wymierzona za cen? ?mierci Tego, który by? bez grzechu, i który jeden móg? - przez swoj? ?mier? - zada? ?mier? ?mierci (por. 1 Kor 15, 54 n.). W ten sposób krzy? Chrystusa w którym Syn, wspó?istotny Ojcu, oddaje pe?na sprawiedliwo?? samemu Bogu, jest równocze?nie radykalnym objawieniem mi?osierdzia, czyli mi?o?ci wychodz?cej na spotkanie tego, co stanowi sam korze? z?a w dziejach cz?owieka: na spotkanie grzechu i ?mierci.
Krzy? stanowi najg??bsze pochylenie si? Bóstwa nad cz?owiekiem, nad tym, co cz?owiek - zw?aszcza w chwilach trudnych i bolesnych - nazywa swoim losem. Krzy? stanowi jakby dotkni?cie odwieczn? mi?o?ci? najbole?niejszych ran ziemskiej egzystencji cz?owieka, wype?nienie do ko?ca mesja?skiego programu, który kiedy? Chrystus sformu?owa? w synagodze w Nazarecie (por. ?k 4,18-21), a potem powtórzy? wobec wys?anników Jana Chrzciciela (por. ?k 7, 20-23). Program ten wedle s?ów zapisanych ju? w proroctwie Izajasza (por. Iz 35, 5; 61,1-3) polega? na objawieniu mi?o?ci mi?osiernej w stosunku do ubogich, cierpi?cych i wi??niów, w stosunku do niewidomych, uci?nionych i grzeszników. W tajemnicy paschalnej granica tego wielorakiego z?a, jakie jest udzia?em cz?owieka w jego doczesno?ci, zostaje jeszcze przekroczona: krzy? Chrystusa przybli?a nas bowiem do najg??bszych korzeni tego z?a, jakie tkwi? w grzechu i ?mierci; w ten sposób staje si? on znakiem eschatologicznym. Dopiero w ostatecznym (eschatologicznym) spe?nieniu i odnowieniu ?wiata mi?o?? we wszystkich wybranych przezwyci??y te najg??bsze ?ród?a z?a, przynosz?c jako owoc ostatecznie dojrza?y Królestwo ?ycia i ?wi?to?ci, i chwalebnej nie?miertelno?ci. Jednak?e podstawa owego eschatologicznego spe?nienia zawiera si? ju? w krzy?u Chrystusa, w Jego ?mierci. To, i? ?zmartwychwsta? trzeciego dnia? (1 Kor 15, 4), stanowi ko?cowy znak misji mesja?skiej, znak wie?cz?cy ca?okszta?t objawienia mi?o?ci mi?osiernej w ?wiecie poddanym z?u. Stanowi równocze?nie znak zapowiadaj?cy ?niebo nowe i ziemi? now?? (Ap 21,1), kiedy Bóg ?otrze z ich oczu wszelk? ?z?, a ?mierci ju? odt?d nie b?dzie, ani ?a?oby, ni krzyku, ni trudu (...) bo pierwsze rzeczy przemin??y? (Ap 21, 4).
W tym eschatologicznym spe?nieniu mi?osierdzie objawi si? jako mi?o??, podczas gdy w doczesno?ci, w dziejach cz?owieka, które s? zarazem dziejami grzechu i ?mierci, mi?o?? musi si? objawia? nade wszystko jako mi?osierdzie i wype?nia? si? równie? jako mi?osierdzie. Program mesja?ski Chrystusa: program mi?osierdzia, staje si? programem Jego ludu, programem Ko?cio?a. W samym centrum tego programu pozostaje zawsze krzy?, w nim bowiem objawienie mi?o?ci mi?osiernej osi?ga swój szczyt. Dopóki ?pierwsze rzeczy? nie przemin??y, krzy? jest tym ?miejscem?, o którym mo?na powtórzy? inne jeszcze s?owa z Janowej Apokalipsy: ?stoj? u drzwi i ko?acz?: je?li kto pos?yszy mój g?os i drzwi otworzy, wejd? do niego i b?d? z nim wieczerza?, a on ze mn?? (Ap 3, 20). Bóg objawia swoje mi?osierdzie w sposób szczególny równie? i przez to, ?e pobudza cz?owieka do ?mi?osierdzia? wobec swojego w?asnego Syna, wobec Ukrzy?owanego.
W?a?nie jako Ukrzy?owany Chrystus jest S?owem, które nie przemija (por. Mt 24, 35), jest Tym, który stoi i ko?acze do drzwi serca ka?dego cz?owieka (por. Ap 3, 20), nie naruszaj?c jego wolno?ci, ale staraj?c si? z tej ludzkiej wolno?ci wyzwoli? mi?o??, która nie tylko jest aktem solidarno?ci z cierpi?cym Synem Cz?owieczym, ale tak?e jest jakim? ?mi?osierdziem? okazanym przez ka?dego z nas Synowi Ojca Przedwiecznego. Czy? mo?e by? bardziej jeszcze w ca?ym tym mesja?skim programie Chrystusa, w ca?ym objawieniu mi?osierdzia przez krzy?, uszanowana i podniesiona godno?? cz?owieka, skoro doznaj?c mi?osierdzia, jest on równocze?nie poniek?d tym, który ?okazuje mi?osierdzie?? Czy? Chrystus ostatecznie nie staje na tym stanowisku wobec cz?owieka tak?e wówczas, gdy mówi: ?Wszystko, co uczynili?cie jednemu z tych (...) Mnie?cie uczynili?? (Mt 25, 40).
Czy? s?owa z kazania na górze: ?B?ogos?awieni mi?osierni, albowiem oni mi?osierdzia dost?pi?? (Mt 5, 7), nie stanowi? poniek?d streszczenia ca?ej Dobrej Nowiny, ca?ej zawartej tam ?zdumiewaj?cej wymiany? (admirabile commercium), która jest prostym i mocnym, a zarazem ?s?odkim? prawem samej ekonomii zbawienia? Czy te s?owa z kazania na górze, ukazuj?c w punkcie wyj?cia mo?liwo?ci ?serca? ludzkiego (?mi?osierni?), nie ods?aniaj? w tej samej perspektywie najg??bszej tajemnicy Boga: owej niezg??bionej jedno?ci Ojca, Syna i Ducha ?wi?tego, w której mi?o?? ogarniaj?c sprawiedliwo?? daje pocz?tek mi?osierdziu, mi?osierdzie za? objawia sam? doskona?o?? sprawiedliwo?ci?
Tajemnica paschalna - to Chrystus u szczytu objawienia niezg??bionej tajemnicy Boga. W?a?nie wtedy wype?niaj? si? do ko?ca owe wypowiedziane w Wieczerniku s?owa: ?Kto Mnie zobaczy?, zobaczy? tak?e i Ojca? (J 14, 9). Chrystus bowiem, którego Ojciec ?nie oszcz?dzi?? (Rz 8, 32) ze wzgl?du na cz?owieka, Chrystus, który w swojej m?ce i krzy?u nie dozna? mi?osierdzia ludzkiego - w swym zmartwychwstaniu objawi? ca?? pe?ni? tej mi?o?ci, któr? Ojciec ma dla Niego, a w Nim dla wszystkich ludzi. ?Nie jest On bowiem Bogiem umar?ych, lecz ?ywych? (Mk 12, 27). W swoim zmartwychwstaniu Chrystus objawi? Boga mi?o?ci mi?osiernej w?a?nie przez to, ?e jako drog? do zmartwychwstania przyj?? krzy?. I dlatego - kiedy pami?tamy o krzy?u Chrystusa, o Jego m?ce i ?mierci - wiara i nadzieja nasza koncentruje si? na Zmartwychwsta?ym. Wiara i nadzieja nasza koncentruje si? na tym Chrystusie, który wieczorem pierwszego dnia po szabacie stan?? po?rodku Wieczernika, gdzie Aposto?owie byli zgromadzeni, tchn?? na nich i rzek?: ?We?mijcie Ducha ?wi?tego! Którym odpu?cicie grzechy, s? im odpuszczone, a którym zatrzymacie, s? im zatrzymane? (por. J 20,19-23).
Oto Syn Cz?owieczy, który w swoim zmartwychwstaniu w sposób radykalny dozna? na sobie mi?osierdzia: owej mi?o?ci Ojca, która jest pot??niejsza ni? ?mier?. I zarazem ten sam Chrystus, Syn Bo?y, który u kresu - poniek?d ju? poza kresem - swego mesja?skiego pos?annictwa okazuje siebie jako ?ród?o niewyczerpalne mi?osierdzia: tej samej mi?o?ci, która w dalszej perspektywie dziejów zbawienia w Ko?ciele ma si? potwierdza? stale jako pot??niejsza ni? grzech. Chrystus paschalny: definitywne wcielenie mi?osierdzia. Jego ?ywy znak: historiozbawczy i eschatologiczny zarazem. W tym te? duchu liturgia okresu wielkanocnego wk?ada w usta nasze s?owa psalmu ?Misericordias Domini in aeternum cantabo? (por. Ps 89 [88], 2).
 

9. MATKA MI?OSIERDZIA
 
W tych paschalnych s?owach Ko?cio?a rozbrzmiewaj? pe?ni? swej profetycznej tre?ci s?owa Maryi, wypowiedziane przy nawróceniu El?biety, ?ony Zachariasza: ?mi?osierdzie Jego z pokolenia na pokolenie? (por. ?k 1, 50). S?owa te ju? od chwili Wcielenia otwieraj? now? perspektyw? dziejów zbawienia. Po zmartwychwstaniu Chrystusa jest ona now? historycznie, a równocze?nie now?, bo eschatologiczn?. Przechodz? wi?c od tego czasu nowe pokolenia ludzi w stale rosn?cych wymiarach olbrzymiej rodziny ludzko?ci, przechodz? nowe pokolenia Ludu Bo?ego, dotkni?te stygmatem krzy?a i zmartwychwstania, ?opiecz?towane? (2 Kor l, 21 n.) znakiem paschalnej tajemnicy Chrystusa, radykalnym objawieniem owego mi?osierdzia, które og?osi?a Maryja na progu domu swojej krewnej: mi?osierdzie Jego z pokolenia na pokolenie (por. ?k 1, 50).
Maryja jest równocze?nie T?, która w sposób szczególny i wyj?tkowy - jak nikt inny - do?wiadczy?a mi?osierdzia, a równocze?nie te? w sposób wyj?tkowy okupi?a swój udzia? w objawieniu si? mi?osierdzia Bo?ego ofiar? serca. Ofiara ta jest ?ci?le zwi?zana z krzy?em Jej Syna, u którego stóp wypad?o Jej stan?? na Kalwarii. Ofiara ta stanowi swoisty udzia? w tym objawieniu si? mi?osierdzia, czyli bezwzgl?dnej wierno?ci Boga dla swej mi?o?ci, dla Przymierza, jakie odwiecznie zamierzy?, a w czasie zawar? z cz?owiekiem, z ludzko?ci? - w tym objawieniu, które ostatecznie dokona?o si? przez krzy?. Nikt tak jak Matka Ukrzy?owanego nie do?wiadczy? tajemnicy krzy?a, owego wstrz?saj?cego spotkania transcendentnej Bo?ej sprawiedliwo?ci z mi?o?ci?, owego ?poca?unku?, jakiego mi?osierdzie udzieli?o sprawiedliwo?ci (por. Ps 85 [84], 11). Nikt te? tak jak Ona - Maryja - nie przyj?? sercem owej tajemnicy, Boskiego zaiste wymiaru Odkupienia, która dokona?a si? na Kalwarii poprzez ?mier? Jej Syna wraz z ofiar? macierzy?skiego serca, wraz z Jej ostatecznym fiat.
Maryja jest wi?c równocze?nie T?, która najpe?niej zna tajemnic? Bo?ego mi?osierdzia. Wie, ile ono kosztowa?o i wie, jak wielkie ono jest. W tym znaczeniu nazywamy J? równie? Matka mi?osierdzia - Matk? Bo?? mi?osierdzia lub Matk? Bo?ego mi?osierdzia, a ka?dy z tych tytu?ów posiada swój g??boki sens teologiczny. Mówi? one o tym szczególnym przysposobieniu Jej duszy, ca?ej Jej osobowo?ci do tego, aby widzie? poprzez zawi?e wydarzenia dziejów naprzód Izraela, a z kolei ka?dego cz?owieka i ca?ej ludzko?ci, owo mi?osierdzie, które z pokolenia na pokolenie (por. ?k 1, 50) staje si? ich udzia?em wedle odwiecznego zamierzenia Przenaj?wi?tszej Trójcy.
Nade wszystko jednak powy?sze tytu?y, jakie odnosimy do Bogarodzicy, mówi? o Niej jako o Matce Ukrzy?owanego i Zmartwychwsta?ego. Jako o Tej, która do?wiadczywszy mi?osierdzia w sposób wyj?tkowy, w taki? sposób ?zas?uguje? na to mi?osierdzie przez ca?e swoje ziemskie ?ycie, a nade wszystko u stóp krzy?a swojego Syna. Mówi? o Niej wreszcie jako o Tej, która poprzez swój ukryty, a równocze?nie nieporównywalny udzia? w mesja?skim pos?annictwie swojego Syna, w szczególny sposób zosta?a powo?ana do tego, a?eby przybli?a? ludziom ow? mi?o??, jak? On przyszed? im objawi?. Mi?o??, która najkonkretniej potwierdza si? w stosunku do tych, co cierpi?, w stosunku do ubogich, pozbawionych wolno?ci, do niewidomych, uci?nionych i grzeszników, tak jak o tym wedle s?ów Izajaszowego proroctwa powiedzia? Chrystus najprzód w nazareta?skiej synagodze (por. ?k 4,18), a z kolei, odpowiadaj?c na pytanie wys?anników Jana Chrzciciela (por. ?k 7, 22).
Ta w?a?nie ?mi?osierna mi?o??, która potwierdza si? nade wszystko w zetkni?ciu ze z?em moralnym i fizycznym, sta?a si? w sposób szczególny i wyj?tkowy udzia?em serca Tej, która by?a Matk? Ukrzy?owanego i Zmartwychwsta?ego - udzia?em Maryi. I nie przestaje ona w Niej i przez Ni? nadal si? objawia? w dziejach Ko?cio?a i ca?ej ludzko?ci. Jest to objawienie szczególnie owocne, albowiem opiera si? w Bogarodzicy o szczególn? podatno?? macierzy?skiego serca, o szczególn? wra?liwo??, o szczególn? zdolno?? docierania do wszystkich, którzy t? w?a?nie mi?osiern? mi?o?? naj?atwiej przyjmuj? ze strony Matki. Jest to jedna z wielkich i ?yciodajnych tajemnic chrze?cija?stwa, naj?ci?lej zwi?zana z tajemnic? Wcielenia.
?To za? macierzy?stwo Maryi w ekonomii ?aski (jak g?osi Sobór Watyka?ski II) trwa nieustannie - poczynaj?c od aktu zgody, któr? przy zwiastowaniu wiernie wyrazi?a i któr? zachowa?a bez wahania pod krzy?em - a? do wiekuistego dope?nienia si? zbawienia wszystkich wybranych. Albowiem wzi?ta do nieba, nie zaprzesta?a tego zbawczego zadania, lecz poprzez wielorakie swoje wstawiennictwo ustawicznie zjednuje nam dary zbawienia wiecznego. Dzi?ki swej macierzy?skiej mi?o?ci opiekuje si? bra?mi Syna swego, pielgrzymuj?cymi jeszcze i nara?onymi na trudy i niebezpiecze?stwa, póki nie zostan? doprowadzeni do szcz??liwej ojczyzny?9.

VI. ?MI?OSIERDZIE Z POKOLENIA NA POKOLENIE?

10. OBRAZ NASZEGO POKOLENIA
 
Mamy prawo wierzy?, ?e nasze pokolenie zosta?o równie? obj?te s?owami Bogurodzicy, gdy uwielbia?a mi?osierdzie, które z pokolenia na pokolenie jest udzia?em tych, co kieruj? si? boja?ni? Bo??. S?owa Maryjnego Magnificat nios? w sobie tre?? profetyczn?, która dotyczy nie tylko przesz?o?ci Izraela, ale tak?e ca?ej przysz?o?ci Ludu Bo?ego na ziemi. Jeste?my za? - my wszyscy, którzy obecnie ?yjemy na tej ziemi - pokoleniem, które u?wiadamia sobie ju? blisko?? trzeciego Tysi?clecia i odczuwa g??boko prze?om, jaki dokonuje si? w dziejach.
Pokolenie wspó?czesne uwa?a si? za uprzywilejowane, gdy? post?p otwiera mu wielkie mo?liwo?ci, których istnienia nawet nie podejrzewano jeszcze kilkadziesi?t lat temu. Twórczo?? cz?owieka, jego inteligencja i praca spowodowa?y g??bokie przemiany zarówno na polu nauki i techniki, jak i w ?yciu spo?ecznym i kulturalnym. Cz?owiek rozszerzy? swe panowanie nad przyrod? i osi?gn?? g??bsz? znajomo?? praw dotycz?cych stosunków spo?ecznych. Na jego oczach run??y lub zmniejszy?y si? przeszkody i odleg?o?ci dziel?ce ludy i narody, a dokona?o si? to poprzez wzrost poczucia uniwersalizmu i wyra?niejsz? ?wiadomo?? jedno?ci rodzaju ludzkiego, poprzez uznanie wzajemnej zale?no?ci w ramach prawdziwej solidarno?ci i, wreszcie, poprzez pragnienie - i mo?liwo?? - nawi?zania kontaktów z bra?mi i siostrami ponad sztucznymi podzia?ami geograficznymi, granicami pa?stwowymi czy rasowymi. Zw?aszcza dzisiejsza m?odzie? jest ?wiadoma, ?e post?p wiedzy i techniki jest w stanie nie tylko dostarczy? nowych dóbr materialnych, lecz równie? poszerza? dost?p do wspólnego poznania. Rozwój np. informatyki pomna?a twórcze mo?liwo?ci cz?owieka i daje mu dost?p do bogactw intelektualnych i kulturalnych innych ludów. Nowe ?rodki komunikacji umo?liwiaj? coraz wi?kszy udzia? w wydarzeniach i u?atwiaj? wzrastaj?c? wymian? my?li. Zdobycze nauk biologicznych, psychologicznych czy spo?ecznych pomagaj? cz?owiekowi wnika? coraz g??biej w bogactwo w?asnej istoty. A je?li prawd? jest, ?e post?p ten zbyt cz?sto jest jeszcze przywilejem krajów uprzemys?owionych, to nie mo?na jednak zaprzeczy?, ?e perspektywa dost?pu do niego wszystkich ludów i krajów nie jest ju? czyst? utopi?, je?li tylko istnieje po temu szczera wola polityczna.
Jednak?e obok tego - czy te? raczej w tym wszystkim - istniej? równie? trudno?ci, które, jak si? okazuje, ci?gle wzrastaj?. Wyst?puj?ce niepokoje i bezw?ad domagaj? si? zasadniczej odpowiedzi i cz?owiek jest ?wiadom, ?e powinien j? znale??. Obraz ?wiata wspó?czesnego przedstawia tak?e g??bokie niejednokrotnie cienie i zachwianie równowagi. Konstytucja pastoralna Soboru Watyka?skiego II Gaudium et spes nie jest z pewno?ci? jedynym dokumentem, który w ?yciu wspó?czesnego pokolenia mówi o tym, ale jest dokumentem wagi szczególnej. ?Zak?ócenia równowagi, na które cierpi dzisiejszy ?wiat - czytamy tam - w istocie wi??? si? z bardziej podstawowym zachwianiem równowagi, które ma miejsce w. sercu ludzkim. W samym bowiem cz?owieku wiele elementów zwalcza si? nawzajem. B?d?c bowiem stworzeniem, do?wiadcza on z jednej strony wielorakich ogranicze?, z drugiej strony czuje si? nieograniczony w swoich pragnieniach i powo?any do wy?szego ?ycia. Przyci?gany wielu pon?tami, musi wci?? wybiera? pomi?dzy nimi i wyrzeka? si? niektórych. Co wi?cej, b?d?c s?abym i grzesznym, nierzadko czyni to, czego nie chce, nie za? to, co chcia?by czyni?. St?d cierpi rozdarcie w samym sobie, z czego z kolei tyle i tak wielkich rozd?wi?ków rodzi si? w spo?ecze?stwie?10.
Przy ko?cu wyk?adu wprowadzaj?cego czytamy: ?wobec dzisiejszej ewolucji ?wiata z ka?dym dniem coraz liczniejsi staj? si? ci, którzy b?d? stawiaj? zagadnienia jak najbardziej podstawowe, b?d? to z now? wnikliwo?ci? rozwa?aj?: czym jest cz?owiek; jaki jest sens cierpienia, z?a, ?mierci, które istniej? nadal, cho? dokona? si? tak wielki post?p? Na có? te zwyci?stwa tak wielk? okupione cen?...??11.
Czy na przestrzeni tych pi?tnastu ju? lat, które dziel? nas od zako?czenia Soboru Watyka?skiego II, ów obraz napi?? i zagro?e? w?a?ciwych dla naszej epoki sta? si? mniej niepokoj?cy? Wydaje si?, ?e nie. Wr?cz przeciwnie, napi?cia i zagro?enia, które w dokumencie soborowym zdawa?y si? niejako tylko zarysowywa?, nie okazuj?c do ko?ca istotnego niebezpiecze?stwa, jakie w sobie kryj?, na przestrzeni tych lat ods?oni?y si? pe?niej na ró?ne sposoby potwierdzaj?c to niebezpiecze?stwo i nie pozwalaj?c ?ywi? dawniejszych z?udze?.

11. ?RÓD?A NIEPOKOJU
 
St?d te? ro?nie w naszym ?wiecie poczucie zagro?enia. Ro?nie ów egzystencjalny l?k, który ??czy si? - jak ju? wspomniano w Encyklice Redemptor hominis - nade wszystko z perspektyw? konfliktu, jaki przy dzisiejszych arsena?ach atomowych musia?by oznacza? przynajmniej cz??ciowo, samozag?ad? ludzko?ci. Jednak?e zagro?enie dotyczy nie tylko tego, co mog? ludzie uczyni? ludziom przy pomocy ?rodków techniki militarnej. Dotyczy ono równie? wielu innych niebezpiecze?stw, które s? produktem cywilizacji materialistycznej, przyjmuj?cej - pomimo ?humanistycznych? deklaracji - prymat rzeczy w stosunku do osoby. Cz?owiek wspó?czesny s?usznie si? l?ka, ?e przy pomocy ?rodków, zrodzonych na gruncie takiej cywilizacji, poszczególne jednostki, a tak?e ca?e ?rodowiska, wspólnoty, spo?eczno?ci czy narody, mog? pada? ofiar? przewagi innych jednostek, ?rodowisk czy spo?eczno?ci. Historia naszego stulecia daje pod dostatkiem na to przyk?adów. I mimo wszystkich deklaracji na temat praw cz?owieka, w wymiarze jego integralnej, to jest cielesnej i duchowej egzystencji, nie mo?emy powiedzie?, a?eby przyk?ady te nale?a?y tylko do przesz?o?ci.
Cz?owiek s?usznie si? l?ka, ?e mo?e pa?? ofiar? nacisku, który pozbawi go wewn?trznej wolno?ci, mo?liwo?ci wypowiadania prawdy, o jakiej jest przekonany, wiary, któr? wyznaje, mo?liwo?ci s?uchania g?osu sumienia, który wskazuje praw? drog? jego post?powaniu. ?rodki bowiem techniczne, którymi dysponuje wspó?czesna cywilizacja, nie tylko kryj? w sobie mo?liwo?ci samozniszczenia na drodze konfliktu militarnego, ale tak?e mo?liwo?ci ?pokojowego? ujarzmienia jednostek, ?rodowisk, ca?ych spo?eczno?ci i narodów, które z jakiegokolwiek powodu mog? uchodzi? za niewygodne tym, którzy dysponuj? odno?nymi ?rodkami i s? gotowi pos?ugiwa? si? nimi bez skrupu?ów. Trzeba tak?e pami?ta?, ?e istniej? wci?? jeszcze na ?wiecie tortury, bezkarnie stosowane, którymi systematycznie pos?uguj? si? w?adze jako narz?dziem panowania lub politycznego ucisku.
Tak wi?c obok ?wiadomo?ci zagro?enia biologicznego ro?nie ?wiadomo?? innego zagro?enia, które bardziej jeszcze niszczy to, co istotowo ludzkie, co naj?ci?lej zwi?zane z godno?ci? osoby, z jej wewn?trznym prawem do prawdy i do wolno?ci.
A to wszystko rozgrywa si? na rozleg?ym tle tego gigantycznego wyrzutu, którym dla ludzi i spo?ecze?stw zasobnych, sytych, ?yj?cych w dostatku, ho?duj?cych konsumpcji i u?yciu, musi by? fakt, ?e w tej samej rodzinie ludzkiej nie brak takich jednostek, takich grup spo?ecznych, które g?oduj?. Nie brak ma?ych dzieci, które umieraj? z g?odu na oczach swoich matek. Nie brak w ró?nych cz??ciach ?wiata, w ró?nych systemach spo?eczno-ekonomicznych, ca?ych obszarów n?dzy, upo?ledzenia, niedorozwoju. Ten fakt jest powszechnie znany. Stan nierówno?ci pomi?dzy lud?mi i ludami nie tylko si? utrzymuje, ale powi?ksza. Wci?? wypada bytowa? obok tych, którzy s? zasobni i obfituj?, takim, którzy ?yj? w niedostatku, którzy przymieraj? w n?dzy, a czasem po prostu umieraj? z g?odu; liczba tych ostatnich idzie w miliony, w dziesi?tki i setki milionów. W zwi?zku z tym ów niepokój moralny musi si? jeszcze pog??bia?. Najwidoczniej istnieje jaka? g??boka wada, albo raczej ca?y zespó? wad, ca?y mechanizm wadliwy, u podstaw wspó?czesnej ekonomii, u podstaw ca?ej cywilizacji materialnej, który nie pozwala rodzinie ludzkiej oderwa? si? niejako od sytuacji tak radykalnie niesprawiedliwych.
Taki obraz ?wiata wspó?czesnego, w którym tak wiele jest z?a zarówno fizycznego, jak moralnego, ?wiata uwik?anego w przeciwie?stwa i napi?cia, pe?nego równocze?nie zagro?e? skierowanych przeciw ludzkiej wolno?ci, sumieniu, religii, t?umaczy ów niepokój, który staje si? udzia?em wspó?czesnego cz?owieka. Niepokój ów ?ywi? nie tylko ci, którzy s? upo?ledzeni czy zniewoleni, ale tak?e ci, którzy korzystaj? z przywilejów bogactwa, post?pu czy w?adzy. I chocia? nie brak i takich, którzy staraj? si? nie widzie? przyczyn tego niepokoju lub te? przeciwdzia?aj? przy pomocy dora?nych ?rodków, jakie oddaje w ich r?ce technika, bogactwo czy w?adza - to jednak?e w g??bszym ludzkim odczuciu niepokój ów si?ga dalej od wszystkich ?rodków dora?nych. Dotyczy on, jak na to trafnie wskaza?y analizy Soboru Watyka?skiego II, podstawowych spraw ca?ej ludzkiej egzystencji. Jest to niepokój zwi?zany z samym sensem istnienia cz?owieka i ca?ej ludzko?ci - niepokój si?gaj?cy jakich? decyduj?cych rozstrzygni??, które zdaj? si? sta? przed rodzajem ludzkim.
 
12. CZY SPRAWIEDLIWO?? WYSTARCZA?
 
Trudno nie stwierdzi?, ?e w ?wiecie wspó?czesnym zosta?o rozbudzone na wielk? skal? poczucie sprawiedliwo?ci. Z pewno?ci? te? ono jeszcze bardziej uwydatnia to wszystko, co ze sprawiedliwo?ci? jest sprzeczne, zarówno w stosunkach pomi?dzy lud?mi, pomi?dzy grupami spo?ecznymi czy ?klasami?, jak te? pomi?dzy poszczególnymi narodami, pa?stwami, wreszcie systemami politycznymi, czy te? ca?ymi tak zwanymi ?wiatami. Ów g??boki i wieloraki nurt, u podstaw którego ?wiadomo?? wspó?czesnych ludzi postawi?a sprawiedliwo??, ?wiadczy o etycznym charakterze owych napi?? i zmaga?, które przenikaj? ?wiat.
Ko?ció? dzieli z lud?mi naszych czasów owo g??bokie, gor?ce pragnienie ?ycia pod ka?dym wzgl?dem sprawiedliwego. Nie przestaje te? poddawa? uwadze licznych aspektów owej sprawiedliwo?ci, o jak? chodzi w ?yciu ludzi i spo?ecze?stw. ?wiadczy o tym tak bardzo rozbudowana na przestrzeni ostatniego wieku dziedzina katolickiej nauki spo?ecznej. W ?lad za nauczaniem idzie wychowywanie, czyli kszta?towanie ludzkich sumie? w duchu sprawiedliwo?ci, a tak?e poszczególne inicjatywy, zw?aszcza w dziedzinie apostolstwa ?wieckich, które w tym duchu si? rozwijaj?.
Trudno wszak?e nie zauwa?y?, i? bardzo cz?sto programy, które bior? pocz?tek w idei sprawiedliwo?ci, które maj? s?u?y? jej urzeczywistnieniu we wspó??yciu ludzi, ludzkich grup i spo?ecze?stw, ulegaj? w praktyce wypaczeniu. Chocia? wi?c w dalszym ci?gu na t? sam? ide? sprawiedliwo?ci si? powo?uj?, do?wiadczenie wskazuje na to, ?e nad sprawiedliwo?ci? wzi??y gór? inne negatywne si?y, takie jak zawzi?to??, nienawi?? czy nawet okrucie?stwo. Wówczas ch?? zniszczenia przeciwnika, narzucenia mu ca?kowitej zale?no?ci, ograniczenia jego wolno?ci, staje si? istotnym motywem dzia?ania: jest to sprzeczne z istot? sprawiedliwo?ci, która sama z siebie zmierza do ustalenia równo?ci i prawid?owego podzia?u pomi?dzy partnerami sporu. Ten rodzaj nadu?ycia samej idei sprawiedliwo?ci oraz praktycznego jej wypaczenia ?wiadczy o tym, jak dalekie od sprawiedliwo?ci mo?e sta? si? dzia?anie ludzkie, nawet je?li jest podj?te w imi? sprawiedliwo?ci. Nie na pró?no Chrystus wytyka? swoim s?uchaczom, wiernym nauce Starego Testamentu, ow? postaw?, która wyra?a?a si? w s?owach: ?oko za oko i z?b za z?b? (Mt 5, 38). By?a to ówczesna forma wypaczenia sprawiedliwo?ci. Formy wspó?czesne kszta?tuj? si? na jej przed?u?eniu. Wiadomo przecie?, ?e w imi? motywów rzekomej sprawiedliwo?ci (np. dziejowej czy klasowej) niejednokrotnie niszczy si? drugich, zabija, pozbawia wolno?ci, wyzuwa z elementarnych ludzkich praw. Do?wiadczenie przesz?o?ci i wspó?czesno?ci wskazuje na to, ?e sprawiedliwo?? sama nie wystarcza, ?e - co wi?cej - mo?e doprowadzi? do zaprzeczenia i zniweczenia siebie samej, je?li nie dopu?ci si? do kszta?towania ?ycia ludzkiego w ró?nych jego wymiarach owej g??bszej mocy, jaka jest mi?o??. To przecie? do?wiadczenie dziejowe pozwoli?o, mi?dzy innymi, na sformu?owanie twierdzenia: summum ius - summa iniuria. Twierdzenie to nie deprecjonuje sprawiedliwo?ci, nie pomniejsza znaczenia porz?dku na niej budowanego, wskazuje tylko w innym aspekcie na t? sam? potrzeb? si?gania do g??bszych jeszcze si? ducha, które warunkuj? porz?dek sprawiedliwo?ci.
Maj?c przed oczyma obraz pokolenia, do którego nale?ymy, Ko?ció? podziela niepokój tylu wspó?czesnych ludzi. Musi poza tym niepokoi? upadek wielu podstawowych warto?ci, które stanowi? niew?tpliwe dobro nie tylko chrze?cija?skiej, ale po prostu ludzkiej moralno?ci, kultury moralnej - takich, jak poszanowanie dla ?ycia ludzkiego, i to ju? od chwili pocz?cia, poszanowanie dla ma??e?stwa w jego jedno?ci nierozerwalnej, dla sta?o?ci rodziny. Permisywizm moralny godzi przede wszystkim w t? najczulsz? dziedzin? ?ycia i wspó??ycia ludzi. W parze z tym idzie kryzys prawdy w stosunkach mi?dzyludzkich, brak odpowiedzialno?ci za s?owo, czysto utylitarny stosunek do cz?owieka, zatrata poczucia prawdziwego dobra wspólnego i ?atwo??, z jak? ulega ono alienacji. Wreszcie desakralizacja, która cz?sto przeradza si? w ?dehumanizacj??. Cz?owiek i spo?ecze?stwo, dla którego nic ju? nie jest ??wi?te? - wbrew wszelkim pozorom - ulega moralnej dekadencji.


VII. MI?OSIERDZIE BOGA W POS?ANNICTWIE KO?CIO?A
 

W relacji do takiego obrazu naszego pokolenia, który musi budzi? g??boki niepokój, wracaj? do nas te s?owa, jakie w momencie Wcielenia Syna Bo?ego odezwa?y si? w Maryjnym Magnificat: s?owa mówi?ce o ?mi?osierdziu, które trwa z pokolenia na pokolenie?. Bior?c g??boko do serca wymow? tych natchnionych s?ów, przyk?adaj?c je do w?asnych do?wiadcze? i cierpie? wielkiej rodziny ludzkiej, Ko?ció? naszej epoki musi u?wiadomi? sobie szczególn? i pog??bion? potrzeb? tego, aby w ca?ym swoim pos?annictwie ?wiadczy? o mi?osierdziu Boga, id?c w tym po ?ladach tradycji Starego i Nowego Przymierza, a nade wszystko samego Jezusa Chrystusa i Jego Aposto?ów. Ko?ció? winien dawa? ?wiadectwo mi?osierdziu Boga objawionemu w Chrystusie, w ca?ym Jego mesja?skim pos?annictwie, przede wszystkim wyznaj?c je jako zbawcz? prawd? wiary i ?ycia z wiary, z kolei staraj?c si? wprowadza? je i wciela? w ?ycie zarówno w?asnych wyznawców, jak te? w miar? mo?liwo?ci wszystkich ludzi dobrej woli. Wreszcie Ko?ció? - wyznaj?c mi?osierdzie i nie odst?puj?c od niego w ?yciu - ma prawo i obowi?zek odwo?ywa? si? do mi?osierdzia Bo?ego, wzywaj?c go wobec wszystkich przejawów z?a fizycznego i moralnego, wobec wszystkich zagro?e?, które tak bardzo ci??? nad ca?ym horyzontem ?ycia wspó?czesnej ludzko?ci.
 
13. KO?CIÓ? WYZNAJE MI?OSIERDZIE BOGA I G?OSI JE
 
Mi?osierdzie Bo?e winien Ko?ció? wyznawa? i g?osi? je w ca?ej prawdzie tego, co mówi nam o nim Objawienie. W poprzednich fragmentach niniejszego tekstu stara?em si? zarysowa? przynajmniej zr?by tej prawdy, która znajduje tak bogaty wyraz w ca?ym Pi?mie ?wi?tym oraz ?wi?tej Tradycji. W codziennym ?yciu Ko?cio?a rozbrzmiewa jakby nieustaj?ce echo tej wyra?onej w Biblii prawdy o mi?osierdziu Boga poprzez liczne czytania ?wi?tej liturgii. Autentyczny zmys? wiary Ludu Bo?ego idzie za tym, jak ?wiadcz? liczne przejawy pobo?no?ci osobistej i spo?ecznej. Trudno by?oby z pewno?ci? wyliczy? i zebra? wszystkie te przejawy, gdy? najwi?ksza ich cz??? znajduje swój ?ywy zapis w ukryciu ludzkich serc i sumie?. Je?li niektórzy teologowie twierdz?, ?e mi?osierdzie jest najwi?kszym w?ród przymiotów i doskona?o?ci samego Boga, to Biblia, Tradycja i ca?e ?ycie z wiary Ludu Bo?ego, dostarcza z pewno?ci? swoistego pokrycia dla tego twierdzenia. Nie chodzi tutaj o doskona?o?? samej niezg??bionej istoty Boga w tajemnicy samego Bóstwa, ale o doskona?o?? i przymiot, w którym cz?owiek z ca?? wewn?trzn? prawd? swej egzystencji szczególnie blisko i szczególnie cz?sto spotyka si? z ?ywym Bogiem. Stosownie do owych s?ów, jakie Chrystus wypowiedzia? do Filipa (por. J 14, 9 n.), ?widzenie Ojca? - ?widzenie? Boga przez wiar? - znajduje w spotkaniu w?a?nie z Jego mi?osierdziem jaki? szczególny moment wewn?trznej prostoty i prawdy. Jest ona podobna do tej prostoty i prawdy, jak? znajdujemy w przypowie?ci o synu marnotrawnym.
?Kto Mnie zobaczy?, zobaczy? tak?e i Ojca? (tam?e). Ko?ció? wyznaje mi?osierdzie Boga samego, Ko?ció? nim ?yje w swoim rozleg?ym do?wiadczeniu wiary, a tak?e i w swoim nauczaniu - wpatruj?c si? wci?? w Chrystusa, koncentruj?c si? na Nim, na Jego ?yciu i Ewangelii, na Jego krzy?u i zmartwychwstaniu, na ca?ej Jego tajemnicy. Wszystko, co sk?ada si? na ?widzenie? Chrystusa w ?ywej wierze i nauczaniu Ko?cio?a, przybli?a nas do ?widzenia Ojca? w ?wi?to?ci Jego mi?osierdzia. W sposób szczególny zdaje si? Ko?ció? wyznawa? mi?osierdzie Boga i oddawa? mu cze??, zwracaj?c si? do Chrystusowego Serca; w?a?nie bowiem zbli?enie do Chrystusa w tajemnicy Jego Serca pozwala nam zatrzyma? si? w tym niejako centralnym a zarazem po ludzku naj?atwiej dost?pnym punkcie objawiania mi?osiernej mi?o?ci Ojca, które stanowi?o centraln? tre?? mesja?skiego pos?annictwa Syna Cz?owieczego.
Ko?ció? ?yje swoim autentycznym ?yciem, kiedy wyznaje i g?osi mi?osierdzie - najwspanialszy przymiot Stwórcy i Odkupiciela - i kiedy ludzi przybli?a do Zbawicielowych zdrojów mi?osierdzia, których jest dyspozytariuszem i szafarzem. Ogromne znaczenie ma w tej dziedzinie sta?e rozwa?anie s?owa Bo?ego, a nade wszystko ?wiadome i dojrza?e uczestnictwo w Eucharystii oraz w sakramencie pokuty i pojednania. Eucharystia przybli?a nas zawsze do tej mi?o?ci, która jest pot??niejsza ni? ?mier?; ilekro? bowiem spo?ywamy ten chleb albo pijemy kielich, nie tylko g?osimy ?mier? Odkupiciela, ale tak?e wspominamy Jego zmartwychwstanie i oczekujemy Jego przyj?cia w chwale (por. 1 Kor 11, 26; aklamacja w Mszale Rzymskim). Sam obrz?d eucharystyczny, sprawowany na pami?tk? Tego, który w swym mesja?skim pos?annictwie objawi? nam swego Ojca przez s?owo i krzy?, ?wiadczy o tej niewyczerpalnej mi?o?ci, moc? której pragnie On stale ??czy? si? z nami i jednoczy?, wychodz?c na spotkanie wszystkich ludzkich serc. Drog? za? do tego spotkania i zjednoczenia toruje ka?demu -- nawet wówczas, gdy ci??? na nim wielkie winy - sakrament pokuty i pojednania. W sakramencie tym ka?dy cz?owiek mo?e w sposób szczególny do?wiadczy? mi?osierdzia, czyli tej mi?o?ci, która jest pot??niejsza ni? grzech. By?a ju? o tym mowa w Encyklice Redemptor hominis, chyba jednak?e wypadnie jeszcze osobno powróci? do tego podstawowego tematu.
W?a?nie dlatego, ?e w ?wiecie, który Bóg tak umi?owa?, ??e Syna swego Jednorodzonego da?? (J 3,16), istnieje grzech, Bóg, który ?jest mi?o?ci?? (1 J 4, 16), nie mo?e objawia? si? inaczej ni? jako mi?osierdzie. Mi?osierdzie odpowiada nie tylko najg??bszej prawdzie owej mi?o?ci, jak? jest Bóg (i która jest Bogiem), ale tak?e ca?ej wewn?trznej prawdzie cz?owieka i ?wiata, który jest jego doczesn? ojczyzn?.
Mi?osierdzie samo w sobie, jako doskona?o?? niesko?czonego Boga, jest równie? niesko?czone. Niesko?czona wi?c i niewyczerpana jest te? gotowo?? Ojca w przyjmowaniu synów marnotrawnych wracaj?cych do Jego domu. Niesko?czona jest gotowo?? i moc przebaczania, maj?c swe sta?e pokrycie w niewys?owionej warto?ci ofiary Syna. ?aden grzech ludzki nie przewy?sza tej mocy ani jej nie ogranicza. Ograniczy? j? mo?e tylko od strony cz?owieka brak dobrej woli, brak gotowo?ci nawrócenia, czyli pokuty, trwanie w oporze i sprzeciwie wobec ?aski i prawdy, a zw?aszcza wobec ?wiadectwa krzy?a i zmartwychwstania Chrystusowego.
I dlatego te? Ko?ció? wyznaje i g?osi nawrócenie. Nawrócenie do Boga zawsze polega na odkrywaniu mi?osierdzia, czyli owej mi?o?ci, która cierpliwa jest i ?askawa (por. 1 Kor 13, 4) na miar? Stwórcy i Ojca - mi?o?ci, której ?Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa? (2 Kor 1, 3) jest wierny a? do ostatecznych konsekwencji w dziejach przymierza z cz?owiekiem: a? do krzy?a - czyli do ?mierci i zmartwychwstania swojego Syna. Nawrócenie do Boga jest zawsze owocem ?odnalezienia? tego Ojca, który bogaty jest w mi?osierdzie.
Prawdziwe poznanie Boga mi?osierdzia, Boga mi?o?ci ?askawej, jest sta?ym i niewyczerpalnym ?ród?em nawrócenia, nie tylko jako dora?nego aktu wewn?trznego, ale jako sta?ego usposobienia, jako stanu duszy. Ci, którzy w taki sposób poznaj? Boga, w taki sposób Go ?widz??, nie mog? ?y? inaczej, jak stale si? do Niego nawracaj?c. ?yj? wi?c in statu conversionis ten stan wyznacza najg??bszy nurt pielgrzymowania ka?dego cz?owieka na ziemi in statu viatoris. Jak wida?, Ko?ció? wyznaje mi?osierdzie Boga objawione w Chrystusie ukrzy?owanym i zmartwychwsta?ym nie tylko s?owem swego nauczania, ale nade wszystko najg??bszym pulsem ?ycia ca?ego Ludu Bo?ego. A przez to ?wiadectwo ?ycia Ko?ció? spe?nia w?a?ciwe Ludowi Bo?emu pos?annictwo, które jest uczestnictwem i poniek?d kontynuacj? mesja?skiego pos?annictwa samego Chrystusa.
Ko?ció? wspó?czesny ma g??bok? ?wiadomo?? tego, ?e tylko w oparciu o mi?osierdzie Boga samego b?dzie móg? spe?ni? te zadania, które wynikaj? z nauki Soboru Watyka?skiego II, a nade wszystko zadania ekumeniczne maj?ce na celu zjednoczenie wszystkich wyznawców Chrystusa. Podejmuj?c wielorakie starania w tym kierunku, Ko?ció? wyznaje z ca?? pokor?, ?e tylko ta mi?o??, która jest wi?ksza od s?abo?ci ludzkich podzia?ów, mo?e ostatecznie sprawi? ow? jedno??, o któr? sam Chrystus modli? si? do Ojca i o któr? nie przestaje prosi? za nas ?w b?aganiach, których nie mo?na wyrazi? s?owami ' (Rz 8, 26).
 
14. KO?CIÓ? STARA SI? CZYNI? MI?OSIERDZIE
 
Jezus Chrystus ukaza?, ?e cz?owiek nie tylko do?wiadcza i ?dost?puje? mi?osierdzia Boga samego, ale tak?e jest powo?any do tego, a?eby sam ?czyni?? mi?osierdzie drugim: ?B?ogos?awieni mi?osierni, albowiem oni mi?osierdzia dost?pi?? (Mt 5, 7). Ko?ció? znajduje w tych s?owach wezwanie do czynu i stara si? ?czyni? mi?osierdzie?. Je?li wszystkie b?ogos?awie?stwa z kazania na górze wskazuj? drog? nawrócenia, przemiany ?ycia, tek b?ogos?awie?stwo mi?osiernych jest pod tym wzgl?dem szczególnie wymowne. Cz?owiek dociera do mi?osiernej mi?o?ci Boga, do Jego mi?osierdzia o tyle, o ile sam przemienia si? wewn?trznie w duchu podobnej mi?o?ci w stosunku do bli?nich.
Ten najistotniej ewangeliczny proces nie jest tylko jednorazowym prze?omem duchowym, ale ca?ym stylem ?ycia, istotn? w?a?ciwo?ci? chrze?cija?skiego powo?ania. Polega ono na sta?ym odkrywaniu i wytrwa?ym, pomimo wszystkich trudno?ci natury psychologicznej czy spo?ecznej, urzeczywistnianiu mi?o?ci jako si?y jednocz?cej i d?wigaj?cej zarazem: mi?o?ci mi?osiernej, która jest ze swojej istoty mi?o?ci? twórcz?. Mi?o?? mi?osierna we wzajemnych stosunkach ludzi nigdy nie pozostaje aktem czy te? procesem jednostronnym. Nawet w wypadkach, w których wszystko zdawa?oby si? wskazywa? na to, ?e jedna strona tylko obdarowuje, daje - a druga tylko otrzymuje, bierze - (jak np. w wypadku lekarza, który leczy, nauczyciela, który uczy, rodziców, którzy utrzymuj? i wychowuj? swoje dzieci, ofiarodawcy, który ?wiadczy potrzebuj?cym), w istocie rzeczy zawsze równie? i ta pierwsza strona jest obdarowywana. A w ka?dym razie tak?e i ten, który daje, mo?e bez trudu odnale?? siebie w pozycji tego, który otrzymuje, który zostaje obdarowany, który doznaje mi?o?ci mi?osiernej, owszem, doznaje mi?osierdzia.
Tutaj Chrystus ukrzy?owany jest dla nas najwy?szym wzorem, natchnieniem, wezwaniem. W oparciu o ten przejmuj?cy wzór mo?emy z ca?? pokor? okazywa? mi?osierdzie drugim wiedz?c, ?e on przyjmuje je jako okazane sobie samemu (por. Mt 25, ;4-40). W oparciu o ten wzór musimy te? stale oczyszcza? wszelkie nasze dzia?ania i wszelkie intencje dzia?a?, w których mi?osierdzie bywa rozumiane i praktykowane w sposób jednostronny: jako dobro czynione drugim. Tylko wówczas bowiem jest ono na prawd? aktem mi?o?ci mi?osiernej, gdy ?wiadcz?c je, ?ywimy g??bokie poczucie, i? równocze?nie go doznajemy ze strony tych, którzy je od nas przyjmuj?. Je?li tej dwustronno?ci, tej wzajemno?ci brak, wówczas czyny nasze nie s? jeszcze prawdziwymi aktami mi?osierdzia. Wówczas nie dokona?o si? jeszcze w pe?ni to nawrócenie, którego drog? ukaza? nam Chrystus swoim s?owem i przyk?adem a? po krzy?; wówczas te? nie uczestniczymy jeszcze ca?kowicie we wspania?ym ?ródle mi?o?ci mi?osiernej, które zosta?o nam przez Niego objawione.
Tak wi?c droga, jak? ukaza? nam Chrystus w kazaniu na górze poprzez b?ogos?awie?stwo mi?osiernych, jest o wiele bogatsza od tego, co nieraz w obiegowych s?dach ludzkich s?yszymy na temat mi?osierdzia. S?dy te uznaj? mi?osierdzie jako akt czy proces jednostronny, który zak?ada i pozostawia dystans pomi?dzy czyni?cym je a doznaj?cym go, pomi?dzy dobroczy?c? a dobro-biorc?. I st?d d??enie i ??danie, a?eby stosunki mi?dzyludzkie i spo?eczne wyzwala? od mi?osierdzia, a opiera? na samej sprawiedliwo?ci. Jednak?e owe s?dy o mi?osierdziu nie dostrzegaj? tego podstawowego zwi?zku pomi?dzy mi?osierdziem a sprawiedliwo?ci?, o jakim mówi ca?a tradycja biblijna, a nade wszystko mesja?skie pos?annictwo Jezusa Chrystusa. Autentyczne mi?osierdzie jest jakby g??bszym ?ród?em sprawiedliwo?ci. Je?li ta ostatnia sama z siebie zdolna jest tylko rozs?dza? pomi?dzy lud?mi, rozdzielaj?c w?ród nich przedmiotowe dobra s?uszn? miar?, to natomiast mi?o??, i tylko mi?o?? (tak?e owa ?askawa mi?o??, któr? nazywamy ?mi?osierdziem ') zdolna jest przywraca? cz?owieka samemu cz?owiekowi.
Autentycznie chrze?cija?skie mi?osierdzie jest zarazem jakby doskonalszym wcieleniem ?zrównania? pomi?dzy lud?mi, a wi?c tak?e i doskonalszym wcieleniem sprawiedliwo?ci, o ile ta w swoich granicach d??y równie? do takiego zrównania. Jednak?e ?zrównanie? przez sprawiedliwo?? zatrzymuje si? w kr?gu dóbr przedmiotowych zwi?zanych z cz?owiekiem, podczas gdy mi?o?? i mi?osierdzie sprawiaj?, i? ludzie spotykaj? si? ze sob? w samym tym dobru, jakim jest cz?owiek z w?a?ciw? mu godno?ci?. Równocze?nie ?zrównanie? ludzi przez mi?o?? ??askaw? i cierpliw?? (por. 1 Kor 13, 4) nie stanowi zatarcia ró?nic: ten, kto daje - daje tym bardziej, gdy równocze?nie czuje si? obdarowany przez tego, kto przyjmuje jego dar; ten za?, kto umie przyj?? ze ?wiadomo?ci?, ?e i on równie? przyjmuj?c, ?wiadczy dobro, ze swej strony s?u?y wielkiej sprawie godno?ci osoby, która najg??biej mo?e jednoczy? ludzi pomi?dzy sob?.
Tak wi?c mi?osierdzie staje si? nieodzownym czynnikiem kszta?tuj?cym stosunki wzajemne pomi?dzy lud?mi w duchu najg??bszego poszanowania wszystkiego, co ludzkie oraz wzajemnego braterstwa. Nie sposób osi?gn?? takiej wi?zi pomi?dzy lud?mi, je?li te stosunki wymierzymy tylko miar? samej sprawiedliwo?ci. Musi ona w ka?dym zasi?gu mi?dzyludzkich stosunków doznawa? jakby dog??bnej ?korekty? ze strony owej mi?o?ci, która jak g?osi ?w. Pawe? - jest ??askawa? i ?cierpliwa?, czyli innymi s?owy: nosi znamiona mi?o?ci mi?osiernej, tak istotne dla Ewangelii i chrze?cija?stwa. Przypomnijmy jeszcze, ?e owa mi?osierna mi?o?? oznacza tak?e t? serdeczn? tkliwo?? i czu?o??, która tak wyrazi?cie przemawia do nas ze s?ów przypowie?ci o synu marnotrawnym (por. ?k 15,11-32), a szczególnie o owcy czy o drachmie zagubionej (por. ?k 15,1-10). I dlatego te? owa mi?o?? mi?osierna jest szczególnie nieodzowna w stosunkach pomi?dzy najbli?szymi, pomi?dzy ma??onkami, pomi?dzy rodzicami i dzie?mi, pomi?dzy przyjació?mi, jest nieodzowna w wychowaniu i duszpasterstwie.
Jednak?e zasi?g jej tutaj si? nie ko?czy. Je?li Pawe? VI wielokrotnie wskazywa? na ?cywilizacj? mi?o?ci?12 jako na cel, do którego winny zmierza? wszelkie wysi?ki w dziedzinie spo?ecznej i kulturalnej, a tak?e ekonomicznej i politycznej, to wypada z kolei powiedzie?, ?e osi?gni?cie tego celu nigdy nie b?dzie mo?liwe, je?eli w naszych koncepcjach i realizacjach dotycz?cych tych rozleg?ych i z?o?onych dziedzin ludzkiego wspó??ycia b?dziemy si? zatrzymywa? przy zasadzie ?oko za oko i z?b za z?b? (Mt 5, 38), a nie postaramy si? jej zasadniczo przetworzy? i uzupe?ni? innym duchem. W tym kierunku prowadzi nas te? niew?tpliwie Sobór Watyka?ski II, gdy tyle razy mówi?c o potrzebie tworzenia ?wiata ?bardziej ludzkiego?13 - misj? Ko?cio?a w ?wiecie wspó?czesnym upatruje w?a?nie w realizacji tego zadania. Ów ludzki ?wiat nie mo?e stawa? si? bardziej ludzkim, je?li nie wprowadzimy w wieloraki zakres stosunków mi?dzyludzkich, a tak?e stosunków spo?ecznych, wraz ze sprawiedliwo?ci?, owej ?mi?o?ci mi?osiernej?, która stanowi mesja?skie or?dzie Ewangelii.
Ów ludzki ?wiat mo?e stawa? si? ?bardziej ludzkim? tylko wówczas, gdy we wzajemne stosunki, które kszta?tuj? jego moralne oblicze, wprowadzimy moment przebaczenia, tak istotny dla Ewangelii. Przebaczenie ?wiadczy o tym, ?e w ?wiecie jest obecna mi?o?? pot??niejsza ni? grzech. Przebaczenie te? stanowi podstawowy warunek pojednania - nie tylko w stosunku Boga do cz?owieka, ale tak?e w stosunkach wzajemnych pomi?dzy lud?mi. ?wiat, z którego wyeliminujemy przebaczenie, mo?e by? tylko ?wiatem zimnej, bezwzgl?dnej sprawiedliwo?ci, w imi? której ka?dy b?dzie dochodzi? swych praw w stosunku do drugiego, a drzemi?ce w cz?owieku egoizmy ró?nego gatunku mog? albo zamieni? ?ycie i wspó??ycie ludzi w system ucisku s?abszych przez silniejszych, albo te? w aren? nieustannej walki jednych przeciw drugim.
Dlatego te? Ko?ció? za swój naczelny obowi?zek na ka?dym, a zw?aszcza na wspó?czesnym etapie dziejów, musi uzna? g?oszenie i wprowadzenie w ?ycie tajemnicy mi?osierdzia objawionej do ko?ca w Jezusie Chrystusie. Tajemnica ta stanowi nie tylko dla samego Ko?cio?a jako wspólnoty wierz?cych, ale tak?e poniek?d dla wszystkich ludzi, ?ród?o ?ycia innego ni? to, jakie mo?e zbudowa? cz?owiek pozostawiony samym si?om dzia?aj?cej w nim trojakiej po??dliwo?ci (por. I J 2,16). To w imi? tej w?a?nie tajemnicy Chrystus uczy nas stale przebaczenia. Ile razy powtarzamy s?owa tej modlitwy, której On sam nas nauczy?, prosimy ?odpu?? nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom, tym, którzy przeciw nam zawinili (Mt 6,12). Trudno wr?cz wypowiedzie?, jak g??bokie jest znaczenie postawy, któr? te s?owa wyra?aj? sob? i kszta?tuj?. Ile one mówi? ka?demu cz?owiekowi o drugim cz?owieku, a zarazem i o nim samym! ?wiadomo??, ?e jeste?my zwykle wzajemnie wobec siebie d?u?nikami, idzie w parze z wezwaniem do tej braterskiej solidarno?ci, której ?w. Pawe? da? wyraz w zwi?z?ym wezwaniu: ?Jeden drugiego brzemiona no?cie? (Ga 6, 2). Jaka? w tym zawiera si? lekcja pokory wobec cz?owieka - równocze?nie bli?niego i siebie samego - jaka? szko?a dobrej woli wspó??ycia na ka?dy dzie? i w ró?nych warunkach naszego bytowania! Gdyby?my odrzucili t? lekcj? - có? pozosta?oby z jakiegokolwiek ?humanistycznego? programu ?ycia i wychowania?
Chrystus tak bardzo nalega na konieczno?? przebaczania drugiemu, ?e Piotrowi pytaj?cemu, do ilu razy winien jest przebaczy? bli?niemu, wskazuje symboliczn? cyfr?: ?siedemdziesi?t siedem razy? (Mt 18, 22), chc?c przez to powiedzie?, ?e powinien umie? przebacza? ka?demu za ka?dym razem. Oczywi?cie, ?e to tak szczodrze wymagane przebaczenie nie niweczy obiektywnych wymaga? sprawiedliwo?ci. W?a?ciwie rozumiana sprawiedliwo?? stanowi poniek?d cel przebaczenia. W ?adnym miejscu or?dzia ewangelicznego ani przebaczenie, ani te? mi?osierdzie jako jego ?ród?o, nie oznacza pob?a?liwo?ci wobec z?a, wobec zgorszenia, wobec krzywdy czy zniewagi wyrz?dzonej. W ka?dym wypadku naprawienie tego z?a, naprawienie zgorszenia, wyrównanie krzywdy, zado??uczynienie za zniewag?, jest warunkiem przebaczenia.
Tak wi?c podstawowa struktura sprawiedliwo?ci wkracza zawsze na obszar mi?osierdzia. To ostatnie posiada jednak?e moc wype?nienia sprawiedliwo?ci now? tre?ci?. Tre?? ta najpro?ciej i najpe?niej uwydatnia si? w przebaczeniu. Ono bowiem ukazuje, i? poza ca?ym procesem ?wyrównawczym? czy te? ?rozejmowym?, który w?a?ciwy jest dla samej sprawiedliwo?ci, dochodzi do g?osu mi?o??, czyli afirmacja cz?owieka. Spe?nienie za? warunków sprawiedliwo?ci jest nade wszystko nieodzowne, a?eby ta mi?o?? mog?a niejako ods?oni? swoje oblicze. Tak jak na to ju? zwracali?my uwag? przy analizie przypowie?ci o synu marnotrawnym, ten, kto przebacza, i ten, który dost?puje przebaczenia, spotykaj? si? z sob? w jednym zasadniczym punkcie: tym punktem jest godno??, czyli istotna warto?? cz?owieka, która nie mo?e by? zagubiona, której potwierdzenie czy odnalezienie stanowi te? ?ród?o najwi?kszej rado?ci (por. ?k 15, 32).
Ko?ció? przeto s?usznie uwa?a za swoj? powinno??, za powinno?? swojego pos?annictwa, strzec prawdziwo?ci przebaczenia w ?yciu i post?powaniu, w wychowaniu i duszpasterstwie. Strze?e za? nie inaczej, jak strzeg?c tego ?ród?a - czyli tajemnicy mi?osierdzia Boga samego objawionej w Jezusie Chrystusie.
U podstaw pos?annictwa Ko?cio?a w tych wszystkich dziedzinach, o jakich mówi? tak liczne wskazania ostatniego Soboru oraz ca?e wielowiekowe do?wiadczenie apostolstwa, znajduje si? nie co innego, jak tylko owo czerpanie ze zdrojów zbawienia (por. Iz 12, 3), które wyznacza wielorakie kierunki pos?annictwa Ko?cio?a w ?yciu poszczególnych chrze?cijan, poszczególnych wspólnot, a tak?e ca?ej wielkiej spo?eczno?ci Ludu Bo?ego. Nie mo?e ono by? spe?niane inaczej, jak tylko w duchu tego ubóstwa, do jakiego wezwa? nas Pan swoim s?owem i przyk?adem: ?Darmo otrzymali?cie, darmo dawajcie? (Mt 10, e), aby na tych wszystkich drogach ?ycia i pos?ugiwania Ko?cio?a, poprzez ewangeliczne ubóstwo s?ug i szafarzy oraz ca?ego ludu, który daje ?wiadectwo ?wielkim dzie?om? swojego Pana, objawi? si? tym bardziej Bóg ?bogaty w mi?osierdzie?.


VIII. MODLITWA KO?CIO?A NASZYCH CZASÓW

15. KO?CIÓ? ODWO?UJE SI? DO MI?OSIERDZIA BO?EGO
 
Ko?ció? g?osi prawd? o mi?osierdziu Boga objawion? w ukrzy?owanym i zmartwychwsta?ym Chrystusie i wyznaje j? na ró?ne sposoby. Ko?ció? stara si? równie? czyni? mi?osierdzie ludziom przez ludzi, widz?c w tym nieodzowny warunek zabiegów o lepszy, ?bardziej ludzki? ?wiat dnia dzisiejszego i jutrzejszego. Jednak?e w ?adnym czasie, w ?adnym okresie dziejów - a zw?aszcza w okresie tak prze?omowym jak nasz - Ko?ció? nie mo?e zapomnie? o modlitwie, która jest wo?aniem o mi?osierdzie Boga wobec wielorakiego z?a, jakie ci??y nad ludzko?ci?, i jakie jej zagra?a. To w?a?nie jest podstawowym prawem i zarazem powinno?ci? Ko?cio?a w Jezusie Chrystusie. Jest ono prawem i powinno?ci? Ko?cio?a wobec Boga, a zarazem w stosunku do ludzi. Im bardziej ?wiadomo?? ludzka, ulegaj?c sekularyzacji, traci poczucie sensu samego s?owa ?mi?osierdzie? - im bardziej, oddalaj?c si? od Boga, oddala si? od tajemnicy mi?osierdzia - tym bardziej Ko?ció? ma prawo i obowi?zek odwo?ywa? si? do Boga mi?osierdzia ?wo?aniem wielkim? (por. Hbr 5, 7). Takim ?wielkim wo?aniem? winno by? wo?anie Ko?cio?a naszych czasów do Boga o mi?osierdzie, którego pewno?? g?osi on i wyznaje w Chrystusie ukrzy?owanym i zmartwychwsta?ym - czyli w tajemnicy paschalnej. Tajemnica ta niesie w sobie najpe?niejsze objawienie mi?osierdzia - czyli tej mi?o?ci, która jest pot??niejsza od ?mierci, pot??niejsza od grzechu i z?a ka?dego - mi?o?ci, która d?wiga cz?owieka z najg??bszych upadków i wyzwala z najwi?kszych zagro?e?.
Cz?owiek wspó?czesny czuje te zagro?enia. To, co powy?ej zosta?o powiedziane na ten temat, jest tylko skromnym zarysem. Cz?owiek wspó?czesny pyta nieraz z g??bokim niepokojem o rozwi?zanie straszliwych napi??, które spi?trzy?y si? w ?wiecie i zaleg?y pomi?dzy lud?mi. A je?li nieraz nie odwa?a si? ju? wypowiedzie? tego s?owa ?mi?osierdzie? albo nie znajduje dla niego pokrycia w swojej ?wiadomo?ci, wypranej z tre?ci religijnej, to tym bardziej trzeba, a?eby Ko?ció? wypowiedzia? to s?owo w imieniu nie tylko w?asnym, ale tak?e w imieniu wszystkich ludzi wspó?czesnych.
I st?d te? trzeba, a?eby wszystko to, co zosta?o powiedziane w tym dokumencie na temat mi?osierdzia, zamieni?o si? i zamienia?o si? stale w ?arliw? modlitw?: w wo?anie o mi?osierdzie na miar? potrzeb i zagro?e? cz?owieka w ?wiecie wspó?czesnym. To wo?anie niech b?dzie wype?nione ca?? t? prawd? o mi?osierdziu, jaka znalaz?a tak bogaty wyraz w Pi?mie ?wi?tym, Tradycji i autentycznym ?yciu z wiary tylu pokole? Ludu Bo?ego. Odwo?ujmy si? w nim tak jak prorocy do Boga, który nie mo?e ?brzydzi? si? tym, co stworzy?? (por. Mdr 11, 24; Ps 145 [144], 9; Rdz 1, 31), do Boga, który jest wierny sobie samemu, swemu ojcostwu i swojej mi?o?ci. I tak jak prorocy, odwo?ujmy si? do tej mi?o?ci, która ma cechy macierzy?skie - i na podobie?stwo matki idzie za ka?dym dzieckiem, za ka?d? zb??kan? owc?, cho?by tych zb??ka? by?o miliony, cho?by nieprawo?? przewa?a?a w ?wiecie nad uczciwo?ci?, cho?by ludzko?? zas?ugiwa?a za swoje grzechy na jaki? wspó?czesny ?potop?, tak jak kiedy? zas?u?y?o na? pokolenie Noego. Odwo?ujmy si? wi?c do takiej ojcowskiej mi?o?ci, jak? objawi? nam Chrystus w swym mesja?skim pos?annictwie, która znalaz?a swój ostateczny wyraz w Jego krzy?u, w Jego m?ce i zmartwychwstaniu! Odwo?ujmy si? do Boga przez Chrystusa, pami?tni owych s?ów z Maryjnego Magnificat, które og?osi?y ?mi?osierdzie z pokolenia na pokolenie?! Wo?ajmy o mi?osierdzie Boga samego dla wspó?czesnego pokolenia! Niech Ko?ció?, który na podobie?stwo Maryi stara si? by? równie? matk? ludzi w Bogu, wypowie w tej modlitwie ca?? macierzy?sk? trosk?, a zarazem t? ufn? mi?o??, z której rodzi si? najgor?tsza potrzeba modlitwy.
Wo?amy przecie? kieruj?c si? t? wiar?, nadziej? i mi?o?ci?, któr? Chrystus zaszczepi? w naszych sercach. Jest to równocze?nie mi?o?? do Boga, którego cz?owiek wspó?czesny nieraz tak bardzo oddali? od siebie, uczyni? sobie obcym, g?osz?c na ró?ne sposoby, ?e jest mu ?niepotrzebny?. Jest to wi?c mi?o?? do Boga, którego obraz?-odepchni?cie przez cz?owieka wspó?czesnego czujemy g??boko, gotowi wo?a? wraz z Chrystusem na krzy?u: ?Ojcze, przebacz im, bo nie wiedz?, co czyni?? (?k 23, 34). I jest to równocze?nie mi?o?? do ludzi, do wszystkich ludzi bez wyj?tku i bez ?adnego podzia?u: bez ró?nicy ras, kultur, j?zyków, ?wiatopogl?dów. Bez podzia?u na przyjació? i wrogów. Jest to mi?o?? do ludzi - i pragnienie wszelkiego prawdziwego dobra dla ka?dego z nich i dla ludzkiej wspólnoty, dla ka?dej rodziny, narodu, dla ka?dej grupy spo?ecznej, dla m?odzie?y, doros?ych i rodziców, dla starych i chorych - dla wszystkich bez wyj?tku. Jest to mi?o??, czyli troska o to, a?eby zabezpieczy? wszelkie prawdziwe dobro ka?dego, a uchyli? i odsun?? wszelkie z?o.
I je?li ktokolwiek ze wspó?czesnych nie podziela tej wiary i nadziei, która ka?e mi jako s?udze Chrystusa i szafarzowi tajemnic Bo?ych (por. 1 Kor 4,1) wo?a? w tej godzinie dziejów o mi?osierdzie Boga samego dla ludzko?ci, to niech zrozumie bodaj motyw owej troski podyktowanej mi?o?ci? cz?owieka i wszystkiego, co ludzkie, a co w odczuciu tak bardzo wielu wspó?czesnych jest zagro?one wielkim niebezpiecze?stwem. Ta sama tajemnica Chrystusa, która ods?aniaj?c przed nami wielkie powo?anie cz?owieka kaza?a proklamowa? w Encyklice Redemptor hominis jego niezwyk?? godno??, ka?e równocze?nie g?osi? mi?osierdzie jako mi?osiern? mi?o?? Boga, objawion? w tajemnicy Chrystusa. I ka?e te? do tego mi?osierdzia odwo?ywa? si?, wzywa? go na naszym trudnym i prze?omowym etapie dziejów Ko?cio?a i ?wiata, kiedy zbli?amy si? do ko?ca drugiego Tysi?clecia.
W imi? Jezusa Chrystusa ukrzy?owanego i zmartwychwsta?ego, w duchu Jego mesja?skiego pos?annictwa, które trwa w dziejach ludzko?ci, podnosimy nasz g?os i b?agamy, aby raz jeszcze na tym etapie dziejów objawi?a si? owa Mi?o??, która jest w Ojcu, aby za spraw? Syna i Ducha ?wi?tego okaza?a si? obecn? w naszym wspó?czesnym ?wiecie i pot??niejsz? ni? z?o: pot??niejsz? ni? grzech i ?mier?. B?agamy za po?rednictwem Tej, która nie przestaje g?osi? ?mi?osierdzia z pokolenia na pokolenie?, a tak?e tych wszystkich, na których wype?ni?y si? ju? do ko?ca s?owa z kazania na górze: ??B?ogos?awieni mi?osierni, albowiem oni mi?osierdzia dost?pi?? (Mt 5, 7).


*  *  * 


Podejmuj?c wielkie zadanie realizacji Soboru Watyka?skiego II, w którym s?usznie mo?emy upatrywa? jakby nowy etap autorealizacji Ko?cio?a na miar? epoki, w jakiej wypad?o nam ?y?, ten?e Ko?ció? stale musi kierowa? si? pe?n? ?wiadomo?ci?, i? w tym dziele nie wolno mu pod ?adnym warunkiem zatrzyma? si? na sobie samym. Racj? jego bytu jest bowiem objawia? Boga, tego Ojca, który pozwala nam ?widzie?? siebie w Chrystusie (por. J 14, 9). Im wi?kszy za? mo?e by? opór dziejów ludzkich, im wi?ksza obco?? ziemskich cywilizacji, im wi?ksza miara negacji Boga w ludzkim ?wiecie, tym wi?ksza w gruncie rzeczy blisko?? tej tajemnicy, która - ukryta w Bogu przed wiekami - w czasie sta?a si? udzia?em cz?owieka w Jezusie Chrystusie.
Z moim Apostolskim B?ogos?awie?stwem.
 
W Rzymie, u ?w. Piotra, dnia 30 listopada 1980 r., w pierwsz? niedziel? Adwentu, w trzecim roku mojego Pontyfikatu.
 
                                        Jan Pawe? II, papie?
 
 
4 Na okre?lenie mi?osierdzia teksty Ksi?g Starego Testamentu u?ywaj? nade wszystko dwóch wyra?e?, z których ka?de posiada nieco inne zabarwienie tre?ciowe. Wyraz hesed wskazuje na swoist? postaw? ?dobroci?. Je?li taka postawa cechuje dwie osoby wówczas one nie tylko obdarzaj? si? ?yczliwo?ci?, ale s? sobie wierne na zasadzie wewn?trznego zobowi?zania; a wi?c tak?e - ka?da z nich - na zasadzie wierno?ci sobie samej. Je?li hesed oznacza tak?e ??ask?? czy ?mi?o???, to w?a?nie w oparciu o tak? wierno??. Nie zmienia tego okoliczno??, i? samo zobowi?zanie, o jakie chodzi, miewa charakter nie tylko moralny ale i prawny. Kiedy wyra?enie hesed Stary Testament odnosi do Boga, bierze zawsze pod uwag? Przymierze, które On zawar? z Izraelem. Przymierze to od strony Boga by?o darem i ?ask? dla Izraela. Jednak?e w konsekwencji zawarcia Przymierza Bóg zobowi?zywa? si? do jego wype?niania: w ten sposób hesed nabiera? poniek?d tre?ci prawnej. Obowi?zek prawny ze strony Boga ustawa? wówczas, gdy Izrael ?ama? zawarte z Nim Przymierze, gdy nie dotrzymywa? jego warunków. Ale w?a?nie wtedy hesed, przestaj?c by? zobowi?zaniem prawnym, ods?ania? swoje g??bsze oblicze: okazywa? si? tym, czym by? od pocz?tku, to znaczy obdarowuj?c? mi?o?ci? pot??niejsz? ni? zdrada i ?ask? mocniejsz? ni? grzech.
Owa wierno?? wobec ?niegodnej córki Mego ludu? (por. Lm 4, 3. 6) jest ostatecznie ze strony Boga wierno?ci? sobie samemu. Wynika to jasno przede wszystkim z cz?stego u?ywania wyra?enia hesed weemet (= ?aska i wierno??) które mo?na by uwa?a? za swego rodzaju ?hendiadys? (por np. Wj 34, 6; 2 Sm 2, 6;15, 20; Ps 25 [24] 10; 40 [39],11 n.; 85 [84],11;138 (137), 2; Mi 7, 20. ?Nie z waszego powodu to czyni?, Domu Izraela, ale dla ?wi?tego Imienia Mojego...? (Ez 36, 22). I dlatego te? Izrael, ma na sumieniu ?amanie Przymierza, a wi?c nie mo?e mie? pretensji do hesed Boga na zasadzie sprawiedliwo?ci (prawnej), mo?e jednak i powinien nadal ufa? i spodziewa? si? go, gdy? Przymierza jest naprawd? odpowiedzialny za sw? mi?o???. Owocem tej mi?o?ci jest przebaczenie i przywrócenie do ?aski, odbudowanie wewn?trznego Przymierza.
Drugie z wyra?e?, które w s?ownictwie Starego Testamentu s?u?y dla okre?lenia mi?osierdzia bo rahamim. Posiada ono inne ni? hesed zabarwienie. O ile bowiem to poprzednie uwydatnia cechy wierno?ci samemu sobie i ?odpowiedzialno?ci za w?asn? mi?o??? (a wi?c cechy jak gdyby m?skie), o tyle rahamim ju? w swym ?ród?os?owie wskazuje na mi?o?? matczyna (rehem = ?ono matczyne). Z tej najg??bszej pierwotnej blisko?ci, ??czno?ci i wi?zi jaka ??czy matk? z dzieckiem, wynika szczególny do tego? dziecka stosunek, szczególna mi?o??. Mo?na o niej powiedzie?, ?e jest ca?kowicie darmo dana nie zas?u?ona, ?e w tej postaci stanowi ona jak?? wewn?trzn? konieczno??: przymus serca. jest to jakby ?kobieca? odmiana owej m?skiej wierno?ci sobie samemu, o jakiej mówi hesed. Na tym pod?o?u psychologicznym rahamim rodzi ca?? skal? uczu?, a w?ród nich dobro? i tkliwo??, cierpliwo?? 1 wyrozumia?o??, czyli gotowo?? przebaczania.
Takie te? cechy Stary Testament przypisuje Bogu, ilekro?, mówi?c o Nim, pos?uguje si? tym wyra?eniem rahamim. Czytamy u Izajasza: ?Czy? mo?e niewiasta zapomnie? o swym niemowl?ciu, ta która kocha syna swego ?ona? A nawet gdyby ona zapomnia?a, la nie zapomn? o tobie!? (Iz 49,15). Ta mi?o??, wierna i niepokonalna dzi?ki tajemniczej mocy macierzy?stwa, wyra?a si? w pismach starotestamentalnych na ró?ne sposoby, zarówno w ratowaniu od niebezpiecze?stw, zw?aszcza od wrogów jak te? w przebaczaniu grzechów - i to zarówno poszczególnych jednostek, jak ca?ego Izraela wreszcie w gotowo?? spe?nienia obietnicy i nadziei (eschatologicznych), i to pomimo ludzkiej niewierno?ci. Jak czytamy u Ozeasza: ?ulecz? ich niewierno?? i umi?uj? z serca? (Oz 14, 5).
 W s?ownictwie Starego Testamentu znajdujemy jeszcze inne wyra?enia, w ró?ny sposób zwi?zane z t? sam? tre?ci? zasadnicz?, jednak?e te dwa zas?uguj? na szczególn? uwag?. jasno uwydatnia si? ich pierwotny rys antropomorficzny: autorzy ukazuj?c mi?osierdzie Bo?e pos?uguj? si? takimi wyra?eniami, które odpowiadaj? ?wiadomo?ci i do?wiadczeniom wspó?czesnego im cz?owieka. S?ownictwo greckie Septuaginty wykazuje mniejsze bogactwo od hebrajskiego, nie oddaje wi?c wszystkich odcieni znaczeniowych w?a?ciwych dla pierwotnego tekstu. Nale?y liczy? si? jednak z tym, ?e Nowy Testament buduje na tym bogactwie i g??bi, jak? odznacza? si? Stary.
Tak wi?c po Starym Testamencie dziedziczymy - jak gdyby w szczególnej syntezie tylko bogactwo wyra?e?, jakich Ksi?gi te u?ywa?y dla okre?lenia mi?osierdzia Bo?ego, ale zarazem swoist?, oczywi?cie antropomorficzn? ?psychologi?? Boga: przejmuj?cy obraz Jego mi?o?ci, która w spotkaniu ze z?em, a w szczególno?ci z grzechem cz?owieka i ludu, objawia si? jako mi?osierdzie. Na ten obraz mi?osierdzia ?sk?adaj? si?? obok tego, co zawiera w sobie wyra?enie hanan - poj?cie poniek?d ogólniejsze - to co zawiera si? w tre?ci ?hesed? i rahamim. Hanan jest tu poj?ciem szerszym, oznacza bowiem okazywanie ?aski, które wyra?a jakby sta?e usposobienie wielkoduszne, ?yczliwe i ?askawe.
Oprócz tych zasadniczych elementów znaczeniowych na obraz mi?osierdzia w Starym Testamencie sk?ada si? jeszcze i to, o czym mówi s?owo hamal - dos?ownie oznacza ono oszcz?dzanie (pokonanego wroga), ale równie? okazywanie lito?ci i wspó?czucia, a w konsekwencji przebaczanie i darowanie winy. Równie? i s?owo hus wyra?a lito?? i wspó?czucie w sensie nade wszystko uczuciowym. Wyra?enia te rzadziej wyst?puj? w tekstach biblijnych na oznaczenie mi?osierdzia. Na uwag? zas?uguje jeszcze wyra?enie ´emet, które naprzód oznacza ?sta?o??? i ?pewno??? (w Septuagincie: ?prawd??), a z kolei ?wierno??? i w ten sposób wydaje si? ??czy? z tre?ci? znaczeniow? w?a?ciw? dla wyra?enia hesed.
5 5 I w jednym, i w drugim przypadku chodzi o hesed, to znaczy o wierno??, jak? okazuje Bóg swojej w?asnej mi?o?ci do ludu, o wierno?? dla tych przyrzecze?, które w?a?nie w macierzy?stwie Bogarodzicy maj? znale?? swe definitywne spe?nienie (por. ?k l, 49-54).
6 6 ?k 1, 72. O ile równie? i w tym wypadku chodzi o mi?osierdzie w znaczeniu hesed, to natomiast w dalszych s?owach, w których Zachariasz mówi o ?lito?ci serdecznej Boga naszego? wyra?nie dochodzi do g?osu drugie znaczenie: rahamim (t?umaczenie ?aci?skie: viscera nuisericordiae), które upodabnia mi?osierdzie Bo?e bardziej do mi?o?ci macierzy?skiej.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 61 goĹ›ci