Dzienniczek Siostry Faustyny - zeszyt pierwszy (351-521)
Boże Miłosierdzie - Dzienniczek Siostry Faustyny

Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia

 

351.

CIERPIENIA I TERAŹNIEJSZOŚĆ SĄ ŁASKĄ PANA JEZUSA

O Boże mój, jak słodko jest cierpieć dla ciebie, cierpieć w najtajniejszych tajniach

serca, w największym ukryciu, płonąć jako ofiara przez nikogo nie spostrzeżona, czysta jak

kryształ – bez żadnych pociech, ani współczucia. Pali się duch mój w miłości czynnej, nie

tracę na czasu na żadne marzenia, biorę każdą chwile pojedynczo. Bo ta jest w mocy mojej,

przeszłość nie do mnie należy, przyszłość nie moja, czas obecny wykorzystać staram się całą

duszą. (Dz 351)

352-353.

PAN JEZUS ŻĄDA OD SIÓSTR ŻYCIA Z WIARY I WIERNOŚCI W DROBNYCH

RZECZACH

4/I.135. Kapituła pierwsza Matki Borgii.

Na tej kapitule Matka podkreśliła życie z wiary i wierność w drobnych rzeczach. W

połowie kapituły usłyszałam te słowa: - Pragnę, ażeby było w was więcej wiary w

obecnych chwilach. Jak wielką mi radość sprawia wierność Mojej oblubienicy w

rzeczach najmniejszych. – Wtem spojrzałam na kryz i ujrzałam, jak Jezus miał głowę

zwrócona na refektarz i poruszały się usta Jego.

Kiedy o tym powiedziałam Matce Przełożonej, odpowiedziała mi: widzi Siostra, jak

Jezus żąda, ażeby życie nasze było z wiary. – Kiedy odeszła Matka do kaplicy, a ja

pozostałam, żeby posprzątać pokój, wtem usłyszałam te słowa: Powiedz o tym wszystkim

Siostrom, że żądam, ażeby żyły duchem wiary w stosunku do Przełożonych w chwili

obecnej. Prosiłam spowiednika, żeby mnie zwolnił z tego obowiązku. (Dz 352-353)

354.

PAN JEZUS PRZYPOMINA ŚW. FAUSTYNIE O WARTOŚCI POSŁUSZEŃSTWA

W ŻYCIU ZAKONNYM

Kiedy rozmawiałam z pewna osobą, która miała malować ten obraz, ale dla pewnych

przyczyn nie malowała go, usłyszałam podczas rozmowy z nią taki glos w duszy: - Pragnę,

żeby była posłuszniejsza. – Zrozumiałam, że wysiłki chociażby były największe, jeżeli nie

maja pieczęci posłuszeństwa, nie są mile Bogu, mowie o duszy zakonnej. O Boże, jak łatwo

poznać Twa wolę w zakonie. My, dusze zakonne od rana do nocy mamy jasno wytkniętą

wole Bożą, a w chwilach niepewnych mamy Przełożonych, przez których mówi Bóg. (Dz

354)

355.

INTENCJE ŚW. FAUSTYNY PODJĘTE W CZASIE ADORACJI SYLWESTROWEJ

1934 – 1935 Wigilia Nowego Roku. Otrzymałam pozwolenie żeby nie pójść spać, ale

modlić się w kaplicy. Jedna z Sióstr prosiła mnie, żebym za nią ofiarowała jedna godzinę

adoracji, odpowiedziałam, że dobrze i całą godzinę modliłam się za nią. W czasie modlitwy

Bóg mi dał poznać, jak bardzo miła Mu jest ta duszyczka.

Druga godzinę adoracji ofiarowałam za nawrócenie grzeszników, a szczególnie

wynagradzałam Bogu za zniewagi w chwili obecnej; jak bardzo jest Bóg obrażany.

Trzecia godzinę ofiarowałam w intencji swego ojca duchownego, modliłam się gorąco

o światło dla niego w szczególnej sprawie.

W końcu uderza godzina dwunasta, godzina ostatnia roku – zakończyłam ją w Imię

Trójcy Świętej i także zaczęłam pierwsza godzinę Nowego Roku w Imię Trójcy Świętej.

Prosiłam każdą z Osób o błogosławieństwo i z wielka ufnością spojrzałam w Rok Nowy,

który będzie na pewno nie skąpy w cierpienie. (Dz 355)

356.

ŚW. FAUSTYNA WYŚPIEWUJE UWIELBIENIE HOSTII ŚWIĘTEJ

Hostio św., w której zawarty jest testament miłosierdzia Bożego dla nas, a szczególnie dla

biednych grzeszników.

Hostio św., w której zawarte jest Ciało i Krew Pana Jezusa, jako dowód nieskończonego

miłosierdzia ku nam, a szczególnie ku biednym grzesznikom.

Hostio św., w której jest życie wiekuiste i nieskończonego miłosierdzia, nam obficie

udzielane, a szczególnie biednym grzesznikom.

Hostio św., w której zawarte jest miłosierdzie Ojca, Syna i ducha Świętego ku nam, a

szczególnie ku biednym grzesznikom.

Hostio św., w której zawarta jest nieskończona cena miłosierdzia, która wypłaci wszystkie

długi nasze, a szczególnie biednych grzeszników.

Hostio św., w której zawarte jest źródło wody żywej, tryskającej z nieskończonego

miłosierdzia dla nas, a szczególnie dla biednych grzeszników.

Hostio św., w której zawarty jest ogień najczystszej miłości, który płonie z łona Ojca

Przedwiecznego, jako z przepaści nieskończonego miłosierdzia dla nas, a szczególnie dla

biednych grzeszników.

Hostio św., w której zawarte jest lekarstwo na wszystkie niemoce nasze, płynące z

nieskończonego miłosierdzia, jako z krynicy, dla nas, a szczególnie dla biednych

grzeszników.

Hostio św., w której zawarta jest łączność pomiędzy Bogiem a nami, przez nieskończone

miłosierdzie dla nas, a szczególnie dla biednych grzeszników.

Hostio św., w której zawarte są wszystkie uczucia najsłodszego Serca Jezusowego ku nam, a

szczególnie ku biednym grzesznikom.

Hostio św., nadziejo nasza jedyna wśród ciemności i burz wewnętrznych i zewnętrznych.

Hostio św., nadziejo nasza jedyna w życiu i śmierci godzinie.

Hostio św., nadziejo nasza jedyna wśród niepowodzeń i zwątpienia toni.

Hostio św., nadziejo nasza jedyna wśród fałszu i zdrad.

Hostio św., nadziejo nasza jedyna wśród ciemności i bezbożności, która zalewa ziemię.

Hostio św., nadziejo nasza jedyna wśród tęsknoty i bólu, w którym nas nikt nie zrozumie.

Hostio św., nadziejo nasza jedyna wśród znoju i szarzyzny życia codziennego.

Hostio św., nadziejo nasza jedyna wśród zniszczenia naszych nadziei i usiłowań.

Hostio św., nadziejo nasza jedyna wśród pocisków nieprzyjacielskich i wysiłków piekła.

Hostio św., ufam Tobie, gdy ciężkości przechodzić będą siły moje, gdy ujrzę wysiłki swoje

bezskuteczne.

Hostio św., ufam Tobie, gdy burze miotają mym sercem, a duch strwożony chylić się będzie

ku zwątpieniu.

Hostio św., ufam Tobie, gdy serce moje drżeć będzie – i śmiertelny pot zrosi nam czoło.

Hostio św., ufam Tobie, gdy wszystko sprzysięże się przeciw mnie i rozpacz czarna wciskać

się będzie do duszy.

Hostio św., ufam Tobie, gdy wzrok mój gasnąć będzie na wszystko, co doczesne, a duch mój

po raz pierwszy ujrzy światy nieznane.

Hostio św., ufam Tobie, gdy prace moje będą przechodzić siły moje, a niepowodzenie będzie

stałym udziałem moim.

Hostio św., ufam Tobie, gdy spełnienie cnoty trudnym mi się wyda i natura buntować się

będzie.

Hostio św., ufam Tobie, gdy ciosy nieprzyjacielskie wymierzone przeciw mnie będą.

Hostio św., ufam Tobie, gdy trudy i wysiłki potępione przez ludzi będą.

Hostio św., ufam Tobie, gdy zabrzmią sady Twoje nade mną, wtenczas ufam morzu

miłosierdzia Twego. (Dz 356)

357.

ŚW. FAUSTYNA WYRAŻA UFNOŚĆ W OPATRZNOŚĆ BOŻĄ

Trójco Przenajświętsza, ufam w nieskończone miłosierdzie Twoje. Bóg jest Ojcem

moim, a wiec ja, dziecię Jego mam wszelkie prawo do Jego Boskiego Serca, a im ciemność

większa, tym ufność nasza powinna być zupełniejsza. (Dz 357)

358.

PAN JEZUS DOCHOWUJE WIERNOŚCI

Nie rozumiem, jak można nie ufać Temu, Który wszystko może; z Nim wszystko, a

bez Niego – nic. On Pan, nie pozwoli i nie dopuści zawstydzenia dla tych, którzy cała ufność

swoją w Nim położyli. (Dz 358)

359-260.

PAN JEZUS UTWIERDZA ŚW. FAUSTYNĘ W PRAWDZIWOŚCI ORĘDZIA,

KTÓRE JEJ PRZEKAZUJE

10/I.1935. + Czwartek, w czasie benedykcji, zaczęły mnie męczyć takie myśli: czy to

wszystko, co mówię o tym wielkim miłosierdziu Boga nie jest czasami kłamstwem, albo

złudzeniem... i chwile chciałam się nad tym zastanowić; wtem usłyszałam silny i wyraźny

głos wewnętrzny: - wszystko co mówisz o dobroci Mojej prawdą jest i nie ma

dostatecznych wyrażeń na wysławienie Mojej dobroci. – Słowa te były tak pełne mocy i

tak jasne, że oddałabym życie za nie, że od Boga są. Poznaje je po głębokim pokoju, jaki mi

wówczas towarzyszy i pozostaje nadal. Ten pokój daje mi moc i siłę tak wielką, że niczym są

wszystkie trudności i przeciwności i cierpienia i śmierć sama. Światło to odsłoniło mi rąbek

ten, ze usiłowania wszystkie moje, które podejmuję, aby dusze poznały miłosierdzie Pańskie

miłe są bardzo Bogu, a stąd w mej duszy jest tak wielka radość, ze nie wiem, czy w niebie

może być większa. O, gdyby dusze chciały choć trochę słuchać głosu sumienia i głosu – czyli

natchnienia Ducha Świętego, mówię – choć trochę – bo skoro raz się oddamy wpływowi

Ducha Bożego, to On sam dopełni tego, czego nam nie dostawać będzie. (Dz 359-260)

361.

PATRONEM ŚW. FAUSTYNY NA ROK 1935 ZOSTAŁ PAN JEZUS

EUCHARYSTYCZNY

+ Nowy Rok 1935.

Jezus lubi wchodzić w najdrobniejsze szczegóły życia naszego i spełnia nieraz tajne

pragnienia moje, które nieraz ukrywam przed Nim samym, chociaż wiem, że przed Nim nic

skrytego być nie może. (Dz 360)

U nas jest zwyczaj w Nowy Rok wyciągać sobie Patronów szczególnych na cały rok,

w czasie medytacji obudziło mi się jedno z takich tajnych pragnień, żeby Jezus

Eucharystyczny był mi szczególnym Patronem i na ten rok – jaka dawniej. Jednak tając się

przed swym Umiłowanym z tym pragnieniem, mówiłam z Nim o wszystkim z wyjątkiem o

tym, że Go chcę mieć za Patrona. Kiedy przyszłyśmy do refektarza na śniadanie, po

przeżegnaniu zaczęło się cięgnienie Patronów. Kiedy się zbliżyłam do obrazeczków, na

których są napisane Patrony, wzięłam bez namysłu, jednak nie czytają zaraz, chciałam się

przez parę minut umartwić. Wtem słyszę głos w duszy: - Jestem twoim Patronem. W tej

chwili spojrzałam na napis i przeczytałam: „Patron na rok 1935 – Najświętsza Eucharystia”.

Serce mi zadr galo z radości i wysunęłam się potajemnie z grona Sióstr i poszłam przed

Najświętszy Sakrament chociaż na krótką chwilę i tam dałam uczuciom serca mego folgę.

Jezus mi jednak słodka zrobił uwagę, aby być w tej chwili wspólnie z Siostrami; poszłam

natychmiast, stosują się do reguły. (Dz 361)

361a.

ŚW. FAUSTYNA UWIELBIA MIŁOŚĆ TRÓJCY PRZENAJŚWIĘTSZEJ

Trójco Święta Jedyny Boże,

Niepojęty w wielkości miłosierdzia ku stworzeniom, a szczególnie ku biednym

grzesznikom. Okazałeś Swoją przepaść miłosierdzia niepojętą i i nigdy niezgłębioną przez

żaden rozum, ani ludzki, ani anielski. Nicość i nędza nasza toną w wielkości Twojej; o

Dobroci nieskończona, kto Cię godnie uwielbi – czy znajdzie się dusza, która Ciebie rozumie

w miłości? – o Jezu, są dusze takie, ale ich niewiele. (Dz 361)

362.

PAN JEZUS DOMAGA SIĘ, ABY ŚW. FAUSTYNA BYŁA POSŁUSZNA

SPOWIENIKOWI

+ W pewnym dniu w czasie rannego rozmyślania usłyszałam taki głos: - Ja Sam

jestem kierownikiem twoim, byłem, jestem i będę, a iżeś prosiła mnie o pomoc widzialną

i dałem ci i wybrałem wpierw Sam, aniżeli mnie o to prosiła, bo tego wymaga sprawa

Moja. Wiedz o tym, że błędy jakie popełniasz przeciw niemu, ranią Serce Moje;

szczególnie strzeż się samowoli, niech na najdrobniejsze rzeczy będzie pieczęć

błogosławieństwa.

Przeprosiłem Pana Jezusa za te błędy a sercem upokorzonym i wyniszczonym, także

przeprosiłam ojca duchownego i postanowiłam raczej nie czynić nic, aniżeli robić wiele, a

źle. (Dz 362)

363.

ŚW. FAUSTYNA DZIĘKUJE PANU JEZUSOWI ZA ŁASKĘ ODKRYCIA SWEJ

NĘDZY

O dobry Jezu, dziękuję Ci za tę wielka łaskę, to jest, że dajesz mi poznać czym jestem

sama z siebie – nędzą i grzechem, niczym więcej; jedno tylko mogę sama z siebie, to jest

obrażać Ciebie, o Boże mój, bo nędza nic więcej uczynić sama a z siebie nie może, prócz

obrażania Ciebie, o Dobroci nieskończona. (Dz 363)

364-365.

ŚW. FAUSTYNYA BEZ UZGODNIENIA Z KIEROWNIKIEM DUCHOWYM

PODJEMUJE DODATKOWE UMARTWIENIA, PAN JEZUS ZA

POSLUSZEŃSTWO UDZIELIŁ ŁASKI

+ W pewnej chwili proszono mnie o modlitwę za pewna duszę. Postanowiłam zaraz

odprawić nowennę do Miłosierdzia Pańskiego i do tej nowenny dołączyłam jedno

umartwienie, to jest przez czas Msz św. nosić na obu nogach łańcuszek. Trzy dni już się

ćwiczyłam w tym umartwieniu: kiedy poszłam do spowiedzi i powiedziałam ojcu

duchownemu, że na domyślne pozwolenie podjęłam takie umartwienie, myślałam, że ojciec

duchowny nic nie będzie miał przeciw temu, a jednak usłyszałam rzecz przeciwną, to jest,

żebym bez pozwolenia nic sama nie czyniła. O mój Jezu, i znowu samowola, ale nie

zniechęcam się swymi upadkami, wiem o tym dobrze, ze jestem nędzą. Ze względu na

zdrowie nie otrzymałam pozwolenia i zdziwił się ojciec duchowny, jak mogłam bez jego

pozwolenia ćwiczyć się w większych umartwieniach. Przeprosiłam za swoja samowole, a

raczej za kierowanie się pozwoleniami domyślnymi i prosiłam o zamianę na inne. Ojciec

duchowny zamienił mi na umartwienie wewnętrzne, to jest takie, że przez czas Mszy św.,

mam rozważać – dlaczego Jezus przyjął chrzest. To rozmyślanie nie było dla umartwieniem,

bo przecież myśleć o Bogu to jest rozkosz, a nie umartwienie, ale było w tym umartwienie

woli, ze czynie nie to, co mnie się podoba, ale to, co mi wskazano i na tym polega

umartwienie wewnętrzne. Kiedy odeszłam od konfesjonału i zaczęłam odprawiać pokutę,

usłyszałam te słowa: - udzieliłem łaski tej duszy, o którą Mnie prosiłaś dla niej, ale nie dla

umartwienia twego, jakieś sama sobie wybrała, ale tylko dla aktu posłuszeństwa

zupełnego wobec zastępcy Mojego dałem łaskę tej duszy, z a którą się wstawiałaś do

Mnie i dla której żebrałaś miłosierdzia. Wiedz o tym, że kiedy wyniszczasz w sobie tę

własną wolę, wtenczas Moja króluje w tobie. – (Dz 364-5)

366.

ŚW. FAUSTYNA POSTANAWIA PAMIĘTAĆ O TYM WYDARZENIU

PRZYSZŁOŚCI

O Jezu mój, miej cierpliwość ze mną, już będę uważniejsza na przyszłość, nie na sobie

to opieram, ale na łasce i dobroci Twojej, która jest tak wielka dla mnie nędznej. (Dz 366)

367.

NIEWIERNOŚĆ DUSZ WYBRANYCH BARDZO RANI SERCE PANA JEZUSA

+ W pewnej chwili dał mi Jezus poznać, że kiedy Go proszę w intencji jaka mi nieraz

polecają, jest zawsze gotów udzielić Swych łask, tylko dusze nie zawsze chcą je przyjąć. –

Serce Moje jest przepełnione miłosierdziem wielkim dla dusz, a szczególnie dla biednych

grzeszników. Oby mogły zrozumieć, że Ja jestem dla nich Ojcem najlepszym, ze dla nich

wypłynęła z Serca Mojego Krew i Woda, jako z krynicy przepełnionej miłosierdziem,

dla nich mieszkam w tabernakulum, jako Król miłosierdzia, pragnę obdarzać dusze

łaskami, ale nie chcą ich przyjąć. Przynajmniej ty przychodź do Mnie jak najczęściej i

bierz te łaski, których oni przyjąć nie chcą, a tym pocieszysz serce Moje. O, jak wielka

jest obojętność dusz za tyle dobroci, z a tyle dowodów miłości. Serce Moje napawa się

sama niewdzięcznością, zapomnieniem od dusz żyjących w świecie; na wszystko maja

czas, tylko nie maja czasu na to, aby przyjść do Mnie po łaski.

A więc zwracam się do was, wy – dusze wybrane, czy i wy nie zrozumiecie miłości

Serca Mojego? – I tu zawiodło się serce Moje, nie znajduję całkowitego oddania się

Mojej miłości. Tyle zastrzeżeń, tyle niedowierzeń, tyle ostrożności. Na pociechę twoją

powiem ci, że są dusze w świecie żyjące, które Mnie szczerze kochają, w ich sercach

przebywam z rozkoszą, ale jest ich niewiele; są i w klasztorach dusze takie, które

radością napełniają Serce Moje, w nich są wyciśnięte rysy Moje i dlatego Ojciec

Niebieski spogląda na nich ze szczególniejszym upodobaniem, oni będą dziwowiskiem

Aniołów i ludzi, liczba ich jest bardzo mała, one są na obronę przed sprawiedliwością

Ojca Niebieskiego, i na wypraszanie miłosierdzia dla świata. Miłość tych dusz i ofiara

podtrzymują istnienie świata. Najboleśniej rani Moje serce niewierność duszy

szczególnie przeze Mnie wybranej, te niewierności są ostrzami, które przebijają serce

Moje. – (Dz 367)

368.

ŚW. FAUSTYNA W DUCHU WIDZI OJCA ŚWIĘTEGO

29.1.1935. W ten wtorek rano w czasie medytacji ujrzałam wewnętrznie Ojca św.

odprawiającego Mszę św. Po Pater noster rozmawiał z Panem Jezusem o sprawie tej, którą

Jezus nakazał mi Jemu powiedzieć. Chociaż ja o tym nie mówiłam Ojcu św. osobiście, ale

sprawy te były załatwione przez kogoś innego, jednak w tym momencie przez wewnętrzne

poznanie wiem, że Ojciec św. zastanawia się nad tą sprawą, która w krótkim czasie stanie się

według życzeń Jezusa. (Dz 368)

369.

PAN JEZUS ZAPEWNIA ŚW. FAUSTYNĘ, JAK WIELKA JEST WARTOŚĆ

GODZINNEJ MEDYTACJI O JEGO BOLESNEJ MĘCE

Kiedy przed rekolekcjami ośmiodniowymi udałam się do swego kierownika duszy i

prosiłam go o pewne umartwienie na czas rekolekcji, jednak nie otrzymałam pozwolenia na

wszystko, o co prosiłam, ale tylko na niektóre. Otrzymałam pozwolenie na jedna godzinę

rozmyślania Męki Jezusa i na pewne upokorzenie. Jednak byłam trochę niezadowolona, że

nie otrzymałam pozwolenia na wszystko o co prosiłam. Kiedy wróciłam do domu, weszłam

na chwilę do kaplicy, wtem usłyszałam głos w duszy: Jednak godzina rozważania Mojej

bolesnej Męki, większą zasługę ma, aniżeli cały rok biczowania się aż di krwi;

rozważanie Moich bolesnych Ran jest dla ciebie z wielkim pożytkiem, a Mnie sprawia

wielka radość. Dziwi Mnie to, że jeszcze niezupełnie żeś się wyrzekła woli własnej, ale

cieszę się niezmiernie, że dokona się ta zmiana w rekolekcjach. (Dz 369)

370.

ŚW. FAUSTYNA WIDZI PROMIENIE WYCHODZĄCE Z MONSTRANCJI

W tym samym dniu kiedy byłam w kościele, czekając na spowiedź, ujrzałam te same

promienie wychodzące z monstrancji i rozchodziły się po całym kościele. Trwało to przez

czas całego nabożeństwa. Po błogosławieństwie na obie strony i z powrotem do monstrancji.

Widok ich jasny i przeźroczysty jak kryształ. Prosiłam Jezusa, aby raczył zapalić ogień

Swojej miłości we wszystkich dyszach oziębłych. Pod tymi promieniami rozgrzeje się serce,

chociażby było zimne jak bryła lodu, chociażby było twarde jak skała, skruszy się na proch.

(Dz 370)

371.

NA POCZĄTKU REKOLEKCJI ŚW. FAUSTYNA PROSI O OGIEŃ CZYSTEJ

MIŁOŚCI

+ J.M.J. Wilno 4/II.1935

Rekolekcje ośmiodniowe

Jezu, Królu Miłosierdzia, i znowu jest chwila w której pozostaje sam na sam z Tobą,

przeto Cię błagam przez wszystką miłość Twoja, którą pała Boskie serce Twoje, zniszcz we

mnie zupełnie miłość własną, a natomiast zapal moje serce ogniem Twojej najczystszej

miłości. (Dz 371)

372.

PAN JEZUS PRZYGOTOWUJE ŚW. FAUSTYNĘ TO ODDANIA JEJ WOLI - WOLI

PAŃSKIEJ

Wieczorem, po skończonej nauce, usłyszałam te słowa: - Ja jestem z tobą. W tych

rekolekcjach utwierdzę cię w spokoju i męstwie, by nie ustały siły twoje do spełnienia

zamiarów Moich. Dlatego w tych rekolekcjach absolutnie przekreślisz wolę własną, a

natomiast spełni się w tobie wszystka wola Moja. Wiedz o tym, że to wiele kosztować cię

będzie, dlatego napisz na czystej kartce te słowa: Od dziś we mnie nie istnieje wola

własna, i przekreśl ją; a na drugiej stronie napisz te słowa: Od dziś pełnię wolę Bożą

wszędzie, zawsze, we wszystkim, nie przerażaj się niczym, miłość ci da moc i ułatwi

wykonanie. (372)

273.

ŚW. FAUSTYNA MIŁUJE WSZYSTKICH LUDZI, PONIEWAŻ SĄ OBRAZEM

BOGA

W medytacji fundamentalnej o celu, czyli o wyborze miłości, dusza musi kochać, ma

potrzebę kochania; dusza musi przelewać swą miłość, ale nie w błoto, a nie próżnię ale w

Boga. Jak się cieszę, kiedy się zastanawiam nad tym, bo czuję wyraźnie, że On Sam jest w

sercu moim. Sam Jeden Jezus, a stworzenia kocham o tyle, o ile mi pomagają do zjednoczenia

się z Bogiem, wszystkich ludzi kocham dlatego, bo widzę w nich obraz Boży. (Dz 273)

374.

ŚW. FAUSTYNA PRZEKREŚLA SWOJĄ WOLĘ

+ J.M/.J. Wilno 4.II.1935.

Od dziś nie istnieje we mnie wola własna.

W chwili kiedy uklękłam, aby przekreślić wole własną, jako mi Pan kazał, usłyszałam

głos w duszy taki: od dziś nie lękaj się sądów Bożych, albowiem sądzona nie będziesz.

J.M.J. Wilno 4/II 1935.

Od dziś, pełnię Wolę Bożą, wszędzie, zawsze, we wszystkim. (Dz 374)

375.

ŚW. FAUSTYNA PODAJE SWOJE POSTANOWIENIA

+J.M.J. Wilno 8/II 1935.

Wewnętrzna praca szczegółowa, czyli rachunek sumienia. O zaparciu siebie, woli

własnej.

I. Zaparcie rozumu, to jest przez poddanie go pod rozum tych, którzy mi na

ziemi miejsce Boga zastępują.

II. Zaparcie woli, to jest pełnić wole Bożą, która mi się objawia w woli tych,

którzy mi miejsce Boga zastępują i która zawarta jest w regułach naszego

zakonu.

III. Zaparcie sadu, to jest wszelki rozkaz dany mi przez tych, którzy mi miejsce

Boga zastępują, przyjmować natychmiast, bez zastanawiania się,

rozbierania, rozumowania.

IV. Zaparcie języka. Nie dam mu najmniejszej wolności, w jednym wypadku

dam mu zupełną – to jest w głoszeniu chwały Bożej. Ile razy przyjmuję

Komunie św. tyle razy proszę, aby Jezus raczył umocnić i oczyścić język

mój, abym nim nie raniła bliźnich. To też regułę, która mi mówi o

milczeniu, mam w największym szacunku. (Dz 375)

376.

ŚW. FAUSTYNA PROSI PANA JEZUSA O POMOC W WYPEŁNIANIU

POSTANOWIEŃ

Jezu mój, ufam, ze łaska Twoja dopomoże mi do wykonania tych postanowień.

Chociaż powyższe punkty zawarte są w ślubie posłuszeństwa, to jednak pragnę w

szczególniejszy sposób się w tym ćwiczyć, ponieważ jest to treść życia zakonnego.

Miłosierny Jezu, proszę Cię gorąco, daj światło rozumowi mojemu, abym mogła lepiej

poznać Ciebie, Który jesteś Bogiem Nieskończonym, i abym mogła lepiej poznać siebie,

która jestem nicością sama. (Dz 376)

377.

ŚW. FAUSTYNA WYLICZA KORZYŚCI PŁYNĄCE ZE SPOWIEDZI

O spowiedzi św. Ze spowiedzi świętej powinniśmy odnosić dwie korzyści:

1. do spowiedzi przychodzimy po uleczenie;

2. po wychowanie – dusza nasza potrzebuje ciągłego wychowania, jak małe dziecko.

O Jezu mój, rozumiem głęboko te słowa i wiem, z doświadczenia, Że dusza o

własnych siłach daleko nie zajdzie, wiele się natrudzi, nic dla chwały Bożej nie zrobi, błądzi

ustawicznie, ponieważ umyśl nasz jest ciemny i nie umie rozeznać własnej sprawy. Na dwie

rzeczy będę zwracać uwagę szczególną: pierwsze – wybierać będę do spowiedzi to, co mnie

najwięcej upokarza, chociażby to był drobiazg, ale mnie to kosztuje i dlatego mowie; drugie –

ćwiczyć się będę w skrusze, nie tylko przy spowiedzi, ale przy każdym rachunku sumienia

wzbudzić w sobie żal doskonały, a szczególnie, kiedy się położę na spoczynek. Jeszcze jedno

słowo: dusza, która szczerze pragnie postępować w doskonałości, powinna się ściśle trzymać

rad udzielanych przez kierownika duszy. Tyle świętości – ile zależności. (Dz 377)

378.

ŚW. FAUSTYNA WIE, ŻE DZIEŁO JEJ POWIERZONE STANIE SIĘ W

PRZYSZŁOŚCI NOWYM BLASKIEM KOŚCIOŁA

W pewnej chwili, kiedy rozmawiałam z kierownikiem mojej duszy, ujrzałam

wewnętrznie, szybciej niż lotem błyskawicy, duszę jego w wielkim cierpieniu, w takiej męce,

że niewiele dusz Bóg dotyka tym ogniem. Cierpienie to wypływa z tego dzieła. Będzie

chwila, w której dzieło to, które tak Bóg zaleca – jakoby w zupełnym zniszczeniu i wtem

nastąpi działanie Boże z wielką siłą, która dać świadectwo prawdziwości. Ono będzie nowym

blaskiem dla Kościoła, chociaż od dawna w nim spoczywającym. Że Bóg jest nieskończenie

miłosierny, nikt temu zaprzeczyć nie może, pragnie On, żeby wiedzieli wszyscy o tym, nim

przyjdzie powtórnie jako Sędzia; chce, aby wpierw dusze poznały Go, jako Króla

Miłosierdzia. Kiedy ten triumf nadejdzie, to my już będziemy w nowym życiu, w którym nie

ma cierpień, ale wpierw dusza Twoja będzie nasycona goryczą na widok zniszczenia twoich

usiłowań. Jednak zniszczenie to jest tylko pozorne, ponieważ bóg, co raz postanowił, nie

zmienia, ale chociaż zniszczenie będzie pozorne, jednak cierpienie będzie rzeczywiste. Kiedy

to nastąpi – nie wiem; jak długo trwać będzie – nie wiem. – Ale przyobiecał Bóg wielka łaskę

szczególnie Tobie i wszystkim, którzy głosić będą o wielkim miłosierdziu Moim. Ja Sam

bronić ich będę w godzinę śmierci, jak Swej chwały i chociażby grzechy dusz czarne

były jak noc, kiedy grzesznik zwraca się do Miłosierdzia Mojego, oddaje Mi największą

chwałę i jest zaszczytem Męki Mojej. Kiedy dusza wysławia Moją dobroć, wtenczas

szatan drży przed nią i ucieka na samo dno piekła. (Dz 378)

379.

PAN JEZUS OBIECUJE DUSZOM MIŁOSIERNYM ŁASKĘ W GODZINIE

ŚMIERCI

W jednej adoracji przyrzekł mi Jezus, że: - duszom, które uciekać się będą do

Mojego Miłosierdzia i duszom, które wysławiać i głosić będą innym o Moim wielkim

Miłosierdziu, w godzinę śmierci postąpię z nimi według nieskończonego Miłosierdzia

Mojego.

Boleje Serce Moje – mówi Jezus – nad tym, że nawet dusze wybrane nie

rozumieją, jak wielkim jest Moje Miłosierdzie, obcowanie ich jest w pewien sposób

niedowierzaniem. O, jak to bardzo rani Serce Moje. Wspomnijcie na Mękę Moją i jeżeli

nie wierzycie słowom Moim, wierzcie przynajmniej Ranom Moim. (Dz 379)

380.

ŚW. FAUSTYNA WSZYSTKO CZYNI WESPÓŁ Z PANEM JEZUSEM

Żadnego ruchu, żadnego gestu nie czynię według własnego upodobania, bo jestem

związana łaską: stale uważam na to, co jest milsze Jezusowi. (Dz 380)

381.

PAN JEZUS USTAMI KAPŁANA WYJAŚNIA ŚW. FAUSTYNIE SENS

POSŁUSZEŃSTWA

Kiedy w jednej medytacji o posłuszeństwie usłyszałam te słowa: - W tej medytacji

mówi kapłan wyjątkowo dla ciebie, wiedz o tym, że Ja zapożyczam ust jego. – Starałam

się wsłuchiwać z największą uwaga i wszystko stosowałam do serca swego, jak w każdej

medytacji,. Kiedy kapłan mówił te słowa, ze dusza posłuszna napełnia się mocą Bożą – tak,

kiedy jesteś posłuszna, odbieram ci słabość twoja, a natomiast daje ci moc Moją. Dziwi

Mnie to bardzo, ze dusze nie chcą uczynić tej zamiany ze Mną. Rzekłam do Pana: - Jezu,

Ty oświeć duszę moją, bo inaczej to i ja niewiele z tych słów zrozumiem. (Dz 381)

382.

ŚW. FAUSTYNA WYZNAJE, ŻE ŻYJE DLA ZBAWIENIA DUSZ

Wiem, ze nie żyje dla siebie, ale dla wielkiej liczby dusz. Wiem, że łaski udzielone dla

mnie, nie SA tylko dla mnie – ale dla dusz. O Jezu, otchłań Twojego miłosierdzia przelała się

w dusze moją, która jest otchłanią nędzy samej. Dziękuje Ci, Jezu, za łaski i cząstki krzyża,

które mi dajesz na każdy moment życia. (Dz 382)

383.

PAN JEZUS KARCI SROGIM SPOJRZENIEM TRZY SIOSTRY

W początkach rekolekcji ujrzałam Pana Jezusa przybitego do krzyża na suficie w

kaplicy, Który z wielka miłością patrzył na Siostry, ale nie na wszystkie. Trzy Siostry są, na

które Jezus patrzył okiem surowym. Nie wiem, nie wiem, dla jakich przyczyn, wiem tylko to,

co to za straszna rzecz spotkać się z takim spojrzeniem, które jest spojrzeniem surowego

Sędziego. Nie tyczyło się to spojrzenie mnie, a jednak struchlałam z przerażenia, pisząc to,

drżę cała. Nie ośmieliłam się przemówić do Jezusa ani jednego słowa, siły mnie opadły

fizyczne i myślałam, że nie przetrwam czasu nauki. Na drugi dzień znowuż ujrzałam tak

samo, jako pierwszy raz i ośmieliłam się powiedzieć te słowa: Jezusa, jak wielkie jest

miłosierdzie Twoje. Na trzeci dzień powtórzyło się znowuż to samo spojrzenie na wszystkie

Siostry z wielka łaskawością, z wyjątkiem tych trzech. Tu zdobyłam się na odwagę, która

wypłynęła z pobudki miłości bliźniego i rzekłam do Pana: Ty, Który jesteś miłosierdziem

samym, jakoś mi Sam powiedział, przeto Cię błagam, przez moc miłosierdzia Twojego,

zwróć Swe łaskawe spojrzenie i na te trzy Siostry, a jeżeli się to nie zgadza z mądrością

Twoją, to proszę Cię o zamianę, niech Twoje łagodne spojrzenie w duszę moja będzie dla

nich, a surowe spojrzenie Twoje w ich dusze, niech będzie dla mnie. Wtem rzekł do mnie

Jezus te słowa: córko Moja, dla twej szczerej i wspaniałomyślnej miłości udzielam im

łask wiele, chociaż Mnie o to nie proszą, ale dla obietnicy danej tobie. – I w tej chwili

miłosiernym spojrzeniem objął i te trzy Siostry. Radością wielka zabiło mi serce na widok

dobroci Bożej. (Dz 283)

284.

ŚW. FAUSTYNA BOLEJE NAD NIEWDZIĘCZNOŚCIĄ DUSZ

Kiedy stałam na adoracji od godziny 0-10, także jeszcze zostały cztery Siostry. Kiedy

się zbliżałam do ołtarza i zaczęłam rozważać Mękę Pana Jezusa, w tej chwili ból straszny

zalał mi duszę, z powodu niewdzięczności tak wielkie liczby dusz, które w świecie żyją, ale

szczególnie bolała mnie niewdzięczność dusz szczególnie przez Boga wybrany. – Nie ma

wyobrażenia, ani porównania. Na widok tej niewdzięczności najczarniejszej, czułam jakoby

mi się rozdarło serce moje, opadły mi zupełnie siły fizyczne i upadlam na twarz, nie tając

głośnego płaczu. Ile razy wspomniałam na wielkie miłosierdzie Boże i na niewdzięczność

dusz, tyle razy ból przebijał serce moje i zrozumiałam, jak to rani Najsłodsze Serce Jezusa. Z

gorącym sercem odnowiłam akt mój ofiarowania się za grzeszników. (Dz 384)

385.

ŚW. FAUSTYNA W KAŻDEJ MSZY Z WDZIĘCZNOŚCIĄ PRZYJMUJE KOMUNIĘ

ŚW.

Z radością i ochotą przyłożyłam usta do goryczy kielicha, który biorę ze Msz św.

codziennie. Cząstkę, którą mi przeznaczył Jezus na każdy czas i tej nie oddam nikomu.

Pocieszać będę nieustannie Najsłodsze Serce Eucharystyczne, grać będę pieśni wdzięczne na

strunach serca swego, cierpienie jest najwdzięczniejszym tonem. Pilnie wyczuwać będę, czym

dziś Serce Twoje rozradować mogę. (Dz 385)

385a.

W CHWILACH TRUDNYCH ŚW. FAUSTYNA UNOSI WYSOKO SWE SERCE

Dni w życiu nie są jednostajne; kiedy czarne chmury zasłonią mi słonce, starać się

będę jak orzeł przedzierać przez fale i dać poznać innym, że nie gaśnie słonce. (Dz 385)

386.

ŚW. FAUSTYNA OSIĄGNĘŁA HEROICZNY STOPIEŃ NADZIEI

Czuję, że mi Bóg pozwoli uchylić zasłony, aby nie wątpiła ziemia o Jego dobroci. Bóg

nie podlega zaćmieniu, ani zmianie, jest na wieki Jeden i Ten Sam, którego woli nic się

sprzeciwić nie może. Czuję w sobie siłę większą niż ludzką, czuje odwagę i siłę przez łaskę,

która we mnie mieszka. Rozumiem dusze, które cierpią przeciw nadziei, ponieważ

doświadczyłam na sobie tego ognia. Jednak Bóg, nie da ponad siły. Często żyłam nadzieja

przeciw nadziei i posunęłam swoja nadzieję, do zupełnego zaufania Bogu. Niech się stanie ze

mną to, co postanowił od wieków. (Dz 386)

Ogólna zasada.

387.

ZAKONNICA NIE POWINNA SZUKAĆ ULGI W CIERPIENIU

Bardzo brzydko by było, gdyby Siostra zakonna szukała ulgi w cierpieniu.(Dz 387)

388.

ŁASKA ODMIENIA DUSZE

Co z największego zbrodniarza zrobiła łaska i rozmyślanie. Ten, który umiera ma

wiele miłości. – Pamiętaj na mnie, gdy będziesz w raju. Skrucha serdeczna natychmiast dusze

przemienia. cie duchowe należy prowadzić na serio i szczerze.

389-390.

PAN JEZUS OCZEKUJE WZAJEMNOŚCI

Miłość musi być wzajemna. Jeżeli Pan Jezus za mnie wykosztował całą gorycz, to ja,

oblubienica Jego, na dowód swojej miłości ku Niemu, przyjmę wszystkie gorycze. Kto umie

przebaczać, ten gotuje sobie wiele łask od Boga. Ile razy spojrzę na krzyż, tyle razy szczerze

przebaczę. (Dz 389-390)

391.

ŁĄCZNOŚĆ DUCHOWA POMIĘDZY LUDŹMI JEST ŁASKĄ

Łączność z duszami otrzymałyśmy na Chrzcie św. Śmierć zacieśnia miłość.

Powinnam być zawsze pomocą dla innych. Jeżeli będę dobrą zakonnicą, to będę pożyteczną

nie tylko Zakonowi, ale i całej Ojczyźnie. (Dz 391)

392.

PRAWDZIWA MIŁOŚĆ JEST DAREM

Pan Bóg daje łaski dwoma sposobami: przez natchnienia i oświecenia. Jeżeli prosimy

o łaskę, Bóg ja da, ale chciejmy ja przyjąć, ale, aby ja przyjąć trzeba zaparcia. Miłość nie

polega na słowach, ani na uczuciach, ale na czynie. Jest to akt woli, jest to dar, czyli

darowanie; rozum, wole, serce – te trzy władze musimy ćwiczyć w czasie modlitwy.

Zmartwychwstanę w Jezusie, ale muszę wpierw w Nim żyć. Jeżeli nie rozłączę się z krzyżem,

wtenczas okażę się we mnie Ewangelia. Wszystkie moje niedostatki uzupełnia Jezus we mnie.

Jego łaska, która działa nieustannie. Trójca Święta udziela mi swego życia w obfitości, przez

dar Ducha Świętego. Trzy Boskie Osoby we mnie mieszkają. Bóg jeżeli kocha, to całym

Sobą, całą mocą swej Istoty. Jeżeli mnie tak Bóg ukochał, cóż ja na to – ja oblubienica Jego?

(Dz 392)

393.

PAN JEZUS DOMAGA SIĘ OD ŚW. FAUSTYNY APOSTOLSTWA

W czasie jednej nauki rzekł do mnie Jezus: w gronku wybranym jesteś słodką

jagodą; pragnę, aby sok, który krąży w tobie, udzielił się innym duszom. (Dz 393)

394.

ŚLUBY ZŁOŻONE PRZEZ SIOSTRY PRZEWAŻYŁY CIĘŻAR MIECZA

SPRAWIEDLIWOŚCI BOŻEJ

W czasie renowacji ujrzałam Pana Jezusa po stronie Epistoły, w szacie białe,

przepasanego pasem, a w ręku trzymał straszny miecz. Trwało to do chwili, kiedy Siostry

zaczęły odmawiać śluby. Wtem ujrzałam jasność niepojętą, przed ona jasnością ujrzałam

szalęz białego obłoku w kształcie wagi. Wtem zbliżył się Jezus i położył miecz na jednej

szali, a ta całym ciężarem opadła na ziemie, o mało nie dotknęła jej zupełnie. Wtem Siostry

skończyły odnowienie ślubów. Wtem ujrzałam Aniołów, którzy wzięli od każdej Siostry coś

w złote naczynie, jakoby było to naczynie w kształcie kadzielnicy. Kiedy zebrali to od

wszystkich Sióstr i postawili naczynie na drugiej szali, która natychmiast przeważyła

pierwszą, na której położony był miecz. W tej chwili wyszedł płomień z onej kadzielnicy, aż

do jasności. Wtem usłyszałam głos z onej jasności: Schowajcie miecz na miejsce swoje,

ofiara większą jest. W tej chwili Jezus udzielił nam błogosławieństwa i znikło wszystkom

com widziała. Siostry już zaczęły przyjmować Komunię św. kiedy przyjęłam Komunie św.

zalała dusze moją radość tak wielka, której i opisać nie umiem. (Dz 394)

395.

WYJAZD ŚW. FAUSTYNY DO UMIERAJĄCEJ MATKI.

Kiedy się dowiedziałam, że matka jest ciężko chora i już bliska śmierci i prosi, żebym

przyjechała, bo pragnie się jeszcze raz przed śmiercią ze mną zobaczyć. W tej chwili obudziły

mi się wszystkie uczucia serca. Jako szczerze kochające dziecko swoja matkę, pragnęłam

gorąco spełnić jej życzenie, ale pozostawiłam Bogu swobodę i zdałam się w zupełności na

wolę Jego, nie zważając na ból serca, szłam za wola Bożą. W dzień imienin 15 lutego rano,

Matka Przełożona dała mi drugi list od rodziny i udzieliła mi pozwolenia na wyjazd do domu

rodzinnego, aby spełnić życzenie i prośbę umierającej matki. Zaraz zaczęłam się

przygotowywać do podróży i wieczorem już wyjechałam z Wilna. Noc całą ofiarowałam za

ciężko chorą matkę, by jej Bóg udzielił łaski, by cierpienia, w których pozostaje, nie strąciły

nic ze swej zasługi. (Dz 395)

396.

ŚW. FAUSTYNA MODLIŁA SIĘ ZA PEWNĄ NAUCZYCIELKĘ

Towarzystwo w podróży miałam bardzo miłe, bo w tym przedziale jechało parę pań

sodalisek; wyczułam, że jedna z nich ma wielkie cierpienie i toczy się w jej duszy walka

zacięta. Zaczęłam się w duchu modlić za tę duszę. O godzinie jedenastej panie te poszły do

innego przedziału na pogawędkę, a tymczasem pozostałyśmy w wagonie tylko we dwie.

Czułam, że moja modlitwa sprawia w tej duszy jeszcze większa walkę. Nie pocieszałam jej,

ale się jeszcze goręcej modliłam. Nareszcie zwraca się do mnie ta dusza i prosi mnie, żebym

jej odpowiedziała, czy ona jest zobowiązana spełnić pewną obietnicę uczynioną Bogu. W tej

chwili poznałam wewnętrznie, jaka to jest owa obietnica i odpowiedziałam je, że absolutnie

jest pani obowiązana spełnić to przyrzeczenie, bo inaczej będzie pani nieszczęśliwa przez cale

swoje życie. Myśl ta nie da pani spokoju. Zdziwiona tą odpowiedzią odsłoniła przede mną

całą swoja duszę.

Była to pewna nauczycielka, która, kiedy miała przystąpić do składania egzaminów,

złożyła Bogu obietnicę, że jeżeli dobrze zda, to się poświeci Bogu na służbę, czyli wstąpi do

klasztoru. Jednak, kiedy złożyła egzaminy bardzo dobrze – teraz poszłam w wir świata i nie

chcę wstąpić do zakonu, a sumienie nie daje mi spokoju i pomimo rozrywek czuje się zawsze

niezadowolona.

Po dłuższej rozmowie osoba ta została całkiem zmieniona i powiedziała, że zaraz

będzie się starać o przyjęcie do zakonu. Prosiła mnie o modlitwę, czułam, że je Bóg łaski nie

poskąpi. (Dz 396)

397.

ŚW. FAUSTYNA PO PRZYBYCIU DO DOMU, MODLI SIĘ Z CAŁĄ RODZINĄ

Rano przyjechałam do Warszawy, a wieczorem o godz. 8-ej już byłam w domu. Co za

radość była dla rodziców i całej rodziny, trudno o tym pisać. Matce się trochę polepszyło

zdrowie, jednak lekarz nie robił nadziei zupełnego wyzdrowienia. Po przywitaniu zaraz

upadliśmy wszyscy na kolana, by złożyć Bogu dziękczynienie za łaskę, ze mogliśmy się

jeszcze raz w życiu wszyscy zobaczyć. ((Dz 397)

398.

ŚW. FAUSTYNA PODZIWIA MODLITWĘ OJCA I POBOŻNOŚĆ RODZICÓW

Kiedy widziałam, jak ojciec się modli, zawstydziłam się tak bardzo, ze ja po tylu

latach w zakonie nie umiałabym się tak szczerze i gorąco modlić, to też nieustannie składałam

Bogu dzięki za takich rodziców. (Dz 398)

399.

ŚW. FAUSTYNA DZIELI SIĘ ODCZUCIAMI PO PRZYBYCIU DO DOMU PO 10

LATACH

O, jak się wszystko zmieniło przez te 10 lat, jak nie do poznania: ogród był taki mały,

a teraz nie do poznania, bracia i siostry byli jeszcze mali, a teraz nie mogę ich poznać,

wszyscy dorośli i zdziwiłam się, że nie zastałam ich takich, jak żeśmy się rozstali. Staś

codziennie towarzyszył mi do kościoła. Czułam, że ta duszyczka jest bardzo mila Bogu. (Dz

399)

400.

ŚW. FAUSTYNA DZIĘKUJE PANU JEZUSOWI ZA ŁASKI, KTÓRE JEJ

UDZIELIŁ W KOŚCIELE PARAFIALNYM, GDY BYŁA DZIECKIEM

W ostatnim dniu, kiedy już nikogo nie było w kościele, poszłam z nim przed

Najświętszy Sakrament i wspólnie zmówiliśmy Te Deum. Po chwili milczenia ofiarowałam tę

duszyczkę Najsłodszemu Sercu Jezusa. Jak bardzo się mogłam modlić w tym kościółku.

Przypomniałam sobie wszystkie łaski, które w tym miejscu otrzymałam, a których wówczas

nie rozumiałam i tak często nadużywałam i dziwiłam się sama sobie, jak mogłam być tak

zaślepiona. Kiedy tak rozważałam i ubolewałam nad swoja ślepota, nagle ujrzałam Pana

Jezusa jaśniejącego pięknością niewymowną i rzekł do mnie łaskawie: - Wybranko moja,

udzielę ci jeszcze większych łask, abyś była świadkiem przez całą wieczność

nieskończonego miłosierdzia Mojego. (Dz 400)

401.

CODZIENNIE DO DOMU KOWALSKICH PRZYCHODZILI GOŚCIE, BY

ZOBACZYĆ SIĘ I POZROZMAWIAĆ ZE ŚW. FAUSTYNĄ; ŚW. FAUSTYNA

BŁOGOSŁAWI DZIECI

Dni te przechodziły mi w domu wśród wielkiego towarzystwa, bo każdy chciał się ze

mną zobaczyć i parę słów porozmawiać. Często naliczyłam do 25 osób. Zaciekawieni byli

moim opowiadaniem i o żywotach świętych. Wyobrażałam sobie, ze dom nasz, jest domem

prawdziwie Bożym, bo co wieczora się tylko mówi o Bogu. Kiedy zmęczona opowiadaniem i

stęskniona za samotnością i ciszą wysunęłam się wieczorem do ogrodu, żebym mogła sam na

sam porozmawiać z Bogiem, jednak i to mi się nie udało, zaraz przyszli bracia i siostry i

zabrali mnie do mieszkania i znowuż trzeba mówi, a tu tyle oczu utkwionych we mnie, ale

zdobyłam się na jeden sposób wytchnienia, prosiłam braci, żeby mi zaśpiewali, ponieważ

mieli śliczne glosy, a przy tym jeszcze jeden grał na skrzypcach, a drugi na mandolinie, wiec

w tym czasie mogłam się oddać modlitwie wewnętrznej, nie unikając ich towarzystwa. Wiele

mnie jeszcze kosztowało to, że musiałam całować dzieci, znajome przychodziły z dziećmi i

prosiły, żebym je brała chociaż na jedna chwilę na rękę i pocałowała. Mieli to za wielką łaskę,

a dla mnie była sposobność do ćwiczenia się w cnocie, bo niejedno było dosyć brudne, ale

żeby się przełamać i nie okazać wstrętu, to takie brudne dziecko pocałowałam dwa razy.

Jedna znajoma przyniosła swoje dziecko chore na oczy, które miało zaszłe ropą i mówi:

Siostro, weź je na chwilę na ręce. Natura czuła wstręt, ale nie zważając na nic, wzięłam na

ręce i dwa razy ucałowałam w samo zaropienie ok. dziecięcia i prosiłam Boga o polepszenie.

Miałam wiele sposobności do ćwiczenia się w cnocie. Słuchałam wszystkich

wypowiadających swoje żale i zauważyłam, że nie ma serca radosnego, bo nie ma serca

szczerze kochającego Boga i wcale się nie dziwiłam im. Zmartwiło mnie niezmiernie, ze nie

mogłam się widzieć z dwoma siostrami. Wyczuwałam wewnętrznie, w jak wielkim

niebezpieczeństwie są ich dusze. Ból ścisnął me serce na sama myśl o nich. Kiedy raz czułam

się bardzo blisko Boga, prosiłam gorąco Pana o laskę dla nich i odpowiedział mi Pan:

udzielam im nie tylko łask potrzebnych, ale i łask szczególnych. Zrozumiałam, ze Pan

powoła ich do bliższej łączności ze Sobą. Cieszę się niezmiernie, ze tak wielka miłość panuje

w rodzinie naszej. (Dz 401)

402.

ŚW. FAUSTYNA OPISUJE POŻEGNANIE Z RODZICAMI

Kiedy się żegnałam z rodzicami i poprosiłam ich o błogosławieństwo, uczulam moc

laski Bożej, która spłynęła na moja duszę. Ojciec, matka i matka chrzestna wśród łez

błogosławili mi i życzyli jak największej wierności lasce Bożej i prosili, żebym nigdy nie

zapomniała, jak wiele mi Bóg łask udzielił, powołując mnie do życia zakonnego. Prosili o

modlitwę. Pomimo, że wszyscy płakali, ja ani jednej łezki nie uroniłam, starałam się być

mężną i pocieszałam ich wszystkich, jak mogłam, przypominając im niebo, ze tam już nie

będzie rozłąki. Stasio odprowadził mnie do auta, mówiłam mu, jak bardzo Bóg kocha dusze

czyste, upewniłam go, że Bóg jest z niego zadowolony. Kiedy mu mówiłam o dobroci Bożej,

i jak o nas myśli, rozpłakał się jak małe dziecko i nie dziwiłam się jemu, bo jest to duszyczka

czysta, więc łatwo poznaje Boga.

403.

ŚW. FAUSTYNA DZIĘKUJE PANU BOGU ZA ŁASKI UDZIELONE JEJ

RODZINIE

Kiedy usiadłam do auta, dałam folgę sercu i rozpłakałam się również jak dziecko z

radości, że Bóg udziela tyle łask rodzinie naszej i pogrążyłam się w modlitwie dziękczynnej.

(Dz 403)

404.

PAN JEZUS POCHWALIŁ ŚW. FAUSTYNĘ, ŻE SWOIM SŁOWEM ZACHĘCIŁA

RODZINĘ DO MIŁOŚCI BOŻEJ

Wieczorem byłam już w Warszawie. Najpierw przywitałam Pana domu, a potem

witałam się z całym Zgromadzeniem. Kiedy przed pójściem na spoczynek wstąpiłam do Pana

na dobranoc i przepraszałam Pana, że tak mało z Nim rozmawiałam podczas pobytu w domu,

wtem usłyszałam głos w duszy: - jestem bardzo zadowolony z tego, że nie mówiłaś z e

Mną, ale dałaś poznać duszom dobroć Moją i pobudzałaś ich do miłości Mojej. ((Dz 404)

405.

ŚW. FAUSTYNA OPISUJE ROZMOWĘ Z MATKĄ GENERALNĄ

Matka Przełożona powiedziała mi, że jutro pojedziemy do Józefinka obie i Siostra

będzie miała możność porozmawiać z Matką Generalną. Ucieszyłam się tym niezmiernie.

Matka Generalna zawsze ta sama, pełna dobroci, spokoju i Ducha Bożego; długo

rozmawiałam z nią. (Dz 405)

406.

ŚW. FAUSTYNA WIDZI MAŁEGO PANA JEZUSA

Byłyśmy na nabożeństwie popołudniowym. Była śpiewana litania do Najsłodszego

Serca Jezusa. Pan Jezus był wystawiony w monstrancji, po chwili ujrzałam małego Pana

Jezusa, który wyszedł z Hostii i Sam spoczął na rękach moich. Trwało to krótka chwilę;

radość niezmierna zalewała dusze moją. Tak samo wyglądało Dziecię Jezus, jak w tej chwili,

kiedy weszłyśmy do kapliczki z Matka Przełożoną, a dawniejszą Mistrzynią moją – Matka

Józefą. (Dz 406)

407.

ŚW. FAUSTYNA POWRACA DO WILNA

Na drugi dzień byłam już w kochanym Wilnie. O, jak się czułam szczęśliwa, że już

wróciłam do naszego klasztoru. Zdawało mi się, jakobym drugi raz wstąpiła, nie mogłam się

nacieszyć ciszą i milczeniem, co tak łatwo dusza się pogrąża w Bogu, wszyscy jej do tego

dopomagają, a nikt nie przeszkadza. (Dz 407)

408.

WIELKI POST. ŚW. FAUSTYNA WIDZI BICZOWANIE I UKORONOWANIE

CIERNIEM PANA JEZUSA

Kiedy się pogrążam w Męce Pańskiej, często widzę Pana Jezusa w adoracji, w takiej

postaci: po biczowaniu kaci zabrali Pana i zdjęli z Niego szatę własną, która już się przywarła

do Ran; przy zdejmowaniu odnowiły się Rany Jego. W ten zarzucono na Pana czerwony

płaszcz, brudny i poszarpany na odświeżone Rany. Płaszcz ten zaledwie w niektórych

miejscach dosięgał kolan i kazano Panu usiąść na kawałku belki, wtenczas spleciono koronę z

cierni i ubrano Głowę świętą i podano trzcinę w rękę Jego i naśmiewali się z Niego oddając

Mu pokłony jako królowi, pluwali na Oblicze Jego, a inni brali trzcinę i bili Głowę Jego, a

inni kułakami zadawali Mu boleść, a inni zasłonili Twarz Jego i bili Go pięściami; cicho

znosił to Jezus. Kto pojmie Jego – boleść Jego? Jezus miał wzrok spuszczony na ziemie,

wyczułam, co wówczas się działo w Najsłodszym Sercu Jezusa. Niech każda dusza rozważa,

co Jezus cierpiał w tym momencie. Na wyścigi znieważali Pana. Zastanawiałam się: skąd taka

złość w człowieku, a jednak grzech to sprawia – spotkała się Miłość i grzech. (Dz 408)

409.

ŚW. FAUSTYNA DOŚWIADCZA ŻYWEJ OBECNOŚCI PANA JEZUSA W

ŚWIĄTYNIACH KATOLICKICH

Kiedy byłam w pewnej świątyni z jedna Siostra na Mszy św. odczuwałam wielkość i

majestat Boży, czułam, że świątynia ta jest przesiąknięta Bogiem. Majestat Pana ogarniał

mnie, chociaż przerażał, to jednak napełniał mnie spokojem i radością; poznałam, że Jego

woli nic się sprzeciwić nie może. O, gdyby dusze wszystkie [wiedziały] Kto mieszka w

świątyniach naszych, to nie byłoby tyle zniewag i nieuszanowania w tych miejscach świętych.

(Dz 409)

410.

ŚW. FAUSTYNA PROSI O ŁASKĘ POZNAWANIA PRAWDY

O wiekuista i niepojęta Miłości, proszę cię o jedna laskę, oświeć rozum mój światłem

z wysoka, daj mi poznać i cenić wszystkie rzeczy według ich wartości. Największą radość

mam w duszy, kiedy poznaje prawdę. (Dz 410)

411.

ŚW. FAUSTYNA OPISUJE ODCZUWANIE OBECNOŚCI PANA JEZUSA W

CZASIE MSZY ŚW.

21/III.35. Często w czasie Msz św. wiedze Pana w duszy, czuję Jego obecność, która

mnie na wskroś przenika. Odczuwam Jego Boskie spojrzenie, rozmawiam z Nim wiele bez

słowa mówienia, wiem, czego pragnie Jego Boskie Serce i zawsze pełnię to, co Jemu się

lepiej podoba. Kocham do szaleństwa i czuje, ze jestem kochana przez Boga. W tych

chwilach kiedy się spotykam w głębi wnętrzności z Bogiem, czuje się tak szczęśliwa, że nie

umiem tego wypowiedzieć, są to chwile krótkie, bo dusza nie zniosłaby ich dłużej, musiałoby

nastąpić rozłączenie od ciała. Chociaż chwile te są bardzo krótkie, jednak ich moc, która się

udziela duszy pozostaje na bardzo długo. Bez najmniejszego wysiłku czuje głębokie

skupienie, które mnie wówczas ogarnęło – nie zmniejsza się, chociaż rozmawiam z ludźmi,

ani nie przeszkadza mi do spełniania obowiązków. Czuję stałą obecność Jego bez żadnego

wysilenia duszy, czuję, ze jestem złączona z Bogiem tak ściśle, jak się łączy kropla wody z

bezdennym oceanem.

W ten czwartek uczulam łaskę te pod koniec pacierzy, która trwała wyjątkowo długo,

bo przez całą Mszę św., ale myślałam, że skonam z radości. W tych chwilach poznaje lepiej

Boga i Jego przymioty i także poznaje siebie i nędzę swoją i zadziwia mnie wielkie uniżenie

Boga do tak nędznej duszy, jak moja. Po Mszy św. czułam się cala pogrążona w Bogu i

przytomne mi każde spojrzenie Jego w głąb serca mojego. (Dz 411)

412.

ŚW. FAUSTYNA OPISUJE ATAKI SZATANA, KTÓRY ZRZUCAŁ DONICZKI

Kolo południa weszłam na chwile do kaplicy i znowuż moc łaski uderzyła o serce

moje. Kiedy trwałam w skupieniu, szatan wziął jedna doniczkę kwiatów i ze złością rzucił na

ziemie z całej siły. Widziałam całą jego zaciętość i zazdrość. W kaplicy nie było nikogo, wiec

podniosłam się od modlitwy i pozbierałam potłuczoną doniczkę i przesadziłem kwiat i

spiesznie chciałam postawić na miejscu, nim kto przyjdzie do kaplicy. Jednak nie udało mi

się, bo zaraz weszła Matka Przełożona i Siostra zakrystianka i parę Sióstr. Matka Przełożona

zdziwiła się, że coś poruszam na ołtarzu i spadla doniczka; Siostra zakrystianka okazała swoje

niezadowolenie, ja starałam się nie tłumaczyć, ani uniewinniać. Jednak pod wieczór czułam

się bardzo wyczerpana i nie mogłam odprawić Godziny św. i poprosiłam Matki Przełożonej o

wcześniejsze położenie się na spoczynek. Jak tylko się położyłam, zaraz zasnęłam, jednak

koło godziny jedenastej szatan szarpnął moim łóżkiem. Zbudziłam się natychmiast i

spokojnie zaczęłam się modlić do swego Anioła Stróża. Wtem ujrzałam dusze czyśćcowe

pokutujące; postać ich była jako cień, a pomiędzy nimi widziałam wiele szatanów, jeden

starał się mnie dokuczyć, rzucał się w postaci kota na moje łóżko i na stopy, a był tak ciężki,

jakoby parę pudów.

Modliłam się cały czas na różańców, nad ranem ustąpiły owe postacie i mogłam

zasnąć. Rano, kiedy przyszłam do kaplicy, usłyszałam głos w duszy: - Jesteś złączona ze

Mną i nie lękaj się niczego, ale wiedz o tym, dziecię Moje, że szatan cię nienawidzi;

chociaż on każdej duszy nienawidzi, ale szczególnie nienawiścią pała do ciebie, dlatego,

że wiele dusz wyrwałaś spod jego panowania. (Dz 412)

413.

ŚW. FAUSTYNA OTRZYMUJE ŁASKĘ TĘSKNOTY ZA PANEM JEZUSEM

Wielki Czwartek 18/IV.

Rano usłyszałam te słowa: od dziś aż do rezurekcji nie będziesz odczuwać

obecności Mojej, ale dusza twoja będzie napełniona tęsknotą wielką – i natychmiast

tęsknota wielka zalała duszę moja; czułam rozłąkę z ukochanym Jezusem, a kiedy się zbliżyła

chwila przyjęcia komunii św. ujrzałam w kielichu, w każdej Hostii Oblicze cierpiącego Pana

Jezusa. Od tej chwili jeszcze większą uczułam w sercu swoim [tęsknotę]. (Dz 413)

414.

ŚW. FAUSTYNA WIDZI PANA JEZUSA KONAJĄCEGO

Wielki Piątek o godzinie trzeciej po południu, kiedy weszłam do kaplicy, usłyszałam

te słowa: - Pragnę, żeby obraz ten był publicznie uczczony. – Wtem ujrzałam Pana Jezusa

na krzyżu konającego i w ciężkich boleściach i wyszły z Serca Jezus te same dwa promienie,

jakie są w tym obrazie. (Dz 414)

415.

ŚW. FAUSTYNA WIDZI PANA JEZUSA JAŚNIEJĄCEGO JAKO SŁOŃCE

Sobota. W czasie nieszpór ujrzałam Pan Jezusa jaśniejącego jako słońce, w szacie

jasnej i rzekł do mnie: - niech się raduje serce twoje. – I zalała mnie radość wielka i

przenikła na wskroś obecność Boża, która jest skarbem niewypowiedzianym dla duszy. (Dz

415)

416.

ŚW. FAUSTYNA WIDZI PAN JEZUS BŁOGOSŁWIĄCEGO ZE SWEGO OBRAZU

WYSTAWIONEGO W WILNIE I PRZECINAJĄCEGO SIECI ZAWIESZONE NAD

MIASTEM

Kiedy został wystawiony ten obraz, ujrzałam żywy ruch ręki Jezusa, Który zakreślił

duży znak krzyża.

W ten sam dzień wieczorem, kiedy położyłam się do łóżka ujrzałam, jak ten obraz

szedł ponad miastem, a miasto to było założone siatką i sieciami. Kiedy Jezus przeszedł,

przeciął wszystkie sieci, a w końcu zakreślił duży znak krzyża świętego i znikł. I ujrzałam się

otoczona mnóstwem postaci złośliwych i pałających ku mnie wielka nienawiścią. Wychodziły

różne groźby z ich ust, jednak żadna się nie dotknęła mnie. Po chwili znikło to zjawisko, lecz

długo nie mogłam zasnąć. (Dz 416)

417.

ŚW. FAUSTYNA WIDZAŁA, ŻE W CZASIE, GDY KS. SOPOĆKO GŁOSIŁ W

OSTREJ BRAMIE W WILNIE KAZANIE O MIŁOSIERDZIU BOŻYM, POSTAĆ

PANA JEZUSA OŻYŁA

26.IV. w piątek, kiedy byłam w Ostrej Bramie w czasie tych uroczystości, podczas

których obraz ten został wystawiony, byłam na kazaniu, które mówił mój spowiednik;

kazanie było o Miłosierdziu Bożym, było pierwsze, czego żądał Pan Jezus. Kiedy zaczął

mówić o tym wielkim Miłosierdziu Pańskim, obraz ten przybrał żywą postać i promienie te

przenikały do serc ludzi zgromadzonych, jednak nie w równej mierze, jedni otrzymali więcej,

a drudzy mniej. Radość wielka zalała dusze moja widząc laskę Boga. (Dz 417)

417a.

PAN JEZUS ZAPOWIADA ŚW. FAUSTYNIE JEJ WYWYŻSZENIE W NIEBIE

Wtem usłyszałam te słowa: tyś świadkiem miłosierdzia Mego, na wieki stać

będziesz przed tronem Moim jako żywy świadek miłosierdzia Mego. (Dz 417)

418-419.

ANIOŁ STRÓŻ BRONI ŚW. FAUSTYNĘ PRZED ATAKIEM ZŁYCH DUCHÓW

Kiedy się skończyło kazanie, nie czekałam na zakończenie nabożeństwa, bo mi się

spieszyło do domu. Kiedy uszłam parę kroków zastąpiło mi drogę cale mnóstwo szatanów,

którzy mi grozili strasznymi mękami i dały się słyszeć głosy: odebrała nam wszystko, cośmy

przez tyle lat pracowali. Kiedy się ich zapytałam, skąd was takie mnóstwo ? – Odpowiedziały

mi te złośliwe postacie: - z serc ludzkich, nie mecz nas. Widząc ich straszną nienawiść do

mnie, wtem prosiłam Anioła Stróża o pomoc i w jednej chwili stanęła jasna i promienna

postać Anioła Stróż, który mi rzekł: - Nie lękaj się, oblubienico Pana Mojego, duchy te nie

uczynią ci nic złego bez pozwolenia Jego. Natychmiast znikły złe duchy, a wierny anioł Stróż

towarzyszył mi w sposób widzialny do samego domu. Spojrzenie jego skromne i spokojne, a

z czoła tryskał promień ognia.

O Jezu, pragnęłabym trudzić się i męczyć i cierpieć przez całe życie, za tę jedną

chwilę, w której widziałam chwale Twoją, Panie, i pożytek dusz. (Dz 418-41)

420.

SW. FAUSTYNA DZIĘKUJE ZA ŁASKI PŁYNĄCE Z OBRAZU, WYSTAWIONEGO

PO RAZ PIERWSZY PUBLICZNIE W WILNIE W WIELKIM TYGODNIU 1935 R.

Niedziela, 28.IV.1935.

Niedziela przewodnia, czyli święto Miłosierdzia Pańskiego, zakończenie Jubileuszu

Odkupienia. Kiedyśmy poszły na tę uroczystość, serce mi biło z radości, że te dwie

uroczystości z sobą są tak ściśle złączone. Prosiłam Boga o miłosierdzie dla dusz grzesznych.

420a.

ŚW. FAUSTYNA WIDZI PROMIENIE WYCHODZĄCE Z NAJŚWIĘTSZEGO

SAKRAMENTU W CZASIE BŁOGOSŁAWIEŃSTWA

Kiedy się skończyło [nabożeństwo] i kapłan wziął Przenajświętszy Sakrament, aby

udzielić błogosławieństwa, wtem ujrzałam Pana Jezusa w takiej postaci, jako jest na tym

obrazie. Udzielił Pan błogosławieństwa i promienie te rozeszły się na cały świat.

420b.

ŚW. FAUSTYNA WIDZI DRZWI PROWADZĄCE DO JASNOŚCI NIEBIAŃSKIEJ

Wtem ujrzałam jasność niedostępną na kształt mieszkania kryształowego, utkanego z

fal jasności nieprzystępnej żadnemu stworzeniu, ani duchowi. Do tej jasności trzy drzwi – i w

tej chwili wszedł Jezus w takiej postaci, jako jest na tym obrazie, do onej jasności – w drzwi

drugie, do wnętrza jasności, jest to jedność troista, która jest niepojęta, nieskończoność.

Wtem usłyszałam głos: Święto to wyszło z wnętrzności Miłosierdzia Mojego i jest

zatwierdzone w głębokościach zmiłowań Moich. Wszelka dusza wierząca i ufająca

miłosierdziu Mojemu, dostąpi go. – Cieszyłam się niezmiernie dobrocią i wielkością Boga

swego. (Dz 420)

421.

SIOSTRA FAUSTYNA WIJE WIANEK OZDABIAJĄCY OBRAZ MIŁOSIERDZIA

BOŻEGO WYSTAWIONEGO PO RAZ PIERWSZY W OSTREJ BRAMIE

29-IV.1935

W przeddzień wystawienia tego obrazu, byłam z nasza Matka Przełożoną u naszego

spowiednika. Kiedy zeszła rozmowa na temat tego obrazu, prosił spowiednik, ażeby która z

Sióstr pomogła uwić wianków. Matka Przełożona odpowiedziała, ze Siostra Faustyna pomoże

– ucieszyłam się tym niezmiernie; kiedy wróciłyśmy do domu zaraz zajęłam się

przygotowaniem zieleni i przy pomocy jednej z wychowanek zawiozłyśmy zieleń, jeszcze

pomogła mi jedna osoba, która jest przy kościele. O godzinie siódmej wieczorem było już

wszystko gotowe, już obraz był zawieszony; jednak zauważyły niektóre panie, że się tam

kręciłam, bo na pewno więcej zastąpiałam, aniżeli pomagałam, wiec na drugi dzień pytały

Sióstr, co to za piękny obraz i co za znaczenie ma/ na pewno Siostry będą wiedziały, bo

wczoraj jedna z Sióstr ubierała. Siostry mocno zdziwione, ponieważ o tym nic nie wiedziały,

każda chciała go zobaczyć i zaraz padło na mnie podejrzenie. Mówiły: Siostra Faustyna na

pewno wie dobrze o wszystkim.

Kiedy mnie zaczęto pytać, milczałam, ponieważ prawdy powiedzieć nie mogłam.

Milczenie moje było powodem do większego zaciekawienia ich; podwoiłam swa czujność,

ażeby nie skłamać, ani prawdy nie powiedzieć, ponieważ nie mam pozwolenia. Wtenczas

zaczęto mi pokazywać niezadowolenie i otwarcie wymawiano mi, jak to może być, żeby

ludzie obcy wiedzieli o tym, a my nic. Zaczęły się różne sądy nade mną. Cierpiałam wiele

przez te trzy dni, ale dziwna moc wstępowała w duszę moją. Cieszę się, że mogę cierpieć dla

Boga i dusz, które dostąpiły miłosierdzia Jego w tych dniach. Widząc tak wiele dusz, które w

tych dniach dostąpiło miłosierdzia Bożego, niczym sobie poczytuje trud i cierpienie,

chociażby największe i chociażby miały trwać do końca świata, ponieważ one mają koniec, a

dusze, które się przez to nawróciły [są uratowane] od mąk nieskończonych. Miałam wielką

radość widząc innych powracających do źródła, na łono miłosierdzia Bożego. (Dz 421) 

422.

ŚW. FAUSTYNA ZAUWAŻA POŚWIĘCENIE KS. SOPOĆKI W

PRZYGOTOWANIU OBRAZU

Widząc poświęcenie i trud ks. dr Sopocki w tej sprawie, podziwiałam w nim

cierpliwość i pokorę; wiele to wszystko kosztowało, nie tylko trudów i różnych przykrości,

ale i wiele pieniędzy, a jednak na wszystko łożył ks. dr Sopocko. Widzę, ze Opatrzność Boża

go przygotowała do spełnienia tego dzieła miłosierdzia wpierw, nim ja Boga o to prosiłam. O,

jak dziwne drogi są Twoje Boże i szczęśliwe dusze, które idą za głosem łaski Bożej. (Dz 422)

423.

MIŁOSIERDZIE BOGA NIE MA KOŃCA

Za wszystko uwielbiaj duszo moja Pana i wysławiaj miłosierdzie Jego, bo dobroci

Jego końca nie masz. Wszystko przeminie, a miłosierdziu Jego granicy, ani końca nie masz,

chociaż złość dojdzie do miary, w miłosierdziu miary ni masz. (Dz Dz 423)

423a.

KARY BOŻE TEŻ SĄ ZNAKIEM MIŁOSIERDZIA

O Boże mój, nawet w karach, którymi dotykasz ziemię, widzę przepaść miłosierdzia

Twojego, bo karząc nas tu na ziemi, uwalniasz nas od kary wiecznej. Ciesz się wszelki

stworzenie, ponieważ ty jesteś bliższe Boga w Jego nieskończonym miłosierdziu niżeli

niemowlę w sercu matki. O Boże, Któryś jest sama litością dla największych grzeszników,

szczerze pokutujących; im większy grzesznik, tym ma większe prawo do miłosierdzia

Bożego. (Dz 423)

424.

ŚW. FAUSTYNA ZOSTAŁA OBUDZONA PRZEZ MAŁE DZIECKO, KTÓRE

WSKAZUJE NA GWIAZDY SYMBOLIZUJĄCE DUSZE WIERNYCH

CHRZEŚCIJAN

W pewnej chwili 12.V.1935 rok. Wieczorem, zaledwie się położyłam do łóżka, zaraz

zasnęłam, ale jak prędko zasnęłam, tak jeszcze prędzej zostałam zbudzona. Przyszło do mnie

małe dziecię i zbudziło mnie. Dziecię to było wiekiem jakoby roczek miało i zdziwiłam się,

ze tak ślicznie mówi, bo przecież dzieci w tym wieku nie mówią wcale, albo mówią bardzo

niewyraźnie. Było niewymownie piękne, podobne do Dzieciątka Jezus i rzekło do mnie te

słowa: -patrz w niebo – a kiedy spojrzałam w niebo ujrzałam święcące gwiazdy i księżyc,

wtem zapytało mnie to dziecię: - czy widzisz ten księżyc i te gwiazdy? Odpowiedziałam, że

widzę, a ono mi odpowiedziało te słowa: - Te gwiazdy to są dusze wiernych chrześcijan, a

księżyc, to są dusze zakonne. Widzisz, jak wielka różnica światła jest miedzy księżycem

a gwiazdami, tak w niebie jest wielka różnica miedzy dusza zakonną, a wiernego

chrześcijanina. – I mówiło mi dalej, że prawdziwa wielkość jest w miłowaniu Boga i w

pokorze. (Dz 424)

425.

ŚW. FAUSTYNA OPISUJE ŚMIERĆ WAŻNEJ OSOBISTOŚCI

Wtem ujrzałam pewna duszę, która się rozłączała od ciała w strasznych mękach. O

Jezu, kiedy to mam pisać, drżę cała na widok okropności, które świadczą przeciw niemu...

widziałam, jak wychodziły z jakiejś otchłani błotnistej dusze małych dzieci i większych, jaki

dziewięć lat; dusze te były wstrętne i obrzydliwe, podobne do najstraszniejszych potworów,

do rozpadających się trupów, ale te trupy były żywe i głośno świadczyły przeciw duszy tej,

którą widzę w skonaniu; a dusza, którą widzę w skonaniu, jest to dusza, która była pełna

zaszczytów i oklasków światowych, a których końcem jest próżnia i grzech. Na koniec

wyszła niewiasta, która trzymała jakoby w fartuchu łzy i ta bardzo świadczyła przeciw niemu.

(Dz 425) (prawdopodobnie mowa tu o Józefie Piłsudskim,, który zmarł 12.V.1935 r.)

426.

JAK STRASZNA JEST GODZINA ŚMIERCI

O godzino straszna, w której widzieć trzeba wszystkie czyny swoje w całej nagości i

[nędzy]; nie ginie z nich ani jeden, wiernie towarzyszyć nam będą na sąd Boży. Nie mam

wyrazów, ani porównań na wypowiedzenie rzeczy tak strasznych, a chociaż zdaje się, że

dusza ta nie jest potępiona, to jednak męki jej nie różnią się niczym od mak piekielnych, tylko

jest ta różnica, [że] się kiedyś skończą. (Dz 426)

427.

MIŁOŚĆ BOGA I POKORA WIELKOŚCIĄ DUSZY

Po chwili ujrzałam znowuż to samo dziecię, które mnie zbudziło, a było ślicznej

piękność i powtórzyło mi te słowa: Prawdziwa wielkość duszy jest w miłowaniu Boga i w

pokorze. Zapytałam się tego dziecko; skąd ty to wiesz, że prawdziwa wielkość duszy jest w

miłowaniu Boga i pokorze, przecież tę rzecz mogą wiedzieć tylko teologowie, a przecież tyś

się nawet katechizmu nie uczyło – i jakże o tym wiesz? A ono mi na to odpowiedziało, że

wiem, i wszystko wiem i w tej chwili znikło.( Dz 427)

428.

DUSZE LUDZKIE PÓŹNO POZNAJĄ PRAWDĘ

Jednak nie zasnęłam wcale, umyśl mój zmęczony tym, com zaczęła rozważać – to,

com widziała. O, dusze ludzkie, jak późno poznajecie prawdę. O, przepaści miłosierdzia

Boga, rozlej się co rychlej na świat cały, według tego coś Sam powiedział. (Dz 428)

429.

ŚW. FAUSTYNA MA PRZYGOTOWAĆ ŚWIAT NA OSTATECZNE PRZYJŚCIE

PANA JEZUSA

V.m.1935 rok W pewnej chwili.

Kiedy wyczulam wielkie zamiary Boże względem mnie, przeraziłam się ich wielkości

i uczułam się zupełnie niezdolna do ich spełnienia i zaczęłam unikać wewnętrznie rozmów z

Nim, a czas ten zastępowałam modlitwą ustną. Czyniłam to z pokory, ale wówczas poznałam,

że nie była to prawdziwa pokora, ale wielka pokusa szatana. Kiedy raz zamiast modlitwy

wewnętrznej zaczęłam czytać książkę duchowną, usłyszałam w duszy te słowa wyraźnie i

silnie: - Przygotujesz świat na ostateczne przyjście Moje. – Przejęły się do głębi te słowa i

chociaż udawałam jakobym ich nie słyszałam, jednak rozumiem je dobrze i nie mam w tym

żadnej wątpliwości. Kiedy raz zmęczona tą walka miłości z Bogiem i ustawicznym

wymawianiem się, że jestem niezdolna do spełnienia tego dzieła, chciałam wyjść z kaplicy,

ale jakaś moc mnie zatrzymała, czułam się ubezwładniona, wtem usłyszałam te słowa: -

Zamierzasz wyjść z kaplicy, ale nie wyjdziesz ze Mnie, bom wszędzie jest; sama ze siebie

nic uczynić nie zdołasz, ale ze Mną wszystko możesz. (Dz 429)

430.

SPOWIEDNIK ZAKAZUJE ŚW. FAUSTYNIE UNIKANIA MODLITWY

WEWNĘTRZNEJ

Kiedy udałam się w tygodniu do swego spowiednika i odsłoniłam stan swojej duszy, a

szczególnie, ze unikam wewnętrznej rozmowy z Bogiem, otrzymałam taka odpowiedź, że nie

wolno mi się usuwać od wewnętrznej rozmowy z Bogiem, ale wsłuchiwać się w słowa, które

mówi do mnie. (Dz 430)

431.

PAN JEZUS POZWALA ŚW. FAUSTYNIE POŁOŻYĆ GŁOWĘ NA SWEJ PIERSI

Postąpiłam według wskazówek spowiednika i przy pierwszym spotkaniu się z Panem,

upadałam do stóp Jezusa i sercem rozdartym przepraszałam za wszystko. Wtem Jezus

podniósł mnie z ziemi i posadził obok siebie i pozwolił mi położyć głowę na piersiach

Swoich, abym mogła zrozumieć i lepiej wyczuć pragnienia Jego Najsłodszego Serca. I wtem

rzekł mi Jezus te słowa: - Córko Moja, nie lękaj się niczego, Jam zawsze z tobą; wszyscy

przeciwnicy o tyle ci tylko szkodzić będą, o ile Ja im na to pozwolę. Tyś Mi jest

mieszkaniem i stałym odpocznieniem Moim, dla ciebie powstrzymam rękę karzącą. Dla

ciebie błogosławię ziemi. (Dz 431)

432.

ŚW. FAUSTYNA ZOSTAJE PRZENIKNIĘTA OGNIEM DUCHOWYM

W tej samej chwili uczulam jakiś ogień w sercu moim, czuje, że ustają zmysły moje,

nie wiem co się wkoło mnie dzieje, czuje, ze mnie przenika wzrok Pański, poznaje dobrze

wielkość Jego i nędzę swoja. Cierpienie jakieś dziwnie przenika dusze moją i radość taka,

jakiej porównać z niczym nie zdołam, czuje się ubezwładniona w objęciach Boga, czuje, ze

jestem w Nim i rozpływam się jako jednak kropla wody w oceanie. Nie umiem tego wyrazić

co przezywam, po takiej modlitwie wewnętrznej czuję siłę i moc do pełnienia cnót

najtrudniejszych, czuje niechęć do wszystkich rzeczy, które świat ma w poważaniu, pragnę

całą duszą samotności i ciszy. (Dz 432)

433.

ŚW. FAUSTYNA WIDZI OBLICZE PANA JEZUSA W HOSTII ŚWIĘTEJ

V.1935. w czasie czterdziestodniowego nabożeństwa widziałam Oblicze Pana Jezusa

w Hostii sw., która była wystawiona w monstrancji; Jezus patrzył się łaskawie na wszystkich.

(Dz 433)

434.

ŚW. FAUSTYNA ZOBACZYŁA DZIECIĄTKO JEZUS W CZASIE MSZY ŚWIĘTEJ

Często widzę Dzieciątko Jezus w czasie Mszy św. jest niezmiernie piękne, na wiek to

tak wygląda jakoby Mu roczek dochodził. Kiedy raz w naszej kaplicy ujrzałam to samo

Dzieciątko w czasie Mszy św. opanowało mnie szalone pragnienie i chęć nieprzeparta, żeby

się zbliżyć do ołtarza i zabrać Dziecię Jezus. W tej samej chwili Dziecię Jezus stanęło przy

mnie na roku klęcznika i obiema rączętami trzymało się ramienia mojego – wdzięczne i

radosne, wzrok pełen głębi i przenikliwości. Jednak kiedy kapłan złamał Hostię, Jezus stanął

na ołtarzu i został złamany i spożyty przez tego kapłana.

Po Komunii św. ujrzałam Jezusa takiego samego w sercu swoim i czułam Go przez

cały dzień fizycznie, rzeczywiście w sercu moim. Skupienie głębsze ogarniało mnie

bezwiednie i nie mówiłam z nikim ani słowa, unikałam o ile mogłam obecności ludzi,

odpowiadałam zawsze na pytania co do obowiązków, poza tym ani jednego słowa. (Dz 434)

435.

PAN JEZUS ZAPOWIADA POWSTANIE NOWEGO ZAKONU

9.VI.1935. Zesłanie Ducha Świętego

Wieczorem, jak szlam przez ogród, usłyszałam te słowa: - Będziesz wypraszać z

towarzyszkami swymi miłosierdzie dla siebie i świata. Zrozumiałam, że nie będę w

Zgromadzeniu, w którym obecnie jestem. Widzę jasno, że jest względem nie inna wola Boża;

jednak nieustannie wymawiam się przed Bogiem, ze ja jestem niezdolna do spełnienia tego

dzieła. Jezu, przecież Ty najlepiej wiesz czym jestem i zaczęłam niemoce swoje wyliczać

przed Panem i zasłaniałam się nimi, aby wymawianie moje uznał, że jestem niezdolna do

spełnienia zamiarów Jego. Wtem usłyszałam te słowa: Nie lękaj się, Ja Sam uzupełnię

wszystko, czego tobie nie dostawa. Jednak przenikały mnie do głębi słowa te i jeszcze

więcej poznałam nędze swoją, poznałam, że mowa Pana żywa jest i przenika do głębi.

Zrozumiałam, ze Bóg ode mnie żąda doskonalszego trybu życia, jednak stale się

wymawiałam nieudolnością swoją. (Dz 435)

436-437.

KIEROWNIK DUSZY POTWIERDZA POWOŁANIE ŚW. FAUSTYNY DO

SZERZENIA MIŁOSIERDZIA BOŻEGO, POPRZEZ POWSTANIE NOWEGO

ZGROMADZENIA ZAKONNEGO

29.VI.1935. Kiedy rozmawiałam s kierownikiem swojej dusz o rożnych sprawach,

które zadał Pan ode mnie, myślałam, że mi odpowie, że jestem nie zdolna do spełnienia tych

rzeczy i, że Pan Jezus takich nędznych dusz, jaka ja jestem, nie używa do żadnych dzieł, które

chce przeprowadzić. Jednak usłyszałam te słowa, że właśnie Bóg najczęściej takie dusze

wybiera na przeprowadzenie zamiarów swoich. Jednak kapłan ten jest kierowany przez

Ducha Bożego, przeniknął tajemnicę duszy mojej i najskrytsze tajemnice, które były

pomiędzy mną i Bogiem, o których mu jeszcze nigdy nie mówiłam, a to dlatego nie mówiłam,

że ich sama dobrze nie rozumiałam i nie nakazał mi Pan wyraźnie, abym o tym powiedziała.

Tajemnica ta jest taka, ze Bóg żąda, aby było zgromadzenie takie, aby głosiło Miłosierdzie

Boga światu i wypraszało je dla świata. Kiedy mnie zapytał ten kapłan, czy nie miałam takich

natchnień, odpowiedziałam mu, że wyraźnych nakazów to nie miałam, jednak w jednej chwili

przeniknęło jakieś światło do duszy mojej i przyszło mi zrozumienie, że Pan mówi przez

niego; na próżno się broniłam, że nie ma wyraźnego nakazu, ponieważ pod koniec rozmowy,

ujrzałam Pana Jezusa w progu, w postaci takiej, jako jest namalowany na tym obrazie, który

mi powiedział, że: Pragnę, aby Zgromadzenie takie było. – Trwało to jeden moment.

Jednak o tym nie powiedziałam zaraz, ale śpieszyłam się, aby wrócić do domu i stale

powtarzałam Panu: - je jestem nie zdolna do spełnienia zamiarów Twoich Boże. Jednak jest

to rzecz dziwna, że Jezus nie zważał na to wołanie moje, ale udzielił mi światła i poznania,

jak Mu jest miłe dzieło to, i nie liczył się ze słabością moją, ale dal mi poznać, jak wiele

trudności pokonać muszę. A ja, biedne stworzenie Jego, nic innego powiedzieć nie umiałam,

jak tylko to, ze jestem, o Boże, nie zdolna. (Dz 436-437)

438-439.

PAN JEZUS ŻĄDA OD ŚW. FAUSTYNY ZAŁOZENIA NOWEGO

ZGROMADZENIA

30.V.1935. na drugi dzień w czasie Mszy św. zaraz na początku ujrzałam Jezusa w

niewypowiedzianej piękności. Powiedział mi, że żąda, aby było zgromadzenie to jak

najprędzej założone i t w nim będziesz z towarzyszkami swymi. Duch Mój będzie regułą

życia waszego. Życie wasze ma być na Mnie wzorowane, od żłóbka, aż do skonania na

krzyżu. Wniknij w tajemnice Moje i poznasz przepaść miłosierdzia Mojego ku

stworzeniom i niezgłębioną dobroć Moją – i tę dasz poznać światu. Będziesz przez

modlitwę pośredniczyć miedzy ziemią a niebem. Wtem był czas przyjęcia Komunii św.,

znikł Jezus, a widziałam wielką jasność. Wtem usłyszałam te słowa: Udzielamy ci Swego

błogosławieństwa – i w tej chwili z onej jasności wyszedł promień jasny i przeszył mi serce,

dziwny ogień zapalił się w duszy mojej – myślałam, że skonam z radości i szczęścia; czułam

oderwanie ducha od ciała, czułam zupełne pogrążenie się w Bogu, czułam, że jestem porwana

przez Wszechmocnego, jak jeden pyłek w przestworza nieznane.

Drżąc w objęciach Stwórcy ze szczęścia, czułam, że Sam podtrzymywał mnie, bym

mogła znieść wielkość szczęścia i patrzeć na Majestat Jego. Wiem teraz, że gdyby mnie

wpierw Sam nie wzmocnił łaska, to by nie zniosła dusza moja tego szczęścia i w jednym

momencie nastąpiła śmierć. Skończyła się Msza św. nie wiem kiedy, ponieważ nie było w

mocy mojej przywrócenia uwagi co się dzieje w kaplicy. Jednak kiedy przyszłam do siebie,

czułam moc i odwagę do spełnienia woli Bożej, nic mi się nie wydało trudnym i jako

przedtem wymawiałam się przed Panem, tak teraz czuje odwagę i moc Pańską, która jest we

mnie i rzekłam do Pana: - jestem gotowa na wszelkie skinienie woli Twojej. Przeszłam

wewnętrznie wszystko to, co będę przechodzić w przyszłości. (Dz 438-439)

440.

ŚW. FAUSTYNA ODDAJE PANU SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ

O Stwórco mój i Panie, oto masz całą istotę moja. Rozporządzaj mną według Twego

Boskiego upodobania i według odwiecznych planów Twoich i niezgłębionego Miłosierdzia

Twojego. Niech wszelka dusza pozna, jak dobrym jest Pan, niech się nie lęka obcować z

Panem żadna dusza i niech się nie wymawia niegodnością swoją i niech nigdy nie odkłada na

później zaproszeń Bożych, bo to się nie podoba Panu. Nie ma duszy nędzniejszej jaką jestem,

jako się prawdziwie poznaję i dziwię się, że Boski Majestat tak zniża się. O wieczności, zdaje

mi się, jakobyś za krótką była na wysławianie nieskończonego miłosierdzia Pana. (Dz 440)

441.

PROMIENIE Z OBRAZU WYSTAWIONEGO NA OŁTARZU W BOŻE CIAŁO

PRZESZŁY PRZEZ ŚWIĘTĄ HOSTIĘ

W pewnej chwili, kiedy był ten obraz wystawiony w ołtarzu na procesji Bożego ciała,

kiedy kapłan postawił Przenajświętszy Sakrament i chór zaczął śpiewać, wtem promienie z

tego obrazu przeszły przez Hostię św. i rozeszły się na cały świat. Wtem usłyszałam te słowa:

- Przez ciebie, jako przez tę Hostie, przejdą promienie miłosierdzia na świat. – Po tych

słowach głęboka radość wstąpiła w dusze moją. (Dz 441)

442.

ŚW. FAUSTYNA WIDZIAŁA, JAK W CZASIE MSZY ŚW. DZIECIĄTKO JEZUS

ZASTĄPIŁO KAPŁANA

W pewnej chwili, kiedy odprawiał mój spowiednik Mszę św. tak jak zawsze,

widziałam Dziecię Jezus na ołtarzu od czasu Ofiarowania. Jednak chwile przed

podniesieniem znikł mi ten kapłan, a został Jezus, Który, gdy się zbliżała chwila podniesienia,

Jezus wziął w Swoje rączęta Hostie i kielich i razem wzniósł do góry i patrzył w niebo i po

chwili ujrzałam znów swego spowiednika i zapytałam się Dzieciątka Jezus, gdzie był przez

ten czas ten kapłan, że ja go nie widziałam. A Jezus mi odpowiedział: - w Sercu Moim.

Jednak nic więcej nie mogłam zrozumieć z tych słów Jezusa. (Dz 442)

443-444.

PAN JEZUS WZYWA ŚW. FAUSTYNĘ, ABY ŻYŁA JEGO WOLĄ WEDŁUG

TRZECH STOPNI

W pewnej chwili usłyszałam te słowa: - Pragnę, abyś żyła wola Moja w

najtajniejszych głębinach swej duszy. – Zastanawiałam się nad tymi słowami, które mi

bardzo przemawiały do serca. W dniu tym była spowiedź Zgromadzenia. Kiedy przystąpiłam

do spowiedzi, po oskarżeniu swe z grzechów, kapłan ten powtórzył mi te same słowa, które

wpierw powiedział mi Pan. Kapłan ten powiedział mi te głębokie słowa, ze są trzy stopnie

pełnienia woli Bożej: pierwszy jest ten, kiedy dusza pełni wszystko to, co jest na zewnątrz

zawarte przez nakazy i ustawy; drugi stopień jest ten, kiedy dusza idzie za natchnieniami

wewnętrznymi i pełni je; trzeci stopień jest ten, że dusza zdana na wole Bożą, pozostawia

Bogu swobodę rozporządzania sobą i Bóg czyni z nią, co Jemu się podoba, jest narzędziem

uległym w Jego ręku; i powiedział mi ten kapłan, że ja jestem na drugim stopniu tego

pełnienia woli Bożej i, ze nie mam jeszcze tego trzeciego stopnia pełnienia woli Bożej, a

jednak powinnam się starać, aby pełnić te trzeci stopień woli Bożej. Słowa te przeniknęły

dusze moja na wskroś; widzę jasno, że Bóg często daje kapłanowi poznanie, co się dzieje w

głębi mojej duszy, nie dziwi mnie to wcale, ale dziękuje raczej Bogu, ze ma takich

wybrańców. (Dz 443-444)

445.

ŚW. FAUSTYNA WIDZIAŁA PANA JEZUSA UBICZOWANEGO GRZECHAMI

NIECZYSTYMI

Czwartek. Adoracja nocna.

Kiedy przyszłam na adorację, zaraz mnie ogarnęło wewnętrzne skupienie i ujrzałam

Pana Jezusa przywiązanego do słupa, z szat obnażonego i zaraz nastąpiło biczowanie.

Ujrzałam czterech mężczyzn, którzy na zmianę dyscyplinami siekli Pana. Serce mi ustawało

patrząc na te boleści; wtem rzekł mi Pan te słowa: - cierpię jeszcze większą boleść od tej,

którą widzisz. – I dał mi Jezus poznać za jakie grzechy poddał się biczowaniu, są to grzechy

nieczyste. O, jak strasznie Jezus cierpiał moralnie, kiedy się poddał biczowaniu. Wtem rzekł

mi Jezus: - Patrz i zobacz rodzaj ludzki w obecnym stanie. – I w jednej chwili ujrzałam

rzeczy straszne: odstąpili kaci od Pana Jezusa, a przystąpili do biczowania inni ludzie, którzy

chwycili za bicze i siekli bez miłosierdzia pana. Byli nimi kapłani, zakonnicy i zakonnice i

najwyżsi dostojnicy Kościoła, co mnie bardzo zdziwiło, byli ludzie świeccy różnego wieku i

stanu; wszyscy wywierali swą złość na niewinnym Jezusie. Widząc to, serce moje popadło w

rodzaj konania, i kiedy Go biczowali kaci, milczał i patrzył w dal, ale kiedy Go biczowały te

dusze, o których wspomniałam wyżej, to Jezus zamknął oczy i cicho, ale strasznie bolesny

wyrywał się jęk z Jego serca. I dal mi Pan poznać szczegółowo, poznać Jezusa, ciężkość

złości tych niewdzięcznych dusz: - Widzisz, oto jest męka większa nad śmierć Moją. –

Wtenczas zamilkły i usta moje i zaczęłam odczuwać na sobie konanie i czułam, że nikt mnie

nie pocieszy, ani wyrwie z tego stanu, tylko Ten, Który mnie w niego wprowadził.(Dz 445)

446.

PAN JEZUS POCIESZA ŚW. FAUSTYNĘ WIZJĄ CHRZEŚCIAJAN

UKRZYŻOWANYCH DLA NIEGO

Wtem rzekł do mnie Pan: - Widzę szczery ból serca twego, który przyniósł

niezmierna ulgę Sercu Mojemu, patrz i pociesz się: - Wtem ujrzałam Pana Jezusa

przybitego do krzyża. Kiedy Jezus chwilę na nim wisiał ujrzałam cały zastęp dusz

ukrzyżowanych, tak jak Jezus. I ujrzałam trzeci zastęp i drugi zastęp dusz. Drugi zastęp nie

był przybity do krzyża, ale dusze trzymały silnie w ręku krzyż; trzeci zaś zastęp dusz, nie był

ukrzyżowany, ani trzymał w ręku krzyża silnie, ale wlokły te dusze krzyż za sobą i były

niezadowolone. Wtem rzekł mi Jezus: - Widzisz te dusze, które są podobne w cierpieniach

i wzgardzie do Mnie, te też będą podobne i w chwale do Mnie, a te, które maja mniej

podobieństwa do Mnie w cierpieniu i wzgardzie – te też będą miały mniej podobieństwa

i w chwale do Mnie.

Duszami ukrzyżowanymi najwięcej ich było dusz ze stanu duchownego, widziałam

także i dusze znajome ukrzyżowane, co mi sprawiło wielka radość. Wtem rzekł mi Jezus: - W

jutrzejszym rozmyślaniu zastanawiać się będziesz nad tym, cos dziś widziała. –I zaraz

znikł mi Jezus. (Dz 446)

447.

W CZASIE CHOROBY ŚW. FAUSTYNA UCZESTNICZY DUCHOWO WE MSZ ŚW.

Piątek. Byłam chora i nie mogłam iść na Msze św. – z rana o godzinie siódmej

ujrzałam swego spowiednika, który odprawiał Mszę św. podczas której widziałam Dziecię

Jezus. Pod koniec Mszy św. znikło widzenie i ujrzałam się, jako przedtem w swej celi.

Radość mnie ogarnęła niewymowna, ze chociaż nie mogłam być w naszej kaplicy na Mszy

św. słuchałam jej jednak z bardzo oddalonego kościoła. Jezus wszystkiemu zaradzić może.

(Dz 447)

448.

MODLITWA ŚW. FAUSTYNY SKIEROWANA DO ŚW. IGNACEGO

30 lipiec 1935.

Dzień św. Ignacego – modliłam się gorąco do tego świętego, robiąc mu wyrzuty, jak

może patrzeć na mnie, a nie przyjść mi z pomocą w tak ważnych sprawach, to jest w

spełnieniu woli Bożej. Mówiłam do tego świętego: Ty Patronie nasz, któryś był zapalony

żarem miłości i gorliwości o większą chwałę Bożą, proszę Cię pokornie, dopomóż mi w

spełnieniu zamiarów Bożych. Było to w czasie Msz św. Wtem ujrzałam po lewej stronie

ołtarza św. Ignacego z dużą księgą w ręku, który mi rzekł: - Córko moja, nie jestem obojętny

na sprawę twoją, reguła ta da się zastosować i w tym zgromadzeniu – wskazując ręka na

księgę znikł. Ucieszyłam się niezmiernie tym, jak bardzo święci o nas myślą i jak ścisła

łączność jest z nimi. O, dobroci Boża, jak piękny jest świat wewnętrzny, ze już tu na ziemi

obcujemy ze świętymi. Cały dzien. odczuwałam bliskość drogiego mi Patrona. (Dz 448)

449.

SPOTKANIE ŚW. FAUSTYNY Z MATKĄ NAJŚWIĘTSZĄ

5 sierpnia 1935 – święto Matki Bożej Miłosierdzia. Przygotowałam się do tego święta

z większa gorliwością, niżeli w inne lata. W dniu tym rano doznałam walki wewnętrznej na

myśl, że musze opuścić Zgromadzenie , które się cieszy szczególną opieka Maryi. W tej

walce przeszła mi medytacja, pierwsza Msza św., podczas drugiej Mszy św. prosiłam Matkę

Najświętszą, że trudno mi jest się rozłączyć ze Zgromadzeniem tym,, które jest pod

szczególną opieka Twoją, o Maryjo. Wtem ujrzałam Najświętszą Pannę niewymownie

piękną, która się zbliżała się do mnie od ołtarza do mojego klęcznika i przytuliła mnie do

Siebie i rzekła mi te słowa: - Jestem wam Matką z niezgłębionego Miłosierdzia Boga. Ta

dusza Mi jest najmilszą, która wiernie wypełnia wolę Bożą. – Dała mi zrozumieć, ze wiernie

wypełniłam wszystkie życzenia Boga i w ten sposób znalazłam laskę w oczach Jego. Bądź

odważna, nie lękaj się złudnych przeszkód, ale wpatruj się w Mękę Syna Mojego, a tym

sposobem zwyciężysz. (Dz 449)

450.

PAN JEZUS WYNAGRADZA TAKŻE ZA DOBRE PRAGNIENIA

Adoracja nocna.

Czułam się bardzo cierpiąca i zdawało mi się, że nie będę mogła pójść na adorację,

jednak zebrałam cała siłę woli i chociaż upadłam w celi, nie zważałam na to, co mi dolega,

mając przed oczyma Mękę Jezusa. Kiedy przyszłam do kaplicy, odczułam wewnętrzne

zrozumienie, jak wielka Bóg nam gotuje nagrodę nie tylko za czyny dobre, ale i za szczere

pragnienie spełnienia ich. Co to za wielka łaska Boża. (Dz 450)

451.

ŚW. FAUSTYNA BYŁA MIESZKANIEM TRÓJCY PRZENAJŚWIĘTSZEJ

W pewnej chwili po Komunii św. usłyszałam te słowa: - Tyś jest Nam mieszkaniem.

– W tej chwili odczuwałam w duszy obecność Trójcy Świętej Ojca, Syna i ducha Świętego –

czułam się świątynia Bożą, czuję, że jestem dzieckiem Ojca; nie umiem wytłumaczyć

wszystkiego, ale duch to dobrze rozumie. O dobroci nieskończona, jak bardzo zniżasz się do

nędznego stworzenia. (Dz 451)

452.

BY ROZPOZNAĆ MOWĘ PANA, POTRZEBNE JEST SKUPIENIE

Gdyby dusze chciały się skupić, Bóg by zaraz do nich przemówił, bo rozproszenie

zagłusza mowę Pańską. (Dz 452)

453.

ZJEDNOCZENIE Z PANEM JEZUSEM UWALNIA DUSZĘ OD LĘKU

W pewnej chwili powiedział mi Pan: - Czemuż się lękasz i drżysz, kiedy jesteś ze

Mną złączona? Nie podoba mi się dusza, kiedy się poddaje próżnym strachom, kto się

śmie dotknąć ciebie, kiedy jesteś ze Mną? Najmilsza Mi jest dusza ta, która wierzy

mocno w dobroć Moja i zaufała Mi zupełnie; obdarzam ja Swoim zaufaniem i daje jej

wszystko, o co prosi. – (Dz 453)

454.

PAN JEZUS KAŻE SW. FAUSTYNIE PRZYJMOWAĆ ŁASKI ODRZUCONE

PRZEZ INNYCH

W pewnej chwili Pan mi powiedział: - Córko Moja, bierz łaski, którymi ludzie

gardzą, bierz ile udźwignąć zdołasz. – W tej chwili dusza moja zalana została miłością

Bożą. Czuje, że jestem złączona z Panem tak ściśle, ze nie umiem znaleźć wyrazu, którym

bym mogła dobrze określić tę łączność; a w tym czuje, ze wszystko co Bóg ma, wszystkie

dobra i skarby moimi są, chociaż niewiele się nimi zajmuje, bo mi wystarcza On Jeden, Sam.

– W Nim widzę wszystko, poza Nim – nic. (Dz 454)

454a.

SZCZĘŚCIEM ŚW. FAUSTYNY JEST OBECNY W NIEJ BÓG

Nie szukam szczęścia poza wnętrzem, w którym przebywa Bóg. Cieszę się Bogiem we

własnym wnętrzu, tu z Nim ustawicznie przebywam, tu jest największa moja z Nim zażyłość,

tu z Nim przebywam bezpiecznie, tu nie dosięga wzrok ludzki. Najświętsza Panna zachęca

mnie do takiego przestawnia z Bogiem. (Dz 454)

455.

W CIERPIENIU I W POCIECHACH DUSZY ŚW. FAUSTYNA ZACHOWUJE

POKÓJ SERCA

Kiedy mnie dotyka jakie cierpienie, to ono już mi teraz nie sprawia goryczy, ani

wielkie pociechy nie unoszą mnie; owładnięta jestem pokojem i równością ducha, która

płynie z poznania prawdy. (Dz 455)

455a.

SERCA NIECHĘTNYCH BLIŹNICH NIE MOGĄ ZASZKODZIĆ ŚW. FAUSTYNIE

Cóż to szkodzi mi żyć otoczona sercami niechętnymi, gdy mam pełnie szczęścia w

duszy własnej. Albo co mi pomoże życzliwość serc innych, jeżeli nie posiadam we własnym

wnętrzu Boga? Kiedy mam Boga we własnym wnętrzu, cóż mi kto szkodzić może? (Dz 455)

+ J.M.J. Wilno 12/VIII.1935

Rekolekcje trzydniowe

456.

PAN JEZUS WYJAŚNIA ŚW. FAUSTYNIE CEL TYCH REKOLEKCJI

Wieczorem w dniu wstępnym do rekolekcji na punktach wieczornych usłyszałam te

słowa: - W tych rekolekcjach będę mówił do ciebie przez usta tego kapłana, aby cię

upewnić i ugruntować o prawdziwości słów Moich, które przemawiam w głębi duszy

twojej. Chociaż te rekolekcje odprawiają wszystkie siostry, jednak mam na względzie

ciebie, aby cię umocnić i uczynić cię nieustraszoną na wszystkie przeciwności, które cię

czekają, dlatego z pilnością wsłuchuj się w słowa jego i rozważaj w głębi duszy swojej.

(Dz 456)

457.

REKOLEKCJONISTA POTWIERDZA PRZEŻYCIA DUCHOWE ŚW. FAUSTYNY

O, jakie mnie zdziwienie ogarnęło, skoro wszystko, co ojciec mówił o zjednoczeniu

się z Bogiem i o przeszkodach do tego ścisłego zjednoczenia, przeżywałam dosłownie w

duszy i słyszałam o tym od Jezusa, Który przemawia do mnie w głębi duszy. Doskonałość

polega na tym ścisłym zjednoczeniu się z Bogiem. (Dz 457)

458.

REKOLEKCJONISTA PRZYPOMINA O OBECNOŚCI MIŁOSIERDZIA BOŻEGO

W DZIEJACH ŚWIATA

W medytacji o godzinie dziesiątej Ojciec mówił o miłosierdziu Bożym i o dobroci

Boga względem nas. Mówił, ze kiedy przechodzimy historię ludzkości. Widzimy na każdym

kroku tę wielka dobroć Bożą. Wszystkie przymioty Boga tak jak: wszechmoc, mądrość,

starają się nam odsłonić ten jeden największy przymiot, to jest dobroć Boga. Dobroć Boga

jest największym przymiotem Boga. Wiele dusz dążących do doskonałości jednak nie zna tej

dobroci Boga. To wszystko. Co Ojciec w tej medytacji mówił o Boskiej dobroci, jest

wszystko to, co mówił do mnie Jezus co się ściśle odnosi do święta Miłosierdzia. Teraz

naprawdę jasno to [zrozumiałam], co mi Pan obiecał i nie mam w niczym wątpliwości, mowa

Boża jasna i wyraźna jest. (Dz 458)

459.

ŚW. FAUSTYNA WIDZI PANA JEZUSA PRZEGLĄDAJĄCEGO JEJ DZIENNIK

Podczas całej tej medytacji widziałam Pana Jezusa na ołtarzu w szacie białej, w ręku

trzymał ten mój zeszyt, w którym to piszę. Podczas całej tej medytacji Jezus przekładał karty

zeszytu i milczał, jednak serce moje znieść nie mogło żaru, który się w duszy mojej zapalił.

Pomimo wysiłku woli, aby się opanować i nie dać poznać otoczeniu, co się w duszy dzieje,

jednak przy końcu medytacji, czułam, że jestem w zupełnej niezależności od siebie. Wtem

rzekł do mnie Jezus: - Nie wszystko napisałaś w tym zeszycie o dobroci Mojej ku ludziom;

pragnę, ażebyś nic nie pominęła, pragnę niech się ugruntuje serce twoje w zupełnym

spokoju. (Dz 459)

460.

PODZIW ŚW. FAUSTYNY Z POWODU BLISKOŚCI PANA JEZUSA

O Jezu, serce mi ustaje kiedy rozważam to wszystko co czynisz dla mnie. Podziwiam

Cię, Panie, ze się tak zniżasz do nędznej duszy mojej. Jakich niepojętych sposobów używasz,

aby mnie przekonać. (Dz 460)

461.

ŚW. FAUSTYNA WYZNAJE, ŻE PO RAZ PIERWSZY ODPRAWIA REKOLEKCJE

POTWIERDZAJĄCE JEJ DUCHOWE PRZEŻYCIA

Pierwsze w życiu odprawiam takie rekolekcje; każde słowo Ojca rozumiem w sposób

szczególny i jasny, ponieważ wpierw to wszystko przeżywałam w duszy. Teraz widzę, ze

Jezus duszy szczerze Go kochającej nie pozostawi w niepewności. Jezus pragnie, żeby dusza,

która z Nim ściśle obcuje, była pełna pokoju, pomimo cierpień i przeciwności. (Dz 461)

462.

ZŁĄCZENIE WOLI WŁASNEJ Z WOLĄ BOGA DAJE DUSZY PRAWDZIWĄ

WOLNOŚĆ

Rozumiem teraz dobrze, ze najściślej dusze jednoczy z Bogiem to zaparcie siebie,

czyli złączenie woli naszej z wola bożą. to czyni duszę prawdziwie wolną i pomaga do

głębokiego skupienia ducha, wszystkie trudy życia czyni lekkie, a śmierć słodką. (Dz 462)

463.

PAN JEZUS ZAPEWNIA ŚW. FAUSTYNĘ, ŻE REKOLEKCJONISTA WYJAŚNI

JEJ WSZELKIE WĄTPLIWOŚCI

Jezus mi powiedział, że jeżeli będę miała jaką niepewność w tym co się odnosi do

tego święta, czy też co do założenia tego Zgromadzenia, - czy też cośkolwiek z tego com

mówił do ciebie w głębi duszy, odpowiem ci natychmiast przez usta tego kapłana. (Dz

463).

464.

REKOLEKCJONISTA WYJAŚNIA, ŻE BÓG WYBIERA NAJSŁABSZE DUSZE DO

PRZEPROWADZENIA SWEJ WOLI

W jednej medytacji o pokorze przyszła mi ta dawna wątpliwość, że tak nędzna dusza,

jak moja, właśnie nie spełni tego zadania, które żąda Pan; w tej samej chwili, kiedy rozbieram

te wątpliwość, kapłan, który daje rekolekcje przerywa watek tej nauki i mówi właśnie to, w

czym mam wątpliwość, mianowicie, ze Bóg wybiera przeważnie najsłabsze i najprostsze

dusze za narzędzia do przeprowadzenia Swoich największych dziel i to jest prawda

niezaprzeczalną, bo spójrzmy, kogo wybrał na Apostołów, albo spójrzmy w historie Kościoła,

jak wielkich dziel dokonały dusze, które były najmniej zdolne do tego, bo właśnie w tym się

okazują dzieła Boże, że są Bożymi. Kiedy mi zupełnie ustąpiła wątpliwość, kapłan wrócił do

dalszego tematu o pokorze. (Dz 464)

464.

ŚW. FAUSTYNA WIDZI PANA JEZUSA STOJĄCEGO PODCZAS NAUKI NA

OŁTARZU

Jezus stał jak zwykle podczas każdej nauki na ołtarzu i nic mi nie mówił, ale łaskawie

przenikał Swym wzrokiem mą biedną duszę, która nie miała żadnej wymówki. (Dz 464)

465.

PAN JEZUS PRZEMIENIA ŚW. FAUSTYNĘ W SIEBIE

Jezu, żywocie mój, czuję to dobrze, że mnie przemieniasz w Siebie, w tajni duszy,

gdzie zmysły niewiele spostrzegają. O, Zbawicielu mój, ukryj mnie cała w głębi serca Swego

i osłaniaj Swymi promieniami przed wszystkim co nie jest Tobą. Proszę Cię, Jezu, niech te

dwa promienie, które wyszły z Najmiłosierniejszego serca Twego zasilają nieustannie moją

duszę. (Dz 465)

466.

PAN JEZUS PRZEZ ŚW. FAUSTYNĘ POCIESZA SPOWIEDNIKA

Chwila spowiedzi. Zapytał mnie spowiednik, czy w tej chwili jest Pan Jezus i czy Go

widzę? – Tak, jest i widzę Go. Każe mi się o pewnych osobach. Jezus nic mi nie

odpowiedział, ale się spojrzał na niego. Jednak po skończonej spowiedzi, kiedy odmawiam

pokutę, Jezus mi powiedział te słowa: - Idź i pociesz go ode Mnie. – Nie rozumiejąc

znaczenia tych słów, ale natychmiast powtórzyłam to, co mi Jezus kazał. (Dz 466)

467.

W CZASIE REKOLEKCJI ŚW. FAUSTYNA OBCOWAŁA Z JEZUSEM

Przez całe rekolekcje bez przestanku obcowałam z Jezusem i zżyłam się z Nim całą

mocą serca swego. (Dz 467)

468.

ŚW. FAUSTYNA OFIAROWUJE SWE ŚLUBY ZA POLSKĘ

Dzień odnowienia ślubów. W początku Mszy św. widziałam Jezusa tak jak zwykle,

Który błogosławił nam i wszedł do Tabernakulum. Wtem ujrzałam Matkę Bożą w szacie

białej, w niebieskim płaszczu, z odkrytą głową, Która się zbliżyła od ołtarza do mnie i

dotknęła mnie swymi dłońmi i okryła swym płaszczem i rzekła mi: - Ofiaruj te śluby za

Polskę. Módl się za nia. 15/VIII. (Dz 468)

469.

ŚW. FAUSTYNA OPISUJE SWĄ TĘSKNOTĘ ZA BOGIEM

Tego samego dnia wieczorem uczulam w duszy wielka tęsknotę za Bogiem; ni widzę

Go w tej chwili oczyma ciała, jak dawniej, ale wyczuwam Go, a nie pojmuję; to sprawia

tęsknotę i mękę nie do opisania. Konam z pragnienia, y Go posiąść, by w Nim zatonąć na

wieki. Ducha mój cała siła dąży do Niego, nie masz nic na świecie, co by mnie pocieszyć

mogło. O, miłości wiekuista, teraz rozumiem, jak w ściślej zażyłości było serce moje z Tobą,

bo cóż mnie zadowoli w niebie, albo na ziemi, oprócz ciebie, o Boże mój, w Którym utonęła

dusza moja. (Dz 469)

470.

ŚW. FAUSTYNA UWIELBIA STWÓRCĘ, DO KTÓREGO BARDZO TĘSKNI

Kiedy w jednym dniu wieczorem spojrzałam ze swej celi w niebo i ujrzałam śliczny

firmament zasiany gwiazdami i księżyc, wtem wstąpił w duszę moją ogień miłości i niepojęty

ku Stwórcy mojemu, a nie umiejąc znieść tęsknoty, która wzrosła w duszy mojej ku Niemu,

padłam na twarz korząc się w prochu. Uwielbiałam Go za wszystkie twory Jego, a kiedy serce

moje znieść nie mogło tego, co się w nim działo, zapłakałam głośno. Wtem dotknął mnie

Anioł Stróż i rzekł mi te słowa: - Pan mi każe ci powiedzieć, abyś się podniosła z ziemi. – co

natychmiast uczyniłam, ale w duszy nie zostałam pocieszona. Tęsknota za Bogiem jeszcze

więcej mnie ogarnęła. (Dz 470)

471.

JEDEN Z SIEDMIU DUCHÓW STOJĄCYCH PRZED TRONEM BOGA, ZOSTAŁ

POSŁANY, BY TOWARZYSZYĆ ŚW. FAUSTYNIE

W jednym dniu, kiedy byłam na adoracji, a duch mój jakby w konaniu za nim i łez

powstrzymać nie mogłam, wtem ujrzałam jednego ducha, który był piękności wielkiej, który

mi rzekł te słowa: - Nie płacz – mówi Pan -. – Po chwili zapytałam: - ktoś ty jest, a on mi

odpowiedział: jestem jednym z siedmiu duchów, którzy stoją dniem i nocą przed tronem

Bożym i wielbią Go bez przestanku. Jednak duch ten nie ukoił mojej tęsknoty, ale pobudził

mnie do jeszcze większej tęsknoty za Bogiem. Duch ten jest bardzo piękny, a piękność jego

jest ze ścisłego złączenia z Bogiem. Ten duch nie opuszcza mnie ani na chwile, wszędzie mi

towarzyszy. (Dz 471)

472.

ŚW. FAUSTYNA OPISUJE ISTOTĘ TRÓJCY ŚWIĘTEJ

Na drugi dzień w czasie Msz św. przed podniesieniem, duch ten zaczął śpiewać te

słowa: Święty, Święty, Święty – głos jego jakoby głosów tysięcy, nie podobna tego opisać.

Wtem duch mój został zjednoczony z Bogiem, e jednej chwili ujrzałam wielkość i świętość

Boga niepojętą, a zarazem poznałam nicość jaką jestem sama z siebie. Poznałam wyraźniej

niżeli indziej Trzy Boskie Osoby: - Ojca, syna i Ducha Świętego. Jednak istność ich jest jedna

i równość i Majestat. Dusza moja obcuje z Tymi Trzema, lecz słowami nie umiem tego

wyrazić, ale dusza rozumie to dobrze. Ktokolwiek jest złączony z Jedną z tych Trzech Osób,

prze to samo jest złączony z całą Trójca Święta, ponieważ Ich Jedność jest nierozdzielna. To

widzenie czyli poznanie zalało dusze moją szczęściem niepojętym, dlatego, że Bóg jest tak

wielkim. Nie widziałam tu tego, co napisała oczami, jako dawniej, ale czysto wewnętrznie, w

sposób czysto duchowy i niezależnie od zmysłów. Trwało to do końca Mszy św.

Teraz zdarza mi się to często i nie tylko w kaplicy, ale i przy pracy i w czasie, jak się

najmniej tego spodziewam.(Dz 472)

473.

ROZMOWA ŚW. FAUSTYNY Z ARCYBISKUPEM WILNA KS. ROMUALDEM

JAŁBRZYKOWSKIM

Kiedy wyjechał nasz spowiednik, ja w tym czasie spowiadałam się u Arcypasterza.

Kiedy mu odsłoniłam swą duszę, otrzymałam taką odpowiedź: - Córko moja, uzbrój się

wielka cierpliwość, jeżeli te rzeczy od Boga są, to czy wcześniej, czy później dojdą do skutku

i proszę być najzupełniej spokojna, ja cię córko moja dobrze w tych rzeczach rozumiem, a

teraz co się tyczy opuszczenia Zgromadzenia i myśli o innym, tego nawet proszę nie

przypuszczać do myśli, , bo inaczej byłoby to pokusą ciężą wewnętrzną. Po skończonej

spowiedzi rzekłam do Pana Jezusa: - czemuż mi każesz pełnić te rzeczy, a nie dajesz

możności ich wypełnić? Wtem ujrzałam Pana Jezusa po Komunii św. w tej samej kapliczce,

gdzie się spowiadałam, w takiej postaci, jak jest namalowany w tym obrazie, powiedział mi

Pan: - Nie smuć się, dam my zrozumieć rzeczy te, które żądam od ciebie. –Kiedy

wychodziłyśmy Arcypasterz był bardzo zajęty, ale kazał się wrócić i chwilę zaczekać. Kiedy

weszliśmy z powrotem do kapliczki, usłyszałam w duszy te słowa: - Powiedz to, cos

widziała w tej kaplicy. – W tej chwili wszedł Arcypasterz i zapytał, czy nie mamy mu co do

powiedzenia; jednak chociaż miałam nakaz powiedzieć, nie mogłam, dlatego, ze byłam w

towarzystwie jednej z sióstr.

Jeszcze jedno słowo ze spowiedzi św. – wypraszać miłosierdzie dla świata – jest

wielka i piękna myśl, niech Siostra się modli wiele o miłosierdzie dla grzeszników, ale czynić

to w klasztorze własnym. (Dz 473)

474-475.

ŚW. FAUSTYNA WSTRZYMUJE GNIEW BOŻY, KTÓRY MIAŁ WYLAĆ ANIOŁ

NA PEWNE MIEJSCE

Na drugi dzień w piątek 13/IX – [35]

Wieczorem, kiedy byłam w swojej celi, ujrzałam Anioła, wykonawcę gniewu Bożego.

Był w szacie jasnej z promiennym obliczem, obłok pod jego stopami, z obłoku wychodziły

pioruny i błyskawice do rąk jego, a z ręki jego wychodziły i dopiero dotykały ziemi. Kiedy

ujrzałam ten znak gniewu Bożego, który miał dotknąć ziemie, a szczególnie pewne miejsce,

którego wymienić nie mogę dla słusznych przyczyn, zaczęłam prosić Anioła, aby się

wstrzymał chwil kilka, a świat będzie czynił pokutę. Jednak niczym prośba moja była wobec

gniewu Bożego. W tej chwili ujrzałam Trójcę Przenajświętszą. Wielkość Majestatu Jego

przeniknęła mnie do głębi i nie śmiałam powtórzyć błagania mojego. W tej samej chwili

uczułam w duszy swojej moc łaski Jezusa, która mieszka w duszy mojej; kiedy mi przyszła

świadomość tej łaski, w tej samej chwili zostałam porwana przed Stolice Bożą. O, jak wielki

jest Pan i Bóg nasz i niepojęta jest świętość Jego. Nie będę się kusić opisywać tej wielkości,

bo niedługo ujrzymy Go wszyscy jakim jest. Zaczęłam błagać Boga za światem słowami

wewnętrznie słyszanymi.

Kiedy się tak modliłam, ujrzałam bezsilność Anioła i nie mógł wypełnić sprawiedliwej

kary, która się słusznie należała za grzechy. Z taką mocą wewnętrzną jeszcze się nigdy nie

modliłam. Słowa, którymi błagałam Boga są następujące: Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci

Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa

Chrystusa za grzechy nasze i świata całego; dla Jego bolesnej Męki miej Miłosierdzie dla

nas. (Dz 474-475)

476.

PAN JEZUS DYKTUJE ŚW. FAUSTYNIE KORONKĘ DO MIŁOSIERDZIA

BOŻEGO

Na drugi dzień rano, kiedy weszłam do naszej kaplicy, usłyszałam te słowa

wewnętrznie: - Ile razy wejdziesz do kaplicy – odmów zaraz te modlitwę, której cię

nauczyłem wczoraj. Kiedy odmawiałam te modlitwę, usłyszałam w duszy te słowa:

Modlitwa ta jest na uśmierzenie gniewu Mojego, odmawiać ja będziesz przez dziewięć

dni na zwykłej cząstce różańca w sposób następujący: najpierw odmówisz jedno Ojcze

nasz i Zdrowaś Maryjo i Wierzę w Boga, następnie na paciorkach Ojcze nasz mówić

będziesz następujące słowa: Ojcze Przedwieczny, ofiaruje ci Ciało i Krew, Duszę i

Bóstwo Najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa na przebłaganie

za grzechy nasze i świata całego; na paciorkach Zdrowaś Maryjo, będziesz odmawiać

następujące słowa: dla Jego bolesnej Męki miej miłosierdzie dla nas i świata całego. Na

zakończenie odmówisz trzykrotnie te słowa: Święty Boże, Święty Mocny, Święty

Nieśmiertelny – zmiłuj się nad nami i nad całym światem. (Dz 476)

477.

ŚW. FAUSTYNA PRZYPOMINA ZNACZENIE MILCZENIA W ŻYCIU

DUCHOWYM

Milczenie jest mieczem w walce duchowej; nie dojdzie do świętości nigdy dusza

gadatliwa. Ten miecz milczenia obetnie wszystko, co by się przyczepić do duszy chciało.

Jesteśmy wrażliwi na mowę i zaraz wrażliwi chcemy odpowiadać, a nie zważamy na to, czy

jest w tym wola Boża, żebyśmy mówili. Dusza milcząca jest silna, wszystkie przeciwności

nie zaszkodzą jej, jeżeli wytrwa w milczeniu. Dusza milcząca jest zdolna do najgłębszego

zjednoczenia się z Bogiem, ona żyje prawie zawsze pod natchnieniem Ducha Świętego. Bóg

w duszy milczącej działa bez przeszkody. (Dz 477)

478.

ŚW. FAUSTYNA WYZNAJE, ŻE JEJ MIŁOŚĆ UTONĘŁA NA WIEKI W PANU

JEZUSIE

O Jezu mój, Ty wiesz, Ty jeden dobrze wiesz, że serce moje nie zna innej miłości

prócz Ciebie. Cała moja miłość dziewicza w Tobie, o Jezu, utonęła na wieki. Czuję to dobrze,

jak Twoja Boska Krew krąży w sercu moim, nie ma w tym żadnej wątpliwości, że z tą Krwią

Twoja Przenajświętszą weszła w serce moje miłość Twoja najczystsza. Czuje, że mieszkasz

we mnie z Ojcem i Duchem Świętym, a raczej czuje, ze ja żyje w Tobie. O Boże niepojęty.

Czuje, ze się rozpływam w Tobie, jako jedna kropla w oceanie. Czuje, ze jesteś na zewnątrz i

we wnętrznościach moich, czuje, że jesteś we wszystkim co mnie otacza, we wszystkim co

mnie spotyka. O Boże mój, poznałam Cię wewnątrz serca swego i ukochałam Cię ponad

wszystko, cokolwiek istnieje na ziemi czy w niebie. Serca nasze rozumieją się wzajemnie, a

nikt z ludzi tego nie pojmie. (Dz 478)

479.

RELACJA ŚW. FAUSTYNY ZE SPOWIEDZI U KS. ARCYBISKUPA

Spowiedź druga u Arcypasterza: - Wiedz o tym córko moja, że jeżeli to jest wola

Bożą, to czy wcześniej czy później spełni się, bo wola Boża spełniona być musi. Kochaj Boga

w sercu swoim, miej ...[myśl urwana] (Dz 479)

480.

BÓG SAM PRZENIKA DUSZĘ WYBRANĄ, BEZ JEJ STARAŃ

29.[IX]. Uroczystość św. Michała Archanioła. Zostałam wewnętrznie złączona z

Bogiem. Jego obecność przenika mnie do głębi i napełnia spokojem, radością i zdumieniem.

Po takich chwilach modlitwy jestem napełniona siłą, dziwną odwagą do cierpień i walki, nic

mnie nie przeraża, chociażby świat cały był przeciw mnie; wszystkie przeciwności dotykają

się powierzchni, ale do głębi wstępu nie maja, bo tam mieszka Bóg, Który mnie umacnia,

Który mnie napełnia. U Jego podnóżka rozbijają się wszystkie zasadzki nieprzyjacielskie.

Bóg utrzymuje mnie mocą Swoją w tych chwilach zjednoczenia; moc Jego udziela mi się i

czyni mnie zdolna do kochania Go. Nigdy dusza o własnych wysiłkach nie dochodzi do tego.

Z początku tej łaski wewnętrznej lęk mnie napełniał i zaczęłam się kierować, czyli oddawać

bojaźni, ale w krótkim czasie dal mi Pan poznać, jak bardzo Mu się to nie podoba. Ale i to

sprawił Sam, uspokojenie moje. (Dz 480)

481.

ŚW. FAUSTYNA OPISUJE SWOJE UCZUCIA WZGLĘDEM KOŚCIOŁA

ŚWIĘTEGO

Prawie każda uroczystość w Kościele św. daje mi głębsze poznanie Boga i laskę

szczególną, dlatego do każdej uroczystości przygotowuję się i ściśle łączę się z duchem

Kościoła. Co za radość być wiernym dzieckiem Kościoła. O, jak bardzo kocham Kościół św. i

wszystkich w nim żyjących; patrzę na nich jako na żywe członki Chrystusa, który jest głową

ich. Zapalam się miłością z miłującymi, cierpię z cierpiącymi, ból mnie trawi patrząc na

oziębłych i niewdzięcznych; wtenczas staram się o taka miłość ku Bogu, aby Mu

wynagrodzić za tych, którzy Go nie miłują, którzy karmią swego Zbawiciela czarna

niewdzięcznością. (Dz 481)

482.

POSŁANNICTWEM ŚW. FAUSTYNY W KOŚCIELE JEST WYPRASZAĆ ŚWIATU

MIŁOSIERDZIE BOŻE

O Boże mój, jestem świadoma posłannictwa swego w Kościele św. Ustawicznym

wysiłkiem moim jest wypraszać miłosierdzie dla świata. Ściśle łączę się z Jezusem i staje

jako ofiara przebłagalna za świat, Bóg mi nie odmówi niczego, kiedy Go błagam głosem Syna

Jego. Moja ofiara jest niczym sama z siebie, ale kiedy ją łączę z ofiarą Jezusa Chrystusa, to

staje się wszechmocna i ma moc przebłagania gniewu Bożego. Bóg miłuje nas w Synu

Swoim, bolesna Męka Syna Bożego jest ustawicznym łagodzeniem gniewu Boga. (Dz 482)

483.

PRAGNIENIEM ŚW. FAUSTYNY JEST, BY DUSZE POZNAŁY MIŁOŚĆ BOGA

O Boże, jak bardzo pragnę, aby Cię poznały dusze, żeś je stworzył z miłości nie

pojętej; o Stwórco mój i Panie, czuje, że uchylę zasłony nieba, aby o dobroci Twojej nie

wątpiła ziemia. (483)

483.

ŚW. FAUSTYNA WIE, ŻE Z WOLI PANA JEZUSA JEST OFIARĄ

PRZEBLAGALNĄ ZA GRZECHY ŚWIATA

Uczyń mnie, Jezu, miła i czyta ofiarą przed Obliczem Ojca Swego. Jezu, mnie nędzną,

grzeszną przeistocz w Siebie, bo Ty wszystko możesz i oddaj mnie Ojcu swemu

Przedwiecznemu. Pragnę się stać hostia ofiarna przed Tobą, a przed ludźmi zwykłym

opłatkiem; pragnę, aby woń mojej ofiary była znam tylko Tobie. O Boże wiekuisty, pali się

we mnie ogień nieugaszony błagania Ciebie o miłosierdzie; wyczuwam i rozumiem, że to jest

moje zadanie tu i wieczności. Tyś Sam kazał mi mówić o tym wielkim miłosierdziu i dobroci

Twojej. (Dz 483)

484.

CZYSTA INTENCJA JEST WARUNKIEM PODOBANIA SIĘ BOGU NASZYCH

CZYNÓW

Zrozumiałam w pewnej chwili, jak bardzo nie podoba się Bogu czyn chociaż był

najchwalebniejszy, ale nie mający pieczęci czystej intencji; takie czyny pobudzają Boga

raczej do kary, a nie do nagrody. Oby w naszym życiu było ich jak najmniej, owszem, w

życiu zakonnym nie powinno by ich być wcale. (Dz 484)

485.

ŚW. FAUSTYNA PRZYJMUJE Z RĄK BOGA WSZELKIE DOŚWIADCZENIA, BY

SPEŁNIĆ ROLĘ HOSTII OFIARNEJ

Z jednakowym usposobieniem przyjmuję radość, czy cierpienie, pochwałę, czy

upokorzenie, pamiętam o tym, że jedno i drugie przemijające jest, cóż mnie obchodzi to, co o

mnie mówią. Już dawno zrezygnowałam z tego wszystkiego, co dotyczyło mojej osoby. Imię

moje jest hostia – czyli ofiara, ale nie w słowie, ale w czynie – wyniszczeniu samej siebie, w

upodobnieniu się do Ciebie na krzyżu, o dobry Jezu i Mistrzu mój. (Dz 485)

486.

ŚW. FAUSTYNA PO PRZYJĘCIU KOMUNII ŚW. CAŁY DZIEŃ TRWA W

ZJEDNOCZENIU Z PANEM JEZUSEM

Jezu, kiedy przychodzisz do mnie w Komunii św. Ty, któryś raczył zamieszkać z

Ojcem i Duchem św. w małym niebie serca mojego, staram się przez dzień cały Ci

towarzyszyć, nie pozostawiam Cię Samego ani na chwile, chociaż jestem w towarzystwie

ludzi, czy razem z wychowankami, serce moje jest zawsze złączone z Nim. Kiedy zasypiam,

ofiaruję Mu każde uderzenie serca swego, kiedy się przebudzę – podążam się w Nim bez

słowa mówienia. Kiedy się przebudzę, chwilę wielbię Trójcę Świętą i dziękuję, że raczył mi

darować jeszcze jeden dzień, że jeszcze raz się powtórzy we mnie tajemnica Wcielenia Syna

Twojego, że jeszcze raz w oczach moich powtórzy się bolesna Męka Twoja, wtenczas staram

się ułatwić Jezusowi, aby przeszedł przeze mnie do dusz innych. Z Jezusem idę wszędzie,

obecność Jego towarzyszy mi wszędzie. (Dz 486)

487.

ŚW. FAUSTYNA CIERPIĄC - MILCZY

W cierpieniach duszy czy ciała staram się milczeć, bo wtenczas duch mój nabiera

mocy, która płynie z Męki Jezusa. Stale mam przed oczyma Jego Bolesne Oblicze

znieważone i zeszpecone, Jego Boskie Serce przebite grzechami naszymi, a szczególnie

niewdzięcznością dusz wybranych. (Dz 487)

488.

PAN JEZUS UPRZEDZA ŚW. FAUSTYNĘ PRZED ZBLIŻAJĄCYM SIĘ

CIERPIENIEM

Dwukrotne upomnienie, abym się przygotowała na cierpienia, które mnie czekają w

Warszawie; pierwsze upomnienie było wewnętrzne przez słyszany głos, drugie było w czasie

Mszy św. przed Podniesieniem ujrzałam Pana Jezusa ukrzyżowanego, Który mi rzekł:

przygotuj się na cierpienie. Podziękowałam Panu za tę łaskę uprzedzającą i rzekłam do

Pana, że zapewne nie będę więcej cierpieć od Ciebie, mój Zbawicielu. Jednak przejęłam się

tym i umacniałam się przez modlitwę i drobne cierpienie, abym mogła znieść, gdy przyjdą

większe. (Dz 488)

19/X.35

Wyjazd z Wilna do Krakowa na rekolekcje ośmiodniowe.

489.

PAN JEZUS USPOKAJA ŚW. FAUSTYNĘ OGARNIĘTĄ PRZEZ WĄTPLIWOŚCI

W piątek wieczorem, w czasie różańca, kiedy myślałam o jutrzejszej podróży i o

ważności sprawy, którą miałam przedstawić Ojcu Andraszowi, lek mnie ogarną, widząc jasno

nędzę i nieudolność swoja, a wielkość dzieła Bożego. Zmiażdżona tym cierpieniem,

zdawałam się na wolę Bożą. W tej chwili ujrzałam Jezusa przy moim klęczniku w szacie

jasnej i powiedział mi te słowa: - czemu się lękasz pełnić wolę Moją? Czyż ci nie

dopomogę, jako dotychczas? – Powtarzaj każde żądanie Moje przed tymi, którzy Mnie

na ziemi zastępują, a czyń tylko to, co ci każą. W tej chwili jakaś siła wstąpiła w duszę

moją. (Dz 489)

490.

ANIOŁ STRÓŻ TOWARZYSZY ŚW. FAUSTYNIE W DRODZE DO KRAKOWA

Na drugi dzień rano ujrzałam Anioła Stróża, który mi towarzyszył w podróży do

Warszawy. Kiedy weszłyśmy do furty – znikł. Kiedy przechodziłyśmy koło małej kapliczki,

aby się przywitać z przełożonymi, w jednej chwili ogarnęła mnie obecność Boga i napełnił

mnie Pan Swoim ogniem miłości. W takich chwilach zawsze poznaje lepiej wielkość Jego

Majestatu.

Kiedy wsiadłyśmy do pociągu w Warszawie do Krakowa, znowuż ujrzałam swego

Anioła Stróża obok siebie, który się modlił kontemplując Boga, a myśl moja szła za nim, a

kiedy weszłyśmy do furty klasztornej – znikł. (Dz 490)

491.

ŚW. FAUSTYNĘ OGARNIA MAJESTAT BOŻY

Kiedy weszłam do kaplicy, znowuż ogarnął mnie Majestat Boży, czułam się cała

pogrążona w Bogu, cała w Nim zanurzona i przeniknięta, widząc, jak bardzo Ojciec Niebieski

miłuje nas. O, jak wielkie szczęście napełnia dusze moja z poznania Boga, życia Bożego.

Pragnę się tym szczęściem podzielić ze wszystkimi ludźmi, nie mogę zamkną tego szczęścia

we własnym tylko sercu, bo płomienie jego palą mnie i rozsadzają mi piersi i wnętrzności

moje. Pragnę przechodzić świat cały i mówić duszom o wielkim miłosierdziu Boga, kapłani,

dopomóżcie mi w tym, używajcie najsilniejszych wyrazów o Jego miłosierdziu, bo wszystko

jest bardzo słabym wyrazem, jakim jest miłosiernym. (Dz 491)

+ J.M.J. Kraków 20/X.35

Rekolekcje ośmiodniowe

492.

ŚW. FAUSTYNA WYRAŻA GOTOWOŚĆ SPEŁNIENIA WOLI BOŻEJ

Boże wiekuisty, dobroci sama, w miłosierdziu niepojęty przez żaden umysł ludzki, ani

anielski, wspomóż mnie dziecię słabe, bym mogła spełnić wole Twoja świętą, jako mi ją

dajesz poznać. Niczego nie pragnę, jak tylko spełnienia Boskich życzeń; oto masz Panie

duszę i ciało moje, umysł i wolę moją, serce i wszystka miłość moją i rządź mną według

odwiecznych planów Swoich. (Dz 492)

493.

ŚW. FAUSTYNA UFA, ŻE SPEŁNI WOLĘ BOŻĄ Z POMOCĄ PANA BOGA

Po Komunii św. dusza moja znowuż została zalana miłością Bożą. Cieszę się Jego

wielkością, tu widzę wyraźnie wolę Jego, którą mam spełnić, a zarazem widzę słabość i nędzę

swoja, widzę, jak nic uczynić nie mogę bez Jego pomocy. (Dz 493)

W drugim dniu rekolekcji

494.

PAN JEZUS DOMAGA SIĘ OD ŚW. FAUSTYNY CAŁKOWITEJ SZCZEROŚCI

WOBEC KIEROWNIKA DUCHOWEGO

Kiedy miałam pójść do Ojca Andrasza do rozmownicy, doznałam leku z tego powodu,

że przecież tajemnica może być tylko w konfesjonale; była to bezpodstawna obawa. Matka

Przełożona jednym słowem mnie uspokoiła. Ale kiedy weszłam do kaplicy, usłyszałam te

słowa: - Pragnę, żebyś była wobec zastępcy Mego tak szczera i prosta, jak dziecko, i tak,

jako jesteś względem Mnie, inaczej opuszczę cię i nie będę obcował z tobą. (Dz 494)

494a.

ŚW. FAUSTYNA WYZNAJE, ŻE OTRZYMAŁA ŁASKĘ CAŁKOWITEJ UFNOŚCI

WOBEC SPOWIEDNIKA

Naprawdę, że udzielił mi Bóg tej wielkiej łaski całkowitego zaufania, a po skończonej

rozmowie Bóg udzielił mi łaski głębokiego spokoju i światła co do tych rzeczy. (Dz 494)

495.

ŚW. FAUSTYNA PROSI PANA JEZUSA O UMOCNIENIE WOLI

Jezu, światłości wiekuista, oświeć rozum mój, wzmocnij wole moja i zapal serce moje,

bądź ze mną jakoś przyobiecał, bo bez Ciebie niczym jestem. Ty wiesz, Jezu mój, jak słaba

jestem, - przecież Jezu, ja nie potrzebuje Ci o tym mówić, bo Ty sam najlepiej wiesz, jak

nędzną jestem. W Tobie moja cała siła. (Dz 495)

Dzień spowiedzi

496.

ŚW. FAUSTYNA OPISUJE STAN DUCHA WYWOŁANY WĄTPLIWOŚCIAMI

DOTYCZĄCYMI OPUSZCZENIA ZAKONU I WSTĄPIENIA DO INNEGO

Od samego rana zaczęłam doznawać walki wewnętrznej tak silnej, że jeszcze nie

doznawałam takiej. Zupełne opuszczenie od Boga, odczuwałam całą słabość jaka jestem,

przytłoczyły mnie myśli: czemuż mam opuszczać ten klasztor, w którym jestem lubiana przez

Siostry i Przełożonych, życie tak spokojne, związana ślubami wieczystymi, obowiązki

spełniam z łatwością, czemu mam słuchać głosu sumienia, czemu iść wiernie za

natchnieniem, kto wie od kogo pochodzi, czy nie lepiej iść tak jak wszystkie Siostry. Może

się da zagłuszyć słowa Pańskie, nie zważając na nie, może Bóg nie będzie żądał z nich

rachunku w dzień sadu. Dokąd mnie zaprowadzi ten głos wewnętrzny? Jeżeli pójdę za nim,

jak straszne mnie czekają trudy, cierpienia i przeciwności, lękam się przyszłości, a konam w

teraźniejszości. Cierpienie to trwało przez cały dzień z równym natężeniem. Kiedy się

zbliżyłam do spowiedzi św. wieczorem, pomimo, ze byłam przygotowana przedtem, jednak

nie mogłam się spowiadać zupełnie, otrzymałam rozgrzeszenie, odeszła nie wiedząc, co się ze

mną dzieje. Kiedy położyłam się na spoczynek, cierpienie to spotęgowało się do najwyższego

stopnia, a raczej zamieniło się w ogień, który przenikał wszystkie władze duszy, jak

błyskawica, aż do szpiku koci, do najtajniejszej komórki serca. W tym cierpieniu na nic się

zdobyć mogła: niech się stanie wola Twoja, Panie, a chwilami i tego nawet pomyśleć nie

mogłam; naprawdę, lek mnie ścisnął śmiertelny, a ogień piekielny dotykał się mnie. Nad

ranem cisza zapanowała i cierpienia znikły w oka mgnieniu, ale czułam tak straszne

wyczerpanie, ze nawet żadnego poruszenia uczynić nie mogłam; powoli przyszły mi siły

podczas rozmowy z Matką Przełożoną, jednak Bóg tylko wie, jak się czułam przez dzien.

cały. (Dz 496)

497.

ŚW. FAUSTYNA WYZNAJE, ŻE JEST MĘCZENNICĄ NATCHNIEŃ BOŻYCH

O Prawdo Wiekuista, Słowo Wcielone, Któryś najwierniej pełnił wolę Ojca Swego,

oto dziś staję się męczennicą natchnień Twoich, ponieważ wykonać ich nie mogę, bo nie

mam własnej woli, pomimo, że poznaje jasno, wole Twoja św. wewnętrznie, jednak poddaje

się we wszystkim woli Przełożonych i spowiednika, o tyle ją spełnię, o ile mi ja spełnić

pozwolisz przez zastępcę Swego. O mój Jezu, trudno, ale przedkładam glos Kościoła ponad

głos, którym przemawiasz do mnie. (Dz 497)

Po Komunii świętej.

498.

PAN JEZUS WYJAŚNIA ŚW. FAUTYNIE, DLACZEGO DAŁ POZNAĆ

SPOWIEDNIKOWI JEJ SŁABOŚĆ

Ujrzałam Jezusa jak zwykle, Który mi rzekł te słowa: - oprzyj głowę swoja o ramię

Moje i odpocznij i zaczerpnij siły. Ja jestem zawsze z tobą. Powiedz przyjacielowi serca

Mojego, powiedz, że tak słabych stworzeń używam na przeprowadzenie dziel Swoich. –

Później duch mój został umocniony dziwna nocą. – Powiedz, że dałem mu poznać słabość

twoja w spowiedzi, czym jesteś sama z siebie. (Dz 498)

499.

KAŻDA WALKA DUCHOWA PRZYNOSI ŚW. FAUSTYNIE BŁOGOSŁAWIONE

OWOCE

Każda walka mężnie zniesiona przynosi mi radość i pokój, światło i doświadczenie,

odwagę na przyszłość, cześć i chwale Bogu, a mnie ostatecznie nagrodę. (Dz 499)

500.

SPEŁNIAJĄC WOLĘ PANA JEZUSA, ŚW. FAUSTYNA ODDAJE MU

NAJWIĘKSZĄ CHWAŁĘ

Dziś święto Chrystusa Króla

W czasie Mszy św. modliłam się gorąco, by Jezus był Królem wszystkich serc, aby

łaska Boża błyszczała w każdej duszy. Wtem ujrzałam Jezusa, jako jest namalowany w tym

obrazie i rzekł mi te słowa: - córko Moja, największą Mi oddajesz chwałę, spełniając

wiernie życzenia Moje. (Dz 500)

501.

PAN JEZUS JEST JEDYNYM OBLUBIEŃCEM ŚW. FAUSTYNY

O, jak wielka jest piękność Twoja, Jezu, Oblubieńcze mój. Żywy Kwiecie ożywczy, w

którym kryje się rosa ożywcza dla duszy spragnionej. W Tobie utonęła dusza moja, Tyś jeden

jest przedmiotem moich dążeń i pragnień, złącz mnie jak najściślej ze Sobą i Ojcem i Duchem

Świętym, niech w Tobie żyje i umieram. (Dz 501)

502.

MIŁOŚĆ PRZYDAJE WAŻNOŚCI NASZYM CZYNOM

Miłość ma tylko znaczenie, ona podnosi najdrobniejsze czyny nasze w

nieskończoność. (Dz 502)

503.

ŚW. FAUSTYNA SWE ŻYCIE ZAWDZIĘCZA PANU JEZUSOWI

Jezu mój, naprawdę, ja bym nie umiała żyć bez Ciebie, duch mój spoił się z Twoim.

Nikt tego dobrze nie zrozumie, trzeba wpierw Torą żyć, aby Cię w innych poznać. (Dz 503)

Kraków 25/X.35 r.

504.

POSTANOWIENIA Z REKOLEKCJI:

Nic nie czynić bez pozwolenia spowiednika i zgody przełożonych; we wszystkim, a

szczególnie w tych natchnieniach i żądaniach Pańskich.

Wszystkie wolne chwile przepędzę z Boskim Gościem we wnętrzu swoim, uważać

będę na cisze wewnętrzną i zewnętrzną, aby Jezus odpoczął w sercu moim.

Najmilsze odpocznienie moje w usługach i usłużności dla Sióstr. Zapominać o sobie, a

myśleć o tym, ażeby siostrom robić przyjemność.

Nie będę się tłumaczyć ani uniewinniać na żadną zrobią mi uwagę, pozwolę, aby mnie

sadzono, jak się komu podoba.

Jednego mam tylko Przewodnika, przed którym się zwierzam ze wszystkiego, a Nim

jest Jezus – Eucharystia, a zastępstwie Jego – spowiednik.

We wszystkich cierpieniach duszy czy ciała, ciemnościach czy oczyszczeniach, będę

milczeć, jak gołąb, nie skarżąc się.

Wyniszczać się będę na każdą chwile, jako ofiara do Jego stóp, by wypraszać

miłosierdzie dla biednych dusz. (Dz 504)

505.

NICOŚĆ ŚW. FAUSTYNY TONIE W MIŁOSIERDZIU BOŻYM

Cała nicość moja tonie w morzu miłosierdzia Twego; z ufnością dziecka rzucam się w

objęcia Twoje, Ojcze miłosierdzia, by Ci wynagrodzić za niedowierzanie tyle dusz, które

lękają się Tobie zaufać. O, jak mała liczba dusz prawdziwie Cię zna. O, jak gorąco pragnę,

aby święto miłosierdzia było znane duszom. Koroną dzieł Twoich jest miłosierdzie, wszystko

zaopatrujesz z uczuciem najczulszej matki. (Dz 505)

+ J.M.J. Kraków 27/X.1935

506.

RADY DUCHOWNE SPOWIEDNIKA

Ojciec Andrasz

Nic nie czynić bez zgody przełożonych. Nad sprawa tą trzeba się dobrze

zastanawiać i dużo się modlić. Trzeba być bardzo w tych rzeczach ostrożnym,

ponieważ Siostra tu ma wole Bożą pewna i wyraźną, bo jest złączona z tym zakonem

ślubami i to wieczystymi, a wiec wątpliwości być nie powinno, a to co Siostra ma

wewnątrz, to jest dopiero błyskami tworzenia czegoś. Bóg może uczynić jakieś

przesunięcie, ale takie rzeczy są bardzo rzadkie. Dopokąd Siostra nie otrzyma

wyraźnego poznania, to się nie śpieszyć. Dzieła Boże powoli idą, jeżeli z Boga są, to

poznasz je wyraźnie, a jeżeli nie, to się rozwieją, a ty słuchając nie zbłądzisz. Ale

szczerze o wszystkim mówić spowiednikowi i ślepo go słuchać. Teraz Siostrze nic nie

pozostaje, jak zgodzić się na cierpienie, aż do czasu wyjaśnienia, czyli rozwiązania

tych spraw. Siostra w dobrym jest usposobieniu co do tych rzeczy i nadal proszę być

taka pełna prostoty i ducha posłuszeństwa – to dobry znak. Kiedy Siostra nadal będzie

w takim usposobieniu, Bóg nie dopuści Siostrze zbłądzić; ale o ile możności trzymać

się od tych rzeczy z daleka, a jeżeli się pomimo to zdarzają, to przyj mową je ze

spokojem, nie lękać się niczego. Jesteś w dobrych rękach, tak dobrego Boga. W tym

wszystkim coś mi powiedziała, ja nie widzę jakiegoś złudzenia, albo sprzeczności z

wiarą, są to rzeczy same z siebie dobre i nawet dobrze by było, żeby była grupa dusz,

które by Boga prosiły za świat, bo modlitwy wszyscy potrzebujemy. Dobrego

kierownika masz i proszę się trzymać i być spokojną; proszę być wierna woli Bożej i

pełnić ja. Co do zajęć, proszę pełnić to co każą, jak każą, i chciałby to było najwięcej

upokarzające i żmudne. Obieraj zawsze ostatnie miejsce, a wtenczas sami ci powiedzą:

posiąść się wyżej. W duchu i całym zachowaniu masz się uważać za ostatnią z całego

domu i z całego Zgromadzenia. We wszystkim i zawsze jak największa wierność

Bogu. (Dz 506)

507.

ŚW. FAUSTYNA WYZNAJE, ŻE JEST ŚCIGANA PRZEZ ŁASKĘ PANA

Pragnę, o Jezu mój, cierpieć i płonąć ogniem miłości przez wszystkie

wydarzenia życia. Twoja jestem cala, pragnę się zaprzepaścić w Tobie, o Jezu, pragnę

się zagubić w Twej Boskiej piękności. Ścigasz mnie, o Panie, Swą miłością, jak

promień słońca przenikasz wnętrze moje i przemieniasz ciemność mej duszy w

jasność Swoją. Czuję dobrze, że żyję w Tobie, jako jedna mała iskierka, pochłonięta

przez żar niepojęty, w którym płoniesz, o Trójco Niepojęta. Nie masz większej radości

nad miłość Boga, już tu na ziemi możemy kosztować szczęścia niebian przez ścisłą

łączność z Bogiem – dziwną i nieraz dla nas niepojęta. Można mieć tę sama laskę

przez prostą wierność duszy. (Dz 507)

508.

ŚW. FAUSTYNA JEST PRZEKONANA, ŻE OD MAŁYCH CZYNÓW

ZALEŻY DOBRO KOŚCIOŁA

Kiedy mnie opanowuje niechęć i monotonia co do obowiązków, wtenczas

uprzytamniam sobie, że jestem w domu Pańskim, gdzie nic nie ma małego, gdzie od

tego małego czynu mojego, a w sposób przebóstwiony wykonanego, zależy chwała

Kościoła i postęp niejednej duszy, a wiec nie masz nic małego w Zakonie. (Dz 508)

509.

ŚW. FAUSTYNA CIERPLIWOŚCIĄ W DOŚWIADCZENIACH POKONUJE

PRZECIWNOŚCI

W przeciwnościach, których doświadczam, uprzytamniam sobie, że czas walki

nieukończony, uzbrajam się w cierpliwość i tym sposobem zwyciężam napastnika swego. (Dz

509)

510.

ŚW. FAUSTYNA ODKRYWA W EWANGELII NIEWYCZERPALNE BOGACTWO

DOSKONAŁOŚCI CZYNÓW PANA JEZUSA

Nigdzie ciekawie nie szukam doskonałości, ale wnikam w ducha Jezusa i wpatruje się

w Jego czyny, jakie mam streszczone w Ewangelii i chociażbym tysiąc lat żyła, nie wyczerpię

tego co w niej zawarte. (Dz 510)

511.

ŚW. FAUSTYNA PAMIĘTA, ŻE INTENCJE JEJ ZACHOWAŃ BYŁY W PEŁNI

ZNANE TYLKO PANU JEZUSOWI

Kiedy są nieuznawanie i potępione intencje moje, nie dziwię się temu zbytecznie,

ponieważ wiem, że przenika serce moje tylko Bóg. Prawda nie ginie, a zranione serce z

czasem się uspokoi, a duch mój się umacnia w przeciwnościach. Nie zawsze słucham, co mi

mówi serce, ale proszę Boga o światło, kiedy czuje równowagę. Wtenczas mówię więcej. (Dz

511)

512.

PAN JEZUS OPUSZCZA NIEBO, BY ŁĄCZYĆ SIĘ ZE ŚW. FAUSTYNĄ

Dzień odnowienia ślubów. – Obecność Boża zalała dusze moja. W czasie Mszy św.

ujrzałam Jezusa, Który mi powiedział te słowa: tyś Mi radością wielka, miłość i pokora

twoja sprawiają, że opuszczam trony nieba, a łączę się z tobą. Miłość wyrównuje

przepaść, jak jest miedzy wielkością Moją, a nicością twoją. (Dz 512)

513.

ŚW. FAUSTYNA WYZNAJE, ŻE JEST CAŁA ZANURZONA W MIŁOŚCI

BOŻEJ

Miłość zalewa mi duszę, jestem zanurzona w oceanie miłości, czuje, że wpadam w

omdlenie i zatracam się zupełnie w Nim. (Dz 513)

514.

ŚW. FAUSTYNA PROSI PANA JEZUSA, BY PRZEMIENIŁ JEJ SERCE W

JEGO WŁASNE

Jezu, uczyń serce moje podobne do swego, a raczej przemień je w Serce własne, abym

umiała wyczuwać potrzeby innych serc, a szczególnie cierpiących i smutnych, niech

promienie miłosierdzia odpoczną w sercu moim. (Dz 514)

515.

ŚW. FAUSTYNA NAWIEDZAJĄC CMENTARZ ROZMAWIA ZE

ZMARŁYMI O ICH SZCZĘŚCIU

Wieczorem, kiedy chodziłam po ogrodzie odmawiając różaniec, kiedy przyszłam do

cmentarza, uchyliłam drzwi i zaczęłam się modlić chwilę i zapytałam się ich wewnętrznie:

pewno jesteście bardzo szczęśliwe/ wtem usłyszałam te słowa: o tyle jesteśmy szczęśliwe, o

ile spełniłyśmy wole Bożą – a później cisza jako przedtem. Weszłam w siebie i myślałam

długo, jak ja spełniam wole Bożą i jak korzystam z czasu, którego mi Bóg użyczył. (Dz 515)

516.

ZMARŁA OSOBA PROSI ŚW. FAUSTYNĘ O MODLITWĘ

W ten sam dzień, kiedy się udałam na spoczynek, w nocy przyszła do mnie jakaś

duszyczka i uderzając w szafkę, zbudziła mnie, prosząc o modlitwę. Chciałam się zapytać kto

ona jest, jednak umartwiłam swoja ciekawość i to małe umartwienie połączyłam z modlitwą i

ofiarowałam za nią. (Dz 516)

517.

ŚW. FAUSTYNA DOWIADUJE SIĘ OD STAREJ SIOSTRY, ŻE WIEK NIE

ZWALNIA OD WALKI O ŚWIĘTOŚĆ

Kiedy raz odwiedziłam jedna chorą Siostrzyczkę, a miała już osiemdziesiąt cztery lata

i odznaczała się wielu cnotami, zapytałam ja: pewno Siostra już gotowa stanąć przed Panem?

– Odpowiedziała mi: że całe życie się przygotowywała na tę ostatnią godzinę i powiedziała

mi te słowa: że wiek nie zwalnia od walki. (Dz 517)

518.

ŚW. FAUSTYNA NAWIEDZAJĄC CMENTARZ ROZMAWIA ZE

ZMARŁYMI O ICH SZCZĘŚCIU ZALEŻNYM OD STOPNIA PEŁNIENIA WOLI

BOŻEJ

+ Kiedy przed dniem Zadusznym poszłam na cmentarz o szarej godzinie, cmentarz był

zamknięty, jednak uchyliłam trochę drzwi i powiedziałam, że jeżeli czego żądacie duszyczki,

chętnie wam zadośćuczynię, o ile mi na to reguła pozwoli. Wtem usłyszałam te słowa: spełnij

wolę Boża – my o tyle jesteśmy szczęśliwe, o ile spełniłyśmy wolę Bożą. (Dz 518)

519.

ŚW. FAUSTYNA W CZASIE PROCESJI NA CMENTARZU W DZIEŃ

ZADUSZNY WIDZI DUSZE ZMARŁYCH

Wieczorem przyszły te dusze i prosiły mnie o modlitwę, modliłam się wiele za nie.

Wieczorem, kiedy procesja wracała z cmentarza, ujrzałam całe mnóstwo dusz, które razem

szły z nami do kaplicy, były modlące się razem z nami. Modliłam się wiele, bo miałam na to

pozwolenie przełożonych. (Dz 519)

520.

SZATAN PRÓBUJE WPROWADZIĆ W BŁĄD ŚW. FAUSTYNĘ

Odwiedziła mnie znowuż jedna dusza w nocy, którą już kiedyś widziałam, jednak ta

dusza prosiła mnie o modlitwę, ale rozbiła mi wymówki takie, ze byłam kiedyś bardzo późna

i pyszna, a teraz tak się wstawiasz za innymi, a teraz jeszcze masz niektóre wady.

Odpowiedziałam, że byłam bardzo pyszna i próżna, ale się spowiadałam i pokutowałam za

swoją głupotę i ufam w dobroć Boga mojego, a jeżeli teraz upadam, to raczej pomimo wolnie,

a nigdy z rozmysłem, chociażby to w rzeczy najmniejszej. Jednak dusza ta zaczęła mi robić

wymówki, czemu nie chcę uznać jej wielkości, - jaka mi oddają wszyscy, za moje wielkie

czyny, czemuż ty jedna nie oddajesz mi chwały. Wtem ujrzałam, iż w tej postaci szatan jest i

rzekłam: Bogu samemu należy się chwała, idź precz szatanie! I w jednej chwili dusza ta

wpadła w otchłań straszliwą, niepojęta nie do opisania i rzekłam do tej nędznej duszy, że

powiem o tym całemu Kościołowi. (Dz 520)

521.

ŚW. FAUSTYNA ODWIEDZIŁA CZĘSTOCHOWĘ

W sobotę wracamy już z Krakowa do Wilna. Po drodze wstąpiłyśmy do Częstochowy.

Kiedy się modliłam przed cudownym obrazem, uczulam, że mile są [myśl urwana] (Dz 521)

[Koniec pierwszego zeszytu rękopisu Dzienniczka]



Ciąg dalszy >>>

 

 

 

Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po łacinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

Naszą witrynę przegląda teraz 305 gości