Objawienia Fatimskie, Portugalia (1917)
Kult Maryjny - Objawienia Maryjne

 

Fatima"To by?a najsmutniejsza wieczerza w moim ?yciu" - zapisa?a m?odziutka jeszcze ?ucja dos Santos jesieni? 1916 roku. Jej matka, Maria Rosa, p?aka?a z ?alu, patrz?c na stó?.

Pa?stwo dos Santos, wie?niacy z siedmiorgiem dzieci, prze?ywali ci??kie czasy w male?kim siole Aljustrel, o pó? mili od Fatimy. Fatim? od stolicy Portugalii, Lizbony, dzieli?o mo?e siedemdziesi?t mil. Kraj ten prze?ywa? udr?k?. W marcu wypowiedzia? Niemcom wojn?, w??czaj?c si? tym samym w pierwsz? wojn? ?wiatow?.

Manuel, jeden z dwóch braci ?ucji, zosta? wcielony do wojska. Antonio, ich ojciec i g?owa rodziny, rozpi? si? i zaniedbywa? obowi?zki wzgl?dem najbli?szych. Maria Rosa, nie maj?c oparcia w Manuelu, niewiele mog?a zrobi?, by zapobiec stopniowemu pogr??aniu si? rodziny w biedzie.

Tamten rok okaza? si? niezwykle absorbuj?cy nie tylko dla Marii Rosy, ale i dla ?ucji, jej najm?odszej latoro?li. Stwierdzi? jednak nale?y, ?e córk? poch?ania?y sprawy diametralnie ró?ne od tych, którymi ?y?a jej matka. Maria Rosa nie mia?a poj?cia, ?e dziewi?cioletniej ?ucji ju? trzykrotnie objawi? si? anio?.

W pierwszych dniach lata ?ucja, do której nale?a?a opieka nad owcami, trafi?a do jaskini znajduj?cej si? w pobli?u Cabeco, na ziemi jej ojca. Towarzyszy?o jej dwoje kuzynów, o?mioletni Franciszek Marto i jego siostra, sze?cioletnia Jacynta. Dzieci te przekona?y swoich rodziców, Manuela (którego ?ucja nazywa?a Ti - "wujkiem") i Olimpi? Marto, by pozwolili im dogl?da? rodzinnej trzódki, zw?aszcza ?e towarzyszy?a im ?ucja.

Niebo pociemnia?o i spad? lekki deszcz. Pognali wi?c do jaskini, wcze?niej jednak zap?dzili owce pod drzewa. Owa okolica stanowi?a cz??? ?a?cucha górskiego Serra da Estrella. ?a?cuch ten przecina niemal ca?? Portugali?.

Dzieci czeka?o jednak co? wi?cej ni? tylko letni deszcz. Troje pastuszków ujrza?o nagle przed sob? l?ni?cego m?odzie?ca, wygl?daj?cego na czterna?cie lub pi?tna?cie lat. ?ucja wspomina?a pó?niej, ?e by? on niezwykle przystojny i ?ja?niejszy ni? kryszta? prze?wietlony promieniami s?o?ca". Uspokoi? dzieci i powiedzia? im, ?e jest ?Anio?em Pokoju". Potem poprosi?, by si? z nim pomodli?y. Zanim znikn??, stapiaj?c si? z blaskiem s?onecznym, pastuszkowie, powtarzaj?c jego s?owa i gesty, nauczyli si? adoracji.

Anio? Pokoju objawi? im si? raz jeszcze tego lata, a pó?niej jesieni?. Dzieci pozna?y dzi?ki niemu znaczenie cz?stych modlitw i ofiary. Te do?wiadczenia ogromnie zmieni?y ich ?ycie. Ani pa?stwo Marto, ani rodzice ?ucji nie mieli o tym poj?cia. Codziennie wysy?ali te pogodne, weso?e dzieci, by pasa?y owce i kozy. Nikt nawet nie podejrzewa?, i? rozpocz??y, proste, lecz g??bokie ?ycie modlitewne, na co dzie? wpisuj?c w nie po?wi?cenie i pokut?.

Wszystko to przepe?ni?o my?li ?ucji pewnego wieczoru, gdy ujrza?a sw? matk? p?acz?c? przy stole. Anio? Pokoju powiedzia?: - Przede wszystkim, przyjmujcie i zno?cie ulegle cierpienie, które ze?le wam Pan. ?ucja widzia?a, ?e jej matka usilnie stara si? je przyjmowa? i znosi?. Nie mog?a wiedzie?, ?e nast?pny rok i jej przyniesie cierpienie - i to za spraw? jej w?asnej matki, Marii Rosy. Nie wiedzia?a te?, ?e Matka z niebios obdarzy j? rado?ci? - podczas bezpo?redniego spotkania.

Niedziela, 13 maja 1917 roku, jawi?a si? jako wspania?y, s?oneczny dzie?. Ti i Olimpia Marto te? tak uwa?ali, jad?c bryczk? na Msz? do Batalha, miasta po?o?onego na zachód od Fatimy. Powiedzieli dzieciom, ?e po wyj?ciu z ko?cio?a odwiedz? targ, by kupi? prosiaka.

Po?egnawszy rodziców, Jacynta i Franciszek, licz?cy sobie wtedy siedem i dziewi?? lat, wyprowadzili owce. Zap?dzili je na miejsce, na którym zwykle spotykali si? z ?ucj? (ju? prawie dziesi?cioletni?), strzeg?c? stadka rodziców. Razem poszli z owcami na ??ki Cova da Iria, nale??ce do Antonia dos Santos. Kiedy si? pas?y, dzieci odda?y si? zabawie, nie zapominaj?c jednak o zwierz?tach.

Budowa?y ?dom" znosz?c k?py krzaków i kamienie. Takie zabawy sprawia?y im wiele rado?ci i przyspiesza?y up?yw czasu. Ale gdy dzieci zbiera?y kamienie na ?cian? owego "domu" przestraszy? je b?ysk ?wiat?a. który przeci?? nag?e czyste i b??kitne niebo. My?l?c, ?e to b?yskawica, zbieg?y ze stoku, by schroni? si? pod drzewem. Pojawi? si? kolejny b?ysk, jeszcze bli?szy. Przyspieszy?y kroku - przebieg?y mo?e sto jardów - i wtedy uwag? ich przyci?gn??o co?, co pojawi?o si? na szczycie wiecznie zielnego drzewka, znanego tam jako carrasqueira, czyli d?b skalny.

Trzem parom normalnych, zdrowych oczu wystarczy?a zaledwie sekunda i ju? dojrza?y na szczycie owego czterostopowego drzewka poka?n? kul? ?wiat?a. W jej wn?trzu kry?a si? kobieta, prawdziwie pi?kna pani.
Jak pó?niej napisa?a ?ucja, by?a to: ?Pani ca?a w bieli, ja?niejsza ni? rozjarzone s?o?ce, bardziej czysta i wyrazista ni? kryszta?owy kielich pe?en krystalicznej wody prze?wietlonej najintensywniejszymi promieniami s?o?ca". Nie mo?na wykluczy?, ?e ten opis, podany przez doros?? ju? ?ucj? ujmowa? wi?cej ni? to co u?wiadamia?a sobie jako dziecko. M?odzi kuzyni, którzy nie zd??yli nawet nauczy? si? pisa?, wyraziliby to zapewne pro?ciej. Opowiadali, ?e nad krzakiem pojawi?a si? kobieta otulona jasnym ?wiat?em. Ca?a trójka zamar?a w bezruchu.

Nie bójcie si? - powiedzia?a owa kobieta - nie skrzywdz? was. Ton jej g?osu by? koj?cy, ciep?y. Dzi?ki niemu uwolni?y si? od l?ku i odnalaz?y w sobie nadziej?. Przypomnia?y sobie anio?a. Obecno?? tej kobiety nios?a wi?cej spokoju i pociechy.
- Sk?d przychodzisz? - zapyta?a z ogromnym szacunkiem ?ucja.
Przyby?am z nieba - odpowiedzia?a owa Pani.
A czego chcesz ode mnie? - zaciekawi?a si? po chwili dziewczynka.
Ta niezwyk?a dama o?wiadczy?a dzieciom, ?e pragnie, by przez sze?? kolejnych miesi?cy przychodzi?y w to miejsce o tej samej porze, zawsze trzynastego. Obieca?a te?, ?e podczas ostatniego spotkania wyjawi, kim jest i czego pragnie. ?ucja o?wiadczy?a ?e tak zrobi?. Odkrywszy w sobie si?? g?osu i odwag?, zacz??a zadawa? tajemniczej niewie?cie kolejne pytania.

- Czy ja te? pójd? do nieba? - docieka?a.
- Tak, pójdziesz.
- A Jacynta?
- Równie?.
- A Franciszek?
- On te? Ale b?dzie musia? zmówi? wiele Ró?a?ców!

Dama ujawni?a ?ucji szereg utajonych wcze?niej prawd. Potem zapyta?a dziewczynk?, czy zgodz? si? przecierpie? wszystko, co si? im przytrafi, w imi? odkupienia grzechów i nawrócenia grzeszników.

?ucja, rozmówiwszy si? z kuzynami, odpowiedzia?a twierdz?co. Potem ich rozmówczyni oznajmi?a, ?e przyjdzie im znie?? wiele cierpie?, ale otuch? odnajd? w ?asce Bo?ej. Mówi?c to, rozpostar?a r?ce, a na czerwon? ziemi?, na której stali pastuszkowie, sp?yn??y strumienie ?wiat?a.
Dzieci natychmiast poczu?y moc tej ?wiat?o?ci i obecno?? Boga. Jakby na jaki? znak, pad?y na kolana i zacz??y si? modli?, adoruj?c Pana. ?ród?o tych modlitw odkry?y gdzie? w sobie.
Dama obserwowa?a je uwa?nie, a? do momentu gdy owe modlitwy i hymny dobieg?y ko?ca.
- Odmawiajcie Ró?aniec, by zapewni? spokój ?wiatu i zako?czy? wojn? - powiedzia?a potem.
A pó?niej, inaczej ni? Anio? Pokoju, który rok wcze?niej nikn?? po?ród blasku, unios?a si? ponad drzewko i odp?yn??a ku niebu. Widzia?y, jak maleje, a potem znika. Jeszcze d?ugo przygl?da?y si? niebu. A potem odnios?y wra?enie, ?e ponownie zst?pi?y na ziemi?.
- Jak?e pi?kna by?a ta Pani! - stwierdzi?a wreszcie Jacynta. Przez chwil? rozprawia?y w podnieceniu o tym, co ujrza?y i czego do?wiadczy?y. ?ucja i Jacynta opowiedzia?y ch?opcu, co us?ysza?y. Ch?opiec, mimo i? widzia? t? niezwyk?? posta?, nie s?ysza? jej s?ów, podobnie jak i tego, co przed rokiem mówi? anio?.

Dzieci, wcze?niej ni? zwykle, zap?dzi?y owce do Aljustrel. Kiedy tam sz?y, ?ucja powiedzia?a kuzynom, ?e lepiej nie wspomina? o owej Damie z niebios - Ale patrz?c na Jacynt?, zw?tpi?a, czy uda si? utrzyma? to w sekrecie. Siedmiolatka wprost promienia?a. Czy?by nie by?a w stanie zatai? swej rado?ci'? Tego ?ucja mia?a dowiedzie? si? nast?pnego ranka.

Najm?odsza córka pa?stwa dos Santos posz?a spa?, nie ujawniaj?c, co przyniós? jej ów dzie?. Rano zjad?a ?niadanie i posz?a si? bawi?. W pewnym sensie by?a do?? samotnym dzieckiem. Dwie z jej sióstr. Maria od Anio?ów i Teresa, by?y ju? m??atkami. kiedy przysz?a na ?wiat. Caroline, nieco m?odsza od nich. mia?a pi?tna?cie lat - i nie interesowa?y jej dziecinne zabawy. ?ni?c na jawie, ?ucja us?ysza?a g?os Marii od Anio?ów.

- Och, ?ucjo! S?ysza?am, ?e w Cova da Iria zobaczy?a? Naj?wi?tsz? Panienk?!

Dziewczynka przyjrza?a si? u?miechni?tej siostrze, ale nic nie powiedzia?a. Jacynta i Franciszek nie wytrzymali. Wiedzia?a, ?e zaczn? si? k?opoty. Zacisn??a z?by i zacz??a si? zastanawia?, co te? powiedz? inni. Jeszcze przed zmrokiem owa wie?? obiegnie wszystkie zagrody.

Nie min??o pó? godziny, a ?ucj? wezwano do domu. Rodzice chcieli wiedzie?, co jej si? przydarzy?o poprzedniego dnia. Nie szukaj?c pi?knych s?ów, opowiedzia?a im o b?ysku ?wiat?a, o Damie w bieli i o Jej wyznaniu, i? przyby?a z nieba. Nie pomin??a niczego, ale zmartwi?o ja to, co dostrzeg?a w oczach rodziców.

Antonio, jej ojciec, zlekcewa?y? ca?? spraw?.

- Babskie gadanie! - prychn??. Opu?ci? dom, nie patrz?c na ?ucj?.

Maria Rosa wpad?a w furi?. Skrzycza?a niemal dziesi?cioletni? ?ucj?, podkre?laj?c, ?e nauczy?a swe dzieci, by zawsze mówi?y prawd?. A tu najm?odsza córa przysporzy?a jej zgryzoty, ?gaj?c na pot?g?. ?ucja nie stara?a si? protestowa?. Kiedy matka da?a jej spokój, dziewczynka wysz?a z domu i, zalewaj?c si? ?zami, pospieszy?a do owczarni.

Potem sz?a powoli, poganiaj?c owce uderzeniami rózgi. Wypatrzy?a Franciszka i Jacynt?. Ju? z dala zobaczy?a, ?e s? przygn?bieni. Zbli?aj?c si? do ??ki, na której czekali, milcza?a.
Franciszek usilnie stara? si? powstrzyma? ?zy. Jacynta p?aka?a, kryj?c twarz w d?oniach. Musieli ju? s?ysze?, jak za ich spraw? potraktowano j? w domu.
- Dosy? p?aczu - powiedzia?a, zbli?aj?c si? do nich i wyci?gaj?c ramiona. Jej oburzenie znikn??o.

Owego dnia, pilnuj?c stada, dzieci czu?y przygn?bienie. Gdzie? zatraci?a si? rado??, jak? da?o im objawienie. Jacynta przysiad?a na skale, maj?c smutn? min?. Po jakim? czasie zacz?li rozmawia?. Jacynta wyzna?a, ?e chcia?aby odmówi? ca?y Ró?aniec i z?o?y? ofiar?, o któr? prosi?a ta niezwyk?a Pani. Dzieci codziennie powtarza?y Ró?aniec, ale sz?y na skróty, ograniczaj?c si? do mówienia Ojcze nasz i Zdrowa? Maryjo a pomijaj?c reszt? s?ów. Po krótkiej naradzie ustali?y form? ofiary. Oddadz? swoje ?niadanie owcom.

Do ko?ca maja ?ucja musia?a znosi? w domu sarkazm i gro?by. Najwi?kszy ból sprawia?o jej stanowisko matki. Maria Rosa ?le znosi?a plotki i drwiny s?siadów. Podobnie reagowa?a Olimpia Marto. Jedynie Ti Marto wierzy? dzieciom. On wiedzia?, ?e nie by?yby zdolne sk?ama?.
- Je?eli nie przyznasz, ?e sk?ama?a?, zamkn? ci? w ciemnicy i nigdy ju? nie ujrzysz s?o?ca - wygra?a?a ?ucji, Maria Rosa.
Ale dziewczynka nie odwo?a?a nawet s?owa. Wola?a znosi? udr?ki ducha i cierpliwie czeka?a na trzynasty dzie? czerwca.

W miar? jak zbli?a?o si? kolejne objawienie, matka i siostry ?ucji coraz cz??ciej przypomina?y jej o ?wi?cie, które przypada na ów dzie?. By?o to jedno z najwa?niejszych ?wi?t w Portugalii, dzie? po?wi?cony ?w. Antoniemu Padewskiemu. ?ucja wiedzia?a doskonale, ?e czekaj? wspania?a procesja, kwiaty, ta?ce i fajerwerki, a tak?e rozdawanie wszystkim dzieciom przepysznego chleba. Ale nie mog?a te? zapomnie?, ?e tego dnia powinna znale?? si? w Cova.

Jeszcze przed ?witem, 13 czerwca, wyprowadzi?a owce na pastwisko, chc?c wcze?niej wróci? do swego domostwa. Wzi??a te? udzia? w Mszy na cze?? ?w. Antoniego. Powróciwszy do domu, odkry?a, ?e wielu s?siadów pragnie jej towarzyszy? w drodze do Cova. Nie by?a tym zachwycona. Jeszcze gorzej przyj??a ten fakt Maria Rosa. Widok tylu ?naiwnych" doros?ych i dzieci srodze j? rozsierdzi?. Nic wi?c dziwnego, ?e ?ucja musia?a znie?? mnóstwo sarkastycznych i k??liwych uwag, których nie szcz?dzi?y jej matka i siostry.

?Owego dnia odczuwa?am ogromn? gorycz" - napisa?a po latach. ?Przypomina?am sobie przesz?o?? i docieka?am, gdzie podzia?o si? uczucie, jakim dot?d darzy?a mnie moja rodzina".
Niewielki t?umek, wiedziony przez trójk? dzieci, opu?ci? wiosk? oko?o jedenastej. ?ucja roni?a ?zy, a Franciszek stara? si? doda? jej ducha. Tu? przed wyznaczon? por?, przed dwunast?, zasiedli przed currasqueir?, czekaj?c na to, co si? wydarzy. Odmawiali Ró?aniec, a ludzie, którzy im towarzyszyli, otwarli koszyki, inicjuj?c piknik. Jedna z dziewczynek recytowa?a Litani? do Matki Bo?ej, a? w ko?cu ?ucja wsta?a, wchodz?c jej w s?owo.
- Jacynto! powiedzia?a. Oto nadchodzi nasza Pani! Oto ?wiat?o??!

Wszyscy wstali. Ludzie stoj?cy na obrze?ach t?umu stwierdzili, ?e minio i? niebo jest bezchmurne, s?o?ce zaczyna gasn??. Reszta ujrza?a, ?e ugina si? carrasqueira. I znów pojawi?a si?; niezwyk?a Pani.
?ucja ponownie zapyta?a J?, czego od niej oczekuje. Dama poprosi?a dzieci, ?eby przysz?y w to miejsce po up?ywie miesi?ca i ?eby codziennie odmawia?y po pi?? dziesi?tek Ró?a?ca. Doda?a te?, ?e pragnie, by nauczy?y si? czyta?, i obieca?a, ?e przyjdzie czas na dalsze zalecenia. ?ucja chcia?a jeszcze wiedzie?, czy Pani zabierze j? i kuzynów do nieba.
Tym razem uzyska?a precyzyjniejsz? odpowied?. Dowiedzia?a si?, ?e Franciszek i Jacynta ju? wkrótce tam trafi?. Co do ?ucji, plany rysowa?y si? inaczej. Pisane jej by?o pozosta? na ziemi znacznie d?u?ej, by upowszechni? kult Niepokalanego Serca Matki Bo?ej.
- Zostan? tu sama? - zapyla?a ze smutkiem dziewczynka. Niezwyk?a dama natychmiast j? uspokoi?a. Zapewni?a, ?e ?ucja nigdy nie b?dzie ca?kiem sama.
- Moje Niepokalane Serce b?dzie ci ostoj?.
Mówi?c to, kobieta roz?o?y?a r?ce. I znów pop?yn??a z nich ?wiat?o??, tyle ?e tym razem jeden z promieni dosi?gn?? ?ucji. Inny dotkn?? ma?ych Marto i pomkn?? w niebo. Cala trójka ujrza?a wtedy Niepokalane Serce. I znów, jak w maju, dzieci ogarn??o poczucie nieziemskiej rado?ci i spokoju. Potem Dama ponownie unios?a si? w powietrze i znikn??a w niebie.

Kiedy odesz?a, Lucja, Jacynta i Franciszek zawrócili do Aljustrel. Dziewczynki przekaza?y ch?opcu wszystko, co us?ysza?y. Franciszek raz jeszcze ucieszy? si?, ?e ma zapewnione miejsce w niebie. Kiedy rozeszli si? do domów, rodze?stwo Marto ponownie spotka?o si? z przyj?ciem do?? sceptycznym, ale przynajmniej neutralnym. ?ucja nie mia?a tyle szcz??cia: okaza?o si?, ?e domownicy zacz?li odnosi? si? do niej jeszcze mniej ?yczliwie ni? - o ile to w ogóle mo?liwe - po pierwszym spotkaniu z niezwyk?? dam?. Nast?pnego dnia Maria Rosa zaci?gn??a córk? do proboszcza, chc?c sprawdzi?, czy i jemu opowie ona o tym zdarzeniu.

Ojciec Ferreira potraktowa? dziewczynk? ?agodnie, uprzedzi? jednak?e tak j?, jak i jej matk?, ?e owe wizje zsy?a? mo?e diabe?. ?ucja by?a przera?ona i za?amana. Jacynta i Franciszek uwa?ali jednak, ?e obecno?ci Pani nie mo?na przypisa? dzia?aniu z?ych mocy.
- Widzieli?my, jak sz?a do nieba - podkre?la?a Jacynta. ?ucja nie znalaz?a nikogo, kto móg?by jej pomóc. Maria Rosa nadal odnosi?a si? do niej nieprzychylnie. Przez ca?y miesi?c ?ucja boryka?a si? z my?l?, i? to diabe? podszywa si? pod pi?kn? pani? z niebios. ?Czy on mnie zabierze?" - zastanawia?a si?, przestraszona. Postanowi?a, ?e ju? nigdy nie pójdzie do Cova.
W dniu 13 lipca, niemal w ostatniej chwili, pobieg?a do chaty pa?stwa Marto i odkry?a, ?e Jacynta i Franciszek ton? we ?zach. Wyja?nili, ?e nigdzie nie pójd?.
- Nie odwa?yliby?my si? i?? bez ciebie - powiedzieli. To ?ucja by?a ich rzeczniczk?, najwa?niejsz? osob? w ich grupie, i o tym jej kuzyni nie mogli zapomnie?.
Dziewczynka z miejsca podj??a decyzj?

- Zmieni?am zdanie; id? tam - o?wiadczy?a. Franciszek wyzna?, ?e przez ca?? noc modlili si? za ni?. Nie min??o trzydzie?ci sekund, a ju? mali Marto wymkn?li si? z domu i pop?dzili na spotkanie z Pani?. W Cova czeka?y ju? dwa- a mo?e nawet trzy -tysi?ce ludzi. Znalaz?y si? tam te? matki dzieci, które przysz?y z po?wi?conymi ?wiecami, by odegna? diab?a. Towarzyszy? im Ti Marto, który pragn?? uchroni? dzieci przed t?umem.

W samo po?udnie niezwyk?a dama znów si? pojawi?a. Objawienie to w du?ej mierze nie ró?ni?o si? od poprzednich. ?ucja znów zapyta?a Pani?, czego pragnie. Ponownie przekaza?a pro?by o uzdrowienie chorych. Raz jeszcze Pani poprosi?a dzieci, by odwiedzi?y to miejsce w wyznaczone dni i codziennie odmawia?y Ró?aniec w imi? pokoju. Nazwa?a siebie ?Królow? Ró?a?ca" Potem wydarzy?o si? co? zupe?nie nowego.

Pani znów rozpostar?a r?ce, ale tym razem ?wiat?o??, która zala?a dzieci, wnikn??a w grunt pod ich stopami. Wyda?o si? im ?e ziemia si? rozst?pi?a i ogl?daj? piek?o. Morze ognia; a w owych p?omieniach sk?pane by?y demony i dusze, niczym w?gielki roz?arzone do czerwono?ci" - napisa?a po latach ?ucja. T?um widzia?, ?e dzieci s? czym? przera?one.

Pani przyzna?a, ?e zajrza?y do piek?a, doda?a jednak, ?e dzi?ki kultowi Niepokalanego Serca i pokucie wiele dusz zdo?a unikn?? pot?pienia. By?y te? i inne przepowiednie: powiedzia?a, ?e je?li nie przestanie si? obra?a? Boga, za pontyfikatu papie?a Piusa XI wybuchnie kolejna, jeszcze straszliwsza wojna. Mali pastuszkowie niewiele z tego pojmowali, ale to ostrze?enie zadziwi?o wszystkich, którzy wiedzieli, ?e na Tronie Piotrowym zasiada Benedykt XV.

Niezwyk?a Królowa przedstawi?a i inne pro?by, pro?by o zasi?gu globalnym.
- Przychodz? prosi? o po?wi?cenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu i o przyst?powanie w pierwsze soboty miesi?ca do Komunii, w imi? odkupienia - oznajmi?a. - Je?eli ludzie mnie pos?uchaj?, Rosja nawróci si? i zapanuje pokój. Je?li nie, b??dy tego kraju zara?? ?wiat, prowokuj?c wojny i prze?ladowanie Ko?cio?a. Podkre?li?a, ?e prze?ladowania te? nie omin? nawet papie?a, Ojca ?wi?tego.

Moje Niepokalane Serce w ko?cu zatriumfuje - o?wiadczy?a. - Ojciec ?wi?ty ofiaruje mi Rosj?, która si? nawróci, i na jaki? czas zst?pi na ziemi? pokój. Portugalia za? trzyma? si? b?dzie wiary. Potem pad?y s?owa skierowane wy??cznie do dzieci. Królowa Serca Niepokalanego poprosi?a ?ucj? i Jacynt?, by zadba?y, ?eby i Franciszek pozna? ca?o?? jej pos?ania. Wreszcie przekaza?a dzieciom ostatni? tajemnic?, wy??cznie do ich wiadomo?ci.

Kiedy unosi?a si? ku niebu, dzieci wygl?da?y na blade. Spogl?da?y po sobie, nie mog?c znale?? s?ów, jakimi opisa?yby to, co widzia?y i us?ysza?y. T?um jako? wyczu?, ?e to objawienie ró?ni?o si? od poprzednich. Kiedy otoczy? ma?ych wizjonerów, zasypuj?c ich pytaniami, Ti Marto wy?owi? Jacynt? spo?ród natr?tów i poprowadzi? dzieci do domu. Ca?a trójka wydawa?a si? ?wiadoma wagi obietnic i ostrze?e?, które mog?y odmieni? los ?wiata. Dzieci po?egna?y si? z cz?stk? swego dzieci?stwa.

Ca?a Portugalia zacz??a mówi? o Fatimie. Do Aljustrel wci?? nap?ywali nowi go?cie. Ani pa?stwu Marto, ani te? rodzicom ?ucji nie by?o dane zazna? ciszy.
- To ?le, ?e nie trzyma?a? j?zyka za z?bami - zarzuci? którego? dnia Jacyncie rozgoryczony Franciszek. Ilekro? widzieli obcych zmierzaj?cych ku ich zagrodzie, chowali si?.
Konflikty w domu ?ucji rozgorza?y na nowo. Jej ojciec odkry?, ?e t?umy ciekawskich stratowa?y jego ogrody warzywne w Cova. Zima zacz??a kojarzy? si? z g?odem. Pa?stwo dos Santos nie mogli tego darowa? swej córce. Tylko kiedy pas?a owce, mog?a znale?? odrobin? spokoju. Co gorsza, nieprzychylne reakcje spotyka?y ?ucj? i poza domem.

W roku 1910, kiedy zamordowano króla Carlosa, do w?adzy w Portugalii doszli republikanie. Do g?osu dosz?y si?y antyklerykalne, totalnie przeciwne religii. Urz?dnicy pa?stwowi uznali, ?e z powodów politycznych nale?y st?umi? kult rodz?cy si? w okolicach Fatimy.
Dlatego 13 sierpnia 1917 roku do Aljustrel zawita? zarz?dca Qurem. Utrzymywa?, ?e si? nawróci?. Obieca?, ?e osobi?cie dowiezie t? trójk? dzieci na miejsce objawienia. Pa?stwo Marto nie byli tym zachwyceni. Antonio dos Santos zlekcewa?y? to, jak jego córka dotrze do Cova. Sta?o si? jednak tak, ?e mali wizjonerzy wsiedli na wóz owego ?katolika".

W po?owie drogi zarz?dca zawróci? i zawióz? dzieci do swego domu w Qurem. Martwi?o je to, ?e straci?y szans? na kolejne objawienie. Cz?owiek ten przez dwa dni wi?zi? dzieci, gro??c ?mierci?, je?eli nie ujawni? ?tajemnicy" powierzonej im przez Naj?wi?tsz? Panienk?. W drugim dniu owego zniewolenia kolejno bra? ka?de z nich na rozmow?. Mówi? im ?e b?d? si? sma?y? w oleju. Jacynta posz?a na pierwszy ogie?. by przestraszy? pozosta?? dwójk?.
- Co z tego, ?e nas zabij? - szepn?? Franciszek do poblad?ej ?ucji. - Pójdziemy prosto do nieba!
Ów niewierny zarz?dca Qurem u?wiadomi? sobie, ?e przegra?. 15 sierpnia odwióz? dzieci do Aljustrel i zostawi? na stopniach probostwa. W niedziel?, 19 sierpnia, Naj?wi?tsza Panienka odwiedzi?a dzieci w p?ytkiej dolince, któr? nazywano Valinhos. Kiedy odesz?a, pastuszkowie ?ci?li ga??zie z krzewu, na którym si? pojawi?a, i zanie?li je do swych domów. Maria Rosa uzna?a zapach tych ga??zi za niebywale s?odki, ale wci?? pow?tpiewa?a w wizyty Matki Bo?ej i w relacje ?ucji.
Dnia 13 wrze?nia, rankiem, mali wizjonerzy musieli przedrze? si? przez setki ludzi, by dotrze? do Cova. Wizyta Naj?wi?tszej Panienki nie trwa?a d?ugo. Pani obieca?a, ?e za nast?pnym razem dzieci ujrz? Pana, Matk? Bosk? Bolesn?, Matk? Bosk? z Karmelu i ?w. Józefa z Dzieci?tkiem.

Nadal odmawiajcie Ró?aniec, bo to zako?czy wojn? - przypomnia?a. Potem, obiecawszy zdrowie tym, którzy prosili j? o uleczenie, stopi?a si? z niebem. Czas dziel?cy ca?e Aljustrel i troje ma?ych wizjonerów od kolejnego objawienia up?yn?? zadziwiaj?co szybko. Mimo i? dzie? 13 pa?dziernika by? wietrzny i deszczowy, w okolicach Cova zgromadzi?o si? przesz?o siedemdziesi?t tysi?cy osób, czekaj?cych na po?udnie i cho? chwilowe oswobodzenie od deszczu. Rodzice trojga pastuszków, zaniepokojeni, te? zapragn?li tam trafi?. Obawiali si?, ?e je?li nie nast?pi ?aden cud, rozgoryczony t?um zaatakuje dzieci.

S?o?ce jeszcze nie osi?gn??o zenitu, a ju? ?ucja, wraz ze swymi kuzynami, czeka?a na nowe objawienie. Nie wiedz?c czemu, nakaza?a zebranym, by z?o?yli parasole. Deszcz nadal pada?, ale przeradza? si? w lekk? mgie?k?. Wyraz twarzy ?ucji raptownie si? zmieni?.
- Uwa?aj, córko; nie daj si? oszuka? - przypomnia?a jej - wci?? pe?na w?tpliwo?ci - matka.

Dzieci nie s?ysza?y tych s?ów Marii Rosy. Kl?cz?c, obserwowa?y Pani?, która opuszcza?a si? w?a?nie na krzew, udekorowany ju? kwiatami i girlandami. Wilgotna mgie?ka dotyka?a ich twarzy.
- Co mam zrobi?? - zapyta?a po raz ostatni ?ucja.
- Chc? ci przekaza?, ?e oni maj? wybudowa? tu kaplic?, na moj? cze??. Ja jestem Królow? Ró?a?ca. Maj? codzienne odmawia? Ró?aniec. Wojna dobiega ko?ca i ?o?nierze w wkrótce powróc? do domów.

Dziecko raz jeszcze poprosi?o o uzdrowienie chorych. Królowa Ró?a?ca obieca?a, ?e cz??? z nich uleczy; przypomnia?a jednak, ?e musz? zmieni? swe ?ycie i prosi? o wybaczenie grzechów.
- Niech przestan? obra?a? Boga, On zniós? ju? zbyt wiele zniewag - o?wiadczy?a.
Tak brzmia?y ostatnie s?owa, jakie Matka Boska, goszcz?c w Fatimie, przekaza?a ?ucji i ca?emu ?wiatu. Raz jeszcze roz?o?y?a r?ce, a ?wiat?o?? pomkn??a ku niebu.
- Patrzcie na s?o?ce! - zawo?a?a ?ucja. Nast?pi? tak oczekiwany cud, ale Matka Bo?a odesz?a.

T?umy zobaczy?y, ?e chmury si? rozst?puj?, ukazuj?c s?o?ce. Jawi?o si? ono jak bia?y kr?g, na który wszyscy mogli patrze? bez zmru?enia oczu. W owym czasie troje wizjonerów ogl?da?o na niebie tajemnice Ró?a?ca. Tajemnice Radosne, jako ?e ujrzeli ?wi?t? Rodzin? i to, ?e ?w. Józef trzykrotnie pob?ogos?awi? zebranych. Trzyma? na r?kach Dzieci?tko. ?ucja zobaczy?a jeszcze Matk? Bosk? Bolesn?, a potem Matk? Bosk? z Góry Karmel.

W tym samym czasie inni patrzyli w os?upieniu na s?o?ce przypominaj?ce srebrzyst? pokrywk?. I nagle ?rozta?czone s?o?ce" zamar?o, a potem zacz??o si? obraca?. Wiruj?c, dotyka?o ziemi wszystkimi barwami widma. Ludzi, którzy g?o?no wielbili Boga, zagarnia?y zielenie, czerwienie i fiolety.

Siedemdziesi?t tysi?cy zebranych w Cova obserwowa?o s?o?ce zygzakiem schodz?ce ku ziemi. W ich sercach zago?ci?o poczucie ?mierci. Setki ludzi pad?y na kolana. S?o?ce ju? zdawa?o si? bliskie ziemi, ale nagle zatrzyma?o si? i wróci?o na w?a?ciwe mu miejsce, ponownie ja?niej?c. Ludzie zauwa?yli, ?e przemoczone okrycia wysch?y. Ten ?cud s?o?ca" ogl?dano i w kilku pobliskich miastach. Nie mówi?o si? o powszechnym urojeniu. Portugalia uwierzy?a w te objawienia.

Ludzie skupili si? wokó? ?ucji, Jacynty i Franciszka, których co bardziej krzepcy m??czy?ni wzi?li na ramiona. Po godzinach stara? o wyrwanie si? z kr?gu wypytuj?cych je osób, dzieci wróci?y do domów blade i wyczerpane. W kilka miesi?cy pó?niej matki Lucji i Jacynty zgodzi?y si? pos?a? dziewczynki do szko?y, by nauczy?y si? czyta?. O to przecie? prosi?a Matka Bo?a. Franciszek nie skorzysta? z tej mo?liwo?ci, wiedz?c, ?e rych?o odejdzie spo?ród ?ywych. Wi?kszo?? czasu sp?dza? w fatimskim ko?ciele ?w. Antoniego, ?arliwie si? modl?c.

W dniu 4 kwietnia 1919 roku Franciszek zmar? na zapalenie oskrzeli. Mia? niespe?na jedena?cie lat.
- Có?by z niego by? za m??czyzna - mówi? ze smutkiem jego ojciec. Jeszcze przed objawieniami ogromnie szczyci? si? swym najm?odszym synem, urodziwym ch?opcem, rozkochanym w przyrodzie i nie znaj?cym strachu. ?ucja codziennie odwiedza?a Franciszka, przez ca?y okres jego d?ugiej choroby. Widz?c, ?e jest bliski ?mierci, poprosi?a go, by modli? si? za ni? z nieba.

Jacynta równie? si? rozchorowa?a. Zgn?biona rozstaniem z bratem, cieszy?a si? jednak, ?e jego los odmieni? si? na lepsze. U schy?ku lata i na progu jesieni rozwin??o si? u niej zapalenie op?ucnej, z ka?dym dniem coraz powa?niejsze. Wreszcie 20 lutego 1920 roku, o dwudziestej drugiej trzydzie?ci, zmar?a w lizbo?skim szpitalu. Jak przepowiedzia?a, by?a zupe?nie sama. gdy przysz?a po ni? Królowa Ró?a?ca.

?ucja, która odt?d sama musia?a d?wiga? brzemi? objawienia, jeszcze kilka lat sp?dzi?a z rodzin?. W roku 1921, jako czternastolatka, opu?ci?a w ?rodku nocy Aljustrek udaj?c si? do Porto do szko?y prowadzonej przez Siostry ?w. Doroty.
Zatroszczy? si? o to biskup nowopowsta?ej diecezji Leiria obejmuj?cej i Fatim?, i Aljustrel. ?ucja odwiedzi?a jeszcze Cova i grób Franciszka a potem pojecha?a incognito do szko?y, gdzie mia?a wyst?powa? pod przybranym nazwiskiem. Mimo i? Ko?ció? w ko?cu uzna? owe objawienia, biskup zdecydowa? ?e najle piej b?dzie, gdy to dziewcz? skryje si? w cieniu.

W roku 1925 ?ucja postanowi?a wst?pi? do zakonu Sióstr ?w. Doroty, Nadal nik? w klasztorze nic wiedzia?, ?e jest ona ostatnim z owych trojga dzieci z Fatimy. W roku 1930 biskup og?osi? ?e uznaje objawienia fatimskie za ?wiarygodne". Chocia? w owym kraju wci?? wrza?y nastroje antykatolickie, mówi?o si? ju? o setkach cudownych uzdrowie?. W 1936 roku siostra Maria das Dores (Maria od Bole?ci), pos?uszna woli biskupa, spisa?a pierwsz? ze swych relacji z objawe?, Potem nast?pi?y jeszcze trzy, jedna w roku 1937 i dwie w 1941. W ostatniej z nich ujawni?a, wy??cznie do wiadomo?ci Ojca ?wi?tego, trzeci? z tak zwanych ?tajemnic fatimskich". Ustalono ?e koperta zawieraj?ca t? relacj? zostanie otwarta dopiero w roku 1960. chyba ?e ?ucja wcze?niej rozstanie si? z tym ?wiatem.

Dwie poprzednie tajemnice by?y ju? znane ludziom. Pierwsza dotyczy?a wizji piek?a, jaka roztoczy?a si? przed dzie?mi w lipcu 1917 roku, i zapowiedzi wybuchu drugiej wojny ?wiatowej, o ile ludzie ?nie przestan? obra?a? Boga". Druga wi?za?a si? z pro?b? Naj?wi?tszej Panienki o upowszechnienie na ?wiecie kultu jej Niepokalanego Serca.

W roku 1985 prasa w?oska zacz??a rozpuszcza? pog?oski o straszliwych karach zapowiedzianych w ?trzeciej tajemnicy" i powodach, dla których czterej kolejni papie?e tuszowali wszelkie informacje na ten temat. Watykan zdementowa? te plotki. Osoby z najbli?szego otoczenia papie?a Jana Paw?a II wyja?nili, dlaczego zrezygnowa? on z poinformowania opinii publicznej. Po pierwsze, mia? do tego prawo; po drugie, tre?ci, zawarte w owej ?tajemnicy", niczego nowego nie wnosz? do Prawd Objawionych; po trzecie - wreszcie - Ojciec ?wi?ty pragnie unikn?? zb?dnego rozg?osu, zwi?zanego z dzia?alno?ci? ?rodków przekazu i pseudo-proroków usi?uj?cych zwie?? wiernych na manowce. Podkre?lono, ?e pewnej dozy cierpienia nie da si? unikn??, ale Matka Boska Fatimska ju? wcze?niej zapowiedzia?a ostateczny triumf Niepokalanego Serca.

Wiadomo, ?e papie? Jan XXIII zapozna? si? z ?trzeci? tajemnic?" w roku 1960.
- Nie dotyczy ona mojego czasu - powiedzia? potem. Poleci? z?o?y? ów dokument w archiwum. Papie? Pawe? VI równie? go przeczyta?, a pó?niej, w roku 1967, w pi??dziesi?t? rocznic? objawie?, odwiedzi? Fatim?. Spotka? si? tam z ?ucj?, podówczas siostr? Mari? od Niepokalanego Serca, karmelitank? z klasztoru w Coimbra. We wn?trzu fatimskiej bazyliki stan??a kolumienka upami?tniaj?ca miejsce, na którym ros?a niegdy? carrasqueira - d?b skalny, wybrany przez Matk? Bo??.

13 maja 1982 roku Jan Pawe? II odwiedzi? Fatim?, gdzie spotka? si? z ?ucj?, jedynym ?yj?cym ?wiadkiem objawie?. Papie? wyzna? jej, i? zawdzi?cza ?ycie Matce Boskiej Fatimskiej, po tym jak 13 maja 1981 roku, na Placu ?wi?tego Piotra, zosta? postrzelony przez zamachowca. Podczas tygodni i miesi?cy po?wieconych na rekonwalescencj?, papie? wielokrotnie wczytywa? si? w dokumenty dotycz?ce Fatimy. Pó?niej wys?a? tam kul? wydobyt? z jego brzucha, gdzie zosta?a umieszczona pomi?dzy klejnotami zdobi?cymi koron? na g?owie figurki.

Po cichu kaza? wybudowa? ma?? kapliczk? w lesie, w pobli?u granicy rosyjsko-polskiej. Umieszczono tam replik? fatimskiej figurki, której twarz skierowana by?a na Rosj?. Papie? naprawd? wierzy?, i? Rosja zostanie nawrócona.

W 1984 r. papie? Jan Pawe? II po?wi?ci? ?wiat oraz Rosj? Niepokalanemu Sercu, jednocz?c si? w tym z biskupami ca?ego ?wiata. Pius XII uczyni? co? podobnego w 1942 roku, za? pó?niej w 1952 po?wi?ci? naród rosyjski. Papie? Pius XII ustanowi? równie? ?wi?to Niepokalanego Serca Maryi oraz og?osi? ko?ció? fatimski bazylik?.

Na przestrzeni pi?ciu lat od po?wi?cenia Rosji Naj?wi?tszemu Sercu, Zwi?zek Radziecki przeszed? pokojowy proces rozpadu. Niektórzy mówili, ?e rozpad bloku komunistycznego rozpocz?? si?, gdy okry?a go b??kitna opo?cza Maryi.

Dzi? miliony wiernych odwiedzaj? kaplic? w Fatimie, w Portugalii. A kolejne miliony zosta?y odmienione dzi?ki pos?aniu przekazanemu trójce dzieci przez Naj?wi?tsz? Panienk?. Stopniowo, chrze?cija?ski ?wiat zda? sobie spraw?, i? te objawienia by?y najbardziej znacz?cymi we wspó?czesnych czasach.
?wiat zosta? g??boko dotkni?ty przez Fatim?. Nowe nabo?e?stwo do Niepokalanego Serca i pi?? pierwszych sobót sta?o si? faktem. A modlitwy, takie jak odmawianie Ró?a?ca zosta?y odnowione. 

Siostra ?ucia de Jesus dos Santos OCD zmar?a dn. 13 lutego 2005r.w klasztorze karmelitanek w Coimbrze po trzymiesi?cznej chorobie. Uroczysto?ci pogrzebowe siostry odby?y si? 16 lutego w katedrze w Coimbrze. Prze?y?a 97 lat.

Przyk?adowy obraz
Od lewej; Hiacynta, Franciszek, ?ucja

?ucja dos Santos
?ucja dos Santos

 

Komentarze   

 
0 #17 Barbara 2016-01-05 00:26
Cytować
 
 
0 #16 Barbara 2016-01-05 00:25
Cytować
 
 
+1 #15 Ela 2015-11-25 17:31
Cytować
 
 
+10 #14 Marian 2013-01-10 19:24
Czytajac poplakalem sie ! Bo kto by niechcial byc tak blisko Maryji i Boga ?
Cytować
 
 
+1 #13 Jakub 2012-07-07 17:01
Cytować
 
 
+7 #12 Bercik 2011-09-13 20:49
Cytować
 
 
+4 #11 Bernard 2011-07-04 10:15
Cytować
 
 
-10 #10 kasia 2011-06-23 19:40
Cytować
 
 
0 #9 barbara 2011-05-16 21:51
Cytować
 
 
-2 #8 Alexa 2011-05-16 21:11
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież


Sonda

Czy przedsoborowa Msza Trydencka? (po ?acinie)
 

Polecany link, kliknij

Reklama

Kto jest teraz on-line

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 323 goĹ›ci