ENCYKLIKA - VERITATIS SPLENDOR
Dokumenty Ko?cio?a - Encykliki - Jan Pawe? II

VERITATIS SPLENDOR

OJCA ?WI?TEGO JANA PAW?A II
DO WSZYSTKICH BISKUPÓW KO?CIO?A KATOLICKIEGO
O NIEKTÓRYCH PODSTAWOWYCH
PROBLEMACH NAUCZANIA MORALNEGO KO?CIO?A

Czcigodni Bracia w Biskupstwie,
pozdrowienie i Apostolskie B?ogos?awie?stwo!

BLASK PRAWDY ja?nieje we wszystkich dzie?ach Stwórcy, w szczególny za? sposób w cz?owieku, stworzonym na obraz i podobie?stwo Boga (por. Rdz 1, 26): prawda o?wieca rozum i kszta?tuje wolno?? cz?owieka, który w ten sposób prowadzony jest ku poznaniu i umi?owaniu Pana. Dlatego psalmista wo?a: ?Wznie? ponad nami, o Panie, ?wiat?o?? Twojego oblicza!? (Ps 4, 7). 

WPROWADZENIE

JEZLIS CHRYSTUS, PRAWDZIWE ?WIAT?O, KTÓRE O?WIECA KA?DEGO CZ?OWIEKA
 
1. Powo?ani do zbawienia poprzez wiar? w Jezusa Chrystusa, ??wiat?o?? prawdziw?, która o?wieca ka?dego cz?owieka ' (J 1, 9), ludzie staj? si? ??wiat?o?ci? w Panu? i ?dzie?mi ?wiat?o?ci? (por. Ef 5, 8) i u?wi?caj? si? przez ?pos?usze?stwo prawdzie? (por.1 P 1, 22).
To pos?usze?stwo nie zawsze jest ?atwe. W nast?pstwie tajemniczego grzechu pierworodnego, pope?nionego za poduszczeniem Szatana, który jest ?k?amc? i ojcem k?amstwa ' (J 8, 44), cz?owiek ustawicznie doznaje pokusy, by odwróci? wzrok od Boga ?ywego i prawdziwego i skierowa? go ku bo?kom (por. I Tes 1, 9), przemieniaj?c ?prawd? Bo?? w k?amstwo? (por. Rz 1, 25); przyt?pia to równie? jego zdolno?? poznawania prawdy i os?abia wol? poddania si? jej. W konsekwencji cz?owiek, ulegaj?c relatywizmowi i sceptycyzmowi (por. J 18, 38), zaczyna szuka? z?udnej wolno?ci poza sam? prawd?.
Ciemno?ci b??du i grzechu nigdy jednak nie zdo?aj? do ko?ca zgasi? w cz?owieku ?wiat?a Boga Stwórcy. W g??bi serca stale t?skni on za absolutn? prawd? i pragnie w pe?ni j? pozna?, czego wymownym dowodem s? niestrudzone poszukiwania, jakie cz?owiek prowadzi na ka?dym polu i w ka?dej dziedzinie Jeszcze dobitniej tego dowodzi jego poszukiwanie sensu ?ycia. Rozwój nauki i techniki bowiem, cho? stanowi wspania?e ?wiadectwo inteligencji i Wytrwa?o?ci cz?owieka, nie odpowiada jeszcze na ostateczne pytania religijne ludzko?ci, ale raczej jest dla niej bod?cem, by podj?? najbole?niejsze i rozstrzygaj?ce zmagania, które tocz? si? w sercu i sumieniu.
 
2. ?aden cz?owiek nie mo?e si? uchyli? od podstawowych pyta?: Co powinienem czyni?? Jak odró?nia? dobro od z?a? Odpowied? mo?na znale?? tylko w blasku prawdy, która ja?nieje w g??bi ludzkiego ducha, jak za?wiadcza psalmista: ?< Wznie? ponad nami, o Panie, ?wiat?o?? Twojego oblicza!? (por. Ps 4, 7).
?wiat?o?? Bo?ego oblicza ja?nieje pe?ni? swego pi?kna w obliczu Jezusa Chrystusa, w tym ?obrazie Boga niewidzialnego? (por. Kol 1,15) i ?odblasku Jego chwa?y? (por. Hbr 1, 3), ?pe?nym ?aski i prawdy ' (por. J 1,14): On jest ?drog? i prawd? i ?yciem ' (J 14, 6). Dlatego ostatecznej odpowiedzi na ka?de pytanie cz?owieka, zw?aszcza na jego pytania religijne i moralne, udziela jedynie Jezus Chrystus. Wi?cej: sam Jezus Chrystus jest odpowiedzi?, jak przypomina Sobór Watyka?ski II: ?Tajemnica cz?owieka wyja?nia si? naprawd? dopiero w tajemnicy S?owa Wcielonego Albowiem Adam, pierwszy cz?owiek, by? figur? przysz?ego, mianowicie Chrystusa Pana. Chrystus, nowy Adam, ju? w samym objawieniu tajemnicy Ojca i Jego mi?o?ci objawia w pe?ni cz?owieka samemu cz?owiekowi i okazuje mu najwy?sze jego powo?anie?1.
Jezus Chrystus, ??wiat?o?? narodów?, rozja?nia oblicze swojego Ko?cio?a, pos?anego przeze? na ca?y ?wiat, aby g?osi? Ewangeli? wszelkiemu stworzeniu (por. Mk 16,15)2. Dzi?ki temu Ko?ció?, Lud Bo?y po?ród narodów3, ?wiadom nowych wyzwa? historii i ludzkich wysi?ków w poszukiwaniu sensu ?ycia, przynosi wszystkim odpowied?, której ?ród?em jest prawda Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelii. Zawsze ?ywa pozostaje w Ko?ciele ?wiadomo??, ?e ma on ?obowi?zek bada? znaki czasów i wyja?nia? je w ?wietle Ewangelii, tak aby móg? w sposób dostosowany do mentalno?ci ka?dego pokolenia odpowiada? ludziom na ich odwieczne pytania dotycz?ce sensu ?ycia obecnego i przysz?ego oraz wzajemnego ich stosunku do siebie?4.
 
3. Pasterze Ko?cio?a, w jedno?ci z Nast?pc? ?w. Piotra, podejmuj? ten trud wraz z wiernymi, wspomagaj? ich i prowadz? swoim nauczaniem, znajduj?c wci?? nowe s?owa mi?o?ci i mi?osierdzia, by przemawia? nie tylko do wierz?cych, ale do wszystkich ludzi dobrej woli. Sobór Watyka?ski II pozostaje niezwyk?ym ?wiadectwem tej postawy Ko?cio?a, który jako ?znawca spraw ludzkich?5 pragnie s?u?y? ka?demu cz?owiekowi i ca?emu ?wiatu6.
Ko?ció? wie, ?e zagadnienia moralne nurtuj? ka?dego cz?owieka i anga?uj? wszystkich, tak?e tych, którzy nie znaj? Chrystusa i jego Ewangelii, a nawet nie znaj? samego Boga. Wie, ?e w?a?nie poprzez ?ycie moralne otwiera si? przed wszystkimi droga zbawienia, o czym jasno przypomina Sobór Watyka?ski II, gdy pisze: ?Ci (...) którzy bez w?asnej winy, nie znaj?c Ewangelii Chrystusowej i Ko?cio?a Chrystusowego, szczerym sercem jednak szukaj? Boga i wol? Jego przez nakaz sumienia poznan? staraj? si? pod wp?ywem ?aski pe?ni? czynem, mog? osi?gn?? wieczne zbawienie?. I dodaje Sobór: ?Nie odmawia te? Opatrzno?? Bo?a koniecznej do zbawienia pomocy takim, którzy bez w?asnej winy w ogóle nie doszli jeszcze do wyra?nego poznania Boga, a usi?uj?, nie bez ?aski Bo?ej, wie?? uczciwe ?ycie. Cokolwiek bowiem znajduje si? w nich z dobra i prawdy, Ko?ció? traktuje jako przygotowanie do Ewangelii i jako dane im przez Tego, który ka?dego cz?owieka o?wieca, aby ostatecznie posiad? ?ycie?7.
 
PRZEDMIOT NINIEJSZEJ ENCYKLIKI
 
4. Zawsze, ale zw?aszcza w ci?gu ostatnich dwóch stuleci, Papie?e starali si? osobi?cie lub w ??czno?ci z Kolegium Biskupów rozwija? i g?osi? nauk? moraln? dotycz?c? licznych i ró?norakich dziedzin ludzkiego ?ycia. W imi? Jezusa Chrystusa i moc? jego autorytetu ujawniali z?o, udzielali wskaza? i wyja?nie?; wierni swojej misji walczyli o dobro cz?owieka, umacniaj?c go, wspomagaj?c i pocieszaj?c; dzi?ki niezawodnej pomocy Ducha prawdy przyczyniali si? do lepszego zrozumienia wymaga? moralnych w dziedzinie ludzkiej p?ciowo?ci, w zakresie rodziny, ?ycia spo?ecznego, gospodarczego i politycznego. W tradycji Ko?cio?a i w historii ludzko?ci ich nauczanie przyczynia si? do nieustannego pog??biania wiedzy moralnej8.
Dzi? jednak wydaje si? konieczna refleksja nad ca?o?ci? nauczania moralnego Ko?cio?a, której konkretnym celem jest przypomnienie niektórych fundamentalnych prawd doktryny katolickiej w kontek?cie wspó?czesnych prób ich podwa?enia lub zniekszta?cenia. Wewn?trz samej spo?eczno?ci chrze?cija?skiej ukszta?towa?a si? bowiem nowa sytuacja, w której wobec nauczania moralnego Ko?cio?a rozpowszechniane s? coraz liczniejsze w?tpliwo?ci i zastrze?enia natury humanitarnej i psychologicznej, spo?ecznej i kulturowej, religijnej, a tak?e w ?cis?ym sensie teologicznej. Nie jest to ju? krytyka cz??ciowa i dora?na, ale próba globalnego i systematycznego zakwestionowania dziedzictwa doktryny moralnej opartej na okre?lonych koncepcjach antropologicznych i etycznych. U ?róde? tej krytyki mo?na dostrzec mniej lub bardziej ukryty wp?yw nurtów my?lowych, które prowadz? do rozerwania istotnej i konstytutywnej wi?zi pomi?dzy ludzk? wolno?ci? a prawd?. W ten sposób odrzuca si? tradycyjn? doktryn? o prawie naturalnym, o powszechno?ci i niezmiennej wa?no?ci jej nakazów; uwa?a si?, ?e niektóre elementy nauczania moralnego Ko?cio?a s? po prostu nie do przyj?cia; ?e Magisterium mo?e si? wypowiada? w kwestiach moralnych tylko po to, by ?zach?ca? sumienia? i ?proponowa? warto?ci?, z których ka?dy b?dzie sam czerpa? inspiracj? dla autonomicznych decyzji i wyborów ?yciowych.
W szczególno?ci nale?y zwróci? uwag? na rozd?wi?k mi?dzy tradycyjnym nauczaniem Ko?cio?a a pewnymi pogl?dami teologicznymi, rozpowszechnianymi tak?e w Seminariach i na Wydzia?ach Teologicznych, na temat zagadnie? o ogromnym znaczeniu dla Ko?cio?a i dla zgodnego z wiar? ?ycia chrze?cijan, a tak?e dla relacji mi?dzyludzkich. Podnosi si? pytania takie, jak: czy Bo?e przykazania, wpisane w serce cz?owieka i stanowi?ce element Przymierza, mog? rzeczywi?cie by? ?wiat?em dla codziennych decyzji podejmowanych przez poszczególnych ludzi i ca?e spo?eczno?ci? Czy mo?na by? pos?usznym Bogu, a wi?c mi?owa? Boga i bli?niego, nie przestrzegaj?c tych przykaza? w ka?dej sytuacji? Rozpowszechniona jest tak?e opinia, która poddaje w w?tpliwo?? istnienie wewn?trznego i nierozerwalnego zwi?zku pomi?dzy wiar? a moralno?ci?, tak jakoby tylko wiara mia?a decydowa? o przynale?no?ci do Ko?cio?a i o jego wewn?trznej jedno?ci, natomiast by?by do przyj?cia pluralizm opinii i sposobów post?powania, uzale?nionych od indywidualnego os?du subiektywnego sumienia lub od z?o?ono?ci uwarunkowa? spo?eczno-kulturowych.
 
5. W takim kontek?cie, aktualnym do dzi?, dojrza?a we mnie decyzja napisania - co zapowiedzia?em ju? w Li?cie Apostolskim Spiritus Domini, opublikowanym 1 sierpnia 1987 r. z okazji dwusetnej rocznicy ?mierci ?w. Alfonsa Marii Liguori - Encykliki po?wi?conej ?szerszemu i g??bszemu omówieniu problemów dotycz?cych samych fundamentów teologii moralnej?9, podwa?anych przez niektóre nurty my?li wspó?czesnej.
Zwracam si? do Was, Czcigodni Bracia w Biskupstwie, dziel?cy ze mn? odpowiedzialno?? za zachowanie ?zdrowej nauki ' (2 Tm 4, 3), z zamiarem u?ci?lenia niektórych aspektów doktrynalnych, istotnych dla przezwyci??enia sytuacji, któr? bez w?tpienia uzna? trzeba za prawdziwy kryzys, gdy? stwarza ona niezwykle powa?ne trudno?ci, tak dla moralnego ?ycia wiernych i dla komunii Ko?cio?a, jak równie? dla sprawiedliwego i solidarnego ?ycia spo?ecznego.
Je?li niniejsza Encyklika, od tak dawna oczekiwana, zostaje opublikowana dopiero teraz, to mi?dzy innymi dlatego, ?e wyda?o si? wskazane, by poprzedzi?o j? og?oszenie Katechizmu Ko?cio?a Katolickiego, który zawiera kompletny i systematyczny wyk?ad chrze?cija?skiej doktryny moralnej. Katechizm ukazuje ?ycie moralne wierz?cych, jego fundamenty i jego wielorak? tre??, jako ?ycie ?dzieci Bo?ych?: ?Uznaj?c w wierze swoj? now? godno??, chrze?cijanie s? powo?ani, by post?powa? teraz ?w sposób godny Ewangelii? (Flp 1, 27). Poprzez sakramenty i modlitw? otrzymuj? ?ask? Chrystusa i dary Ducha ?wi?tego, które ich uzdalniaj? do takiego nowego ?ycia?10. Odsy?aj?c zatem do tekstu Katechizmu, traktowanego jako ?pewny i autentyczny punkt odniesienia w nauczaniu doktryny katolickiej?11, Encyklika ograniczy si? do omówienia ?1iektórych podstawowych kwestii nauczania moralnego Ko?cio?a, czyni?c to w formie niezb?dnego rozeznania problemów, stanowi?cych przedmiot kontrowersji mi?dzy specjalistami w dziedzinie etyki i teologii moralnej. To w?a?nie jest szczególnym przedmiotem niniejszej Encykliki, która na tle omawianych problemów zamierza ukaza? racje nauczania moralnego opartego na Pi?mie ?wi?tym i na ?ywej Tradycji apostolskiej12, ujawniaj?c zarazem przes?anki i konsekwencje krytyki wymierzonej przeciw temu nauczaniu.


I. ?NAUCZYCIELU, CO DOBREGO MAM CZYNIC?? (Mt 19, 16)

CHRYSTUS I ODPOWIED? NA PYTANIE MORALNE
 
?A oto podszed? do Niego pewien cz?owiek? (Mt 19, 16)
 
6. Rozmowa Jezusa z bogatym m?odzie?cem przytoczona w 19. rozdziale Ewangelii ?w. Mateusza, daje nam sposobno?? do ponownego wys?uchania Jego nauczania moralnego, uj?tego w ?ywej i wyrazistej formie: ?A oto przyszed? do Niego pewien cz?owiek i zapyta?: ? Nauczycielu, co dobrego mam czyni?, aby otrzyma? ?ycie wieczne?,? Odpowiedzia? mu: ? Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden jest tylko Dobry. A je?li chcesz osi?gn?? ?ycie, zachowaj przykazania?. Zapyta? Go: ? Które?,? Jezus odpowiedzia?: ? Oto te: Nie zabijaj, nie cudzo?ó?, nie kradnij, nie zeznawaj fa?szywie, czcij ojca i matk? oraz mi?uj swego bli?niego jak siebie samego!?, Odrzek? Mu m?odzieniec: ? Przestrzega?em tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje?? Jezus mu odpowiedzia?: ? Je?li chcesz by? doskona?y, id?, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a b?dziesz mia? skarb w niebie. Potem przyjd? i chod? za Mn?!?,? (Mt 19,16-21)13.
 
7. ?A oto podszed? pewien cz?owiek?. W m?odzie?cu, którego Ewangelia Mateusza nie podaje, mo?emy rozpozna? ka?dego cz?owieka, zbli?aj?cego si? ?wiadomie lub nie?wiadomie do Chrystusa, Odkupiciela cz?owieka, i stawiaj?cego Mu pytanie moralne. M?odzieniec pyta nie tyle o to, jakich zasad nale?y przestrzega?, ale jak osi?gn?? pe?ny sens ?ycia. To d??enie bowiem stanowi rzeczywiste pod?o?e ka?dej ludzkiej decyzji i dzia?ania, to ukryte poszukiwanie i wewn?trzny impuls porusza ludzk? wolno??. Pytanie m?odzie?ca odwo?uje si? ostatecznie do Dobra absolutnego, które nas poci?ga i wzywa, jest echem Bo?ego powo?ania, ?ród?a i celu ?ycia cz?owieka. W?a?nie w tej perspektywie Sobór Watyka?ski II zach?ca? do takiego doskonalenia teologii moralnej, by jej prezentacja rzuca?a ?wiat?o na najwy?sze powo?anie, jakie wierni otrzymali w Chrystusie14 - jedynej odpowiedzi, która zaspokaja pragnienie serca cz?owieka.
Aby umo?liwi? ludziom to ?spotkanie? z Chrystusem, Bóg da? im swój Ko?ció?. Istotnie, ?Ko?ció? temu jednemu pragnie s?u?y?, a?eby ka?dy cz?owiek móg? odnale?? Chrystusa, aby Chrystus móg? z ka?dym i?? przez ?ycie?15.
 
?Nauczycielu, co dobrego mam czyni?, aby otrzyma? ?ycie wieczne?? (Mt 19, 16)
 
8. Z g??bi serca wyp?ywa pytanie bogatego m?odzie?ca skierowane do Jezusa z Nazaretu. Pytanie, które ma kluczowe znaczenie w ?yciu ka?dego cz?owieka i nikt nie mo?e si? od niego uchyli?: ono bowiem dotyczy dobra moralnego, które nale?y czyni? oraz ?ycia wiecznego. Rozmówca Jezusa wyczuwa, ?e istnieje zwi?zek mi?dzy dobrem moralnym a wype?nieniem w?asnego przeznaczenia. Jest pobo?nym Izraelit?, wyros?ym - by tak rzec - w cieniu Bo?ego prawa. Mo?emy si? wi?c domy?la?, ?e je?li pyta Jezusa, to nie dlatego, ?e nie zna odpowiedzi zawartej w Prawie. Jest bardziej prawdopodobne, i? to fascynacja osob? Jezusa rozbudzi?a w nim nowe pytania o dobro moralne. M?odzieniec odczuwa potrzeb? konfrontacji z Tym, który rozpocz?? sw? dzia?alno??, g?osz?c nowe i radykalne or?dzie: ?Czas si? wype?ni? i bliskie jest królestwo Bo?e. Nawracajcie si? i wierzcie w Ewangeli?!? (Mk 1,15).
Równie? cz?owiek wspó?czesny winien zwróci? si? na nowo do Chrystusa, aby uzyska? od Niego odpowied? na pytanie, co jest dobrem, a co z?em. To Chrystus jest Nauczycielem, Zmartwychwsta?ym, który ma ?ycie w sobie i pozostaje zawsze obecny w Ko?ciele i w ?wiecie. To On otwiera wiernym ksi?g? Pisma i objawiaj?c w pe?ni wol? Ojca, naucza prawdy o post?powaniu moralnym. Jako ?ród?o i szczyt ekonomii zbawienia, Alfa i Omega ludzkich dziejów (por. Ap 1, 8; 21, 6; 22,13), Chrystus objawia kondycj? cz?owieka i pe?ni? jego powo?ania. Dlatego ?cz?owiek, który chce zrozumie? siebie do ko?ca, nie wedle jakich? tylko dora?nych, cz??ciowych, czasem powierzchownych, a nawet pozornych kryteriów i miar swojej w?asnej istoty - musi ze swoim niepokojem, niepewno?ci?, a tak?e s?abo?ci? i grzeszno?ci?, ze swoim ?yciem i ?mierci?, przybli?y? si? do Chrystusa. Musi niejako w Niego wej?? z sob? samym, musi sobie ?przyswoi??, zasymilowa? ca?? rzeczywisto?? Wcielenia i Odkupienia, aby siebie odnale??. Je?li dokona si? w cz?owieku ów dog??bny proces, wówczas owocuje on nie tylko uwielbieniem Boga, ale tak?e g??bokim zdumieniem nad sob? samym?16.
Je?li chcemy zatem dotrze? do sedna ewangelicznej moralno?ci i poj?? jej g??bok? i niezmienn? tre??, musimy si? uwa?nie zastanowi? nad sensem pytania zadanego przez bogatego m?odzie?ca z Ewangelii, a bardziej jeszcze nad sensem odpowiedzi Jezusa, pozwalaj?c, by On nas prowadzi?. Jezus bowiem odpowiada na pytanie m?odzie?ca z delikatno?ci? wychowawcy, wiod?c go jakby za r?k?, krok za krokiem, ku pe?ni prawdy.
 
?Jeden tylko jest Dobry? (Mt 19,17)
 
9. Mówi Jezus: ?Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A je?li chcesz osi?gn?? ?ycie, zachowaj przykazania? (Mt 19,17). W relacji ewangelistów Marka i ?ukasza pytanie sformu?owane jest nast?puj?co: ?Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg? (Mk 10,18; por. ?k 18,19).
Zanim odpowie na pytanie, Jezus pragnie, aby m?odzieniec sam dobrze zrozumia?, dlaczego je zada?. ?Nauczyciel dobry? wskazuje swemu rozmówcy - i nam wszystkim - ?e odpowiedzi na pytanie: ?co dobrego mam czyni?, aby otrzyma? ?ycie wieczne?? nie mo?na znale?? inaczej, jak tylko kieruj?c umys? i serce ku Temu, który ?sam jest dobry?: ?Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg? (Mk 10,18; por. ?k 18,19). Tylko Bóg mo?e odpowiedzie? na pytanie o dobro, poniewa? On sam jest Dobrem.
Istotnie, zada? pytanie o dobro znaczy w ostatecznej analizie zwróci? si? ku Bogu - pe?ni dobra. Jezus ukazuje, ?e pytanie m?odzie?ca jest w istocie pytaniem religijnym i ?e dobro?, która poci?ga cz?owieka a zarazem go zobowi?zuje, ma swoje ?ród?o w Bogu, a wr?cz jest samym Bogiem: Tym, który jedynie jest godzien, by Go kocha? ?ca?ym swoim sercem, ca?? swoj? dusz? i ca?ym swoim umys?em? (Mt 22, 37); Tym, który jest ?ród?em szcz??cia cz?owieka. Jezus sprowadza pytanie o to, jakie post?powanie jest moralnie dobre, do jego korzeni religijnych, do uznania Boga - jedynego dobra, pe?ni ?ycia, ostatecznego celu ludzkiego dzia?ania, doskona?ego szcz??cia.
 
10. Ko?ció?, pouczony s?owami Nauczyciela, wierzy, ?e najwy?szym celem ?ycia cz?owieka, uczynionego na obraz Stworzyciela, odkupionego krwi? Chrystusa i u?wi?conego obecno?ci? Ducha ?wi?tego, jest istnie? ?ku chwale majestatu? Boga (por. Ef 1,12), post?puj?c tak, by ka?dy czyn odzwierciedla? Jego blask. ?Poznaj zatem sam? siebie, o pi?kna duszo: jeste? obrazem Boga - pisze ?w. Ambro?y. Poznaj samego siebie, cz?owiecze: jeste? chwa?? Boga (I Kor 11, 7). Pos?uchaj, w jaki sposób jeste? Jego chwa??. Prorok mówi: Przedziwna dla mnie jest wiedza Twoja (Ps 138, 6), to znaczy: moje dzie?o pe?niej ukazuje wspania?o?? Twego majestatu, Twoja m?dro?? zostaje wywy?szona w umy?le cz?owieka. Gdy przygl?dam si? samemu sobie, którego tajemne my?li i ukryte uczucia Ty przenikasz, dostrzegam tajemnice Twojej wiedzy. Poznaj zatem, cz?owiecze, jak jeste? wielki i czuwaj nad sob??17.
To, kim jest cz?owiek i co powinien czyni?, ujawnia si? w momencie, gdy Bóg objawia samego siebie. Istotnie, fundament Dekalogu stanowi? s?owa: ?Ja jestem Pan, twój Bóg, który ci? wywiód? z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie b?dziesz mia? cudzych bogów obok Mnie!? (Wj 20, 2-3). W ?dziesi?ciu s?owach? Przymierza zawartego mi?dzy Bogiem a Izraelem i w ca?ym Prawie Bóg pozwala si? poznawa? i rozpoznawa? jako Ten, który ?jeden tylko jest Dobry?; jako Ten, który mimo grzechu cz?owieka pozostaje ?wzorem? moralnego post?powania, zgodnie z w?asnym wezwaniem: ?B?d?cie ?wi?tymi, bo Ja jestem ?wi?ty, Pan, Bóg wasz!? (Kp? 19, 2); jako Ten, który pozostaje wiemy swej mi?o?ci do cz?owieka i obdarza go swoim Prawem (por. Wj 19, 9-24; 20, 18-21), aby przywróci? pierwotn? harmoni? ze Stwórc? i z ca?ym stworzeniem, a bardziej jeszcze, aby wprowadzi? go w swoj? mi?o??: ?B?d? chodzi? w?ród was, b?d? waszym Bogiem, a wy b?dziecie moim ludem? (Kp? 26,12).
?ycie moralne jawi si? jako w?a?ciwa odpowied? na bezinteresowne dzia?ania, które mi?o?? Bo?a wielokrotnie podejmuje wobec cz?owieka. jest odpowiedzi? mi?o?ci, zgodn? z formu?? najwa?niejszego przykazania zawart? w Ksi?dze Powtórzonego Prawa: ?S?uchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem Panem jedynym. B?dziesz mi?owa? Pana, Boga twojego, z ca?ego swego serca, z ca?ej duszy swojej, ze wszystkich swych si?. Niech pozostan? w twym sercu te s?owa, które ja ci dzi? nakazuj?. Wpoisz je twoim synom? (Pwt 6, 4-7). Tak wi?c ?ycie moralne, w??czone w darmowo?? Bo?ej mi?o?ci, ma odzwierciedla? Jego chwa??: ?dla tego, kto kocha Boga, wystarczy, gdy podoba si? Temu, którego mi?uje: nie mo?na bowiem szuka? innej nagrody, wi?kszej ni? sama mi?o??, mi?o?? za? pochodzi od Boga, jako ?e Bóg sam jest mi?o?ci??18.
11. Stwierdzenie, ?e ?jeden tylko jest Dobry?, odsy?a nas zatem do ?pierwszej tablicy? przykaza?, która wzywa do uznania Boga jako jedynego i absolutnego Pana i do oddawania czci tylko Jemu ze wzgl?du na Jego niesko?czon? ?wi?to?? (por. Wj 20, 2-ll). Dobro to przynale?no?? do Boga, pos?usze?stwo wobec Niego, pokorne obcowanie z Nim, pe?nienie sprawiedliwo?ci i umi?owanie ?yczliwo?ci (por. Mi 6, 8). Uznanie Pana jako Boga stanowi najg??bsz? istot?, samo serce Prawa; z którego wyp?ywaj? i ku któremu prowadz? nakazy szczegó?owe Poprzez moralno?? przykaza? ujawnia si? przynale?no?? ludu Izraela do Pana, poniewa? tylko Bóg jest Tym, który jest dobry. Takie ?wiadectwo daje Pismo ?wi?te, którego ka?da stronica jest przenikni?ta ?yw? ?wiadomo?ci? absolutnej ?wi?to?ci Boga: ??wi?ty, ?wi?ty, ?wi?ty jest Pan Zast?pów? (Iz 6, 3).
Je?li jednak tylko Bóg jest Dobrem, to cz?owiek sam, cho?by naj?ci?lej przestrzega? przykaza?, nigdy nie zdo?a o w?asnych si?ach ?wype?ni?? Prawa, to znaczy uzna? Pana jako Boga i odda? Mu czci nale?nej tylko Jemu (por. Mt 4,10). ?Wype?nienie? mo?e nast?pi? tylko jako dar Bo?y: jako dar uczestnictwa w Boskiej Dobroci, objawiaj?cej si? i udzielaj?cej w Jezusie, którego bogaty m?odzieniec nazywa ?Nauczycielem dobrym? (por. Mk 10,17; ?k 18, 18). To, co na razie m?odzieniec by? mo?e tylko przeczuwa, zostanie przy ko?cu dialogu w pe?ni objawione przez samego Jezusa w wezwaniu: ?przyjd? i chod? za Mn?!? (Mt 19, 21).
 
?Je?li chcesz osi?gn?? ?ycie, zachowaj przykazania? (Mt 19,17)
 
12. Tylko Bóg mo?e odpowiedzie? na pytanie o dobro, bo sam jest Dobrem. Ale Bóg ju? da? odpowied? na to pytanie: uczyni? to, gdy stworzy? cz?owieka i gdy w swej m?dro?ci i mi?o?ci nada? jego istnieniu cel, wpisuj?c w jego serce prawo (por. Rz 2,15) - ?prawo naturalne?. Nie jest ono ?niczym innym jak ?wiat?em rozumu wlanym w nas przez Boga. Dzi?ki niemu poznajemy, co nale?y czyni? i czego nale?y unika?. To ?wiat?o i to prawo Bóg podarowa? nam w akcie stworzenia?19. Uczyni? to pó?niej tak?e w dziejach Izraela, zw?aszcza poprzez ?dziesi?? s?ów?, czyli przykaza? nadanych na Synaju, na których On opar? istnienie ludu Przymierza (por. Wj 24), powo?uj?c go, by by? Jego ?w?asno?ci? po?ród wszystkich narodów?, ?ludem ?wi?tym? (Wj 19, 5-6), by ukazywa? blask Jego ?wi?to?ci wszystkim ludom (por. Mdr 18, 4; Ez 20, 41). Dar Dekalogu jest obietnic? i znakiem Nowego Przymierza, w którym prawo zostanie na nowo i ostatecznie zapisane w sercu cz?owieka (por. Jr 31, 31-34), zast?puj?c prawo grzechu, które to serce skazi?o (por. Jr 17,1). Zostanie wi?c dane serce ?nowe?, poniewa? zamieszka w nim ?nowy duch?, Duch Bo?y (por. Ez 36, 24-28)20.
Dlatego Jezus, podkre?liwszy najpierw, ?e ?jeden tylko jest Dobry?, odpowiada m?odzie?cowi: ?Je?li chcesz osi?gn?? ?ycie, zachowaj przykazania? (Mt 19,17). Stwierdza w ten sposób istnienie ?cis?ej wi?zi mi?dzy ?yciem wiecznym a przestrzeganiem Bo?ych przykaza?: to w?a?nie przykazania wskazuj? cz?owiekowi drog? ?ycia i prowadz? do niego. Przez usta samego Jezusa, nowego Moj?esza, zostaj? raz jeszcze dane ludziom przykazania Dekalogu; On sam potwierdza je ostatecznie i nam przedstawia jako drog? i warunek zbawienia. Przykazanie wi??e si? z obietnic?: w Starym Przymierzu przedmiotem obietnicy by?o obj?cie na w?asno?? ziemi, która mia?a umo?liwi? ludowi ?ycie w wolno?ci i sprawiedliwo?ci (por. Pwt 6, 20-25); w Nowym Przymierzu przedmiotem obietnicy jest ?królestwo niebieskie?. Stwierdza to Jezus na pocz?tku ?Kazania na Górze? - mowy zawieraj?cej najszersze i najpe?niejsze uj?cie Nowego Prawa (por. Mt 5-7) - wyra?nie nawi?zuj?cego do Dekalogu przekazanego przez Boga Moj?eszowi na górze Synaj. Do tej samej rzeczywisto?ci królestwa nawi?zuj? s?owa o ??yciu wiecznym?, które jest udzia?em w ?yciu samego Boga; osi?ga ono sw? doskona?o?? dopiero po ?mierci, ale dla wierz?cego jest ju? teraz ?wiat?em prawdy, ?ród?em sensu ?ycia, zal??kiem uczestnictwa w pe?ni na?ladowania Chrystusa. W istocie, po spotkaniu z bogatym m?odzie?cem Jezus mówi do uczniów: ?ka?dy, kto dla mego imienia opu?ci dom, braci lub siostry, ojca lub matk?, dzieci lub pole, stokro? tyle otrzyma i ?ycie wieczne odziedziczy? (Mt 19, 29).
 
13. M?odzie?cowi nie wystarcza odpowied? Jezusa, pyta wi?c dalej Mistrza o przykazania, których nale?y przestrzega?: ?Zapyta? Go: ? Które??? (Mt 19,18). Pyta, co ma czyni? w ?yciu, aby ?wiadczy?o ono wyra?nie o uznaniu ?wi?to?ci Boga. Jezus, skierowawszy uprzednio uwag? m?odzie?ca ku Bogu, przypomina mu teraz przykazania Dekalogu dotycz?ce bli?niego: ?Jezus odpowiedzia?: ? Oto te: Nie zabijaj, nie cudzo?ó?, nie kradnij, nie zeznawaj fa?szywie, czcij ojca i matk? oraz mi?uj swego bli?niego jak siebie samego!?? (Mt 19,18-19).
Z kontekstu rozmowy, a zw?aszcza z porównania zapisu Mateuszowego z paralelnymi fragmentami Ewangelii Marka i ?ukasza wynika, ?e Jezus nie zamierza? wymieni? poszczególnych przykaza?, które trzeba zachowywa?, aby ?osi?gn?? ?ycie?, ale raczej u?wiadomi? m?odzie?cowi centralne znaczenie Dekalogu w stosunku do wszystkich innych przykaza?, jako wyk?adni tego, co dla cz?owieka oznaczaj? s?owa: ?Ja jestem Pan, twój Bóg?. Trudno jednak nie zauwa?y?, które przykazania Prawa Jezus przypomina m?odzie?cowi: s? to niektóre przykazania z tak zwanej ?drugiej tablicy? Dekalogu, której streszczeniem (por. Rz 13, 8-10) i fundamentem jest przykazanie 7nilo?ci bli?niego: ?mi?uj swego bli?niego jak siebie samego? (Mt 19, 19; por. Mk 12, 31). Przykazanie to wyra?a w pe?ni wyj?tkow? godno?? ludzkiej osobny, b?d?cej ?jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chcia? dla niego samego?21. Poszczególne przykazania Dekalogu to w istocie tylko ró?ne 1.nj?cia jedynego przykazania, maj?cego na wzgl?dzie dobro osoby, odniesionego do wielorakich dóbr zwi?zanych z jej to?samo?ci? jako istoty duchowej i cielesnej, która pozostaje w relacji z Bogiem, z bli?nim i ze ?wiatem rzeczy. Jak czytamy w Katechizmie Ko?cio?a Katolickiego, ?dziesi?cioro przykaza? stanowi cz??? Objawienia Bo?ego. Zarazem pouczaj? nas one o prawdziwym cz?owiecze?stwie cz?owieka. Ukazuj? w pe?nym ?wietle najwa?niejsze powinno?ci, a wi?c po?rednio tak?e fundamentalne prawa, wynikaj?ce z natury ludzkiej osoby?22.
Celem przykaza?, przypomnianych przez Jezusa m?odemu rozmówcy, jest ochrona dobra osoby, obrazu Bo?ego, poprzez zabezpieczenie jej dóbr. ?Nie zabijaj, nie cudzo?ó?, nie kradnij, nie zeznawaj fa?szywie? to zasady moralne sformu?owane jako zakazy. Normy negatywne szezególnie dobitnie wyra?aj? bezwarunkow? konieczno?? ochrony ?ycia ludzkiego, wi?zi osób w ma??e?stwie, w?asno?ci prywatnej, uczciwo?ci i dobrego imienia.
Przykazania stanowi? zatem podstawowy warunek mi?o?ci bli?niego, a jednocze?nie jej sprawdzian. S? pierzc7szym, niezb?dnym etapem drogi ku wolno?ci, jej pocz?tkiem: ?Pierwsza wolno?? - pisze ?w. Augustyn - polega na niepope?nianiu przest?pstw (...) takich jak zabójstwo, cudzo?óstwo, rozpusta, kradzie?, oszustwo, ?wi?tokradztwo i tym podobne. Gdy cz?owiek zaczyna unika? tych przest?pstw (a nie powinien ich pope?nia? ?aden chrze?cijanin), zaczyna podnosi? wzrok ku wolno?ci, ale jest to dopiero pocz?tek wolno?ci, a nie doskona?a wolno???23.
 
14. Nie znaczy to oczywi?cie, ?e Jezus stawia na pierwszym miejscu mi?o?? bli?niego czy wr?cz oddziela j? od mi?o?ci Boga, o czym ?wiadczy Jego rozmowa z uczonym w Prawie, który zadaje pytanie bardzo podobne do pytania m?odzie?ca. Jezus odsy?a go do dwóch przykaza? - mi?o?ci Boga i mi?o?ci bli?niego (por. ?k 10, 25-27) - i przypomina, ?e tylko ich przestrzeganie prowadzi do ?ycia wiecznego: ?To czy?, a b?dziesz ?y?? (?k 10, 28). Znamienne jest jednak, ?e w?a?nie drugie z tych przykaza? wzbudza ciekawo?? uczonego w Prawie i prowadzi do nast?pnego pytania: ?A kto jest moim bli?nim?? (?k 10, 29), na co z kolei Nauczyciel odpowiada przypowie?ci? o dobrym Samarytaninie, która jest kluczem do pe?nego zrozumienia przykazania mi?o?ci bli?niego (por. ?k 10, 30-37).
Dwa przykazania, na których ?opiera si? ca?e Prawo i Prorocy? (Mt 22, 40), s? g??boko ze sob? zwi?zane i wzajemnie si? przenikaj?. O ich nierozerwalnej jedno?ci Jezus ?wiadczy s?owem i ?yciem: zwie?czeniem Jego misji jest Krzy? odkupienia (por. J 3,14-15), znak Jego niepodzielnej mi?o?ci do Ojca i do ludzko?ci (por. J 13,1).
Zarówno Stary, jak i Nowy Testament stwierdzaj? wyra?nie, ?e bez mi?o?ci bli?niego, przejawiaj?cej si? konkretnie w przestrzeganiu przykaza?, nie jest mo?liwa prawdziwa mi?o?? Boga. Pisze o tym z niezwyk?? moc? ?w. Jan: ?je?liby kto? mówi?: ? Mi?uj? Boga?, a brata swego nienawidzi?, jest k?amc?, albowiem kto nie mi?uje brata swego, którego widzi, nie mo?e mi?owa? Boga, którego nie widzi? (I J 4, 20). S?owa Ewangelisty s? echem nauczania moralnego Chrystusa, wspaniale i jednoznacznie uj?tego w przypowie?ci o dobrym Samarytaninie (por. ?k 10, 30-37), a tak?e w ?mowie? o s?dzie ostatec7rmym (por. Mt 25, 31-46).
 
15. W Kazaniu na Górze, stanowi?cym magna charta ewangelicznej moralno?ci24, Jezus mówi: ?Nie s?d?cie, ?e przyszed?em znie?? Prawo albo Proroków. Nie przyszed?em znie??, ale wype?ni?? (Mt 5,17). Chrystus jest kluczem do zrozumienia Pisma: ?Badacie Pisma: one daj? o Mnie ?wiadectwo? (por. J 5, 39); stanowi centrum ekonomii zbawienia, ujmuje w sobie Stary i Nowy Testament, obietnice Prawa i ich wype?nienie w Ewangelii; jest ?yw? i wieczn? wi?zi? mi?dzy Starym i Nowym Przymierzem. Komentuj?c s?owa ?w. Paw?a: ?kresem Prawa jest Chrystus? (Rz 10, 4), ?w. Ambro?y pisze: ?kres nie oznacza tu usuni?cia Prawa, ale jego pe?ni?: realizuje si? to w Chrystusie (plenitudo legis in Christo est), jako ?e przyszed? On nie po to, by znie?? Prawo, ale by je wype?ni?. Podobnie jak istnieje Stary Testament, ale ka?da prawda zawarta jest w Nowym Testamencie, tak te? si? dzieje z Prawem: to, które zosta?o nadane za po?rednictwem Moj?esza, jest figur? prawdziwego Prawa. A zatem Prawo Moj?eszowe jest odbiciem prawdy?25.
Jezus prowadzi do wype?nienia Bo?ych przykaza?, zw?aszcza przykazania mi?o?ci bli?niego, nadaj?c jego wymaganiom charakter wewn?trzny i bardziej radykalny: mi?o?? bli?niego wyp?ywa z serca, które kocha i które - w?a?nie dlatego, ?e kocha - gotowe jest spe?nia? w ?yciu najwy?sze wymagania. Jezus wskazuje, ?e przykaza? nie mo?na traktowa? tylko jako progu minimalnych wymaga?, którego nie nale?y przekracza?, ale raczej jako otwart? drog? doskona?o?ci moralnej i duchowej, której istot? stanowi mi?o?? (por. Kol 3,14). W ten sposób przykazanie ?nie zabijaj? staje si? wezwaniem do czynnej mi?o?ci, która ochrania i troszczy si? o rozwój ?ycia bli?niego; zakaz cudzo?óstwa staje si? zach?t? do czystego spojrzenia na cia?o, z szacunkiem dla jego sensu oblubie?czego: ?S?yszeli?cie, ?e powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by si? dopu?ci? zabójstwa, podlega s?dowi. A Ja wam powiadam: Ka?dy, kto si? gniewa na swego brata, podlega s?dowi. (...) S?yszeli?cie, ?e powiedziano: Nie cudzo?ó?! A Ja wam powiadam: Ka?dy, kto po??dliwie patrzy na kobiet?, ju? si? w swoim sercu dopu?ci? z ni? cudzo?óstwa? (Mt 5 21-22, 27-28). Jezus sam jest ?ywym ?wype?nieniem? Prawa, poniewa? swoim ?yciem urzeczywistnia autentyczny sens Prawa poprzez ca?kowity dar z siebie: On sam staje si? Prawem ?ywym i osobowym, które wzywa do na?ladowania Go, daje poprzez Ducha ?wi?tego ?ask? udzia?u w Jego w?asnym ?yciu i mi?o?ci oraz obdarza cz?owieka moc?, by móg? ?wiadczy? o Nim swoimi decyzjami i czynami (por. J 13, 34-35).
 
?Je?li chcesz by? doskona?y? (Mt 19, 21)
 
16. Odpowied? dotycz?ca przykaza? nie zadowala m?odzie?ca, który dalej pyta Jezusa: ?Przestrzega?em tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje?? (Mt 19, 20). Nie?atwo jest powiedzie? z czystym sumieniem: ?przestrzega?em tego wszystkiego?, skoro z trudem tylko ogarn?? mo?na rzeczywisty zasi?g wymaga? zawartych w Prawie Bo?ym. Ale nawet je?li bogaty m?odzieniec mo?e tak powiedzie?, je?li od dzieci?stwa konsekwentnie i z po?wi?ceniem d??y? do osi?gni?cia idea?u doskona?o?ci, to jednak ma ?wiadomo??, ?e daleko jest jeszcze od celu: staj?c przed Jezusem odczuwa, ?e nadal czego? mu brakuje. W?a?nie do ?wiadomo?ci tego braku odwo?uje si? Jezus w swej ostatniej odpowiedzi: wyczuwaj?c t?sknot? za pe?ni?, która wykracza poza legalistyczn? interpretacj? przykaza?, Nauczyciel dobry zaprasza m?odzie?ca, by wszed? na drog? doskona?o?ci: ?Je?li chcesz by? doskona?y, id?, sprzedaj, co posiadasz i rozdaj ubogim, a b?dziesz mia? skarb w niebie. Potem przyjd? i chod? za Mn?!? (Mt 19, 21)
Podobnie jaki poprzedni fragment odpowiedzi Jezusa, tak i ten nale?y odczytywa? i interpretowa? w kontek?cie ca?ego or?dzia moralnego Ewangelii, a zw?aszcza w kontek?cie Kazania na Górze, w ?wietle b?ogos?awie?stw (por. Mt 5, 3-12), z których pierwsze to w?a?nie b?ogos?awie?stwo ubogich - ?ubogich w duchu?, jak u?ci?la ?w. Mateusz (por. Mt 5, 3), to znaczy pokornych. W tym sensie mo?na powiedzie?, ?e tak?e b?ogos?awie?stwa wchodz? w przestrze? otwart? przez odpowied?, jakiej Jezus udzieli? na pytanie m?odzie?ca: ?co dobrego mann czyni?, aby otrzyma? ?ycie wieczne??. Istotnie, ka?de b?ogos?awie?stwo, we w?a?ciwej sobie perspektywie, obiecuje w?a?nie owo ?dobro, które otwiera cz?owieka na ?ycie wieczne wi?cej - jest samym ?yciem wiecznym.
B?ogos?awie?stwa nie mówi? bezpo?rednio o konkretnych normach post?powania, raczej o ?yciowych postawach i o wewn?trznym usposobieniu, a wi?c nie pokrywaj? si? ?ci?le z przykazaniami. Z drugiej strony, nie istnieje rozdzia? czy te? rozbie?no?? mi?dzy b?ogos?awie?stwami a przykazaniami: jedne i drugie odwo?uj? si? do dobra, do ?ycia wiecznego. Kazanie na Górze rozpoczyna si? og?oszeniem b?ogos?awie?stw, ale zawiera tak?e wzmiank? o przykazaniach (por. Mt 5, 20-48). Zarazem Kazanie ukazuje, ?e przykazania s? otwarte i ukierunkowane na perspektyw? doskona?o?ci, w?a?ciw? dla b?ogos?awie?stw. Te ostatnie to przede wszystkim obietnice, z których po?rednio wyp?ywaj? tak?e wskazania normatywne dotycz?ce ?ycia moralnego. W swojej pierwotnej g??bi s? one swoistym autoportretem Chrystusa i w?a?nie dlatego stanowi? zaproszenie do na?ladowania Go i do komunii ?ycia z Nim26.
 
17. Nie wiemy, jak dalece m?odzieniec z Ewangelii poj?? g??boki i trudny sens pierwszej odpowiedzi Jezusa: ?je?li chcesz osi?gn?? ?ycie, zachowaj przykazania?; jest jednak pewne, ?e zaanga?owanie m?odzie?ca w spe?nianie wszystkich moralnych wymogów zawartych w przykazaniach stanowi niezb?dne pod?o?e, na którym mo?e si? zrodzi? i dojrze? pragnienie doskona?o?ci, czyli realizacji ich wewn?trznego sensu w na?ladowaniu Chrystusa. Rozmowa Jezusa z m?odzie?cem pozwala nam zrozumie?, jakie s? warunki moralnego wzrostu cz?owieka powo?anego do doskona?o?ci: m?odzieniec, który zachowywa? dot?d wszystkie przykazania, okazuje si? niezdolny, by o w?asnych si?ach uczyni? nast?pny krok. Aby go postawi?, potrzeba dojrza?ej ludzkiej wolno?ci: ?je?li chcesz? i Boskiego daru ?aski: ?przyjd? i chod? za Mn?!?.
Doskona?o?? domaga si? tej dojrza?o?ci w darze z siebie, do której powo?ana jest ludzka wolno??. Jezus wskazuje m?odzie?cowi przykazania jako pierwszy niezb?dny warunek osi?gni?cia ?ycia wiecznego; natomiast s?owa o porzuceniu przez m?odzie?ca wszelkiej maj?tno?ci i pój?cia za Panem maj? charakter propozycji: ?Je?li chcesz... . Jezus objawia tu szczególn? dynamik? wzrastania wolno?ci ku pe?nej dojrza?o?ci, a jednocze?nie potwierdza istnienie fundamentalnej wi?zi mi?dzy wolno?ci? a prawem Bo?ym. Wolno?? cz?owieka i Bo?e prawo nie s? ze sob? sprzeczne, ale przeciwnie - wzajemnie si? do siebie odwo?uj?. Ucze? Chrystusa wie, i? jego powo?anie jest powo?aniem do wolno?ci. ?Wy zatem, bracia, powo?ani zostali?cie do wolno?ci' (Ga 5, 13), wo?a z rado?ci? i dum? aposto? Pawe?. Natychmiast jednak dodaje: ?Tylko nie bierzcie tej wolno?ci jako zach?ty do ho?dowania cia?u, wr?cz przeciwnie, mi?o?ci? o?ywieni s?u?cie sobie wzajemnie!? (tam?e). Stanowczo??, z jak? Aposto? przeciwstawia si? tym, którzy wi??? swoje usprawiedliwienie z Prawem, nie ma nic wspólnego z ?wyzwoleniem? cz?owieka od przykaza?, które - przeciwnie - s?u?? praktykowaniu mi?o?ci: ?Kto bowiem mi?uje bli?niego, wype?ni? Prawo. Albowiem przykazania: nie cudzo?ó?, nie zabijaj, nie kradnij, nie po??daj i wszystkie inne - streszczaj? si? w tym nakazie: mi?uj bli?niego swego jak siebie samego? (Rz 13, 8-9). ?w. Augustyn, gdy mówi o przestrzeganiu przykaza? jako o pierwszej niedoskona?ej wolno?ci, dodaje: ?Dlaczego - zapyta kto? - jeszcze niedoskona?ej? Poniewa? ?w cz?onkach moich spostrzegam prawo inne, które toczy walk? z prawem mojego umys?u,? (...). Cz??ciowa wolno??, cz??ciowa niewola: wolno?? na razie nie jest ca?kowita, nie jest czysta, nie jest pe?na, bo nie osi?gn?li?my jeszcze wieczno?ci. Po cz??ci podlegamy nadal s?abo?ci, a po cz??ci zyskali?my ju? wolno??. Wszystkie nasze grzechy zosta?y zg?adzone przez chrzest, czy jednak wraz ze zniszczeniem niegodziwo?ci znikn??a tak?e s?abo??? Gdyby ona znikn??a, ?yliby?my na ziemi bez grzechu. Któ? o?mieli si? powiedzie?, ?e tak jest, je?li nie cz?owiek pe?en pychy, niegodny mi?osierdzia wyzwoliciela? (...) Poniewa? wi?c nadal podlegamy s?abo?ci, ?miem twierdzi?, ?e jeste?my wolni w takiej mierze, w jakiej s?u?ymy Bogu, o ile za? idziemy za prawem grzechu, o tyle jeste?my niewolnikami?27.
 
18. Kto wi?c ?yje ?wed?ug cia?a?, odczuwa prawo Bo?e jako ci??ar, wi?cej jako zaprzeczenie, a w ka?dym razie ograniczenie swojej wolno?ci. Kto za? o?ywiany mi?o?ci? ?post?puje wed?ug ducha? (por. Ga 5,16) i pragnie s?u?y? innym, znajduje w prawie Bo?ym pierwsz? i niezast?pion? drog? czynnego okazywania mi?o?ci, dobrowolnie wybranej i prze?ywanej. Co wi?cej, odczuwa wewn?trzne przynaglenie - które jest prawdziw? i w?a?ciw? ?konieczno?ci??, a nie tylko zewn?trznym przymusem - by nie ogranicza? si? do wype?niania minimum wymaganego przez prawo, ale by ?y? jego ?pe?ni? '. Dopóki pozostajemy na ziemi, doznajemy na tej drodze niepewno?ci i s?abo?ci, mo?emy jednak ni? i?? dzi?ki ?asce, która pozwala nam posi??? pe?n? ?wolno?? dzieci Bo?ych? (por. Rz 8, 21), a wi?c odpowiedzie? w ?yciu moralnym na wznios?e powo?anie, by by? ?synami w Synu?.
To powo?anie do doskona?ej mi?o?ci nie jest zastrze?one wy??cznie dla jakiego? kr?gu ludzi. Zach?ta: ?id?, sprzedaj, co posiadasz i rozdaj ubogim?, wraz z obietnic?: ?b?dziesz mia? skarb w niebie?, dotyczy wszystkich, poniewa? jest bardziej radykaln? form? przykazania mi?o?ci bli?niego, podobnie jak nast?pne wezwanie: ?przyjd? i chod? za Mn?? jest nowym, konkretnym wyrazem przykazania mi?o?ci Boga. Zarówno przykazania, jak zaproszenie Jezusa skierowane do bogatego m?odzie?ca, s?u?? jednej i niepodzielnej mi?o?ci, która spontanicznie d??y do doskona?o?ci, a której miar? jest sam Bóg: ?B?d?cie wi?c wy doskonali, jak doskona?y jest Ojciec wasz niebieski? (Mt 5, 48). W Ewangelii ?w. ?ukasza Jezus u?ci?la jeszcze sens tej doskona?o?ci: ?B?d?cie mi?osierni, jak Ojciec wasz jest mi?osierny? (?k 6, 36).
 
?Przyjd? i chod? za Mn?? (Mt 19, 21)
 
19. Drog?, a zarazem tre?ci? tej doskona?o?ci jest na?ladowanie Chrystusa, pój?cie za Nim, wyrzek?szy si? wpierw w?asnych dóbr i siebie samego. Tak w?a?nie ko?czy si? rozmowa Jezusa z m?odzie?cem: ?Potem przyjd? i chod? za Mn?? (Mt 19, 21). Jest to wezwanie, którego cudown? g??bi? uczniowie pojm? dopiero po zmartwychwstaniu Chrystusa, gdy Duch ?wi?ty doprowadzi ich do ca?ej prawdy (por. J 16,13).
Sam Jezus podejmuje tu inicjatyw? i wzywa, by i?? za Nim. Ta zach?ta skierowana jest przede wszystkim do tych, którym powierza On szczególn? misj?, poczynaj?c od Dwunastu; ale jest te? oczywiste, ?e miano ucznia Chrystusa przys?uguje ka?demu wierz?cemu (por. Dz 6,1). Dlatego na?ladowanie Chrystusa jest pierwotnym i najg??bszym fundamentem chrze?cija?skiej moralno?ci: jak lud Izraela szed? za Bogiem, który prowadzi? go przez pustyni? do Ziemi Obiecanej (por. Wj 13, 21), tak ucze? ma i?? za Jezusem, ku któremu poci?ga go sam Ojciec (por. J 6, 44).
Na?ladowanie to nie polega jedynie na s?uchaniu nauki i na pos?usznym przyjmowaniu przykaza?. Oznacza ono co? bardziej radykalnego: przylgni?cie do osoby samego Jezusa, uczestnictwo w Jego ?yciu i przeznaczeniu, udzia? w Jego dobrowolnym i pe?nym mi?o?ci pos?usze?stwie woli Ojca. Na?laduj?c przez wiar? Tego, który jest M?dro?ci? wcielon?, ucze? Jezusa staje si? naprawd? uczniem Boga (por. J 6, 45). Jezus bowiem jest ?wiat?o?ci? ?wiata, ?wiat?em ?ycia (por. J 8,12), jest pasterzem, który prowadzi i karmi owce (por. J 10,11-16), jest drog?, prawd? i ?yciem (por. J 14, 6), jest Tym, który prowadzi do Ojca, tak ?e zobaczy? Jego, Syna, znaczy zobaczy? Ojca (por. J 14, 6-10). Dlatego na?ladowa? Syna, ?obraz Boga niewidzialnego? (por. Kol l,15), znaczy na?ladowa? Ojca.
 
20. Jezus domaga si?, by Go na?ladowa? i i?? za Nim drog? mi?o?ci, która oddaje si? bez reszty braciom dla mi?o?ci Boga: ?To jest moje przykazanie, aby?cie si? wzajemnie mi?owali, tak jak Ja was umi?owa?em? (] 15,12). Owo ?jak? domaga si? na?ladowania Jezusa, Jego mi?o?ci, której znakiem jest umycie nóg: ?Je?eli wi?c Ja, Pan i Nauczyciel, umy?em wam nogi, to i wy?cie powinni sobie nawzajem umywa? nogi. Da?em wam bowiem przyk?ad, aby?cie i wy tak czynili, jak Ja wam uczyni?em? (J 13,14-15). Post?powanie Jezusa i Jego s?owa, Jego czyny i Jego nakazy stanowi? moraln? regu?? ?ycia chrze?cija?skiego. Czyny te bowiem, a zw?aszcza Jego m?ka i ?mier? na krzy?u, s? ?ywym objawieniem Jego mi?o?ci do Ojca i do ludzi. Jezus ??da, by t? w?a?nie mi?o?? na?ladowali ci, którzy id? za Nim. Jest to ?nowe? przykazanie: ?Przykazanie nowe daj? wam, aby?cie si? wzajemnie mi?owali, tak jak Ja was umi?owa?em; ?eby?cie i wy tak si? mi?owali wzajemnie. Po tym wszyscy poznaj?, ?e?cie uczniami moimi, je?li b?dziecie si? wzajemnie mi?owali? (J 13, 34-35).
Owo ?jak? wyznacza tak?e miar?, jak? Jezus mi?owa? i jak? winni si? wzajemnie mi?owa? Jego uczniowie. Po s?owach: ?To jest moje przykazanie: aby?cie si? wzajemnie mi?owali, tak jak Ja was umi?owa?em? (J 15,12), Jezus mówi dalej o ofierze z ?ycia z?o?onej na krzy?u, jako o ?wiadectwie mi?o?ci ?do ko?ca ' (J 13,1): ?Nikt nie ma wi?kszej mi?o?ci od tej, gdy kto? ?ycie swoje oddaje za przyjació? swoich? (J 15,13).
Wzywaj?c m?odzie?ca, by szed? za Nim drog? doskona?o?ci, Jezus ??da od niego, by doskonale wype?ni? przykazanie mi?o?ci, ?Jego? przykazanie: by w??czy? si? w Jego do?wiadczenie ca?kowitego daru z siebie, by na?ladowa? i sam prze?y? mi?o?? ?dobrego Nauczyciela? - Tego, który umi?owa? ?do ko?ca?. Jezus ??da tego od ka?dego cz?owieka, który chce i?? za Nim: ?Je?li kto chce pój?? za Mn?, niech si? zaprze samego siebie, niech we?mie krzy? swój i niech Mnie na?laduje? (Mt 16, 24).
 
21. Pój?cie za Chrystusem nie jest zewn?trznym na?ladownictwem, gdy? dotyka samej g??bi wn?trza cz?owieka. By? uczniem Jezusa znaczy upodobni? si? do Niego, który sta? si? s?ug? a? do ofiarowania siebie na krzy?u (por. Flp 2, 5-8). Przez wiar? Chrystus zamieszkuje w sercu wierz?cego (por. Ef 3, 17), dzi?ki czemu ucze? upodabnia si? do swego Pana i przyjmuje Jego posta?. Jest to owocem ?aski, czynnej obecno?ci Ducha ?wi?tego w nas.
W??czony w Chrystusa, chrze?cijanin staje si? cz?onkiem Jego Cia?a, którym jest Ko?ció? (por. I Kor 12, 13. 27). Pod dzia?aniem Ducha ?wi?tego Chrzest w sposób radykalny upodabnia cz?owieka wierz?cego do Chrystusa w paschalnej tajemnicy Jego ?mierci i zmartwychwstania, ?przyobleka? go w Chrystusa (por. Ga 3, 27): ?Radujmy si? i sk?adajmy dzi?ki - wo?a ?w. Augustyn do ochrzczonych - stali?my si? nie tylko chrze?cijanami, ale samym Chrystusem (...). Cieszcie si? pe?ni zdumienia: stali?my si? Chrystusem!?28. Umieraj?c dla grzechu, ochrzczony otrzymuje nowe ?ycie (por. Rz 6, 3-11): ?yj?c dla Boga w Jezusie Chrystusie, jest powo?any, by post?powa? wed?ug Ducha i by przynosi? w ?yciu Jego owoce (por. Ga 5, 16-25). Za? udzia? w Eucharystii, sakramencie Nowego Przymierza (por.1 Kor 11, 23-29), jest najwy?szym przejawem upodobnienia si? do Chrystusa, ?ród?em ??ycia wiecznego? (por. J 6, 51-58), fundamentem i moc? ca?kowitego daru z siebie, którego pami?tk? Jezus - wed?ug Paw?owego ?wiadectwa - ka?e nam obchodzi? w liturgii i w ?yciu: ?Ilekro? bowiem spo?ywacie ten chleb albo pijecie kielich, ?mier? Pana g?osicie, a? przyjdzie? (1 Kor 11, 26).
 
?U Boga ws2ystko jest mo?liwe? (Mt 19, 26)
 
22. Zako?czenie rozmowy Jezusa z bogatym m?odzie?cem zawiera odcie? goryczy: ?Gdy m?odzieniec us?ysza? te s?owa, odszed? zasmucony, mia? bowiem wiele posiad?o?ci? (Mt 19, 22). Nie tylko on, ale nawet sami uczniowie przel?kli si? wezwania Jezusa do na?ladowania Go, bowiem wi?za?o si? ono z wymogami, które przekraczaj? ludzkie pragnienia i si?y: ?Gdy uczniowie to us?yszeli, przerazili si? bardzo i pytali: ?Któ? wi?c mo?e si? zbawi??? (Mt 19, 25). Ale Nauczyciel przypomina im o wszechmocy Bo?ej: ?U ludzi to niemo?liwe, lecz u Boga wszystko jest mo?liwe? (Mt 19, 26).
W tym samym rozdziale Ewangelii Mateusza (19, 3-10) Jezus interpretuje Prawo Moj?eszowe dotycz?ce ma??e?stwa i odrzuca przepis dopuszczaj?cy oddalenie ?ony; odwo?uje si? przy tym do ?pocz?tku? - zasady bardziej pierwotnej i miarodajnej ni? Prawo Moj?eszowe: do pierwszego zamys?u Boga wobec cz?owieka, zamys?u, któremu jednak cz?owiek po grzechu nie potrafi ju? sprosta?: ?Przez wzgl?d na zatwardzia?o?? serc waszych pozwoli? wam Moj?esz oddala? wasze ?ony, lecz od pocz?tku tak nie by?o? (Mt 19, e). Odwo?anie si? do ?pocz?tku? wprowadza w zak?opotanie uczniów, którzy tak komentuj? s?owa Jezusa: ?Je?li tak ma si? sprawa cz?owieka z ?on?, to nie warto si? ?eni?? (Mt 19,10). Jezus za?, nawi?zuj?c bezpo?rednio do charyzmatu bez?enno?ci ?dla królestwa niebieskiego? (Mt 19,12), ale og?aszaj?c zarazem zasad? ogóln?, zwraca uwag? na now? i zaskakuj?c? mo?liwo?? otwart? dla cz?owieka przez ?ask? Bo??: ?On im odpowiedzia?: ? Nie wszyscy to pojmuj?, lecz tylko ci, którym to jest dane?,? (Mt 19,11).
Cz?owiek nie potrafi o w?asnych si?ach na?ladowa? i prze?ywa? mi?o?ci Chrystusa. Staje si? zdolny do takiej mi?o?ci jedynie moc? udzielonego mu darmo. Pan Jezus, tak jak przyjmuje mi?o?? swego Ojca, podobnie sam udziela jej darmo swoim uczniom: ?Jak Mnie umi?owa? Ojciec, tak i Ja was umi?owa?em. Wytrwajcie w mi?o?ci mojej? (J 15, 9). Darem Chrystusa jest Jego Duch, którego pierwszy ?owoc? (por. Ga 5, 22) to mi?o??: ?Mi?o?? Bo?a rozlana jest w sercach naszych przez Ducha ?wi?tego, który zosta? nam dany? (Rz 5, 5). ?w. Augustyn zapytuje: ?Czy to mi?o?? sprawia, ?e przestrzegamy przykaza?, czy te? raczej ich przestrzeganie rodzi mi?o????. I odpowiada: ?Któ? mo?e mie? w?tpliwo?ci, ?e to mi?o?? poprzedza zachowywanie przykaza?? Kto bowiem nie mi?uje, pozbawiony jest motywacji dla ich przestrzegania?29.
 
23. ?Prawo Ducha, który daje ?ycie w Chrystusie Jezusie, wyzwoli?o ci? spod prawa grzechu i ?mierci? (Rz 8, 2). Tymi s?owami aposto? Pawe? kieruje nasz? uwag? na relacj? mi?dzy Prawem (starym) a ?aska, (nowym Prawem) w perspektywie historii zbawienia, która znajduje swe wype?nienie w Chrystusie. Uznaje wychowawcz? rol? Prawa, które pozwala cz?owiekowi grzesznemu u?wiadomi? sobie swoj? bezsilno?? i wyzby? si? pretensji do samowystarczalno?ci, a tym samym sk?ania go, by prosi? o ??ycie w Duchu? i przyj?? je. Tylko w tym nowym ?yciu mo?liwe jest wype?nienie Bo?ych przykaza?. Osi?gamy bowiem usprawiedliwienie przez wiar? w Chrystusa (por. Rz 3, 28): ?sprawiedliwo???, której Prawo wymaga, ale której nie mo?e nikomu udzieli?, ka?dy wierz?cy znajduje objawion? w Jezusie Chrystusie i od Niego j? otrzymuje. W ten oto sposób ?w. Augustyn doskonale streszcza Paw?ow? dialektyk? prawa i ?aski: ?Prawo bowiem zosta?o dane, aby przyzywa? ?ask?, za? ?aska zosta?a dana, aby zachowywa? prawo?30.
Mi?o?ci i ?ycia zgodnego z Ewangeli? nie mo?na pojmowa? przede wszystkim w kategoriach nakazu, poniewa? ich wymogi przekraczaj? ludzkie si?y: staj? si? one mo?liwe jedynie jako owoc daru ofiarowanego przez Boga, który uzdrawia i przemienia swoj? ?ask? serce cz?owieka: ?Podczas gdy Prawo zosta?o nadane przez Moj?esza, ?aska i prawda przysz?y przez Jezusa Chrystusa? (J 1,17). Dlatego obietnica ?ycia wiecznego jest zwi?zana z darem ?aski, za? dar Ducha ?wi?tego, którego otrzymali?my, jest ju? ?zadatkiem naszego dziedzictwa? (Ef 1;14).
 
24. Ods?ania si? w ten sposób autentyc7rma i pierwotna posta? przykazania mi?o?ci, a tak?e doskona?o?ci, ku której ono zmierza: chodzi o mo?liwo??, któr? otwiera cz?owiekowi jedynie ?aska, dar Boga, Jego mi?o??. Z drugiej strony, to w?a?nie ?wiadomo?? otrzymania daru, posiadania w Jezusie Chrystusie mi?o?ci Bo?ej, rodzi i ustawicznie podtrzymuje ?wiadom? odpowied? mi?o?ci ku Bogu i ku braciom, o której z naciskiem przypomina aposto? Jan w swoim Pierwszym Li?cie: ?Umi?owani, mi?ujmy si? wzajemnie, poniewa? mi?o?? jest z Boga, a ka?dy kto mi?uje, narodzi? si? z Boga i zna Boga. Kto nie mi?uje, nie zna Boga, bo Bóg jest mi?o?ci?. (...) Umi?owani, je?li Bóg tak nas umi?owa?, to i my winni?my si? wzajemnie mi?owa?. (...) My mi?ujemy [Boga], poniewa? Bóg sam pierwszy nas umi?owa?? (I J 4, 7-8. 11. 19).
Ten nierozerwalny zwi?zek mi?dzy ?ask? Boga a wolno?ci? cz?owieka, mi?dzy darem i zadaniem, ?w. Augustyn wyrazi? w prostych i g??bokich s?owach modlitwy: ?Da quod iubes et iube quod vis? (daj to, czego ??dasz, i ??daj, czego chcesz)31.
Dar nie umniejsza, lecz wzmacnia moralne wymaganie mi?o?ci: ?Przykazanie za? Jego jest takie: aby?my wierzyli w imi? Jego Syna, Jezusa Chrystusa, i mi?owali si? wzajemnie tak, jak nam nakaza?? (I J 3, 23). Mo?na ?trwa?? w mi?o?ci, je?li tylko zachowuje si? przykazania, jak naucza Jezus: ?Je?li b?dziecie zachowywa? moje przykazania, b?dziecie trwa? w mi?o?ci mojej, tak jak Ja zachowa?em przykazania Ojca mego i trwam w Jego mi?o?ci? (J 15,10).
Ujmuj?c istot? or?dzia moralnego Jezusa i przepowiadania Aposto?ów oraz streszczaj?c trafnie wielk? tradycj? Ojców Wschodnich i Zachodnich, a zw?aszcza ?w. Augustyna32, ?w. Tomasz pisze, ?e Nowe Prawo to ?aska Ducha ?wi?tego udzielona poprzez wiar? w Chrystusa33. Zewn?trzne nakazy, o których mówi tak?e Ewangelia, usposabiaj? do przyj?cia tej ?aski lub sprawiaj?, ?e w ?yciu cz?owieka dojrzewaj? jej owoce. Nowe Prawo nie ogranicza si? bowiem do okre?lenia tego, co nale?y czyni?, ale udziela tak?e mocy, by ?spe?nia? wymagania prawdy? (por. J 3, 21). Równie? ?w. Jan Chryzostom powiedzia?, ?e Nowe Prawo zosta?o og?oszone w?a?nie w chwili, gdy Duch ?wi?ty zst?pi? z nieba w dniu Pi??dziesi?tnicy i ?e Aposto?owie ?nie zeszli z góry, nios?c - jak Moj?esz - w d?oniach kamienne tablice, ale szli nios?c Ducha ?wi?tego w sercach (...) stawszy si? dzi?ki ?asce ?ywym prawem, ?yj?c? ksi?g?34.
 
?A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, a? do sko?czenia ?wiata?, (Mt 28, 20)
 
25. Rozmowa Jezusa z bogatym m?odzie?cem toczy si? w pewnym sensie w ka?dej epoce dziejów, tak?e dzisiaj. Pytanie: ?Nauczycielu, co dobrego mam czyni?, aby otrzyma? ?ycie wieczne?? Rodzi si? w sercu ka?dego cz?owieka i tylko Jezus potrafi zawsze udzieli? na nie pe?nej i ostatecznej odpowiedzi. Nauczyciel, który naucza Bo?ych przykaza?, wzywa do pój?cia za sob? i udziela ?aski na nowe ?ycie, jest zawsze obecny i dzia?a w?ród nas, zgodnie z obietnic?: ?A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, a? do sko?czenia ?wiata? (Mt 28, 20). Sta?a obecno?? Chrystusa przy cz?owieku ka?dej epoki urzeczywistnia si? w Jego ciele, którym jest Ko?ció?. Dlatego Chrystus obieca? swoim uczniom Ducha ?wi?tego, który mia? im ?przypomnie?? i wyja?ni? Jego przykazania (por. J 14, 26), i sta? si? ?ród?em nowego ?ycia w ?wiecie (por. J 3, 5-8; Rz 8,1-13).
Regu?y moralne, które Bóg nada? w Starym Przymierzu i które w Nowym i Wiecznym Przymierzu osi?gn??y doskona?o?? w osobie Wcielonego Syna Bo?ego, musz? by? wiernie strze?one i nieustannie wype?niane w ró?nych kulturach powstaj?cych w ci?gu dziejów. Zadanie ich interpretacji Jezus powierzy? Aposto?om i ich nast?pcom, zapewniaj?c im specjaln? pomoc Ducha prawdy: ?Kto was s?ucha, Mnie s?ucha ' (?k 10,16). Dzi?ki ?wiat?u i mocy tego Ducha Aposto?owie mogli wype?ni? misj? g?oszenia Ewangelii i wskazywania ?drogi? Pa?skiej (por. Dz 18, 25), nauczaj?c przede wszystkim, jak i?? za Chrystusem i na?ladowa? Go: ?Dla mnie (...) ?y? - to Chrystus? (Flp l, 21).
 
26. Na katechez? moraln? Aposto?ów sk?adaj? si? napomnienia i wskazania zwi?zane z kontekstem historycznym i kulturowym, a tak?e nauczanie etyczne obejmuj?ce ?ci?le okre?lone zasady post?powania. Zauwa?amy to w ich Listach zawieraj?cych ukszta?towan? pod kierownictwem Ducha ?wi?tego interpretacj? Bo?ych nakazów, które maj? wype?nia? ludzie ?yj?cy w ró?nych warunkach kulturowych (por. Rz 12-15; 1 Kor 11-14; Ga 5-6; Ef 4-6; Kol 3-4; I P i Jk). Obarczeni misj? g?oszenia Ewangelii, Aposto?owie od pocz?tku istnienia Ko?cio?a moc? swej pasterskiej odpowiedzialno?ci czuwali nad poprawno?ci? post?powania chrze?cijan35, podobnie jak czuwali nad czysto?ci? wiary i nad przekazywaniem Bo?ych darów w sakramentach36. Pierwsi chrze?cijanie, wywodz?cy si? zarówno z narodu ?ydowskiego, jak i z innych ludów, odró?niali si? od pogan nie tylko wiar? i liturgi?, ale tak?e ?wiadectwem moralnego post?powania, czerpi?cego inspiracj? z Nowego Prawa37. Ko?ció? bowiem jest zarazem komuni? wiary i ?ycia; jego norm? jest ?wiara, która dzia?a poprzez mi?o??? (Ga 5, 6).
?adne rozdarcie nie powinno zagra?a? harmonii mi?dzy wiar? a ?yciem: jedno?? Ko?cio?a zostaje naruszona nie tylko przez chrze?cijan, którzy odrzucaj? lub zniekszta?caj? prawdy wiary, ale i przez tych, którzy nie doceniaj? wagi powinno?ci moralnych, jakie nak?ada na nich Ewangelia (por. I Kor 5, 9-13). Aposto?owie zdecydowanie przeciwstawiali si? wszelkim próbom rozrywania wi?zi mi?dzy wyborem serca a czynami, które wybór ten wyra?aj? i potwierdzaj? (por. I J 2, 3-6). Za? Pasterze Ko?cio?a ju? od czasów apostolskich jednoznacznie pot?piali dzia?anie tych, którzy swoim nauczaniem i post?powaniem doprowadzali do podzia?ów38.
 
27. Szerzy? wiar? i zasady moralnego ?ycia oraz strzec ich w jedno?ci Ko?cio?a - oto zadanie powierzone przez Jezusa Aposto?om (por. Mt 28,19-20), które trwa w pos?udze ich nast?pców. To w?a?nie stanowi tre?? ?ywej Tradycji, poprzez któr? - jak stwierdza Sobór Watyka?ski II - ?Ko?ció? w swej nauce, w swym ?yciu i kulcie uwiecznia i przekazuje wszystkim pokoleniom to wszystko, czym on jest, i to wszystko, w co wierzy. Tradycja ta, wywodz?ca si? od Aposto?ów, rozwija si? w Ko?ciele pod opiek? Ducha ?wi?tego?39. W Duchu ?wi?tym Ko?ció? przyjmuje i przekazuje Pismo jako ?wiadectwo ?wielkich rzeczy ', których Bóg dokonuje w dziejach (por. ?k 1, 49); wyznaje ustami Ojców i Doktorów prawd? o Wcielonym S?owie, wprowadza w czyn Jego nakazy i Jego mi?o?? w ?yciu ?wi?tych oraz w ofierze m?czenników, ?wi?tuje Jego nadziej? w liturgii: poprzez t? sam? Tradycj? chrze?cijanie s?ysz? ??ywy g?os Ewangelii?40, wiernie wyra?aj?cy m?dro?? i wol? Bo??.
Wewn?trz Tradycji rozwija si? pod opiek? Ducha ?wi?tego autentyczna interpretacja prawa Bo?ego. Ten sam Duch, który stoi u ?róde? objawienia przykaza? i nauczania Jezusa, gwarantuje, ?e s? one pieczo?owicie strze?one i poprawnie stosowane w zmieniaj?cych si? epokach i okoliczno?ciach. Ta ?aktualizacja? przykaza? jest oznak? i skutkiem g??bszego przenikni?cia Objawienia w ?ycie ludzi oraz rozumienia nowych sytuacji historycznych i kulturowych w ?wietle wiary. Tym niemniej, potwierdza ona jedynie trwa?? wa?no?? Objawienia i idzie ?ladem jego interpretacji zawartej w wielkiej Tradycji nauczania i ?ycia Ko?cio?a, po?wiadczonej przez nauk? Ojców, ?ycie ?wi?tych, liturgi? Ko?cio?a i wypowiedzi Magisterium.
W szczególno?ci za?, jak stwierdza Sobór, ?zadanie (...) autentycznej interpretacji s?owa Bo?ego, spisanego czy przekazanego przez Tradycj?, powierzone zosta?o samemu tylko ?ywemu Urz?dowi Nauczycielskiemu Ko?cio?a, który autorytatywnie dzia?a w imieniu Jezusa Chrystusa41. Tak wi?c Ko?ció? w swoim ?yciu i w swoim nauczaniu jawi si? jako ?filar i podpora prawdy? (por. 1 Tm 3,15), w tym tak?e prawdy o zasadach moralnego post?powania. Ma on bowiem zadanie ?g?oszenia zawsze i wsz?dzie zasad moralnych równie? w odniesieniu do porz?dku spo?ecznego oraz wypowiadania oceny o wszystkich sprawach ludzkich, na ile wymagaj? tego fundamentalne prawa osoby ludzkiej i zbawienie cz?owieka?42.
Urz?d Nauczycielski, wierny Jezusowi Chrystusowi i nieprzerwanej Tradycji Ko?cio?a, poczuwa si? do szczególnego obowi?zku, by wypowiedzie? si? w?a?nie na temat zagadnie?, które sta?y si? przedmiotem wspó?czesnej dysputy moralnej i wokó? których wy?oni?y si? nowe kierunki my?lenia i teorie; by w ten sposób podzieli? si? swoim rozeznaniem oraz dopomóc cz?owiekowi w jego d??eniu do prawdy i wolno?ci.

II. ?NIE BIERZCIE WI?C WZORU Z TEGO ?WIATA? (Rz 12, 2)KO?CIÓ? WOBEC NIEKTÓRYCH TENDENCJI WSPÓ?CZESNEJ TEOLOGII MORALNEJ

Naucza? tego, co jest zgodne ze zdrow? doktryn? (por. Tt 2,1)
 
28. Analiza rozmowy Jezusa z bogatym m?odzie?cem pozwoli?a nam wydoby? istotne elementy Objawienia Starego i Nowego Testamentu na temat post?powania moralnego. S? nimi: podporz?dkowanie cz?owieka i wszystkiego co czyni Bogu, Temu, który ?jeden tylko jest Dobry '; zwi?zek pomi?dzy moralnym dobrem ludziach czynów a ?yciem wiecznym; na?ladowanie Chrystusa otwieraj?ce przed cz?owiekiem perspektyw? doskona?ej mi?o?ci, a wreszcie dar Ducha ?wi?tego jako ?ród?o i moc ?ycia moralnego ?nowego stworzenia? (por.1 Kor 5,17).
W swojej refleksji moralnej Ko?ció? pami?ta? zawsze o s?owach Jezusa skierowanych do bogatego m?odzie?ca: Pismo ?wi?te pozostaje bowiem ?ywym i p?odnym ?ród?em nauki moralnej Ko?cio?a, jak przypomnia? Sobór Watyka?ski II, okre?laj?c Ewangeli? ?ród?em wszelkiej prawdy zbawiennej i normy moralnej43. Strze?e on wiernie tego, czego s?owo Bo?e naucza nie tylko o prawdach wiary, lecz tak?e o post?powaniu moralnym, to znaczy takim, które podoba si? Bogu (por. I Tes 4,1); dba przy tym o rozwój doktryny analogiczny do tego, jaki dokonuje si? w dziedzinie prawd wiary. Wspomagany przez Ducha ?wi?tego, który prowadzi go do ca?ej prawdy (por. J 16,13), Ko?ció? nie przesta? - i nigdy nie mo?e przesta? - zg??bia? ?tajemnicy S?owa Wcielonego?, w której ?wyja?nia si? naprawd? tajemnica cz?owieka? 44.
 
29. Refleksja moralna Ko?cio?a, prowadzona zawsze w ?wietle Chrystusa, ?dobrego Nauczyciela?, rozwija?a si? tak?e w formie dyscypliny teologicznej, zwanej ?teologi? moraln??, która przyjmuje i bada Bo?e Objawienie, a zarazem spe?nia wymogi ludzkiego rozumu. Teologia moralna jest refleksj?, która dotyczy ?moralno?ci?, czyli dobra i z?a ludzkich czynów oraz osoby, która ich dokonuje, i w tym sensie jest otwarta na wszystkich ludzi; ale jest tak?e ?teologi??, jako ?e za pocz?tek i cel moralnego dzia?ania uznaje Tego, który ?jeden tylko jest Dobry? i który ofiaruj?c si? cz?owiekowi w Jezusie Chrystusie, obdarza go szcz??ciem Boskiego ?ycia.
Sobór Watyka?ski II wezwa? teologów, by szczególna trosk? skierowali ?ku udoskonaleniu teologii moralnej, której naukowy wyk?ad, karmiony w wi?kszej mierze nauk? Pisma ?wi?tego, niech ukazuje wznios?o?? powo?ania wiernych w Chrystusie i ich obowi?zek przynoszenia owocu w mi?o?ci za ?ycie ?wiata?45. Ten sam Sobór zach?ci? teologów, ??eby przy zachowaniu metod i wymogów w?a?ciwych nauce teologicznej, wci?? szukali coraz to bardziej odpowiedniego sposoby podawania doktryny ludziom sobie wspó?czesnym; bo czym innym jest sam depozyt wiary, czyli jej prawdy, a czym innym sposób jej wyra?ania, przy zachowaniu jednak tego samego sensu i znaczenia?46. Z tym wi??e si? kolejne wezwanie Soboru, skierowane do wszystkich wiernych, ale w szczególny sposób do teologów: ?Niech wi?c wierni ?yj? w naj?ci?lejszej ??czno?ci z lud?mi swoich czasów i staraj? si? dok?adnie uchwyci? ich sposoby my?lenia i odczuwania, znajduj?ce wyraz w ich kulturze umys?owej?47.
Praca licznych teologów, wspartych zach?t? Soboru, przynios?a ju? owoce w postaci interesuj?cych i po?ytecznych rozwa?a? nad prawdami wiary, podanymi do wierzenia i stosowania w ?yciu, a przedstawianymi w sposób bardziej odpowiadaj?cy wra?liwo?ci i problemom ludzi naszych czasów. Ko?ció?, a zw?aszcza Biskupi, którym Jezus Chrystus powierzy? przede wszystkim pos?ug? nauczania, przyjmuj? z wdzi?czno?ci? te wysi?ki i zach?caj? teologów do dalszej pracy, o?ywianej g??bok? i szczer? boja?ni? Pa?sk?, która jest pocz?tkiem m?dro?ci (por. Prz 1, 7).
W tym samym okresie w obr?bie posoborowych dysput teologicznych pojawi?y si? jednak pewne interpretacje moralno?ci chrze?cija?skiej, których nie sposób pogodzi? ze ?zdrow? nauka? (por. 2 Tm 4, 3). Urz?d Nauczycielski Ko?cio?a nie zamierza oczywi?cie narzuca? wiernym ?adnego okre?lonego systemu teologicznego ani tym bardziej filozoficznego. Aby jednak ??wi?cie strzec i wiernie wyja?nia? S?owo Bo?e?48, zobowi?zany jest zabra? g?os wtedy, gdy okre?lone nurty my?li teologicznej i pewne twierdzenia filozoficzne s? niezgodne z prawd? objawion?49.
 
30. Kieruj?c t? Encyklik? do Was, Wspó?bracia w Biskupstwie, pragn? sformu?owa? w niej niezb?dne zasady rozeznawania tego, co sprzeczne ze ?zdrow? nauk?? i zwróci? uwag? na te elementy doktryny moralnej Ko?cio?a, które wydaj? si? dzi? najbardziej nara?one na b??dne, wieloznaczne interpretacje lub na zapomnienie. S? to bowiem elementy, od których zale?y ?odpowied? na g??bokie tajemnice ludzkiej egzystencji, które jak niegdy?, tak i teraz do g??bi poruszaj? ludzkie serca: jaka jest natura cz?owieka, jaki jest sens i cel jego ?ycia, co jest dobrem, a co grzechem, jakie jest ?ród?o i jaki cel cierpienia, na jakiej drodze mo?na osi?gn?? prawdziw? szcz??liwo??, czym jest ?mier?, s?d i wymiar sprawiedliwo?ci po ?mierci, czym wreszcie jest owa ostateczna i niewys?owiona tajemnica, ogarniaj?ca nasz byt, z której bierzemy pocz?tek i ku której d??ymy?50.
Te i inne pytania - jak na przyk?ad: co to jest wolno?? i co ??czy j? z prawd? zawart? w Bo?ym prawie? Jak? rol? odgrywa sumienie w kszta?towaniu moralnego oblicza cz?owieka? Jak rozpozna?, w zgodzie z prawd? o dobru, konkretne prawa i obowi?zki cz?owieka? - mo?na zawrze? w podstawowym pytaniu, które m?odzieniec z Ewangelii postawi? Jezusowi: ?Nauczycielu, co dobrego mam czyni?, aby otrzyma? ?ycie wieczne?? Pos?any przez Jezusa, aby g?osi? Ewangeli? i ?naucza? wszystkie narody, (...) ucz?c je zachowywa? wszystko, co On przykaza?? (por. Mt 28,19-20), Ko?ció? udziela dzi? tej samej odpowiedzi, co niegdy? Nauczyciel: ?wiat?o i moc w niej zawarte zdolne s? rozstrzygn?? najbardziej sporne i skomplikowane kwestie. To samo ?wiat?o i moc ka?e Ko?cio?owi nieustannie rozwija? refleksj? moraln? w kontek?cie interdyscyplinarnym, co jest niezb?dne zw?aszcza ze wzgl?du na nowe problemy51.
W tym ?wietle i t? moc? Urz?d Nauczycielski Ko?cio?a prowadzi nieustannie swe dzie?o rozeznania, przyjmuj?c i wype?niaj?c s?owa, którymi aposto? Pawe? napomina? Tymoteusza: ?Zaklinam ci? wobec Boga i Chrystusa Jezusa, który b?dzie s?dzi? ?ywych i umar?ych, i na Jego pojawienie si?, i na Jego królestwo: g?o? nauk?, nastawaj w por?, nie w por?, [w razie potrzeby) wyka? b??d, poucz, podnie? na duchu z ca?? cierpliwo?ci?, ilekro? nauczasz. Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie b?d? znosili, ale wed?ug w?asnych po??da? - poniewa? ich uszy ?wierzbi? b?d? sobie mno?yli nauczycieli. B?d? si? odwracali od s?uchania prawdy, a obróc? si? ku zmy?lonym opowiadaniom. Ty za? czuwaj we wszystkim, zno? trudy, wykonaj dzie?o ewangelisty, spe?nij swe pos?ugiwanie!? (2 Tm 4,1-5; por. Tt 1, 10. 13-14).
 
?Poznacie prawd?, a prawda was wyzwoli? (J s, 32)
 
31. Ludzkie problemy najszerzej dyskutowane i rozmaicie rozstrzygane we wspó?czesnej refleksji moralnej sprowadzaj? si? wszystkie cho? na ró?ne sposoby - do zasadniczej kwestii: do kwestii wolno?ci cz?owieka.
Mo?na z ca?? pewno?ci? stwierdzi?, ?e w naszych czasach ukszta?towa?a si? szczególna wra?liwo?? na kwesti? wolno?ci. ?W naszej epoce ludzie coraz bardziej u?wiadamiaj? sobie godno?? osoby ludzkiej? - stwierdza ju? soborowa deklaracja Dignitatis humanae o wolno?ci religijnej52. St?d postuluje si?, aby ?w dzia?aniu ludzie cieszyli si? i kierowali w?asn? rozwag? i odpowiedzialn? wolno?ci?, nie przymuszani, lecz wiedzeni ?wiadomo?ci? obowi?zku?53. Zw?aszcza prawo do wolno?ci religijnej oraz szacunek dla sumienia poszukuj?cego prawdy uwa?ane s? coraz powszechniej za fundament integralnie poj?tych praw osoby54.
Tak zatem pog??biona wra?liwo?? na godno?? ludzkiej osoby i na jej wyj?tkowo??, a tak?e nale?ny respekt dla decyzji sumienia stanowi niew?tpliwie pozytywny dorobek wspó?czesnej kultury. Wra?liwo?? ta, sama w sobie autentyczna, wyra?ana jest na ró?ne sposoby, mniej lub bardziej odpowiednie. Niektóre z nich jednak odchodz? od prawdy o cz?owieku jako stworzeniu Boga i Jego obrazie i dlatego musz? zosta? skorygowane lub oczyszczone w ?wietle wiary55.
 
32. I tak, w niektórych nurtach my?li wspó?czesnej do tego stopnia podkre?la si? znaczenie wolno?ci, ?e czyni si? z niej absolut, który ma by? ?ród?em warto?ci. W tym kierunku id? doktryny, które zatracaj? zmys? transcendencji lub które otwarcie deklaruj? si? jako ateistyczne. Sumieniu indywidualnemu przyznaje si? prerogatywy najwy?szej instancji os?du moralnego, która kategorycznie i nieomylnie decyduje o tym, co jest dobre, a co z?e. Do tezy o obowi?zku kierowania si? w?asnym sumieniem nies?usznie dodano tez?, wedle której os?d moralny jest prawdziwy na mocy samego faktu, ?e pochodzi z sumienia. Wskutek tego zanik? jednak nieodzowny wymóg prawdy, ust?puj?c miejsca kryterium szczero?ci, autentyczno?ci, ?zgody z samym sob??, co doprowadzi?o do skrajnie subiektywistycznej interpretacji os?du moralnego.
Jak ?atwo zrozumie?, istnieje zwi?zek mi?dzy t? ewolucj? a kryzysem wokó? zagadnienia prawdy. Zanik idei uniwersalnej prawdy o dobru, dost?pnym poznawczo dla ludzkiego rozumu, w nieunikniony sposób doprowadzi? tak?e do zmiany koncepcji sumienia: nie jest ju? ono postrzegane w swojej rzeczywisto?ci pierwotnej, czyli jako akt rozumowego poznania dokonywany przez osob?, która w okre?lonej sytuacji ma zastosowa? wiedz? uniwersaln? o dobru i tym samym wyrazi? swój s?d o tym, jaki sposób post?powania nale?y uzna? tu i teraz za s?uszny. Powsta?a tendencja, by przyzna? sumieniu jednostki wy??czny przywilej autonomicznego okre?lania kryteriów dobra i z?a oraz zgodnego z tym dzia?ania. Wizja ta ??czy si? z etyk? indywidualistyczn?, wed?ug której ka?dy cz?owiek staje wobec w?asnej prawdy, ró?nej od prawdy innych. Posuni?ty do skrajnych konsekwencji, indywidualizm prowadzi do zaprzeczenia samej idei natury ludzkiej.
Te ró?norodne koncepcje stanowi? pod?o?e nurtów my?lowych, wed?ug których istnieje antynomia mi?dzy prawem moralnym a sumieniem, mi?dzy natur? a wolno?ci?.
 
33. Paradoksalna sprzeczno?? polega na tym, ?e cho? wspó?czesna kultura przyznaje tak wielkie znaczenie wolno?ci, zarazem radykalnie t? wolno?? kwestionuje. Dyscypliny naukowe okre?lane wspólnym mianem ?nauk o cz?owieku? s?usznie zwróci?y uwag? na uwarunkowania natury psychologicznej i spo?ecznej, które wp?ywaj? na sposób, w jaki cz?owiek korzysta z wolno?ci. Wiedza o tych uwarunkowaniach oraz uwaga im po?wi?cona to wa?ne osi?gni?cia nauki, które znalaz?y zastosowanie w ró?nych dziedzinach ?ycia, na przyk?ad w pedagogice lub w wymiarze sprawiedliwo?ci. Niektórzy jednak posuwaj? si? dalej i wychodz?c poza uprawnione wnioski, jakie mo?na wyci?gn?? z tego rodzaju obserwacji, podaj? w w?tpliwo?? lub wr?cz neguj? sam? realno?? ludzkiej wolno?ci.
Nale?y tak?e wspomnie? o pewnych nadu?yciach w interpretacji bada? naukowych w dziedzinie antropologii. Wskazuj?c na wielk? ró?norodno?? tradycji, obyczajów i instytucji, istniej?c? w ramach ludzkiej cywilizacji, dochodzi si?, je?li nie zawsze do negacji istnienia uniwersalnych ludzkich warto?ci, to przynajmniej do relatywistycznej koncepcji moralno?ci.
 
34. ?Nauczycielu, co dobrego mam czyni?, aby otrzyma? ?ycie wieczne?? Pytanie moralne, na które odpowiada Chrystus, nie mo?e pomija? zagadnienia wolno?ci, przeciwnie - stawia je w samym centrum, poniewa? nie istnieje moralno?? bez wolno?ci: ?Cz?owiek (...) mo?e zwraca? si? do dobra tylko w sposób wolny?56. Ale o jakiej wolno?ci tu mowa? Wypowied? Soboru skierowana do ludzi wspó?czesnych, którzy ?wysoko sobie ceni? wolno??? i ??arliwie o ni? zabiegaj??, ale cz?sto ?sprzyjaj? jej w sposób fa?szywy, jako swobodzie czynienia wszystkiego, co tylko si? podoba, w tym tak?e i z?a?, ukazuje im ?prawdziw?? wolno??: ?Wolno?? prawdziwa (...) to szczególny znak obrazu Bo?ego w cz?owieku. Bóg bowiem zechcia? cz?owieka pozostawi? w r?ku rady jego (por. Syr 15,14), ?eby Stworzyciela swego szuka? z w?asnej ochoty i Jego si? trzymaj?c, dobrowolnie dochodzi? do pe?nej i b?ogos?awionej doskona?o?ci?57. Je?li istnieje prawo do poszukiwania prawdy na w?asnej drodze, to bardziej podstawowy w stosunku do niego jest ci???cy na ka?dym cz?owieku powa?ny obowi?zek moralny szukania prawdy i trwania przy niej, gdy si? j? odnajdzie58. To mia? na my?li kard. J. H. Newman, wybitny obro?ca praw sumienia, gdy g?osi? z naciskiem, ?e ?sumienie ma swoje prawa, poniewa? ma obowi?zki?59.
Niektóre nurty wspó?czesnej teologii moralnej, pozostaj?c pod wp?ywem wspomnianych tendencji subiektywistycznych i indywidualistycznych, interpretuj? w nowy sposób zwi?zek wolno?ci z prawem moralnyn1, z natur? ludzk? i z sumieniem, proponuj?c nowe kryteria moralnej oceny czynów. Nurty te, cho? ró?norodne, maj? jedn? cech? wspóln?: os?abiaj? lub wr?cz neguj? zale?no?? wolno?ci od prawdy.
Je?li zamierzamy dokona? krytycznego ich rozeznania, aby odkry? wszystko, co jest w nich s?uszne, po?yteczne i cenne, a zarazem wskaza? niejasno?ci, niebezpiecze?stwa i b??dy, musimy je zbada? w ?wietle fundamentalnej zasady, i? wolno?? jest zale?na od prawdy; zasady, któr? tak jasno i dobitnie wyrazi? Chrystus w s?owach: ?Poznacie prawd?, a prawda was wyzwoli? (J 8, 32).

I. WOLNO?? A PRAWO 

?Z drzewa poznania dobra i z?a nie wolno ci je??? (Rdz 2,17)
 
35. Czytamy w Ksi?dze Rodzaju: ?Pan Bóg da? cz?owiekowi taki rozkaz: ?Z wszelkiego drzewa tego ogrodu mo?esz spo?ywa? wed?ug upodobania; ale z drzewa poznania dobra i z?a nie wolno ci je??, bo gdy z niego spo?yjesz, niechybnie umrzesz?,? (Rdz 2,16-17).
Poprzez ten obraz Objawienie poucza nas, ?e w?adza decydowania o dobru i z?u nie nale?y do cz?owieka, ale wy??cznie do Boga. Cz?owiek oczywi?cie jest wolny od chwili, kiedy mo?e poj?? i przyj?? Bo?e przykazania. Cieszy si? wolno?ci? niezwykle rozleg??, mo?e bowiem je?? ?z wszelkiego drzewa tego ogrodu?. Nie jest to jednak wolno?? nieograniczona: musi si? zatrzyma? przed ?drzewem poznania dobra i z?a?, zosta?a bowiem powo?ana, aby przyj?? prawo moralne, które Bóg daje cz?owiekowi. W rzeczywisto?ci w?a?nie przez to przyj?cie prawa moralnego, ludzka wolno?? naprawd? i w pe?ni si? urzeczywistnia. ?Jeden tylko Dobry? wie bowiem doskonale, co jest dobre dla cz?owieka i dlatego z mi?o?ci do? dobro to mu nakazuje w przykazaniach.
Prawo Bo?e nie umniejsza zatem, a tym bardziej nie eliminuje wolno?ci cz?owieka, przeciwnie - jest jej gwarancj? i sprzyja jej rozwojowi. W zupe?nie innym kierunku zmierzaj? jednak niektóre wspó?czesne tendencje kulturowe, stanowi?ce pod?o?e do?? licznych nurtów my?li etycznej, które podkre?laj? rzekomy konflikt mi?dzy wolno?ci? a prawem. Nale?? do nich doktryny, które przyznaj? poszczególnym jednostkom lub grupom spo?ecznym prawo decydowania o tym, co jest dobre, a co z?e: wed?ug nich ludzka wolno?? mo?e ?stwarza? warto?ci ' i cieszy si? pierwsze?stwem przed prawd? do tego stopnia, ?e sama prawda uznana jest za jeden z wytworów wolno?ci. Wolno?? zatem ro?ci?aby sobie prawo do takiej autonomii moralnej, która w praktyce oznacza?aby zupe?n? jej suwerenno??.
 
36. Wspó?czesny postulat autonomii wywar? wp?yw tak?e na katolick? teologi? moraln?. Cho? oczywi?cie nie zamierza?a ona nigdy przeciwstawia? ludzkiej wolno?ci prawu Bo?emu ani podwa?a? istnienia ostatecznego religijnego fundamentu norm moralnych, to jednak zosta?a pobudzona do g??bokiego przemy?lenia roli rozumu i wiary w okre?laniu tych norm, dotycz?cych konkretnych zachowa? ?wewn?trz ?wiatowych?, to znaczy tych, poprzez które cz?owiek zwraca si? ku samemu sobie, ku innym i do ?wiata rzeczy.
Trzeba przyzna?, ?e u ?róde? tych przemy?le? odnale?? mo?na szereg cennych idei, nale??cych zreszt? w du?ej mierze do najlepszej tradycji my?li katolickiej. Zgodnie z zach?t? Soboru Watyka?skiego II60 zamierzano rozwin?? dialog ze wspó?czesn? kultur?, ukazuj?c w pe?nym ?wietle charakter racjonalny - a wi?c powszechnie zrozumia?y i przekazywalny - norm moralnych, które nale?? do dziedziny naturalnego prawa moralnego61. Starano si? tak?e podkre?li? wewn?trzny charakter wymogów etycznych, które wyp?ywaj?c z tego prawa, nie narzucaj? si? woli cz?owieka jako powinno?? inaczej, jak tylko na mocy uprzedniego uznania ich przez rozum ludzki, a dok?adnie - przez indywidualne sumienie.
Poniewa? jednak zapomniano o zale?no?ci rozumu od M?dro?ci Bo?ej oraz o konieczno?ci - w obecnym stanie upad?ej natury - Bo?ego Objawienia w poznaniu prawd moralnych, tak?e tych, które nale?? do porz?dku naturalnego62, dosz?o do powstania teorii ca?kowitej suwerenno?ci rozumu w dziedzinie norm moralnych s?u??cych w?a?ciwemu uporz?dkowaniu ?ycia w tym ?wiecie. Normy te mia?yby stanowi? obszar moralno?ci wy??cznie ?ludzkiej?, to znaczy wyra?a? prawo, które cz?owiek autonomicznie nadaje samemu sobie i którego wy??cznym ?ród?em jest ludzki rozum. Nie mo?na by w ?aden sposób uzna? Boga za Autora tego prawa, co najwy?ej w tym sensie, ?e rozum ludzki korzysta ze swej prawodawczej autonomii na mocy pierwotnego i nieograniczonego mandatu, udzielonego cz?owiekowi przez Boga. Otó? te w?a?nie kierunki my?lowe doprowadzi?y do negacji prawdy - zawartej w Pi?mie ?wi?tym i w niezmiennym nauczaniu Ko?cio?a - i? naturalne prawo moralne ma Boga za twórc? i ?e cz?owiek przez swój rozum uczestniczy w odwiecznym prawie, którego sam nie ustanawia.
 
37. Aby jednak ?ycie moralne pozosta?o osadzone w kontek?cie chrze?cija?skim, niektórzy teologowie morali?ci wprowadzili wyra?ne rozgraniczenie - sprzeczne z nauk? katolick?63 - mi?dzy porz?dkiem etycznym, który mia?by pochodzi? od cz?owieka i odnosi? si? wy??cznie do ?wiata, a porz?dkiem zbawienia, dla którego istotne by?yby jedynie pewne wewn?trzne intencje i postawy wobec Boga i bli?niego. W konsekwencji doszli do stwierdzenia, ?e Bo?e Objawienie nie zawiera ?adnej konkretnej i okre?lonej tre?ci moralnej, trwale i powszechnie obowi?zuj?cej: S?owo Bo?e mia?oby moc wi???c? jedynie jako zach?ta, ogólnikowe napomnienie, które pó?niej tylko autonomiczny rozum musi sam wype?ni? konkretn? tre?ci?, ustanawiaj?c normy moralne rzeczywi?cie ?obiektywne?, tzn. dostosowane do okre?lonej sytuacji historycznej. Oczywi?cie, taka koncepcja autonomii prowadzi te? do odrzucenia szczególnej kompetencji doktrynalnej Ko?cio?a i jego Magisterium w odniesieniu do norm moralnych dotycz?cych tzw. ?dobra cz?owieka?, które jakoby nie s? zawarte w Objawieniu i same w sobie nie maj? znaczenia w porz?dku zbawienia.
Trudno nie zauwa?y?, ?e taka interpretacja autonomii ludzkiego rozumu oznacza przyj?cie tez niezgodnych z nauk? katolick?.
W tym kontek?cie absolutnie konieczne jest wyja?nienie - w ?wietle S?owa Bo?ego i ?ywej Tradycji Ko?cio?a - podstawowych poj?? dotycz?cych ludzkiej wolno?ci i prawa moralnego, a tak?e g??bokich, wewn?trznych powi?za? mi?dzy nimi. Tylko w ten sposób b?dzie mo?na da? odpowied? na uzasadnione roszczenia ludzkiego rozumu, przyjmuj?c s?uszne elementy niektórych nurtów wspó?czesnej teologii moralnej, nie dopuszczaj?c jednak, aby tezy oparte na b??dnym poj?ciu autonomii naruszy?y dziedzictwo nauczania moralnego Ko?cio?a.
 
Bóg zechcia? pozostawi? cz?owieka ?w r?ku rady jego? (por. Syr 15,14)
 
38. Cytuj?c s?owa Syracha, Sobór Watyka?ski II tak wyja?nia sens ?prawdziwej wolno?ci?, która jest w cz?owieku ?szczególnym znakiem obrazu Bo?ego?: ?Bóg bowiem zechcia? cz?owieka pozostawi? w r?ku rady jego, ?eby Stworzyciela swego szuka? z w?asnej ochoty i Jego si? trzymaj?c, dobrowolnie dochodzi? do pe?nej b?ogos?awionej doskona?o?ci?64. S?owa te odkrywaj? wspania?? g??bi? uczestnictwa w Bo?ym panowaniu, do którego zosta? powo?any cz?owiek: wskazuj?, ?e w?adza cz?owieka rozci?ga si? w pewnym sensie na samego cz?owieka. Ten aspekt jest nieustannie podkre?lany w teologicznej refleksji nad ludzk? wolno?ci?, interpretowan? w kategoriach swoistej królewsko?ci. ?w. Grzegorz z Nyssy pisze na przyk?ad: ?Dusza ujawnia sw? królewsko?? i wielko?? (...) przez to, ?e jest niezale?na i wolna, rz?dzi sob? samow?adnie, kieruj?c si? w?asn? wol?. Komu? innemu jest to dane, je?li nie królowi? (...) Tak wi?c natura ludzka, stworzona, by w?ada? innymi stworzeniami, przez podobie?stwo do W?adcy wszech?wiata zosta?a ustanowiona jak gdyby Jego ?ywym obrazem, dost?pi?a udzia?u w godno?ci i imieniu Pierwowzoru?65.
Ju? samo panowanie nad ?wiatem jest dla cz?owieka wielkim zadaniem i powa?n? odpowiedzialno?ci?, która zobowi?zuje jego wolno?? do pos?usze?stwa wobec Stwórcy: ?Zaludniajcie ziemi? i czy?cie j? sobie poddan?? (por. Rdz l, 28). W tej dziedzinie zarówno pojedynczy cz?owiek, jak i ludzka spo?eczno?? maj? prawo do s?usznej autonomii, której szczególn? uwag? po?wi?ca soborowa Konstytucja Gaudium et spes. Ta autonomia rzeczywisto?ci ziemskich oznacza, i? ?rzeczy stworzone i spo?eczno?ci ludzkie ciesz? si? w?asnymi prawami i warto?ciami, które cz?owiek ma stopniowo poznawa?, przyjmowa? i porz?dkowa??66.
 
39. Jednak?e nie tylko ?wiat, ale i sam cz?owiek zosta? powierzony w?asnej trosce i odpowiedzialno?ci. Bóg pozostawi? go ?w r?ku rady jego? (por. Syr 15,14), aby szuka? swego Stwórcy i dobrowolnie dochodzi? do doskona?o?ci. Dochodzi? - znaczy w?asnym wysi?kiem budowa? w sobie t? doskona?o??. Istotnie, podobnie jak rz?dz?c ?wiatem cz?owiek kszta?tuje go wedle w?asnego rozumienia i woli, tak te? spe?niaj?c czyny moralnie dobre potwierdza, rozwija i umacnia w sobie podobie?stwo do Boga.
Sobór przestrzega jednak przed fa?szyw? koncepcj? autonomii rzeczywisto?ci ziemskich, t? mianowicie, która utrzymuje, ?e ?rzeczy stworzone nie zale?? od Boga, a cz?owiek mo?e ich u?ywa? bez odnoszenia ich do Boga?67. Koncepcja ta jest szczególnie szkodliwa, gdy zostaje odniesiona do cz?owieka, nabieraj?c ostatecznie charakteru ateistycznego: ?Stworzenie bowiem bez Stworzyciela zanika. (...) Co wi?cej, samo stworzenie zapada w mroki przez zapomnienie o Bogu?68.
Nauczanie soborowe podkre?la z jednej strony czynny udzia? ludzkiego rozumu w odkrywaniu i stosowaniu prawa moralnego: ?ycie moralne wymaga twórczego my?lenia i inteligencji w?a?ciwych osobie, która jest ?ród?em i przyczyn? w?asnych ?wiadomych czynów. Z drugiej strony, rozum czerpie sw? prawd? i swój autorytet z odwiecznego prawa, które nie jest niczym innym jak m?dro?ci? samego Boga69. U podstaw ?ycia moralnego le?y zatem zasada ?s?usznej autonomii?70 cz?owieka, osobowego podmiotu swoich czynów. Prawo moralne pochodzi od Boga i w nim ma zawsze swe ?ród?o: moc? naturalnego rozumu, który bierze pocz?tek z m?dro?ci Bo?ej, jest ono zarazem w?asnym prawem cz?owieku. Jak bowiem widzieli?my, prawo naturalne ?nie jest niczym innym jak ?wiat?em rozumu wlanym nam przez Boga. Dzi?ki niemu wiemy, co nale?y czyni?, a czego unika?. To ?wiat?o, czyli to prawo Bóg podarowa? nam w akcie stworzenia?71. S?uszna autonomia rozumu praktycznego oznacza, ?e cz?owiek posiada w samym sobie w?asne prawo, otrzymane od Stwórcy. Niemniej autonomia rozumu nie mo?e oznacza? tworzenia przez sam rozum warto?ci i norm moralnych72. Gdyby ta autonomia prowadzi?a do negacji uczestnictwa rozumu praktycznego w m?dro?ci Stwórcy i Boskiego Prawodawcy, albo gdyby mia?a wskazywa? na wolno?? tworzenia norm moralnych, zale?nie jedynie od okoliczno?ci historycznych lub od potrzeb ludzkich spo?ecze?stw i kultur, to taka rzekoma autonomia sprzeciwia?aby si? prawdzie o cz?owieku, której naucza Ko?ció?73. Oznacza?aby ?mier? prawdziwej wolno?ci: ?ale z drzewa poznania dobra i z?a nie wolno ci je??, bo gdy z niego spo?yjesz, niechybnie umrzesz? (Rdz 2,17).
 
41. Prawdziwa autonomia moralna cz?owieka nie oznacza bynajmniej odrzucenia, ale w?a?nie przyj?cie prawa moralnego, Bo?ego przykazania: ?Pan Bóg da? cz?owiekowi taki rozkaz? (Rdz 2, 16). Wolno?? cz?owieka i prawo Bo?e spotykaj? si? i s? powo?ane, aby si? wzajemnie przenika?, czego wyrazem jest dobrowolne pos?usze?stwo cz?owieka wobec Boga oraz bezinteresowna dobro? Boga wobec cz?owieka. I dlatego pos?usze?stwo Bogu nie ma - jak s?dz? niektórzy - charakteru heteronomicznego, tak jakby ?ycie moralne by?o podporz?dkowane woli absolutnej wszechmocy, zewn?trznej wobec cz?owieka i przeciwnej jego wolno?ci. W istocie rzeczy, gdyby heteronomia moralno?ci oznacza?a negacj? samostanowienia cz?owieka lub narzucanie mu norm przeciwnych jego dobru, pozostawa?aby w sprzeczno?ci z objawieniem Przymierza i odkupie?czego Wcielenia. Tego rodzaju heteronomia by?aby jedynie form? alienacji, sprzeczn? z Bo?? m?dro?ci? i z godno?ci? ludzkiej osoby.
S?usznie mówi? niektórzy o teonomii lub te? o teonomii uczestnicz?cej, jako ?e dobrowolne pos?usze?stwo cz?owieka prawu Bo?emu implikuje rzeczywisty udzia? rozumu i woli cz?owieka w Bo?ej m?dro?ci i opatrzno?ci. Zakazuj?c cz?owiekowi ?jedzenia z drzewa poznania dobra i z?a?, Bóg stwierdza, ?e cz?owiek nie posiada od pocz?tku tego ?poznania?, ale jedynie ma w nim udzia? dzi?ki ?wiat?u naturalnego rozumu i Bo?ego Objawienia, które ukazuj? mu wymogi i wezwania odwiecznej m?dro?ci: poddaj?c si? prawu, wolno?? poddaje si? prawdzie stworzenia. Dlatego trzeba dostrzec w wolno?ci cz?owieka obraz i blisko?? Boga, który jest obecny we wszystkich (por. Ef 4, 6); podobnie nale?y g?osi? majestat Boga wszech?wiata i czci? ?wi?to?? prawa ustanowionego przez Boga niesko?czenie transcendentnego. Deus semper maior74.
 
Szcz??Iiwy m??, który ma upodobanie w Prawie Pana (por. Ps 1,1-2)
 
42. Ukszta?towana na wzór wolno?ci Bo?ej, wolno?? cz?owieka nie zostaje zniesiona przez jego pos?usze?stwo Bo?emu prawu. Wprost przeciwnie: jedynie dzi?ki temu pos?usze?stwu trwa w prawdzie i w pe?ni odpowiada ludzkiej godno?ci, jak stwierdza wyra?nie Sobór: ?godno?? cz?owieka wymaga, aby dzia?a? ze ?wiadomego i wolnego wyboru, to znaczy osobowo, od wewn?trz poruszony i naprowadzony, a nie pod wp?ywem ?lepego pop?du wewn?trznego lub te? zgo?a przymusu zewn?trznego. Tak? za? wolno?? zdobywa cz?owiek, gdy uwalniaj?c si? od wszelkiej niewoli nami?tno?ci, d??y do swego celu drog? wolnego wyboru oraz zapewnia sobie skutecznie i pilnie odpowiednie pomoce?75.
W swoim d??eniu ku Bogu, który ?jeden tylko jest Dobry?, cz?owiek powinien dobrowolnie czyni? dobro, a unika? z?a. Aby to jednak by?o mo?liwe, musi umie? odró?nia? dobro od z?a. Dokonuje tego przede wszystkim dzi?ki ?wiat?u naturalnego rozumu, które jest w cz?owieku odblaskiem Bo?ego oblicza. To ma na my?li ?w. Tomasz, gdy komentuj?c jeden z wersetów Psalmu 4 pisze: ?Po s?owach: Sk?adajcie ofiar? sprawiedliwo?ci (Ps 4, 6). Psalmista - jak gdyby zapytany o wyja?nienie, co to s? dzie?a sprawiedliwo?ci, dodaje: Wielu powiada: Któ? nam uka?e dobro? I odpowiadaj?c na pytanie, mówi: ?wiat?o?? Twojego oblicza, o Panie, pozostawi?a na nas swoje znami?. Jak gdyby chcia? powiedzie?, ?e ?wiat?o naturalnego rozumu, którym odró?niamy dobro od z?a - co nale?y do dziedziny prawa naturalnego jest w nas odbiciem ?wiat?a Bo?ego?76. Pozwala to te? zrozumie?, z jakiego powodu prawo to jest nazywane naturalnym: mówimy tak o nim nie przez odniesienie do natury istot nierozumnych, ale dlatego, ?e rozum, który to prawo og?asza, nale?y do ludzkiej natury77.
 
43. Sobór Watyka?ski II przypomina, ?e ?najwy?sz? norm? ludzkiego ?ycia jest samo prawo Bo?e, wieczne, obiektywne i uniwersalne, którym Bóg, wedle planu m?dro?ci i mi?o?ci swojej, porz?dkuje, kieruje i rz?dzi ca?ym ?wiatem i losami wspólnoty ludzkiej. Tego to prawa uczestnikiem czyni cz?owieka Bóg, aby za mi?osiernym zrz?dzeniem Bo?ej Opatrzno?ci móg? on coraz lepiej poznawa? niezmienn? prawd??78.
Sobór odsy?a do klasycznej nauki o odwiecznym prawie Bo?ym. ?w. Augustyn okre?la je jako ?rozum czy wol? Bo??, która pozwala zachowa? porz?dek naturalny i zabrania go narusza??79; ?w. Tomasz uto?samia je z ?zasad? Boskiej m?dro?ci, która wszystko porusza ku w?a?ciwemu celowi?80. A m?dro?? Bo?a to opatrzno??, to troskliwa mi?o??. To sam Bóg zatem mi?uje ca?e stworzenie i troszczy si? o nie w najbardziej dos?ownym i fundamentalnym sensie (por. Mdr 7, 22; 8, 11). O ludzi jednak Bóg dba w inny sposób, ni? o istoty, które nie s? osobami: nie ?od zewn?trz?, poprzez prawa natury fizycznej, ale ?od wewn?trz?, za po?rednictwem rozumu, który poznaj?c dzi?ki przyrodzonemu ?wiat?u odwieczne prawo Bo?e, jest w stanie wskaza? cz?owiekowi w?a?ciwy kierunek wolnego dzia?ania81. W ten sposób Bóg powo?uje cz?owieka do uczestnictwa w swojej opatrzno?ci, pragn?c za po?rednictwem jego samego, to znaczy poprzez jego rozumne i odpowiedzialne zaanga?owanie, kierowa? ?wiatem: nie tylko ?wiatem natury, ale i ?wiatem osób ludzkich. W tym kontek?cie jako ludzki wyraz odwiecznego prawa Bo?ego jawi si? prawo naturalne: ?W porównaniu do innych stworze? - pisze ?w. Tomasz - stworzenie rozumne poddane jest Bo?ej opatrzno?ci w sposób bardziej szlar1netny, jako ?e samo staje si? uczestnikiem opatrzno?ci, troszcz?c si? o siebie i o innych: dost?puje zatem udzia?u w odwiecznym rozumie, dzi?ki czemu ma naturaln? sk?onno?? do s?usznego dzia?ania i celu; ten udzia? rozumnego stworzenia w odwiecznym prawie nazywany jest prawem naturalnym?82.
 
44. Ko?ció? powo?ywa? si? cz?sto na tomistyczn? doktryn? prawa naturalnego, w??czaj?c j? do swego nauczania moralnego. I tak, mój czcigodny poprzednik papie? Leon XIII podkre?la?, ?e ludzki rozum i prawo s? w istotny sposób podporz?dkowane M?dro?ci Boga i Jego Prawu. Stwierdziwszy, ?e ?prawo naturalne zosta?o wypisane i wyryte w duszy wszystkich ludzi i ka?dego cz?owieka, nie jest to bowiem nic innego, jak sam ludzki rozum, który nakazuje nam czyni? dobro i zabrania grzeszy??, Leon XIII powo?uje si? na ?wy?szy rozum? Boskiego Prawodawcy: ?Nakazy ludzkiego rozumu nie mog?yby jednak mie? mocy prawa, gdyby nie by? on g?osem i rzecznikiem wy?szego rozumu, któremu nasz duch i nasza wolno?? musz? by? poddane?. Istotnie, moc prawa polega na tym, ?e mo?e ono nak?ada? obowi?zki, udziela? uprawnie? i ustanawia? sankcje okre?lonego post?powania: ?Otó? to wszystko nie by?oby dla cz?owieka mo?liwe, gdyby to on sam, jako najwy?szy prawodawca, ustanawia? normy w?asnego post?powania?. ?Wynika st?d - konkluduje Leon XIII - ?e prawo naturalne jest samym prawem odwiecznym, które zosta?o wpisane w natur? istot obdarzonych rozumem i sk?ania je ku w?a?ciwemu dzia?aniu i celowi; jest ono odwiecznym zamys?em samego Stwórcy i Rz?dcy wszech?wiata?83.
Cz?owiek mo?e rozpozna? dobro i z?o dzi?ki temu rozeznaniu dobra i z?a, którego sam dokonuje z pomoc? rozumu, w szczególno?ci za? z pomoc? rozumu o?wieconego przez Bo?e Objawienie i wiar?, umocniony prawem, jakie Bóg nada? narodowi wybranemu, poczynaj?c od przykaza? otrzymanych na Synaju. Izrael zosta? powo?any, by przyj?? i wype?nia? w ?yciu Bo?e prawo jako szczególny dar i znak wybrania przez Boga i przymierza z Nim, a zarazem jako r?kojmi? Bo?ego b?ogos?awie?stwa. Dlatego Moj?esz móg? pyta? synów Izraela: ?Który? naród wielki ma bogów tak bliskich, jak Pan, Bóg nasz, ilekro? Go wzywamy? Który? naród wielki ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe, jak ca?e to Prawo, które ja wam dzi? daj??? (Pwt 4, 7-8). Psalmy za? wyra?aj? uwielbienie, wdzi?czno?? i cze??, jakimi naród wybrany mia? otacza? prawo Bo?e, a jednocze?nie zach?t?, by je poznawa?, rozwa?a? i wype?nia? w ?yciu: ?Szcz??liwy m??, który nie idzie za rad? wyst?pnych, nie wchodzi na drog? grzeszników i nie siada w kole szyderców, lecz ma upodobanie w Prawie Pana, nad Jego Prawem rozmy?la dniem i noc?? (Ps 1, 1-2); ?Prawo Pana doskona?e - krzepi ducha; ?wiadectwo Pana niezawodne - poucza prostaczka; nakazy Pana s?uszne - raduj? serce; przykazanie Pana ja?nieje i o?wieca oczy? (Ps 19 [18], 8-9).
 
45. Ko?ció? z wdzi?czno?ci? przyjmuje ca?y depozyt Objawienia, strze?e go z mi?o?ci? i otacza religijn? czci?, pe?ni?c sw? misj? autentycznego interpretowania prawa Bo?ego w ?wietle Ewangelii. Przyjmuje ponadto w darze nowe Prawo, które stanowi ?wype?nienie? prawa Bo?ego w Jezusie Chrystusie i w Jego Duchu: jest to prawo ?wewn?trzne? (por. Jr 31, 31-33), napisane ?nie atramentem, lecz duchem Boga ?ywego; nie na kamiennych tablicach, lecz na ?ywych tablicach serc? (2 Kor 3, 3); prawo doskona?o?ci i wolno?ci (por. 2 Kor 3,17); ?prawo Ducha, które daje ?ycie w Chrystusie Jezusie? (Rz 8, 2). O tym prawie tak pisze ?w. Tomasz: ?Prawo to mo?e oznacza? - po pierwsze - samego Ducha ?wi?tego. Sens jest wówczas nast?puj?cy: Prawo Ducha - czyli prawo, które jest Duchem. (...) Mieszka (On) w duszy i nie tylko poucza o powinno?ciach, o?wiecaj?c umys? w sprawach tego, co nale?y czyni?, ale równie? nak?ania do s?usznego dzia?ania. (...) Po wtóre, prawo Ducha mo?e oznacza? dzie?o w?asne Ducha ?wi?tego, czyli wiar? dzia?aj?c? przez mi?o?? (Ga 5, 6). Poucza ona od wewn?trz o tym, co nale?y czyni? (...) i wp?ywa na podj?cie dzia?ania?84.
Chocia? w refleksji teologiczno-moralnej odró?nia si? zwykle prawo Bo?e pozytywne, czyli objawione, od prawa naturalnego, za? w ekonomii zbawienia prawo ?stare? od ?nowego?, nie nale?y zapomina?, ?e te i inne po?yteczne rozró?nienia odnosz? si? zawsze do prawa, którego twórc? jest ten sam jedyny Bóg, i ?e prawa te przeznaczone s? dla cz?owieka. Ró?ne sposoby sprawowania przez Boga w dziejach pieczy nad ?wiatem i cz?owiekiem nie tylko nie wykluczaj? si? nawzajem, ale przeciwnie - wspomagaj? si? i przenikaj?. Ich wspólnym ?ród?em i celem jest odwieczny zamys?, pe?en m?dro?ci i mi?o?ci, na mocy którego Bóg przeznacza ludzi, ?by si? stali na wzór obrazu Jego Syna? (Rz 8, 29). Zamys? ten nie stanowi ?adnego zagro?enia dla prawdziwej wolno?ci cz?owieka; przeciwnie, przyj?cie go to jedyna droga potwierdzenia wolno?ci.
 
?Tre?? prawa wypisana jest w ich sercach? (Rz 2,15)
 
46. W dzisiejszych czasach znowu mówi si? o rzekomym konflikcie mi?dzy wolno?ci? a prawem, k?ad?c szczególny nacisk na jego odniesienie do prawa naturalnego, a zw?aszcza do natury. W rzeczywisto?ci dysputy o naturze i wolno?ci zawsze towarzyszy?y refleksji moralnej, przybieraj?c charakter ostrych sporów w okresie Odrodzenia i Reformacji, czego ?wiadectwo mo?na znale?? w nauczaniu Soboru Trydenckiego85. Podobne napi?cie znamionuje tak?e, cho? w innym sensie, epok? wspó?czesn?: upodobanie do obserwacji empirycznej, procedury naukowej obiektywizacji, post?p techniczny i pewne formy liberalizmu doprowadzi?y do przeciwstawienia sobie tych dwóch poj??, tak jakby dialektyka - je?li nie wr?cz konflikt - pomi?dzy wolno?ci? i natur? stanowi? strukturaln? cech? ludzkiej historii. W innych epokach s?dzono, ?e cz?owiek jest ca?kowicie podporz?dkowany ?naturze?, a nawet przez ni? determinowany. Jeszcze dzisiaj wielu uwa?a, ?e wspó?rz?dne czasoprzestrzenne ?wiata postrzegalnego zmys?owo, sta?e fizyczno-chemiczne, si?y cielesne, sk?onno?ci psychiczne i uwarunkowania spo?eczne to jedyne czynniki, które maj? naprawd? decyduj?cy wp?yw na ludzk? rzeczywisto??. W takim kontek?cie nawet zjawiska moralne, mimo swej odr?bno?ci, s? cz?sto traktowane tak, jakby mo?na je by?o sprowadza? do zbioru danych statystycznie sprawdzalnych, czy do zachowa? dost?pnych obserwacji i wyja?nianych jedynie w kategoriach mechanizmów psychospo?ecznych. W konsekwencji niektórzy specjali?ci w dziedzinie etyki, których zawodow? powinno?ci? jest badanie zjawisk i dzia?a? ludzkich, mog? ulega? pokusie opierania swojej wiedzy albo nawet s?uszno?ci zalecanych przez siebie norm na bazie statystycznie przewa?aj?cych konkretnych ludzkich zachowa? i pogl?dów moralnych uznawanych przez wi?kszo??.
Inni morali?ci natomiast, ?wiadomi potrzeby wychowania do warto?ci, nie przestaj? dostrzega? wybitnej roli wolno?ci, ale cz?sto pojmuj? j? w opozycji lub w kontra?cie z natur? materialn? i biologiczn?, nad któr? wolno?? winna jakoby zdobywa? stopniowo przewag?. Ró?ne koncepcje na ten temat maj? jedn? wspóln? cech?: zapominaj? o naturze jako stworzeniu i nie dostrzegaj? jej integralno?ci. Dla niektórych natura jest jedynie materia?em podlegaj?cym dzia?aniu i w?adzy cz?owieka: powinna zosta? g??boko przetworzona, a nawet przezwyci??ona przez wolno??, jako ?e stanowi rzekomo jej ograniczenie i zaprzeczenie. Wed?ug innych, tworzenie warto?ci ekonomicznych, spo?ecznych, kulturowych, a tak?e moralnych mia?oby si? dokonywa? drog? nieograniczonego rozszerzania w?adzy cz?owieka, czyli jego wolno?ci: natura mia?aby oznacza? wszystko to, co w cz?owieku i w ?wiecie znajduje si? poza zasi?giem wolno?ci. Tak rozumiana natura obejmowa?aby przede wszystkim ludzkie cia?o, jego budow? i jego dynamizmy: przeciwie?stwem tej rzeczywisto?ci fizycznej mia?oby by? wszystko to, co ?wytworzone?, a wi?c ?kultura? jako dzie?o i owoc wolno?ci. Tak pojmowan? natur? ludzk? mo?na by rozpatrywa? i traktowa? wy??cznie jako materia? biologiczny czy spo?eczny, którym wolno swobodnie dysponowa?. Prowadzi to ostatecznie do definiowania wolno?ci przez ni? sam? i do uznania jej za instancj? tworz?c? sam? siebie i swoje warto?ci. W ten sposób cz?owiek nie mia?by w?asnej natury, lecz kszta?towa?by siebie jedynie wed?ug w?asnego projektu. Nie by?by niczym innym, jak tylko w?asn? wolno?ci?!
 
47. W takim kontek?cie podniesiono zarzuty fizycyzmu i naturalizmu przeciwko tradycyjnej koncepcji prawa naturalnego. B??dy te mia?yby polega? na tym, ?e prawom biologicznym nadaje si? rang? praw moralnych Wskutek tego, zbyt pochopnie przypisano niektórym ludzkim zachowaniom charakter trwa?y i niezmienny, a na tej podstawie usi?owano sformu?owa? normy powszechnie obowi?zuj?ce. Wed?ug niektórych teologów, tego rodzaju ?argumentacj? biologistyczn? lub naturalistyczn?? znale?? mo?na tak?e w pewnych dokumentach Magisterium Ko?cio?a, zw?aszcza w tych, które dotycz? dziedziny etyki seksualnej i ma??e?skiej. Na podstawie takiej, ich zdaniem naturalistycznej, koncepcji aktu p?ciowego uznano za moralnie niedopuszczalne takie praktyki jak: antykoncepcja, bezpo?rednia sterylizacja, masturbacja, wspó??ycie przedma??e?skie, stosunki homoseksualne, a tak?e sztuczne zap?odnienie. W opinii wspomnianych teologów moralnie negatywna ocena takich aktów nie uwzgl?dnia w nale?ytej mierze rozumno?ci i wolno?ci cz?owieka ani te? kulturowych uwarunkowa? ka?dej normy moralnej. Twierdz? oni, ?e cz?owiek jako istota rozumna nie tylko mo?e, ale wr?cz powinien swobodnie nadawa? sens swoim zachowaniom. To ?nadawanie sensu? musi oczywi?cie uwzgl?dnia? liczne ograniczenia, jakie nak?ada na cz?owieka jego kondycja istoty cielesnej i historycznej. Musi ono tak?e bra? po uwag? przyj?te wzorce zachowa? oraz znaczenia, jakie maj? one w okre?lonej kulturze. Przede wszystkim za? winno pozostawa? w zgodzie z najwa?niejszym przykazaniem mi?o?ci Boga i bli?niego. Bóg jednak - twierdz? ci sami teologowie - stworzy? cz?owieka istot? rozumnie woln?, pozostawi? go ?w r?ku rady jego? i oczekuje od niego, ?e sam nada rozumny kszta?t swemu ?yciu. Mi?o?? bli?niego mia?aby oznacza? przede wszystkim lub wy??cznie poszanowanie dla jego prawa do wolnego decydowania o sobie samym. Mechanizmy ludzkich zachowa?, a tak?e tak zwane ?sk?onno?ci naturalne? wskazuj? - twierdzi si? - co najwy?ej ogólny kierunek w?a?ciwego post?powania, nie mog? jednak przes?dza? o moralnej ocenie konkretnych ludzkich czynów, osadzonych przecie? w bardzo z?o?onych sytuacjach.
 
48. Staj?c wobec takiej interpretacji, nale?y si? ponownie g??boko zastanowi? nad tym, jaka jest w?a?ciwa relacja mi?dzy wolno?ci? a natur? ludzk?, a zw?aszcza jakie miejsce zajmuje ludzkie cia?o w kwestiach prawa naturalnego.
Wolno??, która uwa?a si? za absolutn?, prowadzi do traktowania cia?a cz?owieka jako surowca, pozbawionego znacze? i warto?ci moralnych, dopóki ona nie ukszta?tuje go wed?ug w?asnego zamys?u. W konsekwencji natura ludzka i cia?o jawi? si? jako wst?pne dane czy przes?anki dla wyborów dokonywanych przez wolno??, materialnie niezb?dne, ale zewn?trzne wobec osoby, wobec podmiotu i ludzkiego dzia?ania. Dynamizmy ludzkiej natury nie mog? jakoby mie? moralnie wi???cej rangi, poniewa? celem tych sk?onno?ci s? jedynie dobra ?fizyczne?, zwane przez niektórych ?przed-moralnymi?. Próby powo?ywania si? na nie i szukania w nich racjonalnych wskaza? dla porz?dku moralnego nale?y zgodnie z tym pogl?dem traktowa? jako przejaw fizycyzmu lub biologizmu. W tym kontek?cie napi?cie mi?dzy wolno?ci? a tak zredukowan? natur? oznacza roz?am w samym cz?owieku.
Taka teoria moralno?ci jest niezgodna z prawd? o cz?owieku i o jego wolno?ci. Sprzeciwia si? nauczaniu Ko?cio?a o jedno?ci ludzkiej istoty, której rozumna dusza jest per se et essentialiter form? cia?a86. Dusza duchowa i nie?miertelna jest zasad? jedno?ci cz?owieka, jest tym, dzi?ki czemu istnieje on jako ca?o?? - ?corpore et anima unus?87 - jako osoba. Powy?sze definicje oznaczaj? nie tylko to, ?e równie? cia?o, któremu przyrzeczone zosta?o zmartwychwstanie, b?dzie mia?o udzia? w chwale; przypominaj? tak?e o wi?zi ??cz?cej rozum i woln? wol? z wszystkimi w?adzami cielesnymi i zmys?owymi. Ca?a osoba, w??cznie z cia?em, zostaje powierzona samej sobie i w?a?nie w jedno?ci duszy i cia?a jest podmiotem w?asnych aktów moralnych Prowadzona przez ?wiat?o rozumu i wspomagana przez cnot? odkrywa we w?asnym ciele znaki, które s? zapowiedzi?, wyrazem i obietnic? daru z siebie, zgodnie z m?drym zamys?em Stwórcy. W?a?nie w ?wietle prawdy o godno?ci ludzkiej osoby, któr? nale?y afirmowa? dla niej samej, rozum jest w stanie oceni?, jak? warto?? moraln? maj? okre?lone dobra, ku którym osoba odczuwa naturaln? sk?onno??. Skoro za? osoba ludzka nie mo?e by? sprowadzana jedynie do samoprojektuj?cej si? wolno?ci, ale posiada okre?lon? struktur? duchow? i cielesn?, to pierwotny nakaz moralny, by mi?owa? i szanowa? osob? jako cel, a nigdy jako zwyk?y ?rodek dzia?ania, z natury zak?ada tak?e potrzeb? szacunku dla pewnych podstawowych dóbr; brak tego szacunku prowadzi do relatywizmu i do samowoli.
 
49. Doktryna odrywaj?ca akt moralny od jego wymiarów cielesnych jest sprzeczna z nauk? Pisma ?wi?tego i Tradycji, przejmuje w nowej postaci stare b??dy, które Ko?ció? zawsze zwalcza?, poniewa? w ich ?wietle ludzka osoba to wy??cznie wolno?? ?duchowa?, czysto formalna. Ta redukcyjna wizja nie uwzgl?dnia moralnego znaczenia cia?a i czynów z nim zwi?zanych (por. 1 Kor 6, 19). Aposto? Pawe? og?asza, ?e nie odziedzicz? Królestwa niebieskiego ?rozpustnicy ani ba?wochwalcy, ani cudzo?o?nicy, ani rozwi??li, ani m??czy?ni wspó??yj?cy z sob?, ani z?odzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy? (por. I Kor 6, 9-10). Sobór Trydencki potwierdza to pot?pienie88, uznaj?c za ?grzechy ?miertelne? i ?niegodziwe praktyki? pewne okre?lone czyny, których dobrowolne spe?nianie pozbawia wierz?cych udzia?u w obiecanym dziedzictwie. Cia?o i dusza s? bowiem nieroz?aczne: w ?onie ludzkiej osoby, w podmiocie dzia?aj?cym dobrowolnie i w czynie ?wiadomie dokonanym razem trwaj? lub razem id? na zatracenie.
 
50. Mo?emy teraz zrozumie? prawdziwy sens prawa naturalnego: odnosi si? ono do pierwotnej natury w?a?ciwej cz?owiekowi, do ?natury osoby ludzkiej?89, któr? jest sama osoba jako jedno?? duszy i cia?a, jako jedno?? wszystkich jej sk?onno?ci zarówno duchowych, jak biologicznych, oraz wszelkich innych w?a?ciwo?ci, które s? jej niezb?dne, by mog?a d??y? do swego celu. ?Naturalne prawo moralne wyra?a i wskazuje cele, uprawnienia i obowi?zki, których podstaw? jest cielesna i duchowa natura osoby ludzkiej. Przeto nie mo?e by? ono pojmowane po prostu jako zbiór norm biologicznych, lecz winno by? okre?lane jako rozumny porz?dek, wed?ug którego cz?owiek jest powo?any przez Stwórc? do kierowania i regulowania swoim ?yciem i swoim dzia?aniem, a w szczególno?ci do u?ywania i dysponowania swoim cia?em?90. Na przyk?ad ?ród?em i uzasadnieniem obowi?zku bezwarunkowego poszanowania ?ycia ludzkiego jest godno?? osoby, a nie jedynie naturalna sk?onno?? do zachowania w?asnego ?ycia fizycznego. Dlatego nawet ?ycie ludzkie, cho? jest fundamentalnym dobrem cz?owieka, zyskuje sens moralny dopiero przez odniesienie do dobra osoby, któr? zawsze nale?y afirmowa? dla niej samej: podczas gdy zabójstwo niewinnej ludzkiej istoty pozostaje zawsze niedozwolone, to oddanie w?asnego ?ycia (por. J 15,13) dla mi?o?ci bli?niego lub na ?wiadectwo prawdzie mo?e by? czynem dozwolonym i chwalebnym, a nawet obowi?zkiem. W rzeczywisto?ci wi?c jedynie przez odniesienie do tego, czym jest ludzka osoba jako ?integralna jedno???, to znaczy jako ?dusza, która si? wyra?a poprzez cia?o, i cia?o formowane przez nie?miertelnego ducha?91, mo?na odczyta? ów szczególny ludzki sens cia?a. Naturalne sk?onno?ci zyskuj? bowiem znaczenie moralne jedynie o tyle, o ile odnosz? si? do ludzkiej osoby i do jej prawdziwego urzeczywistnienia, które mo?e si? dokona? wy??cznie w ramach ludzkiej natury. Ko?ció?, uznaj?c za niedopuszczalne wszelkie manipulacje cielesno?ci?, które zniekszta?caj? jej ludzki sens, s?u?y cz?owiekowi i wskazuje mu drog? prawdziwej mi?o?ci, jedynie na niej bowiem mo?e on znale?? prawdziwego Boga.
Tak rozumiane prawo naturalne nie pozostawia miejsca na rozdzia? mi?dzy wolno?ci? a natur?. Ukazuje raczej ich wewn?trzn? harmoni? i wzajemne odniesienie.
 
?Lecz od pocz?tku tak nie by?o? (Mt 19, 8)
 
51. Rzekomy konflikt mi?dzy wolno?ci? a natur? odbija si? tak?e na interpretacji niektórych konkretnych aspektów prawa naturalnego, przede wszystkim na jego powszechno?ci i niezmienno?ci. ?Gdzie zatem zapisane s? te prawa - zapytywa? ?w. Augustyn - je?li nie w ksi?dze owego ?wiat?a, które zwie si? prawd?? To st?d wywodzi si? wszelkie prawo sprawiedliwe i st?d przenosi si? nieska?one do serca cz?owieka post?puj?cego sprawiedliwie, nie czyni jednak ze? swej nowej siedziby, a jedynie odciska jakby na nim swój ?lad, niczym wizerunek wyryty na pier?cieniu, który odciska si? w wosku, ale nie znika z pier?cienia?92.
W?a?nie dzi?ki tej ?prawdzie? mo?na mówi? o powszechno?ci prawa naturalnego. Jako wpisane w rozumn? natur? osoby, obowi?zuje ono ka?d? istot? obdarzon? rozumem, ?yj?c? w ró?nych epokach historycznych. D???c do doskona?o?ci we w?a?ciwym sobie porz?dku, musi ona czyni? dobro i unika? z?a, troszczy? si? o przekazywanie i zachowanie ?ycia, pomna?a? i rozwija? bogactwa otaczaj?cego ?wiata, kultywowa? ?ycie spo?eczne, poszukiwa? prawdy, spe?nia? dobre czyny, kontemplowa? pi?kno93.
Rozdzia? mi?dzy wolno?ci? jednostek a natur? wspóln? wszystkim ludziom, wprowadzony przez pewne teorie filozoficzne, wywieraj?ce wielki wp?yw na wspó?czesn? kultur?, utrudnia rozumowi dostrze?enie powszechno?ci prawa moralnego. Poniewa? jednak prawo naturalne wyra?a godno?? ludzkiej osoby i k?adzie podwaliny jej fundamentalnych praw i obowi?zków, jego nakazy maj? znaczenie uniwersalne, jest ono zatem wi???ce dla wszystkich ludzi. Ta uniwersalno?? nie ignoruje odr?bno?ci poszczególnych istot ludzkich, nie przeczy jedyno?ci i niepowtarzalno?ci ka?dej osoby: przeciwnie, ogarnia u samego korzenia ka?dy z jej wolnych aktów, które powinny ?wiadczy? o powszechno?ci prawdziwego dobra. Podporz?dkowuj?c si? wspólnemu prawu, nasze czyny buduj? prawdziw? komuni? osób i z pomoc? ?aski Bo?ej szerz? mi?o??, która jest ?wi?zi? doskona?o?ci? (Kol 3,14). Kiedy natomiast wyra?aj? lekcewa?enie prawa czy cho?by tylko jego nieznajomo??, zawinion? lub nie, naruszaj? komuni? osób ze szkod? dla ka?dego.
 
52. Jest rzecz? s?uszn? i dobr? - zawsze i dla wszystkich - s?u?y? Bogu, oddawa? Mu nale?n? cze?? i prawdziwie szanowa? rodziców. Tego rodzaju normy pozytywne, które nakazuj? wype?nianie takich w?a?nie czynów i rozwijanie takich postaw obowi?zuj? powszechnie i s? niezmienne94: jednocz? wokó? tego samego wspólnego dobra wszystkich ludzi ?yj?cych w ka?dej epoce historycznej, stworzonych dla ?tego samego powo?ania i przeznaczenia?95. Te uniwersalne i wieczyste prawa s? odpowiednikiem wiedzy praktycznego rozumu i zostaj? zastosowane do konkretnych czynów poprzez os?d sumienia. Podmiot dzia?aj?cy przyswaja sobie osobi?cie prawd? zawart? w prawie: przejmuje na w?asno?? t? prawd? swojego bytu poprzez czyny i zwi?zane z nimi cnoty. Normy negatywne prawa naturalnego maj? moc uniwersaln?: obowi?zuj? wszystkich i ka?dego, zawsze i w ka?dej okoliczno?ci. Chodzi tu bowiem o zakazy, które zabraniaj? okre?lonego dzia?ania semper et pro semper, bez wyj?tku, poniewa? wyboru takiego post?powania w ?adnym przypadku nie da si? pogodzi? z dobroci? woli osoby dzia?aj?cej, z jej powo?aniem do ?ycia z Bogiem i do komunii z bli?nim. Nikomu i nigdy nie wolno ?ama? przykaza?, które bezwzgl?dnie obowi?zuj? wszystkich do nieobra?ania w drugim cz?owieku, a przede wszystkim w samym sobie, godno?ci osoby wspólnej wszystkim ludziom.
Z drugiej strony fakt, ?e tylko przykazania negatywne obowi?zuj? zawsze i w ka?dej sytuacji, nie oznacza, ?e w ?yciu moralnym zakazy s? donio?lejsze od obowi?zku czynienia dobra, na który wskazuj? przykazania pozytywne. Ma to nast?puj?ce uzasadnienie: przykazanie mi?o?ci Boga i bli?niego ze wzgl?du na sw? pozytywn? dynamik? nie wyznacza ?adnej górnej granicy, okre?la natomiast granic? doln?, któr? przekraczaj?c cz?owiek ?amie przykazanie. Ponadto, to co nale?y czyni? w danej sytuacji, zale?y od okoliczno?ci, których nie mo?na z góry dok?adnie przewidzie?; natomiast istniej? zachowania, które nigdy i w ?adnej sytuacji nie mog? uchodzi? za dzia?anie w?a?ciwe - to znaczy zgodne z ludzk? godno?ci?. Wreszcie, jest zawsze mo?liwe, ?e przymus lub inne okoliczno?ci mog? przeszkodzi? cz?owiekowi w doprowadzeniu do ko?ca okre?lonych dobrych dzia?a?; nie sposób natomiast odebra? mu mo?liwo?? powstrzymania si? od z?a, zw?aszcza je?eli on sam gotów jest raczej umrze? ni? dopu?ci? si? z?a.
Ko?ció? zawsze naucza?, ?e nie nale?y nigdy pope?nia? czynów zabronionych przez przykazania moralne, uj?te w formie negatywnej w Starym i Nowym Testamencie. Jak widzieli?my, sam Jezus potwierdza, ?e zakazy te nie mog? zosta? zniesione: ?Je?li chcesz osi?gn?? ?ycie, zachowaj przykazania (...): Nie zabijaj, nie cudzo?ó?, nie kradnij, nie zeznawaj fa?szywie? (Mt 19,17-18).
 
53. Wielka wra?liwo??, jak? przejawia wspó?czesny cz?owiek wobec uwarunkowa? historycznych i kultury, sk?ania niektórych do kwestionowania niezmienno?ci prawa naturalnego, a tym samym istnienia ?obiektywnych norm moralno?ci?96, które podobnie jak w przesz?o?ci obowi?zuj? wszystkich ludzi pokole? wspó?czesnych i przysz?ych: czy? bowiem mo?na g?osi? powszechn? wa?no?? i trwa?o?? jakich? racjonalnych rozstrzygni?? normatywnych sformu?owanych w przesz?o?ci, kiedy nie przewidywano jeszcze post?pu, który mia? si? dokona? w dziejach ludzko?ci?
Nie mo?na zaprzeczy?, ?e cz?owiek istnieje zawsze w ramach okre?lonej kultury, ale prawd? jest te?, ?e nie wyra?a si? on ca?y w tej kulturze. Zreszt? sam fakt rozwoju kultur dowodzi, ?e w cz?owieku jest co?, co wykracza poza kultur?. To ?co?? to w?a?nie ludzka natura: to ona jest miar? kultury i to dzi?ki niej cz?owiek nie staje si? wi??niem ?adnej ze swych kultur, ale umacnia swoj? osobow? godno??, ?yj?c zgodnie z g??bok? prawd? swojego bytu. Podanie w w?tpliwo?? istnienia trwa?ych elementów strukturalnych cz?owieka, powi?zanych tak?e z jego wymiarem cielesnym, nie tylko zaprzecza?oby powszechnemu do?wiadczeniu, ale czyni?oby niezrozumia?ym fakt, ?e Jezus odwo?uje si? do ?pocz?tku?, i to w?a?nie w dyspucie o pewnych normach moralnych, których pierwotny sens i rola zosta?y zniekszta?cone pod wp?ywem uwarunkowa? spo?ecznych i kulturowych epoki (por. Mt 19, 1-9). W tym znaczeniu ?Ko?ció? utrzymuje (...), ?e u pod?o?a wszystkich przemian istnieje wiele rzeczy nie ulegaj?cych zmianie, a maj?cych sw? ostateczn? podstaw? w Chrystusie, który jest Ten sam wczoraj, dzi? i na wieki?97. To On jest ?Pocz?tkiem ', który przyj?wszy ludzk? natur? ukaza? ostatecznie jej elementy konstytutywne i jej dynamik? mi?o?ci do Boga i bli?niego98.
Oczywi?cie, nale?y poszukiwa? i znajdywa? coraz w?a?ciwsze uj?cia uniwersalnych i trwa?ych norm moralnych, aby bardziej odpowiada?y one ró?nym kontekstom kulturowym, by zdolne by?y lepiej wyra?a? ich niezmienn? aktualno?? w ka?dym kontek?cie historycznym, by pozwala?y prawid?owo rozumie? i interpretowa? zawart? w nich prawd?. Ta prawda prawa moralnego, podobnie jak prawda ?depozytu wiary?, ujawnia si? stopniowo w ci?gu stuleci: wyra?aj?ce j? normy w swej istocie pozostaj? w mocy, musz? jednak by? u?ci?lane i definiowane ?eodem sensu eademque sententia?99 w ?wietle historycznych okoliczno?ci przez Magisterium Ko?cio?a, którego decyzj? poprzedza i wspomaga proces ich odczytywania i formu?owania, dokonuj?cy si? w umys?ach wierz?cych i w ramach refleksji teologicznej100.

Ci?g dalszy encykliki >>>

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 66 goĹ›ci