Gloria Polo - Trafiona przez piorun
?ycie Ko?cio?a - Rodzina


«Trafiona przez piorun sta?am u bram Nieba i piek?a...»
Osobiste ?wiadectwo pani dr Glorii Polo wyg?oszone w ko?ciele w Caracas,
w Wenezueli, 5 maja 2005



Ja, Gloria Constanza Polo Ortiz, informuj? wszystkich zainteresowanych, ?e nie sprzedaj?, nie po?yczam, nie rozdaj? materia?ów, dokumentów, ksi??ek, kaset magnetofonowych i VHS, które dotycz? mojego wypadku albo w których moje ?wiadectwo jest przedrukowane czy nagrane.
Wszystko, co dzieje si? wokó? mojej osoby, nie jest moj? zas?ug? ani moj? w?asno?ci?, lecz wielkim darem naszego Dobrego Boga, który jak czu?y Ojciec nieustannie nas szuka i czeka na nas, na wszystkich ludzi w tym stworzonym przez Niego ?wiecie.
Ponadto podaj? do wiadomo?ci i informuj? wszystkich zainteresowanych, ?e od ksi??ek, kaset magnetofonowych i VHS, p?yt CD, DVD i pozosta?ych materia?ów, które s? w obiegu, nie pobieram ?adnego honorarium, wynagrodzenia czy prowizji.
Materia?y, które za moj? zgod? s? w obiegu, nie mog? by? sprzedawane, lecz rozpowszechniane dzi?ki wsparciu oraz dobroci odpowiedzialnych za to i powo?anych przez Pana wolontariuszy – bezp?atnie lub za rekompensat? powsta?ych kosztów.

Przek?ad hiszpa?skoj?zycznego pisma kierownika duchowego pani dr Glorii Polo:
Parafia ?wi?tego Krzy?a,  Archidiecezja Bogota, Wikariat Biskupi ?w. Piotra
Bogota, 13 listopada 2007
 Do wszystkich zainteresowanych:
Pismem tym potwierdzam, ?e pani Gloria Polo jest osob? umocnion? w wierze, osob? która zawsze udziela?a si? na rzecz Ko?cio?a Katolickiego, ewangelizuj?c ludzi poprzez swoje osobiste ?wiadectwo wiary, dotycz?ce jej ?ycia.
Pani Polo odznacza si? sprawdzon? cnot? i w ci?gu tych o?miu lat, w czasie których towarzyszy?em jej jako kierownik duchowy, zawsze wyró?nia?a si? g??bokim ?yciem modlitewnym i oddaniem Jezusowi Chrystusowi.
W szczególno?ci chc? podkre?li? jej pobo?no??, prawo??, ?wi?tobliwe ?ycie oraz przejrzysto?? w g?oszeniu Ewangelii Pana Naszego Jezusa Chrystusa.
Za?wiadczam o jej cennym wk?adzie w ewangelizacj? w Kolumbii, jak i za granic?. Dzia?a zawsze pod okiem kierownika duchowego, pos?uszna wobec Urz?du Nauczycielskiego i zgodnie z wiar? Ko?cio?a Katolickiego.
Ksi?dz Wilson Alexander Mora G.
Proboszcz
Calle 143, Nr. 65 – 57, Casa Blanca Norte,
Telefon: 682 53 68 Bogotá D.C.
 
DRODZY BRACIA I SIOSTRY  W CHRYSTUSIE PANU!
Zanim ktokolwiek powie co? z?ego o Ko?ciele Katolickim, powinien dok?adnie pozna? nasz? Matk? KO?CIÓ? i wiedzie?, czym jest! „Ja jestem chlebem ?ywym, który zst?pi? z nieba. Je?li kto spo?ywa ten chleb, b?dzie ?y? na wieki... Kto spo?ywa moje Cia?o i pije moj? Krew, ma ?ycie wieczne, a Ja go wskrzesz? w dniu ostatecznym” (J 6,51.54).
To ju? trzyna?cie lat tego pi?knego do?wiadczenia wiary. By? to wielki dar ?aski Boga, gdy w Swoim wielkim Mi?osierdziu pozwoli? mi, bym kroczy?a drog? ?ycia jako katoliczka. Jak?e wielki ból mnie ogarnia, gdy my?l? o minionych latach ?ycia, w których by?am katoliczk? jedynie z nazwy. Dzi?kuj? Panu Bogu za to, ?e da? mi Ko?ció? Katolicki za Matk?.
Ca?ym sercem i ca?? dusz? wdzi?czna jestem w imieniu Jezusa Chrystusa Papie?owi, Jego zast?pcy na ziemi, kap?anom i osobom konsekrowanym Ko?cio?a Rzymskokatolickiego. ?lepo s?ucham ich wszystkich, gdy? takie by?o w?a?nie polecenie naszego Pana Jezusa Chrystusa, gdy pozwoli? mi powróci? do ziemskiego ?ycia. Podczas adoracji Naj?wi?tszego Sakramentu – ja, niegodna i n?dzna s?u?ebnica Pa?ska – mog? odczuwa? szcz??cie i rozkoszowa? si? prawdziwym pokojem oraz prawdziw? mi?o?ci? stanowi?cymi przedsmak Nieba.
Zapraszam serdecznie wszystkich wierz?cych w Jezusa Chrystusa, aby – zanim b?d? si? ?le i nienawistnie wyra?a? oraz pisa? o Ko?ciele Katolickim – dok?adniej i lepiej poznali ów Ko?ció? Rzymskokatolicki, aby poj?li, ?e jest on ustanowionym przez Pana stra?nikiem prawdziwej wiary. Zach?cam wszystkich, aby czcili naszego Pana i Boga! Ten, kto codziennie odwiedza naszego Pana Jezusa Chrystusa w Naj?wi?tszym Sakramencie i tym samym czci Go, nigdy nie zw?tpi ani nie odejdzie od prawdziwej wiary, gdy? sam Pan Bóg wszczepia ka?demu stworzeniu mi?o?? i wdzi?czno?? wobec ?wi?tej Matki Ko?cio?a, to jest Ko?cio?a Katolickiego.
Wszystkich was kocham i pozdrawiam
w Mi?o?ci naszego Pana Jezusa Chrystusa.
Gloria Polo
 
 ?WIADECTWO
 
Dzie? dobry, szcz??? Bo?e, drodzy bracia i siostry!
To dla mnie wielka rado??, ?e mog? by? tutaj, by podzieli? si? z wami tym wielkim darem, jakiego udzieli? mi Bóg. To, co wam opowiem, wydarzy?o si? 5 maja 1995 r. na Uniwersytecie Narodowym w Bogocie, stolicy Kolumbii, oko?o godziny 16.30.
Jestem dentystk?. Ja i mój 23-letni siostrzeniec, z zawodu równie? dentysta, zajmowali?my si? w?a?nie specjalizacj?. W tym dniu – by? to deszczowy pi?tek – szli?my razem z moim m??em w stron? wydzia?u stomatologii, by wypo?yczy? kilka potrzebnych nam ksi??ek. Ja i mój siostrzeniec szli?my razem pod ma?ym parasolem. Mój m?? mia? p?aszcz nieprzemakalny i szed? wzd?u? g?ównego muru biblioteki, by uchroni? si? przed deszczem. Podczas gdy omijali?my ka?u?e, nie zauwa?yli?my, ?e zbli?yli?my si? do alei drzew. Gdy przeskakiwali?my wi?ksz? ka?u??, uderzy? w nas piorun, który by? tak silny, ?e si? zw?glili?my. Mój siostrzeniec zgin?? na miejscu.
Piorun trafi? go od ty?u i spali? jego ca?e wn?trzno?ci. Na zewn?trz pozosta? nienaruszony. Mimo swego tak m?odego wieku by? ca?kowicie oddany Bogu. Czci? w sposób szczególny Dzieci?tko Jezus. Nosi? na szyi kwarcowy medalik z Jego wizerunkiem. Biegli medycyny s?dowej powiedzieli, ?e to kwarc przyci?gn?? piorun. Piorun wnikn?? bezpo?rednio w jego serce. Natychmiast usta?a jego praca. Spali?y si? wszystkie organy, po czym pr?d pioruna opu?ci? cia?o przez nogi. Próby reanimacji by?y daremne. Na zewn?trz jednak?e nie mia? ?adnych oparze?.
Co do mnie – piorun przeszed? przez rami? i w straszliwy sposób spali? ca?e moje cia?o, wewn?trz i na zewn?trz. To moje odnowione cia?o, które widzicie teraz przed sob?, zawdzi?czam Mi?osierdziu Bo?emu – to wyraz Mi?osierdzia naszego dobrego i kochaj?cego nas ponad wszystko Boga. Ca?e moje cia?o by?o wskutek tego silnego uderzenia pioruna zw?glone, moje piersi znikn??y. Przede wszystkim po lewej stronie, tam gdzie wcze?niej by?a pier?, teraz by?a wielka dziura. Nie mia?am ju? cia?a. Zarówno ?ebra, brzuch, podbrzusze, nogi i w?troba by?y ca?kowicie zw?glone.
Piorun opu?ci? moje cia?o przez lew? nog?. Moje nerki dozna?y powa?nych oparze?, podobnie jak p?uca i jeden z moich jajników. U?ywa?am spirali jako ?rodka antykoncepcyjnego. Ta by?a z miedzi, a mied? jest przecie? dobrym przewodnikiem pr?du. Dlatego te? moje jajniki zosta?y tak mocno spalone. By?y tak ma?e jak dwa winogrona. Moje serce przesta?o bi? i by?am praktycznie bez ?ycia. Moje cia?o drga?o i wibrowa?o wskutek wstrz?sów elektrycznych, które wytworzy? piorun. Mokra ziemia by?a tak?e pod napi?ciem elektrycznym. Pocz?tkowo wi?c nikt nie móg? mi pomóc, gdy? przez d?u?szy czas niemo?liwo?ci? by?o dotkni?cie mnie.
 
Cuda, jakie Bóg mi uczyni?
W?a?nie te powa?ne obra?enia i oparzenia, jak i zatrzymanie pracy serca, którego do?wiadczy?am i które z powodu d?ugiego trwania zagra?a?o memu ?yciu – w pierwszych momentach nikt nie móg? mnie dotkn?? wskutek elektrycznego na?adowania mojego cia?a – w nadzwyczajny sposób udowadniaj? wielk? dobro?, niesko?czone mi?osierdzie naszego Pana i Boga, który zamkn?? nas
wszystkich w Swoim Sercu i nieustannie zaprasza ka?dego z nas do powrotu do Niego.
Poprzez kilka faktów, o których za?wiadcza moje cia?o, chcia?abym wam ukaza? owe cuda zdzia?ane przez Pana. Po pierwsze: ustanie pracy serca, wskutek czego tlen nie dociera do mózgu i tym samym powstaj? jego trwa?e uszkodzenia[1].
Mimo tego, ?e dopiero po tak d?ugo trwaj?cym zatrzymaniu pracy serca mog?am by? pod??czona do respiratora, po wybudzeniu ze ?pi?czki okaza?o si?, ?e nie odnios?am ?adnych szkód w mózgu, co sami mo?ecie stwierdzi?, widz?c mnie tutaj. Wielu lekarzy ze szpitala w Bogocie uzmys?awia?o mojej siostrze, która sama by?a tam lekarzem, beznadziejno?? i bezsensowno?? dalszego pod??czenia mojego organizmu do aparatury sztucznego oddychania. Chcieli j? namówi? do tego, aby zaprzesta? tych czynno?ci. Na przekór tym radom, udzielonym w dobrej wierze, moja siostra z ca?ym swym uporem i dzi?ki wp?ywom w szpitalu wymog?a, ?e moje cia?o nadal pozosta?o pod??czone do aparatury. Jaki? to zatem wspania?y cud, którego nie da si? medycznie wyja?ni?!
Podobnie rzecz si? ma z kolejnym cudem: moje zw?glone nerki i p?uca zacz??y ponownie funkcjonowa?. Lekarze nie przeprowadzili u mnie ?adnej dializy, gdy? s?dzili, ?e moje nerki nie b?d? mog?y ju? funkcjonowa?. Byli zdania, ?e sztuczne zast?pienie pracy nerek nie jest koniecznym zabiegiem u mnie, bo i tak nie mia?am szans na prze?ycie. Na przekór ich medycznemu os?dowi moje zw?glone nerki zacz??y na nowo pracowa?.
Za równie wielki cud nale?y uzna? regeneracj? mojej skóry. Moje ca?e cia?o stanowi?o jedn? wielk? ?yw? ran? po tym, jak usuni?to i zeskrobano zw?glon? skór?. Wida? by?o ?yw? tkank?. Bola?o nieopisanie. Pali?o, jak gdybym znajdowa?a si? w ogniu. Pali?o wewn?trz i na zewn?trz, przy ka?dym oddechu. Wszystko mnie bola?o, tylko od kostek w dó? nie mia?am czucia. Kiedy oczyszczali moje otwarte rany, w nogach nie czu?am zupe?nie niczego, podczas gdy oczyszczanie pozosta?ych miejsc na ciele zadawa?o mi niesamowity ból. Moje nogi przypomina?y dwa zw?glone kije. By?y zupe?nie czarne.
Po miesi?cu lekarze przyszli do mnie i powiedzieli: „Zobacz, droga Glorio, jak wielki i niewiarygodny cud uczyni? dla ciebie Bóg. To po prostu wspania?e, ?e prawie ca?a skóra zregenerowa?a si?. Wprawdzie to cienki naskórek, który tu i ówdzie si? wytworzy? i jest jeszcze wiele otwartych miejsc, ale te miejsca z utworzon? delikatn? skór? daj? nam powody do nadziei, ?e ca?e cia?o pokryje si? niebawem obronn? skór?. Martwi? nas jednak twoje stopy. Nie jeste?my w stanie tu ju? nic zrobi?. Musimy niestety je amputowa?.”
By?am wcze?niej wysportowana, by?am fanem aerobiku. I gdy mi powiedzieli, ?e musz? mi obci?? stopy, pomy?la?am tylko: Musz? jak najszybciej uciec z tego szpitala. Musz? si? st?d wydosta?, aby uratowa? moje stopy. Lekarze wyszli z sali, a
ja podnios?am si? ze szpitalnego ?ó?ka, by podj?? ucieczk?. Ale ju? przy pierwszym kroku nie usta?am na nogach i upad?am na brzuch – niczym ?ó?w lub ?aba, która
skacze po raz pierwszy i l?duje brzuchem na ziemi. Musieli wi?c mnie podnie?? z
pod?ogi i zanie?li mnie z pi?tego pi?tra na siódme. I wiecie, kogo tam spotka?am? Kobiet?, której amputowano nogi od kolan w dó?. A teraz czeka?a na amputacj? powy?ej, od bioder w dó?.
I gdy tak patrzy?am na t? kobiet?, rozmy?la?am o tym, ile pieni?dzy potrzeba na zakup nowych nóg... Za ?adne skarby ?wiata nie mo?esz sobie sprawi? nowych nóg! Jakim cudem s? stopy. Gdy chcieli mi je obci??, ogarn?? mnie nieopisany smutek i po raz pierwszy przysz?a mi do g?owy my?l, ?e nigdy nie podzi?kowa?am Panu za cud, jakim s? moje nogi. Maltretowa?am tylko ca?e moje cia?o, aby przeciwdzia?a? tendencjom do przybierania na wadze. G?odowa?am jak wariatka, wydawa?am mas? pieni?dzy na diety i inne kuracje, aby pozosta? szczup?a i mie? szczup?e nogi. To kosztowa?o mnie nie tylko maj?tek, wyda?am na to niewyobra?alnie wiele pieni?dzy. I teraz widz? moje nogi bez mi??ni, chude jak szczapy, zupe?nie czarne, pe?ne dziur ze wszystkich stron. Ale dzi?kuj? Bogu za te zniekszta?cone nogi. Nagle sta?y si? dla mnie tak cenne. Nie by? dla mnie wa?ny ich wygl?d, a funkcja. Wa?ne by?o dla mnie to, ?e je po prostu mam. I za to podzi?kowa?am Panu. Powiedzia?am do kochanego Boga: „Dzi?kuj? Ci, Panie, za t? drug? szans?, któr? mi da?e?! Dzi?kuj? Ci ogromnie za t? szans?, na któr? sobie nie zas?u?y?am. Ale, kochany Bo?e, prosz? Ci? z ca?ego serca o jedn? przys?ug?, o bardzo ma?? przys?ug?. Pozwól mi mie? przynajmniej te zniekszta?cone nogi! Pozostaw mi je, abym mog?a si? porusza? jako tako, abym mog?a si? cz??ciowo podnie??. Pozostaw mi je, prosz?, pozostaw mi je przynajmniej takie, jakie s?. B?d? Ci za to na zawsze wdzi?czna.”
Naraz zaczynam czu? swoje stopy. To by?o w pi?tek. Od pi?tku do poniedzia?ku te moje czarne kikuty, które by?y obumar?e i wygl?da?y jak ciemna lemoniada z b?belkami, zaczerwieni?y si? i rozja?ni?y. Czu?am jednocze?nie, jak krew zacz??a kr??y? w tych zw?glonych nogach. Coraz bardziej czu?am je – moje w?asne nogi. I kiedy w poniedzia?ek lekarze podeszli do mojego ?ó?ka, by przeprowadzi? ostatnie ogl?dziny przed amputacj?, zdziwili si?, gdy wsta?am z ?ó?ka i stan??am na w?asnych stopach i do tego jeszcze nie przewróci?am si?. Badali mnie, dotykali moich stóp i nie mogli po prostu uwierzy?, nie wierzyli w?asnym oczom. Pokaza?am im ruchy, które mog?am wykona? moimi nogami. Wprawdzie zadawa?y mi ogromny ból, ale my?l?, ?e jeszcze nigdy nie by?am tak szcz??liwa z powodu tego bólu, jaki w tamtej chwili odczuwa?am w nogach. Odzyska?am czucie w nogach. I to wszystko sta?o si? w sposób, którego medycyna nie jest w stanie wyja?ni? i który by? przyczyn? zdumienia lekarzy.
Ordynator oddzia?u na 7 pi?trze szpitala zaraz powiedzia? mi: „W ci?gu 38 lat mojej lekarskiej praktyki, nigdy nie widzia?em i nie prze?y?em tak wielkiego cudu, jak ten z pani nogami.”
Popatrzcie tutaj, moje drogie rodze?stwo w Panu, oto moje zregenerowane stopy. Nie z arogancji i pró?no?ci, lecz by odda? chwa?? Bogu, krocz? przed wami i
pokazuj? moje nogi, by udowodni? wam wielko?? dzie? Pana, naszego Boga ?ywego, Jego niesko?czonej MI?O?CI ku nam i Jego wszechmocy[2].
Inny, wielki cud uczyniony przez Pana jest taki: nie mia?am piersi. Wyobra?cie sobie, by?am bardzo dumn?, pró?n? kobiet?. Moim motto by?o: „Kobieta musi pokazywa? swe wdzi?ki i korzysta? z tego, co dosta?a w prezencie od natury.”
I tak sobie mówi?am: najlepsze co mam – moje piersi, nogi i w ogóle moja sylwetka – s? moim kobiecym cia?em i b?d? je eksponowa?. Ukazywa?am moje kobiece wdzi?ki bardzo ostentacyjnie. Podkre?la?am okr?g?o?ci mojej figury i ekstrawagancko porusza?am biodrami. W ten sposób zawsze zwraca?am na siebie uwag?. Nosi?am zawsze ubrania z du?ym rozci?ciem, by wyeksponowa? mój du?y biust. Wmawia?am sobie pi?kno moich nóg. I popatrzcie, drodzy bracia i siostry w Panu, w?a?nie wszyscy „faworyci i faworytki” mojej pró?no?ci najbardziej si? spalili. W?a?nie to wszystko zw?gli?o si? i by?o zupe?nie brzydkie.
Powracaj?c do kolejnych cudów, zdzia?anych przez Pana... Uda?am si? do lekarza, który opiekowa? si? mn?, gdy by?am aktywna sportowo. Wyobra?cie sobie: lekarz, który zwyk? ogl?da? pewn? siebie i zarozumia?? kobiet?, która dla swej figury odchudza?a si? jak wariatka, po?yka?a i poch?ania?a niczym odkurzacz leki i preparaty, ten mój lekarz nagle ujrza? moje cia?o na wpó? spalone i zniekszta?cone. Nie móg? wierzy? w?asnym oczom. Przeprowadzi? wszystkie mo?liwe badania, za pomoc? CRT, z zastosowaniem najnowocze?niejszych, nuklearnych medycznych urz?dze?. Potem powiedzia? do mnie: „Z tym ma?ym kawa?kiem w?troby, który pozosta?, prze?yje pani. Ale jajniki, moja droga, po prostu ca?kowicie si? skurczy?y, zw?gli?y, usch?y i przypominaj? wysuszone winogrona. I dlatego nigdy ju? nie b?dzie pani mog?a mie? dzieci.”
Pomy?la?am sobie w duchu: „Dzi?kuj? Ci, Bo?e, ?e w ten sposób odj??e? mi trosk? zwi?zan? z planowaniem rodziny. W naturalny sposób sta?am si? bezp?odna. Dzi?ki Ci, Bo?e, za to, chwa?a Ci za to.” By?am nawet szcz??liwa z tego powodu, gdy? tak by?o o jedn? trosk? mniej. Ale pó?tora roku pó?niej odczu?am sw?dzenie tam, gdzie by?y moje piersi i troch? wi?cej skóry pokrywa?o teraz moje ?ebra. Skóra naci?ga?a si? i wyci?ga?a. Odczuwa?am ból. Nagle mój biust uwidoczni? si? i uros?y mi piersi. By?o to dla mnie niezwykle dziwn? rzecz?, nie daj?c? si? wyt?umaczy?, ?e nagle z powrotem mia?am piersi. A wiecie, jaka by?a tego przyczyna? Stwierdzi?am, ?e by?am w ci??y, pomimo spalonych jajników. I tak oto Bóg na nowo podarowa? mi piersi. I tymi piersiami by?am w stanie wykarmi? moim matczynym mlekiem cudown?, zdrow? córeczk?, któr? urodzi?am. Moja najm?odsza córka ma na imi? Maria José. Wskutek tego wszystkiego znormalizowa?a si? równie? moja menstruacja i wszystkie kobiece hormony zrównowa?y?y si?. Tak?e moje jajniki z powrotem wytwarza?y komórki jajowe.
To s? g?ówne cuda, które Pan uczyni? mojemu cia?u i o których za?wiadczam.
 
Drugi aspekt zdarzenia
Teraz pos?uchajcie mnie dobrze! To by? cielesny, materialny, fizyczny aspekt mojego wypadku. Ale drugi aspekt tego zdarzenia by? znacznie pi?kniejszy. To by?o niewyobra?alne, cudowne prze?ycie. Musicie bowiem wiedzie?, ?e najpi?kniejsze, najcudowniejsze w tym wypadku by?o to, co spróbuj? teraz opowiedzie? ludzkimi s?owami, mimo ?e nie da si? tego uj?? za pomoc? ziemskich sformu?owa?.
Otó?, gdy moje zw?glone cia?o le?a?o, znajdowa?am si? (moja dusza) w cudownie bia?ym tunelu. Wokó? mnie by?o bia?e ?wiat?o, które dawa?o mi tak? rozkosz, pokój i szcz??cie – uczucia, których nie mo?na opisa? ludzkimi s?owami. Nie ma po prostu takich wyra?e?, by odda? wielko?? tej chwili. To by?a szalenie wielka ekstaza, nie daj?ca si? opisa? rozkosz. Nie rozumiem, dlaczego si? nam przedstawia ?mier? jako swego rodzaju kar?. Uwolniona zosta?am od czasu i przestrzeni.
W ?wietle tym porusza?am si? naprzód, niesamowicie szcz??liwa i przepe?niona rado?ci?. Nic mnie nie trapi?o. Gdy spojrza?am do góry, ujrza?am na ko?cu tunelu co? jakby s?o?ce: bia?e ?wiat?o. Mówi?: „bia?e”, by okre?li? kolor, ale koloru tego ?wiat?a i jego jasno?ci nie da si? opisa?. Koloru tego nie da si? porówna? z kolorami, jakie istniej? na tym ?wiecie. ?wiat?o by?o po prostu wspania?e. By?o dla mnie ?ród?em tej ogromnej mi?o?ci, tego pokoju we mnie i dooko?a mnie; to by?a nieopisana mi?o?? i pokój, jakiego nie zna?am na ziemi.
Gdy tak porusza?am si? do przodu w tym tunelu, powiedzia?am do siebie samej: „Ojej! Umar?am…” I w tej chwili pomy?la?am o moich dzieciach i lamentowa?am: „O mój Bo?e, moje dzieci! Co na to moje dzieci?”
By?am zawsze zaj?t? i zestresowan? matk?, która nigdy nie mia?a dla nich czasu. Wychodzi?am z domu wczesnym rankiem, oko?o godziny 5, na podbój ?wiata, a wraca?am pó?nym wieczorem, oko?o godziny 23. Z tej przyczyny nie by?am w stanie w?a?ciwie zatroszczy? si? o moj? rodzin? i dzieci. Wówczas ujrza?am n?dz? mojego ?ycia w ca?ej prawdzie, bez ?adnych retuszy i ogarn?? mnie wielki smutek.
W tym momencie wewn?trznej pustki, z powodu nieobecno?ci moich dzieci, straci?am poczucie czasu i przestrzeni. Znowu spojrza?am ku górze i zobaczy?am co? bardzo pi?knego. W jednej chwili ujrza?am wszystkie osoby mojego ?ycia, naprawd? w jednej chwili, ?yj?ce i zmar?e. Obj??am moich pradziadków, moich dziadków, moich rodziców, którzy ju? nie ?yli, po prostu – wszystkich! To by?a taka donios?a chwila, by?o cudownie.
Poj??am, ?e oszukano mnie co do reinkarnacji. Tym samym praktycznie strzeli?am sobie gola do w?asnej bramki, bo zawsze fanatycznie broni?am reinkarnacji. Powiedziano mi kiedy?, ?e pewna osoba jest inkarnacj? mojej prababci, ale nie powiedziano mi kto, a poniewa? wró?enie kosztowa?o zbyt du?o, da?am sobie z tym spokój i nie docieka?am, kim jest ta osoba. Sama spotyka?am ci?gle ludzi, o których s?dzi?am, ?e s? wcieleniami mojego pradziadka i dziadka. A teraz obejmowa?am dziadka i pradziadka. U?ciskali?my si? gor?co i spotka?am wszystkich w jednej chwili. By?o tak ze wszystkimi osobami, które zna?am i które pochodzi?y ze wszystkich stron, gdzie przebywa?am, zmar?e i ?yj?ce – a to wszystko w jednym momencie.
Tylko moja córka przestraszy?a si?, gdy j? przytuli?am. Mia?a wtedy 9 lat i w tym samym momencie poczu?a mój u?cisk w swoim obecnym ?yciu na ziemi. Czu?a zatem mój u?cisk w tych godzinach, w czasie których ona i ca?a rodzina bali si? o moje ?ycie, gdy? moje cia?o znajdowa?o si? jeszcze w ?pi?czce. Zwykle nie czujemy takiego u?cisku z za?wiatów. W tym cudownym stanie czas zatrzyma? si?, nie odczuwa?am ci??aru cia?a.
Nie spostrzega?am ju? ludzi tak jak wcze?niej. Podczas mojego ?ycia zwraca?am uwag? na to, czy kto? jest gruby, szczup?y, brzydki, ciemnoskóry, dobrze ubrany czy nie. Wed?ug tych kryteriów dzieli?am osoby i by?am z tego powodu pe?na uprzedze? i cynicznej krytyki. Zawsze, gdy mówi?am o innych, krytykowa?am ich. Teraz, tutaj, by?o inaczej. Teraz widzia?am równie? wn?trze ludzi... i jak pi?knie by?o widzie? to ich wn?trze, ich my?li, uczucia, gdy ich obejmowa?am. I gdy tak przytula?am wszystkich, równocze?nie przemieszcza?am si? w gór?. Czu?am si? coraz to bardziej nape?niona pokojem i szcz??ciem. I im wy?ej si? unosi?am, tym bardziej by?am ?wiadoma, ?e przypad?a mi w udziale cudowna wizja. Na ko?cu tej drogi zobaczy?am jezioro, cudowne jezioro, otoczone tak wspania?ymi drzewami, tak pi?knymi, ?e nie da si? tego opisa?.
Podobnie kwiaty... we wszystkich kolorach, a ich zapach by? sam? rozkosz?. Wszystko by?o inne, wszystko by?o tak pi?kne w tym cudownym ogrodzie, w tym wspania?ym miejscu. Nie ma s?ów, by to opisa?. Wszystko by?o mi?o?ci?. Ros?y tam dwa drzewa, które tworzy?y co? na kszta?t bramy. Wszystko to ró?ni si? od tego, co znamy. Nawet kolory nie s? podobne do naszych. Tam wszystko jest niewypowiedzianie pi?kne. W owej chwili ujrza?am mojego siostrze?ca, który wraz ze mn? uleg? wypadkowi, jak wszed? do tego cudownego ogrodu. Wiedzia?am jednak, czu?am, ?e mnie nie wolno tam wej??, ?e ja nie mog? jeszcze tam wej??.
 
Pierwszy powrót
W tym momencie us?ysza?am g?os mojego m??a. Krzycza?, p?aka? ze z?amanym sercem i wo?a? z ca?ej duszy: „Gloria!!! Gloria! Prosz?, nie zostawiaj mnie samego. Popatrz, twoje dzieci ci? potrzebuj?. Gloria, wró?! Nie b?d? tchórzem i nie zostawiaj nas samych!”
W tamtej chwili widzia?am wszystko – jednym spojrzeniem. Mia?am wgl?d we wszystko i widzia?am nie tylko jego, jak tak bole?nie p?aka?. By? ca?y we krwi, gdy? on tak?e odniós? obra?enia. Wprawdzie nie zosta? trafiony przez piorun, ale energia pioruna porwa?a go i rzuca?a nim na prawo i lewo. Nasze cia?a podskakiwa?y jak gumowe pi?eczki, jak na trampolinie. Z tego powodu mój m?? zosta? zraniony i krwawi?. W owej chwili Pan pozwoli? mi wróci?. Ja jednak nie chcia?am tego. Ten pokój, rado??, rozkosz, jakimi by?am otulona, zachwyca?y mnie. Ale stopniowo i coraz bardziej zacz??am si? porusza? wstecz w kierunku mojego cia?a, które le?a?o martwe na ziemi.
Wszyscy, z wyj?tkiem tych, którzy sami odbieraj? sobie ?ycie, do?wiadczaj? u?cisku Boga Ojca. Dlatego te? widz? to ?wiat?o i czuj? ow? ogromn? mi?o??, która tam wszystko wype?nia. Bóg Ojciec obejmuje nas wszystkich, gdy? kocha nas wszystkich w doskona?y sposób. On ukazuje nam, jak bardzo nas kocha. Ale poniewa? Bóg nikogo nie zmusza, cz?sto bywa tak, ?e dobrowolnie decydujemy si? ?y? bez Boga. W ten sposób to my wybieramy sobie ojca w naszym ?yciu. Bierzemy Boga za ojca i dostosowujemy nasze ?ycie do Niego i Jego przykaza? mi?o?ci, albo decydujemy si? na szatana, ojca k?amstwa i grzechu oraz zepsucia, znaj?cego tylko nienawi??, pogard? i szerz?cego je na tej ziemi[3].
Po tym u?cisku Boga Ojca dusza pozostaje przy Nim, albo przekazywana jest szatanowi, którego z w?asnej woli wybra?a sobie na ojca w swoim ?yciu. Je?li na ziemi zdecydowali?my si? ?y? bez Boga Ojca, to On nas nie zmusza do sp?dzenia z Nim wieczno?ci.
Widzia?am, jak moje nieruchome cia?o le?a?o na noszach na oddziale uniwersytetu medycznego w Bogocie. Widzia?am lekarzy, jak si? o mnie starali i aplikowali mi elektrowstrz?sy, by wznowi? prac? serca. Przedtem ja i mój siostrzeniec le?eli?my ponad dwie godziny na ziemi, poniewa? nie mo?na nas by?o dotkn?? z powodu wy?adowa?, jakie wychodzi?y z naszych na?adowanych pr?dem cia?. Dopiero teraz mogli si? nami zaj?? i dopiero teraz podj?to moj? reanimacj?.
I tak podchodz? (moja dusza) do mojego cia?a i poruszam stopami mojej duszy to miejsce na mojej g?owie[4]. Dusza posiada jego kszta?t. W tym momencie przeskoczy?a z wielk? si?? iskra. I tak oto wciskam si? w swoje cia?o. Zdawa?o mi si?, ?e ono wci?ga mnie w siebie. To wej?cie strasznie bola?o, gdy? ze wszystkich stron cia?o wysy?a?o iskry. Czu?am, jak gdybym wciska?a si? w co? ma?ego, ciasnego. To by?o jednak moje cia?o. Mia?am wra?enie, jak gdybym – b?d?c normalnej wielko?ci – wciska?a si? w dzieci?ce ciuszki, które zdawa?y si? by? zrobione z drutu. To by? potworny ból. Od tej chwili zacz??am odczuwa? bóle mojego spalonego cia?a. Spalone podbrzusze tak bardzo bola?o, tak niewymownie, pali?o strasznie, wszystko dymi?o i parowa?o.
S?ysza?am, jak lekarze zawo?ali: „Dosz?a do siebie! Dosz?a do siebie!” Radowali si? niezmiernie, ale mój ból by? nie do opisania. Nogi by?y czarne i zw?glone, ca?e moje cia?o by?o ?yw? ran?, je?li w ogóle by?o to jeszcze cia?o.
 
Pró?no??
Najwi?kszy i najbardziej niezno?ny ból wywo?ywa?a moja pró?no??. To by? inny rodzaj cierpienia we mnie, to by?a pró?no?? ?wiatowej kobiety, emancypantki, samodzielnej, pewnej siebie specjalistki, profesjonalistki, stale studiuj?cej, intelektualistki, naukowca, kobiety biznesu, kogo?, kto chcia? znaczy? co? w spo?ecze?stwie. Jednocze?nie by?am niewolnic? mojego cia?a, niewolnic? urody, mody. Codziennie cztery godziny zajmowa? mi aerobik, masa?e, diety i zastrzyki, i wszystko, co tylko mo?ecie sobie wyobrazi?.
Najwa?niejsz? rzecz?, moim bo?kiem by?o pi?kno mojego cia?a. Dla niego ponosi?am wiele wyrzecze?. To by?o moje ?ycie: rutynowe niewolnictwo dla posiadania pi?knego cia?a. Zwyk?am mawia?, ?e pi?kny biust jest po to, by go pokazywa?. Dlaczego mia?abym go ukrywa?? To samo mówi?am o nogach, gdy? wiedzia?am, ?e by?y niezwykle atrakcyjne, dobrze wy?wiczone.
W pewnym momencie z przera?eniem zda?am sobie spraw?, ?e przez ca?e ?ycie piel?gnowa?am tylko moje cia?o. To by?o centrum mojego ?ycia: mi?o?? do mojego cia?a. A teraz ju? go nie mia?am. Tam, gdzie by?y piersi, mia?am okropne dziury, zw?aszcza po lewej stronie nie by?o niczego. Moje nogi wygl?da?y strasznie. By?y to raczej kikuty, zw?glone, zupe?nie czarne jak spalony kotlet z grilla. Tak, wszystkie miejsca mojego cia?a, które najbardziej piel?gnowa?am, by?y zw?glone i obumar?e.
 
W szpitalu
Nast?pnie zabrano mnie do szpitala Seguro Social. Tam zacz?to mnie szybko operowa? i zeskrobywa? miejsca ze spalon? tkank?. W czasie narkozy po raz drugi opu?ci?am cia?o i przygl?da?am si?, co robili ze mn? lekarze. By?am zatroskana o moje ?ycie, przede wszystkim ba?am si? z powodu nóg. Nadal mia?am w sobie t? dum?, ?e jestem w?a?cicielk? moich nóg, mojego cia?a i ?e w mojej mocy by?o tak trenowa?, przez uprawianie sportu i ?wicze?, aby by?y przez wszystkich podziwiane. I nagle wydarzy?o si? co? przera?aj?cego.
Musz? wam, kochani bracia i siostry, wyzna?, ?e „na diecie” by?am tak?e w sprawach religii. W relacjach z Bogiem by?am stosuj?c? diet? katoliczk?. Musicie wiedzie?, ?e by?am z?? katoliczk?. Ca?a moja relacja z Bogiem polega?a na tym, ?e ucz?szcza?am na niedzieln? Msz? ?w., która trwa?a zaledwie 25 minut. Wyszukiwa?am sobie zawsze takie Msze ?w., w czasie których ksi?dz najmniej mówi?, poniewa? m?czy?o mnie jego gadanie. Jak? m?k? byli dla mnie ksi??a, którzy wyg?aszali d?ugie kazania! Taka by?a moja relacja z Bogiem! By?a s?aba i dlatego te? wszystkie ?wiatowe pr?dy i nowe modne trendy mia?y nade mn? tak? w?adz?. By?am prawdziw? chor?giewk? na wietrze. Garn??am si? z zapa?em do tego, co uchodzi?o za najnowsze, najnowocze?niejsze z racjonalizmu czy wolnej my?li.
Brakowa?o mi ochrony modlitwy, p?yn?cej z wiary. Brakowa?o mi tak?e wiary w si?? ?aski, w moc Ofiary Mszy ?wi?tej. I w?a?nie gdy kszta?ci?am si? i specjalizowa?am w zawodzie, ta moja chwiejno?? wyda?a najgorsze owoce. W tamtym czasie na uniwersytecie us?ysza?am pewnego dnia, jak jeden katolicki ksi?dz powiedzia?, ?e nie ma diab?a i ?e równie? nie ma piek?a. To by?o w?a?nie to, co chcia?am us?ysze?! Natychmiast pomy?la?am sobie w duchu: je?li nie ma diab?a i piek?a, to wszyscy dostaniemy si? do Nieba. Kto w takim razie musi si? obawia?? Mog? zatem robi? to, co mi si? podoba.
To, co mnie zasmuca, a co musz? wam z wielkim wstydem wyzna?, to fakt, ?e wiara w istnienie piek?a by?a tym ostatnim sznurem, który trzyma? mnie przy Ko?ciele. To egzystencjalny strach przed diab?em trzyma? mnie w ??czno?ci ze wspólnot? Ko?cio?a. Kiedy wi?c powiedziano mi, ?e nie ma szatana i w ogóle piek?a, powiedzia?am sobie od razu: „Dlaczego mam si? jeszcze stara? i walczy? o ?ycie wed?ug regu? „starego Ko?cio?a?” Przecie? wszyscy pójdziemy do Nieba, dlatego ca?kowicie oboj?tne jest to, jacy jeste?my i co czynimy.”
To by?o w?a?nie ostatecznym powodem, dla którego ca?kowicie oddali?am si? od Pana. Oddali?am si? od Ko?cio?a i zacz??am kl?? na niego, i nazywa?am go g?upim oraz zacofanym itp. Nie obawia?am si? ju? grzechu i zacz??am niszczy? moj? relacj? z Bogiem. Grzech nie pozosta? tylko we mnie: grzech zacz?? rozprzestrzenia? si? ze mnie na zewn?trz i zara?a? innych. Sta?am si? aktywna – w z?ym znaczeniu tego s?owa. O tak, nawet sama zacz??am opowiada? wszystkim, ?e diabe? nie istnieje, ?e jest wymys?em duchowie?stwa. Kolegom na uniwersytecie zacz??am mówi?, ?e Boga te? nie ma i ?e jeste?my produktem ewolucji itp. I tak oto uda?o mi si? wp?yn?? na wielu ludzi.
 
Diabe? istnieje naprawd?
A teraz s?uchajcie, co si? zdarzy?o, gdy znajdowa?am si? w tej straszliwej sytuacji... Co za potworny strach! Nagle zobaczy?am, ?e demony istniej?. Przyby?y teraz, by mnie zabra?. Widzia?am przede mn? diab?y w ca?ej ich potworno?ci. ?aden z wizerunków, jakie dotychczas widzia?am na ziemi, nie mo?e nawet w najmniejszym stopniu przedstawi? tego, jak straszliwie wygl?daj?.
I tak oto widz?, jak naraz wychodzi ze ?cian sali operacyjnej wiele ciemnych postaci. Wydaj? si? by? normalnymi i zwyczajnymi lud?mi, ale wszystkie maj? to przera?liwe, okropne spojrzenie. Nienawi?? emanuje z ich oczu. I natychmiast pojmuj?, ?e jestem im co? winna. Przyby?y, by mnie zainkasowa?, bo przyjmowa?am ich propozycje do grzechu. Teraz musia?am za to zap?aci?, a cen? by?am ja sama. Zaprzeda?am diab?u moj? dusz?. Dobi?am z nim interesu. Moje grzechy mia?y bowiem swoje konsekwencje. Grzechy nale?? do szatana, nie s? czym? za darmo od niego, trzeba za nie zap?aci?. Cen? jeste?my my sami. Kiedy wi?c robimy zakupy w jego sklepie – ?e si? tak wyra?? – b?dziemy musieli zap?aci? za towar. B?d?my tego ?wiadomi. Ujrza?am nagle, jak stawa?y si? ?ywe wszystkie moje grzechy, które pope?ni?am od mojej ostatniej spowiedzi, to znaczy od ostatniej spowiedzi u katolickiego ksi?dza i jego rozgrzeszenia.
Musimy zap?aci? za ka?dy grzech. P?acimy naszym spokojem sumienia, naszym wewn?trznym pokojem, naszym zdrowiem... A gdy jeste?my wiernymi, sta?ymi klientami w supermarkecie szatana i kupujemy tylko w jego sklepie, na ko?cu on sam nas zainkasuje. Stajemy si? jego w?asno?ci?. Sprzedali?my mu swoj? dusz?.
 
Najwi?kszym k?amstwem, najwi?ksz? sztuczk? diabla
jest to, ?e szerzy bajki, jakoby go w ogóle nie by?o.
Te straszne, ciemne postaci okr??aj? mnie i oczywist? rzecz? jest, ?e przyby?y tylko w jednym celu: zabra? mnie ze sob?. Prawdopodobnie nie macie wyobra?enia, jaka to by?a trwoga, okropny strach... do tego stopnia, ?e w tej sytuacji na nic mi si? zda? mój intelekt, wiedza, moje akademickie tytu?y i uko?czone kszta?cenie zawodowe. By?y ca?kowicie bez warto?ci.
Te grzechy wci?gaj? wi?c nas w g??b, w dó?, do ojca k?amstwa. Ale gdy my, nieudacznicy, przynosimy Bogu nasze grzechy w sakramencie pokuty i pojednania, wtedy to On p?aci cen?. On zap?aci? j? na Krzy?u Swoj? w?asn? Krwi? i ?yciem. I On ponownie p?aci za ka?dym razem, gdy grzeszymy. Zniós? dla nas potworne m?ki, które sobie sami zgotowali?my i które by?y zobowi?zaniem wobec w?a?ciciela grzechów – szatana. Zostali?my odkupieni przez Jezusa Chrystusa. Mamy wi?c prawo do Jego Królestwa, Jego ?ycia, gdy? uczyni? nas dzie?mi Bo?ymi.
I oto przyby?y te ciemne istoty, by zainkasowa? sw? w?asno?? – mnie... Widzia?am, jak wychodz? ze ?cian i wkraczaj? do sali. Mnóstwo istot, które nagle stan??y wokó? mnie. Na zewn?trz wygl?da?y pocz?tkowo normalnie, ale spojrzenie ka?dej by?o pe?ne nienawi?ci, pe?ne diabelskiej nienawi?ci. I by?y takie bezduszne, wewn?trznie wypalone. Moja dusza wzdryga?a si? i dr?a?a, i natychmiast zrozumia?am, ?e by?y demonami. Zrozumia?am, ?e znajdowa?y si? tu z mojego powodu, bo by?am im co? winna, grzech bowiem nie jest czym? gratis. Najwi?ksz? pod?o?ci? i k?amstwem diab?a jest wmawianie ludziom, ?e w ogóle nie istnieje. To jego strategia... pó?niej ten k?amca mo?e robi? z nami wszystko, co chce. I oto z przera?eniem zrozumia?am: Och, istniej?!
Zacz??y mnie okr??a?, chcia?y mnie dosta?. Mo?ecie sobie wyobrazi? mój strach, moje przera?enie? To by?a istna trwoga! Na nic mi si? zda?a moja wiedza, rozum i pozycja spo?eczna. Zacz??am tarza? si? po ziemi, rzuca? si? na moje cia?o, poniewa? chcia?am uciec do niego, ale ono ju? mnie nie wpuszcza?o; to napawa?o mnie przera?aj?cym strachem. Zacz??am biec i ucieka?. Nie wiem jak, ale przedar?am si? przez ?cian? sali operacyjnej. Nie chcia?am nic innego jak tylko uciec, ale gdy przesz?am przez ?cian?, trafi?am w pró?ni?. Zosta?am wci?gni?ta w jaki? tunel, który nagle pojawi? si? i prowadzi? w dó?.
Na pocz?tku by?o jeszcze troch? ?wiat?a. Przypomina?o wosk pszczeli. I roi?o si? tu jak w ulu, tak wielu ludzi tu by?o. Doro?li, starcy, m??czy?ni, kobiety – krzycz?cy g?o?no, przenikliwie, zgrzytaj?cy z?bami. By?am wci?gana coraz g??biej i zmierza?am nieprzerwanie w dó?, mimo ?e ci?gle stara?am si? stamt?d wydosta?. ?wiat?o stawa?o si? coraz bardziej sk?pe, a ja lecia?am tym tunelem, a? ogarn??a mnie niezwyk?a ciemno??. Gór? spowija?o ?wiat?o, w dole za? by?a coraz wi?ksza ciemno??. Mo?ecie sobie wyobrazi?, jak si? rozradowa?am, gdy zobaczy?am sw? matk? w tym ?wietle. By?a ca?a jasna. Umar?a wiele lat temu. Naraz zrozumia?am, ?e tymi bia?ymi szatami, w które moja matka niczym s?o?ce by?a przyobleczona, by?y wszystkie te Msze ?w., w których uczestniczy?a w swoim ?yciu. Nie mia?am mo?liwo?ci dosta? si? do niej i pozosta? przy niej. Bezbronna zapad?am w t? ciemno??, której nie da si? z niczym porówna?. Najciemniejsza ciemno?? tej ziemi jest przy niej jasnym po?udniem. I tamtejsza ciemno?? wywo?uje straszne cierpienia, przera?enie i wstyd. I strasznie cuchnie. Widzia?am coraz wi?cej strasznych postaci i istot zniekszta?conych w sposób, którego nie mo?na sobie wyobrazi?.
Grzech, moi bracia i siostry w Panu, pozostawia w naszych duszach ?lady. Te ?lady naznaczaj? nasze dusze jak blizny, jak p?cherze powsta?e wskutek oparzenia, nieforemne dziury. A najgorszym do?wiadczeniem przy tym by?o dla mnie to, ?e – jak si? zorientowa?am – wychodzi? ze mnie okropny odór. Ile pieni?dzy wydawa?am w ca?ym ?yciu na perfumy i od?wie?acze powietrza, gdy? niczego bardziej nie nienawidzi?am jak smrodu! I tak oto spostrzeg?am, ?e moje grzechy nie by?y gdzie? poza moj? dusz?, ale by?y we mnie, wewn?trz mojej duszy, i to stamt?d rozprzestrzenia? si? ów niezno?ny smród. Przypomina?am demona, straszn? besti?, zniekszta?con? przez wszystkie moje okropno?ci. Moja matka by?a ubrana w ?wietliste szaty Pana, a ja by?am ubrana w worek na ?mieci – przez besti?, przez samego diab?a.
W tym stanie dotar?am do swego rodzaju grz?zawiska, gdzie wiele osób tkwi?o po szyj? w bagnie i j?cza?o. Poj??am, ?e to bagno z?o?one by?o z nasienia, które wytrysn??o w grzesznych zwi?zkach i podczas seksualnych zbocze?, za które my ludzie na ziemi jeste?my odpowiedzialni. Jedynie stosunek p?ciowy, który dokonuje si? w zwi?zku sakramentalnym, jest pob?ogos?awiony przez Boga, gdy? On Sam obecny jest przy tym akcie i jest w?a?nie trzeci? Osob? w tym zwi?zku ma??e?skim. On jest mi?o?ci?, która u?wi?ca i uszlachetnia ka?dy akt ma??e?ski. Seksualno?? pozbawiona sakramentalnych fundamentów jest tylko czyst? ??dz?, zaspokojeniem, egoizmem. W?a?nie z tego powodu ci ludzie cierpi? w tym bagnie, które sami zgotowali sobie na ziemi niepohamowanymi nami?tno?ciami. Ka?dy, kto uczestniczy? w takich grzesznych i pozama??e?skich stosunkach p?ciowych, tkwi w owym bezkresnym i cuchn?cym bagnie i cierpi niezmiernie z tego powodu. Wstydzi si? swoich z?ych uczynków.
Nagle odkry?am w tym bagnie równie? mojego tat?. Ujrza?am go zanurzonego po szyj? w tej cuchn?cej mazi. Przeszy? mnie ból i g?o?no krzykn??am: „Tato, co tu robisz?” Odpowiedzia? p?acz?cym g?osem: „Moja córko, ach moja córko, cudzo?óstwo, niewierno??!”
Sami prze?yjecie to pewnego dnia i przypomnicie sobie moje s?owa. Mog? wam tylko powiedzie?, ?e najbardziej bolesn? rzecz? jest to, ?e widzi si? Boga – zakochanego w cz?owieku – który przez ca?e nasze ?ycie pod??a za nami i nieustannie nas szuka. Jak?e kochaj?cy Bóg cierpi z powodu naszych grzechów!
Ukazano mi tam, jak wiele osób modli?o si? za mnie, jak wielu ksi??y i zakonnic stara?o si? sprowadzi? mnie na dobr? drog?. A ja odczuwa?am jedynie pogard? wobec wszystkich tych osób. By?am ordynarna w okre?laniu tych ?wi?tobliwych osób. Zakonnice nazywa?am tak: „pingwiny”, „niezaspokojone stare wied?my”, „pozornie ?wi?te baby w trwaj?cej wiecznie menopauzie, które li?? Panu Bogu palce u nóg i nie maj? poj?cia o problemach ludzi na ?wiecie”. To tylko niektóre z mniej dosadnych okre?le?, jakich u?ywa?am, mówi?c o nich.
Wiecie, tam, po tamtej stronie, widzi si? swe ca?e ?ycie tak, jak jest ono zapisane w Ksi?dze ?ycia, ka?dy szczegó?. Przy tym pojawiaj? si? nie tylko s?owa, które si? wypowiada, lecz równie? my?li, jakie im wówczas towarzyszy?y. Wszystko jest odkryte i jasne dla ka?dego. Cz?sto mo?na si? wzdrygn??, widz?c ró?nic? mi?dzy s?owem i my?l?. Grzechy, które pope?niamy, nie poci?gaj? konsekwencji tylko dla nas, lecz równie? dla naszego otoczenia. S? one niczym zgni?e owoce, które zara?aj? ka?dy znajduj?cy si? w pobli?u zdrowy owoc i doprowadzaj? go do gnicia. Stanowi to wielkie cierpienie w tym drugim ?wiecie, gdy si? widzi, jak bardzo grzech szkodzi nie tylko tobie, lecz rozprzestrzenia si? wokó? ciebie i wszystko niszczy. Kto jest najbli?ej mnie? Moje dzieci. Kiedy wi?c oddaj? si? grzechowi, szkodz? swoimi grzechami najpierw moim dzieciom i rodzinie.
A teraz pos?uchajcie mnie dobrze i nie zatykajcie sobie uszu. Gdy cz?owiek pope?nia ci??ki grzech, diabe? ma go w swym r?ku i zmusza go niczym windykator do podpisania mu weksla, który natychmiast czyni z niego jego w?asno??. Najsmutniejsze jest pierwsze polecenie szatana skierowane do nas: „Id? zatem teraz i przyprowad? mi wszystkich, którzy ci? otaczaj? i z którymi masz kontakt!”
Matka, która kogo? nienawidzi albo która nieustannie rozpowszechnia plotki o bli?nich, albo ojciec, brutalny, uzale?niony od alkoholu, który wraca zawsze pijany do domu i nie wzdryga si? przed kradzie?? cudzej w?asno?ci, maj? zwykle przy sobie dzieci. Nadu?ywaj? wi?c rodzicielskiego zadania, którym powinna by? troska o przysz?o?? dzieci. Rodzicie swoim z?ym post?powaniem daj? z?y przyk?ad dzieciom. Tylko ?ycie sakramentami Ko?cio?a mo?e prze?ama? takie b??dne ko?o w ?a?cuchu, jaki ??czy ró?ne pokolenia. Tylko ?aska sakramentów i moc modlitwy mog? odsun?? grzech i unicestwi? go.
To by?a ?ywa ciemno??. Tam nic nie jest martwe lub nieruchome. Po tym jak bezradna i bezbronna przemierzy?am ten tunel, dotar?am niespodziewanie na równe pod?o?e. By?am w tym momencie ca?kowicie zrozpaczona, ale i ogarni?ta siln? wol? ucieczki. By?a to ta sama silna wola co wcze?niej, by osi?gn?? co? w ?yciu. Teraz by?o to dla mnie bez znaczenia, gdy? teraz by?am tutaj i nie mog?am si? uwolni?. Nic mi nie pozosta?o z wielkich wyobra?e? i marze?, które wcze?niej mia?am: sta?am si? ca?kiem ma?a, male?ka.
Wtedy nagle ujrza?am, ?e pod?o?e otwar?o si?. Wygl?da?o jak wielka g?ba, jak przera?liwie wielki pysk, otch?a?. Pod?o?e ?y?o, trz?s?o si?!!! Czu?am si? strasznie pusta, a pode mn? by?a ta napawaj?ca strachem, przera?aj?ca otch?a?, której po prostu nie jestem w stanie opisa? ludzkimi s?owami. Najgorsze by?o to, ?e nie czu?o si? tu wcale obecno?ci i mi?o?ci Boga. Nie by?o niczego – nawet promyka nadziei. Ta przepa?? nieodparcie wsysa?a mnie w dó?. Krzycza?am jak szalona. ?miertelnie przestraszy?am si?, gdy zauwa?y?am, ?e nie mog?am zapobiec upadkowi, ?e nieprzerwanie wci?gana by?am w dó?. Wiedzia?am, ?e je?li spadn?, to nigdy stamt?d nie wróc? i ?e bez ko?ca b?d? spada? coraz to g??biej i g??biej. Dokona?aby si? ?mier? mojej duszy, duchowa ?mier? mojej duszy. Bezpowrotnie zatraci?abym si?.
W czasie tego przera?aj?cego horroru, na skraju przepa?ci, poczu?am nagle jak ?w. Micha? Archanio? chwyci? mnie za stopy. Moje cia?o wpad?o do otch?ani, ale on przytrzymywa? mnie za stopy. To by?a chwila strasznego bólu i potwornego strachu.
Gdy tak wisia?am nad przepa?ci?, sk?pe ?wiat?o, które mia?am jeszcze w duszy, zirytowa?o demony i wszystkie te stwory rzuci?y si? na mnie. Te okropne kreatury przypomina?y larwy, pijawki, które chcia?y ostatecznie ugasi? we mnie owe ?wiat?o. Wyobra?cie sobie moje obrzydzenie i przera?enie, gdy ujrza?am, ?e jestem pokryta tymi odra?aj?cymi kreaturami. Krzycza?am, wrzeszcza?am jak szalona. Te istoty pali?y. O moi bracia i siostry, chodzi o ?yw? ciemno??, nienawi??, która pali, po?yka nas, ograbia i wysysa. Nie ma takich s?ów, które odda?yby ten horror.
 
Przebieg?o?? diab?a
Kto ogl?da? film „Pasja” Mela Gibsona, ten przypomni sobie, ?e szatan by? ukazany podczas biczowania Pana jako dziecko, które patrzy?o na Jezusa i u?miecha?o si? do Niego. Szatan jednak nie jest dzieckiem, lecz potworem, przyczyn? i sprawc? wszelkiego z?a, perwersyjnym, wstr?tnym typem, który zniewoli? wielu ludzi ??dz? cia?a, czarami i fa?szywymi naukami, np. ?e diabe? nie istnieje. Wyobra?cie sobie, jaki jest sprytny, ?e daje si? zanegowa?. Wmawia nam, ?e go nie ma, aby móg? spokojnie czyni? z nami wszystko, co chce. Nawet wierz?cych ok?amuje na wszelkie mo?liwe sposoby. Sieje zam?t w?ród ludzi na tysi?ce sposobów i wykorzystuje s?abe punkty ka?dej osoby.
I tak wielu jest praktykuj?cych katolików, którzy chodz? na Msz? ?w. i jednocze?nie do wró?bitów. Z?y bowiem wmawia im, ?e to nic z?ego, ?e i tak pójdziemy do Nieba, gdy? nie czynimy nikomu nic z?ego. Demon zwodzi, wykorzystuje i dyryguje wszystkim za pomoc? ?wietnie przemy?lanego planu – podst?pem. Mówi? wam jednak, ?e je?li wybieracie si? do wró?ki – niewa?ne, co tam robicie, lub czego nie robicie – bestia i tak odci?nie na was swoj? piecz??. Je?li zwracacie si? ku okultyzmowi, chodzicie do tarocistów, wywo?ujecie duchy, paracie si? okultyzmem i astrologi?, bierzecie udzia? w seansach z wiruj?cymi stolikami – przy tych wszystkich hobby, które w dzisiejszym ?wiecie s? w modzie – Z?y wyciska na was swoj? piecz??.
Po raz pierwszy w takim miejscu by?am z moj? kole?ank?, która zabra?a mnie do wró?ki, aby przepowiedzia?a mi moj? przysz?o??. I tam zosta?am opiecz?towana przez besti?. Tak, Z?y wycisn?? wtedy na mnie piecz??. Od tamtego czasu pojawi?o si? w moim ?yciu z?o, wewn?trzne niepokoje, zam?t, nocne koszmary, l?ki, udr?czenia, obawa, przera?enie. Ogarn??o mnie pragnienie samobójstwa. Nigdy nie potrafi?am zrozumie? przyczyny tej ch?ci. P?aka?am, czu?am si? nieszcz??liwa i nigdy wi?cej nie mia?am w sobie pokoju. Wprawdzie modli?am si?, ale czu?am, ?e Pan jest bardzo daleko ode mnie. Nigdy ju? nie odczuwa?am blisko?ci Boga, jakiej do?wiadcza?am b?d?c dzieckiem. Coraz trudniej by?o mi si? modli?. To takie jasne! Otwar?am Z?emu drzwi i wkroczy? w moje ?ycie z ca?? swoj? moc?.
 
Dusze czy??cowe
Powracam teraz do tego strasznego miejsca, w którym si? znajdowa?am, na skraju tej okropnej przepa?ci. Musicie wiedzie?, ?e by?am bezbo?nic?, w praktyce – ateistk?. Nie wierzy?am ju? w istnienie diab?a, a nawet – w istnienie Boga.
W tych okoliczno?ciach, zacz??am krzycze?: „O wy, biedne dusze czy??cowe, prosz? was, wyci?gnijcie mnie st?d, wydosta?cie mnie. Prosz?, pomó?cie mi!” Gdy tak krzycza?am, przepe?ni? mnie dotkliwy ból. Wówczas zauwa?y?am, jak miliony, wiele milionów ludzi p?aka?o i szlocha?o. Ujrza?am nagle, ?e by?y tu niezliczone rzesze ludzi m?odych, przede wszystkim m?odych – wszyscy po?ród niewymownych cierpie?. Poj??am, ?e w tym strasznym miejscu, w tym bagnie pe?nym nienawi?ci i cierpienia zgrzytali z?bami, i wydawali z siebie takie ryki i wrzaski z bólu, ?e przyprawia?o mnie to o dreszcze, czego nigdy nie zapomn?.
Macie poj?cie? Oto nieobecno?? Boga, oto grzechy, oto ich konsekwencje. Macie poj?cie, czym jest grzech? To ca?kowite przeciwstawienie si? Bogu, który jest niesko?czon? mi?o?ci?. Grzech jest czym? tak przera?aj?cym, ?e ma takie straszne skutki. A my ?artujemy sobie z tego. ?artujemy z grzechu, piek?a i demonów. Jednocze?nie nie zdajemy sobie sprawy z tego, co robimy.
Od tamtego prze?ycia up?yn??y lata, ale zawsze gdy o tym my?l?, p?acz? z powodu cierpie? tych wielu ludzi. To byli samobójcy, którzy w momencie rozpaczy odebrali sobie ?ycie, a teraz byli po?ród tych m?k i katuszy; otoczeni przez te okropne stwory, okr??eni przez demony, które ich m?czy?y. Najgorsza w tej ca?ej torturze by?a nieobecno?? Boga, Jego kompletna nieobecno??, bo tam nie czuje si? Boga. Zrozumia?am, ?e ci, którzy odbieraj? sobie ?ycie, musz? tam tak d?ugo pozosta?, tyle lat, ile musieliby ?y? na ziemi. Samobójstwem naruszyli porz?dek Bo?y, dlatego demony mia?y do nich dost?p. Dusze czy??cowe zazwyczaj s? uchronione od wszelkiego wp?ywu z?a, s? ju? ?wi?tymi Boga i nie maj? ju? nic wspólnego z demonami.
Mój Bo?e, tak wielu biednych ludzi, szczególnie m?odych... tak wielu, wielu, p?acz?cych, cierpi?cych niewymownie... Gdyby wiedzieli, co ich czeka po samobójstwie, z pewno?ci? pogodziliby si? z gro??c? im na przyk?ad jak?? kar? wi?zienia, zamiast skazywa? si? na co? takiego.
Wiecie, jakie dodatkowe cierpienia musz? znosi?? Musz? przygl?da? si?, jak ich rodzice lub najbli?si, którzy jeszcze ?yj?, cierpi? z ich powodu, znosz? ha?b?, wp?dzaj? si? w kompleksy winy: „Gdybym go wychowa? surowiej, gdybym go ukara?...”, albo: „Gdybym go ukara?, gdybym mu powiedzia?, gdybym zrobi? to czy tamto...” itd. Te wyrzuty sumienia przyt?aczaj?, s? bolesne, stanowi? ich piek?o na ziemi. Konieczno?? przygl?dania si? temu cierpieniu najbli?szych sprawia im najwi?kszy ból. Jest to dla nich najwi?ksza m?ka, z której demony si? ciesz?. Dlatego pokazuj? im wszystkie te sceny: „Popatrz, jak twoja matka p?acze. Popatrz, jak twój ojciec p?acze, jak s? zrozpaczeni, przepe?nieni strachem, jak si? obwiniaj?, jak dyskutuj? i nawzajem si? oskar?aj?. Popatrz na cierpienia, jakie im zada?e?. Spójrz, jak teraz buntuj? si? przeciw Bogu. Spójrz na swoj? rodzin?! Wszystko to twoja wina.”
Te biedne dusze potrzebuj? przede wszystkim tego, aby ci, którzy pozostali na ziemi, rozpocz?li lepsze ?ycie, zmienili swe ?ycie, spe?niali dzie?a mi?o?ci, odwiedzali chorych, aby zamawiali Msze ?w. za zmar?ych oraz sami w nich uczestniczyli. Dusze te mia?yby z tego wielk? korzy?? i czerpa?yby pociech?. Dusze, które s? w czy??cu, nic nie mog? dla siebie zrobi?. Nic, zupe?nie nic. Ale Bóg mo?e uczyni? co? poprzez niezmierzone ?aski Ofiary Mszy ?w. Powinni?my im w taki sposób pomaga? i zamawia? za nie Msze ?w., sami w nich uczestniczy? i ofiarowywa? nasz udzia? jako dar Ojcu Niebieskiemu przez Naj?wi?tsz? Maryj? Pann?.
Przepe?niona strachem poj??am, ?e dusze te nie mog? mi pomóc. W obliczu tego strachu i paniki ponownie zacz??am wo?a?: „Kto si? pomyli?? To musi by? jaki? b??d! Spójrzcie, jestem ?wi?ta, wszyscy nazywali mnie za ?ycia ?wi?t?. Nigdy nie krad?am i nigdy nie zabi?am. Nikomu nie zada?am cierpie?. Zanim zbankrutowa?am, za darmo leczy?am z?by i cz?sto nie ??da?am pieni?dzy, gdy nie mogli mi zap?aci?. Robi?am paczki dla biednych… Co ja tutaj robi??”
Domaga?am si? respektowania moich praw! By?am przecie? taka dobra, powinnam trafi? pro?ciutko do Nieba. „Co tu robi?? Chodzi?am w ka?d? niedziel? na Msz? ?w., mimo ?e podawa?am si? za ateistk?. Wprawdzie nie zwa?a?am na to, co mówi? ksi?dz, ale nigdy nie opu?ci?am Mszy ?w. Je?li w ca?ym ?yciu nie by?o mnie na niej pi?? razy, to tylko tyle, nie wi?cej. Co ja tutaj zatem robi??! Uwolnijcie mnie st?d! Wyci?gnijcie mnie st?d!”
Krzycza?am i wrzeszcza?am, pokryta tymi ohydnymi stworami, które si? mnie uczepi?y: „Jestem wyznania rzymsko-katolickiego, jestem praktykuj?c? katoliczk?, prosz?, uwolnijcie mnie st?d!”

Ci?g dalszy  >>> 

 

Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 41 goĹ›ci