Msza Trydencka, (ryt rzymski)
Modlitwy i rozważania - Wiara i modlitwa


msza trydencka  Od 14 września 2008r. decyzją Benedykta XVI każdy ksiądz może teraz sprawować tzw. Msze trydencką (czyli po łacinie, twarzą do ołtarza) bez specjalnego zezwolenia biskupa. Przedstawiamy omówienie tego sposobu odprawiania Mszy wprowadzonego w XVI wieku przez Sobór Trydencki, zastąpionego w XX wieku przez Sobór Watykański II znaną wszystkim Msza w języku narodowym, twarzą do wiernych.

Sobór Trydencki (1545-63) powierzył papieżowi Piusowi V "obowiązek zrewidowania i ponownego wydania świętych ksiąg, a mianowicie Katechizmu, Mszału i Brewiarza". Zadania tego podjął się św. Pius V (1566-72). 14 lipca 1570 ogłosił on bulle "Quo primum tempore", ustanawiającą "Wieczny Kanon Mszy św..", która odtąd zyskała miano trydenckiej. Papież nie tworzył czegoś zupełnie nowego, ale uporządkował i poprawił to, co w liturgii katolickiej odbiegło od pierwowzoru. W swym dokumencie stwierdzał, że zlecone mu przez Sobór zadanie przekazał "wybranemu komitetowi uczonych, a oni, porównując na każdym etapie swojej pracy i z najwyższą uwagą starożytne kodeksy z Naszej Biblioteki Watykańskiej oraz odpowiednie (oryginalne lub poprawione) kodeksy z innych źródeł, konsultując to ponadto z pismami uznanych autorów starożytnych (...), odtworzyli w ten sposób sam Mszał w pierwotnej formie i rycie świętych Ojców". Ojciec Święty polecił wydrukować i wydąć w Rzymie wyniki ustaleń komitetu, "aby księża wiedzieli, jakich modlitw używać i jakich odtąd, przy odprawianiu Mszy św.., rytów i ceremonii przestrzegać". W dalszej części bulli jej autor nakazywał jak najszybsze wdrożenie w życie tych postanowień, nad czym mieli czuwać rządcy diecezji. Nowe przepisy obowiązywały odtąd w całym Kościele zachodnim, nawet tam, gdzie dotychczas odprawiano Msze według innych ksiąg, też zatwierdzonych przez Stolice Apostolską. Wyjątkami były jedynie te - nieliczne zresztą - wspólnoty zakonne, które mogły się wykazać zgodą na sprawowanie odmiennej liturgii od co najmniej 200 lat. Ale tam także, gdyby miejscowi księża i wierni sobie tego życzyli, nie można stwarzać przeszkód we wprowadzaniu nowego Ordo Missae (porządku Mszy św.). Na zakończenie papież stwierdzał, że gdyby ktokolwiek ośmielił się sprzeciwić postanowieniom tego dokumentu, "niech wie, że naraża się na gniew Boga Wszechmogącego oraz błogosławionych Apostołów Piotra i Pawła". Msza trydencka, jakie były główne cechy tej Mszy? Przede wszystkim wiec była ona sprawowana po łacinie - powszechnym języku Kościoła katolickiego; poza tym tyłem do ludu, to znaczy że wierni w czasie Mszy widzieli tylko plecy celebransa, zwróconego twarzą do ołtarza, czyli - jak mówią zwolennicy liturgii "trydenckiej" - wprost ku Bogu. Ponadto sama liturgia miała nieco inny przebieg, choć różnice w sumie nie są zbyt duże. Największą z nich był brak bezpośredniego dialogu kapłana z wiernymi. Wyręczał ich w tym ministrant. Na to, co się działo przy ołtarzu, reagowali oni głównie na podstawie dzwonków ministranta. Klękali na Podniesienie lub Komunie, a poza tym najczęściej odmawiali różaniec lub inne modlitwy. Msza rozpoczynała się ministranturą u stóp ołtarza, dialogiem kapłana z ministrantem. Był on prowadzony w całości po łacinie, a teksty były zaczerpnięte głównie z Psalmów i głosiły radość z uczestnictwa we Mszy, przepraszały Boga za popełnione grzechy i wyrażały gotowość poprawy. Innym zewnętrznym wyróżnieniem tamtej liturgii było dużo klęczenia ministranta i przyklęknięć przez kapłana, a także częstsze niż obecnie używanie dzwonków. Tamte Msze św. były odprawiane także przy ołtarzach bocznych, których w kościołach "przedsoborowych" było sporo. Zdarzało się nieraz, zwłaszcza w godzinach porannych, w dni powszednie, tam, gdzie było wielu księży, że w tym samym czasie sprawowano kilka Mszy przy różnych ołtarzach. Najczęściej były to tzw. Msze ciche, a wiec bez organów. Jeśli w celebrze towarzyszyły organy - była to tzw. Msza "grana" - to organista zazwyczaj grał jakieś pieśni dla wiernych lub po prostu improwizował na instrumencie, bez bezpośredniego związku z liturgią. Był jeszcze trzeci rodzaj: Msza śpiewana. Najczęściej była to suma w niedziele i święta, choć zdarzały się bardziej uroczyste celebracje w dni powszednie. Niektóre części Mszy były wówczas przeplatane śpiewanym dialogiem kapłana z organistą lub chórem; zwykle były to: Kyrie eleison (Panie, zmiłuj się), Gloria (Chwała Bogu na wysokościach), Credo (Wierze), Sanctus (Święty, święty, święty), Pater noster (Ojcze nasz) i Agnus Dei (Baranku Boży). Celebrans śpiewał również niektóre modlitwy, np. poprzedzające Ewangelie i po Komunii. W ten sposób, choć nie wprost, bo za pośrednictwem organisty lub chóru, w liturgii brał udział lud Boży, a przynajmniej lepiej niż w czasie Mszy cichej orientował się, jaka jej część jest w danej chwili sprawowana. Udział wiernych we Mszy "trydenckiej" był wiec bardziej bierny niż czynny, tak jak to dzieje się obecnie. Wierni na całym świecie musieli się też przystosować do łaciny panującej w Kościele. Dotyczyło to nawet tak odległych od naszej zachodniej cywilizacji, jak afrykańska czy azjatycka. Dziś można zadąć sobie pytanie, czy w tej sytuacji wierni rzeczywiście uczestniczyli w pełni w liturgii mszalnej, sprawowanej w obcym dla nich języku. Po soborze Vaticanum II, w połowie XX wieku coraz częściej rozlegały się głosy o potrzebie zastąpienia łaciny językami narodowymi. Tematykę te podjął Sobór Watykański II i w nakazał przeprowadzenie reformy liturgicznej. Dokonał jej Paweł VI, ogłaszając 3 kwietnia 1969 konstytucje apostolską "Missale Romanum", która wprowadziła stosowany obecnie rytuał Mszy św. Jednym z najważniejszych współpracowników papieża w tym dziele, który miał największy wpływ na zmiany we Mszy był włoski kapłan o. Annibale Bugnini (1912-82) ze Zgromadzenia Misji św. Wincentego a Paulo (CM), późniejszy sekretarz Kongregacji Kultu Bożego. Wiele się obecnie mówi i miał om zażyłe kontakty z masonerią, choć kto wie czy on sam nie należał do tej tajnej organizacji.  Ze względu na wkład, jaki wniósł do nowego Ordo Missae, nazywany był "ojcem Mszy posoborowej". Zmiany, które proponował i które udało mu się wprowadzić do liturgii, miały na celu z jednej strony przybliżenie jej do ludu Bożego, m.in. przez szerokie wprowadzenie języków narodowych, z drugiej zaś, otwarcie się na ekumenizm. Stad też Bugnini "odwrócił" kapłana ku ludowi tak, jak to jest w niektórych Kościołach protestanckich. Wprowadził też dwa czytania przed Ewangelia w niedziele i święta: zwykle ze Starego i Nowego Testamentu - jak to się dzieje u prawosławnych. Poza tym z "nowej" Mszy znikła niemal cała ministrantura, a jedynym śladem po niej pozostała spowiedź powszechna, odmawiana przez celebransa i wszystkich wiernych. Ciekawe, że przy całym ukierunkowaniu na ekumenizm z tekstu Mszy usunięto grecka wersje wezwań: Kyrie eleison i Christe eleison, które przetrwały całe wieki, stanowiąc bardzo skromny ślad dawnej wspólnoty w wierze chrześcijan Wschodu i Zachodu. Bardzo istotną zmianą był zakaz odprawiania Mszy przy bocznych ołtarzach - liturgia, nawet najskromniejsza, np. o 6 rano w dniu powszednim, winna być sprawowana przy ołtarzu głównym, który dziś jest już jedynym w nowych kościołach. Można najwyżej odprawiać Msze w kaplicy, jeśli takowa istnieje w danym kościele. Pojawiło się całkiem nowe zjawisko w Kościele zachodnim - koncelebra, a wiec odprawianie jednej Mszy przez kilku księży, dzięki czemu rozwiązano problem sprawowania liturgii, gdy jest więcej kapłanów. Gdy przed Soborem zastanawiano się nad ewentualnym wprowadzeniem języków narodowych, spodziewano się powszechnie, że Kanon - a wiec najważniejsza cześć Mszy św.., podczas której dokonuje się przemiana chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa - pozostanie po łacinie dla zachowania właśnie owego podniosłego charakteru tej części liturgii i tajemnicy-misterium, jaka jej towarzyszy. Tymczasem, tak jak cała liturgia został przetłumaczony na języki narodowe, co zdaniem zwolenników Mszy trydenckiej spowodowało zanik poczucia tajemniczości i pewnej niezwykłości tego, co się dzieje na ołtarzu. W wielu środowiskach katolickich zrodziła się tęsknota za "Msza wszechczasów" i coraz częściej czynione były starania o jej odprawianie. Niewielu jednak jest już kapłanów i świeckich, pamiętających tamtą liturgie. Dokument Benedykta XVI może zmienić ten stan rzeczy, w każdym razie może przywrócić sprawowanie Mszy "trydenckiej" w jej pierwotnym kształcie. KAI

  Dim lights Embed Embed this video on your site

Dalszy ciąg Mszy Trydenckiej >>>

 

Komentarze   

 
-3 #17 lamal 2015-09-25 23:33
Klęcząc kiedyś przy Grobie (jako ministrant) w Wielki piątek w ramach dyżurów ministranckich, po modlitwach (czasu było sporo w ciągu 1godz.)czytałem leżącą na klęczniku "książeczkę" z lat ca. 1920-30 z modlitwami, litaniami, etc. Było tam sporo tekstów po łacinie. Uwagę moją przykuły teksty o egzorcyzmach, które tylko w tym języku były napisane. Trochę wydaje mi się dziwne, że złe duchy miały reagować na ten język (z Jezusem i jego czasami niezbyt związany).
Myślę, że ludzi fascynuje i przeraża to co jest dalekie i czego nie znają. Wyganianie złych duchów to też działanie typowo psychologiczne. Być może ktoś napisze, że jestem małej wiary, ale znając "zalety" duszpasterzy uważam, że tylko to co w jest w naszych sercach się liczy.
Ksiądz może padać krzyżem, stawać na głowie, ale jeśli życiem nie pokaże tego w co podobno wierzy jest takim samym kłamcą jak inni "wybrani" w parlamencie.
Cytować
 
 
0 #16 eugeniusz 2013-09-10 21:24
Wiele zmian liturgicznych nie było postulowanych przez Sobór i nigdy kapłan nie stał przodem do wiernych. Gdyby tak było, zachowałoby się to w nigdy niereformowanyc h obrządkach wschodnich. I jest to bez sensu: po co sprawować Ofiarę Pana przodem do ludu a nie do Boga?? Msza trydencka nie była "tylko dla kapłana", ale dla całego świata. Jeśli ktoś kocha Chrystusa, nie będzie miał z nią problemów, a jej treśc teologiczna jest tak bogata, że bardziej zaangażowanym otworzy oczy na cały katolicyzm, czego o NOM powiedzieć nie można. Nawet łacina nie jest problemem, wystarczy umieć czytać mszał (w wypadku księdza, na przykład św. Jana Marii Vianney'a, który nie znał łaciny) a w wypadku wiernych: mszalik Poza tym ma ona 1500 lat, a co jest piękniejszego niż jedność Kościoła nie tylko i
instytucjonalna, ale i historyczna?
Cytować
 
 
0 #15 jan 2013-08-31 18:04
Rozprawiacie, jakim to wielkim dobrodziejstwem była masz trydencka, która de facto była tylko dla kapłana, a nie dla wiernych, który łaciny nie znali. Vaticanum II skierował ją żeby była dla wiernych i by oni ja współtworzyli. Poza tym pierwotnie kapłan stał przodem do wiernych a sobór watykański II tylko przywrócił pierwotny sposób odprawiania mszy.
Cytować
 
 
0 #14 Luk 2013-07-17 22:34 Cytować
 
 
0 #13 Andreas 2013-04-29 01:49
De Missa Tridentina tantum latine scribendum est.Missa TRidentina Deo honorem atque gloriam offertur. Illa in toto orbe terrarum celebranda sit.
Cytować
 
 
0 #12 Kazik 2013-04-12 10:00
Chciałbym zauważyć, że wspomniana decyzja papieska weszła w życie 14 września 2007 roku, a nie 2008.
Cytować
 
 
0 #11 dr 2012-12-29 08:55
feminazizmu,eku menizmu,NOM!!!ś w.o.Pio slusznie nie chciał Nowej ,sprotentantyzo wanej mszy!!
Cytować
 
 
0 #10 adam 2012-12-27 21:48
byłem raz do tej pory i na pewno nie ostatni ,powiem krótko na oba kolana i płakać na modernizmem który szerzy się wszędzie ,jedno jest pewne demony na tę mszę wstępu nie mają
Cytować
 
 
0 #9 stary ministrant 2012-11-28 12:00
pamiętająć siódme poty przy łacińskich tekstach klepanych na zasadzie papugi ewentualnie Gwarka (ptaka)
lepiej "załapuję" język narodowy
Cytować
 
 
0 #8 joni 2012-03-10 20:06
Gavisus sum valde pro declaratione Venerabilissimi Pontificis de Tridentino Ritu. Lingua Latina mater omnium lingvarum est, qua de causa mater fidei nostrae cessare debet? Salutem dico omnibus amantibum hanc Missam!
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po łacinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

Naszą witrynę przegląda teraz 131 gości