Dzienniczek Siostry Faustyny - zeszyt pierwszy (351-521)
Bo?e Mi?osierdzie - Dzienniczek Siostry Faustyny

Zgromadzenie Sióstr Matki Bo?ej Mi?osierdzia

 

351.

CIERPIENIA I TERA?NIEJSZO?? S? ?ASK? PANA JEZUSA

O Bo?e mój, jak s?odko jest cierpie? dla ciebie, cierpie? w najtajniejszych tajniach

serca, w najwi?kszym ukryciu, p?on?? jako ofiara przez nikogo nie spostrze?ona, czysta jak

kryszta? – bez ?adnych pociech, ani wspó?czucia. Pali si? duch mój w mi?o?ci czynnej, nie

trac? na czasu na ?adne marzenia, bior? ka?d? chwile pojedynczo. Bo ta jest w mocy mojej,

przesz?o?? nie do mnie nale?y, przysz?o?? nie moja, czas obecny wykorzysta? staram si? ca??

dusz?. (Dz 351)

352-353.

PAN JEZUS ??DA OD SIÓSTR ?YCIA Z WIARY I WIERNO?CI W DROBNYCH

RZECZACH

4/I.135. Kapitu?a pierwsza Matki Borgii.

Na tej kapitule Matka podkre?li?a ?ycie z wiary i wierno?? w drobnych rzeczach. W

po?owie kapitu?y us?ysza?am te s?owa: - Pragn?, a?eby by?o w was wi?cej wiary w

obecnych chwilach. Jak wielk? mi rado?? sprawia wierno?? Mojej oblubienicy w

rzeczach najmniejszych. – Wtem spojrza?am na kryz i ujrza?am, jak Jezus mia? g?ow?

zwrócona na refektarz i porusza?y si? usta Jego.

Kiedy o tym powiedzia?am Matce Prze?o?onej, odpowiedzia?a mi: widzi Siostra, jak

Jezus ??da, a?eby ?ycie nasze by?o z wiary. – Kiedy odesz?a Matka do kaplicy, a ja

pozosta?am, ?eby posprz?ta? pokój, wtem us?ysza?am te s?owa: Powiedz o tym wszystkim

Siostrom, ?e ??dam, a?eby ?y?y duchem wiary w stosunku do Prze?o?onych w chwili

obecnej. Prosi?am spowiednika, ?eby mnie zwolni? z tego obowi?zku. (Dz 352-353)

354.

PAN JEZUS PRZYPOMINA ?W. FAUSTYNIE O WARTO?CI POS?USZE?STWA

W ?YCIU ZAKONNYM

Kiedy rozmawia?am z pewna osob?, która mia?a malowa? ten obraz, ale dla pewnych

przyczyn nie malowa?a go, us?ysza?am podczas rozmowy z ni? taki glos w duszy: - Pragn?,

?eby by?a pos?uszniejsza. – Zrozumia?am, ?e wysi?ki chocia?by by?y najwi?ksze, je?eli nie

maja piecz?ci pos?usze?stwa, nie s? mile Bogu, mowie o duszy zakonnej. O Bo?e, jak ?atwo

pozna? Twa wol? w zakonie. My, dusze zakonne od rana do nocy mamy jasno wytkni?t?

wole Bo??, a w chwilach niepewnych mamy Prze?o?onych, przez których mówi Bóg. (Dz

354)

355.

INTENCJE ?W. FAUSTYNY PODJ?TE W CZASIE ADORACJI SYLWESTROWEJ

1934 – 1935 Wigilia Nowego Roku. Otrzyma?am pozwolenie ?eby nie pój?? spa?, ale

modli? si? w kaplicy. Jedna z Sióstr prosi?a mnie, ?ebym za ni? ofiarowa?a jedna godzin?

adoracji, odpowiedzia?am, ?e dobrze i ca?? godzin? modli?am si? za ni?. W czasie modlitwy

Bóg mi da? pozna?, jak bardzo mi?a Mu jest ta duszyczka.

Druga godzin? adoracji ofiarowa?am za nawrócenie grzeszników, a szczególnie

wynagradza?am Bogu za zniewagi w chwili obecnej; jak bardzo jest Bóg obra?any.

Trzecia godzin? ofiarowa?am w intencji swego ojca duchownego, modli?am si? gor?co

o ?wiat?o dla niego w szczególnej sprawie.

W ko?cu uderza godzina dwunasta, godzina ostatnia roku – zako?czy?am j? w Imi?

Trójcy ?wi?tej i tak?e zacz??am pierwsza godzin? Nowego Roku w Imi? Trójcy ?wi?tej.

Prosi?am ka?d? z Osób o b?ogos?awie?stwo i z wielka ufno?ci? spojrza?am w Rok Nowy,

który b?dzie na pewno nie sk?py w cierpienie. (Dz 355)

356.

?W. FAUSTYNA WY?PIEWUJE UWIELBIENIE HOSTII ?WI?TEJ

Hostio ?w., w której zawarty jest testament mi?osierdzia Bo?ego dla nas, a szczególnie dla

biednych grzeszników.

Hostio ?w., w której zawarte jest Cia?o i Krew Pana Jezusa, jako dowód niesko?czonego

mi?osierdzia ku nam, a szczególnie ku biednym grzesznikom.

Hostio ?w., w której jest ?ycie wiekuiste i niesko?czonego mi?osierdzia, nam obficie

udzielane, a szczególnie biednym grzesznikom.

Hostio ?w., w której zawarte jest mi?osierdzie Ojca, Syna i ducha ?wi?tego ku nam, a

szczególnie ku biednym grzesznikom.

Hostio ?w., w której zawarta jest niesko?czona cena mi?osierdzia, która wyp?aci wszystkie

d?ugi nasze, a szczególnie biednych grzeszników.

Hostio ?w., w której zawarte jest ?ród?o wody ?ywej, tryskaj?cej z niesko?czonego

mi?osierdzia dla nas, a szczególnie dla biednych grzeszników.

Hostio ?w., w której zawarty jest ogie? najczystszej mi?o?ci, który p?onie z ?ona Ojca

Przedwiecznego, jako z przepa?ci niesko?czonego mi?osierdzia dla nas, a szczególnie dla

biednych grzeszników.

Hostio ?w., w której zawarte jest lekarstwo na wszystkie niemoce nasze, p?yn?ce z

niesko?czonego mi?osierdzia, jako z krynicy, dla nas, a szczególnie dla biednych

grzeszników.

Hostio ?w., w której zawarta jest ??czno?? pomi?dzy Bogiem a nami, przez niesko?czone

mi?osierdzie dla nas, a szczególnie dla biednych grzeszników.

Hostio ?w., w której zawarte s? wszystkie uczucia najs?odszego Serca Jezusowego ku nam, a

szczególnie ku biednym grzesznikom.

Hostio ?w., nadziejo nasza jedyna w?ród ciemno?ci i burz wewn?trznych i zewn?trznych.

Hostio ?w., nadziejo nasza jedyna w ?yciu i ?mierci godzinie.

Hostio ?w., nadziejo nasza jedyna w?ród niepowodze? i zw?tpienia toni.

Hostio ?w., nadziejo nasza jedyna w?ród fa?szu i zdrad.

Hostio ?w., nadziejo nasza jedyna w?ród ciemno?ci i bezbo?no?ci, która zalewa ziemi?.

Hostio ?w., nadziejo nasza jedyna w?ród t?sknoty i bólu, w którym nas nikt nie zrozumie.

Hostio ?w., nadziejo nasza jedyna w?ród znoju i szarzyzny ?ycia codziennego.

Hostio ?w., nadziejo nasza jedyna w?ród zniszczenia naszych nadziei i usi?owa?.

Hostio ?w., nadziejo nasza jedyna w?ród pocisków nieprzyjacielskich i wysi?ków piek?a.

Hostio ?w., ufam Tobie, gdy ci??ko?ci przechodzi? b?d? si?y moje, gdy ujrz? wysi?ki swoje

bezskuteczne.

Hostio ?w., ufam Tobie, gdy burze miotaj? mym sercem, a duch strwo?ony chyli? si? b?dzie

ku zw?tpieniu.

Hostio ?w., ufam Tobie, gdy serce moje dr?e? b?dzie – i ?miertelny pot zrosi nam czo?o.

Hostio ?w., ufam Tobie, gdy wszystko sprzysi??e si? przeciw mnie i rozpacz czarna wciska?

si? b?dzie do duszy.

Hostio ?w., ufam Tobie, gdy wzrok mój gasn?? b?dzie na wszystko, co doczesne, a duch mój

po raz pierwszy ujrzy ?wiaty nieznane.

Hostio ?w., ufam Tobie, gdy prace moje b?d? przechodzi? si?y moje, a niepowodzenie b?dzie

sta?ym udzia?em moim.

Hostio ?w., ufam Tobie, gdy spe?nienie cnoty trudnym mi si? wyda i natura buntowa? si?

b?dzie.

Hostio ?w., ufam Tobie, gdy ciosy nieprzyjacielskie wymierzone przeciw mnie b?d?.

Hostio ?w., ufam Tobie, gdy trudy i wysi?ki pot?pione przez ludzi b?d?.

Hostio ?w., ufam Tobie, gdy zabrzmi? sady Twoje nade mn?, wtenczas ufam morzu

mi?osierdzia Twego. (Dz 356)

357.

?W. FAUSTYNA WYRA?A UFNO?? W OPATRZNO?? BO??

Trójco Przenaj?wi?tsza, ufam w niesko?czone mi?osierdzie Twoje. Bóg jest Ojcem

moim, a wiec ja, dzieci? Jego mam wszelkie prawo do Jego Boskiego Serca, a im ciemno??

wi?ksza, tym ufno?? nasza powinna by? zupe?niejsza. (Dz 357)

358.

PAN JEZUS DOCHOWUJE WIERNO?CI

Nie rozumiem, jak mo?na nie ufa? Temu, Który wszystko mo?e; z Nim wszystko, a

bez Niego – nic. On Pan, nie pozwoli i nie dopu?ci zawstydzenia dla tych, którzy ca?a ufno??

swoj? w Nim po?o?yli. (Dz 358)

359-260.

PAN JEZUS UTWIERDZA ?W. FAUSTYN? W PRAWDZIWO?CI OR?DZIA,

KTÓRE JEJ PRZEKAZUJE

10/I.1935. + Czwartek, w czasie benedykcji, zacz??y mnie m?czy? takie my?li: czy to

wszystko, co mówi? o tym wielkim mi?osierdziu Boga nie jest czasami k?amstwem, albo

z?udzeniem... i chwile chcia?am si? nad tym zastanowi?; wtem us?ysza?am silny i wyra?ny

g?os wewn?trzny: - wszystko co mówisz o dobroci Mojej prawd? jest i nie ma

dostatecznych wyra?e? na wys?awienie Mojej dobroci. – S?owa te by?y tak pe?ne mocy i

tak jasne, ?e odda?abym ?ycie za nie, ?e od Boga s?. Poznaje je po g??bokim pokoju, jaki mi

wówczas towarzyszy i pozostaje nadal. Ten pokój daje mi moc i si?? tak wielk?, ?e niczym s?

wszystkie trudno?ci i przeciwno?ci i cierpienia i ?mier? sama. ?wiat?o to ods?oni?o mi r?bek

ten, ze usi?owania wszystkie moje, które podejmuj?, aby dusze pozna?y mi?osierdzie Pa?skie

mi?e s? bardzo Bogu, a st?d w mej duszy jest tak wielka rado??, ze nie wiem, czy w niebie

mo?e by? wi?ksza. O, gdyby dusze chcia?y cho? troch? s?ucha? g?osu sumienia i g?osu – czyli

natchnienia Ducha ?wi?tego, mówi? – cho? troch? – bo skoro raz si? oddamy wp?ywowi

Ducha Bo?ego, to On sam dope?ni tego, czego nam nie dostawa? b?dzie. (Dz 359-260)

361.

PATRONEM ?W. FAUSTYNY NA ROK 1935 ZOSTA? PAN JEZUS

EUCHARYSTYCZNY

+ Nowy Rok 1935.

Jezus lubi wchodzi? w najdrobniejsze szczegó?y ?ycia naszego i spe?nia nieraz tajne

pragnienia moje, które nieraz ukrywam przed Nim samym, chocia? wiem, ?e przed Nim nic

skrytego by? nie mo?e. (Dz 360)

U nas jest zwyczaj w Nowy Rok wyci?ga? sobie Patronów szczególnych na ca?y rok,

w czasie medytacji obudzi?o mi si? jedno z takich tajnych pragnie?, ?eby Jezus

Eucharystyczny by? mi szczególnym Patronem i na ten rok – jaka dawniej. Jednak taj?c si?

przed swym Umi?owanym z tym pragnieniem, mówi?am z Nim o wszystkim z wyj?tkiem o

tym, ?e Go chc? mie? za Patrona. Kiedy przysz?y?my do refektarza na ?niadanie, po

prze?egnaniu zacz??o si? ci?gnienie Patronów. Kiedy si? zbli?y?am do obrazeczków, na

których s? napisane Patrony, wzi??am bez namys?u, jednak nie czytaj? zaraz, chcia?am si?

przez par? minut umartwi?. Wtem s?ysz? g?os w duszy: - Jestem twoim Patronem. W tej

chwili spojrza?am na napis i przeczyta?am: „Patron na rok 1935 – Naj?wi?tsza Eucharystia”.

Serce mi zadr galo z rado?ci i wysun??am si? potajemnie z grona Sióstr i posz?am przed

Naj?wi?tszy Sakrament chocia? na krótk? chwil? i tam da?am uczuciom serca mego folg?.

Jezus mi jednak s?odka zrobi? uwag?, aby by? w tej chwili wspólnie z Siostrami; posz?am

natychmiast, stosuj? si? do regu?y. (Dz 361)

361a.

?W. FAUSTYNA UWIELBIA MI?O?? TRÓJCY PRZENAJ?WI?TSZEJ

Trójco ?wi?ta Jedyny Bo?e,

Niepoj?ty w wielko?ci mi?osierdzia ku stworzeniom, a szczególnie ku biednym

grzesznikom. Okaza?e? Swoj? przepa?? mi?osierdzia niepoj?t? i i nigdy niezg??bion? przez

?aden rozum, ani ludzki, ani anielski. Nico?? i n?dza nasza ton? w wielko?ci Twojej; o

Dobroci niesko?czona, kto Ci? godnie uwielbi – czy znajdzie si? dusza, która Ciebie rozumie

w mi?o?ci? – o Jezu, s? dusze takie, ale ich niewiele. (Dz 361)

362.

PAN JEZUS DOMAGA SI?, ABY ?W. FAUSTYNA BY?A POS?USZNA

SPOWIENIKOWI

+ W pewnym dniu w czasie rannego rozmy?lania us?ysza?am taki g?os: - Ja Sam

jestem kierownikiem twoim, by?em, jestem i b?d?, a i?e? prosi?a mnie o pomoc widzialn?

i da?em ci i wybra?em wpierw Sam, ani?eli mnie o to prosi?a, bo tego wymaga sprawa

Moja. Wiedz o tym, ?e b??dy jakie pope?niasz przeciw niemu, rani? Serce Moje;

szczególnie strze? si? samowoli, niech na najdrobniejsze rzeczy b?dzie piecz??

b?ogos?awie?stwa.

Przeprosi?em Pana Jezusa za te b??dy a sercem upokorzonym i wyniszczonym, tak?e

przeprosi?am ojca duchownego i postanowi?am raczej nie czyni? nic, ani?eli robi? wiele, a

?le. (Dz 362)

363.

?W. FAUSTYNA DZI?KUJE PANU JEZUSOWI ZA ?ASK? ODKRYCIA SWEJ

N?DZY

O dobry Jezu, dzi?kuj? Ci za t? wielka ?ask?, to jest, ?e dajesz mi pozna? czym jestem

sama z siebie – n?dz? i grzechem, niczym wi?cej; jedno tylko mog? sama z siebie, to jest

obra?a? Ciebie, o Bo?e mój, bo n?dza nic wi?cej uczyni? sama a z siebie nie mo?e, prócz

obra?ania Ciebie, o Dobroci niesko?czona. (Dz 363)

364-365.

?W. FAUSTYNYA BEZ UZGODNIENIA Z KIEROWNIKIEM DUCHOWYM

PODJEMUJE DODATKOWE UMARTWIENIA, PAN JEZUS ZA

POSLUSZE?STWO UDZIELI? ?ASKI

+ W pewnej chwili proszono mnie o modlitw? za pewna dusz?. Postanowi?am zaraz

odprawi? nowenn? do Mi?osierdzia Pa?skiego i do tej nowenny do??czy?am jedno

umartwienie, to jest przez czas Msz ?w. nosi? na obu nogach ?a?cuszek. Trzy dni ju? si?

?wiczy?am w tym umartwieniu: kiedy posz?am do spowiedzi i powiedzia?am ojcu

duchownemu, ?e na domy?lne pozwolenie podj??am takie umartwienie, my?la?am, ?e ojciec

duchowny nic nie b?dzie mia? przeciw temu, a jednak us?ysza?am rzecz przeciwn?, to jest,

?ebym bez pozwolenia nic sama nie czyni?a. O mój Jezu, i znowu samowola, ale nie

zniech?cam si? swymi upadkami, wiem o tym dobrze, ze jestem n?dz?. Ze wzgl?du na

zdrowie nie otrzyma?am pozwolenia i zdziwi? si? ojciec duchowny, jak mog?am bez jego

pozwolenia ?wiczy? si? w wi?kszych umartwieniach. Przeprosi?am za swoja samowole, a

raczej za kierowanie si? pozwoleniami domy?lnymi i prosi?am o zamian? na inne. Ojciec

duchowny zamieni? mi na umartwienie wewn?trzne, to jest takie, ?e przez czas Mszy ?w.,

mam rozwa?a? – dlaczego Jezus przyj?? chrzest. To rozmy?lanie nie by?o dla umartwieniem,

bo przecie? my?le? o Bogu to jest rozkosz, a nie umartwienie, ale by?o w tym umartwienie

woli, ze czynie nie to, co mnie si? podoba, ale to, co mi wskazano i na tym polega

umartwienie wewn?trzne. Kiedy odesz?am od konfesjona?u i zacz??am odprawia? pokut?,

us?ysza?am te s?owa: - udzieli?em ?aski tej duszy, o któr? Mnie prosi?a? dla niej, ale nie dla

umartwienia twego, jakie? sama sobie wybra?a, ale tylko dla aktu pos?usze?stwa

zupe?nego wobec zast?pcy Mojego da?em ?ask? tej duszy, z a któr? si? wstawia?a? do

Mnie i dla której ?ebra?a? mi?osierdzia. Wiedz o tym, ?e kiedy wyniszczasz w sobie t?

w?asn? wol?, wtenczas Moja króluje w tobie. – (Dz 364-5)

366.

?W. FAUSTYNA POSTANAWIA PAMI?TA? O TYM WYDARZENIU

PRZYSZ?O?CI

O Jezu mój, miej cierpliwo?? ze mn?, ju? b?d? uwa?niejsza na przysz?o??, nie na sobie

to opieram, ale na ?asce i dobroci Twojej, która jest tak wielka dla mnie n?dznej. (Dz 366)

367.

NIEWIERNO?? DUSZ WYBRANYCH BARDZO RANI SERCE PANA JEZUSA

+ W pewnej chwili da? mi Jezus pozna?, ?e kiedy Go prosz? w intencji jaka mi nieraz

polecaj?, jest zawsze gotów udzieli? Swych ?ask, tylko dusze nie zawsze chc? je przyj??. –

Serce Moje jest przepe?nione mi?osierdziem wielkim dla dusz, a szczególnie dla biednych

grzeszników. Oby mog?y zrozumie?, ?e Ja jestem dla nich Ojcem najlepszym, ze dla nich

wyp?yn??a z Serca Mojego Krew i Woda, jako z krynicy przepe?nionej mi?osierdziem,

dla nich mieszkam w tabernakulum, jako Król mi?osierdzia, pragn? obdarza? dusze

?askami, ale nie chc? ich przyj??. Przynajmniej ty przychod? do Mnie jak najcz??ciej i

bierz te ?aski, których oni przyj?? nie chc?, a tym pocieszysz serce Moje. O, jak wielka

jest oboj?tno?? dusz za tyle dobroci, z a tyle dowodów mi?o?ci. Serce Moje napawa si?

sama niewdzi?czno?ci?, zapomnieniem od dusz ?yj?cych w ?wiecie; na wszystko maja

czas, tylko nie maja czasu na to, aby przyj?? do Mnie po ?aski.

A wi?c zwracam si? do was, wy – dusze wybrane, czy i wy nie zrozumiecie mi?o?ci

Serca Mojego? – I tu zawiod?o si? serce Moje, nie znajduj? ca?kowitego oddania si?

Mojej mi?o?ci. Tyle zastrze?e?, tyle niedowierze?, tyle ostro?no?ci. Na pociech? twoj?

powiem ci, ?e s? dusze w ?wiecie ?yj?ce, które Mnie szczerze kochaj?, w ich sercach

przebywam z rozkosz?, ale jest ich niewiele; s? i w klasztorach dusze takie, które

rado?ci? nape?niaj? Serce Moje, w nich s? wyci?ni?te rysy Moje i dlatego Ojciec

Niebieski spogl?da na nich ze szczególniejszym upodobaniem, oni b?d? dziwowiskiem

Anio?ów i ludzi, liczba ich jest bardzo ma?a, one s? na obron? przed sprawiedliwo?ci?

Ojca Niebieskiego, i na wypraszanie mi?osierdzia dla ?wiata. Mi?o?? tych dusz i ofiara

podtrzymuj? istnienie ?wiata. Najbole?niej rani Moje serce niewierno?? duszy

szczególnie przeze Mnie wybranej, te niewierno?ci s? ostrzami, które przebijaj? serce

Moje. – (Dz 367)

368.

?W. FAUSTYNA W DUCHU WIDZI OJCA ?WI?TEGO

29.1.1935. W ten wtorek rano w czasie medytacji ujrza?am wewn?trznie Ojca ?w.

odprawiaj?cego Msz? ?w. Po Pater noster rozmawia? z Panem Jezusem o sprawie tej, któr?

Jezus nakaza? mi Jemu powiedzie?. Chocia? ja o tym nie mówi?am Ojcu ?w. osobi?cie, ale

sprawy te by?y za?atwione przez kogo? innego, jednak w tym momencie przez wewn?trzne

poznanie wiem, ?e Ojciec ?w. zastanawia si? nad t? spraw?, która w krótkim czasie stanie si?

wed?ug ?ycze? Jezusa. (Dz 368)

369.

PAN JEZUS ZAPEWNIA ?W. FAUSTYN?, JAK WIELKA JEST WARTO??

GODZINNEJ MEDYTACJI O JEGO BOLESNEJ M?CE

Kiedy przed rekolekcjami o?miodniowymi uda?am si? do swego kierownika duszy i

prosi?am go o pewne umartwienie na czas rekolekcji, jednak nie otrzyma?am pozwolenia na

wszystko, o co prosi?am, ale tylko na niektóre. Otrzyma?am pozwolenie na jedna godzin?

rozmy?lania M?ki Jezusa i na pewne upokorzenie. Jednak by?am troch? niezadowolona, ?e

nie otrzyma?am pozwolenia na wszystko o co prosi?am. Kiedy wróci?am do domu, wesz?am

na chwil? do kaplicy, wtem us?ysza?am g?os w duszy: Jednak godzina rozwa?ania Mojej

bolesnej M?ki, wi?ksz? zas?ug? ma, ani?eli ca?y rok biczowania si? a? di krwi;

rozwa?anie Moich bolesnych Ran jest dla ciebie z wielkim po?ytkiem, a Mnie sprawia

wielka rado??. Dziwi Mnie to, ?e jeszcze niezupe?nie ?e? si? wyrzek?a woli w?asnej, ale

ciesz? si? niezmiernie, ?e dokona si? ta zmiana w rekolekcjach. (Dz 369)

370.

?W. FAUSTYNA WIDZI PROMIENIE WYCHODZ?CE Z MONSTRANCJI

W tym samym dniu kiedy by?am w ko?ciele, czekaj?c na spowied?, ujrza?am te same

promienie wychodz?ce z monstrancji i rozchodzi?y si? po ca?ym ko?ciele. Trwa?o to przez

czas ca?ego nabo?e?stwa. Po b?ogos?awie?stwie na obie strony i z powrotem do monstrancji.

Widok ich jasny i prze?roczysty jak kryszta?. Prosi?am Jezusa, aby raczy? zapali? ogie?

Swojej mi?o?ci we wszystkich dyszach ozi?b?ych. Pod tymi promieniami rozgrzeje si? serce,

chocia?by by?o zimne jak bry?a lodu, chocia?by by?o twarde jak ska?a, skruszy si? na proch.

(Dz 370)

371.

NA POCZ?TKU REKOLEKCJI ?W. FAUSTYNA PROSI O OGIE? CZYSTEJ

MI?O?CI

+ J.M.J. Wilno 4/II.1935

Rekolekcje o?miodniowe

Jezu, Królu Mi?osierdzia, i znowu jest chwila w której pozostaje sam na sam z Tob?,

przeto Ci? b?agam przez wszystk? mi?o?? Twoja, któr? pa?a Boskie serce Twoje, zniszcz we

mnie zupe?nie mi?o?? w?asn?, a natomiast zapal moje serce ogniem Twojej najczystszej

mi?o?ci. (Dz 371)

372.

PAN JEZUS PRZYGOTOWUJE ?W. FAUSTYN? TO ODDANIA JEJ WOLI - WOLI

PA?SKIEJ

Wieczorem, po sko?czonej nauce, us?ysza?am te s?owa: - Ja jestem z tob?. W tych

rekolekcjach utwierdz? ci? w spokoju i m?stwie, by nie usta?y si?y twoje do spe?nienia

zamiarów Moich. Dlatego w tych rekolekcjach absolutnie przekre?lisz wol? w?asn?, a

natomiast spe?ni si? w tobie wszystka wola Moja. Wiedz o tym, ?e to wiele kosztowa? ci?

b?dzie, dlatego napisz na czystej kartce te s?owa: Od dzi? we mnie nie istnieje wola

w?asna, i przekre?l j?; a na drugiej stronie napisz te s?owa: Od dzi? pe?ni? wol? Bo??

wsz?dzie, zawsze, we wszystkim, nie przera?aj si? niczym, mi?o?? ci da moc i u?atwi

wykonanie. (372)

273.

?W. FAUSTYNA MI?UJE WSZYSTKICH LUDZI, PONIEWA? S? OBRAZEM

BOGA

W medytacji fundamentalnej o celu, czyli o wyborze mi?o?ci, dusza musi kocha?, ma

potrzeb? kochania; dusza musi przelewa? sw? mi?o??, ale nie w b?oto, a nie pró?ni? ale w

Boga. Jak si? ciesz?, kiedy si? zastanawiam nad tym, bo czuj? wyra?nie, ?e On Sam jest w

sercu moim. Sam Jeden Jezus, a stworzenia kocham o tyle, o ile mi pomagaj? do zjednoczenia

si? z Bogiem, wszystkich ludzi kocham dlatego, bo widz? w nich obraz Bo?y. (Dz 273)

374.

?W. FAUSTYNA PRZEKRE?LA SWOJ? WOL?

+ J.M/.J. Wilno 4.II.1935.

Od dzi? nie istnieje we mnie wola w?asna.

W chwili kiedy ukl?k?am, aby przekre?li? wole w?asn?, jako mi Pan kaza?, us?ysza?am

g?os w duszy taki: od dzi? nie l?kaj si? s?dów Bo?ych, albowiem s?dzona nie b?dziesz.

J.M.J. Wilno 4/II 1935.

Od dzi?, pe?ni? Wol? Bo??, wsz?dzie, zawsze, we wszystkim. (Dz 374)

375.

?W. FAUSTYNA PODAJE SWOJE POSTANOWIENIA

+J.M.J. Wilno 8/II 1935.

Wewn?trzna praca szczegó?owa, czyli rachunek sumienia. O zaparciu siebie, woli

w?asnej.

I. Zaparcie rozumu, to jest przez poddanie go pod rozum tych, którzy mi na

ziemi miejsce Boga zast?puj?.

II. Zaparcie woli, to jest pe?ni? wole Bo??, która mi si? objawia w woli tych,

którzy mi miejsce Boga zast?puj? i która zawarta jest w regu?ach naszego

zakonu.

III. Zaparcie sadu, to jest wszelki rozkaz dany mi przez tych, którzy mi miejsce

Boga zast?puj?, przyjmowa? natychmiast, bez zastanawiania si?,

rozbierania, rozumowania.

IV. Zaparcie j?zyka. Nie dam mu najmniejszej wolno?ci, w jednym wypadku

dam mu zupe?n? – to jest w g?oszeniu chwa?y Bo?ej. Ile razy przyjmuj?

Komunie ?w. tyle razy prosz?, aby Jezus raczy? umocni? i oczy?ci? j?zyk

mój, abym nim nie rani?a bli?nich. To te? regu??, która mi mówi o

milczeniu, mam w najwi?kszym szacunku. (Dz 375)

376.

?W. FAUSTYNA PROSI PANA JEZUSA O POMOC W WYPE?NIANIU

POSTANOWIE?

Jezu mój, ufam, ze ?aska Twoja dopomo?e mi do wykonania tych postanowie?.

Chocia? powy?sze punkty zawarte s? w ?lubie pos?usze?stwa, to jednak pragn? w

szczególniejszy sposób si? w tym ?wiczy?, poniewa? jest to tre?? ?ycia zakonnego.

Mi?osierny Jezu, prosz? Ci? gor?co, daj ?wiat?o rozumowi mojemu, abym mog?a lepiej

pozna? Ciebie, Który jeste? Bogiem Niesko?czonym, i abym mog?a lepiej pozna? siebie,

która jestem nico?ci? sama. (Dz 376)

377.

?W. FAUSTYNA WYLICZA KORZY?CI P?YN?CE ZE SPOWIEDZI

O spowiedzi ?w. Ze spowiedzi ?wi?tej powinni?my odnosi? dwie korzy?ci:

1. do spowiedzi przychodzimy po uleczenie;

2. po wychowanie – dusza nasza potrzebuje ci?g?ego wychowania, jak ma?e dziecko.

O Jezu mój, rozumiem g??boko te s?owa i wiem, z do?wiadczenia, ?e dusza o

w?asnych si?ach daleko nie zajdzie, wiele si? natrudzi, nic dla chwa?y Bo?ej nie zrobi, b??dzi

ustawicznie, poniewa? umy?l nasz jest ciemny i nie umie rozezna? w?asnej sprawy. Na dwie

rzeczy b?d? zwraca? uwag? szczególn?: pierwsze – wybiera? b?d? do spowiedzi to, co mnie

najwi?cej upokarza, chocia?by to by? drobiazg, ale mnie to kosztuje i dlatego mowie; drugie –

?wiczy? si? b?d? w skrusze, nie tylko przy spowiedzi, ale przy ka?dym rachunku sumienia

wzbudzi? w sobie ?al doskona?y, a szczególnie, kiedy si? po?o?? na spoczynek. Jeszcze jedno

s?owo: dusza, która szczerze pragnie post?powa? w doskona?o?ci, powinna si? ?ci?le trzyma?

rad udzielanych przez kierownika duszy. Tyle ?wi?to?ci – ile zale?no?ci. (Dz 377)

378.

?W. FAUSTYNA WIE, ?E DZIE?O JEJ POWIERZONE STANIE SI? W

PRZYSZ?O?CI NOWYM BLASKIEM KO?CIO?A

W pewnej chwili, kiedy rozmawia?am z kierownikiem mojej duszy, ujrza?am

wewn?trznie, szybciej ni? lotem b?yskawicy, dusz? jego w wielkim cierpieniu, w takiej m?ce,

?e niewiele dusz Bóg dotyka tym ogniem. Cierpienie to wyp?ywa z tego dzie?a. B?dzie

chwila, w której dzie?o to, które tak Bóg zaleca – jakoby w zupe?nym zniszczeniu i wtem

nast?pi dzia?anie Bo?e z wielk? si??, która da? ?wiadectwo prawdziwo?ci. Ono b?dzie nowym

blaskiem dla Ko?cio?a, chocia? od dawna w nim spoczywaj?cym. ?e Bóg jest niesko?czenie

mi?osierny, nikt temu zaprzeczy? nie mo?e, pragnie On, ?eby wiedzieli wszyscy o tym, nim

przyjdzie powtórnie jako S?dzia; chce, aby wpierw dusze pozna?y Go, jako Króla

Mi?osierdzia. Kiedy ten triumf nadejdzie, to my ju? b?dziemy w nowym ?yciu, w którym nie

ma cierpie?, ale wpierw dusza Twoja b?dzie nasycona gorycz? na widok zniszczenia twoich

usi?owa?. Jednak zniszczenie to jest tylko pozorne, poniewa? bóg, co raz postanowi?, nie

zmienia, ale chocia? zniszczenie b?dzie pozorne, jednak cierpienie b?dzie rzeczywiste. Kiedy

to nast?pi – nie wiem; jak d?ugo trwa? b?dzie – nie wiem. – Ale przyobieca? Bóg wielka ?ask?

szczególnie Tobie i wszystkim, którzy g?osi? b?d? o wielkim mi?osierdziu Moim. Ja Sam

broni? ich b?d? w godzin? ?mierci, jak Swej chwa?y i chocia?by grzechy dusz czarne

by?y jak noc, kiedy grzesznik zwraca si? do Mi?osierdzia Mojego, oddaje Mi najwi?ksz?

chwa?? i jest zaszczytem M?ki Mojej. Kiedy dusza wys?awia Moj? dobro?, wtenczas

szatan dr?y przed ni? i ucieka na samo dno piek?a. (Dz 378)

379.

PAN JEZUS OBIECUJE DUSZOM MI?OSIERNYM ?ASK? W GODZINIE

?MIERCI

W jednej adoracji przyrzek? mi Jezus, ?e: - duszom, które ucieka? si? b?d? do

Mojego Mi?osierdzia i duszom, które wys?awia? i g?osi? b?d? innym o Moim wielkim

Mi?osierdziu, w godzin? ?mierci post?pi? z nimi wed?ug niesko?czonego Mi?osierdzia

Mojego.

Boleje Serce Moje – mówi Jezus – nad tym, ?e nawet dusze wybrane nie

rozumiej?, jak wielkim jest Moje Mi?osierdzie, obcowanie ich jest w pewien sposób

niedowierzaniem. O, jak to bardzo rani Serce Moje. Wspomnijcie na M?k? Moj? i je?eli

nie wierzycie s?owom Moim, wierzcie przynajmniej Ranom Moim. (Dz 379)

380.

?W. FAUSTYNA WSZYSTKO CZYNI WESPÓ? Z PANEM JEZUSEM

?adnego ruchu, ?adnego gestu nie czyni? wed?ug w?asnego upodobania, bo jestem

zwi?zana ?ask?: stale uwa?am na to, co jest milsze Jezusowi. (Dz 380)

381.

PAN JEZUS USTAMI KAP?ANA WYJA?NIA ?W. FAUSTYNIE SENS

POS?USZE?STWA

Kiedy w jednej medytacji o pos?usze?stwie us?ysza?am te s?owa: - W tej medytacji

mówi kap?an wyj?tkowo dla ciebie, wiedz o tym, ?e Ja zapo?yczam ust jego. – Stara?am

si? ws?uchiwa? z najwi?ksz? uwaga i wszystko stosowa?am do serca swego, jak w ka?dej

medytacji,. Kiedy kap?an mówi? te s?owa, ze dusza pos?uszna nape?nia si? moc? Bo?? – tak,

kiedy jeste? pos?uszna, odbieram ci s?abo?? twoja, a natomiast daje ci moc Moj?. Dziwi

Mnie to bardzo, ze dusze nie chc? uczyni? tej zamiany ze Mn?. Rzek?am do Pana: - Jezu,

Ty o?wie? dusz? moj?, bo inaczej to i ja niewiele z tych s?ów zrozumiem. (Dz 381)

382.

?W. FAUSTYNA WYZNAJE, ?E ?YJE DLA ZBAWIENIA DUSZ

Wiem, ze nie ?yje dla siebie, ale dla wielkiej liczby dusz. Wiem, ?e ?aski udzielone dla

mnie, nie SA tylko dla mnie – ale dla dusz. O Jezu, otch?a? Twojego mi?osierdzia przela?a si?

w dusze moj?, która jest otch?ani? n?dzy samej. Dzi?kuje Ci, Jezu, za ?aski i cz?stki krzy?a,

które mi dajesz na ka?dy moment ?ycia. (Dz 382)

383.

PAN JEZUS KARCI SROGIM SPOJRZENIEM TRZY SIOSTRY

W pocz?tkach rekolekcji ujrza?am Pana Jezusa przybitego do krzy?a na suficie w

kaplicy, Który z wielka mi?o?ci? patrzy? na Siostry, ale nie na wszystkie. Trzy Siostry s?, na

które Jezus patrzy? okiem surowym. Nie wiem, nie wiem, dla jakich przyczyn, wiem tylko to,

co to za straszna rzecz spotka? si? z takim spojrzeniem, które jest spojrzeniem surowego

S?dziego. Nie tyczy?o si? to spojrzenie mnie, a jednak struchla?am z przera?enia, pisz?c to,

dr?? ca?a. Nie o?mieli?am si? przemówi? do Jezusa ani jednego s?owa, si?y mnie opad?y

fizyczne i my?la?am, ?e nie przetrwam czasu nauki. Na drugi dzie? znowu? ujrza?am tak

samo, jako pierwszy raz i o?mieli?am si? powiedzie? te s?owa: Jezusa, jak wielkie jest

mi?osierdzie Twoje. Na trzeci dzie? powtórzy?o si? znowu? to samo spojrzenie na wszystkie

Siostry z wielka ?askawo?ci?, z wyj?tkiem tych trzech. Tu zdoby?am si? na odwag?, która

wyp?yn??a z pobudki mi?o?ci bli?niego i rzek?am do Pana: Ty, Który jeste? mi?osierdziem

samym, jako? mi Sam powiedzia?, przeto Ci? b?agam, przez moc mi?osierdzia Twojego,

zwró? Swe ?askawe spojrzenie i na te trzy Siostry, a je?eli si? to nie zgadza z m?dro?ci?

Twoj?, to prosz? Ci? o zamian?, niech Twoje ?agodne spojrzenie w dusz? moja b?dzie dla

nich, a surowe spojrzenie Twoje w ich dusze, niech b?dzie dla mnie. Wtem rzek? do mnie

Jezus te s?owa: córko Moja, dla twej szczerej i wspania?omy?lnej mi?o?ci udzielam im

?ask wiele, chocia? Mnie o to nie prosz?, ale dla obietnicy danej tobie. – I w tej chwili

mi?osiernym spojrzeniem obj?? i te trzy Siostry. Rado?ci? wielka zabi?o mi serce na widok

dobroci Bo?ej. (Dz 283)

284.

?W. FAUSTYNA BOLEJE NAD NIEWDZI?CZNO?CI? DUSZ

Kiedy sta?am na adoracji od godziny 0-10, tak?e jeszcze zosta?y cztery Siostry. Kiedy

si? zbli?a?am do o?tarza i zacz??am rozwa?a? M?k? Pana Jezusa, w tej chwili ból straszny

zala? mi dusz?, z powodu niewdzi?czno?ci tak wielkie liczby dusz, które w ?wiecie ?yj?, ale

szczególnie bola?a mnie niewdzi?czno?? dusz szczególnie przez Boga wybrany. – Nie ma

wyobra?enia, ani porównania. Na widok tej niewdzi?czno?ci najczarniejszej, czu?am jakoby

mi si? rozdar?o serce moje, opad?y mi zupe?nie si?y fizyczne i upadlam na twarz, nie taj?c

g?o?nego p?aczu. Ile razy wspomnia?am na wielkie mi?osierdzie Bo?e i na niewdzi?czno??

dusz, tyle razy ból przebija? serce moje i zrozumia?am, jak to rani Najs?odsze Serce Jezusa. Z

gor?cym sercem odnowi?am akt mój ofiarowania si? za grzeszników. (Dz 384)

385.

?W. FAUSTYNA W KA?DEJ MSZY Z WDZI?CZNO?CI? PRZYJMUJE KOMUNI?

?W.

Z rado?ci? i ochot? przy?o?y?am usta do goryczy kielicha, który bior? ze Msz ?w.

codziennie. Cz?stk?, któr? mi przeznaczy? Jezus na ka?dy czas i tej nie oddam nikomu.

Pociesza? b?d? nieustannie Najs?odsze Serce Eucharystyczne, gra? b?d? pie?ni wdzi?czne na

strunach serca swego, cierpienie jest najwdzi?czniejszym tonem. Pilnie wyczuwa? b?d?, czym

dzi? Serce Twoje rozradowa? mog?. (Dz 385)

385a.

W CHWILACH TRUDNYCH ?W. FAUSTYNA UNOSI WYSOKO SWE SERCE

Dni w ?yciu nie s? jednostajne; kiedy czarne chmury zas?oni? mi s?once, stara? si?

b?d? jak orze? przedziera? przez fale i da? pozna? innym, ?e nie ga?nie s?once. (Dz 385)

386.

?W. FAUSTYNA OSI?GN??A HEROICZNY STOPIE? NADZIEI

Czuj?, ?e mi Bóg pozwoli uchyli? zas?ony, aby nie w?tpi?a ziemia o Jego dobroci. Bóg

nie podlega za?mieniu, ani zmianie, jest na wieki Jeden i Ten Sam, którego woli nic si?

sprzeciwi? nie mo?e. Czuj? w sobie si?? wi?ksz? ni? ludzk?, czuje odwag? i si?? przez ?ask?,

która we mnie mieszka. Rozumiem dusze, które cierpi? przeciw nadziei, poniewa?

do?wiadczy?am na sobie tego ognia. Jednak Bóg, nie da ponad si?y. Cz?sto ?y?am nadzieja

przeciw nadziei i posun??am swoja nadziej?, do zupe?nego zaufania Bogu. Niech si? stanie ze

mn? to, co postanowi? od wieków. (Dz 386)

Ogólna zasada.

387.

ZAKONNICA NIE POWINNA SZUKA? ULGI W CIERPIENIU

Bardzo brzydko by by?o, gdyby Siostra zakonna szuka?a ulgi w cierpieniu.(Dz 387)

388.

?ASKA ODMIENIA DUSZE

Co z najwi?kszego zbrodniarza zrobi?a ?aska i rozmy?lanie. Ten, który umiera ma

wiele mi?o?ci. – Pami?taj na mnie, gdy b?dziesz w raju. Skrucha serdeczna natychmiast dusze

przemienia. cie duchowe nale?y prowadzi? na serio i szczerze.

389-390.

PAN JEZUS OCZEKUJE WZAJEMNO?CI

Mi?o?? musi by? wzajemna. Je?eli Pan Jezus za mnie wykosztowa? ca?? gorycz, to ja,

oblubienica Jego, na dowód swojej mi?o?ci ku Niemu, przyjm? wszystkie gorycze. Kto umie

przebacza?, ten gotuje sobie wiele ?ask od Boga. Ile razy spojrz? na krzy?, tyle razy szczerze

przebacz?. (Dz 389-390)

391.

??CZNO?? DUCHOWA POMI?DZY LUD?MI JEST ?ASK?

??czno?? z duszami otrzyma?y?my na Chrzcie ?w. ?mier? zacie?nia mi?o??.

Powinnam by? zawsze pomoc? dla innych. Je?eli b?d? dobr? zakonnic?, to b?d? po?yteczn?

nie tylko Zakonowi, ale i ca?ej Ojczy?nie. (Dz 391)

392.

PRAWDZIWA MI?O?? JEST DAREM

Pan Bóg daje ?aski dwoma sposobami: przez natchnienia i o?wiecenia. Je?eli prosimy

o ?ask?, Bóg ja da, ale chciejmy ja przyj??, ale, aby ja przyj?? trzeba zaparcia. Mi?o?? nie

polega na s?owach, ani na uczuciach, ale na czynie. Jest to akt woli, jest to dar, czyli

darowanie; rozum, wole, serce – te trzy w?adze musimy ?wiczy? w czasie modlitwy.

Zmartwychwstan? w Jezusie, ale musz? wpierw w Nim ?y?. Je?eli nie roz??cz? si? z krzy?em,

wtenczas oka?? si? we mnie Ewangelia. Wszystkie moje niedostatki uzupe?nia Jezus we mnie.

Jego ?aska, która dzia?a nieustannie. Trójca ?wi?ta udziela mi swego ?ycia w obfito?ci, przez

dar Ducha ?wi?tego. Trzy Boskie Osoby we mnie mieszkaj?. Bóg je?eli kocha, to ca?ym

Sob?, ca?? moc? swej Istoty. Je?eli mnie tak Bóg ukocha?, có? ja na to – ja oblubienica Jego?

(Dz 392)

393.

PAN JEZUS DOMAGA SI? OD ?W. FAUSTYNY APOSTOLSTWA

W czasie jednej nauki rzek? do mnie Jezus: w gronku wybranym jeste? s?odk?

jagod?; pragn?, aby sok, który kr??y w tobie, udzieli? si? innym duszom. (Dz 393)

394.

?LUBY Z?O?ONE PRZEZ SIOSTRY PRZEWA?Y?Y CI??AR MIECZA

SPRAWIEDLIWO?CI BO?EJ

W czasie renowacji ujrza?am Pana Jezusa po stronie Episto?y, w szacie bia?e,

przepasanego pasem, a w r?ku trzyma? straszny miecz. Trwa?o to do chwili, kiedy Siostry

zacz??y odmawia? ?luby. Wtem ujrza?am jasno?? niepoj?t?, przed ona jasno?ci? ujrza?am

szal?z bia?ego ob?oku w kszta?cie wagi. Wtem zbli?y? si? Jezus i po?o?y? miecz na jednej

szali, a ta ca?ym ci??arem opad?a na ziemie, o ma?o nie dotkn??a jej zupe?nie. Wtem Siostry

sko?czy?y odnowienie ?lubów. Wtem ujrza?am Anio?ów, którzy wzi?li od ka?dej Siostry co?

w z?ote naczynie, jakoby by?o to naczynie w kszta?cie kadzielnicy. Kiedy zebrali to od

wszystkich Sióstr i postawili naczynie na drugiej szali, która natychmiast przewa?y?a

pierwsz?, na której po?o?ony by? miecz. W tej chwili wyszed? p?omie? z onej kadzielnicy, a?

do jasno?ci. Wtem us?ysza?am g?os z onej jasno?ci: Schowajcie miecz na miejsce swoje,

ofiara wi?ksz? jest. W tej chwili Jezus udzieli? nam b?ogos?awie?stwa i znik?o wszystkom

com widzia?a. Siostry ju? zacz??y przyjmowa? Komuni? ?w. kiedy przyj??am Komunie ?w.

zala?a dusze moj? rado?? tak wielka, której i opisa? nie umiem. (Dz 394)

395.

WYJAZD ?W. FAUSTYNY DO UMIERAJ?CEJ MATKI.

Kiedy si? dowiedzia?am, ?e matka jest ci??ko chora i ju? bliska ?mierci i prosi, ?ebym

przyjecha?a, bo pragnie si? jeszcze raz przed ?mierci? ze mn? zobaczy?. W tej chwili obudzi?y

mi si? wszystkie uczucia serca. Jako szczerze kochaj?ce dziecko swoja matk?, pragn??am

gor?co spe?ni? jej ?yczenie, ale pozostawi?am Bogu swobod? i zda?am si? w zupe?no?ci na

wol? Jego, nie zwa?aj?c na ból serca, sz?am za wola Bo??. W dzie? imienin 15 lutego rano,

Matka Prze?o?ona da?a mi drugi list od rodziny i udzieli?a mi pozwolenia na wyjazd do domu

rodzinnego, aby spe?ni? ?yczenie i pro?b? umieraj?cej matki. Zaraz zacz??am si?

przygotowywa? do podró?y i wieczorem ju? wyjecha?am z Wilna. Noc ca?? ofiarowa?am za

ci??ko chor? matk?, by jej Bóg udzieli? ?aski, by cierpienia, w których pozostaje, nie str?ci?y

nic ze swej zas?ugi. (Dz 395)

396.

?W. FAUSTYNA MODLI?A SI? ZA PEWN? NAUCZYCIELK?

Towarzystwo w podró?y mia?am bardzo mi?e, bo w tym przedziale jecha?o par? pa?

sodalisek; wyczu?am, ?e jedna z nich ma wielkie cierpienie i toczy si? w jej duszy walka

zaci?ta. Zacz??am si? w duchu modli? za t? dusz?. O godzinie jedenastej panie te posz?y do

innego przedzia?u na pogaw?dk?, a tymczasem pozosta?y?my w wagonie tylko we dwie.

Czu?am, ?e moja modlitwa sprawia w tej duszy jeszcze wi?ksza walk?. Nie pociesza?am jej,

ale si? jeszcze gor?cej modli?am. Nareszcie zwraca si? do mnie ta dusza i prosi mnie, ?ebym

jej odpowiedzia?a, czy ona jest zobowi?zana spe?ni? pewn? obietnic? uczynion? Bogu. W tej

chwili pozna?am wewn?trznie, jaka to jest owa obietnica i odpowiedzia?am je, ?e absolutnie

jest pani obowi?zana spe?ni? to przyrzeczenie, bo inaczej b?dzie pani nieszcz??liwa przez cale

swoje ?ycie. My?l ta nie da pani spokoju. Zdziwiona t? odpowiedzi? ods?oni?a przede mn?

ca?? swoja dusz?.

By?a to pewna nauczycielka, która, kiedy mia?a przyst?pi? do sk?adania egzaminów,

z?o?y?a Bogu obietnic?, ?e je?eli dobrze zda, to si? po?wieci Bogu na s?u?b?, czyli wst?pi do

klasztoru. Jednak, kiedy z?o?y?a egzaminy bardzo dobrze – teraz posz?am w wir ?wiata i nie

chc? wst?pi? do zakonu, a sumienie nie daje mi spokoju i pomimo rozrywek czuje si? zawsze

niezadowolona.

Po d?u?szej rozmowie osoba ta zosta?a ca?kiem zmieniona i powiedzia?a, ?e zaraz

b?dzie si? stara? o przyj?cie do zakonu. Prosi?a mnie o modlitw?, czu?am, ?e je Bóg ?aski nie

posk?pi. (Dz 396)

397.

?W. FAUSTYNA PO PRZYBYCIU DO DOMU, MODLI SI? Z CA?? RODZIN?

Rano przyjecha?am do Warszawy, a wieczorem o godz. 8-ej ju? by?am w domu. Co za

rado?? by?a dla rodziców i ca?ej rodziny, trudno o tym pisa?. Matce si? troch? polepszy?o

zdrowie, jednak lekarz nie robi? nadziei zupe?nego wyzdrowienia. Po przywitaniu zaraz

upadli?my wszyscy na kolana, by z?o?y? Bogu dzi?kczynienie za ?ask?, ze mogli?my si?

jeszcze raz w ?yciu wszyscy zobaczy?. ((Dz 397)

398.

?W. FAUSTYNA PODZIWIA MODLITW? OJCA I POBO?NO?? RODZICÓW

Kiedy widzia?am, jak ojciec si? modli, zawstydzi?am si? tak bardzo, ze ja po tylu

latach w zakonie nie umia?abym si? tak szczerze i gor?co modli?, to te? nieustannie sk?ada?am

Bogu dzi?ki za takich rodziców. (Dz 398)

399.

?W. FAUSTYNA DZIELI SI? ODCZUCIAMI PO PRZYBYCIU DO DOMU PO 10

LATACH

O, jak si? wszystko zmieni?o przez te 10 lat, jak nie do poznania: ogród by? taki ma?y,

a teraz nie do poznania, bracia i siostry byli jeszcze mali, a teraz nie mog? ich pozna?,

wszyscy doro?li i zdziwi?am si?, ?e nie zasta?am ich takich, jak ?e?my si? rozstali. Sta?

codziennie towarzyszy? mi do ko?cio?a. Czu?am, ?e ta duszyczka jest bardzo mila Bogu. (Dz

399)

400.

?W. FAUSTYNA DZI?KUJE PANU JEZUSOWI ZA ?ASKI, KTÓRE JEJ

UDZIELI? W KO?CIELE PARAFIALNYM, GDY BY?A DZIECKIEM

W ostatnim dniu, kiedy ju? nikogo nie by?o w ko?ciele, posz?am z nim przed

Naj?wi?tszy Sakrament i wspólnie zmówili?my Te Deum. Po chwili milczenia ofiarowa?am t?

duszyczk? Najs?odszemu Sercu Jezusa. Jak bardzo si? mog?am modli? w tym ko?ció?ku.

Przypomnia?am sobie wszystkie ?aski, które w tym miejscu otrzyma?am, a których wówczas

nie rozumia?am i tak cz?sto nadu?ywa?am i dziwi?am si? sama sobie, jak mog?am by? tak

za?lepiona. Kiedy tak rozwa?a?am i ubolewa?am nad swoja ?lepota, nagle ujrza?am Pana

Jezusa ja?niej?cego pi?kno?ci? niewymown? i rzek? do mnie ?askawie: - Wybranko moja,

udziel? ci jeszcze wi?kszych ?ask, aby? by?a ?wiadkiem przez ca?? wieczno??

niesko?czonego mi?osierdzia Mojego. (Dz 400)

401.

CODZIENNIE DO DOMU KOWALSKICH PRZYCHODZILI GO?CIE, BY

ZOBACZY? SI? I POZROZMAWIA? ZE ?W. FAUSTYN?; ?W. FAUSTYNA

B?OGOS?AWI DZIECI

Dni te przechodzi?y mi w domu w?ród wielkiego towarzystwa, bo ka?dy chcia? si? ze

mn? zobaczy? i par? s?ów porozmawia?. Cz?sto naliczy?am do 25 osób. Zaciekawieni byli

moim opowiadaniem i o ?ywotach ?wi?tych. Wyobra?a?am sobie, ze dom nasz, jest domem

prawdziwie Bo?ym, bo co wieczora si? tylko mówi o Bogu. Kiedy zm?czona opowiadaniem i

st?skniona za samotno?ci? i cisz? wysun??am si? wieczorem do ogrodu, ?ebym mog?a sam na

sam porozmawia? z Bogiem, jednak i to mi si? nie uda?o, zaraz przyszli bracia i siostry i

zabrali mnie do mieszkania i znowu? trzeba mówi, a tu tyle oczu utkwionych we mnie, ale

zdoby?am si? na jeden sposób wytchnienia, prosi?am braci, ?eby mi za?piewali, poniewa?

mieli ?liczne glosy, a przy tym jeszcze jeden gra? na skrzypcach, a drugi na mandolinie, wiec

w tym czasie mog?am si? odda? modlitwie wewn?trznej, nie unikaj?c ich towarzystwa. Wiele

mnie jeszcze kosztowa?o to, ?e musia?am ca?owa? dzieci, znajome przychodzi?y z dzie?mi i

prosi?y, ?ebym je bra?a chocia? na jedna chwil? na r?k? i poca?owa?a. Mieli to za wielk? ?ask?,

a dla mnie by?a sposobno?? do ?wiczenia si? w cnocie, bo niejedno by?o dosy? brudne, ale

?eby si? prze?ama? i nie okaza? wstr?tu, to takie brudne dziecko poca?owa?am dwa razy.

Jedna znajoma przynios?a swoje dziecko chore na oczy, które mia?o zasz?e rop? i mówi:

Siostro, we? je na chwil? na r?ce. Natura czu?a wstr?t, ale nie zwa?aj?c na nic, wzi??am na

r?ce i dwa razy uca?owa?am w samo zaropienie ok. dzieci?cia i prosi?am Boga o polepszenie.

Mia?am wiele sposobno?ci do ?wiczenia si? w cnocie. S?ucha?am wszystkich

wypowiadaj?cych swoje ?ale i zauwa?y?am, ?e nie ma serca radosnego, bo nie ma serca

szczerze kochaj?cego Boga i wcale si? nie dziwi?am im. Zmartwi?o mnie niezmiernie, ze nie

mog?am si? widzie? z dwoma siostrami. Wyczuwa?am wewn?trznie, w jak wielkim

niebezpiecze?stwie s? ich dusze. Ból ?cisn?? me serce na sama my?l o nich. Kiedy raz czu?am

si? bardzo blisko Boga, prosi?am gor?co Pana o lask? dla nich i odpowiedzia? mi Pan:

udzielam im nie tylko ?ask potrzebnych, ale i ?ask szczególnych. Zrozumia?am, ze Pan

powo?a ich do bli?szej ??czno?ci ze Sob?. Ciesz? si? niezmiernie, ze tak wielka mi?o?? panuje

w rodzinie naszej. (Dz 401)

402.

?W. FAUSTYNA OPISUJE PO?EGNANIE Z RODZICAMI

Kiedy si? ?egna?am z rodzicami i poprosi?am ich o b?ogos?awie?stwo, uczulam moc

laski Bo?ej, która sp?yn??a na moja dusz?. Ojciec, matka i matka chrzestna w?ród ?ez

b?ogos?awili mi i ?yczyli jak najwi?kszej wierno?ci lasce Bo?ej i prosili, ?ebym nigdy nie

zapomnia?a, jak wiele mi Bóg ?ask udzieli?, powo?uj?c mnie do ?ycia zakonnego. Prosili o

modlitw?. Pomimo, ?e wszyscy p?akali, ja ani jednej ?ezki nie uroni?am, stara?am si? by?

m??n? i pociesza?am ich wszystkich, jak mog?am, przypominaj?c im niebo, ze tam ju? nie

b?dzie roz??ki. Stasio odprowadzi? mnie do auta, mówi?am mu, jak bardzo Bóg kocha dusze

czyste, upewni?am go, ?e Bóg jest z niego zadowolony. Kiedy mu mówi?am o dobroci Bo?ej,

i jak o nas my?li, rozp?aka? si? jak ma?e dziecko i nie dziwi?am si? jemu, bo jest to duszyczka

czysta, wi?c ?atwo poznaje Boga.

403.

?W. FAUSTYNA DZI?KUJE PANU BOGU ZA ?ASKI UDZIELONE JEJ

RODZINIE

Kiedy usiad?am do auta, da?am folg? sercu i rozp?aka?am si? równie? jak dziecko z

rado?ci, ?e Bóg udziela tyle ?ask rodzinie naszej i pogr??y?am si? w modlitwie dzi?kczynnej.

(Dz 403)

404.

PAN JEZUS POCHWALI? ?W. FAUSTYN?, ?E SWOIM S?OWEM ZACH?CI?A

RODZIN? DO MI?O?CI BO?EJ

Wieczorem by?am ju? w Warszawie. Najpierw przywita?am Pana domu, a potem

wita?am si? z ca?ym Zgromadzeniem. Kiedy przed pój?ciem na spoczynek wst?pi?am do Pana

na dobranoc i przeprasza?am Pana, ?e tak ma?o z Nim rozmawia?am podczas pobytu w domu,

wtem us?ysza?am g?os w duszy: - jestem bardzo zadowolony z tego, ?e nie mówi?a? z e

Mn?, ale da?a? pozna? duszom dobro? Moj? i pobudza?a? ich do mi?o?ci Mojej. ((Dz 404)

405.

?W. FAUSTYNA OPISUJE ROZMOW? Z MATK? GENERALN?

Matka Prze?o?ona powiedzia?a mi, ?e jutro pojedziemy do Józefinka obie i Siostra

b?dzie mia?a mo?no?? porozmawia? z Matk? Generaln?. Ucieszy?am si? tym niezmiernie.

Matka Generalna zawsze ta sama, pe?na dobroci, spokoju i Ducha Bo?ego; d?ugo

rozmawia?am z ni?. (Dz 405)

406.

?W. FAUSTYNA WIDZI MA?EGO PANA JEZUSA

By?y?my na nabo?e?stwie popo?udniowym. By?a ?piewana litania do Najs?odszego

Serca Jezusa. Pan Jezus by? wystawiony w monstrancji, po chwili ujrza?am ma?ego Pana

Jezusa, który wyszed? z Hostii i Sam spocz?? na r?kach moich. Trwa?o to krótka chwil?;

rado?? niezmierna zalewa?a dusze moj?. Tak samo wygl?da?o Dzieci? Jezus, jak w tej chwili,

kiedy wesz?y?my do kapliczki z Matka Prze?o?on?, a dawniejsz? Mistrzyni? moj? – Matka

Józef?. (Dz 406)

407.

?W. FAUSTYNA POWRACA DO WILNA

Na drugi dzie? by?am ju? w kochanym Wilnie. O, jak si? czu?am szcz??liwa, ?e ju?

wróci?am do naszego klasztoru. Zdawa?o mi si?, jakobym drugi raz wst?pi?a, nie mog?am si?

nacieszy? cisz? i milczeniem, co tak ?atwo dusza si? pogr??a w Bogu, wszyscy jej do tego

dopomagaj?, a nikt nie przeszkadza. (Dz 407)

408.

WIELKI POST. ?W. FAUSTYNA WIDZI BICZOWANIE I UKORONOWANIE

CIERNIEM PANA JEZUSA

Kiedy si? pogr??am w M?ce Pa?skiej, cz?sto widz? Pana Jezusa w adoracji, w takiej

postaci: po biczowaniu kaci zabrali Pana i zdj?li z Niego szat? w?asn?, która ju? si? przywar?a

do Ran; przy zdejmowaniu odnowi?y si? Rany Jego. W ten zarzucono na Pana czerwony

p?aszcz, brudny i poszarpany na od?wie?one Rany. P?aszcz ten zaledwie w niektórych

miejscach dosi?ga? kolan i kazano Panu usi??? na kawa?ku belki, wtenczas spleciono koron? z

cierni i ubrano G?ow? ?wi?t? i podano trzcin? w r?k? Jego i na?miewali si? z Niego oddaj?c

Mu pok?ony jako królowi, pluwali na Oblicze Jego, a inni brali trzcin? i bili G?ow? Jego, a

inni ku?akami zadawali Mu bole??, a inni zas?onili Twarz Jego i bili Go pi??ciami; cicho

znosi? to Jezus. Kto pojmie Jego – bole?? Jego? Jezus mia? wzrok spuszczony na ziemie,

wyczu?am, co wówczas si? dzia?o w Najs?odszym Sercu Jezusa. Niech ka?da dusza rozwa?a,

co Jezus cierpia? w tym momencie. Na wy?cigi zniewa?ali Pana. Zastanawia?am si?: sk?d taka

z?o?? w cz?owieku, a jednak grzech to sprawia – spotka?a si? Mi?o?? i grzech. (Dz 408)

409.

?W. FAUSTYNA DO?WIADCZA ?YWEJ OBECNO?CI PANA JEZUSA W

?WI?TYNIACH KATOLICKICH

Kiedy by?am w pewnej ?wi?tyni z jedna Siostra na Mszy ?w. odczuwa?am wielko?? i

majestat Bo?y, czu?am, ?e ?wi?tynia ta jest przesi?kni?ta Bogiem. Majestat Pana ogarnia?

mnie, chocia? przera?a?, to jednak nape?nia? mnie spokojem i rado?ci?; pozna?am, ?e Jego

woli nic si? sprzeciwi? nie mo?e. O, gdyby dusze wszystkie [wiedzia?y] Kto mieszka w

?wi?tyniach naszych, to nie by?oby tyle zniewag i nieuszanowania w tych miejscach ?wi?tych.

(Dz 409)

410.

?W. FAUSTYNA PROSI O ?ASK? POZNAWANIA PRAWDY

O wiekuista i niepoj?ta Mi?o?ci, prosz? ci? o jedna lask?, o?wie? rozum mój ?wiat?em

z wysoka, daj mi pozna? i ceni? wszystkie rzeczy wed?ug ich warto?ci. Najwi?ksz? rado??

mam w duszy, kiedy poznaje prawd?. (Dz 410)

411.

?W. FAUSTYNA OPISUJE ODCZUWANIE OBECNO?CI PANA JEZUSA W

CZASIE MSZY ?W.

21/III.35. Cz?sto w czasie Msz ?w. wiedze Pana w duszy, czuj? Jego obecno??, która

mnie na wskro? przenika. Odczuwam Jego Boskie spojrzenie, rozmawiam z Nim wiele bez

s?owa mówienia, wiem, czego pragnie Jego Boskie Serce i zawsze pe?ni? to, co Jemu si?

lepiej podoba. Kocham do szale?stwa i czuje, ze jestem kochana przez Boga. W tych

chwilach kiedy si? spotykam w g??bi wn?trzno?ci z Bogiem, czuje si? tak szcz??liwa, ?e nie

umiem tego wypowiedzie?, s? to chwile krótkie, bo dusza nie znios?aby ich d?u?ej, musia?oby

nast?pi? roz??czenie od cia?a. Chocia? chwile te s? bardzo krótkie, jednak ich moc, która si?

udziela duszy pozostaje na bardzo d?ugo. Bez najmniejszego wysi?ku czuje g??bokie

skupienie, które mnie wówczas ogarn??o – nie zmniejsza si?, chocia? rozmawiam z lud?mi,

ani nie przeszkadza mi do spe?niania obowi?zków. Czuj? sta?? obecno?? Jego bez ?adnego

wysilenia duszy, czuj?, ze jestem z??czona z Bogiem tak ?ci?le, jak si? ??czy kropla wody z

bezdennym oceanem.

W ten czwartek uczulam ?ask? te pod koniec pacierzy, która trwa?a wyj?tkowo d?ugo,

bo przez ca?? Msz? ?w., ale my?la?am, ?e skonam z rado?ci. W tych chwilach poznaje lepiej

Boga i Jego przymioty i tak?e poznaje siebie i n?dz? swoj? i zadziwia mnie wielkie uni?enie

Boga do tak n?dznej duszy, jak moja. Po Mszy ?w. czu?am si? cala pogr??ona w Bogu i

przytomne mi ka?de spojrzenie Jego w g??b serca mojego. (Dz 411)

412.

?W. FAUSTYNA OPISUJE ATAKI SZATANA, KTÓRY ZRZUCA? DONICZKI

Kolo po?udnia wesz?am na chwile do kaplicy i znowu? moc ?aski uderzy?a o serce

moje. Kiedy trwa?am w skupieniu, szatan wzi?? jedna doniczk? kwiatów i ze z?o?ci? rzuci? na

ziemie z ca?ej si?y. Widzia?am ca?? jego zaci?to?? i zazdro??. W kaplicy nie by?o nikogo, wiec

podnios?am si? od modlitwy i pozbiera?am pot?uczon? doniczk? i przesadzi?em kwiat i

spiesznie chcia?am postawi? na miejscu, nim kto przyjdzie do kaplicy. Jednak nie uda?o mi

si?, bo zaraz wesz?a Matka Prze?o?ona i Siostra zakrystianka i par? Sióstr. Matka Prze?o?ona

zdziwi?a si?, ?e co? poruszam na o?tarzu i spadla doniczka; Siostra zakrystianka okaza?a swoje

niezadowolenie, ja stara?am si? nie t?umaczy?, ani uniewinnia?. Jednak pod wieczór czu?am

si? bardzo wyczerpana i nie mog?am odprawi? Godziny ?w. i poprosi?am Matki Prze?o?onej o

wcze?niejsze po?o?enie si? na spoczynek. Jak tylko si? po?o?y?am, zaraz zasn??am, jednak

ko?o godziny jedenastej szatan szarpn?? moim ?ó?kiem. Zbudzi?am si? natychmiast i

spokojnie zacz??am si? modli? do swego Anio?a Stró?a. Wtem ujrza?am dusze czy??cowe

pokutuj?ce; posta? ich by?a jako cie?, a pomi?dzy nimi widzia?am wiele szatanów, jeden

stara? si? mnie dokuczy?, rzuca? si? w postaci kota na moje ?ó?ko i na stopy, a by? tak ci??ki,

jakoby par? pudów.

Modli?am si? ca?y czas na ró?a?ców, nad ranem ust?pi?y owe postacie i mog?am

zasn??. Rano, kiedy przysz?am do kaplicy, us?ysza?am g?os w duszy: - Jeste? z??czona ze

Mn? i nie l?kaj si? niczego, ale wiedz o tym, dzieci? Moje, ?e szatan ci? nienawidzi;

chocia? on ka?dej duszy nienawidzi, ale szczególnie nienawi?ci? pa?a do ciebie, dlatego,

?e wiele dusz wyrwa?a? spod jego panowania. (Dz 412)

413.

?W. FAUSTYNA OTRZYMUJE ?ASK? T?SKNOTY ZA PANEM JEZUSEM

Wielki Czwartek 18/IV.

Rano us?ysza?am te s?owa: od dzi? a? do rezurekcji nie b?dziesz odczuwa?

obecno?ci Mojej, ale dusza twoja b?dzie nape?niona t?sknot? wielk? – i natychmiast

t?sknota wielka zala?a dusz? moja; czu?am roz??k? z ukochanym Jezusem, a kiedy si? zbli?y?a

chwila przyj?cia komunii ?w. ujrza?am w kielichu, w ka?dej Hostii Oblicze cierpi?cego Pana

Jezusa. Od tej chwili jeszcze wi?ksz? uczu?am w sercu swoim [t?sknot?]. (Dz 413)

414.

?W. FAUSTYNA WIDZI PANA JEZUSA KONAJ?CEGO

Wielki Pi?tek o godzinie trzeciej po po?udniu, kiedy wesz?am do kaplicy, us?ysza?am

te s?owa: - Pragn?, ?eby obraz ten by? publicznie uczczony. – Wtem ujrza?am Pana Jezusa

na krzy?u konaj?cego i w ci??kich bole?ciach i wysz?y z Serca Jezus te same dwa promienie,

jakie s? w tym obrazie. (Dz 414)

415.

?W. FAUSTYNA WIDZI PANA JEZUSA JA?NIEJ?CEGO JAKO S?O?CE

Sobota. W czasie nieszpór ujrza?am Pan Jezusa ja?niej?cego jako s?o?ce, w szacie

jasnej i rzek? do mnie: - niech si? raduje serce twoje. – I zala?a mnie rado?? wielka i

przenik?a na wskro? obecno?? Bo?a, która jest skarbem niewypowiedzianym dla duszy. (Dz

415)

416.

?W. FAUSTYNA WIDZI PAN JEZUS B?OGOS?WI?CEGO ZE SWEGO OBRAZU

WYSTAWIONEGO W WILNIE I PRZECINAJ?CEGO SIECI ZAWIESZONE NAD

MIASTEM

Kiedy zosta? wystawiony ten obraz, ujrza?am ?ywy ruch r?ki Jezusa, Który zakre?li?

du?y znak krzy?a.

W ten sam dzie? wieczorem, kiedy po?o?y?am si? do ?ó?ka ujrza?am, jak ten obraz

szed? ponad miastem, a miasto to by?o za?o?one siatk? i sieciami. Kiedy Jezus przeszed?,

przeci?? wszystkie sieci, a w ko?cu zakre?li? du?y znak krzy?a ?wi?tego i znik?. I ujrza?am si?

otoczona mnóstwem postaci z?o?liwych i pa?aj?cych ku mnie wielka nienawi?ci?. Wychodzi?y

ró?ne gro?by z ich ust, jednak ?adna si? nie dotkn??a mnie. Po chwili znik?o to zjawisko, lecz

d?ugo nie mog?am zasn??. (Dz 416)

417.

?W. FAUSTYNA WIDZA?A, ?E W CZASIE, GDY KS. SOPO?KO G?OSI? W

OSTREJ BRAMIE W WILNIE KAZANIE O MI?OSIERDZIU BO?YM, POSTA?

PANA JEZUSA O?Y?A

26.IV. w pi?tek, kiedy by?am w Ostrej Bramie w czasie tych uroczysto?ci, podczas

których obraz ten zosta? wystawiony, by?am na kazaniu, które mówi? mój spowiednik;

kazanie by?o o Mi?osierdziu Bo?ym, by?o pierwsze, czego ??da? Pan Jezus. Kiedy zacz??

mówi? o tym wielkim Mi?osierdziu Pa?skim, obraz ten przybra? ?yw? posta? i promienie te

przenika?y do serc ludzi zgromadzonych, jednak nie w równej mierze, jedni otrzymali wi?cej,

a drudzy mniej. Rado?? wielka zala?a dusze moja widz?c lask? Boga. (Dz 417)

417a.

PAN JEZUS ZAPOWIADA ?W. FAUSTYNIE JEJ WYWY?SZENIE W NIEBIE

Wtem us?ysza?am te s?owa: ty? ?wiadkiem mi?osierdzia Mego, na wieki sta?

b?dziesz przed tronem Moim jako ?ywy ?wiadek mi?osierdzia Mego. (Dz 417)

418-419.

ANIO? STRÓ? BRONI ?W. FAUSTYN? PRZED ATAKIEM Z?YCH DUCHÓW

Kiedy si? sko?czy?o kazanie, nie czeka?am na zako?czenie nabo?e?stwa, bo mi si?

spieszy?o do domu. Kiedy usz?am par? kroków zast?pi?o mi drog? cale mnóstwo szatanów,

którzy mi grozili strasznymi m?kami i da?y si? s?ysze? g?osy: odebra?a nam wszystko, co?my

przez tyle lat pracowali. Kiedy si? ich zapyta?am, sk?d was takie mnóstwo ? – Odpowiedzia?y

mi te z?o?liwe postacie: - z serc ludzkich, nie mecz nas. Widz?c ich straszn? nienawi?? do

mnie, wtem prosi?am Anio?a Stró?a o pomoc i w jednej chwili stan??a jasna i promienna

posta? Anio?a Stró?, który mi rzek?: - Nie l?kaj si?, oblubienico Pana Mojego, duchy te nie

uczyni? ci nic z?ego bez pozwolenia Jego. Natychmiast znik?y z?e duchy, a wierny anio? Stró?

towarzyszy? mi w sposób widzialny do samego domu. Spojrzenie jego skromne i spokojne, a

z czo?a tryska? promie? ognia.

O Jezu, pragn??abym trudzi? si? i m?czy? i cierpie? przez ca?e ?ycie, za t? jedn?

chwil?, w której widzia?am chwale Twoj?, Panie, i po?ytek dusz. (Dz 418-41)

420.

SW. FAUSTYNA DZI?KUJE ZA ?ASKI P?YN?CE Z OBRAZU, WYSTAWIONEGO

PO RAZ PIERWSZY PUBLICZNIE W WILNIE W WIELKIM TYGODNIU 1935 R.

Niedziela, 28.IV.1935.

Niedziela przewodnia, czyli ?wi?to Mi?osierdzia Pa?skiego, zako?czenie Jubileuszu

Odkupienia. Kiedy?my posz?y na t? uroczysto??, serce mi bi?o z rado?ci, ?e te dwie

uroczysto?ci z sob? s? tak ?ci?le z??czone. Prosi?am Boga o mi?osierdzie dla dusz grzesznych.

420a.

?W. FAUSTYNA WIDZI PROMIENIE WYCHODZ?CE Z NAJ?WI?TSZEGO

SAKRAMENTU W CZASIE B?OGOS?AWIE?STWA

Kiedy si? sko?czy?o [nabo?e?stwo] i kap?an wzi?? Przenaj?wi?tszy Sakrament, aby

udzieli? b?ogos?awie?stwa, wtem ujrza?am Pana Jezusa w takiej postaci, jako jest na tym

obrazie. Udzieli? Pan b?ogos?awie?stwa i promienie te rozesz?y si? na ca?y ?wiat.

420b.

?W. FAUSTYNA WIDZI DRZWI PROWADZ?CE DO JASNO?CI NIEBIA?SKIEJ

Wtem ujrza?am jasno?? niedost?pn? na kszta?t mieszkania kryszta?owego, utkanego z

fal jasno?ci nieprzyst?pnej ?adnemu stworzeniu, ani duchowi. Do tej jasno?ci trzy drzwi – i w

tej chwili wszed? Jezus w takiej postaci, jako jest na tym obrazie, do onej jasno?ci – w drzwi

drugie, do wn?trza jasno?ci, jest to jedno?? troista, która jest niepoj?ta, niesko?czono??.

Wtem us?ysza?am g?os: ?wi?to to wysz?o z wn?trzno?ci Mi?osierdzia Mojego i jest

zatwierdzone w g??boko?ciach zmi?owa? Moich. Wszelka dusza wierz?ca i ufaj?ca

mi?osierdziu Mojemu, dost?pi go. – Cieszy?am si? niezmiernie dobroci? i wielko?ci? Boga

swego. (Dz 420)

421.

SIOSTRA FAUSTYNA WIJE WIANEK OZDABIAJ?CY OBRAZ MI?OSIERDZIA

BO?EGO WYSTAWIONEGO PO RAZ PIERWSZY W OSTREJ BRAMIE

29-IV.1935

W przeddzie? wystawienia tego obrazu, by?am z nasza Matka Prze?o?on? u naszego

spowiednika. Kiedy zesz?a rozmowa na temat tego obrazu, prosi? spowiednik, a?eby która z

Sióstr pomog?a uwi? wianków. Matka Prze?o?ona odpowiedzia?a, ze Siostra Faustyna pomo?e

– ucieszy?am si? tym niezmiernie; kiedy wróci?y?my do domu zaraz zaj??am si?

przygotowaniem zieleni i przy pomocy jednej z wychowanek zawioz?y?my ziele?, jeszcze

pomog?a mi jedna osoba, która jest przy ko?ciele. O godzinie siódmej wieczorem by?o ju?

wszystko gotowe, ju? obraz by? zawieszony; jednak zauwa?y?y niektóre panie, ?e si? tam

kr?ci?am, bo na pewno wi?cej zast?pia?am, ani?eli pomaga?am, wiec na drugi dzie? pyta?y

Sióstr, co to za pi?kny obraz i co za znaczenie ma/ na pewno Siostry b?d? wiedzia?y, bo

wczoraj jedna z Sióstr ubiera?a. Siostry mocno zdziwione, poniewa? o tym nic nie wiedzia?y,

ka?da chcia?a go zobaczy? i zaraz pad?o na mnie podejrzenie. Mówi?y: Siostra Faustyna na

pewno wie dobrze o wszystkim.

Kiedy mnie zacz?to pyta?, milcza?am, poniewa? prawdy powiedzie? nie mog?am.

Milczenie moje by?o powodem do wi?kszego zaciekawienia ich; podwoi?am swa czujno??,

a?eby nie sk?ama?, ani prawdy nie powiedzie?, poniewa? nie mam pozwolenia. Wtenczas

zacz?to mi pokazywa? niezadowolenie i otwarcie wymawiano mi, jak to mo?e by?, ?eby

ludzie obcy wiedzieli o tym, a my nic. Zacz??y si? ró?ne s?dy nade mn?. Cierpia?am wiele

przez te trzy dni, ale dziwna moc wst?powa?a w dusz? moj?. Ciesz? si?, ?e mog? cierpie? dla

Boga i dusz, które dost?pi?y mi?osierdzia Jego w tych dniach. Widz?c tak wiele dusz, które w

tych dniach dost?pi?o mi?osierdzia Bo?ego, niczym sobie poczytuje trud i cierpienie,

chocia?by najwi?ksze i chocia?by mia?y trwa? do ko?ca ?wiata, poniewa? one maj? koniec, a

dusze, które si? przez to nawróci?y [s? uratowane] od m?k niesko?czonych. Mia?am wielk?

rado?? widz?c innych powracaj?cych do ?ród?a, na ?ono mi?osierdzia Bo?ego. (Dz 421) 

422.

?W. FAUSTYNA ZAUWA?A PO?WI?CENIE KS. SOPO?KI W

PRZYGOTOWANIU OBRAZU

Widz?c po?wi?cenie i trud ks. dr Sopocki w tej sprawie, podziwia?am w nim

cierpliwo?? i pokor?; wiele to wszystko kosztowa?o, nie tylko trudów i ró?nych przykro?ci,

ale i wiele pieni?dzy, a jednak na wszystko ?o?y? ks. dr Sopocko. Widz?, ze Opatrzno?? Bo?a

go przygotowa?a do spe?nienia tego dzie?a mi?osierdzia wpierw, nim ja Boga o to prosi?am. O,

jak dziwne drogi s? Twoje Bo?e i szcz??liwe dusze, które id? za g?osem ?aski Bo?ej. (Dz 422)

423.

MI?OSIERDZIE BOGA NIE MA KO?CA

Za wszystko uwielbiaj duszo moja Pana i wys?awiaj mi?osierdzie Jego, bo dobroci

Jego ko?ca nie masz. Wszystko przeminie, a mi?osierdziu Jego granicy, ani ko?ca nie masz,

chocia? z?o?? dojdzie do miary, w mi?osierdziu miary ni masz. (Dz Dz 423)

423a.

KARY BO?E TE? S? ZNAKIEM MI?OSIERDZIA

O Bo?e mój, nawet w karach, którymi dotykasz ziemi?, widz? przepa?? mi?osierdzia

Twojego, bo karz?c nas tu na ziemi, uwalniasz nas od kary wiecznej. Ciesz si? wszelki

stworzenie, poniewa? ty jeste? bli?sze Boga w Jego niesko?czonym mi?osierdziu ni?eli

niemowl? w sercu matki. O Bo?e, Który? jest sama lito?ci? dla najwi?kszych grzeszników,

szczerze pokutuj?cych; im wi?kszy grzesznik, tym ma wi?ksze prawo do mi?osierdzia

Bo?ego. (Dz 423)

424.

?W. FAUSTYNA ZOSTA?A OBUDZONA PRZEZ MA?E DZIECKO, KTÓRE

WSKAZUJE NA GWIAZDY SYMBOLIZUJ?CE DUSZE WIERNYCH

CHRZE?CIJAN

W pewnej chwili 12.V.1935 rok. Wieczorem, zaledwie si? po?o?y?am do ?ó?ka, zaraz

zasn??am, ale jak pr?dko zasn??am, tak jeszcze pr?dzej zosta?am zbudzona. Przysz?o do mnie

ma?e dzieci? i zbudzi?o mnie. Dzieci? to by?o wiekiem jakoby roczek mia?o i zdziwi?am si?,

ze tak ?licznie mówi, bo przecie? dzieci w tym wieku nie mówi? wcale, albo mówi? bardzo

niewyra?nie. By?o niewymownie pi?kne, podobne do Dzieci?tka Jezus i rzek?o do mnie te

s?owa: -patrz w niebo – a kiedy spojrza?am w niebo ujrza?am ?wi?c?ce gwiazdy i ksi??yc,

wtem zapyta?o mnie to dzieci?: - czy widzisz ten ksi??yc i te gwiazdy? Odpowiedzia?am, ?e

widz?, a ono mi odpowiedzia?o te s?owa: - Te gwiazdy to s? dusze wiernych chrze?cijan, a

ksi??yc, to s? dusze zakonne. Widzisz, jak wielka ró?nica ?wiat?a jest miedzy ksi??ycem

a gwiazdami, tak w niebie jest wielka ró?nica miedzy dusza zakonn?, a wiernego

chrze?cijanina. – I mówi?o mi dalej, ?e prawdziwa wielko?? jest w mi?owaniu Boga i w

pokorze. (Dz 424)

425.

?W. FAUSTYNA OPISUJE ?MIER? WA?NEJ OSOBISTO?CI

Wtem ujrza?am pewna dusz?, która si? roz??cza?a od cia?a w strasznych m?kach. O

Jezu, kiedy to mam pisa?, dr?? ca?a na widok okropno?ci, które ?wiadcz? przeciw niemu...

widzia?am, jak wychodzi?y z jakiej? otch?ani b?otnistej dusze ma?ych dzieci i wi?kszych, jaki

dziewi?? lat; dusze te by?y wstr?tne i obrzydliwe, podobne do najstraszniejszych potworów,

do rozpadaj?cych si? trupów, ale te trupy by?y ?ywe i g?o?no ?wiadczy?y przeciw duszy tej,

któr? widz? w skonaniu; a dusza, któr? widz? w skonaniu, jest to dusza, która by?a pe?na

zaszczytów i oklasków ?wiatowych, a których ko?cem jest pró?nia i grzech. Na koniec

wysz?a niewiasta, która trzyma?a jakoby w fartuchu ?zy i ta bardzo ?wiadczy?a przeciw niemu.

(Dz 425) (prawdopodobnie mowa tu o Józefie Pi?sudskim,, który zmar? 12.V.1935 r.)

426.

JAK STRASZNA JEST GODZINA ?MIERCI

O godzino straszna, w której widzie? trzeba wszystkie czyny swoje w ca?ej nago?ci i

[n?dzy]; nie ginie z nich ani jeden, wiernie towarzyszy? nam b?d? na s?d Bo?y. Nie mam

wyrazów, ani porówna? na wypowiedzenie rzeczy tak strasznych, a chocia? zdaje si?, ?e

dusza ta nie jest pot?piona, to jednak m?ki jej nie ró?ni? si? niczym od mak piekielnych, tylko

jest ta ró?nica, [?e] si? kiedy? sko?cz?. (Dz 426)

427.

MI?O?? BOGA I POKORA WIELKO?CI? DUSZY

Po chwili ujrza?am znowu? to samo dzieci?, które mnie zbudzi?o, a by?o ?licznej

pi?kno?? i powtórzy?o mi te s?owa: Prawdziwa wielko?? duszy jest w mi?owaniu Boga i w

pokorze. Zapyta?am si? tego dziecko; sk?d ty to wiesz, ?e prawdziwa wielko?? duszy jest w

mi?owaniu Boga i pokorze, przecie? t? rzecz mog? wiedzie? tylko teologowie, a przecie? ty?

si? nawet katechizmu nie uczy?o – i jak?e o tym wiesz? A ono mi na to odpowiedzia?o, ?e

wiem, i wszystko wiem i w tej chwili znik?o.( Dz 427)

428.

DUSZE LUDZKIE PÓ?NO POZNAJ? PRAWD?

Jednak nie zasn??am wcale, umy?l mój zm?czony tym, com zacz??a rozwa?a? – to,

com widzia?a. O, dusze ludzkie, jak pó?no poznajecie prawd?. O, przepa?ci mi?osierdzia

Boga, rozlej si? co rychlej na ?wiat ca?y, wed?ug tego co? Sam powiedzia?. (Dz 428)

429.

?W. FAUSTYNA MA PRZYGOTOWA? ?WIAT NA OSTATECZNE PRZYJ?CIE

PANA JEZUSA

V.m.1935 rok W pewnej chwili.

Kiedy wyczulam wielkie zamiary Bo?e wzgl?dem mnie, przerazi?am si? ich wielko?ci

i uczu?am si? zupe?nie niezdolna do ich spe?nienia i zacz??am unika? wewn?trznie rozmów z

Nim, a czas ten zast?powa?am modlitw? ustn?. Czyni?am to z pokory, ale wówczas pozna?am,

?e nie by?a to prawdziwa pokora, ale wielka pokusa szatana. Kiedy raz zamiast modlitwy

wewn?trznej zacz??am czyta? ksi??k? duchown?, us?ysza?am w duszy te s?owa wyra?nie i

silnie: - Przygotujesz ?wiat na ostateczne przyj?cie Moje. – Przej??y si? do g??bi te s?owa i

chocia? udawa?am jakobym ich nie s?ysza?am, jednak rozumiem je dobrze i nie mam w tym

?adnej w?tpliwo?ci. Kiedy raz zm?czona t? walka mi?o?ci z Bogiem i ustawicznym

wymawianiem si?, ?e jestem niezdolna do spe?nienia tego dzie?a, chcia?am wyj?? z kaplicy,

ale jaka? moc mnie zatrzyma?a, czu?am si? ubezw?adniona, wtem us?ysza?am te s?owa: -

Zamierzasz wyj?? z kaplicy, ale nie wyjdziesz ze Mnie, bom wsz?dzie jest; sama ze siebie

nic uczyni? nie zdo?asz, ale ze Mn? wszystko mo?esz. (Dz 429)

430.

SPOWIEDNIK ZAKAZUJE ?W. FAUSTYNIE UNIKANIA MODLITWY

WEWN?TRZNEJ

Kiedy uda?am si? w tygodniu do swego spowiednika i ods?oni?am stan swojej duszy, a

szczególnie, ze unikam wewn?trznej rozmowy z Bogiem, otrzyma?am taka odpowied?, ?e nie

wolno mi si? usuwa? od wewn?trznej rozmowy z Bogiem, ale ws?uchiwa? si? w s?owa, które

mówi do mnie. (Dz 430)

431.

PAN JEZUS POZWALA ?W. FAUSTYNIE PO?O?Y? G?OW? NA SWEJ PIERSI

Post?pi?am wed?ug wskazówek spowiednika i przy pierwszym spotkaniu si? z Panem,

upada?am do stóp Jezusa i sercem rozdartym przeprasza?am za wszystko. Wtem Jezus

podniós? mnie z ziemi i posadzi? obok siebie i pozwoli? mi po?o?y? g?ow? na piersiach

Swoich, abym mog?a zrozumie? i lepiej wyczu? pragnienia Jego Najs?odszego Serca. I wtem

rzek? mi Jezus te s?owa: - Córko Moja, nie l?kaj si? niczego, Jam zawsze z tob?; wszyscy

przeciwnicy o tyle ci tylko szkodzi? b?d?, o ile Ja im na to pozwol?. Ty? Mi jest

mieszkaniem i sta?ym odpocznieniem Moim, dla ciebie powstrzymam r?k? karz?c?. Dla

ciebie b?ogos?awi? ziemi. (Dz 431)

432.

?W. FAUSTYNA ZOSTAJE PRZENIKNI?TA OGNIEM DUCHOWYM

W tej samej chwili uczulam jaki? ogie? w sercu moim, czuje, ?e ustaj? zmys?y moje,

nie wiem co si? wko?o mnie dzieje, czuje, ze mnie przenika wzrok Pa?ski, poznaje dobrze

wielko?? Jego i n?dz? swoja. Cierpienie jakie? dziwnie przenika dusze moj? i rado?? taka,

jakiej porówna? z niczym nie zdo?am, czuje si? ubezw?adniona w obj?ciach Boga, czuje, ze

jestem w Nim i rozp?ywam si? jako jednak kropla wody w oceanie. Nie umiem tego wyrazi?

co przezywam, po takiej modlitwie wewn?trznej czuj? si?? i moc do pe?nienia cnót

najtrudniejszych, czuje niech?? do wszystkich rzeczy, które ?wiat ma w powa?aniu, pragn?

ca?? dusz? samotno?ci i ciszy. (Dz 432)

433.

?W. FAUSTYNA WIDZI OBLICZE PANA JEZUSA W HOSTII ?WI?TEJ

V.1935. w czasie czterdziestodniowego nabo?e?stwa widzia?am Oblicze Pana Jezusa

w Hostii sw., która by?a wystawiona w monstrancji; Jezus patrzy? si? ?askawie na wszystkich.

(Dz 433)

434.

?W. FAUSTYNA ZOBACZY?A DZIECI?TKO JEZUS W CZASIE MSZY ?WI?TEJ

Cz?sto widz? Dzieci?tko Jezus w czasie Mszy ?w. jest niezmiernie pi?kne, na wiek to

tak wygl?da jakoby Mu roczek dochodzi?. Kiedy raz w naszej kaplicy ujrza?am to samo

Dzieci?tko w czasie Mszy ?w. opanowa?o mnie szalone pragnienie i ch?? nieprzeparta, ?eby

si? zbli?y? do o?tarza i zabra? Dzieci? Jezus. W tej samej chwili Dzieci? Jezus stan??o przy

mnie na roku kl?cznika i obiema r?cz?tami trzyma?o si? ramienia mojego – wdzi?czne i

radosne, wzrok pe?en g??bi i przenikliwo?ci. Jednak kiedy kap?an z?ama? Hosti?, Jezus stan??

na o?tarzu i zosta? z?amany i spo?yty przez tego kap?ana.

Po Komunii ?w. ujrza?am Jezusa takiego samego w sercu swoim i czu?am Go przez

ca?y dzie? fizycznie, rzeczywi?cie w sercu moim. Skupienie g??bsze ogarnia?o mnie

bezwiednie i nie mówi?am z nikim ani s?owa, unika?am o ile mog?am obecno?ci ludzi,

odpowiada?am zawsze na pytania co do obowi?zków, poza tym ani jednego s?owa. (Dz 434)

435.

PAN JEZUS ZAPOWIADA POWSTANIE NOWEGO ZAKONU

9.VI.1935. Zes?anie Ducha ?wi?tego

Wieczorem, jak szlam przez ogród, us?ysza?am te s?owa: - B?dziesz wyprasza? z

towarzyszkami swymi mi?osierdzie dla siebie i ?wiata. Zrozumia?am, ?e nie b?d? w

Zgromadzeniu, w którym obecnie jestem. Widz? jasno, ?e jest wzgl?dem nie inna wola Bo?a;

jednak nieustannie wymawiam si? przed Bogiem, ze ja jestem niezdolna do spe?nienia tego

dzie?a. Jezu, przecie? Ty najlepiej wiesz czym jestem i zacz??am niemoce swoje wylicza?

przed Panem i zas?ania?am si? nimi, aby wymawianie moje uzna?, ?e jestem niezdolna do

spe?nienia zamiarów Jego. Wtem us?ysza?am te s?owa: Nie l?kaj si?, Ja Sam uzupe?ni?

wszystko, czego tobie nie dostawa. Jednak przenika?y mnie do g??bi s?owa te i jeszcze

wi?cej pozna?am n?dze swoj?, pozna?am, ?e mowa Pana ?ywa jest i przenika do g??bi.

Zrozumia?am, ze Bóg ode mnie ??da doskonalszego trybu ?ycia, jednak stale si?

wymawia?am nieudolno?ci? swoj?. (Dz 435)

436-437.

KIEROWNIK DUSZY POTWIERDZA POWO?ANIE ?W. FAUSTYNY DO

SZERZENIA MI?OSIERDZIA BO?EGO, POPRZEZ POWSTANIE NOWEGO

ZGROMADZENIA ZAKONNEGO

29.VI.1935. Kiedy rozmawia?am s kierownikiem swojej dusz o ro?nych sprawach,

które zada? Pan ode mnie, my?la?am, ?e mi odpowie, ?e jestem nie zdolna do spe?nienia tych

rzeczy i, ?e Pan Jezus takich n?dznych dusz, jaka ja jestem, nie u?ywa do ?adnych dzie?, które

chce przeprowadzi?. Jednak us?ysza?am te s?owa, ?e w?a?nie Bóg najcz??ciej takie dusze

wybiera na przeprowadzenie zamiarów swoich. Jednak kap?an ten jest kierowany przez

Ducha Bo?ego, przenikn?? tajemnic? duszy mojej i najskrytsze tajemnice, które by?y

pomi?dzy mn? i Bogiem, o których mu jeszcze nigdy nie mówi?am, a to dlatego nie mówi?am,

?e ich sama dobrze nie rozumia?am i nie nakaza? mi Pan wyra?nie, abym o tym powiedzia?a.

Tajemnica ta jest taka, ze Bóg ??da, aby by?o zgromadzenie takie, aby g?osi?o Mi?osierdzie

Boga ?wiatu i wyprasza?o je dla ?wiata. Kiedy mnie zapyta? ten kap?an, czy nie mia?am takich

natchnie?, odpowiedzia?am mu, ?e wyra?nych nakazów to nie mia?am, jednak w jednej chwili

przenikn??o jakie? ?wiat?o do duszy mojej i przysz?o mi zrozumienie, ?e Pan mówi przez

niego; na pró?no si? broni?am, ?e nie ma wyra?nego nakazu, poniewa? pod koniec rozmowy,

ujrza?am Pana Jezusa w progu, w postaci takiej, jako jest namalowany na tym obrazie, który

mi powiedzia?, ?e: Pragn?, aby Zgromadzenie takie by?o. – Trwa?o to jeden moment.

Jednak o tym nie powiedzia?am zaraz, ale ?pieszy?am si?, aby wróci? do domu i stale

powtarza?am Panu: - je jestem nie zdolna do spe?nienia zamiarów Twoich Bo?e. Jednak jest

to rzecz dziwna, ?e Jezus nie zwa?a? na to wo?anie moje, ale udzieli? mi ?wiat?a i poznania,

jak Mu jest mi?e dzie?o to, i nie liczy? si? ze s?abo?ci? moj?, ale dal mi pozna?, jak wiele

trudno?ci pokona? musz?. A ja, biedne stworzenie Jego, nic innego powiedzie? nie umia?am,

jak tylko to, ze jestem, o Bo?e, nie zdolna. (Dz 436-437)

438-439.

PAN JEZUS ??DA OD ?W. FAUSTYNY ZA?OZENIA NOWEGO

ZGROMADZENIA

30.V.1935. na drugi dzie? w czasie Mszy ?w. zaraz na pocz?tku ujrza?am Jezusa w

niewypowiedzianej pi?kno?ci. Powiedzia? mi, ?e ??da, aby by?o zgromadzenie to jak

najpr?dzej za?o?one i t w nim b?dziesz z towarzyszkami swymi. Duch Mój b?dzie regu??

?ycia waszego. ?ycie wasze ma by? na Mnie wzorowane, od ??óbka, a? do skonania na

krzy?u. Wniknij w tajemnice Moje i poznasz przepa?? mi?osierdzia Mojego ku

stworzeniom i niezg??bion? dobro? Moj? – i t? dasz pozna? ?wiatu. B?dziesz przez

modlitw? po?redniczy? miedzy ziemi? a niebem. Wtem by? czas przyj?cia Komunii ?w.,

znik? Jezus, a widzia?am wielk? jasno??. Wtem us?ysza?am te s?owa: Udzielamy ci Swego

b?ogos?awie?stwa – i w tej chwili z onej jasno?ci wyszed? promie? jasny i przeszy? mi serce,

dziwny ogie? zapali? si? w duszy mojej – my?la?am, ?e skonam z rado?ci i szcz??cia; czu?am

oderwanie ducha od cia?a, czu?am zupe?ne pogr??enie si? w Bogu, czu?am, ?e jestem porwana

przez Wszechmocnego, jak jeden py?ek w przestworza nieznane.

Dr??c w obj?ciach Stwórcy ze szcz??cia, czu?am, ?e Sam podtrzymywa? mnie, bym

mog?a znie?? wielko?? szcz??cia i patrze? na Majestat Jego. Wiem teraz, ?e gdyby mnie

wpierw Sam nie wzmocni? ?aska, to by nie znios?a dusza moja tego szcz??cia i w jednym

momencie nast?pi?a ?mier?. Sko?czy?a si? Msza ?w. nie wiem kiedy, poniewa? nie by?o w

mocy mojej przywrócenia uwagi co si? dzieje w kaplicy. Jednak kiedy przysz?am do siebie,

czu?am moc i odwag? do spe?nienia woli Bo?ej, nic mi si? nie wyda?o trudnym i jako

przedtem wymawia?am si? przed Panem, tak teraz czuje odwag? i moc Pa?sk?, która jest we

mnie i rzek?am do Pana: - jestem gotowa na wszelkie skinienie woli Twojej. Przesz?am

wewn?trznie wszystko to, co b?d? przechodzi? w przysz?o?ci. (Dz 438-439)

440.

?W. FAUSTYNA ODDAJE PANU SWOJ? PRZYSZ?O??

O Stwórco mój i Panie, oto masz ca?? istot? moja. Rozporz?dzaj mn? wed?ug Twego

Boskiego upodobania i wed?ug odwiecznych planów Twoich i niezg??bionego Mi?osierdzia

Twojego. Niech wszelka dusza pozna, jak dobrym jest Pan, niech si? nie l?ka obcowa? z

Panem ?adna dusza i niech si? nie wymawia niegodno?ci? swoj? i niech nigdy nie odk?ada na

pó?niej zaprosze? Bo?ych, bo to si? nie podoba Panu. Nie ma duszy n?dzniejszej jak? jestem,

jako si? prawdziwie poznaj? i dziwi? si?, ?e Boski Majestat tak zni?a si?. O wieczno?ci, zdaje

mi si?, jakoby? za krótk? by?a na wys?awianie niesko?czonego mi?osierdzia Pana. (Dz 440)

441.

PROMIENIE Z OBRAZU WYSTAWIONEGO NA O?TARZU W BO?E CIA?O

PRZESZ?Y PRZEZ ?WI?T? HOSTI?

W pewnej chwili, kiedy by? ten obraz wystawiony w o?tarzu na procesji Bo?ego cia?a,

kiedy kap?an postawi? Przenaj?wi?tszy Sakrament i chór zacz?? ?piewa?, wtem promienie z

tego obrazu przesz?y przez Hosti? ?w. i rozesz?y si? na ca?y ?wiat. Wtem us?ysza?am te s?owa:

- Przez ciebie, jako przez t? Hostie, przejd? promienie mi?osierdzia na ?wiat. – Po tych

s?owach g??boka rado?? wst?pi?a w dusze moj?. (Dz 441)

442.

?W. FAUSTYNA WIDZIA?A, JAK W CZASIE MSZY ?W. DZIECI?TKO JEZUS

ZAST?PI?O KAP?ANA

W pewnej chwili, kiedy odprawia? mój spowiednik Msz? ?w. tak jak zawsze,

widzia?am Dzieci? Jezus na o?tarzu od czasu Ofiarowania. Jednak chwile przed

podniesieniem znik? mi ten kap?an, a zosta? Jezus, Który, gdy si? zbli?a?a chwila podniesienia,

Jezus wzi?? w Swoje r?cz?ta Hostie i kielich i razem wzniós? do góry i patrzy? w niebo i po

chwili ujrza?am znów swego spowiednika i zapyta?am si? Dzieci?tka Jezus, gdzie by? przez

ten czas ten kap?an, ?e ja go nie widzia?am. A Jezus mi odpowiedzia?: - w Sercu Moim.

Jednak nic wi?cej nie mog?am zrozumie? z tych s?ów Jezusa. (Dz 442)

443-444.

PAN JEZUS WZYWA ?W. FAUSTYN?, ABY ?Y?A JEGO WOL? WED?UG

TRZECH STOPNI

W pewnej chwili us?ysza?am te s?owa: - Pragn?, aby? ?y?a wola Moja w

najtajniejszych g??binach swej duszy. – Zastanawia?am si? nad tymi s?owami, które mi

bardzo przemawia?y do serca. W dniu tym by?a spowied? Zgromadzenia. Kiedy przyst?pi?am

do spowiedzi, po oskar?eniu swe z grzechów, kap?an ten powtórzy? mi te same s?owa, które

wpierw powiedzia? mi Pan. Kap?an ten powiedzia? mi te g??bokie s?owa, ze s? trzy stopnie

pe?nienia woli Bo?ej: pierwszy jest ten, kiedy dusza pe?ni wszystko to, co jest na zewn?trz

zawarte przez nakazy i ustawy; drugi stopie? jest ten, kiedy dusza idzie za natchnieniami

wewn?trznymi i pe?ni je; trzeci stopie? jest ten, ?e dusza zdana na wole Bo??, pozostawia

Bogu swobod? rozporz?dzania sob? i Bóg czyni z ni?, co Jemu si? podoba, jest narz?dziem

uleg?ym w Jego r?ku; i powiedzia? mi ten kap?an, ?e ja jestem na drugim stopniu tego

pe?nienia woli Bo?ej i, ze nie mam jeszcze tego trzeciego stopnia pe?nienia woli Bo?ej, a

jednak powinnam si? stara?, aby pe?ni? te trzeci stopie? woli Bo?ej. S?owa te przenikn??y

dusze moja na wskro?; widz? jasno, ?e Bóg cz?sto daje kap?anowi poznanie, co si? dzieje w

g??bi mojej duszy, nie dziwi mnie to wcale, ale dzi?kuje raczej Bogu, ze ma takich

wybra?ców. (Dz 443-444)

445.

?W. FAUSTYNA WIDZIA?A PANA JEZUSA UBICZOWANEGO GRZECHAMI

NIECZYSTYMI

Czwartek. Adoracja nocna.

Kiedy przysz?am na adoracj?, zaraz mnie ogarn??o wewn?trzne skupienie i ujrza?am

Pana Jezusa przywi?zanego do s?upa, z szat obna?onego i zaraz nast?pi?o biczowanie.

Ujrza?am czterech m??czyzn, którzy na zmian? dyscyplinami siekli Pana. Serce mi ustawa?o

patrz?c na te bole?ci; wtem rzek? mi Pan te s?owa: - cierpi? jeszcze wi?ksz? bole?? od tej,

któr? widzisz. – I da? mi Jezus pozna? za jakie grzechy podda? si? biczowaniu, s? to grzechy

nieczyste. O, jak strasznie Jezus cierpia? moralnie, kiedy si? podda? biczowaniu. Wtem rzek?

mi Jezus: - Patrz i zobacz rodzaj ludzki w obecnym stanie. – I w jednej chwili ujrza?am

rzeczy straszne: odst?pili kaci od Pana Jezusa, a przyst?pili do biczowania inni ludzie, którzy

chwycili za bicze i siekli bez mi?osierdzia pana. Byli nimi kap?ani, zakonnicy i zakonnice i

najwy?si dostojnicy Ko?cio?a, co mnie bardzo zdziwi?o, byli ludzie ?wieccy ró?nego wieku i

stanu; wszyscy wywierali sw? z?o?? na niewinnym Jezusie. Widz?c to, serce moje popad?o w

rodzaj konania, i kiedy Go biczowali kaci, milcza? i patrzy? w dal, ale kiedy Go biczowa?y te

dusze, o których wspomnia?am wy?ej, to Jezus zamkn?? oczy i cicho, ale strasznie bolesny

wyrywa? si? j?k z Jego serca. I dal mi Pan pozna? szczegó?owo, pozna? Jezusa, ci??ko??

z?o?ci tych niewdzi?cznych dusz: - Widzisz, oto jest m?ka wi?ksza nad ?mier? Moj?. –

Wtenczas zamilk?y i usta moje i zacz??am odczuwa? na sobie konanie i czu?am, ?e nikt mnie

nie pocieszy, ani wyrwie z tego stanu, tylko Ten, Który mnie w niego wprowadzi?.(Dz 445)

446.

PAN JEZUS POCIESZA ?W. FAUSTYN? WIZJ? CHRZE?CIAJAN

UKRZY?OWANYCH DLA NIEGO

Wtem rzek? do mnie Pan: - Widz? szczery ból serca twego, który przyniós?

niezmierna ulg? Sercu Mojemu, patrz i pociesz si?: - Wtem ujrza?am Pana Jezusa

przybitego do krzy?a. Kiedy Jezus chwil? na nim wisia? ujrza?am ca?y zast?p dusz

ukrzy?owanych, tak jak Jezus. I ujrza?am trzeci zast?p i drugi zast?p dusz. Drugi zast?p nie

by? przybity do krzy?a, ale dusze trzyma?y silnie w r?ku krzy?; trzeci za? zast?p dusz, nie by?

ukrzy?owany, ani trzyma? w r?ku krzy?a silnie, ale wlok?y te dusze krzy? za sob? i by?y

niezadowolone. Wtem rzek? mi Jezus: - Widzisz te dusze, które s? podobne w cierpieniach

i wzgardzie do Mnie, te te? b?d? podobne i w chwale do Mnie, a te, które maja mniej

podobie?stwa do Mnie w cierpieniu i wzgardzie – te te? b?d? mia?y mniej podobie?stwa

i w chwale do Mnie.

Duszami ukrzy?owanymi najwi?cej ich by?o dusz ze stanu duchownego, widzia?am

tak?e i dusze znajome ukrzy?owane, co mi sprawi?o wielka rado??. Wtem rzek? mi Jezus: - W

jutrzejszym rozmy?laniu zastanawia? si? b?dziesz nad tym, cos dzi? widzia?a. –I zaraz

znik? mi Jezus. (Dz 446)

447.

W CZASIE CHOROBY ?W. FAUSTYNA UCZESTNICZY DUCHOWO WE MSZ ?W.

Pi?tek. By?am chora i nie mog?am i?? na Msze ?w. – z rana o godzinie siódmej

ujrza?am swego spowiednika, który odprawia? Msz? ?w. podczas której widzia?am Dzieci?

Jezus. Pod koniec Mszy ?w. znik?o widzenie i ujrza?am si?, jako przedtem w swej celi.

Rado?? mnie ogarn??a niewymowna, ze chocia? nie mog?am by? w naszej kaplicy na Mszy

?w. s?ucha?am jej jednak z bardzo oddalonego ko?cio?a. Jezus wszystkiemu zaradzi? mo?e.

(Dz 447)

448.

MODLITWA ?W. FAUSTYNY SKIEROWANA DO ?W. IGNACEGO

30 lipiec 1935.

Dzie? ?w. Ignacego – modli?am si? gor?co do tego ?wi?tego, robi?c mu wyrzuty, jak

mo?e patrze? na mnie, a nie przyj?? mi z pomoc? w tak wa?nych sprawach, to jest w

spe?nieniu woli Bo?ej. Mówi?am do tego ?wi?tego: Ty Patronie nasz, który? by? zapalony

?arem mi?o?ci i gorliwo?ci o wi?ksz? chwa?? Bo??, prosz? Ci? pokornie, dopomó? mi w

spe?nieniu zamiarów Bo?ych. By?o to w czasie Msz ?w. Wtem ujrza?am po lewej stronie

o?tarza ?w. Ignacego z du?? ksi?g? w r?ku, który mi rzek?: - Córko moja, nie jestem oboj?tny

na spraw? twoj?, regu?a ta da si? zastosowa? i w tym zgromadzeniu – wskazuj?c r?ka na

ksi?g? znik?. Ucieszy?am si? niezmiernie tym, jak bardzo ?wi?ci o nas my?l? i jak ?cis?a

??czno?? jest z nimi. O, dobroci Bo?a, jak pi?kny jest ?wiat wewn?trzny, ze ju? tu na ziemi

obcujemy ze ?wi?tymi. Ca?y dzien. odczuwa?am blisko?? drogiego mi Patrona. (Dz 448)

449.

SPOTKANIE ?W. FAUSTYNY Z MATK? NAJ?WI?TSZ?

5 sierpnia 1935 – ?wi?to Matki Bo?ej Mi?osierdzia. Przygotowa?am si? do tego ?wi?ta

z wi?ksza gorliwo?ci?, ni?eli w inne lata. W dniu tym rano dozna?am walki wewn?trznej na

my?l, ?e musze opu?ci? Zgromadzenie , które si? cieszy szczególn? opieka Maryi. W tej

walce przesz?a mi medytacja, pierwsza Msza ?w., podczas drugiej Mszy ?w. prosi?am Matk?

Naj?wi?tsz?, ?e trudno mi jest si? roz??czy? ze Zgromadzeniem tym,, które jest pod

szczególn? opieka Twoj?, o Maryjo. Wtem ujrza?am Naj?wi?tsz? Pann? niewymownie

pi?kn?, która si? zbli?a?a si? do mnie od o?tarza do mojego kl?cznika i przytuli?a mnie do

Siebie i rzek?a mi te s?owa: - Jestem wam Matk? z niezg??bionego Mi?osierdzia Boga. Ta

dusza Mi jest najmilsz?, która wiernie wype?nia wol? Bo??. – Da?a mi zrozumie?, ze wiernie

wype?ni?am wszystkie ?yczenia Boga i w ten sposób znalaz?am lask? w oczach Jego. B?d?

odwa?na, nie l?kaj si? z?udnych przeszkód, ale wpatruj si? w M?k? Syna Mojego, a tym

sposobem zwyci??ysz. (Dz 449)

450.

PAN JEZUS WYNAGRADZA TAK?E ZA DOBRE PRAGNIENIA

Adoracja nocna.

Czu?am si? bardzo cierpi?ca i zdawa?o mi si?, ?e nie b?d? mog?a pój?? na adoracj?,

jednak zebra?am ca?a si?? woli i chocia? upad?am w celi, nie zwa?a?am na to, co mi dolega,

maj?c przed oczyma M?k? Jezusa. Kiedy przysz?am do kaplicy, odczu?am wewn?trzne

zrozumienie, jak wielka Bóg nam gotuje nagrod? nie tylko za czyny dobre, ale i za szczere

pragnienie spe?nienia ich. Co to za wielka ?aska Bo?a. (Dz 450)

451.

?W. FAUSTYNA BY?A MIESZKANIEM TRÓJCY PRZENAJ?WI?TSZEJ

W pewnej chwili po Komunii ?w. us?ysza?am te s?owa: - Ty? jest Nam mieszkaniem.

– W tej chwili odczuwa?am w duszy obecno?? Trójcy ?wi?tej Ojca, Syna i ducha ?wi?tego –

czu?am si? ?wi?tynia Bo??, czuj?, ?e jestem dzieckiem Ojca; nie umiem wyt?umaczy?

wszystkiego, ale duch to dobrze rozumie. O dobroci niesko?czona, jak bardzo zni?asz si? do

n?dznego stworzenia. (Dz 451)

452.

BY ROZPOZNA? MOW? PANA, POTRZEBNE JEST SKUPIENIE

Gdyby dusze chcia?y si? skupi?, Bóg by zaraz do nich przemówi?, bo rozproszenie

zag?usza mow? Pa?sk?. (Dz 452)

453.

ZJEDNOCZENIE Z PANEM JEZUSEM UWALNIA DUSZ? OD L?KU

W pewnej chwili powiedzia? mi Pan: - Czemu? si? l?kasz i dr?ysz, kiedy jeste? ze

Mn? z??czona? Nie podoba mi si? dusza, kiedy si? poddaje pró?nym strachom, kto si?

?mie dotkn?? ciebie, kiedy jeste? ze Mn?? Najmilsza Mi jest dusza ta, która wierzy

mocno w dobro? Moja i zaufa?a Mi zupe?nie; obdarzam ja Swoim zaufaniem i daje jej

wszystko, o co prosi. – (Dz 453)

454.

PAN JEZUS KA?E SW. FAUSTYNIE PRZYJMOWA? ?ASKI ODRZUCONE

PRZEZ INNYCH

W pewnej chwili Pan mi powiedzia?: - Córko Moja, bierz ?aski, którymi ludzie

gardz?, bierz ile ud?wign?? zdo?asz. – W tej chwili dusza moja zalana zosta?a mi?o?ci?

Bo??. Czuje, ?e jestem z??czona z Panem tak ?ci?le, ze nie umiem znale?? wyrazu, którym

bym mog?a dobrze okre?li? t? ??czno??; a w tym czuje, ze wszystko co Bóg ma, wszystkie

dobra i skarby moimi s?, chocia? niewiele si? nimi zajmuje, bo mi wystarcza On Jeden, Sam.

– W Nim widz? wszystko, poza Nim – nic. (Dz 454)

454a.

SZCZ??CIEM ?W. FAUSTYNY JEST OBECNY W NIEJ BÓG

Nie szukam szcz??cia poza wn?trzem, w którym przebywa Bóg. Ciesz? si? Bogiem we

w?asnym wn?trzu, tu z Nim ustawicznie przebywam, tu jest najwi?ksza moja z Nim za?y?o??,

tu z Nim przebywam bezpiecznie, tu nie dosi?ga wzrok ludzki. Naj?wi?tsza Panna zach?ca

mnie do takiego przestawnia z Bogiem. (Dz 454)

455.

W CIERPIENIU I W POCIECHACH DUSZY ?W. FAUSTYNA ZACHOWUJE

POKÓJ SERCA

Kiedy mnie dotyka jakie cierpienie, to ono ju? mi teraz nie sprawia goryczy, ani

wielkie pociechy nie unosz? mnie; ow?adni?ta jestem pokojem i równo?ci? ducha, która

p?ynie z poznania prawdy. (Dz 455)

455a.

SERCA NIECH?TNYCH BLI?NICH NIE MOG? ZASZKODZI? ?W. FAUSTYNIE

Có? to szkodzi mi ?y? otoczona sercami niech?tnymi, gdy mam pe?nie szcz??cia w

duszy w?asnej. Albo co mi pomo?e ?yczliwo?? serc innych, je?eli nie posiadam we w?asnym

wn?trzu Boga? Kiedy mam Boga we w?asnym wn?trzu, có? mi kto szkodzi? mo?e? (Dz 455)

+ J.M.J. Wilno 12/VIII.1935

Rekolekcje trzydniowe

456.

PAN JEZUS WYJA?NIA ?W. FAUSTYNIE CEL TYCH REKOLEKCJI

Wieczorem w dniu wst?pnym do rekolekcji na punktach wieczornych us?ysza?am te

s?owa: - W tych rekolekcjach b?d? mówi? do ciebie przez usta tego kap?ana, aby ci?

upewni? i ugruntowa? o prawdziwo?ci s?ów Moich, które przemawiam w g??bi duszy

twojej. Chocia? te rekolekcje odprawiaj? wszystkie siostry, jednak mam na wzgl?dzie

ciebie, aby ci? umocni? i uczyni? ci? nieustraszon? na wszystkie przeciwno?ci, które ci?

czekaj?, dlatego z pilno?ci? ws?uchuj si? w s?owa jego i rozwa?aj w g??bi duszy swojej.

(Dz 456)

457.

REKOLEKCJONISTA POTWIERDZA PRZE?YCIA DUCHOWE ?W. FAUSTYNY

O, jakie mnie zdziwienie ogarn??o, skoro wszystko, co ojciec mówi? o zjednoczeniu

si? z Bogiem i o przeszkodach do tego ?cis?ego zjednoczenia, prze?ywa?am dos?ownie w

duszy i s?ysza?am o tym od Jezusa, Który przemawia do mnie w g??bi duszy. Doskona?o??

polega na tym ?cis?ym zjednoczeniu si? z Bogiem. (Dz 457)

458.

REKOLEKCJONISTA PRZYPOMINA O OBECNO?CI MI?OSIERDZIA BO?EGO

W DZIEJACH ?WIATA

W medytacji o godzinie dziesi?tej Ojciec mówi? o mi?osierdziu Bo?ym i o dobroci

Boga wzgl?dem nas. Mówi?, ze kiedy przechodzimy histori? ludzko?ci. Widzimy na ka?dym

kroku t? wielka dobro? Bo??. Wszystkie przymioty Boga tak jak: wszechmoc, m?dro??,

staraj? si? nam ods?oni? ten jeden najwi?kszy przymiot, to jest dobro? Boga. Dobro? Boga

jest najwi?kszym przymiotem Boga. Wiele dusz d???cych do doskona?o?ci jednak nie zna tej

dobroci Boga. To wszystko. Co Ojciec w tej medytacji mówi? o Boskiej dobroci, jest

wszystko to, co mówi? do mnie Jezus co si? ?ci?le odnosi do ?wi?ta Mi?osierdzia. Teraz

naprawd? jasno to [zrozumia?am], co mi Pan obieca? i nie mam w niczym w?tpliwo?ci, mowa

Bo?a jasna i wyra?na jest. (Dz 458)

459.

?W. FAUSTYNA WIDZI PANA JEZUSA PRZEGL?DAJ?CEGO JEJ DZIENNIK

Podczas ca?ej tej medytacji widzia?am Pana Jezusa na o?tarzu w szacie bia?ej, w r?ku

trzyma? ten mój zeszyt, w którym to pisz?. Podczas ca?ej tej medytacji Jezus przek?ada? karty

zeszytu i milcza?, jednak serce moje znie?? nie mog?o ?aru, który si? w duszy mojej zapali?.

Pomimo wysi?ku woli, aby si? opanowa? i nie da? pozna? otoczeniu, co si? w duszy dzieje,

jednak przy ko?cu medytacji, czu?am, ?e jestem w zupe?nej niezale?no?ci od siebie. Wtem

rzek? do mnie Jezus: - Nie wszystko napisa?a? w tym zeszycie o dobroci Mojej ku ludziom;

pragn?, a?eby? nic nie pomin??a, pragn? niech si? ugruntuje serce twoje w zupe?nym

spokoju. (Dz 459)

460.

PODZIW ?W. FAUSTYNY Z POWODU BLISKO?CI PANA JEZUSA

O Jezu, serce mi ustaje kiedy rozwa?am to wszystko co czynisz dla mnie. Podziwiam

Ci?, Panie, ze si? tak zni?asz do n?dznej duszy mojej. Jakich niepoj?tych sposobów u?ywasz,

aby mnie przekona?. (Dz 460)

461.

?W. FAUSTYNA WYZNAJE, ?E PO RAZ PIERWSZY ODPRAWIA REKOLEKCJE

POTWIERDZAJ?CE JEJ DUCHOWE PRZE?YCIA

Pierwsze w ?yciu odprawiam takie rekolekcje; ka?de s?owo Ojca rozumiem w sposób

szczególny i jasny, poniewa? wpierw to wszystko prze?ywa?am w duszy. Teraz widz?, ze

Jezus duszy szczerze Go kochaj?cej nie pozostawi w niepewno?ci. Jezus pragnie, ?eby dusza,

która z Nim ?ci?le obcuje, by?a pe?na pokoju, pomimo cierpie? i przeciwno?ci. (Dz 461)

462.

Z??CZENIE WOLI W?ASNEJ Z WOL? BOGA DAJE DUSZY PRAWDZIW?

WOLNO??

Rozumiem teraz dobrze, ze naj?ci?lej dusze jednoczy z Bogiem to zaparcie siebie,

czyli z??czenie woli naszej z wola bo??. to czyni dusz? prawdziwie woln? i pomaga do

g??bokiego skupienia ducha, wszystkie trudy ?ycia czyni lekkie, a ?mier? s?odk?. (Dz 462)

463.

PAN JEZUS ZAPEWNIA ?W. FAUSTYN?, ?E REKOLEKCJONISTA WYJA?NI

JEJ WSZELKIE W?TPLIWO?CI

Jezus mi powiedzia?, ?e je?eli b?d? mia?a jak? niepewno?? w tym co si? odnosi do

tego ?wi?ta, czy te? co do za?o?enia tego Zgromadzenia, - czy te? co?kolwiek z tego com

mówi? do ciebie w g??bi duszy, odpowiem ci natychmiast przez usta tego kap?ana. (Dz

463).

464.

REKOLEKCJONISTA WYJA?NIA, ?E BÓG WYBIERA NAJS?ABSZE DUSZE DO

PRZEPROWADZENIA SWEJ WOLI

W jednej medytacji o pokorze przysz?a mi ta dawna w?tpliwo??, ?e tak n?dzna dusza,

jak moja, w?a?nie nie spe?ni tego zadania, które ??da Pan; w tej samej chwili, kiedy rozbieram

te w?tpliwo??, kap?an, który daje rekolekcje przerywa watek tej nauki i mówi w?a?nie to, w

czym mam w?tpliwo??, mianowicie, ze Bóg wybiera przewa?nie najs?absze i najprostsze

dusze za narz?dzia do przeprowadzenia Swoich najwi?kszych dziel i to jest prawda

niezaprzeczaln?, bo spójrzmy, kogo wybra? na Aposto?ów, albo spójrzmy w historie Ko?cio?a,

jak wielkich dziel dokona?y dusze, które by?y najmniej zdolne do tego, bo w?a?nie w tym si?

okazuj? dzie?a Bo?e, ?e s? Bo?ymi. Kiedy mi zupe?nie ust?pi?a w?tpliwo??, kap?an wróci? do

dalszego tematu o pokorze. (Dz 464)

464.

?W. FAUSTYNA WIDZI PANA JEZUSA STOJ?CEGO PODCZAS NAUKI NA

O?TARZU

Jezus sta? jak zwykle podczas ka?dej nauki na o?tarzu i nic mi nie mówi?, ale ?askawie

przenika? Swym wzrokiem m? biedn? dusz?, która nie mia?a ?adnej wymówki. (Dz 464)

465.

PAN JEZUS PRZEMIENIA ?W. FAUSTYN? W SIEBIE

Jezu, ?ywocie mój, czuj? to dobrze, ?e mnie przemieniasz w Siebie, w tajni duszy,

gdzie zmys?y niewiele spostrzegaj?. O, Zbawicielu mój, ukryj mnie ca?a w g??bi serca Swego

i os?aniaj Swymi promieniami przed wszystkim co nie jest Tob?. Prosz? Ci?, Jezu, niech te

dwa promienie, które wysz?y z Najmi?osierniejszego serca Twego zasilaj? nieustannie moj?

dusz?. (Dz 465)

466.

PAN JEZUS PRZEZ ?W. FAUSTYN? POCIESZA SPOWIEDNIKA

Chwila spowiedzi. Zapyta? mnie spowiednik, czy w tej chwili jest Pan Jezus i czy Go

widz?? – Tak, jest i widz? Go. Ka?e mi si? o pewnych osobach. Jezus nic mi nie

odpowiedzia?, ale si? spojrza? na niego. Jednak po sko?czonej spowiedzi, kiedy odmawiam

pokut?, Jezus mi powiedzia? te s?owa: - Id? i pociesz go ode Mnie. – Nie rozumiej?c

znaczenia tych s?ów, ale natychmiast powtórzy?am to, co mi Jezus kaza?. (Dz 466)

467.

W CZASIE REKOLEKCJI ?W. FAUSTYNA OBCOWA?A Z JEZUSEM

Przez ca?e rekolekcje bez przestanku obcowa?am z Jezusem i z?y?am si? z Nim ca??

moc? serca swego. (Dz 467)

468.

?W. FAUSTYNA OFIAROWUJE SWE ?LUBY ZA POLSK?

Dzie? odnowienia ?lubów. W pocz?tku Mszy ?w. widzia?am Jezusa tak jak zwykle,

Który b?ogos?awi? nam i wszed? do Tabernakulum. Wtem ujrza?am Matk? Bo?? w szacie

bia?ej, w niebieskim p?aszczu, z odkryt? g?ow?, Która si? zbli?y?a od o?tarza do mnie i

dotkn??a mnie swymi d?o?mi i okry?a swym p?aszczem i rzek?a mi: - Ofiaruj te ?luby za

Polsk?. Módl si? za nia. 15/VIII. (Dz 468)

469.

?W. FAUSTYNA OPISUJE SW? T?SKNOT? ZA BOGIEM

Tego samego dnia wieczorem uczulam w duszy wielka t?sknot? za Bogiem; ni widz?

Go w tej chwili oczyma cia?a, jak dawniej, ale wyczuwam Go, a nie pojmuj?; to sprawia

t?sknot? i m?k? nie do opisania. Konam z pragnienia, y Go posi???, by w Nim zaton?? na

wieki. Ducha mój ca?a si?a d??y do Niego, nie masz nic na ?wiecie, co by mnie pocieszy?

mog?o. O, mi?o?ci wiekuista, teraz rozumiem, jak w ?ci?lej za?y?o?ci by?o serce moje z Tob?,

bo có? mnie zadowoli w niebie, albo na ziemi, oprócz ciebie, o Bo?e mój, w Którym uton??a

dusza moja. (Dz 469)

470.

?W. FAUSTYNA UWIELBIA STWÓRC?, DO KTÓREGO BARDZO T?SKNI

Kiedy w jednym dniu wieczorem spojrza?am ze swej celi w niebo i ujrza?am ?liczny

firmament zasiany gwiazdami i ksi??yc, wtem wst?pi? w dusz? moj? ogie? mi?o?ci i niepoj?ty

ku Stwórcy mojemu, a nie umiej?c znie?? t?sknoty, która wzros?a w duszy mojej ku Niemu,

pad?am na twarz korz?c si? w prochu. Uwielbia?am Go za wszystkie twory Jego, a kiedy serce

moje znie?? nie mog?o tego, co si? w nim dzia?o, zap?aka?am g?o?no. Wtem dotkn?? mnie

Anio? Stró? i rzek? mi te s?owa: - Pan mi ka?e ci powiedzie?, aby? si? podnios?a z ziemi. – co

natychmiast uczyni?am, ale w duszy nie zosta?am pocieszona. T?sknota za Bogiem jeszcze

wi?cej mnie ogarn??a. (Dz 470)

471.

JEDEN Z SIEDMIU DUCHÓW STOJ?CYCH PRZED TRONEM BOGA, ZOSTA?

POS?ANY, BY TOWARZYSZY? ?W. FAUSTYNIE

W jednym dniu, kiedy by?am na adoracji, a duch mój jakby w konaniu za nim i ?ez

powstrzyma? nie mog?am, wtem ujrza?am jednego ducha, który by? pi?kno?ci wielkiej, który

mi rzek? te s?owa: - Nie p?acz – mówi Pan -. – Po chwili zapyta?am: - kto? ty jest, a on mi

odpowiedzia?: jestem jednym z siedmiu duchów, którzy stoj? dniem i noc? przed tronem

Bo?ym i wielbi? Go bez przestanku. Jednak duch ten nie ukoi? mojej t?sknoty, ale pobudzi?

mnie do jeszcze wi?kszej t?sknoty za Bogiem. Duch ten jest bardzo pi?kny, a pi?kno?? jego

jest ze ?cis?ego z??czenia z Bogiem. Ten duch nie opuszcza mnie ani na chwile, wsz?dzie mi

towarzyszy. (Dz 471)

472.

?W. FAUSTYNA OPISUJE ISTOT? TRÓJCY ?WI?TEJ

Na drugi dzie? w czasie Msz ?w. przed podniesieniem, duch ten zacz?? ?piewa? te

s?owa: ?wi?ty, ?wi?ty, ?wi?ty – g?os jego jakoby g?osów tysi?cy, nie podobna tego opisa?.

Wtem duch mój zosta? zjednoczony z Bogiem, e jednej chwili ujrza?am wielko?? i ?wi?to??

Boga niepoj?t?, a zarazem pozna?am nico?? jak? jestem sama z siebie. Pozna?am wyra?niej

ni?eli indziej Trzy Boskie Osoby: - Ojca, syna i Ducha ?wi?tego. Jednak istno?? ich jest jedna

i równo?? i Majestat. Dusza moja obcuje z Tymi Trzema, lecz s?owami nie umiem tego

wyrazi?, ale dusza rozumie to dobrze. Ktokolwiek jest z??czony z Jedn? z tych Trzech Osób,

prze to samo jest z??czony z ca?? Trójca ?wi?ta, poniewa? Ich Jedno?? jest nierozdzielna. To

widzenie czyli poznanie zala?o dusze moj? szcz??ciem niepoj?tym, dlatego, ?e Bóg jest tak

wielkim. Nie widzia?am tu tego, co napisa?a oczami, jako dawniej, ale czysto wewn?trznie, w

sposób czysto duchowy i niezale?nie od zmys?ów. Trwa?o to do ko?ca Mszy ?w.

Teraz zdarza mi si? to cz?sto i nie tylko w kaplicy, ale i przy pracy i w czasie, jak si?

najmniej tego spodziewam.(Dz 472)

473.

ROZMOWA ?W. FAUSTYNY Z ARCYBISKUPEM WILNA KS. ROMUALDEM

JA?BRZYKOWSKIM

Kiedy wyjecha? nasz spowiednik, ja w tym czasie spowiada?am si? u Arcypasterza.

Kiedy mu ods?oni?am sw? dusz?, otrzyma?am tak? odpowied?: - Córko moja, uzbrój si?

wielka cierpliwo??, je?eli te rzeczy od Boga s?, to czy wcze?niej, czy pó?niej dojd? do skutku

i prosz? by? najzupe?niej spokojna, ja ci? córko moja dobrze w tych rzeczach rozumiem, a

teraz co si? tyczy opuszczenia Zgromadzenia i my?li o innym, tego nawet prosz? nie

przypuszcza? do my?li, , bo inaczej by?oby to pokus? ci??? wewn?trzn?. Po sko?czonej

spowiedzi rzek?am do Pana Jezusa: - czemu? mi ka?esz pe?ni? te rzeczy, a nie dajesz

mo?no?ci ich wype?ni?? Wtem ujrza?am Pana Jezusa po Komunii ?w. w tej samej kapliczce,

gdzie si? spowiada?am, w takiej postaci, jak jest namalowany w tym obrazie, powiedzia? mi

Pan: - Nie smu? si?, dam my zrozumie? rzeczy te, które ??dam od ciebie. –Kiedy

wychodzi?y?my Arcypasterz by? bardzo zaj?ty, ale kaza? si? wróci? i chwil? zaczeka?. Kiedy

weszli?my z powrotem do kapliczki, us?ysza?am w duszy te s?owa: - Powiedz to, cos

widzia?a w tej kaplicy. – W tej chwili wszed? Arcypasterz i zapyta?, czy nie mamy mu co do

powiedzenia; jednak chocia? mia?am nakaz powiedzie?, nie mog?am, dlatego, ze by?am w

towarzystwie jednej z sióstr.

Jeszcze jedno s?owo ze spowiedzi ?w. – wyprasza? mi?osierdzie dla ?wiata – jest

wielka i pi?kna my?l, niech Siostra si? modli wiele o mi?osierdzie dla grzeszników, ale czyni?

to w klasztorze w?asnym. (Dz 473)

474-475.

?W. FAUSTYNA WSTRZYMUJE GNIEW BO?Y, KTÓRY MIA? WYLA? ANIO?

NA PEWNE MIEJSCE

Na drugi dzie? w pi?tek 13/IX – [35]

Wieczorem, kiedy by?am w swojej celi, ujrza?am Anio?a, wykonawc? gniewu Bo?ego.

By? w szacie jasnej z promiennym obliczem, ob?ok pod jego stopami, z ob?oku wychodzi?y

pioruny i b?yskawice do r?k jego, a z r?ki jego wychodzi?y i dopiero dotyka?y ziemi. Kiedy

ujrza?am ten znak gniewu Bo?ego, który mia? dotkn?? ziemie, a szczególnie pewne miejsce,

którego wymieni? nie mog? dla s?usznych przyczyn, zacz??am prosi? Anio?a, aby si?

wstrzyma? chwil kilka, a ?wiat b?dzie czyni? pokut?. Jednak niczym pro?ba moja by?a wobec

gniewu Bo?ego. W tej chwili ujrza?am Trójc? Przenaj?wi?tsz?. Wielko?? Majestatu Jego

przenikn??a mnie do g??bi i nie ?mia?am powtórzy? b?agania mojego. W tej samej chwili

uczu?am w duszy swojej moc ?aski Jezusa, która mieszka w duszy mojej; kiedy mi przysz?a

?wiadomo?? tej ?aski, w tej samej chwili zosta?am porwana przed Stolice Bo??. O, jak wielki

jest Pan i Bóg nasz i niepoj?ta jest ?wi?to?? Jego. Nie b?d? si? kusi? opisywa? tej wielko?ci,

bo nied?ugo ujrzymy Go wszyscy jakim jest. Zacz??am b?aga? Boga za ?wiatem s?owami

wewn?trznie s?yszanymi.

Kiedy si? tak modli?am, ujrza?am bezsilno?? Anio?a i nie móg? wype?ni? sprawiedliwej

kary, która si? s?usznie nale?a?a za grzechy. Z tak? moc? wewn?trzn? jeszcze si? nigdy nie

modli?am. S?owa, którymi b?aga?am Boga s? nast?puj?ce: Ojcze Przedwieczny, ofiaruj? Ci

Cia?o i Krew, Dusz? i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa

Chrystusa za grzechy nasze i ?wiata ca?ego; dla Jego bolesnej M?ki miej Mi?osierdzie dla

nas. (Dz 474-475)

476.

PAN JEZUS DYKTUJE ?W. FAUSTYNIE KORONK? DO MI?OSIERDZIA

BO?EGO

Na drugi dzie? rano, kiedy wesz?am do naszej kaplicy, us?ysza?am te s?owa

wewn?trznie: - Ile razy wejdziesz do kaplicy – odmów zaraz te modlitw?, której ci?

nauczy?em wczoraj. Kiedy odmawia?am te modlitw?, us?ysza?am w duszy te s?owa:

Modlitwa ta jest na u?mierzenie gniewu Mojego, odmawia? ja b?dziesz przez dziewi??

dni na zwyk?ej cz?stce ró?a?ca w sposób nast?puj?cy: najpierw odmówisz jedno Ojcze

nasz i Zdrowa? Maryjo i Wierz? w Boga, nast?pnie na paciorkach Ojcze nasz mówi?

b?dziesz nast?puj?ce s?owa: Ojcze Przedwieczny, ofiaruje ci Cia?o i Krew, Dusz? i

Bóstwo Najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa na przeb?aganie

za grzechy nasze i ?wiata ca?ego; na paciorkach Zdrowa? Maryjo, b?dziesz odmawia?

nast?puj?ce s?owa: dla Jego bolesnej M?ki miej mi?osierdzie dla nas i ?wiata ca?ego. Na

zako?czenie odmówisz trzykrotnie te s?owa: ?wi?ty Bo?e, ?wi?ty Mocny, ?wi?ty

Nie?miertelny – zmi?uj si? nad nami i nad ca?ym ?wiatem. (Dz 476)

477.

?W. FAUSTYNA PRZYPOMINA ZNACZENIE MILCZENIA W ?YCIU

DUCHOWYM

Milczenie jest mieczem w walce duchowej; nie dojdzie do ?wi?to?ci nigdy dusza

gadatliwa. Ten miecz milczenia obetnie wszystko, co by si? przyczepi? do duszy chcia?o.

Jeste?my wra?liwi na mow? i zaraz wra?liwi chcemy odpowiada?, a nie zwa?amy na to, czy

jest w tym wola Bo?a, ?eby?my mówili. Dusza milcz?ca jest silna, wszystkie przeciwno?ci

nie zaszkodz? jej, je?eli wytrwa w milczeniu. Dusza milcz?ca jest zdolna do najg??bszego

zjednoczenia si? z Bogiem, ona ?yje prawie zawsze pod natchnieniem Ducha ?wi?tego. Bóg

w duszy milcz?cej dzia?a bez przeszkody. (Dz 477)

478.

?W. FAUSTYNA WYZNAJE, ?E JEJ MI?O?? UTON??A NA WIEKI W PANU

JEZUSIE

O Jezu mój, Ty wiesz, Ty jeden dobrze wiesz, ?e serce moje nie zna innej mi?o?ci

prócz Ciebie. Ca?a moja mi?o?? dziewicza w Tobie, o Jezu, uton??a na wieki. Czuj? to dobrze,

jak Twoja Boska Krew kr??y w sercu moim, nie ma w tym ?adnej w?tpliwo?ci, ?e z t? Krwi?

Twoja Przenaj?wi?tsz? wesz?a w serce moje mi?o?? Twoja najczystsza. Czuje, ?e mieszkasz

we mnie z Ojcem i Duchem ?wi?tym, a raczej czuje, ze ja ?yje w Tobie. O Bo?e niepoj?ty.

Czuje, ze si? rozp?ywam w Tobie, jako jedna kropla w oceanie. Czuje, ze jeste? na zewn?trz i

we wn?trzno?ciach moich, czuje, ?e jeste? we wszystkim co mnie otacza, we wszystkim co

mnie spotyka. O Bo?e mój, pozna?am Ci? wewn?trz serca swego i ukocha?am Ci? ponad

wszystko, cokolwiek istnieje na ziemi czy w niebie. Serca nasze rozumiej? si? wzajemnie, a

nikt z ludzi tego nie pojmie. (Dz 478)

479.

RELACJA ?W. FAUSTYNY ZE SPOWIEDZI U KS. ARCYBISKUPA

Spowied? druga u Arcypasterza: - Wiedz o tym córko moja, ?e je?eli to jest wola

Bo??, to czy wcze?niej czy pó?niej spe?ni si?, bo wola Bo?a spe?niona by? musi. Kochaj Boga

w sercu swoim, miej ...[my?l urwana] (Dz 479)

480.

BÓG SAM PRZENIKA DUSZ? WYBRAN?, BEZ JEJ STARA?

29.[IX]. Uroczysto?? ?w. Micha?a Archanio?a. Zosta?am wewn?trznie z??czona z

Bogiem. Jego obecno?? przenika mnie do g??bi i nape?nia spokojem, rado?ci? i zdumieniem.

Po takich chwilach modlitwy jestem nape?niona si??, dziwn? odwag? do cierpie? i walki, nic

mnie nie przera?a, chocia?by ?wiat ca?y by? przeciw mnie; wszystkie przeciwno?ci dotykaj?

si? powierzchni, ale do g??bi wst?pu nie maja, bo tam mieszka Bóg, Który mnie umacnia,

Który mnie nape?nia. U Jego podnó?ka rozbijaj? si? wszystkie zasadzki nieprzyjacielskie.

Bóg utrzymuje mnie moc? Swoj? w tych chwilach zjednoczenia; moc Jego udziela mi si? i

czyni mnie zdolna do kochania Go. Nigdy dusza o w?asnych wysi?kach nie dochodzi do tego.

Z pocz?tku tej ?aski wewn?trznej l?k mnie nape?nia? i zacz??am si? kierowa?, czyli oddawa?

boja?ni, ale w krótkim czasie dal mi Pan pozna?, jak bardzo Mu si? to nie podoba. Ale i to

sprawi? Sam, uspokojenie moje. (Dz 480)

481.

?W. FAUSTYNA OPISUJE SWOJE UCZUCIA WZGL?DEM KO?CIO?A

?WI?TEGO

Prawie ka?da uroczysto?? w Ko?ciele ?w. daje mi g??bsze poznanie Boga i lask?

szczególn?, dlatego do ka?dej uroczysto?ci przygotowuj? si? i ?ci?le ??cz? si? z duchem

Ko?cio?a. Co za rado?? by? wiernym dzieckiem Ko?cio?a. O, jak bardzo kocham Ko?ció? ?w. i

wszystkich w nim ?yj?cych; patrz? na nich jako na ?ywe cz?onki Chrystusa, który jest g?ow?

ich. Zapalam si? mi?o?ci? z mi?uj?cymi, cierpi? z cierpi?cymi, ból mnie trawi patrz?c na

ozi?b?ych i niewdzi?cznych; wtenczas staram si? o taka mi?o?? ku Bogu, aby Mu

wynagrodzi? za tych, którzy Go nie mi?uj?, którzy karmi? swego Zbawiciela czarna

niewdzi?czno?ci?. (Dz 481)

482.

POS?ANNICTWEM ?W. FAUSTYNY W KO?CIELE JEST WYPRASZA? ?WIATU

MI?OSIERDZIE BO?E

O Bo?e mój, jestem ?wiadoma pos?annictwa swego w Ko?ciele ?w. Ustawicznym

wysi?kiem moim jest wyprasza? mi?osierdzie dla ?wiata. ?ci?le ??cz? si? z Jezusem i staje

jako ofiara przeb?agalna za ?wiat, Bóg mi nie odmówi niczego, kiedy Go b?agam g?osem Syna

Jego. Moja ofiara jest niczym sama z siebie, ale kiedy j? ??cz? z ofiar? Jezusa Chrystusa, to

staje si? wszechmocna i ma moc przeb?agania gniewu Bo?ego. Bóg mi?uje nas w Synu

Swoim, bolesna M?ka Syna Bo?ego jest ustawicznym ?agodzeniem gniewu Boga. (Dz 482)

483.

PRAGNIENIEM ?W. FAUSTYNY JEST, BY DUSZE POZNA?Y MI?O?? BOGA

O Bo?e, jak bardzo pragn?, aby Ci? pozna?y dusze, ?e? je stworzy? z mi?o?ci nie

poj?tej; o Stwórco mój i Panie, czuje, ?e uchyl? zas?ony nieba, aby o dobroci Twojej nie

w?tpi?a ziemia. (483)

483.

?W. FAUSTYNA WIE, ?E Z WOLI PANA JEZUSA JEST OFIAR?

PRZEBLAGALN? ZA GRZECHY ?WIATA

Uczy? mnie, Jezu, mi?a i czyta ofiar? przed Obliczem Ojca Swego. Jezu, mnie n?dzn?,

grzeszn? przeistocz w Siebie, bo Ty wszystko mo?esz i oddaj mnie Ojcu swemu

Przedwiecznemu. Pragn? si? sta? hostia ofiarna przed Tob?, a przed lud?mi zwyk?ym

op?atkiem; pragn?, aby wo? mojej ofiary by?a znam tylko Tobie. O Bo?e wiekuisty, pali si?

we mnie ogie? nieugaszony b?agania Ciebie o mi?osierdzie; wyczuwam i rozumiem, ?e to jest

moje zadanie tu i wieczno?ci. Ty? Sam kaza? mi mówi? o tym wielkim mi?osierdziu i dobroci

Twojej. (Dz 483)

484.

CZYSTA INTENCJA JEST WARUNKIEM PODOBANIA SI? BOGU NASZYCH

CZYNÓW

Zrozumia?am w pewnej chwili, jak bardzo nie podoba si? Bogu czyn chocia? by?

najchwalebniejszy, ale nie maj?cy piecz?ci czystej intencji; takie czyny pobudzaj? Boga

raczej do kary, a nie do nagrody. Oby w naszym ?yciu by?o ich jak najmniej, owszem, w

?yciu zakonnym nie powinno by ich by? wcale. (Dz 484)

485.

?W. FAUSTYNA PRZYJMUJE Z R?K BOGA WSZELKIE DO?WIADCZENIA, BY

SPE?NI? ROL? HOSTII OFIARNEJ

Z jednakowym usposobieniem przyjmuj? rado??, czy cierpienie, pochwa??, czy

upokorzenie, pami?tam o tym, ?e jedno i drugie przemijaj?ce jest, có? mnie obchodzi to, co o

mnie mówi?. Ju? dawno zrezygnowa?am z tego wszystkiego, co dotyczy?o mojej osoby. Imi?

moje jest hostia – czyli ofiara, ale nie w s?owie, ale w czynie – wyniszczeniu samej siebie, w

upodobnieniu si? do Ciebie na krzy?u, o dobry Jezu i Mistrzu mój. (Dz 485)

486.

?W. FAUSTYNA PO PRZYJ?CIU KOMUNII ?W. CA?Y DZIE? TRWA W

ZJEDNOCZENIU Z PANEM JEZUSEM

Jezu, kiedy przychodzisz do mnie w Komunii ?w. Ty, który? raczy? zamieszka? z

Ojcem i Duchem ?w. w ma?ym niebie serca mojego, staram si? przez dzie? ca?y Ci

towarzyszy?, nie pozostawiam Ci? Samego ani na chwile, chocia? jestem w towarzystwie

ludzi, czy razem z wychowankami, serce moje jest zawsze z??czone z Nim. Kiedy zasypiam,

ofiaruj? Mu ka?de uderzenie serca swego, kiedy si? przebudz? – pod??am si? w Nim bez

s?owa mówienia. Kiedy si? przebudz?, chwil? wielbi? Trójc? ?wi?t? i dzi?kuj?, ?e raczy? mi

darowa? jeszcze jeden dzie?, ?e jeszcze raz si? powtórzy we mnie tajemnica Wcielenia Syna

Twojego, ?e jeszcze raz w oczach moich powtórzy si? bolesna M?ka Twoja, wtenczas staram

si? u?atwi? Jezusowi, aby przeszed? przeze mnie do dusz innych. Z Jezusem id? wsz?dzie,

obecno?? Jego towarzyszy mi wsz?dzie. (Dz 486)

487.

?W. FAUSTYNA CIERPI?C - MILCZY

W cierpieniach duszy czy cia?a staram si? milcze?, bo wtenczas duch mój nabiera

mocy, która p?ynie z M?ki Jezusa. Stale mam przed oczyma Jego Bolesne Oblicze

zniewa?one i zeszpecone, Jego Boskie Serce przebite grzechami naszymi, a szczególnie

niewdzi?czno?ci? dusz wybranych. (Dz 487)

488.

PAN JEZUS UPRZEDZA ?W. FAUSTYN? PRZED ZBLI?AJ?CYM SI?

CIERPIENIEM

Dwukrotne upomnienie, abym si? przygotowa?a na cierpienia, które mnie czekaj? w

Warszawie; pierwsze upomnienie by?o wewn?trzne przez s?yszany g?os, drugie by?o w czasie

Mszy ?w. przed Podniesieniem ujrza?am Pana Jezusa ukrzy?owanego, Który mi rzek?:

przygotuj si? na cierpienie. Podzi?kowa?am Panu za t? ?ask? uprzedzaj?c? i rzek?am do

Pana, ?e zapewne nie b?d? wi?cej cierpie? od Ciebie, mój Zbawicielu. Jednak przej??am si?

tym i umacnia?am si? przez modlitw? i drobne cierpienie, abym mog?a znie??, gdy przyjd?

wi?ksze. (Dz 488)

19/X.35

Wyjazd z Wilna do Krakowa na rekolekcje o?miodniowe.

489.

PAN JEZUS USPOKAJA ?W. FAUSTYN? OGARNI?T? PRZEZ W?TPLIWO?CI

W pi?tek wieczorem, w czasie ró?a?ca, kiedy my?la?am o jutrzejszej podró?y i o

wa?no?ci sprawy, któr? mia?am przedstawi? Ojcu Andraszowi, lek mnie ogarn?, widz?c jasno

n?dz? i nieudolno?? swoja, a wielko?? dzie?a Bo?ego. Zmia?d?ona tym cierpieniem,

zdawa?am si? na wol? Bo??. W tej chwili ujrza?am Jezusa przy moim kl?czniku w szacie

jasnej i powiedzia? mi te s?owa: - czemu si? l?kasz pe?ni? wol? Moj?? Czy? ci nie

dopomog?, jako dotychczas? – Powtarzaj ka?de ??danie Moje przed tymi, którzy Mnie

na ziemi zast?puj?, a czy? tylko to, co ci ka??. W tej chwili jaka? si?a wst?pi?a w dusz?

moj?. (Dz 489)

490.

ANIO? STRÓ? TOWARZYSZY ?W. FAUSTYNIE W DRODZE DO KRAKOWA

Na drugi dzie? rano ujrza?am Anio?a Stró?a, który mi towarzyszy? w podró?y do

Warszawy. Kiedy wesz?y?my do furty – znik?. Kiedy przechodzi?y?my ko?o ma?ej kapliczki,

aby si? przywita? z prze?o?onymi, w jednej chwili ogarn??a mnie obecno?? Boga i nape?ni?

mnie Pan Swoim ogniem mi?o?ci. W takich chwilach zawsze poznaje lepiej wielko?? Jego

Majestatu.

Kiedy wsiad?y?my do poci?gu w Warszawie do Krakowa, znowu? ujrza?am swego

Anio?a Stró?a obok siebie, który si? modli? kontempluj?c Boga, a my?l moja sz?a za nim, a

kiedy wesz?y?my do furty klasztornej – znik?. (Dz 490)

491.

?W. FAUSTYN? OGARNIA MAJESTAT BO?Y

Kiedy wesz?am do kaplicy, znowu? ogarn?? mnie Majestat Bo?y, czu?am si? ca?a

pogr??ona w Bogu, ca?a w Nim zanurzona i przenikni?ta, widz?c, jak bardzo Ojciec Niebieski

mi?uje nas. O, jak wielkie szcz??cie nape?nia dusze moja z poznania Boga, ?ycia Bo?ego.

Pragn? si? tym szcz??ciem podzieli? ze wszystkimi lud?mi, nie mog? zamkn? tego szcz??cia

we w?asnym tylko sercu, bo p?omienie jego pal? mnie i rozsadzaj? mi piersi i wn?trzno?ci

moje. Pragn? przechodzi? ?wiat ca?y i mówi? duszom o wielkim mi?osierdziu Boga, kap?ani,

dopomó?cie mi w tym, u?ywajcie najsilniejszych wyrazów o Jego mi?osierdziu, bo wszystko

jest bardzo s?abym wyrazem, jakim jest mi?osiernym. (Dz 491)

+ J.M.J. Kraków 20/X.35

Rekolekcje o?miodniowe

492.

?W. FAUSTYNA WYRA?A GOTOWO?? SPE?NIENIA WOLI BO?EJ

Bo?e wiekuisty, dobroci sama, w mi?osierdziu niepoj?ty przez ?aden umys? ludzki, ani

anielski, wspomó? mnie dzieci? s?abe, bym mog?a spe?ni? wole Twoja ?wi?t?, jako mi j?

dajesz pozna?. Niczego nie pragn?, jak tylko spe?nienia Boskich ?ycze?; oto masz Panie

dusz? i cia?o moje, umys? i wol? moj?, serce i wszystka mi?o?? moj? i rz?d? mn? wed?ug

odwiecznych planów Swoich. (Dz 492)

493.

?W. FAUSTYNA UFA, ?E SPE?NI WOL? BO?? Z POMOC? PANA BOGA

Po Komunii ?w. dusza moja znowu? zosta?a zalana mi?o?ci? Bo??. Ciesz? si? Jego

wielko?ci?, tu widz? wyra?nie wol? Jego, któr? mam spe?ni?, a zarazem widz? s?abo?? i n?dz?

swoja, widz?, jak nic uczyni? nie mog? bez Jego pomocy. (Dz 493)

W drugim dniu rekolekcji

494.

PAN JEZUS DOMAGA SI? OD ?W. FAUSTYNY CA?KOWITEJ SZCZERO?CI

WOBEC KIEROWNIKA DUCHOWEGO

Kiedy mia?am pój?? do Ojca Andrasza do rozmownicy, dozna?am leku z tego powodu,

?e przecie? tajemnica mo?e by? tylko w konfesjonale; by?a to bezpodstawna obawa. Matka

Prze?o?ona jednym s?owem mnie uspokoi?a. Ale kiedy wesz?am do kaplicy, us?ysza?am te

s?owa: - Pragn?, ?eby? by?a wobec zast?pcy Mego tak szczera i prosta, jak dziecko, i tak,

jako jeste? wzgl?dem Mnie, inaczej opuszcz? ci? i nie b?d? obcowa? z tob?. (Dz 494)

494a.

?W. FAUSTYNA WYZNAJE, ?E OTRZYMA?A ?ASK? CA?KOWITEJ UFNO?CI

WOBEC SPOWIEDNIKA

Naprawd?, ?e udzieli? mi Bóg tej wielkiej ?aski ca?kowitego zaufania, a po sko?czonej

rozmowie Bóg udzieli? mi ?aski g??bokiego spokoju i ?wiat?a co do tych rzeczy. (Dz 494)

495.

?W. FAUSTYNA PROSI PANA JEZUSA O UMOCNIENIE WOLI

Jezu, ?wiat?o?ci wiekuista, o?wie? rozum mój, wzmocnij wole moja i zapal serce moje,

b?d? ze mn? jako? przyobieca?, bo bez Ciebie niczym jestem. Ty wiesz, Jezu mój, jak s?aba

jestem, - przecie? Jezu, ja nie potrzebuje Ci o tym mówi?, bo Ty sam najlepiej wiesz, jak

n?dzn? jestem. W Tobie moja ca?a si?a. (Dz 495)

Dzie? spowiedzi

496.

?W. FAUSTYNA OPISUJE STAN DUCHA WYWO?ANY W?TPLIWO?CIAMI

DOTYCZ?CYMI OPUSZCZENIA ZAKONU I WST?PIENIA DO INNEGO

Od samego rana zacz??am doznawa? walki wewn?trznej tak silnej, ?e jeszcze nie

doznawa?am takiej. Zupe?ne opuszczenie od Boga, odczuwa?am ca?? s?abo?? jaka jestem,

przyt?oczy?y mnie my?li: czemu? mam opuszcza? ten klasztor, w którym jestem lubiana przez

Siostry i Prze?o?onych, ?ycie tak spokojne, zwi?zana ?lubami wieczystymi, obowi?zki

spe?niam z ?atwo?ci?, czemu mam s?ucha? g?osu sumienia, czemu i?? wiernie za

natchnieniem, kto wie od kogo pochodzi, czy nie lepiej i?? tak jak wszystkie Siostry. Mo?e

si? da zag?uszy? s?owa Pa?skie, nie zwa?aj?c na nie, mo?e Bóg nie b?dzie ??da? z nich

rachunku w dzie? sadu. Dok?d mnie zaprowadzi ten g?os wewn?trzny? Je?eli pójd? za nim,

jak straszne mnie czekaj? trudy, cierpienia i przeciwno?ci, l?kam si? przysz?o?ci, a konam w

tera?niejszo?ci. Cierpienie to trwa?o przez ca?y dzie? z równym nat??eniem. Kiedy si?

zbli?y?am do spowiedzi ?w. wieczorem, pomimo, ze by?am przygotowana przedtem, jednak

nie mog?am si? spowiada? zupe?nie, otrzyma?am rozgrzeszenie, odesz?a nie wiedz?c, co si? ze

mn? dzieje. Kiedy po?o?y?am si? na spoczynek, cierpienie to spot?gowa?o si? do najwy?szego

stopnia, a raczej zamieni?o si? w ogie?, który przenika? wszystkie w?adze duszy, jak

b?yskawica, a? do szpiku koci, do najtajniejszej komórki serca. W tym cierpieniu na nic si?

zdoby? mog?a: niech si? stanie wola Twoja, Panie, a chwilami i tego nawet pomy?le? nie

mog?am; naprawd?, lek mnie ?cisn?? ?miertelny, a ogie? piekielny dotyka? si? mnie. Nad

ranem cisza zapanowa?a i cierpienia znik?y w oka mgnieniu, ale czu?am tak straszne

wyczerpanie, ze nawet ?adnego poruszenia uczyni? nie mog?am; powoli przysz?y mi si?y

podczas rozmowy z Matk? Prze?o?on?, jednak Bóg tylko wie, jak si? czu?am przez dzien.

ca?y. (Dz 496)

497.

?W. FAUSTYNA WYZNAJE, ?E JEST M?CZENNIC? NATCHNIE? BO?YCH

O Prawdo Wiekuista, S?owo Wcielone, Który? najwierniej pe?ni? wol? Ojca Swego,

oto dzi? staj? si? m?czennic? natchnie? Twoich, poniewa? wykona? ich nie mog?, bo nie

mam w?asnej woli, pomimo, ?e poznaje jasno, wole Twoja ?w. wewn?trznie, jednak poddaje

si? we wszystkim woli Prze?o?onych i spowiednika, o tyle j? spe?ni?, o ile mi ja spe?ni?

pozwolisz przez zast?pc? Swego. O mój Jezu, trudno, ale przedk?adam glos Ko?cio?a ponad

g?os, którym przemawiasz do mnie. (Dz 497)

Po Komunii ?wi?tej.

498.

PAN JEZUS WYJA?NIA ?W. FAUTYNIE, DLACZEGO DA? POZNA?

SPOWIEDNIKOWI JEJ S?ABO??

Ujrza?am Jezusa jak zwykle, Który mi rzek? te s?owa: - oprzyj g?ow? swoja o rami?

Moje i odpocznij i zaczerpnij si?y. Ja jestem zawsze z tob?. Powiedz przyjacielowi serca

Mojego, powiedz, ?e tak s?abych stworze? u?ywam na przeprowadzenie dziel Swoich. –

Pó?niej duch mój zosta? umocniony dziwna noc?. – Powiedz, ?e da?em mu pozna? s?abo??

twoja w spowiedzi, czym jeste? sama z siebie. (Dz 498)

499.

KA?DA WALKA DUCHOWA PRZYNOSI ?W. FAUSTYNIE B?OGOS?AWIONE

OWOCE

Ka?da walka m??nie zniesiona przynosi mi rado?? i pokój, ?wiat?o i do?wiadczenie,

odwag? na przysz?o??, cze?? i chwale Bogu, a mnie ostatecznie nagrod?. (Dz 499)

500.

SPE?NIAJ?C WOL? PANA JEZUSA, ?W. FAUSTYNA ODDAJE MU

NAJWI?KSZ? CHWA??

Dzi? ?wi?to Chrystusa Króla

W czasie Mszy ?w. modli?am si? gor?co, by Jezus by? Królem wszystkich serc, aby

?aska Bo?a b?yszcza?a w ka?dej duszy. Wtem ujrza?am Jezusa, jako jest namalowany w tym

obrazie i rzek? mi te s?owa: - córko Moja, najwi?ksz? Mi oddajesz chwa??, spe?niaj?c

wiernie ?yczenia Moje. (Dz 500)

501.

PAN JEZUS JEST JEDYNYM OBLUBIE?CEM ?W. FAUSTYNY

O, jak wielka jest pi?kno?? Twoja, Jezu, Oblubie?cze mój. ?ywy Kwiecie o?ywczy, w

którym kryje si? rosa o?ywcza dla duszy spragnionej. W Tobie uton??a dusza moja, Ty? jeden

jest przedmiotem moich d??e? i pragnie?, z??cz mnie jak naj?ci?lej ze Sob? i Ojcem i Duchem

?wi?tym, niech w Tobie ?yje i umieram. (Dz 501)

502.

MI?O?? PRZYDAJE WA?NO?CI NASZYM CZYNOM

Mi?o?? ma tylko znaczenie, ona podnosi najdrobniejsze czyny nasze w

niesko?czono??. (Dz 502)

503.

?W. FAUSTYNA SWE ?YCIE ZAWDZI?CZA PANU JEZUSOWI

Jezu mój, naprawd?, ja bym nie umia?a ?y? bez Ciebie, duch mój spoi? si? z Twoim.

Nikt tego dobrze nie zrozumie, trzeba wpierw Tor? ?y?, aby Ci? w innych pozna?. (Dz 503)

Kraków 25/X.35 r.

504.

POSTANOWIENIA Z REKOLEKCJI:

Nic nie czyni? bez pozwolenia spowiednika i zgody prze?o?onych; we wszystkim, a

szczególnie w tych natchnieniach i ??daniach Pa?skich.

Wszystkie wolne chwile przep?dz? z Boskim Go?ciem we wn?trzu swoim, uwa?a?

b?d? na cisze wewn?trzn? i zewn?trzn?, aby Jezus odpocz?? w sercu moim.

Najmilsze odpocznienie moje w us?ugach i us?u?no?ci dla Sióstr. Zapomina? o sobie, a

my?le? o tym, a?eby siostrom robi? przyjemno??.

Nie b?d? si? t?umaczy? ani uniewinnia? na ?adn? zrobi? mi uwag?, pozwol?, aby mnie

sadzono, jak si? komu podoba.

Jednego mam tylko Przewodnika, przed którym si? zwierzam ze wszystkiego, a Nim

jest Jezus – Eucharystia, a zast?pstwie Jego – spowiednik.

We wszystkich cierpieniach duszy czy cia?a, ciemno?ciach czy oczyszczeniach, b?d?

milcze?, jak go??b, nie skar??c si?.

Wyniszcza? si? b?d? na ka?d? chwile, jako ofiara do Jego stóp, by wyprasza?

mi?osierdzie dla biednych dusz. (Dz 504)

505.

NICO?? ?W. FAUSTYNY TONIE W MI?OSIERDZIU BO?YM

Ca?a nico?? moja tonie w morzu mi?osierdzia Twego; z ufno?ci? dziecka rzucam si? w

obj?cia Twoje, Ojcze mi?osierdzia, by Ci wynagrodzi? za niedowierzanie tyle dusz, które

l?kaj? si? Tobie zaufa?. O, jak ma?a liczba dusz prawdziwie Ci? zna. O, jak gor?co pragn?,

aby ?wi?to mi?osierdzia by?o znane duszom. Koron? dzie? Twoich jest mi?osierdzie, wszystko

zaopatrujesz z uczuciem najczulszej matki. (Dz 505)

+ J.M.J. Kraków 27/X.1935

506.

RADY DUCHOWNE SPOWIEDNIKA

Ojciec Andrasz

Nic nie czyni? bez zgody prze?o?onych. Nad sprawa t? trzeba si? dobrze

zastanawia? i du?o si? modli?. Trzeba by? bardzo w tych rzeczach ostro?nym,

poniewa? Siostra tu ma wole Bo?? pewna i wyra?n?, bo jest z??czona z tym zakonem

?lubami i to wieczystymi, a wiec w?tpliwo?ci by? nie powinno, a to co Siostra ma

wewn?trz, to jest dopiero b?yskami tworzenia czego?. Bóg mo?e uczyni? jakie?

przesuni?cie, ale takie rzeczy s? bardzo rzadkie. Dopok?d Siostra nie otrzyma

wyra?nego poznania, to si? nie ?pieszy?. Dzie?a Bo?e powoli id?, je?eli z Boga s?, to

poznasz je wyra?nie, a je?eli nie, to si? rozwiej?, a ty s?uchaj?c nie zb??dzisz. Ale

szczerze o wszystkim mówi? spowiednikowi i ?lepo go s?ucha?. Teraz Siostrze nic nie

pozostaje, jak zgodzi? si? na cierpienie, a? do czasu wyja?nienia, czyli rozwi?zania

tych spraw. Siostra w dobrym jest usposobieniu co do tych rzeczy i nadal prosz? by?

taka pe?na prostoty i ducha pos?usze?stwa – to dobry znak. Kiedy Siostra nadal b?dzie

w takim usposobieniu, Bóg nie dopu?ci Siostrze zb??dzi?; ale o ile mo?no?ci trzyma?

si? od tych rzeczy z daleka, a je?eli si? pomimo to zdarzaj?, to przyj mow? je ze

spokojem, nie l?ka? si? niczego. Jeste? w dobrych r?kach, tak dobrego Boga. W tym

wszystkim co? mi powiedzia?a, ja nie widz? jakiego? z?udzenia, albo sprzeczno?ci z

wiar?, s? to rzeczy same z siebie dobre i nawet dobrze by by?o, ?eby by?a grupa dusz,

które by Boga prosi?y za ?wiat, bo modlitwy wszyscy potrzebujemy. Dobrego

kierownika masz i prosz? si? trzyma? i by? spokojn?; prosz? by? wierna woli Bo?ej i

pe?ni? ja. Co do zaj??, prosz? pe?ni? to co ka??, jak ka??, i chcia?by to by?o najwi?cej

upokarzaj?ce i ?mudne. Obieraj zawsze ostatnie miejsce, a wtenczas sami ci powiedz?:

posi??? si? wy?ej. W duchu i ca?ym zachowaniu masz si? uwa?a? za ostatni? z ca?ego

domu i z ca?ego Zgromadzenia. We wszystkim i zawsze jak najwi?ksza wierno??

Bogu. (Dz 506)

507.

?W. FAUSTYNA WYZNAJE, ?E JEST ?CIGANA PRZEZ ?ASK? PANA

Pragn?, o Jezu mój, cierpie? i p?on?? ogniem mi?o?ci przez wszystkie

wydarzenia ?ycia. Twoja jestem cala, pragn? si? zaprzepa?ci? w Tobie, o Jezu, pragn?

si? zagubi? w Twej Boskiej pi?kno?ci. ?cigasz mnie, o Panie, Sw? mi?o?ci?, jak

promie? s?o?ca przenikasz wn?trze moje i przemieniasz ciemno?? mej duszy w

jasno?? Swoj?. Czuj? dobrze, ?e ?yj? w Tobie, jako jedna ma?a iskierka, poch?oni?ta

przez ?ar niepoj?ty, w którym p?oniesz, o Trójco Niepoj?ta. Nie masz wi?kszej rado?ci

nad mi?o?? Boga, ju? tu na ziemi mo?emy kosztowa? szcz??cia niebian przez ?cis??

??czno?? z Bogiem – dziwn? i nieraz dla nas niepoj?ta. Mo?na mie? t? sama lask?

przez prost? wierno?? duszy. (Dz 507)

508.

?W. FAUSTYNA JEST PRZEKONANA, ?E OD MA?YCH CZYNÓW

ZALE?Y DOBRO KO?CIO?A

Kiedy mnie opanowuje niech?? i monotonia co do obowi?zków, wtenczas

uprzytamniam sobie, ?e jestem w domu Pa?skim, gdzie nic nie ma ma?ego, gdzie od

tego ma?ego czynu mojego, a w sposób przebóstwiony wykonanego, zale?y chwa?a

Ko?cio?a i post?p niejednej duszy, a wiec nie masz nic ma?ego w Zakonie. (Dz 508)

509.

?W. FAUSTYNA CIERPLIWO?CI? W DO?WIADCZENIACH POKONUJE

PRZECIWNO?CI

W przeciwno?ciach, których do?wiadczam, uprzytamniam sobie, ?e czas walki

nieuko?czony, uzbrajam si? w cierpliwo?? i tym sposobem zwyci??am napastnika swego. (Dz

509)

510.

?W. FAUSTYNA ODKRYWA W EWANGELII NIEWYCZERPALNE BOGACTWO

DOSKONA?O?CI CZYNÓW PANA JEZUSA

Nigdzie ciekawie nie szukam doskona?o?ci, ale wnikam w ducha Jezusa i wpatruje si?

w Jego czyny, jakie mam streszczone w Ewangelii i chocia?bym tysi?c lat ?y?a, nie wyczerpi?

tego co w niej zawarte. (Dz 510)

511.

?W. FAUSTYNA PAMI?TA, ?E INTENCJE JEJ ZACHOWA? BY?Y W PE?NI

ZNANE TYLKO PANU JEZUSOWI

Kiedy s? nieuznawanie i pot?pione intencje moje, nie dziwi? si? temu zbytecznie,

poniewa? wiem, ?e przenika serce moje tylko Bóg. Prawda nie ginie, a zranione serce z

czasem si? uspokoi, a duch mój si? umacnia w przeciwno?ciach. Nie zawsze s?ucham, co mi

mówi serce, ale prosz? Boga o ?wiat?o, kiedy czuje równowag?. Wtenczas mówi? wi?cej. (Dz

511)

512.

PAN JEZUS OPUSZCZA NIEBO, BY ??CZY? SI? ZE ?W. FAUSTYN?

Dzie? odnowienia ?lubów. – Obecno?? Bo?a zala?a dusze moja. W czasie Mszy ?w.

ujrza?am Jezusa, Który mi powiedzia? te s?owa: ty? Mi rado?ci? wielka, mi?o?? i pokora

twoja sprawiaj?, ?e opuszczam trony nieba, a ??cz? si? z tob?. Mi?o?? wyrównuje

przepa??, jak jest miedzy wielko?ci? Moj?, a nico?ci? twoj?. (Dz 512)

513.

?W. FAUSTYNA WYZNAJE, ?E JEST CA?A ZANURZONA W MI?O?CI

BO?EJ

Mi?o?? zalewa mi dusz?, jestem zanurzona w oceanie mi?o?ci, czuje, ?e wpadam w

omdlenie i zatracam si? zupe?nie w Nim. (Dz 513)

514.

?W. FAUSTYNA PROSI PANA JEZUSA, BY PRZEMIENI? JEJ SERCE W

JEGO W?ASNE

Jezu, uczy? serce moje podobne do swego, a raczej przemie? je w Serce w?asne, abym

umia?a wyczuwa? potrzeby innych serc, a szczególnie cierpi?cych i smutnych, niech

promienie mi?osierdzia odpoczn? w sercu moim. (Dz 514)

515.

?W. FAUSTYNA NAWIEDZAJ?C CMENTARZ ROZMAWIA ZE

ZMAR?YMI O ICH SZCZ??CIU

Wieczorem, kiedy chodzi?am po ogrodzie odmawiaj?c ró?aniec, kiedy przysz?am do

cmentarza, uchyli?am drzwi i zacz??am si? modli? chwil? i zapyta?am si? ich wewn?trznie:

pewno jeste?cie bardzo szcz??liwe/ wtem us?ysza?am te s?owa: o tyle jeste?my szcz??liwe, o

ile spe?ni?y?my wole Bo?? – a pó?niej cisza jako przedtem. Wesz?am w siebie i my?la?am

d?ugo, jak ja spe?niam wole Bo?? i jak korzystam z czasu, którego mi Bóg u?yczy?. (Dz 515)

516.

ZMAR?A OSOBA PROSI ?W. FAUSTYN? O MODLITW?

W ten sam dzie?, kiedy si? uda?am na spoczynek, w nocy przysz?a do mnie jaka?

duszyczka i uderzaj?c w szafk?, zbudzi?a mnie, prosz?c o modlitw?. Chcia?am si? zapyta? kto

ona jest, jednak umartwi?am swoja ciekawo?? i to ma?e umartwienie po??czy?am z modlitw? i

ofiarowa?am za ni?. (Dz 516)

517.

?W. FAUSTYNA DOWIADUJE SI? OD STAREJ SIOSTRY, ?E WIEK NIE

ZWALNIA OD WALKI O ?WI?TO??

Kiedy raz odwiedzi?am jedna chor? Siostrzyczk?, a mia?a ju? osiemdziesi?t cztery lata

i odznacza?a si? wielu cnotami, zapyta?am ja: pewno Siostra ju? gotowa stan?? przed Panem?

– Odpowiedzia?a mi: ?e ca?e ?ycie si? przygotowywa?a na t? ostatni? godzin? i powiedzia?a

mi te s?owa: ?e wiek nie zwalnia od walki. (Dz 517)

518.

?W. FAUSTYNA NAWIEDZAJ?C CMENTARZ ROZMAWIA ZE

ZMAR?YMI O ICH SZCZ??CIU ZALE?NYM OD STOPNIA PE?NIENIA WOLI

BO?EJ

+ Kiedy przed dniem Zadusznym posz?am na cmentarz o szarej godzinie, cmentarz by?

zamkni?ty, jednak uchyli?am troch? drzwi i powiedzia?am, ?e je?eli czego ??dacie duszyczki,

ch?tnie wam zado??uczyni?, o ile mi na to regu?a pozwoli. Wtem us?ysza?am te s?owa: spe?nij

wol? Bo?a – my o tyle jeste?my szcz??liwe, o ile spe?ni?y?my wol? Bo??. (Dz 518)

519.

?W. FAUSTYNA W CZASIE PROCESJI NA CMENTARZU W DZIE?

ZADUSZNY WIDZI DUSZE ZMAR?YCH

Wieczorem przysz?y te dusze i prosi?y mnie o modlitw?, modli?am si? wiele za nie.

Wieczorem, kiedy procesja wraca?a z cmentarza, ujrza?am ca?e mnóstwo dusz, które razem

sz?y z nami do kaplicy, by?y modl?ce si? razem z nami. Modli?am si? wiele, bo mia?am na to

pozwolenie prze?o?onych. (Dz 519)

520.

SZATAN PRÓBUJE WPROWADZI? W B??D ?W. FAUSTYN?

Odwiedzi?a mnie znowu? jedna dusza w nocy, któr? ju? kiedy? widzia?am, jednak ta

dusza prosi?a mnie o modlitw?, ale rozbi?a mi wymówki takie, ze by?am kiedy? bardzo pó?na

i pyszna, a teraz tak si? wstawiasz za innymi, a teraz jeszcze masz niektóre wady.

Odpowiedzia?am, ?e by?am bardzo pyszna i pró?na, ale si? spowiada?am i pokutowa?am za

swoj? g?upot? i ufam w dobro? Boga mojego, a je?eli teraz upadam, to raczej pomimo wolnie,

a nigdy z rozmys?em, chocia?by to w rzeczy najmniejszej. Jednak dusza ta zacz??a mi robi?

wymówki, czemu nie chc? uzna? jej wielko?ci, - jaka mi oddaj? wszyscy, za moje wielkie

czyny, czemu? ty jedna nie oddajesz mi chwa?y. Wtem ujrza?am, i? w tej postaci szatan jest i

rzek?am: Bogu samemu nale?y si? chwa?a, id? precz szatanie! I w jednej chwili dusza ta

wpad?a w otch?a? straszliw?, niepoj?ta nie do opisania i rzek?am do tej n?dznej duszy, ?e

powiem o tym ca?emu Ko?cio?owi. (Dz 520)

521.

?W. FAUSTYNA ODWIEDZI?A CZ?STOCHOW?

W sobot? wracamy ju? z Krakowa do Wilna. Po drodze wst?pi?y?my do Cz?stochowy.

Kiedy si? modli?am przed cudownym obrazem, uczulam, ?e mile s? [my?l urwana] (Dz 521)

[Koniec pierwszego zeszytu r?kopisu Dzienniczka]



Ci?g dalszy >>>

 

 

 

Komentarze   

 
0 #11 Joanna 2014-01-10 10:08
Cytować
 
 
+1 #10 bea 2012-08-24 18:42
Boze jak wiele nam brakuje do doskonalosci. Tylko niewiele osob zasluzyly na tak wielka laske jaka ty obdazyles sw Faustyne.
Swiat staje sie coraz gorszy, jak orkrutny czeka nas koniec przez grzechy ludzkie. Niektorzy zupelnie w ciebie nie wierza a nawet nie nawidza Cie, ale ty jestes sama miloscia i twego milosiedzia udzielasz nawet im, jesli tylko sie nawroca. Panie Boze oswiec nas swoim milosiedziem!
Cytować
 
 
+2 #9 bea 2012-08-24 18:42
Boze jak wiele nam brakuje do doskonalosci. Tylko niewiele osob zasluzyly na tak wielka laske jaka ty obdazyles sw Faustyne.
Swiat staje sie coraz gorszy, jak orkrutny czeka nas koniec przez grzechy ludzkie. Niektorzy zupelnie w ciebie nie wierza a nawet nie nawidza Cie, ale ty jestes sama miloscia i twego milosiedzia udzielasz nawet im, jesli tylko sie nawroca. Panie Boze oswiec nas swoim milosiedziem!
Cytować
 
 
+1 #8 no patrzcie 2012-08-11 19:37
spowiednik zwolni? j? z tego obowiazku.
Ja jestem tez dobry tylko w m?lych rzeczach robionych w tera?niejszosci
Panie Bo?e widz? ?e w ko?cu zwolnil?s mnie ze wezwania do ?wieto?ci i wyniszczenia biernego za Ciebie
a przeznaczas mi chre?cij?nskie ?wieckie ?ycie rodzinne
Zgoda Kieruj mn? w tej spraie w takim razie
Amen
Cytować
 
 
0 #7 Krzysztof 2012-08-05 09:29
Cytować
 
 
0 #6 Krzysztof 2012-07-30 17:49
to przemysle? ten piewszy werset
Cytować
 
 
0 #5 Krzysztof 2012-07-29 22:13
staram si? by? wierny Bogu w najmiejszych rzeczach te? wychodzi to raz lepiej raz gorzej
Jezu Ufam Tobie ale mam o?cie? olbrzymi Amen
Cytować
 
 
0 #4 Krzysztof 2012-07-14 22:32
korzystam z chwli obecnej tyle ?e nie tak jak powininem ale dzisiaj nie mam ju? si?y na wiecej
Cytować
 
 
0 #3 zenek 2011-03-28 16:39
prosze o modlitwy za dusze basi tadeusza kingi boleslawa elzbiety urszuli slawka jurka darjany ewy marii wlodka tomka weroniki kunegundy felicji franciszka stasi alicji feliksa zygfryda mirka marka gertrudy gerarda tadeusza mieczyslawa czeslawa zeby BOG OJCIEC WYBACZYL im grzechy i ZAPROWADZIL DO KROLESTWA NIEBIESKIEGO O OPIEKE BOZA dla wandy bozeny anny zenka eweliny lukasza marcina huberta mietka marii oliwii olka stefana jurka i zdrowie oraz droge ku zbawieniu duszy
Cytować
 
 
+1 #2 marcin 2010-11-16 00:57
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 109 goĹ›ci