ENCYKLIKA - REDEMPTOR HOMINIS
Dokumenty Ko?cio?a - Encykliki - Jan Pawe? II

REDEMPTOR HOMINIS

ENCYKLIKA
OJCA ?WI?TEGO JANA PAW?A II
W KTÓREJ
U POCZ?TKU SWEJ PAPIESKIEJ POS?UGI
ZWRACA SI?
DO CZCIGODNYCH BRACI W BISKUPSTWIE,
DO KAP?ANÓW,
DO RODZIN ZAKONNYCH,
DO DROGICH SYNÓW I CÓREK KO?CIO?A ORAZ
DO WSZYSTKICH LUDZI DOBREJ WOLI
 
 
 
Czcigodni Bracia i Drodzy Synowie,
Pozdrowienie i Apostolskie B?ogos?awie?stwo!

 

I. DZIEDZICTWO
 

1. U KRESU DRUGIEGO TYSI?CLECIA
 
ODKUPICIEL CZ?OWIEKA Jezus Chrystus jest o?rodkiem wszech?wiata i historii. Do Niego zwraca si? moja my?l i moje serce w tej donios?ej godzinie dziejów, w której znajduje si? Ko?ció? i ca?a wielka rodzina wspó?czesnej ludzko?ci. Oto bowiem czas, w którym Bóg w swoich tajemniczych zamiarach powierzy? mi po moim umi?owanym Poprzedniku Janie Pawle I pos?ug? powszechn? zwi?zan? ze Stolic? ?w. Piotra w Rzymie, ogromnie si? ju? przybli?y? do roku dwutysi?cznego. Trudno jeszcze w tej chwili powiedzie?, co b?dzie oznacza? ów rok na zegarze dziejów ludzko?ci, jak? oka?e si? dat? dla poszczególnych ludów i narodów, krajów i kontynentów, cho? zapewne niejedno staramy si? ju? teraz przewidywa?. Dla Ko?cio?a, dla Ludu Bo?ego, który - chocia? nierównomiernie - rozprzestrzeni? si? ju? jednak na ca?? ziemi? a? po jej kra?ce, b?dzie to rok wielkiego Jubileuszu. Zbli?amy si? do daty, która przyjmuj?c wszelkie poprawki wymagane przez ?cis?o?? chronologiczn? - przypomni nam i odnowi w sposób szczególny ?wiadomo?? tej kluczowej prawdy wiary, której da? wyraz ?w. Jan na pocz?tku swej Ewangelii: ?S?owo sta?o si? cia?em i zamieszka?o w?ród nas? (J 1,14), a na innym miejscu: ?Tak bowiem Bóg umi?owa? ?wiat, ?e Syna swego Jednorodzonego da?, aby ka?dy, kto w Niego wierzy, nie zgin??, ale mia? ?ycie wieczne? (J 3,16).
Jeste?my wi?c poniek?d w okresie nowego Adwentu, w okresie oczekiwania. ?Wielokrotnie i na ró?ne sposoby przemawia? niegdy? Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówi? do nas przez Syna? (Hbr 1,1 n.), przez Syna-S?owo, który sta? si? cz?owiekiem i narodzi? si? z Dziewicy. W tym zbawczym wydarzeniu dzieje cz?owieka w Bo?ym planie mi?o?ci osi?gn??y swój zenit. Bóg wszed? w te dzieje, sta? si? - jako cz?owiek - ich podmiotem, jednym z miliardów, a równocze?nie Jedynym! Ukszta?towa? przez swe Wcielenie ten wymiar ludzkiego bytowania, jaki zamierzy? nada? cz?owiekowi od pocz?tku. Ukszta?towa? w sposób definitywny, ostateczny - w sposób Sobie tylko w?a?ciwy, stosowny dla swej odwiecznej Mi?o?ci i Mi?osierdzia, z ca?? Bosk? wolno?ci? - a równocze?nie z t? szczodrobliwo?ci?, która pozwala nam wobec grzechu pierworodnego i wobec ca?ej historii grzechów ludzko?ci, wobec manowców ludzkiego umys?u, woli i serca, powtarza? z podziwem te s?owa: ?O szcz??liwa wino, która? zas?u?y?a mie? takiego i tak pot??nego Odkupiciela!? (hymn Exsultet z Wigilii Wielkanocnej).
 
2. PIERWSZE S?OWA NOWEGO PONTYFIKATU
 
Do tego wi?c Chrystusa-Odkupiciela zwróci?y si? moje my?li i serce w dniu 16 pa?dziernika, gdy po kanonicznie dokonanym wyborze postawiono mi pytanie: ?Czy przyjmujesz??. Odpowiedzia?em wówczas: ?W pos?usze?stwie wiary wobec Chrystusa, mojego Pana, zawierzaj?c Matce Chrystusa i Ko?cio?a - ?wiadom wielkich trudno?ci - przyjmuj??. I dzisiaj t? moj? odpowied? jawnie powtarzam, aby by?a wiadoma wszystkim bez wyj?tku i aby t?umaczy?a, ?e pos?uga, która wraz z przyj?ciem wyboru na Biskupa Rzymu i Nast?pc? Aposto?a Piotra sta?a si? na tej Stolicy moim szczególnym obowi?zkiem, jest zwi?zana z t? w?a?nie pierwsz? i podstawow? prawd? Wcielenia.
Przyj??em równie? te same imiona, jakie wybra? mój umi?owany Poprzednik Jan Pawe? I. Ju? bowiem w dniu 26 sierpnia, kiedy wobec ?wi?tego Kolegium ujawni?, ?e chce si? nazywa? Jan Pawe? - a ta dwoisto?? imienia by?a bez precedensu w historii - dostrzeg?em w tym jakby wymowny znak ?aski na drodze nowego pontyfikatu. A poniewa? pontyfikat ten trwa? tylko 33 dni, wypada mi go nie tylko kontynuowa?, ale niejako podj?? w samym punkcie wyj?cia, o którym ?wiadczy naprzód wybór tych dwu w?a?nie imion. Przyjmuj?c je w ?lad za moim umi?owanym Poprzednikiem, pragn? przez to - mniemam, ?e podobnie jak On - da? wyraz umi?owania dla tego szczególnego dziedzictwa, jakie pozostawili Papie?e Jan XXIII i Pawe? VI, oraz gotowo?ci jego kontynuowania z Bo?? pomoc?.
Poprzez te dwa imiona i dwa pontyfikaty nawi?zuj? ??czno?? z ca?? tradycj? tej ?wi?tej Stolicy, z wszystkimi Poprzednikami w wymiarze tego dwudziestego stulecia i w wymiarze stuleci poprzednich, ??cz?c si? coraz dalszymi jakby etapami z ca?? t? ci?g?o?ci? pos?annictwa i s?u?by, która wyznacza szczególne miejsce Stolicy Piotrowej w Ko?ciele. Jan XXIII i Pawe? VI stanowi? etap, do którego bezpo?rednio pragn? nawi?zywa? - próg, od którego wspólnie poniek?d z Janem Paw?em I zamierzam i?? ku przysz?o?ci, kieruj?c si? tym bezgranicznym zaufaniem oraz pos?usze?stwem wobec Ducha, którego Chrystus Pan obieca? i zes?a? swojemu Ko?cio?owi. Mówi? wszak?e do Aposto?ów w przeddzie? swojej m?ki: ?po?yteczne jest dla was moje odej?cie, bo je?li nie odejd?, Pocieszyciel nie przyjdzie do was, a gdy odejd?, po?l? Go do was? (J 16,7). ?Gdy jednak przyjdzie Pocieszyciel którego Ja wam po?l? od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On b?dzie ?wiadczy? o Mnie. Ale wy te? ?wiadczycie, bo jeste?cie ze Mn? od pocz?tku? (J 15,26 n.). ?Gdy za? przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do ca?ej prawdy. Bo nie b?dzie mówi? od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek s?yszy i oznajmi wam rzeczy przysz?e? (J 16,13).
 
3. W ZAWIERZENIU DUCHOWI PRAWDY I MI?O?CI
 
W g??bokim zawierzeniu Duchowi Prawdy podejmuj? bogate dziedzictwo wspó?czesnych nam pontyfikatów. Jest to za? dziedzictwo g??boko osadzone w tej ?wiadomo?ci Ko?cio?a, której w mierze przedtem nieznanej przys?u?y? si? Sobór Watyka?ski II, zwo?any i zapocz?tkowany przez Jana XXIII, z kolei za? szcz??liwie doprowadzony do ko?ca i wytrwale realizowany przez Paw?a VI, na którego dzia?alno?? mog?em patrze? z bliska, podziwiaj?c Jego g??bok? m?dro?? i odwag?, a równocze?nie wytrwa?o?? i cierpliwo?? w nie?atwym posoborowym okresie pontyfikatu. Jako sternik Piotrowej ?odzi Ko?cio?a zachowa? On opatrzno?ciowy spokój i równowag? nawet w momentach krytycznych, które t? ?odzi? zdawa?y si? wstrz?sa? od wewn?trz, utrzymuj?c niezachwian? ufno?? dla jej spoisto?ci. To bowiem, co poprzez Sobór naszych czasów ?Duch powiedzia? Ko?cio?owi?, co w tym Ko?ciele mówi ?wszystkim Ko?cio?om? (Ap 2,7), nie mo?e - pomimo dora?nych niepokojów - s?u?y? czemu innemu, jak tylko jeszcze dojrzalszej spoisto?ci ca?ego Ludu Bo?ego, ?wiadomego swej zbawczej misji.
T? to w?a?nie wspó?czesn? ?wiadomo?? Ko?cio?a uczyni? Pawe? VI pierwszym tematem swej podstawowej Encykliki zaczynaj?cej si? od s?ów Ecclesiam suam, do której niech mi b?dzie wolno przede wszystkim si? odwo?a? i przede wszystkim nawi?za? w tym pierwszym, niejako inauguracyjnym dokumencie obecnego pontyfikatu. Stale pog??biaj?ca si? ?wiadomo?? o?wiecanego i prowadzonego przez Ducha ?wi?tego Ko?cio?a, zarówno jego Boskiej tajemnicy, jak te? ludzkiego pos?annictwa, a nawet wszystkich ludzkich s?abo?ci, jest i musi pozosta? pierwszym ?ród?em mi?o?ci tego Ko?cio?a - tak jak mi?o?? ze swej strony przyczynia si? do ugruntowania i pog??bienia ?wiadomo?ci. ?wiadectwo takiej nies?ychanie wyostrzonej ?wiadomo?ci Ko?cio?a pozostawi? nam Pawe? VI. Poprzez wszystko, co sk?ada si? na Jego pontyfikat, niejednokrotnie naznaczony cierpieniem, uczy? nas tej nieustraszonej niczym mi?o?ci Ko?cio?a, który - jak g?osi Sobór - jest ?niejako sakramentem, czyli znakiem i narz?dziem wewn?trznego zjednoczenia z Bogiem i jedno?ci ca?ego rodzaju ludzkiego?1.
 
4. W NAWI?ZANIU DO PIERWSZEJ ENCYKLIKI PAW?A VI
 
I dlatego ?wiadomo?? Ko?cio?a musi ??czy? si? z jego wszechstronn? otwarto?ci?, aby wszyscy mogli w nim znajdowa? owe ?niezg??bione bogactwo Chrystusa? (Ef 3,8), o którym mówi Aposto? Narodów. Taka otwarto??, organicznie po??czona ze ?wiadomo?ci? w?asnej istoty, z pewno?ci? w?asnej prawdy - tej, o której powiedzia? Chrystus: ?nie jest moja, ale Tego, który Mnie pos?a?, Ojca? (J 14,24) - stanowi o apostolskim, czyli pos?anniczym dynamizmie Ko?cio?a. W?a?nie w imi? tego dynamizmu, Ko?ció?, wyznaj?c i g?osz?c bez ?adnego uszczerbku prawd? otrzyman? od Chrystusa, pozostaje równocze?nie ?w dialogu?, który Pawe? VI w swojej Encyklice Ecclesiam suam nazwa? ?dialogiem zbawienia?, rozró?niaj?c precyzyjnie poszczególne kr?gi, w ramach których winien by? prowadzony. Gdy dzisiaj nawi?zuj? do tej programowej Encykliki Paw?owego pontyfikatu, nie przestaj? równocze?nie dzi?kowa? Bogu za to, ?e ten wielki mój Poprzednik, a zarazem prawdziwy ojciec, potrafi? - mimo ró?nych s?abo?ci wewn?trznych, których w okresie posoborowym doznawa? Ko?ció? - ukaza? ?ad extra?, ?na zewn?trz? jego prawdziwe oblicze. W ten sposób te? ca?a rodzina ludzka, w ró?nych zakresach swej wielorako zró?nicowanej egzystencji, sta?a si? - jak mniemam - bardziej ?wiadoma tego, jak zasadniczo potrzebny jest jej Ko?ció? Chrystusowy, jego pos?annictwo i jego s?u?ba. Mo?e nawet czasem ta ?wiadomo?? okazywa?a si? silniejsza ni? ró?ne kierunki krytyki, jakiej Ko?ció?, jego instytucje i struktury, ludzie Ko?cio?a i ich dzia?alno?? bywa?y poddawane ?ad intra?, ?od wewn?trz?. Ten wzrost krytycyzmu mia? z pewno?ci? ró?ne przyczyny. Jeste?my pewni, ?e nie zawsze by? on oderwany od autentycznej mi?o?ci Ko?cio?a. Z pewno?ci? przejawia?a si? w nim tak?e d??no?? do przezwyci??enia tzw. tryumfalizmu, o którym nieraz by?a mowa w czasie Soboru. Je?li jednak jest rzecz? s?uszn?, a?eby Ko?ció? na wzór swego Mistrza, który by? ?pokorny sercem? (Mt 11,29), równie? kierowa? si? pokor?, ?eby by? krytyczny w stosunku do wszystkiego, co stanowi o jego ludzkim charakterze i ludzkiej dzia?alno?ci, ?eby nieustannie wiele od siebie wymaga? - to równocze?nie owa postawa krytyczna musi posiada? s?uszne granice. W przeciwnym razie przestaje by? twórcza, nie wyra?a si? w niej prawda, mi?o?? i wdzi?czno?? za ?ask?, której w?a?nie w Ko?ciele i przez Ko?ció? stajemy si? uczestnikami. Nie wyra?a si? w nim tak?e postawa s?u?by, ale ch?? rz?dzenia opini? drugich przy pomocy w?asnej opinii, zbyt pochopnie nieraz rozpowszechnianej.
Nale?y si? wdzi?czno?? Paw?owi VI za to, ?e szanuj?c ka?d? cz?stk? prawdy zawartej w jakiejkolwiek ludzkiej opinii, zachowa? równocze?nie t? opatrzno?ciow? równowag? sternika ?odzi. Ko?ció?, który - poprzez Jana Paw?a I - po Nim niejako zosta? mi powierzony, jest Ko?cio?em zapewne nie wolnym od wewn?trznych trudno?ci i napi??, ale równocze?nie bardziej wewn?trznie zabezpieczonym wobec przerostów autokrytycyzmu - mo?na powiedzie? - ?bardziej krytycznym wobec ró?nych nieopatrznych krytyk?, bardziej te? odpornym wobec ró?nych ?nowinek?, bardziej dojrza?ym w duchu ?rozeznania?, bardziej uzdolnionym do tego, aby z odwieczne Skarbu wydobywa? ?rzeczy nowe i stare? (Mt 13,52), bardziej skupionym na swej w?asnej Tajemnicy - i przez to wszystko bardziej gotowym s?u?y? pos?annictwu zbawienia wszystkich. Bóg bowiem ?pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy? (1 Tm 2,4).
 
5. KOLEGIALNO?? I APOSTOLSTWO
 
Jest to Ko?ció? - wbrew pozorom - o wiele bardziej zjednoczony wspólnot? s?u?by i ?wiadomo?ci? apostolatu. Owo zjednoczenie wyrasta z przypomnianej przez Sobór Watyka?ski II zasady kolegialno?ci, któr? sam Chrystus Pan zaszczepi? w apostolskim Gronie Dwunastu z Piotrem na czele i któr? ci?gle odnawia w stale na ca?ym okr?gu ziemi rosn?cym Kolegium Biskupów, skupionych wokó? Nast?pcy ?w. Piotra i poddanych Jego kierownictwu. T? to zasad? kolegialno?ci Episkopatu Sobór nie tylko przypomnia?, ale nies?ychanie o?ywi?, zapowiadaj?c mi?dzy innymi ustanowienie sta?ej Instytucji, któr? Pawe? VI definitywnie okre?li?, powo?uj?c do ?ycia Synod Biskupów. Dzia?alno?? tego Synodu nada?a jakby nowy wymiar ca?emu pasterzowaniu Paw?a VI, a z kolei odezwa?a si? ?ywym echem od pierwszych dni pontyfikatu Jana Paw?a I, jak te? jego niegodnego Nast?pcy.
Ów wymiar okaza? si? szczególnie na czasie w trudnym okresie posoborowym, kiedy to wspólne i jednomy?lne stanowisko Kolegium Biskupiego, ujawniaj?cego zw?aszcza poprzez Synod swoje zespolenie wokó? Nast?pcy Piotra, dopomaga?o w rozproszeniu w?tpliwo?ci, a równocze?nie wskazywa?o w wymiarze uniwersalnym w?a?ciwe drogi odnowy Ko?cio?a. Z Synodu te? wyrós? mi?dzy innymi ów zasadniczy impuls ewangelizacyjny, którego wyrazem sta?a si? Adhortacja Apostolska Evangelii nuntiandi, z tak? rado?ci? przyj?ta jako program odnowy o charakterze apostolskim i duszpasterskim zarazem. W tym samym kierunku posz?y równie? prace ostatniej sesji zwyczajnej Synodu Biskupów - niespe?na rok przed ?mierci? Papie?a Paw?a VI - po?wi?conej katechezie, której owoce czekaj? jeszcze na syntetyczne uj?cie i wypowiedzenie ze strony Stolicy Apostolskiej.
Kiedy mowa o odczuwalnym post?pie ró?nych form, w których wyra?a si? kolegialno?? Episkopatu, trudno bodaj nie wspomnie? o konsolidowaniu si? w ca?ym Ko?ciele Konferencji Krajowych Biskupów, a tak?e innych struktur kolegialnych o charakterze mi?dzynarodowym czy kontynentalnym. Wchodz?c za? na ?lady wielowiekowej tradycji Ko?cio?a, nale?y uwydatni? dzia?alno?? ró?nych synodów - o charakterze lokalnym. Taka bowiem by?a my?l Soboru, któr? Pawe? VI konsekwentnie wciela? w ?ycie, a?eby takie od wieków wypróbowane struktury Ko?cio?a, a zarazem formy kolegialnej wspó?pracy Biskupów, jak np. metropolia, nie mówi?c ju? o ka?dej z osobna diecezji, pulsowa?y pe?n? ?wiadomo?ci? swej to?samo?ci i zarazem swej oryginalno?ci w uniwersalnej jedno?ci Ko?cio?a. Ten sam duch wspó?pracy i wspó?odpowiedzialno?ci udziela? si? równie? kap?anom, jak o tym ?wiadczy powstawanie po Soborze tak wielu Rad Kap?a?skich. Przenosi? si? on równie? na ?wieckich, nie tylko potwierdzaj?c dawne formy organizacji apostolskich laikatu, ale tak?e rodz?c nowe, cz?sto o innym profilu i nies?ychanej dynamice. Poza tym, ?wieccy ?wiadomi swej odpowiedzialno?ci za Ko?ció?, ch?tnie podejmowali wspó?prac? z duszpasterzami czy przedstawicielami zakonów w obr?bie synodów diecezjalnych czy te? rad duszpasterskich w poszczególnych parafiach i diecezjach.
Trzeba to wszystko sobie u?wiadomi? na pocz?tku nowego pontyfikatu, dzi?kuj?c Bogu, wyra?aj?c ?yw? zach?t? wszystkim Braciom i Siostrom, wdzi?czn? w ko?cu pami?ci? otaczaj?c dzie?o Soboru Watyka?skiego II oraz wielkich Poprzedników, którzy dali pocz?tek tej nowej fali ?ycia Ko?cio?a. Jest ona pot??niejsza od symptomów zw?tpienia, za?amania, kryzysu.
 
6. DROGA DO ZJEDNOCZENIA CHRZE?CIJAN
 
A có? powiedzie? o wszystkich poczynaniach, które wynik?y z nowej orientacji ekumenicznej? Niezapomniany Papie? Jan XXIII z ca?? ewangeliczn? jasno?ci? postawi? spraw? zjednoczenia chrze?cijan jako prost? konsekwencj? woli samego naszego Mistrza Jezusa Chrystusa, wyra?onej tylokrotnie, a zw?aszcza w tych s?owach modlitwy wypowiedzianej w Wieczerniku w przeddzie? ?mierci: ?Prosz? (...) aby wszyscy stanowili jedno (...) jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie? (J 17,21; por. J 17,11. 22 n.; 10,16; ?k 9,49n. 54). Sobór Watyka?ski II nada? temu zwarty kszta?t Dekretu o ekumenizmie. Papie? Pawe? VI, pos?uguj?c si? dzia?alno?ci? Sekretariatu Jedno?ci Chrze?cijan, wzi?? na siebie trud pierwszych kroków na drodze realizacji tej jedno?ci. Czy zaszli?my daleko na tej drodze? Nie wchodz?c tutaj w szczegó?y mo?emy ?mia?o powiedzie?, ?e osi?gn?li?my na tej drodze prawdziwy i widoczny post?p, ?e pracowali?my wytrwale i konsekwentnie, ?e czynili to wspólnie z nami przedstawiciele innych Ko?cio?ów - i Wspólnot chrze?cija?skich, za co jeste?my im szczerze zobowi?zani. Pewne jest tak?e i to, ?e nie widzimy na tym etapie dziejów chrze?cija?stwa i dziejów ?wiata innej mo?liwo?ci wype?nienia powszechnego pos?annictwa Ko?cio?a w dziedzinie ekumenicznej, jak tylko t?, aby rzetelnie, wytrwale, pokornie i odwa?nie zarazem szuka? dróg zbli?enia i jedno?ci, tak jak tego przyk?ad osobisty da? nam Papie? Pawe? VI. Musimy jej wi?c szuka? bez wzgl?du na to, jakie trudno?ci na tych drogach mog? si? pojawia? i spi?trza?. Inaczej nie dochowaliby?my wierno?ci s?owu Chrystusa, nie wype?niliby?my Jego testamentu. Czy wolno nam na to si? wa?y??
S? czasem ludzie, którzy widz?c trudno?ci, a tak?e ujemnie oceniaj?c skutki zapocz?tkowanych stara? ekumenicznych, chcieliby wycofa? si? z tej drogi. Niektórzy nawet wyra?aj? pogl?d, ?e szkodzi ona sprawie Ewangelii, ?e przynosi z sob? dalsze rozbicie Ko?cio?a, ?e wywo?uje zamieszanie poj?? w sprawach wiary i moralno?ci, ?e prowadzi do swoistego indyferentyzmu.
Mo?e i dobrze, ?e rzecznicy takich pogl?dów ujawniaj? nam swoje obawy, chocia? i tutaj nale?y zachowa? s?uszne granice. Rzecz jasna, i? ten nowy etap ?ycia Ko?cio?a domaga si? od nas szczególnie ?wiadomej, pog??bionej i odpowiedzialnej wiary. Prawdziwa dzia?alno?? ekumeniczna oznacza otwarto??, zbli?enie, gotowo?? dialogu, wspólne szukanie prawdy w jej pe?nym znaczeniu ewangelicznym i chrze?cija?skim, ale ?adn? miar? nie oznacza i nie mo?e oznacza? zacierania granic tej prawdy wyznawanej i nauczanej przez Ko?ció?. Wobec tych przeto, którzy z jakichkolwiek wzgl?dów chcieliby odwie?? Ko?ció? od szukania uniwersalnej jedno?ci chrze?cijan, trzeba raz jeszcze powtórzy?: czy mo?emy tego nie czyni?? Czy wolno nam nie zaufa? - przy ca?ej s?abo?ci ludzkiej, przy wszystkich obci??eniach wielowiekowej przesz?o?ci - ?asce naszego Pana, która si? objawi?a w ostatnim czasie poprzez t? mow? Ducha ?wi?tego, któr? us?yszeli?my na Soborze? Przecie? wówczas zaprzeczyliby?my tej prawdzie o sobie samych, któr? tak wspaniale wyrazi? Aposto?: ?za ?ask? Boga jestem tym, czym jestem, a dana mi ?aska Jego nie okaza?a si? daremna? (1 Kor 15,10).
W inny sposób i w innej mierze nale?y odnie?? to samo do dzia?alno?ci maj?cej na celu zbli?enie z przedstawicielami innych religii, pozachrze?cija?skich, wyra?aj?cej si? w dialogu, w spotkaniach, we wspólnej modlitwie, w odkrywaniu tych skarbów ludzkiej osobowo?ci, których - jak dobrze wiemy - nie brak równie? wyznawcom tych religii. A czy niejednokrotnie zdecydowane przekonania w wierze wyznawców religii pozachrze?cija?skich - b?d?ce równie? owocem Ducha Prawdy przekraczaj?cego w swym dzia?aniu widzialny obr?b Mistycznego Cia?a Chrystusa - nie mog?oby wprawi? w zak?opotanie chrze?cijan, tak nieraz zbyt sk?onnych do pow?tpiewania w prawdy objawione przez Boga i g?oszone przez Ko?ció?, zbyt pochopnych w rozlu?nianiu zasad moralno?ci i torowaniu dróg etycznego ?permisywizmu?? Szlachetna jest gotowo?? rozumienia ka?dego cz?owieka, analizowania ka?dego systemu, przyznawania racji wszystkiemu co s?uszne - nie mo?e ona jednak oznacza? gubienia pewno?ci w?asnej wiary ani te? podkopywania zasad moralno?ci, których brak bardzo szybko daje si? odczu? w ?yciu ca?ych spo?ecze?stw, równie? po swych op?akanych skutkach.


II. TAJEMNICA ODKUPIENIA

7. W KR?GU TAJEMNICY CHRYSTUSA

Je?li drogi, na które Sobór wprowadzi? Ko?ció? naszego stulecia, które wskaza? w swej pierwszej Encyklice nieod?a?owany Papie? Pawe? VI, nie przestaj? na d?ugi czas by? tymi drogami, po których wszystkim nam kroczy? wypada - to równocze?nie na tym, nowym etapie s?usznie mo?emy stawia? sobie pytanie: jak? W jaki sposób dalej nale?y nimi post?powa?? Co czyni?, aby ten nowy Adwent Ko?cio?a, zwi?zany ze zbli?aj?cym si? kresem drugiego tysi?clecia, przybli?y? nas do Tego, o którym Pismo ?wi?te mówi: ?Wielkie b?dzie Jego panowanie?, Pater futuri saeculi? (Iz 9,6). Jest to podstawowe pytanie, które musi sobie stawia? nowy Papie?, kiedy w duchu pos?usze?stwa wiary przyjmuje Chrystusowe wezwanie tyle razy wyra?one pod adresem Piotra: ?pa? baranki moje? (J 21,15), co znaczy: b?d? pasterzem mojej owczarni, a kiedy indziej znowu: ?Ty ze swej strony utwierdzaj swoich braci? (?k 22,32).
I tutaj w?a?nie, Drodzy Bracia, a zarazem umi?owani Synowie i Córki, jedna narzuca si? odpowied?, zasadnicza i podstawowa. Jeden zwrot ducha, jeden kierunek umys?u, woli i serca: ad Christum Redemptorem hominis, ad Christum Redemptorem mundi. Ku Niemu kierujemy nasze spojrzenie, powtarzaj?c wyznanie ?w. Piotra: ?Panie, do kogó? pójdziemy? Ty masz s?owa ?ycia wiecznego?, bo tylko w Nim, Synu Bo?ym, jest nasze zbawienie (J 6,68; por. Dz 4, 8 nn.). Poprzez ca?? tak bardzo wraz z Soborem rozbudowan? ?wiadomo?? Ko?cio?a, poprzez wszystkie warstwy tej ?wiadomo?ci, poprzez wszystkie kierunki dzia?alno?ci, w której Ko?ció? wyra?a siebie, odnajduje i potwierdza siebie - stale musimy d??y? do Tego, który jest G?ow? (por. Ef 1,10. 22; 4, 25; Kol 1,18), do Tego, ?przez którego wszystko si? sta?o i dzi?ki któremu tak?e my jeste?my? (1 Kor 8, 6; por. Kol 1, 17), który równocze?nie jest ?drog? i prawd?? (J 14, 6) i ?zmartwychwstaniem i ?yciem? (J 11, 25); do Tego, którego widz?c, widzimy tak?e i Ojca (por. J 14, 9), do Tego, którego odej?cie przez Krzy?, a potem Wniebowst?pienie by?o po?yteczne dla nas (por. J 16, 7), a?eby Pocieszyciel przyszed? do nas i stale przychodzi?: Duch Prawdy (por. J 16, 7. 13). W Nim s? ?wszystkie skarby m?dro?ci i wiedzy? (Kol 2, 3), Ko?ció? jest Jego Cia?em (por. Rz 12, 5; 1 Kor 6,15; 10,17; 12,12.27; Ef 1,23; 2,16; 4,4; Kol 1,24; 3,15), ?jest w Chrystusie niejako sakramentem, czyli znakiem i narz?dziem wewn?trznego zjednoczenia z Bogiem i jedno?ci ca?ego rodzaju ludzkiego?6, którego ?ród?em jest On! On Sam! Redemptor!
Ko?ció? nie przestaje s?ucha? Jego s?ów, odczytuje je wci?? na nowo, ka?dy szczegó? Jego ?ycia odtwarza z najwi?kszym pietyzmem. Ale przecie? tych s?ów s?uchaj? nie tylko chrze?cijanie. To ?ycie przemawia równocze?nie do tylu ludzi, którzy nie potrafi? na razie powiedzie? wraz z Piotrem: ?Ty jeste? Mesjasz, Syn Boga ?ywego? (Mt 16,16). ?Chrystus, Syn Boga ?ywego?, przemawia do ludzi równocze?nie jako Cz?owiek. Przemawia Jego ?ycie, Jego cz?owiecze?stwo, Jego wierno?? prawdzie, Jego mi?o?? wszystkich ogarniaj?ca. Przemawia z kolei Jego ?mier? na Krzy?u, zdumiewaj?ca g??bia cierpienia i oddania. Ko?ció? nie przestaje prze?ywa? Jego ?mierci na Krzy?u i Jego Zmartwychwstania. S? one tre?ci? codziennego ?ycia Ko?cio?a. Z ustanowienia bowiem samego Chrystusa - swojego Pana - Ko?ció? stale sprawuje Eucharysti?, znajduj?c w niej ??ród?o ?ycia i ?wi?to?ci? (por. Litania do Naj?wi?tszego Serca Pana Jezusa), znak skuteczny ?aski i pojednania z Bogiem, zapowied? ?ycia wiecznego. Ko?ció? ?yje Jego tajemnic?, czerpie z niej bez wytchnienia i stale szuka dróg, a?eby t? tajemnic? swojego Mistrza i Pana przybli?a? ludzko?ci: ludom, narodom, coraz nowym pokoleniom, ka?demu cz?owiekowi - jakby wci?? powtarza? za Aposto?em: ?postanowi?em (...) nie zna? niczego wi?cej, jak tylko Chrystusa, i to ukrzy?owanego? (1 Kor 2, 2). Ko?ció? trwa w kr?gu Tajemnicy Odkupienia, która sta?a si? najg??bsz? zasad? jego ?ycia i jego pos?annictwa.

8. ODKUPIENIE ODNOWIONYM STWORZENIEM
 
Redemptor mundi! W Nim objawi?a si? niejako na nowo ta podstawowa prawda o stworzeniu, któr? Ksi?ga Rodzaju wyznaje, powtarzaj?c po tylekro?: ?widzia? Bóg, ?e by?o dobre (...) ?e by?o bardzo dobre? (por. Rdz 1). Dobro ma swoje ?ród?o w M?dro?ci i Mi?o?ci. W Jezusie Chrystusie ?wiat widzialny, stworzony przez Boga dla cz?owieka (por. Rdz 1, 26 nn) - ?wiat, który wraz z grzechem zosta? poddany marno?ci - odzyskuje na nowo sw? pierwotn? wi?? z samym Boskim ?ród?em M?dro?ci i Mi?o?ci. Tak bowiem ?Bóg umi?owa? ?wiat, ?e Syna swego Jednorodzonego da?? (J 3,16). I tak jak w cz?owieku-Adamie ta wi?? zosta?a zerwana, tak w Cz?owieku-Chrystusie zostaje ona nawi?zana na nowo (por. Rz 5,12 nn.). Czy? do nas, ludzi XX wieku nie przemawiaj? sw? wstrz?saj?c? wymow? s?owa Aposto?a Narodów o stworzeniu, które ?a? dot?d j?czy i wzdycha w bólach rodzenia? (Rz 8, 22) i ?oczekuje objawienia si? synów Bo?ych...? (Rz 8,19), o stworzeniu, które ?poddane jest marno?ci?? Czy? olbrzymi, nie znany przedtem post?p, jaki dokona? si? w ci?gu tego zw?aszcza stulecia w dziedzinie opanowania ?wiata przez cz?owieka, nie ujawnia zarazem w stopniu przedtem nieznanym owego wielorakiego ?poddania marno?ci?? Wystarczy wspomnie? cho?by o takich zjawiskach jak zagro?enie ludzkiego ?rodowiska w miejscach gwa?townej industrializacji, jak wci?? wybuchaj?ce i odnawiaj?ce si? konflikty zbrojne, jak perspektywa samozniszczenia przy pomocy broni atomowej, wodorowej, neutronowej i innych, jak brak poszanowania dla ?ycia nie narodzonych. Czy? ?wiat nowej epoki, ?wiat lotów kosmicznych, nieosi?galnych przedtem zdobyczy nauki i techniki, nie jest równocze?nie tym ?wiatem, który ?j?czy i wzdycha? (Rz 8, 22), gdy? wci?? z upragnieniem oczekuje objawienia si? synów Bo?ych?? (Rz 8,19).
Sobór Watyka?ski II w swej wnikliwej analizie ??wiata wspó?czesnego? stale dociera? do tego najwa?niejszego w widzialnym stworzeniu punktu, którym jest cz?owiek, zst?puj?c - tak jak Chrystus - w g??b ludzkich sumie?, dotykaj?c wewn?trznej tajemnicy cz?owieka, tej któr? w j?zyku biblijnym i pozabiblijnym równie? wyra?a ?serce?. Chrystus-Odkupiciel ?wiata jest Tym, który dotkn?? w sposób jedyny i niepowtarzalny tajemnicy cz?owieka, który wszed? w Jego ?serce?. S?usznie przeto Sobór Watyka?ski II uczy: ?Tajemnica cz?owieka wyja?nia si? naprawd? dopiero w tajemnicy S?owa Wcielonego. Albowiem Adam, pierwszy cz?owiek, by? figur? przysz?ego, mianowicie Chrystusa Pana. Chrystus, nowy Adam, ju? w samym objawieniu tajemnicy Ojca i Jego Mi?o?ci objawia w pe?ni cz?owieka samemu cz?owiekowi i okazuje mu najwy?sze jego powo?anie?. I dalej: ?Ten, który jest (obrazem Boga niewidzialnego? (Kol 1,15), jest cz?owiekiem doskona?ym, który przywróci? synom Adama podobie?stwo Bo?e, zniekszta?cone od czasu pierwszego grzechu. Skoro w nim przybrana natura nie uleg?a zniszczeniu, tym samym zosta?a ona wyniesiona równie? w nas do wysokiej godno?ci. Albowiem On, Syn Bo?y, przez wcielenie swoje zjednoczy? si? jako? z ka?dym cz?owiekiem. Ludzkimi r?kami pracowa?, ludzkim my?la? umys?em, ludzk? dzia?a? wol?, ludzkim sercem kocha?, urodzony z Maryi Dziewicy, sta? si? prawdziwie jednym z nas, we wszystkim do nas podobny oprócz grzechu?8. Redemptor hominis!

9. BOSKI WYMIAR TAJEMNICY ODKUPIENIA
 
Rozwa?aj?c na nowo te wspania?e zdania nauki soborowej, nie zapominamy ani na chwil?, ?e ?Jezus Chrystus - Syn Boga ?ywego, sta? si? naszym pojednaniem u Ojca? (por. Rz 5,11; Kol 1, 20). ?e to On w?a?nie i On jeden uczyni? zado?? tej odwiecznej mi?o?ci, w?a?nie temu Ojcostwo, które od pocz?tku wyrazi?o si? w stworzeniu ?wiata, w obdarowaniu cz?owieka ca?ym bogactwem tego stworzenia, w uczynieniu go ?niewiele mniejszym od istot niebieskich? (Ps 8,6), bo stworzonym na obraz Bo?y i Bogu podobnego (por. Rdz 1, 26) - a z kolei przecie? Ojcostwo i mi?o?ci niejako odepchni?tej przez cz?owieka wraz ze z?amaniem pierwszego Przymierza (por. Rdz 3,6 nn.) i ?amaniem tych dalszych, które Bóg wielokrotnie zawiera? z lud?mi (por. IV Modlitwa Eucharystyczna). Odkupienie ?wiata - owa wstrz?saj?ca tajemnica mi?o?ci, w której niejako na nowo ?powtarza si?? tajemnica stworzenia - jest w swoim najg??bszym rdzeniu ?usprawiedliwieniem? cz?owieka w jednym ludzkim Sercu: w Sercu Jednorodzonego Syna, a?eby mog?o ono stawa? si? sprawiedliwo?ci? serc tylu ludzi, w tym Przedwiecznym Jednorodzonym Synu przybranych odwiecznie za synów (por. Rz 8,29 n.; Ef 1,8) i wezwanych do ?aski, wezwanych do Mi?o?ci. Krzy? na Kalwarii, poprzez który Jezus Chrystus-Cz?owiek, Syn Maryi Dziewicy, przybrany Syn Józefa z Nazaretu - ?odchodzi? z tego ?wiata, jest równocze?nie nowym otwarciem odwiecznego Ojcostwa Boga, który w Nim na nowo przybli?a si? do ludzko?ci, do ka?dego cz?owieka, obdarzaj?c go tym trzykro? ?wi?tym ?Duchem Prawdy? (J 16,13).
W tym objawieniu Ojca, w tym wylaniu Ducha ?wi?tego, które wyciskaj? jakby niezniszczaln? piecz?? na Tajemnicy Odkupienia, t?umaczy si? sens krzy?a i ?mierci Chrystusa. Bóg stworzenia objawia si? jako Bóg odkupienia, jako Bóg, który jest wierny Sobie Samemu (por. 1 Tes 5, 24), wierny swej mi?o?ci do cz?owieka i do ?wiata, wyra?onej w dniu stworzenia. A mi?o?? Jego nie cofa si? przed niczym, czego w Nim Samym domaga si? sprawiedliwo??. I dlatego Synowi swojemu nie przepu?ci?, ale Go ?dla nas grzechem uczyni?? (2 Kor 5, 21; por. Ga 3,13). Je?li ?uczyni? grzechem? absolutnie Bezgrzesznego, to dlatego, aby objawi? mi?o??, która zawsze jest wi?ksza od ca?ego stworzenia, które jest Nim Samym, gdy? ?Bóg jest mi?o?ci?? (1 J 4,8.16). A nade wszystko jest Ona wi?ksza od grzechu, od s?abo?ci, od ?marno?ci stworzenia? (Rz 8, 20), pot??niejsza od ?mierci - stale gotowa d?wiga?, przebacza?, stale gotowa wychodzi? na spotkanie marnotrawnego dziecka (por. ?k 15,11 nn.), stale szukaj?ca ?objawienia si? synów Bo?ych? (Rz 8,19), którzy s? wezwani do chwa?y (Rz 8,18). To objawienie mi?o?ci nazywa si? równie? mi?osierdziem. To objawienie mi?o?ci i mi?osierdzia ma w dziejach cz?owieka jedn? posta? i jedno imi?. Nazywa si?: Jezus Chrystus.

10. LUDZKI WYMIAR TAJEMNICY ODKUPIENIA
 
Cz?owiek nie mo?e ?y? bez mi?o?ci. Cz?owiek pozostaje dla siebie istot? niezrozumia??, jego ?ycie jest pozbawione sensu, je?li nie objawi mu si? Mi?o??, je?li nie spotka si? z Mi?o?ci?, je?li jej nie dotknie i nie uczyni w jaki? sposób swoj?, je?li nie znajdzie w niej ?ywego uczestnictwa. I dlatego w?a?nie Chrystus-Odkupiciel, jak to ju? zosta?o powiedziane, ?objawia w pe?ni cz?owieka samemu cz?owiekowi?. To jest ów - je?li tak wolno si? wyrazi? - ludzki wymiar Tajemnicy Odkupienia. Cz?owiek odnajduje w nim swoj? w?a?ciw? wielko??, godno?? i warto?? swego cz?owiecze?stwa. Cz?owiek zostaje w Tajemnicy Odkupienia na nowo potwierdzony, niejako wypowiedziany na nowo. Stworzony na nowo! ?Nie ma ju? ?yda ani poganina, nie ma ju? niewolnika ani cz?owieka wolnego, nie ma m??czyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jeste?cie kim? jednym w Chrystusie Jezusie? (Ga 3, 28). Cz?owiek, który chce zrozumie? siebie do ko?ca - nie wedle jakich? tylko dora?nych, cz??ciowych, czasem powierzchownych, a nawet pozornych kryteriów i miar swojej w?asnej istoty - musi ze swoim niepokojem, niepewno?ci?, a tak?e s?abo?ci? i grzeszno?ci?, ze swoim ?yciem i ?mierci?, przybli?y? si? do Chrystusa. Musi niejako w Niego wej?? z sob? samym, musi sobie ?przyswoi??, zasymilowa? ca?? rzeczywisto?? Wcielenia i Odkupienia, aby siebie odnale??. Je?li dokona si? w cz?owieku ów dog??bny proces, wówczas owocuje on nie tylko uwielbieniem Boga, ale tak?e g??bokim zdumieniem nad sob? samym. Jak?? warto?? musi mie? w oczach Stwórcy cz?owiek, skoro zas?u?y? na takiego i tak pot??nego Odkupiciela (por. hymn Exsultet z Wigilii Wielkanocnej), skoro Bóg ?Syna swego Jednorodzonego da?? a?eby on, cz?owiek ?nie zgin?? ale mia? ?ycie wieczne? (por. J 3,16).
W?a?nie owo g??bokie zdumienie wobec warto?ci i godno?ci cz?owieka nazywa si? Ewangeli?, czyli Dobr? Nowin?. Nazywa si? te? chrze?cija?stwem. Stanowi o pos?annictwie Ko?cio?a w ?wiecie - równie?, a mo?e nawet szczególnie - ?w ?wiecie wspó?czesnym?. Owo zdumienie, a zarazem prze?wiadczenie, pewno??, która w swym g??bokim korzeniu jest pewno?ci? wiary, ale która w sposób ukryty o?ywia ka?d? posta? prawdziwego humanizmu - pozostaj? naj?ci?lej zwi?zane z Chrystusem. Ono wyznacza zarazem Jego miejsce. Jego - je?li tak mo?na si? wyrazi? - szczególne prawo obywatelstwa w dziejach cz?owieka i ludzko?ci. Ko?ció?, który nie przestaje kontemplowa? ca?ej tajemnicy Chrystusa, wie z ca?? pewno?ci? wiary, ?e Odkupienie, które przysz?o przez Krzy?, nada?o cz?owiekowi ostateczn? godno?? i sens istnienia w ?wiecie, sens w znacznej mierze zagubiony przez grzech. I dlatego te? to Odkupienie wype?ni?o si? w tajemnicy paschalnej, prowadz?cej przez krzy? i ?mier? do zmartwychwstania.
Jest to podstawowe zadanie Ko?cio?a we wszystkich epokach, a w szczególno?ci w epoce naszej, aby skierowywa? wzrok cz?owieka, aby skierowywa? ?wiadomo?? i do?wiadczenie ca?ej ludzko?ci w stron? tajemnicy Chrystusa, aby pomaga? wszystkim ludziom obcowa? z g??bi? Odkupienia, która jest w Jezusie Chrystusie. Przez to samo dotykamy równocze?nie najwi?kszej g??bi cz?owieka: ludzkich serc, ludzkich sumie?, ludzkich spraw.

11. TAJEMNICA CHRYSTUSA U PODSTAW MISJI KO?CIO?A I CHRZE?CIJA?STWA
 
Sobór Watyka?ski II dokona? olbrzymiej pracy dla ukszta?towania owej pe?nej i wszechstronnej ?wiadomo?ci Ko?cio?a, o jakiej pisa? Papie? Pawe? VI w swej pierwszej Encyklice. ?wiadomo?? ta - czy raczej samo?wiadomo?? Ko?cio?a - kszta?tuje si? równocze?nie ?w dialogu?, który zanim stanie si? rozmow?, musi naprzód by? skierowaniem w?asnej uwagi w stron? ?drugiego?, tego w?a?nie z kim mamy rozmawia?. Sobór Watyka?ski II dokona? podstawowej pracy dla ukszta?towania samo?wiadomo?ci Ko?cio?a w?a?nie przez to, ?e tak trafnie i kompetentnie pozwoli? nam spojrze? na ten wielki obszar ludzko?ci, który pokryty jest ?map?? ró?nych religii. Ukaza? równie?, jak na t? map? religii nak?ada si? - nieznan? przedtem, a znamienn? dla wspó?czesno?ci warstw? - zjawisko ateizmu w ró?nych postaciach, przede wszystkim ateizmu programowego, który jest cech? pewnych systemów politycznych.
Je?li mowa o religii, to chodzi tu naprzód o religi? jako zjawisko powszechne, towarzysz?ce dziejom cz?owieka od pocz?tku - chodzi z kolei o ró?ne religie pozachrze?cija?skie oraz o samo chrze?cija?stwo. Dokument, jaki Sobór po?wi?ci? religiom pozachrze?cija?skim, jest przede wszystkim pe?en g??bokiego poszanowania dla wielkich warto?ci duchowych, owszem dla pierwsze?stwa tego, co duchowe, a co w ?yciu ludzkim wyra?a si? poprzez religi?, a z kolei przez moralno??, promieniuj?c na ca?? kultur?. S?usznie Ojcowie Ko?cio?a widzieli w ró?nych religiach jakby refleksy jednej prawdy ?semina Verbi?11, które ?wiadcz? o tym, ?e na ró?nych wprawdzie drogach, ale przecie? jakby w jednym kierunku post?puje to najg??bsze d??enie ducha ludzkiego, które wyra?a si? w szukaniu Boga - a zarazem w szukaniu poprzez d??enie do Boga - pe?nego wymiaru cz?owiecze?stwa, pe?nego sensu ?ycia ludzkiego. Osobn? uwag? po?wi?ci? Sobór religii Izraela, wspominaj?c ogromne dziedzictwo duchowe wspólne chrze?cijanom i ?ydom. Odniós? si? z szacunkiem do wyznawców Islamu, których wiara ch?tnie nawi?zuje do Abrahama.
Poprzez otwarcie, jakiego dokona? Sobór Watyka?ski II, Ko?ció? i wszyscy chrze?cijanie mogli osi?gn?? jeszcze pe?niejsz? ?wiadomo?? tajemnicy Chrystusa. Jest to ?tajemnica (...) ukryta od wieków? (Kol 1, 26) w Bogu po to, objawi? si? w czasie, aby objawi? si? w Cz?owieku Jezusie Chrystusie; aby wci?? si? objawia?, nieustannie, w ka?dym czasie. W Chrystusie i przez Chrystusa najpe?niej objawi? si? ludzko?ci Bóg, najbardziej si? do niej przybli?y? - i równocze?nie w Chrystusie i przez Chrystusa cz?owiek zdoby? pe?n? ?wiadomo?? swojej godno?ci, swojego wyniesienia, transcendentnej warto?ci samego cz?owiecze?stwa, sensu swojego bytowania.
Trzeba przeto, a?eby?my wszyscy - wyznawcy Chrystusa - spotkali si? i zjednoczyli wokó? Niego Samego. Zjednoczenie to w ró?nych zakresach ?ycia, tradycji, ustroju, dyscypliny poszczególnych Ko?cio?ów czy Wspólnot ko?cielnych, nie mo?e dokona? si? bez gruntownej pracy zmierzaj?cej do wzajemnego poznania i usuni?cia przeszkód na drodze pe?niejszej jedno?ci. Jednak?e w tym jednym mo?emy i winni?my ju? teraz osi?gn?? i ujawni? ?wiatu nasz? jedno??: w g?oszeniu tajemnicy Chrystusa, w ujawnianiu Boskiego, a równocze?nie ludzkiego wymiaru Odkupienia, w zmaganiu si?  wytrwa?ym i niestrudzonym o t? godno??, jak? ka?dy cz?owiek osi?gn?? i stale osi?ga w Chrystusie, która jest godno?ci? ?aski Bo?ego przybrania, a równocze?nie godno?ci? wewn?trznej prawdy cz?owiecze?stwa, która - skoro w powszechnej ?wiadomo?ci ?wiata wspó?czesnego zas?uguje na tak  zasadnicze uwydatnienie - jeszcze bardziej si? uwydatnia dla nas w ?wietle tej Rzeczywisto?ci, jak? jest On: Jezus Chrystus.
Jezus Chrystus jest sta?ym pocz?tkiem i nieustaj?cym o?rodkiem Misji, jak? Sam Bóg skierowa? do cz?owieka. W tej Misji musimy wszyscy uczestniczy?, musimy skupi? w niej wszystkie nasze si?y, jest ona bowiem jakby bardziej jeszcze potrzebna ludzko?ci naszej epoki ni? kiedykolwiek. A je?li Misja ta zdaje si? napotyka? we wspó?czesnej epoce na opory wi?ksze ni? kiedykolwiek, to okoliczno?? ta równie? ?wiadczy o tym, ?e jest ona w tej epoce bardziej potrzebna i bardziej - pomimo oporów - oczekiwana ni? kiedykolwiek. Dotykamy tutaj po?rednio owej tajemnicy Bo?ej Ekonomii, która zbawienie i ?ask? po??czy?a z Krzy?em. Nie na darmo Chrystus mówi?, ?e ?Królestwo niebieskie doznaje gwa?tu i ludzie gwa?towni zdobywaj? je? (Mt 11,12). Mówi? te?, ?e ?synowie tego ?wiata roztropniejsi s? (...) ni? synowie ?wiat?o?ci? (?k 16,8). Przyjmujemy ch?tnie t? nagan?, aby jak owi ?gwa?townicy Bo?y?, na których patrzyli?my tyle razy w dziejach Ko?cio?a i patrzymy tak?e dzisiaj, zjednoczy? si? w poczuciu wielkiej misji: okazywa? ?wiatu Chrystusa, pomaga? ka?demu cz?owiekowi, aby odnalaz? siebie w Nim, pomaga? wspó?czesnemu pokoleniu naszych braci i sióstr, ludom, narodom, ustrojom, ludzko?ci, krajom, które znajduj? si? dopiero na drodze rozwoju i krajom ?przerostu?, wszystkim - poznawa? ?niezg??bione bogactwo Chrystusa? (Ef 3,8) bo ono jest dla ka?dego cz?owieka. Ono jest dobrem ka?dego cz?owieka.

12. MISJA KO?CIO?A A WOLNO?? CZ?OWIEKA
 
W tej jedno?ci Misji, o której stanowi przede wszystkim Sam Chrystus, Ko?ció? i wszyscy chrze?cijanie musz? odnale?? to, co ju? ich ??czy wcze?niej, zanim dojrzeje pe?ne ich zjednoczenie. Jest to jedno?? apostolska i misyjna - misyjna i apostolska. W tej jedno?ci zbli?amy si? do ca?ego wspania?ego dziedzictwa ducha ludzkiego, które wypowiedzia?o si? we wszystkich religiach, jak o tym mówi Deklaracja Soboru Watyka?skiego II. Zbli?amy si? równocze?nie do wszystkich kultur, ?wiatopogl?dów, do wszystkich ludzi dobrej woli. Zbli?amy si? z t? czci? i poszanowaniem, jakie od czasów apostolskich stanowi?y o postawie misyjnej i misjonarskiej. Wystarczy przypomnie? ?w. Paw?a, cho?by jego przemówienie na ate?skim Areopagu (Dz 17,22 nn.). Postawa misyjna i misjonarska zaczyna si? zawsze w poczuciu g??bokiego szacunku dla tego, co ?w cz?owieku si? kryje? (J 2,25), dla tego, co ju? on sam w g??bi swojego ducha wypracowa? w zakresie spraw najg??bszych i najwa?niejszych - szacunku dla tego, co ju? w nim zdzia?a? ten Duch, który ?tchnie tam, gdzie chce? (por. J 3,8). Misja nie jest nigdy burzeniem, ale nawi?zywaniem i nowym budowaniem, cho? praktyka nie zawsze odpowiada?a temu wznios?emu idea?owi. Nawrócenie za?, które z niej ma wzi?? pocz?tek - wiemy dobrze - jest dzie?em ?aski, w którym cz?owiek ma siebie samego w pe?ni odnale??.
I dlatego Ko?ció? naszej epoki przywi?zuje wielk? wag? do tego wszystkiego, co Sobór Watyka?ski II wypowiedzia? w Deklaracji o wolno?ci religijnej, zarówno w pierwszej, jak i drugiej cz??ci tego dokumentu. Odczuwamy g??boko zobowi?zuj?cy charakter Prawdy, która zosta?a nam objawiona przez Boga. Odczuwamy szczególnie wielk? za t? prawd? odpowiedzialno??. Ko?ció? z ustanowienia Chrystusa jest jej stró?em i nauczycielem, obdarzonym szczególn? pomoc? Ducha ?wi?tego, aby tej Bo?ej prawdy wiernie móg? strzec, aby móg? jej bezb??dnie naucza? (por. J 14,26). Spe?niaj?c to pos?annictwo, patrzymy na samego Jezusa Chrystusa, na Tego, który jest Pierwszym Ewangelizatorem, patrzymy równie? na Jego Aposto?ów, M?czenników i Wyznawców. Deklaracja o wolno?ci religijnej w sposób przekonywuj?cy ukazuje, jak Chrystus Pan, a z kolei Aposto?owie, w przepowiadaniu prawdy, która nie jest ludzka, ale Bo?a - ?Moja nauka nie jest moja, lecz Tego, który Mnie pos?a??, (J 7,16) Ojca - post?puj?c z ca?? moc? ducha, równocze?nie zachowuj? g??bokie poszanowanie dla cz?owieka, dla jego rozumu i woli, dla jego sumienia i wolno?ci. W ten sposób sama osobowa godno?? cz?owieka staje si? tre?ci? tego przepowiadania, nawet bez s?ów, ale przez sposób odnoszenia si? do niej. Ten sposób dzisiaj zdaje si? odpowiada? na szczególn? potrzeb? naszych czasów. Skoro za? nie wszystko to, w czym ró?ne systemy, a tak?e poszczególni ludzie, widz? wolno?? i propaguj? wolno??, okazuje si? prawdziw? wolno?ci? cz?owieka, tym bardziej Ko?ció? w imi? swej Bo?ej misji staje si? stró?em tej wolno?ci, która warunkuje prawdziw? godno?? osoby ludzkiej.
Jezus Chrystus wychodzi na spotkanie cz?owieka ka?dej epoki, równie? i naszej epoki, z tymi samymi s?owami: ?poznacie prawd?, a prawda was wyzwoli? (J 8,32); uczyni was wolnymi. W s?owach tych zawiera si? podstawowe wymaganie i przestroga zarazem. Jest to wymaganie rzetelnego stosunku do prawdy jako warunek prawdziwej wolno?ci. Jest to równocze?nie przestroga przed jak?kolwiek pozorn? wolno?ci?, przed wolno?ci? rozumian? powierzchownie, jednostronnie, bez wnikni?cia w ca?? prawd? o cz?owieku i o ?wiecie. Chrystus przeto równie? i dzi?, po dwóch tysi?cach lat, staje w?ród nas jako Ten, który przynosi cz?owiekowi wolno?? opart? na prawdzie, który cz?owieka wyzwala od tego, co t? wolno?? ogranicza, pomniejsza, ?amie u samego niejako korzenia, w duszy cz?owieka, w jego sercu, w jego sumieniu. Jak?e wspania?ym potwierdzeniem tego byli i stale s? ci wszyscy ludzie, którzy dzi?ki Chrystusowi i w Chrystusie osi?gn?li prawdziw? wolno?? i ukazali j?, cho?by nawet w warunkach zewn?trznego zniewolenia.
A Jezus Chrystus sam - wówczas, kiedy ju? jako wi?zie? stan?? przed trybuna?em Pi?ata, kiedy by? przez niego pytany, o co oskar?ali Go przedstawiciele Sanhedrynu - czy? nie odpowiedzia?: ?Ja si? na to narodzi?em i na to przyszed?em na ?wiat, aby da? ?wiadectwo prawdzie? (J 18,37)? Tymi s?owami, które wypowiedzia? wobec s?dziego w decyduj?cym momencie, jakby raz jeszcze powtórzy? wyg?oszone ongi? zdanie: ?poznacie prawd?, a prawda was wyzwoli?. Czy? przez tyle stuleci i pokole?, poczynaj?c od czasów apostolskich, Jezus Chrystus nie stawa? wielokrotnie obok ludzi s?dzonych z powodu prawdy, czy? nie szed? na ?mier? z lud?mi skazywanymi z powodu prawdy? Czy? wci?? nie przestaje On by? wyrazem i rzecznikiem cz?owieka ?yj?cego ?w duchu i prawdzie? (por. J 4,23)? Tak jak nie przestaje nim by? wobec Ojca, tak te? i wobec dziejów cz?owieka. Ko?ció? za? - pomimo wszystkich ludzkich s?abo?ci, które s? równie? udzia?em jego ludzkich dziejów - nie przestaje pod??a? za Tym, który powiedzia?: ?nadchodzi jednak godzina, owszem ju? jest, kiedy to prawdziwi czciciele b?d? oddawa? cze?? Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mie? Ojciec. Bóg jest Duchem; potrzeba wi?c, by czciciele Jego oddawali Mu cze?? w Duchu i prawdzie? (J 4,23 n.).
 


III. CZ?OWIEK ODKUPIONY I JEGO SYTUACJA W ?WIECIE WSPÓ?CZESNYM

13. CHRYSTUS ZJEDNOCZY? SI? Z KA?DYM CZ?OWIEKIEM
 
Kiedy poprzez do?wiadczenia rosn?cej jakby w przy?pieszonym tempie rodziny ludzkiej wpatrujemy si? w tajemnic? Jezusa Chrystusa, coraz ja?niej rozumiemy, ?e u podstaw tych wszystkich dróg, jakimi zgodnie z wielk? m?dro?ci? Papie?a Paw?a VI winien kroczy? Ko?ció? naszych czasów, znajduje si? jedna jedyna droga; droga wypróbowana poprzez stulecia, która jest zarazem drog? przysz?o?ci. T? przede wszystkim drog? wskaza? nam Chrystus Pan, gdy - jak g?osi Sobór - ?On, Syn Bo?y, przez wcielenie swoje zjednoczy? si? jako? z ka?dym cz?owiekiem?18. Ko?ció? widzi wi?c swoje podstawowe zadanie w tym, aby to zjednoczenie nieustannie mog?o si? urzeczywistnia? i odnawia?. Ko?ció? temu jednemu pragnie s?u?y?, a?eby ka?dy cz?owiek móg? odnale?? Chrystusa, aby Chrystus móg? z ka?dym i?? przez ?ycie moc? tej prawdy o cz?owieku i o ?wiecie, która zawiera si? w Tajemnicy Wcielenia i Odkupienia, moc? tej mi?o?ci, jaka z niej promieniuje. Na tle narastaj?cych w dziejach procesów, które w naszej epoce w szczególny sposób zdaj? si? owocowa?, w obr?bie ró?nych systemów, ?wiatopogl?dów, ustrojów, Jezus Chrystus staje si? jak gdyby na nowo obecny - wbrew wszystkim pozorom Jego nieobecno?ci, wbrew wszystkim ograniczeniom instytucjonalnej obecno?ci i dzia?alno?ci Ko?cio?a - Jezus Chrystus staje si? obecny moc? tej prawdy i mi?o?ci, która w Nim wyrazi?a si? w jedynej i niepowtarzalnej pe?ni, chocia? Jego ?ycie na ziemi by?o krótkie, a dzia?alno?? publiczna jeszcze o wiele krótsza.
Jezus Chrystus jest t? zasadnicz? drog? Ko?cio?a. On sam jest nasz? drog? ?do domu Ojca? (por. J 14,1 nn.). Jest te? drog? do ka?dego cz?owieka. Na tej drodze, która prowadzi od Chrystusa do cz?owieka, na tej drodze, na której Chrystus ?jednoczy si? z ka?dym cz?owiekiem?, Ko?ció? nie mo?e by? przez nikogo zatrzymany. Domaga si? tego doczesne i wieczne dobro cz?owieka. Ko?ció? ze wzgl?du na Chrystusa, z racji tej tajemnicy, która jest w?asnym ?yciem Ko?cio?a, nie mo?e te? nie by? wra?liwy na wszystko, co s?u?y prawdziwemu dobru cz?owieka - jak te? nie mo?e by? oboj?tny na to, co mu zagra?a. Sobór Watyka?ski II na wielu miejscach wypowiedzia? t? podstawow? trosk? Ko?cio?a, aby ??ycie ludzkie na ziemi uczyni? godnym cz?owieka?19 pod ka?dym wzgl?dem, aby czyni? je ?coraz bardziej ludzkim?20. Jest to troska samego Chrystusa - Dobrego Pasterza wszystkich ludzi. W imi? tej troski - jak czytamy w Konstytucji pastoralnej Soboru - ?Ko?ció?, który z racji swego zadania i kompetencji w ?aden sposób nie uto?samia si? ze wspólnot? polityczn?, ani nie wi??e si? z ?adnym systemem politycznym, jest zarazem znakiem i zabezpieczeniem transcendentnego charakteru osoby ludzkiej?21.
Chodzi wi?c tutaj o cz?owieka w ca?ej jego prawdzie, w pe?nym jego wymiarze. Nie chodzi o cz?owieka ?abstrakcyjnego?, ale rzeczywistego, o cz?owieka ?konkretnego?, ?historycznego?. Chodzi o cz?owieka ?ka?dego? - ka?dy bowiem jest ogarni?ty Tajemnic? Odkupienia, z ka?dym Chrystus w tej tajemnicy raz na zawsze si? zjednoczy?. Ka?dy cz?owiek przychodzi na ten ?wiat, poczynaj?c si? w ?onie swej matki i rodz?c si? z niej, jest z tej w?a?nie racji powierzony trosce Ko?cio?a. Troska ta dotyczy cz?owieka ca?ego, równocze?nie jest ona na nim skoncentrowana w szczególny sposób. Przedmiotem tej troski jest cz?owiek w swojej jedynej i niepowtarzalnej rzeczywisto?ci cz?owieczej, w której trwa niczym nienaruszony ?obraz i podobie?stwo? Boga samego (por. Rdz 1,27). Na to w?a?nie wskazuje równie? Sobór, gdy mówi?c o tym podobie?stwie przypomina, ?e cz?owiek jest ?jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chcia? dla niego samego?22. Cz?owiek, tak jak jest ?chciany? przez Boga, tak jak zosta? przez Niego odwiecznie ?wybrany?, powo?any, przeznaczony do ?aski i do chwa?y - to jest w?a?nie cz?owiek ?ka?dy?, najbardziej ?konkretny? i najbardziej ?realny?: cz?owiek w ca?ej pe?ni tajemnicy, która sta?a si? jego udzia?em w Jezusie Chrystusie, która nieustannie staje si? udzia?em ka?dego z tych czterech miliardów ludzi ?yj?cych na naszej planecie, od chwili kiedy si? poczynaj? pod sercem matki.

14. WSZYSTKIE DROGI KO?CIO?A PROWADZ? DO CZ?OWIEKA
 
Ko?ció? nie mo?e odst?pi? cz?owieka, którego ?los? - to znacz wybranie i powo?anie, narodziny i ?mier?, zbawienie lub odrzucenie - w tak ?cis?y i nierozerwalny sposób zespolone s? z Chrystusem. A jest to równocze?nie przecie? ka?dy cz?owiek na tej planecie - na tej ziemi - któr? odda? Stwórca pierwszemu cz?owiekowi, m??czy?nie i kobiecie, mówi?c: czy?cie j? sobie poddan? (por. Rdz 1,28). Ka?dy cz?owiek w ca?ej tej niepowtarzalnej rzeczywisto?ci bytu i dzia?ania, ?wiadomo?ci i woli, sumienia i ?serca?. Cz?owiek, który - ka?dy z osobna (gdy? jest w?a?nie ?osob??) - ma swoj? w?asn? histori? ?ycia, a nade wszystko swoje w?asne ?dzieje duszy?. Cz?owiek, który zgodnie z wewn?trzn? otwarto?ci? swego ducha, a zarazem z tylu i tak ró?nymi potrzebami cia?a, swej doczesnej egzystencji, te swoje osobowe dzieje pisze zawsze poprzez rozliczne wi?zi, kontakty, uk?ady, kr?gi spo?eczne, jakie ??cz? go z innymi lud?mi - i to pocz?wszy ju? od pierwszej chwili zaistnienia na ziemi od chwili pocz?cia i narodzin. Cz?owiek w ca?ej prawdzie swego istnienia i bycia osobowego i zarazem ?wspólnotowego?, i zarazem ?spo?ecznego? - w obr?bie w?asnej rodziny, w obr?bie tylu ró?nych spo?eczno?ci, ?rodowisk, w obr?bie swojego narodu czy ludu (a mo?e jeszcze tylko klanu lub szczepu), w obr?bie ca?ej ludzko?ci - ten cz?owiek jest pierwsz? drog?, po której winien kroczy? Ko?ció? w wype?nianiu swojego pos?annictwa, jest pierwsza i podstawow? drog? Ko?cio?a, drog? wyznaczon? przez samego Chrystusa, drog?, która nieodmiennie prowadzi przez Tajemnice Wcielenia i Odkupienia.
Tego to w?a?nie cz?owieka w ca?ej prawdzie jego ?ycia, jego sumienia, w jego nieustannie si? potwierdzaj?cej grzeszno?ci, a równocze?nie w nieustannie si? ujawniaj?cej d??no?ci do prawdy, dobra, pi?kna, do sprawiedliwo?ci i mi?o?ci, mia? przed oczyma Sobór Watyka?ski II, gdy rysuj?c jego sytuacj? w ?wiecie wspó?czesnym, od zewn?trznych komponentów tej sytuacji zst?powa? stale w immanentn? prawd? cz?owiecze?stwa: ?W samym bowiem cz?owieku wiele elementów zwalcza si? nawzajem. B?d?c bowiem stworzeniem, do?wiadcza on z jednej strony wielorakich ogranicze?, z drugiej strony czuje si? nieograniczony w swoich pragnieniach i powo?any do wy?szego ?ycia. Przyci?gany wielu pon?tami, musi wci?? wybiera? mi?dzy nimi i wyrzeka? si? niektórych. Co wi?cej, b?d?c s?abym i grzesznym, nierzadko czyni to, czego nie chce, nie za? to, co chcia?by czyni?. St?d cierpi rozdarcie w samym sobie, z czego z kolei tyle i tak wielkich rozd?wi?ków rodzi si? w spo?ecze?stwie.
Ten cz?owiek jest drog? Ko?cio?a - drog?, która prowadzi niejako u podstawy tych wszystkich dróg, jakimi Ko?ció? kroczy? powinien, poniewa? cz?owiek - ka?dy bez wyj?tku - zosta? odkupiony przez Chrystusa, poniewa? z cz?owiekiem - ka?dym bez wyj?tku - Chrystus jest w jaki? sposób zjednoczony, nawet gdyby cz?owiek nie zdawa? sobie z tego sprawy: ?Chrystus, który za wszystkich umar? i zmartwychwsta?, mo?e cz?owiekowi przez Ducha swego udzieli? ?wiat?a i si?, aby zdolny by? odpowiedzie? najwy?szemu swemu powo?aniu?24.
Poniewa? wi?c ten cz?owiek jest drog? Ko?cio?a, drog? jego codziennego ?ycia i do?wiadczenia, pos?annictwa i trudów - Ko?ció? naszej epoki musi by? wci?? na nowo ?wiadomy jego ?sytuacji? - to znaczy ?wiadomy równocze?nie jego mo?liwo?ci, które wci?? na nowo si? ukierunkowuj? i w ten sposób ujawniaj?. Musi by? równocze?nie ?wiadomy zagro?e?, ?wiadomy tego wszystkiego, co wydaje si? by? przeciwne temu, aby ??ycie ludzkie stawa?o si? coraz bardziej ludzkie?25, aby wszystko, co na to ?ycie si? sk?ada, odpowiada?o prawdziwej godno?ci cz?owieka; po prostu musi by? ?wiadomy wszystkiego, co jest temu przeciwne.

15. CZEGO L?KA SI? WSPÓ?CZESNY CZ?OWIEK
 
Zachowuj?c przeto w ?ywej pami?ci obraz, jaki w sposób tak bardzo wnikliwy i kompetentny nakre?li? Sobór Watyka?ski II, postaramy si? obraz ten raz jeszcze dostosowa? do ?znaków czasu?, a tak?e do wymogów sytuacji, która stale si? zmienia i narasta w okre?lonych kierunkach.
Cz?owiek dzisiejszy zdaje si? by? stale zagro?ony przez to, co jest jego w?asnym wytworem, co jest wynikiem pracy jego r?k, a zarazem - i bardziej jeszcze - pracy jego umys?u, d??e? jego woli. Owoce tej wielorakiej dzia?alno?ci cz?owieka zbyt rych?o, i w sposób najcz??ciej nie przewidywany, nie tylko i nie tyle podlegaj? ?alienacji? w tym sensie, ?e zostaj? odebrane temu, kto je wytworzy?, ile - przynajmniej cz??ciowo, w jakim? pochodnym i po?rednim zakresie skutków - skierowuj? si? przeciw cz?owiekowi. Zostaj? przeciw niemu skierowane lub mog? zosta? skierowane przeciw niemu. Na tym zdaje si? polega? g?ówny rozdzia? dramatu wspó?czesnej ludzkiej egzystencji w jej najszerszym i najpowszechniejszym wymiarze. Cz?owiek coraz bardziej bytuje w l?ku. ?yje w l?ku, ?e jego wytwory rzecz jasna nie wszystkie i nie wi?kszo??, ale niektóre, i to w?a?nie te, które zawieraj? w sobie szczególn? miar? ludzkiej pomys?owo?ci i przedsi?biorczo?ci - mog? zosta? obrócone w sposób radykalny przeciwko cz?owiekowi. Mog? sta? si? ?rodkami i narz?dziami jakiego? wr?cz niewyobra?alnego samozniszczenia, wobec którego wszystkie znane nam z dziejów kataklizmy i katastrofy zdaj? si? bledn??. Musi przeto zrodzi? si? pytanie, na jakiej drodze owa dana cz?owiekowi od pocz?tku w?adza, moc? której mia? czyni? ziemi? sobie poddan? (por. Rdz 1,28), obraca si? przeciwko cz?owiekowi wywo?uj?c zrozumia?y stan niepokoju, ?wiadomego czy te? pod?wiadomego l?ku, poczucie zagro?enia, które na ró?ne sposoby udziela si? wspó?czesnej rodzinie ludzkiej i w ró?nych postaciach si? ujawnia.
Ów stan zagro?enia cz?owieka ze strony wytworów samego cz?owieka ma ró?ne kierunki i ró?ne stopnie nasilenia. Zdaje si?, ?e jeste?my coraz bardziej ?wiadomi, i? eksploatacja ziemi, planety, na której ?yjemy, domaga si? jakiego? racjonalnego i uczciwego planowania. Równocze?nie eksploatacja ta dla celów nie tylko przemys?owych, ale tak?e militarnych, niekontrolowany wszechstronnym i autentycznie humanistycznym planem rozwój techniki, nios? z sob? cz?sto zagro?enie naturalnego ?rodowiska cz?owieka alienuje go w stosunku do przyrody odrywa od niej. Cz?owiek zdaje si? cz?sto nie dostrzega? innych znacze? swego naturalnego ?rodowiska, jak tylko te, które s?u?? celom dora?nego u?ycia i zu?ycia. Tymczasem Stwórca chcia?, aby cz?owiek obcowa? z przyrod? jako jej rozumny i szlachetny ?pan? i ?stró??, a nie jako bezwzgl?dny ?eksploatator?.
Rozwój techniki oraz naznaczony panowaniem techniki rozwój cywilizacji wspó?czesnej domaga si? proporcjonalnego rozwoju moralno?ci i etyki. Tymczasem ten drugi zdaje si?, niestety, wci?? pozostawa? w tyle. I st?d te? ów sk?din?d zdumiewaj?cy post?p, w którym trudno nie dostrzega? równie? tych rzeczywistych znamion wielko?ci cz?owieka, jakie w swych twórczych zal??kach objawi?y si? na kartach Ksi?gi Rodzaju ju? w opisie jego stworzenia (por. Rdz 1-2), musi rodzi? wielorakie niepokoje. Niepokój za? dotyczy zasadniczej i podstawowej sprawy: czy ów post?p, którego autorem i sprawc? jest cz?owiek, czyni ?ycie ludzkie na ziemi pod ka?dym wzgl?dem, bardziej ludzkim?, bardziej ?godnym cz?owieka?? Nie mo?na ?ywi? w?tpliwo?ci, ?e pod wielu wzgl?dami czyni je takim. Pytanie jednak, które uporczywie powraca, dotyczy tego co najistotniejsze: czy cz?owiek jako cz?owiek w kontek?cie tego post?pu staje si? lepszy, duchowo dojrzalszy, bardziej ?wiadomy godno?ci swego cz?owiecze?stwa, bardziej odpowiedzialny, bardziej otwarty na drugich, zw?aszcza dla potrzebuj?cych, dla s?abszych, bardziej gotowy ?wiadczy? i nie?? pomoc wszystkim?
Jest to pytanie, które musz? stawia? sobie chrze?cijanie w?a?nie dlatego, ?e Jezus Chrystus tak wszechstronnie uwra?liwi? ich na spraw? cz?owieka. Ale pytanie to musz? stawia? sobie równocze?nie wszyscy ludzie, a zw?aszcza te ?rodowiska i te spo?ecze?stwa, które maj? szczególnie aktywny udzia? w procesach wspó?czesnego post?pu. Patrz?c na te procesy i uczestnicz?c w nich, nie mo?emy tylko poddawa? si? euforii, nie mo?emy wpada? w jednostronne uniesienie dla naszych osi?gni??, ale musimy wszyscy stawia? sobie z ca?? rzetelno?ci?, obiektywizmem i poczuciem moralnej odpowiedzialno?ci zasadnicze pytania zwi?zane z sytuacj? cz?owieka dzi? i w dalszej perspektywie. Czy wszystkie dotychczasowe i dalsze osi?gni?cia techniki id? w parze z post?pem etyki i z duchowym post?pem cz?owieka? Czy cz?owiek jako cz?owiek w ich kontek?cie równie? rozwija si? i post?puje naprzód, czy te? cofa si? i degraduje w swym cz?owiecze?stwie? Czy ro?nie w ludziach, w ??wiecie cz?owieka?, który jest sam w sobie ?wiatem dobra i z?a moralnego, przewaga tego pierwszego czy te? tego drugiego? Czy w ludziach, pomi?dzy lud?mi, pomi?dzy spo?ecze?stwami, narodami, pa?stwami ro?nie sprawiedliwo??, solidarno??, mi?o?? spo?eczna, poszanowanie praw ka?dego - zarówno cz?owieka, jak narodu czy ludu - czy te?, wr?cz przeciwnie, narastaj? egoizmy ró?nego wymiaru, ciasne nacjonalizmy w miejsce autentycznej mi?o?ci ojczyzny, a wreszcie d??enie do panowania nad drugimi wbrew ich s?usznym prawom i zas?ugom, d??enie zw?aszcza do tego, aby ca?y rozwój materialny, techniczno-produkcyjny, wykorzysta? dla celów wy??cznego panowania nad drugimi, dla celów takiego czy innego imperializmu?
Oto pytania zasadnicze, których nie mo?e nie stawia? Ko?ció?, poniewa? w sposób mniej lub bardziej wyra?ny stawiaj? sobie te pytania miliardy ludzi ?yj?cych we wspó?czesnym ?wiecie. Temat rozwoju i post?pu nie schodzi z ust, tak jak nie schodzi ze szpalt dzienników i publikacji we wszystkich prawie j?zykach wspó?czesnego ?wiata. Nie zapominajmy wszak?e, i? w tym temacie zawiera si? nie tylko twierdzenie i pewno??, zawiera si? w nim równie? pytanie i niepokój. To drugie jest nie mniej wa?ne jak pierwsze. Odpowiada ono naturze ludzkiego poznania. Jeszcze bardziej odpowiada podstawowej potrzebie troski cz?owieka o cz?owieka, o samo jego cz?owiecze?stwo, o przysz?o?? ludzi na tej ziemi. Ko?ció?, który jest o?ywiony wiar? eschatologiczn?, uwa?a równocze?nie t? trosk? o cz?owieka, o jego cz?owiecze?stwo, o przysz?o?? ludzi na tej ziemi, a wi?c o kierunek ca?ego rozwoju i post?pu - za istotny dla swego pos?annictwa, za nierozerwalnie z nim zwi?zany. Pocz?tek tej troski Ko?ció? znajduje w samym Jezusie Chrystusie - jak o tym ?wiadcz? Ewangelie - w Nim te? stale pragnie j? rozwija?, odczytuj?c sytuacj? cz?owieka w ?wiecie wspó?- czesnym wedle najwa?niejszych znaków naszego czasu.

16. POST?P CZY ZAGRO?ENIE?
 
Je?li przeto ten nasz czas, czas zbli?aj?cego si? do ko?ca drugiego tysi?clecia naszej chrze?cija?skiej ery, jawi si? nam jako czas wielkiego post?pu, to równocze?nie te? jako czas wielorakiego zagro?enia cz?owieka, o którym Ko?ció? musi mówi? do wszystkich ludzi dobrej woli, o którym musi z nimi wci?? rozmawia?. Sytuacja bowiem cz?owieka w ?wiecie wspó?czesnym wydaje si? daleka od obiektywnych wymaga? porz?dku moralnego daleka od wymaga? sprawiedliwo?ci, a tym bardziej mi?o?ci spo?ecznej. Chodzi tutaj nie o co innego, tylko w?a?nie o to, co znalaz?o wyraz ju? w pierwszym or?dziu Stwórcy skierowanym do cz?owieka, gdy oddawa? mu ziemi?, by czyni? j? sobie ?poddan??26. To pierwotne wezwanie zosta?o potwierdzone w Tajemnicy Odkupienia przez Chrystusa Pana, czemu wyraz daje Sobór Watyka?ski II, po?wi?caj?c szczególnie pi?kne rozdzia?y swego magisterium ?królewsko?ci? cz?owieka, to znaczy jego powo?aniu do uczestniczenia w królewskiej misji (in munere regali) samego Chrystusa. Istotny sens tej ?królewsko?ci?, tego ?panowania? cz?owieka w ?wiecie widzialnym, zadanym mu przez samego Stwórc?, le?y w pierwsze?stwie etyki przed technik?, le?y w prymacie osoby w stosunku do rzeczy, le?y w pierwsze?stwie ducha wobec materii.
I dlatego te? trzeba gruntownie ?ledzi? wszystkie procesy rozwoju wspó?czesnego, trzeba niejako prze?wietla? poszczególne jego etapy pod tym w?a?nie k?tem widzenia. Chodzi o rozwój osób, a nie tylko o mno?enie rzeczy, którymi osoby mog? si? pos?ugiwa?. Chodzi o to, aby - jak to sformu?owa? wspó?czesny my?liciel, a powtórzy? Sobór - nie tyle ?wi?cej mie??, ile ?bardziej by??28. Istnieje bowiem bardzo realne i wyczuwalne ju? niebezpiecze?stwo, ?e wraz z olbrzymim post?pem w opanowaniu przez cz?owieka ?wiata rzeczy, cz?owiek gubi istotne w?tki swego w?ród nich panowania, na ró?ne sposoby podporz?dkowuje im swoje cz?owiecze?stwo, sam staje si? przedmiotem wielorakiej - czasem bezpo?rednio nieuchwytnej - manipulacji poprzez ca?? organizacj? ?ycia zbiorowego, poprzez system produkcji, poprzez nacisk ?rodków przekazu spo?ecznego. Cz?owiek nie mo?e zrezygnowa? z siebie, ze swojego w?a?ciwego miejsca w ?wiecie widzialnym, nie mo?e sta? si? niewolnikiem rzeczy, samych stosunków ekonomicznych, niewolnikiem produkcji, niewolnikiem swoich w?asnych wytworów. Cywilizacja o profilu czysto materialistycznym - z pewno?ci? nieraz wbrew intencjom i za?o?eniom swych pionierów - oddaje cz?owieka w tak? niewol?. U korzenia wspó?czesnej troski o cz?owieka le?y z pewno?ci? ta sprawa. Nie chodzi tu tylko o abstrakcyjn? odpowied? na pytanie, kim jest cz?owiek, ale o ca?y dynamizm ?ycia i cywilizacji, o sens ró?nych poczyna? ?ycia codziennego, a równocze?nie za?o?e? wielu programów cywilizacyjnych, politycznych, ekonomicznych, spo?ecznych, ustrojowych i wielu innych.
Je?li sytuacj? cz?owieka w ?wiecie wspó?czesnym o?mielamy si? okre?li? jako dalek? od obiektywnych wymaga? porz?dku moralnego, dalek? od wymaga? sprawiedliwo?ci, a tym bardziej mi?o?ci spo?ecznej - to przemawiaj? za tym dobrze znane fakty i porównania, które wielokrotnie ju? znajdowa?y swój odd?wi?k na kartach wypowiedzi papieskich, soborowych, synodalnych. Sytuacja cz?owieka w naszej epoce nie jest oczywi?cie jednolita, jest wielorako zró?nicowana. Ró?nice te maj? swoje przyczyny historyczne. Maj? jednak równocze?nie swój pot??ny wyd?wi?k etyczny. Jest przecie? dobrze znany fakt cywilizacji konsumpcyjnej, która ma swoje ?ród?o w jakim? nadmiarze dóbr potrzebnych dla cz?owieka, dla ca?ych spo?ecze?stw - a chodzi tu w?a?nie o spo?ecze?stwo bogate i wysoko rozwini?te - podczas gdy z drugiej strony inne spo?ecze?stwa, przynajmniej szerokie ich kr?gi, g?oduj?, a wielu codziennie umiera z g?odu, z niedo?ywienia. W parze z tym idzie jakie? nadu?ycie wolno?ci jednych, co ??czy si? w?a?nie z niekontrolowan? etycznie postaw? konsumpcyjn?, przy równoczesnym ograniczaniu wolno?ci drugich, tych, którzy odczuwaj? dotkliwe braki, którzy zostaj? zepchni?ci w warunki n?dzy i upo?ledzenia.
To powszechnie znane porównanie i przeciwstawienie, do którego odwo?ywali si? w swych wypowiedziach Papie?e naszego stulecia, ostatnio Jan XXIII jak te? Pawe? VI, jest jak gdyby gigantycznym rozwini?ciem biblijnej przypowie?ci o bogaczu i ?azarzu (por. ?k 16,19 nn.). Rozmiary zjawiska ka?? my?le? o strukturach i mechanizmach zwi?zanych ze sfer? finansów, pieni?dza, produkcji i wymiany, które w oparciu o ró?ne naciski polityczne rz?dz? w ?wiatowej ekonomii. Struktury te i mechanizmy okazuj? si? jakby niezdolne do usuni?cia niesprawiedliwych uk?adów spo?ecznych odziedziczonych po przesz?o?ci i do stawienia czo?a nagl?cym wyzwaniom i etycznym imperatywom wspó?czesno?ci. Utrzymuj?c cz?owieka w wytworzonych przez siebie napi?ciach, trwoni?c w przy?pieszonym tempie materialne i energetyczne zasoby, nara?aj?c naturalne ?rodowisko geofizyczne, struktury te pozwalaj? tym samym na sta?e powi?kszanie si? obszarów n?dzy i zwi?zanej z ni? rozpaczy, frustracji i rozgoryczenia.
Stoimy tutaj wobec wielkiego dramatu, wobec którego nikt nie mo?e pozosta? oboj?tny. Podmiotem, który z jednej strony stara si? wydoby? maksimum korzy?ci - z drugiej strony za? tym, który p?aci haracz krzywd, poni?e? - jest zawsze cz?owiek. Fakt, ?e w bliskim s?siedztwie upo?ledzonych egzystuj? ?rodowiska uprzywilejowane, fakt istnienia krajów wysoko rozwini?tych, które w stopniu nadmiernym gromadz? dobra, których bogactwo staje si? nieraz przez nadu?ycie przyczyn? ró?nych schorze? - dramat ten jeszcze zaostrza. Niepokój inflacji i plaga bezrobocia - oto inne jeszcze objawy tego moralnego nie?adu, jaki zaznacza si? w sytuacji ?wiata wspó?czesnego, która przeto domaga si? rozwi?za? odwa?nych i twórczych, zgodnych z autentyczn? godno?ci? cz?owieka.
Zadanie to nie jest niemo?liwe do realizacji. Szeroko rozumiana zasada solidarno?ci musi tu by? natchnieniem dla skutecznego poszukiwania w?a?ciwych instytucji oraz w?a?ciwych mechanizmów. Chodzi o dziedzin? wymiany, gdzie nale?y si? kierowa? prawami zdrowego tylko wspó?zawodnictwa. Chodzi równie? o p?aszczyzn? szerszego i bardziej bezpo?redniego podzia?u bogactw i w?adzy nad nimi, aby ludy zapó?nione w rozwoju ekonomicznym mog?y nie tylko zaspokoi? swe podstawowe potrzeby, ale tak?e stopniowo i skutecznie si? rozwija?.
Po tej trudnej drodze, po drodze koniecznych przekszta?ce? struktur ?ycia ekonomicznego, b?dzie mo?na post?powa? naprzód tylko za cen? prawdziwej przemiany umys?ów, woli i serc. Zadanie to wymaga stanowczego zaanga?owania si? poszczególnych ludzi oraz wolnych i solidarnych narodów. Zbyt cz?sto myli si? wolno?? z instynktem indywidualnego czy zbiorowego interesu lub nawet z instynktem walki i panowania, niezale?nie od zabarwienia ideologicznego, jakie mu si? nadaje. Jest rzecz? oczywist?, ?e te instynkty istniej? i dzia?aj?, jednak?e ?adna prawdziwie ludzka ekonomia nie b?dzie mo?liwa, je?li nie zostan? one uj?te, odpowiednio ukierunkowane i opanowane przez g??bsze si?y, jakie tkwi? w cz?owieku, przez si?y, które stanowi? o prawdziwej kulturze narodów. Z tych to ?róde? musi zrodzi? si? wysi?ek, w którym wyrazi si? prawdziwa wolno?? cz?owieka i który równie? w dziedzinie ekonomicznej potrafi j? zabezpieczy?. Sam post?p ekonomiczny, z tym wszystkim, co nale?y do jego tylko w?asnej prawid?owo?ci, winien stale by? planowany i realizowany w perspektywie powszechnego i solidarnego rozwoju poszczególnych ludzi i narodów, jak to przypomnia? w sposób przekonywuj?cy mój Poprzednik Pawe? VI w Populorum progressio. Je?li tego zabraknie, wówczas sama kategoria ?post?pu ekonomicznego? staje si? kategori? nadrz?dn?, która swym partykularnym wymogom podporz?dkowuje ca?okszta?t ludzkiej egzystencji - i która dusi cz?owieka, dzieli spo?ecze?stwa, by ugrz?zn?? w ko?cu we w?asnych napi?ciach i przerostach.
?e podj?cie tych zada? jest mo?liwe, o tym ?wiadcz? pewne fakty i osi?gni?cia, które tutaj trudno szczegó?owiej rejestrowa?. Jedno jest pewne: u podstaw tej gigantycznej dziedziny nale?y przyj??, ustali? i pog??bi? poczucie odpowiedzialno?ci moralnej, któr? musi podejmowa? cz?owiek. Zawsze - cz?owiek. Dla nas, chrze?cijan, odpowiedzialno?? ta staje si? szczególnie wyrazista, gdy przypomnimy sobie - a stale trzeba to sobie przypomina? - obraz S?du Ostatecznego wedle s?ów Chrystusa, które zosta?y zapisane w Ewangelii ?w. Mateusza (por. Mt 25, 31 nn.).
Ten eschatologiczny obraz stale trzeba ?przyk?ada?? do dziejów cz?owieka, stale trzeba czyni? miar? ludzkich czynów, jakby podstawowym kwestionariuszem w rachunku sumienia ka?dego i wszystkich. ?By?em g?odny, a nie dali?cie Mi je?? (...) by?em nagi, a nie przyodziali?cie Mnie; by?em chory i w wi?zieniu, a nie odwiedzili?cie Mnie? (Mt 25, 42 n.). S?owa te nabieraj? jeszcze wi?kszej grozy, gdy pomy?limy, ?e zamiast chleba i pomocy kulturalnej - nowym, budz?cym si? do samodzielnego ?ycia narodom czy pa?stwom dostarcza si? nieraz w obfito?ci nowoczesnej broni, ?rodków zniszczenia, aby s?u?y?y w zbrojnych konfliktach i wojnach, których domaga si? nie tyle obrona ich s?usznych praw, ich suwerenno?ci, ile ró?nego rodzaju szowinizmy, imperializmy i neokolonializmy. Wszyscy wiemy dobrze, ?e obszary n?dzy i g?odu, jakie istniej? na naszym globie mog?yby wkrótce by? ?u?y?nione?, gdyby gigantyczne bud?ety zbroje?, produkcji militarnej, które s?u?? wojnie i zniszczeniu, zosta?y zamienione w bud?ety wy?ywienia s?u??ce ?yciu.
Mo?e rozwa?anie to pozostanie cz??ciowo ?abstrakcyjne?. Mo?e da okazj? do oskar?ania o win? jednej ?strony? przez drug?, zapominaj?c? o swojej w?asnej winie. Mo?e te? wywo?a nowe oskar?enia pod adresem Ko?cio?a. Ko?ció?, który nie dysponuje ?adn? broni?, tylko broni? ducha, broni? S?owa i Mi?o?ci, nie mo?e zrezygnowa? z tego nakazu: ?g?o? nauk?, nastawaj w por?, nie w por?? (2 Tm 4, 2). I dlatego nie przestaje prosi? ka?dej ze stron, prosi? wszystkich w imi? Boga i w imi? cz?owieka: Nie zabijajcie! Nie gotujcie ludziom zniszczenia i zag?ady! Pomy?lcie o cierpi?cych g?ód i niedol? waszych braciach! Szanujcie godno?? i wolno?? ka?dego!
 
17. PRAWA CZ?OWIEKA: ?LITERA? CZY ?DUCH?

Stulecie nasze by?o jak dot?d stuleciem wielkich niedoli cz?owieka, wielkich zniszcze? nie tylko materialnych, ale i moralnych, mo?e nade wszystko w?a?nie moralnych. Na pewno nie ?atwo jest porównywa? pod tym wzgl?dem epoki i stulecia, jest to bowiem tak?e funkcja zmieniaj?cych si? kryteriów historycznych. Niemniej jednak, nie stosuj?c nawet takich porówna? trzeba stwierdzi?, ?e by? to jak dot?d wiek, w którym ludzie ludziom ogromnie wiele zgotowali krzywd i cierpie?. Czy ten proces zosta? zdecydowanie zahamowany? W ka?dym razie trudno tutaj nie wspomnie? z uznaniem i g??bok? nadziej? na przysz?o?? o tym wspania?ym wysi?ku, jaki podj?to wraz z powo?aniem do ?ycia Organizacji Narodów Zjednoczonych - o wysi?ku zmierzaj?cym do tego, aby okre?li? i ustali? obiektywne i nienaruszalne prawa cz?owieka, zobowi?zuj?c si? wzajemnie do ich przestrzegania. Zobowi?zanie to zosta?o przyj?te i ratyfikowane przez wszystkie prawie pa?stwa wspó?czesne, co powinno by? gwarancj?, ?e prawa cz?owieka stan? si? wsz?dzie na ?wiecie podstawow? zasad? pracy dla dobra cz?owieka.
Ko?ció? nie musi zapewnia?, jak bardzo ta sprawa wi??e si? z jego w?asnym pos?annictwem we wspó?czesnym ?wiecie. Ona tak?e w?a?nie le?y u samych podstaw pokoju spo?ecznego i mi?dzynarodowego, jak temu da? wyraz Jan XXIII, Sobór Watyka?ski II, a z kolei Pawe? VI w szczegó?owych dokumentach. Pokój sprowadza si? w ostateczno?ci do poszanowania nienaruszalnych praw cz?owieka - dzie?em sprawiedliwo?ci jest pokój - wojna za? rodzi si? z ich pogwa?cenia i ??czy si? zawsze z wi?kszym jeszcze pogwa?ceniem tych praw. A je?li prawa cz?owieka s? gwa?cone w warunkach pokojowych, to staje si? to szczególnie dotkliwym i z punktu widzenia post?pu niezrozumia?ym przejawem walki z cz?owiekiem, czego nie sposób pogodzi? z ?adnym programem okre?laj?cym siebie jako ?humanistyczny?. A jaki? program spo?eczny, polityczny, cywilizacyjny, móg?by zrezygnowa? z takiego okre?lenia? ?ywimy g??bokie przekonanie, ?e nie ma takiego programu w dzisiejszym ?wiecie, w którym nawet na gruncie przeciwstawnych sobie ?wiatopogl?dów nie wysuwa si? zawsze cz?owieka na pierwszy plan.
Je?li przeto pomimo takich za?o?e? prawa cz?owieka bywaj? na ró?ny sposób gwa?cone, je?li w praktyce jeste?my ?wiadkami obozów koncentracyjnych, gwa?tów, tortur, terroryzmu, a tak?e ró?norodnych dyskryminacji, to musi to by? konsekwencj? innych przes?anek, które podkopuj?, a cz?sto niejako unicestwiaj? skuteczno?? humanistycznych za?o?e? owych wspó?czesnych programów i systemów. Nasuwa si? wniosek o konieczno?ci poddawania tych?e sta?ej rewizji w?a?nie pod k?tem obiektywnych i nienaruszalnych praw cz?owieka.
Deklaracja tych praw zwi?zana z powstaniem Organizacji Narodów Zjednoczonych nie mia?a z pewno?ci? na celu tylko tego, aby odci?? si? od straszliwych do?wiadcze? ostatniej wojny ?wiatowej, ale tak?e i to, aby stworzy? podstaw? do sta?ej rewizji programów, systemów, ustrojów w?a?nie pod tym jednym, zasadniczym k?tem widzenia: jest nim dobro cz?owieka - osoby we wspólnocie - które jako podstawowy wyznacznik dobra wspólnego musi stanowi? istotne kryterium wszystkich programów, systemów czy ustrojów. W przeciwnym razie ?ycie ludzkie równie? i w warunkach pokojowych skazane jest na wielorakie niedole, a w parze z nimi rozwijaj? si? ró?ne formy przemocy, totalizmu, neokolonializmu, imperializmu, zagra?aj?ce równocze?nie wspó??yciu narodów. Jest bowiem rzecz? znamienn?, potwierdzon? wielokrotnie przez do?wiadczenia dziejów, i? naruszanie praw cz?owieka idzie w parze z gwa?ceniem praw narodu, z którym cz?owiek bywa zwi?zany organicznymi wi?zami jakby z rozleg?? rodzin?.
Ju? w pierwszej po?owie niniejszego stulecia, w okresie narastaj?cych wówczas totalizmów pa?stwowych, które doprowadzi?y, jak wiadomo, do straszliwej katastrofy wojennej, Ko?ció? sformu?owa? wyra?nie swoje stanowisko wobec tych ustrojów, które rzekomo na rzecz dobra wy?szego, jakim jest dobro pa?stwa - historia za? wykaza?a, ?e jest to dobro okre?lonej tylko partii uto?samiaj?cej siebie z pa?stwem - ogranicza?y prawa obywateli, pozbawia?y ich tych w?a?nie nienaruszalnych praw cz?owieka, które mniej wi?cej w po?owie naszego stulecia doczeka?y si? sformu?owania na forum mi?dzynarodowym. Raduj?c si? z tego osi?gni?cia wraz z wszystkimi lud?mi dobrej woli, z lud?mi prawdziwie mi?uj?cymi sprawiedliwo?? i pokój, Ko?ció? ?wiadom tego, ?e sama ?litera? mo?e równie? zabija?, podczas gdy tylko ?duch o?ywia? (por. 2 Kor 3, 6), musi wraz z tymi lud?mi dobrej woli stale pyta?, czy Deklaracja praw cz?owieka, akceptacja ich ?litery?, wsz?dzie oznacza zarazem realizacj? ich ?ducha?. Powstaj? bowiem uzasadnione obawy, ?e bardzo cz?sto znajdujemy si? jeszcze daleko od tej realizacji, a niejednokrotnie duch ?ycia spo?ecznego i publicznego pozostaje w bolesnej sprzeczno?ci z deklarowan? ?liter?? praw cz?owieka. Taki stan rzeczy, uci??liwy dla odno?nych spo?ecze?stw, czyni?by zarazem w szczególny sposób odpowiedzialnymi wobec tych?e spo?ecze?stw, a zarazem wobec dziejów cz?owieka tych, którzy do niego si? przyczyniaj?.
Sam podstawowy sens istnienia pa?stwa jako wspólnoty politycznej polega na tym, ?e ca?e spo?ecze?stwo, które je tworzy - w danym wypadku odno?ny naród - staje si? niejako panem i w?adc? swoich w?asnych losów. Ten sens nie zostaje urzeczywistniony, gdy na miejsce sprawowania w?adzy z moralnym udzia?em spo?ecze?stwa czy narodu, jeste?my ?wiadkami narzucania w?adzy przez okre?lon? grup? wszystkim innym cz?onkom tego spo?ecze?stwa. Sprawy te s? bardzo istotne w naszej epoce, w której ogromnie wzros?a ?wiadomo?? spo?eczna ludzi, a wraz z tym potrzeba prawid?owego uczestniczenia obywateli w ?yciu politycznym wspólnoty. Przy tym nie nale?y traci? z oczu realnych warunków, w jakich znajduj? si? poszczególne narody i konieczno?ci spr??ystej w?adzy publicznej. S? to zatem sprawy istotne z punktu widzenia post?pu samego cz?owieka i wszechstronnego rozwoju cz?owiecze?stwa.
Ko?ció? zawsze uczy? obowi?zku dzia?ania dla dobra wspólnego, przez to samo stara? si? wychowywa? dobrych obywateli w ka?dym pa?stwie. Ko?ció? tak?e uczy?, ?e podstawowym obowi?zkiem w?adzy jest troska o dobro wspólne spo?ecze?stwa: st?d wynikaj? jej zasadnicze uprawnienia. Ale w?a?nie w imi? tych za?o?e? obiektywnego porz?dku etycznego, uprawnienia w?adzy nie mog? by? rozumiane inaczej, jak tylko na zasadzie poszanowania obiektywnych i nienaruszalnych praw cz?owieka. Tylko wówczas bowiem owo dobro wspólne, któremu s?u?y w pa?stwie w?adza, jest w pe?ni urzeczywistniane, kiedy wszyscy obywatele maj? pewno?? swoich praw. Bez tego musi dochodzi? do rozbicia spo?ecze?stwa, do przeciwstawiania si? obywateli w?adzy albo te? do sytuacji ucisku, zastraszenia, zniewolenia, terroru, którego dowodów dostarczy?y totalitaryzmy naszego stulecia pod dostatkiem. Tak wi?c zasada praw cz?owieka si?ga g??boko w dziedzin? wielorako rozumianej sprawiedliwo?ci spo?ecznej i staje si? podstawowym jej sprawdzianem w ?yciu organizmów politycznych.
W?ród tych praw wymienia si? - i z jak?? s?uszno?ci? - prawo wolno?ci religijnej obok prawa wolno?ci sumienia. Sobór Watyka?ski uzna? za szczególnie potrzebne w zwi?zku z tym wypracowanie obszernej deklaracji na ten temat. W dokumencie zatytu?owanym Dignitatis humanae znalaz?o wyraz nie tylko teologiczne uj?cie zagadnienia, ale tak?e uj?cie z punktu widzenia prawa natury - a wi?c ze stanowiska ?czysto ludzkiego?, w oparciu o te przes?anki, jakie dyktuje samo do?wiadczenie cz?owieka, jego rozum oraz poczucie ludzkiej godno?ci. Z pewno?ci? bowiem ograniczanie wolno?ci religijnej osób i wspólnot nie tylko jest bolesnym do?wiadczeniem tych?e osób i wspólnot, ale nade wszystko godzi w sam? godno?? cz?owieka niezale?nie od wyznawanej religii czy te? ?wiatopogl?du. Godno?ci cz?owieka, jego obiektywnym uprawnieniom sprzeciwia si? ograniczanie wolno?ci religijnej, jej naruszanie. Wspomniany dokument soborowy do?? jasno mówi, co jest takim ograniczaniem i naruszaniem wolno?ci religijnej. Z pewno?ci? mamy tutaj do czynienia z radykaln? niesprawiedliwo?ci? wobec tego, co jest szczególnie g??bokie w cz?owieku, wobec tego, co jest autentycznie ludzkie. Owszem, samo nawet zjawisko niewiary, areligijno?ci, ateizmu, jako zjawisko ludzkie, rozumie si? tylko w relacji do zjawiska religii i wiary. Trudno wi?c z ?czysto ludzkiego? nawet punktu widzenia przyj?? takie stanowisko, wedle którego tylko ateizm ma prawo obywatelstwa w ?yciu publicznym i spo?ecznym, a ludzie wierz?cy niejako z zasady bywaj? zaledwie tolerowani czy te? traktowani jako obywatele ?gorszej kategorii? a nawet - co ju? tak?e ma miejsce - odmawia si? im w ogóle prawa obywatelstwa.
Nale?y - bodaj pokrótce - poruszy? i ten temat, bo i on wchodzi do ca?okszta?tu sytuacji cz?owieka w ?wiecie wspó?czesnym, bo i on równie? ?wiadczy o tym, jak bardzo ta sytuacja jest obci??ona uprzedzeniami i wielorak? niesprawiedliwo?ci?. Je?li powstrzymujemy si? od wchodzenia w szczegó?y tej w?a?nie dziedziny, w której mieliby?my do tego szczególne prawo i obowi?zek, to przede wszystkim z tej racji, ?e wraz z wszystkimi, którzy cierpi? udr?ki dyskryminacji i prze?ladowania dla Imienia Bo?ego, kierujemy si? wiar? w odkupie?cz? moc Chrystusowego krzy?a. Jednak na mocy mego urz?du pragn? w imieniu wszystkich ludzi wierz?cych na ?wiecie zwróci? si? do tych, od których w jakikolwiek sposób zale?y organizacja ?ycia spo?ecznego i publicznego, z ?arliw? pro?b? o uszanowanie religii i pracy Ko?cio?a. Nie prosimy tu o ?aden przywilej, ale o uszanowanie elementarnego prawa. Urzeczywistnianie tego prawa jest jednym z podstawowych sprawdzianów prawdziwego post?pu cz?owieka w ka?dym ustroju, spo?ecze?stwie, systemie czy ?rodowisku.


 
IV. POS?ANNICTWO KO?CIO?A I LOS CZ?OWIEKA

18. KO?CIÓ? PRZEJ?TY POWO?ANIEM CZ?OWIEKA W CHRYSTUSIE

Ten, z konieczno?ci pobie?ny, rzut oka na sytuacj? cz?owieka w ?wiecie wspó?czesnym jeszcze bardziej skierowuje nasze my?li i serca ku Jezusowi Chrystusowi, ku Tajemnicy Odkupienia, w której sprawa cz?owieka wypisana jest ze szczególn? moc? prawdy i mi?o?ci. Skoro za? Chrystus ?zjednoczy? si? jako? z ka?dym cz?owiekiem?36. Ko?ció? wnikaj?c w g??bi? tej tajemnicy, w jej pe?n? i wszechstronn? wymow?, prze?ywa zarazem najg??biej swoj? w?asn? istot? i w?asne pos?annictwo. Nie na darmo Aposto? nazwa? Ko?ció? Cia?em Chrystusa (por. 1 Kor 6,15;11, 3;12,12 n.; Ef 1,22 n.; 2,15 n.; 4,4 n.; 5, 30; Kol 1,18; 3,15; Rz 12,4 n.; Ga 3,28). Je?li to Cia?o Mistyczne Chrystusa jest - jak z kolei w zwi?zku z ca?? tradycj? biblijn? i patrystyczn? uczy Sobór - Ludem Bo?ym, to znaczy, ?e ka?dy cz?owiek jako? obj?ty jest w nim tym tchnieniem ?ycia, które pochodzi od Chrystusa. W ten sposób te? zwrot ku cz?owiekowi, ku jego rzeczywistym problemom, ku jego nadziejom i cierpieniom, osi?gni?ciom i upadkom sprawia, ?e Ko?ció? sam jako cia?o, jako organizm, jako jedno?? spo?eczna doznaje tych Bo?ych impulsów, tych ?wiate? i mocy Ducha, które id? od Chrystusa ukrzy?owanego i zmartwychwsta?ego - i przez to w?a?nie ?yje swoim w?asnym ?yciem. Nie ma Ko?ció? innego ?ycia poza tym, jakim obdarza go Jego Pan i Oblubieniec. W?a?nie dlatego tak bardzo musi by? - równie? i Ko?ció? - zjednoczony z ka?dym cz?owiekiem, skoro z nim zjednoczy? si? Chrystus w Tajemnicy Odkupienia.
To zjednoczenie Chrystusa z cz?owiekiem samo w sobie jest tajemnic?, w której rodzi si? ?nowy cz?owiek? powo?any do uczestnictwa w Bo?ym ?yciu (por. 2 P 1,4), stworzony na nowo w Chrystusie ku pe?ni ?aski i prawdy (por. Ef 2,10; J 1,14.16). Zjednoczenie Chrystusa z cz?owiekiem jest moc? i ?ród?em mocy wedle tego, co tak zwi??le wypowiedzia? w Prologu swej Ewangelii ?w. Jan: S?owo ?Wszystkim tym (...) którzy Je przyj?li, da?o moc, aby si? stali synami Bo?ymi? (J 1,12). Jest to moc wewn?trznie przemieniaj?ca cz?owieka, zasada nowego ?ycia, które nie niszczeje i nie przemija, ale trwa ku ?ywotowi wiecznemu (por. J 4,14). ?ywot ten, przyobiecany i darowany ka?demu cz?owiekowi przez Ojca w Jezusie Chrystusie, przedwiecznym i Jednorodzonym Synu, wcielonym i narodzonym u progu spe?nienia czasów z Dziewicy Maryi (por. Ga 4,4), jest ostatecznym spe?nieniem powo?ania cz?owieka. Jest poniek?d spe?nieniem tego ?Losu?, który odwiecznie zgotowa? mu Bóg. Ten ?Bo?y Los? przebija si? ponad wszystkie zagadki i niewiadome, ponad krzywizny i manowce ?ludzkiego losu? w doczesnym ?wiecie. Je?li bowiem wszystkie one prowadz? - przy ca?ym bogactwie ?ycia doczesnego - jakby z nieuchronn? konieczno?ci? do granicy ?mierci i progu zniszczenia ludzkiego cia?a, Chrystus ukazuje si? nam poza tym progiem: ?Ja jestem zmartwychwstaniem i ?yciem. Kto we Mnie wierzy (...) nie umrze na wieki? (J 11,25 n.). W Jezusie Chrystusie ukrzy?owanym, z?o?onym do grobu, a z kolei zmartwychwsta?ym, zab?ys?a cz?owiekowi raz na zawsze nadzieja ?ycia wiecznego, nadzieja zmartwychwstania w Bogu (por. Prefacja ze Mszy ?w. o zmar?ych), ku któremu cz?owiek idzie poprzez ?mier? cia?a, dziel?c wraz z ca?ym stworzeniem widzialnym t? konieczno??, jakiej poddana jest materia. Rozumiemy - i staramy si? coraz gruntowniej rozumie? - wymow? tej prawdy, jak? Odkupiciel cz?owieka zawar? w zdaniu: ?Duch daje ?ycie; cia?o na nic si? nie przyda? (J 6, 63). S?owa te - wbrew pozorom - wyra?aj? w?a?nie najwy?sz? afirmacj? cz?owieka: cia?a, które o?ywia Duch!
Ko?ció? ?yje t? rzeczywisto?ci?. ?yje t? prawd? o cz?owieku, która pozwala mu przekracza? granice doczesno?ci, a równocze?nie ze szczególn? mi?o?ci? i trosk? my?le? o tym wszystkim, co w wymiarach samej tej doczesno?ci stanowi o ?yciu cz?owieka, o ?yciu ludzkiego ducha, w którym wyra?a si? ów odwieczny niepokój, wedle tych s?ów ?w. Augustyna: ?stworzy?e? nas, Bo?e, dla siebie i niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie. W tym twórczym niepokoju t?tni i pulsuje to, co jest najg??biej ludzkie: poszukiwanie prawdy, nienasycona potrzeba dobra, g?ód wolno?ci, t?sknota za pi?knem, g?os sumienia. Ko?ció?, staraj?c si? patrze? na cz?owieka niejako ?oczami samego Chrystusa?, u?wiadamia sobie wci?? na nowo, i? jest stró?em wielkiego skarbu, którego nie wolno mu rozproszy?, który wci?? musi pomna?a?. Powiedzia? bowiem Pan Jezus: ?kto nie zbiera ze Mn?, rozprasza? (Mt 12,30). Ów skarb cz?owiecze?stwa pog??biony o niewymown? tajemnic? ?Bo?ego Synostwa? (por. J 1,12), ?aski przybrania za synów w Jednorodzonym Synu Bo?ym (por. Ga 4, 5), poprzez którego mówimy do Boga ?Abba, Ojcze? (Ga 4,6; Rz 8,15), jest zarazem pot??n? si?? jednocz?c? Ko?ció? najbardziej od wewn?trz i nadaj?c? sens ca?ej jego dzia?alno?ci. Jednoczy si? w niej Ko?ció? z Duchem Jezusa Chrystusa, z tym ?wi?tym Duchem, którego Odkupiciel przyobieca?, którego stale udziela, którego zes?anie - objawione w dniu Pi??dziesi?tnicy - wci?? trwa. I przejawiaj? si? w ludziach moce Ducha (por. Rz 15,13; I Kor 1, 24), dary Ducha (por. Iz 11,2 n.; Dz 2,38), owoce Ducha ?wi?tego (por. Ga 5,22 n.). A Ko?ció? naszej epoki z jeszcze wi?ksz? zda si? ?arliwo?ci?, ze ?wi?t? natarczywo?ci?, powtarza: ?Veni, Sancte Spiritus!? Przyjd?! Przyb?d?! ?Obmyj, co nie ?wi?te! Osch?ym wlej zach?t?! Ulecz serca ran?. Nagnij, co jest harde! Rozgrzej serca twarde! Prowad? zab??kane!? (Sekwencja ze ?wi?ta Zes?ania Ducha ?wi?tego).
To wo?anie do Ducha - i o Ducha - jest odpowiedzi? na wszystkie ?materializmy? naszej epoki. One bowiem rodz? wieloraki niedosyt w sercu cz?owieka. To wo?anie odzywa si? z ró?nych stron i - zdaje si? - ?e w ró?ny sposób te? owocuje. Czy mo?na powiedzie?, ?e w tym wo?aniu Ko?ció? nie jest sam? Mo?na tak powiedzie?, skoro ?zapotrzebowaniu? na to co duchowe daj? wyraz ró?ni ludzie, pozornie nieraz stoj?cy poza widzialnymi wymiarami Ko?cio?a. Ale czy? to nie jest zarazem dowodem tej prawdy o Ko?ciele, któr? tak wnikliwie uwydatni? Sobór w Konstytucji Lumen gentium ucz?c, ?e jest on Sakramentem, czyli widzialnym znakiem zjednoczenia z Bogiem, a zarazem jedno?ci ca?ego rodzaju ludzkiego?39 To wo?anie do Ducha - i o Ducha - nie jest niczym innym, jak wci?? aktualizuj?cym si? wchodzeniem w pe?ny wymiar Tajemnicy Odkupienia, w której Chrystus zjednoczony z Ojcem i z ka?dym cz?owiekiem, nieustannie udziela nam tego Ducha, który daje nam ?wiadomo?? Synostwa Bo?ego i kieruje nas ku Ojcu (por. Rz 8,15; Ga 4, 5). I dlatego Ko?ció? naszej epoki - epoki szczególnie g?odnej Ducha, bo g?odnej sprawiedliwo?ci, pokoju, mi?o?ci, dobroci, m?stwa, odpowiedzialno?ci, godno?ci cz?owieka - w sposób szczególny musi si? zespoli? i zjednoczy? wokó? tej Tajemnicy, odnajduj?c w niej najpotrzebniejsze ?wiat?a i moce dla swojego w?asnego pos?annictwa. Je?li bowiem - jak powiedziano uprzednio - cz?owiek jest drog? codziennego ?ycia Ko?cio?a, musi ten Ko?ció? nieustannie by? ?wiadomy tej godno?ci syna Bo?ego przybrania, jak? cz?owiek ma w Chrystusie od Ducha ?wi?tego (tam?e), i tego przeznaczenia do ?aski i chwa?y (por. Rz 8,30), jakie sta?o si? jego udzia?em poprzez wszystko, co sk?ada si? na jego ?ycie na tej ziemi. Rozwa?aj?c to wszystko wci?? na nowo, przyjmuj?c z coraz bardziej ?wiadom? wiar?, z coraz bardziej zdecydowan? mi?o?ci?, Ko?ció? uzdalnia si? zarazem do tej s?u?by cz?owiekowi, do jakiej wzywa go sam Chrystus Pan, gdy mówi, ?e Syn Cz?owieczy ?nie przyszed?, aby Mu s?u?ono, lecz aby s?u?y?? (Mt 20,28). Ko?ció? spe?nia t? swoj? s?u?b?, uczestnicz?c w troistej pos?udze (in triplici munere) samego swojego Mistrza i Odkupiciela. T? w?a?nie nauk?, opart? na biblijnym fundamencie, Sobór Watyka?ski II pe?niej ods?oni? ze szczególnym po?ytkiem dla ?ycia Ko?cio?a. Kiedy bowiem stajemy si? ?wiadomi tego uczestnictwa w troistym pos?annictwie Chrystusa, w troistej Jego pos?udze - prorockiej, kap?a?skiej i królewskiej - u?wiadamiamy sobie równocze?nie lepiej, czemu ma s?u?y? ca?y Ko?ció? jako wielka spo?eczno?? i wspólnota Ludu Bo?ego na ziemi, a tak?e jaki udzia? w tym pos?annictwie i s?u?bie ma mie? ka?dy z nas.
 
 
19. KO?CIÓ? ODPOWIEDZIALNY ZA PRAWD?

Tak wi?c staje przed nami - w ?wietle b?ogos?awionej nauki Soboru Watyka?skiego II - Ko?ció? jako spo?eczny podmiot odpowiedzialno?ci za prawd? Bo??. Z g??bokim przej?ciem s?uchamy samego Chrystusa, kiedy mówi: ?nauka, któr? s?yszycie, nie jest Moja, ale Tego, który Mnie pos?a?, Ojca? (J 14,24). Czy? w tych s?owach naszego Mistrza nie dochodzi do g?osu ta w?a?nie odpowiedzialno?? za prawd? objawion?, która jest ?w?asno?ci?? samego Boga, a nawet On, ?Jednorodzony Bóg, który jest w ?onie Ojca? (J 1,18) - gdy j? przekazuje jako Prorok i Nauczyciel - czuje potrzeb? podkre?lenia, ?e czyni to z ca?? wierno?ci? dla jej Boskiego ?ród?a. Ta sama wierno?? musi by? konstytutywn? w?a?ciwo?ci? wiary Ko?cio?a, zarówno wówczas, gdy Ko?ció? naucza, jak te? gdy wyznaje. Wiara, jako swoista cnota nadprzyrodzona, wszczepiona w ludzkiego ducha, pozwala nam uczestniczy? w poznaniu Bo?ym, jako odpowied? na objawione Jego S?owo; w?a?nie dlatego jest rzecz? konieczn?, by Ko?ció? w wyznawaniu i nauczaniu tej wiary pozostawa? ?ci?le wierny wobec Bo?ej prawdy i by ta wierno?? wyra?a?a si? w ?ywej postawie zgodnej z rozumem uleg?o?ci. Sam Chrystus Pan w trosce o t? wierno?? dla prawdy Bo?ej przyobieca? Ko?cio?owi specjaln? pomoc Ducha Prawdy, wyposa?y? w dar nieomylno?ci tych, którym zleci? przekazywanie tej prawdy, jej nauczanie (por. Mt 28, 19); jak to dok?adnie okre?li? Sobór Watyka?ski I, a powtórzy? Sobór Watyka?ski II - wyposa?y? równie? ca?y Lud Bo?y w szczególny zmys? wiary.
W ten sposób stali?my si? uczestnikami owego pos?annictwa Chrystusa - Proroka, poprzez które spe?niamy wraz z Nim pos?ug? Bo?ej prawdy w Ko?ciele. Odpowiedzialno?? za prawd? Bo?? oznacza równocze?nie jej umi?owanie i d??no?? do takiego zrozumienia, które nam samym, a tak?e i drugim, t? prawd? mo?e przybli?y? w ca?ej jej zbawczej mocy, w jej wspania?o?ci, w ca?ej g??bi i prostocie zarazem. Umi?owanie to i d??no?? do zrozumienia musz? i?? z sob? w parze, jak o tym ?wiadcz? dzieje ?wi?tych Ko?cio?a. Najwi?cej autentycznego ?wiat?a rozja?niaj?cego prawd? Bo??, przybli?aj?cego sam? Bo?? Rzeczywisto??, mieli zawsze ci, którzy do tej prawdy przybli?ali si? z czci? i mi?o?ci?. By?a to nade wszystko mi?o?? do Chrystusa, ?ywego S?owa Bo?ej Prawdy, by?a to z kolei mi?o?? do jej ludzkiego wyrazu w Ewangelii, w Tradycji, w Teologii. I dzisiaj równie? o takie zrozumienie i o tak? interpretacj? S?owa Bo?ego chodzi nade wszystko: o tak? teologi?. Teologia zawsze mia?a i nadal ma ogromne znaczenie dla tego, aby Ko?ció? - Lud Bo?y móg? twórczo i owocnie uczestniczy? w prorockim pos?annictwie Chrystusa. Dlatego te? teologowie jako s?udzy prawdy Bo?ej, po?wi?caj?cy swe studia i prace dla coraz wnikliwszego jej zrozumienia, nie mog? nigdy straci? z oczu tego znaczenia swej pos?ugi w Ko?ciele, które zawiera si? w poj?ciu ?intellectus fidei?. Poj?cie to funkcjonuje jakby w dwustronnym rytmie ?intellege, ut credas; crede, ut intellegas?47, a funkcjonuje prawid?owo wówczas, gdy stara si? s?u?y? nauczaniu (magisterium), którego obowi?zek spoczywa w Ko?ciele na Biskupach zjednoczonych w?z?em hierarchicznej wspólnoty z Nast?pc? Piotra, a w ?lad za tym, gdy stara si? s?u?y? nauczycielskiej i duszpasterskiej ich trosce oraz zadaniom apostolskim ca?ego Ludu Bo?ego.
Tak jak w dawniejszych epokach, tak i teraz - i bardziej jeszcze jest powo?aniem teologów i wszystkich ludzi nauki w Ko?ciele, a?eby ??czyli wiar? z wiedz? i m?dro?ci?, aby przyczyniali si? do ich wzajemnego przenikania, jak to wyra?amy w modlitwie liturgicznej na dzie? ?w. Alberta, doktora Ko?cio?a. Zadanie owo dzisiaj ogromnie si? rozbudowa?o w zwi?zku z post?pem ludzkiej wiedzy, jej metod oraz osi?gni?? w poznaniu ?wiata i cz?owieka. Dotyczy to zarówno nauk ?cis?ych (szczegó?owych), jak i humanistycznych, jak równie? filozofii, o której ?cis?ych zwi?zkach z teologi? przypominaj? dekrety ostatniego Soboru. W tym stale si? poszerzaj?cym i ró?nicuj?cym zarazem terenie ludzkiego poznania musi te? stale pog??bia? si? wiara przez ods?anianie wymiaru tajemnicy objawionej, przez zrozumienie prawdy, któr? sam Bóg niejako ?dzieli si?? z cz?owiekiem. Je?li mo?na, a nawet trzeba sobie ?yczy?, a?eby olbrzymia praca w tym kierunku uwzgl?dnia?a pewien pluralizm metod, to jednak nie mo?e ona odbiega? od zasadniczej jedno?ci Nauczania Wiary i Moralno?ci jako swego w?a?ciwego celu. Dlatego te? tak nieodzowne jest ?cis?e wspó?dzia?anie teologii z Magisterium. Ka?dy za? z teologów w szczególny sposób winien by? ?wiadomy tego, czemu wyraz da? sam Jezus Chrystus, kiedy mówi?: ?nauka, któr? s?yszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie pos?a?, Ojca? (J 14, 24). Nikt przeto nie mo?e uprawia? teologii jako zbioru swoich tylko pogl?dów, ale musi by? ?wiadom, ?e pozostaje w szczególnej ??czno?ci z tym pos?annictwem Prawdy, za któr? odpowiedzialny jest Ko?ció?.
Udzia? w prorockiej pos?udze samego Chrystusa kszta?tuje ?ycie ca?ego Ko?cio?a w podstawowym wymiarze. Szczególny udzia? w tej pos?udze maj? duszpasterze, którzy nauczaj?, którzy stale na ró?ne sposoby g?osz? i przekazuj? nauk? wiary i moralno?ci chrze?cija?skiej. To nauczanie, zarówno w swej postaci misjonarskiej, jak te? zwyczajnej, przyczynia si? do gromadzenia Ludu Bo?ego wokó? Chrystusa, przygotowuje do uczestniczenia w Eucharystii, wyznacza drogi ?ycia sakramentalnego. Synod Biskupów w 1977 r. po?wi?ci? szczególn? uwag? katechezie w ?wiecie wspó?czesnym, a dojrza?y owoc jego obrad, do?wiadcze? i sugestii znajdzie wkrótce swój wyraz - zgodnie z propozycj? Uczestników Synodu - w odr?bnym dokumencie papieskim. Katecheza stanowi z pewno?ci? odwieczn? i podstawow? zarazem form? dzia?alno?ci Ko?cio?a, w której przejawia si? jego charyzmat prorocki: ?wiadczenie i nauczanie id? z sob? w parze. A kiedy mowa tu na pierwszym miejscu o kap?anach, nie sposób nie wspomnie? szerokich rzesz braci i sióstr zakonnych, którzy po?wi?caj? si? pracy katechetycznej z  mi?o?ci dla Boskiego Mistrza. Trudno wreszcie nie wspomnie? tylu ?wieckich, którzy w tej pracy znajduj? wyraz swej wiary i apostolskiej odpowiedzialno?ci.
Owszem, trzeba coraz bardziej d??y? do tego, aby ró?ne formy katechezy i ró?ne jej dziedziny - poczynaj?c od tej podstawowej, jak? jest katecheza rodzinna: katecheza rodziców w stosunku do swych w?asnych dzieci - ?wiadczy?y o powszechnym uczestnictwie ca?ego Ludu Bo?ego w prorockiej pos?udze samego Chrystusa. Trzeba, a?eby zwi?zana z tym odpowiedzialno?? Ko?cio?a za Bo?? prawd? stawa?a si? coraz bardziej - i na ró?ne sposoby - udzia?em wszystkich. A có? powiedzie? tutaj o specjalistach z ró?nych dziedzin, o przedstawicielach nauk przyrodniczych, humanistycznych, o lekarzach, prawnikach, o ludziach sztuki i techniki, o nauczycielach ró?nych stopni i specjalno?ci! Wszyscy oni - jako cz?onkowie Ludu Bo?ego - maj? swój udzia? w prorockim pos?annictwie Chrystusa, w Jego pos?udze prawdy Bo?ej, równie? i przez to, ?e kieruj? si? rzetelnym odniesieniem do prawdy w ka?dej dziedzinie, ?e wychowuj? innych w prawdzie i ucz? ich dojrzewa? do mi?o?ci i sprawiedliwo?ci. Tak tedy poczucie odpowiedzialno?ci za prawd? jest jednym z podstawowych punktów spotkania Ko?cio?a z ka?dym cz?owiekiem, a tak?e jednym z podstawowych wymaga? okre?laj?cych powo?anie cz?owieka we wspólnocie Ko?cio?a. Ko?ció? naszych czasów, kieruj?c si? odpowiedzialno?ci? za prawd?, musi trwa? w wierno?ci dla swej w?asnej istoty, w któr? wpisane jest pos?annictwo prorockie, pochodz?ce od samego Chrystusa: ?Jak Ojciec Mnie pos?a?, tak i Ja was posy?am (...) we?mijcie Ducha ?wi?tego? (J 20, 21 n.).

20. EUCHARYSTIA I POKUTA

W Tajemnicy Odkupienia, czyli zbawczego dzie?a samego Jezusa Chrystusa, Ko?ció? uczestniczy nie tylko przez wierno?? dla S?owa, dla Ewangelii swojego Mistrza przez pos?ug? prawdy - ale równocze?nie przez pe?ne nadziei i mi?o?ci poddanie si? zbawczej mocy Jego dzia?ania, któr? wyrazi? i zawar? w sposób sakramentalny nade wszystko w Eucharystii. Jest ona o?rodkiem i szczytem ca?ego ?ycia sakramentalnego, poprzez które ka?dy chrze?cijanin doznaje zbawczej mocy Odkupienia, poczynaj?c od misterium Chrztu ?w., w którym zostajemy zanurzeni w ?mierci Chrystusa, aby sta? si? uczestnikami Jego Zmartwychwstania (por. Rz 6, 3 nn.), jak uczy Aposto?. W ?wietle tej w?a?nie nauki jeszcze ja?niejsze si? staje, dlaczego ca?e ?ycie sakramentalne Ko?cio?a oraz ka?dego chrze?cijanina osi?ga swój szczyt i sw? pe?ni? w?a?nie w Eucharystii. W tym Sakramencie bowiem odnawia si? stale z woli Chrystusa tajemnica tej ofiary, któr? z?o?y? On z Siebie Samego Ojcu na o?tarzu krzy?a, ofiary, któr? Ojciec przyj??, odwzajemniaj?c bezgraniczne oddanie swego Syna, kiedy Ten sta? si? pos?uszny a? do ?mierci (por. Flp 2,8), swoim Ojcowskim oddaniem - a by? to dar nowego ?ycia nie?miertelnego w zmartwychwstaniu, gdy? Ojciec jest pierwszym ?ród?em i Dawc? ?ycia od pocz?tku. To nowe ?ycie, które obejmuje uwielbienie Cia?a ukrzy?owanego Chrystusa, sta?o si? skutecznym znakiem nowego obdarowania ludzko?ci Duchem ?wi?tym, przez którego Bo?e ?ycie, jakie ma Ojciec w Sobie, i które daje Synowi (por. J 5,26; 1 J 5,11), staje si? udzia?em wszystkich ludzi zjednoczonych z Chrystusem.
Eucharystia jest naj?wi?tszym sakramentem tego Zjednoczenia. Sprawuj?c j? i zarazem w niej uczestnicz?c, jednoczymy si? z Chrystusem ziemskim i niebia?skim zarazem, który teraz wstawia si? ?za nami przed obliczem Boga? (Hbr 9, 24; 1 J 2,1), ale jednoczymy si? zawsze poprzez zbawczy akt Jego ofiary, przez któr? nas odkupi?, tak ?e za wielk? cen? zostali?my nabyci (1 Kor 6, 20). A wielko?? ceny naszego odkupienia ?wiadczy zarazem o tej warto?ci, jak? cz?owiekowi przyznaje sam Bóg, ?wiadczy o naszej godno?ci w Chrystusie. Staj?c si? bowiem ?dzie?mi Bo?ymi? (J 1,12), synami Bo?ego przybrania (por. Rz 8,26), na Jego podobie?stwo stajemy si? równocze?nie wszyscy ?królestwem i kap?anami?, otrzymujemy ?królewskie kap?a?stwo? (Ap 5,10; 1 P 2,9), czyli uczestniczymy w tym jedynym i nieodwracalnym oddaniu cz?owieka i ?wiata samemu Ojcu, którego On, ?przedwieczny Syn? (por. J 1,1 nn. 18; Mt 3,17;11, 27;17, 5; Mk 1,11; ?k 1, 32. 35; 3, 22; Rz 1, 4; 2 Kor 1,19;1 J 5, 5. 20; 2 P 1,17; Hbr 1, 2), a zarazem prawdziwy Cz?owiek raz na zawsze dokona?. Eucharystia jest Sakramentem, w którym wyra?a si? najpe?niej nasz nowy byt, w którym Chrystus sam, nieustannie i wci?? na nowo daje w Duchu ?wi?tym ?wiadectwo duchowi naszemu (por. 1 J 5, 5 nn.), ?e ka?dy z nas jako uczestnik Tajemnicy Odkupienia ma dost?p do owoców tego synowskiego ?pojednania z Bogiem? (por. Rz 5,10 n.; 2 Kor 5,18 n.; Kol 1, 20 nn.), którego On sam dokona? i stale w?ród nas dokonuje przez pos?ug? Ko?cio?a.
Prawd? zasadnicz?, nie tylko doktrynaln? ale równocze?nie egzystencjaln? jest, ?e Eucharystia buduje Ko?ció?, buduje jako autentyczn? wspólnot? Ludu Bo?ego, jako zgromadzenie wiernych naznaczone tym samym znamieniem jedno?ci, która by?a udzia?em aposto?ów i pierwszych uczniów Pana. Eucharystia wci?? na nowo buduje t? wspólnot? i jedno??. Zawsze za? buduje j? i zawsze odracza na zbawczym zr?bie ofiary samego Chrystusa przez to, ?e odnawia Jego ?mier? krzy?ow?, za cen? której nas odkupi?. Dlatego te? w Eucharystii dotykamy niejako samej tajemnicy Cia?a i Krwi Pa?skiej, jak o tym ?wiadcz? s?owa ustanowienia, które moc? tego ustanowienia sta?y si? s?owami nieustannego sprawowania Eucharystii przez powo?anych do tego w Ko?ciele szafarzy.
Ko?ció? ?yje Eucharysti?, ?yje pe?ni? tego Sakramentu, którego zdumiewaj?ca tre?? i znaczenie tylokrotnie znajdowa?o wyraz w nauczaniu Ko?cio?a od najdawniejszych czasów a? do naszych dni. ?mia?o jednak mo?emy powiedzie?, i? nauczanie to, wspierane dociekliwo?ci? teologów, ludzi g??bokiej wiary i modlitwy, ascetów i mistyków, w ca?ej swojej wierno?ci dla tajemnicy eucharystycznej, stale zatrzymuje si? niejako na jej progu, niezdolne w ca?ej pe?zni ogarn?? i wypowiedzie? wszystkiego, co j? stanowi, co w niej si? wyra?a i dokonuje. Zaprawd?, Ineffabile Sacrarmentum! Podstawowym zadaniem - a przede wszystkim widzialn? ?ask? i ?ród?em nadprzyrodzonej mocy Ko?cio?a jako Ludu Bo?ego - jest trwa? i stale post?powa? w ?yciu eucharystycznym, w pobo?no?ci eucharystycznej, rozwija? si? duchowo w klimacie Eucharystii. Ale dlatego te? nie wolno nam w naszym sposobie my?lenia, praktykowania, prze?ywania pozbawia? tego Sakramentu - zaiste Naj?wi?tszego - jego pe?nych wymiarów, jego istotnego znaczenia. Jest on równocze?nie Sakramentem-Ofiar? i Sakramentem-Komuni?, i Sakramentem-Obecno?ci?. I chocia? prawd? jest, ?e Eucharystia zawsze by?a i by? powinna równocze?nie najg??bszym objawieniem si? i sprawowaniem ludzkiego braterstwa uczniów i wyznawców Chrystusa, nie mo?na traktowa? jej tylko jako ?okazji? do manifestowania tego braterstwa. Nale?y w sprawowaniu Sakramentu Cia?a i Krwi Pa?skiej zachowa? pe?ny wymiar Bo?ej tajemnicy, pe?ny sens tego sakramentalnego znaku, w którym Chrystus rzeczywi?cie obecny jest po?ywany, dusza nape?nia si? ?ask? i otrzymuje zadatek przysz?ej chwa?y. St?d konieczno?? ?cis?ego przestrzegania zasad liturgicznych oraz tego wszystkiego, co ?wiadczy o spo?ecznej czci oddawanej samemu Panu, oddawanej tym bardziej, ?e w tym sakramentalnym znaku On powierza si? nam z tak bezgranicznym zaufaniem, jakby nie liczy? si? z nasz? ludzk? s?abo?ci?, niegodno?ci?, a tak?e przyzwyczajeniami, rutyn? czy wr?cz mo?liwo?ci? zniewagi. Wszyscy w Ko?ciele, a nade wszystko Biskupi i Kap?ani, niech czuwaj?, aby ten Sakrament Mi?o?ci znajdowa? si? w samym centrum ?ycia Ludu Bo?ego, aby poprzez wszelkie objawy czci nale?nej starano si? przede wszystkim okazywa? Chrystusowi ?mi?o?? za mi?o???, aby stawa? si? On prawdziwie ??yciem naszych dusz? (por. J 6, 52. 58;14, 6; Ga 2, 20). Nigdy te? nie mog? zej?? z naszej pami?ci te s?owa ?w. Paw?a: ?niech przeto cz?owiek baczy na siebie samego, spo?ywaj?c ten chleb i pij?c z tego kielicha? (1 Kor 11, 28).
Owo apostolskie wezwanie wskazuje - bodaj po?rednio - na ?cis?y zwi?zek Eucharystii z Pokut?. Istotnie bowiem, je?li pierwszym s?owem Chrystusowego nauczania, pierwszym zwrotem Ewangelii-Dobrej Nowiny by?o: ?Nawracajcie si? i wierzcie w Ewangeli?? (metanoeite) (Mk 1,15), to Sakrament M?ki, Krzy?a i Zmartwychwstania w szczególny sposób zdaje si? utrwala? i ugruntowywa? to wezwanie w naszych duszach. Eucharystia i Pokuta staj? si? w ten sposób jakby dwoistym, a zarazem g??boko spójnym wymiarem autentycznego ?ycia w duchu Ewangelii, ?ycia prawdziwie chrze?cija?skiego. Chrystus, który zaprasza do uczty eucharystycznej, to zawsze równocze?nie ten Chrystus, który wzywa do pokuty, który powtarza: ?nawracajcie si?? (tam?e). Bez tego sta?ego i wci?? na nowo podejmowanego wysi?ku w kierunku nawrócenia samo uczestniczenie w Eucharystii zosta?oby pozbawione swej pe?nej skuteczno?ci zbawczej. Zanik?aby w nim, a w ka?dym razie sp?yci?aby si? ta szczególna gotowo?? sk?adania Bogu ?duchowej ofiary? (por. 1 P 2, 5), w której wyra?a si?, w sposób najbardziej zasadniczy i powszechny zarazem, nasz udzia? w kap?a?stwie Chrystusa. Kap?a?stwo bowiem w Chrystusie samym ??czy si? z Jego w?asn? ofiar?, z Jego w?asnym oddaniem Ojcu. A to oddanie, w?a?nie dlatego ?e jest bezgraniczne, rodzi w nas - ludziach poddanych wielorakim ograniczeniom potrzeb? coraz dojrzalszego zwrotu do Boga, sta?ego i coraz pe?niejszego nawrócenia.
W ostatnich latach bardzo wiele uczyniono w tym celu, aby uwydatni? zgodnie zreszt? z najstarsz? tradycj? Ko?cio?a - wymiar wspólnotowy pokuty, a zw?aszcza samego Sakramentu Pokuty, w praktyce Ko?cio?a. S? to po?yteczne poczynania, które z pewno?ci? pos?u?? dla wzbogacenia praktyki pokutnej Ko?cio?a wspó?czesnego. Nie mo?emy jednak zapomina?, ?e samo nawrócenie jest aktem wewn?trznym o szczególnej g??bi, w którym cz?owiek nie mo?e by? zast?piony przez innych, nie mo?e by? ?wyr?czony? przez wspólnot?. Chocia? wi?c wspólnota braterska wiernych uczestnicz?cych w nabo?e?stwie pokutnym ogromnie dopomaga w akcie osobistego nawrócenia - to jednak w ostateczno?ci trzeba, a?eby w tym akcie wypowiedzia? si? cz?owiek sam ca?? g??bi? swego sumienia, ca?ym poczuciem swej grzeszno?ci i swego zawierzenia Bogu, stoj?c tak jak Psalmista wobec Niego samego z tym wyznaniem: ?Tylko przeciw Tobie zgrzeszy?em? (Ps 50 [51], 6). Ko?ció? przeto, zachowuj?c wiernie wielowiekow? praktyk? Sakramentu Pokuty, praktyk? indywidualnej spowiedzi zwi?zanej z osobistym ?alem za grzechy i postanowieniem poprawy, strze?e szczególnego prawa ludzkiej duszy. Jest to prawo do najbardziej osobistego spotkania si? cz?owieka z Chrystusem ukrzy?owanym i przebaczaj?cym. Z Chrystusem, który mówi - przez pos?ug? szafarza Sakramentu Pojednania - ?odpuszczaj? ci si? twoje grzechy? (Mk 2, 5); ?id?, a od tej chwili ju? nie grzesz? (J 8,11). Jest to, jak wida?, równocze?nie prawo samego Chrystusa do ka?dego z tych, których odkupi?, prawo do spotkania si? z ka?dym z nas w tym kluczowym momencie ?ycia duszy, jakim jest moment nawrócenia, a zarazem odpuszczenia. Ko?ció?, strzeg?c Sakramentu Pokuty, wyznaje przez to w sposób szczególny wiar? w Tajemnic? Odkupienia jako rzeczywisto?? ?ywotn? i ?yciodajn?, która odpowiada ludzkiej grzeszno?ci, ale tak?e pragnieniom ludzkich sumie?. ?B?ogos?awieni, którzy ?akn? i pragn? sprawiedliwo?ci, albowiem oni b?d? nasyceni? (Mt 5, 6). Sakrament Pokuty jest drog? tego nasycenia cz?owieka sprawiedliwo?ci?, która pochodzi od samego Odkupiciela.
W Ko?ciele, który przede wszystkim w naszych czasach skupia si? w sposób szczególny wokó? Eucharystii, który pragnie, aby autentyczna wspólnota eucharystyczna mog?a stawa? si? znakiem stopniowo dojrzewaj?cej jedno?ci wszystkich chrze?cijan, powinna zatem istnie? ?ywa potrzeba pokuty sakramentalnej, jak równie? pokuty poj?tej jako cnota. Tej ostatniej da? wyraz Pawe? VI w Konstytucji apostolskiej Paenitemini. Jednym z zada? Ko?cio?a jest wprowadzenie w ?ycie nauki tam zawartej. Zapewne wi?c b?dziemy musieli uczyni? t? spraw? tematem wspólnej refleksji, przedmiotem wielu dalszych ustale? w duchu pasterskiej kolegialno?ci i w poszanowaniu ró?nych w tym wzgl?dzie tradycji, a tak?e ró?nych okoliczno?ci ?ycia wspó?czesnych ludzi. Tym niemniej jest rzecz? oczywist?, ?e Ko?ció? nowego Adwentu, Ko?ció?, który stale przygotowuje si? na nowe przyj?cie Pana, musi by? Ko?cio?em Eucharystii i Pokuty. Tylko w tym duchowym profilu swej ?ywotno?ci i swej dzia?alno?ci jest on Ko?cio?em Bo?ej Misji, Ko?cio?em ?in statu missionis?, tak jak ukaza? nam jego oblicze Sobór Watyka?ski II.


21. POWO?ANIE CHRZE?CIJA?SKIE: S?U?Y? I KRÓLOWA?
 
Ten?e Sobór, buduj?c od samych podstaw obraz Ko?cio?a-Ludu Bo?ego poprzez wskazanie na troiste pos?annictwo samego Chrystusa, w którym uczestnicz?c stajemy si? w?a?nie Bo?ym Ludem, uwydatni? równie? ten rys chrze?cija?skiego powo?ania, który wypada okre?li? jako ?królewski?. Aby w pe?ni ukaza? bogactwo soborowej nauki, nale?a?oby w tym miejscu odwo?a? si? do wielu rozdzia?ów i paragrafów Konstytucji Lumen gentium, a tak?e wielu innych dokumentów soborowych. W?ród tego ca?ego bogactwa jedno wszak?e wydaje si? najistotniejsze: uczestniczy? w pos?annictwie królewskim Chrystusa to znaczy odnajdowa? w sobie i w drugich t? szczególn? godno?? Bo?ego powo?ania, któr? mo?na okre?li? jako ?królewsko???. Godno?? ta wyra?a si? w gotowo?ci s?u?enia na wzór Chrystusa, który nie przyszed?, aby Jemu s?u?ono, ale by On s?u?y? (por. Mt 20, 28). Je?li za? w ?wietle tej Chrystusowej postawy prawdziwie ?panowa?? mo?na tylko ?s?u??c? - to równocze?nie ?s?u?enie? domaga si? tej duchowej dojrza?o?ci, któr? nale?y okre?li? w?a?nie jako ?panowanie?. Aby umiej?tnie i skutecznie s?u?y? drugim, trzeba umie? panowa? nad samym sob?, trzeba posiada? cnoty, które to panowanie umo?liwiaj?. Nasze uczestnictwo w królewskim pos?annictwie Chrystusa - w Jego w?a?nie ?królewskiej pos?udze? - jest ?ci?le zwi?zane z ka?d? dziedzin? moralno?ci chrze?cija?skiej i ludzkiej zarazem.
Sobór Watyka?ski II, ukazuj?c pe?ny obraz Ludu Bo?ego, przypominaj?c jakie miejsce maj? w nim nie tylko duchowni, ale i ?wieccy, i nie tylko przedstawiciele hierarchii, ale tak?e instytutów ?ycia konsekrowanego, nie wyprowadzi? tego obrazu z jakiej? tylko przes?anki socjologicznej. Oczywi?cie, ?e Ko?ció?, jako ludzka spo?eczno??, mo?e by? równie? badany i okre?lany w tych kategoriach, jakimi pos?uguj? si? nauki o ka?dym ludzkim spo?ecze?stwie. Jednak?e kategorie te nie wystarczaj?. Istotna dla ca?ej wspólnoty Ludu Bo?ego i dla ka?dego jej cz?onka jest nie tylko jaka? specyficzna ?przynale?no?? spo?eczna?, ale istotne jest dla ka?dego i dla wszystkich szczególne ?powo?anie?. Ko?ció? bowiem jako Lud Bo?y jest równocze?nie - wedle wspomnianej ju? nauki ?w. Paw?a, uj?tej tak wspaniale przez Piusa XII - ?Cia?em Mistycznym Chrystusa?56. Przynale?no?? do? pochodzi ze szczególnego wezwania po??czonego ze zbawczym dzia?aniem ?aski. Je?li przeto chcemy przedstawi? sobie ca?? rozleg?? i wielorako zró?nicowan? wspólnot? Ludu Bo?ego, musimy przede wszystkim widzie? Chrystusa, który ka?demu w tej wspólnocie w jaki? sposób mówi: ?pójd? za Mn?? (J 1, 43). Jest to spo?eczno?? uczniów i wyznawców, z których ka?dy w jaki? sposób - czasem bardzo wyra?nie u?wiadomiony i konsekwentny, a czasem s?abo u?wiadomiony i bardzo niekonsekwentny - idzie za Chrystusem. W tym przejawia si? zarazem na wskro? ?osobowy? profil i wymiar tej spo?eczno?ci, która - pomimo wszystkich braków ?ycia wspólnotowego w ludzkim tego s?owa znaczeniu - jest wspólnot? w?a?nie przez to, ?e wszyscy w jaki? sposób stanowi? j? z samym Chrystusem, cho?by tylko przez to, ?e nosz? na swej duszy niezniszczalne znami? chrze?cijanina.
Sobór Watyka?ski II wiele uwagi po?wi?ci? w?a?nie temu, ?eby ukaza?, w jaki sposób ta ?ontologiczna? wspólnota uczniów i wyznawców ma si? stawa? coraz bardziej równie? ?po ludzku? ?wiadom? wspólnot? ?ycia i dzia?ania. Inicjatywy Soboru w tej dziedzinie znalaz?y sw? kontynuacj? w wielu dalszych poczynaniach o charakterze synodalnym, apostolskim i organizacyjnym. Stale jednak?e musimy mie? przed oczyma t? prawd?, ?e ka?de z tych poczyna? o tyle s?u?y prawdziwej odnowie Ko?cio?a, o tyle przyczynia si? do tego, ?e niesie on autentyczne ?wiat?o Chrystusa, ??wiat?o?? narodów?, o ile opiera si? na rzetelnej ?wiadomo?ci powo?ania i odpowiedzialno?ci za t? szczególn? ?ask?, jedyn? i niepowtarzaln?, dzi?ki której ka?dy chrze?cijanin we wspólnocie Ludu Bo?ego buduje Cia?o Chrystusa. Nale?y t? zasad?, która jest kluczow? regu?? ca?ej chrze?cija?skiej ?praxis?, ?praktyki? apostolskiej i duszpasterskiej, praktyki ?ycia wewn?trznego i ?ycia spo?ecznego - odnie?? do wszystkich i do ka?dego wedle stosownej proporcji. I Papie? musi j? stosowa? do siebie, i ka?dy Biskup. Musz? tej zasadzie pozostawa? wierni kap?ani, zakonnicy i zakonnice. Musz? wedle niej kszta?towa? swoje ?ycie ma??onkowie i rodzice, kobiety i m??czy?ni, ludzie ró?nych stanów i zawodów, od najwy?ej spo?ecznie postawionych do tych, którzy spe?niaj? najprostsze prace. Jest to w?a?nie zasada owej ?królewskiej s?u?by?, która ka?demu z nas nakazuje za wzorem Chrystusa wymaga? od siebie; wymaga? w?a?nie tego, do czego jeste?my powo?ani, i do czego, przyjmuj?c powo?anie, sami zobowi?zali?my si? z ?ask? Bo??. Taka wierno?? powo?aniu otrzymanemu przez Chrystusa od Boga niesie z sob? ow? solidarn? odpowiedzialno?? za Ko?ció?, do której Sobór Watyka?ski II chce wychowa? wszystkich chrze?cijan. W Ko?ciele bowiem jako we wspólnocie Bo?ego Ludu, prowadzonego od wewn?trz dzia?aniem Ducha ?wi?tego, ka?dy ma ?w?asny dar?, jak uczy ?w. Pawe? (1 Kor 7, 7; por. 12, 7. 27; Rz 12, 6; Ef 4, 7). Ten za? ?dar?, b?d?c jego w?asnym powo?aniem, w?asnym udzia?em w zbawczym dziele Chrystusa, równocze?nie s?u?y drugim, buduje Ko?ció? i buduje braterskie wspólnoty w ró?nym zakresie ludzkiego bytowania na ziemi.
Wierno?? powo?aniu, czyli wytrwa?a gotowo?? ?królewskiej s?u?by?, posiada szczególne znaczenie dla tej wielorakiej budowy, gdy chodzi o zadania najbardziej zobowi?zuj?ce, od których te? najwi?cej zale?y w ?yciu naszych bli?nich i ca?ej spo?eczno?ci. Tak? wierno?ci? swemu powo?aniu winni si? odznacza? ma??onkowie, jak to wynika z nierozerwalnego charakteru sakramentalnej instytucji ma??e?stwa. Podobn? wierno?ci? swemu powo?aniu winni si? odznacza? kap?ani, jak to wynika z niezniszczalnego charakteru, który Sakrament Kap?a?stwa wyciska na ich duszach. Przyjmuj?c ten Sakrament, my w Ko?ciele ?aci?skim zobowi?zujemy si? ?wiadomie i dobrowolnie do ?ycia w dozgonnej bez?enno?ci, ka?dy z nas wi?c musi czyni? wszystko, aby z ?ask? Bo?? zachowa? wdzi?czno?? za ten dar i pozosta? wiernym zobowi?zaniu przyj?temu na zawsze. Podobnie jak ma??onkowie ze wszystkich si? musz? si? stara?, aby wytrwa? w jedno?ci ma??e?skiej, buduj?c tym swoim ?wiadectwem mi?o?ci wspólnot? rodzinn? i wychowuj?c nowe pokolenia ludzi zdolnych do tego, aby ca?e swoje ?ycie znów po?wi?ci? w?asnemu powo?aniu, czyli owej ?królewskiej s?u?bie?, której przyk?ad i wzór najwspanialszy daje nam Jezus Chrystus. Jego Ko?ció?, który wszyscy stanowimy, jest ?dla ludzi? w tym w?a?nie znaczeniu, ?e w oparciu o wzór Chrystusa, i wspó?pracuj?c z ?ask?, któr? On nam wys?u?y?, mo?emy osi?gn?? owo ?panowanie?, czyli urzeczywistni? dojrza?e cz?owiecze?stwo w ka?dym z nas. Dojrza?e cz?owiecze?stwo oznacza pe?ne u?ycie daru wolno?ci, który otrzymali?my od Stwórcy, kiedy powo?a? do istnienia cz?owieka ?na swój obraz i podobie?stwo?. Szczególnym miejscem tego daru staje si? po?wi?cenie bez reszty ca?ej swojej ludzkiej osoby w duchu oblubie?czej mi?o?ci dla Chrystusa, a wraz z Chrystusem dla wszystkich, do których On skierowuje ludzi - m??czyzn czy kobiety tak ca?kowicie Mu oddanych. Oto idea? ?ycia zakonnego podejmowany przez dawne i nowe zakony i zgromadzenia, a tak?e przez instytuty ?wieckie, wedle rad ewangelicznych.
W naszych czasach nieraz b??dnie si? mniema, ?e wolno?? sama jest dla siebie celem, ?e cz?owiek jest wolny, kiedy jej u?ywa w jakikolwiek sposób, ?e do tego nale?y d??y? w ?yciu jednostek i spo?ecze?stw. Tymczasem wolno?? jest wielkim dobrem wówczas, kiedy umiemy ?wiadomie jej u?ywa? dla tego wszystkiego, co jest prawdziwym dobrem. Chrystus uczy nas, ?e najwspanialszym wype?nieniem wolno?ci jest mi?o??, która urzeczywistnia si? w oddaniu i s?u?bie. Do takiej to w?a?nie ?wolno?ci wyswobodzi? nas Chrystus? (Ga 5,1; por. 5,13) i stale wyzwala. Ko?ció? czerpie st?d nieustanne natchnienie, wezwanie i impuls dla swego pos?annictwa i swej pos?ugi w?ród wszystkich ludzi. Pe?na prawda o ludzkiej wolno?ci jest g??boko wpisana w Tajemnic? Odkupienia. Ko?ció? wówczas w ca?ej pe?ni s?u?y ludzko?ci, kiedy t? prawd? odczytuje z nies?abn?c? uwag?, z ?arliw? mi?o?ci?, z dojrza?ym przej?ciem, kiedy w ca?ej swej wspólnocie, a równocze?nie poprzez wierno?? powo?aniu ka?dego chrze?cijanina przenosi j? w ?ycie ludzkie i przyobleka w jego realny kszta?t. W ten sposób potwierdza si? równie? to, co powiedziano ju? powy?ej: cz?owiek jest i wci?? staje si? drog? codziennego ?ycia Ko?cio?a.
 
22. MATKA NASZEGO ZAWIERZENIA
 
Kiedy przeto u pocz?tku nowego pontyfikatu my?li moje i serce skierowuj? ku Odkupicielowi cz?owieka, przez to samo pragn? wej?? i wnikn?? w najg??bszy rytm ?ycia Ko?cio?a. Je?li bowiem Ko?ció? ?yje swoim w?asnym ?yciem, to tylko dzi?ki temu, ?e czerpie je od Chrystusa, który zawsze tego tylko pragnie, aby?my to ?ycie mieli - i mieli w obfito?ci (por. J 10, 10). Równocze?nie ta pe?nia ?ycia, która jest w Nim, jest dla cz?owieka. Ko?ció? przeto, jednocz?c si? z ca?ym bogactwem Tajemnicy Odkupienia, najbardziej staje si? Ko?cio?em ?ywych ludzi - ?ywych, bo o?ywianych od wewn?trz dzia?aniem Ducha Prawdy (J 16,13), bo nawiedzanych mi?o?ci?, któr? Duch ?wi?ty rozlewa w sercach naszych (por. Rz 5, 5). Celem wszelkiej w Ko?ciele pos?ugi - apostolskiej, duszpasterskiej, kap?a?skiej, biskupiej - jest zachowa? t? dynamiczn? spójni? Tajemnicy Odkupienia z ka?dym cz?owiekiem.
Kiedy u?wiadamiamy sobie to zadanie, wówczas jeszcze lepiej zdajemy si? rozumie? co to znaczy, ?e Ko?ció? jest matk?, a równocze?nie co to znaczy, ?e Ko?ció? zawsze, a Ko?ció? naszych czasów w szczególno?ci, potrzebuje Matki. Nale?y si? szczególna wdzi?czno?? Ojcom Soboru Watyka?skiego II za to, ?e tej prawdzie dali wyraz w Konstytucji Lumen gentium poprzez bogat? nauk? mariologiczn? w niej zawart?. Skoro za? Pawe? VI, natchniony duchem tej nauki, zacz?? nazywa? Matk? Chrystusa Matk? Ko?cio?a, co znalaz?o swój szeroki odd?wi?k, niech i Jego niegodnemu Nast?pcy wolno b?dzie odwo?a? si? do tej Matki przy ko?cu niniejszych rozwa?a?, które wypada?o rozwin?? na pocz?tku jego papieskiej pos?ugi. jest Maryja Matk? Ko?cio?a dlatego, ?e na mocy niewypowiedzianego wybrania samego Ojca Przedwiecznego i pod szczególnym dzia?aniem Ducha Mi?o?ci da?a ludzkie ?ycie Synowi Bo?emu, od którego bierze ?ask? i godno?? wybrania ca?y Lud Bo?y, a ?dla którego wszystko i przez którego wszystko? (Hbr 2, 10). Jej w?asny Syn chcia? wyra?nie rozszerzy? macierzy?stwo swej rodzonej Matki - rozszerzy? w szczególnym znaczeniu, ?atwo dost?pnym dla ludzkich dusz i serc - wskazuj?c Jej z wysoko?ci krzy?a swego umi?owanego Ucznia jako syna (por. J 19, 26). Chcia? te? Duch ?wi?ty, a?eby Ona sama, po Wniebowst?pieniu Pa?skim, trwa?a w Wieczerniku na modlitwie i oczekiwaniu wspólnie z Aposto?ami a? do dnia Pi??dziesi?tnicy, w którym widzialnie mia? narodzi? si? Ko?ció?, wychodz?c z ukrycia (por. Dz 1,14; 2). A z kolei ca?e pokolenia uczniów, wyznawców, mi?o?ników Chrystusa - tak jak Aposto? Jan - niejako zabiera?y do siebie (por. J 19,27) t? Matk?, w ten sposób od pocz?tku objawion? w dziejach zbawienia i w pos?annictwie Ko?cio?a. My wi?c wszyscy, którzy stanowimy dzisiejsze pokolenie uczniów, wyznawców i mi?o?ników Chrystusa, równie? pragniemy z Ni? szczególnie si? zjednoczy?. Czynimy to z ca?ym przywi?zaniem do starej tradycji, a równocze?nie z pe?nym poszanowaniem i mi?o?ci? dla cz?onków wszystkich Wspólnot chrze?cija?skich.
Czynimy to z najg??bszej potrzeby wiary, nadziei i mi?o?ci. Je?li bowiem na tym trudnym i odpowiedzialnym etapie dziejów Ko?cio?a i ludzko?ci widzimy szczególn? potrzeb? zwrócenia si? do Chrystusa, który jest Panem swojego Ko?cio?a i Panem dziejów cz?owieka poprzez Tajemnic? Odkupienia - to zdaje si? nam, ?e nikt inny tak jak Ona nie potrafi nas wprowadzi? w Boski i ludzki zarazem wymiar tej tajemnicy. Nikt tak jak Maryja nie zosta? wprowadzony w ni? przez Boga samego. Na tym polega wyj?tkowy charakter ?aski Bo?ego Macierzy?stwa. Macierzy?stwo to nie tylko jest jedyn? i niepowtarzaln? w dziejach rodu ludzkiego godno?ci?, ale tak?e jedynym co do swej g??bi i co do swego zasi?gu uczestnictwem w Boskim planie zbawienia cz?owieka przez Tajemnic? Odkupienia.
Tajemnica ta ukszta?towa?a si? poniek?d pod sercem Dziewicy z Nazaret, gdy Ona wypowiedzia?a swoje ?fiat?. Od tego za? momentu to dziewicze i macierzy?skie zarazem serce pod szczególnym dzia?aniem Ducha ?wi?tego pod??a stale za dzie?em w?asnego Syna i rozprzestrzenia si? ku wszystkim, których Jezus Chrystus obj?? i stale obejmuje sw? niewyczerpan? mi?o?ci?. Dlatego te? i to serce musi by? po macierzy?sku niewyczerpane. Sam za? macierzy?ski rys tej mi?o?ci, który Bogarodzica wnosi w Tajemnic? Odkupienia i w ?ycie Ko?cio?a, wyra?a si? w szczególnej blisko?ci wzgl?dem cz?owieka i wszystkich jego spraw. Na tym polega tajemnica Matki. Ko?ció?, który w Ni? si? wpatruje ze szczególn? mi?o?ci? i nadziej?, pragnie coraz g??biej przyswaja? sobie t? tajemnic?. W tym bowiem rozpoznaje zarazem drog? swego ?ycia codziennego, któr? jest ka?dy cz?owiek.
Odwieczna Mi?o?? Ojca wypowiedziana w dziejach ludzko?ci przez Syna, którego Ojciec da?, ?aby ka?dy, kto w Niego wierzy, nie zgin??, ale mia? ?ycie wieczne? (J 3,16), przybli?a si? do ka?dego z nas poprzez t? Matk?, nabiera znamion bliskich, jakby ?atwiej dost?pnych dla ka?dego cz?owieka. I dlatego Maryja musi si? znajdowa? na wszystkich drogach codziennego ?ycia Ko?cio?a. Poprzez Jej macierzy?sk? obecno?? Ko?ció? nabiera szczególnej pewno?ci, ?e ?yje ?yciem swojego Mistrza i Pana, ?e ?yje Tajemnic? Odkupienia w ca?ej jej ?yciodajnej g??bi i pe?ni, i równocze?nie ten sam Ko?ció?, zakorzeniony w tylu rozlicznych dziedzinach ?ycia ca?ej wspó?czesnej ludzko?ci, uzyskuje tak?e t? jakby do?wiadczaln? pewno??, ?e jest po prostu bliski cz?owiekowi, ka?demu cz?owiekowi, ?e jest jego Ko?cio?em: Ko?cio?em Ludu Bo?ego.
Stoj?c wobec tych zada?, jakie wyrastaj? na drogach Ko?cio?a - na tych drogach, które tak wyra?nie ju? ukaza? Papie? Pawe? VI w pierwszej Encyklice swego Pontyfikatu - u?wiadamiaj?c sobie nieodzowno?? tych wszystkich dróg, a równocze?nie trudno?ci, jakie si? na nich spi?trzaj?, tym bardziej odczuwamy potrzeb? g??bokiej wi?zi z Chrystusem. Odzywaj? si? w nas mocnym echem te s?owa, które On powiedzia?: ?beze Mnie nic nie mo?ecie uczyni?? (J 15, 5). Odczuwamy tak?e nie tylko potrzeb?, ale wr?cz pot??ny imperatyw jakiej? wielkiej, wzmo?onej i spot?gowanej modlitwy ca?ego Ko?cio?a. Tylko modlitwa mo?e sprawi?, ?eby te wielkie zadania i spi?trzaj?ce si? trudno?ci nie stawa?y si? ?ród?em kryzysów, ale okazj? i niejako pod?o?em coraz dojrzalszych osi?gni?? w pochodzie Ludu Bo?ego ku Ziemi Obiecanej na tym etapie dziejów, gdy zbli?amy si? do kresu drugiego tysi?clecia. I dlatego te?, ko?cz?c to rozwa?anie gor?cym i pokornym wezwaniem do modlitwy pragn?, aby?my na tej modlitwie trwali z??czeni z Maryj?, Matk? Jezusa (por. Dz 1,14), tak jak trwali Aposto?owie i Uczniowie Pa?scy po Wniebowst?pieniu w jerozolimskim Wieczerniku (por. Dz 1,13). I prosz? nade wszystko sam? niebia?sk? Matk? Ko?cio?a, aby raczy?a na tej modlitwie nowego Adwentu ludzko?ci trwa? z nami, którzy stanowimy Ko?ció?, czyli Cia?o Mistyczne Jej rodzonego Syna. Ufam, ?e poprzez tak? modlitw? otrzymamy zst?puj?cego na nas Ducha ?wi?tego (por. Dz 1,8) i staniemy si? ?wiadkami Chrystusa ?a? po kra?ce ziemi? (tam?e), podobnie jak ci, którzy z Wieczernika jerozolimskiego wyszli w dniu Pi??dziesi?tnicy.
Z B?ogos?awie?stwem Apostolskim.
 
W Rzymie, u ?w. Piotra, dnia 4 marca 1979 r., w pierwsz? niedziel? Wielkiego Postu, w pierwszym roku mojego Pontyfikatu.
 
                                        Jan Pawe? II, papie?
 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 60 goĹ›ci